Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    revers o Wolne tematy (54 – …
    Maverick o Wolne tematy (54 – …
    Listwa o Traditionis Custodes
    Listwa o Traditionis Custodes
    wanderer o Gospodarz. Rzecz o Edwardzie…
    wanderer o XXI wiek. Więźniarkę zgwałciła…
    wanderer o Paradoks Pałacu Saskiego
    lewarek.pl o Traditionis Custodes
    Miet o Gospodarz. Rzecz o Edwardzie…
    wanderer o Traditionis Custodes
    wanderer o Traditionis Custodes
    Listwa o Wolne tematy (54 – …
    UZA o XXI wiek. Więźniarkę zgwałciła…
    lewarek.pl o Paradoks Pałacu Saskiego
    lewarek.pl o Gospodarz. Rzecz o Edwardzie…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 548 obserwujących.

Centrum Zdrowia Dziecka do likwidacji

Posted by Marucha w dniu 2012-11-24 (Sobota)

Do Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie trafiają z całego kraju dzieci cierpiące na rzadkie i trudne do wyleczenia choroby. Dla wielu z nich to ostatnia deska ratunku, ponieważ inne szpitale nie są w stanie zdiagnozować tych najtrudniejszych przypadków. Leczenie małych pacjentów jest drogie, skomplikowane i wymagające unikalnej wiedzy. W ostatnich miesiącach dalsze funkcjonowanie jednego z największych i najlepszych szpitali pediatrycznych w Polsce stoi pod znakiem zapytania.

Siedmioletnia Wiktoria (w środku) trafiła do CZD z powodu chwilowej utraty wzroku (Fot. E. Sądej)

Symbioza nauki i praktyki

Istniejący od 35 lat Instytut „Pomnik-Centrum Zdrowia Dziecka” to miejsce wyjątkowe z wielu powodów. Pierwszy to skala i jakość świadczonej pomocy medycznej. W CZD znajduje się ponad 600 łóżek. Kilkadziesiąt różnego rodzaju klinik oraz poradni skupia nie tylko wybitnych lekarzy specjalistów, ale również ponad 100 naukowców, którzy doświadczenie z pracy klinicznej przenoszą w sferę nauki i odwrotnie. To dlatego możliwe jest wprowadzanie wielu nowych technologii w leczeniu, niedostępnych dla innych szpitali w Polsce.

Centrum specjalizuje się w leczeniu chorób bardzo rzadkich, takich jak mukopolisacharydoza, oraz w transplantologii dziecięcej, szczególnie w przeszczepach nerek i wątroby. Przeprowadzane są tutaj również skomplikowane operacje kardiochirurgiczne. Leczenie jest drogie, skomplikowane, wymagające unikalnej wiedzy, w przypadku dzieci najciężej chorych jest kontynuowane do okresu pełnoletności, a nawet dłużej.

Jak podkreśla dyrektor Centrum Zdrowia Dziecka prof. Janusz Książyk, zasadą pracujących w CZD lekarzy jest to, że każde dziecko, które wymaga specjalistycznego podejścia, jest diagnozowane i leczone w Centrum od początku do końca. – Nie odsyłamy pacjenta gdzie indziej – zapewnia.

Rocznie Centrum Zdrowia Dziecka pomaga ponad 200 tys. pacjentom, z czego 40 tysięcy jest hospitalizowanych, a 170 tysięcy leczonych w poradniach i ambulatoriach. Ponad połowa trafiających do Centrum dzieci pochodzi spoza Mazowsza. Liczba pacjentów z roku na rok rośnie o kilkanaście procent.

– Podchodzimy do każdego chorego w sposób kompleksowy. Nie ograniczamy się do rozpoznania i leczenia wyłącznie tej choroby, z którą dziecko zgłosiło się do oddziału czy do przychodni. Zajmujemy się wszystkimi składowymi zdrowia dziecka – wyjaśnia prof. Książyk.

We wrześniu tego roku głośno stało się o problemach finansowych placówki. Dyrektor CZD wysłał list do premiera, ministra zdrowia, prezesa NFZ i parlamentu, w którym apelował o pomoc dla placówki, ponieważ jej zadłużenie sięgnęło 200 milionów złotych. W odpowiedzi minister zdrowia Bartosz Arłukowicz stwierdził, że winę za finansową zapaść placówki ponosi kierownictwo CZD oraz zbyt wysokie pensje administracji szpitalnej. I taki właśnie przekaz poszedł w Polskę.

Pracownicy CZD odpierają zarzuty. Wskazują, że problemy placówki wynikają z tego, że funkcjonujący obecnie sposób rozliczania procedur medycznych nie uwzględnia całego kontekstu choroby trafiających do Centrum dzieci.

– Procedury świadczeń w szpitalach pediatrycznych są niedofinansowane. Trwająca przez kilka lat zła wycena świadczeń doprowadziła do kumulacji naszego zadłużenia. Postanowiliśmy leczyć wszystkich trafiających do nas pacjentów i walczyć o właściwą wycenę procedur. W efekcie tego zostaliśmy oskarżeni o złą organizację – wyjaśnia rzecznik CZD dr Paweł Trzciński.

Nieoficjalnie mówi się o tym, że zanim kierownictwo w Centrum Zdrowia Dziecka przejął prof. Janusz Książyk, placówka znajdowała się pod nieformalną ochroną. Działo się tak za sprawą poprzedniego dyrektora Macieja Piroga, pełniącego obecnie funkcję społecznego doradcy Bronisława Komorowskiego ds. zdrowia. Z chwilą jego odejścia i objęcia stanowiska przez prof. Książyka, wszystkie sprawy do tej pory ukrywane przed opinią publiczną ujrzały światło dzienne – w tym olbrzymie zadłużenie placówki. List nowego dyrektora do rządzących zwrócił uwagę nie tylko na problemy Centrum Zdrowia Dziecka, ale całej polskiej pediatrii, która tonie w długach.

Wśród zarzutów wysuwanych wobec Centrum pojawił się m.in. argument przerostu zatrudnienia. A przecież pediatria to szczególna dziedzina medycyny, gdyż mali pacjenci potrzebują większej opieki, czego nie da się zapewnić inaczej, jak poprzez większą liczbę personelu. Szpitale, które oszczędzają, mogą skierować pacjenta do Centrum Zdrowia Dziecka. Natomiast dla tutejszych lekarzy odesłanie pacjenta z informacją, że jego leczenie jest zbyt kosztowne, nie wchodzi w rachubę. Tak przynajmniej było do tej pory i wszyscy mają nadzieję, że tak zostanie. Gdyby miało być inaczej, rodzice będą zmuszeni szukać pomocy dla swoich chorych dzieci za granicą, a wtedy koszty leczenia będzie można liczyć w dziesiątkach tysięcy euro. Pracownicy Centrum deklarują wolę i chęć poprawy organizacji pracy, ale jednocześnie zastrzegają: – Nie zgodzimy się na ograniczanie kosztów leczenia, ryzykując stan zdrowia naszych pacjentów.

Jednak z powodu braku pieniędzy CZD na początku października musiało ograniczyć planowe przyjęcia pacjentów do czterech klinik: chorób metabolicznych, immunologii, gastroenterologii i otolaryngologii. Pomoc udzielana jest chorym z zagrożeniem życia lub z możliwością pogorszenia stanu zdrowia.

Rzadkie przypadki to nie rzadkość

Do CZD kierowane są dzieci z całego kraju, ze szpitali, instytutów oraz ośrodków akademickich, które nie były w stanie zaspokoić wszystkich potrzeb związanych ze zdiagnozowaniem i leczeniem danego dziecka.

Na biurko kierownika Kliniki Neurologii i Epileptologii codziennie przychodzą listy z prośbą o przyjęcie pacjentów, których leczenie jest zbyt skomplikowane dla innych placówek. W jednym z listów widnieje prośba o hospitalizację małego dziecka, którego stan ciągle się pogarsza po nie do końca zdiagnozowanym zapaleniu mózgu.

– Takich pacjentów mamy sporo. Są to sytuacje, które wymykają się spod rozliczeń Narodowego Funduszu Zdrowia – wyjaśnia prof. Sergiusz Jóźwiak.

Dzięki innowacyjnemu leczeniu niektórych jednostek chorobowych klinika prof. Jóźwiaka stała się rozpoznawalna na całym świecie. Do takich chorób należy stwardnienie guzowate – z grupy chorób skórno-nerwowych. Spośród wielu nagród zdobiących ściany i półki swojego gabinetu prof. Jóźwiak jest szczególnie dumny z niebieskiej statuetki – nagrody Manuela Gomeza (pioniera badań nad tą chorobą z kliniki Mayo w USA), którą otrzymał trzy lata temu w czasie Międzynarodowej Konferencji na temat Stwardnienia Guzowatego w Bloomingdale (USA).

Tą przyznawaną od 2002 r. nagrodą cieszyło się do tej pory tylko dwóch naukowców spoza Stanów Zjednoczonych, w tym właśnie prof. Jóźwiak.

W klinice wdrażane są również nowe technologie w leczeniu padaczki, takie jak dieta ketogenna. Jest to najłatwiejszy i najtańszy sposób postępowania wspomagającego w leczeniu padaczki lekoopornej. Działania te nie są jednak wspierane przez NFZ, środki na nie pochodzą tylko i wyłącznie z funduszy CZD. I tu już pojawia się problem, ponieważ stosowanie diety ketogennej wymaga zatrudnienia dietetyczki. – Jeśli nie będzie nas stać na jej zatrudnienie w naszym oddziale, będziemy musieli zrezygnować z jednej ze skutecznych metod leczenia padaczki lekoopornej – martwi się prof. Jóźwiak.

Oczywiście Centrum Zdrowia Dziecka może szczycić się osiągnięciami także w innych obszarach medycyny. Chociażby tym, że jest pierwszym, a obecnie największym w naszej części Europy ośrodkiem domowego żywienia pozajelitowego. – Żywienie polegające na podawaniu pokarmu drogą dożylną jest stosowane u dzieci po resekcji jelit bądź z innymi problemami przewodu pokarmowego, które są leczone w domu. Takie żywienie może trwać nawet przez wiele lat – tłumaczy prof. Książyk, zwany ojcem polskiego żywienia pozajelitowego.

CZD było również pionierem w kardiologii interwencyjnej, która polega na diagnozowaniu i śródnaczyniowym leczeniu pacjentów z wadami serca czy układu krążenia. W Polsce tego typu pediatrów – specjalistów jest niewielu, bo ponad 10, z czego czterech pracuje właśnie w Międzylesiu.

W Centrum funkcjonuje również Klinika Neonatologii, Patologii i Intensywnej Terapii Noworodka. Trafiają tu najmniejsi pacjenci z wadami wrodzonymi, znacznymi problemami rozwojowymi, często wymagający interwencji chirurgicznej.

CZD ma do dyspozycji bogate zaplecze sprzętowe, choć coraz częściej brakuje pieniędzy na amortyzację urządzeń. Co jest rzadkością w polskich warunkach, szpital dysponuje również basenem służącym celom rehabilitacyjnym oraz własną kuchnią, która przygotowuje ponad 90 rodzajów diet dla chorych dzieci.

– Ludzie pracujący w Centrum zawsze mieli ambicję, żeby być liderami w swojej branży – podkreśla dr Piotr Trzciński.

– Ministerstwo Zdrowia powinno się jasno zdeklarować: czy żąda od nas, abyśmy byli szpitalem wysokospecjalistycznym i leczyli coś, czego nie leczą inni, a wtedy nasze procedury powinny być wyceniane na szczególnych zasadach, czy też mamy leczyć tak jak wszyscy i wtedy staniemy się szpitalem rejonowym – podsumowuje prof. Jóźwiak.

Nie myśleć o chorobie

Najwięcej o roli Centrum Zdrowia Dziecka mogą powiedzieć dzieci i ich rodzice, którzy tułają się po różnych ośrodkach, aby w końcu znaleźć się w Warszawie-Międzylesiu i zostać tu tak długo, jak tego wymaga sytuacja. Wielu małych pacjentów hospitalizowanych na oddziale prof. Jóźwiaka jest tutaj od niedawna i dopiero rozpoczyna leczenie. Ich rodzice, na których twarzach widać zmęczenie po nieprzespanych nocach oraz niepokój o zdrowie swoich dzieci, wiążą bardzo duże nadzieje z pobytem w Centrum Zdrowia Dziecka.

Alicja Frączkiewicz trafiła tutaj ze swoją dziewięcioletnią córeczką Kingą spod samej czeskiej granicy. To, że dzieje się coś złego ze zdrowiem dziecka, zauważyła w ubiegłym roku. Wtedy pojawiły się niepokojące objawy w postaci nagłych upadków, mrowienia ręki i kłopotów z widzeniem. W czasie pierwszych badań w opolskim szpitalu okazało się, że są to objawy stwardnienia rozsianego. W połowie listopada dziewczynka została przyjęta do Centrum Zdrowia Dziecka, gdzie przechodzi wiele badań i dostaje lekarstwa. Codziennie ma również wizytę u dentysty, aby nie wdało się jakieś zakażenie. – Bo Kinga ma jeszcze mleczaki – wyjaśnia pani Alicja. Czuwa przy córeczce od rana do wieczora, a tylko noc spędza w hotelu dla rodziców. Jak sama przyznaje, dopiero się uczy, czym jest choroba Kingi. Nadzieję daje jej to, że córka znajduje się w rękach najlepszych lekarzy. I choć na razie nie widać poprawy, mówi: – To szczęście od Boga, że nas tutaj skierowano.

Po bawiącej się z innymi dziećmi Weronice nie widać objawów choroby. Dziewczynka wie, co jej dolega, ale nie chce o tym rozmawiać. A do swojej mamy mówi: – Mamo, nie rozmawiajmy o tym, bo mi robi się żal samej siebie. – Żyjemy nadzieją i staramy się o tym nie myśleć – dodaje pani Alicja.

Od kilkunastu dni w Centrum Zdrowia Dziecka przebywa również siedmioletnia Wiktoria z podwarszawskich Ząbek. Jakiś czas temu dziewczynka, wstając rano z łóżka, na kilka minut straciła wzrok. Jej mama Joanna Rutkowska-Witak wierzy, że w CZD dowie się, co było tego przyczyną.

Na oddziale funkcjonuje dobrze wyposażona świetlica, pozwalająca zapomnieć o problemach ze zdrowiem. To szczególnie ważne w przypadku małych pacjentów. Dzieci mogą nie tylko się bawić, ale też uczyć. – A przede wszystkim się nie nudzą. Na przykład dzisiaj mogły obejrzeć przedstawienie o Parku Kampinoskim – opowiada mama Wiktorii.

Choroba dziecka to zawsze ciężka próba dla jego rodziców. W chwilach zwątpienia mogą szukać duchowego wsparcia u kapelana CZD ks. Jacka Bazarnika. Spotkać go można między innymi w znajdującej się na parterze pięknie przyozdobionej kaplicy. Ksiądz Jacek w CZD pracuje już 19 lat i dobrze poznał tutejszą rzeczywistość. Jak mówi, jest to nie tylko centrum zdrowia, ale centrum nadziei.

– Praca kapelana w takim szpitalu to oczywiście posługa wśród dzieci i młodzieży, ale jeszcze większą pracę trzeba wykonywać w stosunku do rodziców, którzy wciąż pytają, dlaczego ich dzieci cierpią. Bardzo trudno odpowiedzieć na to pytanie. Kluczem jest zrozumienie, że sam Pan Jezus uczestniczył w cierpieniu i nie zniósł go po swoim zmartwychwstaniu – odpowiada kapelan. Ksiądz Bazarnik jest również świadkiem wielu nawróceń rodziców dotkniętych cierpieniem swojego dziecka, którzy w kaplicy modlą się, spowiadają i spędzają nieraz całe godziny na rozmowie z kapłanem.

Było, jest, ALE Czy będzie?

Profesor Książyk nie ukrywa, że jego placówka bardzo źle znosi obecną trudną sytuację. Na dodatek trwają dwie kontrole zlecone przez Ministerstwo Zdrowia. – Nie jest to miłe i trochę nam paraliżuje prace w części administracyjnej, ale mam nadzieję, że jakoś przez to przejdziemy – komentuje dyrektor CZD. Przypomina, że kiedy we wrześniu tego roku jako pierwszy zaczął mówić głośno o problemach finansowych swojej placówki, które przecież były powszechnie znane, uznano to za coś niewłaściwego.

Mimo trudności finansowych szpital stara się działać tak jak do tej pory i chronić swoich pacjentów, co – jak zapewniają lekarze – na razie się udaje. Płace pracowników wypłacane są z opóźnieniem, zdarza się również, że komornicy wchodzą na konta Centrum. Najgorsze jednak może dopiero nadejść, gdy zabraknie pieniędzy na leki.

Wiele osób powtarza, że Centrum Zdrowia Dziecka było, jest i będzie. Ale dyrektor Książyk pytany o przyszłość swojej placówki jest bardzo ostrożny. – Nie jestem w stanie jej przewidzieć. Niestety, staliśmy się przedmiotem rozgrywek politycznych, na których się nie znam i których nie rozumiem. Nie da się również wykluczyć, że za sprawą planowanych zmian legislacyjnych dotyczących instytutów badawczych nasz instytut upadnie – mówi profesor Książyk. Nadzieje wiąże z tym, że zostanie wprowadzony większy zakres referencyjności, który spowoduje inną niż dotychczasowa wycenę świadczeń wykonywanych w CZD.

Personel, ale przede wszystkim chore dzieci i ich rodzice chcą wierzyć, że nie dojdzie do najgorszego. A jeśli zostaną wprowadzone zmiany, nie doprowadzi to do utraty ducha, który przejawia się w dotychczasowym sposobie pracy placówki. Bo Centrum Zdrowia Dziecka to nie tyle budynek, co przede wszystkim ludzie – ich kompetencje, doświadczenie i serce, które wkładają w leczenie małych pacjentów.

Bogusław Rąpała
http://naszdziennik.pl

Rodzice nie chcą wierzyć, że dojdzie do najgorszego. Lepiej jednak, żeby się na to przygotowali. Nie ma bowiem takiego grandziarstwa, nie ma takiego draństwa ani łajdactwa, do którego rządząca Polską łobuzeria nie była by zdolna. W nagrodę za demontaż Polski dostaną posady w biurach ewidencji odpadków przemysłowych w Brukseli i Berlinie. 
Admin

Komentarzy 16 do “Centrum Zdrowia Dziecka do likwidacji”

  1. Liberalizm, gdy dojdzie do wniosku, że w Chinach i tak wszystko robi się taniej, zrówna Polskę z ziemią. Bo, wg nich, utrzymywanie Polski jest NIEOPŁACALNE.

  2. Reblogged this on ZYGFRYD GDECZYK.

  3. Brat Dioskur said

    No coz .Polakow mlodych i w srednim wieku juz przegnano.Starszych sie wydusi brakiem lekarstw a wiec pozostaly jeszcze dzieci ,zwlaszcza ze nieprzydatne bo chore.

  4. Atanazy said

    Moze uruchomimy sensowna dyskusje jak tych bandziorow i zbrodniarzy rzadzacych Polska obalic Bandziory i zbrodniarze usmiercaja juz nie tylko doroslych przez ograniczenie drastyczne dostepu do lekarza ale takze juz masowo dzieci ! my sobie dyskutujemy,dyskutujemy a bandziory maja sie dobrze a nawet coraz lepiej ! Otwarcie morduja ludzi,urzadzaja ordynarnie kryminalne prowokacje,sprzedaja co tylko chca ! Skupmy sie maksymalnie jak bandytow obalic ! Gandhi wymyslil jak Anglkow obalic a byli potezniejsi niz rzadzacy zwyrodnialcy obecnie Polska !

  5. RomanK said

    PIekny nowoczesny szpital w Otwocku…pelna obsluga…i nie przyjmuja pacjentow…placa siedzacym pielegniarkom, lekarzom..obsludze….

    O co tu chodzi???? Polacy. wszelakich zboczen od tradycyjnych do najnowoczesniejszych????

  6. RomanK said

    Panie Atanazy owszem mozna byloby……. Ale sie nie da:-)))))
    Wazniejsze sa rozmazy nocne nadpobudliwych ertotomanow, jakich doznaja patrzac na dzeiwczynki idace do I Komunii, ktorym wszystko w Kosciele kojarzy sie z kroczem niewiescim.. ktorzy swiadomi swoich zboczen bojac sie Piekla..zamieniaja w nie…….zycie normalnym ludziomL0(((

  7. Kar said

    O co tu chodzi???? Polacy. wszelakich zboczen od tradycyjnych do najnowoczesniejszych????

    panie Romanie, to jest w PRL-u wciaz charakterystyczne typowe i siedzi gleboko w mentalnosci jak niedobra zadra w dupie-idzie pan do Osrodka Zdrowia i w recepcji; nie jedna ale 4 – 5 panienek skrajnie znudzonych klientem (nie mylic z pacjentem)….i wciaz ten sam obled w oczach za „organizowaniem” …. (jak w Auschwitz u Kon Piekarskiego)

  8. Boryna said

    Odżył w Arłukowiczu duch dra Mengele.

  9. Świadomy said

    Bandyci niemający litości nawet dla chorych dzieci za swoje zbrodnie nie powinni pozostawać bezkarni, trzeba ich karać, inaczej bandytów się nie powstrzyma. Czy to nie jest jasne, czy to tak trudno jest rodzicom zrozumieć?

  10. 166 bojkot TVN said

    Cały problem szpitali polega na „nadwykonaniach”.
    Otóz te bezczelne szpitale udzielają pomocy chorym jak leci, nie zważając na to, że NFZ zaplanował im konkretna ilość usług, konkretną ilość przypadków, wycenił je wg własnego widzimisię i zobowiązał sie tylko za to zapłacić.
    Problem w tym, ze ci bezczelni goje, bezczelni pacjenci i chorzy, zamiast chorować na to co zakontraktowane, zamiast łamać sobie to na co jeszcze są PRZEWIDZIANE ŚRODKI, chorują na to co nie powinni, łamią nie te kości co trzeba wg planów NFZ, oraz dostają raka nie tych organów na które są zakontraktowane leki i operacje.

    Na to wszystko nakłada się wielce korupcjogenny system refundacji leków w systemie ubezpieczeń zdrowotnych, który tak naprawdę jest systemem drenowania publicznych pieniędzy do kieszeni koncernów farmaceutycznych.

    Stalinowski system planowej gospodarki to małe piwo przy tym co teraz się dzieje. Dziwnym trafem w dobie komputerów coraz mniej sprawnie działa to wszystko.

  11. Rysio said

    bojkotka- cały problem szpitali polega na tym, że są sojalistyczne-państwowe (za darmo. Ha ha ha! ) a płatne i prywatne.

  12. 166 bojkot TVN said

    11/Rysio
    Znowu debilizm przez ciebie przemawia – nie pisz do mnie!!!!

  13. Inkwizytor said

    A TyBełkotka, PiSdzielówo nie stręcz żydoPiSu

  14. dr TS said

    Dziwne jak nie wiem co…
    Pan Arłukowicz jest z wykształcenia onkologiem pediatrą z PAM w Szczecinie. Znam go osobiście, bo moja córa leżała tam na hematologii z białaczką… (zaglądał na oddział na dyżurach). Córa wyzdrowiała, dzięki Bogu i lekarzom, których z terapią zastosował. Rozumiem zatem rodziców tych dzieci, ale i lekarzy, którzy zadłużają szpital… Oni mają serca na dłoni… Ci wyrodni idą do polityki…. Kopacz, Arłukowicz u.a.
    Jak mi w tamtych czasach (2004) ten minister padoł, wyleczenie jednego dziecka z białaczki (bez przeszczepu) to wypasiona fura i duży dom jednorodzinny (ca 1 mln zł). I komu to się w MZ i MF opłaca? No chyba, że UE da na eksperymenty…

  15. Fran SA said

    Polacy powinni odmowic placenia podatkow.
    Na sama tylko glupia, idiotyczna wojenke w Afganistanie polski rzad wydaje 20 MILIARDOW rocznie!!!!!

    Wedlug logiki Rysia, ta wojenka jest socjalistyczna, bo ‚panstwowa’, czyli…. bezplatna!.

  16. Rysio said

    re 15. Nie Fran SA. To nie według logiki Rysia – to według logiki tych którzy uważają, że państwowe szkoły socjalistyczne są bezpłatne.

    Poniżej macie dwa linki, przedstawiające plakaty rządowe USA z I i II wojny światowej, nawołujące i namawiające obywateli amerykańskich do skupowanie rządowych akcji (bonds).

    W tamtych, nie tak odległych czasach aby prowadzić bardzo kosztowne wojny rząd amerykański musiał przekonać do nich obywateli amerykańskich, przekonać aby pożyczyli państwu pieniądze na prowadzenie wojny poprzez wykup państwowych papierów wartościowych.

    Teraz tego rząd USA nie musi robić – wystarczy, że murzynek Bambo tak samo jak i jego porzednicy – dodrukuje skolko ugodno zielonych papierków.

    https://www.google.com/search?q=war+bonds+posters+ww1&hl=en&tbo=u&tbm=isch&source=univ&sa=X&ei=nSGyULPiE7O80QGpuICICA&sqi=2&ved=0CDcQsAQ&biw=1039&bih=716

    https://www.google.com/search?q=war+bonds+posters+ww1&hl=en&tbo=u&tbm=isch&source=univ&sa=X&ei=nSGyULPiE7O80QGpuICICA&sqi=2&ved=0CDcQsAQ&biw=1039&bih=716#hl=en&tbo=d&tbm=isch&sa=1&q=war+bonds+posters+ww2&oq=war+bonds+posters+ww2&gs_l=img.3…19517.20370.0.20830.2.2.0.0.0.0.82.153.2.2.0…0.0…1c.1.k0HnRJJVqxY&pbx=1&bav=on.2,or.r_gc.r_pw.r_qf.&fp=70a4c88f64e082c7&bpcl=38897761&biw=1039&bih=716

    PS Oczywiście tak było w USA. W Polsce od kilkuset lat nikt nigdy niewolników się nie pytał czy chcą wojny czy nie.

Sorry, the comment form is closed at this time.