Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Archive for 6 stycznia, 2013

Kościół nie nawraca Żydów. Żydzi nawracają katolików.

Posted by Marucha w dniu 2013-01-06 (Niedziela)

Na artykuł zwrócił uwagę „Najnowszy model terminatora” – admin.

Chociaż ich szeregi wciąż pozostają nikłe, stale wzrasta liczba katolickich Polaków, którzy porzucają wiarę swych ojców i wybierają religię niemal doszczętnie wytrzebioną w ich ojczyźnie podczas II wojny światowej.

Najlepszym przyjacielem Jana Pawła II był żyd Jerzy Kluger. JP2 nigdy nie próbował nawracać Klugera. Kluger stwierdził, iż dzięki Janowi Pawłowi II „poczuł się bardziej żydem”. [Za stopsyjonizmowi.wordpress.pl]

„Kobiety czekające na pierwszym piętrze Centrum Żydowskiego w Krakowie nie potrafią ukryć swego podniecenia. Jest ich osiem. Dla większości z nich to najważniejszy moment w ich życiu. Moment, na który długo przygotowywały się, uczyły i dla którego tu przyjechały. Właśnie pierwszą z nich poproszono, by udała się do pokoju na trzecie piętro. Tam czeka na nią trzech rabinów.

Parę minut później dziewczyna schodzi rozpromieniona. Już ze schodów woła z uśmiechem: „Jestem Żydówką!”. W poczekalni zakotłowało się. Pozostałe kobiety spieszą się, by jej pogratulować, uściskać. Leją się łzy szczęścia, narasta podniecenie i radość.” Tak entuzjastycznie moment konwersji polskich katoliczek na judaizm zrelacjonowała niedawno izraelska gazeta „The Times of Israel”.

Judaizm jest w ofensywie, a tymczasem Kościół milczy

Kościół katolicki prowadzi akcje misyjne na całym świecie. Działa w Andach i na Syberii, w Afryce, w Oceanii. Nawraca pogan, buddystów, muzułmanów. Tylko akcję w stosunku do jednej grupy wyznaniowej pozostawił niejako w próżni. Chodzi o judaizm. Kiedyś Kościół modlił się za lud żydowski i pragnął, aby Żydzi, porzuciwszy błędy talmudyzmu, przyjęli wiarę Chrystusową. Ostatnio jednak wszystko się zmieniło i żydzi w zasadzie nie są nawracani.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Kościół/religia, Różne | 35 Komentarzy »

Święto niepoprawne politycznie

Posted by Marucha w dniu 2013-01-06 (Niedziela)

Święto Trzech Króli za swój monarchistyczny charakter w szczególny sposób znienawidzone było przez rozmaitych rewolucjonistów pod różnymi szerokościami geograficznymi. Podczas rewolucji francuskiej za uroczyste jego obchodzenie można było trafić na gilotynę. Również w Polsce komuniści wypowiedzieli wojnę Trzem Królom, znosząc w 1960 roku ich święto jako dzień wolny od pracy i utrudniając w ten sposób katolikom świętowanie.

<b>Święto niepoprawne politycznie</b>

Pokłon Trzech Mędrców przed nowonarodzonym Jezusem, pędzla Bartoloméa Murillo; Muzeum w Toledo

Zniesienie przez władze PRL Święta Trzech Króli jako dnia wolnego od pracy było zwiastunem szerszej, antykatolickiej ofensywy: wyrzucenia religii ze szkół (1961), akcji dekrucyfikacyjnej, wreszcie próby „przykrycia” w 1966 roku uroczystości milenijnych programem „tysiąclecia państwa polskiego” (albo jak głosili niektórzy nadgorliwi partyjni działacze w terenie: „tysiąclecia Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej” !).

Gomułka nie był jednak pierwszy. Święto Trzech Króli po raz pierwszy stało się politycznie podejrzane w okresie rewolucji francuskiej. Jak wiadomo, najważniejszym elementem programu budowy „nowej Francji” przez rewolucjonistów była próba dechrystianizacji „pierworodnej córy Kościoła”. W tym także zerwania z chrześcijańskim sposobem mierzenia czasu. Kalendarz chrześcijański został zastąpiony przez kalendarz republikański; lata miano liczyć nie od narodzin Chrystusa, ale od ustanowienia republiki, zniknął siedmiodniowy tydzień, zastąpiony przez dekady. Wszystko po to, by „nauczyć” Francuzów innego rytmu czasowego, w którym nie byłoby niedzieli – pierwszego dnia tygodnia, zastąpionej teraz przez „święto dekadowe” (dawna niedziela znalazła się w ten sposób w środku rewolucyjnej „dekady”).

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Historia, Kościół/religia | 17 Komentarzy »

Drastyczna redukcja lekcji historii

Posted by Marucha w dniu 2013-01-06 (Niedziela)

Koalicja PO-PSL ponownie dała się we znaki. W grudniu przed Świętami Bożego Narodzenia 218 posłów odrzuciło obywatelski projekt ustawy przywracającej nauczanie historii w polskich szkołach.

Pomimo społecznej akcji protestacyjnej w kraju i za granicą, prowadzeniu wielodniowych głodówek i długotrwałej walki o zachowanie historii w drugiej i trzeciej klasie liceum, zmian w reformie edukacji z 2008 roku, wprowadzonej jeszcze przez ówczesną minister edukacji Katarzynę Hall, nie będzie. 

Naród bez historii, narodem bez przyszłości! 

Fot. za zegocina.pl

Przez prawie 4 lata środowiska intelektualistów i nauczycieli, działacze „Solidarności” oraz wiele różnych organizacji próbowały stanąć w obronie polskiej tożsamości i nie dopuścić do wyeliminowania nauki historii w polskich liceach. Głodówkę jako formę protestu przeciwko zmianom w programie nauczania oraz m.in. braku obowiązkowego nauczania  lekcji historii młodzieży, znajdującej w drugiej i trzeciej klasie liceum, podjęli najpierw z wielką determinacją opozycyjni działacze z 80. lat w Krakowie, a potem w ich ślad poszły  grupy obywateli z innych miast.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Kultura, Polityka | 22 Komentarze »

Rynek ziemi w Europie

Posted by Marucha w dniu 2013-01-06 (Niedziela)

zdjecie Trzeba pilnie zmienić prawo, żebyśmy po 2016 roku nie stracili naszej ziemi, tak jak inni w Europie nie tracą.

1 maja 2016 roku kończy się 12-letni okres ochronny na zakup polskiej ziemi przez cudzoziemców, wynegocjowany przed wejściem Polski do Unii Europejskiej. Od tej daty obywatele państw należących do Unii będą mogli kupować polską ziemię na tych samych zasadach, na jakich mogą ją nabywać polscy obywatele.

A kupować będzie co. Choć zasoby polskiej ziemi się kurczą, wciąż mamy ponad 14 milionów hektarów ziemi rolnej (objętej dopłatami z UE). Licząc po mniej więcej 25 tysięcy złotych za hektar – polska ziemia rolnicza to majątek wart co najmniej 350 miliardów złotych.

Ziemia i lasy to największy majątek, pozostający jeszcze w polskich rękach, którego władza PO – PSL do tej pory nie była w stanie sprzedać.

Ustawa blokuje wyprzedaż

Dziś cudzoziemcy, ci z Unii i ci spoza niej, mogą kupować nieruchomości, w tym ziemię, tylko na podstawie zezwolenia ministra spraw wewnętrznych. Tak stanowi ustawa uchwalona 24 marca 1920 roku o nabywaniu nieruchomości przez cudzoziemców. To najstarsza obowiązująca w Polsce ustawa, jeszcze sprzed Cudu nad Wisłą, choć oczywiście nowelizowana i dostosowana do wymogów współczesności.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Gospodarka | 5 Komentarzy »

„Mowa nienawiści” czy „mowa prawdy”?

Posted by Marucha w dniu 2013-01-06 (Niedziela)

Ktoś publicznie podniósł oskarżenie z powodu, jak to nazwał, „mowy nienawiści”. Wśród oskarżonych wymienieni są także duchowni, zwłaszcza ich wypowiedzi na ambonie. Za posługiwanie się „mową nienawiści” mają być nawet nakładane kary, które ustanowi odpowiedni organ państwowy.

To, co mówi uwidoczniona na zdjęciu swołocz, „mową nienawiści” oczywiście nie jest.

Co to jest „mowa nienawiści”? Trzeba spróbować otworzyć to zastanawiające sformułowanie, by zobaczyć, co ono może zawierać, i by dokonać rozróżnień niezbędnych dla zorientowania się, do kogo lub do czego, i w jakim sensie mogłoby lub powinno być ono odnoszone.

W sformułowaniu „mowa nienawiści” zasadniczy jest rzeczownik „nienawiść”. Słowo „nienawiść” można rozpatrywać z wielu punktów widzenia. Chciałbym je rozważyć przede wszystkim w świetle Objawienia.

1. Rozpocznę od stwierdzenia, może prowokującego: Nienawidzi Bóg! Czy to nie bluźnierstwo? Bóg jest miłością. Co wspólnego ma miłość z nienawiścią? Nie ma nic wspólnego. Miłość jest zaprzeczeniem i przeciwieństwem nienawiści. Nie mogę jednak cofnąć stwierdzenia: Bóg nienawidzi. Bóg nienawidzi zła. Bóg kocha człowieka, każdego człowieka. Paradoksalnie najbardziej kocha grzesznika, a więc tego, który dopuszcza się zła. Nienawidzi jednak zła, którego on się dopuszcza. I tu, w świetle Objawienia, pojawia się pierwsze fundamentalne rozróżnienie: Należy miłować człowieka, natomiast zło trzeba nienawidzić.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Kościół/religia, Polityka | 11 Komentarzy »

Rosja – największa grabież XX wieku

Posted by Marucha w dniu 2013-01-06 (Niedziela)

Jak Rosja straciła 500 miliardów dolarów

Niektórzy ekonomiści oceniają, że w czasie zmiany ustroju, skutkiem gospodarczej terapii szokowej, nasz naród stracił co najmniej 85 miliardów dolarów. Jest to dwa razy więcej niż zagraniczny dług Polski w 1989 roku. Skutkiem tego jest rosnące bezrobocie, śmieciowe umowy o pracę i masowa ucieczka kapitału oraz młodych ludzi z Polski.

Daniel Fried

Na samym początku wyborów prezydenckich w 1990 roku, spotkałem się w kawiarni hotelu Marriott w Warszawie z sekretarzem politycznym ambasady Stanów Zjednoczonych Danielem Friedem. Na jego własna prośbę. Był to Amerykanin etnicznie żydowski. Kiedy usiedliśmy na kawę przy stoliku, zapytałem czy sprawdził moje referencje w Kanadzie. Odpowiedział, że sprawdził też moje referencje w Peru i zapytał, co chciałbym zrobić jako prezydent RP. Powiedziałem mu o dwóch najważniejszych rzeczach – „chcę tę samą konstytucję jaką ma USA i wolny dostęp do rynków międzynarodowych”. Po moich słowach zapadło milczenie i wyczułem, że moja odpowiedź nie była po jego myśli. Nie wiedziałem wtedy, jakie miał on niecne plany wobec Polski. Kilka lat później D. Fried został ambasadorem USA w Polsce, a jeszcze potem podsekretarzem stanu przy Condoleezzie Rice, odpowiedzialnym za politykę amerykańskiego imperium w całej Europie Środkowo-Wschodniej i Rosji.

Reforma ustrojowa zwana „planem Balcerowicza” w rzeczywistości była planem rządu USA i urodzonego na Węgrzech żydowskiego spekulanta finansowego (Georgy Schwartz), znanego jako George Soros. G. Soros, przy pomocy ekonomisty Stanisława Gomułki, przekonał prezydenta PRL generała Wojciecha Jaruzelskiego, do swego planu gospodarczego. Przekonał W. Jaruzelskiego, że jego plan, który wymagał „terapii szokowej” i szybkiej prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych, był najbardziej optymalnym planem reformy gospodarczej Polski. Był to jedyny plan akceptowany przez ambasadora USA, Bank Światowy oraz Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Pod taką presją zatwardziały komunista generał Wojciech Jaruzelski się ugiął. I oddał Polskę w brudne ręce bezwzględnych kapitalistów. A Polska miała być dla Rosji przykładem wzbogacenia się komunistycznej nomenklatury.

G. Soros zatrudnił sobie do pomocy ekonomicznego „cudaka” – młodego profesora ekonomii z Uniwersytetu Harvarda w USA, Jeffrey’a Sachsa. J. Sachs wyróżnił się wcześniej prywatyzacją w Boliwii, która wbrew opinii lansowanej przez media zakończyła się fiaskiem i po serii zamieszek społecznych, spowodowała przejęcie władzy przez lewicowego prezydenta Evo Moralesa.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Gospodarka | 33 Komentarze »

Ostatnia bitwa Szatana (9)

Posted by Marucha w dniu 2013-01-06 (Niedziela)

The Devil’s Final Battle
o. Paul Kramer i Stowarzyszenie Misjonarzy (2002)
http://www.devilsfinalbattle.com/content2.htm
Tłumaczenie Ola Gordon

Poprzednie odcinki: 

ROZDZIAŁ 7 – BURZENIE BASTIONÓW

Nie ma nic dziwnego w tym, że najwięksi wrogowie Kościoła byli zachwyceni Soborem i radykalnymi zmianami, które wprowadził. Niewątpliwie są również bardzo zadowoleni nagłym i katastrofalnym upadkiem Kościoła w każdej dziedzinie po II Soborze.

Każde dostępne dane pokazują, że bezprecedensowym zmianom wprowadzonym przez II Sobór towarzyszyło równie bezprecedensowe zmniejszenie się liczby księży i osób religijnych, liczby nowych wyświęceń, liczby seminarzystów i liczby nawróceń i chrztów. Natychmiast po II Soborze odeszło około 50.000 księży – i dzisiaj mamy około 50.000 mniej księży katolickich, niż 31 lat temu. W 1997 roku w USA było mniej chrztów niż w 1970 [1].

Nawet kard. Ratzinger wypowiedział się o „trwającym procesie rozpadu, którego główną przyczyną był sam II Sobór Watykański i tym samym skompromitował Sobór w oczach wielu ludzi” [2]. Ale kard. Ratzinger, razem z innymi, którzy przewodzili temu procesowi rozpadu, nalega – co jest zdumiewające! – że potrzebujemy jeszcze więcej  II Soboru i jego orientacji:

Czy to znaczy, że sam sobór powinien zostać unieważniony? Na pewno nie. Oznacza to tylko, że prawdziwe przyjęcie soboru nawet się jeszcze nie rozpoczęło. Co zniszczyło Kościół po soborze to nie sobór, lecz odmowa jego zaakceptowania. . . Dlatego zadaniem nie jest tłumienie soboru, ale odkrywanie prawdziwego soboru i pogłębianie jego prawdziwego celu w świetle ostatnich doświadczeń [3].

Idąc jeszcze dalej, i cytując jako autorytet jednego z bardziej neomodernistycznych teologów, który pomógł sprokurować tę katastrofę dla Kościoła [jaką był II SW], kard. Ratzinger oświadczył:

Faktem jest, że już w 1952 roku Hans Urs von Balthasar zauważył, że. . . on [Kościół] musi wyrzec się wielu rzeczy, które dotychczas oznaczały dlań bezpieczeństwo, przyjmowane jako coś oczywistego. Musi zburzyć odwieczne bastiony i zaufać jedynie tarczy wiary [4].

Wołanie kardynała o “zburzenie odwiecznych bastionów” w Kościele jest, być może, najbardziej ze wszystkich obciążającym wyznaniem w kwestii nowej, rewolucyjnej orientacji Kościoła, wprowadzonej przez II Sobór Watykański.

Bo co mógł mieć na myśli kardynał mówiąc o “odwiecznych bastionach”, jeśli nie tradycyjną obronę Kościoła przed jego wrogami – co sam protekcjonalnie określił jako “wiele rzeczy które dotychczas oznaczały dla Kościoła bezpieczeństwo, przyjmowane za coś oczywistego”?

Kardynał przyznaje, że chce zburzyć te rzeczy, które dają kościołowi bezpieczeństwo! Kościół musi, zgodnie z dziwną opinią kardynała, zaufać “jedynie tarczy wiary”. Ale co to oznacza? W jaki sposób katolicy mają zachować wiarę, jeśli nie jest ona zabezpieczona tymi bastionami, które kardynał chce zburzyć?

Powołując się na “nowego teologa” Hansa Urs von Balthasara, jako autorytet w dziele “burzenia bastionów”, kardynał sam błogosławi “nowej teologii”  i planowi zniszczenia tradycyjnej teologii Kościoła, z jej jasnymi i precyzyjnymi definicjami prawd, w które muszą wierzyć katolicy.

W nawoływaniu kardynała do burzenia “odwiecznych bastionów” Kościoła, wyraźnie widzimy to co można nazwać “żądzą niszczenia”. Wyrażenie to pochodzi z książki katolickiego pisarza Atila Sinke Guimarãesa, zatytułowanej Animus Delendi (łac. “żądza niszczenia”). Guimarães pokazuje, że soborowych i posoborowych “reformatorów” Kościoła motywuje mentalność, która zniszczenie “starego” Kościoła postrzega, jako “tragiczne lecz konieczne” dla jego “rozwoju i odnowy” w “nowoczesnym świecie” [Dokładnie taką samą mentalność posiadali rewolucyjni komuniści – admin]

W jaki sposób mają zostać zburzone te “bastiony”? Matka Boża mówi, że dogmat wiary zostanie zachowany w Portugalii. Dogmaty same w sobie są bastionami Kościoła. Oczywiście więc burzenie bastionów odbędzie się poprzez podważanie definicji dogmatycznych, nawet jeśli neomodernistyczni “nowi teolodzy” pozornie uznają istnienie dogmatów.

Dogmaty można podważać następującymi metodami:

  1. Ignorowanie ich, a przestaną istnieć z praktycznego punktu widzenia;
  2. Zastąpienie jasnych określeń przez wieloznaczne – np. “być” przez “istnieć”;
  3. Odwołanie dogmatów jako “przestarzałą teologię”, jak w Deklaracji Balamanda i różnych wypowiedziach hierarchów wysokiego szczebla, o których mowa w poprzednim rozdziale;
  4. Udawanie, iż nie ma nic takiego jak nieomylne definicje dogmatyczne, w które każdy katolik ma wierzyć tak, jak są zapisane;
  5. Tam gdzie chodzi o dogmat, że nie ma zbawienia poza Kościołem, mówienie o niekatolikach jako “wierzących” lub “chrześcijanach”.

Czym dokładnie są bastiony, które według “reformatorów” takich jak kard. Ratzinger, należy zburzyć? Przypominamy jeszcze raz co dokładnie przewidział papież Pius XII w natchnionych komentarzach o nadchodzącym kryzysie w Kościele:

Martwią mnie przekazy Matki Bożej dla Łucji w Fatimie. Ta uporczywość Maryi w mówieniu o niebezpieczeństwach grożących Kościołowi  jest boskim ostrzeżeniem przed samobójstwem zmiany wiary, jego liturgii, teologii i  duszy… Wszędzie wokół mnie słyszę innowatorów, chcących zdemontować jego Święty Kościół, zniszczyć uniwersalny płomień Kościoła, odrzucić jego ornamenty i uczynić go winnym za historyczną przeszłość.

Papież Pius XII zdefiniował trzy elementy Kościoła, które “innowatorzy” chcieli zmienić: liturgię, teologię i duszę (tzn. jego charakter). Zauważmy, że papież Pius XII, opierając się na Orędziu Fatimskim, a także na tym, co sam dostrzegał w Kościele w tamtym czasie, mówił o zbliżającej się próbie demontażu, niszczenia i odrzucenia tych elementów.
Inaczej mówiąc, o “zburzeniu bastionów”.

Zburzenie liturgii

Przed II Soborem, papieże, nawet łącznie z Janem XXIII, jednogłośnie bronili antycznej łacińskiej liturgii Kościoła przed innowacją, uznając, że niezmienialna łacina stanowiła barierę przed herezją, jak uczył Pius XII w monumentalnej encyklice o liturgii, Mediator Dei.

Faktycznie, protestanccy “reformatorzy” w XVI wieku niczego bardziej nie nienawidzili, niż tradycyjnej Mszy katolickiej po łacinie, liturgii damazjańsko-gregoriańskiej, która stanowiła centrum życia Kościoła od co najmniej IV wieku (i prawdopodobnie wcześniej), aż do liturgicznej “reformy” papieża Pawła VI w roku 1969.

Nigdzie żądza zniszczenia, zburzenia bastionów, nie jest bardziej widoczna, niż w wyjaśnieniu przez papieża Pawła VI swej decyzji o praktycznej likwidacji tradycyjnej Mszy łacińskiej odprawianej od ponad 1.500 lat  i zamiany jej na dopiero co sporządzony ryt Mszy w językach lokalnych – co było całkowicie bezprecedensowym działaniem,  zupełnie niewyobrażalnym dla jego poprzedników:

To tutaj będzie najbardziej widoczna nowość, nowość języka. Głównym językiem Mszy nie będzie już łacina, ale język mówiony. Wprowadzenie języka ojczystego będzie z pewnością wielkim poświęceniem dla tych, którzy znają piękno, moc i ekspresyjną świętość łaciny. Odchodzimy od mowy Wieków Chrześcijaństwa; stajemy się jak bluźnierczy intruzi w literackim zachowywaniu świętych wypowiedzi. Stracimy wielką część tego zdumiewającego i nieporównywalnego artystycznie i duchowo dzieła, jakim są śpiewy gregoriańskie. Mamy powód do żalu, powód niemal do zagubienia. Czym możemy zastąpić język aniołów? Oddajemy coś co jest bezcenne. Dlaczego? Co jest cenniejsze od tych najwznioślejszych wartości Kościoła?

Rzeczywiście – co  jest cenniejsze od “tych najwznioślejszych wartości Kościoła”?

Według Pawła VI cenniejsze było przemawianie do “nowoczesnego człowieka”, którego papież widocznie postrzegał jako tak tępego, że nie był on w stanie odróżnić modlitw łacińskich w Mszale Rzymskim, nawet gdyby tenże Mszał zawierał przekład na jezyk ojczysty obok tekstów po łacinie.

Paweł VI ciągnął dalej odpowiadając na własne pytanie:

Odpowiedź będzie wydawać się banalna, prawie prozaiczna. Ale jest to dobra odpowiedź, gdyż jest ludzka, apostolska. Zrozumienie modlitwy jest ważniejsze od jedwabnych szat, w które jest po królewsku ubrana. Uczestnictwo ludzi jest więcej warte – szczególnie uczestnictwo nowoczesnych ludzi, tak bardzo chcących prostego języka, łatwiej rozumianego i przekształconego w codzienny język [5].

Wypowiedź Pawła VI jest wzorem tego, co przydarzyło się całemu Kościołowi od czasów soboru. Zmiany soborowe i posoborowe – wszystkie bez precedensu w historii Kościoła – są dziełem bluźnierczych intruzów, którzy pracują nad zniszczeniem czegoś bezcennego, nad zburzeniem bastionów, które stały od wieków – nie tylko w świętej liturgii, ale w stałych naukach Kościoła. Nie jest przypadkiem to, że II Sobór spowodował bezprecedensowe zniszczenie, gdyż kierujący soborem od dawna je zaplanowali.

Zburzenie teologii

W L’Osservatore Romano z 19 grudnia 1946 roku Pius XII (krytykując heterodoksyjne teorie modernistów takich jak Chenu i de Lubac) ostrzegł, że to, co głoszono jako “nową teologię” zakończy się podważeniem wiary:

Dużo się mówi (ale bez koniecznej jasności pojęcia) o “nowej teologii”, która musi być ciągle przekształcana, tak jak wszystkie rzeczy na świecie, które są w stanie ciągłych zmian i ruchów, nigdy nie przetrwając nawet swego czasu. Gdybyśmy mieli zaakceptować taką opinię, to co stałoby się z niezmiennymi dogmatami wiary katolickiej i co stałoby się z jednością i stabilnością tej wiary? [6]

Jak widzieliśmy, Jan XXIII zlekceważył ostrzeżenia Piusa XII; na II Soborze Jan XXIII zrehabilitował promotorów “nowej teologii”, których podejrzewano o herezję za czasów Piusa XII. Przypomnijmy świadectwo prałata Bandasa:

“niewątpliwie dobry papież Jan uważał, że ci podejrzani teolodzy skorygują swoje pomysły i będą naprawdę dobrze służyć Kościołowi. Ale zdarzyło się coś wręcz odwrotnego… Następował wielki zamęt. Już było widoczne, że nie pozwoli się na utrudnianie wzrostu tego zamętu ani Soborowi Trydenckiemu, ani I Soborowi Watykańskiemu, ani żadnej encyklice“.

Jakie więc były skutki “nowej teologii” dla Kościoła? Dzisiaj, w imieniu II Soboru, mówi się nam:

  1. Że Kościół musi dialogować i współpracować z komunistami, muzułmanami, heretykami, schizmatykami i innymi wrogami wiary [nie zapominajmy o talmudystach-satanistach! – admin]
  2. Że stała nauka Kościoła przedsoborowego przeciwko liberalizmowi (co widzimy w Syllabusie bł. papieża Piusa IX) i przeciwko modernizmowi (co widzimy w Pascendi Piusa X) jest, jak twierdzi kard. Ratzinger,  “jednostronna” i przestarzała
  3. Że Kościół (znowu, jak twierdzi kard. Ratzinger) musi “zaakceptować” “pojednanie” z zasadami Rewolucji Francuskiej
  4. Że “Kościół Chrystusowy” jest większy od Kościoła Katolickiego
  5. Że protestanci i schizmatycy już nie potrzebują nawracać się i wracać do Kościoła Katolickiego celem zbawienia, czy nawet dla jedności.

Zburzenie duszy Kościoła

Przyszły papież Pius XII nie mówił na próżno, gdy w świetle Orędzia Fatimskiego przepowiedział zbliżającą się próbę zmiany nie tylko liturgii i teologii Kościoła, ale i jego duszy – tego czym on jest.

Oczywiście, ten projekt nigdy nie da się zrealizować całkowicie, ponieważ nasz Pan obiecał, że bramy piekielne nie przemogą Jego Kościoła. Ale boska obietnica nie wyklucza, iż ludzki element Kościoła dozna ciężkich ran od jego wrogów, na granicy śmierci. Perspektywa śmiertelnych ran zadawanych Kościołowi, zwłaszcza w świetle przepowiedni fatimskich, zaalarmowała Piusa XII.

I faktycznie, najgorsze obawy papieża Piusa XII spełniły się w okresie posoborowym, w którym byliśmy świadkami wysiłków, aby z Kościoła – jedynej arki ocalenia, poza którą nikt nie może być zbawiony – uczynić partnera innych “Kościołów i społeczności eklezjalnych”, religii niechrześcijańskich, a nawet ateistów, w budowaniu utopijnej “cywilizacji miłości”.

W tej “cywilizacji miłości” zbawienie dusz przed Piekłem – o którym już się nie mówi – zastępuje się nową formą “zbawienia”: zbawienia przez świat “braterstwa” i światowego “pokoju”. Czyli dokładnie to, co promuje masoneria od trzech stuleci.

Zgodnie z tym masońskim pojęciem “zbawienia” poprzez “braterstwo człowieka” (rozumiane w sensie świeckim, niechrześcijańskim), wielu katolickich duchownych mówi nam teraz, że musimy szanować różne protestanckie i schizmatyczne sekty jako partnerów w “dialogu ekumenicznym” i “poszukiwaniu chrześcijańskiej jedności”.

Zgodnie z tym nowym pojęciem odprawia się “ekumeniczne” liturgie między katolikami, protestantami i schizmatycznymi prawosławnymi kościołami, aby pokazać rzekomą “częściową jedność” między “wszystkimi chrześcijanami”. Oczywiście realizatorzy nowej orientacji Kościoła Katolickiego pozwalają na głoszenie, iż – spośród wszystkich Kosciołów – jest on najbardziej zbliżony do ideału. Jednak twierdzenie, że Kościół Katolicki jest jedynym prawdziwym Kościołem, z całkowitym wykluczeniem wszelkich pozostałych, zostało de facto porzucone przez wszystkich, oprócz resztki wiernych katolików, których uważa się za “nieugiętych sekciarzy” i “przedsoborowców” tylko dlatego, iż wierzą w to, w co katolicy zawsze wierzyli przed rokiem 1965.

Ale “jedność chrześcijańska” jest tylko krokiem w kierunku jedności międzywyznaniowej w światowym braterstwie. Jednocześnie “jedność chrześcijańską” promuje się przez działania wszechchrześcijańskie, które papieże przedsoborowi uznali by za świętokradztwo. “Dialog międzywyznaniowy” uczynił Kościół bardziej “otwartym” na “wartości” religii niechrześcjańskich, których wyznawców nie uważa się za mających potrzebę wiary i chrztu w celu zbawienia ich dusz.

“Anonimowe chrześcijaństwo” Karla Rahnera – który twierdzi, że wierni wyznawcy każdej religii mogą być i prawdopodobnie są “chrześcijanami”,  nawet o tym nie wiedząc – stało się de facto teologią Kościoła. W związku z tym mają miejsce międzywyznaniowe spotkania modlitewne, gdzie członkowie wszystkich religii zbierają się, by modlić się i pokazać swoją “jedność” jako członkowie rodziny ludzkiej – ale gdzie żadnemu z nich nie mówi się o tym, że jest w niebezpieczeństwie potępienia bez chrztu, bez wiary w Chrystusa i bez członkostwa w Jego Kościele.

W “zreformowanej” liturgii Wielkiego Piątku, katolicy (pierwszy raz w liturgicznej historii Kościoła) już nie modlą się publicznie i jednoznacznie o powrót niekatolików do Kościoła Katolickiego, kroku koniecznego dla zbawienia ich dusz.

Jak każdy widzi, zastąpienie Społecznego Królowania Chrystusa “cywilizacją miłości”, całkowicie zneutralizowało Kościół Katolicki, jaki nie spełnia już roli centrum światowej moralności i władzy duchowej, którym miał być z woli jego boskiego Założyciela.

Postępowi teolodzy, którzy popierali nową orientację Kościoła, stworzyli już prawie dwa pokolenia katolickich świeckich i kleru. Dzieła Rahnera, Künga, Schillebeeckxa, Congara, de Lubaca, von Balthasara ich uczniów, dominują obecnie w tekstach nauczanych w seminariach i na uniwersytetach.

W ciągu ostatnich 35 lat postępowe zasady tych ludzi służyły jako podstaywy formacji księży, osób religijnych, teologów i studentów kolegiów katolickich. W ten sposób doszliśmy do etapu, na którym prałaci preferują teologię Rahnera od, na przykład, teologii św. Roberta Bellarmine’a, który jest kanonizowanym świętym i doktorem Kościoła, albo św. Tomasza z Akwinu, wielkiego doktora i jednego z największych świętych w historii Kościoła. Nauczanie Bellarmine’a i Akwinaty – faktycznie, nauki wszystkich papieży przed II Soborem – jest akceptowane tylko wówczas, gdy poddane zostaje interpretacji przez Rahnera i innych “nowych teologów”. To samo odnosi się do większości profesorów w katolickich kolegiach i seminariach.

W proces przemiany duszy i teologii Kościoła, czego obawiał się papież Pius XII, zaangażowane były nie tylko “przedsięwzięcie ekumeniczne” i “dialog międzywyznaniowy”, ale również niekończące się serie kajań ze strony katolickich duchownych, wysokiego i niskiego szczebla, za “triumfalizm” Kościoła w przeszłości, który twierdził, że jest jedynym powiernikiem boskiego objawienia – i za rzekome grzechy jego zmarłych członków przeciwko innym “chrześcijanom” i innym kulturom.

I to było dokładnie tym co przepowiedział Pius XII, kiedy mówił o innowatorach, którzy “uczynią go [Kościół] winnym za historyczną przeszłość”.

Spełnione przewidywania wrogów

Teraz podsumujemy zgodność tego, co wydarzyło się w Kościele posoborowym, z celami zarówno masonerii (co ujawnił Roca i różni masoni, cytowani przez bpa Grabera i w Stałej instrukcji) jak i komunizmu (co potwierdziła Bella Dodd i inni byli komuniści):

  1. Radykalna rewizja rzymskiej liturgii po soborze ekumenicznym (Roca)
  2. Zgodność “ideałów nowoczesnej cywilizacji z ideałem Chrystusa i Jego Ewangelii. To będzie konsekracją Nowego Ładu Społecznego i uroczystym chrztem nowoczesnej cywilizacji” – czyli całkowita liberalizacja katolickich duchownych zgodnie z tymi samymi fałszywymi zasadami potępionymi w Syllabusie bł. papieża Piusa IX (Roca, Melinge, Stała instrukcja Alta Vendita)
  3. Pojawienie się “pontyfikatu wielowyznaniowego, zdolnego do dostosowania się do ekumenizmu wielowartościowego, takiego jaki widzimy obecnie we współcelebracji księży i pastorów protestanckich” – dzisiaj sam papież celebruje wspólne liturgie z klerykami protestanckimi [7]. (Roca, Melinge)
  4. Wprowadzenie “kompleksu winy do Kościoła. . . żeby oczernić ‘Kościół przeszłości’ jako opresyjny, autorytarny, pełen uprzedzeń, arogancji w twierdzeniu, że jest jedynym posiadaczem prawdy i odpowiedzialnym za podziały religijne na przestrzeni wieków” (Dodd).
  5. “Otwarcie się” Kościoła na świat i przyjęcie bardziej „elastycznej” postawy wobec wszystkich religii i filozofii (Dodd).
  6. Wykorzystanie nowej orientacji do podważenia fundamentów Kościoła, bez faktycznego zniszczenia go (Dodd, Watson, sowieccy zbiedzy i Stała instrukcja).

I wszystko to przepowiedział przyszły papież Pius XII w swych wypowiedziach, zwłaszcza odnośnie “przekazów Panny Najświętszej dla Łucji w Fatimie” i “uporczywości Maryi w mówieniu o niebezpieczeństwach zagrażających Kościołowi”.

Cierpienia Kościoła

W ten sposób cierpienia, których teraz doświadcza Kościół Święty, nie są naprawdę żadną tajemnicą.

Poprzez lekkomyślne ignorowanie papieży z przeszłości, przez zaniechanie potępień błędów, przez “rehabilitację” podejrzanych teologów i robienie z nich bohaterów Kościoła, przez unieważnienie Indeksu zakazanych książek i likwidację Świętego Oficjum, przez odejście od tradycyjnej liturgii katolickiej, która stanowiła barierę przed herezją, przez uznanie antyliberalnej nauki bł. Piusa IX i antymodernistycznej nauki św. Piusa X za “jednostronną” i “przestarzałą” – krótko mówiąc, przez bezwzględne i systematyczne pozbawianie Kościoła niemal całego arsenału obronnego – nasi obecni przywódcy Kościoła zburzyli prawie wszystkie bastiony, które niegdyś chroniły Kościół przed infiltracją i zepsuciem, kreując w ten sposób skompromitowaną strukturę, która na naszych oczach upada w wyniku skandali, korupcji, nieposłuszeństwa i utraty wiary.

Ale nasi przywódcy Kościoła nadal upierają się, że katastrofalny proces zmian,  odpowiedzialnych za samozniszczenie Kościoła, będzie kontynuowany pełną parą. To dlatego kard. Ratzinger, wiele lat po II Soborze, oświadczył, że Kościół “musi zburzyć odwsieczne bastiony” [8].

Jak już wykazaliśmy, wszystko to przewidzieli wrogowie Kościoła. Bp Graber, komentując kryzys posoborowy w świetle prognoz masońskich na temat planowanych przez nich osiągnięć, oświadczył:

W obliczu tych niedwuznacznych potwierdzeń (przez masonów itp.) każdy, kto nadal uważa, że wydarzenia w Kościele [od II Soboru] są marginalnym zjawiskiem lub przejściowymi trudnościami, które same znikną z upływem czasu, jest po prostu bezrozumny. Ale tym większa jest odpowiedzialność przywódców Kościoła, jeśli nie zajmą się tymi sprawami i wciąż będą sobie wyobrażać, że wszystko można naprawić łatając dziury tu i tam [9]

Ale to właśni “przywódcy Kościoła” są przedmiotem naszej sprawy. Spieszymy dodać, jeszcze raz, że nie twierdzimy, iż każdy duchowny, który promuje nowe praktyki, takie jak ekumenizm, działa umyślnie jako wróg Kościoła. Szanowany ksiądz z XIX wieku, o. Frederick Faber, był prawdziwym prorokiem, kiedy w niezwykłym kazaniu wygłoszonym w Zielone Świątki w roku 1861 w londyńskim Oratorium powiedział:

Należy pamiętać, że gdyby wszyscy dobrzy ludzie stali po jednej stronie, a wszyscy jawnie źli po drugiej, nie byłoby niebezpieczeństwa dla nikogo, a najmniej dla tych, którzy są oszukiwani przez kłamliwe cuda. To dobrzy ludzie, dawniej będący dobrymi, o których musimy wierzyć, iż są nadal dobrzy, wykonają pracę Antychrysta,  w ten sposób krzyżując Pana ponownie… Pamiętajmy o tym w ostatnich dniach, że fałsz wyjdzie spośród dobrych ludzi, stojących po złej stronie [10].

Jak postaramy się wykazać, osoby, które nas interesują, stoją po złej stronie. Poprzez swój udział w “burzeniu bastionów” w Kościele Katolickim przy pomocy narzucania nowej orientacji – co kard. Ratzinger nazwał soborową “próbą oficjalnego pojednania” z “nową erą” rozpoczętą Rewolucją Francuską – z konieczności ustawili się przeciwko Orędziu Fatimskiemu.

Bo nie ma nic bardziej integralnie katolickiego, nic bardziej przeciwnego duchowi “nowej ery”, nic bardziej wrogiego wobec soborowego ekumenizmu, nic bardziej przeciwnego burzeniu katolickich bastionów, niż wołanie Matki Najświętszej o poświęcenie Rosji Jej Niepokalanemu Sercu, wynikłe z tego nawrócenie Rosji na wiarę katolicką i chwalebny triumf Niepokalanego Serca na całym świecie w katolickim ładzie społecznym.

Orędzie Fatimskie: ostatni bastion

Z tego co powiedzieliśmy do tej pory powinno być oczywiste, że Orędzie Fatimskie, dla czystej katolickiej uczciwości, nie może współistnieć z nową wersją Kościoła, narzuconą nam przez tych, którzy pragną go niszczyć przez “burzenie bastionów”. Niszczenie to miało miejsce właśnie dlatego, że ogromny program II Soboru – aggiornamento [włoski: uaktualnianie] – jest sprzeczny z prawdami katolickimi, którymi przesycone jest Orędzie Fatimskie.

Matka Boża nie przyszła do Fatimy, żeby burzyć bastiony Kościoła, a raczej by nawoływać członków Kościoła do obrony jego bastionów podczas nadchodzącego kryzysu. Nie głosiła “ekumenizmu” czy “dialogu międzywyznaniowego”, ale stałą i niezmienną naukę Kościoła: że nie ma zbawienia poza Kościołem.

Kiedy Matka Boża przyszła do Fatimy, nie dała nam “nowej teologii”, ani nie dała nam żadnego “nowego zrozumienia” doktryny, która byłaby sprzeczna w jakiś sposób ze stałym nauczaniem Magisterium:

Co widzimy w Orędziu Fatimskim? Widzimy wzmocnienie kluczowych doktryn wiary, doktryn, które napotkały na najwścieklejszy atak w naszych czasach [11]. Kiedy Matka Boża przyszła do Fatimy:

  1. Mówiła o doktrynie nieba
  2. Mówiła o doktrynie piekła
  3. Pokazała dzieciom piekło
  4. Mówiła o doktrynie czyśćca
  5. Mówiła o doktrynie Eucharystii
  6. Mówiła o doktrynie sakramentu pokuty
  7. Mówiła także, w sposób pośredni, o Społecznym Królowaniu Jezusa Chrystusa, przekazała niebiański nakaz o poświęceniu Rosji Jej Niepokalanemu Sercu i nawróceniu jej na katolicyzm – rzeczy istotne, które watykańscy negocjatorzy w Deklaracji Balamanda nazwali “przestarzałą eklezjologią”.

Wyraźnie ujawniony motyw

Na zakończenie, dla tych, którzy niezachwianie dążą do nowej orientacji Kościoła, Orędzie Fatimskie może tylko stanowić kolejny bastion, który należy zburzyć.

To dlatego, jak ujawnił papież Pius XII w swoich proroczych wypowiedziach, przekazy Matki Bożej do s. Łucji dotyczyły “niebezpieczeństw grożących Kościołowi”. Chociaż nie ma tego w tych częściach Orędzia Fatimskiego, które do tej pory pozwolono nam zobaczyć, papież Pius XII mówił o “boskim ostrzeżeniu” w Fatimie, o “innowatorach wszędzie wokół mnie”, którzy wyrządzą wielką krzywdę Kościołowi poprzez “zmianę jego wiary, jego liturgii, jego teologii i jego duszy”.

Teraz widzimy, wyraźnie pokazany, motyw zbrodni, która jest tematem tej książki. Istnieje fundamentalna przepaść między “nowym” Kościołem stworzonym przez II Sobór i Kościołem Wszechczasów, przedstawionym w Orędziu Fatimskim. Orędzie Fatimskie stanowi niebiańską przeszkodę na drodze tych, którzy są zdeterminowani, by zburzyć bastiony starego Kościoła, aby na jego rumowisku wznieść nowy, bardziej “oświecony” Kościół.

Te dwie konkurujące ze sobą wizje Kościoła – wizja “nowego” Kościoła i wizja Kościoła Wszechczasów widziana w Fatimie – nie mogą współistnieć. Jedna wizja musi ulec drugiej.

Osoby będące tematem tej książki (bezpośrednio lub pośrednio) dokonały wyboru wizji, którą Kościół musi, zgodnie z ich myśleniem, akceptować. Wybrały one nową wizję – nową orientację, zainicjowaną przez Kościół w Metzu i na II Soborze. W tym wyborze leży ich motyw, a w tym motywie leży nasze zrozumienie ich inaczej niewytłumaczalnych działań przeciwko Orędziu Fatimskiemu.

Odkładając na chwilę na bok sprawę subiektywnych motywów promotorów tej nowej orientacji – którzy mówią sami za siebie w przedstawionych przez nas oświadczeniach – nie można zaprzeczyć, iż obiektywnie ich działania są skandaliczne, samobójcze dla Kościoła (oczywiście w relatywnym sensie) i szkodliwe dla milionów dusz.

A zatem, ich działania stanowią zbrodnię, bez względu na to, co jej sprawcy zamierzają subiektywnie, ponieważ można dokonać zbrodni przez lekkomyślność lub zawinione zaniedbanie bez świadomego zamiaru uczynienia krzywdy. Bo tak jak człowiek, który szczerze wierzy, że słuszne jest zabicie kogoś, jest winny zbrodni, tak ci którzy skrzywdzili Kościół – nawet mając najlepsze intencje – są winni zbrodni na nim. Istnieje różnica między tym, co prawo nazywa specyficznym zamiarem zrobienia krzywdy innej osobie i ogólnym zamiarem czynu, o którym człowiek wie, że wyniknie z niego krzywda, nawet jeśli nie ma on subiektywnego zamiaru zrobienia krzywdy. Inaczej mówiąc, prawo karze za umyślne czyny popełnione przez kogoś, kto powinien wiedzieć, że nie należy tego robić.

W przypadku odpowiedzialnych za tę katastrofę, może to być mylne poczucie “oświecenia” –  “czynienie zła pod pozorem dobra” – lub “diabolicznej dezorientacji” przywództwa Kościoła, żeby zacytować słowa samej s. Łucji.

Jeśli chodzi o te osoby, jest to przypadek “ślepych przewodników ślepych”, jak powiedziała s. Łucja [12], odnosząc się do słów Jezusa w Ewangelii (Mt 15:14), “ślepy ślepego prowadzi”. Jest to także przypadek ślepego, który odmawia przyznania się do swojej ślepoty. Niektórzy z nich mogą, faktycznie, być przekonani, że robią to, co jest najlepsze dla Kościoła, mimo że jest to w oczywisty sposób niszczycielskie.

W każdym razie wykażemy to, że oskarżeni są, mówiąc obiektywnie, winni strasznej zbrodni przeciwko Kościołowi i światu poprzez udział w prawdziwym spisku, aby udaremnić spełnienie autentycznego Orędzia Fatimskiego.

Niech Pan Bóg będzie sędzią ich dusz. Ale ich obiektywne słowa i czyny zostaną osądzone na forum historii.

Co więcej, czyny tych ludzi można osądzić w świetle nieomylnej nauki Kościoła, którą (jak wykazaliśmy) otwarcie uznali za “przestarzałą” czy konieczną do “skorygowania” zgodnie z “nowoczesnym” sposobem myślenia i “nową teologią”. Rezultaty tego odejścia od nieomylnych nauk są złe, co pokazuje obecna sytuacja Kościoła. Katolicy muszą osądzić zło jako zło, kiedy je widzą, zamiast udawać, że jest to dobro tylko dlatego, że pewne osobistości wśród przywództwa upierają się, że jest to dobre. “Biada tym, którzy zło nazywają dobrem, a dobro złem. . .” (Iz 5:20).

Teraz zbadamy, w jaki sposób ustalony przez nas motyw ożywił niedawne wysiłki watykańskiego aparatu, aby raz na zawsze pogrzebać Orędzie Fatimskie.

Pod koniec lat 1950-tych Hansa Urs von Balthasara uważano za tak niepewnego pod względem doktrynalnym, że szwajcarscy biskupi nie pozwolili mu być doradcą teologicznym na II Soborze.

 

Przypisy

[1] Zob. np. statystyczne analizy duchowieństwa w L’Osservatore Romano, 13-20.08.1997, i “The Index of Leading Catholic Indicators” [Indeks głównych wskaźników katolickich] The Latin Mass, zima 2000, przedstawiający obszerne dane z wattykańskiego Statistical Yearbook of the Church [Rocznik statystyczny Kościoła] i inne standardowe prace na ten temat.

[2] Kard. Ratzinger, Principles of Catholic Theology [Zasady teologii katolickiej] s. 391.

[3] Ibid., s. 390.

[4] Ibid., s. 391.

[5] Audiencja 26.11.1969.

[6] Cyt. z David Greenstock, “Thomism and the New Theology” [Tomizm I nowa teologia], The Thomist, październik 1950.

[7] Zob. np.: “Joint Catholic-Lutheran Vespers at Vatican” [Wspólne katolicko-luterańskie nieszpory w Watykanie], CWNews.com, 13.11.1999: “Arcybiskupi G H Hammar i Jukka Paarma— luterańscy prymasi Szwecji i Finlandii, oraz biskupi Anders Arborelius ze Sztokholmu i Czeslaw Kozon z Kopenhagi dołączyli do Ojca Świętego w nabożeństwie. Kilku innych luterańskich biskupów z krajów skandynawskich byli obecni na tej uroczystości, w tym dwie kobiety biskupki”. Podobnie na początku Roku Jubileuszowego, papież Jan Paweł II otworzył Święte Drzwi u św. Pawła za Murami z anglikańskim arcybiskupem Careyem i schizmatycznym metropolitą Atanazjuszem. Przedstawiciele 20 innych fałszywych wyznań byli obecni na uroczystości ekumenicznej. Zob. “Non-Catholics Joining Pope in Rite” [Niekatolicy w rytuale z papieżem], Los Angeles Times, 19.01.2000.

[8] Kard. Ratzinger, Zasady teologii katolickiej, 1987.

[9] Graber, Atanazy I współczesny Kościół, s. 170-171.

[10] Cyt. z The Mystical Body of Christ in the Modern World [Mistyczne ciało Chrystusa we współczesnym świecie] o. Denis Fahey, (Regina Publications, Dublin, wyd. I 1935) s. xi.

[11] Więcej do przemyślenia o fakcie, że Matka Boża Fatimska umocniła kluczowe doktryny katolickie, które odrzucane są teraz, zob. John Vennari, “A World View Based on Fatima” [Świat w oparciu o Fatimę], The Fatima Crusader, wiosna 2000, Nr 64.

[12] Zob. Cała prawda o Fatimie – t. III, s. 754-758.

http://gazetawarszawska.com

Posted in Kościół/religia | 3 Komentarze »