Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

To nie koniec świata, lecz początek triumfu Bożego

Posted by Marucha w dniu 2012-12-15 (Sobota)

Czy rzeczywiście znajdujemy się w przededniu końca świata? Czy napawające wielu ludzi strachem mroczne „przepowiednie” dotyczące roku 2012, mieszające argumenty na pozór naukowe z czystymi zabobonami i ideologię New Age z science fiction, to kompletna bzdura, czy może jednak kryje się w nich ziarenko prawdy?

Charles Mottram, Wielki Dzień Gniewu Bożego, 1857

Nietrudno dostrzec, iż całą kulę ziemską zalewa fala chaosu, grzechu i niemoralności. Czyż nie można tego zinterpretować jako początek niezwykłych wydarzeń wspomnianych w Apokalipsie? Nastąpiło wielkie trzęsienie ziemi i słońce stało się czarne jak włosienny wór, a cały księżyc stał się jak krew. I gwiazdy spadły z nieba na ziemię, podobnie jak figowiec wstrząsany silnym wiatrem zrzuca na ziemię niedojrzałe owoce. Niebo zostało usunięte jak księga, którą się zwija, a wszelka góra i wyspa z miejsc swych poruszone (Ap 6, 12).

Faktycznie, ostrzeżeń i znaków z Nieba w naszych czasach nie brakuje. Odnosi się to również do rozmaitych objawień, z których najważniejsze – przeanalizowane i zatwierdzone przez Kościół – odznaczają się dwiema charakterystycznymi cechami. Pierwsza: zawsze jako prawdziwy powód mających nadejść kataklizmów potępia się w nich grzech, w jakim pogrążyła się ludzkość. Druga: rezultatem owych nieszczęść ma być nawrócenie się niewierzących i rozpoczęcie nowego okresu w historii, w którym Ewangelia i Kościół katolicki będą królowały nad odbudowaną moralnie i pełną płomiennej wiary ludzkością. Nastanie czas, który św. Ludwik Grignion de Montfort nazywał Królestwem Maryi.

Wynika z tego, że wielkie katastrofy, jakie mogą nadejść w 2012, nie tylko przyniosą karę za grzechy, ale będą też miały charakter naprawczy, stąd też nie powinniśmy raczej wierzyć w możliwość spowodowanej przez nie zagłady całej ziemi i ludzkości.

Zapowiedzi z Nieba dotarły do nas za pośrednictwem świętych, papieży i samej Matki Bożej. Są one bardzo liczne i przekonywające. Przypomnijmy te najważniejsze i uznane za wolne od herezji przez najwyższy autorytet Kościoła.

Po ognistym potopie

Niewielu świętych wyrażało się z taką proroczą jasnością i precyzją języka jak największy katolicki doktor maryjny, św. Ludwik Maria Grignion de Montfort (1673–1716), od którego Ojciec Święty Jan Paweł II zaczerpnął odeń hasło przewodnie swej posługi – Totus tuus.

W swej słynnej Modlitwie Płomiennej święty głosi odnowę Kościoła, jaka nastąpi po oczyszczeniu naszej grzesznej epoki: Boże Sprawiedliwy! Boże, który za złe karzesz, czyż pozostawisz swoje Dziedzictwo na pastwę zatracenia? Czyż wszystko ostatecznie podzieli los Sodomy i Gomory? (…) Czyż nie ukazałeś niektórym spośród swych przyjaciół przyszłego odrodzenia Twojego Kościoła? Przecież żydzi mają się nawrócić ku Prawdzie i czyż nie na to czeka Twój Kościół? (…) Wszelkie, nawet najbardziej nieczułe stworzenie jęczy pod brzemieniem nieprzeliczonych grzechów Babilonu i błaga Cię, byś przyszedł i odnowił wszystko.

W tej samej modlitwie św. Ludwik wyjaśnia teologiczny fundament proroczej wizji: Okres panowania w specjalny sposób przypisywany Bogu Ojcu trwał do potopu i zakończył się zalewem wód. Okres panowania Jezusa Chrystusa zakończył się potopem krwi. Twoje panowanie, Duchu Ojca i Syna, trwa obecnie i zakończy się potopem ognia miłości i sprawiedliwości. Kiedyż to nastąpi, ten potop ognia czystej miłości, który rozpalisz po całym okręgu ziemi, który przyjdzie tak łagodnie i tak porywająco, że wszystkie narody: poganie, muzułmanie, innowiercy i nawet żydzi zostaną pochłonięci przez ten ogień i nawrócą się? (…) Ześlij na ziemię Twojego wszystko pochłaniającego Ducha, by ukształtować kapłanów, którzyby płonęli tym samym ogniem, a których działalność odnowi oblicze ziemi i zreformuje Twój Kościół.

Dokonać się to miało dzięki nadejściu apostołów czasów ostatecznych. Pod tym względem św. Ludwik kontynuował wizje wielu innych świętych (na przykład św. Wincentego Ferreriusza i św. Katarzyny Sieneńskiej), głoszących pojawienie się nowych apostołów.

Radość na myśl o nowej erze Kościoła

Wśród wielu darów, jakimi Bóg obdarzył św. Katarzynę ze Sieny (1347–1380), znalazł się dar proroctwa. Po tych nieszczęściach i niepokojach Bóg oczyści Kościół i odnowi ducha swych wybrańców w sposób, który przez ludzi nie może być zrozumiany. W Kościele nastąpi tak wielka reforma i dokona się tak wielka odnowa świętych pasterzy, iż na myśl o tym dusza moja drży z radości w Panu. Pan wyjaśnił świętej: Ta Oblubienica, która obecnie odziana jest w łachmany i niemal zupełnie zniekształcona, przeobrazi się w cudowną piękność, jej szaty ozdobią szlachetne kamienie i ukoronowana zostanie wszystkimi cnotami. Dalej św. Katarzyna relacjonuje: Wszystkie narody będą się radować widząc, iż przewodzą im tak święci pasterze; a narody niewierne, zachęcone tym jak piękna woń Jezusa Chrystusa miła jest katolickiej trzodzie, nawrócą się na wiarę w prawdziwego Pasterza, czujnego strażnika ich dusz. A zatem dziękujcie Bogu, bowiem po tej nawałnicy ześle On na swój Kościół wielki spokój.

Triumf Świętego Piotra

Na niewiele błogosławionych dusz Bóg zesłał tak bogate i rozległe wizje bliskich wydarzeń, jak na rzymiankę Elżbietę Canori Mora (1774–1825). Została ona obdarzona specjalnym przywilejem misji nawrócenia kleru i całej ludzkości. Dana jej także była niewysłowiona radość ujrzenia odnowionego Kościoła i świata na przestrzeni kolejnych wieków. Spośród wielu wizji błogosławionej możemy w tym kontekście przytoczyć na przykład tę:

W dniu świętego Piotra, w roku 1820, (…) wydało mi się, iż Niebiosa się rozwierają i z wysokości zstępuje w wielkim majestacie i w asyście zastępów świętych i aniołów najwyższy Książę Apostołów, święty Piotr, odziany w papieskie szaty. Dzierżył w dłoni pastorał, którym uczynił na ziemi szeroki krzyż. (…) w tym samym momencie ujrzałam cztery tajemnicze drzewa, które miały kształt krzyża. (…) Dobrzy chrześcijanie, którzy wytrwają w wierze w Jezusa Chrystusa, znajdą schronienie pod tymi tajemniczymi drzewami, (…) Lecz biada tym zakonnikom i zakonnicom, którzy nie przestrzegają i gardzą świętymi regułami! Biada! Biada! Wszyscy oni zginą wskutek straszliwej kary. (…) Całym światem wstrząsną konwulsje i jedni wymordują drugich. (…) Bóg użyje mocy ciemności, by zniszczyć tych sekciarskich, niegodziwych przestępców, którzy spiskują, by wykorzenić Kościół katolicki, naszą Świętą Matkę (…) ogromny legion złych duchów zaleje cały świat, siejąc wielkie zniszczenie i wykonując rozkazy Bożej Sprawiedliwości (…).

Prawdziwych dobrych chrześcijan chronić będą pełni chwały apostołowie Piotr i Paweł, czuwający, by złe duchy nie uczyniły krzywdy ani ich majątkom, ani ich osobom. (…) gdy niegodziwcy zostali ukarani okrutną śmiercią, niegodne miejsca uległy zniszczeniu, zobaczyłam nagle (…) że Niebiosa ponownie się otwierają i zstępuje z nich z wielkim patosem i majestatem, pełen chwały święty Paweł. Z Bożą mocą i władzą przemierzał cały świat niczym błyskawica i ujarzmiał wszystkie te złośliwe duchy piekielne. (…) W tym momencie ujrzałam piękny blask, który zwiastował pojednanie Boga z ludźmi. Garstka chrześcijan została przedstawiona przez świętych przed tronem wielkiego Księcia Apostołów świętego Piotra, (…) Święty wybrał nowego papieża. Cały Kościół został uporządkowany zgodnie z nakazami Świętej Ewangelii. (…) W ten sposób zostały ustanowione, w jednej chwili, triumf, chwała i honor do Kościoła. Jego imię było znane, szanowane i czczone przez wszystkich. Wszyscy zdecydowali się podążać jego śladami, uznając wikariusza Chrystusa jako papieża.

Bł. Elżbieta przyjęła cierpienie i odczuwała duchowo ból Ukrzyżowania po to, by Bóg pozwolił na powrót papieża do Rzymu. Jezus Chrystus wynagrodził ją, odsłaniając przed jej oczami obraz przyszłej odnowy Kościoła i chrześcijaństwa: Raduj się, o moja córko, któraś źródłem Mego zadowolenia! Chrześcijaństwo nie będzie już rozproszone, Rzym nie zostanie już więcej pozbawiony prawa do przechowywania skarbu Katedry nieomylnej prawdy Świętego Kościoła. Ja odnowię Mój lud i Mój Kościół. Wyślę gorliwych kapłanów, którzy będą głosić Mą wiarę. Utworzę nowy apostolat. Wyślę Mojego Ducha Świętego, aby odnowił ziemię. Odnowię zakony religijne za pośrednictwem świętych i uczonych reformatorów. (…) Bł. Elżbieta relacjonuje: Dał mi poznać wiele rzeczy na temat tej reformy. Wielu władców będzie wspierać Kościół Katolicki i będzie prawdziwymi katolikami, składając swe berła i korony u stóp Ojca Świętego, wikariusza Jezusa Chrystusa. Wiele królestw porzuci swe błędy i powróci na łono katolickiej wiary. Całe narody się nawrócą i uznają jako prawdziwą wiarę w Jezusa Chrystusa.

Prorocze sny i przepowiednie

Sławę dzięki proroczym wizjom zyskał również św. Jan Bosco. Ujrzał on i opisał nadejście straszliwego kryzysu w Kościele i na świecie. Opisy świętego Piemontczyka zawierają zapowiedź wielkiego triumfu Kościoła i ery pokoju, co zdecydowanie oddala jakąkolwiek perspektywę rychłego końca świata, zwłaszcza w roku 2012! Moglibyśmy tu przytoczyć wiele wiarygodnych dokumentów autorstwa założyciela zgromadzenia salezjanów. Ograniczona objętość tekstu skłoniła nas do wyboru tylko jednego z nich: Snu o dwóch kolumnach.

Święty opowiada, iż ujrzał niezliczoną ilość okrętów stojących w szyku bojowym, wyposażonych w karabiny i broń różnego rodzaju; na pokładzie były materiały wybuchowe, a także książki. Okręty te atakowały inne statki o wiele większe i wyższe niż one same, próbując zniszczyć nieprzyjaciela, podpalić lub w jakikolwiek sposób go osłabić.

Na środku bezbrzeżnego oceanu wyrosły nagle ponad fale dwie potężne, bardzo wysokie kolumny w bliskiej odległości od siebie. Na wierzchołku jednej z nich widniał posąg Niepokalanej Dziewicy. U jej stóp jaśniał transparent z napisem: Auxilium Christianorum – Wspomożenie Wiernych. Na drugiej kolumnie, grubszej i wyższej, pojawiła się ogromnych rozmiarów monstrancja z Najświętszą Hostią. Poniżej można było czytać proporcjonalny do tej kolumny napis: Salus credentium – Zbawienie wierzących.

Główny okręt reprezentuje Kościół i jego najwyższym dowódcą jest papież. Najwyższy Kapłan przejął jego stery i próbował go zakotwiczyć między dwoma kolumnami. Lecz wszystkie okręty nieprzyjaciela rozpoczęły atak. Próbowały na każdy możliwy sposób przyhamować i zatopić statek papieża: jedne czyniły to przy pomocy pism, inne – książek, a jeszcze inne przy pomocy materiałów zapalnych, których miały pod dostatkiem, inne zaś uruchomiły armaty, karabiny i moździerze. Bitwa rozszalała się na dobre. W kulminacyjnym momencie bitwy papież został raniony i padł nieżywy. Szatański wrzask zwycięstwa dobył się z rewolucyjnych okrętów. Jednak zaraz po śmierci Ojca Świętego jego miejsce zajął nowy papież. Pokonując wszelkie przeciwności, poprowadził on okręt pomiędzy dwie kolumny i zacumował przy nich. Nastąpiło wtedy wielkie zamieszanie. Wrogowie uciekli w bezładzie i popłochu. Wpadali na siebie i rozbijali się na kawałki, wzajemnie się topiąc. Kapitański okręt papieża pozostał nietknięty i bezpieczny. Na morzu zapanował wielki spokój.

Św. Jan Bosco był autorem wielu noworocznych przepowiedni na łamach słynnego we Włoszech almanachu „Il Galantuomo”. W wydaniu na rok 1873 święty skupił uwagę na przesadnych interpretacjach mających nadejść wydarzeń, wyjaśniając głębokie znaczenie niebiańskich zapowiedzi: Wiara nasza zwycięży na świecie, nasza modlitwa będzie jak kamień Dawida, który rozłupie głowę giganta Goliata, to znaczy głowy wrogów Papieża, a tym samym Jezusa Chrystusa. Bóg obiecał, że źli ludzie nie pokonają Jego Kościoła; niebo i ziemia przeminą, lecz słowo Boże nie przeminie. Kościół może być prześladowany, zwalczany, ale nigdy nie zostanie pokonany; i kiedy niegodziwcom wydaje się, że trzymają w rękach zwycięstwo, bądźmy wtedy czujni, bowiem to właśnie będzie znak, iż blisko już jest dzień, w którym Kościół w odświętnych szatach odśpiewa swe triumfalne Alellujaoraz De profundis dla swych wrogów. Święty Piotr był uwięziony w Jerozolimie i Bóg wysłał anioła, aby go cudownie wyzwolił z rąk wroga. W naszych czasach Bóg również chce dokonać wielkiego cudu. Módlmy się, a kiedy najmniej będziemy się tego spodziewać, usłyszymy ogromny huk i będzie to odgłos walącej się Wieży Babel, tak jak innego dnia runęły mury Jerycha przy wtórze trąb.

Trudno w gronie świętych, błogosławionych oraz innych szlachetnych dusz, za których pośrednictwem przekazane zostały podobne zapowiedzi z Nieba, nie wspomnieć o św. Maksymilianie Kolbe, który w roku 1937 – kiedy Rosją wstrząsały stalinowskie masakry – pisał: Wierzymy, że nie jest odległym ani nie jest tylko czystym marzeniem nadejście wielkiego dnia, w którym, za sprawą dzieła Jego apostołów, posąg Niepokalanej osiądzie na tronie w samym sercu Moskwy! Nie można chyba znaleźć bardziej wymownego obrazu mającego nadejść triumfu Niepokalanego Serca Maryi. Fałszywe plotki o końcu świata w roku 2012 nie wytrzymują porównania z obrazami triumfu wiary.

Matka Boża o kataklizmach

Również Matka Boża przekazała wiele ostrzeżeń naszemu rewolucyjnemu i grzesznemu światu, napominając, iż jeśli ludzie nie odprawią pokuty, ściągną na siebie straszne klęski. Jednakże pośród owych kataklizmów miłosierdzie Matki Bożej nawróci te dusze, które okażą się jeszcze wrażliwe na wezwanie do pokuty i zaprowadzi je do Królestwa Maryi.

W Tajemnicy La Salette, ogłoszonej w roku 1846, a opublikowanej w 1858, Najświętsza Dziewica wyraziła się na ten temat w bardzo jasny sposób:

Wiele wielkich miast zostanie zburzonych i pochłoniętych w trzęsieniach ziemi. Wydawać się będzie, że wszystko jest stracone. (…) Jezus Chrystus, w akcie swej sprawiedliwości i swego wielkiego miłosierdzia wobec sprawiedliwych, rozkaże swym aniołom, by wszyscy Jego wrogowie zostali wydani na śmierć. Nagle prześladowcy Kościoła Jezusa Chrystusa i wszyscy ludzie oddani grzechowi zginą i Ziemia stanie się jakby pustynią. Wtedy nastanie pokój i pojednanie Boga z ludźmi. Ludzie będą służyć Jezusowi Chrystusowi, czcić Go i wysławiać. Wszędzie zakwitnie miłość. Nowi władcy będą prawą ręką Kościoła Świętego, który będzie silny, pokorny, pobożny, ubogi, gorliwy i naśladujący cnoty Jezusa Chrystusa. Ewangelia będzie głoszona wszędzie i ludzie będą czynili wielkie postępy w wierze, ponieważ zapanuje jedność między sługami Jezusa Chrystusa, a ludzie będą żyli w bojaźni Bożej.

W roku 1917 w Fatimie Matka Boża ponownie przemówiła na ten temat – krótko, lecz w sposób stanowczy i ostateczny: Jeżeli moje prośby zostaną wysłuchane, Rosja nawróci się i nastanie pokój. Jeżeli nie, [kraj ten]rozpowszechni swe błędy po świecie, wywołując wojny i prześladowania Kościoła Świętego. Dobrzy będą umęczeni, Ojciec Święty będzie musiał wiele wycierpieć, różne narody będą unicestwione. Na koniec moje Niepokalane Serce zatriumfuje. Ojciec Święty poświęci mi Rosję, która się nawróci i będzie dany światu na pewien czas pokój.

Nawrócenie i zwycięstwo

Wikariusz Chrystusa, następca świętego Piotra, jest najwyższym autorytetem w dziedzinie interpretacji Pisma Świętego, a zwłaszcza Apokalipsy. Dlatego też najodpowiedniejszym zwieńczeniem niniejszego artykułu wydają się wypowiedzi papieży.

Na kilka lat przed objawieniami Matki Bożej w La Salette Grzegorz XVI na kartach encykliki Mirari Vos z 15 sierpnia 1832 roku ostrzegał przed realną możliwością spełnienia się słów Apokalipsy: Kiedy zwolniony zostałby wszelki hamulec, który utrzymywał ludzi na drodze prawdy, wówczas ich zepsuta natura skłonna do złego już na oślep rzuci się za swoim popędem, wówczas powiedzmy to rzetelnie – otwarta jest „studnia Czeluści” (Ap 9, 1–3), stąd według objawienia św. Jana wydobywał się dym, który zaćmił słońce, i szarańcza, która spustoszyła ziemię.

Z kolei Pius XI w encyklice Miserentissimus Redemptor stwierdził, że jest to tak bardzo niepokojące, że można już w tym dojrzeć zalążek owego „początku bólów”, który ma przynieść „syna zatracenia, który się sprzeciwia i wynosi się ponad wszystko, co nazywane jest Bogiem lub co odbiera cześć” (2 Tes 2, 4).

Obaj papieże w pełni zatem zdawali sobie sprawę z powagi chwili. Niemniej jednak nic nie pozwala nam stwierdzić, iż w ich opinii koniec świata jest bliski.

Hiszpański kapłan bł. Francisco Palau y Quer OCD (1811–1872) usilnie rozpowszechniał list Ojca Świętego bł. Piusa IX do pewnego prałata ze Wschodu, w którym znajdujemy zaprzeczenie demagogicznych teorii o końcu świata w roku 2012. Albo świat – pisze papież – dobiegł już końca swych dni i w tym przypadku podążamy wśród ruin w kierunku najstraszliwszej z katastrof, od której nadejścia dzieli nas już bardzo mały krok, albo też ludzkie społeczeństwo zostanie odnowione i odnowa ta będzie dziełem Opatrzności, gdyż ręka ludzka jest bezsilna. Na własne oczy dane nam będzie ujrzeć tę odnowę, bowiem rozpad społeczeństwa postępuje tak szybko, iż może być tylko odnowa albo koniec, a nic pośrodku.

Pius XII w jednym ze swych słynnych przemówień radiowych wyjaśnił, że wobec ruchu, który grozi całkowitą socjalizacją, co oznaczałoby urzeczywistnienie przerażającego obrazu Lewiatana, Kościół będzie walczył do samego końca. Obraz przywołany przez papieża jednakowoż wcale nie oznacza końca świata, lecz odmalowuje zwycięstwo i radość, jak to zapowiedział prorok Izajasz: Idź, mój ludu, wejdź do swoich komnat i zamknij drzwi za sobą! Skryj się na małą chwilę, aż gniew przeminie. Bo oto Pan wychodzi ze swojego miejsca, by karać niegodziwość mieszkańców ziemi (…) W ów dzień Pan ukarze swym mieczem, twardym, wielkim i mocnym Lewiatana, węża płochliwego, Lewiatana, węża krętego; zabije też potwora morskiego. (…) I wtedy przyjdą zagubieni w kraju Asyrii i rozproszeni po kraju egipskim. I uwielbią Pana na świętej górze, w Jeruzalem (Iz, 26, 20–21; 27, 1 i 13).

Luis Dufaur

Luis Dufaur – argentyński publicysta katolicki, członek Instytutu Plinia Corrêi de Oliveira, jego artykuły ukazują się m.in. na łamach miesięcznika „Catolicismo”.

Artykuł Luisa Dufaura opublikowany został w 24 nr. dwumiesięcznika „Polonia Christiana”. Magazyn jest dostępny na stronach ksiegarnia.piotrskarga.pl i epch.poloniachristiana.pl.

http://www.pch24.pl

Komentarze 23 do “To nie koniec świata, lecz początek triumfu Bożego”

  1. olagordon said

    a to? http://gazetawarszawska.com/2012/12/13/list-otwarty-katolika-swieckiego-do-polskiego-episkopatu/

  2. Nie bedzie zadnego konca swiata, ale spewnoscia bedzie koniec czasu panowania lucyfera i jego poplecznikow, a co za tym idzie zacznie sie gruntowne oczyszczanie Panskiego Pola z „chwastow” bluznierstwa, niegodziwosci i niesprawiedliwosci.
    Niech boja sie ci, ktorzy nie maja i nie mieli BOGA w swych sercach.
    ============================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

  3. Rysio said

    A skąd ty to wiesz Jasiek – rozmawiasz z Panem Bogiem?

  4. BBC said

    pojedynczo,czy masowo,każdy przeżywa swój koniec sam i nie zna daty…

  5. Motyl said

    Aaaa tam, gupoty opowiadają, proroki od siedmiu bolesci… a konkrety gdzie?
    To ja wam powiem, bo mi kolega powiedzial, a on sie zna. Mowil zeby nikomu nie mowic, ale
    on po polsku nie kuma, to co mi tam? No wiec, w przyszłym roku, jak Hitlerowiec kipnie, to wybiorą
    następnego, tzn nie hitlerowca, tylko papieza. I to będzie ostatni, 112-ty. Wiecej nie bedzie.
    Nazywac sie bedzie Poul, Pawel, z Rzymu, albo Rzymianin, albo Roman. Nie pamietam dobrze,
    cos Z Romkiem w kazdym razie. Przy władzy bedzie gora 14 lat, a raczej cos koło siedmiu.
    Ale co sie bedzie dzialo przez ten czas, to dopiero musze zapytac. A jak sie dowiem to Wam tu
    zamelduje 🙂

  6. Tralala said

    list otwarty wiernych do kaplanow FSSPX :
    http://zniepokalana.blogspot.fr/2012/12/list-otwarty-do-kapanow-bractwa.html

  7. Irol said

    Wtorek, 11.12.2012, 23:16

    Moja droga, umiłowana córko, podczas gdy obchodzony jest Adwent, wzywam Moich wiernych uczniów, aby przypominali innym o znaczeniu Mojego Narodzenia na ziemi.

    Moje Narodzenie wykazało niezgłębioną Miłość, którą Mój Ojciec ma dla Swoich dzieci. Chętnie poświęcił Mnie, Baranka Bożego, aby każdy z was mógł otrzymać życie wieczne. Ten Dar, który spowodował ogromny ból i cierpienie u wszystkich Moich bliskich, został z Radością dany ludzkości.

    Był to jedyny sposób, aby ocalić ludzkość od spotykającego ją spustoszenia. Moje Imię, Moja Obecność znana jest wszystkim, ale tylko niewielu na świecie naprawdę wierzy w Moje Istnienie. Moja Śmierć na Krzyżu, Ukrzyżowanie brutalne i okrutne, nawet jak na standardowe metody stosowane wobec przestępców w tym czasie, przynosi wam wolność – nawet dzisiaj.

    Każdemu z was, z racji waszych narodzin, dany został klucz do wolności, do Życia Wiecznego w Moim Chwalebnym Raju. Wielu z was nie zdaje sobie sprawy, co to oznacza. Jest to z powodu presji, jakiej jesteście poddani, aby odrzucać Mnie publicznie. Jak wielu z was boi się powiedzieć, że wierzy we Mnie? Gdyby poproszono was o otwarte zadeklarowanie waszej wiary, czy wytrwalibyście przy Mnie i okazali Mi waszą lojalność?

    Wielu z was mówi, że Mnie nie zna, ale wierzycie, że Ja Istnieję. Wierzycie, że istnieje życie po tym czasie na ziemi, który został wam przyznany przez Mojego Ojca. Czy nie wiecie, że kiedy odwracacie się do Mnie plecami, odmawiacie sobie prawa do Mojego Królestwa?

    Ludzkie rozumowanie jest nieistotne, gdy próbujecie zdefiniować Życie Wieczne, gdyż nie została wam dana wiedza niezbędna do poznania Tajemnic Stworzenia Mojego Ojca. Jednak dane wam zostało Moje Słowo poprzez Moje Nauki, które jest wszystkim czego potrzebujecie, abym Ja was przyjął do życia wiecznego pokoju, miłości i szczęścia. To nowe życie jest wasze i dzięki Bożej Miłości oczekuje na was, gdybyście tylko odpowiedzieli na Moje Wezwanie.

    Ja, wasz ukochany Jezus, wasz Zbawiciel i Król, przygotowuję się teraz do przedstawienia wam Siebie, kiedy przyjdę odzyskać was wszystkich.

    Moja Miłość obecna jest w każdym z was. Spójrzcie w siebie i poproście Mnie, abym zapalił ogień miłości, której potrzebujecie jak tlenu, aby żyć w tym Nowym Raju. Nie obawiajcie się. Musicie powitać Mnie, ponieważ Ja przychodzę, aby przynieść wam wieczne szczęście. Wzywam was, przyjmijcie Moje Powtórne Przyjście z radością w waszych sercach.

    Wasz Jezus

    http://ostrzezenie.wordpress.com/

  8. Machaj said

    Więcej tlenu dla ognia Bożej Miłości…

  9. ojojoj said

    Co sadzicie o tym wywiadzie. Jest on na temat interpretacji biblijnych okiem filologowa. Chodzi mi o to, czy to jest jeden wielki belkot czy jednak cos w tym jest – ja sam mam troche mieszane uczucia.

    „Filologowie vs. teologowie: Co Bóg miał na myśli?”
    Z Markiem Pielą rozmawiają Justyna Siemienowicz i Marcin Sikorski

    Prowadzacy: Czy Bóg stworzył niebo i ziemię?

    Tak jest napisane w Biblii.

    Prowadzacy: Trzy lata temu świat obiegła wiadomość, że holenderska badaczka Biblii dowiodła, iż Bóg wcale nie stworzył świata, a jedynie oddzielił niebo od ziemi…

    Ellen Van Wolde faktycznie przedstawiła nową interpretację czasownika użytego w pierwszym zdaniu Księgi Rodzaju, jednak bibliści przez te trzy lata dopatrzyli się w jej argumentacji kilku słabości, więc jej twierdzenia pozostały hipotezą. I tak np. zwrócono uwagę, że czasowniki znaczące „oddzielić” wymagają dopełnienia w postaci przyimka „od” (jak w „oddzielić coś od czegoś”) lub „między” (jak w „rozróżniać między czymś a czymś”), a tymczasem czasownik tradycyjnie tłumaczony jako „stworzyć” ani razu z takimi przyimkami w Biblii się nie pojawia. Zauważono też, że tego samego czasownika, co w pierwszym zdaniu Księgi Rodzaju, używa się w innych fragmentach Biblii w kontekstach, w których tłumaczenie „oddzielić” jest niemożliwe, np. prorok Amos (4, 13) powiada, że Bóg „stwarza wiatr”. Chciałbym zapytać prof. Van Wolde, od czego Bóg oddziela wiatr.

    Prowadzacy: Czy sądzi Pan, że usłyszymy jeszcze o podobnych – choć może trudniejszych do obalenia – kontrowersjach związanych z rozumieniem słów Biblii?

    Tak. Są pewne słowa czy wyrażenia, które pojawiają się w Biblii rzadko, np. tylko raz lub dwa, a na dodatek niekiedy w niejasnym kontekście. Takie wyrażenia przestały być zrozumiałe dawno temu, wskutek czego kopiści, przepisujący teksty biblijne zanim wynaleziono druk, popełniali właśnie w tych miejscach błędy literowe, co oczywiście jeszcze bardziej utrudniło właściwą interpretację trudnych fragmentów. A wśród nich są i takie, które obrosły w rozmaite interpretacje teologiczne, jak np. fragment, który w Biblii Tysiąclecia (BT) tak przetłumaczono: „niewiasta zatroszczy się o męża” (Jr 31, 22) – dawniejsi egzegeci odnosili te słowa do Matki Bożej i Jej Syna, a dziś uważa się je za niezrozumiałe.
    Wielkie odkrycia archeologiczne, których dokonano w XIX i XX w., pomogły zrozumieć wiele wcześniej niejasnych lub błędnie interpretowanych fragmentów Biblii. Odkryto m.in. dużo tekstów w języku ugaryckim, bardzo podobnym do hebrajskiego biblijnego, w którym spisano różne utwory literackie, co prawda nie na cześć Jahwe tylko na cześć Baala. Okazuje się, że teksty te zawierają podobne wyrażenia, co niektóre niejasne fragmenty Biblii. Dzięki temu pewne wersety biblijne jesteśmy dziś w stanie tłumaczyć lepiej niż 100 lat temu. Nie rozwiązano jednak jeszcze wszystkich trudności interpretacyjnych, zatem nie jest wykluczone, że w przyszłości, dzięki nowym odkryciom archeologicznym, zmieni się nasze rozumienie niektórych fragmentów Biblii. Jednak takie rewolucje egzegetyczne będą dotyczyć raczej pojedynczych, rzadko używanych w Biblii wyrażeń, nie zaś całości tekstu biblijnego ani idei czy konceptów często w nim się pojawiających, w kontekstach raczej jednoznacznych, a do takich należy kwestia stworzenia świata przez Boga

    Prowadzacy: Czy zmiany w tłumaczeniach mogą spowodować zmiany w teologii?

    Oczywiście, przecież teologia chrześcijańska to w dużej części interpretacja Biblii. Są w Biblii fragmenty, którym teologia przypisuje duże znaczenie, a których interpretacja (zatem i tłumaczenie) bynajmniej nie jest oczywista. Podam jeden przykład. Kiedy Bóg ukazał się Mojżeszowi w krzaku gorejącym, Mojżesz nalegał, aby Bóg wyjawił mu swoje imię. Bóg udzielił odpowiedzi, którą jedni uważają za wymijającą, a inni za rzeczową. Ja należę do tych pierwszych i uważam, że odpowiedź Boga należy tak tłumaczyć: „Jest mi obojętne, jakim imieniem będziesz się do mnie zwracał”.

    Widzę zdziwienie na Państwa twarzach – całkiem uzasadnione. Tradycyjnie tłumaczy się bowiem tę odpowiedź tak: „Jestem, który jestem”. Proszę zwrócić uwagę, że ten przekład zawiera błąd gramatyczny, z którego powodu zdanie to nie ma sensu. Przekład bpa Romaniuka: „Ja jestem Tym, który jest”, jest gramatycznie bezbłędny, rozumiemy go bez trudu, domyślamy się, że zdanie takie wypowiedziane przez Boga może być przedmiotem głębokich rozważań teologicznych. Nie taki jest jednak sens oryginału, który niedwuznacznie daje tu do zrozumienia, że to, czego zdanie dotyczy, zatem kwestia imienia Bożego, nie ma dla mówiącego, czyli Boga, żadnego znaczenia.

    Dlaczego Mojżesz usłyszał taką właśnie odpowiedź? W religiach politeistycznych jest bardzo istotne, by każdy z bogów miał swoje imię. Bo jak inaczej ludzie mogliby adresować swe modlitwy czy ofiary? Objawiający się zaś Mojżeszowi w krzaku Bóg, oznajmia mu, że jest jedyny, że poza Nim nie ma żadnych innych bóstw, dlatego też można się do Niego zwracać rzeczownikiem pospolitym „Boże”, tak jak dziecko zwraca się do rodziców „Mamo”, „Tato”, a nie po imieniu, bo ma jednego ojca i jedną matkę. Nasi czytelnicy z pewnością zadają sobie pytanie, skąd wiem, że odpowiedź Boga dana Mojżeszowi z krzaku gorejącego znaczy coś zupełnie innego niż jej tradycyjne tłumaczenia. Dla mnie argumentem rozstrzygającym są ustalenia filologiczne. Zauważono, że zdań zbudowanych podobnie jak owa wypowiedź Boga jest w Biblii więcej i zawsze pojawiają się one w kontekście, który wskazuje na sens „to, o czym mowa, jest obojętne”. Nie zaskakuje mnie jednak fakt, że tę samą konstrukcję gramatyczną ci sami tłumacze raz przekładają tak: „Upieczcie, co chcecie upiec” (BT, Wj 16, 23), tj. upieczcie, co tylko chcecie, a raz tak: „Jestem, który jestem”. Tłumacze mają swoje powody, aby trzymać się tradycyjnej interpretacji, wbrew znanym im przecież ustaleniom filologicznym.

    Prowadzacy: Ale konsekwencje przyjęcia takiego a nie innego tłumaczenia wspomnianego wersetu są przecież niezwykłe! Św. Tomasz z Akwinu w oparciu o to jedno zdanie stworzył całą teorię bytu, która weszła na trwałe nie tylko do teologii chrześcijańskiej, lecz zaważyła także na kształcie całej filozofii Zachodu, a szerzej także na naszym myśleniu nie tylko o Bogu, ale o nas samych, o otaczającym nas świecie…

    Chyba właśnie dlatego, że tłumacze zdają sobie sprawę, że pewne fragmenty Biblii, źle zinterpretowane przed wiekami, stały się podstawą wielu idei teologicznych, tradycyjna, ale z filologicznego punktu widzenia błędna interpretacja pokutuje we współczesnych przekładach. Może być jeszcze jeden powód takiej praktyki. Prawie każdy tłumacz, nie tylko Biblii, chce dokonać przekładu, który zyska aprobatę czytelników. Być może tłumacze boją się, że gdyby zamiast „Jestem, który jestem” Bóg rzekł „Jest mi obojętne, jakim imieniem będziesz się do mnie zwracał”, to czytelnik czułby zawód, że w tak kluczowej scenie objawienia padają nie głębokie stwierdzenia teologiczne, lecz banalne uwagi dotyczące technicznych kwestii komunikacji. Tym właśnie różni się interpretacja tekstu dokonywana przez filologa od praktyki tłumaczeniowej. Tłumacz chce, aby jego przekład się podobał, a uczony dąży wyłącznie do poznania prawdy, nawet najmniej atrakcyjnej. Jest to jedno ze źródeł rozbieżności między tym, co można wyczytać z obszernych komentarzy do Biblii a tym, co można znaleźć w przekładach.

    Prowadzacy: Czy jest więcej takich fragmentów, tzn. zarazem kontrowersyjnych i kluczowych dla teologii czy szerzej religii?

    Tak. Są fragmenty teologicznie doniosłe, które zdaniem filologów należy zupełnie inaczej rozumieć niż to zostało przyjęte w praktyce przekładowej. W Księdze Kapłańskiej czytamy: „masz kochać bliźniego swego, jak siebie samego” – tak to brzmi w tradycyjnych przekładach. Natomiast faktycznie werset ten znaczy najprawdopodobniej: „masz kochać bliźniego swego, który jest taki sam jak ty”. Ludzie Starego Testamentu znali pojęcie kochania kogoś tak jak siebie samego. Pojawia się ono np. dla wyrażenia miłości, jaką darzył Dawid swego przyjaciela Jonatana, ale w tym przypadku użyto zupełnie innego zwrotu niż ten, jaki spotykamy w zacytowanym fragmencie Księgi Kapłańskiej. Werset ów nie mówi bowiem w istocie, iż należy kochać każdego człowieka jak siebie samego, tylko że należy kochać wyłącznie tych ludzi, którzy są do nas podobni, a więc naszych współplemieńców. Znaczenie to harmonizuje z etyką Starego Testamentu, którą w dużej mierze kształtowała nadrzędna zasada, by pozytywne uczucia ograniczać jedynie do swoich ziomków. Uniwersalizm, który rozszerzył nakaz miłości na wszystkich ludzi, pojawia się w judaizmie dość późno.

    Prowadzacy: To jest zdanie często później powtarzane przez Jezusa…

    Tak, ale słowa Chrystusa zachowały się w wersji greckiej, która może znaczyć tylko „kochać bliźniego swego jak siebie samego”. Jeśli przyjmujemy, że Biblię stanowi i Stary i Nowy Testament łącznie, to można powiedzieć, że Chrystus zreinterpretował po swojemu pisma wchodzące w skład Starego Testamentu. Jeśli więc tłumacz przyjmuje, że Nowy Testament jest równie natchniony jak Stary i razem stanowią nierozerwalną całość, to może on też uznać, że tłumacząc Stary Testament należy go interpretować w świetle Nowego Testamentu. Nawet jeśli jest nieprawdopodobne, aby autorzy ludzcy Starego Testamentu przewidywali, że po wiekach ich słowa zostaną zupełnie inaczej zrozumiane przez Chrystusa. Dla filologa nie ma to znaczenia, że ktoś zrozumiał sporny werset biblijny inaczej, niż to wynika z analizy naukowej tekstu, ale dla człowieka wierzącego może to być ważniejsze niż wszelka argumentacja filologiczna.

    Prowadzacy: Wydaje się jednak, że człowiek wierzący także powinien znać te kontrowersje interpretacyjne, że pozwoliłoby mu to lepiej poznać Jezusa, a w konsekwencji być może także lepiej rozumieć swoją wiarę.

    Zgadzam się. Ludzie wierzący powinni wiedzieć, jak filologowie interpretują pewne fragmenty, gdyż dzięki temu mogą być przygotowani do dyskusji z ludźmi niewierzącymi, dla których takie rozbieżności między naukową a religijną interpretacją tekstów świętych są często orężem w polemice. Wiedząc, że filologia odrzuca tradycyjne rozumienie pewnych fragmentów Biblii nie musimy przecież zmieniać z tego powodu treści swej wiary religijnej. Weźmy jako przykład zapowiedź przyjścia Mesjasza na skutek niepokalanego poczęcia. Najprawdopodobniej dotyczący tego werset w Księdze Izajasza nie znaczy, że pocznie i porodzi syna dziewica, tylko szerzej – kobieta, a nawet mężatka, czyli prawdopodobnie już nie dziewica. W Starym Testamencie dziewictwo kobiet miało duże znaczenie i dlatego istnieje w języku hebrajskim wyraz znaczący „dziewica”, ale to nie jego użył Izajasz w proroctwie. Jednak już w Septuagincie, greckim przekładzie Starego Testamentu, dla oddania hebrajskiego wyrazu znaczącego „młoda kobieta” użyto słowa greckiego, które oznacza wyłącznie dziewicę. I właśnie tę wersję grecką cytują ewangeliści. Jeśli zatem czytelnik wierzy, że Nowy Testament jest tak samo natchniony jak Stary, to ma prawo reinterpretować werset Izajasza zgodnie z tym, jak rozumieli go ewangeliści.

    Prowadzacy: Jaki przekład jest zatem najlepszy dla człowieka wierzącego? Taki, który będzie zachowywał tradycję, czy taki, który uwzględnia przede wszystkim racje filologiczne?

    Myślę, że najlepszy przekład to taki, który jest opatrzony dobrymi komentarzami, w których podaje się warianty tłumaczeń i przytacza racje za nimi stojące. Zresztą Kościół katolicki akceptuje wyłącznie przekłady komentowane. Jest to bardzo dobre podejście, bo naprawdę trudno w jednym przekładzie zawrzeć kilka interpretacji często prawie tak samo uprawnionych.
    Czy w świetle dotychczasowych rozważań może Pan jako filolog powiedzieć, że Biblia jest dobrze przetłumaczona?
    Przekładów Biblii jest mnóstwo, są wśród nich lepsze i gorsze.

    Prowadzacy: A co dla filologa oznacza dobry przekład?

    Dobry przekład to przekład wierny, czyli taki, którego odbiorca reaguje na tekst w sposób zbliżony do tego, w jaki reaguje na oryginał odbiorca tegoż. Na tę reakcję składają się różne elementy, np. rozumienie tekstu, czyli przypisanie tekstowi konkretnego znaczenia. Jeśli tak rozumieć wierność przekładu to przekład „Jestem, który jestem” czy „Miłuj bliźniego swego jak siebie samego” nie jest wierny, bo dzisiejszy czytelnik polski przypisuje temu tekstowi inne znaczenie niż przed wiekami czytelnik oryginału. Ciekawe natomiast, że zupełnie inaczej „wierność przekładu” rozumieją ludzie niebędący przekładoznawcami. Okazało się, że za najwierniejszy przekład uważają oni najczęściej tłumaczenie jak najbardziej dosłowne, ale jeszcze zrozumiałe.

    Prowadzacy: Kiedy jednak ta reakcja, będąca rękojmią wierności przekładu, jest taka sama lub jak najbardziej zbliżona do tej, jaka charakteryzowała odbiorcę oryginału?

    Najważniejsze, by przekład miał to samo znaczenie, co oryginał, na co już zwróciliśmy uwagę. Jeśli oryginał jest zrozumiały, a przekład nie, to taki przekład na pewno nie jest wierny. Spójrzmy na przekład Izajasza 61, 10: „Ogromnie się weselę w Panu” (BT) – jest on niezrozumiały, tj. nie wiadomo, co znaczy w tym kontekście wyrażenie „w Panu”. Oryginał jest zrozumiały i znaczy „cieszę się z Boga”. Albo tradycyjny przekład Rdz 24, 2: „Połóż mi swą rękę pod biodro” (BT) – polski czytelnik nie rozumie ani jaki ruch czy gest ma wykonać sługa Abrahama, do którego patriarcha zwraca się w tych słowach, ani też, po co miałby to robić. Czytelnik oryginału rozumie, że Abraham prosi, aby sługa wykonał zwyczajowy gest towarzyszący przysiędze, a polegający na dotknięciu części ciała, służących do płodzenia potomstwa, które w tamtych czasach uważano za najcenniejsze dobro w życiu człowieka. Nawiasem mówiąc, redaktorzy przekładu Pisma św., zwanego Biblią Paulistów, poprosili mnie, abym przekład skorygował przed publikacją. Zaproponowałem, aby ten właśnie werset tak tłumaczyć: „Podnieś rękę i przysięgnij mi”, czyli aby zastąpić oryginalny gest takim, który w naszej kulturze towarzyszy przysiędze. Jako wyjście alternatywne, ale w sumie pół żartem, podałem przekład, który w przeciwieństwie do BT przynajmniej zrozumiale opisuje oryginalny gest: „Włóż mi rękę między nogi” – co oczywiście wymagałoby wyjaśnienia w przypisie, co taki gest znaczył. Byłem niemało zdziwiony, gdy w opublikowanej wersji znalazłem właśnie ten drugi przekład, który czytelnika może szokować. Ale wróćmy do zagadnienia wierności przekładu. Nawet jeśli oryginał i przekład mają to samo znaczenie, tłumaczenie może być niewierne stylistycznie. Np. ks. Stanisław Łach tak przetłumaczył Rdz 19, 16: ” uchwycili rękę obu jego córek i wyprowadzili za miasto” – rozumiemy bez trudu, że aniołowie złapali te dziewczyny za ręce i siłą wyprowadzili z Sodomy. Jednak przekład ks. Łacha nas śmieszy, bo sugeruje, jakoby córki Lota miały jedną wspólną rękę. Oryginał ani nie zawiera takich absurdalnych sugestii, ani nie jest śmieszny w tym miejscu, z czego wynika, że przekład ks. Łacha nie jest wierny.

    Prowadzacy: Jakie są przyczyny różnic między oryginałem a przekładem?

    Powodów, dla których nawet najlepszy przekład zawsze jakoś różni się od oryginału, jest wiele. Czytelników może zainteresować jeden czynnik, który moim zdaniem bardzo wpływa na to, że wiele przekładów Biblii poważnie odbiega od oryginału stylistycznie, a często i znaczeniowo. Jak już mówiłem, tłumacz prawie zawsze stara się tak tłumaczyć, aby przekład podobał się czytelnikom. Jeśli tłumacz sądzi, że oryginał jest pod jakimś względem niedoskonały, to stara się go poprawić w przekładzie. Tak też dzieje się z Biblią. Są w Biblii wyrażenia, które mają w oryginale dość banalne znaczenie, a w przekładach zdają się nabierać niezwykle głębokich treści. Przykładem może być Ps 24, 6 w przekładzie bpa Romaniuka: „Oto ludzie, którzy Go szukają, to ci, co Twego oblicza szukają”. Tłumaczenie to zawiera metaforę, którą moim zdaniem polski czytelnik zrozumie w ten sposób, że mowa o ludziach, którzy wysiłkiem umysłowym czy poprzez obserwację świata poszukują jakichś dowodów na istnienie Boga, albo może próbują poprzez kontemplację rzeczywistości dociec natury jej Stwórcy. Można też to tłumaczenie odnieść do tych, co poszukują prawdziwej religii, tj. mają krytyczny i pełen wahań stosunek do doktryn religijnych, ale zarazem odczuwają potrzebę transcendencji. Tymczasem oryginał wyraża tu bardziej banalne znaczenie: „oto ludzie, którzy zabiegają o łaskę Boga”. Rozumiem, że wielu tłumaczy odczuwa pokusę, aby wyrazić w przekładzie głębokie i subtelne znaczenia, których nie ma w oryginale, i stąd tłumaczenie jak u bpa Romaniuka.

    Jeśli natomiast chodzi o styl, to w oryginale Stary Testament nie brzmi jakoś szczególnie osobliwie, gdy się go porówna z innymi tekstami hebrajskimi, jemu współczesnymi. W starożytnym Izraelu uważano, że teksty sakralne – traktujące o Bogu i życiu religijnym – powinny być utrzymane w takim samym stylu jak teksty literackie dotyczące zagadnień świeckich. Skąd to wiadomo? Otóż odkryto pochodzącą z tamtego czasu korespondencję i okazało się, że w listach prywatnych dotyczących np. transakcji handlowych występują takie same zwroty jak w tekstach biblijnych. Ponieważ przez wieki uważano przekład dosłowny za najwierniejszy, kalkowano w przekładach hebrajskie konstrukcje gramatyczne i tak powstał w polszczyźnie tzw. styl biblijny, którego używanie w tłumaczeniu powoduje jednak automatycznie jego niewierność wobec oryginału, który brzmi dokładnie tak samo, jak inne ówczesne teksty hebrajskie, o charakterze świeckim.

    Gdyby dzisiaj ktoś napisał list, naśladując ów polski styl biblijny, to wywołałoby to co najmniej zdumienie, bo przecież taki styl przystoi tylko tekstowi sakralnemu. W czasach biblijnych natomiast nie uważano, że tekstom sakralnym przysługuje jakaś specjalna odmiana stylistyczna języka, lecz, że o tym, co boskie, powinno się mówić w taki sam prosty, zrozumiały dla wszystkich sposób, jak w przypadku spraw ludzkich. Z biegiem stuleci zaś europejscy czytelnicy Biblii na skutek lektury dosłownych jej przekładów doszli do wniosku, że teksty sakralne muszą być utrzymane w zupełnie innym stylu niż teksty dotyczące zagadnień świeckich.

    Prowadzacy: Oddzielono sacrum od profanum…

    Tak i ten podział na sacrum i profanum zgodnie z oczekiwaniami współczesnych czytelników Biblii powinien odzwierciedlać się nie tylko w tematyce, lecz także w samym języku tekstu sakralnego. Tłumacze znają te oczekiwania i się do nich dostosowują, choć oznacza to niewierność wobec oryginału.

    MAREK PIELA – pracownik Katedry Językoznawstwa Afroazjatyckiego w Instytucie Orientalistyki UJ, zajmuje się gramatyką współczesnego języka hebrajskiego oraz przekładami Biblii

  10. ojojoj said

    sorry za blad, mialo byc „filologa” 🙂

  11. marta15 said

    w Maine jedyny , niby katolicki college usuwa ze swojego logo KRZYZ oraz slowa ,fortitude and hope,( trwanie i nadzieja)
    http://blog.cardinalnewmansociety.org/2012/12/12/maines-only-catholic-college-removes-cross-from-brand/

  12. marta15 said

    za ok 4-5 miesiecy Obama planuje atak na Iran.
    http://www.timesofisrael.com/obama-planning-direct-talks-with-iran-will-strike-in-4-5-months-if-they-dont-bear-fruit-israeli-tv-report-says/

  13. marta15 said

    oczywisce politycy juz sie dopominaja, po ostatniej tragedii w Connecticet, aby Obama wprowadzil surowe gun control prawa.
    http://www.huffingtonpost.com/2012/12/14/michael-bloomberg-gun-control-school-shooting_n_2303499.html?view=print&comm_ref=fal

  14. marta15 said

    tu bardzo ciekawy artykul na temat jak tzw . psychiatria/psychologia tworza wydumane , falszywe „choroby” /problemy umyslowe
    na ktore lekarstwem jest oczywiscie faszerowanie szkodliwa, oglupiajaca, otepiajaca i wyniszczajaca psychike, dusze i organizm chemia.
    Kolejna cicha zbrodnia na ludzkosci, zwlaszcza obecnie na dzieciach i mlodziezy.
    Ameryka tonie w tych lekach. I te glupki , wyprane z mozgownic , wierza w ich skutecznosc , a kompletnie pomijaja ich szkodliwosc i calkowite uzaleznienie od nich.
    http://www.naturalnews.com/038322_DSM-5_psychiatry_false_diagnosis.html

  15. marta15 said

    a tu artykul o kajdankach przez ktore mozna przekazywac elektryczne wtrzasy oraz trujace chemikalia zwane lekami.
    http://news.cnet.com/8301-17852_3-57558038-71/futuristic-handcuffs-would-administer-shocks-drugs/

  16. Marcin said

    Tego nie wiedzą ani ludzie ani aniołowie w Niebie kiedy to nastąpi! Wie tylko jeden jedyny Bóg! Spijcie spokojnie!

  17. Bozydar said

    Biblia napisana jest prostym jezykiem, skierowana do prostych ludzi, natomiast tzw. interpretacje to filozoficzna furtka sluzaca do podwazania zaufania ludzi do samego Boga, a „wykrztalceni” lub dezinformatorzy zawsze szukaja drugiego dna tam, gdzie wszystko jest prostolinijne; patrz np. psychiatrzy……Filozofia jako nauka ludzka prowadzi na manowce a tam Boga nie znajdziemy, w wielomownosci ginie sens.
    Jezeli sa w Bibli niescislosci to spowodowali je ludzie celowo np. zydowscy Masoreci, ktorzy byli wrogami chrzescijanstwa, dlatego imie Boga moze byc problemem gdyz upadli ludzie bezczesciliby swiete imie Boze. Jestem – czyz to nie wystarczy do uzmyslowienia wiecznosci, tak tez przekazal Mojzesz Izraelitom. Jehowa – takie imie uzywaja masoni a oni nie sa fanami Boga!
    Russell, zalozyciel Swiadkow Jehowy byl masonem 33 stopnia, otrzymal „wizje” w piramidzie Cheopsa w Egipcie, ktory byl siedliskiem demonow. Jah – demon Ksiezyca tamze, Hallelujah???, dzisiejsze Alleluja – podejrzane……
    Jezeli ktos nie rozumie Biblii znaczy to, ze nie jest skierowana do niego – „WIARA NIE JEST RZECZA WSZYSTKICH” – dlatego niektorzy probuja odczytac ja po swojemu……..
    Ludzie odczytuja Biblie poprzez zydowskie okulary a oni z Bogiem Biblii nie maja nic wspolnego, nie sa spadkobiercami Hebrajczykow!
    Wspolczesny jezyk hebrajski rowniez ma niewiele wspolnego z jezykiem, ktorym mowil Jezus!!!

    Diabel chcac uwiarygodnic swa wladze w oczach ludzi, ktorzy przed nim klekaja, mowi im, ze Jezus przybyl zalozyc swoje krolestwo ale ludzie zabili go, dlatego po zmartwychwstaniu uciekl do nieba – brzmi logicznie prawda!?
    On stal sie panem naszego swiata z powodu ludzi wlasnie, ktorzy usluchali jego klamstw, jesli kogos sluchamy, jest naszym szefem, w wymiarze boskim sprawy te sa daleko bardziej powazniejsze.
    Ludzie odwracajac sie od Stworcy, stali sie poddanymi Zlego! Bog, ktory jest sprawiedliwy pozwolil ludziom zyc jako poddanym zla, lecz nasze zycie uleglo skroceniu [nie bedzie moj duch dluzej przebywl w czlowieku dluzej niz sto dwadziescia lat], poniewaz Bog wiedzial, ze od tej pory czlowiek bedzie czynil zlo, jednoczesnie zapowiedzial, ze potomstwo niewiasty pokona diabla.
    Tym czlowiekiem zrodzonym z niewiasty jest Jezus Chrystus.
    Gdy Jezus umarl na krzyzu, zlozyl ofiare za ludzi przed obliczem Boga,tzn. jeden z Bogow przyjal cialo czlowieka i dal swoje bezgrzeszne zycie za nas, tak cenni jestesmy w oczach Boga! Krew – nosnik zycia, bardzo wazna w oczach Stworcy!
    W tym wlasnie ofiarowaniu widzimy geniusz i tryumf Boga i Zbawiciela, poniewaz diabel musialby zrobic to samo, zeby dorownac mocy Jezusa. W chwilI zmartwychwstania Chrystusa szatan poniosl kleske, milosc Syna Bozego zniszczyla pyche Zlego na zawsze, a nawet gdyby zrobil to samo co Chrystus, czy Bog by go wskrzesil z martwych? TOTALNY SZACH I MAT! „Nie ma innego imienia danego ludziom, w ktorym byloby zbawienie” – to o Jezusie.
    Szatan nie jest zdolny do milosci, do poswiecen, on raczej poswieca miliony w wojnach, ktore prowokuje a jego ludzkie psy poslusznie wykonuja jego wole w zamian za falszywe obietnice [obiecuje im niesmiertelnosc, ci oszukani zapominaja, ze dawca zycia jest TYLKO BOG!!!], sam bedac skazancem czekajacym na wykonanie wyroku, razem z kakolem tj. tymi, ktorzy sluza jemu i jego demonom, oraz tymi, ktorzy popelniaja czyny niezgodne z wola Boga.
    Kazdy czlowiek ma sumienie – moze je oczywiscie zagluszyc!
    Najwazniejszy kakol to Zyd Edomita, Sefardim, w prostej linii pochodzacy od Kaina i Ezawa z Kanaanu, to ich mieli Izraelici wytepic jak szli do Ziemi Obiecanej, nie posluchali, wyroslo dla nich i dla nas destruktywne zagrozenie od potomstwa upadlych aniolow, to sa hybrydy bez sumienia, [tak , Zyd jest wrogiem Stworcy, nie maja nic wspolnego z Hebrajczykami!!!] i Chazarzy, ktorzy przejeli wiare od Zydow sefardyjskich. Zagladzie ulegna rowniez ci, ktorzy z nimi wspolpracuja oraz ci, ktorzy wybrali zlo jako droge zyciowa. Po owocach ich poznacie.
    Jezus Chrystus powiedzial, ze w czasie zniwa posle aniolow aby oddzielili owce od kozlow, inaczej pogineliby ci, co maja byc zbawieni.
    Koniec swiata to koniec diabla i jego slug posrod tych, ktorzy sluchaja glosu Jezusa. W Psalmie 37 Bog obiecal pokornym, ze zobacza zaglade bezboznych. Ci co pogineli z wyroku Boga w Potopie czy w Sodomie i Gomorze, zniszczeni bezpowrotnie!
    Czasem ludzie dopatruja sie w opisie konca swiata symbolizmu, a przeciez porownujac dwa wydarzenia z Biblii , potop i koniec swiata, to potop byl zjawiskiem fizycznym, czyms realnym, pozostawil trwale slady na Ziemi jak Wielki Kanion, Lessowe Wzgorza w Chinach, gory, wegiel itd.
    Jezeli Biblie nazywamy Slowem Bozym, dlaczego mamy watpic w to, co tam zapisano, czyzby Bog byl rozdartym wewnetrznie klamca?
    Gdyby tak bylo, to ten swiat by nie zaistnial!!!
    Czy jest jakas inna ksiega, ktora podaje w sensowny sposob powstanie swiata i ludzi oraz przyczyne zla na swiecie?
    Potop mial zasieg ogolnoswiatowy, jego slady znajdujemy na wszystkich kontynentach [ktore pewni „naukowcy” tlumacza jako zlodowacenie], oczywiscie Ziemia przed tym kataklizmem wygladala zupelnie inaczej, np tlenu bylo ponad 40%, klimat na calej planecie byl podobny itd.
    Carl Sagan, astronom amerykanski powiedzial, ze to, co mowi Ksiega Rodzaju o poczatkach powstania Ziemi i zycia na niej, zgadza sie z tym co odkrywa nauka, tylko – jak zaznaczyl – szczegoly sa inne.
    Wydaje mi sie, ze wiemy jeszcze bardzo, bardzo niewiele, pycha lub pieniadze sponsorow, niektorym „naukowcom” nie pozwalaja przyznac, ze to co dkrywaja jest logiczne, perfekcyjnie precyzyjne i niezawodne [np.genetyczny kod], tam gdzie istnieje jakiekolwiek prawo, MUSI istniec prawodawca.
    To, ze nastapi koniec historii, jest zapisane w proroctwach biblijnych [spelnione mowia nam, ze Slowo Boze jest niezawodne], nie potrzeba dowiadywac sie od kogokolwiek – „ziemia i dziela ludzkie na niej splona”, „ziemia odlozona dla ognia”, „nowe niebo i nowa ziemia” – nie symbol – to co dotknal diabel i grzeszni ludzie, bedzie unicestwione.
    Zbawienna ofiara Jezusa nie dziala jak automat, ludzie musza wykazac sie dobra wola w walce z wlasna grzesznoscia, co i ja czynie, Bog natomiast nie jest nam nic winien!
    Zaufanie do Biblii to zaufanie samemu Bogu – wybor nalezy do nas!

    „Czuwajcie bo nie wiecie kiedy wasz Pan przyjdzie”- to nie tylko ryzyko smierci, ktora jest koncem nadzieji ale wyczekiwanie Zbawiciela!

  18. promyk said

    Apokalipso:) to po Grecku odsłona:)

    Wtedy zobaczycie świat,prawdziwy taki jaki jest naprawdę,kirujcie się sercem i miłościa do bliznich.
    To jest wasz obowiązek,kochac blizniego jak siebie samego:)

  19. Machaj said

    Imię Pana Boga „Jestem” zabezpiecza rzeczywiście przed profanacją i bezczeszczeniem. Który z pyszałków mógłby powiedzieć, że „jestem głupi”, lub „jestem, ale mnie nie ma”.

    Co do „wątpliwości” w tłumaczeniach to oczywiście są ludzie, którzy chcieliby wprowadzić coś w rodzaju katolickiego talmudu, oprzeć wiarę na komentarzach.

    Niedawno słyszałem ks. prof. Michała Bednarza w RM, jak ogłaszał, że pisma Izajasza pisali jego uczniowie i nie ma żadnej pewności, że to Prorok napisał rozdział 53. Za chwilę wszystko już będzie wątpliwe i względne i połączymy się bratnio z wszystkimi wierzącymi świata, pod światłym nadzorem wiodącego narodu.

    Niech Bóg nas broni!

  20. Bozydar said

    @ Machaj

    Rozdzial 53 mowi w swoim proroctwie, prawie 700 lat przed Chrystusem o jego nadejsciu. Takie teksty negujace prawde, wyglaszaja najwieksi wrogowie Jezusa, ale nie mali ludzie decyduja o tym co bylo i co ma sie wydarzyc, nawet z tytulami profesorskimi.
    Musza zanegowac cala Biblie, krok po kroku bo tam sa setki proroctw mowiacych o Mesjaszu!
    Najstarszy odpis Ksiegi Izajasza pochodzi z Qumran, z II wieku przed Chrystusem.
    Kopisci, ktorzy przepisywali manuskrypty, zawsze i wielokrotnie liczyli litery, tak jak w banku liczy sie kase.
    Po porownaniu tego z Qumran ze wspolczesna Ks. Izajasza, okazalo sie, ze brakuje kilku liter, ktore nie zmienily sensu calego tekstu.
    Bog zadbal o dokladny przekaz poprzez swoich wiernych ludzi.
    Naoczni swiadkowie, uczniowie Jezusa, po jego smierci uciekli z Jerozolimy ze strachu przed Zydami, zostawiajac tam swoje zony [analogia do czasow wspolczesnych – antysemityzm???], lecz po otrzymaniu Ducha Sw. odwaznie glosili z narazeniem zycia w Jerozolimie to, co widzieli i co przekazal im Chrystus.
    Jesli Biblia jest legenda a Jezus mitem, dlaczego pierwsi chrzescijanie gineli na arenach, zabijani przez dzikie zwierzeta i takich samych ludzi – gineli za oszusta, ktory nie powstal z martwych i za legende?
    Teraz zasadnicze pytanie – jakim prawem Zydzi, ktorzy nienawidza chrzescijan, domagaja sie uznania [od chrzescijan] ziemi palestynskiej jako nalezacej do nich, skoro tylko Biblia mowi o tym?
    Wierza w to, ze Bog istnieje, mimo, ze sluza szatanowi. Na podstawie obietnicy danej kiedys prawdziwym Hebrajczykom, domagaja sie praw do tej ziemi, mimo, ze sa uzurpatorami, poniewaz skradli tozsamosc tamtego Izraela!!!
    Podszywajac sie pod prawowitych Izraelitow jakze latwo oklamali chrzescijan!
    Oczywiscie znowu, ze wzgledu na Zydow, liderzy chrzescijanstwa nie mowia prawdy swoim wiernym, poniewaz bardziej obawiaja sie Zydow niz Boga!
    Dlatego wyrok dla nich bedzie bezwzgledny!

    wyksztalceni ))) – to byla mala prowokacja, chcialem z tego powodu cos dodac ale nikt nie zwrocil mi uwagi…….

  21. Krzysztof said

    Warto wiedzieć, że autorem oryginału tego obrazu jest John Martin. http://pl.wikipedia.org/wiki/John_Martin
    Mottram tylko go skopiował.

  22. Brat Dioskur said

    A Chinczycy z koncem swiata rozprawili sie po bolszewicku. Wszyscy prorocy ,ktorzy publicznie ostrzegali przed nadciagajacym Sadnym Dniem zostali …aresztowani i przesiedza w kiciu 21.12.12!
    Przy okazji namnozylo sie tez wielu dobroczyncow ,ktorzy zbierali pieniadze na urzadzenie sierotom jakiejs ostatniej ,przed koncem swiata wystrzalowej imprezy! Niech sie dzieciaki naciesza,przekonywali darczyncow. I co na to powiecie? Ludzie dawali nawet grube sumki!Moze wlasnie to mial na mysli Hollande dokladajac burzujom 80% podatek!Efektem jest exodus bogaczy znad Sekwany do Belgii.Najbogatszy Francuz zostal jednak w Belgii przywitany haslami …”sp…dalaj” .Depardieu natomiast cisnal francuskim paszportem po tym jak francuska prasa przerobila go na melase po jego przeprowadzce do Belgii! Tez jakis aspoleczny typ ,ktory nie chce sprawiac radosci biednym Arabom i Murzynom, nie obytym przeciez z rezimem pracy ,co przeciez nie jest ich wina ,bo maja to w genach!Pytanie tylko za co Hollande wyzywi swoich kolorowych wspolobywateli po takiej rejteradzie kapitalu?Z zainteresowaniem bede sledzil losy forumowych kolegow nadajacych z Francji,Kibica i Tralala,ktorzy biora na swoje barki losy biednych arabiatek i murzyniatek…

  23. @ 5 Motyl:
    Jeśli Twój kolega jest jasnowidzem, to z łatwością może rozeznać, że złamałeś nakaz milczenia. Ale my Ci nie mamy tego za złe… 😉
    Zaproś tego ziomka do Polski, niech weźmie pendulum bądź inne akcesoria z których korzysta (o ile w ogóle korzysta) i przyjedźcie do Oświęcimia, by najpierw nad dużą mapą obozu, a później w terenie wskazał, gdzie dokładnie zakopano ciało Maksymiliana Marii Kolbego, które nie chciało ulec spopieleniu. Przywołany w 1992 r. Roman Dmowski powiedział ponoć (relacja naocznego świadka, nie moja), że gdy ciało to zostanie pewnego dnia odnalezione – będzie to oznaczać KONIEC władzy Żydów nad Polską! Co prawda przekazy z zaświatów są dosyć niepewne, ale sprawdzić tego nie zaszkodzi… 🙂

    A co do kluczowej daty 21.12.2012, kiedy to raz na 25.800 lat Słońce ustawia się w jednej linii z centrum galaktyki i co wedle naświetlającej nieco boskie zamysły prawdziwej astrologii zwiastuje jakiś duchowy przełom i cykl przeobrażeń – to celem najlepszego tego przeżycia i przyjęcia Bożej łaski, z pułapu zwykłych ludzi wystarczy nam sama tego ŚWIADOMOŚĆ i odpowiednie ufne, pozytywne nastawienie – tak myślę. Zresztą sam fakt, że tak wiele prymitywnych dusz (podludzie i wielu Słowian)inkarnuje obecnie na Ziemi (co później ulegnie drastycznej redukcji), jakby chciały dla siebie czegoś lepszego, szukając kosmicznej okazji – jest całkowicie nieprzypadkowy i zmusza do myślenia.

    @ 22
    Pan Depardieu postąpił słusznie i nie jest żadnym ‚zdrajcą’, jak go okrzyknęły koszer-media, lecz BOHATEREM, który przeciwstawił się marnotrawieniu wypracowywanego przez siebie socjalu na utrzymanie hord brudasów. Na jego miejscu postąpiłbym tak samo, a nawet dogadał się z innymi Białymi biznesmenami, by opłacając najlepszego papugę złożyć POZEW ZBIOROWY, za cel mając pod jakimś pretekstem wydrzeć państwu z gardła nasze podatki i jeszcze z ogromnym odszkodowaniem dla każdego z nas; podatki, które wydatkowane są w sposób jaki barrdzo mi się nie podoba!!! Także po to, żeby przyspieszyć bankructwo państwa chroniąc Naród, zanim wróg zdąży narobić tu jeszcze większego syfu i spustoszenia. A co!? Od Żydów też można się czegoś nauczyć…

Sorry, the comment form is closed at this time.