Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Kościół uprzejmy czy Wojujący?

Posted by Marucha w dniu 2012-12-09 (Niedziela)

W ostatnią niedzielę starego roku, na którą w nowym kalendarzu liturgicznym przesunięto także Święto Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata, w kościołach polskich odczytywano List Episkopatu Polski O królowaniu Jezusa Chrystusa przyjęty uprzednio na 359. Zebraniu Plenarnym Konferencji Episkopatu Polski w Warszawie w dniach 2-3 października 2012 roku.

List ten wzbudził już sporą konsternację pośród części duchowieństwa i wiernych, zwłaszcza tych zaangażowanych w akcję na rzecz intronizacji Jezusa Chrystusa Króla Polski, a nawet – nie ma co ukrywać – smutek i przygnębienie. Niektórzy pocieszali się, że chodzi tu jedynie o skorygowanie pewnych błędnych lub przesadnie egzaltowanych form tego ruchu, prowadzących do zagrożenia sekciarstwem i nieposłuszeństwem.

Wydaje się jednak, że takie odczytanie treści i intencji Listu byłoby niewystarczające lub zgoła fałszywe. Przyjrzyjmy się zatem naprzód jego głównym tezom.

Biskupi wychodzą od spostrzeżenia, iż przyjęcie prawdy o królowaniu Chrystusa – która ma swe głębokie korzenie biblijne – tak jak i kiedyś, gdy podczas pobytu na ziemi Syna Bożego chciano Go obwołać królem Izraela po cudownym rozmnożeniu przezeń chleba, znamionuje brak głębszego spojrzenia. Czują się przeto zobowiązani do przypomnienia podstawowych elementów biblijnego orędzia o Jego Królowaniu. Czynią to dalej szeroko, postępując wedle takich tematów, ilustrowanych licznymi przywołaniami odnośnych tekstów świętych, jak: 1. Królowanie Boga w świecie i pośród ludu Przymierza; 2. Zapowiedzi Mesjasza jako idealnego Króla; 3. Królestwo Boże przychodzi w Jezusie; 4. Królestwo Boże w zmartwychwstałym Panu. Ten materiał egzemplifikacyjny, powszechnie znany i sam przez się oczywisty, służy im do wyciągnięcia wniosków duszpasterskich – i to one muszą zostać poddane analizie. Wnioski te są następujące.

Po pierwsze, z nauki, iż królestwo Boże urzeczywistnia się w świecie już od momentu przyjścia Chrystusa, biskupi wyprowadzają konkluzję, iż nie ma ono [to królestwo] nic wspólnego z jakąkolwiek formą panowania człowieka w świecie, następnie zaś – odnosząc się do marzeń bliżej nieokreślonych, a przeto zagadkowych „nas”, o realizacji takiego królestwa w świecie, bez najmniejszych zakłóceń, konstatują, iż myślenie (…) że wystarczy obwołać Chrystusa Królem Polski, a wszystko zmieni się na lepsze, trzeba uznać za iluzoryczne, wręcz szkodliwe dla rozumienia i urzeczywistnienia Chrystusowego zbawienia w świecie. Pozostawiając, póki co, na boku kwestię – trudną do zweryfikowania choćby ze względu na szeroki i luźny kwantyfikator – identyfikacji tych, którzy (być może) naprawdę tak myślą, należy zauważyć, że jest to niezwykle mocny werdykt, albowiem w grę wchodzi nie tylko iluzoryczność takiego sposobu myślenia, ale wprost zagrożenie dla zbawienia, a przecież nie ma wyższego prawa Kościoła aniżeli zbawienie dusz (salus animae suprema lex)!

Po drugie, z tego samego faktu nieprzerwanej realizacji królestwa Jezusa i otrzymanej z Jego łaski możliwości rozwijania go w sobie i pośród nas, wypływa niezwykle kategoryczny w tonie wniosek: Nie trzeba więc Chrystusa ogłaszać Królem, wprowadzać Go na tron. (…) Trzeba natomiast uznać i przyjąć Jego królowanie, poddać się jego władzy, która oznacza moc obdarowywania nowym życiem, z perspektywą życia na wieki. Realizacja zadania zakłada przyjęcie tego, co Jezus daje, domaga się życia Jego miłością i dzielenie się Nim z innymi. Chodzi o umiłowanie Jezusa do końca, oddanie mu swego serca, zawierzenie Mu naszych rodzin, podjęcie posługi miłości miłosiernej i posłuszeństwa tym, których ustanowił pasterzami. Ten konkretny program nie potrzebuje jakiejkolwiek formy intronizacji. Konieczne jest szerokie otwarcie drzwi Jezusowi, oddanie Mu swego życia. Gdy dokonamy tego w naszych domach i parafiach, zmieni się oblicze naszej Ojczyzny i Kościoła. Szczególną drogą może być uznanie królowania Jezusa poprzez umiłowanie Jego Najświętszego Serca. Początkiem tej drogi niech będzie odnowienie dziś, we wszystkich świątyniach, aktu poświęcenia rodziny ludzkiej Jezusowi Chrystusowi Królowi Wszechświata.

Przesłanie Listu jest więc dobitne i jasne; można rzec, iż Pasterze Kościoła w Polsce powiedzieli wszystkim pragnącym intronizacji Jezusa Chrystusa Króla: point de rêveries! To, że jest ono dobitne i jasne, nie znaczy wszelako koniecznie, iż nieproblematyczne i zrozumiałe w sensie doktrynalnym. Cóż jednak począć z taką konfuzją? Otóż, dla świadomego i znającego istotę posłuszeństwa katolika nie ma innej drogi, jak skonfrontować to, co dla katolickiego sumienia niepokojące, z możliwie najwyższym dla danej kwestii pod względem autentyczności i pewności doktrynalnej nauczaniem Magisterium Kościoła. Szczęśliwie, dysponujemy takim wykładnikiem owego nauczania w postaci encykliki poświęconej specjalnie zagadnieniu królewskiej godności Chrystusa Króla (i połączonej z ustanowieniem Święta Chrystusa Króla) Quas primaspapieża Piusa XI z 11 grudnia 1925 roku. Przyjrzyjmy się zatem z kolei temu, co sam pontifex maximus Kościoła katolickiego naucza w tym samym zakresie, co poruszany w aktualnym Liście polskich biskupów.

Pierwszą, uderzającą cechą nauki papieskiej o królewskiej godności Chrystusa jest teologicznie bogata i precyzyjna wielostronność oraz wielorakość znaczeń tego terminu. Papież Pius XI zauważa tu i znaczenie metaforyczne (Chrystus jest Królem w znaczeniu przenośnym ze względu na najwyższy stopień dostojeństwa, przewyższający i wyprzedzający wszystkie stworzenia), z czego wynika, iż powinien On panować w ludzkich umysłach, wolach i sercach, i jako Ten, który będąc współistotnym Ojcu, wszystko ma wspólne z Ojcem, a więc także najwyższe i nieograniczone władztwo nad wszystkim stworzeniem [Quas primas, 8].

Ojciec Święty wskazuje też dwa fundamenty królewskiej godności Chrystusa. Pierwszym jest unia hipostatyczna natury boskiej i ludzkiej w Osobie Syna Bożego, z czego wynika, iż Chrystusowi panującemu na mocy tego zjednoczenia nad całym stworzeniem należy się uwielbienie – i jako Bogu, i jako człowiekowi – tak od ludzi, jak od aniołów.

Drugim, i poniekąd przewyższającym pierwszy, fundamentem tego panowania jest dzieło Odkupienia: Chrystus jest naszym Panem nie tylko z prawa natury, lecz także z prawa, które sobie nabył [Quas primas, 12] kupując nas zapłatą wielką (1 Kor 6, 20), czyli przelaną za nasze zbawienie Swoją Przenajświętszą Krwią.

W sensie esencjalnym wreszcie panowanie Chrystusa obejmuje trojaką władzę, wyczerpującą zresztą istotę panowania: nauczania, ustanawiania prawa i sądzenia. Ową plenitudo potestatis, jaką ma nad nami Chrystus, wyrażają Jego własne słowa: Dana mi jest wszelka władza w Niebie i na ziemi. Wszelka, a nie tylko nad rodzinami, domami i parafiami!

Papież Pius XI stwierdza dalej, iż królestwo Chrystusowe jest głównie duchowe i do duchowych rzeczy się odnosi [Quas primas, 13]. Znaczy to, że chcący weń wejść, przygotowują się poprzez pokutę, nie mogą zaś inaczej wejść, jak przez wiarę i chrzest (…): to królestwo przeciwstawia się jedynie królestwu szatana i mocom ciemności, a od swych zwolenników wymaga nie tylko, aby oderwali się od bogactw i rzeczy ziemskich i wyżej cenili nad nie skromność obyczajów i łaknęli i pragnęli sprawiedliwości [Quas primas, 14].

Pod tym względem wywód naszych biskupów na temat eschatologicznego sensu królowania Chrystusa zdaje się być kompatybilny z nauczaniem Ojca Świętego Piusa XI. Lecz głównie nie znaczy wyłącznie, a właśnie to ostatnie można, a nawet inaczej się nie da, wydedukować z ich Listu. Tymczasem, Pius XI naucza czegoś zgoła zupełnie innego, powiadając: Błądziłby (…) bardzo ten, kto by odmawiał Chrystusowi człowiekowi władzy nad jakimikolwiek sprawami doczesnymi, kiedy on od Ojca otrzymał nieograniczone prawo nad stworzeniem tak, iż wszystko poddane jest Jego woli [Quas primas, 15]. Prymat sensu duchowego (eschatologicznego) tego królestwa nad sensem doczesnym – wyjaśnia Pius XI –  należy rozumieć wyłącznie w tym znaczeniu, że nie było nigdy zamiarem Pana Naszego zastępować władców ziemskich i stać się jednym – choćby i najpotężniejszym – z nich, albowiem królestwo Jego nie jest z tego świata.

To, iż danego Mu od Ojca prawa do władzy nad całym stworzeniem Chrystus Król nie wykonywał bezpośrednio ani podczas swojej ziemskiej misji, ani nadal nie wykonuje go od czasu Wniebowstąpienia, jest Jego – można rzec – „suwerenną decyzją”. Mógłby tak uczynić, gdyby chciał, i uczynić wszystkich władców ziemskich swoim „podnóżkiem”, ponieważ ma do tego prawo, które nie może być przez nikogo kwestionowane; lecz Jego wolą było z niego nie korzystać. Możemy się jedynie domyślać, że taki sposób postępowania wynika z Opatrznościowego planu Stwórcy wobec człowieka, który w pełni wolności swojej woli winien w tym planie uczestniczyć i świadomie poddać się panowaniu Chrystusa jako swojego przewodnika w drodze ku Ojcu. Jednak ta okoliczność, iż jedni ludzie panowaniu temu poddają się chętnie, inni opieszale, jeszcze inni zaś w ogóle tego uczynić nie chcą lub wręcz pragną temu panowaniu zaprzeczyć, nie zmienia niczego w czyjejkolwiek pozycji względem nieograniczoności władzy Króla Królów i Władcy Władców.

Na marginesie zauważyć warto, że w Liście biskupów zupełnie inaczej niż w encyklice Piusa XI ukazany został stosunek starożytnych Izraelitów do idei królestwa mesjańskiego. Papież przywołał bowiem właśnie, jako egzemplifikację błędnego (bo terrestrializującego, czy też – jak by powiedział Eric Voegelin – immanentyzującego eschaton) pojmowania nadprzyrodzonego sensu królestwa Chrystusa, spolityzowany mesjanizm żydowski, przepojony pragnieniem czysto doczesnej potęgi i chwały Izraela. Właśnie aby zaznaczyć tę fundamentalną różnicę Chrystus Pan zbijał ich [żydów, a nawet samych apostołów] czcze mniemania i odbierał im nadzieję na to, iż Mesjasz wywalczy ludowi i przywróci Królestwo Izraelskie [Quas primas, 13]. Biskupi natomiast uważają, że Bożą pomoc i wsparcie Izraelici przeżywali jako wydarzenie religijne, a równocześnie jako wezwanie nie do budowania potęgi militarnej, politycznej czy gospodarczej, lecz do odnowienia przymierza z Bogiem i bardziej wiernego wypełniania Bożego Prawa; tymczasem, księgi Starego Testamentu dostarczają niezliczonej ilości dowodów na to, że w ten sposób przeżywali to jedynie nieliczni Izraelici, w gruncie rzeczy prawie wyłącznie prorocy.

Nie koniec na tym, albowiem władza Chrystusa Króla nad całą sferą doczesną została przez papieża Piusa XI skonkretyzowana w sposób niepodlegający żadnej wątpliwości właśnie jako władza także w sensie politycznym – ściślej: państwowo-politycznym. I nie ma tu żadnej różnicy – mówi papież – między jednostkami, rodzinami czy państwami, ponieważ ludzie złączeni w społeczeństwie niemniej podlegają władzy Chrystusa, jako jednostki. Zaiste On jest źródłem zbawienia dla pojedynczych ludzi, jak i dla ogółu (…). On sam jest sprawcą pomyślności i prawdziwej szczęśliwości tak dla pojedynczych obywateli, jak dla państwa[Quas primas, 15]. Jak widać, Pius XI wcale nie uważał wiary w owo źródło pomyślności wspólnoty politycznej za „iluzoryczną”, a tym bardziej „szkodliwą” dla zbawienia, acz oczywiście nie może ona przybierać postaci „magicznej”; to jednak, iż sama intronizacja byłaby czymś w rodzaju „czarodziejskiej różdżki”, odmieniającej automatycznie i bezwysiłkowo wszystko na lepsze, wygląda jednak na nadinterpretację ze strony sygnatariuszy Listu.

Uznanie podległości wspólnot politycznych władzy Chrystusa nie jest jednakowoż tylko prostą konstatacją, jako konieczny wynik poprzedzającego ją rozumowania. Wikariusz Chrystusa nie opisuje tutaj jakiegoś „prawa natury” tak nieodpartego, jak na przykład prawo grawitacji, albowiem źle zreflektowana, lecz zawsze wolna, wola ludzka może temu panowaniu się przeciwstawić lub je ignorować. Dlatego, Społeczne Królestwo Chrystusa jest w encyklice prezentowane nie jako coś danego, lecz zadanego, jako powinność nałożona na piastunów władzy doczesnej wraz z ich poddanymi. Są oni wprost wezwani do publicznego okazywania swojego poddaństwa Królowi Królów – pod rygorem utraty niezbędnego do sprawowania władzy autorytetu oraz ryzyka umniejszenia dobra powierzonych ich pieczy ojczyzn: Niechże więc rządcy państw nie wzbraniają się sami i wraz ze swoim narodem oddać królestwu Chrystusowemu publicznych oznak czci i posłuszeństwa, jeżeli pragną zachować nienaruszoną swą powagę i przyczynić się do pomnożenia pomyślności swej ojczyzny[Quas primas, 15].

Na koniec wreszcie, Pius XI wyraża nadzieję, że obchodzone odtąd corocznie, uroczyście i publicznie Święto Chrystusa Króla rychło sprowadzi z powrotem społeczeństwo do Najukochańszego Zbawcy [Quas primas, 21]. Będzie ono napomnieniem tak dla jednostek, jak dla władz i rządzącychprzywiedzie im bowiem na myśl ów sąd ostateczny, na którym Chrystus, nie tylko usunięty z życia publicznego, lecz także przez wzgardę zlekceważony i zapoznany, bardzo surowo pomści tak wielkie zniewagi, ponieważ godność Jego królewska tego się domaga, aby wszystkie państwa tak w wydawaniu praw i w wymierzaniu sprawiedliwości, jak też w wychowaniu młodzieży w zdrowej nauce i czystości obyczajów zastosowały się do przykazań Bożych i zasad chrześcijańskich [Quas primas, 26]. Z tego powodu szczególnie znaczące – także z uwagi na późniejsze losy tego święta – jest podane przez papieża uzasadnienie wyznaczenia terminu uroczystości na ostatnią niedzielę października, tj. poprzedzającą uroczystość Wszystkich Świętych: A do obchodzenia tego święta wydała się najodpowiedniejsza spośród innych ostatnia niedziela października, która prawiezamyka okres roku kościelnego: w ten sposób rozpamiętywanie w ciągu roku tajemnic życia Jezusa Chrystusa zakończy się niejako i pomnoży świętem Chrystusa Króla i zanim obchodzić będziemy chwałę Wszystkich Świętych, wysławiać i głosić będziemy chwałę Tego, który tryumfuje we wszystkich Świętych i wybranych [Quas primas, 25]. Nie należy odsuwać obchodzenia tego święta całkowicie w sferę eschatologiczną, w którą rok liturgiczny przenosi po uroczystości Wszystkich Świętych, lecz trzeba zakorzenić ją także mocno na ziemi, w sferze społecznej właśnie. Chodzi przecież o to, aby Jezusa Króla wyprowadzić z zacisza świętych przybytków, jak gdyby z ukrycia i wiodąc Go w tryumfalnym pochodzie po ulicach miast (…) przywrócić [Mu] wszystkie prawa królewskie [Quas primas, 23].

Konfrontacja owych dwóch dokumentów ukazuje zatem wielorakie i fundamentalne różnice w pojmowaniu królowania Chrystusa. Biskupi polscy kładą wyłączny nacisk na sens eschatologiczny królestwa mesjańskiego, negując wprost potrzebę jego zaistnienia w sferze społecznej, a zatem i politycznej (wprowadzamy to pleonazmatyczne właściwie rozróżnienie, tylko dlatego, że w języku politycznego modernizmu – zwłaszcza za sprawą, z jednej strony, liberalizmu, z drugiej zaś, heglizmu – to, co „społeczne”/„obywatelskie”/„cywilne” zostało sztucznie oddzielone od tego, co „polityczne”/„państwowe”/„publiczne”). Papież mówi wyraźnie, że Chrystus Król ma panować także społecznie, czyli nad narodami i państwami. Biskupi uważają za zupełnie wystarczające królowanie Chrystusa w rodzinach, domach i parafiach. Papież jednoznacznie nakazuje, aby królowanie to uznawali rządcy państw, zwłaszcza w sferze legislacyjnej, jurydycznej i wychowawczej. Biskupi ograniczają swoje postulaty do aktu poświęcenia rodziny ludzkiej Jezusowi Chrystusowi Królowi Wszechświata w świątyniach. Papież domaga się, aby prawa królewskie Chrystusa Króla były potwierdzone w sferze publicznej (w tryumfalnym pochodzie na ulicach miast), nie zaś, aby Króla Królów skrywano w zaciszu świętych przybytków. Na każdym kroku jest tu zatem wykluczająca się teza i antyteza, których niepodobna „znieść” w żadnej syntezie. Co więcej, nie sposób nie dojść do wniosku, że obecny w Liście biskupów zarzut o brak głębszego spojrzenia na prawdę o królowaniu Chrystusa, dałby się odnieść właśnie do nauczania papieża Piusa XI, albowiem to, co biskupi zdają się uważać za spojrzenie „płytkie” – czyli potwierdzenie przez zwierzchników wspólnot politycznych publicznego, społecznego panowanie Chrystusa – jest właśnie tym, o co upominał się kategorycznie i jednoznacznie ten papież!

Może jednak – podniesie ktoś – taką możliwość stwarza odwołanie się przez sygnatariuszy Listu właśnie do kategorii rodziny ludzkiej? Niestety, złudna to nadzieja. „Rodzina ludzka” albowiem to wprawdzie najszersza z możliwych kategoria antropologiczna i doczesna, ale w żadnym razie nie może ona stanowić nawet substytutu kategorii (zorganizowanego wspólnotowo, więc z konieczności hierarchicznie) społeczeństwa politycznego; to jedynie wykładnik gatunkowej solidarności (genus humanum) wszystkich potomków Adama i Ewy, dziedziczących i tę samą istotę gatunkową bytu stworzonego na podobieństwo Boże (imago Dei), i ten sam grzech pierworodny; lecz „rodzina ludzka” to nie civitas. Adam i Ewa wraz ze swoimi dziećmi tworzyli już rodzinę ludzką, ale Miasto założył dopiero Kain, nazywając je imieniem swego syna Henocha (można by więc rzec, że także dlatego każde Miasto, jakie odtąd zostało założone, musi w jakimś sensie wypłacić się Bogu za zbrodnię kainową kultem przebłagalnym i uwielbieniem). „Rodzina ludzka” i państwo (civitas) byłyby tylko w jednym wypadku tożsame: gdyby doszło do powstania naprawdę uniwersalnego państwa światowego, poza którego potestas i iurisdictio nie pozostawałaby dosłownie żadna istota ludzka żyjąca na ziemi. Pytanie jednak czy to w ogóle i możliwe, i pożądane, a jeśli nawet pożądane, to komu oddawałaby cześć taka civitas terrena universalis: Bogu czy… człowiekowi?

Otóż to: trzeba odnieść się tu jeszcze do owego stwierdzenia zawartego w Liście, iż królestwo Boże nie ma nic wspólnego z jakąkolwiek formą panowania człowieka w świecie. Na pierwszy rzut oka tezie tej niepodobna nic zarzucić, a nawet może ona zdawać się oczywistym truizmem oraz ostrzeżeniem przed jakąkolwiek formą antropolatrii. Od razu jednak można zauważyć, że przynajmniej w jednym wypadku ta na pozór oczywista teza pozostaje w sprzeczności z nauką Piusa XI, iż – jeżeli głębiej wnikniemy w rzecz – to ujrzymy, iż Chrystus jest Królem nie tylko jako Bóg, Syn Boży, Druga Osoba Trójcy Świętej, ale – we właściwym tego słowa znaczeniuimię i władzę króla, należy przyznać Chrystusowi jako człowiekowi [Quas primas, 14]. Nie koniec zresztą na tym, acz dalsze wnioski mogą być formułowane już tylko hipotetycznie, ponieważ nie jest jasne, co właściwie biskupi chcieli wyrazić przez to, co napisali. Czy odrzucenie – w kontekście królowania Chrystusa – „jakiejkolwiek formy panowania człowieka nad światem” dotyczy panowania jakiegoś konkretnego człowieka (polityka, rządzącego), czy ma sens ogólno-antropologiczny, gatunkowy (człowieka w ogóle, jako „pana świata”?), czy jednego i drugiego?

Jeżeli zachodzić by miał pierwszy przypadek, to można zauważyć, że jest to ostrzeżenie in concreto skierowane w próżnię, bo nic nie wiadomo, aby jacykolwiek postulatorzy intronizacji Chrystusa jako Króla Polski domagali się specjalnego wywyższenia tym aktem, dajmy na to, p. prezydenta RP Bronisława Komorowskiego, p. premiera Donalda Tuska czy jakiejkolwiek innej (ludzkiej) osoby rządzącej lub aspirującej do rządzenia. Jeżeli zaś chodzi o drugie znaczenie, to jest rzeczą zadziwiającą, że biskupi zdają się nie dostrzegać ani tego, że właśnie uznanie za Króla Chrystusa wyklucza raz na zawsze możność identycznej pozycji – Króla Królów, od którego płynie wszelka auctoritas i wszelka władza – jakiegokolwiek człowieka; ani tego, że żyjemy w epoce i w systemie, który na miejscu Chrystusa postawił jako źródło wszelkiej władzy i jej prawomocności „człowieka kolektywnego”, „suwerenny” Demos!

Chociaż w tym liście nie ma żadnego odwołania do kwestii ustrojowych, to przecież skądinąd, i z trudnej do policzenia ilości wypowiedzi współczesnych hierarchów Kościoła, wiadomo dobrze, że nie budzi ich zastrzeżeń, a nawet jest wychwalany, właśnie ten – demokratyczny – ustrój, w którym panowanie człowieka (kolektywnego) w świecie, śmiertelnego boga Demosa, jest konstytucyjną grundnorm, zasadą zasad, co czyni ten ustrój niczym innym, jak antropoteistyczną herezją!

Na koniec, wolno wyrazić przypuszczenie, że niedopowiedzianą intencją sygnatariuszy Listu zdaje się być pragnienie zaoszczędzenia rządzącym w naszym „demokratycznym państwie prawa”, które zakłada wywodzenie obowiązujących w nim norm tak z wiary w Boga, jak „z innych źródeł”, kłopotu, jaki niewątpliwie sprawia im sam postulat intronizacji, jakże zakłócający powszechnie pożądany i przez świeckich, i przez purpuratów, patronat św. Spokoju.

Wbrew miotanym przez chrystofobów oskarżeniom o „wtrącanie się do polityki”, współczesny, posoborowy Kościół hierarchiczny daje nieustanne dowody najdalej posuniętej uprzejmości, powściągliwości i spolegliwości wobec „świeckiego państwa”, przynajmniej w zakresie realizacji tego, co najważniejsze – czyli właśnie Społecznego Królowania Chrystusa (bo jeśli chodzi o interesy doczesne i materialne energia stanu duchownego wykazuje znacznie wyższy poziom natężenia). Zachodzi zatem pytanie czy Kościół winien być naprawdę Kościołem uprzejmym, taktownym i powściągliwym w reprezentowaniu Swojego Boskiego Założyciela? Czy Chrystus Pan nakazał Swoim apostołom kurtuazję i delikatność względem rządców tego świata, czy raczej nastawanie „w porę i nie w porę”? Pytanie to oczywiście retoryczne, bo wszakże ta cząstka Kościoła, która wciąż pielgrzymuje po ziemi nazwana została nie Kościołem uprzejmym, lecz Ecclesia Militans.

Jacek Bartyzel

[Wszystkie wytłuszczenia i w tekście Listu Episkopatu Polski, i w encyklice Piusa XI Quas primas pochodzą ode mnie – J.B.]

http://www.pch24.pl

Komentarzy 13 do “Kościół uprzejmy czy Wojujący?”

  1. JO said

    Tym listem Judeoepiskopat po raz kolejny daje dowod , ze nie Ma Prawa Rzadzic Kosciolem w Polsce. Odmowil on Przyjecia Praw Chrystusa.

    Judeoepiskopat jest Zydowski a nie Polski.

    Nie Ma w Polsce wladzy Biskupiej.

    W Polsce wladze w Kosciele maja jedynie Ksieza Tradycjonalisci I Biskipi Tradycjonalisci z Bractwa Piusa X…
    —–

    …najleprze z tego tekstu jest zdanie, ze mamy Byc posluszni Zydom …..a nie Chrystusowi, ktoremu bedziemy ewentualnie mogli byc posluszni po ziemskiej smierci w Zyciu Wiecznym, ktore Chrystus Nam Przygotowuje…

    Co za Ironia ze strony Tych Zydow z Judeoepiskopatu….

  2. elo said

    a gdzie jest prymas Polski , czy nic nie ma on dopowiedzenia , tylko masoneria się wypowiada , grzeszę ale nie mogę słuchać neyczy , pieronków i dziwiszy

    Prymasa nie ma, bo go zlikwidowali; pewnie lud boży tak chciał. – admin

  3. Teresa said

    Prymas Jozef Kowalczyk (kolega od nart JPII) znany tez jako TW „Cappino” to tez zydomason. Udaje poboznego, a jest wrogiem Jezusa Chrystusa.

  4. eustachy said

    Zlikwidowali, bo lud tak chcial ? Nonses ! Decyzje o likwidacji podjal Papiez JP !! niestety ! On tez jest niestety, odpowiedzialny za roztrzaskanie polskiego koscola ! To on zjudaizowal calkowicie episkopat Polski i namianowal roznej masci wichrzycieli, hierarchami kosciola ! Rezultaty widac – OPLAKANE !

  5. Tralala said

    ad 4
    malo zna Pan admina, i nie wyczul Pan gorzkiej ironii. A poza tym, ma Pan racje.

  6. Psiemislavius said

    Jan Paweł II był żydem. 🙂

  7. Jan said

    Jedynym wartym uwagi efektem (ubocznym). treści listu jest świadectwo – deklaracja biskupów wiernych kolędników gwiazdy sześcioramiennej. My nie chcemy Chrystusa Króla, my nie chcemy aby był Królem w Polsce. I wszystko jasne, bez złudzeń i niedomówień. Tak to wygląda dziedzictwo myśli i nauk największego z rodu „polaków”.

  8. Marucha said

    Re 4:
    Panie Eustachy, no jak Pan może tak podawać w wątpliwość fakty?
    Mszę Świętą zastąpiono jakimś innym nabożeństwem na żądanie ludu bożego, który nic nie rozumiał po łacinie i przez 2000 lat źle się modlił, bo nie wiedział, jak się modlić dobrze.
    Do różańca dodano nowe tajemnice – też na życzenie międzynarodowej społeczności katolików.
    To samo z urzędem Prymasa, który zastąpiono fikcją nomenklaturową.
    I to samo z modleniem się wspólnie z czcicielami demonów, co było życzeniem każdego prostego katolika.
    I tak dalej.

  9. Stolnik said

    http://www.echochrystusakrola.tl.pl
    8.12.2012
    Panie Jezu – Episkopat wydał na Ciebie BOGA – wyrok: NIGDY NIE BĘDZIESZ KRÓLEM, bo na ziemi, gdy żyłeś też nie chciałeś być królem. To są Twoi apostołowie, których powołałeś, aby przyprowadzali do Ciebie – Boga ludzi nawróconych, ale oni potrzebują sami nawrócenia. I nawet „Radio Maryja”, które powinno służyć ludziom wszystkim a wyłącza ludzi z anteny, którzy mówią o Tobie KRÓLU. Teraz biskupi, ale i prawie wszyscy duchowni mówią takim językiem „uczonym” jak kiedyś komuniści – że nie można wysnuć o co im chodzi. Prawie wszyscy duchowni jakby się umówili, bo mówią jednym tonem przeciw TWOJEMU KRÓLOWANIU. Na świecie jest Bóg i szatan, to skoro nie chcą ciebie Boga – Króla znać, to z premedytacją wybierają szatana, który dąży do śmierci człowieka.
    Panie Jezu, czy to prawda, że Episkopat podpisał jakiś dokument – tylko komu? Może CYROGRAF, że:
    NIGDY NIE DOPUSZCZĄ DO TWOJEJ INTRONIZACJI I ŻE NIGDY NIE BĘDZIESZ KRÓLEM NA ZIEMI. Wiemy z historii, że tylko Żydzi nie chcieli Twojego królowania i to oni powiedzieli: NIE CHCEMY TAKIEGO KRÓLA. To rozumiemy, że Episkopat złożony jest z biskupów pochodzenia żydowskiego, bo też nie chcą uczynić Ciebie KRÓLEM – BOGA STWORZYCIELA, to tym samym służą szatanowi, bo nie ma nikogo innego pośredniego.
    Pan Jezus:
    ” TAK, TO WSZYSTKO PRAWDA.
    Dzieci Moje, dlatego chodziłem po Palestynie, bo tam ludzie pragnęli Mnie słuchać. Jak widzicie, do tej pory w Palestynie słuchają Mnie a w Izraelu nie chcą Mnie znać. Izraelczycy chcą do tej pory dominować nad światem – dlatego niepotrzebny jest im inny król, który rządziłby według PRAW BOŻYCH i sprawiedliwie. Widzisz, co się dzieje, gdy człowiek chce rządzić światem?
    Ten człowiek pogrąża świat w demonicznym strachu.
    To człowiek narzuca światu bezbożny tryb życia.
    To pyszny człowiek ma odwagę powiedzieć Bogu:
    „NIE CHCEMY TAKIEGO KRÓLA”.
    A przecież, we wszechświecie jest tylko Bóg a na świecie – ziemi jest Bóg i szatan. Jeśli nie jesteście z Bogiem, to jesteście z szatanem. To teraz rozumiecie:, dlaczego nie chcą, aby KRÓL rządził.
    Po owocach poznacie a owoce są nader jasne, przejrzyste i oficjalne:
    – Episkopat nie łączy się z narodem w walce o sprawiedliwość w Polsce;
    – Episkopat znosi post w piątek i w Wigilię;
    – Episkopat nie staje oficjalnie w obronie człowieka, tylko przytakuje milcząco demonom rządzącym w państwie przeciw człowiekowi – Polakowi.
    – Episkopat rządzi się swoimi wymyślonymi prawami przeciw Bogu, bo prawie nakazuje podawać Boga żywego na rękę człowiekowi. Nie mówią o szatanie i o pokucie.
    – Episkopat zakazuje, żeby temat CHRYSTUS – KRÓL był przedstawiany w kościołach.
    – Episkopat zmienia Liturgię zupełnie i dozwala na przenoszenie Jej poza święte ołtarze.
    – Episkopat szerzy nienawiść do Chrystusa Króla po całym świecie, bo ludzie czytając list przez nich napisany tak go odbierają.
    – Episkopat nakazuje zamknąć Mnie w szufladzie i nie pozwala być wielbiony, nie pozwala na wywyższanie Mnie – Boga, bo sami biskupi prześcigają się w uwielbianiu siebie i nakładaniu wymyślnych nakryć głowy i strojów.
    TAK MOJE DZIECI – BÓG OJCIEC NIE POZWOLI TAK DŁUGO PONIŻAĆ SIEBIE I CAŁĄ TRÓJCĘ ŚWIĘTĄ, BO POZBAWIACIE MNIE – KRÓLA MOŻLIWOŚCI DORADZANIA, DECYDOWANIA O LOSIE CZŁOWIEKA I CAŁEGO ŚWIATA. NIE BĄDŹCIE ZDZIWIENI, ŻE PRZEZ ICH RZĄDZENIE UJAWNI SIĘ SZATAN, KTÓRY DĄŻY DO ŚMIERCI CZŁOWIEKA I DUCHOWEJ I FIZYCZNEJ. TO WIDZICIE – JAK KOCHAJĄ MNIE MOI DUCHOWNI – ZAMKNĘLI MI USTA CZYNIĄC MNIE SŁUGĄ. To mówi wam Jezus Chrystus – KRÓL wasz.
    Panie Jezu – Czy mogę napisać, że Episkopat podpisał zobowiązanie demonom, że NIGDY NIE UCZYNI CIEBIE KRÓLEM?
    Pan Jezus:
    ” Nie tylko możesz ale musisz ujawniać poczynania Moich i naszych wrogów, bo pozbawiając Mnie głosu odebrali także decydowanie o wolnej woli, którą macie zapewnioną od Boga Ojca. Wróg o tym wie i ustanowił siebie sam bogiem i pod znaczeniem „posłuszni” wymaga od wszystkich ślepego posłuszeństwa bez prawa wyjaśnienia i bez prawa żadnych pytań. Jezus broniący was”.
    Panie Jezu – prosimy o dalsze wskazówki:
    Pan Jezus:
    PAMIĘTAJCIE: Intronizacja odbędzie się przez Niepokalane Serce Maryi, bo Ona zdepcze naszego wspólnego wroga. Nie pytajcie więcej, czy „ten”, czy „tamten” jest w piekle.
    Zabraknie ci możliwości do wymieniania uczonych w „piśmie” i faryzeuszów, a także ich „przyjaciół”. Ci, co są świadomi swojej faryzejskiej i judaszowskiej pracy na polu duchowym, to chcą być ze swym panem i bogiem i tam będą. Szkoda jest Mi każdego człowieka a szczególnie duchownych, bo dzięki ich Bożej pracy mieliby wielkie zasługi za uratowanie niezliczonej ilości dusz a przez ich demoniczne zakazy i nakazy tracę niezliczone ilości dusz, które ich słuchały.
    DZIECI – MACIE ROZUMY, TO MYŚLCIE. MACIE SERCA, TO ROZWAŻAJCIE WSZYSTKO SERCEM I BYĆ MOŻE ZAWRÓCICIE ZE ZŁEJ DROGI. MACIE WOLNĄ WOLĘ, TO KORZYSTAJCIE Z NIEJ I NIE ULEGAJCIE ŻADNYM PRZYMUSOM ANI DEMONICZNYM NAKAZOM. MACIE DUCHA ŚWIĘTEGO, TO MÓDLCIE SIĘ O NATCHNIENIA BOŻE, BO STRACH NIE POCHODZI ODE MNIE I JEST WASZĄ ZGUBĄ. ODWAGI – JA JESTEM JESZCZE MIŁOSIERNY.
    Jezus Chrystus – Zbawiciel i Sędzia Sprawiedliwy”.

  10. eustachy said

    Zupelnie ,nie rozumiem pana argumentacji. Jak podaje fakty kto podjal decyzje w konkretnej sprawie prymasa To jest wazne poniewaz papiez byl Polakiem ,ciagle podkreslal zwiazek z Polska,jej tradycja,kultura itp. Zdawal sobie doskonale sprawe jak wazna istytucja w polskiej tradycji ,polskim kosciele pelnil urzad prymasa Mimo to zlikowidowal praktycznie funkcje i role prymasa w polskim kosciele wlasnie – ON ! Bo to papiez ja podjal, nie zadne ,,une ,, ,,Reformy,, – Mszy sw ,rozanca oraz inne dranstwa wypaczajace kosciol, jego obrzedy ,modlitwy to juz inny temat, na odrebna dyskusje !

  11. Wojwit said

    Bo „(…)po czynach ich poznacie”.

  12. JO said

    Ad.11. ..owocach…a nie czynach…

  13. Marucha said

    Re 10:

    Panie Eustachy, wszystkie zasygnalizowane przez mnie zjawiska w Kościele (reforma Mszy, reforma Modlitwy Różańcowej, likwidacja godności Prymasa Polski, wspólne modlitwy z czcicielami demonów, rezygnacja z nawracania, plugawienie liturgii, kolegializm itd. itp.) mają jeden wspólny mianownik: MODERNIZM.

    Modernizmowi otworzył drzwi na oścież II Sobór Watykański. Nie tylko go zaakceptował, ale uczynił obowiązującym. Modernizm to nie tylko poglądy, to także obsesyjna skłonność do zmieniania wszystkiego, w tym i tego, co dobrze działało od setek albo tysięcy lat.

    To wszystko, co chciałem powiedzieć. Czego Pan nie rozumie?

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: