Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Listwa o Traditionis Custodes
    Boydar o Kościół w rękach predatora. Dr…
    Boydar o Traditionis Custodes
    Boydar o Jeszcze o Gierku…
    Listwa o Traditionis Custodes
    prostopopolsku o Obywatele w obronie radcy praw…
    lewarek.pl o List przełożonego generalnego…
    lewarek.pl o W obronie realizmu polity…
    Boydar o List przełożonego generalnego…
    wanderer o Traditionis Custodes
    wanderer o Białoruska biegaczka będzie si…
    bryś o Białoruska biegaczka będzie si…
    Boydar o Traditionis Custodes
    podczaszy o Kościół w rękach predatora. Dr…
    wanderer o Traditionis Custodes
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 548 obserwujących.

“Boga prawdopodobnie nie ma”

Posted by Marucha w dniu 2012-11-18 (Niedziela)

(…) Małe dziecko mówi: „Proszę, nie szufladkuj mnie. Pozwól mi dorosnąć i wybrać samodzielnie”. Czyli: nie dawaj swoim dzieciom żadnego wychowania religijnego; same dokonają wyboru, gdy będą starsze. To sugeruje, że religijne wychowanie, posyłanie dzieci na katechezę, może im odebrać wolność wyboru, co przeczy faktom…

Ale nie w tym rzecz. Mimo usilnych starań nie znalazłem żadnego plakatu z zaleceniem: „Nie mów do swoich dzieci, niech wybiorą swój ojczysty język, gdy dorosną”.

Ani takiego: „Nie karm swoich dzieci, niech same zdecydują, co chcą jeść, gdy dorosną”. W końcu poszukałem takiego: „Nie ródź dzieci. Poczekaj, aż same poproszą, by się narodzić”. Spotkał mnie, niestety, zawód. Ciekawe dlaczego, skoro logika jest w zasadzie taka sama (…)

Hasło “Boga prawdopodobnie nie ma. Przestań się już martwić i ciesz się swoim życiem” ilustruje sposób myślenia niewierzących lepiej, niż im się wydaje – pisze francuski filozof Remi Brague.

[Gajowy, nie wiedząc nic o filozofie Brague, używał od dawna dokładnie tej samej argumentacji: „Po co uczyć dziecko czytania i pisania? Gdy będzie dorosłe, samo zdecyduje, czy mu to się do czegoś przyda” – admin]

Chciałbym wypowiedzieć się w sprawie pewnego hasła, które – według mnie – może nas wiele nauczyć o sekularyzmie. Zapiszę je tu w takiej formie, w jakiej zostało opublikowane (…)

BOGA PRAWDOPODOBNIE NIE MA.
PRZESTAŃ SIĘ JUŻ MARTWIĆ I CIESZ SIĘ SWOIM ŻYCIEM

Tekst ten stanowi hasło i podsumowanie kampanii rozpoczętej w styczniu 2009 roku. Jej inicjatorką była Ariane Sherine. Ta młoda kobieta, urodzona w 1980 r., jest dziennikarką i autorką scenariuszy telewizyjnych. Jej ojciec jest unitarianinem, a matka Parsyjką; żadne z nich nie praktykuje. Kampania z czasem uzyskała wsparcie wielu sławnych ludzi. W szczególności Richard Dawkins wykorzystał nadarzającą się koniunkturę.

Ariane Sherine i Richard Dawkins na tle sloganu

Ariane Sherine i Richard Dawkins na tle sloganu

Hasło przez pewien czas widniało na autobusach w Londynie i innych dużych miastach Wielkiej Brytanii. W ślad za nim w brytyjskich mediach pojawiło się wiele analogicznych haseł w podobnym stylu. Kampanię podjęło też kilka innych krajów europejskich, samo hasło było zaś wielokrotnie tłumaczone, bardziej lub mniej dosłownie.

Zamierzam poddać to hasło szczegółowej analizie. W tym celu podzielę je na części i krótko omówię każdą z nich, zachowując kolejność.

Pierwsze zdanie jest zapisane wielkimi literami. Różowy kolor podkreśla, że to dobra wiadomość. Odtąd mamy patrzeć na życie przez takie właśnie okulary. To zdanie głosi nieistnienie Boga.

„Nie ma”. Nie przedstawiono tu żadnego argumentu przeciwko istnieniu Boga. Nic dziwnego: nie możemy oczekiwać pełnego wykładu, mając do czynienia z krótkim sloganem.

Założona tu koncepcja istnienia to „jest” vs. „nie ma”. Czy takie ujęcie jest adekwatne w odniesieniu do Boga? Nie jest tu powiedziane: Bóg nie istnieje, Bóg nie ma własności istnienia. Zamiast tego [mówi się]: w zbiorze tego, co jest, nie znajdziemy żadnego boskiego bytu.

Zauważmy ukryte w podtekście założenie: Bóg należy do przedmiotów, o których możemy trafnie powiedzieć, że „się znajdują”. Ponieważ znam trochę arabski, odniosę się tutaj do słowa „istnieć” używanego przez filozofów piszących w tym języku – słowa „mawūd”, które dosłownie oznacza „znalezione”. Boga nie „znajdujemy”.

Pytanie, gdzie dokładnie mamy Go szukać, jeśli chcemy mieć jakiekolwiek szanse, by Go znaleźć?

Pytanie to jest ważne, jako że szukanie w złym miejscu wyklucza wszelkie szanse znalezienia. Szukanie dźwięku wśród kolorów z zasady przynosi marne rezultaty. Jednakże to pytanie w ogóle nie pada. Jak już mówiłem, nie pozwala na to lapidarna forma ogłoszenia. Z drugiej strony można zapytać, czy ogłoszenie to właściwe miejsce na stawianie tak fundamentalnych pytań.

„Prawdopodobnie”. Proponuję trzy wyjaśnienia, dlaczego pojawił się tutaj ten przysłówek.

  1. Rzecz wydarzyła się w Wielkiej Brytanii, gdzie stwierdzenia zbyt oględne  czy – jak Państwo wolą – litoty(rodzaj figury retorycznej mającej na celu osłabienie dobitności mowy – przypis Kacio) są na porządku dziennym.
  2. Zasady rządzące rynkiem reklamy wykluczają używanie zbyt kategorycznych sformułowań
  3. Trzeciego wyjaśnienia dostarczyli sami twórcy kampanii, którzy jasno wyrazili swoje intencje: chcieli uniknąć podejrzenia o to, że sami są wyznawcami – czy nawet fanatykami – ateizmu, jak to się przydarzyło ludziom, których niemiecki poeta Heinrich Heine ośmieszył, nazywając „mnichami ateizmu” (Mönche des Atheismus)
  4. Trzeba docenić autorów kampanii za cnoty, którym dali tu dowód. Roztropność bowiem, przynajmniej w potocznym rozumieniu, jest niewątpliwie cnotą.

Z drugiej strony ich zalety intelektualne są chyba nie dość wysokiej próby. Niezależnie od tego, czy istnienie Boga miałoby być prawdopodobne, dowiedzione czy obalone, całą sprawę w takim ujęciu rozpatruje się w kategoriach dowodu. Słowo „prawdopodobny” wskazuje na coś, co może zostać dowiedzione nawet, jeśli jeszcze nie doczekało się dowodu. Cóż, to bez wątpienia poważna decyzja, by zaliczyć Boga do rzeczy, które można udowodnić. Taka decyzja powinna być najpierw poparta argumentacją, zanim w ogóle zacznie się szukać dowodów na istnienie Boga. Lecz znowu slogan nie pozostawia miejsca na argumentację – tak w odniesieniu do tego podstawowego pytania, słowo „prawdopodobny” wskazuje na coś, co może zostać dowiedzione, nawet, jeśli jeszcze nie doczekało się dowodu. Cóż, to bez wątpienia poważna decyzja, by zaliczyć Boga do rzeczy, które można udowodnić. Jak i w odniesieniu do kwestii istnienia bądź nieistnienia?

W niemieckiej wersji tego hasła pominięto przysłówek, lecz zastąpiono go wziętym w nawias wyrażeniem: „mit einem an Gewissheit grenzenden Wahrscheinlichkeitsgrad”, tj. „w stopniu prawdopodobieństwa graniczącym z pewnością”. Byłoby przesadą twierdzić, że w ten sposób zyskano na elegancji. Zamiast tego osiągnięto jednak większą precyzję.

„Boga”. Nie da się stwierdzić, czy słowo „Bóg” jest tu napisane wielką literą, jako że całe hasło zapisano wersalikami. W Internecie znalazłem strony, na których to samo hasło zapisane jest zwykłą czcionką tekstową – i tam słowo to zaczyna się od wielkiej litery. Możliwe jednak, że jest to tylko kwestia konwencji. Nie wiemy, czy mamy do czynienia z nazwą ogólną, czy jednostkową. Czy to, co nie istnieje, jest jakąś bliżej nieokreśloną istotą jak chochlik, czy raczej czymś w rodzaju osoby wszystko jedno, czy wymyślonej jak Baba Jaga, czy też prawdziwej jak każdy z nas? Nie możemy się tego dowiedzieć z tekstu.

Drugie zdanie, zdanie złożone, zawiera dwa apele. Zapisane jest mniejszymi wersalikami. Sens tego wyrażenia wzmacnia zmiana koloru: pierwsze zdanie składowe jest na czerwono, a drugie – na żółto. Czerwień to kolor czerwonego światła i znaku „Stop”. I to właśnie mamy zrobić – zatrzymać się.

„Już”. To wyrażenie jest kluczowe dla całego przekazu. Język podsuwa nam więcej środków do wyrażenia następstwa. Autorzy mogli wybrać i inne, na przykład bardziej literackie „zatem”, bardziej logiczne „toteż” albo bardziej formalne „w skutek tego”. Wybór tego właśnie słowa podkreśla pilność przyjęcia konsekwencji wynikających z założenia [wyrażonego w pierwszym zdaniu]. Jest to jednak bardziej wybór egzystencjalny niż efekt rozumowania.

To prowadzi nas do rozważenia, czy rzeczywiście mamy tu do czynienia z następstwem przyczynowo -skutkowym. Wybór, którego należy dokonać, nie pozostaje – by tak rzec – bez konsekwencji. Lecz jeśli tak, to trudno tu nie wspomnieć znanej historii pana Keunera, opowiedzianej przez Bertolta Brechta. Przytoczę ją pokrótce.

Ktoś zapytał pana Keunera: czy Bóg istnieje? Keuner na to: jeśli jest Bóg, to czy zmienia to coś w twoim życiu? Jeśli odpowiedź brzmi „nie”, możemy zapomnieć o całej sprawie. Jeśli powiesz, że tak, odpowiem ci jedno: potrzebujesz Boga. Kto wyznaje, że istnienie Boga zmieniłoby jego postępowanie, ten przyznaje, że skłania się ku przyjęciu Jego istnienia. Brecht podejrzewa, że ktoś taki nie jest do końca bezstronny, że jest zainteresowany istnieniem Boga. W naszym przypadku należy odwrócić owo podejrzenie. Uważając, że wiara w Boga jest kłopotliwa, niewierzący jest zainteresowany nieistnieniem Boga. On także nie jest już bezstronny.

Dodatkowo moglibyśmy wskazać, że obecność przysłówka „prawdopodobnie” w pierwszym zdaniu podważa siłę drugiego zdania. Jeśli zaprzeczymy przypuszczeniu, czyż może z tego wyniknąć jakieś twierdzenie? By być dokładnym, trzeba by raczej powiedzieć: prawdopodobnie powinieneś przestać się martwić, prawdopodobnie powinieneś cieszyć się życiem.

„Przestań się martwić” zamiast „nie martw się”. Ten zwrot sugeruje, że do tej pory się martwiliśmy.

Uważając, że wiara w Boga jest kłopotliwa, niewierzący jest zainteresowany nieistnieniem Boga. Był taki czas, kiedy ludzkość była zatroskana i zamartwiała się z powodu idei istnienia bogów. Przeszłość oznacza tu cały ogląd historii. Mamy się uwolnić od przeszłości, która trwa do dzisiaj, a dokładnie do chwili, w której przeczytamy ten napis, zrozumiemy jego znaczenie i zaakceptujemy przesłanie. Wówczas klapki opadną nam z oczu i zaczniemy cieszyć się życiem.

Owa przeszłość – jak możemy się domyślać – to nie tylko historia pojedynczego człowieka, który nareszcie opuszcza sferę iluzji i cienia. Jest to też przeszłość rodzaju ludzkiego, który przez tysiące lat pogrążony był w ciemności i smutku. Jest to doprawdy dosyć fikuśna koncepcja historii.

Bóg jest przedstawiony jako ktoś, czyje istnienie skłania do ostrożności, która odbiera nam radość życia. Bóg jest tu kimś w rodzaju straszydła czy może raczej „zabawo psuja”. Taki ponury obraz Boga wygląda raczej na karykaturę, nawet, jeśli niektórzy wierzący – czy to dziś, czy dawniej – przez swoje zachowanie są za niego, przynajmniej częściowo, odpowiedzialni. Reakcja części ateistów nie jest pozbawiona wszelkich podstaw. Araine Sherine mówi, że wpadła na pomysł swojej kampanii, gdy przeczytała na pewnej fundamentalistycznej stronie internetowej groźby pod adresem ateistów, a także wszystkich niechrześcijan, że będą się smażyć w piekle. Nie mam powodu, by wątpić w jej słowa. To, że wśród chrześcijan, teraz i dawniej, znajdzie się niejeden głupiec, to żadna nowina.

Pozwolę sobie jednak zauważyć, że nie jest zbyt uczciwie ułatwiać sobie sprawę atakowaniem takiego papierowego Boga. Ale na razie to zostawmy.

„Martwić się”. Angielskie słowo “to worry”, jak się niedawno dowiedziałem, jest spokrewnione z niemieckim “würgen”, „dusić (się)”. We wczesnym okresie „to worry” miało także znaczenie aktywne: „atakować”, „napastować”, a obecnego, nie przechodniego znaczenia nabrało około 1860 roku. Tutaj zostało użyte w tym drugim znaczeniu. Niemniej migotanie obu znaczeń wskazuje na podwójny charakter zjawiska.

Dzięki temu słowu stykamy się z zagadnieniem poważniejszym z filozoficznego punktu widzenia i stąd bardziej godnym uwagi, niż to miało miejsce do tej pory. Za jego pośrednictwem cofamy się do źródeł antycznego filozoficznego ateizmu – do Epikura i Lukrecjusza. Martwienie się (worrying) to współczesny odpowiednik “tarakhè”, co oznacza „niepokój”. W epikureizmie punktem odniesienia jest ataraksja. Religia niweczy spokój duszy, a spokój powinien być chroniony za wszelką cenę. Dlatego, według Epikura, każde wyjaśnienie danego zjawiska jest dobre, jeśli tylko obywa się bez boskich istot.

W XVII wieku Thomas Hobbes tchnął nowe życie w starożytny epikureizm, przenosząc krytykę religii z poziomu jednostki na poziom społeczeństwa. Stwierdził, że religia jest szkodliwa dla pokoju i zgody między podmiotami. Hobbes opiera się na doświadczeniu angielskiej wojny domowej, którą interpretuje jako wojnę religijną. Także dzisiaj wielu ludzi dopatruje się w tak zwanych wojnach religijnych przyczyn współczesnego ruchu sekularyzacyjnego. Takie wytłumaczenie to już wręcz klasyka.

Nie jestem historykiem, lecz muszę wyznać, że taka etiologia wydaje mi się podejrzana; wygląda mi to po prostu na legitymizację bytu, który leży u podstaw tego ruchu. Is fecit cui prodest – a konkretnie nowoczesne państwo, które przyznało sobie status zbawcy ingerującego, by rozdzielić walczące strony. Już samo pojęcie wojen religijnych jest raczej mylące, skoro w XVI wieku religia nie była jeszcze postrzegana odrębnie od polityki czy życia społecznego.

Przechodząc do sedna, chciałbym zadać jedno proste pytanie: co jeśli mamy dobry powód, by się martwić? Głupio jest martwić się niczym, nie ma co do tego wątpliwości. Powinniśmy jednak rozpatrzyć trzy pozostałe możliwości: słusznie jest nie martwić się, jeśli nie ma do tego powodu; ale równie słusznie jest martwić się, jeśli istnieje poważny powód. I na odwrót, głupio jest się nie martwić w sytuacji, gdy jest czym.

W znanej piosence pytanie “What’s the use of worrying, it never was worth while” („Jaki jest sens martwić się, skoro nigdy nie było warto?”) ma pozostać prawdziwe “while you’ve got a lucifer to light your fag” – „póki jeszcze masz zapałkę, by zapalić papierosa”. Cóż, zarówno do palenia, jak i do maksymy o martwieniu się odnosi się ta sama zasada: obchodź się z tym ostrożnie, to może być groźne dla twojego życia. Uogólnianie tej maksymy spustoszy każde życie moralne. Jeśli bowiem chodzi o życie moralne, te sprawy zawsze należy traktować poważnie. Już Arystoteles miał podobną intuicję, gdy w „Etyce Nikomachejskiej” nazwał cnotliwą osobę przymiotnikiem “spoudaios”, tj. dosłownie „ktoś, kto traktuje sprawy z powagą (spoudè)”. Wiele wieków później Kierkegaard, który prowadził głębokie rozważania nad – jak to nazywał – stadium etycznym życia ludzkiego, poświęcił wiele miejsca powadze (Alor), której życie nabiera dzięki rozważaniom o śmierci.

Trudno nie odczuwać zażenowania, gdy się czyta opisy tego, w co niewierzący – którym na innych polach często nie brakuje inteligencji – nie wierzą, ale wyobrażają sobie, że wierzą w to wierzący.

Zatem co jeśli mamy dobry powód, by bać się piekła, i wobec tego słusznie się go boimy? Nie mam tu na myśli folklorystycznego wyobrażenia piekła, takiego, które pojawia się w komiksach, ani nawet piekła Dantego, zrodzonego w jego wyobraźni. Poeta pewnie powinien nadawać tworom swojego umysłu „lokalny koloryt”. Ludowe wyobrażenia piekła odpowiadają ateistom i należą do ich arsenału argumentów. Trudno nie odczuwać zażenowania, gdy się czyta opisy tego, w co niewierzący – którym na innych polach często nie brakuje inteligencji – nie wierzą, ale wyobrażają sobie, że wierzą w to wierzący.

Wiara w piekło oznacza traktowanie z pełną powagą ludzkiej wolności i jej władzy ostatecznego decydowania o definitywnym przeznaczeniu człowieka. Dokładniej oznacza ona poważne traktowanie nie abstrakcyjnej, ogólnej ludzkiej wolności, lecz konkretnie mojej wolności. Nie wolno mi bowiem myśleć, że ktokolwiek inny poza mną może zasłużyć na piekło; z drugiej strony obowiązkiem każdego jest sprawdzanie siebie. I pytanie siebie, czy przypadkiem, zważywszy na okoliczności, w których żyję, i pokusy, z którymi naprawdę muszę się mierzyć, nie jestem gorszy lub gorsza, niż mi się wydaje. I w rezultacie – czy nie jestem dobrym kandydatem lub dobrą kandydatką do potępienia. Każdy z nas musi się zmierzyć z taką możliwością: być może piekło istnieje tylko dla mnie. Być może zostało stworzone na początku czasu tylko po to, by czekać na mnie. Być może będę pierwszym potępionym w historii ludzkości.

Pozwólmy sobie, na potrzeby tego wywodu, zatrzymać się na poziomie, na którym ustawiają się ateiści. Pozbądźmy się wszelkiej nadziei lub wszelkiego lęku w związku z tym, co nastanie po śmierci cielesnej, i spójrzmy na to życie wyłącznie w jego ramach. Nadal musimy przyznać, że istnieje możliwość kompletnej porażki, tego, że przejdziemy przez nie zupełnie niewłaściwie, że okaże się ono nieodwracalnym błędem. Musimy też wykluczyć jakąkolwiek możliwość interwencji opatrzności, która mogłaby ocalić to, co z ludzkiego punktu widzenia jest stracone. Tracąc wiarę w piekło, musimy radykalnie porzucić chrześcijański dogmat Wielkiej Soboty o zmartwychwstałym Panu, który zszedł do piekieł, by sprowadzić potępionych – co wyznajemy w słowach „zstąpił do piekieł”.

Innymi słowy, nie jestem wcale taki pewny, czy ateiści mają mniej powodów do zmartwień niż wierzący. Podejrzewam nawet, że mogą mieć ich więcej. Są w bardziej kłopotliwej sytuacji niż my. A jeśli tak, to hasło Ariane Sherine nie otwiera oczu na prawdę, lecz zaślepia.

„Ciesz się”. Powstrzymam się od łatwej polemiki, sprowadzającej się do wyśmiania niewierzących jako rozpustników, którzy chcą tylko dobrze się bawić. Takie podejście jest skrajnie niesprawiedliwe. Każdy zna jakieś osoby niewierzące o wysokich kwalifikacjach moralnych. Z drugiej strony wszyscy chrześcijanie boleśnie doświadczają wielkiej potrzeby przebaczenia, na które na szczęście mogą mieć nadzieję, jako że upoważnia ich do tego ich wiara – wszyscy bowiem mamy wiele na sumieniu…

Rada, której udzielają twórcy kampanii, jest raczej mętna. Przecież w jakimś sensie każdy chce cieszyć się życiem. Nawet najbardziej zepsuty rozpustnik i najbardziej ascetyczny święty mają ze sobą coś wspólnego. Jest to wspólne im obu pragnienie, żeby „się napchać”. Co prawda, każdy z nich chciałby się napchać nieco innymi rzeczami. Baudelaire w jednym ze swoich poematów prozą radzi: „[…] bądźcie ciągle pijani! Winem, poezją lub cnotą, jak wam się podoba”. A święty Wincenty à Paulo, który całe życie poświęcił łagodzeniu cierpienia ubogich, na łożu śmierci żałował, że nie uczynił więcej, choć mógł.

Z drugiej strony powinniśmy się bliżej przyjrzeć wewnętrznej logice tej idei. Radzi się nam, by nasz związek z życiem był oparty na „cieszeniu się nim”. Kto się martwi, nie cieszy się życiem. Wobec tego na czym polega związek z życiem takiej osoby? Gdybyśmy poszukali pozytywnego terminu, który można by przeciwstawić „cieszeniu się”, to pierwszym, co przychodzi do głowy, jest „używanie” czy „użytkowanie”. Posłużymy się tu poczynionym przez świętego Augustyna rozróżnieniem pomiędzy cieszeniem się a używaniem, które wyraża on dwoma łacińskimi czasownikami „frui” i „uti”. To rozróżnienie uznaje się za kamień węgielny myśli Augustyna. Zastosowana tu logika jest całkiem przekonywająca. Jeśli nie ma nic poza obecnym życiem, to życie nie może być użyte do niczego innego. W rezultacie nasz związek z życiem nie może opierać się na niczym innym niż cieszenie się.

Chrześcijanie, którzy wierzą w życie wieczne, działają według modelu: środki – cel. Pojmują życie wieczne nie jako po prostu następne po życiu na ziemi, w którym to ujęciu to drugie stanowiło by środek do celu, jakim byłoby pierwsze. Rozumieją życie wieczne jako rozbłysk życia, w którym wypalają się wszystkie elementy śmierci, z jakimi wiąże się nasze doczesne życie – tak aby owo doczesne życie mogło zostać wchłonięte i przemienione.

Niemniej Augustyn mówił tylko o rzeczach, którymi możemy się cieszyć bądź których możemy używać. Życie samo w sobie czy fakt bycia żywym są usytuowane po tej [pierwszej] stronie alternatywy: używać bądź cieszyć się czymś. Mówiąc dokładniej, nie możemy cieszyć się czymś. Możemy tylko korzystać z czegoś, by móc zrobić coś innego, czego nie moglibyśmy zrobić, gdybyśmy nie mieli tej pierwszej rzeczy. Korzystam z wakacji, bym mógł robić to, czego nie mogę robić, gdy pracuję. Korzystam ze swoich koneksji, by osiągnąć pozycję społeczną, która byłaby dla mnie niedostępna bez pomocy znajomych. Korzystam ze swojego zdrowia, by móc uprawiać sport. Korzystam z dobrego wzroku, by móc hobbystycznie zajmować się astronomią, czego nie mógłbym robić, gdybym był krótkowidzem itd.

Czy jednak można sensownie powiedzieć: skoro jestem żywy, skorzystam z tego, by móc robić to, czego nie mógłbym robić, gdybym był martwy? Czy możemy żyć i nie cieszyć się życiem? Czy „bycie żywym” może znaczyć coś innego niż „cieszenie się życiem”? I odwrotnie, czy „cieszenie się życiem” może znaczyć coś innego niż „bycie żywym”? Jeśli coś w tym jest, to rada wypisana na angielskich autobusach jest bezużyteczna. Tak czy inaczej cieszymy się życiem. Rada „ciesz się życiem” jest tak samo absurdalna jak zalecenie: „naródź się”.

„Swoim życiem”. Ostatnie słowa hasła zawierają, moim zdaniem, cenną naukę. Skupiają jak w soczewce przesłanie kampanii. Proszę zwrócić uwagę na obecność zaimka dzierżawczego. Nie jest on konieczny w tym zdaniu. Równie dobrze można by napisać: „ciesz się życiem”. Czyimże innym życiem możemy się cieszyć, jeśli nie swoim własnym? W języku angielskim w wielu przypadkach obecność zaimka dzierżawczego ma sens. „Enjoy flying” znaczy: odkrywaj nowe doświadczenie, jakim jest latanie. Nie określa się tu ani czasu, ani sposobu latania. „Enjoy your flight” znaczy: życzę przyjemnego lotu, tego lotu, teraz, dajmy na to – z Paryża do Warszawy, tą konkretną linią lotniczą – w domyśle: mamy nadzieję, że następnym razem wybierzesz tę samą linię. „Enjoy heating” znaczy: zjedz coś, odbuduj tkanki. „Enjoy your meal” znaczy: delektuj się tym konkretnym posiłkiem, w tej restauracji, w której złożyłeś zamówienie – w domyśle: przyjdź tu kiedyś ponownie. Lecz co takiego miałoby znaczyć „enjoy your life”, „ciesz się swoim życiem”?

  Tylko Bóg może się cieszyć życiem innych. Cieszenie się życiem innych istot, w ich odrębności, jest zdolnością wyłącznie Najwyższego Stwórcy, nad którym nie ma nic nadrzędnego. Poprzez dogmat o Trójcy Świętej chrześcijanie wierzą wręcz, że Bóg jest właśnie tym: cieszeniem się istnieniem jednego poprzez drugie, co więcej, wyłącznie poprzez to drugie. Lecz to właśnie jest niemożliwe, jeśli przyjmiemy pierwsze zdanie omawianego hasła, tj. jeśli podzielimy punkt widzenia niewierzących.

Obecność tego niepotrzebnego, redundantnego zaimka jest czymś w rodzaju freudowskiej pomyłki, która ujawnia więcej, niż by chciał mówiący. Zdanie to wyraża z całą jasnością i precyzją, choć zapewne w sposób niezamierzony, wewnętrzną logikę ateizmu. Jeśli Bóg nie istnieje, żyjący ludzie mają niezbywalne prawo cieszyć się życiem; życiem, które należy do nich. Powinni, oczywiście, przestrzegać przy tym zasad moralności, co obowiązuje przecież każdego, bez względu na poglądy dotyczące Boga. Jest jednak coś, czego w żadnym wypadku nie powinni robić. Nie mogą przymuszać innych do cieszenia się życiem. Byłaby to okropna zbrodnia: wzywać ludzi, których opinii nie mogą poznać, do życia, co do którego nie mogą stwierdzić z całą pewnością, że będzie szczęśliwe. Być może inne hasło pomoże nam lepiej to zrozumieć. Zostało przedstawione tak samo jak to, które omawiam w tym artykule, a które stanowi punkt wyjścia dla wszystkich innych tego typu.

Małe dziecko mówi: „Proszę, nie szufladkuj mnie. Pozwól mi dorosnąć i wybrać samodzielnie”. Czyli: nie dawaj swoim dzieciom żadnego wychowania religijnego; same dokonają wyboru, gdy będą starsze. To sugeruje, że religijne wychowanie, posyłanie dzieci na katechezę, może im odebrać wolność wyboru, co przeczy faktom…

Ale nie w tym rzecz. Mimo usilnych starań nie znalazłem żadnego plakatu z zaleceniem: „Nie mów do swoich dzieci, niech wybiorą swój ojczysty język, gdy dorosną”.

Ani takiego: „Nie karm swoich dzieci, niech same zdecydują, co chcą jeść, gdy dorosną”. W końcu poszukałem takiego: „Nie ródź dzieci. Poczekaj, aż same poproszą, by się narodzić”. Spotkał mnie, niestety, zawód. Ciekawe dlaczego, skoro logika jest w zasadzie taka sama…

Obecnie wiele się mówi o sekularyzmie. Nie wiem, czy nasze społeczeństwa rzeczywiście są zsekularyzowane, a nawet jeśli są, to o które rozumienie słowa „sekularyzm” tu chodzi. Chciałem tylko powiedzieć kilka słów o haśle, które było przedmiotem mojej analizy jako deklaracja ludzi określających samych siebie mianem obrońców sekularyzmu. Tych kilka słów sprowadza się w zasadzie do jednego: hasło z autobusu ilustruje sposób myślenia niewierzących lepiej, niż im się wydaje.

Słowo „sekularyzm” pochodzi, oczywiście, od łacińskiego „saeculum”. Nie wystarczy powiedzieć, że to łacińskie słowo znaczy „stulecie”. Pierwotnie oznaczało bowiem najdłuższy czas życia człowieka, podobnie jak greckie „aion”. Dopiero później zaczęto rozumieć wiek tak jak współcześnie, to znaczy jako okres około stu lat. W języku chrześcijan „saeculum” wskazuje na doczesny świat, przeciwstawiony światu, który ma nadejść. To przesunięcie znaczenia bierze się stąd, że chrześcijanie żywią nadzieję, która przekracza to, na co ludzie normalnie mogą mieć nadzieję w swoim życiu.

Według nich, życie, które wiedziemy w ramach wyznaczonych przez maksymalny czas ludzkiej egzystencji, ma się dopełnić w „życiu wiecznym w przyszłym świecie” (hayyey ha -‘olam ha -ba’vita venturi saeculi). Idąc tym tropem – sekularyzm to dosłownie to, co nie wykracza spojrzeniem dalej niż sto lat do przodu – to ma być granica ludzkich ambicji. Osoba zsekularyzowana to ktoś, kto cieszy się życiem, własnym życiem, i kto nie może, jeśli jest choć trochę konsekwentny czy konsekwentna, poszerzyć swojej perspektywy tak, by objąć nią innych. Oto wielka zasługa sekularyzmu – wiedza o własnej zgubie, więcej – samodzielne dążenie do własnego końca.∗

Rémi Brague – filozof, historyk filozofii arabskiej i orientalnej oraz religii, profesor Sorbony i Uniwersytetu Ludwiga Maximiliana w Monachium. Tekst jest zapisem wykładu Remiego Brague’a (Teologia Polityczna 6/2012), tegorocznego laureata Nagrody Ratzingera, nazywanej „teologicznym Noblem”. Teologia Polityczna, współorganizator tego wykładu, wydała ostatnio książkę Brague’a  „Europa, droga rzymska”

/wybór, układ tekstu, fotografie: Kacio/

http://katonnajmlodszy.wordpress.com

Komentarzy 89 do ““Boga prawdopodobnie nie ma””

  1. bozydar said

    ‚Przestan sie juz martwic i ciesz sie zyciem’ – w tym przypadku chodzi wlasnie tylko o to, robta co chceta, pier…..ta sie po katach bo to cud, poniewaz Ziemia jest okragla.
    Lam zasady, po co ci moralnosc, jestes wolny! Czyzby???
    Picie alkoholu , zalicznie kolejnych panienek czy cpanie jest wyrazem wolnosci? – wolnosci od czego?
    Zasady i prawo moralne sa nam dane dla naszego dobra, zeby czlowiek uniknal bolu i cierpien duchowych. Bog zna swoje stworzenia i wie co dla nich dobre. Jezeli ktos lamie zasady swiadomie, staje automatycznie po stronie wrogiej Bogu i sam wymierza sobie sprawiedliwosc, zostanie bowiem unicestwiony w dniu Sadu.To jest wolnosc wyboru!!!
    Dla mnie dziwne jest, ze jakiekolwiek zasady moga byc brzemieniem dla czlowieka [przestan sie martwic], czy bycie uczciwym i porzadnym czlowiekiem [nie klam, nie oszukuj, nie kradnij] to balast?
    To jest czyste diabelstwo, poniewaz podazanie za uciechami tego swiata to zludzenie, podobne do tego glupka Dawkinsa, ktory wkrotce sam bedzie zludzeniem, bedzie bowiem martwy!!!
    Biala cywilizacja przetrwala poniewaz trzymala sie praw i zasad, w mniejszym lub wiekszym stopniu moralnych, a to, co dzisiaj sie dzieje, to wlasnie rugowanie z zycia narodow tego, co bylo elementem cementujacym zycie jednostki i wspolzycie spoleczne.
    Dwie mozliwosci iz Dawkins jest :
    – glupi i slepy
    – propagandysta synagogi diabla
    Wybieram druga mozliwosc!
    Dwa ateistyczne systemy faszyzm i komunizm, daly nam odpowiedz na pytanie, kim jest czlowiek, jesli odrzuci Boga oraz moralnosc pochadzaca od niego i podaza drogami diabla i jego slug.

  2. Rozmawiają dwaj żydzi (albo ateiści, jak kto woli) o istnieniu Boga: – „Jeśli Boga nie ma, no to dzięki Bogu. Ale jeżeli jest, to niech nas Bóg broni!”

  3. Fran SA said

    Wszystkie takie pomysly sa bardzo dobrze przemyslane i przygotowane a wszystkie pochodza od zydow, ktorzy wymyslaja coraz to nowe sekty i grupy blazenskie, zeby zamieszac w spoleczenstwach.
    Sami zas, bardzo skwapliwie programuja swoje dzieci w yeshivach, ktore powinny byc zdelegalizowane, jako siedlisko rasizmu i nietolerancji.

    Cala ta kampania ateistyczna nie ma absolutnie nic wspolnego z jakakolwiek filozofia czy zastanawianiem sie nad stworzeniem swiata. Jest to pala miedzy oczy, zeby kazdy wierzacy poczul sie winnym, ze wierzy w gusla i zabobony.

    Odbieranie rodzicom prawa do wychowywania wlasnych dzieci, podczas gdy ten przywilej jest zarezerwowany tylko dla zydow, jest ostatecznym dranstwem, faszyzmem, qrewstwem i zbrodnia przeciwko ludzkosci.
    No bo jak nazwac zakaz uczenia boskich przykazan? Tylko zboje kradna dzieci rodzicom.
    Jest to odbieranie dzieciom prawa do planowania przyszlosci.

    Ja to nawet nie mam ochoty sie wglebiac w semantyke i etymologie pt. ‚co poeta mial na mysli’, mowiac ‚prawdopodobnie’. Jest to chamski chwyt psychologiczny, ktory ma zasiac ziarenko niepewnosci.

    Ale gdyby z takim transparentem pt. ‚Bog Istnieje’ ktos wystapil publlicznie tak jak ta para, to zapewniam, ze w wielu ‚demokratycznych’ panstwach zajelaby sie nim policja.
    Sa rozne by-laws, ktore zabraniaja propagowania religii w miejscach publicznych – Natomiast zastanawiam sie, czy takie samo prawo dotyczy propagowania ateizmu.

    Nieprawda jest, ze dzieci, ktore sie ‚nie martwia’ (religia)- i ciesza zyciem’ – sa radosne i wolne. Wrecz przeciwnie. Naturalna cecha czlowieka jest SAMOIDENTYFIKACJA. Przynaleznosc do grupy i wiara.
    Religia szalenie pomaga w ksztaltowaniu systemu wartosciowania i pewnosci siebie. Bo wiemy, ze ktos nam pomaga, ktos nad nami czuwa, i pomaga nam budowac wlasne wartosci i zyc w zgodzie z otoczeniem.

    Bog pomaga odroznic dobro od zla i daje nam wyrazny drogowskaz na drodze zycia. A takze przetrwania pokolen i zachowania gatunku. To sa prawa boskie..
    Rozchwierutana mlodziez szuka surogatow i ersatzow religii. I czesto znajduje i w roznych dziwnych kregach i jest bardzo narazona na paskudne nastepstwa.
    Na ta rozchwierutana mlodziez czyhaja handlarze zywym towarem, narkotykow i … nerek.

    Moj argument jest taki, ze jeszcze nikt sie nie urodzil astronomem, inzynierem, czy neurochirurgiem.
    Potrzebne sa lata pracy umyslowej i pracy nad soba, zeby wyuczyc sie zawodu. I zeby miec wolnosc wyboru zawodu, i swobode w zakladaniu rodziny, ktora przyjdzie wychowac i utrzymac.
    I nie ma co marzyc o karierze zawodowej bez porzadnej szkoly podstawowej. I bez wiary w siebie, oparcia duchowego i poparcia rodziny.

    Marzy mi sie zobaczyc takiego 18 letniego nieuka, ktory zapragnal zostac … fizykiem nuklearnym.

  4. JO said

    Ad.3. Tak jak nonsensem jest Uwazac , ze pedzio, lesbijka, Satanista narkoman, erotoman….etc, etc Moga byc dobrymi malzonkami, rodzicami…

    Atak na Polske jest zwielikrotniony

  5. Tralala said

    Tez musialam odpowiedziec 8-latkowi, ktory po wizycie w olbrzymim centrum kosmicznym, wychodzac wlasnie ze mna z cichej Mszy sw. stwierdzil: Boga nie ma, bo w centrum o nim nie mowili.
    – a o Antku mowili?, zapytalam. Konsternacja.

  6. xiao said

    powiedział/a: „Dwa ateistyczne systemy faszyzm i komunizm, daly nam odpowiedz na pytanie, kim jest czlowiek, jesli odrzuci Boga oraz moralnosc pochadzaca od niego i podaza drogami diabla i jego slug.”

    Duchowość w tym moralność … ateiści też potrafią być ludźmi o wysokim morale.

    Bóg jest Miłością , a sama Boża Miłość znajduje się poza granicami szeroko rozumianego ziemskiego dobra i zła, ponieważ nie zależy od niczego. Duchowość pojmowana całościowo to przeciwieństwo materializmu i pozwala człowiekowi przybliżać się ku Bogu, pod warunkiem, że nie stanie się celem samym w sobie. Duchowość (doskonałość) jest jedynie środkiem, zaś pozbawiona prawdziwego celu – BOGA – staje się czymś o wiele gorszym od materializmu, staje się czymś wręcz diabolicznym , tu można podać przykład Lucyfera który był doskonały, a jednak zabrakło mu najważniejszego – miłości do Boga .
    Nawet najszlachetniejsze cele czy idee, kiedy są stawiane wyżej od Boga zaczynają działać przeciwko człowiekowi.

  7. JO said

    ad.6 + liberalizm

  8. Rysio said

    Ci którzy głoszą takie hasła powinni dać pierwsi przykład.

    🙂

  9. Rysio said

    A który liberalizm?
    Klasyczny czy obecny?

    Bo oba różnią się jak dzień od nocy.

  10. xiao said

    JO powiedział/a:

    ad.6 + liberalizm

    Jeżeli liberalizm dąży do samego Boga, miłuje Go ponad wszystko, to wtedy tak, mogę być liberałem

  11. anna15 said

    Bzdury te gosciu pisze, jawnie zaprzeczajace katolickiem nauczaniu o piekle i potepieniu jakie zapodaje Swieta Tradycja KK.
    „….Wiara w piekło oznacza traktowanie z pełną powagą ludzkiej wolności i jej władzy ostatecznego decydowania o definitywnym przeznaczeniu człowieka. Dokładniej oznacza ona poważne traktowanie nie abstrakcyjnej, ogólnej ludzkiej wolności, lecz konkretnie mojej wolności.
    Nie wolno mi bowiem myśleć, że ktokolwiek inny poza mną może zasłużyć na piekło; z drugiej strony obowiązkiem każdego jest sprawdzanie siebie. I pytanie siebie, czy przypadkiem, zważywszy na okoliczności, w których żyję, i pokusy, z którymi naprawdę muszę się mierzyć, nie jestem gorszy lub gorsza, niż mi się wydaje. I w rezultacie – czy nie jestem dobrym kandydatem lub dobrą kandydatką do potępienia.
    Każdy z nas musi się zmierzyć z taką możliwością: być może piekło istnieje tylko dla mnie.
    Być może zostało stworzone na początku czasu tylko po to, by czekać na mnie
    . Być może będę pierwszym potępionym w historii ludzkości……”

  12. anna15 said

    tu z kolei ciekawa info wykazujaca masonsko-satanistyczne zamiary sekty watykanskiej i ich guru Hans Kung.
    A zaczadzone bydlo tego nie widzi.
    http://eponymousflower.blogspot.com/2012/11/hans-kung-foundation-to-collaborate.html

  13. niereligijna said

    A z Bogiem w sercu, bez kosciolow, synagog, meczetow, organizacji, systemow, kontroli, zwierzchnikow……….
    umieli byscie zyc? tak zyc by nie krzywdzic, nie krasc, nie dewastowac, nie ponizac,
    To kolejny pomysl NWO zeby ludzmi targac z jednej skrajnosci w druga, tylko teraz czepneli sie Boga bez wzg na to jak kto go nazywa.

  14. Agnieszka said

    ad. 2. Znałam ten słowny żart trochę bardziej rozwinięty:

    Jeśli, co daj Boże, nie ma Boga, no to chwała Bogu! Ale jeśli, co nie daj Boże, jest Bóg, to niech nas ręka boska broni!

  15. bozydar said

    Ateista moze byc najwspanialszym czlowiekiem, moze kochac caly swiat, ludzi i zwierzeta i moze dawac jalmuzne, w oczach Boga jest nikim, brudna szmata, gdyz tylko ofiara JEZUSA CHRYSTUSA ZAKRYWA LUDZKIE GRZECHY. Jesli jest ateista [nie slyszal, nie wie, nie chce slyszec o Jezusie], jest skazancem przeznaczonym na smierc, odrzuca bowiem to, co jest esencja wiary, Zbawiciela i jego Ofiare. To pochodzi od Boga a nie od grzesznych ludzi, jest aktem laski dla skazanca jakim jest kazdy bez wyjatku czlowiek. Gdyby czlowiek mogl zbawic sie sam, smierc Jezusa na krzyzu bylaby zbedna.
    O zbawienie trzeba bardzo zabiegac a nie czekac na nagrode!
    Typowo ludzka pycha, ktorej Bog nienawidzi!
    Filozoficzny relatywizm.

  16. Rysio said

    „………..[Gajowy, nie wiedząc nic o filozofie Brague, używał od dawna dokładnie tej samej argumentacji: „Po co uczyć dziecko czytania i pisania? Gdy będzie dorosłe, samo zdecyduje, czy mu to się do czegoś przyda” – admin]…..”

    Na szczęście nasi kochani parchaci biurokraci socjalistyczno-komunitsyczni doprowadzili do tego, że wszystkie bez wyjątku dzieci są czytate i pisate i to na koszt państwa.

    O tutaj to jest dokładnie punkt 10. strona 14-ta.

    Click to access marks-engels01.pdf

    PS. A swoją drogą, jak to możliwe Panie Gajowy, że ludzie żyli przez tysiące lat i 99.99% z nich nie umiała czytać?

    I na pewno byli bardziej szczęśliwi niż dzisiaj – nikt z nich nie zażywał prozaku.

    😉

  17. Rysio said

    Tak przy okazji – jeżeli dzieci są rodziców, a nie biurokratów.

    To rodzice mają prawo żądać aby biurokraci nie wpieprzali się w wychowanie ich dzieci.

    Bo oni na ten przykład pragną swoje dzieci wychować tak aby nie umiały ani pisać, ani czytać, ani liczyć.

    🙂

    PS Jak się tak dokładnie przyjrzeć i zastanowić to coś takiego reprezentuje dzisiaj 90% elektoratu PO-PIS itp.. itd….

  18. Marucha said

    Re 15:
    Panie Bożydarze, niekoniecznie tak musi być. Jeśli ateista nie miał możliwości poznać Boga prawdziwego, jeśli nigdy o nim nie słyszał, to – o ile wiem – Kościół przypuszcza, iż mimo to Bóg może go zbawić. Nie jest to chyba żaden dogmat, tylko raczej wniosek z założenia, iż Bóg nie karze nikogo za grzechy niezawinione.
    W ogóle sprawa jest bardzo trudna…

    Re 16:
    Jak to możliwe Panie Gajowy, że ludzie żyli przez tysiące lat i 99.99% z nich nie umiała czytać?
    Może i dobrze by było, gdyby tak zostało. Nie musielibyśmy czytać głupot, które p. Rysio tu wpisuje celem psucia nam nerwów 😉

  19. xiao said

    Teoretycznie Chrześcijaninem jest każdy kto wierzy w Trójce Świętą(Ojciec, Syn i Duch Święty)
    a praktycznie, no cóż…
    Człowiek naprawdę wierzący, to taki, który nigdy w duchu nikomu nie ubliża, nie życzy złego, nie ma pretensji do życia(Boga) do siebie itd.

    oto fragment mechanizmu który działa wewnątrz nas,,, tutaj akurat odnośnie pieniędzy, ale to się tyczy także innych „bożków”

    Im bardziej nienawidzę, osądzam i pogardzam, tym silniej moja dusza lgnie do ziemi i tym szybciej ta agresja przenika do mojej podświadomości, czyli do mojej duszy.Na im bardziej subtelne poziomy przenika, tym szybciej należy ją powstrzymać.
    Istnieją cztery warianty. Pierwszy z nich jest dobrowolny.Gdy czuję, że w moim życiu dzieje się coś niepożądanego, zaczynam
    pomagać ludziom, daję pieniądze na cele charytatywne albo w ogole z nich rezygnuję. Jeśli tego nie robię lub nie
    potrafię oczyścić się w ten sposob, włącza się mechanizm przymusowy.Wariant drugi – albo muszę stracić pieniądze, albo
    mnie okradną. Jeśli nie czuję nienawiści do złodzieja i nie osądzam go, następuje oczyszczenie.Natomiast gdy osądzam,
    obrażam się lub pogardzam nim – nie przyjmuję najbardziej “oszczędzającego”, łagodnego wariantu oczyszczenia.Wtedy
    włącza się trzeci, bardziej surowy wariant: choroby, urazy, nieszczęścia.Gdy nie potrafię oczyścić się wewnętrznie, następuje
    ostatni wariant oczyszczenia – śmierć. Powstaje paradoks: moje życie jest ratowane przez okradającego mnie człowieka.
    Umiejętność przeciwstawiania się temu na zewnątrz i całkowita akceptacja wewnątrz jest umiejętnością uzdrowienia duszy, a
    w ostatecznym rozrachunku, także ciała.

  20. Marucha said

    Re 19:
    Podstawą i kompendium wiary chrześcijańskiej jest:

    Wierzę w Boga Ojca Wszechmogącego,
    Stworzyciela nieba i ziemi,
    i w Jezusa Chrystusa,
    Syna Jego Jedynego, Pana naszego,
    który się począł z Ducha Świętego,
    narodził się z Maryi Panny,
    umęczon pod Ponckim Piłatem,
    ukrzyżowan, umarł i pogrzebion,
    zstąpił do piekieł,
    trzeciego dnia zmartwychwstał,
    wstąpił na niebiosa,
    siedzi po prawicy Boga Ojca Wszechmogącego,
    stamtąd przyjdzie sądzić żywych i umarłych.
    Wierzę w Ducha Świętego,
    święty Kościół powszechny,
    Świętych obcowanie,
    grzechów odpuszczenie,
    ciała zmartwychwstanie,
    żywot wieczny.
    Amen

  21. Rysio said

    Niech Gajowy nie wywija kota ogonem.

    Są ludzie którzy uwielbiają czytać (zaliczam do nich siebie, Gajowego i wszystkich blogowiczów)

    I są ludzie którzy wprost nie cierpią czytać.

    Znam wielu takich, którzy od skończenia szkoły nie wzieli do ręki słowa pisanego – no chyba żeby go sprzedać na makulaturę.

    Tych nic nie czytających jest dużo, duuuuuuużo więcej – tak na moje oko około 80%.

    Więc przychodzi na myśl bardzo proste pytanie:

    Po jaką cholerę było,( i to za bardzo grube pieniądze) tych wszystkich debili uczyć pisać i czytać?

    Zamiast uczenia pisania, czytania, zakupu książek – przecież można było zrobić im błyskawiczne i tanie kursy machania łopatą czy ścierką itp… itd..

    Przecież większość polskich buraków w UE i USA nie potrzebuje umiejętności czytania i pisania.

    Jedyne co robią to zmieniają obsrane i obszczane pieluchy tamtejszym emertyom lub machają łopatami na ichnich budowach.

  22. Marucha said

    Re 21:
    Panie Rysiu, no co ja będę chrzanił oczywistości,…
    – Jak może Pan ze 100-procentową pewnością stwierdzić, że siedmiolatek nadaje się tylko do łopaty?
    – Skąd Pan wie, że jego nastawienie do sztuki czytania się nie zmieni?

  23. xiao said

    G woli wyjaśnienia, zarabianie pieniędzy to nic złego, pod warunkiem, że nie przesłaniają nam Boga, nie stają się dla nas bogiem. Właśnie dlatego nie wszyscy mogą być bogaci.

  24. bozydar said

    Szanowny Panie Gajowy.
    Korzystam z Panskiej uprzejmej goscinnosci………

    Tak, ten co nie zna Boga, dostanie szanse na zbawienie, tak jak lotr na krzyzu, ale on slyszal o Jezusie, a tylko Bog moze ocenic autentycznosc skruchy, stad bierze sie przebaczenie. Zaden grzech nie przerasta ofiary Jezusa, tylko grzech przeciwko prawdzie nie bedzie przebaczony! Ja tam zaznaczylem ‚nie slyszal, nie wie, nie chce wiedziec’ mialem na mysli, ze jesli ktos swiadomie ignoruje Stworce i jego laske.
    Ludzie maja sumienie i wiedza co jest dobre a co zle, wiekszosc przynajmniej tak ma, natomiast swiadome trwanie w grzechu stawia delikwenta w gorszej sytuacji niz tego, co nie slyszal!
    Milosc Boga do ludzi objawila sie w Jego Synu Jezusie, kazdy z nas zasluguje na smierc z powodu grzechu, ofiara Syna Czlowieka ponizyla i pokonala diabla na zawsze. Wie, ze ma malo czasu !
    To, jak jestesmy zepsuci – pokazujemy zawsze wsrod ludzi dobra strone naszej osoby i charakteru, cos ukrywamy!
    Ja moge ludzi klamac, Boga – niemozliwe! Bog zna wszystkie atomy we Wszechswiecie, inaczej by nie zapanowal nad tym, On nie jest slepa sila!
    Jestesmy na obraz i podobienstwo, tzn. to samo Go cieszy, rani, bawi, tylko wymiar inny, np. zwierzaki jak koty, psy, nawet male brzydale nosorozce, bawia sie – to uswiadamia nam, kim jest ich tworca!

    ‚Jezeli twoje sumienie cie nie oskarza, nie masz grzechu’ – do zbawienia za malo dla tych, co slyszeli, czlowiek musi wyznac wargami i sercem, ze Jezus Chrystus jest zbawicielem.

    Czasem jest trudno podazac za cudzym sposobem myslenia, mamy rozna wiedze, doswiadczenie……..
    Filozofia – slepa uliczka; ludzka madrosc i wiedza w oczach Boga sa niczym!!!!
    Kazanie na Gorze – istota chrzescijanstwa.

    Gwoli wyjasnienia ; nazwalem Dawkinsa glupcem, nie powinienem ale on swiadomie zaprzecza prawdzie!

  25. Marucha said

    Re 24:
    Oczywiście – nikt z nas nie może powiedzieć, że ktoś inny, zwłaszcza innowierca albo ateista, na pewno został zbawiony, bo był dobrym, uczciwym, szlachetnym człowiekiem.
    To jest tajemnica Boga. Tylko On zna na wylot nasze dusze.

  26. bozydar said

    Panie Gajowy.

    Jeszcze raz przyjrzalem sie co pan napisal i uswiadomilem sobie, ze ateizm to swiadomy wybor, poniewaz pierwotne ludy oddawaly czesc duchom np.przyrody czy Wielkiemu Duchowi, jak Indianie prerii, mieli swiadomosc istnienia sily sprawczej, natomiast ateista to zazwyczaj wykrztalcony gosc [czasem ignorant ], odrzuca Boga swiadomie bo ludzie sami chca decydowac o tym, co dobre a co zle, skutki znamy.
    Kto tu jest wiec glupszy!!!

    I Koryntian 1 i 2 rozdzial.
    Biblia zawiera odpowiedzi lecz ludzie nie zawsze chca je znac!

  27. Ad. 18

    „Nie musielibyśmy czytać głupot, które p. Rysio tu wpisuje celem psucia nam nerwów”

    – Na Rysia najlepszą metodą jest PageDown.

  28. Ad. 21

    „Tych nic nie czytających jest dużo, duuuuuuużo więcej – tak na moje oko około 80%.”

    – W USA tak mają. Znajomy mieszkał u takiego Amerykanina, który nie umiał czytać. Nie potrafił przeczytać listu, który dostał. Więc poprosił Polaka. No i wydało się…

  29. Marucha said

    Re 26:
    Oczywiście, jest tak, jak Pan pisze, w większości przypadków. Ateizm to świadomy wybór.
    Ale… Bóg wie lepiej.

  30. bozydar said

    Rzym 1; 18- 21. Poniewaz to, co o Bogu mozna wiedziec, jest dla nich jawne , gdyz Bog im to objawil.
    Bo niewidzialna jego istota, to jest jego wiekuista moc i bostwo, moga byc ogladane od stworzenia swiata w dzielach i poznane umyslem, tak iz nic nie maja na swoja obrone.
    Dlatego, ze poznawszy Boga, nie uwielbili go jako Boga i nie zlozyli mu dziekczynienia, lecz znikczemnieli w myslach swoich, a ich nierozumne serce pograzylo sie w ciemnosci.

    Warto czytac Biblie .

  31. Marucha said

    Re 30:
    Powiedzmy, że mnie Bóg niczego nie objawił i nie jest dla mnie jawne to, co o Bogu można powiedzieć.
    To, co o Nim wiem, zawdzięczam Ewangeliom i nauce Kościoła. Istnienie Boga jest dla mnie warunkiem istnienia sensu we Wszechświecie i sensu w naszym życiu, a poza tym spełnieniem podstawowego prawa, że nie ma skutku bez przyczyny.

  32. marost said

    AD25
    Oczywiście – nikt z nas nie może powiedzieć, że ktoś inny, zwłaszcza innowierca albo ateista, na pewno został zbawiony, bo był dobrym, uczciwym, szlachetnym człowiekiem.

    Ja tylko dodam: te ostanie cechy i postawy, na pewno sa przydatne czlowiekowi w jego ziemskim zyciu ale kto mowi o zbawieniu mowi o duszy a wiec o stosunku do Boga, do Jego planu. Tak wiec konieczna jest jakas „droga sakramentalna” – moze miec miejsce – pragnienie posiadania Boga, w doslownie ostatnich momentach nawet podlego, nikczemnego zycia.

    Wielki wspolczesny upadek Kosciola dotyczy jakze waznego etapu w drodze do zbawienia – zaniedbywanie, by nie powiedziec ignorowanie oczekiwan dusz czysccowych od Kosciola walczacego.

    Istnieje (znane rowniez w Polsce) Europejskie Sanktuarium Modlitwy za dusze czysccowe
    Departament ORNE (51)
    http://www.orne.catholique.fr/-SANCTUAIRE-NOTRE-DAME-DE,426-.html
    http://katolik.d500.pl/index.php?option=com_kunena&func=view&catid=183&id=1843&Itemid=121

    FSSPX (z Normandii) organizuje do tego miejsca, doroczne majowe pielgrzymki na calodzienna modlitwe w intencjach dusz potrzebujacych pomocy. Jezdze tam od paru lat…. piekna inicjatywa, autentyczne glebokie przezycie religijne. Polecam.

  33. xiao said

    Św. Augustyn mawiał: „Nie ma na świecie zjawisk, nieodpowiadających
    naturze. Na świecie są zjawiska, nieodpowiadające naszej wiedzy o naturze”.

    Wyznaczanie Bogu granic, tego co Bogu wolno, a czego nie – czy to nie jest grzech?

    Mt 5:3 bt „«Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.”

    Nie bardzo rozumiem… czy ktoś tu wyznacza granice Bogu??? – admin

  34. xiao said

    >Nie bardzo rozumiem… czy ktoś tu wyznacza granice Bogu??? – admin

    a czym jest sądzenie – kto ma być zbawiony lub potępiony?

  35. bozydar said

    Panie Gajowy.

    ‚Nikt nie przychodzi do mnie , jezeli moj ojciec go nie pociagnie’ – to on szuka tych, ktorych uwaza za potencjalnie zbawionych, zna nas na wylot, reszta zalezy od nas. Juz sam ten fakt jest przywilejem bo ‚wiara nie jest rzecza wszystkich’

    Bog jest Suwerenem i nikt, alsolutnie nikt nie moze mu powiedziec – co czynisz?- nawet gdyby to bylo zle w naszych oczach, czego on oczywiscie nie robi, poniewaz nie lamie swoich praw.
    Nawet poganie sa mili sercu Boga jesli zachowuja to, co czlowiek ma zapisane w sumieniu.

  36. bozydar said

    Po owocach ich poznacie – juz to wystarczy, zeby ocenic czlowieka.
    Musimy oceniac innych, nie osadzac, nie znamy prawdziwych motywow ich dzialania i na krotki czas, moge powiedziec kto jest kim.
    Bog jest rowniez sedzia tego, co ukrywamy przed innymi.

  37. Marucha said

    Re 34:
    Coś się Panu pomyliło. Nikt tego nie osądza. Przeciwnie, wszystko zostawiamy w ręku Boga. My możemy tylko powtórzyć to, czego naucza Kościół.

  38. marost said

    Czy Bog istnieje? – wysylanie dzieci na religie…
    Lenin, ktory obiecywal wszystko tak samo jak religia… ale tylko do grobu, mial powiedziec: jesli nawet Boga nie ma to nalezy go stworzyc.
    Mialem kiedys kolege z pracy – François mial na imie (nie! nie! – to nie ten….!). Autentyczny ateista… mawial: sluchaj….! Boga nie ma, juz nie ma!!!!. Jak to juz??? – pytam – tak…!, kiedys moze byl….? – nie zaprzeczam, ale teraz? – nie, teraz juz nie ma.
    A co sie z Nim stalo? – nie wiem – odpowiadal, ale teraz juz Bog czlowiekowi nie jest potrzebny, wiec go nie ma.

    Masz trzech synow zapytalem raz – czy poslesz na katechizm… itd? – nie moge im niczego nakazac, dorosna to sami wybiora… Wybiora co? – sie pytam: „jakas religie”. Wybiora je na podstawie czego? – Musza sobie poradzic – ja im nie pomoge, bo sie na tym nie znam.
    François, a uwazasz ze religia to dobra rzecz? – Sadze, ze tak – wy wierzacy cos macie. Macie „cos”… Co? – pytam – taka jakas cenna wartosc, ktorej nikt nie moze wam odebrac, bo tkwi gleboko w was samych – u mnie jest w tym miejscu pustka i czasem wam tego zazdoszcze. No przeciez to „cos” to wlasnie Bog a ty mowisz, ze Boga juz nie ma. Bo ludzie juz radza sobie sami…
    Innym razem (François byl czlowiekiem, ktory do znudzeniea powracal do niektorych tematow), zapytalem: sluchaj, ale gdybys „to cos” mial, to czy chcialbys by twoi synowie tez to mieli? – Naturalnie, przeciez caly czas daje im co uwazam za najlepsze.

    W tym srodowisku (firma handlowa ok 50 pracownikow) przepracowalem 20lat. Bylem przez dlugi czas jedynym, katolikiem – pozostali to ateisci. Owszem, przez jakis czas (2lata?) mialem szefa Kamerunczyka. Na brunatnej piersi zawsze wisial krzyzyk z krucyfiksem na zlotym rowniez lancuszku, O naszej religii mowil z nieukrywana radoscia, podobnie jak o polskich misjonarzach w Kamerunie, ktorym to swoja wiare zawdziecza.

    Niektorzy z kolegow ateistow rowniez chetnie podejmowali dyskusje o religii, co postrzegalem jako ciekawe zjawisko w tym sensie, ze jednak im czegos brakuje… duchowa pustka jakby im dokuczale?.
    Byl taki Alain – kiedys byl nawet ministrantem, ale „porzucil wszystko”, bo go zezloscilo – jak mawial – ze czlowiek wierzacy musi zawsze zdawac sie na Boga. Za wszystko powinien Mu dziekowac, o wszystko prosic… ze dlaczego, jesli Bog jest tak milosierny – jak to naucza Kosciol, z czlowieka zrobil swojego poddanego, niewolnika, istote totalnie zniewolona… on nie moze sie z tym pogodzic i dlatego zerwal z Kosciolem….

    Przebywanie w ramach stosunkow pracy z ateistami, to bogate doswiadczenie… mnie umocnilo w wierze – tego jestem pewien.

  39. niereligijna said

    Rysio! #21
    Nie wiem czy wiesz ale ja z tego zyje ze ludziom kible myje i juz dawno doszlam do wniosku, ze pieniadze rozumu nie sa wstanie nikomu zapewnic.Nawet jesli zapewnia dyplomy.
    W czasie swojej zawodowej kariery uczylam zone ambasadora dyplomacji, zone pastora nawrocilam na droge BOZA!
    adwokata uczylam jak „prawo wykrecic”, W moim zyciorysie bylo wiele podobnych sytuacji.
    Czesto gdy po skonczonej pracy wsiadam do samochodu, tak sobie mysle ze mam doczynienia z naiwnymi i bezbronnymi idiotami.
    Rysio eksperyment pt stany zjednoczone to taki sam eksperyment jak komunizm tylko ze odwrotnie.
    Gdy znikna pieniazki to jak myslisz Rysiu komu latwiej bedzie przezyc? czerstwym burakom czy bezbronnym „madralom”?

  40. niereligijna said

    Macie jakis dowod, ze Wasza religia jest ta ktora naprawde reprezentuje Boga?
    cos co mnie przekona, a nie bedzie wywolywalo strachu lub poczucia winy…………
    ze ktos umarl za mnie na krzyzu a ja taka niewdzieczna.
    jaka tez jest roznica miedzy swietym slowem zbawienie? a swieckim slowem emerytura?
    powaznie pytam.
    Wierze w Boga!ale jestem niereligijna!

  41. bozydar said

    @ 40

    Ja jestem droga, prawda i zyciem i nikogo kto przychodzii do mnie, precz nie odrzuce – powiedzial Jezus.
    Tam znajdzie Pani odpowiedz, jesli szczerze Pani szuka, nawet nic nie potrzeba mowic, swiadomosc nasza jest dla niego jak otwarta ksiega.

  42. Marucha said

    Re 40:
    Droga Pani Niereligijna, po co Pani wierzy w Boga?
    Pytam poważnie.
    Po co Pani ta wiara? Co z niej wynika?

  43. marost said

    AD 40
    Calkiem serio – Wierze w Boga!ale jestem niereligijna!??????. Jak to? – przeciez slowo „re-ligia” w swoim pochodzeniu jest „lacznoscia z Bogiem”. Tak na dobra sprawe, religia jest jedna – jest nia chrzescijanstwo, ktore odnosi sie do Boga w Trojcy Jedynego. Slowo „religia” zapozyczone jest do okreslania innych wyznan, wierzen itp – sa to religie falszywe.
    Nie moze byc czegos takiego, ze wierze ale nie praktykuje, wierze ale jestem niereligijna…itp. Prosze wybaczyc ale sa to absurdy. To takie plusy dodatnie albo plusy ujemne…. wyrazone „wymijajaco wprost” czy inne wałęsizmy.

    ‚Wiara’ jest pelna adhezja, zespoleniem z Objawieniem, czyli z Prawda, ktora objawil nam Mesjasz Jezus Chrystus. To on wykazal ze prawde wlasnie o Nim jako mesjaszu przekazuje Biblia. „Wypelnilo sie” powiedzial umierajac – wypelnilo sie to co bylo napisane…
    Jesli ktos wierzy, zawsze bedzie „praktykowal”. Sa oczywiscie momenty w zyciu, zwlaszcza mlodego czlowieka kiedy „Bog jakby przeszkadzal nieco…” Taki czlowiek, w glebi duszy wierzacy, w swiadomosci zaciagania u Boga dlugu sprawiedliwosci, wie ze „tylko cos zalatwi…” i zaraz do Kosciola ‚potupta’…
    Czlowiek z natury jest religijny… moze to bierze sie stad ze stworzony jest na obraz i podobienstwo Boga????. Wczesniej czy pozniej poczuje pustke, czegos mu bedzie brak… moze chce usytulowac siebie gdzies w jakims herarchicznym lancuchu?. Szuka zatem sily najwyzszej, najnizszej i w koncu ktos go przechwyci… moze ateizm? – moze satanizm? a bardzo czesto w obliczu smierci zwraca sie do Boga.
    Nie mozna byc i wierzacym i niereligijnym na raz.

  44. Marucha said

    Re 43:
    Myślę, że p. Niereligijna (skądinąd osoba bardzo przyzwoita, sądząc po jej opiniach), stworzyła sobie własną religię na własne potrzeby.

  45. marost said

    AD44
    Ma Pan racje…. tzn – na to wyglada!

  46. marost said

    I jeszcze „na kursie i na sciezce!”… przewodniego tematu.

    Jest to moj wpis z 2002 roku w odpowiedzi na to tutaj:.

    > > Widzę jedność kapłana i
    > > wiernych zgromadzonych wokół ołtarza i wolę to, niż wpatrywanie się w plecy
    > > ozdobione choćby najśliczniejszym ornatem

    Brzmi to jak zart, wiec i ja cos opowiem.

    Bylo to chyba dwa lata temu.
    Moj syn wraz z kolegami z klubu krotkofalarskiego wracajac z „polowania
    na lisa” zatrzymali sie w Bouloire ( to miejscowosc w ktorej parafii
    jest kosciol w ktorym nigdy nie odprawila sie Msza sw ‚posoborowa’ i
    ktora to jest nasza parafia ‚z adopcji’) na chwile aby sie cos napic.

    Bar znajduje sie przy trasie, zajeli miejsca przy stolikach na
    zewnatrz, kilka dziesiat metrow od kosciola. Zaden z jego licznych tu
    kolegow nie jest wierzacy. Nawiazala sie rozmowa na temat tego
    miasteczka i w pewnym momencie szef klubu powiada:
    A czy wiecie, ze w Bouloire jest prawdziwy ksiadz i to tu w tym kosciele
    – wskazujac na przeciwna strone placu? Jak to prawdziwy? zapytal ktorys?
    No, prawdziwy – nosi sutanne i… tu przerwal mu syn uzupelniajac:
    odprawia msze tylem do ludzi. „A bon”? (to zwrot francuski wyrazajacy
    zdumienie) a skad ty to wiesz? Wiem, bo tu przyjezdzamy do kosciola.
    Chwila ciszy… Ja tam wolalbym widziec twarz tego do ktorego bym sie
    modlil –
    odpowiedzial pierwszy.

    Opowiadalem to ksiedzu proboszczowi. Usmiechnal sie i dodal : scenka ta
    wyraza duzo wiecej niz by sie wydawalo.

    PS.
    Czyz nie ciekawsze jest wpatrywanie sie w twarz Tego do ktorego sie
    modli?

  47. Rysio said

    re 39. „…….Nie wiem czy wiesz ale ja z tego zyje ze ludziom kible myje……”

    Ależ wiem, wiem. Czytając twoje liczne, jakże nie-logiczne wypociny, nigdy nie mogłem sobie wyobrazić abyś była zdolna do wykonywania bardziej skomplikowego zajęcia jak mycie sraczy.

    🙂

    PS W PRLu była byś zapewne babcią klozetową.

    Panie Rysiu, ŻADNA uczciwa praca nie hańbi. Hańbi złodziejstwo i nieuczciwość.
    Bez śmieciarzy, pomywaczy, czyścicieli, sprzątaczy i całej tej zgrai, do której odnosi się Pan z – jakże chrześcijańską – pogardą, utonął by Pan w nieczystościach razem z miejscowością, w której Pan mieszka.
    Że też Panu nie wstyd!
    Admin

  48. Niereligiozny said

    „Myślę, że p. Niereligijna (skądinąd osoba bardzo przyzwoita, sądząc po jej opiniach), stworzyła sobie własną religię na własne potrzeby.”

    Nie ona jedna.
    Chron mnie Boze od takiego kosciola i „pasterzy” jak: Benio, JP iI, Dziwisz, Zydzinski………. i reszty pejsatych w sutannach.

  49. Rysio said

    „……Wierze w Boga!ale jestem niereligijna!…..”

    Wow!!!

    To powala nawet bolkowe: „…. Jestem za a nawet przeciw …………”

    🙂

  50. RE said

    Rysiu, ty nie tylko jesteś dureń, ale i Ćwok (z dużej litery – znaczy wielki Ćwok), co idzie w parze.

  51. dr TS said

    Panie Bozydarze
    Ad.1.
    ” Jezeli ktos lamie zasady swiadomie, staje automatycznie po stronie wrogiej Bogu i sam wymierza sobie sprawiedliwosc, zostanie bowiem unicestwiony w dniu Sadu.”

    Niestety, wielu by chciało, żeby po śmierci już było tylko nic… nie trzeba by było odpowiadać za swoje łamania…
    A tak, doktryna KK (prawda wiary) – dusza ludzka jest nieśmiertelna.
    I nikt nie zostanie w dniu sądu unicestwiony. Albo nagroda – wieczne bycie z Bogiem, albo kara – wieczna samotność…

  52. niereligijna said

    Panie Gajowy Marucha, czy gdyby nie chodzil Pan do kosciola, nie celebrowal swiat, nie klanial sie symbolom, nie odmawial w pamieci wykutych poematow i historii o Jezusie , synu Boga ktory jest tez zydem nie slyszal to co,? Bog sprawiedliwy by sie Pana wyrzekl?
    Religijni potrzebuja symboli do pielegnowania swojej wiary w Boga.
    Dziekuje za pozytywne slowa od Pana Gajowego na moj temat .
    Zeby mnie zrozumiec i moje podejscie do Boga trzeba mnie troche bardziej poznac.
    Jestem osoba bardzo wrazliwa na slowa, gdy np ktos mowi lub pisze dla mnie to nie tylko slowa to tez forma wyczuwalnej energii. Kiedys pracowalam jako pokojowa w jednym z hoteli swiatowej sieci. Zaraz po uzyskaniu umowy stalej oznajmilam kolezankom, ze uklady z szefostwem tu mi sie nie podobaja i napisze pismo do naczelnego,
    Kolezanki byly przerazone tym ze mnie za to wywala, ew powiedza bym zmienila prace jesli mi tu za ciezko.
    Napisalam mimo wszystko ale tak dyplomatycznie , ze gdyby to pismo bylo powodem mojego zwolnienia to oni stracili by respekt i klientele na calym swiecie.
    Jednej z moich kolezanek, brat mial duzy problem, ktos nakradl mu pradu na kilka milionow zlotych(milionowe czasy) i czul sie poszkodowany, nie mial tez pieniedzy by za to zaplacic. Wiec moja hotelowa kolezanka poprosila mnie bym list w imieniu jej brata i bratowej do elektrowni napisala.
    Jasne ze napisalam, dostala ode mnie jeszcze ta bratowa wytyczne jak ma wygladac i jak sie zachowac.
    Po wizycie poszkodowanej w biurze elektrowni, rachunek -milionowy zostal na jej oczach podarty i zminimalizowany.
    Chcieli mi zaplacic za ta tworczosc literacka, ale powiedzialam ze wystarczy mi satysfakcja z odniesionego sukcesu .

    Slowami mozna wiele zalatwic. Mozna byc uczciwym mowca lub wspanialym klamca.

    Przepraszam wszystkich religijnych, ale sluchalam tej historii o Jezusie juz tyle razy i na mnie to nie dziala.
    (siedzialam zawsze po lewej stronie kosciola w Czerwinsku, zaraz pod ambona) nie wzrusza, nie czuje strachu, nie robi sensu,
    nie ma wplywu na mnie.

    Zbyt duzo strategicznych manipulacji i wrabianie Boga w bestialstwo . Unikam ludzi ktorzy staraja sie mnie obarczac wina za co nie zrobilam, albo robia mi wymowki ze oni tyle sie dla mnie poswiecali a ja taka niewdzieczna.

    Wasza religia tez ma takie wlasnie metody. Odbieram to jako forme kontroli, ktorej nie jestem w stanie sie podporzadkowac. Obiecuje zbawienie, a to slowo dla mnie ma ta samo energie co slowo emerytura i jest lekkie jak wydmuszka.

    Jesli Wam dobrze byc religijnymi i dzieki temu jestescie grzeczni i lepsi to dobrze. Nie chce tego zmieniac.

    Prosicie Boga czasami by Wam pomogl? i ja tez prosze!
    Ktos obcy i bardzo chory obiecal mi po swojej smierci spadek. Pomyslalam, ze to nie ladnie z kogokolwiek smierci sie cieszyc tylko z powodu pieniedzy. Poprosilam Boga by mi pomogl pozbyc sie na ten temat „radosnych” mysli.
    I pomogl! Raz moj maz spiac wygladal jak trup, a drugi raz corka! bylo to tak przerazajace, ze zaraz zadzialalo. przestalam o smierci tej osoby pozytywnie myslec.

    Pogadajcie czasami z Bogiem osobiscie, a nie przez falszywych adwokatow.

  53. Rysio said

    re 22. No właśnie co Gajowy będzie chrzanił oczywistość.

    Dlaczego nauka pisania i czytania powinna być w gestii socjalistycznych biurokratów czy może też jego rodziców?
    Dlaczego swoje pociechy rodzice muszą przymusowo posyłać do szkół?
    Dlaczego nie mają w tym wolnej decyzji?

    Czy naprawdę Gajowy wierzy w to, że bezduszni, głupi biurokraci chcą lepjej dla maluchów niż ich rodzice?

    Przecież to nie nauka jest głównym celem obecnych systemów edukacyjnych tylko rządowa propaganda i wypranie od małego maluchom ich mózgów.

    PS A obecną oczywistość to kto nam stworzył?

  54. Rysio said

    Jak to jest, że nie czytaty i nie pisaty mongoł – Gingiz Khan (1162 – 1227) stworzył największe mocarstwo w historii ludzi?

    No bo wiecie – gdyby tylko stworzył maciupkie imperium, wielkości gminy Psiej Wólki, które utrzymało by się tylko parę krótkich lat to było by to zrozumiałe.

    Wtedy można by o nim i jego Psiej Wólce powiedzeć, że chłop nie umiał pisać i czytać to co tu się dziwić, że imperium trwało tak krótko.

    A tak d..pa zbita.

    Przeogromne, 100 letnie Imerium Mongołów zaprzecza wszelkiej logice – nieprawdaż?

    Gdyby Gingiz Khan został za młodych lat przeniesiony w nasze czasy, po czym zostałby by „wykształcony” Hahaha!! w obecnej państwowej szkole podstawowej, średniej i wyższej i uzyskał tytuł magistra 🙂 a potem z powrotem został przenision w XIII wiek…

    to co by osiągnął?

    Jestem więcej jak pewny, że nic.

    Zostałby w obecnej szkole bardzo dokładnie i bardzo skutecznie wymóżdżony.

    🙂

    PS Może ta przymusowa komunistyczna edukacja nie jest takim wielkim błogosławieństwem jak się prawie wszystkim wydaje?

  55. Fran SA said

    Ad. 16
    Rysio

    A kiedy to 99.9% ludnosci nie umialo pisac i czytac?
    Czy Rysio ma na mysli epoke kamienia jeszcze nie rozlupaneo? Czy moze historie plemion hebrajskich? ( rzeczywiscie mieli tylko ustny przekaz), ale stanowili zaledwie 3% ludnosci Bliskiego Wschodu.

    Radze zagladnac do podrecznikow historii starozytnej i historii edukacji.
    Radze Rysiowi nie chwytac sie za tematy ( np. edukacja), o ktorych nie ma pojecia.

    Takie pieprzenie, ze prawie 100% populacji nie umialo czytac przez tysiace lat przypomina inne szastanie cyframi: ‚6 mln zydow zginelo w Auschwitz’. Juz to kilka razy musieli poprawiac i ciaglenie nie moga sie doliczyc.

  56. Fran SA said

    21.
    Rysiu
    Ma te wspaniala zdolnosc wyprowadzania ludzi z rownowagi.
    I szasta cyframi bez pokrycia.

    ‚Na saxach’, w nie-swoich zawodach pracuja glownie gastarbeiterzy. Polacy, ktorzy maja staly pobyt w danym kraju, na ogol i w znakomitej wiekszosci pracuja w swoich albo zblizonych zawodach. Ogromna ilosc Polakow ns tzw. Zachodzie pokonczyla uczelnie i rozne kursy podyplomowe i pracuja w nowych zawodach.
    Wsadzanie wszystkich Polakow ‚do zmywaka’ jest zwyczajnym szowinizmem. A przede wszystkim: mega- klamstwem.

    Prace dorywcza za granica przyjmuja na ogol ci, ktorzy maja rodziny w Polsce; ale przede wszystkim ci Polacy, ktorym Tuski i Kaczynskie odebraly prawo do uczciwego zarobku w Polsce. Syn Tuska, o prace w ojczyznie sie nie martwi.

  57. Rysio said

    re 55. Ależ Fran SA – nie tak dawno większość była analfabetami.

    Np. twój pradziadek będący pastuchem przecież nie umiał czytać.

    Pierwszym który coś tam liznął ogłupiającej komunistycznej edukacji był twój dziadek.

    Przed twoim pradziadkiem i wcześniej, nikt z twojej pańszczyźnianej rodziny nie umiał czytać.
    Czytać umiała magnateria, trochę szlachty no i oczywiście rodzina królewska.

    Być może było tego około 2-3%.

  58. Rysio said

    re 56. „….Polacy, ktorzy maja staly pobyt w danym kraju, na ogół i w znakomitej wiekszosci pracuja w swoich albo zblizonych zawodach……”.

    Fran SA – ta twoja „znakomita większość” to bzdura.

    Większość pracuje łopaciarsko i szmaciarsko.

    Oczywiście są wyjątki jak np. Rysio, który z zawodówkowego betoniarza-zbrojarza z Polski – własną pracą, nauką, zdolnościami i zawzięciem zaszedł do pozycji głównego inżyniera informatycznego – potężnego giełdowego banku.

    Ale takich Rysiów to można tutaj na palcach policzyć.

    No bo widzisz Fran SA – jedyne czego tak naprawdę nauczyły komunistyczne studia to totalnej niewiary w swoje siły, zakompleksienia i trzymania „ruk pa szwam”.

    Ta niewiara w własne siły przebija bardzo wyraźnie prawie z każdej wypowiedzi tych „wykształconych” i bardzo zakompleksionych blogowiczów.

    😦

  59. Rysio said

    „………Radze Rysiowi nie chwytac sie za tematy ( np. edukacja), o ktorych nie ma pojecia……….”.

    🙂

  60. Marucha said

    Re 52:
    Już o tym mówiliśmy. Mamy podstawy wierzyć, że człowiek który nigdy nie słyszał o Bogu Prawdziwym i nie miał okazji Go poznać bez swojej winy, lecz żył godnie i uczciwie, może – skutkiem nadzwyczajnej łaski bożej – zostać zbawiony.
    Potwierdzają to pewne objawienia.
    Więc chyba nie ma co po raz kolejny drążyć tematu.

    A z Bogiem każdy katolik rozmawia koniec końców osobiście. Kościół zaś przechowuje naukę Chrystusa, wyjaśnia ją, a przez swoich kapłanów udziela ludziom sakramentów, pozwala im wyspowiadać się ze swych grzechów, udziela im nauk do których własnym rozumem dojść niepodobna (chyba nie uważa się Pani za mądrzejszą od 2000-letniej zbiorowej mądrości Kościoła?).

    Kościół został założony przez Chrystusa – czy uważa Pani że niepotrzebnie? Że Zbawiciel się mylił? Czy wierzy Pani w boskość Jezusa Chrystusa?

    Nie, nie zamierzam Pani nawracać. Da Bóg, sama Pani kiedyś dojdzie do prawdy.

  61. Marucha said

    Re 51:
    Jako bardzo młody człowiek stworzyłem też sobie własną religię, a jej motto było „Każdy ma po śmierci to, czego chciał”.
    Niewierzący z Boga – znikną bez śladu. Nie będzie ich.
    Wierzący – zostaną potraktowani wedle zasług.
    Nie powiem, było to dość wygodne…

  62. Marucha said

    Re 53:
    Nigdy nie byłem przeciwnikiem, lecz zwolennikiem, domowego nauczania dzieci. Jeśli nie nauczą się pewnych umiejętności w czasie, gdy ich umysł jest najbardziej chłonny, potem może być to bardzo trudne, albo i niemożliwe.

    Re 54:
    Można by jeszcze podać jakieś przykłady z epoki maczugi i kamienia łupanego, gdzie przywódca hordy też zapewne nie umiał czytać ani pisać.
    A swoją drogą, Dżyngis-chan, który był analfabetą, doceniał rolę nauki i wykształconej kadry urzędniczej i czerpał pełnymi garściami z cywilizacji, które zrównał z ziemią lub podbił.
    P. Rysio, co wynika z jego wpisów, umie pisać i czytać. Czy nie utrudnia mu to kariery zawodowej? Może są jakieś kursy zapominania tych umiejętności, bo w USA jest wszystko…

  63. bozydar said

    Pani Niereligijna

    O wielkosci czlowieka nie swiadczy ilosc fakultetow ale stosunek do innych ludzi i swiata, jakosc jego pracy, uczciwosc, honor!
    W oczach Boga wykrztalcenie nie ma zadnego znaczenia ale uzytecznosc danej jednostki wobec innych,
    Ludzie bardzo bogaci to zazwyczaj degeneraci, bez celu w zyciu, koncentrujacy sie zazwyczaj na pomnazaniu tego co maja, egoisci, nawet jesli pomagaja czasem innym, ich pomoc to niewielki ulamek procenta tego co maja, robia to pod publike i czasem dla uspokojenia wlasnego ego. Teraz to taka moda, problemem jest to, ze ci sami ludzie finansuja wojny.Licza sie motywy, ktore sklaniaja ludzi do pomagamia innym.
    Owsik jest takim przykladem halasliwego pomagania innym, drze morde na caly swiat, jaki on jest dobry – ‚juz odebral swoja zaplate’.
    Oni mysla innymi kategoriami niz zwykli zjadacze chleba, poniewaz celem swojego zycia uczynil chec posiadania, bardzo czasto zdobywajac pieniadze w nieuczciwy sposob, nie liczac sie z nikim i z niczym.
    Pieniedzmi i nienawiscia nikt sie nasycil, moze prymitywy.
    Pani praca jest bardziej uzyteczna niz praca posla [osla], polityka [potencjalny morderca], bez-radnego czy zawodowego klamcy, dziennikarza!!!

    Panie Rysiu.

    Czingis Chan to masowy morderca jak Adolf, Napoleon, Stalin i……bankierzy!
    Swoje pierwsze morderstwo popelnil w wieku 12 lat i jak zdobyl wladze, utrzymal ja terrorem, podstepnymi morderstwami i przede wszystkim dla zaspokojenia swoich zdegenerowanych ambicji, mordowal na masowa skale jako zdobywca.
    Sprobuj pan zabic czlowieka, czy pana tez potraktuja jako zdobywce?
    Ale imponuje do dzis niektorym ludziom, ktorzy jakos zapominaja, kim byla ta zdegenerowana, prymitywna kreatura ludzka!
    Byc moze byl opetany, Hitler byl!!!

    ‚Nie pedz ludzi przed soba, spraw zeby podazali za toba’ – tu widac wielkosc Jezusa Chrystusa.

  64. Marucha said

    Re 63:
    Vide również mój dopisek w #47.

  65. xiao said

    >”PS A obecną oczywistość to kto nam stworzył?”

    Czym jest nasze ziemskie życie?
    Wszyscy żyjemy w systemie stworzonym przez Boga, dla naszej nazwijmy to umownie edukacji, gdzie nauczycielami są nasi bliźni, od żony/męża począwszy a skończywszy na „przypadkowo” napotkanej osobie. Wszystkie nieprzyjemności które zaznajemy w życiu, tak naprawdę mają nam za zadanie pomóc w oczyszczaniu naszej niedoskonałej duszy. Dlatego oceniając bądź osądzając kogokolwiek tak naprawdę osądzamy samego Boga twórcę tego wszystkiego;
    oczywiście mamy prawo się bronić na poziomie zewnętrznym (cielesnym), ale nie wolno nam nikogo osądzać, potępiać czy gardzić nim.
    no i jeszcze jedno, zasada jest prosta – odtrącam „łyzeczkę z gorzkim lekarstwem”, to następnym razem dostaje cały kubek,
    odtrącam kubek, to znów dostaje, tym razem wiadro itd

    Mat 7,4 – „Albo jak możesz mówić swemu bratu: Pozwól, że usunę drzazgę z twego oka, gdy belka /tkwi/ w twoim oku? ”

    „…jeśli ktoś przejawia agresję w stosunku do mnie, oznacza to, że w mojej duszy istnieje analogiczny program. Usuwam go i atak automatycznie ustaje. Jakakolwiek forma agresji jest niemożliwa, gdy w mojej duszy nie ma analogicznego programu…”

  66. Marucha said

    Re 65:
    Dlatego oceniając bądź osądzając kogokolwiek tak naprawdę osądzamy samego Boga twórcę tego wszystkiego; oczywiście mamy prawo się bronić na poziomie zewnętrznym (cielesnym), ale nie wolno nam nikogo osądzać, potępiać czy gardzić nim.

    To bardzo dziwny wniosek, że osądzając czyjeś czyny czy osobę, osądzamy samego Boga.
    Czy chce nam Pan powiedzieć, iż osądzając np. przestępcę, sprzeciwiamy się Bogu?

    Jakakolwiek forma agresji jest niemożliwa, gdy w mojej duszy nie ma analogicznego programu…

    Też bardzo dziwne. Czy Pana zdaniem nie istnieje niczym nie sprowokowana agresja?

  67. niereligijna said

    Rysiu! sprzatalam i w Polsce, zaczelam sprzatac bedac jeszcze w szkole, pracujac na koloniach letnich, potem w biurze u jerzego urbana, i u innych znanych zydow w ich domach.
    mam dyplom zlotnik jubiler grawer, a chcialam byc kowalem.
    Nie mam zadnych kompleksow w zwiazku z wykonywana praca,
    jest uczta dla mojego zamilowania do obserwowania „autorytetow” tych ktorych inni podziwiaja,
    a co najwazniejsze nie izoluje od wlasnych mysli.

    Gdybys sie kiedys chcial oswiadczyc…nie mnie tylko jakiejs atrakcyjnej i ambitnej pani, to kup jej pierscionek na craigslist ,
    nie kupuj u jubilera bo tam cena to jeden wielki szwindel. Przeciez nie bedziesz przeplacal zydowi, zeby kobiete o swojej milosci zapewnic.

    Rysiu!nie pytam czym sie zajmujesz „zawodowo”, bo nie chce zebys klamal niech bedzie ze jestes liderem i to bogatym, inni na Ciebie pracuja.

  68. niereligijna said

    Wracajac do tematu , ja wierze w Boga.
    Uczestnicy tej dyskusji wspominaja jeszcze Jezusa.
    Nie chce nikogo obrazic swoim pisaniem, pisze tylko byscie zrozumieli moj tok myslenia, nie chce nikogo nawracac.
    Nie wierze w historie o Jezusie, ze to ma zwiazek z Bogiem. Wiek Jezusa zatrzymal sie na 33 roku zycia.
    Zyje ale sie nie starzeje. (pomyslowe)
    Na obrazach jest atrakcyjna mezczyzna, w wieku dla wszystkich atrakcyjnym.
    Jest zydem i synem Bozym . (kolejny dobry pomysl, ale brzmi jak intryga, zydow nalezy kochac, ale tez powstaje sytuacja konfliktowa, majac na uwadze zydowskie zwyczaje wobec reszty swiata)
    No i to ukrzyzowanie! jak mozna zaakceptowac taka historie, ze kochajacy ojciec BOG, wydaje swojego ukochanego syna na bestialska smierc (nawet chwilowa) by wywolac posluszenstwo i poczucie winy w ludziach.
    Na Boze postepowanie mi to nie wyglada, ze wzg na to ze zbyt ludzkie i podstepne
    Jesli moj komentarz irytuje Pana Gajowego to prosze go usunac, nie chce prowokowac wojny ani nikogo odciagac od religii, to poprostu moje zdanie.

    Pani Niereligijna, wierzę, że jest Pani dobrym człowiekiem. Więc pomodlę się za Panią, aby zrozumiała Pani, że czynów Boga nie nam osądzać ludzką miarą ani naszą przyziemną „logiką”. – admin

  69. Rysio said

    No dobrze, już dobrze – nie pultajcie się tak wszyscy.

    A wziąłem was trochę „pod włos” bo wtedy dyskusja staje się ciekawsza.

    Żeby to nie było, jak z pewnym innym dyskutantem, który też czasami nagle nabiera dystansu do własnych wypowiedzi 😉 – admin

  70. wet3 said

    @ 68
    Zdziwiony jestem komentarzem Pani na temat Jezusa Chrystusa! Wydaje sie Pani byc osoba inteligentna, ktora, niestety, wypracowala sobie wlasna, dostosowana do siebie religie. Lepsze to niz nic, ale nie rozumiem w czym moze Pani przeszkadzac moze wiara w bostwo Jezusa i teologia odkupienia? Chyba wie Pani, ze czlowiek jest istota slaba i ulomna potrzebujaca ciaglej pomocy bozej. Wie tez Pani, ze w ciagu naszego krotkiego zycia ciagle uczymy sie, a ludzie inteligentni zazwyczaj staraja sie wznosic na wyzszy poziom – w czym walnie pomaga im religia. Dlatego wlasnie mamy w prawdziwym KK spowiedz i komunie sw. oraz inne sakaramenty, pomagaja nam w przezwyciezaniu naszych slabosci. Pozdrawiam.

  71. Marucha said

    Re 70:
    Nie posądzam p. Niereligijnej o pychę… ale w przypadku wielu osób, które sobie same wymyślają religię na własny użytek, mniemając iż są mądrzejsze od 2000-letniego Kościoła, słowo to dobrze pasuje.

  72. xiao said

    Marucha powiedział/a
    2012-11-19 (poniedziałek) @ 08:04:14
    Re 65:
    Dlatego oceniając bądź osądzając kogokolwiek tak naprawdę osądzamy samego Boga twórcę tego wszystkiego; oczywiście mamy prawo się bronić na poziomie zewnętrznym (cielesnym), ale nie wolno nam nikogo osądzać, potępiać czy gardzić nim.

    To bardzo dziwny wniosek, że osądzając czyjeś czyny czy osobę, osądzamy samego Boga.
    Czy chce nam Pan powiedzieć, iż osądzając np. przestępcę, sprzeciwiamy się Bogu?

    Dz 17,28 „Bo w nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy,”

    Na poziomie zewnętrznym za sprawą naszej świadomości jesteśmy jakby odseparowani – oto jestem ja, a to reszta świata– jednak na poziomie duchowym Bóg i stworzenie stanowi jedność, albowiem wszystko powstało w Nim z Jego Woli i Energi, zatem dokonując osądu lub mając pretensje, żal do czegokolwiek w naszym życiu,
    tak naprawdę, to wszystko kierujemy do samego Stwórcy-Boga

    Panie Marucha, być może nie wyraziłem się dostatecznie jasno, a zatem jeszcze raz powtórzę, że mamy prawo do egzekwowania sprawiedliwości w pojęciu czysto ziemskim i jednocześnie nie wolno nam osądzać w duchu, chować urazy,pretensji czy żalu do żadnego stworzenia, w tym także do siebie

    Łk 6,37 „Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone.”

    Jakakolwiek forma agresji jest niemożliwa, gdy w mojej duszy nie ma analogicznego programu…
    Też bardzo dziwne. Czy Pana zdaniem nie istnieje niczym nie sprowokowana agresja?

    Oczywiście, że tak. Agresja w nas najczęściej powstaje wskutek ubóstwiania czegokolwiek; wynoszenia tego czegoś ponad Boga, ponad Bożą Miłość i nie ważne czy to jest nasze ego, dzieci, żona/mąż czy inne ogólnie pojęte ziemskie szczęście, nawet sama moralność, etyka.
    Jeżeli w nas nie ma żadnej agresji to niemożliwe jest by ktokolwiek mógł nas sprowokować.
    Kluczem do szczęśliwego życia jest stawianie zawsze na pierwszym miejscu Boga i Jego miłości.

  73. Marucha said

    Re 72:
    1. Panie Xiao, wielokrotnie wyrażałem jasno swą opinię, iż sąd nad duszą człowieka należy do Boga. Natomiast my, tu, na Ziemi, mamy prawo egzekwować sprawiedliwość i wyrażać swe osądy.
    2. Absolutnie się z Panem nie zgadzam. Agresja niczym nie prowokowana – nawet wobec świętych Kościoła Katolickiego, nie mówiąc już o samym Zbawicielu czy Jego Matce – to fakt, któremu zaprzeczać nie podobna. Nie ma sensu podawać przykładów.

  74. xiao said

    „2. Absolutnie się z Panem nie zgadzam. Agresja niczym nie prowokowana – nawet wobec świętych Kościoła Katolickiego, nie mówiąc już o samym Zbawicielu czy Jego Matce – to fakt, któremu zaprzeczać nie podobna. Nie ma sensu podawać przykładów.”

    Porównywać odkupieńczą mękę i śmierć Jezusa-Boga z naszą „edukacją”…

    A ja wole dziękować Bogu za wszystko niż narzekać, krytykować i osądzać…

  75. niereligijna said

    Wet3 ,
    nie wymyslam zadnej nowej religii, ani zadnej z dotychczasowych nie akceptuje.
    Religie lubia dyscypline, celebracje, symbole, zasady …
    ja tego w zyciu nie potrzebuje. Zdaje sobie sprawe, ze to ciezko zrozumiec.
    Mnie tez ciezko zrozumiec to co ludzie nazywaja miloscia do Boga, bez wzg jak go nazywaja .
    Nie umiem pokochac ani bac sie kogos z pieknie namalowanego portretu.
    Nie musze wiedziec jak wyglada Bog, jak sie nazywa,
    ciesze ze mi pomaga, doswiadcza, daje znaki, podpowiada,
    Pewnie myslicie ze w takiej sytuacji i z taka protekcja nigdy nic zlego mi sie nie zdaza.
    Zdazaja sie tarapaty, ale tylko gdy jestem uparta i nie zwracam uwagi na „znaki”
    Nie ma we mnie pychy, nie czuje sie lepsza, mysle ze taki BOZY komfort i protekcje maja wszyscy tylko malo kto zwraca na to uwage.

  76. dr TS said

    Pani Niereligijna
    Pewnie, że nie stworzyła Pani nowej religii. To pogląd masonów, że istnieje Wielki Architekt – stworzył świat i wszystko ma gdzieś. Jest i tyle. Nie trzeba go czcić, szukać, kochać. Ot jest i tyle. A ludzie go w różnych religiach wyznają i tyle. To się nazywa New Age. Czystej krwi.

  77. Marucha said

    Re 74:
    Stwierdził Pan, że „nie ma” czegoś takiego, jak agresja niesprowokowana, – co jest ewidentną bzdurą.
    Przyciśnięty do muru, niezdarnie usiłuje się Pan wykręcić.
    A nie lepiej przyznać, że się palnęło nieprzemyślane głupstwo?

  78. Marucha said

    Re 76:
    Całkiem słusznie.
    To jest New Age.

  79. xiao said

    RE 77

    Panie Marucha, głupstwem to jest porównywanie Odkupieńczej i Doskonałej Ofiary Jezusa do tej naszej nikczemnej, która ma jedynie charakter „edukacyjny”. Jezus nie potrzebował „edukacji” bo był/jest Doskonały w przeciwieństwie do nas; dlatego tu niezbędna była jednostronna i niczym nie sprowokowana agresja. To tylko wyjątek potwierdzający regułę.

    Wiem co pisze, bo kiedyś bardzo nienawidziłem świata i świat mi tym samym odpłacał
    do tego stopnia, że musiałem uwierzyć w REALNEGO BOGA i zmienić swój cały światopogląd
    i nastawienie do rzeczywistości .

    PS.Jeżeli swoimi wpisami uraziłem czyjeś uczucia religijne czy jakiekolwiek inne, to z góry przepraszam
    pozdrawiam.

  80. JO said

    ad.79. Alez Pan namieszal!

  81. Marucha said

    Re 79, 80:
    Istotnie, p. Xiao namieszał.
    Słowa o nienawiści, o ofierze…
    A przecież chodzi o fakt namacalny: istnieje agresja niesprowokowana niczym. Zło nie potrzebuje żadnego pretekstu, aby zaatakować.
    O czym my, na miłość boską, mówimy?

  82. niereligijna said

    macie nazwy i etykietki na wszystko, tylko tyle ze dla mnie nie ma to znaczenia bo ja zyje swoim zyciem a nie jakiejkolwiek organizacji, nie wdg mody czy trendu.
    A moje pytania do Boga i jego na nie odpowiedzi to pewnie okultyzm?!
    Calymi dniami „latam na miotle”(odkurzacz i mop) to napewno jestem czarownica 🙂

  83. xiao said

    Panie Marucha o jakich faktach pan mówisz??
    Czy potrafisz prześwietlić każdą dusze i ocenić czy jest grzeszna czy też nie?
    czy prowokowała swoją wewnętrzną agresją, czy nie?

    Jeżeli rzeczywiście zło jest tak potężne, że może robić co chce i kiedy chce, bo niepodlega nikomu,
    to znaczy, że mamy już dwóch równych sobie i niezależnych Bogów – dobrego i złego – prawda?

    Napisałem, że tylko Bóg może oceniać duszę człowieka. Czego Pan nie zrozumiał?
    O co Panu chodzi z jakimiś dwoma Bogami? Skąd Pan wysnuł takie wnioski?
    Czy Pan aby czegoś nie pali?
    Admin

  84. xiao said

    re81:Jak Pan myśli, dlaczego święci mający w swoim sercu Pokój Boży mogli bez najmniejszej szkody na ciele przebywać z niebezpiecznymi i dzikimi zwierzętami?

  85. Fran SA said

    Ad. 57
    Rysio

    Moj dziadek byl oficerem armii austriackej..

    Nie baw sie bidoku w zgadywanki, bo tego tez nie potrafisz..

  86. Fran SA said

    85.
    … poprawka:
    Moj dziadek byl oficerem armii austriackiej.

  87. Marucha said

    Re 84:
    Panie Xiao… chyba kilka dni temu 60-letni człowiek miał nieszczęście przechodzić wieczorem przejściem podziemnym koło Dworca Centralnego w Warszawie akurat wtedy, kiedy znalazło się tam paru bandytów z nożami. Został bez żadnego powodu dźgnięty. Cudem udało się go odratować.
    Idź Pan i powiedz mu, ze to również jego wina. Bo na pewno czymś sprowokował bandziorów, bo pewnie nosił w sercu nienawiść…

    Idź Pan powiedz Świętym Młodziankom, że musieli czymś sprowokować Heroda. Powiedz Pan, że św. Grzegorz z Trydentu, dziecko zamordowane rytualnie, też się pewnie czymś naraziło żydom.

    Do tego jeszcze wytłumacz nam, że nieszczęśliwa mała Madzia, dziecko znanej w Polsce Katarzyny W., zapewne nie miała czystego serca i dlatego została zabita. To samo w przypadku setek innych dzieci zabijanych w Polsce przez „konkubentów”.

    Czy Pan jest normalny? Czy brnie Pan coraz głębiej i nie wie, jak zawrócić?

  88. xiao said

    re 87

    Najwidoczniej w Sodomie i Gomorze nigdy nie było małych dzieci i starszych po 60-ce?

    Rdz 18,26 Pan odpowiedział: „Jeżeli znajdę w Sodomie pięćdziesięciu sprawiedliwych, przebaczę całemu miastu przez wzgląd na nich”.

    „Czy Pan jest normalny? Czy brnie Pan coraz głębiej i nie wie, jak zawrócić?”

    normalny to znaczy jaki? taki jak pan?

    „Starzec Paisjusz Atoski w swych do­świadczeniach opowiadał o ludziach po­dobnych do muchy. Mucha, gdy znajdzie się w ogrodzie pełnym przepięknych kwiatów i cudownych zapachów, zawsze usiądzie na jakiejś nieczystości, którą znajdzie na ziemi. Ta mucha może powiedzieć: „Ja w ogóle nie wiem jak wygląda róża”. Tacy ludzie, mówi starzec Paisjusz, nawykli myśleć negatywnie i w swym życiu szukać tylko złych stron, nie zwra­cając uwagi na otaczające dobro.

    Starzec mówił też o innym typie czło­wieka, który porównywał do pszczoły. Jej cechą jest ciągłe poszukiwanie czegoś słodkiego i przyjemnego na co mogłaby zlecieć. Jeśli zapytalibyśmy pszczołę, gdzie w ogrodzie znaleźć można odpady, ta odpowiedziałaby: „Nie wiem, ale wiem gdzie są piękne kwiaty, zapachy, słodko­ści i miód”. Tacy ludzie znają i poszu­kują tylko dobro w innych, a wszystko co złe jest im obce i niepotrzebne. Starzec mówi o takich ludziach, że mają pozytywne my­śli i widzą dobrą stronę we wszystkich sprawach: „Kiedy przychodzi do mnie człowiek i zaczyna osądzać i obmawiać innych ludzi, stawia mnie w trudnej sytu­acji. Wtedy opowiadam mu o przykładzie z muchą i pszczołą i proszę, by zastano­wił się, do której grupy chce należeć”.

    Wszystko, czego dotyka Duch Święty, przemienia się w radość. Staraj się zjednoczyć twoje serce, przyjmij do twego serca pokój, a wtedy tysiące osób, które są wokół ciebie, zostaną zbawione„. – Serafim Sarowski /JanPaweł II mówił podobnie tylko niestety nie znalazłem cytatu/

    pozdr快

    Jak widać, pisanie na temat jest Panu obce. Stara, oklepana metoda – cytaty nie powiązane z niczym – nie robi na mnie wrażenia. – admin

  89. xiao said

    PS. Nigdy Pan nie słyszał o dziedziczeniu przez dzieci grzechów(tych za życia nieodpracowanych ) po swoich rodzicach,dziadkach?
    proszę poczytać uważnie Biblie.

    pozdr快

Sorry, the comment form is closed at this time.