Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Robert o Rosja: odizolowanie Runetu od…
    UZA o Czy pan profesor Rafał Broda s…
    Olo o Rosja: odizolowanie Runetu od…
    Olo o Czy pan profesor Rafał Broda s…
    Boydar o Herbert, czyli skąd się w…
    Boydar o Wolne tematy (52 – …
    bryś o Czy pan profesor Rafał Broda s…
    wewewe o Reminiscencje z niedzieli covi…
    wewewe o Czy pan profesor Rafał Broda s…
    Leo o Rosja: odizolowanie Runetu od…
    I*** o Czy pan profesor Rafał Broda s…
    Dziadzius o Sosnowe zdrowsze, dębowe trwal…
    Zenon_K o Wolne tematy (52 – …
    NC o Czy pan profesor Rafał Broda s…
    Piskorz o Wolne tematy (52 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 548 obserwujących.

Wschód czy Zachód?

Posted by Marucha w dniu 2012-11-19 (Poniedziałek)

Politykę zagraniczną, którą uprawiał swojego czasu PiS można opisać jednym sformułowaniem: „Polska przeciwko wszystkim”. Takie podejście z pewnością nie jest podejściem narodowym, ponieważ naraża nas na ataki dosłownie z każdej strony.

Proeuropejska i proamerykańska polityka kolejnych naszych rządów stała się już chyba tradycją i rutyną. Zdaje się, że każdy kolejny premier, który obejmuje swoje stanowisko wcale nie analizuje naszego położenia geopolitycznego. Każdy z nich kontynuuje integrację z Unią Europejską, chce zbliżenia z NATO oraz dalej bezrefleksyjnie wykonuje polecenia USA. Taka sytuacja ciągnie się nieprzerwanie od 1989 r.

Dziś wielu twierdzi, że taka polityka bardzo dobrze się sprawdza, bo przecież jesteśmy „bezpieczni”, Ameryka nas „chroni” i nie da zrobić krzywdy, a rzekomym dowodem na to jest nasze członkostwo w NATO.

Czy rzeczywiście tak jest? Czy Ameryka nas chroni? Skoro tak to w jaki sposób? Okazuje się, że biorąc pod uwagę prawa obowiązujące członków NATO wcale nie jesteśmy tacy bezpieczni. Najlepszym dowodem na to jest fakt, iż w razie naruszenia granic jakiegokolwiek państwa członkowskiego inne państwa członkowskie wcale nie mają obowiązku udzielenia mu pomocy militarnej? Na czym, więc polega nasze „bezpieczeństwo”? USA nie daje nam nic, a systematycznie wymaga. Wymaga polskiej krwi, tysiące polskich żołnierzy walczących w Afganistanie, którzy walczą tak naprawdę niewiadomo w jakim celu.

Obecność Polski w UE jest błędem. To rzecz raczej oczywista, ciągnie to za sobą wiele utrudnień przeróżnej natury, a oprócz tego przynosi niebezpieczeństwo kryzysu gospodarczego i daleko posuniętej kontroli Niemiec na naszymi rynkami.

A więc, co jeśli nie UE?

Niektórzy twierdzą, że Polska powinna szukać wsparcia w państwach, które graniczą z nami bezpośrednio, a szczególnie z Litwą, Białorusią i Ukrainą. Co miałoby to nam dać? Moim zdaniem nic, a jedynie jeszcze bardziej narazilibyśmy się Rosji, wzrosłaby autonomiczność tych państw względem Putina, a w efekcie stracilibyśmy ostatnią szansę na jakiekolwiek utrzymanie polskiej kultury na Kresach.

Zbliżenie Białorusi lub Ukrainy z Polską oznacza poparcie przez nas tamtejszej prawicy, niepodległościowców, czyli środowisk, które są do Polski jako takiej nastawione pozytywnie, natomiast do Polaków, którzy mieszkają na ich terenie zupełnie negatywnie. Owe środowiska regularnie zwalczają polską mniejszość na tamtych ziemiach i nie istnieje żadne znaczące ugrupowanie, które ma odmienne podejście. Jeśli chodzi o Litwę to sytuacja jest oczywista i pomysły na tzw. „politykę pobratymczą”, która jednocześnie miałaby przeciwstawić się UE są zupełnie abstrakcyjne, ponieważ Litwini w Polsce widzą odwieczne źródło nieszczęścia.

Politykę zagraniczną, którą uprawiał swojego czasu PiS można opisać jednym sformułowaniem: „Polska przeciwko wszystkim”. Takie podejście z pewnością nie jest podejściem narodowym, ponieważ naraża nas na ataki dosłownie z każdej strony.
[Czy aby przeciw wszystkim? Noooo, chyba nie przeciw Izraelowi? – admin]

Co zatem możemy zrobić? Gdzie szukać sojuszników? Moim zdaniem odpowiedź leży na wschód od Mińska i Kijowa, a więc w Moskwie. PiS zapewne taki pomysł nazwałby zdradą i kolaboracją, jednak moim zdaniem jest zupełnie inaczej.

Dziś Rosja pomimo swojej komunistycznej spuścizny nie jest już krajem czerwonego terroru. Władymir Putin odbudowuje potęgę Rosji i Rosjan jako narodu, odbudowuje prawosławie zniszczone przez lata sowieckiej niewoli, rządzi krajem w sposób konserwatywny i twardą ręką. Nie knuje z Ameryką ani z Unią, dba o swój interes. Dla narodowca i konserwatysty taki człowiek jest wręcz wymarzonym wodzem.

Ten właśnie rosyjski przywódca traktuje Polskę rzekomo jak swojego sługę, który ma się bezwzględnie podporządkować. Tak sytuację widzi PiS. Moim zdaniem Władymir Putin nie Polskę traktuje jak sługę, ale Donalda Tuska, który tak się właśnie zachowuje. Gdyby polityka naszego rządu wychodziła do Rosji z pozycji partnera sytuacja mogłaby wyglądać zupełnie inaczej. Tusk chce zachowywać się jak służący, chce być podporządkowany, jednak nie jest wcale powiedziane, że gdyby Polska wyszła z inicjatywą w stosunku do Rosji to sytuacja wyglądałaby tak samo. Moim zdaniem jest możliwe zbudowanie z Rosjanami takich relacji, które będą bardzo korzystne dla obu stron.

Należy zauważyć, że Polska i Rosja mają wspólne interesy narodowe w krajach byłego ZSRR, a konkretnie na Litwie, Łotwie, Białorusi i Ukrainie. We wszystkich tych państwach występują bardzo liczne skupiska zarówno Polaków jak i Rosjan. Prawa obydwu mniejszości są tam ograniczane i nie da się ukryć, że ewentualny nacisk polsko- rosyjski na te państwa przyniósłby zapewne oczekiwane rezultaty. Wspólne działania w tej sferze jest moim zdaniem skazane na sukces i ratunek dla obydwu kultur narodowych, które na tamtych terenach zanikają.

Kolejną sprawą jest gospodarka. Obecność polski w UE utrudnia nam możliwości eksportowe nie tylko do Rosji, ale wielu innych państw. Unia szuka różnych sposobów na walkę z kryzysem, jednak nie pamięta o tym, że eksport jest zbawienny dla każdej gospodarki i byłby lekiem na wiele problemów gospodarczych, z którymi boryka się Polska. Eksport polskich towarów do Rosji oraz możliwości inwestowania na tamtych terenach spowoduje stymulację dla naszej gospodarki, a nowe miejsca pracy dla Rosjan.

Ważnym elementem współpracy byłby również aspekt militarny. Co tak naprawdę daje nam współpracy z USA? Stany Zjednoczone leżą daleko od nas i siłą rzeczy nasze problemy są dla nich zwyczajnie abstrakcyjne. Porozumienie z Rosją w kontekście wojskowym dawałoby nam większe bezpieczeństwo, ponieważ zagrożenie dla Polski byłoby również zagrożeniem dla Rosji, co wynika z faktu, iż obydwa nasze państwa leżą bardzo blisko siebie.

Nasze roszczenia w sprawie Katynia i innych zbrodni sowieckich dokonywanych na Polakach są oczywiście jak najbardziej uzasadnione. W moim przekonaniu, jednak mamy o wiele większe szanse na osiągnięcie sukcesu na tej płaszczyźnie, kiedy będziemy występować w roli sojusznika Rosji zamiast wciąż z nią walczyć.

Ostatnią sprawą w kwestii polskiej polityki zagranicznej są Niemcy. Gospodarka naszych zachodnich sąsiadów ma dziś bardzo duży wpływ na naszą. Zapędy ekspansyjne Niemiec (gospodarcze) nie kończą się i moim zdaniem nie skończą się nigdy. Widzą oni w Polsce świetne możliwości ekspansji gospodarczej, co jest dla nas groźne również z powodu ich silnej pozycji w Unii. Każdy kryzys unijny jest i zawsze będzie miał mocny wpływ na Niemcy i odwrotnie. Taka sytuacja naraża nas na niebezpieczeństwo gospodarcze i pozbawia nas jakichkolwiek możliwości do ochrony rodzimych rynków. Oprócz spraw ekonomicznych istotne jest również, abyśmy nie dopuścili to bliskiej współpracy Rosji z Niemcami na jakiejkolwiek płaszczyźnie, taka sytuacja jest zawsze groźna dla Polski i powinniśmy zrobić, co się da, aby owe państwa nie żyły w zbytniej przyjaźni.

Współpraca Polski z Rosją jednocześnie zablokuje możliwość porozumień niemiecko- rosyjskich oraz zapewni nam bezpieczeństwo i rozwój na wielu płaszczyznach. Walka Polaków o odkrycie prawdy dotyczącej sowieckich zbrodni dokonywanych na Polakach oraz wyjaśnienie katastrofy pod Smoleńskiem są bardzo istotnymi elementami polityki narodowej. Moim zdaniem należy to robić w inny sposób niż ten romantyczny, który proponuje PiS. W kwestii polskich kontaktów z Rosją potrzeba więcej rozwagi, a nie walki, z której nic nie wynika zwłaszcza, iż wcale nie jest powiedziane, że nasz wschodni sąsiad musi być wrogiem Polski.

Hubert Kowalski
http://konserwatyzm.pl/

Komentarzy 10 do “Wschód czy Zachód?”

  1. syzyf said

    Zdrada – po trzykroć zdrada???

    Z Układu Europejskiego z dnia 16 grudnia 1991 r, – przyjętego pod osłoną burzy lustracyjnej wywołanej wnioskiem Korwina Mikke i przy milczeniu na temat tego Układu przez Jana Olszewskiego i Antoniego Macierewicza – co miało być wszystko razem zakryte przed światłem dziennym opowiadaniami i filmami o „nocnej zmianie” z czerwca 1992 r. [i tak to już 18 lat trwa].
    .
    „Artykuł 102
    Ustanawia się niniejszym Radę Stowarzyszenia, która będzie nadzorować realizację niniejszego Układu. Rada będzie się zbierać na szczeblu ministrów raz w roku oraz gdy wymagać tego będą okoliczności. Rada będzie rozpatrywać wszelkie istotne kwestie, wynikające z ram niniejszego Układu oraz wszelkie inne problemy dwustronne lub międzynarodowe stanowiące przedmiot wzajemnego zainteresowania.”
    .
    „Artykuł 104
    W celu realizacji zadań przewidzianych w Układzie, Rada Stowarzyszenia będzie miała prawo podejmowania decyzji w przypadkach w nim przewidzianych. Podjęte decyzje będą wiążące dla Stron, które podejmą niezbędne działania dla ich realizacji. Rada Stowarzyszenia może również udzielać odpowiednich zaleceń. Rada będzie podejmować decyzje i udzielać zaleceń za zgodą obydwu Stron.”
    .
    A tak na posiedzeniu Sejmu 1-wszej kadencji w dniu 21 maja 1992 r. o tym Układzie wypowiedziała się poseł Bogumiła Boba, a Marek Jurek dowcipkował.
    .
    Poseł Bogumiła Boba (ZChN)
    http://orka2.sejm.gov.pl/Debata1.nsf/main/68C439D6
    .
    „W Radzie Stowarzyszenia, proszę państwa, mamy 1/3 głosów. Nie wyobrażam sobie, że we własnym domu będę wołać jeszcze dwie osoby, żeby nim zarządzały, a ja mogę tylko podnieść palec i powiedzieć, że się zgadzam. Proszę państwa, można mieć takie poglądy. Proszę państwa, trzeba popatrzeć z dwóch różnych stron, nie zaś tylko z jednej strony. Oczywiście, przedstawiam to dosyć ostro. Jednak chcę, żebyśmy się zastanowili nad różnymi możliwościami, żebyśmy nie patrzyli zauroczeni Europą Zachodnią i nie myśleli, że musimy do niej lecieć na skrzydłach. Proszę państwa, jeżeli się palec oddaje mocniejszemu, to on chwyta za rękę, za łokieć, za szyję, a później może duszę wycisnąć, jeśli mu się tak spodoba, jeśli jest tak mocny.”
    „Nie spieszmy się do sytuacji, w której nie będziemy decydować o sobie.”
    „A teraz może coś z prywatnego doświadczenia. Moim rodzicom mówiono, że nie ukończę nawet podstawowej szkoły, a ukończyłam studia, więc nie bójmy się… (Głos z sali: Za komuny.) Tak jest, za komuny oczywiście, ale, proszę pana, przed wojną też bym je ukończyła, mogę pana zapewnić.
    (Poseł Marek Jurek: Znowu się uważacie za właścicieli uniwersytetów.)
    Tak, cały naród ciężko pracował na to, żebyśmy mogli skończyć studia, na pewno. Wszyscy przyłożyli się do tego. I, proszę państwa, kiedy mówi się, że nie ma żadnego innego wyjścia z sytuacji, ja wtedy uważam, że należy się jeszcze nad tym zastanowić, a wówczas bardzo często znajduje się wyjście. (Oklaski)”
    .
    A tak o takim stanie mówił ówcześnie obowiązujący Kodeks Karny.
    .
    „Art. 123. Kto, mając na celu pozbawienie niepodległości, oderwanie części terytorium, obalenie przemocą ustroju lub osłabienie mocy obronnej Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, podejmuje w porozumieniu z innymi osobami działalność zmierzającą do urzeczywistnienia tego celu,
    podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 5 albo karze śmierci.” –
    [Kodeks Karny z dn. 19.04.1969 r. [Dz.U.69.13.94] [ http://isap.sejm.gov.pl/Download?id=WDU19690130094&type=3 – obowiązujący do dnia 01.09. 1998 r.]
    .
    Więcej w artykule:
    Jeżeli Radio Maryja i Nasz Dziennik nie wiedziały kogo i co popierają, to teraz już wiedzą! http://jozefbizon.wordpress.com/2011/08/11/tabu-%E2%80%93-o-tym-nie-wolno-mowic-pisac/ http://jozefbizon.wordpress.com/2011/08/11/tabu-%E2%80%93-o-tym-nie-wolno-mowic-pisac/ wszyscy jestesmy robieni w przyslowiowego h… od bardzo dawna .Podzieleni,napuszczani jedni na drugich,skluceni…a „podlosci nie mieszczacy sie w naszych glowach” zakopane w archiwach,oznaczone klauzula tajnosci…. moim skromnym zdaniem jakakolwiek zmiana i minimalny chociaz powrot do jakiejkolwiek „normalnosci” mozliwy jest jedynie po uprzednim”posprzataniu obecnie panujacego balaganu” i przegonieniu wszystkich dozorcow niestety!!!!

  2. syzyf said

    Rosja. Merkel przyleciała do Moskwy na rozmowy z Putinem

    PAP
    16.11.2012 , aktualizacja: 16.11.2012 12:20

    Kanclerz Niemiec Angela Merkel w piątek przybyła do Moskwy, gdzie wraz z prezydentem Rosji Władimirem Putinem będzie przewodniczyć 14. niemiecko-rosyjskim konsultacjom międzyrządowym.

    Ich tematem będą problemy współpracy gospodarczej, w tym w sferze energetycznej, sytuacja w strefie euro oraz przyszłoroczne przewodnictwo Rosji w G-20. Merkel i Putin będą też dyskutować o sprawach międzynarodowych, m.in. o eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie, sytuacji w Syrii, programie atomowym Iranu i o Afganistanie.

    Niemiecka kanclerz zamierza porozmawiać z rosyjskim prezydentem również o niepokojących Berlin zmianach w polityce wewnętrznej Rosji, w tym o przyjętych w ostatnich miesiącach ustawach, ograniczających rozwój społeczeństwa obywatelskiego.

    Przed rozmowami Merkel i Putin wezmą udział w posiedzeniu plenarnym Dialogu Petersburskiego, czyli dorocznego spotkania przedstawicieli społeczeństw obywatelskich Niemiec i Rosji, które od środy trwa w Moskwie. Natomiast po rozmowach przywódcy dwóch krajów spotkają się z reprezentantami kół gospodarczych Niemiec i Rosji. Niemiecka kanclerz ma też w planie spotkanie z przywódcami rosyjskiej opozycji.

    Razem z Merkel do Moskwy przylecieli niemieccy ministrowie spraw zagranicznych, spraw wewnętrznych, finansów, gospodarki, zdrowia, środowiska, rolnictwa, kultury oraz wiceministrowie oświaty i transportu. Delegacji rządowej towarzyszą przedstawiciele niemieckich koncernów.

    Są to pierwsze niemiecko-rosyjskie konsultacje po powrocie Putina na Kreml. Jednocześnie jest to pierwsza od dwóch lat wizyta Merkel w Rosji.

    Obserwatorzy w obu krajach podkreślają, że w obliczu nasilającej się krytyki Niemiec pod adresem Kremla wizyta przebiegnie w najchłodniejszej od lat atmosferze. Skrócono ją już z początkowo planowanych dwóch dni do jednego, zmieniono jej miejsce – z Kazania na Moskwę – a jej termin ustalono dopiero na początku listopada.

    Najbardziej dobitnym przejawem ochłodzenia na linii Berlin-Moskwa jest przyjęta w zeszły piątek przez niemiecki Bundestag rezolucja w ostrych słowach krytykująca władze Rosji za działania, zmierzające do wzmocnienia kontroli nad aktywnością społeczeństwa obywatelskiego.

    „Bundestag stwierdza ze szczególnym niepokojem, że od czasu ponownego objęcia urzędu przez prezydenta Władimira Putina w Rosji podejmuje się kroki ustawodawcze i prawne, które w całości mają na celu większą kontrolę nad aktywnymi obywatelami, w coraz większym stopniu penalizują krytyczne zaangażowanie oraz oznaczają konfrontacyjny kurs wobec krytyków rządu” – głosi dokument.

    Uchwała apeluje również do rządu Merkel, by w trakcie piątkowych konsultacji „dał wyraz zaniepokojeniu rozwojem sytuacji wewnętrznej w Rosji”.

    Sekretarz prasowy prezydenta Rosji Dmitrij Pieskow oświadczył, że Putin gotowy jest odpowiedzieć na wszelkie pytania, jakie zada Merkel, w tym te o demokrację i prawa człowieka w Rosji. Pieskow dodał, że Kreml wie o zaostrzeniu antyrosyjskiej retoryki w Niemczech i że skłonny jest łączyć to ze zbliżającymi się tam wyborami parlamentarnymi.

    Rzecznik Putina wyraził przekonanie, że relacje rosyjsko-niemieckie mają dobrą „poduszkę bezpieczeństwa” w postaci rozwijającej się współpracy gospodarczej, co najlepiej wyraża wartość wymiany handlowej między dwoma krajami, która osiągnęła już 87 mld dolarów rocznie. „Mając taki trwały fundament, można być spokojnym, że wola polityczna zawsze będzie nadążać za tym wolumenem” – oznajmił.

    Przyznają to również eksperci niemieccy, którzy zauważają, że Merkel w polityce wobec Rosji musi brać pod uwagę zarówno krytyczne wobec rządów Putina nastroje w Niemczech, jak i interesy gospodarcze, a także znaczenie Rosji w polityce globalnej, w tym dla stabilizacji sytuacji w regionie Azji Środkowej.

    Z Moskwy Jerzy Malczyk http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114877,12868850,Rosja__Merkel_przyleciala_do_Moskwy_na_rozmowy_z_Putinem.html . jak „domu” czterdziestomilionowy silny narod w przepasc prowadzony,napuszczany na siebie walczy miedzy soba ….

  3. Reblogged this on ZYGFRYD GDECZYK and commented:
    Add your thoughts here… (optional)

  4. Otryk said

    Eureka!! Pan Hubert zgadza się poślubić Księżnę Walii pozostał jedynie malutki problem co na to Księżna Pani? To są kompletne banialuki snute przez ambitnego gimnazjalistę. Kto, gdzie i kiedy jakikolwiek z moskiewskich satrapów chciał nawiązać partnerskie stosunki z Polską?? Taki zwierz nigdy w przyrodzie nie występował i w przewidywalnej przyszłości nie wystąpi. Któryś z carów mawiał że zna tylko dwa rodzaje Polaków – tych którymi gardzi i tych których nienawidzi, Pan Hubert niewątpliwie należy do pierwszej kategorii.

    A co mawiali o Polakach cesarze rzymscy? Też bardzo aktualny temat…
    Komentarz przepuszczam, jako świadectwo swoistego stanu umysłowego u autora.
    Admin

  5. najnowszy model terminatora said

  6. najnowszy model terminatora said

  7. Niedaleko said

    Może to da do pomyślenia.

    ALEKSANDER ISAJEWICZ SOŁŻENICYN – DWIEŚCIE LAT RAZEM
    „Jednakże gorzelnictwo nie było jedynym typem arendy od ziemian w ”linii osiedlenie”. Arendarze brali na wykup i poszczególne dziedziny gospodarki, jak oddzielne tereny użytkowe, młyny, stawy rybne, mosty, i to zazwyczaj z uszczerbkiem na majątku ziemianina. To wtedy pod arendę brano nie tylko pańszczyźnianych chłopów (takie przypadki od końca XVIII w. stały się częstsze 26), ale nawet i „chłopskie kościoły”, to jest świątynie prawosławne, o czym zawiadamia liczni autorzy autorzy – N. I. Kostomarow, М. N. Katkow, W. W. Szulgin. Те świątynie, wchodzące w skład majątku, były uważane za osobistą własność ziemian-katolików, i „będąc w roli arendarzy Żydzi przyznawali sobie prawo do pobierania opłat pieniężnych od wiernych odwiedzających cerkiew jak i za odprawianie w niej nabożeństw . Za chrzest, ślub, pogrzeb trzeba było uzyskać pozwolenie od „Żyda” za odpowiednią łapówkę „;” małorosyjskie pieśni historyczne napełnione są gorzkimi skargami na „żydowskich arendarzy, gnębiących ludność „27. ”

    Dzieki Bogu że znalazl sie SOŁŻENICYN by nam to szczegółowo opisał.

  8. Bozydar said

    ANI WSCHOD, ANI ZACHOD !

    Jestem pewien za stac na na wielkosc, tylko nie z Zydem przy wladzy, bo to kaci i podpalacze swiata [Oskar Levi], wrog ludzkosci!
    Na nich ujawnia sie boskie przeklenstwo, od Kaina poczawszy!
    Gdy barbarzyncy zza zachodniej granicy sa na kolanach, to jest pokoj!
    Czy nie zaslugujemy na bycie wielkim narodem?
    Niestety, informacja o nas samych, jest w rekach naszych wrogow, ktorzy opluwaja nas codzien!!!

  9. Otryk said

    Admin dzięki za łaskawość. Twój dopisek świadczy o twojej kompletnej ignorancji niestety.

  10. Wandaluzja said

    Ad. 7: Niedaleko powiedział/a

    Może to da do pomyślenia: ALEKSANDER ISAJEWICZ SOŁŻENICYN – DWIEŚCIE LAT RAZEM
    ***
    Sołżenicyn NIE NAPISAŁ, że 10 razy gorszym od polskiego szlacheckiego arendarstwa był system Postopryczny, z którgo wyłoniła się mafia rosyjska czyli zwierzęcy sowinizm wielkoruski. Prawosławie umiało brać pieniądze od Żydów nie gorzej od Katolicyzmu.
    Sołżenicym został wystawiony przez Prawosławie jako ANTYTOŁSTOJ.

Sorry, the comment form is closed at this time.