Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    JanuszT o Wolne tematy (41 – …
    Bezpartyjna o Wolne tematy (41 – …
    Bezpartyjna o Wolne tematy (41 – …
    Bezpartyjna o Wolne tematy (41 – …
    Bezpartyjna o Wolne tematy (41 – …
    Bezpartyjna o Wolne tematy (41 – …
    Siekiera_Motyka o Rosyjscy eksperci będą szukać…
    Maria o Rosyjscy eksperci będą szukać…
    bryś o Rosyjscy eksperci będą szukać…
    Bezpartyjna o Wolne tematy (41 – …
    Witold o Rosyjscy eksperci będą szukać…
    Bezpartyjna o Wolne tematy (41 – …
    Chyba jakieś inne Pi… o Wolne tematy (41 – …
    JanuszT o Wolne tematy (41 – …
    Jack Ravenno o Wolne tematy (41 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 546 obserwujących.

W wirtualnej matni

Posted by Marucha w dniu 2012-12-07 (Piątek)

Dzieci nie mogą rozwijać się w oparciu o tylko jedną czynność, gdyż wpadną w kłopoty. Zadaniem rodzica jest powiedzieć „nie” i pokazać inne rodzaje aktywności. Bycie rodzicem nie jest łatwe, ale uwierzcie mi, przed pojawieniem się gier komputerowych istniało życie – mówi Elisabeth Woolley, założycielka organizacji Online Gamers Anonimous.

Crusade Magazine: Czy może Pani wytłumaczyć powód powstania OGA?

W 2000 roku mój syn Shawn uzależnił się od gry internetowej Everquest. W przeciągu trzech miesięcy rzucił pracę i został eksmitowany ze swojego domu. Przez cały czas grał po nocach. Pomimo naszych wysiłków zmierzających do tego, aby pomóc mu wrócić do normalnego życia, popełnił samobójstwo. Stało się to w półtora roku od momentu, gdy pierwszy raz zobaczył tę grę.

Krótko po tym wydarzeniu rozmawiałam z redakcją pisma „Milwaukee Journal Sentinel” i zdałam sobie sprawę z tego, jak wiele rodzin jest rozbitych i cierpi tak jak my, z tego samego powodu – uzależnienia od komputerowych gier. W 2002 roku założyłam stronę Online Gamers Anonymous aby te osoby miały dokąd się zwrócić. Dzięki temu wiedzą, że nie są same.

Chcę ostrzec innych i powiedzieć im, że gry mogą przejąć kontrolę nad ich życiem, tak samo jak narkotyki czy alkohol. Niektórzy gracze mówili mi, że wystarczą 24 godziny aby się uzależnić. Kiedy gracz przejdzie z etapu zwykłego grania dla przyjemności do grania nałogowego, już bardzo trudno jest zawrócić.

Nasza strona www.olganon.org promuje badania na temat sposobu, w jaki gry wpływają na dzieci, hamując ich rozwój mentalny i społeczny. Strona pomaga również ostrzec rodziców. Organizujemy w ciągu każdego tygodnia kilka spotkań, podczas których uzależnieni gracze mogą rozmawiać i wspierać się wzajemnie aby zmienić swoje życie. Mamy również bardzo aktywne forum dyskusyjne, gdzie poruszane są różne wątki.

Co poradziłaby Pani rodzicom, których dzieci zajmują się grami?

Najlepszą wskazówką jest upewnienie się, czy życie dziecka jest zbalansowane. Dzieci nie mogą rozwijać się w oparciu o tylko jedną czynność, gdyż wpadną w ten sposób w kłopoty. Nawet jeśli dziecko protestuje, zadaniem rodzica jest powiedzieć „nie” i pokazać mu inne rodzaje aktywności. Bycie rodzicem nie jest łatwe, ale uwierzcie mi, przed pojawieniem się gier komputerowych istniało życie, a my, jako rodzice musimy znaleźć lub wymyślić inne zajęcia niż przesiadywanie przed ekranem. Oznacza to zainteresowanie dzieci sportem, edukacją i życiem towarzyskim. Trzeba przedstawić im alternatywy. Jeśli dziecko mówi, że nie chce brać w tym udziału i pozostaje przy grze, musimy ustalić jakieś limity. W innym przypadku pojawią się problemy.

Kto może się uzależnić i jakie są tego konsekwencje?

Każdy może się uzależnić. Szkoły wyższe zauważają, że gry wideo są jednym z głównych powodów porzucania studiów. Wiele uniwersytetów zatrudnia doradców, których zadaniem jest uporanie się z nieumiarkowaniem studentów w graniu. Niektóre uczelnie pytają kandydatów na studia o to, czy grają w gry wideo. Wiedzą, że inwestycja czasu i środków finansowych w gracza może być zmarnowana. Znam wielu rodziców, którzy stracili pieniądze fundując swoim dzieciom – graczom studia.

Wielu nastolatków, którzy zostali wciągnięci w gry wideo, jest geniuszami. Są bardzo inteligentni i zmotywowani do pracy. Dowodem na to jest fakt, iż gry wymagają od graczy wielu godzin żmudnej i męczącej aktywności, koncentracji i cierpliwości. To bardzo smutne, kiedy widać jak cała potęga umysłu zdolnych nastolatków jest marnowana w taki sposób. Oprócz refleksji nad tym, jak gry wpływają na osobiste życie i edukacje, powinniśmy się zastanowić, co by było gdyby ci wszyscy uzdolnieni ludzie zaczęli rozwiązywać prawdziwe problemy ludzkości.

W pełni rozwinięci i ciężko pracujący dorośli ludzie również się uzależniają. Znam wielu, którzy mieli pracę i dom, ale stracili wszystko z powodu gier. Ekstremalnym przypadkiem jest pewien mężczyzna z Florydy, który stracił pracę i musiał zamieszkać na ulicy. Teraz pracuje w restauracji i zarabia tyle, aby wystarczyło mu na spędzenie reszty dnia po pracy w kawiarence internetowej. Gdy zamykają kawiarenkę, idzie spać na ulicę. Tak wygląda każdy jego dzień.

Wielu ojców opuszcza rodziny aby „zaoszczędzony” w ten sposób czas przeznaczyć na granie. Nie obchodzi ich los rodziny, gdyż jedyne czego chcą to gra.

Z kolei, dorosłe kobiety mają tendencję do grania w gry społecznościowe takie jak Farmville, Sims czy Second Life, gdyż lubią robić coś wspólnie z innymi. Prowadzi to do problemów, gdyż często porzucają swoich mężów i zaniedbują dzieci aby spędzać czas z kimś innym w grze on-line. Skrajnym przykładem może być para Koreańczyków, która doprowadziła do tego, że ich prawdziwe dziecko zmarło z głodu, gdyż oni w tym samym czasie opiekowali się wirtualnym dzieckiem w grze komputerowej.

Wiele gier wideo daje dzieciom poczucie wartości i spełnienia. Co w tym złego?

Jednym z głównych zagrożeń jest właśnie to, że dzięki grom bardzo łatwo zdobyć poczucie wartości i spełnienia. Jeśli coś ci się nie uda lub nie podoba ci się to, co osiągnąłeś, zawsze możesz uruchomić grę od nowa i spróbować jeszcze raz. Prawdziwe życie tak nie wygląda. Nie jest łatwe i często nie można w nim rozpocząć pewnych rzeczy od nowa. Dziecko dorasta w poczuciu rozczarowania światem realnym i chce się z niego wycofać. Mówi „to za trudne” i ucieka do gry komputerowej.

Stanowi to ogromne zagrożenie dla życia dziecka. Zamiast zdobyć poczucie wartości i spełnienia przez interakcję ze światem realnym, osiąga to poprzez granie. Nie otrzymuje przez to niezbędnego doświadczenia, które jest potrzebne w prawdziwym życiu. Dotyczy to głównie cierpienia i radzenia sobie zarówno w dobrych jak i złych sytuacjach. Prawdziwe życie nie jest łatwe dla nikogo, ale pozwolenie dziecku na używanie gier jako narkotyku, który pozwala uciec od rzeczywistości nie nauczy go jak poruszać się w świecie realnym.

Widziałam to na przykładzie mojego syna. W grze mógł z łatwością zrobić wszystko to, co chciał i czuł się, jakby wypełniał jakąś misję. Nie spędzał czasu na wychowywaniu się do swego prawdziwego życia. W świecie realnym nie było niczego, co mogłoby go w nim zatrzymać. Nie obchodziła go przyszłość. Jeśli większość czasu spędzasz w grze, nie masz czasu na to aby podnosić swoje prawdziwe umiejętności i zdobywać nowe znajomości. Każdy, kto chce osiągnąć prawdziwe poczucie spełnienia, musi porzucić gry i zacząć działać w świecie realnym.

Co może Pani powiedzieć rodzicom, którzy używają gier wideo jako pomocy w edukacji swoich dzieci?

Widziałam bardzo dużo przypadków lekkomyślnego zachowania rodziców, którzy chcieli wykorzystać gry w charakterze opiekunki do dziecka. Niestety, często dzieje się tak dlatego, że wielu rodziców również jest graczami.

Bycie dobrym rodzicem nie oznacza dawania dziecku gry po to, aby przestało zawracać nam głowę. Bądźcie ze swoimi dziećmi w świecie realnym! Znam ojca, który uczył swoje trzyletnie dziecko gry w World of Warcraft. Wydawało mu się, że będzie mógł nawiązać z nim lepszy kontakt, jeśli uzależni je od gry. Chcę aby rodzice wiedzieli, że wspólne granie z dziećmi nie jest interakcją i nawiązywaniem relacji, gdyż praktycznie nic wtedy się nie mówi. Jedyną formą jakiejkolwiek komunikacji są sygnały przesyłane do komputera.

Doradzam rodzicom aby nie pozwalali dzieciom poniżej 16 lat na granie w gry wymagające dostępu do internetu. Nigdy bowiem nie wiesz, z kim będą grać. Pedofile tylko czekają na okazję aby połączyć się z Twoim dzieckiem za pomocą gry on-line. Rodzice myślą, że skoro dziecko jest w domu, to jest bezpieczne. To nieprawda.

Często słucham rodziców którzy mówią, że nie potrafią pomóc swoim dzieciom i dają im to, czego one chcą. Nie traktują poważnie tego, co znajduje się w grze. Gry mogą zawierać treści erotyczne, wulgaryzmy, przemoc, nakłanianie do zażywania narkotyków i picia alkoholu. Jeśli takie treści byłyby obecne w filmie, za samą przemoc otrzymałby on czerwony kwadracik w rogu ekranu. Większość chrześcijańskich rodzin, z którymi rozmawiam, nigdy nie pozwoliłoby swoim dzieciom na oglądanie filmu z takim oznaczeniem. Ci sami rodzice dają dzieciom brutalne gry komputerowe. To bardzo destrukcyjne zjawisko.

A co jeśli gry nie są brutalne i nie potrzebują dostępu do internetu?

To, że gry nie zawierają przemocy i nie da się w nie grać przez internet nie znaczy, że nie są szkodliwe. To tak jakby powiedzieć, że pozbawione przemocy używki są dobre dla dzieci. Gry wideo powinny być uważane za coś, od czego można się uzależnić a tego nikt nie powinien robić.

Uważamy, że gry potrafią całkowicie „wymienić okablowanie” w mózgu człowieka. Gracz może wtedy przekroczyć linię rozdzielającą wolny wybór od przymusu i zobligowania do grania. Wtedy nie gra już dlatego, że chce, ale dlatego, że musi. Potem zaczyna nienawidzić gier ale nie może przestać grać. Jego życie się załamuje, wpada w błędne koło poczucia winy i potrzeby osiągnięć dokonanych w świecie wirtualnym. Jeśli odsunie od siebie gry staje się zdehumanizowany, jego zmysły są słabo wyczulone, nie wychodzi na dwór aby poćwiczyć czy zobaczyć słońce. Zamienia się w ludzką skorupę.

Temat ten wymaga kolejnych badań ale już teraz możemy stwierdzić w jaki sposób gry wpływają na (głównie młodych) ludzi, hamując ich rozwój. To jedna z tych rzeczy, która przeraziła mnie w moim synu. Przestał rozmawiać z ludźmi, również ze mną.

Zanim zaczął grać był taki, jak inni ludzie. Myślał o przyszłości, miał plany, przyjaciół i pracę. Gdy się uzależnił, to tak jakby zgasło jakieś światło w jego głowie. Przestało go obchodzić to jak spędzi swoje prawdziwe życie, nie dostrzegał już przyszłości, nie stawiał sobie żadnych celów i nie przestrzegał zasad. Po prostu przestał myśleć o rzeczywistości i wpadł w depresję. Cała jego osobowość się zmieniła i zrobił się anty społeczny. Dlatego zawsze mówię, że gracz może się zmienić i stać się całkowicie inną osobą. Przyjaciele mojego syna byli zdumieni tym, jak bardzo się zmienił.

Czy może Pani podać przykład na to w jaki sposób reagują rodzice, gdy jest już za późno?

Znałam Brandona – 15 letniego chłopca z Kanady. Grał w grę Call of Duty a jego rodzice wysilali się aby przestał, gdyż zaczął sprawiać problemy. Brandon zbyt mocno przywiązał się do bycia odważną i silną postacią w grze. Chciał zostać w świecie wirtualnym z powodu fałszywego poczucia siły i bycia docenionym, jakie dostawał. W 2008 roku rodzice zdecydowali się zabrać mu grę. Brandon uciekł z domu i kilka tygodni później myśliwi znaleźli jego ciało około siedmiu mil od domu. Najprawdopodobniej skoczył z drzewa.

Czy osoby uzależnione opowiadają Pani o tym jaką pustkę w realnym życiu powoduje granie?

Tak, oczywiście. Taka pustka istnieje, gdyż w wirtualnym świecie zawsze jest więcej interesujących wyzwań i „misji” do wykonania. Gracze dostają zastrzyk adrenaliny, są w stanie osiągnąć następny poziom w grze i zastanawiają się, co robić dalej. Przeżywanie kolejnych przygód czy budowanie wirtualnych miast – to wszystko jest bardzo emocjonujące i pasjonujące. A gdy wracasz do prawdziwego życia? Rodzice każą ci umyć podłogę, odrobić lekcje, pozmywać naczynia, porozmawiać z rodzeństwem. Potem rodzice dziwią się, kiedy dzieci mówią, że „życie jest przygnębiające”, „wszystko jest nudne”, „nie mam przyjaciół”. Wszystko dlatego, że cały swój czas spędzają w grach i nie doświadczają prawdziwego życia. Jeśli dzieci będą miały odpowiednie zajęcia i przyjaciół, życie będzie dla nich interesujące.

Czy może Pani opowiedzieć jeszcze jakąś historię związaną z uzależnieniem Pani syna?

Tak. Kiedy mój syn uzależnił się od gry Everquest i zdiagnozowano u niego problemy psychiczne, został dopuszczony do długoterminowego programu wsparcia. Żył razem z grupą ludzi w domu oddalonym o pięć mil od mojego. Którejś nocy obudziłam się i nie mogłam spać. Rzadko mi się to zdarza więc poszłam na dół aby sprawdzić pocztę e-mail. Działo się to krótko po północy. Nagle usłyszałam, jak otwierają się drzwi wejściowe. Myślałam, że to włamywacz. Wszedł mój syn, który był już uzależniony od grania. Szedł pięć mil po to aby zagrać. Kto wie ile razy wstawał w nocy i przychodził do domu? Dzieci potwierdzają na moim forum internetowym, że spędzają całe noce na graniu. Rodzice o niczym nie wiedzą.

Innym razem mój syn był na weselu swojego brata. Było to pierwsze wesele w naszej rodzinie. Wyszedł podczas ceremonii aby grać i nie wrócił do końca dnia. Ludzie zauważyli, że go nie ma i odkryli, że opuścił ślub w połowie i wrócił na piechotę do domu aby kontynuować rozgrywkę. Mój syn nigdy by czegoś takiego nie zrobił przed uzależnieniem. Uwielbiał zabawę i obecność innych ludzi.

Elizabeth Woolley jest założycielką organizacji Online Gamers Anonymous (Anonimowi Gracze Online) i przeciwniczką uzależniających gier wideo. Woolley udzielała wywiadów m.in. „Dla Catholic Herald Citizen” oraz telewizji CBC, CBS i BBC. Podróżuje po całym świecie aby mówić o zagrożeniach związanych z grami komputerowymi. W 2002 uruchomiła stronę mającą na celu uświadamianie społeczeństwa na temat „ciemnej” strony grania oraz udzielanie pomocy i porad dla tych, którzy już są uzależnieni od gier.

http://www.pch24.pl

Komentarzy 9 do “W wirtualnej matni”

  1. niereligijna said

    gry komputerowe sa super do trenowania niewolnikow, ktorzy nie musza filozofowac, analizowac, tylko szybko reaguja na bodziec, a nagroda zawsze w przyszlosci….tak jak marchewka strategicznie zawieszona przed nosem osiolka….tak by szedl do przodu necony nagroda.

  2. programista literat said

    Kolejne opium dla mas.

    Tak samo opium jest przeglądanie blogów w internecie.

    To jest to samo uzależnienie.

  3. Zbigniew Козил said

    Heh 🙂

    Poniekąd, nawet korzystanie z bloga Gajowego może stać się uzależnieniem.

    Zauważam u siebie nie w pełni właściwe przyzwyczajenia. Tylko że ja i tak chcę czy nie jestem uzależniony od komputera: poprzez pracę, czy bezpośrednio czy pośrednio. Bo tak: albo szukam materiałów w internecie, albo używam kompa do obliczeń czy analizy danych, albo komunikuję się z wieloma ludźmi w związku z pracą (tu nie wkluczam pisania do Gajówy). W jakiejś mierze jesteśmy zniewoleni na siłę, bez możliwości wyboru. Ale nie wszyscy są przecie tak uzależnieni poprzez okoliczności życiowe/pracowe.

    Mnie te przykłady wariactwa podane w artykule wydają się jak najbardziej wiarygodne.

    Ale…

    Gry komputerowe rozwijają też wyobraźnię. Absolutnie nie mam co do tego wątpliwości. Tylko trzeba znać umiar. W tym i sedno.

    Komputer jako taki raczej należy trzymać z daleka od dzieci. W przypadku rodziców mających nikłe pojęcie o tych problemach. Ale powiedzmy dostęp do Linuxa a bez internetu i filmów? Ależ proszę! Korzystajcie. Dzieci nawet nie zauważą, że to Linux. A tam jest tyle do uczenia, że z tych o skłonnościach do wariactwa geniusze mogą wyrosnąć.

    Wina jest przede wszystkim po stronie rodziców.

    Ale też i systemów. Nauczyciele, większość z nich jakoś mądrzejsi? Nic podobnego. Uważam za grzech ogromny instalowanie Windows w szkołach. A przy tym, znam przykłady, instalowane są i bardzo durnowate gry. W szkołach.

  4. k102slav said

    Ta gry komputerowe wyobraźnię… Rozwijają myślenie analityczne. Cały czas myślisz co zrobić, jaki następny krok, nie ma czasu na wyobraźnię.

  5. Zbigniew Козил said

    Zapomniałem dopisać: rozwijają wyobraźnie u tych, którzy potencjalnie ją mają. U kretynów oczywiście niczego rozwinąć się nie da.

  6. niereligijna said

    chyba panowie nic o tych grach nie wiedza.
    ta wyobraznia i myslenie analityczne jest dokladnie taka sama jak na przejsciu dla pieszychh,
    czerwone stac,
    zolte uwazac,
    zielone isc.
    Moze Panowie mysla o grach w szachy na „kurniku”

    bo xbox to zupelnie cos innego

  7. Rysio said

    Z etymologii twojego nazwiska, wynika Kozioł, że twoi przodkowie paśli i doili kozy – ty stukasz w klawisze – ot i wszystko.

  8. Fran SA said

    Nawet najlepsi i najmadrzejsi z rodzicow niewiele moga wkorac bez pomocy otoczenia.
    Gry komputerowe to bardzo dobry biznes i nastawiony na lapanie nowych klientow. A przede wszystkim mlodych ludzi. Tu rodzice maja potezna konkurencje.
    Nie bardzo wierze, ze maszyna/elektronika moze zastapic indywidualny kontakt z dzieckiem/nastolatkiem, ktory potrzebuje do rozwoju czegos wiecej niz ‚klikanie’ mozgu.
    Rodzice sa bezradni wobec szkoly, ktora wymysla pisanie zadan na komputrze i kontaktowanie sie ze szkola przy pomocy indywidualnych e-maili. Moze sie to nazywac zachwytem nad nowa technologia ale tworzymy armie homo-robotow.

    To troche cos takiego jak fanatyczny szachista, ktory o bozym swiecie nie ma zielonego pojecia zapatrzony w pionki. A jaki inteligentny!! Przewiduje ruchy na szachownicy do przodu i od zadka!.

    Nie mam pojecia jaka jest na to rada, bo pedu technologii, ktory czesto bywa zgubny dla ludzkosci, ( rozbicie atomu) jeszcze nikt nie zatrzymal.

    Natomiast blogi sa forma komunikacji – wielu ludziom bardzo potrzebnej. Naturalnie, ze nie wszystkie blogi sa ‚cacy’, ale zdecydowanie wiekszosc to wymiana opinii i zdobytych ‚madrosci’. Kontakt socjalny z ludzmi o roznych i podobnych pogladach.
    Najczesciej sa blogi wymiana informacji o swiecie. Mozna sie przywiazac.

    Kiedys dla mnie obowiazkowe bylo czytanie porannej prasy. Kazdego dnia, przed rozpoczeciem pracy, kawa ‚na wynos’ z deli , papierosy i gazeta/dziennik byly obowiazkowym i pierwszym zakupem dnia.
    Teraz wole internet i czarna kawe na biurku.
    Papierosow juz nie pale.

    Internet jest niewatpliwie lepszym wynalazkiem niz prasa Murdocha czy Schechtera.

  9. Zbigniew Козил said

    Oczywiście, gry są różne, Pani Niereligijna.

    Przeważnie jednak tylko pozornie są zupełnie głupie. Na ile są głupie – to może zależeć i od grającego.

    Tym bardziej polecam Linuxa. A dla dzieci w szczególności (dzieciom jest bez różnicy, czy mają przed sobą windows czy Linux). Tam już przy ustanowieniu systemu jest możliwość zainstalowania dziesiątek gier. Na pozór, gdy pierwszy raz włączyć, one wydają się bez sensu. W większości jednak przypadków, przy głębszym pomyśleniu, znajduje się w nich przepiękne prawidła, zasady. Przy obmyśleniu strategii okazuje się, że mamy do czynienia z niezwykle ciekawymi matematycznymi zasadami. Te gry ze strzelaniem bez sensu na linuxie też można zainstalować, ale oddzielnie, najpierw trzeba je znaleźć w internecie.

Sorry, the comment form is closed at this time.