Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    JanuszT o Wolne tematy (41 – …
    JanuszT o Wolne tematy (41 – …
    Bezpartyjna o Wolne tematy (41 – …
    Bezpartyjna o Wolne tematy (41 – …
    Bezpartyjna o Wolne tematy (41 – …
    Bezpartyjna o Wolne tematy (41 – …
    Bezpartyjna o Wolne tematy (41 – …
    Siekiera_Motyka o Rosyjscy eksperci będą szukać…
    Maria o Rosyjscy eksperci będą szukać…
    bryś o Rosyjscy eksperci będą szukać…
    Bezpartyjna o Wolne tematy (41 – …
    Witold o Rosyjscy eksperci będą szukać…
    Bezpartyjna o Wolne tematy (41 – …
    Chyba jakieś inne Pi… o Wolne tematy (41 – …
    JanuszT o Wolne tematy (41 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 546 obserwujących.

Skarbiec Tradycji przyciąga do Chrystusa

Posted by Marucha w dniu 2012-12-16 (Niedziela)

„Taka forma celebracji niesamowicie ubogaca życie wewnętrzne wiernych uczestniczących w takich Mszach św. Jest to dla mnie forma Nowej Ewangelizacji, która w niezwykły sposób przyciąga ludzi młodszych i starszych do liturgii i Kościoła. Korzystam zatem ze skarbca Tradycji Kościoła Rzymskokatolickiego, aby przyciągać do Chrystusa” – mówi w rozmowie z PCh24.pl ks. Paweł Korupka, opiekun Duszpasterstwa Tradycji Liturgicznej „Usus Antiquior” w Szczecinie.

Dlaczego odprawia Ksiądz Mszę „trydencką”?
Mszę Świętą w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego sprawuję z własnej inicjatywy jako odpowiedź na zapotrzebowanie własnego życia wewnętrznego. Wierzę również głęboko, że taka forma celebracji niesamowicie ubogaca życie wewnętrzne wiernych uczestniczących w takich Mszach św. Jest to dla mnie forma Nowej Ewangelizacji, która w niezwykły sposób przyciąga ludzi młodszych i starszych do liturgii i Kościoła. Korzystam zatem ze skarbca Tradycji Kościoła Rzymskokatolickiego, aby przyciągać do Chrystusa, wypełniając również wolę Ojca Świętego Benedykta XVI, który pragnie ofiarować wszystkim wiernym liturgię rzymską w usus antiquior, jako skarb do najstaranniejszego zachowania. Mówi o tym „Universae Eccleciae” – Instrukcja o stosowaniu Listu Apostolskiego motu proprio „Summorum Pontificum”.

W czym dostrzega Ksiądz wartość tej liturgii?
Przede wszystkim podstawową wartością tej liturgii jest jej starożytność. Nikt nie może posądzić jej, że powstała w takim, czy innym stuleciu. Nikt nie może o niej powiedzieć, że jej autorem jest taka czy inna komisja albo osoba. Za dawną liturgią przemawia autorytet wieków, autorytet pokoleń, autorytet wielu świętych Kościoła, a co za tym idzie, czuć na kartach starego Mszału oddech niezmiennej Tradycji naszego świętego Kościoła Katolickiego.

Drugą zatem wartością jest jej niezmienność – a więc jej stałość. W świecie kryzysu autorytetów, Kościół może się nim stać jedynie poprzez swoją stałość. Autorytetem Kościoła, a nawet nim samym jest Jezus Chrystus, który w swoim mistycznym Ciele idzie przez wieki niezmienny. To nie Chrystus ma się dopasowywać do pokoleń, to pokolenia, mając do dyspozycji właściwe sobie narzędzia, muszą odkrywać na nowo i uczyć się niezmiennych praw swojego Pana. Nie może być prawdziwym i wiecznym autorytetem ktoś, kto nie ma korzeni. Nie może być prawdziwym autorytetem ktoś, kto jest niestały. Taki autorytet nie ma przyszłości. Nie bez powodu mówi św. Paweł: „Jezus Chrystus wczoraj i dziś, ten sam także na wieki”(Hbr 13,8).

Trzecią dostrzegalną przeze mnie wartością w dawnej liturgii jest jej wymiar sacrum. Nie potrzeba w tej liturgii jakichkolwiek urozmaiceń, żeby wzbudzić wśród wiernych poczucie, że stoją przed wielką Tajemnicą, że liturgia ziemska przenika się z niebieską, że czynności kapłana przenikają się z wydarzeniami Misterium Paschalnego Chrystusa. Sacrum wypływa z każdego gestu i słowa celebransa. Warto też tutaj podkreślić, że każdy kapłan podczas tej liturgii jest sługą i tak naprawdę jest w tle wobec tej wielkiej Tajemnicy. Poprzez niezliczone przyklęknięcia, ucałowania ołtarza i znaki krzyża, on tak naprawdę korzy się przed ołtarzem, na którym po raz kolejny dokonuje się bezkrwawa ofiara Chrystusa. Kapłan jest jednym z pierwszych świadków Jego męki, śmierci i zmartwychwstania. Stara liturgia Mszy św. zwraca całą naszą uwagę nie na kreatywność celebransa, ale na przeżywanie Misterium Paschalnego Chrystusa. Tłumaczy to list Benedykta XVI do biskupów z okazji listu apostolskiego „Summorum Pontificum” oraz jego publikacje na temat liturgii. Najszerszy kontekst odnajdziemy w ostatnio wydanym dziele – „Opera omnia” Joseph’a Ratzingera.

Czwartą wartością, która przychodzi mi teraz na myśl jest jej porządek. Niedawno otrzymałem takiego e-maila: „W połowie września przez 3 dni uczestniczyłam w rekolekcjach, które prowadził ojciec N. Niesamowity kapłan, niesamowita charyzma, niesamowite rekolekcje. Podczas nabożeństwa z wylaniem Ducha świętego otrzymałam łaskę spoczynku w Duchu św., – błogie, wspaniałe uczucie. Tydzień temu w mojej parafii z inicjatywy ks. N. odbyła się Msza św. połączona z nabożeństwem uzdrowienia i uwolnienia. I znowu dostąpiłam tej łaski. Czuję w sercu ogromną radość i wdzięczność, ale …

Duch Mszy św. Trydenckiej bardziej do mnie przemawia i bardziej mi odpowiada. Tu jest wszystko na właściwym miejscu, tu jest sacrum i profanum, tutaj Pan Bóg ma swoje należne Mu miejsce, kapłan swoje, wierni swoje. Tam jest wszystko wymieszane. Tu jest cisza, skupienie, piękna łacina, tam jest hałas, tańce i piosenki nie zawsze pasujące do świętej liturgii”.

W świecie hałasu i bałaganu, Msza święta jawi się jako ostoja ładu i harmonii. Moi koledzy nieraz naśmiewają się z dbałości o rubryki, nie dostrzegając w nich wielkiej lekcji pokory dla wszystkich posługujących. Pomijam już kwestię, że nie ma w dawnej liturgii nic, co byłoby zbędne. Każdy gest i akcja liturgiczna, pomyślana i ukształtowana przez pokolenia jest bardzo logiczna i ma na celu ułatwienie celebracji oraz pożytek duchowy kapłana i wiernych. W dawnej liturgii nie trzeba się niczego domyślać, wszystko jest ułatwione, bo wszystko jest napisane jak należy sprawować Służbę Bożą.

Kiedy Ksiądz zetknął się z tą liturgią po raz pierwszy?
Ze starą liturgią zetknąłem się po raz pierwszy kiedy byłem klerykiem. Byłem wtedy chyba na trzecim czy czwartym roku, kiedy to w święta Bożego Narodzenia umarł ks. Mieczysław – rezydent mojej rodzinnej parafii. Jego rodzina przekazała mi jego rzeczy, które wykorzystywał do sprawowania Mszy św. w domowej kaplicy. Ksiądz proboszcz pozwolił mi je zatrzymać ponieważ zarówno szaty, jaki księgi były przedsoborowe i nie przedstawiały żadnej wartości użytkowej w parafii. Kiedy oglądałem otrzymane paramenty, uderzyła mnie wtedystaranność ich wykonania. W dobie powszechnego stosowania marnej jakości szat liturgicznych i paramentów orazpozbawionego wszelkiej artystycznej wartości mszału do zwyczajnej formy rytu rzymskiego (Novus Ordo Missae), zacząłem się zastanawiać co się stało, że zaniechano takiej dbałości o szczegóły, a w rezultacie o liturgię? Wtedy wszystko się zaczęło: studiowanie literatury, oglądanie archiwalnych nagrań. I tak, poprzez zatrzymanie się nad estetyką, dotarłem do przewspaniałej i jeszcze ciągle niezgłębionej do końca Teologii liturgii, w której najpiękniejsze jest to, co w swoich książkach dostrzega Ojciec Święty Benedykt XVI, że przez całe życie można się radować z jej odkrywania.

Co „stara Msza” daje Księdzu osobiście od strony duchowości?
„Stara Msza” pozwala się przede wszystkim skupić, uniknąć rozproszeń, uczy pokory i małości wobec świętych Tajemnic Ołtarza.Propagowane współcześnie,przez wielu księży, poglądy na sposób sprawowania liturgii wymuszają niekiedy na kapłanie postawę ciągłego zabawiania i aktywizowania wiernych. Nigdy nie chciałem być wodzirejem, bo to zawód dla świeckich. Kapłan poprzez sakrament kapłaństwa ma królować, a więc służyć. Ja zatem, „przykuty” manipularzemdo ołtarza Pana, jestem Jego sługą i takim pragnę umrzeć. Za każdym razem, zanim odwrócę się do Niego plecami, żeby przypomnieć zgromadzonym: „Dominus vobiscum” (Pan z wami), całuję na znak czci i przywiązania ołtarz. „Stara Msza” uczy mnie kapłaństwa i przywiązania do Chrystusa.

Z jakimi nieporozumieniami co do Mszy „trydenckiej” spotyka się Ksiądz najczęściej?Jakie mity należałoby jak najszybciej obalić?
Jest ich bardzo wiele. Jako lekarstwo na stereotypy związane z Mszą św. Trydencką, gorąco polecam książkę pt. „Msza Święta Trydencka. Mity i prawda. Apologetyka starej Mszy Świętej dla początkujących” autorstwa ks. Grzegorza Śniadocha IBP. Jeżeli jednak miałbym coś powiedzieć w tym względzie, to chciałbym podzielić się jedną refleksją.

Jednym z nieporozumień wydaje mi się fakt, iż obecność Mszy św. Trydenckiej uważana jest jako fanaberia kilku dewocyjnych osób, które próbują zatrzymać albo zawrócić bieg historii Kościoła. Stąd też dokument Ojca Świętego Benedykta XVI „Summorum Pontificum” w pewnych środowiskach kościelnych jawi się jako pobłażliwy gest życzliwości dla tej tylko, wąskiej grupy wiernych. W swojej diecezji spotkałem się, ze strony wysoko postawionych duchownych, z opinią, że nie wolno propagować takich celebracji, ponieważ jest ona zamkniętą i wewnętrzną sprawą już istniejących grup. Taki pogląd jest daleko idącym nieporozumieniem, a wręcz straszną ignorancją i brakiem znajomości dokumentów Stolicy Świętej na ten temat: „Motu proprio Summorum Pontificum stanowi znaczący wyraz magisterium Biskupa Rzymu i właściwej mu posługi [munus] – regulowania i porządkowania świętej liturgii Kościoła – oraz przejawia troskę Namiestnika Chrystusowego i Pasterza Kościoła powszechnego. Jego celem jest: a) ofiarowanie wszystkim wiernym liturgii rzymskiej w usus antiquior, jako skarbu do najstaranniejszego zachowania; b) zagwarantowanie i realne zapewnienie używania nadzwyczajnej formy wszystkim tym, którzy tego pragną – w takim rozumieniu, że używanie liturgii rzymskiej obowiązującej w 1962 jest prawem danym dla dobra wiernych, a więc ma być interpretowane w sensie przychylnym dla wiernych, którzy są jego głównymi adresatami”.Tak sprawę stawia Papieska Komisja Ecclesia Dei w instrukcji „Universae Eccleciae”.

Nikt nie dostrzega w tych sformułowaniach i dokumentach (były ich jak dotąd trzy), że Ojciec święty uroczyście ogłosił w 2007 roku, że kościół łaciński ma odtąd dwie formy sprawowania najświętszej Ofiary – formę zwyczajną i nadzwyczajną. Zazwyczaj kiedy w rodzinie rodzi się dziecko, wszyscy się cieszą i świętują, a w tym przypadku? W dobie liturgicznego pluralizmu nie ma miejsca na Mszę św. Trydencką?

Obserwuję od wielu lat niebezpieczne podejście do spraw związanych z liturgią: rubryk, instrukcji, „Ogólnego Wprowadzenia do Mszału Rzymskiego”. Z jednej strony jest to rozpaczliwy brak znajomości podstawowych zasad, z drugiej pewna niechęć do ich zachowywania, ponieważ wymagają one od celebransa trzymania się określonych reguł. Od wielu lat wzrasta poczucie władzy przy swoim ołtarzu i w swoim ogródku liturgicznym. Widoczne w ostatnich latach zmiany w liturgii zwyczajnej formy rytu rzymskiego, które obserwujemy podczas Mszy św. na Watykanie wydają się pozostawać bez echa w wielu diecezjach na świecie. Następca św. Piotra, poprzez nauczanie i przykład, pragnie nadać Kościołowi określony kierunek na kolejne dziesięciolecia. Wielu jednak ma swoje, lepsze zapatrywania na przyszłość Kościoła. Nie chcą słuchać papieża i widzieć jego celebracji. Nie chcą go naśladować. To przerażające. Ojciec Święty w liście „Motu proprio Summorum Pontificum” przypomina, że sprawy „regulowania i porządkowania świętej liturgii Kościoła” należą do pierwszego liturga Kościoła, którym jest tylko i wyłącznie Ojciec Święty. Dlaczego zatem nie chcemy słuchać papieża? Niby trwamy przy nim, ale zasłaniamy oczy i zatykamy uszy? Jak iść za Kościołem, którego nie widzę i nie słyszę? „Ubi Petrus, ibi Ecclesia!” – Tam jest Kościół, gdzie jest Piotr! – musimy o tym pamiętać!

Czy zachęciłby Ksiądz innych duchownych do celebrowania w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego? Jakimi argumentami?
Oczywiście, za każdym razem, kiedy rozmawiam z kapłanami, zachęcam ich do podjęcia nauki celebracji. W każdym kapłanie, wyczulonym na piękno liturgii drzemie Msza św. Trydencka. Jest ona bowiem wpisana w struktury wiary katolickiej – jest jej owocem i wyrazem. Zatem tylko niekatolik może mieć obawy, pretensje czy zarzuty do tej Mszy św. Kapłani są zawsze zaskoczeni kiedy opowiadam im o teologii dawnej liturgii. Niektórzy z nich nigdy o tym nie słyszeli. To ich pociąga, ponieważ jest logiczne i katolickie. Obracają się wtedy w gruzy wszelkie stereotypy na temat „Starej Mszy”. Jak widać nie trzeba tutaj jakiś argumentów. Wystarczy opowiedzieć czym ta Msza jest. Prawdziwy autorytet nie potrzebuje reklamy ani szczególnej zachęty, żeby pociągnąć za sobą.

Jakie powinno być miejsce tej liturgii w życiu Kościoła? Czy powinna ona wrócić do „zwykłych” parafii? Co jest aktualnie największą przeszkodą w jej odkryciu?
Skoro od pięciu lat mamy rozszerzone prawo do sprawowania kultu Bożego przez dwie formy Mszy św., które w zamyśle papieża mają się wzajemnie ubogacać, powinniśmy to robić. Kiedy u mnie w parafii przeżywaliśmy triduum przed odpustem Patrona parafii, postanowiliśmy go uczcić najobficiej jak na to pozwala Kościół, na wszelkie możliwe sposoby. Główną Mszę św. odpustową trzeciego dnia, sprawowaną w rycie zwyczajnym, poprzedziła, drugiego dnia Msza Trydencka. Trzeba dawać wiernym możliwość duchowego odrodzenia na wszelkie sposoby. Jednym ze sposobów jest uczestniczenie we Mszy św. Trydenckiej. Powinniśmy dawać wiernym tę szansę ubogacenia. Tak jest na Zachodzie. W jednej z parafii w Stanach Zjednoczonych, gdzie rezyduje mój kolega, wysłany tam na studia specjalistyczne, jest czymś normalnym, że w parafii są sprawowane Msze w dwóch formach rytu rzymskiego. Teraz uczy się celebrowania tej Mszy, żeby pomagać w jej sprawowaniu swoim amerykańskim współbraciom. Podobnie jest w parafii gdzie od trzech lat posługuję, a także w innych parafiach, w Polsce i zagranicą, gdzie kapłani odkryli „Starą Mszę” i ofiarowują ją wiernym. Nie spotkałem się w tych miejscach z jakimkolwiek zamieszaniem czy rozdwojeniem. Każdy ma prawo wyboru, na jaką Mszęidzie.

Jeżeli natomiast chodzi o Msze św. Trydenckie w parafiach, to przychylam się do wypowiedzi przewodniczącego Papieskiej Komisji „Ecclesia Dei” – kard. D. C. Hoyosa, który w czerwcu 2008 roku w Londynie, zapytany o to, czy Msza św. trydencka mogłaby być sprawowana w przyszłości w wielu parafiach, odpowiedział: „Nie „w wielu”. We wszystkich parafiach! Ojciec święty daje dawną liturgię nie tylko dla tych kilku grup, które o nią proszą, ale dla wszystkich, aby każdy z nas znał ten sposób sprawowania Mszy świętej”.

Czy odkrycie starego rytu jest konieczne dla zachowania katolickiej tożsamości?
W Kanonie Mszy św. modlimy się za tych, którzy „wiernie strzegą wiary katolickiej i apostolskiej”. „Stara Msza” przypomina o korzeniach, o kościele ziemskim i niebieskim, o początkach Kościoła – apostołach i pierwszych męczennikach, o przynależności do Chrystusa, który w pełni objawia się w kościele katolickim; ona bardzo uczy katolickiej tożsamości. Bez tej tożsamości można szybko stać się, jak mawiał jeden z moich kolegów, „szkodnikiem Kościoła”.

Wtedy, kiedy Msza św. była sprawowana po łacinie, kiedy było dużo ciszy, stanowiło to impuls do prowadzenia katechezy mistagogicznej, a od wiernych wymagało nieustannego zgłębiania swojej wiedzy poprzez lekturę katolickich książek czy modlitewników, w których wyjaśniona była cała Msza św., a zarazem katolicka teologia. Taka Msza uczyła bycia katolikiem poprzez modlitewne studium. Jestem w posiadaniu dziesiątek modlitewników i publikacji dla wiernych, w których znajdują się przepiękne konferencje ascetyczne o Mszy św., sposoby jej przeżywania oraz modlitwy i rozważania na poszczególne jej części. Były to publikacje dla dorosłych jak i dla dzieci, dostosowane treścią i wyglądem do ich wieku i stanu.

Natomiast obecnie, kiedy wszystko wydaje sięzrozumiałe coraz rzadziej spotyka się tego typu publikacje, a także mniej intensywnie praktykuje się katechezę. Nie wiem jakie to wyda owoce? Sądzę, że wzajemne ubogacanie się dwóch form rytu rzymskiego przyniesie na tym polu wiele korzyści.

Dziękuję za rozmowę.

Ks. Paweł Korupka – diecezjalny konsultant ds. liturgii Mszy Św. sprawowanej w rycie trydenckim. Opiekun Duszpasterstwa Tradycji Liturgicznej „Usus Antiquior”.

Rozmawiał Mateusz Ziomber

http://www.pch24.pl

Warto dodać jeszcze kilka uwag:
1. Nowa „Msza” Święta nie jest tym samym nabożeństwem, co Msza Wszechczasów. Na dobrą sprawę nie jest już Mszą.
2. Autorem nowej „Mszy” jest mason, abp. Bugnini. Taka informacja w czasach sprzed II Soboru wystarczyła by, aby każdy katolik odwrócił się od owego nabożeństwa ze zgrozą i wstrętem. Dzisiejszych posoborowych katolemingów NIC to nie obchodzi.  Autorem mszy mógłby być nawet Nergal albo rabin Schudrich.
3. Odprawianie Mszy Wszechczasów w modernistycznym środowisku, uznającym „dobre owoce” II Soboru, ekumenizm, liberalizm i temu podobne, mija się z celem. Mamy też wątpliwości, czy w ogóle możliwe jest bycie birytualistą.
Admin.

Komentarzy 25 do “Skarbiec Tradycji przyciąga do Chrystusa”

  1. 25godzina said

    1. Skoro, są dwa różne ryty to znaczy, że jeden jest „bardziej prawdziwy” niż drugi, wobec tego po co w ogóle ten drugi?
    2. Jeśli nie ma między tymi rytami różnicy co do istoty to po co „wymyślać” na siłę jakiś „nowy” skoro jest już „stary”?

  2. ARTUR said

    Nie chodziłbym do kościoła gdyby msza odbywała się po łacinie , nie żebym nie ufał księdzu ale jestem taki że wolę wiedzieć do kogo ksiądz się zwraca i w jakich słowach .Myślę że Boga też nie interesują słowa , bardziej przekonany jest do ludzi którzy mają chęci do dobrych uczynków a nie do łaciny .

  3. Rysio said

    „……Nie chodziłbym do kościoła gdyby msza odbywała się po łacinie…..”

    boś dureń.

  4. ARTUR said

    Nie , jestem Polakiem i jak każdy naród mam prawo do własnego języka ,postępujące wynaradawianie i rozkradanie gospodarki może spowodować że jako naród przestaniemy istnieć .

  5. Rysio said

    Pierwszym krokiem do wynarodowienia było przerwanie nauki łaciny w szkołach i zastąpienie jej obowiązkowym językiem rosyjskim.

  6. Rysio said

  7. Ernest Treywasz said

    Ad. 2
    Mylisz się gruntownie twierdząc, że Pana Boga nie interesują słowa. Modlitwa, czyli sposób w jaki człowiek zwraca sie do Pana Boga, to są właśnie słowa, a porządek modlitwy jest porządkiem wiary (lex orandi – lex crescendi). Dlatego Kosciół jako całość w swojej liturgii zwraca sie do Pana Boga w słowach, których znaczenie jest jasne i nie podlega już ewolucji (to szczególne właściwości łaciny).
    Ponadto Kościół katolicki, czyli powszechny – używając łaciny w liturgii trydenckiej (kazanie i śpiew nabożny jest w języku narodowym) – podkreśla swój ponadnarodowy charakter. Katolik wierny Tradycji, gdziekolwiek by się nie znalazł, na Mszy Św w rycie trydenckim jest u siebie w domu.

    Są też w Kk nietrydenckie ryty, zgodne z katolicką ortodoksją, ale NOM (Novus Ordo Missae) do nich nie należy. Wprowadzenie NOM w 1969 było katastrofą, co widać w pełni dopiero dziś, zwłaszcza poza Polską (choć i u nas juz też), bo NOM należy do tych nowotworów, które szybko i złośliwie mutują. „Przeszczepy” z Tridentiny, którymi usiłuje ratować go Benedykt XVI nie przyjmuja się, a poza tym nie są w stanie zmienić protestanckiego charakteru NOM, czyli quasi-teatralnego przedstawienia na pamiatkę Ostatniej Wieczerzy.
    Katolicka Msza Św. jest zaś PRZEDE WSZYSTKIM rzeczywistą Ofiarą, gdzie pod wpływem słów konsekracji wypowiadanych przez kapłana hostia prawdziwie (a nie symbolicznie!!!) zamienia się w Krew i Ciało Jezusa Chrystusa, które jest za nas ofiarowane na odpuszczenie naszych grzechów.
    W NOM transsubstancja zachodzi również, ale dzieje się to w sposób, który zamiast podkreślać ten cud (jak w Tridentinie), zaciemnia i deprecjonuje (stąd m.in. przerażająca i w istocie bluzniercza praktyka tzw. komunii na stojaco i „na rękę”). Błędna liturgia jest tu wyrazem błędnej (heretyckiej), quasi-protestanckiej teologii, ta zaś została wszczepiona Kościołowi katolickiemu na SV-2, jako skutek wzajemnego „ubogacania się” Kościoła katolickiego i „braci odłączonych”, czyli tzw. ekumenizmu.

    To tyle w największym, przerazliwym wręcz skrócie.
    Proszę się wybrać na Mszę Św. w rycie trydenckim, najlepiej uroczystą, śpiewaną. Wtedy zobaczy Pan i usłyszy, i kiedyś sam zacznie Pan innym tłumaczyć, na czym polega różnica 😉
    Z Panem Bogiem!

  8. Ernest Treywasz said

    Przepraszam za niekonsekwencję w formach grzecznościowych, tekst powstawał w dosć żywiołowy i spontaniczny sposób.

  9. Wojtek said

    Artur, zaprogramowano cię na takie poglądy, jak już zrozumiesz o co biega, będziesz się brzydził swoją obecną postawą i świadomością.

  10. ARTUR said

    Ad.7. Czyli że msza odprawiana przez JPII na polach Nowej Huty lub na wycieczkach gdzie ołtarzem był kajak jest niegodna wiernego a on sam był jakimś odszczepieńcem ? Jedyni co skupiają się na ścisłym obrządku to Masoni , ta organizacja jednak pachnie siarką .

  11. Marucha said

    Panie Arturze, głupstwa horrendalne Pan gada.
    1. Po pierwsze – nasi dziadowie i pradziadowie jakoś nie mieli kłopotów z łaciną, choć nieraz byli zaledwie piśmienni. Skąd zatem takie problemy u ludzi wykształconych w dzisiejszych czasach?
    2. Po drugie – nie chce się Panu, dla Boga i Kościoła, nauczyć się choć trochę z mszalika polsko-łacińskiego? Za trudne? Zbyt wiele wysiłku?
    3. Po trzecie – to co było ważne dla wiernych, i tak zawsze było głoszone w języku narodowym. To co było po łacinie, było dla Boga.
    4. Po czwarte – Pan w ogóle nie rozumie, co to jest język liturgiczny i jaka jest jego rola, a zatem nie rozumie Pan znaczenia liturgii.
    5. Wreszcie, łączenie łaciny z wynarodowianiem i rozkradaniem gospodarki, jest tak niewyobrażalnie głupie, że braknie słów. Przypomnę, że Polska była najsilniejsza właśnie wtedy, gdy nie tylko w Kościele, ale i poza nim (literatura, edukacja, polityka) rządziła łacina.

  12. ARTUR said

    Mam nadzieję że po śmierci Bóg rozliczy mnie z tego co uczyniłem a nie z łaciny ,życzę powodzenia po drugiej stronie .

  13. Marucha said

    Re 12:
    Nikt tu Pana z niczego nie rozlicza, ani nie potępia. Po prostu przekazujemy Panu to, czego Kościół zawsze nauczał.
    Życzymy wielkich łask, jakich niewątpliwie dostarcza nowa „msza” autorstwa masona Bugniniego.

  14. dr TS said

    Panie Arturze
    Proszę się nie zrażać powyższymi wypowiedziami Tradycjonalistów. Oni bronią Świętej wiary KK w postaci czystej, tej poprawnej. Ich irytacja jest trochę usprawiedliwiona, bo nie jest Pan pierwszym w kolejce prawdziwej ewangelizacji.
    Ale do rzeczy, nikt Pana do niczego nie zmusza. Każdy z nas pragnie swojego i bliskich zbawienia. A ono jest tylko w Kościele Rzymskokatolickim (patrz Sobór Laterański i następne). W KRK obowiązują Prawdy Wiary zwane dogmatami, które wykłada Magisterium Kościoła. I te dogmaty, jako Prawda są niezmienne. Nikt, nawet Papierz nie może tego dokonać. I trwanie przy tych dogmatach jest pewnikiem zbawienia. Obowiązkiem każdego wyznawcy Chrystusa jest znajomość tych dogmatów i nauczania Magisterium KRK.
    Jak mówił Paweł VI już w dwa lata po Soborze Watykańskim II „swąd szatana wdarł się do KK”. Jest to wynikiem przedostania się do hierarchii pasterzy KK wyznawców modernizmu i talmudystów. Ich celem jest zmiana, zafałszowanie doktryn KRK i ostatecznie przekształcenie wiary katolickiej w globalną wiarę na kształt New Age. To pociągnęło za sobą zniekształcenie doktryn na modłę rewolucji francuskiej: wolność równość, braterstwo – a w konsekwencji herezje i apostazję naszych niektórych pasterzy – stali się pastuchami.
    Poznawanie i powtórna autoewangelizacja następuje małymi kroczkami. Najpierw jest bunt, potem opanowanie i dążenie do poznania, na końcu łaska wiary.
    Niech Pan zacznie studiować katechizmy KK: przedsoborowy i posoborowy. I porówna np. pojęcie Mszy Świętej. Tak na początek. Katechizm Kardynała Gasparriego znajdzie Pan pod adresem:
    http://www.piusx.org.pl/katechizm/
    Katechizm ten obowiązywał przed SVII i nie jest na dzień dzisiejszy na indeksie KRK, zatem jest poprawny dogmatycznie (na hermeneutykę ciągłości powołuje się B16). Czytając go i porównując z KKK JP2 zobaczy Pan jak zniekształcono dogmaty wiary i pojęcia.
    Po tej wstępnej lekturze, zapraszamy do dyskusji i wyjaśnień na forum.
    Ale ostrzegam Pana – szatan przeszkadza, a i najbliżsi będą na Pana patrzeć nieufnie…
    Do wiary należy dorastać w modlitwie.
    Pozdrawiam Pana serdecznie

  15. 25godzina said

    @Artur (2)
    Rób co tam sobie chcesz, nikogo to nie obchodzi. Każdy odpowiada sam za siebie. .

  16. 25godzina said

    @Artur (2) cd

    „(…)Niezbędne było nowe tłumaczenie, gdyż ta właśnie modlitwa została błędnie przetłumaczona w polskiej wersji obowiązującego w całym Kościele Mszału Rzymskiego z 1970 r.Tekst łaciński Mszału używa sformułowania: „populus prioris aquisitionis”, czyli mówi o narodzie „pierwszego wybrania”. Dotąd w polskim tłumaczeniu mszału zawarte było błędne tłumaczenie: „Naród, który niegdyś był narodem wybranym”. Tekst modlitwy za Żydów wedle nowego, prawidłowego tłumaczenia, będzie odmawiany we wszystkich polskich kościołach już w Wielki Piątek 2010 r.”
    \http://www.duszpasterski.pl/1032,l1.html
    http://breviarium.blogspot.com/2012/12/niech-twoj-udzia-w-zyciu-gminy.html

  17. BBC said

    ad.15
    to hasło Owsiaka

  18. JO said

    Ad.11. Zydzi mieli Jezyk Liturgiczmy Hebrajski. Dzis rozmawiaja nim Powszechnie codziennie. Mozna powiedziec , ze obrazaja tym swego Boga , ktory wg Mozaistow, jest Jedynym Bogiem I Bynajmniej nie jest to Szatan.

    Ortodoksyjny Kosciol Mia Lacine. Ten Jezyk Jest dla Boga Trojcy Jedynej.

    Dzis KKatolicki Bluzni uzywajac j narodowych tak jak to robia Zydzi…

  19. Marucha said

    RE 18:
    Kościoły Wschodnie do dziś używają języka starocerkiewno-słowiańskiego do liturgii i nikomu nawet na myśl nie przyjdzie coś tam bąkać, że niezrozumiały.

  20. JO said

    Odprawianie Mszy JUdeokatolickiej I Trydenckiej Przez jednego Ksiedza GROZI Utrata Wiary Temu Ksiedzu jak I Sluchajacych Mszy Swietej. Taki Ksiadz Choruje na Duszy I niejednokrotnie na Ciele, Jestem tego Swiadkiem….

    Ksiadz pewien odprawiajacy Judeomsze I Trydencka Choruje , bo nie mozna sluzyc Bogu I Mamonie….

  21. Jan said

    Nie byłoby nam dane uczestniczyć we Mszy świętej,gdyby nie dzieło odważnego i wiernego Arcybiskupa M.Lefebvre, Ad. 20 – JO Święta prawda. Znam przypadki krótkiego odprawiania Mszy Św. przez celebransów NOM. Jak oni się wtedy męczyli biedni, zanim niedługo zrezygnowali.

  22. julka said

    Pamiętam dobrze mszę trydencką w której uczestniczyłam jako dziecko i nastolatka.Nie przeszkadzała łacina zresztą zawsze chodziłam na mszę z ksiązeczka do nabozeństwa w której miałam tłumaczenie.W tej chwili najbardziej nie mogę zaakceptować taberrnakulum z Najświętszym Sakramentem w bocznej nawie lub na ścianie.W tym drugim przypadku kapłan podczas licznych ukłonów w czasie mszy wypina tyłek na Pana Jezusa.W mojej parafii ludzie po mszy wychodząc (Najświętszy Sakrament jest w bocznej nawie) nie klękają,przechodzą obojętnie.To boczne wyjście nie jest główne i nie rozumiem dlaczego jest udostępnione.W tej chwili po Komunii Św nawet nie oznajmia się że drzwiczki tabernakulum zamknięte i można powstać zresztą mało kto klęczy podczas Komunii Św.
    Napiszę teraz coś humorystycznego.Mój mąż był kiedyś bardzo zaniedbanym katolikiem,ochrzczony, bierzmowany ale nie chodził do kościoła.Długo walczyłam o jego duszę.I wreszcie poszedł na mszę.Widziałam jego niepokój,
    zdziwienie a po mszy powiedział gdzie ty mnie zaprowadziłaś,co to za msza była ja takiej nie znam.Też pamiętał mszę trydencką.To bardzo dobrze że tą mszę można już odprawiać w wielu kościołach i w niej uczestniczyć i że Jezus Chrystus zajmuje najwazniejsze miejsce i nie jest poniewierany.

  23. ekz said

    +
    od pół roku czuję się jak w drugiej minucie tego fragmentu filmu…
    … niestety… urodziłam się w latach ’70 w NOM-owym Matrixie… ale łykam te cholerne czerwone tabletki i widzę coraz więcej…

  24. JO said

    Ad.23. Niech Pan tu z Nami szuka Prawdy.

  25. Machaj said

    Chrystus Pan zapowiedzial, ze kto nie bedzie pozywal jego Ciala i pil Jego Krwi, nie bedzie mial udzialu z Nim. Gdyby wiec pozwolil, aby NOM nie byla rowniez prawdziwa Msza, zaprzeczylby sobie samemu. NOM jest byle jaka, ale On jest ten sam.

Sorry, the comment form is closed at this time.