Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Dlaczego królestwa potrzebują świętych relikwii?

Posted by Marucha w dniu 2012-12-19 (Środa)

Było to w roku 1147. Do opactwa Saint-Denis przybył król Francji Ludwik VII, aby spotkać się tam z papieżem Eugeniuszem III. Celem pielgrzymki władcy Francji do opactwa, gdzie były przechowywane relikwie patrona królestwa – świętego Dionizego oraz towarzyszy jego męczeństwa – świętych Rustyka i Eleutera, było otrzymanie od papieża i opactwa (król Francji był lennikiem św. Dionizego) pozwolenia na udział w wyprawie wojennej (causa licenciam accipiendi). A właściwie chodziło o udział w pielgrzymce zbrojnej do Ziemi Świętej.

<b>Dlaczego królestwa potrzebują świętych relikwii?</b>

Św. Ludwik IX przyjmuje relikwie święte. Repr. Chroniques de Saint-Denis/Wikimedia Commons

Po przybyciu do kościoła opackiego, w obliczu papieża, dworu królewskiego, duchowieństwa i całego rycerstwa, król Ludwik VII upadł na twarz przed głównym ołtarzem, gdzie przechowywane były relikwie świętych męczenników. Następnie otrzymał z rąk papieża  sakwę i kij pielgrzymi, a z głównego ołtarza bazyliki podjął sztandar „spoczywający na ciałach świętych” – królewską chorągiew przyozdobioną krzyżem, którą od XIII wieku tradycja nazywa oriflamme (aurea flamma).

Dopełnieniem ceremonii było – jak skrupulatnie odnotował kronikarz – „wyjęcie troszeczkę” relikwiarza św. Dionizego, na którym swój pocałunek złożył władca Francji. Tak Ludwik VII – wasal świętego Dionizego – rozpoczynał swój udział w II wyprawie krzyżowej. Ten sam rytuał został powtórzony przez kolejnego Kapetynga – krzyżowca, króla Filipa Augusta, udającego się w 1190 roku na III wyprawę krzyżową. Podobnie uczynił w 1270 roku król św. Ludwik IX wyruszający na swoją ostatnią wyprawę krzyżową.

Jednak kult świętych relikwii nie ograniczał się w monarchii Kapetyngów w okresie jej potęgi (XII – XIII wiek) tylko do św. Dionizego. Od XI stulecia przedmiotem szczególnej czci były relikwie Męki Pańskiej – cząstki Krzyża Świętego oraz Korona Cierniowa, które zgodnie z tradycją, już od czasów Karolingów spoczywały początkowo w Akwizgranie, a następnie w Saint-Denis. Ów kult to nie tylko wyraz żarliwej pobożności, która w zgodnej opinii kronikarzy królestwa Francji, wraz z uczonością miejscowych uniwersytetów oraz męstwem rycerstwa, była tytułem do szczególnej chwały „królestwa Franków”, ale to zasadnicza część teologii politycznej, ukształtowanej w XII i XIII wieku w monarchii Kapetyngów.

O tym właśnie traktuje niedawno opublikowana monografia Jerzego Pysiaka (Król i Korona Cierniowa. Kult relikwii we Francji Kapetyngów, Wydawnictwo Uniwersytetu Warszawskiego 2012). Książka łączy w sobie wszelkie walory opracowania naukowego – bardzo bogata baza źródłowa, kompetentnie opracowana – z opowieścią o dawnych czasach, gdy możni tego świata szukali wsparcia u świętych patronów, a „Świętą Koronę” Chrystusa (Koronę Cierniową) przedkładali ponad wszelkie bogactwa i zaszczyty.

Patrząc na czasy współczesne, ekspansji barbarzyńskiej hołoty na naszych ulicach (vide profanacje krzyża w sierpniu 2010 w Warszawie) i świątyniach (próba zniszczenia Cudownego Obrazu na Jasnej Górze) – wydaje się, że to jakiś świat z bajki. Ale lektura, doskonale udokumentowanej rozprawy Jerzego Pysiaka, przekonuje o czymś innym. Taka była rzeczywistość Francji, nie tylko „pierworodnej córy Kościoła” i „matki tylu świętych”, ale chcącej być najświetniejszym relikwiarzem w całej christianitas.

Jak udowadnia autor monografii, tych ambitnych zamierzeń Kapetyngów nie sposób odseparować od rozwijającej się od przełomu XI i XII wieku idei wypraw krzyżowych. Nieprzypadkowo właśnie w tym czasie w koroniach francuskich i chansons de geste pojawia się postać cesarza Karola Wielkiego jako archetypicznego krzyżowca. W tych opowieściach Karol otrzymuje w Konstantynopolu od bizantyjskiego cesarza relikwie Męki Pańskiej (cząstkę Krzyża Świętego oraz Korony Cierniowej) jako wyraz wdzięczności za uchronienie Cesarstwa Wschodniego od saraceńskiego zagrożenia. Relikwie zostają umieszczone w Akwizgranie, a następnie – według tych samych podań – wnuk Karola Wielkiego, cesarz Karol Łysy dokonał ich translacji (przeniesienia) do opactwa Saint-Denis.

Dokonuje się w ten sposób nie tylko swoista „translacja Jerozolimy” do Francji, ale również translatio imperii (przeniesienie cesarstwa) z Konstantynopola do „królestwa Franków”. Apogeum tak pojmowana teologia polityczna królestwa Kapetyngów osiągnie w okresie panowania św. Ludwika IX, autora najsłynniejszej translacji relikwii Męki Pańskiej do Francji. Chodzi o sprowadzenie do Francji przez króla św. Ludwika IX w 1239 roku Korony Cierniowej. Przy tej okazji kronikarze królestwa Kapetyngów nie tylko określają władcę Francji „drugim Dawidem”, a samo wydarzenie porównują do sprowadzenia Arki Przymierza do Jerozolimy, ale wręcz wykazują podobieństwa między władzą królewską Chrystusa a władzą królewską Kapetyngów.

Święty Ludwik to – rex imago Christi. To jest więc ostateczne „przeniesienie cesarstwa” i tym samym rozstrzygnięcie długiego sporu między monarchią Kapetyngów a cesarstwem Hohenstaufów, sporu na dwie teologie polityczne, swoistej rywalizacji o to, która z monarchii żyje w ściślejszej familiaritas (względnie amicitii) z wielkimi świętymi. Z jednej strony był podejmowany przez Fryderyka I Barbarossę kult Karola Wielkiego jako świętego cesarza. W tym celu nakazał Barbarossa w 1165 roku jednemu z osadzonych przez siebie w Rzymie antypapieży dokonanie kanonizacji Karolinga – rzecz jasna, dlatego nie uznanej przez Kościół. Z drugiej – wielki renesans kultu świętego Dionizego, połączonego jednak z kultem relikwii Męki Pańskiej (przechowywanych w opactwie Saint-Denis, zgodnie z tradycją, również od czasów karolińskich).

Książka Pysiaka to fascynująca opowieść o tym, jak kształtowało się i jak wyglądało w praktyce pojmowanie przez królów Francji swojej roli jako „panów relikwii”, ale także jako „szczególnych przyjaciół” świętych. Autor przypomina więc, że katolicka ceremonia koronacyjna, nadająca królowi godność christus Domini (pomazańca Bożego), miała swój wymiar eklezjalny. W końcu już w 800 roku Karol Wielki przy okazji cesarskiej koronacji otrzymał godność kanonika (subdiakona) w papieskiej Bazylice św. Jana na Lateranie.

Jerzy Pysiak rekonstruując przed czytelnikiem ceremonie związane z ostensio (okazaniem) i translatio (przeniesieniem) relikwii głównych patronów królestwa Francji i relikwii Korony Cierniowej, w których to Kapetyngowie (odpowiednio: Ludwik VII w 1144 roku i św. Ludwik IX w 1239 roku) odgrywali rolę najważniejszych celebransów (wnoszących na swoich ramionach relikwie), pokazuje ten szczególny kontekst pojęcia „monarchia chrześcijańska”. Monarchia szukająca wsparcia świętych i najświętszych relikwii, a nie legistów czy oświeceniowych „filozofów”. Była kiedyś taka monarchia.

Grzegorz Kucharczyk
http://www.pch24.pl

Sorry, the comment form is closed at this time.