Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Nic do ciebie nie o Sprawowanie władzy nad państwe…
    Lily o Inne aspekty przemysłu co…
    revers o Wolne tematy (52 – …
    Marek o Inne aspekty przemysłu co…
    gnago@o2.pl o Ludzi wybitnie uzdolnionych łą…
    gnago o Śmierć lekarza rodzinnego
    I*** o Herbert, czyli skąd się w…
    bryś o Wolne tematy (52 – …
    bryś o Śmierć lekarza rodzinnego
    Igor Niefiedow o Wolne tematy (52 – …
    Boydar o Wolne tematy (52 – …
    Igor Niefiedow o Dziś Węgry, jutro Polska – czy…
    Boydar o Wolne tematy (52 – …
    I*** o Wolne tematy (52 – …
    Lily o Wolne tematy (52 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 548 obserwujących.

Radość i gorycz zwycięstwa

Posted by Marucha w dniu 2012-11-26 (Poniedziałek)

„Nieszczęsny, będziesz miał to, o czym marzyłeś” – orzekł jeden ze starożytnych mędrców. Być może słowa te należałoby zadedykować nowemu prezesowi Polskiego Stronnictwa Ludowego Januszowi Piechocińskiemu.

Natychmiast po ogłoszeniu zwycięstwa, gdy jeszcze nie zdążył odtrąbić sukcesu i odebrać wszystkich, szczerych i nieszczerych gratulacji, pojawiły się problemy i to nie lada jakie. Po pierwsze, rekomendowany przez niego na nowego przewodniczącego Rady Naczelnej Adam Jarubas przegrał z Jarosławem Kalinowskim, uważanym za bliskiego Waldemarowi Pawlakowi. Wprawdzie zaledwie trzema głosami, ale przegrał. Po drugie – jeszcze w czasie trwania Kongresu Pawlak oświadczył, że natychmiast ustępuje ze stanowisk wicepremiera i ministra gospodarki, ponieważ „fundamentalnie nie zgadza się” z koncepcjami nowego prezesa.

Kongres odbył się w Pruszkowie pod Warszawą w dniach 17 – 18 listopad a 2012 r. Piechociński zdobył 547 głosów, podczas gdy dotychczasowy szef partii 530. Różnica więc niewielka, za to wielkie zaskoczenie zarówno obu rywali, jak i ich zwolenników. Ani polityków, ani ekspertów, ani mediów specjalnie Kongres PSL nie interesował, zakładano bowiem bezkrytyczną kontynuację w partii ludowców. Stąd zdumienie i w PO i w opozycji. Zanim jednak przejdę do omówienia ostatniego Kongresu PSL, warto przyjrzeć się w ogromnym skrócie dziejom ludowców w ostatnim 20-leciu, albowiem być może otwiera się nowy rozdział w historii tej partii.

Krótka historia PSL w III RP

Polskie Stronnictwo Ludowe, na co mało kto zwraca uwagę, jest jedyną partią polityczną, która wywodzi się wprost z końca XIX wieku, kiedy to rodziły się nowoczesne polskie partie polityczne. Zmieniało czasami nieznacznie nazwę, ulegało rozłamom, łączyło z innymi ugrupowaniami o podobnych celach i rodowodzie. Ale zawsze reprezentowało interes chłopów i wsi oraz Narodu i Państwa Polskiego, a w tragicznych momentach XX-wiecznej historii Polski zawsze zapisywało piękną kartę patriotyzmu i męczeństwa.

Współczesną historię PSL zacząć wypada od momentu, gdy przedostatni prezes ZSL Roman Malinowski, zawarł porozumienie z Lechem Wałęsą, które odebrało większość w Sejmie PZPR i umożliwiło powstanie rządu Mazowieckiego. Potem ZSL przybrało nazwę PSL – Odrodzenie i rywalizowało z PSL „wilanowskim” aż do zjednoczenia w 1990 r., przyjmując jednolitą nazwę Polskie Stronnictwo Ludowe. Władzę w nim objęli wtedy głównie ludzie wywodzący się z NSZZ RI “Solidarność, a działacz tej formacji Roman Bartoszcze został pierwszym prezesem. Kandydował on w wyborach prezydenckich uzyskując 7,15%, (przedostatnie miejsce, vide tab. 2). W czerwcu 1991 r. został obalony przez młodych działaczy z ZMW. Przewodził im Waldemar Pawlak, który stanął na czele Stronnictwa.

W pierwszych wolnych wyborach PSL zdobył 8,67% głosów, co przyniosło 48 mandatów poselskich (vide tab. 1), a. wicemarszałkiem Sejmu został Józef Zych. Utworzony wówczas rząd Jana Olszewskiego cieszył się umiarkowanym poparciem ludowców, jednak gdy doszło do votum nieufności na tle afery teczkowej, PSL poparło votum, a Pawlakowi powierzono utworzenie nowego rządu, co mu się nie udało i partia przeszła do opozycji.

W następnych wyborach parlamentarnych ludowcy odnieśli historyczny sukces, zdobyli bowiem 132 mandaty sejmowe i 36 senatorskich. Po zawarciu koalicji z SLD Pawlak został premierem. Ten sukces powtórzyło PSL w następnym roku w wyborach samorządowych, zdobywając ok. 10 tysięcy mandatów i większość stanowisk marszałków województw.

Pawlak bronił polskiego interesu gospodarczego, próbując zahamować rozszalałą wyprzedaż polskich przedsiębiorstw i rynków. Spotkał się jednak z gwałtowną ripostą sił demoliberalnych i kosmopolitycznych, które rozpętały na niego nie przebierającą w środkach nagonkę wspieraną przez Kwaśniewskiego i liberalną część Sojuszu. Nagonkę tę przeniesiono również zagranicę. W tej sytuacji Pawlak ustąpił w 1995, a jego miejsce zajął Józef Oleksy z SLD. Od tego czasu wpływ ludowców na bieg spraw kraju stale malał, mimo ich ogromnego stanu posiadania w rządzie, samorządach i agencjach rządowych, a zapowiedzi lidera PSL o zerwaniu koalicji pozostały zapowiedziami.

W wyborach w1997 PSL nastąpił ogromny spadek poparcia elektoratu, gdyż ludowcy musieli zadowolić się 27 miejscami w Sejmie i trzema w Senacie. Za ten wynik zapłacił Pawlak, którego zastąpił Jarosław Kalinowski, wybrany również na następnym Kongresie w 2000 r. Po raz drugi koalicję z SLD PSL zawarło w 2001 r., obejmując teki wicepremiera, ministra rolnictwa i środowiska, mając 42 mandaty sejmowe. Tej koalicji sprzeciwiał się wówczas Piechociński utrzymując – słusznie – że wyborcy nie dali Stronnictwu mandatu do sprawowania władzy.,

Za to sukces przyniosły partii wybory samorządowe w 2002 r zdobywając 4986 mandatów (10,65%). Z PSL związanych było 275 z 1569 wójtów i 58 z 773 burmistrzów. PSL współrządziło w wielu sejmikach wojewódzkich – w jednych z SLD, w innych z opozycją. Romans z SLD skończył się usunięciem PSL-u z koalicji przez Leszka Millera z powodu głosowania w Sejmie przeciw jednemu z projektów rządowych. I znów w znaleźli się w opozycji. W 2005 r. Pawlak obejmuje ponownie prezesurę ugrupowania, podczas gdy Kalinowski zostaje szefem Rady Naczelnej. Ale w wyborach Stronnictwo ponownie wypada słabo – 25 posłów i 2 senatorów. Z list ludowców startowali m.in. kandydaci Ruchu Autonomii Śląska (sic!).

W wyborach samorządowych w 2006 ludowcy otrzymali 4840 miejsc radnych w skali kraju (najwięcej spośród wszystkich komitetów). PSL uzyskało w gminach 3890 mandatów, w powiatach 867, a w sejmikach wojewódzkich 83. Listy wyborcze blokowało głównie z Platformą Obywatelską. Dało to asumpt do zawarcia koalicji z PO w 2007r. powtórzonej po wyborach parlamentarnych w 2011 r. Wszystkie próby zastąpienia PSL-u na wsi spełzły na niczym. Zarówno postsolidarnościowe PSL Porozumienie Ludowe, jak i afiliowane przy PiS – PSL „Piast” nigdy nie uzyskały poważniejszych wpływów na wsi i w małych miasteczkach.

„Stagnacja” vs „Zmiana”

Zanim Janusz Piechociński stanął do rywalizacji z urzędującym prezesem wykonał gigantyczną pracę. Uczestniczył we wszystkich zjazdach wojewódzkich i wielu powiatowych. Medialny, błyskotliwy, doskonały mówca, pewny siebie, rysujący perspektywę czołowego stronnictwa w Polsce górował nad swoim rywalem. Przed samym kongresem wystosował list do delegatów. Krótki i klarowny. Napisał, że PSL traci proste zasoby poparcia przez czynnik demograficzny, nie potrafi poszerzyć poparcia społecznego, ani uruchamiać mechanizmów partiotwórczych.

„Mamy bardzo słabe kierownictwo, co potwierdził ostatni start w wyborach prezydenckich – 1,75 proc., o 110 tys. mniej niż wirtualny kandydat Janusz Korwin-Mikke” – podkreślił kandydat. Przypomniał, że PSL w 2003 r. było najbogatszą partią w Polsce, a dziś ma dług wobec skarbu Państwa i zobowiązania wobec Fundacji Rozwoju, natomiast obecne kierownictwo nie potrafi i nie chce tej sytuacji wyjaśnić.

Rekomendował siebie następująco: „Na Kongresie każdy z Was będzie mieć jedną kartkę z dwoma nazwiskami. Pierwsza alfabetycznie będzie Stagnacja, druga Zmiana. Pierwsze nazwisko symbolizuje status quo, które może nas nie przeprowadzić przez trudne lata nadchodzącego kryzysu i wyborów 2014 (europejskie i samorządowe) i 2015 (parlamentarne i prezydenckie). Drugie nazwisko, to szansa na nowe otwarcie, na silniejsze poparcie społeczne, na bogacenie Ruchu Ludowego nowymi postaciami. Chcę przyciągnąć do Stronnictwa nowych Wyborców. Chcę odkłamać odbiór społeczny PSL, jako partii stołków i władzy. Chcę pokazać, że nasz program jest dobry i prorozwojowy dla Polski, a nasi ludzie, to fachowcy, którym warto zaufać”. Na koniec zaprezentował koncepcję trzech drużyn: parlamentarnej – opartej na szerokim zapleczu eksperckim, rządowej – z wicepremierem na czele i politycznej – z nowym prezesem, która „ruszy w Polskę i zacznie budować Wielki Ruch Ludowy”.

Gdy ogłoszono wyniki wyborów Piechociński powiedział: „Nie czuję się prezesem, ale sługą i dlatego tym gestem się posłużę” i ukląkł przed swoimi partyjnymi kolegami. Gest może i teatralny, ale piękny. Podziękował Pawlakowi za zaciętą rywalizację i od razu zadeklarował, że chce, aby pozostał on na dotychczasowym stanowisku do końca kadencji. Dodał też: „Nie wolno się na demokrację obrażać, wyroki demokracji trzeba przyjąć z pokorą”.

Pawlak nie krył rozżalenia i łamiącym się głosem powiedział: „Kongres zdecydował. Ponieważ nie zgadzam się fundamentalnie z propozycjami Janusza Piechocińskiego, w poniedziałek złożę rezygnację ze stanowiska wicepremiera i ministra gospodarki”. Co więcej, po Kongresie unikał spotkania z Piechocińskim, choć nowy prezes usilnie o nie apelował oraz komplementował Pawlaka. W czasie przekazania prezesury w siedzibie PSL obaj panowie rozmawiali zaledwie 15 minut. Piechociński w tej sytuacji powiedział, że będzie przekonywał premiera, by dymisji nie przyjął, a w ostateczności, by Pawlak pozostał na stanowisku do końca marca 2013 r., kontynuując i kończąc rozpoczęte bardzo ważne projekty. Ale i tu spotkał go zawód: Tusk dymisję przyjął natychmiast, a z nowym liderem ludowców rozmawiał … przez telefon … 8 minut. Mimo to nowo wybrany podkreślał wolę kontynuowania koalicji. Uprzednio deklarował, że zechce spisać umowę koalicyjną (takiego dokumentu nie ma.) i ją renegocjować. Zapytany przez dziennikarzy o tę sprawę uniknął jasnej odpowiedzi: „Ale powolutku, dajcie odetchnąć samemu kandydatowi, a dziś prezesowi PSL”.

„Młoda gwardia” plus Sawicki

Nawet najlepszy i najsprawniejszy kandydat nie osiągnie swego celu bez solidnego zaplecza ludzkiego, które zwiąże swoje cele z celami pretendenta. Za Piechocińskim stanęli młodzi działacze, spośród których na czoło wybijali się dwaj marszałkowie województw: świętokrzyskiego – Adam Jarubas i lubelskiego – Krzysztof Hetman oraz działacze Związku Młodzieży Wiejskiej na czele z Michałem Mierzejewskim. Wprawdzie nie liczyli na wygraną lecz na przekroczenie przez ich lidera 30 proc. głosów, co i tak dałoby zarówno Piechocińskiemu, jak i im samym mocną pozycję w partii. Ale w polityce zawsze jest „coś za coś”. Według mojego rozmówcy, działacza mazowieckiego PSL-u, Piechociński obiecał im, że po dwóch, trzech latach odejdzie i odda im władzę, o ile wygra. Do zdobycia pozostało i tak wielu delegatów niezdecydowanych, którzy byli niezadowoleni z rządów Pawlaka, a jednocześnie bali się zmian. Tak to relacjonuje jeden z delegatów, który w ostatniej chwili zdecydował się głosować za Piechocińskim: „Sytuacja radykalnie zmieniła się kiedy zabrał głos Piechociński. To było tak energetyczne, tak pełne dynamizmu, jego wizja budowy silnego PSL uderzyła nas po oczach. Sala nagle zobaczyła, że mamy polityka najwyższego formatu. Pawlak wypadł przy nim bardzo blado. Tym wystąpieniem przechylił szalę na swoją stronę”.

Jest i kolejny czynnik zwycięstwa w postaci Marka Sawickiego. To on miał być konkurentem Pawlaka i to najgroźniejszym. Ale po tzw. aferze kamerowej, która ujawniła machlojki personalne i „dojenie” kasy państwowej w jednej z agencji rolnych, Pawlak doprowadził do dymisji ministra jako nadzorującego tę agencję. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie panujące w partii przekonanie, że w ten sposób Pawlak utrącił rywala. Toteż poszkodowany namawiał swoich ludzi, by oddali głos na Piechocińskiego. Fakt faktem, że Sawicki nie krył zadowolenia z wyniku wyboru. „Słodka zemsta Sawickiego” – tak zatytułował reportaż z Kongresu PSL „Nasz Dziennik”.

Należy jeszcze dodać jeden czynnik zwycięstwa obecnego prezesa. Pawlak z jednej strony nie docenił przeciwnika, a z drugiej zajęty w jednym z najbardziej przeciążonych ministerstw – gospodarki niewiele zajmował się grą przedwyborczą. Widocznie uważał, że funkcja wicepremiera i szefa potężnego resortu zapewni mu zwycięstwo. Pomylił się i to bardzo.

Ponadto być może do delegatów dotarła jedna prosta prawda. Oto partia z najstarszymi tradycjami, która przetrwała ponad sto lat, od wielu lat balansuje na krawędzi progu wyborczego, nawet jeśli wziąć pod uwagę za reguły zaniżone notowania PSL-u w „sondażowniach”. Jest to ugrupowanie, które doprasza się lub nie do koalicji, a nie ono wybiera koalicjanta. Chyba Piechocińskiego „dość tego” przemówiło.

Partia marzeń Janusza Piechocińskiego

„Ja chcę partii dużej. Ja chcę partii marzeń, ja chcę partii, która nie tylko socjotechnicznie się ustawia, chcę partii, która ryzykuje” – powiedział Piechociński w jednym z udzielonych wywiadów. Zamierza poddać się po każdych wyborach ocenie Rady Naczelnej w tajnym głosowaniu i dodał: „Co nie oznacza, że ja będę robił, a moi koledzy, 120 członków Rady Naczelnej, będą leżeć, a później będą mnie oceniać. Nie. Ja ich zapłodnię i popędzę do roboty tak solidnie, jak nigdy dotąd”. Będzie stanowczo występował przeciw sytuacjom, w których jedni są do pracy, inni do zbierania. „I to rozbije te układy, sitwy, rodziny itp.”. Według nowo obranego prezesa należy wysoko podnieść poprzeczkę kompetencji, bez względu na przynależność partyjną. Podkreślił też kwestię odpowiedzialności: „nie może być tak, że konsekwencje polityczne ponosi tylko minister, a ludzie którzy byli w tej radzie i zaniedbali swoje obowiązki nie byli karani”.

Szef PSL chce zdobyć inteligencję polską. Tak o tym mówił: „Na początek zamierzam objechać dwieście uczelni w Polsce, złapać kontakt z tym, co się nazywa inteligencją. Wszystkie partie polityczne w Polsce zapomniały o tym, że jest jeszcze coś takiego jak inteligencja. Każdy z nas zrobił magistra, niektórzy nawet doktora, i już nam się wydaje, że z tego powodu my, politycy, jesteśmy inteligencją. A inteligencja to jest coś więcej, nie tylko wykształcenie, nie tylko wiedza, ale pewien sposób bycia. Przeniesienie pewnych wartości etycznych, pewnych wizji świata w inny poziom, inny sposób narracji czy dyskutowania. Otóż planuję odbyć dwieście wyjazdów do wszystkich uczelni według listy, i w zależności od modnych, aktualnych tematów wygłaszać wykłady o polityce europejskiej, o wyzwaniach, o innowacyjności, o problematyce w procesach inwestycyjnych itd. … mógłbym wygłosić 50-minutowy wykład wobec senatu i młodzieży Uniwersytetu Jagiellońskiego czy Warszawskiego, jestem na to gotowy, bo przez te lata ja przygotowywałem się do tej funkcji. Chodziłem na tysiące konferencji, na szkoły młodych liderów, debaty o Polsce z młodzieżą, wykładałem na studiach podyplomowych. I, powiem nieładnie, twierdzę, że są obszary, w których osiągnąłem status, do którego zmierzam: status polityka – eksperta”.

A po co? „Chcę pokazać, że ten często lekceważony PSL ma przywódcę, ale przy okazji chcę pokazać tych nowych ludzi z samorządów typu Adam Jarubas, Krzysztof Hetman, Darek Klimczak, Ula Pasławska, Kosiniak-Kamysz czy Krzysztof Grabowski – patrzcie jakie kadry ma PSL! Lepszej Polski nie zrobią tylko politycy. Politycy mogą zrobić lepszą politykę i poprawić regulacje i legislacje, ale uzdrawianie Polski, podnoszenie konkurencyjności, to jest zadanie każdego z nas”. Chce również zagospodarować przestrzeń wiejską, gdzie widzi pole do popisu dla Sawickiego.

Dość ciekawie i jednocześnie odważnie mówił o bezpośrednim zapleczu obecnego PSL-u: „PSL będąc przy władzy może pewne procesy rozwiązywać chroniąc interesy naszych wyborców, ale jednocześnie ponosząc ryzyko, że nasi wyborcy będą skakali nam do oczu, za to co robimy. Albo nie robimy teraz nic, a później przyjdzie ekipa, w której nie będzie frakcji ludowej, nie będzie tego zrozumienia dla spraw wsi, i zrobi to w najgorszym stylu. To jest wyzwanie, które musi podjąć kierownictwo PSL zbiorowo. To jest właśnie powód, dla którego Rada Naczelna ma wyznaczać strategiczne kierunki. Ale najpierw trzeba złapać kontakt z różnymi organizacjami, stowarzyszeniami, opinią publiczną wsi żeby jaśniej przedstawić tę alternatywę: albo PSL zrobi to tak, by najmniej bolało i było najbardziej efektywne, albo odkładamy tą decyzję z pełnymi konsekwencjami na przyszłość i wtedy dopiero może być bolesne”.

Dylematy, rozdroża i wahania

Decyzji Pawlaka nie sposób rozstrzygnąć jednoznacznie. W sposób bezkompromisowy odrzucił ofertę Piechocińskiego. Z jednej strony miał rację. Swoje stanowisko zawdzięczał szefowaniu partii, która przystąpiła do koalicji. Przegrał rywalizację, więc ustępuje. Z drugiej strony nie sposób odmówić racji Piechocińskiemu, który podkreślał, iż Pawlak rozpoczął wiele ciekawych i dobrych dla kraju projektów i ich porzucenie przez autora może im tylko zaszkodzić. Prócz urażonej ambicji istnieje przecież racja państwa, którą kto jak kto, Pawlak powinien zrozumieć. Trochę to wygląda na zabranie zabawek przez odrzuconego przez rówieśników dzieciaka. To że nie rozumie ich Tusk, przyjąwszy bez najmniejszego wahania dymisję dotychczasowego wicepremiera i ministra, trudno się dziwić, albowiem nie kieruje się on interesem Państwa Polskiego, ale Unii Europejskiej i swojej jaśnie protektorki – Angeli Merkel.

Ale i zwycięzca nie jest wolny od dylematów. Jego „trójpolówka” zapewniała mu zajęcie się wzmocnieniem partii i doprowadzenie jej do mocarnej – jak to określił – pozycji politycznej. Tymczasem znajduje się on pod przemożnym naciskiem (nie tylko „pawlakowców”, ale i własnych zwolenników oraz koalicjanta), by objął zarówno tekę wicepremiera, jak i ministerstwo. Jak to dowcipnie ujął Leszek Miller „Rząd bez szefa partii koalicyjnej, to jak małżeństwo bez konsumpcji, jak małżeństwo bez nocy poślubnej”. I jest w tym wiele racji. Pozostanie nowego prezesa poza rządem jednocześnie dawałoby bez porównania silniejszemu koalicjantowi okazję do rozgrywania desygnowanego przez PSL wicepremiera i ministra z szefem partii. A z drugiej strony, bez względu na to jaki resort objąłby Piechociński – gospodarkę czy transport, na którym zna się znakomicie – zostanie wciągnięty w niekończącą się, jałową, zbiurokratyzowaną robotę ministerialną i nie zrealizuje swoich zamiarów odnośnie wydźwignięcia PSL-u na polityczne wyżyny.

Gorzkie są zwycięstwa w polityce.

Zbigniew Lipiński, 23 listopada 2012 r.
http://sol.myslpolska.pl

Komentarzy 19 do “Radość i gorycz zwycięstwa”

  1. >>CiVi<<
    Każdy ma swą jakąś Twarz,
    – tylko spojrzysz – już go znasz.
    Autor : KYSY Trybun Ludowy
    Krzysztof Szczurko
    Powiem ja Wam coś niestety.
    – kto przed sobą widzi diety.
    Różne gaże, apanaże ,
    – to niech lepiej się wymaże.
    KYSY Trybun Ludowy
    Proszę Państwa,
    Widzę ja dziś Polski dwie,
    – powiem jak kto słuchać chce.

    Jedną taką jaką na dziś mamy,
    – z jak najgorszej strony znamy.
    Rozkradaną i szarpaną ,
    – oraz także omamianą.

    Młodzi z Polski uciekają,
    – bo przyszłości tu nie mają.
    Pełno afer i przekrętów,
    – mniejszych większych też zamętów.

    Wszystko to też, na ostatku,
    – zmierza w końcu do upadku.
    Mamy także rządy Tuska,
    – Polska znowu będzie ruska.

    Smoleńsk tego był dowodem,
    – ze zdradzieckim rodowodem.
    Tam dowody wszystkie mieli,
    – i robili to co chcieli.

    Tuska rząd to nic nie gadał,
    – nawet prawdy sam nie badał.
    Szkoda czasu na gadanie,
    – źle się z taką Polską stanie.

    Jaką drugą Polskę widzę?
    – to się mówić tu nie wstydzę.

    Taką- z wolna naprawianą,
    – oraz też nie okłamywaną.

    Człowiek godnie nagradzany,
    – nie jak dzisiaj okradany.
    Gdzie za ciężką pracę ,
    – ma też marną płacę.

    Młodzież też i nie ucieka,
    -tu Ją godna przyszłość czeka.

    Ale żeby tak się stało,
    – cóż by zrobić należało?

    Program mój jest wciąż otwarty,
    – i najwięcej też coś warty.

    Praca w Rządzie,
    – w Samorządzie ,
    Także w sejmie,
    – gdzie przyjemnie.

    To powinna być społeczna,
    – wtedy będzie i skuteczna.

    Płacę najniższą krajową,
    – nie jak teraz balonową.
    By wybrańcy dostawali,
    – wtedy życie by też znali.

    Biedę ludzką odczuwali,
    – prawa by nam uchwalali,
    – życie wszystkim poprawiali.
    Kraj też z wolna naprawiali.

    Niech i przywileje mają,
    – bloczki do barów dostają.
    I dla żony i dla dzieci,
    – niechaj głód im też nie świeci.

    I przejazdy więc darmowe,
    – nawet te samolotowe.
    Samochody z dolnych półek,
    – niech nie wiążą żadnych spółek.

    A na koniec też dostali,
    – bo społecznie pracowali.
    Kredyt tani biznesowy,
    – by już biedę mieli z głowy.

    A kto dalej też zostanie,
    – to już średnią niech dostanie.
    Oraz tamte przywileje,
    – i niech nikt się tu nie śmieje.

    Jeśli tego nie spełnimy,
    – naszą Polskę wnet stracimy.
    Szybciej niż to dziś myślimy.

    – Solidarność jest zdradzona,
    POLSKA nasza zagrożona.

    Dziś u władzy mamy gości,
    – znanych tylko z pazerności.
    No i dodam tu a jakże,
    – z nienawiści – afer także.

    Jeśli kto mnie dobrze słyszy,
    -mówi do was Trybun KYSY…

    30 sierpnia 2011 godz 6,10-6,25
    Podam tajny numer który,
    – jest do nowej mej komóry:
    782-119-573
    Oraz gotowy ,
    adres E-mailowy:
    kysyprzemysl@gmail.com
    i telefon na mój dom:(17)27-75-708

    KRZYSZTOF SZCZURKO student
    URz Ekonomia I-go stopnia studia stacjonarne

  2. Marucha said

    Re 1:
    Mamy także rządy Tuska,
    – Polska znowu będzie ruska.

    No i wszystko jasne.
    „Ruskie” nami sterują z Berlina, Brukseli i Telawiwu. Ruskie narzucają jakieś „dyrektywy” unijne. Ruskie każą sprzedawać wszystko, co jeszcze pozostało w polskich rękach. Ruskie opanowały parlament, banki i media.
    Boże, Boże…

  3. To jest przenośnia ,,polska będzie ruska” to mam na myśli ,że zapanuje i już jest bałagan jaki mamy tam u sąsiadów,
    korupcja pijaństwo itp. A tutaj dziś steruje chciwość ,głupota , pieniądze ,żądza władzy , .
    Ale wszystko to osłabia nasz kraj a to juz może doprowadzić do jego upadku.Pozdrawiam KYSY.
    Ja w tej chwili jestem w tragicznej sytuacji i znikąd pomocy. Jeśli idzie o Tuska traci on kontrolę ma fałszywych kolegów,
    Ciężko to jest pojąć.

  4. Drodzy Rodacy i Krajanie
    – tutaj ciężkie mam pytanie.
    Co się z naszą Polską stanie?
    – kto odpowiedź da też na nie?

    Gdybym odpowiedzieć mógł,
    – tu odpowiedź zna sam Bóg.
    Bo tak dalej być nie może,
    – chroń nas ode złego Boże.

    Tutaj w Polsce w pewnej chwili,
    – w pazerności się zgubili.
    A, że będę bardziej szczery,
    – z zachłanności są afery.
    Nie wygodne więc ,, Leppery „,
    – z morderstwami więc numery.

    Weźmy pensje z wielu spółek,
    – ile biednym dałbym bułek.
    Czym się oni zasłużyli,
    – czy o Polskę tez walczyli.
    Czy się kiedyś narażali,
    – to są ludzie podli mali.

    Powiem ja tu zatem śmiało,
    – takich gnid jest dziś nie mało.
    Jak ……..na poseł ….ry,
    – to kanalie no i szczury.

    To są tylko dwa nazwiska,
    – i już leci piana z pyska.
    I jest jeszcze wielu takich,
    -…………. i owakich

    Nowy Lepper jest potrzebny,
    – bo inaczej naród biedny.
    Wiem jak to też i naprawić,
    – życie przyjemniejszym sprawić.

    Program mój jest wciąż otwarty,
    – i najwięcej też coś warty.
    ………………….
    autor Krzysztof Szczurko ps.KYSY
    zwany także ,,Trybun Ludowy”
    Panie Marucha proszę do mnie zadzwonić na nr:781-096-772 ja oddzwonię bo mam z promocji darmowe
    a odwaga to rozmowy i wymaga

  5. Inkwizytor said

    Re: 3

    Myślę, ze po ruskiej wódce np Putince lepsze wiersze byś tworzył. Napisz utwór o tym jak straszni bracia podbili Rosję to ugoszczę cię nawet Bieługą po 2000 rubli za 0,7 i czarnym astrachańskim kawiorem 🙂

  6. My jesteśmy Słowianami,
    – zjednoczymy się czasami.
    Łączy nas tu i kultura,
    – i historia, awantura.

    Nieraz tośmy się pobili,
    – czasem także przeprosili.
    I nie mówmy co nas dzieli,
    – ale co dla dobra chcieli.

    Bo Słowianie dobrzy ludzie,
    – chcą żyć godnie nie w obłudzie.
    A Przodkowie co się bili,
    – to w historii są w tej chwili.

    Blisko Boga dzisiaj stoją,
    – i już siebie się nie boją.
    I tak samo też by chcieli,
    – byśmy to dziś zrozumieli.

    Byśmy kontakt nawiązali,
    – i w przyjaźni obok trwali.
    By nikt nie był też zabity,
    – przyjaźń daje dobrobyty.

    My jesteśmy Chrześcijanie,
    – Bóg nas uczył przebaczanie.
    Ja to kiedyś napisałem,
    – i w komputer gdzieś schowałem.
    Miłość to jest broń bezpieczna,
    – a i często tez skuteczna.

    Duch w Słowianach nie spokojny,
    – lecz Słowianie nie chcą wojny.
    Chcą pracować dziś statecznie,
    – oraz czuć się i bezpiecznie.

    Teraz może zwrotka krótka,
    – czy też za to będzie wódka.
    Ja co prawda to nie piję,
    – lecz sąsiada nią ożyję .

    Tutaj także są Słowianie,
    – mówią KYSY co się stanie?
    – lecz to inne już pytanie…………

    autor KYSY Trybun Ludowy
    26 listopada 2012
    Tekst szybko pisany nie byłpoprawiany

    tel 781-096-772 nadal aktualny

  7. Maciej said

    PSL – skradziona tożsamość, bardzo ciekawy dokumet.

  8. Mieliśmy Rząd pro-radziecki,
    – dziś uległy i zdradziecki.
    Tam za słowa zamykali,
    – dziś za słowa poznikali.

    Kraj nasz biedny z każdej strony,
    – traktatami osaczony…….
    …..
    miała być tu demokracja a powstała…..
    >> ŚWINIOKRACJA<> PÓŹNE OŚWIECENIE<<
    Ludzie szczerzy oraz prości,
    – cóż dziś jest z ,,Solidarności”?

    Zryw był piękny i wspaniały,
    – dziś wspomnienia nam zostały.
    Gdzież są Jej założyciele?
    – biedy cierpią teraz wiele.
    Taki Gwiazda i Działacze,
    – nędza, głód- nad Nimi płacze.
    Zdrajcy dzisiaj Ją przejęli,
    – Patriotów odsunęli.

    Do kościoła się udają,
    – ale Boga to nie znają.
    Modlą niby się do Niego,
    – by też wspierał tylko jego.
    Niech odejmie od Bliźniego
    -,,Bliźni jakiś do niczego”.

    ,,Solidarność” dziś dostatek dla ,,Działaczy”,
    – nędza , smutek Ludziom Pracy.
    Dzięki Nim i Górnika,
    – także bieda dziś dotyka.

    Mają to od swych ,,Działaczy”,
    – znanych także i ,,Krzykaczy”.
    Dziś po latach można dociec,
    – biedny Kraj i bezrobocie.

    ,,Solidarność”- to ,,miało być”,
    – a dziś – ,,się nie da w Polsce żyć”.
    A ,że mowa moja szczera,
    – ,,Solidarność” dziś ,,afera”.

    Autor: ,,KYSY” , ,,Trybun Ludowy”,
    – mówię z serca oraz głowy.
    Za ,,Solidarność” też cierpiący,
    – dziś zdradzony w biedzie kończy.

    2012-11-19 Krzysztof Szczurko ps. ,,KYSY”
    kysyprzemysl@gmail.com
    tel: 781-096-772 oraz 782-119-573
    Gdyby kto miał i pytania,
    – znam ja nowe rozwiązania.
    I nie jakieś też tam marne,
    – ale pewne i realne.

  9. Czyli mamy wielu gości,
    – o ukrytej tożsamości.
    KYSY

  10. Czyli mamy wielu gości,
    – o ukrytej tożsamości.
    KYSY

  11. JO said

    PSL jest spalone. To co oni robia to proba przebarwienia „buzi”…na b narodowa, prawicowa, bo Polska niemalze Cala wypatruje skrajnej Prawicy…

    To Gnoje wietrza Wiatr

    PSL to Talmudzisci, byli sa i beda…

  12. Chcesz Przyjacielu ,
    – wiedzieć coś o PSL-u.
    To poznaj Jana Burego ,
    – zdrajcę i Kanciarza Wielkiego.

    Ja go poznałem ,
    – i oszustwa też widziałem.
    Gęba pełna zakłamania,
    – nie mam więcej do dodania.

    Też sąsiedzi Wam powiedzą,
    – jakie grzechy w nim też siedzą.
    Gdyby dziś i Stalin był,
    – on by sobie dobrze żył.

    Tam nie ważne jaka władza,
    – bo On przy niej się osadza.
    Liczy tylko się korytko,
    – aby jemu aby tylko…..
    26.11.2012
    autor KYSY Trybun Ludowy
    kasy nie mam ja tez skąd,
    – może wołać mnie .na sąd.
    Jak majątek sprzedawali,
    – zdrajca obcych bardzo chwalił.
    do Finansów jego dali,
    – dobrze się tam obławiali,

  13. Zbigniew Kozioł said

    Idź pan posiusiaj się w ustronnym miejscu z ta swoją „poezją”

  14. Sołtys said

    @11.Panie JO.Jeśli mówi Pan o Talmudystach to powiem Panu, że w PSL-u jest ich chyba najmniej ze wszystkich partii ,które weszły do sejmu

  15. JO said

    ad.14. Gdyby Tak bylo, juz dawno PSL wycofalo sie …ba nigdy by nie podjelo wspolrzadzena z PO

  16. Sołtys said

    Decyzje o współrządzeniu podjęła sama wierchuszka PSL-u z Pawlakiem na czele .Znam wielu którzy mieli inne zdanie na ten temat.Wycofać się? I co ? I po PSL-u.Pawlaczek wreszcie otrzymał podziękowanie za swój wkład w w niszczenie wsi i małych samorządów.Ruch ludowy byłby jeszcze silniejszy gdyby nie propaganda PIS-u i całej sekty smoleńskiej.

  17. — Janusz Piechocinski ? — Pozyjemy , zobaczymy .

    Panie JO , niech sie Pan choc przez chwile przyczai , poczeka , a moze zaskoczy
    Pana i wielu . Mnie raczej martwi ze przewod. Rady Wykonawczej zostal Kalinowski .
    On byl chyba pierwszym marszalkiem , ktory w Sejmie zapalil menore . A jak mu
    bylo do twarzy w tym no , nie umiem nazwac . On nowemu Prezesowi bedzie bruzdzic .
    Pan Go z drugiej strony bedzie krytykowac , i chlopisko jakiejs zgryzoty sie nabawi .
    Na Dzien Dobry zyczmy Mu SZCZESC BOZE . A gdyby zawiodl , to bylo by BRZYDKO .

  18. GM said

    Miałem okazję poznać kilku PSL-owców, proporcja kmiotków i karierowiczów do przyzwoitych ludzi wynosi w tej partii mniej więcej 50/50, więc jeśli zmieni się „góra”, może powstanie pozytywna siła polityczna.

  19. JO said

    ad.17. Zycze mu szczerze dobrze a przede wszystkim dla Polski. Osobiscie nie wierze. Nadzieje mam zawsze. Obserwujmy wiec i wspierajmy i modlmy sie za Wladze. Moze Cud sie sprawi.

Sorry, the comment form is closed at this time.