Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Eutanazja, śmieciowy Finał Orkiestry Życia!

Posted by Marucha w dniu 2013-01-13 (Niedziela)

Za link do artykułu dziękujemy p. AQQ – admin

Już raz na NE zabrałem głos w sprawie  zabijania człowieka przy dźwięku fanfar na melodię „Oda do wolności i demokracji”. Widać mówić o tym trzeba stale, bo chęć do zabijania władcy ciał mają nieustanną…

(gdybym był świnią taką jak ONI to uchwalił bym ustawę: po korycie – eutanazja)

Narzędzie do eutanazji np. rodziców. Nie trzeba żadnych zezwoleń. Niezawodne, nie wymaga zasilania, łatwe w utrzymaniu.

Czy macie państwo świadomość, że ponad 30% Holendrów przeniosło się do Niemieckich Kas Chorych, by uniknąć EUTANAZJI? Ciekawskich niedowiarków zapraszam do Holandii, sami sprawdźcie jak ta maszynka do zabijania działa. Zobaczcie jak działa EUTANAZYJNE POGOTOWIE – typu mać – ratunkowego!

A wszystko pod szczytnym hasłem „skrócić cierpienie staruszkom”. Kto jest staruszkiem i jak bardzo cierpi, wiedzą tylko ci co „proponują-wyjaśniają-pomagają” – MORDERCY!!!

Temat coraz częściej gości w „naszych” mediach tak nieśmiało: prawo do decydowania o własnym życiu, nieuleczalnie chory, skrócić męki i temu podobne pierdoły. Ale finał ma być jeden!

Po okresie produkcyjnym – na umowach śmieciowych – ŚMIETNIK!!!

Od tego zacząłem rok temu:

EUTANAZJA… Tak, stosunkowo niewiele mówi się na jej temat…

Dni temu kilka, córka koleżanki (mąż Holender) jechała do Holandii na… uroczystą eutanazję teściowej.

– Panie doktorze, mamy prośbę o przyśpieszenie „zabiegu” o dwa dni. Chcemy wyjechać w piątek po południu. Po drodze chcemy zajechać do Samanty, wczoraj miała urodziny. Jesteśmy zabukowani w sobotę rano na lot do Nicei. Mama przecież już podjęła decyzję. Bardzo prosimy. – Adrian położył na biurku doktora Markusa bilety lotnicze jako dowód, że o 9.30 w sobotę mają wylot na oczekiwane od roku wakacje.

Doktor Markus, lekarz dzielnicowy, od dwóch miesięcy na zlecenie Adriana i Emmy diagnozował mamę Adriana, 72 letnią Hertę, która od wielu lat chorowała na nieżyt jelit i niewydolność nerek. Jednak przekonywującym argumentem za eutanazją jest jej wiek – 72 lata, wystarczy, nażyła się!

Herta podczas wizyty dr. Markusa sama, bez jakiegokolwiek przymusu, stwierdziła, że prosi go o pomoc.

– Niech mi pan pomoże doktorze Markus – powiedziała to przy wszystkich obecnych przy jego wizycie. Czyli, niedwuznacznie wyraziła swoją wolę.

– Panie doktorze prosimy!

30 km na południe od Amsterdamu, w 3 tysięcznym mieścinie Wielingen, dziennikarka stołecznego gazety odkryła, że w tym sennym miasteczku żyją tylko młodzi ludzie. Nie ma w nim nikogo, kto żyje z emerytury! Raczkujące dzieciuchy, szkolne małolaty, agresywne zawodowe szczury, młodzi dziadkowie… A gdzie staruszkowie? Nie ma. Ani jednego w kawiarni, kościółku, na ulicy. Indagowani przypadkowi rozmówcy na rynku miasta, w urzędzie merostwa i w okolicznych pubach unikali odpowiedzi na pytania, gdzie są starsi jego mieszkańcy? Intuicją tchnięta dziennikarka zatrzymała swój samochód na parkingu spożywczego dyskonta i po niespełna godzinie zauważyła przemykającą postać kobiety, która – na jej oko – mogła mieć ponad sześćdziesiąt pięć lat.

– Poczekam jak wyjdzie – pomyślała. – Stanę w okolicach rozsuwalnych drzwi. Musi po zakupach wyjść. Jakoś ją zagadnę. Muszę pierwszym pytaniem zdobyć jej zaufanie, tylko czy będzie chciała ze mną rozmawiać?

Po niespełna 20 minutach starsza pani w kapelusiku nasuniętym głęboko na czoło szybkim krokiem opuszczała sklep. Jaga podbiegła do niej

– Dzień dobry, ja nie jestem tutejsza, ja z Amsterdamu, jestem dziennikarką. Chcę pani pomóc. Jestem godną zaufania osobą. Niech pani ze mną porozmawia, mogłabym być pani córką.

– Córką? – nieomal odkrzyknęła dama w kapelusiku – Córką! Pani nic nie rozumie, tu synowie i córki zabijają. Mordują ojców i matki. Chce pani coś wiedzieć, a chyba nie podejrzewa, że jest pani w mieście zbrodni.

Osłupiała Jaga patrzyła w oczy starszej pani wyczuwając, że ta waha się czy jej zaufać.

– Nie zawiedzie mnie Pani?

– Przysięgam! Pomogę ze wszystkich swoich sił. Nie jestem Holenderką. Pochodzę z Saksonii. Mój ojciec jest emigrantem z Polski. Jestem przyzwoitym człowiekiem, dziadek walczył w Powstaniu Warszawskim, jeśli pani to cokolwiek mówi.

– Młoda osóbko Mówi mi to wiele. Ukończyłam historię i prawo na Uniwersytecie van Amsterdam. Jeśli mogę cię prosić chodźmy do mojego mieszkanka. Zapraszam na herbatę. Jeśli masz dostatecznie dużo czasu, dostaniesz materiał na wiele lat twojego życia.

Po drugiej filiżance herbaty Sanne wyjęła z sekretarzyka dyplomy uniwersyteckie. Czekała na zauważenie przez Jagę ocen obydwu dyplomów. Oba były oznaczone ocena bardzo dobrą. Jaga nie omieszkała pogratulować wysokich ocen. Tak po woli Sanne wchodziła w temat, o którym, widać było, sama chciała opowiedzieć.

37 lat była referendarzem sądowym tutejszego małego sądu. Typowe problemy małej, sennej holenderskiej mieściny. Ponad połowę mieszkańców stanowili ludzie starsi. Młodzi po szkołach migrowali do stolicy i okolicznych bardziej uprzemysłowionych miast. Merostwo znakomitą część budżetu przeznaczało na pomoc ludziom w wieku zaawansowanym. Czas odmierzały korki noworocznego szampana. Gdy na mera miasta wybrano, młodego, przystojnego, dobrze zapowiadającego się programowo mężczyznę, nikt nie podejrzewał, że wybór ten dla wielu będzie ostatnim wyborem jego życia.

– Niestety, ja też przyłożyłam do tego swoje uniwersyteckie dyplomy. Tak, niezauważalnie, stanął problem na radzie miasta – eutanazja. No, jeśli nieuleczalnie chorujesz, jesteś bez jakichkolwiek szans, jak sam prosisz i błagasz, to czemu nie? Mój szef zlecił mi opracowanie pisemnej formuły zainteresowanego o dokonanie przez lekarza – nie jakiejś prywatnej kliniki – merostwa, zabiegu eutanazji! Oczywiście tylko w wyjątkowych wypadkach! Chciałam dobrze. Tylko dla beznadziejnych wypadków, tylko gdy pacjent cierpiał i nie rokował, tylko dla przypadków ostatecznych.

– Oczywiście w formule druku podania było „proszę o pomoc”, „proszę o skrócenie cierpienia”, „proszę o doraźną interwencję z powodu braku środków finansowych na długotrwałe leczenie”, „proszę o zabieg w przypadku drastycznie złych wyników analiz diagnostycznych”… Wierzyłam, że za tymi prawnymi, sądowymi określeniami etyka i nauka medyczna podłoży swój naukowy, moralny podtekst. Nie mogłam przypuszczać, że nowy mer otrzymawszy z sądu takie dokumenty uczyni je narzędziem unicestwienia tak wielu istnień ludzkich. Mer w krótkim czasie wymienił cały skład lekarzy zatrudnionych przez miasto. Zredukował 80% lekarskich etatów, podwyższając o 300% uposażenie pozostałym nowozatrudnionym.

– Nieomal w oczach liczba pogrzebów wzrosła do kilkudziesięciu w ciągu dnia. Mer miasta zmienił formułę zasiłków pogrzebowych. Jeśli zmarły sam „dobrowolnie” poprosił o pomoc, to pogrzeb całkowicie finansowany był przez merostwo, a całe odszkodowanie z ubezpieczenia trafiało do rąk rodziny. Odszkodowanie pogrzebowe to 12 średnich pensji, starczyło na nowy dobry samochód, lub połowę mieszkania, na otarcie łez. Jago, zaczęło się. Nagminnie dzieci odwiedzały lekarza merostwa z ojcem lub matką, żeby nie mówić z dziadkami, gdzie „zainteresowany” SAM prosił o „pomoc”, podpisując druk opracowany przez sąd, czyli przeze mnie.

„Proszę o pomoc bo źle się czuję”

Lekarz, a jakże, badał, robił w laboratorium wyniki i podejmował decyzję – zastrzyk. Zastrzyk śmierci! Nieomal na oczach dzieci, które tylko czekały na stosowne zaświadczenie, że babcia, mama, tato, sami poprosili o pomoc.

Wiesz, latem byłam w naszej klinice. Młodzi rodzice przywieźli córeczkę, ok. 8 lat, która chorowała na niewydolność nerkową. Szanowny doktor uprzytomnił im, że ich polisa nie obejmuje dializ, będą musieli płacić z własnej kieszeni, no chyba, że podpiszą prośbę o pomoc! Podpisali, lekarz nakazał przewiezienie córki do pokoju obok, gdzie zaaplikował jej zastrzyk usypiający. Pogrzeb odbył się na koszt miasta, odszkodowanie przypadło rodzicom. Jago, to było ICH dziecko!

Sama byłam w szpitalu jak z wypadku drogowego przywieźli kierowcę dużej ciężarówki, który miał złamane dwie nogi. W izbie przyjęć lekarz poinformował chłopaka, że może dojść do amputacji kończyn. „Niech mi pan pomoże”  krzyczał kierowca, proszę! Pomógł…z astrzykiem… Nie cierpiał młody człowiek.

Wiesz, mój sąsiad mieszkał obok mnie, pod 6 – tką, miał gościec stawowy, trudno mu się było poruszać z samego rana. Wpadałam do niego po śniadaniu, częstował mnie kawą niejednokroć prosząc o drobne zakupy. Jak mu je przynosiłam to już czuł się lepiej. Rozchodziłeś się, żartowałam. Tak, potrzebował kilku godzin by wejść w rytm dnia codziennego, by jego stawy zapracowały. Bywało, że wieczorem zapraszał mnie na kawę do kafejki obok naszego domu.

Pewnego ranka zaszłam do niego, w mieszkaniu była synowa z miejskim lekarzem. Krzyczała, darła się na niego, dlaczego nie pozwala sobie pomóc! Ona przyprowadza mu lekarza, a on tego nie docenia. Powiedz mu Sanne – zwróciła się do mnie – że lekarz jest po to by mu pomóc. Oczywiście potwierdziłam, daj się zbadać, badanie nie boli. Na życzenie lekarza i synowej opuściłam jego mieszkanie. Krótki czas potem zauważyłam przez okno, że na ulicy stoi pogrzebowy bus, do którego na noszach wnoszą opatulone w folię ciało zmarłego. Za nim idzie synowa sąsiada i lekarz. Dech mi zaparło i nogi mi się ugięły. Badanie i śmierć!

Jago !.. Tak wyludniło się nasze miasto ze starszych i schorowanych ludzi. To praktyka eliminowania już niepotrzebnych i cierpiących nawet maluszków. To wynik przebiegłości zarządców gmin i miast. Wszystko dla uratowania budżetu. Ofiary nie mają znaczenia. Państwo nie akceptuje starych i ułomnych. Orkiestra gra dla zdrowych, mających siłę się bawić i uprawiać seks. Jago zauważ to!!!!

Dopijaliśmy z Jagą kawę w kawiarni w Poznaniu. Nie miałem koncepcji na dalsze indagowanie jej o losy mieszkańców miasteczka Sanny. Zastanawiałem się, czy opowiadana przez nią historia może się jak AIDS przenieść na np. nasz kraj?

Zapytałem zdawkowo, co robi Sanny dzisiaj? Czy nadal przemyka się do sklepu?

– Nie, nie, ja jestem w Poznaniu, bo Sanny wyszła za mąż za wdowca z twojego miasta. Wczoraj w ratuszu był ich ślub. On jest emerytowanym nauczycielem poznańskiego liceum – Jedynki Marcinka. No wiesz tu opodal na Grunwaldzkiej. Poznała go przez takie internetowe biuro. Ona jest najszczęśliwszą osobą na świecie. Wiesz, przy szampanie nachyliła się mi do ucha i powiedziała, że w Polsce i w Poznaniu lekarze nie usypiają, pomagają na prawdę!!! Z jego i swojej emerytury 4000 euro będą szczęśliwym małżeństwem do końca świata.

Jestem o tym przekonany Jago. Jestem o tym przekonany odparłem, choć w duszy zacząłem szukać wątpliwości dla tego stwierdzenia.

http://legionista.nowyekran.pl

Komentarzy 20 do “Eutanazja, śmieciowy Finał Orkiestry Życia!”

  1. Jan said

    Owsik zrobił „dobre” posunięcie włączając do niby celu pomoc starszym. Dzięki temu gra dziś na „ofiarnych” cymbałach ( wyszkolonych na serialach) . Dwa cele będzie miał:
    1. zwiększenie datków od zidiociałych emerytów i emerytek.
    2. Zdobycie środków na zakup sprzętu (aparatura i medykamenty) do przeprowadzania eutanazji dla ochoczych darczyńców.
    Nóż w kieszeni się otwiera i krew zalewa, na widok zaproszonego filozofa (sama maska mówi kim jest) do dzisiejszego programu „Między niebem a ziemią”, a domagającego się praw zboczeńcom i zalegalizowania eutanazji.

  2. Pokręć said

    Ale syf! Lekarz, który przysięgał ratowanie życia i zdrowia za wszelką cenę podaje pacjentowi środek, o którym wie, że ten go zabije…
    Przynajmniej by księdza wcześniej przyprowadzili z Wiatykiem…
    Cholerna dzicz! Barbaria! Społeczeństwo kanibali! Bo jak traktować przejadanie ubezpieczenia po zamordowanym wcześniej rodzicu?

  3. Fran SA said

    Dlaczego nie mozna popierac eutanazji? Bo cala procedura jest wielkim zaproszeniem do naduzyc kosztem ludzkiego zycia.
    Nie bede dyskutowac przysiegi Hippokratesa, bo taka juz dawno nie istnieje w wielu ‚demokratycznych’ krajach.
    Nie bede dyskutowac wzgledow ekonomicznych, bo jest to absolutna bzdura. Wielu starszych ludzi wlasciwie pomaga ekonomii, jako, ze stanowia sile nabywcza. Wielu, bardzo wielu placi podatki do konca dni swoich z racji roznych dochodow. np. z gieldy, inwestycji, prac dorywczych i konsultacji. Wielu, bardzo wielu starszych ludzi ciagle pracuje na dzialkach i w ogrodzie hodujac bardzo zdrowa zywnosc. Znakomita wiekszosc starszych osob jest samowystarczalnych, wiec nie mozna ich traktowac jako ‚ciezar’ spoleczny. Wszyscy placili podatki i na Zachodzie placa na fundusz emerytalny, wiec sa to legalnie zapracowane pieniadze na tzw. ‚jesien zycia’. Wiele starszych osob placi prywatne ubezpieczenie.
    Ze statystyk wynika, ze wlasciwie niewielki procent niedoleznych ludzi calkowicie polega na opiece spolecznej, ktora nota bebe, nalezy sie kazdemu obywatelowi kraju.

    Mity o wydawaniu mega-dolarow na schorowanych strauszkow, czy w ogole chorych osob przypominaja propagande o zagrozeniu swiata przez terroryzm. Koszty wojen i mordowania ludzi sa nieskonczenie wieksze.

    Wiele, bardzo wiele dziadkow wychowuje, wzglednie pomaga wychowywac wnuki.
    Przy obecnej polityce rozbijania jakiejkolwiek rodziny, w tym poszerzonej, malo kto moze mieszkac z dziadkami i zniedolezniali dziadkowie nie znajduja ‚przytuliska’ w rodzinie na starosc. Ale zasilaja domy starcow, ktore na Zachodzie sa bardzo kosztowne i wiele starszych ludzi sprzedaje swoje domy i idzie do domu spokojnej starosci.Te domy starcow z kolei zapewniaja zatrudnienie wielu ludziom. Prywatne domy starcow placa tez podatki.
    Wielu potomkom zasobnych rodzicow nie podobaja sie prywatne domy starcow.. Nie chca sie opiekowac starszymi rodzicami – ale maja chetke na majatek.

    Eutanazja poczatkowo miala ‚ulzyc cierpieniom’, glownie osobom starszym, ktore nie mialy zadnej nadziei na wyzdrowienie.
    Bardzo predko przeniosla sie ta radosna dzialalnosc na osoby mlodsze, a nawet calkiem mlode.

    W wiekszosci przypadkow eutanazja jest w ogole zbedna bo istnieja oddzialy ‚palliative care’ gdzie sie pacjentom pomaga zmniejszyc bol przy pomocy sedatives.(silnych srodkow usmierzajacych)

    Trudno tez dyskutowac wiarygodnosc diagnozy lekarskiej.

    Mnostwo nieuleczalnych przypadkow nagle ‚ozylo’ i duzo mlodych ludzi cudownie wyzdrowialo.
    Nie bede dyskutowac tez moralnej, czy religijnej strony eutanazji, bo to jest chyba oczywiste; zmuszanie ludzi do samobojstwa, lub ‚posylanie w zaswiaty przy pomocy zastrzyku’ niczym sie nie rozni od grzybkow lub cykuty i jest zwyklym morderstwem; jest grzechem smiertelnym na ktory nie ma usprawiedliwienia.
    A grzybki i cykuta sa ciagle nielegalne.

    Natomiast intryguje mnie szatanski pomysl ‚przerobki wtornej’ z dziadkow i mlodziezy, ktorzy nie zdaja sobie sprawy, ze ich niektore ‚podroby’ moga sie przydac innym, nie zmuszonym do eutanazji chorym.
    Belgijscy lekarze klaszcza w rece z radosci, bo maja swobodny dostep do ‚zdrowych czesci’ zamordowanego, ktore mozna przehandlowac na ludzkim targowisku, za zupelnie niezla oplata.

    Dla mnie osobiscie wyglada to na swoisty kanibalizm.

    Lekarzy zamienia sie zas w hieny cmentarne, ktore pasa sie na ludzkim zerowisku.

    http://12160.info/profiles/blogs/belgian-doctors-brag-about-harvesting-organs-from-the-euthanised

  4. Polo said

    KASA KASA KASA KASA!!!!!
    Może ktoś wie jak skutecznie zastrzec swoje narządy by człowieka nie rozkradli na części po wypadku?

  5. Jan said

    W 1986 r. zdarzyło mi się przypadkowo za ko0goś pojechać z wycieczką na Węgry.
    Tamże przewodnik Polak z węgierskim obywatelstwem zaprowadził grupę na cmentarz z „columbariami” tj. z urnami ze spalonymi ludzmi. Będąc sam na sam z przewodnikiem wydusiłem z niego informację, że w przypadku wyrażenia zgody na spalenie po śmierci przez chorego, opiekunka (pielęgniarka) dostaje za każdym razem specjalną premię. Na pytanie o możliwość manipulacji chorych lub fałszowania podpisów, dla uzyskania dodatkowych pieniędzy, nie chciał dalej ze strachu się wypowiadać. Czemu to wspominam. Otóż tak będzie z eutanazją, tylko wtedy uśmierceni już nie udowodnią że to było zgodne z ich wolą.

  6. miriam said

    Artykuł, po którym łzom nie będzie końca – Holenderka dziękuje za życie w Polsce, bo tu … jeszcze nie zabijają. “EUTANAZJA, śmieciowy Finał Orkiestry ŻYCIA !!!”
    Opublikowano 12 Styczeń 2013 by wobroniewiary

    Sanny wyrwała się z miasteczka śmierci
    30 km na południe od Amsterdamu, w 3 tysięcznym mieścinie Wielingen, dziennikarka stołecznego gazety odkryła, że w tym sennym miasteczku żyją tylko młodzi ludzie. Nie ma w nim nikogo, kto żyje z emerytury! Raczkujące dzieciuchy, szkolne małolaty, agresywne zawodowe szczury, młodzi dziadkowie… A gdzie staruszkowie? Nie ma

    [… ] jestem w Poznaniu, bo Sanny wyszła za mąż za wdowca z twojego miasta. Wczoraj w ratuszu był ich ślub. On jest emerytowanym nauczycielem poznańskiego liceum – Jedynki Marcinka. No wiesz tu opodal na Grunwaldzkiej. Poznała go przez takie internetowe biuro. Ona jest najszczęśliwszą osobą na świecie. Wiesz, przy szampanie nachyliła się mi do ucha i powiedziała, że w Polsce i w Poznaniu lekarze nie usypiają, pomagają na prawdę!!! Z jego i swojej emerytury 4000 euro będą szczęśliwym małżeństwem do końca świata.
    Czy na pewno?

    EUTANAZJA, śmieciowy Finał Orkiestry ŻYCIA !!!

    Czy macie państwo świadomość, że ponad 30% Holendrów przeniosło się do Niemieckich Kas Chorych, by uniknąć EUTANAZJI? Ciekawskich niedowiarków zapraszam do Holandii, sami sprawdźcie jak ta maszynka do zabijania działa. Zobaczcie jak działa EUTANAZYJNE POGOTOWIE – typu mać – ratunkowego!

    A wszystko pod szczytnym hasłem “skrócić cierpienie staruszkom”. Kto jest staruszkiem i jak bardzo cierpi wiedzą tylko ci co “proponują-wyjaśniają-pomagają “MORDERCY!!!

    Temat coraz częściej gości w “naszych” mediach tak nieśmiało: prawo do decydowania o własnym życiu, nieuleczalnie chory, skrócić męki i temu podobne pierdoły.
    Ale finał ma być jeden!
    Po okresie produkcyjnym – na umowach śmieciowych – ŚMIETNIK!!!
    Od tego zacząłem rok temu:

    EUTANAZJA… Tak, stosunkowo niewiele mówi się na jej temat…

    Dni temu kilka, córka koleżanki (mąż Holender) jechała do Holandii na… uroczystą eutanazję teściowej.

    – Panie doktorze, mamy prośbę o przyśpieszenie “zabiegu” o dwa dni. Chcemy wyjechać w piątek po południu. Po drodze chcemy zajechać do Samanty, wczoraj miała urodziny. Jesteśmy zabukowani w sobotę rano na lot do Nicei. Mama przecież już podjęła decyzję. Bardzo prosimy. – Adrian położył na biurku doktora Markusa bilety lotnicze jako dowód, że o 9.30 w sobotę mają wylot na oczekiwane od roku wakacje.
    Doktor Markus, lekarz dzielnicowy, od dwóch miesięcy na zlecenie Adriana i Emmy diagnozował mamę Adriana, 72 letnią Hertę, która od wielu lat chorowała na nieżyt jelit i niewydolność nerek. Jednak przekonywującym argumentem za eutanazją jest jej wiek – 72 lata, wystarczy, nażyła się!

    Herta podczas wizyty dr. Markusa sama, bez jakiegokolwiek przymusu, stwierdziła, że prosi go o pomoc.
    – Niech mi pan pomoże doktorze Markus – powiedziała to przy wszystkich obecnych przy jego wizycie. Czyli, niedwuznacznie wyraziła swoją wolę.
    – Panie doktorze prosimy!

    30 km na południe od Amsterdamu, w 3 tysięcznym mieścinie Wielingen, dziennikarka stołecznego gazety odkryła, że w tym sennym miasteczku żyją tylko młodzi ludzie. Nie ma w nim nikogo, kto żyje z emerytury! Raczkujące dzieciuchy, szkolne małolaty, agresywne zawodowe szczury, młodzi dziadkowie… A gdzie staruszkowie? Nie ma. Ani jednego w kawiarni, kościółku, na ulicy. Indagowani przypadkowi rozmówcy na rynku miasta, w urzędzie merostwa i w okolicznych pubach unikali odpowiedzi na pytania, gdzie są starsi jego mieszkańcy? Intuicją tchnięta dziennikarka zatrzymała swój samochód na parkingu spożywczego dyskonta i po niespełna godzinie zauważyła przemykającą postać kobiety, która – na jej oko – mogła mieć ponad sześćdziesiąt pięć lat.
    – Poczekam jak wyjdzie – pomyślała. – Stanę w okolicach rozsuwalnych drzwi. Musi po zakupach wyjść. Jakoś ją zagadnę. Muszę pierwszym pytaniem zdobyć jej zaufanie, tylko czy będzie chciała ze mną rozmawiać?

    Po niespełna 20 minutach starsza pani w kapelusiku nasuniętym głęboko na czoło szybkim krokiem opuszczała sklep. Jaga podbiegła do niej
    – Dzień dobry, ja nie jestem tutejsza, ja z Amsterdamu, jestem dziennikarką. Chcę pani pomóc. Jestem godną zaufania osobą. Niech pani ze mną porozmawia, mogłabym być pani córką.
    – Córką? – nieomal odkrzyknęła dama w kapelusiku – Córką! Pani nic nie rozumie, tu synowie i córki zabijają. Mordują ojców i matki. Chce pani coś wiedzieć, a chyba nie podejrzewa, że jest pani w mieście zbrodni.

    Osłupiała Jaga patrzyła w oczy starszej pani wyczuwając, że ta waha się czy jej zaufać.
    – Nie zawiedzie mnie Pani?
    – Przysięgam! Pomogę ze wszystkich swoich sił. Nie jestem Holenderką. Pochodzę z Saksonii. Mój ojciec jest emigrantem z Polski. Jestem przyzwoitym człowiekiem, dziadek walczył w Powstaniu Warszawskim, jeśli pani to cokolwiek mówi.
    – Młoda osóbko Mówi mi to wiele. Ukończyłam historię i prawo na Uniwersytecie van Amsterdam. Jeśli mogę cię prosić chodźmy do mojego mieszkanka. Zapraszam na herbatę. Jeśli masz dostatecznie dużo czasu, dostaniesz materiał na wiele lat twojego życia.

    Po drugiej filiżance herbaty Sanne wyjęła z sekretarzyka dyplomy uniwersyteckie. Czekała na zauważenie przez Jagę ocen obydwu dyplomów. Oba były oznaczone oceną bardzo dobrą. Jaga nie omieszkała pogratulować wysokich ocen. Tak po woli Sanne wchodziła w temat, o którym, widać było, sama chciała opowiedzieć.

    37 lat była referendarzem sądowym tutejszego małego sądu. Typowe problemy małej, sennej holenderskiej mieściny. Ponad połowę mieszkańców stanowili ludzie starsi. Młodzi po szkołach migrowali do stolicy i okolicznych bardziej uprzemysłowionych miast. Merostwo znakomitą część budżetu przeznaczało na pomoc ludziom w wieku zaawansowanym. Czas odmierzały korki noworocznego szampana. Gdy na mera miasta wybrano, młodego, przystojnego, dobrze zapowiadającego się programowo mężczyznę, nikt nie podejrzewał, że wybór ten dla wielu będzie ostatnim wyborem jego życia.

    – Niestety, ja też przyłożyłam do tego swoje uniwersyteckie dyplomy. Tak, niezauważalnie, stanął problem na radzie miasta – eutanazja. No, jeśli nieuleczalnie chorujesz, jesteś bez jakichkolwiek szans, jak sam prosisz i błagasz, to czemu nie? Mój szef zlecił mi opracowanie pisemnej formuły zainteresowanego o dokonanie przez lekarza – nie jakiejś prywatnej kliniki – merostwa, zabiegu eutanazji! Oczywiście tylko w wyjątkowych wypadkach! Chciałam dobrze. Tylko dla beznadziejnych wypadków, tylko gdy pacjent cierpiał i nie rokował, tylko dla przypadków ostatecznych. Oczywiście w formule druku podania było „proszę o pomoc”, „proszę o skrócenie cierpienia”, „proszę o doraźną interwencję z powodu braku środków finansowych na długotrwałe leczenie”, „proszę o zabieg w przypadku drastycznie złych wyników analiz diagnostycznych”… Wierzyłam, że za tymi prawnymi, sądowymi określeniami etyka i nauka medyczna podłoży swój naukowy, moralny podtekst. Nie mogłam przypuszczać, że nowy mer otrzymawszy z sądu takie dokumenty uczyni je narzędziem unicestwienia tak wielu istnień ludzkich. Mer w krótkim czasie wymienił cały skład lekarzy zatrudnionych przez miasto. Zredukował 80% lekarskich etatów, podwyższając o 300% uposażenie pozostałym nowozatrudnionym. Nieomal w oczach liczba pogrzebów wzrosła do kilkudziesięciu w ciągu dnia. Mer miasta zmienił formułę zasiłków pogrzebowych. Jeśli zmarły sam “dobrowolnie” poprosił o pomoc, to pogrzeb całkowicie finansowany był przez merostwo, a całe odszkodowanie z ubezpieczenia trafiało do rąk rodziny. Odszkodowanie pogrzebowe to 12 średnich pensji, starczyło na nowy dobry samochód, lub połowę mieszkania, na otarcie łez. Jago, zaczęło się. Nagminnie dzieci odwiedzały lekarza merostwa z ojcem lub matką, żeby nie mówić z dziadkami, gdzie “zainteresowany” SAM prosił o “pomoc”, podpisując druk opracowany przez sąd, czyli przeze mnie.

    „Proszę o pomoc bo źle się czuję”
    Lekarz, a jakże, badał, robił w laboratorium wyniki i podejmował decyzję – zastrzyk. Zastrzyk śmierci! Nieomal na oczach dzieci, które tylko czekały na stosowne zaświadczenie, że babcia, mama, tato, sami poprosili o pomoc.

    Wiesz, latem byłam w naszej klinice. Młodzi rodzice przywieźli córeczkę, ok. 8 lat, która chorowała na niewydolność nerkową. Szanowny doktor uprzytomnił im, że ich polisa nie obejmuje dializ, będą musieli płacić z własnej kieszeni, no chyba, że podpiszą prośbę o pomoc! Podpisali, lekarz nakazał przewiezienie córki do pokoju obok, gdzie zaaplikował jej zastrzyk usypiający. Pogrzeb odbył się na koszt miasta, odszkodowanie przypadło rodzicom. Jago, to było ICH dziecko!

    Sama byłam w szpitalu jak z wypadku drogowego przywieźli kierowcę dużej ciężarówki, który miał złamane dwie nogi. W izbie przyjęć lekarz poinformował chłopaka, że może dojść do amputacji kończyn. “Niech mi pan pomoże” krzyczał kierowca, proszę! Pomógł…zastrzykiem… Nie cierpiał młody człowiek.

    Wiesz, mój sąsiad mieszkał obok mnie, pod 6 – tką, miał gościec stawowy, trudno mu się było poruszać z samego rana. Wpadałam do niego po śniadaniu, częstował mnie kawą niejednokroć prosząc o drobne zakupy. Jak mu je przynosiłam to już czuł się lepiej. Rozchodziłeś się, żartowałam. Tak, potrzebował kilku godzin by wejść w rytm dnia codziennego, by jego stawy zapracowały. Bywało, że wieczorem zapraszał mnie na kawę do kafejki obok naszego domu. Pewnego ranka zaszłam do niego, w mieszkaniu była synowa z miejskim lekarzem. Krzyczała, darła się na niego, dlaczego nie pozwala sobie pomóc! Ona przyprowadza mu lekarza, a on tego nie docenia. Powiedz mu Sanne – zwróciła się do mnie – że lekarz jest po to by mu pomóc. Oczywiście potwierdziłam, daj się zbadać, badanie nie boli. Na życzenie lekarza i synowej opuściłam jego mieszkanie. Krótki czas potem zauważyłam przez okno, że na ulicy stoi pogrzebowy bus, do którego na noszach wnoszą opatulone w folię ciało zmarłego. Za nim idzie synowa sąsiada i lekarz. Dech mi zaparło i nogi mi się ugięły. Badanie i śmierć!

    Jago !.. Tak wyludniło się nasze miasto ze starszych i schorowanych ludzi. To praktyka eliminowania już niepotrzebnych i cierpiących nawet maluszków. To wynik przebiegłości zarządców gmin i miast. Wszystko dla uratowania budżetu. Ofiary nie mają znaczenia. Państwo nie akceptuje starych i ułomnych. Orkiestra gra dla zdrowych, mających siłę się bawić i uprawiać seks. Jago zauważ to!!!!

    Dopijaliśmy z Jagą kawę w kawiarni w Poznaniu. Nie miałem koncepcji na dalsze indagowanie jej o losy mieszkańców miasteczka Sanny. Zastanawiałem się, czy opowiadana przez nią historia może się jak AIDS przenieść na np. nasz kraj?

    Zapytałem zdawkowo, co robi Sanny dzisiaj? Czy nadal przemyka się do sklepu?

    – Nie, nie, ja jestem w Poznaniu, bo Sanny wyszła za mąż za wdowca z twojego miasta. Wczoraj w ratuszu był ich ślub. On jest emerytowanym nauczycielem poznańskiego liceum – Jedynki Marcinka. No wiesz tu opodal na Grunwaldzkiej. Poznała go przez takie internetowe biuro. Ona jest najszczęśliwszą osobą na świecie. Wiesz, przy szampanie nachyliła się mi do ucha i powiedziała, że w Polsce i w Poznaniu lekarze nie usypiają, pomagają na prawdę!!! Z jego i swojej emerytury 4000 euro będą szczęśliwym małżeństwem do końca świata.

    Jestem o tym przekonany Jago. Jestem o tym przekonany odparłem, choć w duszy zacząłem szukać wątpliwości dla tego stwierdzenia.

  7. Sołtys said

    Trzeba nazywać rzeczy po imieniu a nie,owijanie w bawełne i jakaś tam nowomowa. Morderstwo to morderstwo a nie jakaś tam eutanazja.Tak jak walenie prawdą po oczach nie powinno się nazywać mową nienawiści.czasem wypadało by się zaqchować jak ten kapitan Bednaż z linku który podaję poniżej,może wólgarnie ale stanowczo i tak by to pewnie do niektórych nie dotarło.

  8. Ten proceder umarłby śmiercią naturalną, gdyby nie to, że została dokonana manipulacja w warstwie językowej, lingwistycznej. Zabijanie, to POMOC. No, jeśli ktoś prosi o POMOC, to należy POMÓC. I POMAGAJĄ. Lekarz dając zastrzyk śmierci przecież nie MORDUJE. On POMAGA. I tak właśnie myśli lekarz…

    Pomieszanie języków. … A potem to już z górki.

    Brońcie języka! Brońcie znaczeń słów! Bo wszelkie zło zaczyna się od ataku na język! (jak się teraz nazywa burdel? – AGENCJA!). 🙂

  9. Sołtys said

    Ciekawa dyskusja naforum szczególnie interesujący plakat zamieszczony przez użytkownika „Babcia” Polecam.
    http://forum.echodnia.eu/wielkie-granie-dla-wosp-2013-radni-rady-powiatu-przysuskiego-kontra-radni-rady-gminy-i-miasta-przysucha-t176930/page__pid__1550265__st__20#entry1550265

  10. Jan said

    Ad.8 Słusznie i dobrze powiedziane. Na tym polega budowa współczesnej wieży Babel, zapowiedzianej w ST

  11. mywaylee said

    „Siema..3 w 1, czyli uśpijta – znieczulta– zabijta”
    Owsiak tuż przed kolejną „Orkiestrą WOŚP” strzeli sobie w stope ?

    http://wzzw.wordpress.com/2013/01/12/robta-co-chceta-nawet-zabijajta/

  12. Gracjusz said

    Pan Bohdan Maruszewski, wiceszef WOŚP powiedział w TVN 24, że „od tematu eutanazji nie uciekniemy, bo za chwilę starszych ludzi będzie więcej niż młodych”.

    http://wpolityce.pl/artykuly/44659-oni-nas-chca-wszystkich-pozabijac-jesli-nie-postawimy-temu-tamy-skonczy-sie-dobra-smiercia-w-komorze-gazowej

  13. Easy Rider said

    Ad 12.

    Może Maruszewski da dobry przykład i sam podda się eutanazji? Przecież ma już 60 lat i po co ma męczyć się na starość?

    Przy okazji, w cytowanym artykule jest taki wtręt:

    A czy ktoś w 1920 roku dałby wiarę, że za 23 lata w miejscowości Oświęcim na polskim Śląsku Niemcy będą gazować Żydów z całej Europy?

    Ja nie daję wiary nawet dzisiaj, chodziaż zdaję sobie sprawę, że zagrożenie ze strony NWO jest większe niż ze strony nazizmu – wtedy nie było jeszcze telewizji i innych srodków masowego rażenia umysłów.

  14. zofia said

    Takie prawo w Polsce bedzie za 5-6 lat!
    Juz sa prowadzone sadaza: „Zmienia się także, choć w niewielkim stopniu, podejście do tak drażliwego tematu jak eutanazja. Skracanie życia osób nieuleczalnie chorych za dobre uważa 38 proc. badanych w 2012 roku, a dziewięć lat temu – 34 proc. W tym przypadku ważniejsza jest jednak zmiana liczby osób, które uważają eutanazję ze złą. W 2003 r. było ich 47 proc. – obecnie 40.”

    Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75478,13170451,Szczesliwi_i_coraz_bardziej_liberalni_Polacy.html#ixzz2HtreOZxF

    Gdyby PiS z koalicja wprowadzil do Konstytucji poprawke „O Ochronie Zycia od Poczecia do Naturalnej Smierci” UE nic nie moglaby zrobic.
    Jesli w Polsce beda ZABIJAC EMERYTOW to winny bedzie J Kaczynski Oj Dyr (widocznie bracia Kaczynscy juz wtedy obiecali, ze zapedza Polakow do UE).
    Mlodszych Forumowiczow prosze aby sledzili stan zdrowia JK aby nie umknal przed SIEKIERA EUTANAZJI!
    PiS i L J Kaczynscy mogli tez do KRP wprowadzic poprawke „Malzenstwo jest tylko miedzy kobieta i mezszczyzna”. Ale ich zadanie bylo jedno USUNAC z SEJMU LPR i SAMOOBRONE.
    I w tym pomogl im ks Rydzyk. Hanba!

  15. zofia said

    Oto jak glosowal PiS:

    http://info.wiara.pl/doc/165635.Jak-glosowali-poslowie-nad-ochrona-zycia-od-poczecia-do

  16. zofia said

    Lepper: Samoobrona jest za ochroną życia

    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Lepper-Samoobrona-jest-za-ochrona-zycia-od-poczecia,wid,8759212,wiadomosc.html?ticaid=1fe11

  17. zofia said

    Aż 80 proc. Polaków za „ochroną życia od poczęcia do naturalnej śmierci”

    http://natemat.pl/36311,spada-poparcie-dla-aborcji-az-80-proc-polakow-za-ochrona-zycia-od-poczecia-do-naturalnej-smierci

    PiS majac zdecydowana wiekszosc w Sejmie NIE WYPELNILO WOLI NARODU!

  18. Rysio said

    „……….PiS majac zdecydowana wiekszosc w Sejmie NIE WYPELNILO WOLI NARODU!…………”

    Haaaaaaaaaaaaaaahahhahhaaaa!!!

    😦

    zeszczałem się.

  19. Las said

    Re 2: Kanibalizm. Tak to jest kanibalizm.

  20. Jan said

    Ad.18 Nie trzeba cedzić komara przez sito. „Zofia” ma całkowicie rację. Mając brata – prezydenta RP i większość sejmową można było wiele dobrego uczynić, chociażby jak trafnie podała – w stawianiu tam przyszłemu barbarzyństwu.
    Nie do pominięcia jest rola manipulatora z tytułem ojca Dyrektora RM. Nie tylko ponosi znaczną odpowiedzialność za „działania” PIS, ale także wcześniejszy AWS z Marianem Krzaklewskim i premierem (szkodnikiem) J.Buzkiem. . Niestety też za wyrąbanie w nocy poświęconych Krzyży w Oświęcimiu, przez ekipę doprowadzoną dzięki niemu do władzy. Przypominam młodszym, że mimo 4-echszkodliwych i destrukcyjnych reform, nadal pchał otumanionymi słuchaczami Mariana K. na Prezydenta. Wreszcie namawiał zaczadzonych słuchaczy do głosowania na wejście do UE

Sorry, the comment form is closed at this time.