Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Podwójna natura relacji polsko-rosyjskich

Posted by Marucha w dniu 2012-12-18 (Wtorek)

Gdyby ktoś chciał wyrobić sobie zdanie na temat polsko-rosyjskich stosunków na podstawie lektury prasy, audycji telewizyjnych i radiowych, czy wypowiedzi polityków – uznałby, że mamy apogeum zimnej wojny. Albowiem pomimo prób dokonania przełomu w tych relacjach po 2007 roku, w okresie rządów Donalda Tuska – wysoki poziom rusofobii politycznej w Polsce utrzymuje się prawie bez zmian. Jest faktem, że przyczynia się do tego atmosfera kreowana przez PiS i ośrodki przyległe.

Po okresie „odwilży”, tuż po katastrofie w Smoleńsku, symbolizowanej słynnym zwrotem Jarosława Kaczyńskiego „Bracia Rosjanie” – wszystko wróciło do „normy”. Poziom debaty na tematy rosyjskie obniżył się znacząco, sięgając dna, które jest symbolizowane przez prymitywny przekaz propagandowy „Gazety Polskiej” i jej pokrewnych.

Publicyści (a w zasadzie pracownicy frontu ideologicznego) tego nurtu nawet nie ukrywają skrajnej rusofobii, już nie tylko politycznej, ale i kulturowej i cywilizacyjnej. Nie spotyka się to z żadną reakcją jakiegokolwiek poważnego ośrodka politycznego czy ideowego.

Odnosi się wrażenie, że część mediów głównego nurtu w jakiejś części podziela fobie „Gazety Polskiej”, brzydząc się oczywiście formą, w jakiej ta rusofobia jest sączona, ale zgadzając się z meritum.

Władimir Putin, prezydent Rosji, jeden z najbardziej wpływowych polityków na świecie, stał się dla polskich mediów i polityków uosobieniem wszelkiego zła, porównywalnego z Hitlerem czy Stalinem. Nikt w Polsce nie odważy się sprawiedliwie go ocenić, bojąc się ostracyzmu czy oskarżeń o „zdradę narodową”.

O ile w krajach zachodnich „czarny piar”, jaki jest kreowany przez media nie przenosi się na polityków, to u nas mamy symbiozę mediów i świata polityki. Nie jest przypadkiem unikanie przez Donalda Tuska spotkań z premierem Putinem w okresie po katastrofie smoleńskiej, choć wiemy, że w Rosji tylko bezpośredni kontakt z nim może pchnąć wiele spraw do przodu.

W Polsce ciągle mówi się o końcu resetu na linii Waszyngton-Moskwa, o „epoce lodowcowej” w stosunkach Niemiec z Rosją, ale są to tylko zaklęcia, bowiem rzeczywistość jest zupełnie inna. Prasa niemiecka może sobie hulać przeciwko Rosji, ale wielkie koncerny i biznes niemiecki zawsze wymuszą pragmatyzm, a ten nakazuje podtrzymanie bliskich kontaktów z Moskwą. Jest to tym bardziej konieczne, gdyż Rosja posiada nie tylko ogromne zasoby surowcowe, ale także ogromne zasoby waluty, za którą jest w wstanie kupować bardzo dużo.

I tutaj dochodzimy do sedna sprawy, do owego drugiego dna polsko-rosyjskich relacji. Otóż od kilka lat obserwujemy dynamiczny wzrost obrotów handlowych z naszym wschodnim sąsiadem. Jak informują organizacje polskie zajmujące się handlem ze Wschodem – nasze firmy na potęgę rejestrują swoją obecność na rynku rosyjskim. Im większy jest kryzys na Zachodzie, tym chętniej spoglądają na Wschód. Bo to właśnie tam, na Wschodzie są chłonne rynki zbytu i jest popyt na nasze towary. Wystarczy też śledzić komunikaty GUS i Ministerstwa Gospodarki, by się o tym przekonać. Wynika z nich, że nasz eksport do Rosji wzrósł w trzecim kwartale 2012 o 21,5%, osiągając poziom 5,5 mld EUR. Dalej czytamy: „Zwiększenie eksportu odnotowano w niemal wszystkich grupach towarów (za wyjątkiem wyrobów przemysłu drzewno-papierniczego, których eksport spadł o ok. 25%), w tym najważniejszych w wywozie wyrobów elektromaszynowych o 16,5% i wyrobów chemicznych o 17,6%. Dynamicznie wzrósł również eksport artykułów rolno-spożywczych (o blisko 30%), w tym dominujących w tej grupie owoców i orzechów jadalnych aż o 46%”.

Za tymi liczbami kryją się konkretne firmy i konkretni ludzie. Oni nie są zainteresowani tym, żeby w naszych relacjach z Rosją jednymi dyżurnymi tematami był Katyń, Smoleńsk czy Augustów. Dla nich są to tematy historyczne, nie mające decydującego znaczenia dla współczesności. W Rosji pracuje 15.000 polskich menadżerów, cenionych tam za fachowość i znajomość rosyjskich realiów. Ci ludzie zarabiają tam krocie, robiąc dla Polski niezłą robotę promocyjną. Czy ktoś o tym mówi, czy wykorzystujemy ich wiedzę i doświadczenie? Nie, bo to nie jest dla mediów temat nośny.

Rok temu miałem okazję brać udział w przyjęciu na południu Wielkopolski, w dworku jednego z polskich biznesmenów, który dorobił się majątku w handlu z Rosją. Kiedy już wyjeżdżaliśmy, podszedł do samochodu i powiedział: „Zróbcie coś z tą polityką wobec Rosji. Ja wiem najlepiej ile tracimy na naszym nastawieniu do niej, ile moglibyśmy zyskać”. Niemal ciągnął mnie za rękaw. Powiedziałem mu: „To jest też trochę wasza wina, bo nie potrafiliście stworzyć skutecznego lobby przeciwstawiającego się głupocie”. Bo jest to prawda – polscy przedsiębiorcy handlujący z Rosją, czy mający tam swoje firmy – działają jakby w podziemiu, nieraz bojąc się występować publicznie. Owszem, zbierają się we własnym gronie, dyskutują, narzekają, ale nigdy nie uderzyli pięścią w stół, nigdy nie zabrali głosu publicznie, nie powiedzieli co o tym wszystkim myślą.

Optymistyczne jest to, że trwają, a nawet rozwijają skrzydła. Gospodarka nie znosi próżni – skoro Zachód nędznieje, nie ma pieniędzy, to biznes idzie tam, gdzie jest zbyt, zamówienia i pieniądze. W tym konkretnym przypadki idzie więc na Wschód, a Rosja jest najbliżej. Sami nie zdajemy sobie sprawy, jaki wielki potencjał mamy, także historyczny. Niesłuszne jest bowiem spoglądanie na historię polsko-rosyjskich relacji przez pryzmat powstań, Sybiru, Murawiewa, czy Katynia. Te relacje to także wielkie polskie fortuny w Rosji, to dzieło Władysława Żukowskiego, Ignacego Jasiukiewicza, króla Donbasu, Adolfa Wolskiego czy Andrzeja Wierzbickiego. Polacy tworzyli w Rosji (początek XX wieku) zręby nowoczesnego prawodawstwa podatkowego i gospodarczego, cieszyli się wielkim uznaniem i autorytetem. Polak był synonimem rzetelności i uczciwości, jak dał ogłoszenie w gazecie, zawsze dostał pracę.

Już straciliśmy wiele lat, straciliśmy pozycję, jaką mieliśmy w Rosji. Nasze sukcesy na tamtejszym rynku są osiągnięte niejako wbrew oficjalnej polityce państwa, polityce dławionej przez zmory przeszłości, przez awanturników i pseudopatriotów, przez obce wpływy także. Wizyta Radosława Sikorskiego w Moskwie niczego w tej materii nie zmieniała, choć i też nie pogorszyła. Jednak odbiór medialny jest nadal beznadziejny – Katyń, wrak Tu-154 i obława augustowska – tego tylko dowie się polski odbiorca o rozmowach polskiego ministra w Moskwie.

Jan Engelgard

Na zdjęciu: Andrzej Wierzbicki (1877-1961), Inżynier Rosyjskiego Towarzystwa Dróg Elektrycznych i Oświetlenia Elektrycznego, członek Rady Towarzystwa Fabrykantów w Petersburgu.
http://sol.myslpolska.pl

Dla polskiego debila (stworu wyjątkowo obrzydliwego, gdyż łączącego brak mózgu z nader rozbudowanymi organami do wytwarzania wrzasku), powyższy artykuł to oczywiście włażenie Rosji w odbytnicę, podlizywanie się Putinowi i przejaw rusofilstwa.
Kiedyś niejaki Franz Fischer powiedział, że w Polsce będzie dobrze, jeśli się rozstrzela 50 tysięcy łotrów i złodziei. Dziś trzeba by rozstrzelać co najmniej jakieś 25 milionów.
Admin.

Komentarzy 13 do “Podwójna natura relacji polsko-rosyjskich”

  1. kowalski said

    no niestety ale ta fala Rusofobii trwa od czasu poczatków III RP ijest nap edana i zywi sie polskim patriotyzmem.
    Patriotyzmem który nijak sie ma do polskiego interesu ,prawdy historycznej i samej historii .
    Ci nas patrioci /Panie wybacz im głupotę ,mam nadzieję bowiem ze to tylko głupota/
    doprowadzili stosunki polsko -rosyjskie na skraj przepaści i brna tam dalej mimo ze Rosja tak naprawde to ma Polskę w d….e ;ani my mocni ,ani bogaci ,ot takie kołtuny z nktórymi nic sie nie da zrobić .
    Historyczne chciejstwo i szbelka niestety sie stepiły i choc Rosja tez jest osłabina ,to wcią zjest mocarstwem i nalezy własnie z nimi miec dobre stosunki vide Niemcy .
    A Putin -powiem jedno chciałbym ,aby Polska dochowała sie takiego przywódcy !!.
    My wciąż kochamy Amerykę ,ale Ona ………………………..? ,cóż ,jak to Ameryka nawet o nas nie wie .Wie o nas kilku macherów amerykanskich i korzysta ponad miare z naszej polskiej głupoty,i polskich polityków podobnie .Reszta to błazny ktorzy za uścisk reki i fotkę z Prezydentem Usa ;sprzedali by Polske wraz z całym Bozym ludem jak niewolników .
    Taka jest moja ocena .

  2. wet3 said

    @ 1
    Utrzymywanie poprawnych stosunkow z Rosja powinno byc naszym imperatywem. Oczywiscie antypolskie barachlo rzadzace PRL-bis z premedytacja robi wszystko wbrew zdrowemu rozsadkowi oraz naszym narodowym interesom.
    Wyprzedaje na umor caly kraj czyniac z niego szwabska kolonie. Niepotrzebnie, bez mydla, wlazi w tylek zgnilemu Zachodowi oraz, jak maly, oglupialy kundelek, namietnie obszczekuje Rosje. Starsi i madrzejsi ciezko pracuja nad skloceniem Slowian.To wszystko absolutnie nie wrozy nam nic dobrego …

  3. wet3 said

    @Marucha
    Polecam „Ktos slyszal o moim dziadku?” – dobry art. na temat Polakow w Rosji (dokladnie w Buriacji”) w dzisiejszym „Naszym Dzienniku”.

  4. Fran SA said

    Polska jest ping-pongiem i tak oscyluje miedzy Wschodem i Zachodem.
    Zachod nam nic nie dal, naciagnal na ogromne straty, wciagnal nas do wariackich wojen, na ktore nie bylismy przygotowani, i nie dostalismy nic w zamian polykamy cala propagande Zachodu o tzw. wolnym rynku, demokracji silnej jednostki, i zapedow furhrera ( strong leadership) i o niczym wiecej nie marzymy jak o biznesie i zysku. Nie zauwazylismy, jak nas Zachod okrada. Nie mamy nic przeciwko Fundacji Batorego, i paru innym znakomitym organizacjom, ktore wysysaja z nas soki.
    Z kolei z Rosja nie umiemy sobie ustalic zadnego ani modus vivendi, ani modus operandi, bo nam antyrosyjska propaganda nie pozwala. Niemcom juz prawie wszystko zapomnielismy, Amerykanom tez i nikt nawet nie sugeruje dochodzenia co to sie stalo i dlaczego w Jalcie.
    Ani w 1956 roku ani w 1980. A Rosja ciagle nam sie odbija caratem.
    Utrzymujemy amerykanskie wiezienia gdzie przetrzymujemy obcych obywateli, ktorzy nam nic zlego nie zrobili i nie naleza do polskiej juryzdykcji.
    A jednak… stale ktos nas oskarza, ze albo rzadzi nami ‚ruska’ agentura, albo ze lizemy Putinowi to i owo.
    Polska nie ma zadnego kierunku politycznego. Dawno zgubilismy kompas racji stanu.
    Co i raz kogos nam ubijaja a my dalej nie wiemy co sie stalo. Nikt nie prowadzi rzetelnych dochodzen. Doprawdy, zachowujemy sie jak pastuchy. Krecimy sie jak, za przeproszeniem, gowno w betoniarce.
    I teraz okazuje sie, ze mamy zaszczytne 4-te miejsce od konca w Unii. To po cholere jestesmy w tej Unii?.
    Czy chcemy czy nie – Tusk, czy nie Tusk – wprowadzi nam euro bo to juz zosatlo dawno zaklepane.

    Strzelanie, Panie Marucha nic nie pomoze.

    Zapomnielismy o oswiacie. Pozwolilismy, zeby z naszych dzieci robili zombich. Niech jada szukac chleba na emigracje.
    A my dopiero wtedy pokazemu Putinowi skad mu nogi wyrastaja..

    Takich inwektyw i glupot jak na temat Putina, Miedwiediewa, Rosji chyba w zadnym srodowisku najgorszych meneli nie mozna byloby znalezc.
    I czego sie spodziewamy po tych wyzwiskach?

    Jest w tej chwili ogromna walka miedzy Wschodem i Zachodem o kontrole zrodel energii i w ogole o zasoby mineralne naszej planety.
    Jak sie Polska ustawia w tej wielkiej grze?
    Jako chlopiec do bicia? Bo na dyplomacje nas nie stac?
    Nie mam pojecia jaka jest na to rada, bo chyba na wiele rzeczy jest juz za pozno. Wyplukalismy sie ( i narod) z pieniedzy.

    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114881,11593274,Po_wycofaniu_wojsk_bedziemy_placic_na_Afganistan_.html

  5. dariuzs said

    „Kiedyś niejaki Franz Fischer powiedział, 50 tysięcy łotrów i złodziei. Dziś trzeba by rozstrzelać co najmniej jakieś 25 milionów.
    Admin.” Noo panie Admin, chyba Pana poniesło:alboś Pan na germańsko-maltuzjańskim garnuszku, albo emocjonalny jakoby dzierlatka płocha i nieuczona. Przeca odliczywszy emigrację, dzieci, właśnie umierających oraz niezainteresowanych/się nie znających/zdania nie mających-oraz hipotetycznych zwolenników tez autora artykułu Engelgarda Jana-jacyś muszą być, nieprawdaż?-postulujesz Pan totalholo .Totalny antypolonizm. Amfy wrogi sypnęli do ulubionego kleiku czy jak??Jeśli już kogoś strzelać to może lepiej agenturę pana Fischera Franza ziomali tudzież agenturę braci najstarszych? Ale czy metody tak nieodwracalne to jakaś moda czy szpan się zrobił? Może Braun reżyser epidemię twardzieli wywołał? To co panie Adminie radykale- do zobaczenia na barykadach? Pozdrawiam w rozbawieniu (mimo wszystko co nie śmieszy).

    Nie lubię takiej sraczki słownej, jak ta powyżej. – admin

  6. wi42 said

    Re 5 i Admin.

    Tak, troche ponioslo admina i to sa poniekad koszty obcowania z polityka. Wszakze spotyka admin kwiatki poczynajac od gledzenia „trzy po trzy…” jak 5-D i konczac na zupelnych idiotach.

  7. Fran SA said

    Ad.5
    Dariuzs
    Zdaje sie, ze Pan nie zrozumial szczerych zamiarow Gajowego.
    Model demokracji oparty na motywach Mackbetha ‚bede okrutny, zeby byc dobrym’, mial zwyczajnie troche historycznego pecha. Mackbeth juz nie zdazyl byc dobrym.

    A swoja droga probuje puscic wodze fantazjii i wyobrazic sobie ‚final solution’ zaproponowany w Gajowce: kto mialby dokonac masowej egzekucji i na podstawie jakiej selekcji? Sciagania gaci?
    W systemie skrobanek/aborcji, szczepionek, przymusowej emigracji i strzelaniny na wzor amerykanski – narod polski ma kolosalna przyszlosc.

    I muzulmanie nie musza nas wyreczac. Sami sobie damy rade.

  8. Marucha said

    Re 6, 7:
    Przecież każdy powinien zrozumieć, iż wirtualna propozycja rozstrzelania 25 milionów mieszkańców Polski nie ma na celu nawoływania do jej realizacji, lecz uświadomienie czytelnikowi stopnia ogłupienia, czy wręcz degeneracji duchowej, polskiego społeczeństwa.

    Nb. w Polsce jeszcze nigdy nie ukarano żadnego zdrajcy. Jesteśmy rajem dla łajdaków, renegatów i sprzedawczyków. Piastują u nas najwyższe stanowiska państwowe i kończą swój żywot w dobrobycie.

  9. Jan said

    Re 8.Nb. Pełna zgoda co do braku ukarania zdrajców, dodam że jest to bardzo zadawniona praktyka, Zamiast bohaterów i osób o wyjątkowych ,stawia się na piedestałach zdrajców i rożnej maści sługusów. Np rok 1920, generał Tadeusz Jordan Rozwadowski zapomniany i umniejszany do zera, a gloryfikowany psychopata.

  10. Fran SA said

    Ad.8
    ‚W Polsce jeszcze nigdy nie ukarano zadnego zdrajcy’

    To prawda. Ale i prawda jest to, ze nie stworzylismy zdrowego systemu sprawiedliwosci. Wrecz przeciwnie; caly nasz system sprzyja zdrajcom i szubienicznikom.
    Mnie najbardziej martwi, ze nie mamy aboslutnie niczego do zaproponowania przyszlym pokoleniom. Nawet nie wiem czy sezonowe panstwo polskie sie ostoi.
    Niektorych puszczaja z torbami. Nam nawet torby nikt nie da.

  11. JO said

    Ad.10. To nie my stworzylismy chory system. Mow Pan za Siebie. Taki. Zdaniem graj Zydom w Zagiel, bo ONI Zrobili a mowia ze To Polacy, My Polacy.

    Naucz sie Pan to odrozniac. W przeciwnym raze Zawsze bedziesz w gownie I topilbedziesz Nas w nim.

    Co do zaproponowania, to tez Pan jest SLEPY, bo to my MAMY SKarb wciaz, wielki Skarb, ale Tacy ktorzy mowia jak Pan maja „jeno TYLKO SZNUR” a nie „zloty rog”

    I jak tu cokolwiek robic z takimi ” zlotoustymi” ?

  12. JO said

    Kiedys Rycerz a Potem szlachcic , Krol byl Uosobieniem Calego Narodu w tym tych Glupich, niewiedzacych, nie majacych mozliwosci intellectualnych rozumiec, gdyz wg Prawa Bozegmo to Prawda przemawiana ustami Elity, powodowala ze ktos byl Elita a za razem Reprezentantem Narodu.

    Nawet zwykly chlop , sluga kiedys to Rozumial I byl Dumny z PANA, Rycerza, Szlachcica, ktory BYL NIM poprzez Prawde I w Prawdzie, bo taki byl Jego Obowiazek.

    Dzis kazdy Glupek chce Czuc sie wladca I Uwaza, ze moze miec Wlasna opinie I Glosno Ja wyrazac. Slucha taki populistow Zydow ” filozofow” I oddaje glos na nich I jest taki przekonany , ze to on rzadzi, ba on naprawde Wierzy, ze jest wspolodpowiedzialny za nawet Gowniane czy zbrodnicze Rzady tak skonstruowane.

    Imbecylizm wszedl do KRWI I tylko jej upuszczenie, zaprzestanie jej Krazenia moze cos zmienic

  13. JO said

    Miejsce CHAMA jest w Oborze
    Miejsce Krola jest w palacu

    Debile nie umieja tego zrozumiec I Pojsc do Obory, bo ktos I’m do glowy wbil ze Swinia moze jesc Przy stole a czlowiek Przy Korycie byc musi.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: