Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    podczaszy o Wolne tematy (53 – …
    podczaszy o Wolne tematy (53 – …
    podczaszy o Wolne tematy (53 – …
    podczaszy o Wolne tematy (53 – …
    Marek o Traditionis Custodes
    podczaszy o Wolne tematy (53 – …
    podczaszy o Wolne tematy (53 – …
    podczaszy o Wolne tematy (53 – …
    Marek o Klęska ministra Niedzielskiego…
    podczaszy o Wolne tematy (53 – …
    podczaszy o Wolne tematy (53 – …
    mistrzYoda o Traditionis Custodes
    Wladca o Klęska ministra Niedzielskiego…
    Tralala o List przełożonego generalnego…
    revers o Będziemy mieli dokumenty, jak…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 549 obserwujących.

Ks. Jan Dzierżon (1811 – 1906), ojciec współczesnego pszczelarstwa

Posted by Marucha w dniu 2013-01-16 (Środa)

Zapomniany ks. Jan Dzierżoń

Wiedzą coś o nim na Śląsku, a i to niedokładnie. Przyznają się do niego Niemcy, choć był polskim księdzem. Warto, by z Jana Dzierżonia – światowej sławy pszczelarza – dumna była cała Polska, nie tylko Śląsk i miasto Dzierżoniów.

Urodzony 16 stycznia 1811 r. w polskiej rodzinie w Łowkowicach koło Kluczborka, ukończył studia teologiczne na Uniwersytecie Wrocławskim i przyjął święcenia kapłańskie. Pracował w parafii Karłowice, w powiecie brzeskim. Wrócił do Łowkowic, gdzie do końca życia mieszkał i uprawiał pszczelarstwo.

W Łowkowicach zastał hodowlę pszczół opartą na tradycyjnych metodach, w starych ulach słomianych i pniowych. Wprowadził do uli drewniane listewki (snozy), co ożywiło produkcję miodu. Pszczoły ciągnęły od nich pojedyncze plastry, które po odcięciu od bocznych ścianek można było wyjąć, jak w dzisiejszych ulach ramkowych. Wybudował nowoczesny ul skrzynkowy.

Światowy rozgłos przyniosła mu ogłoszona w 1845 r. teoria dzieworództwa pszczół. Odkrycie spotkało się z niedowierzaniem. Zostało potwierdzone na kongresie przyrodników dopiero pół wieku później! Upowszechniał racjonalną gospodarkę pszczelą i hodowlę pszczół, przynoszącą człowiekowi wiele korzyści. Na pszczelarstwie opiera się apiterapia, dla której miód jest lekiem samym w sobie.

Dożył sędziwego wieku. Jego grób znajduje się w Łowkowicach, w dawnym domu mieści się dziś izba pamięci. Pamiątek zachowało się niewiele, 1 grudnia 1939 r. zostały zrabowane przez Niemców i przepadły.

W 1946 r. miasto Rychbach na Śląsku otrzymało nazwę Dzierżoniów. We Wrocławiu przy ul. Bartla rośnie 400-letni dąb szypułkowy, nazwany imieniem ks. Jana Dzierżonia. W Kluczborku znajduje się pomnik i Muzeum im. Jana Dzierżonia. Warto je odwiedzić. Także Izbę Muzealną w Łowkowicach – w domu, w którym ks. Jan spędził ostatnie lata życia.

Łowkowice – dom rodzinny ks. Jana Dzierżonia

Piotr Szubarczyk
http://naszdziennik.pl

*                          *                           *

Jan Dzierżon. Zakochany w ulu

O pszczołach wiedział wszystko. Kapłanem został z miłości do nich. Uparciuch, nie uznał dogmatu o nieomylności papieża, nawet gdy go ekskomunikowano. Zawdzięczamy mu 12 ważnych odkryć związanych z pszczołami.

Do urodzonego w Łowkowicach ks. Jan Dzierżona przylgnął tytuł „Kopernika ula”. Zasłużenie. Bo nie tylko kochał pszczoły od dziecka, ale naprawdę znał się na nich. Zawdzięczamy mu m.in. współczesną konstrukcję ula i wiedzę o partenogenezie, czyli dzieworództwie pszczół.

Dwanaście odkryć Dzierżona

– Przez całe wieki pszczoły były hodowane w barciach, czyli w dziuplach drzew – przypomina Piotr Szafrański, pszczelarz pasjonat, a zawodowo dyrektor Domu Kultury w Popielowie. – Z czasem zaczęto je wycinać i przenosić jako tzw. kłody z lasów do chłopskich obejść. Dopiero ks. Dzierżon zastosował znane do dziś ule w kształcie skrzynek, a w nich ramki, dzięki którym plaster można wyjąć, obejrzeć, przenieść w inne miejsce itd. Był pomysłodawcą oddzielania miodu od wosku za pomocą wirówki, bez szkody dla plastra.

Zasługą karłowickiego proboszcza jest też sprowadzenie na Śląsk Opolski pszczół rasy włoskiej, które wylatują z ula już wiosną, w sam raz na kwitnące pola rzepaku.

– To był przełom – przyznaje Piotr Szafrański. – Wcześniej hodowano tu pszczoły środkowoewuropejskie przystosowane do długiej zimy i późnej wiosny. Były kąśliwe i żądliwe. Na tle łagodnych pszczół włoskich przypominały wściekłe dobermany przy kanapowych yorkach. Wreszcie ks. Dzierżon jako pierwszy docenił wartość i znaczenie miodu. Wcześniej z uli dobywano przede wszystkim wosk do wyrobu świec. Sprowadził też łubin, który użyźniał piaszczyste gleby, oraz rosnącą na nieużytkach nawłoć, z której powstaje bardzo dobry miód. W sumie Dzierżonowi zawdzięczamy 12 ważnych odkryć związanych z pszczołami i miodem, w tym pochodzenie mleczka pszczelego i wosku oraz znaczenie zapylania roślin.

Światową sławę, ordery niemieckie, austrowęgierskie i rosyjskie, doktoraty honorowe i zaszczyty czynione przez cesarza Franciszka Józefa przyniosło Dzierżonowi odkrycie partenogenezy.

Dzieworództwo pszczół prawdopodobnie Dzierżon zaobserwował w czasie krótkiej posługi wikarego w parafii Siołkowice. Młody ksiądz trafił tam wiosną, kiedy pszczoły się roją. Przyglądał się królowej ula, która miała uszkodzone skrzydełka i nie mogła polecieć na jedyny w życiu lot godowy, by połączyć się z kilkoma trutniami. Mimo to składała jajeczka.

Dotąd cały świat naukowy był zdania, że do poczęcia każdego życia potrzebne są komórki męskie i żeńskie. Dzierżon odkrył, że pszczela królowa sama decyduje, kiedy złożyć jajeczka zapłodnione (z nich powstają pszczoły), a kiedy niezapłodnione, z których wyrastają trutnie.

Z Łowkowic w świat

Miłość do pszczół wyniósł z domu w Łowkowicach, gdzie ojciec miał kilka uli. We wspomnieniach napisał, że lubił stawać przed wydrążoną dziuplą i przyglądać się pszczelej robocie.

Do wiedzy zaprawiał go w wiejskiej szkole Michał Niemczyk, nauczyciel, organista, stolarz, ogrodnik i wiejski filozof w jednym, który przez pół wieku edukował łowkowickie dzieci. Ale już w 1821 roku 10-letni Johann Dzierżon został zapisany do przykatedralnej szkoły we Wrocławiu, a po niej – do elitarnego katolickiego Mathiasgymnasium we Wrocławiu. Był tu prymusem.

– Na jego dyplomie maturalnym zachowała się bardzo ciekawa notatka – mówi ks. prałat Wolfgang Globisch – mówiąca o jego wybitnej i gruntownej wiedzy matematycznej. Miał otwartą drogę do kariery w dziedzinie nauk ścisłych, w medycynie czy pedagogice. Nie był skazany na kapłaństwo, jako jedyny dostępny chłopskim synom sposób wybicia się, jak sugerowano w niektórych opracowaniach z czasów PRL-u.

Nie zmienia to faktu, że jego motywacja do stanu duchownego była – powiedzmy oględnie – oryginalna. „Życie w biurze wydawało mi się nieznośnym – pisał w autobiografii. – Największą przyjemność znajdowałem przy obserwacji przyrody, szczególnie pszczół i ich cudownego gospodarstwa. Wybrałem zawód, który mi to umożliwił”.

Teologię studiowano wtedy tylko trzy lata (dwa razy krócej niż obecnie). Dzierżon uczył się na Uniwersytecie Wrocławskim, przesiąkniętym mocno wpływami filozofii oświeceniowej. Po studiach i zaledwie czteromiesięcznym przygotowaniu do święceń w 1834 roku został księdzem. Przez rok był wikarym w liczącej 6,5 tys. wiernych parafii Siołkowice.

Proboszcz 62 parafian

Rok później kuria we Wrocławiu ogłosiła konkurs na małą parafię Karłowice w powiecie brzeskim. Nadmiaru chętnych nie było, więc proboszczem został – na ponad 30 lat – młody ksiądz Dzierżon.

Centrum wsi Karłowice z widokiem na dom ks. Dzierżona

– Wioska liczyła 547 osób – mówi ks. prof. Zygfryd Glaeser, znawca biografii „Kopernika ula” – z tego zaledwie 62 katolików. Ks. Dzierżon był dobrym duszpasterzem. Sam będąc chłopem, umiał mówić do chłopów o Panu Bogu. Ale nie tylko to. Uczył nowoczesnego rolnictwa, wprowadzał uprawy odpowiednie do tutejszych słabych gleb, bronił chłopów i najemnych pracowników przed nadmiernymi obciążeniami. No i wreszcie miał czas dla pszczół. Wkrótce dysponował kilkuset ulami rozstawionymi w okolicznych wioskach.

Obrona chłopów ściągnęła na niego niechęć miejscowego dzierżawcy Hildebranda. Donosił on do kurii, że proboszcz nie dba o miejscową szkołę, mszę odprawia szybko, kazania głosi niedbale, nieszporów w parafii wcale nie ma, a ksiądz pożycza pieniądze na procent.

Kuria odrzuciła zarzuty i oczyściła go z oskarżeń. Tym bardziej że parafianie bronili plebana. Konflikt skończył się na biskupim upomnieniu w 1867 roku. Rok później ksiądz złożył rezygnację z urzędu. Zachowował tytuł proboszcza i 200 talarów rocznej emerytury. Miał 57 lat. Ale najtrudniejszy okres jego życia jest przed nim.

Nieomylny? Tylko Bóg

W ostry konflikt z Kościołem ks. Dzierżon popadł na tle ogłoszonego przez Sobór Watykański I dogmatu o nieomylności papieża. Wątpliwości w tej sprawie zgłaszał wtedy nie tylko Dzierżon, także ważniejsi od niego ludzie Kościoła. Ale on krytykował dogmat, nim go jeszcze uchwalono.

Kiedy kuria zażądała wyjaśnień, ksiądz nie pojechał na rozmowę do Wrocławia. Odpowiedział biskupowi Foersterowi na łamach „Schlesische Zeitung”. W gazecie „Schlesische Volkszeitung” doczekał się równie ciętej odpowiedzi. Wtedy napisał do biskupa list: „Nie ma chyba większego grzechu, jak przypisywać boskie właściwości komuś, kto jest zwykłym śmiertelnikiem”.

W październiku 1873 został ekskomunikowany.

Dziś ten sam dogmat właściwie nie budzi emocji. Nieomylność papieża dotyczy wyłącznie spraw wiary i moralności i obowiązuje tylko wtedy, gdy papież naucza w sposób oficjalny.

– Ale wtedy kontekst polityczny tego sporu był zupełnie inny – przypomina Stanisław Szymkowski z Karłowic, student historii UJ. – Trwał proces zjednoczenia Włoch, papież ogłaszał się więźniem Watykanu itp. Wreszcie wykształcony w oświeceniowym duchu ks. Dzierżon podchodził do tego czysto logicznie: Jedynym nieomylnym Ojcem Świętym jest Ojciec w niebie.

Ekskomunikowany ksiądz nadal przychodził do karłowickiego kościoła na nabożeństwa. Nowy proboszcz, ks. Pabel, dyskretnie pytał kurię, co robić z tym fantem. Władza kościelna zalecała, by go ignorować i w ten sposób uniknąć większego zła. Niestety, proboszcz nie posłuchał. – Zakazał Dzierżonowi przychodzenia do świątyni – dodaje ks. prof. Glaeser – a gdy to nie pomogło, podczas jednego z nabożeństw kazał kościelnemu wyprowadzić go z kościoła. Oburzony Dzierżon opuścił Karłowice, by już do końca życia mieszkać w rodzinnych Łowkowicach.

Tu nadal badał pszczoły. Stąd wyjeżdżał, by odbierać sypiące się nań zaszczyty.
Dzierżon, na wieść, że chcą go nawracać księża na misji, ofuknął ich tylko zza drzwi. Otworzył je wprawdzie przed nowym proboszczem, ks. Wiktorem Scholtysskiem, ale zastrzegł, że nie będą rozmawiać o sprawach kościelnych. Proboszcz przyjął warunek. Gadali regularnie, głównie o pszczołach i sprawach gospodarczych. Jak zanotował ks. Scholtyssek, Jan Dzierżon w końcu sam poprosił go – 5 kwietnia 1905 roku – o spowiedź. Dzień później, pierwszy raz po 36 latach, przyjął Komunię św.

Jeszcze przez rok chodził do łowkowickiego kościoła i siadał w ostatniej ławce. Zmarł 26 października 1906 roku.

To, że był wybitnym pszczelarzem nie budziło wątpliwości. Trwał spór o jego narodowość. W latach 30. władze nazistowskie hołubiły go jako Niemca. W PRL-u jego polskość podkreślano równie chętnie jak konflikt z Kościołem i pruskimi władzami. On sam mawiał, że z domu wyniósł język polski, czyli gwarę śląską, edukację odbył po niemiecku, a rozmawia z każdym w tym języku, który umożliwia porozumienie. W rzeczywistości miał świadomość mieszaną. Jak wielu Ślązaków. Także dziś. [Nie wiemy, skąd autor ma pewność odnośnie świadomości narodowej ks. Dzierżonia. Fakt, iż w domu mówiono po polsku wskazuje na jego polską narodowość. – admin]

Krzysztof Ogiolda
http://www.nto.pl

Komentarzy 17 do “Ks. Jan Dzierżon (1811 – 1906), ojciec współczesnego pszczelarstwa”

  1. Przecław said

    Zapytajcie przeciętnego Polaka od czego/kogo pochodzi nazwa Dzierżoniów ? Założę sie, że większość odpowie, że od Dzierżyńskiego. Ja o Dzierżoniu dowiedziałem się gdzieś dopiero 2 lata temu dzięki internetowi.
    O takich ludziach jak Dzierżoń, Możajski każdy Polak powinien umieć wyrecytować nawet obudzony w środku nocy…

  2. Marucha said

    Bardziej współczesnym kontynuatorem prac ks. Dzierżona był ks. Henryk Ostach ze wsi Kamianna na Nowosądecczyźnie, który zmarł w 2011 roku. Uczynił z Kamiannej pszczelarską stolicę Polski i światowe centrum apiterapii.
    Poza tym w Kamiannej doprowadził do powstania drogi łączącej wieś z głównymi traktami, a także do zainstalowania agregatu prądotwórczego i powstania wodociągu. W 1962 r., założył Ochotniczą Straż Pożarną w Kamiannej i zainicjował budowę Domu Strażaka, a także powstanie strażackiej orkiestry dętej. W późniejszych latach doprowadził także do powstania Domu św. Filipa i Dom bł. Honorata.


    Pszczela wioska w Kamiannej

  3. 166 bojkot TVN said

    No, no! Redaktorzy z NDz intensywnie czytają gajówkę 🙂

  4. 166 bojkot TVN said

    Pamiątki po Janie Dzierżoniu przekazał jego bratanek NARODOWI POLSKIEMU, tak się głupio dla autora składa, nie niemieckiemu …..ale tego to już Jaś nie doczytał chociażby w Wikipedii, ani o losie pamiątek po Janie Dzierżoniu, a wędrowały po całej Polsce, zanim zostały zgromadzone w muzeum.

  5. Marucha said

    Re 4:
    Bingo!

  6. PiotrZW said

    Miło, że taki tekst ukazał się w gajówce. Odkrycia ks. J. Dzierżonia nie robią wrażenia, ale wystarczy uświadomić sobie, że nad zagadką „dzieworództwa” pszczół ludzie głowili się od tysięcy lat (!) i nie potrafili jej rozgryźć, aby skromnego proboszcza docenić.

  7. osoba prywatna said

    Panie Gajowy, jest jeszcze ktoś, kogo należałoby wyróżnić na pierwszej stronie.

    Mowa o nestorze polskiego ziołolecznictwa, doc dr hab. Aleksandrze Ożarowskim.

    Doc. dr hab. Aleksander Ożarowski należał do najwybitniejszych na świecie znawców i badaczy leczniczego działania roślin. Jest twórcą dziewięciu patentów oraz 21 dokumentacji technologicznych do produkcji nowych leków, a także autorem kilkunastu książek poświęconych leczniczym właściwościom roślin, w tym kilkakrotnie wydawanego i wznawianego Ziołolecznictwa – Poradnika dla lekarzy. Działalności tej poświęcił kilkadziesiąt lat swojego pracowitego życia, a propagowanej przez niego niestrudzenie fitoterapii zawdzięczają powrót do zdrowia dziesiątki tysięcy ludzi. Efekty pracy naukowej i popularyzatorskiej na tym polu doc. dr. hab. Aleksandra Ożarowskiego okazują się wręcz niewyobrażalne .
    Był autorem kilkuset artykułów i opracowań poświęconych właściwościom leczniczym surowców roślinnych. Jego Vademecum fitoterapii miało 3 wydania w latach 50., gdy ziołolecznictwo, po okresie ideologicznego odrzucenia w imię „postępu”, wracało do swych korzeni. Każdy miłośnik fitoterapii w Polsce zna też takie publikacje, jak Farmakodynamika surowców roślinnych (1960), Ziołolecznictwo – poradnik dla lekarzy pod redakcją Profesora (4 wydania w latach 1976-82), Rośliny lecznicze i ich praktyczne zastosowanie (1987) czy Leksykon roślin leczniczych (1990). Był też współautorem 14 innych książek. Długoletni pracownik naukowy, wykładowca na uczelniach polskich i zagranicznych, od roku 1985 przebywał na emeryturze, najpracowitszej ze wszystkich emerytur! Do końca życia, już ponad dziewięćdziesięcioletni, pracował i snuł nowe projekty!
    Był wiceprezesem i członkiem honorowym Polskiego Komitetu Zielarskiego, prezesem honorowym Polskiego Towarzystwa Terapii Chelatowej, prezesem honorowym Fundacji Antynowotworowej AMST i członkiem honorowym Polskiej Rady Leku Roślinnego.

    Jeden z internautów, na wiadomość o śmierci Profesora, napisał: Czas tego przejścia naszego Wielkiego Zielarza zbiegł się z wigilią św. Jana, a to przecież czas największej aktywności ziół w całym roku. Profesor sam wybrał sobie porę przejścia do wieczności, nasyconą zapachem ziół…
    Inny internauta napisał: Niech zioła pól, łąk i lasów szumią i pachną Panu Profesorowi w podzięce po wsze czasy…

    http://www.panacea.pl/articles.php?id=3608

  8. Marucha said

    Re 7:
    Dziękuję za tę informację. Wkrótce coś zamieszczę.
    I w ogóle warto podrzucać do gajówki nazwiska wybitnych polskich wynalazców, uczonych, odkrywców itd.

  9. wet3 said

    @ NMaruch
    Dzieki za info o ks. Henryku Ostachu. Nie wiedzialem o nim nic. O ks. Dzierzoniu wiedzialem.

  10. wet3 said

    @ 9
    Przepraszam za bledy. To moja nieuwaga!

  11. Marucha said

    Re 9:
    Byłem kiedyś w Kamiannej, gdy ks. Ostach jeszcze żył. Nocowałem bodajże na plebanii czy w jakimś aneksie, ale niestety go nie spotkałem.
    Sama wieś, połemkowska, jest urocza.

  12. Jan said

    Jak się nic nie zmieni, to za kilka lat pszczoły będą musiały być pod ochroną.
    W porze kwitnienia w minionym roku zauważyłem po raz pierwszy tylko kilka pszczół.

  13. osoba prywatna said

    Milczenie Pszczół

  14. PiotrZ said

    „Byłem kiedyś w Kamiannej, gdy ks. Ostach jeszcze żył. Nocowałem bodajże na plebanii czy w jakimś aneksie, ale niestety go nie spotkałem.”
    Zadziwiające, dokładnie to samo mogę powiedzieć..Nocowałem jako młody harcerz u x. Ostacha na zimowisku w 90r a w 87 byłem na obozie w Kamiannej. Miałem okazję Go poznać. Wspaniały kapłan!
    Pozdrawiam serdecznie!

  15. 166 bojkot TVN said

    13Osoba prywatna
    Oj, ale OP jest antysemicka!
    po 41 minutach filmu dowiadujemy sie, że za masowe wymieranie pszczół w USA odpowiedzialny jest jeden mały wirus pochodzacu z Izraela. Jakieś straszne antysemitniki zrobiły ten film.
    Ciekawe, czy przypadkiem pszczoły nie wleciały do jakiegoś izraelskiego laboratorium broni biologicznej i nie zaraziły się zabójczym wirusem, ktory został spreparowany na zamówienie żydowskich bankierów w celu „regulacji populacji świata”.
    Film przerażający. Nie pada w nim słowo Roundup, czy inne wynalazki koncernów chemicznych
    http://gazetawarszawska.com/2012/03/16/szokujacy-nowy-raport-roundup-zagraza-calej-biosferze/

    Puste ule to początek końca świata

  16. Easy Rider said

    W rzeczywistości miał świadomość mieszaną. Jak wielu Ślązaków. Także dziś.

    Nie wiem, po co ten umieszczony na końcu tekstu NTO wtręt jest potrzebny, gdyż pozostawia niesmak po przeczytaniu w sumie dobrego i ciekawego artykułu. Szczególnie nie powinno to mieć miejsca w dzienniku wychodzącym w Opolu, gdyż jest to jakby wsadzenie kija w mrowisko – czyżby komuś na tym zależało?

    Widać autor z NTO również należy do ludzi, którzy nie mogą zrozumieć, że jeżeli jest się mieszkańcem obszaru zamieszkałego przez dwie narodowości, gdzie często związki rodzinne mają taki charakter – to żądanie od takiego człowieka jednoznacznego określenia się co do przynależności narodowej, jest zwyczajnie nieludzkie, wręcz ma charakter szowinistyczny i nie chciałbym tutaj przywoływać tragicznych przykładów tego rodzaju podejścia, pochodzących z terenów wschodnich II Rzeczpospolitej. Czy człowiek nie ma prawa przynależeć do dwóch narodów? Przecież nikt nie wybiera sobie rodziców i nie ma wpływu na to, że oboje nie będą pochodzili z tej samej grupy narodowościowej.

    P.S. Nazwisko tego zacnego Księdza powinno odmieniać się w dopełniaczu: „Dzierżona”, a nie „Dzierżonia”. Ten błąd występuje tylko w tekście ND, gdzie nawet w tytule nazwisko Księdza jest napisane „Dzierżoń” – przez „ń”, stąd też dalsza błędna odmiana. W tekście NTO jest poprawnie.

  17. Polo said

    Warszawa, 02 lipca 2009 r.

    Ministerstwo Finansów
    Warszawa

    W nawiązaniu do pisma Ministra Finansów Nr DD2/0301/5/MWJ/09/600 z dnia 18 czerwca 2009r, przesyłam w imieniu Polskiego Związku Pszczelarskiego uwagi do projektu ustawy o zmianie ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych oraz niektórych innych ustaw.
    Wnosimy do Pana Ministra o dokonanie zmiany w Załączniku Nr 1 i 2 pozycja 10 – jest cyt. „Pasieki powyżej 80 rodzin” winno być PASIEKI – POWYŻEJ 198 rodzin. Powyższą zmianę uzasadniamy tym, że Zakład Rachunkowości Rolnej IER i GŻ w Warszawie (Rozporządzenie Ministra Rozwoju i Wsi) uznał, że gospodarstwo pasieczne uzyskuje żywotność ekonomiczną na poziomie co najmniej 4ESU (jedno ESU 1200 EURO przemnożonego przez 4,3177) co w konsekwencji daje 198 rodzin pszczelich.
    Jednocześnie informujemy, że w „starej UE” pasieka pszczelarza zawodowego to pasieka powyżej 150 rodzin. W Polsce rok 2008 to zbiory miodu na poziomie 15 kg z rodziny pszczelej. Rentowność uzyskiwał pszczelarz przy produkcji powyżej 14kg miodu z rodziny i sprzedaży po 14zł/kg. Przy 18kg z rodziny pszczelej (2007r.), aby uzyskać średnio miesięcznie 2800zł, pszczelarz powinien utrzymywać 600 rodzin i pracować po 20 godzin dziennie.

    Załącznik
    Regionalne współczynniki
    standardowej nadwyżki bezpośredniej

    Prezydent
    Polskiego Związku Pszczelarskiego
    Tadeusz Sabat

    Pedały na ulicach to tak jak w UE, ale chodzi o konkrety to nic.

Sorry, the comment form is closed at this time.