Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Greg o Chiny mają w nosie „Zielony Ła…
    Piskorz o Jak zadbać o odporność na jesi…
    Greg o Chiny mają w nosie „Zielony Ła…
    Lily o Wolne tematy (71 – …
    Yagiel o Wolne tematy (71 – …
    Olo o Czy chcą nas zabić?
    Yagiel o Wolne tematy (71 – …
    revers o Czy chcą nas zabić?
    osoba prywatna o Wolne tematy (71 – …
    Boydar o Czy chcą nas zabić?
    prostopopolsku o Opary kłamstwa i absurdu w Par…
    Marucha o Rok 1939 w warunkach „demokrac…
    Boydar o Czy chcą nas zabić?
    revers o Wolne tematy (71 – …
    bryś o Opary kłamstwa i absurdu w Par…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 557 obserwujących.

Ojciec Kolbe i Janusz Korczak

Posted by Marucha w dniu 2013-01-13 (Niedziela)

Artykuł nadesłał p. Kudłaty – admin.

Wielokrotnie w ostatnich czasach wysuwane było w Polsce i w świecie nazwisko dr Janusza Korczaka (prawdziwe nazwisko Henryk Goldszmit, 1878-1942), jako męczennika, którego należałoby postawić, na równi ze świętym Maksymilianem Kolbe, gdyż tak jak i on, poszedł dobrowolnie na śmierć z rąk hitlerowskich.

Janusz Korczak

Był on w latach 1911-1942 współkierownikiem (i współzałożycielem) żydowskiego Domu Sierot w Warszawie. Organizował także w pewnych okresach czasu sierocińce dla dziatwy polskiej. Jego sierociniec żydowski został w roku 1942 wywieziony przez hitlerowców do Treblinki i tam zgładzony w całości w komorze gazowej. Korczak mógł był uniknąć podróży z tymi sierotami, a więc uniknąć śmierci. Nie tylko, że z nimi pojechał do Treblinki, ale w samej Treblince, wciąż mogąc się od pochodu sierot odłączyć, nie skorzystał z tego, lecz towarzyszył sierotom aż do śmierci i poszedł z nimi do komory, dodając im ducha i zapewne budząc w nich złudzenie, że nic im strasznego nie grozi.

Każdy człowiek o poczuciu sprawiedliwości uznać musi wielkość czynu doktora Korczaka, który przez miłość dla mordowanych maleństw sprawował nad nimi czułą opiekę aż do ostatniej sekundy ich życia i ofiarował w tym celu swe życie.

Różnice z losem św. Maksymiliana są drugorzędne: Św. Maksymilian nie miał obowiązku ratowania akurat Gajowniczka, a Korczak miał obowiązek troszczenia się do końca o swoich podopiecznych. Oraz śmierć od trującego gazu, trwająca tylko kilka chwil, była lżejsza od śmierci głodowej, trwającej tygodnie. W swej istocie, poświęcenie obu było jednakowe. Dr Korczak kanonizowany być nie może, gdyż nie był katolikiem. Ale jest męczennikiem w służbie cierpiących i skrzywdzonych. Męczennikiem, którego w istocie ożywiał chrześcijański duch miłosierdzia.

Powtarzam: każdy musi to uznać. Ale to uznanie nie może nam zaciemniać tego, co o doktorze Korczaku powiedzieć trzeba krytycznie.

Jest teraz moda na doktora Korczaka. Moda ta zwiększyła się obecnie, ale istniała od szeregu dziesięcioleci. Pamiętam, że w domu moich rodziców jeszcze na długo przed wybuchem pierwszej wojny światowej, widziałem książki Korczaka “Jośki, Moski i Srule” i drugą, mówiącą o sierotach polskich “Jaśki, Staśki i Wojtki”, czy coś podobnego, dokładnie tego drugiego tytułu nie pamiętam — i książki te cieszyły się zainteresowaniem i uznaniem. Kanonizacja świętego Maksymiliana Kolbego sprawiła, że Janusz Korczak budzi dziś większe zainteresowanie niż przedtem.

O. Maksymilian Kolbe

A jednak trzeba polskiemu ogółowi powiedzieć rzecz bardzo ważną: O ile św. Maksymilian Kolbe przyświeca nam nie tylko swoją świętością jako męczennik, ale także swoją działalnością jako święty wyznawca, o tyle Janusz Korczak nie jest dla nas wzorem jako działacz społeczny. Był to z pewnością człowiek dobrej woli. Ale była to postać kontrowersyjna, o której powiedzieć trzeba w sposób otwarty: to był zły pedagog. Jako kierownik sierocińców, jako wychowawca młodzieży jest on dla nas złym wzorem, którego naśladować nie należy.

Oto kilka głosów o nim.

Józef i Maria Czapscy w książce “Dwugłos wspomnień ” (Londyn 1965, Polska Fundacja Kulturalna).

“Korczak był bezwyznaniowcem, dzieci wychowywał w duchu asymiłatorskim w oparciu o bardzo wzniosły, ale mglisty ideał najwyższej sprawiedliwości. Dzieci, które się do tego nadawały, prowadził po tajemniczych stopniach uświadomień. (…) Owe wtajemniczenia odbywały się drogą rozmów indywidualnych oraz plakatów przytwierdzonych do tablicy w hallu zakładowym. (…) Rozumiał — kto chciał, kto mógł. Było w tym coś z wtajemniczenia wolnomularstwa, coś z katolickiej spowiedzi. ” (str. 82).

“Po latach doświadczeń, rozmyślań, obserwacji (jego idee) (…) rozwinęły się w modlitwę do Boga Jedynego, Boga Ojców i Praojców, Boga Żydów i chrześcijan, objawionego ustami Mojżesza. ” (str. 83).

O dzieciach w sierocińcu żydowskim: “Widziałam w nich dzieci przedwcześnie rozwinięte i przedwcześnie obciążone odpowiedzialnością wieku dojrzałego. Ta odpowiedzialność skracała im beztroskie lata dzieciństwa. Tę samą atmosferę psychiczną odnalazłam następnie w polskim internacie, wyrosłym z tychże, co Dom Sierot (żydowski — J. G. ) założeń. Sądzę, że powietrze, którym te dzieci oddychały, było zbyt rozrzedzone, a ucisk owych paragrafów kodeksu sądowego, oraz stała czujność na własne i całej gromady przewinienia, nad miarę ciężkie na ich młode łata.” (str. 84).

W Domu Sierot obowiązuje samorząd dzieci i “kodeks” wewnętrzny. “Odpowiedzialność za lad życia domowego rozłożona jakoby na wszystkich mieszkańców w równej mierze — to byl oczywiście pozór i w tym tkwiła skaza ustroju, utajona nieprawda, samorząd był kierowany”, (str. 83).

Pożegnanie Korczaka do dzieci: “Nie dajemy Wam Boga, bo Go sami odszukać musicie we własnej duszy, w samotnym wysiłku. Nie dajemy wam Ojczyzny, bo ją odnaleźć musicie własną pracą serca i myśli. Nie dajemy wam Miłości, bo nie ma Miłości bez przebaczenia. (…) Dajemy wam jedno: tęsknotę. (…) Niech ta Tęsknota doprowadzi was do Boga, Ojczyzny. Miłości. ” (str. 85-86).

“Młodzież żydowska, opuszczająca Dom Sierot nie mogła już wracać do północnej dzielnicy Warszawy. Oprócz więzów krwi nic ją nie łączyło z żydowskim środowiskiem, nic, nawet język, nawet wyznanie. Przeniknąć zaś do społeczeństwa polskiego było trudne,omal niemożliwe. (…) Byli Żydami. Bez środowiska społecznego nie mieli czym oddychać, ani gdzie się zakorzenić, a wychowani i zaprawieni do życia zbiorowego pozostawali poza społeczeństwem. Znaczny ich procent emigrował corocznie do Stanów Zjednoczonych. ” (str. 86).

Autorka listu z dnia 5 marca 1981 r. adresowanego do jednego z polskich pism katolickich i przekazanego mi w odpisie. List ten nie ukazał się w druku. Autorka przebywająca na emigracji, nie chcąc robić przykrości redaktorom owego pisma, prosi mnie bym nie wymieniał jej nazwiska. Treść listu:

Kształciłam się w Warszawie, w ciągu XX—lecia stale pracowałam w Polskiej Macierzy Szkolnej i dorywczo w piśmiennictwie. Miałam więc sposobność poznania Korczaka jako nauczyciela i pisarza. Natomiast na emigracji zauważyłam, iż po beatyfikacji błogosławionego Maksymiliana Kolbego wybuchł w Polsce i na uchodźstwie kult Korczaka: wydano w Kraju 4 tomy jego pism, wydawcą był Newerli, zasłużony komunista. To mi wystarczyło, aby ksiąg tych nie czytać. To, co piszę, może przyda się Czcigodnej Redakcji w związku z listem Polaka z emigracji, wydrukowanego przez Panów w lutym 1981 roku. Porównanie Błogosławionego M. M. Kolbego z Korczakiem jest wynikiem zupełnej nieznajomości ich charakterów i dziejów.

Błogosławiony Ojciec Maksymilian był chrześcijaninem, wyznawał Credo i żył według zasad Kościoła, Korczak był teozofem i wierzył, że w każdym dziecku mieszka Bóg i dlatego ubóstwiał dzieci. Początkowo myślałam, że Korczak był pod wpływem J. J. Rousseau. Po powierzchownym zapoznaniu się z teozojią, która opętała Polskę w latach dwudziestych, zrozumiałam, że Korczak też jej uległ.

Załączam opinię I. Krzywickej i H. Radlińskiej o metodzie Korczaka i jej wyniku. Chrześcijanin jest Bogu posłuszny. I takim był Błogosławiony M. M. Kolbe. Korczak natomiast był anarchistą, nie uznawał żadnych autorytetów, o czym mówi jego powieść o Maciusiu, paszkwil na dorosłych i inne pisma dla dorosłych i dzieci. Chrześcijaństwo jest religią miłości i radości. Owocem miłości jest dar przebaczenia. Korczak wprowadził Sądy Koleżeńskie w swych szkołach dla maluchów i starszych dzieci.

Dobrowolna śmierć Błogosławionego M. M. Kolbego miała inny impuls i wynik niż śmierć Korczaka. Korczak szedł do obozu w Treblince z dzieckiem za rączkę. W moich oczach była to tragiczna śmierć samobójcza bankruta ideowego. Zrozumiał, że był złym nauczycielem, nie dał swym wychowankom ani wiary, ani sił do życia. Na ziemi smutek, po śmierci wieczna tułaczka reinkarnacja. Ten smutek zauważyła M. Czapska.

Błogosławiony M. M. Kolbe przez śmierć swą uratował życie ojca rodziny i do wszystkich swych tytułów: Rycerza Niepokalanej, Misjonarza nowoczesnego, Patrona Prasy, męczennika za życia w ciągłych chorobach, począwszy od Grodna — dołączył tytuł Patrona Rodziny, co mi się stało jasne w okresie przeżywania Cyklu Duszpasterskiego, poświęconego życiu rodzinnemu: Dziecko, Rodzice i Dom.

(…) Doktor miał ambitne plany, chciał wychowywać przodowników i to mu się nie udało, gdyż sam nie posiadał potrzebnych atrybutów: wiary, celu i silnej woli. Wierząc w szczególne możliwości dziecka, dając mu zupełną swobodę, rozkładał jego władzę duchową. Zauważyła to Maria Czapska, gdy odwiedziła doktora i jego komplet. W swym “Dwugłosie wspomnień” zanotowała wrażenia ujemne o wpływie Doktora na wychowanków. (To były czasy, gdy obszar getta nie był jeszcze zamknięty).

Znacznie wcześniej, w okresie pogadanek radiowych, wypadło mi wizytować szkołę doktora. Najlepszym źródłem informacji jest gazetka ścienna, redagowana przez dzieci. Rozpięta na tablicy była gęsto upstrzona kartkami z pozwami sądowymi mniej więcej takiej treści: Henryk skarży Józefa, Dora pozywa nauczycielkę — termin sprawy. Wobec tego, że przerwy między pozwem a sądem były kilkodniowe, zapytałam nauczycielkę, czy w międzyczasie dzieci się godzą i skargi są umorzone. Nauczycielka żywo zaprzeczyła, zapewniając, że Doktor sam pilnuje powagi sądów, a dzieci wszystko sobie dokładnie zapisują. Czując moją dezaprobatę nauczycielka zapytała — czy mi się to nie podoba? Nawet bardzo — odpowiedziałam –  przecież szkoła uczy pieniactwa zamiast ewangelicznego darowania win. W tym samym czasie prezydentowa Michalina Mościcka zainteresowała się powodzeniem pogadanek Doktora w radiu i zaangażowała go w charakterze wychowawcy do Domu Dziecka, przez siebie założonego i wkrótce z nim się rozstała. Doktor okazał się nielojalnym współpracownikiem, konspirował z dziećmi contra nauczyciel, rozkładał morale szkoły. Pisze o tym marszałkowa Piłsudska w swym pamiętniku.

Od szeregu lat tworzy się mit o Januszu Korczaku — dobrym nauczycielu — Każdy go poważa za śmierć heroiczną, za to, że do ostatka nie opuścił swych dzieci. Patrząc jednak na jego pracę wychowawczą można tylko stwierdzić, że miłość i dobroć nie zawsze idą w parze z rozsądkiem i taktem — koniecznymi cechami prawdziwie dobrych nauczycieli.

Opinie osób nie związanych z Kościołem katolickim.

Załącznik 1) Irena Krzywicka. Książka pt. “ Wielcy i Niewielcy”. Rozdział o Korczaku. “Dziesiątki lat trwała ta służba Janusza Korczaka i co tragiczniejsze, nie dała dobrych rezultatów. Dzieci z wzorowego Domu Sierot wychodziły nieśmiałe i bezradne, niezdolne do inicjatywy, bez indywidualności, i co gorsza łatwo ulegające: złym wpływom… Dzieło całego życia zaczęło się (Korczakowi) rozsypywać w proch z chwilą, kiedy wychowane przezeń dzieci zaczęły wchodzić w życie”.

Załącznik 2) Helena Radlińska. “Pedagogika współczesna”. “… Zamiast przymusu dawnego wychowania, wspartego na przewadze wychowawców, głoszona jest (często nadmiernie) swoboda. Przejawia się ona w postaci samosądów szkolnych i zakładowych… Stary Doktor… w niejednej rozmowie podkreślał, że Dom Sierot nie wychował i nie może wychować wybitnych ludzi, gdyż nadmiarem przedwczesnej odpowiedzialności przemęcza najlepszych, najbardziej skłonnych do poświęceń. Nie jest na miarę dziecka. Jak widzimy, Korczak zdawał sobie sprawę z niedoskonałości systemu, ale wiemy, że do końca życia nie zmienił swych metod„.

Inny list tej samej autorki, datowany z 25 stycznia 1981. “Chcę postawić kropkę na Korczaku i przestać o nim myśleć. Patrzałam dotąd na niego jako na złego nauczyciela — nie interesowałam się jego religią — cały Związek Nauczycielstwa Polskiego był ateistyczny. Lubię wracać do zasłużonych autorów. W Polsce czytałam ks. prof. Siwka «Wieczory Paryskie». Na emigracji mam II wydanie Feritasu.

Wieczorem wczoraj zabrałam się do czytania — i odkryłam, że Korczak był teozofem. W tym wniosku utwierdziło mnie zdanie tego księdza z Polski, które cytowałam: Korczak pisze, że «w dziecku mieszka Bóg». My myślimy inaczej — dziecko ma Łaskę Bożą; i zadaniem rodziców jest, aby jej nie straciło. Polska w XX wieku była opętana teozofią, od generałów począwszy, na piśmie «Zdrój», który wytrysnął na trzeźwym dotąd gruncie pod Poznaniem kończąc. Nad Gangesem mieszkała Wanda Dynowska, chodziła w sari i z kropką na czole. Była teozofią Wschodu, całkowicie skorumpowana i teozofią Zachodu, odrodzona pod nazwą «antropozofii Steinera».

Otóż w starej czytamy: «…Ten Ojciec (Bóg — mój dopisek) w nim samym przebywa. Wewnętrzny człowiek jest jedynym Bogiem, którego możemy znać» (str. 349). (Podkreślenie J. G.). W nowej teozofii czytamy:

«… Wszyscy ludzie mają tę samą naturę, co Bóg i podobnie jak każda kropla dobyta z oceanu posiada tę samą naturę, co ocean. Bóg nie istnieje poza nami, lecz w nas.» (str. 383). (Podkreślenie J. G.).

To bardzo pięknie, że w kościele Miłosierdzia w Warszawie będzie wmurowana tablica, ku czci Korczaka. Równie pięknie byłoby, gdyby Żydzi ufundowali podobną tablicę dla ks. Marcelego Godlewskiego,  proboszcza Kościoła na Grzybowie, przylegającego do getta — opiekuna Żydów i żywiciela dzieci”.

Załącznik: wycinek z gazety “Kurier Polsko-Kanadyjski”: Hollywood dojrzał do Korczaka. Hollywood ma zamiar zrealizować film fabularny o Januszu Korczaku. Trwa już praca nad scenariuszem. Wreszcie Hollywood zdecydował się na realizację obrazu o bohaterskim lekarzu. Próżno przedtem — przez wiele lat — kołatał do wrót hollywoodzkich wytwórni z gotowym projektem takiego filmu Józef Lejtes, znany polski reżyser-scenarzysta okresu międzywojennego, mieszkający od lat w Hollywood. Lejtes przestudiował życie i działalność Korczaka i jest świetnym znawcą tematu. Przypomnijmy, że Józef Lejtes reżyserował przed wojną takie filmy, jak “Młody las ” i “Dziewczęta z Nowolipek” z Jadwigą Smosarską.

Wyjątki z jeszcze jednego listu tej samej autorki.

1) Pewien ksiądz pisze w artykule: «.. jak nas naucza Korczak, w każdym dziecku mieszka Bóg…». A wolna wola to nic? Celem wychowania jest czuwanie nad Łaską Ducha Świętego — chrzest — aby dziecko wybrało dobro.

2) Zachwyt nad powieścią dla dzieci «Król Maciuś I» — satyrą na wszelki autorytet, domowy i szkolny. Po co to dzieciom. O ile sylwetki dzieci na koloniach są żywo pisane i nieszkodliwe, o tyle powieści — nudne. Mając dość Maciusia, a nie mając wiele czasu, poprosiłam (kogoś), aby przeczytała powieść amerykańską o Dżeku. Ocena: niemoralna, osłabia w dziecku uczciwość.

3) Czytałam pochlebne recenzje w prasie londyńskiej o sztuce «Kim był ten człowiek. Legenda o Korczaku».  Ale czegóż można się spodziewać od aktorów? Ani znajomości dziecka, ani o jego wychowaniu. Był złym nauczycielem, bo budził w dzieciach tęsknotę, nie dając im celu życia i realizacji ideałów, śmierć Korczaka zrobiła na mnie wrażenie śmierci samobójczej bankruta. Był subtelny i inteligentny i w końcu sam zobaczył, że swym wychowankom nic nie dał”.

Do listu dołączony załącznik w postaci fotokopii z paryskiej “Kultury” z kwietnia 1979 roku, str. 154.

Papież przyjął w Watykanie członków stałego Komitetu do Spraw Porozumienia i Współpracy Żydów i Polaków, obywateli amerykańskich w Stanach Zjednoczonych. W skład delegacji wchodzili (… z Polaków pp. Danuta i Stanisław Mostwinowie, Wacław H. Bniński, Anna Chrypińska, dr Karol Wagner). Organizacje Amerykanów żydowskiego pochodzenia reprezentowane były przez czołowe osobistości z B ‚Nai B ‚Rith, jak dr Maxwell Greenberg, dr Nathan Perlmutter, dr Theodore Freedman, Abraham H. Foxman oraz dr Joseph L. Lichten, specjalista w dziedzinie stosunków katolicko-żydowskich i przedstawiciel B ‚Nai B ‚Rith przy Watykanie.

Delegacja zapoznała Ojca Św. z projektem nagrody imienia dr Janusza Korczaka, zainicjowanym przez Studium. Ma to być międzynarodowa nagroda literacka. Nagroda pieniężna i specjalny medal Janusza Korczaka przyznawane będą za dwa rodzaje już opublikowanych prac: książkę dla dzieci, opartą na zasadach humanizmu i odzwierciedlającą bezinteresowność i ofiarność dla innych ludzi — zasadach, według których żył i dla których poświęcił życie Janusz Korczak — oraz książkę o dzieciach, skierowaną do rodziców, nauczycielstwa i specjalistów w dziedzinie terapii i pracy z dziećmi. Wybór tych prac ma być dokonywany przez komitet złożony z naukowców, wychowawców i krytyków literackich. Delegacja Studium wręczyła Janowi Pawłowi II obraz św. Stanisława Biskupa, pędzla Jana Henryka de Rosen, specjalnie wykonany na tę okazję, Tegoż samego dnia odbyła się w Hotelu Exelcior w Rzymie konferencja prasowa na temat tej audiencji u Ojca Św. oraz prac i projektów Komitetu „.

Autorka listu notuje, że “Jak się orientuje w tym Komitecie nie ma pedagogów”, oraz pisze ponadto:

Bardzo sobie cenię tęsknotę do świętości i potrzebę kultu i dlatego w Roku Korczakowskim głosu nie zabierałam, nie chcąc psuć harmonii. Janusz Korczak był niewątpliwie szlachetnym człowiekiem o dużych zdolnościach, ale też był złym nauczycielem. Usposobienie miał nihilistyczne, a w praktyce zwalczał wszelkie autorytety, Obserwując go w Warszawie przyszłam do przekonania, że zdeformował go dłuższy pobyt w Ameryce. Nad pedagogią nad jej kolebką stali: Kalwin, ojciec materializmu, Voltaire, patron liberalizmu i Rousseau, fałszywy psycholog, dzięki nim powstał w wychowaniu i nauczaniu kierunek pragmatyczno-relatywisty-czny.

Korczak nabrał szczególnego szacunku dla osobowości dziecka, której nie wolno ujarzmiać nakazami. Dlaczego pogadanki radiowe Starego Doktora cieszyły się dużym powodzeniem? Dlatego, że w tym przedmiocie mieliśmy traktaty naukowe, czytane przez specjalistów, Doktor natomiast podawał je w formie felietonów, pojmowanych bezkrytycznie przez laików. W ogóle były to czasy nowinek, szkoły gimnastycznej, rytmiki, krajoznawczo-wycieczkowe itp. itd. Doktor miał ambitne plany, chciał wychować przodowników i to mu się nie udało, gdyż sam nie posiadał potrzebnych atrybutów: wiary, celu i silnej woli”.

“Całą legendę o Korczaku zainicjował p. A. Pospieszalski w «Wiadomościach», 9 marca 1975. porównując heroizm Korczaka z Błogosławionym Ojcem M. M. Kolbem „.

“W końcu zrozumiałam dlaczego p. A. Pospieszalski — nie będąc pedagogiem — tak się zainteresował Korczakiem. Chcieli skompromitować «zacofany» Kościół, który by się nie zgodził na beatyfikację Korczaka, że to było celem masonerii, nikt tego tematu nie podjął.

Nie rozumiem natomiast KUL-u, który wydał dzieła tego teozofa i złego nauczyciela, i niektórych księży, którzy powoływali się na jego autorytet, i pisma katolickiego…, które nie wydrukowało mego sprostowania „.

Jędrzej Giertych
http://www.kki.pl

Komentarzy 27 do “Ojciec Kolbe i Janusz Korczak”

  1. Wandaluzja said

    W roku 1949 był w Lublinie proces o spadek po Januszu Korczaku, gdyż był człowiekiem majętnym. Ambasada USA dostarczyła szczegółowe dane, że umarł w USA w roku 1946. Przez kogo ten proces został ANULOWANY to nie wiem, ale w początku lat 60. wyświetlano w Niemczech film o Starym Doktorze, który kończy się jak prowadzi sierociniec żydowski od komory gazowej w Treblince – której NIE BYŁO, bo Armia Czerwona w Polsce komór gazowych nie budowała, ale dała sobie spokój wobec bombardowania jej przez US AF.

  2. wiesdomar said

    Aleksandra Piłsudska pisała w pamiętnikach, że Korczak tzn Henryk Goldszmit sprawujący funkcje nauczycielskie w okresie między wojennym w Polsce, w w wyniku destrukcyjnego wpływu na młodzież został odsunięty od bezpośredniego kontaktu z młodzieża jako wychowawcy.O ile moje informacje są prawdziwe to Piłsudska miała te same korzenie, więc jej informacja jest na pewno prawdziwa.

  3. Marucha said

    Re 1:
    P. Wandaluzja ma zdaje się rację.

    Nadal bowiem obowiązuje postanowienie Sądu Powiatowego w Lublinie z dnia 30 listopada 1954 r. oznaczające datę śmierci Korczaka na 9 maja 1946 r. i w konsekwencji odraczające termin wygaśnięcia majątkowych praw autorskich do jego utworów aż do 31 grudnia 2016 r.
    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Sad-ponownie-ustali-date-smierci-Janusza-Korczaka,wid,14593861,wiadomosc.html?ticaid=1fe04

  4. Tusia said

    Dziękuję za obszerny wpis o Starym Doktorze.Mój wybór opierał się na jego „Pamiętnikach” które ukazały się w latach 70 w 4-ch tomach.Dwa pierwsze pożyczyłam na wieczne oddanie. Podobają mi się krótkie Jego refleksje, zastępują one niejeden elaborat z cyklu wychowania dziecka. Dla przykładu cytuję z pamięci:” Dziecinne lata są górami z których rzeka życia bierze swój początek, kierunek i rozbieg” .Na pełniejszą i obiektywną ocenę trzeba wziąć pod uwagę miejsce i czasy w jakich żył. To był sierociniec a w nim dzieci już z jakimiś przeżyciami i obciążeniami Miał problemy finansowe z utrzymaniem „Sierocińca”, pisał do różnych instytucji o pomoc. Jego bezradność , samotność ,brak perspektyw i atmosfera wojny , może była przyczyną tego ,że poszedł na śmierć na czele pochodu z dzieckiem na ręku a nie jak brzmi cytat „śmierć Korczaka zrobiła na mnie wrażenie śmierci samobójczej bankruta. Był subtelny i inteligentny i w końcu sam zobaczył, że swym wychowankom nic nie dał”..Był wrażliwy na niesprawiedliwość społeczną , bardzo krytycznie także wspomniał o swoim ojcu – kapitaliście z którym „zerwał” kontakty.Pisał ostre felietony o życiu społecznym i polityce. Często miałam odniesienie do współczesnych dziejów – można tylko zmienić nazwiska .Historia Polski zatoczyła koło. J.Korczak wyznał też,że często po trudnym dniu nie mógł zasnąć.Czasem musiał wypić kieliszek wódki, którą trzymał pod łóżkiem. Opinie w w zamieszczonym tekście potwierdzają zasadę, punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia.Dziś jest to łatwe do sprawdzenia.
    Ostatnio znany dziennikarz TVP powiedział,że internet ma większą siłę od militarnej.Podobno wojna w Jugosławii została wygrana dzięki młodym internautom.
    Na koniec cytaty z JP II Tryptyk Rzymsk
    „W Kaplicy Sykstyńskiej artysta umieścił Sąd.
    W tym wnętrzu Sąd dominuje nad wszystkim.
    Oto kres niewidzialny stał się tutaj przejmująco widzialny.
    Kres i zarazem szczyt przejrzystości —
    Taka jest droga pokoleń.(…)

    Oto widzą siebie pomiędzy Początkiem i Kresem,
    pomiędzy Dniem Stworzenia i Dniem Sądu…
    Postanowiono człowiekowi raz umrzeć, a potem Sąd!

    Ostateczna przejrzystość i światło.
    Przejrzystość dziejów —
    Przejrzystość sumień — ”
    „Wtem ujrzałam pewną duszę, która się rozłączała od ciała w strasznych mękach.O Jezu, kiedy to mam pisać, drżę cała na widok okropności,które świadczą przeciw niemu….Widziałam ,jak wychodziły z jakiejś otchłani błotnistej dusze małych dzieci i większych , jakie dziewięć lat;dusze te były wstrętne i obrzydliwe, podobne do najstraszniejszych potworów,do rozpadających się trupów, ale te trupy były żywei głośno świadczyły przeciw duszy tej, którą widzę w skonaniu, jest to dusza, która była pełna zaszczytów i oklasków światowych, a których końcem jest próżnia i grzech.Na koniec wyszła niewiasta, która trzymała jakoby w fartuchu łzy i ta bardzo świadczyła przeciw niemu.O godzino straszna , w której widzieć trzeba wszystkie swoje czyny w całej nagości i nędzych ani jeden, wiernie towarzyszyć nam będą na sąd Boży.”pod datą 12.V.1935 r. Dz.św Faustyny str.175

  5. Marucha said

    Re 4:
    Nie neguje się osobistych cnót Janusza Korczaka, lecz jego metody wychowawcze – jak się wydaje stosowane w najlepszej wierze, lecz błędne.

    Ale zastanowiło mnie również inne zdanie: „Podobno wojna w Jugosławii została wygrana dzięki młodym internautom”.
    Bardzo ciekawi mnie, kto z kim walczył w tej wojnie, kto ją wygrał i dla kogo, a kto przegrał. Po czyjej stronie Pani stała?

  6. Anioł said

    Wszystkich żydów winni uznać za świętych od urodzenia, z Wojtyłkiem na czele, i płacić odszkodowania od kolebki do grobu.

  7. Kudlaty said

    Na system wychowawczy Korczaka trzeba też patrzeć przez pryzmat jego przynależności do masonerii i Towarzystwa Teozoficznego.Chyba czerpał wskazówki z loży,bo te jego pseudometody pokrywają się z celami masonów.
    Był teozofem,babrał sie w okultyzmie,panteizmie ,synkretyzmie,reinkarnacji itd.
    Był masonem,a wiec komu służył? Lucyferowi.

  8. Tusia said

    ad.5.http://www.gavagai.pl/nato/stratynato2/straty4a.htm- pierwszy z brzegu link. Kiedyś zadane mi przez Pana pytanie wraca jak bumerang.Pan żyje na Marsie?
    ad.6.W mojej młodości o takich osobnikach mówiło się”ciężka szafa”.Przy okazji naprawiam błąd tekstowy.Powinno być:O godzino straszna , w której widzieć trzeba wszystkie swoje czyny w całej nagości i nędzy:nie ginie z nich ani jeden jeden,wiernie towarzyszyć nam będą na sąd Boży”.pod datą 12.V.1935 r. Dz.św Faustyny str.175

  9. jowram said

    Mówi Janusz Korczak.

    — Moje dziecko. Nie obawiaj się, że ci powiem coś zbyt trudnego. Raczej uzupełnię relacje innych osób, z którymi zapoznałem się, gdy poznałem życzenie Pana.

    — Którego Pana?

    Miałam na myśli to, czy Jahwe, czy Jezusa. Pytanie było agresywne. Pan Janusz Korczak odpowiedział cierpliwie, ze spokojem i powagą.

    — Jest tylko jeden Bóg: Ojciec całej ludzkości, Zbawiciel nasz, Odkupiciel, Mesjasz, Słowo Boże i Duch Prawdy i Miłości — Jeden Bóg w trzech Osobach, Jedna Miłość stwórcza, nieskończona, odwieczna i niezmienna, Miłość darząca istnieniem nieogarnioną mnogość bytów i przygarniająca je ku sobie.

    Zrozumiałam, że Bóg stwarza nieustannie nowe byty, aby mogły w wolności wyboru, radośnie —jak dzieci ku ojcu — powracać ku Niemu.

    — Ja, dziecko, wierzyłem w Jezusa i — Jezusowi. Byłem Żydem i pozostałem nim w obliczu zagłady mojego narodu (chodzi o zaniechanie zmiany wyznania). Sama to rozumiesz, bo nie postąpiłabyś inaczej. Znałem całe Pismo święte i całe (!) je przyjmowałem, a więc i Ewangelię. Byłem ponadto obywatelem państwa polskiego, polskim Żydem. Pisałem po polsku i działałem dla dobra całego narodu, wszystkich jego obywateli, bo chciałem, aby cały rozwijał się prawidłowo, szlachetniał i dojrzewał ku swojej własnej doskonałości… Ale nie o tym chcę ci opowiedzieć.

    Jezus, Pan nasz, polecił mi, abym powiedział ci o „chrzcie krwi”, którym ochrzczony został ogromny zespół moich współziomków na polskiej ziemi; a że żyli na niej i z jej dóbr korzystali, śmierć ich — jeżeli przyjęta została z poddaniem, bez nienawiści, a przez nielicznych jako zadośćuczynienie za winy narodu żydowskiego — przyjął Pan i zaliczył na dobro obu narodów: tego, którego krew mieliśmy w żyłach, i tego, który nas przygarnął i karmił przez ponad pięćset lat, nie czyniąc nam krzywdy, podczas gdy my, niestety, jako naród mamy ciężkie winy wobec Polski. Nie będę ci o tym mówił, tym bardziej że nie dotyczyły one biedoty żydowskiej (z nielicznymi wyjątkami), lecz planów żydostwa międzynarodowego, które jednak pragnęło realizacji ich na terenach Polski w oparciu o liczebność masy moich współziomków. Te plany zostały obalone z wyroku Pana, bo realizować miały cele nieprzyjaciela ludzkości, któremu, niestety, służą świadomie i świętokradczo pewne nieliczne, lecz najbogatsze, bo władające pieniądzem, grupy Żydów w świecie zachodniej Europy, obu Ameryk i Izraela. I te plany obali nadchodząca na ten świat — na ten, o którym ci powiedziałem (czyli zachodni) — katastrofa, lecz nie dotyczy to Polski, mojej i twojej Ojczyzny. Powiedziałem ci to, abyś nie posądzała mnie o stronniczość. Teraz zaś wracam do sedna sprawy.

    Wiesz, że królestwo Pana jest wspólną Ojczyzną całej ludzkości. Bóg kocha wszystkich swoich synów i pragnie ich obecności przy sobie. Chrzest jest potencjalnym aktem przyjęcia dziecka, uczynionym w jego imieniu przez rodziców z ich dobrowolnego wyboru, lecz aby stał się aktem dokonanym, konieczne jest potwierdzenie go życiem przez ochrzczonego. Chrzest jest przynależnością do Kościoła Chrystusowego — a więc ponadczasowego —jest jak gdyby wstąpieniem w szeregi wiernych, przyznaniem z góry obywatelstwa królestwa wraz z towarzyszącymi temu przywilejami (wszystkimi sakramentami). Lecz wiadomo, że wśród obywateli kraju bywają też renegaci, zdrajcy lub po prostu ludzie, których nic los ich Ojczyzny nie obchodzi, byleby im samym się dobrze działo; jeśli tak nie jest, szukają sobie innego miejsca w świecie (Mówiłem to w przenośni, ale sama wiesz, co dzieje się w ostatnich latach z Polakami. Tragiczne jest, że ich ucieczka pozbawi ich opieki, którą Królowa nasza roztacza nad Polską).

    A Bóg, dziecko, jest poważny i nasz wybór także traktuje poważnie; przecież „synami Bożymi jesteśmy” (Słowacki). Nosimy w sobie Jego podobieństwo, a na sobie — chrześcijanie — piętno Krwi Zbawiciela swego (która ich odkupia).

    Jednakże Pan jest Bogiem całej ludzkości i powinnością Izraela było szerzenie tej prawdy. Kiedy chcieli ograniczyć miłość Bożą (wraz ze spodziewanymi przywilejami) tylko do swego narodu, Bóg rozproszył ich, a służbę światu zlecił tym, którzy przyjęli Słowo Boże, Mesjasza, i zechcieli Dobrą Nowinę nieść całemu światu z zapałem i radością. Chcieli dzielić się tym, co było dla człowieka najważniejsze, najcenniejsze i najlepsze, z każdym, kto potrzebował, tęsknił, szukał prawdy i miłości. Bo widzisz, dziecko, oni nieśli światu miłość Boga, a ta jest zawsze darząca, bezinteresowna, wspaniałomyślna i pragnie wypełnić sobą pustkę i głód każdego człowieka, nasycić go. „Resztą Izraela” byli moi rodacy. Ich krew płynęła w żyłach moich i po wielu wiekach wydała i we mnie swój owoc. Jakżeż bym mógł nie przyjąć Boga w całej pełni Jego miłosierdzia. Miłosierdziem Ojca był Syn, Słowo Boże, Mesjasz. Krwią Jego odkupieni jesteśmy wszyscy — cała ludzkość, wszystkie pokolenia — bo miłość Boga nie zna ograniczeń. Zna je natomiast wola ludzka: może powiedzieć „nie” Panu swemu. Na naszych oczach tak się działo z tyloma milionami ludzi — sprzeciw, jakiego chyba nigdy dotąd nie było wśród ludzkości, już znającej naukę Chrystusa Pana.

    Naród żydowski nadal od wieków oczekujący Mesjasza, odrzucający Jezusa Chrystusa i Jego orędzie miłości i przebaczenia, wrogi Mu, zawzięty, mściwy i żywiący w sobie nienawiść do innych niż oni, do „gojów”, stał się nagle obiektem nienawiści innego narodu i jego ofiarą. I to było zbawieniem dla wielu, bardzo wielu z nas. Pan sprawiedliwość ma dla katów, ale ich ofiarom okazuje oblicze Miłosierdzia, chociażby na miłosierdzie nie zasługiwali. Ale czyż wśród tej głodującej biedoty, schorowanych i starych kobiet i mężczyzn, chorych i słabych, bezradnych, bezbronnych i prześladowanych, ginących z głodu na ulicach, wśród dzieci bezdomnych, przerażonych, niczego nie rozumiejących wielu ich było? Nie, ci żyli bezpieczni na Zachodzie, w Szwajcarii, USA i innych krajach (Chodzi o tych, co świadomie walczyli z Bogiem i odrzucali Słowo Boże, starając się zniszczyć chrześcijaństwo, ośmieszyć je i wyrwać z dusz ludzkich — słowem, o niektóre kręgi międzynarodowego żydostwa). Prawdą jest też, że i tu byli liczni donosiciele, policja, łapownicy (jak w każdym społeczeństwie — a w tak zagrożonym, jak nim było nasze, cechy te potęgują się, ludzie pragną się ratować za wszelką cenę), ale wreszcie zginęli i oni. Mówię więc o całości, która przeszła przez czyściec i piekło za życia. Cierpienie spala winy, jeśli się je zrozumie. Tu odczuwano nienawiść wroga, a wtedy trudno analizować własne winy, lecz byli i tacy.

    Ja, jak wiesz, opiekowałem się dziećmi, bo one były najbardziej bezbronne i pierwsze ginęły (nie mogły pracować, więc były niepotrzebne). Chciałem, aby moja miłość osłaniała je przed lękiem, póki można. Bóg dał mi tę łaskę, że mogłem być z nimi do ostatniej chwili i dlatego mogłem oddać je wszystkie w Jego wyciągające się ku nam przebite dłonie — przygotowane, więc ufne i oczekujące zapowiedzianego przeze mnie Spotkania. Zapewnić cię mogę, że „chrzest krwi” — chociaż krwi nie było (był gaz, a przedtem nienawiść, groza, krzyk, strzały, bieg, szczekające, rzucające się ku nam psy, i trupy, masa trupów po drodze) — jest kluczem do Serca Pana. Jego współczucie, litość, łagodność, nieskończona dobroć i to, czego ja nie przewidziałem: Jego pośpiech (!), z jakim spieszył ku nam! Jego obecność już w komorze gazowej — zupełnie przesłoniła nam ból i lęk śmierci (bo szczęście duszy niezmiernie przewyższa lęk i ból ciała). Był On i niebo otworzyło się w komorze „kąpielowej”, plugawym miejscu mordu. Widzieliśmy Go, jak gdyby kolejno otwierały nam się oczy, i wtedy moja miłość do dzieci wydała mi się nikłym cieniem, zaledwie śladem tej, która nas ogarnęła.

    Dzieci, moje dzieci, przyciągane tą miłością były zachwycone, olśnione, jak gdyby budziły się ze snu, garnęły się ku Niemu, otoczyły Go, a On wziął dwoje najmniejszych na ręce i powiedział: „Chodźcie, przyjaciele, zabieram was do mojego domu, do wiecznej radości, a o tym, co było, zapomnijcie”. I zostaliśmy otoczeni przez piękne, świetliste, radosne postacie aniołów — sług pańskich (dzieci zobaczyły, że każde miało swego opiekuna), potem przez rodziny nasze, tych, których pogrzebaliśmy i pożegnali, a to, co dotąd było realne, stało się mgłą, nicością. Czy wiesz, że dzieci nie zdążyły nawet zauważyć swoich ciał? Ja nas widziałem przez moment jako jak gdyby ślad przeszłości.

    Nie tylko ja jestem z Panem. Są wszystkie moje dzieci i w ogóle wszystkie nieszczęśliwe dzieci. I niezmierzona jest liczba moich rodaków tu, w domu Pana. To są Jego plony z rzezi kierowanej przez moce nieprzyjaciela. Każda ofiara, każdy człowiek zamordowany przez ludzi — też Jego synów — ma wstęp do Jego królestwa, a ci, którzy wiele zawinili i oczyszczać się muszą (często bardzo długo), też błogosławią Pana, bo dobrze rozumieją, że otrzymali łaskę ratującą ich przed potępieniem siebie, przed wieczystością konania, straszniejszą niż wszystkie katownie świata.

    Chciałbym ci jeszcze przekazać, że mogę wam pomagać, zwłaszcza w zakresie swoich umiejętności, ale chciałbym bardzo, abyście oddawali mi moich współwyznawców, bo mogę prosić o ich nawrócenie ku Panu.

    Po przerwie.

    — Cieszę się, że zniknęły twoje wątpliwości. (Bo tak było).

    Chcę ci teraz powiedzieć, ile my, polscy Żydzi, zawdzięczaliśmy polskiej kulturze, tolerancji, zdolności do przyjmowania innych jako równych sobie. Mówię o tych z nas, którzy wyszli ze swoich gett i żyli życiem całego społeczeństwa.

    Wiem o tym, że tyś zadecydowała o przyjęciu do domu będącej w tragicznym położeniu rodziny żydowskiej, państwa „Sadowskich”. On jest tu z nami i opowiadał mi o tym, że nigdy nie zaznali od was niczego, co by świadczyło, że uważacie ich za „gorszych” od siebie, co było dla nich odprężeniem, radością i przywróciło im poczucie godności, że po prostu poczuli się znowu ludźmi; a przecież wiedzieli, że ich pobyt u was jest wyrokiem śmierci dla was wszystkich. Twoja matka mówiła mi, że decyzję przyjęcia ich pozostawiła tobie z obawy, aby nie odpowiadać za śmierć córki przed Bogiem, bo wydawało się niemożliwe, żebyście przeżyli, i wiem, że byliście o tym wszyscy przekonani. Wiem, że wygląd p. Zofii (która jeszcze żyje) był tak bardzo „semicki”, a mimo to nie było w waszym domu lęku. On czuł się i czuje się Polakiem; tylko ze względu na żonę i córkę nie mógł brać udziału w konspiracji. Pan Jerzy zawsze pamięta o tobie i teraz przekazuje wyrazy wdzięczności i szacunku.

    Odbiegłem od tematu, lecz nie tak bardzo, bo właśnie on, jak również ja, a przede wszystkim nasza młodzież, która kształciła się już w polskich szkołach, gimnazjach i na uniwersytetach (świadomie pomijam ekscesy, bo to wymaga dłuższego tłumaczenia) czerpała z polskich wartości, i one właśnie zaszczepiły się w naszych duszach — dlatego może, że do porzucenia niczego nas nie zmuszano, nie dzielono, nie upokarzano, niczego nie narzucano. Wielka poezja narodowa, umiłowanie wolności, tradycja zrywów i powstań, która w niektórych rodzinach żydowskich żyła już od pokoleń (p. Janusz przypomina mi wiersz Norwida „Żydowie polscy”, obrazy Grottgera, udział w walkach) — to wszystko, a i harcerstwo spowodowały, że polski szacunek dla godności człowieczej w młodym pokoleniu zmienił je tak, że było zdolne do powstania. Powstanie w Getcie Warszawskim było jedynym w Europie! Było skutkiem wartości polskich, które wchłonęliśmy. Ja je widziałem już stąd i sam wraz z innymi przyjmowałem nasze poległe dzieci, które Pan witał z radością i wielu z nich wprowadził wprost do swego domu.

    Bóg nasz kocha odwagę, poświęcenie i męstwo. Niebo pełne jest tej radosnej, męczeńskiej młodzieży żydowskiej i o wiele liczniejszej waszej, a właściwie naszej polskiej. Tu nie ma różnicy pomiędzy narodowościami — jest wspólnota dróg, którymi szło się ku Panu, wspólnota umiłowań. Bo ta wartość, za którą człowiek oddał życie, jest zawsze jego wyborem, jego drogą, jego umiłowaniem Boga w Jego atrybutach, np. w mądrości, pięknie, szlachetności, ofiarności, męstwie, miłosierdziu, w ukochaniu Jego praw. Dla Polski jest nim prawo do godności ludzkiej, do wolności wyboru, sprawiedliwości i miłosierdzia społecznego. W tej miłości spotykamy się w Panu.

    Dziękuję i błogosławię.

    Po kilku dniach (6 XI 1988 r.).

    — Panie Januszu. Dziękuję panu za przekaz, ale chciałabym spytać, czy na odmianę cechy żydowskie nie oddziaływały na Polaków i jak?

    — Dobrze, odpowiem pani. Otóż mogły one oddziaływać tylko przez tych Żydów, którzy kończyli polskie szkoły, poznawali język i zyskiwali przyjaciół w społeczeństwie polskim. Owszem, słyszałem, co pani mówiła o karczmarzach rozpijających chłopstwo, lichwiarzach, a w okresie zrywów narodowych i szpiclach — na usługach zaborców. Nie zaprzeczam, że takie wypadki były, ale gdzie miała się wcisnąć społeczność bardzo liczna i bardzo biedna w kraju rolniczym? Pozostawał jej tylko handel i pośrednictwo…

    — I lichwa — podpowiedziałam.

    — To prawda, ale też iluż było wśród Żydów w małych miasteczkach nędzarzy? W wielodzietnych rodzinach, które trzeba było wyżywić, pracowały już małe dzieci. Żydzi są pracowici. Wykształcili w sobie tę umiejętność przez wieki poniewierki w społeczeństwach, gdzie byli zawsze poza nawiasem życia społecznego. Pozostał im tylko handel i rzemiosło, a u najbardziej przemyślnych i pozbawionych skrupułów — lichwa, obrót pieniądzem, no i popieranie się wzajemne, poparcie wspólnoty żydowskiej.

    Powracam do tych, którzy postanowili wyjść z getta żydowskiego z jego nie zmienionymi od wieków obyczajami i nauką wyłącznie religijną, hebrajską, z narosłymi przez stulecia tomami komentarzy, Kabałą i Torą. Jest prawdą, że w świat chrześcijański wnosili oni sceptycyzm i ateizm. Z trudem odrywali się od religijności żydowskiej w pożądaniu wolności umysłu, wolności od niesłychanej ilości przykazanych reguł zachowania i zakazów i nakazów Prawa. Niełatwo im było powrócić znowu do jakiejkolwiek religii. Lecz ile dali talentów wedle swej specyfiki uzdolnień w muzyce, w literaturze, poezji, wtedy gdy włączali się w kulturę Europy, w kulturę łacińską? Ile zawdzięcza Żydom język polski w XX wieku, jak go opanowali, jak stał się im językiem ojczystym? Jeśli pani bez uprzedzeń rozważy ich wkład do kultury, zobaczy pani, że nie był taki mały. To samo z wiedzą, chociażby Askenazy i Hirszfeld. Chodzi mi o sprawiedliwy osąd.

    Natomiast to, co popełnili złego względem narodu polskiego, a co jest zbrodnią, jest nią również tu, w oczach naszych — bo Pan nie zna stronniczości — i za tych z nas nie przestajemy was przepraszać i prosić was o przebaczenie. Tym bardziej też staramy się — stąd — naprawiać ich winy. Widzimy bowiem jasno, że działali z inspiracji nieprzyjaciela i usiłowali zniszczyć nie tylko wasz naród, lecz i plany Boże względem niego i ludzkości, którym i my z całego serca służymy.

    Tu nie ma nikogo, kto by nie pragnął otoczyć was pomocą, i to, co teraz mówię pani, jest też usiłowaniem dopomożenia — wedle moich słabych możliwości, lecz z całego serca czynionych. Przecież nasze ciała użyźniają polską ziemię, a nasze dusze, nasze serca i pamięć są z nią na zawsze związane. Polska jest także i moją Ojczyzną. I ja czerpałem wzory z tych samych źródeł: z historii, tradycji i kultury polskiej, tak jak wy czerpiecie z najpiękniejszego daru mojego starodawnego narodu: z Pisma świętego. Ludzkość, dziecko, jest jednym umiłowanym dzieckiem Pana, jedną rodziną, w której wszyscy powinni wspomagać się i dzielić tym, co posiadają — a właściwie co wypracowali jako naród — najpiękniejszego, własnego, niepowtarzalnego. Teraz nadchodzi czas, kiedy my, Polacy, ukażemy światu drogę ratunku, drogę Pańską: miłości i przebaczenia, sprawiedliwości i miłosierdzia społecznego. Pan przez nas daje światu nową pomoc: dla tak zdegenerowanej i martwej duchowo ludzkości Polska będzie obrazem odrodzenia, nadziei, prawidłowości rozwoju — ku Bogu i we współpracy z Nim.

    Wszyscy bierzemy w tym działaniu udział, a zwłaszcza ci, którzy kochali i nadal — lecz bardziej — kochają swoją Ojczyznę ziemską, a których Pan zechciał do współpracy dopuścić, jak mnie teraz.

    Widzisz, dziecko, naród żydowski to naród wschodni, krańcowy: gwałtownie kocha i gwałtownie nienawidzi. Wielu Żydów nienawidzi nie tylko Jezusa i chrześcijaństwa, lecz całej ludzkości. Są wśród nich świadomi i potężni słudzy nieprzyjaciela pragnący zagłady ludzkości, zwłaszcza zniszczenia planów Boga dla niej. (…) Jest też wielu wśród nas, którzy pośród narodów służymy Panu i Jego wspaniałym prawom. Żydzi odrzucili Mesjasza, odrzucili Zbawienie narodu, dlatego jako naród powrócą ostatni. Lecz pojedynczo już powracają ku Niemu. Ostatnia wojna do pierwszych świętych chrześcijaństwa Żydów, jak i Jezus, dołącza nowych, jak Edyta Stein i mnóstwo innych. To początek powrotu. Koło się zamyka. Wy, Polacy, pomogliście nam w tym powrocie. Dlatego macie naszą pomoc i miłość.

    Błogosławię w imię Chrystusa.

  10. Marucha said

    Re 8:
    Mnie Pani Tusiu nie interesują linki. Zresztą link do tej ezoterycznej strony nie działa.

    Mnie ciekawi Pani opinia na temat Jugosławii:
    – Kto z kim walczył?
    – Dlaczego walczył? Dlaczego wybuchła wojna (czy wojny)?
    – Kto wygrał wojnę i dla kogo?
    Dopytuję się, choć podejrzewam, ze znam Pani poglądy… ale chcę się upewnić.

  11. Tusia said

    Ciężka szafa.Po co Panu moja opinia?.Widać ,że maniery nauczycielskie z Pana nie wyparowały.Proszę nie bawić się w mojego egzaminatora.
    Zamiast uprawiać pyskówkę proponuję przeczytać trochę więcej niż wam wolno.
    1).http://thot.nowyekran.pl/post/67307,adam-mickiewicz-czego-polakom-nie-wolno-wiedziec.
    2).http://literat.ug.edu.pl/cnwybor/index.htm

    Cyprian Camil Norwid

    Ty mnie do pieśni pokornej nie wołaj,

    Bo ta już we mnie bez głosu,

    A jeśli milczę, nie przeto mnie połaj,

    Kwiatów, Ty, nie chciej od kłosu…

    Bo ja z przeklętych jestem tego świata,

    Ja bywam dumny i hardy,

    A miłość moja, Bracie, dwuskrzydlata:

    Od uwielbienia do wzgardy.

    Gdy w głębi serca purpurę okrutną

    Wyrabia prządka cierpienia,

    Smutni – lecz smutni, że aż Bogu smutno –

    Królewskie mają milczenia.

  12. wet3 said

    @ Marucha (10)
    Nic sie pan nie dowie. Traci pan nadaremnie czas!

  13. qaz said

    Dziwie sie ze p. Marucha zajumuje sie Tusia, ktora celowo wprowadza chaos w dyskusje i sprowadza ja na manowce. Prosze ja calkowicie zignorowac. Ona (on) sluzy zydom.

  14. Tusia said

    ad.13. Jest Pan zazdrosny?

  15. wiesdomar said

    Kto nie wyraża myśli jasno i świadomie faszeruje nas problemami zastępczymi, to celem jego jest krętactwo jeśli nawet nie pospolite oszustwo. Że ten osobnik ma intencje podłe i parszywe, to dla mnie jest od początku oczywiste.

  16. Tusia said

    ad.15 Nie podał/a P. odnośnika osobnika.Z oceną się zgadzam!!!

  17. wiesdomar said

    Ad 15 i Ad 16
    Tym razem chodziło mi o tzw. Tusię. Z zgodnie z zasadą uderz w w stół a nożyce się odezwą

  18. Jan said

    Ad. 4 Szkoda, że Pani Tusia nie dodała że cytowany fragment Dzienniczka św, Faustyny dotyczy zgonu jednego z największych szkodników Polski XX wieku samozwańczego marszałka o pseudonimie Piłsudski.

  19. Tusia said

    ad.17.Tym razem kula w płot!!!Głupoty nie trzeba się bać tylko się z niej śmiać.Dobrego samopoczucia.

  20. Marucha said

    Re 11:
    Można było tego oczekiwać.
    Zamiast konkretnej odpowiedzi na konkretne pytania – wiersz Norwida. Mógł być również cytat z Biblii albo z ks. Twardowskiego.
    Wstydzi się Pani swojej wiedzy? Poglądów?

    Re 12, 13, 15:
    Chciałem się upewnić poza wszelką wątpliwością, kim jest ta Pani. I już wiem.

  21. Marucha said

    Re 19:
    Miła Pani Tusiu,
    Proszę nas nie uważać za naiwne dzieci i nie silić się na śmieszek.
    Rozgryźliśmy Panią dość szybko.
    Podstawowym kryterium rozpoznawania krętaczy jest unikanie przez nich odpowiadania na proste pytania, paniczne skręcanie kierunku rozmowy na inne tory, cytowanie Pisma Św. albo poezji ni przypiął ni przyłatał itd.

  22. Sybirak said

    Dla mnie Korczak był członkiem społeczeństwa żydowskiego i jemu służył w Polsce, udolnie czy nieudolnie to ich sprawa.
    Polskiemu społeczeństwu nie służył, więc jego „beatyfikacją” niech się zajmują się żydzi.
    Nie dajmy się wciągać w jakiekolwiek współczucie czy pochwały, bo „starsi bracia w wierze” mają zwyczaj natychmiast wystawiać współczującym i chwalącym słone rachunki (w dolarach). Jeszcze nie spłaciliśmy im miliardów za rzekomo pozostawione przez nich „mienie”.

    Serdecznie współczuję Panu Marusze polemiki z szanowna „Tusią”. Niech Pan się nie przejmuje to przecież wypisz wymaluj „Alutka” z „Rodziny zastępczej”. :-)))

    PS. Pisanie żyd z małej litery to nie błąd – wykładnia w Wikipedii.

  23. B. said

    Dlaczego Korczak nie zrobil nic aby dzieci z Domu Sierot uratowac przed wywiezieniem do Treblinki tak jak to robilo wielu Polakow?

  24. Wandaluzja said

    Ad. 3: Marucha powiedział/a – 2013-01-13 (niedziela) @ 10:28:42
    Re 1:
    P. Wandaluzja ma zdaje się rację.
    Nadal bowiem obowiązuje postanowienie Sądu Powiatowego w Lublinie z dnia 30 listopada 1954 r. oznaczające datę śmierci Korczaka na 9 maja 1946 r. i w konsekwencji odraczające termin wygaśnięcia majątkowych praw autorskich do jego utworów aż do 31 grudnia 2016 r.
    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Sad-ponownie-ustali-date-smierci-Janusza-Korczaka,wid,14593861,wiadomosc.html?ticaid=1fe04
    ***
    Wyrok w/s Spadku po Januszu Korczaku mógł być wydany dopiero po śmiecie Stalina i Berii, jako głównych kapłanach Holokaustu czyli DES ANTIKOMUNISTISCHBEFEHLS Wehrmachtu. Jak mi mówił Śp. Czesław Wójcik – ojciec Tomasza z Solidarności – Antymsoński Akt Prezydenta Mościckiego, którego ofiarą padł Janusz Korczak, został wydany na podstawie TAJNEGO uzasadnienia Wyroku na Rotmistrza Sosnowskiego, uznający sprzedanie Folwarku Żydowskiwego, który nazywał się ZSRS, za intrygę MASOŃSKĄ dla granicy niemiecko-żydowskiej na Missisipi. Stalinowi i Berii chodziło więc, żeby z Aktywnego Masona z faszystowskiej Listy Masońskiej zrobić MĘCZENNIKA.
    Antymasoński Akt Prezydenta wprowadzał kategorię Głównej Zdrady Politycznej, do czego zaliczał przynależność do partii komunistycznej i loży masońskiej, IDENTYFIKUJĄC Masonerię z Bolszewizmem. Masoni, starając się o KANONIZACJĘ Janusza Korczaka, dezawuują więc nie tylko wydany na podstawie AMERYKAŃSKIEGO aktu zgony Wyrok sądu w Lublinie, ale i Antymasoński Akt Prezydenta Rzeczpospolitej na podstawie procesu Rotmistrza Sosnowskiego, którego DOKUMENT okazał się podstawą Aneksji Związku Sowieckiego przez III Rzeszę na wzór Austrii i Czech.

  25. Jan said

    Porównywać można wszystko na upartego. Jednakże stawianie św. Maksymiliana obok Korczaka z próbą porównania, zakrawa na kpinę . To odmienne a nawet przeciwstawne osobowości, idee i wartości.
    Św. Maksymilian czciciel Niepokalanej nawet żydów ratował a Korczak prowadził dzieci na stracenie.

  26. Tusia said

    Panu Gajowemu i Jego nadwornym dyskutantom powtórnie zalecam lekturę.

    http://superfon.myftp.org:9080/Ksi%C4%85%C5%BCki%20opublikowane%20do%20%C5%9Bci%C4%85gni%C4%99cia/Ksi%C4%85%C5%BCki%20r%C3%B3%C5%BCne/Labo%20%20Zamach%20na%20Papie%C5%BCa.txt

  27. Filomena said

    Ahaa, its fastidious dialogue about this paragraph here at this website, I have read all that, so now
    me also commenting at this place.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: