Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Anglicy kupują od Gazpromu, a co nam radzą?

Posted by Marucha w dniu 2012-12-09 (Niedziela)

BP (d. British Petroleum) negocjuje z Gazpromem przedłużenie Nord Stream do Wysp Brytyjskich. Nic rewelacyjnego, jeśli przypomnieć ostatnie wielkie interesy Anglików w Rosji. Udały się i strony przełamały wcześniejsze trudności – wtedy było trudno (nawet brytyjskie media nazywały swojego premiera „pożytecznym idiotą”, nie jest to więc tylko zwyczaj naszej prasy).

Jednak już wtedy (półtora roku temu) brytyjski minister Huhne mówił:

„Rząd W. Brytanii wita strategiczny globalne partnerstwo między BP i Rosnieft. To przełomowy kontrakt między dwiema największymi firmami naftowymi na świecie. I pogłębia związki biznesowe między W. Brytanią a Rosją. Rosja jest istotnie (centrally) ważna dla światowej energii, produkując 1/5 światowego gazu i 13% ropy naftowej. I dlatego wiadomość o dzisiejszym wydarzeniu jest dobrą wiadomością dla Wielkiej Brytanii, jej bezpieczeństwa energetycznego i dla całego świata. […] Rosyjskie ropa i gaz będą odgrywały główną rolę w zaopatrywaniu świata i kluczową rolę dla Europy. […]”

Wtedy się nie udało. Dzisiaj BP i Rosnieft wymieniły aktywa i dzięki temu Anglicy mogą szerzej myśleć o bezpieczeństwie dostaw na Wyspy. Nawet już mapkę można zobaczyć. Fakt jakich wiele, wszyscy nasi sojusznicy robią interesy z Rosją, my w nagrodę może dostaliśmy niższe ceny gazu (to znaczy wróciliśmy do poziomu sprzed konfliktu w 2006 r., choć wtedy mieliśmy ceny niższe niż Niemcy, dzisiaj wyższe).

Ale ciekawe jest co innego. Otóż wśród wielu doradców, którzy doradzali w tamtych latach polskiemu rządowi i polskiej opinii publicznej – angielski głos brzmiał zupełnie inaczej. Ot choćby przykład profesora City University London. Prof. Alan Riley zdecydowanie odradzał jakąkolwiek współpracę gazową z Rosją. Wśród licznych jego polskich publikacji, wywiadów, wystąpień na konferencjach, przytoczę tylko kilka:

XX Forum Ekonomicznym w Krynicy: „Prof. Alan Riley stwierdził wprost: długoletni kontrakt gazowy stanowi największe zagrożenie dla bezpieczeństwa w sektorze tego paliwa; alternatywą powinien być import gazu LNG”.

W wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” 24-12-2007 mówił: „Jest to (Nord Stream) jedna z tych wielkich budowli, przy których nikt się nie zastanawiał, ile może kosztować, nikt się także nie przejmował zagrożeniem dla środowiska. A to oczywiste, że budowanie najdroższego gazociągu na świecie, któremu nie można zapewnić surowca, nie ma sensu ani z punktu widzenia politycznego, ani ekonomicznego”.

Zresztą profesor ostrzegał nie tylko nas, także Niemców: British law professor Alan Riley about how Gazprom is putting its money in the wrong places – thus threatening their own ability to fulfill supply contracts to Europe.

Süddeutsche Zeitung, Friday, 18 January 2008: Russia is running out of gas. Important gas reserves are running dry, and Gazprom is pinning its hopes on the wrong projects – this is dangerous for Germany.

(…)

Te prognozy znajdowały uznanie u naszych ekspertów, np. Grzegorza Pytla z Instytutu Sobieskiego: „Gaz w dzisiejszym świecie to groźna broń. Alan Riley, znany w Europie ekspert w dziedzinie zaopatrzenia w gaz ziemny, opublikował niedawno artykuł “W Rosji kończy się gaz” w „Süddeutsche Zeitung”. Ostrzega w nim, że wkrótce Gazprom nie będzie miał wystarczających mocy produkcyjnych, aby zaspokoić popyt odbiorców w Niemczech i – szerzej – w Unii Europejskiej. Niedobór ten będzie wynikał z obniżania się aktualnych możliwości produkcyjnych Gazpromu oraz braku wystarczających inwestycji, aby co najmniej go rekompensować. Ewentualny wzrost popytu na gaz w Europie tylko pogorszy tę sytuację. Riley stwierdza, że deficyt ten będzie wynosił co najmniej 100 mld m sześc. w 2010 r.” („Rzeczpospolita”: 11-02-2008).

Jak widać, nasi sojusznicy – Brytyjczycy, inny zestaw wiedzy i polityki mają dla siebie, inny na eksport do Polski.

Andrzej Szczęśniak
Za http://szczesniak.pl/2294

Komentarzy 7 do “Anglicy kupują od Gazpromu, a co nam radzą?”

  1. aa said

    polska jako kon a moze osiol amerykanski w europie niech sobie pociagnie rure pod atantykiem lub do usroela i moze z drogiej strony dostanie cos tam jezeli zaplaci . za to 30 letnie plucie na rosje iszrganie gdzie tylko sie da-zebranina o dochodzenie patrz wyzej-tylko glupi dalby cos zwlaszcza ze na kredyt-forsy polska nie ma tylko same dlugi nie do splacenia wiec co jeszcze chcecie-paszol won

  2. Ad. 1

    Pozostaje milionowy Marsz Niepodległości, zmiana rządu, Konstytucji i wariant islandzki.

  3. Joe said

    Zeby zrobic wariant islandzki to trzeba miec 51% Narodu o wysokiej swiadomosci….A w Ojczyznie mamy do czynienia z…???

  4. Marcin said

    Znając wysoki poziom angielskiej technologii budownictwa mieszkaniowego faktycznie gaz rosyjski może skończyć się dość szybko 🙂

  5. AlexSailor said

    Brytyjczycy już id dawna stosują inne pakiety wiedzy dla siebie i zagranicy.
    Najęli niejakiego Maltusa, który powymyślał bzdury o pojemności środowiska i konieczności ograniczenia liczby ludzi na ziemi, a później rozpowszechnili te brednie w koloniach i Europie, szczególnie Francji.
    W ten sposób radykalnie obniżyli przyrost naturalny np. we Francji, a u siebie wcale nie zauważyli tych bredni utrzymując nadal wysoką dzietność.
    W ten sposób z biednego kraju pasterskiego praktycznie bez surowców, z małą liczbą ludności, stali się potęgą obsadzając cały świat swoja populacją.

    Co do tematu, to warto zauważyć, że Polska nie pobiera nawet opłat za przesyłanie gazu przez istniejące rurociągi, natomiast ma węgiel na setki lat, który można zgazować, więc import gazu z Rosji lub innego państwa jest nam wcale nie potrzebny.

  6. Reblogged this on ZYGFRYD GDECZYK.

  7. Marcin said

    Ad 5
    „Nasz” węgiel ma czekać!

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: