Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    JanuszT o Wolne tematy (41 – …
    JanuszT o Wolne tematy (41 – …
    Bezpartyjna o Wolne tematy (41 – …
    Bezpartyjna o Wolne tematy (41 – …
    Bezpartyjna o Wolne tematy (41 – …
    Bezpartyjna o Wolne tematy (41 – …
    Bezpartyjna o Wolne tematy (41 – …
    Siekiera_Motyka o Rosyjscy eksperci będą szukać…
    Maria o Rosyjscy eksperci będą szukać…
    bryś o Rosyjscy eksperci będą szukać…
    Bezpartyjna o Wolne tematy (41 – …
    Witold o Rosyjscy eksperci będą szukać…
    Bezpartyjna o Wolne tematy (41 – …
    Chyba jakieś inne Pi… o Wolne tematy (41 – …
    JanuszT o Wolne tematy (41 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 546 obserwujących.

Strategia nakreślona przez Vaticanum II okazała się kompletną klapą

Posted by Marucha w dniu 2012-12-29 (Sobota)

Z prof. Robertem de Mattei rozmawia Marcin Musiał.

Podczas obrad Soboru istniały dwie mniejszości – konserwatywna i lewicowo-modernistyczna. Dziś również są radykalni moderniści, którzy prezentują Sobór jako superdogmat. Po drugiej stronie są osoby, które prowadzą badania nad Soborem z historycznego punktu widzenia – mówi w rozmowie z PCh24.pl prof. Roberto de Mattei, włoski historyk i publicysta, redaktor naczelny magazynu „Radici Cristiane”.

<b>Strategia nakreślona przez Vaticanum II okazała się kompletną klapą</b>

Pięćdziesiąt lat po Soborze Watykańskim II w Kościele wreszcie zaczyna się dyskusja na jego temat. Wziął Pan w niej czynny udział, jako autor głośnej książki „Sobór Watykański II. Nieopowiedziana Historia”. Jakie są Pana refleksje związane z tym pięćdziesięcioleciem?

Uczestniczyłem w wielu konferencjach, sympozjach i kongresach, nie tylko we Włoszech, które dotyczyły Soboru Watykańskiego Drugiego. Nadszedł czas zrewidowanie dotychczasowej mitologii Soboru i czas na otwarcie poważnej debaty historycznej na temat jego genezy, głównych zagadnień oraz konsekwencji z nim związanych.

Krajem, w którym dyskusja na temat Soboru jest najbardziej rozwinięta i najdalej posunięta, są Włochy. Kilka miesięcy temu brałem udział w seminarium na temat Soboru, któremu patronował kardynał Walter Brandmüller. Podczas jego trwania padło wiele bardzo ważnych wniosków i spostrzeżeń. Interesujący jest na przykład fakt, że we Włoszech nikt praktycznie nie wierzy już w to, że Sobór Watykański Drugi otoczony jest aurą nieomylności. Wierni zrozumieli, że Sobór wydał dokumenty, których waga i znaczenie nie są jednakowe. Siła ich autorytetu również nie jest identyczna.

Kardynał Brandmüller powiedział, że takie dokumenty jak Dignitatis Humanae (Deklaracja o wolności weligijnej) czy Nostra Aetate (Deklaracja o stosunku Kościoła do religii niechrześcijańskich) nie są doktrynalnie wiążące, gdyż są dokumentami pastoralnymi. Inni teolodzy i specjaliści również twierdzą, że Sobór Watykański II miał charakter pastoralny, więc na tym poziomie możliwa jest jego krytyka.

Uważam, że z pastoralnego punktu widzenia, metody zaproponowane przez Sobór Watykański II okazały się kompletną klapą. Po pięćdziesięciu latach musimy je porzucić. To nie jest kwestia teologiczna, lecz analiza faktów historycznych i strategii duszpasterskich.

A co z innymi kontrowersyjnymi problemami? Wiele razy rozpoczęcie dyskusji nad zmitologizowanym tematem wywoływało liczne reperkusje. Za przykład może służyć kwestia beatyfikacji papieża Pawła VI.

W tej chwili nie toczy się żadna nowa dyskusja na ten temat. Nie sądzę, aby jego beatyfikacja była możliwa, gdyż był bardzo kontrowersyjną postacią. Wielkim problemem była m.in. odpowiedzialność papieża za brak potępienia komunizmu podczas obrad Soboru Watykańskiego Drugiego. Myślę, że potrzebna jest rzetelna historyczna debata nad tym problemem.

Był Pan jednym z prelegentów podczas międzynarodowej konferencji poświęconej Soborowi, która odbyła się na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Zaproszeni goście nie chcieli dyskutować z tezami, które przedstawił Pan w swoim referacie o wolności religijnej. Jedna osoba publicznie odmówiła ustosunkowania się do pańskiej wypowiedzi. Czy tak powinna wyglądać debata na temat pięćdziesięciolecia Soboru?

W swoim wystąpieniu nie krytykowałem Dignitatis Humanae. Przedstawiłem jedynie tło historyczne i genezę powstania pojęcia wolności religijnej. Pokazałem, w jaki sposób pojęcie to wywodzi się z ruchów heretyckich – bardzo radykalnego skrzydła rewolucji protestanckiej. To są fakty historyczne. Na Zachodzie jest wielu autorów, nie tylko konserwatystów i tradycjonalistów, którzy krytykują Dignitatis Humanae. Twierdzą, iż jest to dokument bardzo kontrowersyjny.

Jak już mówiłem, ks. kardynał Brandmüller, i nie tylko on, również wielu innych teologów, jest zdania, że z kanonicznego punktu widzenia dokument ten nie obliguje nikogo. O tym musimy rozmawiać również podczas konferencji o charakterze historycznym, politologicznym czy społecznym. Konferencja nie jest głosem Magisterium Kościoła, które definiuje i precyzuje pojęcia. Celem spotkań uniwersyteckich jest debata i wymiana poglądów. Jeśli nie będziemy rozmawiać, zmarnujemy tylko czas.

Często możemy spotkać się z tezą, że istnieje pewnego rodzaju podział na frakcje, które wzajemnie spierają się co do istoty i założeń Soboru. Z jednej strony mamy radykalnych modernistów, którzy oskarżają Sobór o zbyt duży konserwatyzm a Kościół posoborowy o zbyt wolne tempo wprowadzania zmian. Po drugiej stronie są „skrajni tradycjonaliści” i „lefebryści” – ich twierdzenia dotyczą kwestii zerwania Soboru z Tradycją i odejścia Kościoła po Soborze od wielowiekowego nauczania. Na środku tego podziału ma znajdować się „zdrowe” centrum, które dokonało prawidłowej interpretacji Soboru. Czy zgadza się Pan z tym stwierdzeniem?

Nie. Podczas obrad Soboru Watykańskiego Drugiego istniały dwie mniejszości – konserwatywna i lewicowo-modernistyczna. Było również centrum, które przechylało się raz w jedną, raz w drugą stronę. To centrum nie posiadało jednak żadnej sprecyzowanej tożsamości. Dziś również są radykalni moderniści, którzy prezentują Sobór jako superdogmat. Po drugiej stronie są osoby, które prowadzą badania nad Soborem z historycznego punktu widzenia.

Kiedyś ktoś nazwał mnie „lefebrystą”, gdyż to, co mówiłem, zbiegało się z poglądami członków i sympatyków Bractwa św. Piusa X. Odpowiedziałem na te zarzuty. Uważam, że FSSPX wyznaje wiarę katolicką, ale pozostaje w nieuregulowanym statusie kanonicznym. Z drugiej strony, są ludzie tacy jak Hans Küng, który nie wyznaje wiary katolickiej, ale ma uregulowaną pozycję kanoniczną. Ja również głoszę poglądy zgodne z nauką Kościoła i posiadam uregulowany status kanoniczny. Moja pozycja nie jest więc taka sama jak pozycja FSSPX, a moderniści nie głoszą katolickiej nauki.

Jednym z istotnych tematów w Kościele jest od pewnego czasu tzw. nowa ewangelizacja. W jaki sposób powinniśmy ją przeprowadzać, mając jednocześnie na uwadze krytyczną recepcję Soboru Watykańskiego Drugiego?

Myślę, że metody pastoralne Soboru zawiodły. Dlaczego? Ich fundamentem była zmiana nastawienia i podejścia do wrogów Kościoła. Wróg stał się przyjacielem, z którym powinniśmy się dogadać. Jednak to, co działo się po Soborze, nie zrodziło porozumienia. Dzisiaj ruch sekularystyczny i ateistyczny jest jeszcze silniejszy niż pięćdziesiąt lat temu. Trzeba zmienić metody i zwrócić się znów w kierunku tradycji. Dziś widzimy owoce strategii nakreślonej na Soborze – Kościoły są puste, seminaria opustoszałe, powołania w kryzysie. Ludzie, w szczególności młodzi, wyraźnie ciągną w kierunku tradycji, która nie straciła na popularności.

Powinniśmy więc walczyć, a nie dialogować?

Oczywiście, że tak.

Dziękuję za rozmowę

Marcin Musiał
http://www.pch24.pl/

Powyższy tekst wymaga pewnych sprostowań.
Otóż NIE jest prawdą, iż „strategia nakreślona przez Vaticanum II okazała się kompletną klapą”. 
Strategią II Soboru Watykańskiego było rozwalenie Kościoła Katolickiego i  udała się ona nad wyraz świetnie. W chwili obecnej 90% wiernych byłego Kościoła Katolickiego to lemingi, nie mające zielonego pojęcia o religii w którą rzekomo wierzą, którym można wcisnąć każdą herezję, a nawet nakazać modlenie się do Bafometa, a oni posłusznie nakaz ów wykonają.
Admin.

*                              *                             *
Vaticanum Secundum – przemilczana krytyka

Zasada wolności religijnej, rozumiana jako prawo człowieka do wyznawania i propagowania jakiejkolwiek religii, nigdy nie była wspierana przez katolików. Działo się tak nawet w pierwszych wiekach chrześcijaństwa – okresie prześladowań i represji. Wierzący w Chrystusa domagali się wolności dla wyznawania własnej religii, ale nigdy dla religijnego pluralizmu. Zmianę przyniósł dopiero duszpasterski – niedogmatyczny – Sobór Watykański II.

Vaticanum Secundum – przemilczana krytyka

Deklaracja o wolności religijnej Dignitatis Humanae, była jednym z najbardziej kontrowersyjnych dokumentów wypracowanych przez Sobór Watykański II. Była to prosta deklaracja, która nie aspirowała do posiadania takiej samej rangi i wagi jak inne teksty, gdyż została umieszczona przez ojców soboru jedynie na poziomie duszpasterskim a nie doktrynalnym. Jednak ze względu na tematykę, którą poruszała – relację między Kościołem a państwem oraz między Kościołem a światem współczesnym, nabrała większego rozgłosu i znaczenia niż pozostałe dokumenty.

Przedmiotem kontrowersji i sporu wokół Dignitatis Humanae nie jest, jak mogłoby się wydawać, kwestia wolności aktu wiary, gdyż Kościół w całej swojej historii stale głosi ten pogląd. Problemem stał się związek wiary ze społeczeństwem i polityką lub też pytanie o to, jakimi publicznymi i prawnymi przywilejami powinna się cieszyć religia.

50 lat od rewolucji

Debata nad tymi istotnymi zagadnieniami powróciła w pięćdziesięciolecie rozpoczęcia obrad Soboru Watykańskiego II. Inaugurując Rok Wiary papież Benedykt XVI przypomniał, iż w tym szczególnym czasie pożądane jest pogłębianie wiedzy na temat Soboru przez ogół wiernych. Środkiem do tego celu powinny być sympozja, zjazdy i zebrania, służące umocnieniu znajomości treści nauki katolickiej.

Na apel Ojca Świętego odpowiedział m.in. Instytut Politologii Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w porozumieniu z Centrum Myśli Jana Pawła II oraz Fundacją Jerzego Turowicza. W połowie listopada zorganizowano na UKSW międzynarodową konferencję naukową pt. Dylematy obecności Kościoła i chrześcijan w świecie – przełom Soboru Watykańskiego II.

Jednym z zagranicznych gości był dobrze znany czytelnikom „Polonia Christiana” i PCh24.pl prof. Roberto de Mattei, który wystąpił w panelu dotyczącym „niepolitycznej polityczności” Kościoła. O ile obecność na konferencji znanego na całym świecie włoskiego historyka nie była dla nikogo zaskoczeniem, to treść jego referatu o wolności religijnej zszokowała gości i organizatorów.

Historia magistra vitae

Redaktor naczelny włoskiego pisma „Radici Cristiane” jako historyk nie rościł sobie prawa do udzielania teologicznych interpretacji Dignitatis Humanae.

– Nie jest moją rolą dawanie autorytatywnych wyjaśnień znaczenia tego dokumentu. Historyk powinien jednak przypominać ludziom genezę idei wolności religijnej – pojęcia opracowanego pomiędzy XVI a XVIII wiekiem, którego praktyczne zastosowanie rozpoczęło się podczas Rewolucji Francuskiej – mówił de Mattei rozpoczynając swoje rozważania.

Zasada wolności religijnej, rozumiana jako prawo człowieka do wyznawania i propagowania jakiejkolwiek religii, nigdy nie była wspierana przez katolików. Działo się tak nawet w pierwszych wiekach chrześcijaństwa – okresie prześladowań i represji. Wierzący w Chrystusa domagali się wolności dla wyznawania własnej religii, ale nigdy dla religijnego pluralizmu. Tej drugiej koncepcji sprzyjali poganie. Jednym z nich był rzymski prefekt Kwintus Aureliusz Symmachus, który podniósł zasadę wolności religijnej w słynnym sporze o Ołtarz Wiktorii, przeznaczony do usunięcia z budynku senatu. Poglądom Symmachusa stanowczo sprzeciwił się arcybiskup Mediolanu święty Ambroży, który potępił religijny relatywizm i zaapelował o publiczne uznanie wyłącznie absolutnej prawdy, którą głosi chrześcijaństwo.

Pierwsze użycie zasady wolności religijnej w czasach nowożytnych występuje w poglądach głoszonych przez radykalne sekty protestanckie, takie jak anabaptyści i unitarianie. Podczas gdy historyczni przywódcy tzw. reformacji, Luter, Zwingli i Kalwin pisali o potrzebie istnienia Corpus christianum podkreślając, że państwo chrześcijańskie jest niezbędne do utrzymania porządku w świecie poddanemu grzechowi, anabaptyści i unitarianie widzieli w „konstantyńskim łańcuchu” świętokradczą unię, która powinna zostać zniszczona. Wolność religijna postulowana przez te sekty ma swoje fundamenty w nowej koncepcji, którą było „doświadczenie religijne”, uwolnione od obiektywnego depozytu wiary. Pogląd ten zastąpił dogmatyczną i obiektywną prawdę subiektywną praktyką moralną, która stała się wyłącznym kryterium usprawiedliwienia.

Za jednego z największych teoretyków wolności religijnej można uznać też heretyka ze Sieny, jednego z twórców unitarianizmu, Fausta Socyna, który w tolerancji widział esencję religijności. Jego idee dotarły z Włoch do Polski (arianie) a następnie do Holandii i Anglii, gdzie ufundowały intelektualne fundamenty pod koncepcję deizmu. Poglądy Socyna stanowiły tło Listu o Tolerancji Johna Locke’a, znalazły również wyraz w powstaniu Wielkiej Loży Londynu w 1717 roku.

Dzięki wpływom masonerii idee tolerancji i wolności sumienia wyszły poza krąg filozofów aby dotrzeć do opinii publicznej we Francji i całej Europie. Oświecenie przejęło dziedzictwo masońskiego deizmu, który został szczegółowo omówiony m.in. w pracach Woltera, autora teorii społeczeństwa opartego na zasadzie religijnej „tolerancji”: tolerancji obejmującej wszelkie możliwe sekty a z wyłączeniem katolików, którzy są uważani za zło i powinni zostać wytępieni.

Rewolucja Francuska zerwała tysiącletni sojusz pomiędzy tronem a ołtarzem. Nauczanie papieży od zawsze potępiało rozdzielenie Kościoła od państwa oraz zasadę wolności religijnej, która jest z tym rozdziałem związana. Jednak w latach pięćdziesiątych dwudziestego wieku, wśród progresywistycznych teologów wspierających tzw. nouvelle théologie, powstała nowa koncepcja relacji między państwem a Kościołem. Ta doktryna wywróciła tradycyjne magisterium Kościoła do góry nogami. Proces sekularyzacji współczesnych społeczeństw zaczął być postrzegany jako nieodwracalny i niezbędny dla „oczyszczenia” wiary katolickiej. Został on przedstawiony jako „koniec epoki konstantyńskiej”, która „ciągnęła Kościół ku przepaści”. Podczas Soboru Watykańskiego II tezy te skupiły się w jednym punkcie z poglądami amerykańskiego jezuity Johna Courtneya Murraya, który przyczynił się do ostatecznego zredagowania Dignitatis Humanae.

Pytanie bez odpowiedzi

Roberto de Mattei zakończył swoje wystąpienie otwartym pytaniem do gości i pozostałych panelistów:

Czy zasada, według której człowiek posiada prawo do wyznawania i propagowania w sferze publicznej jakiejkolwiek religii, tj. zasada wolności religijnej proklamowana przez anabaptystów i unitarian, przekazana deistom i filozofom oświecenia, podjęta przez dziewiętnastowieczny liberalizm, przefiltrowana przez modernizm i nową teologię po to, aby zaistnieć w dokumencie Dignitatis Humanae, znajduje się nadal w stanie potępienia przez Magisterium Kościoła, tak jak to miało miejsce przez wieki?

Tuż po wystąpieniu profesora de Mattei swój referat pt. Kościół i wspólnota polityczna – refleksje posoborowe,wygłosiła prof. Aniela Dylus z UKSW.

– Ciągle trwa spór co do tego, czy jak dalece soborowa nauka w wielu kwestiach, chociażby pojmowania wolności religijnej, była zasadniczym przełomem, czy jedynie kontynuacją głównych wątków kościelnego przepowiadania. Nie ma jednak wątpliwości, że w rozumieniu państwa nastąpiło zerwanie z dotychczasową tradycją – mówiła prof. Dylus. – Deklaracja o wolności religijnej bez zastrzeżeń uznała neutralność religijną nowoczesnego państwa prawa, jak też zasadę rozdziału prawa i moralności oraz państwa i społeczeństwa – dodała.

Analiza Kościoła posoborowego przedstawiona przez prof. Dylus była niezmiernie trafna. Problem tkwi jednak w ocenie rewolucji, która dokonała się przed pięćdziesięcioma laty.

Uczestnicy konferencji nie zamierzali bowiem odnieść się do pytania i tez przedstawionych przez włoskiego historyka. Dialogu i debaty nie było nawet pomimo prób „rozgrzania” dyskusji przez moderatora Marcina Przeciszewskiego.

– Ja mam pytanie od siebie do wszystkich prelegentów bo największe wrażenie na mnie zrobił referat profesora de Mattei. Nigdy w życiu, choć nie jestem człowiekiem młodym, nie słyszałem tylu zastrzeżeń do Dignitatis Humanae. Jak pozostali prelegenci to odebrali? – pytał redaktor KAI. – Ja pozwolę sobie nie odpowiedzieć na to pytanie – stwierdziła prof. Dylus. [Kim, do jasnej cholery, jest Marcin Przeciszewski, że nie słyszał „tylu zastrzeżeń” do Dignitatis Humanae? Mieszkańcem Marsa? – admin]

Kłopotliwy prelegent, drażliwe kwestie

Roberto de Mattei był podczas konferencji praktycznie całkowicie osamotniony ze swoim sceptycznym podejściem do społecznych i politycznych postanowień Soboru Watykańskiego II. Podczas dwóch dni wystąpień i wykładów mogliśmy usłyszeć m.in. o utracie tożsamości Kościoła z powodu sojuszu tronu i ołtarza, potrzebie zdjęcia „sztywnego gorsetu Trydentu”, „skrajnych i radykalnych” grupach krytykujących Sobór (w domyśle – błędnie go interpretujących), zniesieniu celibatu duchownych w niektórych rejonach świata i zwiększeniu roli kobiet w Kościele [A czego oczekiwać od polskich katolemingów, oprócz bezmyślności i ignorancji? – admin]

O problemach takich jak potępienie przez tradycyjne Magisterium Kościoła niektórych idei, które pojawiły się na Soborze (jak wolność religijna czy stosunek do innych wyznań) i metod duszpasterskich (np. międzyreligijnych spotkań w Asyżu), nie było mowy.

Zmowa milczenia dotycząca krytycznej recepcji Soboru osiągnęła poziom absurdu na jednym z katolickich portali internetowych, który relacjonował przebieg konferencji. Jeden z osobnych artykułów poświęcono panelowi „niepolityczna polityczność Kościoła”. Tekst ozdobiło zdjęcie prof. de Mattei, a podpis pod nim głosił, iż był on gościem specjalnym z Rzymu. W treści artykułu nie było jednak ani słowa na temat wystąpienia włoskiego historyka. W innej internetowej relacji napisano jedynie, iż de Mattei mówił o rozwoju idei wolności religijnej na przestrzeni wieków. Szczegółów tego „rozwoju” nie przybliżono czytelnikom zaś samemu profesorowi poświęcono zaledwie niewielki fragment tekstu, kilkukrotnie mniejszy niż streszczenia innych wystąpień.

Debata nad relacją pomiędzy Kościołem oraz polityką i społeczeństwem domaga się wstępnego historycznego i teologicznego wyjaśnienia. Niezwykle istotną kwestią jest ustalenie, czy droga w kierunku antropocentryzmu i sekularyzacji społeczeństwa, która została podjęta przez Rewolucję Francuską, a następnie społeczeństwa zachodnie, powinna być definiowana jako pozytywny i nieodwracalny proces, czy też powinna być ona postrzegana jako antychrześcijańska rewolucja, z którą musimy walczyć aby osiągnąć, z Bożą pomocą, ideał społecznego panowania Chrystusa? – pytał Roberto de Mattei.

Polski czytelnik musi sobie jednak na to pytanie odpowiedzieć sam lub poszukać wskazówek, gdyż uniwersytecka debata na temat Soboru Watykańskiego II jest w naszym kraju ciągle przykryta zasłoną politycznej poprawności.

Marcin Musiał
http://www.pch24.pl

Katopolactwo, ze względu na swój bałwochwalczy stosunek do Jana Pawła II, będzie ostatnim narodem, jaki powróci na łono Kościoła Katolickiego – o ile w ogóle powróci. 
Admin.

Komentarze 22 do “Strategia nakreślona przez Vaticanum II okazała się kompletną klapą”

  1. Jan said

    Super trafny komentarz Admin.-a. Wyobrażam sobie kolejną falę czadu na puste zaślepione łby po 20.X.2013, kiedy to największy z rodu „polaków” zostanie ogłoszony – świętym

  2. Tralala said

    „Interesujący jest na przykład fakt, że we Włoszech nikt praktycznie nie wierzy już w to, że Sobór Watykański Drugi otoczony jest aurą nieomylności.”

    1.Owszem, ale to nie ma najmniejszego znaczenia w momencie kiedy Watykan –Papiez upiera sie, aby Bractwo podpisalo sie pod absolutnym uznaniem Soboru i NAUCZANIA Z NIEGO WYNIKAJACEGO. A to z kolei oznacza, ze musielibysmy to nauczanie uznac za WLASCIWE.
    (potwierdzaja to co pisze odpowiednie cytaty, ktorych nie mam czasu teraz szukac)

    2. Tak samo jak np. – Co mi z tego, ze teorytycznie uzna sie, ze komunizm jest zly jezeli w gulagach gina ludzie,
    – Co mi z ich dyskusjii, jezeli w kosciolach nadal odprawia sie masonska msze i udziela sie kulawych sakramentow.

    3. Zapytany o Tradycje skad inad nieglupi Grzegorz Braun mowi +(-) : na starosc odkrywam piekno tradycji wyrazonej w mszy trydenckiej >>piekne i wzniosle.[sama porywajaca estetyka ? granie na emocjach ?]

    Nie jestem rewolucjonista, nie uwazam, ze wszyscy na komende musza robic to samo [czyli opowiedziec sie za Msza P V], ale chce aby byla odprawiana bez przeszkod i grymasow.

    Tradycja – sfera bezpieczenstwa, otulina cudu, zabezpiecza od balaganu. …Ojciec Swiety wie najlepiej jak robic. [zwlaszcza jak nie odprawia tejzesz mszy, a przylaczone grupy tradycyjne zmusza do novus ordo i koncelebracji, przyklad idzie z gory ].

    [Tradycjonalisci] to nie jest sekta, ale w znakomitej wiekszosci ludzie, ktorzy te tradycje chca zabezpieczyc. – tyle G Braun.W nawiasach kwadrtowych moje uwagi.

    Mnie sie to kojarzy z zabezpieczaniem rodzinnego albumu z fotografimi z dziecinstwa, a nie z liturgia, ktora jest wyrazem Wiary.

  3. Kudlaty said

    CZY VATICANUM II JEST WIĄŻĄCY DLA KATOLICKIEGO SUMIENIA?

    Przed uzyskaniem papieskiej aprobaty, zarządzenia soboru nie mają żadnej mocy wiążącej. Jednakże z chwilą, gdy takowe uzyskają, deklaracje soborowe stają się częścią nauczającego Magisterium. Od tego momentu, bez względu na to czy ich treść zostanie zaklasyfikowana do „nadzwyczajnego” czy też do „zwyczajnego” Magisterium w obu przypadkach zyskują klasyfikację prawd, w które należy wierzyć na mocy „boskiej i katolickiej wiary”.

    Szeroko rozpowszechnione przekonanie o „pastoralnym” charakterze Vaticanum II wywołało wielkie zamieszanie w opiniach dotyczących samego soboru. Ursula Oxford była wyrazicielką opinii, że ponieważ Jan XXIII został zwiedziony, co do „ducha”, który skłonił go do zwołania soboru, to dokumenty będące jego rezultatem nie posiadają mocy wiążącej (6). Inni z kolei, jak np. ojciec J. Saenz y Arriaga uważają elekcję Pawła VI za całkowicie nieważną, a stąd soborowe dokumenty w żaden sposób nie mogą być częścią Magisterium Kościoła (7). Kardynał Felici, ówczesny sekretarz Kurii i Sekretarz Generalny soboru określił charakter soborowych dokumentów jako de jure, ale nie de fide (8). Przypuszczalnie oznacza to, że musimy być posłuszni i działać zgodnie z nauczaniem soboru, ale nie mamy żadnego obowiązku by wierzyć w ich prawdziwość. Michael Davies w obliczu tego, co uznaje za oczywiste zmiany nauczania Kościoła stwierdza, że „sobór mieści się w granicach kategorii zwyczajnego Magisterium Kościoła, które może zawierać błąd w sytuacji, gdy mamy do czynienia z nowością kolidującą z poprzednim nauczaniem” – stwierdzenie, które samo jest zarówno innowacją, jak również jest sprzeczne wewnętrznie (9). Wyżej zaprezentowane poglądy są jedynie „opiniami teologicznymi” i wszyscy ci, którzy uznają posoborowych „papieży” uciekają się właśnie do tych opinii, aby znaleźć definitywne odpowiedzi.

    Wszyscy posoborowi „papieże” stwierdzali, że sobór był kierowany przez Ducha Świętego. Paweł VI na zakończenie soboru powiedział, że „chociaż pragnieniem władzy nauczycielskiej Kościoła nie było wydawanie nadzwyczajnych orzeczeń dogmatycznych to jednak dała ona wyraz swemu pragnieniu, aby jego autorytatywne nauczanie stało się powszechnie znane”. Paweł VI stwierdził później, że sobór „uniknął ogłoszenia w nadzwyczajnej formie dogmatów posiadających znamię nieomylności”, ale że nadał swojemu nauczaniu „wartość najwyższej formy zwyczajnego Magisterium” (Przemowa z 12 stycznia 1966), oraz że „ma on [sobór] tyleż samo autorytetu i daleko większe znaczenie niż Sobór Nicejski”. Gdzie indziej nazwał go „największym z soborów”, a nawet „donioślejszym niż Sobór Trydencki” (10). Chyba najbardziej wyraziste i rozstrzygające stwierdzenie można znaleźć w liście skierowanym do arcybiskupa Lefebvre gdzie domaga się podporządkowania posoborowemu Kościołowi:

    „Nie masz żadnego prawa by powoływać się na rozróżnienie między doktrynalnym a pastoralnym charakterem, które ma być podstawą dla akceptowania jednych dokumentów Soboru Watykańskiego II i odrzucania innych. Prawdą jest, że nie wszystkie kwestie rozstrzygane podczas soborów wymagają akceptacji tego samego rodzaju; tylko to, co Sobór zatwierdzi w swoich „definicjach” jako prawdę wiary albo jako związane z wiarą wymaga naszego przylgnięcia z wiarą. Niemniej jednak, reszta także stanowi część UROCZYSTEGO MAGISTERIUM Kościoła, które powinno być ufnie przyjęte i szczerze praktykowane przez każdego katolika” (11).
    W oczywisty sposób Paweł VI traktuje sobór za wiążący dla katolickiego sumienia i nie mniej autorytatywny od każdego z 20 poprzednich Soborów nazywanych ekumenicznymi. Stwierdzenie, że jest częścią Uroczystego Magisterium oznacza przyznanie mu najwyższego możliwego autorytetu. Tym niemniej, jeżeli jest tylko „najwyższą formą zwyczajnego Magisterium” to jest tak samo wiążącym dla posoborowego katolickiego sumienia (12).
    Jan Paweł II wyraził swoją pełną zgodność z Pawłem VI, którego uznaje za swojego „duchowego ojca” i stwierdził ponadto, że sobór został „zainspirowany przez Ducha Świętego”, a „posłuszeństwo wobec soboru jest posłuszeństwem wobec Ducha Świętego” (13). Jeszcze przy innej okazji powiedział, że sobór reprezentuje „autentyczne nauczanie Kościoła”. Bez wątpienia, odmowa akceptacji soboru, w jego oczach równa się „grzechowi przeciw Duchowi Świętemu”.

    ks.R.Coomaraswamy-Vaticanum II

  4. Kazek said

    Nie wiadomo jak to tłumaczyć raz Kościół nieomylnie nauczał jednego a po soborze naucza nieomylnie czegoś innego. Nie chce mi się już czytać tych różnych łamańców ,że papież powiedział jedno a myślał drugie ,że sobór był pastoralny a nie dogmatyczny itp.
    Logika wysiada.
    Jeżeli idziemy z tradycjonalistami to jesteśmy nieposłuszni,
    jeżeli idziemy z tym co jest to czasami bierzemy udział w jakiejś żenadzie np. msza z murzyńskimi bębnami
    jak jesteśmy sedewakantystami to znaczy ,że bramy piekielne przemogły Kościół Chrystusowy.

    Jak mawiał Lenin „szto dziełać”?

  5. JO said

    Nalezy upublicznic liste osob bioracych udzial w tym seminarium

  6. wet3 said

    @ Marucha
    Mysle, ze Polacy by powrocili dosc szybko do prawdziwego katolicyzmu. Warunkiem jest tylko przadziwie POLSKI episkopat gloszacy katolicyzm przedsoborowy.

  7. wet3 said

    @ Kudlsty (3)
    Kazdy normalnie myslacy katolik wie, ze SV2 – jako niezgodny z nauka przedsoborowego KRK nie jest wiazacy dla katolickiego sumienia.

  8. Tere said

    Kosciol Katolicki, a konkretnie Watykan zostal na Soborze Watykanskim II przejety przez zydomasonerie.
    Problemem dzisiejszego kosciola jest zazydzona i masonska Kuria Rzymska i Episkopaty poszczegolnych krajow.
    Szatan jest na szczytach wladzy w Kosciele Katolickim. Papiez jest marionetka, bo nie ma realnej wladzy. Wszystko zmierza do samodestrukcji.
    Czy dzisiejszy Kosciol Katolicki nie zwodzi ludzi na duchowe manowce?
    W Seminariach ucza modernistow,czyli heretykow, w wyniku czego mlody czlowiek, a przyszly kaplan traci wiare w boskosc Jezusa, a poza tym ucza ich jak udawac bycie poboznym.
    W jednym z kazan ks. Natanek mowil, iz kiedy byl w czasach PRL-u w Seminarium Duchowym, to przyszlych ksiezy uczyli jak mowic kazania jak zachowywac sie poboznie najlepsi profesorowie z Krakowskiej szkoly teatralnej.
    Zastanowilo mnie wtedy, dlaczego komunisci ktorzy walczyli z Kosciolem wyslali do Seminariow najlepszych nauczycieli uczacych aktorstwa.
    Teraz wiem, po to aby zwykly katolik nie rozpoznal, ze ksiadz w co innego wierzy a co innego mowi swoim owieczkom.
    Klamstwo jest od szatana.

  9. marta15 said

    ad 8 Szatan nie moze przejac KK, bo sam Jezus Chrystus dal na to gwarancje. r
    KK zostal fizycznie przjety przez zydomsonerie w czasie SV2 co nie oznacza, ze anty-Koscil ,jaki oni tworza, jest realnym KK, nawet jezeli uzywaja oni tej nazwy, zarzadzaja majatkami KK, uzywaja katolickich tytulow, itp.
    Sekta watykanska NIE jest prawdziwym KK bo prawdziwy KK nie mzoe zostac przejety przez hertykow, apostatow , szatanistow etc.
    Prawdziwy KK jest tam gdzei jest Prawdziwa, tradycyjna, nieskazona wiara.
    Sa to resztki wiernych i duchowienstwa rozproszone po swiecie, ale i to zostalo tez przpowiedziane w Nowym Testamencie.
    Czy Syn Czlowieczy znajdzie jeszcze wiare jak ponownie wroci na Ziemie??

  10. Jan said

    Rzym utraci Wiarę i stanie się siedzibą Antychrysta – słowa przekazane przez NMP w La Sallette – Melanii Calvat.

  11. Marucha said

    Re 4:
    Panie Kazku, sprawa jest BARDZO prosta.
    Żaden sobór, żaden papież, żaden guru neokatechumenatu „Kiko” Arguelo, żaden teolog, żaden ksiądz Boniecki NIE MA PRAWA NICZEGO ZMIENIAĆ w tym, co zostało przyjęte jako dogmat, zadeklarowane nieomylnie, albo uświęcone Tradycją.

  12. bemek said

    Ad 4. 11.
    Ja też nie rozumiem. I to mnie nurtuje jakiś czas.
    Bo skoro przyjęto dogmat, że papież jest nieomylny i on określa dogmat…
    Może mieć to jedynie sens, gdy jedynym określającym dogmaty jest Jezus Chrystus wyłącznie własnymi ustami.

  13. RG said

    Mam pytanie: co robić w sytuacji kiedy jest się tradycjonalistą zbliżającym się do lefebrystów, a chce się wziąć bierzmowanie, ślub, lub ochrzcić dziecko? Wielu ludzi może to nurtować ze względu na oczywistą niemożliwość pójścia z prośbą o sakramenty do kościoła posoborowego.

  14. Marucha said

    Re 12:
    Błąd. Bardzo popularny w czasach posoborowych i chyba sztucznie podsycany…
    Powtórzę po raz pięćsetny chyba:

    PAPIEŻ JEST NIEOMYLNY WYŁĄCZNIE, GDY UROCZYŚCIE OZNAJMIA TO CAŁEMU ŚWIATU EX CATHEDRA I WYŁĄCZNIE W SPRAWACH RELIGII I MORALNOŚCI.

    Jan Paweł II tylko jeden jedyny raz w czasie całego pontyfikatu skorzystał z przywileju nieomylności.
    Wszystko inne – włącznie z pochwałą Unii Europejskiej – to wyłącznie prywatne nauki, które do Magisterium nie należą i mogą być przez katolika ignorowane.

  15. Marucha said

    Re 13:
    Postarać się o te sakramenty u Bractwa Św. Piusa X. Skontaktować się z nimi, co radzą.

  16. Kazek said

    AD14 Sprawę kiedy JPII nauczał nieomylnie też można dyskutować. Na przykład ogłaszanie nowych świętych spełnia wymienione przez Pana warunki.
    Do kogo katolik powinien sie publicznie modlić jest jak najbardziej sprawą religii.
    Już w październiku sam JPII będzie świętym a mówi się też o Pawle VI jako kolejnym kandydacie.

  17. wet3 said

    @ 16
    Prawda! Kanonizacje przeprowadzone za papiestwa JP2 nie spelniaja warunkow tradycyjnych kanonizacji sprzed SV2.

  18. Kazek said

    Ad 17. Dlaczego?
    JPII był papieżem i zmienił procedury i jako papież miał do tego prawo.
    Jeżeli by nie miał prawa to byłby jakimś mniej ważnym papieżem od poprzednika ,który ustanowił procedury.
    PIUS V zatwierdził po wsze czasy ryt Mszy Św. ale Paweł VI też papież je zmienił.
    Można stracić wiarę jak się to wszystko rozważa i machnąć na to ręką.

  19. JO said

    Posoborowy Kosciol Katolicki NIE jest Kosciolem Katolickim. Ma tylko taka sama Nazwe a w istocie Jest Nowa Sekta

  20. JO said

    Przyjdzie taki czas, Ze Posoborowy Kosciol Bez Krecenia Zlamie Dogmaty a wowczas Bedzie Wybrany Prawowierny Papiez I dojdzie do Wskrzeszenia – Uzdrowienia Kosciola, ktory dzis Umiera

  21. Marucha said

    Re 16:
    Rzucające się w oczy ułatwienia procesów beatyfikacyjnych i kanonizacyjnych nasuwają poważne wątpliwości co do ich ważności.

    Re 18:
    Otóż nawet papież nie ma do wszystkiego prawa, w szczególności do wprowadzania zmian, przeczących Ewangelii bądź podważających Tradycję.
    Ma natomiast obowiązek przechować skarbiec wiary w nienaruszonym stanie, nic od siebie nie dodając ani nie „ulepszając”. Może też zatwierdzać swym autorytetem i daną mu władzą to, co wierni Kościoła praktykowali „od zawsze”, czyli dokąd ludzka pamięć sięga. Może wyjaśniać sprawy słabo rozumiane.
    Jeśli papieże zaczynają sobie dowolnie zmieniać liturgię, dogmaty, tradycję – to z Kościoła robi się właśnie to, co obserwujemy: jeden wielki chaos, by nie rzec po wojskowemu dosadniej.

    Papież to nie jakiś „WYNALAZCA” czy „TWÓRCA”, papież to KONSERWATOR.

    Kanonizowanie Mszy Trydenckiej przez Piusa V nie miało nic wspólnego z jakimś wymyślaniem nowego rytu, z tworzeniem Mszy od podstaw, jak w przypadku masona Bugniniego, twórcy niegodziwej parodii prawdziwej Mszy.
    Pius V zatwierdził po prostu to, co w Kościele i tak obowiązywało.
    Zatwierdził to po wsze czasy.
    I nikt tego nie może zmienić.
    Kropka.

  22. Tralala said

    ad 18 Kazek
    „Można stracić wiarę jak się to wszystko rozważa i machnąć na to ręką.”

    Kosciol Chrystusowy nie jest partia polityczna. Jak nam sie szef partii i jego ideologia nie podobaja, mozemy machnac reka i trzasnac drzwiami.
    Nad ziemskim Kosciolem stoi Bog. Nie mozna sie na Niego obrazac za ludzkie winy. Pan sobie poczyta do upojenia sw Pawla i bedzie Pan wiedzial czego sie trzymac. MUSIMY WYTRWAC !

Sorry, the comment form is closed at this time.