Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Benedykt XVI mianuje masona członkiem Papieskiej Akademii Nauk

Posted by Marucha w dniu 2012-11-11 (Niedziela)

Według ostatnich informacji pochodzących od masonerii Wielkiego Wchodu Brazylii (GOB), papież Benedykt XVI mianował nowego członka watykańskiej Papieskiej Akademii Nauk. Nowym faworytem papieża Ratzingera jest prof. Vanderlei Bagnato z Uniwersytetu w São Paulo.

Bagnato, znany członek masonerii powiedział, iż nominacja była dla niego zaszczytem. [Nie widzimy w tym nic dziwnego, skoro autorem nowej „mszy” jest mason Bugnini i nie budzi to absolutnie żadnych zastrzeżeń u zwolenników postępu w Kościele – admin]

Niewątpliwie oznacza to nowy krok na drodze dialogu z „ludźmi dobrej woli”, rozpoczętego przez posoborowych papieży.

Po pierwsze – zniesiono ekskomunikowanie tych, którzy stają się członkami masonerii.
Po drugie – masoneria zaczęła wychwalać papieży i dygnitarzy Kościoła za nowe idee.
Po trzecie – biskupi zaczęli gościć w lożach masońskich i otrzymywać od nich zaczyty.
Po czwarte – masoni zaczęli uczęszczać do kościołów, uczestniczyć we mszach i brać udział w procesjach [No i czyż nie mamy tu do czynienia ze słynnymi dobrymi owocami II Soboru Watykańskiego? – admin]
Po piąte – papież obecnie mianuje masona na urząd w oficjalnej organizacji watykańskiej.

Następnym logicznym krokiem wydaje się wizyta papieża w którejś z loży masońskich.

(…)

Według http://www.traditioninaction.org
T
łum. Gajowy Marucha

Dzień, w którym spełni się złowroga przepowiednia gajowego o podjęciu dialogu katolicko-satanistycznego, zbliża się szybkimi krokami. – admin.

Komentarzy 29 do “Benedykt XVI mianuje masona członkiem Papieskiej Akademii Nauk”

  1. GW said

    Ma Pan jakis ‚pomysl’ wobec?
    Bardzo prosze o.

    Ja juz NIC ‚nie wiem’. To ‚haslowe’, tak.

    PS
    Przeszedlem i byl ‚neo-cos’, laskawie lekko. Opatrznosc mnie ocalila TEZ. Najwiekszy, ot, jeden z moich bledow tu.
    Mam nadzieje na wybaczenie. I moich bliskich-bliznich.

    Pan wybaczy…

  2. Marucha said

    Re 1:
    Moim pomysłem było duchowe przyłączenie się do Bractwa Św. Piusa X.

  3. GW said

    Ad 2
    A nie jest (juz)?

  4. Kudlaty said

    Pozbądźcie się złudnych nadziei
    co do Ratzingera

    BP DONALD J. SANBORN

    Pytania i odpowiedzi

    1. Kim jest Joseph Ratzinger?

    Urodził się on w 1927 roku w Bawarii, a wyświęcony na kapłana został w 1952 roku. Podczas Vaticanum II był osobistym teologiem kardynała Fringsa. Później był wykładowcą na skrajnie lewicowym uniwersytecie w Tybindze (Tübingen), w południowych Niemczech. W 1977 roku Paweł VI mianował go arcybiskupem Monachium. Jan Paweł II powierzył mu kierownictwo nad Kongregacją ds. Nauki Wiary, stanowisko to piastował aż do niedawna.

    2. Z jakimi poglądami sympatyzował na soborze?

    Ratzinger był prawą ręką dużo starszego Karla Rahnera, który wraz z Hansem Küngiem, przejął kontrolę nad soborem. Działając w ukartowany sposób dla realizacji tego celu posłużyli się tak zwaną Europejską Koalicją, dobrze zorganizowaną i głośną grupą biskupów pochodzących z Europy północnej, która opanowała sobór. A zatem Ratzinger, wraz z Rahnerem i Küngiem reprezentował lewe, ekstremalne skrzydło soboru.

    3. Czy właściwe jest określenie Ratzingera mianem konserwatysty?

    Nie. Z punktu widzenia Wiary katolickiej, Ratzinger nie jest nawet katolikiem. Tak samo jak Wojtyła jest on publicznym heretykiem. Ze względu na to, że nie pochwala on kapłaństwa kobiet, antykoncepcji, przerywania ciąży, sodomii, itd. to może uchodzić za konserwatywnego przedstawiciela kościoła Novus Ordo. W kilku sytuacjach wypowiadał się też z uznaniem o tradycyjnej liturgii. Ale porównując go do katolickich papieży, takich jak Pius IX, Leon XIII, Pius X, Benedykt XV, Pius XI albo Pius XII, to nie można go nawet uznać za katolika.

    4. Dlaczego twierdzisz, że Ratzinger nie jest nawet katolikiem?

    Ponieważ jest on ekumenicznym maniakiem, uważam nawet, że bardziej ekumenicznym od Wojtyły, o ile to w ogóle jest możliwe. Ale ekumenizm jest sprzeczny z naszą świętą Wiarą. Został on potępiony w nie pozostawiających wątpliwości słowach w 1928 roku, przez Papieża Piusa XI, który określił go jako „odstępstwo od religii, przez Boga nam objawionej”. Ekumenizm jest sercem i duszą Vaticanum II. Wszystkie liturgiczne, doktrynalne i dyscyplinarne zmiany wprowadzone przez Vaticanum II dokonano w imię ekumenizmu. Już w swoim pierwszym wystąpieniu Ratzinger zapewnił kardynałów, że będzie kontynuował reformy Vaticanum II i nadal będzie dążył do zbliżenia z innymi religiami poprzez ekumenizm. Nasi wierni muszą zdać sobie sprawę, że ekumenizm jest centralnym problemem. Ekumenizm i katolicyzm nie mogą iść ze sobą w parze. Jeżeli Ratzinger jest ekumenistą – a tak jest w istocie – to nie może być dobry i w ogóle nie może być żadnym papieżem.

    Joseph Ratzinger podczas wspólnego nabożeństwa z „biskupką” Marią Jepsen

    5. Jak sądzisz, jaki będzie jego program?

    Myślę, że będzie bardzo żywiołowo forsował ekumeniczny program. Jego „panowanie” będzie krótkie i uważam, że z tej przyczyny, szybko zwróci się ku temu, co sam nazwał „pojednaną różnorodnością”, termin zapożyczony od Oscara Cullmana, protestanta. Oznacza to, że będzie dążył do połączenia wszystkich religii w jakiejś wielkiej organizacji, w której każdy zachowa swoją tożsamość, niemniej jednak będzie uważał, że pozostaje we wspólnocie z wszystkimi innymi. Rozpocznie od schizmatyków i protestantów. Nie zdziwiłbym się gdyby uczynił kilka bardzo śmiałych posunięć w tym kierunku. Podczas rządów Wojtyły opracował dokładnie całą teologię niezbędną dla osiągnięcia tego celu.

    6. Jaką teologię masz tu na myśli?

    Jest nią „nowa eklezjologia”.

    7. Czym jest nowa eklezjologia?

    Jest to nauka zajmująca się naturą Kościoła Chrystusowego. Tradycyjna eklezjologia jest całkiem prosta: Kościołem Chrystusowym jest Kościół rzymskokatolicki, który jest jedynym środkiem zbawienia na świecie. Każda z religii poza Kościołem rzymskokatolickim, obojętnie czy będzie to prawosławie, protestantyzm, judaizm, itp., pomimo że może posiadać pewne prawdy, lub nawet ważne sakramenty, jest religią fałszywą i nie jest środkiem zbawienia.

    Oczywiście taka nauka o Kościele jest niezgodna z ekumenizmem. Tak więc moderniści już od lat trzydziestych XX wieku zaczęli opracowywać ekumeniczną eklezjologię, która dostrzega w niekatolickich religiach pewne wartości. Ta nowa eklezjologia została włączona do nauk Vaticanum II i jest siłą napędową ekumenizmu.

    Co mówi ta nowa nauka o Kościele? Oto jej streszczenie:

    Kościół Chrystusowy i Kościół rzymskokatolicki nie są jednym i tym samym, ponieważ kościoły niekatolickie należą do Kościoła Chrystusowego, ale nie należą do Kościoła katolickiego.
    Kościół Chrystusowy „trwa w” Kościele rzymskokatolickim, jako że Kościół rzymskokatolicki posiada „pełnię” wszystkich elementów składowych Kościoła Chrystusowego.
    Chociaż Kościół Chrystusowy nie trwa w kościołach niekatolickich, ponieważ brak im „pełni”, niemniej jednak można go w tych kościołach niekatolickich odnaleźć, aczkolwiek w niedoskonały sposób.
    Kościoły niekatolickie są zatem prawdziwymi „kościołami partykularnymi” tworzącymi wraz z Kościołem rzymskokatolickim jeden Kościół Chrystusowy.
    Kościół rzymskokatolicki pozostaje w „częściowej wspólnocie” z tymi niekatolickimi kościołami, w tym zakresie, w jakim posiadają one elementy Kościoła Chrystusowego, takie jak ważne sakramenty i prawdziwe doktryny.
    Kościoły niekatolickie są „środkami zbawienia” w tym zakresie, w jakim zachowane są w nich prawdziwe elementy Kościoła Chrystusowego.
    W tych niekatolickich kościołach, które posiadają ważną eucharystię (np. prawosławie), jeden, święty, katolicki i apostolski Kościół jest obecnym za każdym razem, gdy ofiaruje się tam ważną eucharystię.
    Kościoły niekatolickie, nie podlegające rzymskiemu papieżowi (czyli wszystkie z nich) noszą na sobie „ranę” będącą wynikiem braku tego podporządkowania. Jednak pomimo nieuznawania prymatu rzymskiego nie przestają być „kościołami partykularnymi” tzn., kościołami-członkami wielkiego Kościoła Chrystusowego.
    8. Co to wszystko oznacza?
    Jest to odrzucenie tradycyjnego nauczania katolickiego Kościoła odnoszącego się do natury Kościoła Chrystusowego. Stoi w sprzeczności z tradycyjnym nauczaniem i dlatego mówimy, że Vaticanum II jest heretycki oraz że Ratzinger jest heretykiem gdyż promulgowali tę naukę. Z tej też przyczyny, twierdzę, że Ratzinger nie jest nawet katolikiem.

    9. Jakich jeszcze innych herezji jest zwolennikiem Ratzinger?

    Jest ewolucjonistą w kwestii prawdy i Kościoła. W przemowie wygłoszonej w 1993 roku, w protestanckim kościele w Rzymie, stwierdził co następuje: „Dlatego celem każdego ekumenicznego wysiłku jest osiągnięcie rzeczywistej jedności Kościoła, co implikuje wielorakość form, których nie możemy jeszcze zdefiniować”. Gdzie indziej wyraża się tak: „Jak na razie nie ośmielam się zasugerować żadnych konkretnych, możliwych i wyobrażalnych sposobów urzeczywistnienia tego przyszłego kościoła”. Chciałbym teraz zapytać, co może być bardziej zdefiniowane niż doktryna, kult i dyscyplina Kościoła rzymskokatolickiego? Czy zdajecie sobie sprawę jak zatrważające jest usłyszenie z jego ust, że z powodu ekumenizmu nie mamy żadnego wyobrażenia o tym jak w przyszłości będzie wyglądał Kościół? W zagadnieniach religii katolickiej, Ratzinger jest darwinowskim ewolucjonistą.

    10. Czy Ratzinger przy innych okazjach dał wyraz tej ewolucjonistycznej idei?

    Tak, w swojej książce Wielość Religii – Jedno Przymierze (Many Religions – One Covenant) (1998) Ratzinger zawarł kilka niezwykle alarmujących stwierdzeń:

    „Jednakże tym, czego potrzebujemy jest szacunek dla wierzeń innych oraz gotowość poszukiwania prawdy w tym, co oddziałuje na nas jako nieznane lub obce; gdyż taka prawda odnosi się do nas, może nas naprawić i prowadzić dalej wzdłuż szlaku” (s. 110).
    „Będę mógł lepiej nauczyć się mojej własnej prawdy, jeżeli zrozumiem inną osobę i pozwolę się prowadzić drogą do Boga, który jest jeszcze większy, będąc pewny, że nigdy nie miałem w swoich rękach całej prawdy o Bogu, ale zawsze jestem uczniem pielgrzymującym ku niej, na szlaku, który nie ma końca” (ibidem).
    Chciałbym teraz zapytać, jak ktoś mający Wiarę katolicką mógłby mówić takie rzeczy? Czyż Kościół katolicki nie naucza całej prawdy w imię Chrystusa i z Jego pomocą? Ratzinger nie posiada wiary. Jakże Wiara katolicka mogłaby być „na szlaku, który nie ma końca”? Jakże katolik mógłby powiedzieć „Nigdy nie posiadam w swoich rękach całej prawdy o Bogu”? Czyż nie jest to dogmatyczny ewolucjonizm w swej najczystszej postaci, potępiony przez świętego Piusa X?
    Posłuchajmy jeszcze co mówi Ratzinger:

    „Można by powiedzieć, że religia zawiera w sobie drogocenną perłę prawdy, ale zawsze ukrywa ją i stoi przed nią nieustanne niebezpieczeństwo, że straci ze swojego pola widzenia swoją istotę. Religię może dotknąć choroba i może stać się czymś destrukcyjnym. Może i powinna prowadzić nas do prawdy, ale może także ludzi oddzielić od prawdy… Stosunkowo łatwo może nam przyjść krytykowanie religii innych, ale musimy być gotowi na przyjęcie krytyki nas samych i naszej własnej religii” (Ibidem).
    „Karl Barth [teolog protestancki] dokonywał w chrześcijaństwie rozróżnienia między religią a wiarą… [On] miał słuszność w tym znaczeniu, że religia chrześcijanina może ulec chorobie i stać się przesądem: konkretna religia, w której wiara jest głęboko przeżywana musi być nieustannie oczyszczana na bazie prawdy, tej prawdy, która z jednej strony ukazuje się w wierze, a z drugiej strony, ujawnia się na nowo poprzez dialog, pozwalając nam uznać swoją tajemnicę i nieskończoność” (s. 111).
    Powyższe cytaty, stanowią wyraźny dowód, że Ratzinger jest przywiązany do modernistycznej koncepcji wiary jako religijnego doświadczenia każdego człowieka, różniącego się od jego religii, tj., zbioru dogmatów, liturgicznych przepisów i zasad dyscypliny, które on wyznaje i praktykuje. Religia, według niego, może ulec zepsuciu. A zatem, musi podlegać stałemu oczyszczaniu dokonywanemu przez wiarę, która jest czym innym od religii oraz dialog z innymi religiami.
    To rozróżnienie na religię i wiarę jest typowo modernistyczne. Podporządkowuje ono „religię” wiecznej, nie mającej końca zmianie. Innymi słowy, zgodnie z tym co wyżej stwierdził, nie mamy żadnego wyobrażenia o tym, jak będzie wyglądał przyszły kościół.

    W przeciwieństwie do tego katolicka nauka mówi, że przedmiotem naszej wiary są nieomylne dogmaty nauczane przez rzymskokatolicki Kościół, które są absolutnie niezmienne i niereformowalne. Liturgia i zasady dyscypliny Kościoła podporządkowane są tym niezmiennym dogmatom i dlatego są również niezmienne w swojej istocie.

    Posłuchajmy, co Ratzinger mówi o misyjnej działalności Kościoła katolickiego:

    „W przyszłości działalność misyjna nie może polegać dalej na zwykłym przekazywaniu komuś nie mającemu w ogóle żadnej wiedzy o Bogu tego, w co musi on uwierzyć” (s. 112).
    „Głoszenie ewangelii musi być z konieczności procesem dialogu. Nie przekazujemy drugiej osobie czegoś, co jest jej całkowicie nieznane; lecz raczej, otwieramy ukrytą głębię czegoś, z czym w swojej własnej religii jest już on w kontakcie” (Ibidem).
    „Dialog między religiami powinien stawać się coraz bardziej wsłuchiwaniem się w Logos, który wskazuje nam – uwikłanym w nasze podziały i sprzeczne twierdzenia – tę jedność, w której już wspólnie uczestniczymy” (Ibidem).
    Powyższe twierdzenia Ratzingera całkowicie niszczą naukę katolickiego Kościoła, że jest jeden prawdziwy Kościół, poza którym nie ma zbawienia. Kościół katolicki nigdy nie prowadził swojej działalności misyjnej w taki sposób. Nigdy nie „prowadził dialogu” z fałszywymi religiami. Podczas gdy troszczył się o to by nie obrazić ludzi, a nawet przyjmować te z pośród ich zwyczajów, które nie były niezgodne z katolicyzmem, to nigdy nie uznawał wartości zawartych w fałszywych religiach, z którymi się spotykał. Czy św. Piotr lub papieże pierwszych wieków „dialogowali” z rzymskimi bałwochwalcami, po to by odnaleźć „jedność, w której już uczestniczyli”?
    Kościół Ratzingera jest nieznany katolikom oraz historii katolicyzmu. Ratzinger prosi, żebyśmy przylgnęli do nieznanego kościoła przyszłości, a więc abyśmy w rzeczywistości porzucili wieczny i niezmienny Kościół Chrystusowy.

    11. Jaki będzie stosunek Ratzingera do tradycjonalistów?

    Jak sądzę, całkowicie zignoruje on sedewakantystów. Być może kilku z nas ekskomunikuje. Myślę, że zaproponuje coś ruchowi Indultowemu i Bractwu Św. Piotra. Oni akceptują Vaticanum II i nie widzą żadnych problemów w nowej eklezjologii. A zatem Ratzinger nie będzie widział żadnych przeszkód, jak sądzę, w przyznaniu im większych przywilejów niż zrobił to Wojtyła. Wojtyła nienawidził tradycyjnego ruchu. Ratzinger jest inny pod tym względem. Patrząc z punktu widzenia zwykłego gustu, jest on bardziej konserwatywny od Wojtyły i będzie faworyzował zachowanie tradycyjnej łacińskiej Mszy, na kształt czegoś w rodzaju muzealnego okazu. Jak długo zwolennicy Indultu i FSSP będą podzielać koncepcję „pojednanej różnorodności” tak długo będą cieszyć się względami u Ratzingera.

    Stosując taką politykę, sądzę, że Ratzinger odwoła się do lewego skrzydła Bractwa Świętego Piusa X pragnącego unormowania swojego statusu, tj., pojednania się z Watykanem. Może im przyznać daleko idące ustępstwa. Jeżeli na tym polu odniesie sukces, to podzieli tę grupę, jako że są już oni podzieleni na lewe i prawe skrzydło.

    Jednakże niestety, uważam, że pozostałość po FSSPX będzie beztrosko kontynuować tę samą starą linię „jedności z Ojcem Świętym” – grube kłamstwo – i jednocześnie dalej prowadzić swoją praktykę buntu przez zorganizowane i powszechne nieposłuszeństwo wobec niego. Tak więc nie ma tu zbyt wiele nadziei.

    12. Jaki zatem powinniśmy mieć stosunek do Ratzingera?

    Taki sam jak do Wojtyły: on nie jest katolikiem, ponieważ jest heretykiem i narzuca katolikom fałszywą religię. Z obu tych powodów nie może być katolickim papieżem. Musimy działać jak zawsze, cały czas modląc się do Boga, by pewnego dnia przywrócił nam prawdziwego katolickiego papieża. Tylko przez prawdziwego katolickiego papieża nasz katolicki Kościół i nasze katolickie życie może powrócić do normalności.

    PODSUMOWANIE

    Ratzinger jest heretykiem przede wszystkim z powodu swojego stanowiska wobec ekumenizmu i nowej eklezjologii, które to poglądy zostały potępione przez Kościół.
    Ratzinger jest ewolucjonistą w kwestii samej natury Kościoła, co pokazuje heretyckie nastawienie wobec Kościoła, a co stanowi przedmiot naszej wiary.
    Ratzinger twierdzi, że katolicy nie posiadają całej prawdy o Bogu i aby ją odnaleźć muszą prowadzić dialog z niekatolikami.
    Musimy trwać w naszym oporze wobec modernizmu uznając Ratzingera za fałszywego papieża i nadal przylegać do tego, co otrzymaliśmy od naszych przodków jako Wiarę katolicką.
    (Biuletyn MHT, maj 2005)
    Bp Donald J. Sanborn

    Rektor Seminarium Trójcy Przenajświętszej (Most Holy Trinity Seminary)

    http://www.traditionalmass.org

    Tłumaczył: Mirosław Salawa

    © Ultra montes

  5. JO said

    ad.4 . Kudlaty – „Kościół Chrystusowy i Kościół rzymskokatolicki nie są jednym i tym samym, ponieważ kościoły niekatolickie należą do Kościoła Chrystusowego, ale nie należą do Kościoła katolickiego.
    Kościół Chrystusowy “trwa w” Kościele rzymskokatolickim, jako że Kościół rzymskokatolicki posiada “pełnię” wszystkich elementów składowych Kościoła Chrystusowego.”

    Kto choc troche czytal o Talmudzie wie, ze ten system rozumowania opira sie na Talmudzie, ktory uwaza, ze Tora jest czescia Talmudu jak i Mozeisci sa Talmudzistami ale tymi gorszymi.

    To poprosyu jest ODBICIE LUSTRZANE KATOLICYZMU W D O L w Pieklo

  6. JO said

    Benedykt XVI jest S A T A N I S T A, bo wprowadza teorie satanistyczna w KKatolickim

  7. Inkwizytor said

    Re: 6

    Czy satanista moze byc prawowitym papiezem panie JO ?

  8. JO said

    ad.7. Pozwoli Pan, ze nieodpowiem. Ja czuje sie zagubiony.

  9. RomanK said

    Dla biednych… zagubionych i z zamieszanym umyslem:

    1 Paweł, z woli Bożej powołany na apostoła Jezusa Chrystusa, i Sostenes, brat, 2 do Kościoła Bożego w Koryncie, do tych, którzy zostali uświęceni w Jezusie Chrystusie i powołani do świętości wespół ze wszystkimi, którzy na każdym miejscu wzywają imienia Pana naszego Jezusa Chrystusa, ich i naszego [Pana]. 3 Łaska wam i pokój od Boga Ojca naszego, i od Pana Jezusa Chrystusa! 4 Bogu mojemu dziękuję wciąż za was, za łaskę daną wam w Chrystusie Jezusie. 5 W Nim to bowiem zostaliście wzbogaceni we wszystko: we wszelkie słowo i wszelkie poznanie, 6 bo świadectwo Chrystusowe utrwaliło się w was, 7 tak iż nie brakuje wam żadnego daru łaski, gdy oczekujecie objawienia się Pana naszego Jezusa Chrystusa. 8 On też będzie umacniał was aż do końca, abyście byli bez zarzutu w dzień Pana naszego Jezusa Chrystusa. 9 Wierny jest Bóg, który powołał nas do wspólnoty z Synem swoim Jezusem Chrystusem, Panem naszym.
    PRZECIW NIEPORZĄDKOM WŚRÓD CHRZEŚCIJAN KORYNTU
    ROZŁAMY
    Chrystus jest niepodzielny
    10 A przeto upominam was, bracia, w imię Pana naszego Jezusa Chrystusa, abyście byli zgodni, i by nie było wśród was rozłamów; byście byli jednego ducha i jednej myśli. 11 Doniesiono mi bowiem o was, bracia moi, przez ludzi Chloe, że zdarzają się między wami spory. 12 Myślę o tym, co każdy z was mówi: „Ja jestem Pawła, a ja Apollosa; ja jestem Kefasa, a ja Chrystusa”. 13 Czyż Chrystus jest podzielony? Czyż Paweł został za was ukrzyżowany? Czyż w imię Pawła zostaliście ochrzczeni? 14 Dziękuję Bogu, że prócz Kryspusa i Gajusa nikogo z was nie ochrzciłem. 15 Nikt przeto nie może powiedzieć, że w imię moje został ochrzczony. 16 Zresztą, prawda, ochrzciłem dom Stefanasa. Poza tym nie wiem, czym ochrzcił jeszcze kogoś.
    Prawdziwa mądrość zapewni jedność
    17 Nie posłał mnie Chrystus, abym chrzcił, lecz abym głosił Ewangelię, i to nie w mądrości słowa, by nie zniweczyć Chrystusowego krzyża. 18 Nauka bowiem krzyża głupstwem jest dla tych, co idą na zatracenie, mocą Bożą zaś dla nas, którzy dostępujemy zbawienia. 19 Napisane jest bowiem:
    Wytracę mądrość mędrców,
    a przebiegłość przebiegłych zniweczę.
    20 Gdzie jest mędrzec? Gdzie uczony? Gdzie badacz tego, co doczesne? Czyż nie uczynił Bóg głupstwem mądrości świata?
    21 Skoro bowiem świat przez mądrość nie poznał Boga w mądrości Bożej, spodobało się Bogu przez głupstwo głoszenia słowa zbawić wierzących. 22 Tak więc, gdy Żydzi żądają znaków, a Grecy szukają mądrości, 23 my głosimy Chrystusa ukrzyżowanego, który jest zgorszeniem dla Żydów, a głupstwem dla pogan, 24 dla tych zaś, którzy są powołani, tak spośród Żydów, jak i spośród Greków, Chrystusem, mocą Bożą i mądrością Bożą. 25 To bowiem, co jest głupstwem u Boga, przewyższa mądrością ludzi, a co jest słabe u Boga, przewyższa mocą ludzi.
    26 Przeto przypatrzcie się, bracia, powołaniu waszemu! Niewielu tam mędrców według oceny ludzkiej, niewielu możnych, niewielu szlachetnie urodzonych. 27 Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał to, co niemocne, aby mocnych poniżyć; 28 i to, co nie jest szlachetnie urodzone według świata i wzgardzone, i to, co nie jest, wyróżnił Bóg, by to co jest, unicestwić, 29 tak by się żadne stworzenie nie chełpiło wobec Boga.
    30 Przez Niego bowiem jesteście w Chrystusie Jezusie, który stał się dla nas mądrością od Boga i sprawiedliwością, i uświęceniem, i odkupieniem, 31 aby, jak to jest napisane, w Panu się chlubił ten, kto się chlubi.

  10. Kudlaty said

    ZBÓJECKI KOŚCIÓŁ-fragment
    (część II)

    PATRICK HENRY OMLOR

    (Interdum, nr 7, 31 maja 1971)

    Zasada „krok po kroku”

    Weterani ruchów rewolucyjnych i konspiracji wiedzą o tym, że w życiu obowiązuje zasada gradacji. Nagłe, niespodziewane i radykalne zmiany nie są nigdy zbyt ochoczo przyjmowane przez „lud”. Jedyną niezawodną techniką, pod względem psychologicznym – tzn. z wyjątkiem fizycznej przemocy – jest metoda „krok po kroku” zaczynająca się od zrobienia dobrego początku. Wprowadzenie jakiejś drastycznej zmiany niemal zawsze poprzedzone jest kilkoma pomniejszymi, pokrewnymi wiodącymi do niej zmianami. Różne aluzje wygłaszane publicznie oraz sugestie dotyczące możliwości planowanej zmiany służą często celom sondażowym i znane są pod nazwą „balonów próbnych”. Chodzi o to aby je „wypuścić” i zobaczyć czy komuś zechce się je zestrzelić. Służy to do zbadania nastrojów „ludu” albo „trendu opinii publicznej” i jeżeli nikt nie strzela do próbnego balonu to uważa się, że bezpiecznie można pójść za ciosem i wprowadzić innowację. Po tym jak wszystko zostanie osiągnięte i upłynie przyzwoity okres wyczekiwania można sobie nawet pozwolić na szczere uwagi, takie jak na przykład ta wypowiedziana przez kardynała Heenan’a: „Bylibyście zszokowani gdyby wszystkie zmiany zostały wprowadzone równocześnie” (The Tablet, Londyn, 11 października 1969, s. 1010).

    Metoda stopniowania ma tę przydatną własność, że każdy nowy krok ustanawia pewien precedens, na który w późniejszym okresie można się powoływać jako uzasadnienie dla bardziej zaawansowanych zmian. Tak więc, po tym, jak dokonano poważnych i unieważniających zniekształceń Mszy bezużytecznym stało się wytykanie „nowym zbójcom” dekretu Quo Primum albo upieranie się przy niezmiennej naturze Kanonu Mszy, ponieważ mogli oni bardzo łatwo powołać się na „dobrego papieża” Jana, który to osobiście wstawiając do Kanonu imię św. Józefa, stał się pierwszą osobą jaka kiedykolwiek zmieniła Kanon. Argument ten – oczywiście – uważa się za „niepodważalny”.

    Planowany zamęt jest elementem programu Zbójeckiego Kościoła. Obecnie, tak naprawdę, nikt z wykiwanego „Ludu Bożego” nie wie czego się można jeszcze spodziewać. Przyzwyczajenie do wprowadzania coraz to nowych zmian stało się tak totalne, że „lud” wszystko zaakceptuje. Głównym sukcesem Zbójeckiego Kościoła osiągniętym dość wcześnie w tej grze, było oswojenie „Ludu Bożego” z koncepcją „tajemnicy” Kościoła, Kościoła dynamicznego, Kościoła nieustannie się zmieniającego w celu przystosowania do potrzeb „współczesnego świata”, Kościoła w ruchu. Jak myślicie, dlaczego tak często słyszymy o „Pielgrzymującym Kościele”? Tak w ogóle, to co oznacza słowo pielgrzym? Nieustanne uganianie się za nowościami to cecha frywolnego umysłu, ale w tej kwestii nawet wśród ongiś bardziej statecznych i wiernych członków „Ludu Bożego” chętka na zmiany rozprzestrzeniła się jak najbardziej zaraźliwa infekcja. Zbójecki Kościół liczył na rozwój tego zjawiska, tak więc, z upływem czasu potencjalna opozycja będzie ograniczona do minimum. Program, widziany jako całość, jest ukierunkowany na uzależnienie całego Kościoła – począwszy od najwyżej postawionego w hierarchii prałata do najskromniejszego człowieka świeckiego – na zaakceptowanie kościoła nowego rodzaju, bez stawiania żadnych pytań. Nazywajcie go jak chcecie: Zbójeckim Kościołem, Kościołem Ekumenicznym, Światową Radą Kościołów, Kościołem Powszechnym „Operacji 76”, itd. Bez względu na jego nazwę, jest to odstępczy Kościół Antychrysta. To jego przepowiedział i przed nim ostrzegał św. Pius X: „Jaką zaś rzecz prowadzą, około czego się trudzą, jaką drogę obrali, każdy z was łatwo dostrzega,… Zadaniem, jakie przed sobą stawiają, jest bowiem POWSZECHNE ODSTĘPSTWO od wiary i karności Kościoła; odstępstwo od tego dawnego – które doprowadziło do rozdarcia epokę Karola [Boromeusza] – gorsze przez to, że w sposób bardziej wyrachowany kryje się ono i rozpełza po samym niemal krwioobiegu Kościoła… ten sam szlak tajemny i pogrążony w ciemności… Opłakane to zaiste widowisko na dzisiaj, a trwogę budzące na przyszłość…” (Encyklika Editae Saepe, 1910).

    Stałe przebywanie w tej chaotycznej atmosferze „wszystko się może zdarzyć” sprawia, że zdolności percepcyjne człowieka zostają przyćmione do tego stopnia, iż w końcu zaciemniony umysł po prostu nie może odróżnić prawowitej zmiany od zmiany nielegalnej. (Oczywiście, najprawdopodobniej może jeszcze temu towarzyszyć brak współpracy z łaską). Niewątpliwie, wiele ze zmian dokonanych przez zbójców było – ściśle mówiąc – prawowitych; tzn., prawdziwy Kościół miałby władzę i prawo ażeby je przeprowadzić. Jednakże prawdziwy Kościół, kierowany i oświecony przez Ducha Świętego, w rzeczywistości nigdy nie próbowałby dokonać takiego samobójstwa. Niewielu spośród hierarchii i duchowieństwa może dzisiaj rozróżnić – albo stara się odróżnić, ponieważ jest to „akademicki” problem – między rzeczami, które Kościół katolicki ma władzę zmienić i rzeczami, których nawet Kościołowi i Papieżowi nie wolno dotykać, jak na przykład, istoty (substancji) sakramentów (zob. Has The Church The Right? [Czy Kościół ma prawo?] – autorstwa P. H. Omlora). Kiedyś w przyszłości – ten moment jest bliski, ponieważ jego oznaki są jednoznaczne – „katolicki Kościół” dołączy do Światowej Rady Kościołów. Jeszcze nie tak dawno temu każdy katolik zdawałby sobie sprawę, że coś takiego jest niemożliwe i jest równoznaczne z apostazją. Wszyscy członkowie „Ludu Bożego”, którzy, gdy nadejdzie czas, nie uświadomią sobie jeszcze istnienia oraz prawdziwej natury Zbójeckiego Kościoła wprowadzeni zostaną, świadomie lub nie, na ścieżkę powszechnej apostazji przepowiedzianej przez św. Piusa X. Bo kościół, który przyłączy się albo będzie „współpracować” ze Światową Radą Kościołów nie będzie i nie może być prawdziwym katolickim Kościołem.

    W planach Zbójeckiego Kościoła ważne jest doprowadzenie do tego, żeby wydawało się jakoby Kościół katolicki sam Sobie zaprzeczał, a następnie podejście do tego w sposób beztroski, jak gdyby takie sprzeczności były czymś normalnym, rutynowym i spodziewanym. Nigdy dość przypominania, że prawdziwy katolicki Kościół nie może sam Sobie zaprzeczać. Jeśli chodzi o przypadki tego „zaprzeczania” to tak naprawdę jest w nie uwikłany Zbójecki Kościół, co sieje spustoszenie w obarczanym o nie katolicyzmie; i oczywiście, o to właśnie w tej grze idzie. Tym co w tym wszystkim jest być może dla wielu katolików najpoważniejszym niebezpieczeństwem to fakt, że nie potrafią dostrzec, że to Zbójecki Kościół stoi w sprzeczności z prawdziwym Kościołem i że nie zachodzi tu wcale przypadek wewnętrznej sprzeczności. Jednakże, gdy zdaje się im, że to Kościół nieustannie wywraca swe nauki, to już sam ten fakt może wstrząsnąć i poważnie podkopać ich wiarę.

    Obłęd oficjalną linią postępowania

    Ksiądz John Courtney Murray SJ (obecnie nieżyjący) był znaczącym ekspertem Vaticanum II i jego talenty i wpływy szczególnie mocno odcisnęły się na Dekrecie o wolności religijnej. Jako peritus podczas Vaticanum II i osoba wtajemniczona w jego machinacje – zwłaszcza jeśli chodzi o ten dokument – ks. Murray jest osobą najbardziej kompetentną w przekazaniu nam kilku wartościowych spostrzeżeń. W jego komentarzu do tego dekretu (ss. 672-674 z The Documents of Vatican II, gł. redaktor W. M. Abbott SJ), ojciec Murray przyznaje, przynajmniej domyślnie, że dokument ten stoi w sprzeczności z istniejącą doktryną Kościoła katolickiego. Po pierwsze twierdzi, że „treść [tego dekretu] jest najzupełniej doktrynalna” a następnie się z tego usprawiedliwia. „Z całą uczciwością należy przyznać, że Kościół jest opóźniony w uznaniu słuszności zasady (wolności religijnej)”. Kościół „jest zapóźniony” w tej kwestii po prostu dlatego, że dopiero całkiem niedawno wywrotowcom udało się uzyskać wystarczającą siłę potrzebną do rozpoczęcia agitacji za tym pomysłem. „W każdym razie” – kontynuuje – „dokument ten stanowi doniosłe wydarzenie w historii Kościoła. Oczywiście był on najbardziej kontrowersyjnym dokumentem całego Soboru, w wielkiej mierze dlatego, że w niezwykle dobitny sposób podjął temat, który stale krył się pod powierzchnią wszystkich soborowych debat – sprawę rozwoju doktryny”. Czy trzeba tu jeszcze przypominać, że w żargonie zbójców „rozwój” doktryny oznacza jej zniekształcenie? „To pojęcie rozwoju” – stwierdza ks. Murray – „a nie idea wolności religijnej, było rzeczywistą kwestią sporną dla wielu z tych, którzy aż do końca oponowali przeciw Deklaracji”.

    Doprawdy – kwestia sporna! Dekret ten stoi w tak otwartej i jaskrawej opozycji do nauk głoszonych przez Jego Świątobliwość Piusa IX, że w „postępowych” kołach znany był jako „destalinizacja Piusa IX”. Chociaż określenie ma tak typowo lekceważący ton, to jest całkowicie precyzyjne, ponieważ niemożliwym jest pogodzenie nauki zawartej w tym dokumencie z Syllabusem Błędów papieża Piusa IX albo z jego encykliką Quanta Cura. „Rozwój” doktryny jest tutaj równoznaczny ze zmianą kursu o 180 stopni. Ojciec John Courtney Murray, peritus, osoba głęboko zaangażowana w powstanie tego konkretnego dekretu, przyznaje teraz (s. 673), że: „Proces rozwoju między Syllabusem Błędów (1864) a Dignitatis Humanae Personae (tj. Dekretem o wolności religijnej) CIĄGLE POZOSTAJE DLA TEOLOGÓW ZADANIEM DO OBJAŚNIENIA” (podkreślenie dodane). „Teolodzy” zdołają wyjaśnić zwrot o 180 stopni jako „rozwój” i przestaną sobie tym zaprzątać głowę, tylko wtedy gdy cały świat popadnie w obłęd.

    Prześledźmy tylko jedną z tych „istotnie spornych kwestii”. W Quanta Cura (8 grudnia 1864), Najwyższy Nauczyciel Pius IX ogłosił: „Na podstawie tego całkowicie fałszywego pojęcia o władzy w społeczeństwie nie cofają się przed popieraniem owego błędnego poglądu, ze wszech miar zgubnego dla Kościoła katolickiego i narażającego dusze ludzkie na utratę zbawienia, a przez świętej pamięci Grzegorza XVI, Naszego Poprzednika, nazwanego szalonym pomysłem, a mianowicie, że «wolność sumienia i kultu jest własnym prawem każdego człowieka, które powinno być ogłoszone i sformułowane w ustawie w każdym właściwie ukonstytuowanym społeczeństwie…»”. „Poza tym [Sobór] oświadcza” – i cytujemy teraz Dekret o wolności religijnej Vaticanum II – „że prawo do wolności religijnej jest rzeczywiście zakorzenione w samej godności osoby ludzkiej… To prawo osoby ludzkiej do wolności religijnej powinno być w taki sposób uznane w prawnym ustroju społeczeństwa, aby stanowiło prawo cywilne”.

    A więc, Zbójecki Kościół za pośrednictwem Vaticanum II formalnie naucza, że prawo do wolności religijnej „powinno być w taki sposób uznane w prawnym ustroju społeczeństwa, aby stanowiło prawo cywilne”. Diametralnie przeciwne jest stanowisko katolickiego Kościoła, który przez Swego Najwyższego Pasterza Piusa IX (który cytując swojego poprzednika Grzegorza XVI) oświadcza, że popieranie owego błędnego poglądu, iż wolność religijna „powinna być ogłoszona i sformułowana w ustawie” jest SZALONYM pomysłem! Ta opinia jest ponadto „ze wszech miar zgubna dla Kościoła katolickiego i narażająca dusze ludzkie na utratę zbawienia”. Wynika z tego, że oficjalnie głoszona przez Zbójecki Kościół linia postępowania jest w najoczywistszy sposób obłąkana. „Przedkładamy wam teraz ten tekst do rozważenia” powiedział biskup Emile De Smedt prezentując w/w Dekret. „Oczywiste jest, że niektóre cytaty z papieskich dokumentów, ze względu na istniejące różnice słów, mogą być przywoływane w opozycji do naszego schematu… Cały świat czeka na ten dekret… ta wyzwalająca doktryna o wolności religijnej!” (Przemówienie, 19 listopada 1963).

    Nowomowa – językiem oficjalnym

    Wyrażanie się w mowie i piśmie nacechowane starannie przemyślaną wieloznacznością to znak firmowy masońskich publikacji i wypowiedzi. „Powszechna Deklaracja Praw Człowieka” zredagowana przez Organizację Narodów Zjednoczonych i przyjęta w 1948 roku miała za swój prototyp i wzór „Deklarację Praw Człowieka” z 1789 roku, która narzuciła Francji masońską, naturalistyczną (a ostatecznie ateistyczną) filozofię i zasady społeczne. (Nie jest naszym aktualnym zadaniem roztrząsanie koszmaru krwawych okropności, bluźnierstw, niemoralności i kompletnej bezbożności – wywodzących się z takich zasad – jakim była rewolucja francuska). Odnosząc się do ostatniego ze wspomnianych dokumentów, ojciec Denis Fahey zauważa: „Oczywiście, istnieje pewna niejasność co do kilku sformułowań. Dobrze znaną masońską sztuczką jest wprowadzanie w błąd nieostrożnych” – (The Mystical Body of Christ in the Modern World, s. 44). Gdy taki dwuznaczny i mętny język jest systematycznie używany, co jest normą w przypadku masonów, a także oficjalnych dekretów i wypowiedzi Zbójeckiego Kościoła, to w rezultacie otrzymujemy coś, co jest adekwatnie nazywane nowomową (zapożyczając ten termin od powieściopisarza George’a Orwella). Tak jak język łaciński jest powszechnym językiem Kościoła katolickiego, tak też nowomowa jest uniwersalnym językiem Zbójeckiego Kościoła. Szczególną zaletą nowomowy jest to, że łatwo jest się nią posługiwać w języku angielskim, francuskim, hiszpańskim bądź niemieckim itd., (tj., w dowolnym z podstawowych języków) i dzięki temu słusznie jest nazwana językiem uniwersalnym. Osoba słuchająca nowomowy jest często wprowadzana w błąd polegający na tym, że ma wrażenie iż rozumie to co zostało powiedziane, ale tak naprawdę to nowomowy nikt nie rozumie. Być może poprawniejsze byłoby stwierdzenie, że w pewnym sensie każdy ją „rozumie”, ponieważ nowomowa mówi wszystkim ludziom najprzeróżniejsze „dobre rzeczy”. Jest ona tak mistrzowsko wieloznaczna, że ludzie o najróżniejszych, nawet diametralnie przeciwnych opiniach mogą odczytać albo usłyszeć w nowomowie dokładnie tę samą rzecz i być wszyscy całkowicie usatysfakcjonowani. Oto dlaczego nie tylko katolicy, lecz także protestanci, masoni, unitarianie, żydzi (i prawdopodobnie również nawet pogańscy Pigmeje z Afryki) wszyscy potrafią natychmiast uznać dekrety Vaticanum II za całkowicie wspaniałe, wiele mówiące i istotne. Taka jest właśnie budząca podziw natura nowomowy. Stanowi ona przełomowe osiągnięcie w „ekumenizmie”. Prawdopodobnie każdy kto czyta te słowa może sobie przypomnieć jakiegoś przyjaciela albo znajomego, który generalnie jest „porządny” i ortodoksyjny, ale który gdzieś po drodze uwikłał się w nowomowę i „zrozumiał” ją i dlatego w pewnych sprawach ma teraz kompletny mętlik w głowie. Taka z kolei jest niebezpieczna natura nowomowy.

    „Nowomowę w praktyce” definiujemy jako mówienie jednej rzeczy, po której następuje – możliwie najszybciej jak to tylko możliwe – robienie czegoś dokładnie przeciwnego. Jan XXIII w mowie inaugurującej obrady Vaticanum II wspomniał o uhonorowaniu Soboru Trydenckiego i nie zmienianiu niczego: „… odświeżone, pogodne i niezmącone przylgnięcie do całego nauczania Kościoła w całej jego integralności i precyzji promieniejącej z dokumentów Soboru Trydenckiego i Pierwszego Soboru Watykańskiego”. Wszyscy przekonaliśmy się jak to „nauczanie Kościoła w całej jego integralności” zostało mężnie podtrzymane w decyzjach Vaticanum II oraz w jak wielkim poważaniu ma Zbójecki Kościół Sobór Trydencki. Ich Konstytucja o świętej liturgii miała nawet czelność mówić o „zachowaniu łaciny” podczas gdy zbójcy bardzo dobrze zdawali sobie sprawę z tego, że decyzja już zapadła i upewniało to ich tylko w przekonaniu, że będzie zakonserwowana w najlepszym wypadku tylko w wekach.

    Jeżeli przestudiuje się uważnie dekrety Vaticanum II, to zauważy się zręczny sposób, w jaki wykorzystane zostały dwie główne techniki nowomowy. Są nimi: „suppressio veri” oraz „suggestio falsi”. (Ojciec George Duggan SM, wyjaśnia te sztuczki w książce Hans Kung and Reunion). Suppressio veri – zatajenie prawdy, polega na stwierdzeniu czegoś, co jeśli brać go w dosłownym znaczeniu, jest samo w sobie prawdziwe (i z tego powodu nie może być podważane), jednakże jednocześnie ważny i zasadniczy aspekt lub część całego obrazu zostaje zatajony. W potocznej, codziennej mowie znane jest to pod nazwą „półprawdy”.

    W suggestio falsi czyli podsunięciu fałszu, zasugerowane albo dorozumiane zostaje coś, co nie jest prawdą (tzn., rzeczywiste kłamstwo), chociaż faktycznie kłamstwo nie zostaje wypowiedziane. Dekret o ekumenizmie jest przepełniony suggestio falsi. Następujący ustęp z tego Dekretu wystarczy do zilustrowania suggestio falsi: „Do pielgrzymującego Kościoła kieruje Chrystus wołanie o nieustanną reformę, której Kościół, rozpatrywany jako ziemska i ludzka instytucja, wciąż potrzebuje. Jeżeli zatem, w różnych czasach i okolicznościach, pojawiły się niedostatki w sferze moralnej lub kościelnej dyscyplinie, lub nawet w sposobie wyrażania doktryny – co należy stanowczo odróżnić od samego depozytu wiary – to powinny one w stosownym momencie zostać naprawione”. Nie stwierdza się tutaj, że takie braki wystąpiły, ale fałszywie sugeruje, że mogły one zaistnieć. „Jeżeli” mówi tekst dekretu, jeżeli takie braki zaistniały „to trzeba [je] w porę odnowić w rzetelny i właściwy sposób”. Nawet „liberalny” ojciec Walter Abbott komentując to zdanie (op. cit., s. 350), przeciera oczy ze zdziwienia: „Doprawdy, to nadzwyczajne, by Ekumeniczny Sobór dopuścił możliwość zaistnienia braków we wcześniejszych doktrynalnych sformułowaniach”. Czy prawdziwy Sobór, wspomagany przez Ducha Świętego mógłby kiedykolwiek wypowiedzieć coś takiego, a mianowicie, że Święta Matka Kościół mogłaby wykazywać braki w formułowaniu doktryny?

  11. JO said

    ad.9. Dziekuje Panie Romanie. Chyba troche Rozumiem Pana Postawe przez Ten Tekst i jaka mam zajac ja wzgledem Pytania czy satanista Moze Byc Papiezem.

    Odpowiadam sobie, ze wazne jest To i ten, kto Glosi Niezmienna Ewangelie, wazne jest By samemu jej NIE zatracic, by WIARE ZACHOWAC.

    Tu najmniejwazne jest dla pojedynczego czlowieka, choc nie dla Kosciola, czy Papiez jest satanista czy Nie.

    Wazne jest by samemu Wiare Zachowac, by Dbac o przekazywanie Ewanelii w Tradycyjnej Wierze samemu.

    A coz, Papiez moze byc ten albo i inny, wzne by Byl bo nawet Papiez Satanista Uczy Jak nie nalezy Robic, zmusza do myslenia, do Alertu i wowczas My sami Mamy Wiare Zachowac i ja Przekazywac i isc za Prawda i tymi Kto ja Glosi Modlac sie za Papieza. Jak Bog zechce , bedzie ten biskup Nawrocony. Mamy przeciez Innych Biskupow i Bogu za to niech beda Dzieki.

    Mamy Tradycyjnych Katolikow.

    Raz jeszcze dziekuje.

  12. Pokręć said

    Dooobra, Apokalipsa musi się wypełnić, spoko, dobrze idzie. przecież jak Bóg coś zapowiedział, to tak musi być.
    Poza tym Pan Jezus zapytał w Ewangelii, czy kiedy Syn Człowieczy powróci, to znajdzie jeszcze wiarę na ziemi. Niby delikatnie zapowiedziane, w formie pytania, ale bardzo jednoznacznie. Zapowiedział wprost, że wiara będzie w takim stanie, że nawet Jemu będzie trudno ją znaleźć.

  13. Easy Rider said

    Jednym z celów NWO jest stworzenie jednej światowej religii. Jak widać od czasów JPII, Watykan zmierza do tego celu szybkimi krokami, co nie powinno dziwić, gdyż jest on jedną z agend NWO. Stąd też dla tradycyjnych katolików rzymskich nie pozostanie chyba nic innego, jak oderwać się od tej bestii, nie można bowiem jednocześnie oddawać czci Bogu i Lucyferowi.

  14. Cham Wiejski said

    W jakim języku pisze GW (#1, #3)?
    Wyuczonym?

  15. JO said

    ad.13. Amen

  16. jowram said

    List do żyda

    ( za ten list Doboszyński dostał kulę w łeb, miejsce grobu nie jest znane – Red.)

    Napisał Pan i o tej naszej tolerancji. Ze powinniśmy mówić Anglikom »o wieko­wej polskiej tolerancji«. Boje się,że będzie to niedelikatnie wobec naszych gospodarzy, bo przecież w czasie, gdy u nas było eldorado tolerancji, oni skazywali na śmierć za katolicyzm i krzyżowali katolików w Irlandii na bramach stodół. I Żydów wygnali w XIII wieku, a po dziś dzień starają się ich wpuszczać do Anglii jak najmniej. Pozostaje do rozwiązania zagadka, dlaczego przy tych wątpliwych metodach Anglia wyrosła na pierwsza potęgę świata, a my przy naszej tolerancji utraciliśmy niepodległość i krwa­wimy się co pokolenie. Może Pan to wyjaśni, Panie Antoni? Jeśliby to miało Panu pomóc przy rozwiązaniu tej zagadki, niech Pan przeczyta co napisał w r. 1885 Francuz Edouard Drumont w »La France Juive« str. 146: »Ponieważ Francja miała 800.000 Żydów,wygnała ich w XIV wieku, by istnieć. Ponieważ ich wygnała, stalą się największym narodem Europy. Ponieważ Polska przyjęła tych Żydów, zniknęła z rzędu narodów,wydana na pastwę konspiracji i anarchii. Ponieważ Francja z kolei przyjęła z powrotem tych Żydów polskich, jest w stanie upadku.«

    http://gazetawarszawska.com/2012/08/21/11468/

  17. RomanK said

    ad 12
    Jesus dixit….ubicumque fuerit corpus illuc congregabuntur aquilae … Amen!

  18. Tralala said

    Nie ulega watpliwosci, ze Watykan przeszedl na Talmud probujac nam wmowic, ze wszystko jest „spoko”.
    Jak mowi ks. Chazal w swoim ostatnim krociutkim kandadyjskim kazaniu: KK to: wladza + sakramenty + wyznanie tej samej wiary. Jezeli ktoregos skladnika braknie, to KK nie jest KK (oczywiscie mowa o formie ziemskiej). Co nam wiec zostaje? Dom, to Trojca Swieta.

    Zbierajac do jednego worka wszelkie wypowiedzi i teksty naszego drogiego papieza, jasne jest, ze nie wyznajemy juz tej samej wiary. Niestety B XVI jest papiezem, chociaz zlym.

    Abp Lefebvre powiedzial kiedys, ze papiez jest papiezem, bo gdyby nim nie byl, to nie byloby tez waznych kardynalow, a wiec nie byloby komu wybrac nastepnego papieza ” czy przyniesie nam go Aniol z Nieba, to jest absurd!”

    Ale, ja osobiscie, rozumiem sedewakantystow, okropna jest swiadomosc, ze papiez to heretyk, wiec moze latwiej uznac, ze wogole go nie ma.

    Abp Lefebvre i kardynal Ratzinger :
    http://zniepokalana.blogspot.fr/search/label/Arcybiskup%20Lefebvre%20i%20Kardyna%C5%82%20%20Ratzinger

  19. JO said

    ad.18. Pani Tralala, b dziekuje za linki do Strony II Bractwa Piusa X.
    Zachowac Wiare, walczyc i Zachowac Wiare.

  20. marost said

    AD18
    … okropna jest swiadomosc, ze papiez to heretyk, wiec moze latwiej uznac, ze wogole go nie ma.
    Powiem wiecej – swiadomosc ze „kolejny”(!) papiez to heretyk.. – trudno z tym zyc a chyba jeszcze trudniej byloby (bedzie???) uwazac ze papieza nie ma…

  21. CzemuTybet said

    Polecam komentarz Chudzina
    Polecam ku uwadze komentarz Chudzina
    http://zycie-i-droga.blogspot.com/2011/10/krotki-wpis-o-pszenicy-i-kakolu.html

  22. Kudlaty said

    Jeśliby nawet papież popadł w herezję, to pozostałby papieżem do czasu, aż Kościół nie ogłosiłby, że jest heretykiem i że przestał już być papieżem.

    Odpowiedź: Papież Paweł IV w Cum ex apostolatus, Papież Innocenty III w Si Papa oraz teolodzy uczą, że heretycki papież zostaje usunięty z urzędu przez Boga.

    Dowód:

    A. Bulla Cum ex apostolatus (15 lutego 1559), Papież Paweł IV

    – „Dodajemy również, że gdyby kiedykolwiek się okazało, że jakiś biskup, (a nawet pełniący obowiązki arcybiskupa, patriarchy, albo prymasa), czy też kardynał Świętego Kościoła Rzymskiego, albo (jak to zostało wyżej wspomniane) legat, czy też papież rzymski przed dokonaniem jego wyboru do godności kardynała, albo przed wyniesieniem go do godności papieskiej odpadł od wiary katolickiej, albo popadł w jakąkolwiek herezję:

    – wówczas wybór albo wyniesienie tej osoby, nawet dokonane w zgodzie i jednomyślnie przez wszystkich kardynałów będzie żadne, nieważne i próżne… Prócz tego wszystkie razem i każda z osobna z osób wyniesionych i awansowanych w taki sposób do swych godności, mocą samego faktu, bez żadnego dokonanego w tej kwestii ogłoszenia będą pozbawione wszelkich godności, miejsc, zaszczytów, tytułów, władzy, urzędów i mocy”.

    B. Si Papa (1198), Papież Innocenty III

    – „Papież nie powinien chlubić się ze swej władzy, ani nie powinien nieroztropnie szczycić się swoimi zaszczytami i wysoką pozycją, ponieważ im mniejszy jest jego osąd w oczach ludzi, tym większa jest jego ocena w oczach Boga. Tym bardziej nie powinien chlubić się rzymski Papież, ponieważ może być osądzony przez ludzi, a raczej, może być ukazane, że już został osądzony, jeżeli na przykład popadnie w herezję; gdyż ten, kto nie wierzy już został osądzony. W takim wypadku powinno się o nim powiedzieć: «Jeśli sól utraci swój smak, jaki z niej będzie pożytek jak tylko by została wyrzucona i podeptana przez ludzi»”.

    C. Institutiones Juris Canonici (1950), Coronata

    – „Jeżeli rzeczywiście zdarzyłaby się taka sytuacja, to on [rzymski Papież] z mocy prawa Boskiego, odpadłby z urzędu i to bez żadnego wyroku – doprawdy, nawet bez deklaratywnej sentencji. Ten, kto otwarcie głosi herezję sam się stawia poza Kościołem i jest niepodobieństwem, by Chrystus mógł zachować Prymat Swego Kościoła w kimś tak niegodnym. Dlatego też, gdyby rzymski Papież głosił herezję, to jeszcze przed jakimkolwiek potępiającym wyrokiem (który zresztą byłby niemożliwy) utraciłby swoją władzę”.

    D. Św. Robert Bellarmin (1610)

    – „Papież, który jest jawnym heretykiem automatycznie przestaje być Papieżem i głową, tak samo jak automatycznie przestaje być chrześcijaninem i członkiem Kościoła”.

    E. Św. Antonin (1459)

    – „W przypadku gdyby Papież stał się heretykiem, to – przez sam ten fakt i bez żadnego innego orzeczenia – odłączyłby się od Kościoła. Głowa oddzielona od ciała nie może – tak długo jak pozostaje oddzielona – być głową tego samego ciała, od którego została odcięta”.

    F. Św. Franciszek Salezy (1622)

    – „Otóż kiedy Papież jawnie jest heretykiem, ipso facto traci swą godność i wyklucza się z Kościoła…”.

    G. Prawo Kanoniczne (1943), Wernz-Vidal

    – „Na skutek uporczywej i otwarcie rozgłaszanej herezji, rzymski Papież, jeśliby popadł w herezję, przez sam ten fakt (ipso facto) jest uważany za pozbawionego władzy jurysdykcji i to już przed wszelkim deklaratywnym wyrokiem wydanym przez Kościół… Papież, któryby popadł w publiczną herezję ipso facto przestałby być członkiem Kościoła; i dlatego, przestałby być również głową Kościoła”.

    H. Introductio in Codicem (1946), Udalricus Beste

    – „Niemała liczba kanonistów uczy, że prócz śmierci i abdykacji, papieska godność może również zostać utracona przez popadnięcie w pewien stan choroby umysłowej, który prawnie równoważny jest śmierci, jak również wskutek jawnej i uporczywej herezji. W tym ostatnim przypadku, papież automatycznie utraciłby swą władzę i to rzeczywiście bez ogłaszania żadnego wyroku, ponieważ pierwsza Stolica (tj., Stolica Piotrowa) przez nikogo nie jest sądzona… Powód tego jest taki, iż papież popadając w herezję przestaje być członkiem Kościoła. Ten, kto nie jest członkiem społeczności, nie może być, rzecz jasna, jej głową”.

    I. Epitome Juris Canonici (1949), A. Vermeersch

    – „Zgodnie przynajmniej z bardziej rozpowszechnionym nauczaniem rzymski Papież jako prywatny nauczyciel może popaść w jawną herezję. Wtedy to, bez żadnego deklaratywnego wyroku (jako że najwyższa Stolica nie jest sądzona przez nikogo), automatycznie (ipso facto) utraciłby tę władzę, której ten, kto nie jest już członkiem Kościoła nie jest zdolny posiadać”.

    Opracował bp Mark A. Pivarunas CMRI

  23. Brat Dioskur said

    Czasami sie wydaje,ze Benedykt XVI dziala jakby byl zahipnotyzowany.Tutaj powoluje dywersanta na wazne stanowisko koscielne podczas gdy w Holandii dokonal prawdziwego spustoszenia wsrod hierarchow mianowianych jeszcze przez naszego niezapomnianego JPII.Nie musze dodawac ,ze byli oni oczkiem w glowie lucyferianskich mediow.Polecial jeden za drugim za kazdym razem w atmosferze oburzenia jakie ogarnialo media i postepowe organizacje koscielne majace czelnosc nazywac siebie katolickimi.I tak nagle biskup wbrew oczekiwaniom nie potepil podleglego sobie ksiedza,ktory odmowil udzielenia Komunii Sw. pedalom i lesbijkom ,ktorzy demonstracyjnie oglosili ,ze ze soba spolkuja.W TV z luboscia pokazywano oburzone lesbije ,ktore patrzac z wyrzutem do kamery pytaly:”co to za Kosciol?”A w Kosciele zaczely sie dziac rzeczy od lat nie widziane.Decyzja nowomianowanego abp. van Eijka odsunieto od udzialu w Mszy Sw. osoby cywilne w tym kobiety!Podkrecono tez kryteria w innych sprawach i nagle podniosl sie straszny wrzask na cala Holandie!
    Poszczegolne parafie po prostu oglosily rebelie i zaczely tworzyc ad hoc jakies wyodrebnione sekty deklarujace niezaleznosc od centralnych wladz koscielnych Holandii.Na pewno w tej rebelii maczaj tez palce lucyferiany ,ktore nie spoczywaja ,zeby nie obalic jakis takm kawalek lacinskiej cywilizacji.Kiedy przed laty do rzadu weszla hol. udecja to zaraz zliberalizowano mordowanie dzieci nienarodzonych(aborcja) i wprowadzono likwidacje ludzi starszych ekonomicznie nieoplacalnych(eutanazja) oraz stano sie prekursorem zwiazkow jednoplciowych z czego do dzisiaj sa oni niezwykle dumni.Nie wszystko jednak sie udaje ,bo wlasnie teraz chcieli wprowadzic przymus w udzielaniu „slubow”pedalom i lesbijom,ale TK oddalil ich skarge. Okazuje sie ,ze w Holandii sa jeszcze urzednicy stanu cywilnego ,ktorzy odmawiaja uczestniczenia w farsie udzielania slubow osobom tej samej plci.

  24. Od lat mojej publicystyki wiedziałem, że do tego dojdzie. I doszło. Najpierw zwalczono biskupa Richarda Williamsona, teraz to. Co dalej?

  25. marost said

    Znalazlem na sieci cos takiego:
    (…)
    Bp Tissier de Mallerais ponowil edycje ksiazki pt (w tlum) „Dziwna teologia Benedykta XVI”
    Jest w niej zadziwiajaca wypowiedz przyszlego BXVI dotyczaca dogmatu zejscia Chrystusa do piekiel:
    „zaden z artykulow wyznania wiary nie jest rownie obcym naszej nowoczesnej swiadomosci [sic: conscience moderne](str 57).

    Nowoczesnej swiadomosci, ktora streszcza sie w dogmacie neochrzescijanskim – SWII.
    (…)

  26. Kudlaty said

    Ks,C.Nitoglia”Infiltracja zydomasonska w Kosciele Rzymskim”-fragment:

    W wywiadzie udzielonym ostatnio przez Ratzingera dla Avvenire, czytamy, że należy odróżnić masonerię od masonerii, nie można wrzucać wszystkiego do jednego worka. Istnieje bowiem masoneria antyklerykalna, z którą nie można prowadzić rozmów, lecz jeżeli masoneria nie składa wyznania wiary antychrześcijańskiej to nic nie staje na przeszkodzie by kontynuować dialog.

  27. Tralala said

    ad 26
    Czy zaczniemy tez odrozniac diabla od …diabla ?

  28. Jan said

    Jak się wejdzie miedzy wrony trzeba krakać jak i one, albo jeszcze lepiej – Kto z kim przestaje takim się staje. Od zatrudnienia doradcy Henry Kisingera już nie mam złudzeń. Mieli rację Sedewakantyści, kiedy od razu uznali Motu Proprio , pułapką na myszy.

  29. GM said

    Prosił BXVI, żeby się modlić za niego, by nie przeląkł się wilków. Widocznie za słabo się modliliśmy.

Sorry, the comment form is closed at this time.