Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Prof. Andrzej Nowak na pierwszej linii powstańczego frontu

Posted by Marucha w dniu 2013-01-17 (Czwartek)

To smutne – już dawno nie czytałem takiej dawki demagogii i pseudopatriotycznych frazesów w wykonaniu kogoś z tytułem naukowym. Rzecz dotyczy prof. Andrzeja Nowaka („W Sieci”, nr 2/2013), który z ogromną pewnością siebie przekonuje, że powstanie 1863 roku nie tylko musiało wybuchnąć, ale było jak najbardziej uzasadnione, słuszne i godne poparcia.

“Pożegnanie Europy” Aleksandra Sochaczewskiego

Było to bowiem, jak przekonuje Nowak, najważniejsze ogniwo w walce z Rosją, która zaczęła się jeszcze w XVIII wieku a zakończyło strajkami w 1988 roku. Ta walka toczona przez 225 lat to „istota polskości”. Tak więc mamy pierwszą naukę dla ludu – klęski, tragedie i przegrana za przegraną, to jest „istota polskości”. W moim przekonaniu jest to szaleńczy absurd, teza z gruntu antynarodowa i w dodatku nieprawdziwa.

Andrzej Nowak za punkt wyjścia swoich, wyjątkowo, nawet jak na niego, emocjonalnych wynurzeń, czyni rozprawę z „realistami”. Pisze o nich pogardliwie jako nie rozumiejących ducha polskiego zaprzańców. Krótko mówiąc – odmawia im czystych intencji. Widać jednocześnie, że opinie tych „realistów” szalenie go irytują, bo są jednak obecne i przyjmowane. Burzą błogi stan hurrapatriotów, odbierają im poczucie, że tylko oni mają słuszność. Styl, z jakim rozprawia się Nowak z „realistami” nie jest jednak najwyższej próby.

Powstanie musiało wybuchnąć przeciwko Rosji – przekonuje Nowak – bo to Rosja miała 82 proc. terytorium I Rzeczypospolitej, a Prusy tylko 7 a Austria 11 proc. Musieliśmy więc walczyć przeciwko największemu zaborcy.

Problem w tym, że ludność rdzennie polska, katolicka – zamieszkiwała w 90 proc. na zachód od Bugu, a w zaborze pruskim i austriackim to Polacy stanowili prawie całą ich ludność. Argument jest więc wyjątkowo demagogiczny. Zresztą wystarczy popatrzeć na mapę bitew i potyczek powstania, żeby uświadomić sobie jedno – powstanie nie istniało prawie w ogóle na tzw. Ziemiach Zabranych, poza Litwą, gdzie mieszkało sporo polskiej szlachty. Ale na bezkresach dawnej Rzeczypospolitej nikt broni nie podniósł. Na Rusi chłopi ukraińscy wyłapali szybko garstkę polskiej młodzieży i szlachty, albo oddając ją w ręce wojska rosyjskiego albo okrutnie masakrując.

Powstanie odwołało się do anachronicznego już w połowie XIX wieku ideału Rzeczpospolitej Trojga Narodów. Po co więc pisać o 82 proc. polskich ziem zagarniętych tych przez Rosję, skoro w tym czasie była to już bijąca w oczy nieprawda oderwana od rzeczywistości? Po to chyba, żeby zrobić na czytelniku porażające wrażenie.

Sprawa kolejna – chłopi. Nowak pisze, że powstanie było elementem walki o świadomość polskiego chłopa, o to, czy będzie on „carski” czy „polski”. Owszem, Rząd Narodowy miał w tej kwestii program (uwłaszczenie), tyle tylko, że chłopi w swojej masie nie wierzyli anonimowej władzy „panów”, którzy w dodatku nawiązywali do czasów, które w chłopskiej świadomości kojarzyły się strasznie. Bardziej wierzyli władzy realnej – czyli carskiej. I za to często powstańczy dowódcy mścili się chłopach.

Jak wynika z ostatnich badań – żandarmeria powstańcza i poszczególne oddziały – zabiły ogółem (głównie przez powieszenie) 2000 ludzi, w tym 2/3 z nich to byli chłopi. Walkę o duszę polskiego chłopa Polska nie wygrała w 1863, lecz później, na przełomie wieków, kiedy Liga Narodowa, odżegnująca się od tradycji politycznej 1863 roku, postawiła na unarodowienie ludu i przez 20 lat wytrwałej pracy dokonała tego dzieła.

Nowak, chcąc przerazić czytelnika i przekonać go do swoich tez – maluje straszliwy obraz losu Polaków branych do rosyjskiego wojska. Pisze, że w latach 1832-1873 wcielono do armii rosyjskiej 200 tys. młodych ludzi, z których wróciło do domów tylko 20-25 tys. O ile liczba wcielonych się zgadza (choć jest zawyżona), to nie wiem skąd wzięła się liczba tych, którzy nie wrócili? Stan badań na temat Polaków w armii rosyjskiej postępuje powoli do przodu, ale dotyczy raczej oficerów a nie szeregowych żołnierzy. Zresztą, wywód autora jest nielogiczny – robimy powstanie jako protest przeciwko braniu rekruta, po to, żeby po klęsce wzięto go jeszcze więcej?

Jak pisał nie tak dawno prof. Wiesław Caban („Powstanie Styczniowe – Polacy i Rosjanie w XIX wieku”, Kielce 2011) na ten temat funkcjonuje w Polsce sporo mitów, które nie mają potwierdzenia w faktach. Nieprawdą jest to, że do wojska brano dzieci, nieprawdą jest też to, że nie było możliwości zwolnienia ze służby. Nieprawdą jest także to, co pisze Nowak, że Polacy byli zmuszani do służby wyłącznie na Kaukazie (żeby walczyć oczywiście z Czeczenami) i na Syberii. Tymczasem Polacy służyli wszędzie, także w Królestwie Polskim. O ile chłopów brano do armii przymusowo (podobnie jak w Prusach i Austrii), to szlachta, nie podlegająca poborowi, zgłaszała się do wojska dobrowolnie. Nikt nie twierdzi, że służba w ówczesnej armii, nie tylko zresztą w Rosji, była czymś nic nie znaczącym, ale trzymajmy się faktów a nie podnoszonych głównie na emigracji przerażających opowieści i wymysłów.

Bohater powstania, Romuald Traugutt, był do 1862 roku rosyjskim oficerem, weteranem kampanii 1849 roku i wojny krymskiej, za którą otrzymał order i awans na sztabskapitana. W wojnie tej, wedle ostatnich badań, walczyło aż 6000 polskich oficerów. Dodajmy tylko, że od 1856 roku władze rosyjskie nie dokonywały w Królestwie Polskim poboru, aż do nieszczęsnej branki. Co ciekawe, z tej masy oficerskiej do powstania przyłączyło się ok. 300 oficerów, reszta pozostała w szeregach armii rosyjskiej.

Skoro mowa o Traugutcie, Nowak cytuje jego piękną mowę podczas przesłuchania na warszawskiej Cytadeli, w dniu 22 kwietnia 1864, podczas której powiedział, że celem jedynym powstania było „odzyskanie niepodległości”. Ale pominął celowo nie mniej znaczący fragment zeznań. Brzmiał on tak: „Powstania nikomu nie doradzałem, przeciwnie, jako były wojskowy widziałem całą trudność walczenia bez armii i potrzeb wojennych z pań­stwem słynącym ze swej militarnej potęgi”. Przyznajmy, że jest to bardzo ważne oświadczenie. Traugutt uratował honor powstania, porządkując jego władzę, likwidując terror i mordy, wiedząc jednocześnie, że powstanie przegra. Poświęcił swoje życie i jest najbardziej czystą i godną pamięci postacią tej tragedii.

I na koniec jeszcze jedna ważna kwestia. Nowak pisze, że „realiści” kłamią twierdząc, że w tym czasie „Rosja była podobno jedynym z zaborców gotowym do ugody z Polakami”. Należy rozumieć, że autor artykułu pisze o tym szyderczo. Tymczasem była to prawda – oczywiście ugoda taka była możliwa na warunkach określonych przez samych Rosjan, a raczej tę część elit, która temu sprzyjała. Byli to m.in. Aleksander Gorczakow, minister spraw zagranicznych, ważna figura w Petersburgu, Piotr Wałujew, minister spraw wewnętrznych, wreszcie Wielki książę Konstanty Mikołajewicz, brat cara Aleksandra II. Akceptacja dla reform Aleksandra Wielopolskiego była wyrazem tej tendencji – na końcu rysowała się perspektywa powrotu do statusu Królestwa z okresu 1815-1830. Wiemy, że była to w tamtym czasie jedyna realna możliwość poprawy losu Polaków i Polski.

Powstanie, podsycane początkowo przez dowództwo rosyjskie, niechętne Wielopolskiemu i Wielkiemu Księciu – perspektywę tę przekreślało. Powstał dziwny, straszliwy i nienaturalny, ale jednak realny, nieformalny sojusz najbardziej zaciekłej części konspiracji czerwonych i najbardziej skostniałych, reakcyjnych kręgów administracji i wojska rosyjskiego. Był to sojusz przeciwko Polsce w interesie państwa, które najbardziej skorzystało na powstaniu – Prus Ottona von Bismarcka.

Powstanie wybuchło wbrew woli ogromnej większości Polaków, zdających sobie sprawę, czym się to skończy. Machina, jaką uruchomiła powiązana z zachodnimi ośrodkami rewolucyjnymi i węglarskimi konspiracja czerwonych, a także zwolennicy groteskowej figury, jaką był Ludwik Mierosławski – stworzyła sytuację bez wyjścia – wciągając w wir tej tragedii dziesiątki tysięcy ludzi.

Na koniec zacytuję fragment ogłoszonego przez prof. Wiesława Cabana pisanego w 1864 szkicu pt. „Dokąd nas to wiedzie?”, autorstwa szlachcica Stanisława Borkowskiego. To porażający tekst, pełen goryczy i zadumy nad trwającym jeszcze powstaniem. Oto najbardziej, moim zdaniem, istotny fragment:

„Orzeł i Pogoń pozostały jak dawniej herbem, ale skrytobójstwo i ohydne gwałty charakteryzowały stronnictwo [czerwonych – JE], które losem Polski zawładnęło. Toteż zdrowy rozsądek publiczny i uczucie religijne tylko z najwyższym oburzeniem środki te potępiły jako niegodne uczciwego społeczeństwa, jako hańbiące narodowy charakter, odznaczający się szlachetnością i pewną wielkością duszy. Niepodobna mi jeszcze wstrzymać się od wynurzenia myśli, jaką to przyszłość to wykolejenie moralne krajowi naszemu gotuje. Nie brakuje w nim nigdy ambitników, co po dzisiejszej edukacji ludowej nie znaleźliby zwolenników gotowych w imię jakiegoś komitetu, jakiejś konspiracji użyć sztyletu lub innej broni, z przekonania, że służą sprawie krajowej. Plaga konspiratorska wejdzie w krew narodu.

Dzisiejsi mężowie stanu zapewne z uśmiechem podejmą tę myśl moją, ale ludzie poważni i uczciwi podzielą te obawy, które bodaj się nie sprawdziły. Ale zrobi mi kto zarzut, dlaczego większość nie oparła się terroryzmowi mniejszości? Odpowiedź łatwa. Mniejszość była zorganizowaną i prowadziła wojnę z Rosją. Dla partii, co by mogła stawić opór jednemu i drugiemu, miejsca nie było. Włosi mogli strzelać do Garibaldiego i kula, co go raniła, była włoską, myśmy widzieli wprawdzie, że sztandar narodu był w rękach szalonych, ale niepodobna było sercu polskiemu łączyć się z wrogiem, żeby go stamtąd usunąć, a inaczej być nie mogło”.

Dlatego właśnie 150. rocznica powstania 1863 roku powinna być obchodzona bez publicystycznych werbli, bez hurrapatriotycznego zadęcia, bez podtekstów politycznych i chłostania tych, którzy nie wykazują oczekiwanego entuzjazmu. Wtedy dopiero godniej i uczciwiej złożymy hołd tym, którzy w tej wojnie polegli.

Jan Engelgard
http://sol.myslpolska.pl/

Komentarzy 50 to “Prof. Andrzej Nowak na pierwszej linii powstańczego frontu”

  1. Wojtek said

    Obecny numer czasopisma Polonia Christiana
    http://www.pch24.pl/
    Jest poświęcony temu tematowi.
    Dowodzi jasno, że prawie wszystkie „nasze” powstania były inspirowane przez naszych wrogów i kończyły się zwycięstwem, spełniły zadane cele.
    Oczywiście nie nasze a naszych wrogów.

    Można zadać pytanie, dlaczego Polska była tak znienawidzona. Odpowiedź jest prosta, bo dominowała tutaj Wiara Katolicka.

  2. Przecław said

    Jeżeli Nasz Dziennik, Gazeta Polska głoszą chwałę powstania styczniowego /bez informowania kto i dlaczego je wywołał/ tzn. są to pisma: 1)antypolskie, 2)antykatolickie i nie ma innego tłumaczenia.
    Również Piłsud wytypował sobie p.s. jako obiekt adoracji, z tych samych względów.

  3. Guła said

    A Melchior Wańkowicz na łamach „Monte Cassino” dowodzi, iż bez tych zrywów – czy samobójczych(?) – nie istniałaby już nasza nacja.

    Bez grosza i kropli krwi nie da się utrzymać niezawisłości, jakby to co niektórzy chcieli.

  4. Sowa said

    @Guła: zapraszam do Galicji. Ile było powstań przeciw zaborcy?

  5. Przecław said

    ad3
    Że dowodzi to jego sprawa, każdemu wolno, ale czy dowiódł ?
    Wańkowicza z pewnościa o antypolskość osądzać nie można. Nie mogę jednak z tym dyskutować bo nie znam tego textu.

    Co sie z Tobą działo Guła ? Nie było Cię tu chyba z rok ?

  6. Błysk said

    Radio Maryja prowadzi chyba politykę antypolska, ciągle judzi przeciwko Rosji czyli chyba na rzecz Niemiec ,bo innego wyjścia nie ma. Podpisałem wprawdzie listę przeciwko nie przyznawania RM miejsca na multipleksie /bo jestem za wolnością słowa/,byłem też na manifestacji w Warszawie, ale obecnie zastanawiam czy dobrze uczyniłem .Wsparłem wrogą Polsce rozgłośnię .

  7. Krzysztof said

    Proszę szanownych forumowiczów, a co by było z nami Polakami gdyby nie było tych wszystkich powstań?

  8. JerzyS said

    http://polski.blog.ru/

    Autor ten pisze: „Można zaryzykować twierdzenie, że większość społeczeństwa polskiego owego okresu była wybuchowi powstania przeciwna, było ono bowiem szaleństwem ze względu na dysproporcje sił i zupełnie złudne nadzieje na interwencję państw zachodnich: Wielkiej Brytanii i Francji.

    Jeszcze w styczniu 1863 r. środowiska studenckie Warszawy, a głównie studenci Szkoły Głównej i Akademii Medycznej, prawie jednomyślnie opowiedziały się przeciwko powstaniu.

    Przeciwny podejmowania w owym czasie walki zbrojnej był ówczesny arcybiskup warszawski bł. Zygmunt Szczęsny Feliński, który pisał po latach:
    „Chciałbym jasno zarysować stanowisko moje w wielkim narodowym dramacie, którego stałem się uczestnikiem, zawczasu ostrzegając, że do ostatecznego celu, którym jest niepodległość kraju, nie różniłem się wcale od innych patriotów, żądając tegoż, co i oni żądali, tylko że do celu tego innymi drogami zmierzać pragnąłem i z tego powodu w zupełnym znalazłem się odosobnieniu […]. Nie rozpaczliwe, nieprzygotowane zrywy zbrojne, powodujące potem jeszcze większy ucisk i demoralizację słabych jednostek, ale praca nad dźwiganiem sił i zasobów narodowych opartych na nauce Chrystusa, mogą być rękojmią tego, że nie utracimy naszej indywidualności i nie zostaniemy wchłonięci przez ościenne państwa”. (…)
    Powstanie styczniowe, podobnie jak listopadowe, zostało potępione przez Stolicę Apostolską.”

    Przeciwnicy powstania: błogosławiony Pius IX – „pogromca liberalizmu” i święty Zygmunt Szczęsny Feliński, arcybiskup warszawski.
    Противники восстания: блаженный Пий IX – „укротитель либерализма” и святой Зигмунт Щенсный Фелинский, католический архиепископ Варшавы.

    …patriotyzm zasadzający się na gotowości porwania się na pierwsze zawołanie do oręża, by walczyć o niepodległość Ojczyzny, jest jałowy, a czasem nawet szkodliwy. (abp Zygmunt Szczęsny Feliński).

  9. Jan said

    Ad. 2 Wychodzi na to,według wymienionych mediów, że – najlepszym Polakiem jest martwy Polak, rozumniejszy i ważący realia w sytuacji wewnętrznej i zewnętrznej kraju, to kolaborant, albo nie posiadający patriotyzmu. Czyli chwała straceńcom, którzy takimi czynami budują potęgę,ład i dobrobyt przyszłym pokoleniom.

  10. p.e.1984 said

    Wypowiedź opublikowana jako: Komu służy ten cały “powstańczy front”? – Uwagi do tekstu J. Engelgarda “Prof. Andrzej Nowak na pierwszej linii powstańczego frontu”

    Tekst jest niestety wielce niepełny. J. Engelgard polemizuje wypowiedziami różnych bogoojczyźninych na modłę PiSowsko-pseudopatriotyczną historyków, wskazuje że z ich enuncjacji wynika iż „mamy pierwszą naukę dla ludu – klęski, tragedie i przegrana za przegraną, to jest „istota polskości””, trafnie pisze, że tego typu koncepcja to szaleńczy absurd, teza z gruntu antynarodowa i w dodatku nieprawdziwa.
    To jednocześnie i dużo (kubeł zimnej wody na głowy „patryjotów insurekcyjnych”) i o wiele za mało. Bo J. Engelgard nie wspomina o tym, jak ten antypolski i antynarodowy pseudopatriotyzm „niepodległościowy” przekłada się na wybory polityczne współczesnych Polaków. O dochodzeniu do władzy jakich partii i jakich osób przesądza – i jakie postawy i osoby od udziału we władzy i „wielkiej polityce” odsuwa. J.Engelgard pomija to, na co jest poprzez szczepienie pseudopatriotyzmu, przeorientowywana aktywność, która powinna być skierowana na troskę o sprawy narodowe. Nie wolno tych kwestii pomijać, bo to jest istota tego, co się dzieje – to planowe szczepienie dysfunkcjonalnych politycznie postaw udających narodowo-patriotyczne – przez pozorną propolskość te postawy są bardzo trudne do wyperswadowania nabranym na nie masom Polaków. Te kwestie zostały poruszone w tekstach Powstanie Listopadowe – kult błędów politycznych, fałszywych bohaterów i jego skutki (tu mamy analizę skutków pseudopatriotyzmu dla świadomości narodowej) Powstanie Styczniowe – chybiony patriotyzm i spustoszenia w świadomości narodowej współczesnych Polaków (tu mamy zilustrowanie poprzedniego wywodu myślami Balickiego, Dmowskiego i cytatami pracy A. Wrotnowskiego „Porozbiorowe aspiracye polityczne narodu polskiego” oraz nieco przykładowych współczesnych agitacji pseudopatriotycznych ).

    Andrzej Nowak za punkt wyjścia swoich, wyjątkowo, nawet jak na niego, emocjonalnych wynurzeń, czyni rozprawę z „realistami”. Pisze o nich pogardliwie jako nie rozumiejących ducha polskiego zaprzańców. Krótko mówiąc – odmawia im czystych intencji. Widać jednocześnie, że opinie tych „realistów” szalenie go irytują, bo są jednak obecne i przyjmowane. Burzą błogi stan hurrapatriotów, odbierają im poczucie, że tylko oni mają słuszność. Styl, z jakim rozprawia się Nowak z „realistami” nie jest jednak najwyższej próby.

    Ofensywa przeciw politycznemu racjonalizmowi trwa od dawna i nigdy wysokiej próby nie była – bo odbiorcy nie są zbyt wymagający. Zajmuje się nią między innymi Stanisław Michalkiewicz (patrz S. Michalkiewicz: obrzydzanie realizmu politycznego) – który swoim zwyczajem załatwia sprawę przy użyciu manipulacji i trików socjotechnicznych (niezbyt lotne umysły niestety przyjmują za dobrą monetę to ewidentne michalkiewiczowskie kuglarstwo).

    Powstanie musiało wybuchnąć przeciwko Rosji – przekonuje Nowak – bo to Rosja miała 82 proc. terytorium I Rzeczypospolitej, a Prusy tylko 7 a Austria 11 proc. Musieliśmy więc walczyć przeciwko największemu zaborcy. Problem w tym, że ludność rdzennie polska, katolicka – zamieszkiwała w 90 proc. na zachód od Bugu, a w zaborze pruskim i austriackim to Polacy stanowili prawie całą ich ludność. Argument jest więc wyjątkowo demagogiczny.

    Może warto się zastanowić – po co w ogóle to powstanie miało wybuchać? Potrzebowały go niewątpliwie Prusy. Ale jak to możliwe, że na oczywiste szaleństwo porwali się Polacy? A. Wrotnowski przytacza swoją rozmowę z Bobrowskim, jednym z organizatorów powstania, by to wyjaśnić. Okazuje się, że chodziło o wylanie rzeki polskiej krwi i zniszczenie kraju, po to, by Polacy znienawidzili Rosję. To, że w ten sposób zostanie podkopana instytucjonalna baza do odtworzenia polskiej niepodległości, do krzewienia polskiej świadomości narodowej i budowy siły ekonomicznej społeczeństwa polskiego organizatorów spisku nie obchodziło. Dodatkowo nie przyszło im do głowy, jak ich wojna wpisuje się w dążenia narodu polskiego, jakiej polityki polskiej jest przedłużeniem. Bo przedłużeniem jakiej antypolskiej polityki ich działania były wiadomo od dawna. Za plecami tych ewidentnych awanturników stał Otto von Bismarck – choć i udział Żydów jako pruskiej agentury, zbadany przez S. Didiera, był w sprowokowani Polaków do samobójczego wystąpienia niebagatelny. Pisanie więc o obszarze i części populacji pod kontrolą Rosji, jako podstawowej bądź nawet istotnej przyczynie aktywności insurekcyjnej w zaborze rosyjskim zakrawa na kpinę i nie wyjaśnia ani pruskiej inspiracji, ani obłędnego celu powstania – doprowadzenia do klęski i utopienia kraju we krwi, byle wzbudzić nienawiść do Rosji.

    Nowak, chcąc przerazić czytelnika i przekonać go do swoich tez – maluje straszliwy obraz losu Polaków branych do rosyjskiego wojska. Pisze, że w latach 1832-1873 wcielono do armii rosyjskiej 200 tys. młodych ludzi, z których wróciło do domów tylko 20-25 tys. O ile liczba wcielonych się zgadza (choć jest zawyżona), to nie wiem skąd wzięła się liczba tych, którzy nie wrócili? Stan badań na temat Polaków w armii rosyjskiej postępuje powoli do przodu, ale dotyczy raczej oficerów a nie szeregowych żołnierzy. Zresztą, wywód autora jest nielogiczny – robimy powstanie jako protest przeciwko braniu rekruta, po to, żeby po klęsce wzięto go jeszcze więcej?

    No tak, zniszczyć kraj i posłać pokolenie na rzeź, po to by ustrzec się przed poborem do armii rosyjskiej. Ciekawe tylko, czy jakikolwiek pobór mógł tak nadszarpnąć demografię narodu polskiego, jak uczynili to ci dzielni spiskowcy wszczynając z pełną premedytacja samobójczą insurekcję.

    Podsumowując – J. Engelgard, próbuje wojować na argumenty z przeciwnikiem, który zwalcza linię racjonalistów przy użyciu manipulowania emocjami czytelników. Przeciwnik ten postępuje planowo, z pełnym cynizmem wykorzystując słabość intelektualną czytelników „bogoojczyźnianych”. Oczywiście nawet wśród elit akademickich znajdą się słabsi intelektualnie i łatwi do sterowania przy użyciu emocji profesorowie, którzy będą (w najlepszej wierze!) swoimi nazwiskami firmować antypolskie teksty, a nawet samodzielnie je pisać. Walka z tym zjawiskiem wyłącznie na argumenty historyczne jest jałowa i nonsensowna – bo ta walka toczy się o świadomość narodową Polaków tu i teraz, świadomość wypaczaną i kierowaną przeciw interesom narodowym. Jedyny sposób efektywnego kontrowania antypolskiego przekazu „bogoojczyźnianych” środowisk PiSowskich i im podobnych (głupota udziela się nawet środowiskom głoszącym się narodowymi) to demaskowanie skutków dla życia politycznego, jakie narodowi polskiemu przynosi forsowanie historycznej głupoty jako istoty polskości i „patriotyzmu”.

  11. Reblogged this on ZYGFRYD GDECZYK.

  12. lll said

    To, że powstania w jakiś sposób przyczyniły się do ciągłości Polskości, nie oznacza, ze do cholery mamy celebrować porażki, a przemilczać sukcesy.

  13. Krzyś said

    Libertas inaestimabilis res est – Wolność jest rzeczą bezcenną.

  14. Krzysztof said

    Tak Janie, chwała straceńcom, a szubienica dla inspiratorów! Gdyby nie ci straceńcy byśmy teraz byli kimś w rodzaju Łużyczan lub w najlepszym razie Irlandczyków….

  15. JO said

    Radio Ma Ryja jest Talmudycznym Radiem jak sama nazwa wslazuje.

  16. Sowa said

    Re 6: Nie chyba, a na pewno. Radyjko pana Tadeusza jest agendą żydowską.

  17. JO said

    ad.16. Agenda Zydowska, ktorej BLOGOSLAWIL Jan Pawel II

  18. Brat Dioskur said

    re3@Gula
    A kol.Gula ,ktorego rowniez po 6 -scio miesiecznej nieobecnosci witam, chyba zapomnial dodac ,ze Pilsud gotowal Kongresowce nie tam jakas krople, tylko hekatombe krwi! To by dopiero byla niezawislosc przy ktorej bledna dokonania Dmowskiego.

  19. Brat Dioskur said

    Ten nowy misiecznik „W Sieci” kojarzy mi sie z komicznym zdarzeniem w czasie mojej ostatniej swiatecznej wizyty w Polsce.Wchodze sobie do Empiku w gigantycznym centrum handlowym i od razu zderzam sie z gustownym regalem uwienczonym podswietlona reklama Der Dziennika.Na samym regale kluja w oczy wzystkie poprawne tytuly z WybGazem na czele.Mijam go i lustruje kolorowe wydawnictwa i natykam sie na „W sieci”.Biore go ,bo wiem ,ze pisza tam wygnancy z „Uwazam Rze” i ide do kasy.Jednakze przed samym wyjsciem mijam inny regal z niechlujnie porozrzucanymi gazetami o niewiadomych tytulach bo wszystkie czasopisma sa poodwracane tylem do strony tytulowej.Z zaciekawieniem zaczynam je odwracac i znajduje prawdziwe rarytasy.Tytulu konczace sie na slowo „Posk

  20. Zerohero said

    Re 3

    Sam sobie krwi utocz Guła a do cudzej ci wara.

    Czesi, Finowie – mniej liczni, nie mieli powstań i jakoś w dziedzinie tożsamości narodowej gorsi od Polaków nie są. Takich narodów można wymieniać na pęczki.

    Argument, że powstania hartowały ducha, utrzymały Polskość itp. to bałamutna demagogia.

  21. Brat Dioskur said

    cd. z 19
    Tytuly konczace sie na slowo „Polska” ,przy czym sa o „Tylko”…”,”Mysl…”i „Nasza…”-oczywiscie wszystko „Polska”.Wracam wiec i ustawiam sie w podwojnej kolejce do kasy.Obok mnie stoi ciekawy osobnik. Drogi granatowy plaszcz, biala koszula i krawat wystaja spod niedbale zawinietego szalika. Buty z wydluzonymi noskami i skorzany neseser dopelniaja obrazu tego zapewne beneficjanta III RP ,a moze i nawet jej wspolwlasciciela.W reku trzyma on WybGaz i jeszcze jakiws kolorowe czasopismo.Rozwijam wiec demonstracyjnie TP Bubla ,ktroego pierwsza strone zdobi kleczacy Hitler, slad jakiejs kolejnej idiotycznej wystawy w Zachecie..Gosc udaje ,ze nie widzi ,ale nagle zaczyna cos zainteresowaniem ogladac po przeciwnej stronie.Jest nieco w czesnie przykasie. panienka rozplywajac sie w uprzejmosciach pakuje mu czytadla do gustownej reklamowki i prwie sie klaniajac do ziemi zaprasza do powtornej wizyty.Traf chce ,ze moja kasjerka gdzies odskakuje i znana nam panienka przejmuje obsluge naszej kolejki.Z usmiechem mnie wita ,ale twarz jej tezeje kiedy jej wzrok pada na gazety ,ktore przed nia klade. Patrzac juz gdzies w bok z zacisnietymi ustami skanuje pisma i zwraca mi reszte.Widze ,ze panienka nie ma zamiaru zapakowoac moich zakupow zwracam jej uwage ,ze pragne byc tak samo obsluzony jak moj poprzednik ,chyba ,ze rodzaj gazety decyduje tu o czyms. Z wyrazna zloscia kladzie przede mna reklamowke .”Niech pani to pakuje”- popedzam ja niezbyt uprzejmie.Robi to z najwieksza niechcecia .Kiedy wychodze znowu zadaje sobie pytanie czy Giertych rzeczywiscie nie ma racji…

  22. qaz said

    Andrzej Nowak (ur. 1960), historyk i profesor Uniwersytetu Jagielonskiego, ktory promowal zydka Zyzaka i jego ksiazke o Bolku Walesie, nigdy nie budzil mojego zaufania.
    Wlasciciel wydawnictwa Arcana.
    Przygotował rozprawę habilitacyjną „Polityka wschodnia Józefa Piłsudskiego 1918-1920” (obronioną w 2002).
    Dostal tytul profesora w roku 2011 juz po wydaniu ksiazki Zyzaka o burzliwej mlodosci Walesy.
    Czy to nie dziwne ze tytul profesora nadaje mu prezydent Komorowski zwiazany z tym samym ukladem co Walesa?
    Czy Nowak nie ma zydowskich korzeni?
    Na powstaniach interes zrobili przede wszystkim zydzi. W powstaniach i wojnach konsekwentnie wycinano Polakow, a w ich miejsce wchodzili zydzi.
    Polakow wywozono na Sybir, a ich majatki zajmowali zydzi, nawet podszywali sie pod ich tytuly i nazwiska.
    Dzisiaj skutki powstan odczuwamy na wlasnej skorze.
    Nie ma inteligencji i przywodcow myslacych po polsku, polska racja stanu.
    Mamy za to przebierancow zydow w rzadzie i w episkopacie. A zydek Komorowski mowi ze jest hrabia.
    Takiej klasy histeryk jak ten Nowak z zazydzonego Krakowa powinien o tym wiedziec.
    Swiadomie broni interesow zydowskich, udajac Polaka patriote i konserwatyste. Zaklamuje swiadomie historie. Czy to moze byc Polak?

  23. Nobody said

    Się okazuje że jest w dobrym tonie i koszernie spóścić w „kiblu” wysztkich tych co zgineli, święcie przekonani że poprzez ich śmierć Ojczyzna wyrwie się z okupacyjnych więzów. Może to głupie i naiwne ale komu zależy by zgnoić prostych ludzi idących na śmierć gdzieś na Wschodzie lub tych co stracili majątki za pomoc powstańcom. Inna sprawa kto w tedy kupił sobie majątek i nazwisko.

  24. Jan said

    Ad,23 Byłoby czyś niegodnym umniejszać pamięć bohaterskich powstańców. Co innego rzetelna ocena powstania ,celowości , skutków( min. depopulacja 250 tys. ludności, kasata zakonów) i odpowiedzialności inspiratorów za chociażby przelaną krew. Nasza religia nie przewiduje potrzeby dokonywania „holocaustu” dla potrzeb wzmacniania ducha i patriotyzmu.

  25. Jan said

    Ad.14 Rozumiem sens pierwszego zdania i zgadzam się. Drugiego niestety nie rozumiem. Czyżby Łużyczan zgubił brak wywoływanych krwawych buntów.

  26. wow said

    @Krzysztof

    Akurat Irlandczycy to wywołali jeszcze więcej powstan niż Polacy. Efekt jest taki, że w Irlandii mieszka coś ok 5 mln ludzi,a kilkadziesiąt mln Iralndczyków żyje w diasporze. We wlasnym kraju ponad połowa ludności w ogóle nie zna języka irlandzkiego,a ci którzy znają i tak prawie go nie używają na co dzień.

  27. Przecław said

    14,26
    Jest dokładnie odwrotnie niż twierdzi Krzysztof. Łużyczanie są pozostałością Słowian Połabskich, a w szerszym sensie tych Słowian, którzy zamieszkiwali po obu stronach Łaby. Powstań to oni robili skolko ugodno, jednak brakowało im współdziałania, raz pomiedzy różnymi plemionami słowiańskimi, a także z Polską i Czechami.

    Na nic też nie zdały sie powstania Prusów i Litwinów przeciw krzyżakom, dopiero wspódziałanie słowiańskie zrobiło porządek z bandytami z zachodu.

  28. marta15 said

    a tu lucyferianie oblewaja swoj kolejny „sukcess”
    .http://www.fronda.pl/a/rektor-ukw-nagrodzony-za-usuniecie-krzyza-wanda-nowicka-wreczyla-mu-krysztalowy-swiecznik,25466.html

  29. Jan said

    Ad.28 Pani Marto15 lucferian przybywa, dlatego wyrzucają Krzyż i przy tym „tańczą” z radości. Jednak uważam iż większym świętokradztwem było zamienienie wielu Kościołów na świątynie gadania i dumania, wraz z wyrzuceniem Krucyfiksów, Relikwi św. Figur i Obrazów itd. Ciekawi mnie tylko gdzie i kiedy były próby tego udaremnienia albo powstrzymania, ze strony wiernych. Wyczytałem, że po powstaniu styczniowym (kiedy kasowano parafie) przystąpiono do wywozu Obrazu Matki Bożej Kodeńskiej (południowe Podlasie), wierni wtedy rzucali się pod kopyta koni i koła wozu dla udaremnienia wywózki do Częstochowy. Widocznie wówczas była inna wiara. Samo oburzenie pomstowanie nic nie daje, lepszym zachowaniem jest wynagradzanie Panu Bogu za zniewagi i uświadomienie własnych zaniedbań.

  30. Józef Piotr said

    # 22

    Może ktoś coś więcej w temacie poruszonym przez Qaz?
    Interuje mnie Zyzak and prof nowak ???

    Qaz ma ciekawe spolstrzeżenia?

    A pewnym i jednoznacznym jest imię żony Zyzaka . Mieszkających w Bielsku

  31. wet3 said

    @ Przeclaw (5)
    Nie odrzucam Wankowicza ani przeciwnikow powstan. Prawda lezy gdzies po srodku.
    PS – Powstancom obowiazkowo nalezy sie pamiec – taka bez bezmyslnej gloryfikacji. Nikt z nas nie moze powiedziec „co by bylo, gdyby bylo” – bo po prostu nie wiemy….

  32. marta15 said

    ad 29 panie Janie . Pan nie musi mi tlumaczyc konstrukcji drutu.
    Tu dla pana film do obejrzenia.

  33. marta15 said

    a tu jeszcze raz bardzo ciekawy artykul o Mnilosci.
    http://www.cai.org/pl/studia-biblijne/czy-chrze%C5%9Bcijanie-powinni-kocha%C4%87-niegodziwych

  34. marta15 said

    heretyk co prawda, ale gada dobrze.
    „……..Oczywiscie my nie jestesmy odpowiedzialni za to by przebaczać i wymazywać z pamięci grzechy nie-chrześcijan, których oni nie odpokutowali. Paweł w liście do TYTUSA używa mocniejszego słowa niż „poganin”- dziś tak rzadko słyszanego w nowoczesnym chrześcijańskim świecie. TYTUSA 3:10-11: „A człowieka, który jest heretykiem, po pierwszym i drugim napomnieniu unikaj. Wiedząc, że jest on przewrotny i grzeszy, i sam na siebie wyrok wydaje.” I oczywiście podobny wyjątek w 2 KORYNTIAN 6:14-18 gdzie jest napisane: „Nie chodźcie w obcym jarzmie z niewiernymi bo co ma wspólnego sprawiedliwość z nieprawością albo jakaż społeczność między światłością a ciemnością?” W wersie 15 niewierzący są nazwani niewiernymi – jest to jeszcze jedno słowo rzadko dzisiaj używane, mimo, że nasz kraj jest pełen takich ludzi.

    Dotknęliśmy zaledwie niewielu fragmentów z Nowego Testamentu mówiących o zakazie społeczności i koleżeństwa z heretykami, niewierzącymi i antychrześcija-nami. Powszechnie głoszone jest w wielu kościołach i przez wielu ewangelistów i oczywiście przez naszych wrogów, że my chrześcijanie nie możemy mówić przeciwko ani przeciwstawiać się, ani unikać związków z niewierzącymi, ale zamiast tego kochać ich, przebaczać im kiedy oni występują przeciwko chrześcijanom, a nawet pomagać im w ich nieprawych czynach.
    Czy uświadamiasz sobie co wyrządzają nam te fałszywe doktryny by kochać każdego i przebaczać grzesznikom, którzy nie odpokutowali? Właśnie poprzez to, stajemy się tolerancyjni na wszelkiego rodzaju zło i pobłażamy tym, którzy je czynią. Powinniśmy raczej działać jak robili to nasi chrześcijańscy praojcowie, którzy nie tolerowali nieodpokuto-wanych grzechów i niegodziwości we wspólnocie.
    Zamiast tego karali złoczyńców i wyrzucali ze wspólnoty wszystkich grzeszników, którzy nie odpokutowali za swoje grzechy aby ci nie krzywdzili i nie zniszczyli chrześcijan. Mówi się nam, że nie jesteśmy w stanie reagować na rażące błędy, że musimy pogodzić się, tolerować, ochraniać i usprawiedliwiać grzeszników oraz wszelkie rodzaje ich grzechów jakich się dopuszczają w naszym sąsiedz-twie, miastach, stanach i narodach.
    Ogłupiają nas byśmy myśleli, że wykorzenianie i wypędzanie niegodziwców oraz złych ludzi z kraju to rzecz jakiej chrześcijanie nie powinni robić. Dlaczego musimy ich kochać i przebaczać im, nie nienawidzić ich oraz nie pozbywać się ich. Wszystkie rodzaje nonsensów z tym związane pochodzą z niezrozumienia prawdziwej nauki Jezusa Chrystusa. Nasz naród upada gdyż brak mu wiedzy. Oni nie wiedzą tak naprawdę czym jest prawdziwe chrześcijaństwo
    ..”
    http://www.cai.org/pl/studia-biblijne/czy-chrze%C5%9Bcijanie-powinni-kocha%C4%87-niegodziwych

  35. Zdziwiony said

    Czemu nie mamy tak wybitnych polityków, umiejących wykorzystać każde wydarzenie polityczne na rzecz swego programu, swego kraju, jak to umiał czynić Bismarck? Może i mamy, ale ich nie słuchamy.

    Stanisław Cat – Mackiewicz Bismarck i Grottger. Fragment książki „Był bal”

    W chwili kiedy Bismarck dochodzi do władzy, w Polsce mają miejsce wielkie wydarzenia, więc pierwsze decydujące posunięcie Bismarcka dotyczy sprawy polskiej. Niemcy są jeszcze podzielone w swoim stosunku do Polaków. Cały obóz liberalny, dążący do zjednoczenia Niemiec, jest za Polską. Wydaje się to nam dziwne dzisiaj, ale w 1848 roku wszystkie demonstracje polityczne rozbrzmiewały okrzykami na rzecz Polski. Przyjaciółmi Polaków są nie tylko ogólnie znani publicyści, jak Gerlach i inni, ale nawet poseł pruski w Londynie, Bunsen. Natomiast partia reakcyjna, junkrowie pruscy, upatrują w Polsce wielkie niebezpieczeństwo; obawa przed Polską jest dla nich jednym z argumentów broniących sojuszu z Rosją za wszelką cenę. W czerwcu 1862 roku namiestnikiem Królestwa Polskiego został brat cesarza Wielki Książę Konstanty Mikołajewicz, a naczelnikiem rządu cywilnego margrabia Aleksander Wielopolski. Jest to zenit dobrych uczuć cesarstwa rosyjskiego w stosunku do Polaków w okresie pomiędzy stłumieniem powstania listopadowego a upadkiem cesarstwa w 1917 roku. Wtedy Polacy mają do czynienia ze szczerą ofertą zgody i ugody wysuwaną przez sfery rządzące Rosją. Odrzuciliśmy jednak tę cesarską ofertę. Dopiero w XX wieku Roman Dmowski ze swej strony wystąpi w imieniu Polaków, proponując rządowi cesarsko-rosyjskiemu zgodę i ugodę, motywując to niebezpieczeństwem niemieckim, zagrażającym wszystkim narodom słowiańskim. Ale wtedy przychodzi do władzy Stołypin. Walczy on z rewolucją wewnątrz Rosji i jako antidotum na rewolucję chce stosować skrajny nacjonalizm rosyjski. Odpowiada mu jak najbardziej nie ugoda z Polakami, lecz szczucie na Polaków na równi ze szczuciem na Żydów. Wielki Książę Konstanty Mikołajewicz nie miał nic wspólnego ze swoim stryjem Wielkim Księciem Konstantym Pawłowiczem, niefortunnym namiestnikiem Królestwa po Traktacie Wiedeńskim. Był to skrajny liberał. Razem z księciem Suworowem, wnukiem słynnego zdobywcy Pragi, podtrzymywał w cesarzu Aleksandrze II nastroje liberalne, zdążające do konstytucji. Dopiero porewolucyjne otwarcie archiwów wykazało, jak dalece angażował się w korespondencji z Petersburgiem na korzyść Polaków. Z wolna zaczyna to denerwować Rosjan i W. Ks. Konstanty staje się niepopularny wśród kierunku słowianofilskiego w Rosji. Zaczyna się nawet epoka afrontów w stosunku do jego osoby. Kiedy przejeżdża przez Wilno, zastaje na dworcu bufet suto zastawiony na przyjęcie jego i jego świty, ale wileński generał-gubernator nie jest obecny na spotkaniu wielkorządcy sąsiedniej prowincji i brata cesarza. Należy dodać, że ten generał-gubernator nazywał się: Michał Murawjew. W owych czasach przedstawiciel Francji w Petersburgu Montabello oraz Napoleon III wiążą wiele nadziei z Wielopolskim. Od traktatu paryskiego w 1856 roku Francja zabiega o przyjaźń z Rosją, która jest jej gwałtownie potrzebna przeciw Anglii, przeciw Austrii. Pogodzenie się Rosji z Polakami powitane byłoby wtedy we Francji z podwójną radością. Raz – że Francja ma silne propolskie tradycje, dwa – że zdaniem Francuzów pogodzenie takie wybitnie wzmacniałoby Rosję. Program Wielopolskiego to autonomia Królestwa Kongresowego, to ustrój możliwie liberalny w administracji tego kraju, który wszelako nie miałby otrzymać, ani własnego wojska, ani własnej polityki zagranicznej.
    O ile Francuzi popierają Wielopolskiego w jego programie, o tyle Bismarck patrzy na niego z nienawiścią. Jeszcze będąc przedstawicielem Prus w Petersburgu, Bismarck idzie tak daleko, że rozpuszcza idiotyczną plotkę, iż Wielopolski chce otruć Aleksandra II. Bismarck zrobiłby wszystko, co może, aby podsycić opór „czerwonych” i opór Andrzeja Zamoyskiego przeciwko polityce Wielopolskiego. Ale oto 22 stycznia 1863 roku wybucha powstanie i Bismarck występuje ze swoim pierwszym mistrzowskim posunięciem, może nawet najbardziej mistrzowskim ze wszystkich posunięć. Chodzi tu o konwencję Alvenslebena. W lutym 1863 roku przybył z ramienia Bismarcka do Petersburga generał Alvensleben i z dworca kolejowego pojechał do Pałacu Zimowego do Aleksandra. Dnia 8 lutego została podpisana konwencja zobowiązująca Prusy do dania pomocy wojskom rosyjskim, w razie gdyby powstańcy pojawiali się na granicy rosyjsko-pruskiej, lub chcieli przeniknąć na terytorium Poznańskiego. Cesarz serdecznie przyjął Alvenslebena, wyraził mu radość, że wtedy, kiedy inne kraje europejskie z powodu Polaków napadają na Rosję, jedne jedyne Prusy występują z gestem przyjaznym. Prof. Józef Feldman w swoim wspaniałym zresztą dziele: „Bismarck i sprawa polska” twierdzi, że Bismarck żałował później, że konwencja Alvenslebena została zawarta, ponieważ miał z nią wiele przykrości ze strony Anglii, Francji, Austrii oraz własnej pruskiej opinii publicznej. Prof. Feldman twierdzi nawet, że Bismarck próbował się z niej wycofać albo ją unicestwić. Profesorowie historii często z opanowaniem materiału faktycznego łączą brak orientacji ogólnej. Rzecz inna, że z genialnymi posunięciami dyplomatycznymi polityka tej miary, co Bismarck, dzieje się podobnie jak z uderzeniami szabli lub pchnięciami szpadą jakiegoś znakomitego szermierza. Takie uderzenie lub pchnięcie może mieć jak najdoskonalsze znaczenie dla dalszego przebiegu walki, ale fechtmistrza w chwili zadawania ciosu nie stać było na przemyślenie następnej gamy uderzeń. Uderzył doskonale – oto i wszystko. Szermierz czy polityk nie dlatego jest doskonały, że przemyśliwa, lecz dlatego, że w decydującym momencie działa pod wpływem doskonałego instynktu. Konwencja Alvenslebena, owa wspaniała karta gry rzucona przez Bismarcka, była pozornie idealnie prorosyjska i arcy-antypolska. Ale to była jej szata zewnętrzna, tak samo jak skromność jej rozmiarów, która pozwalała Bismarckowi w dalszej grze tą kartą nazywać ją porozumieniem pogranicznym, omal że nie czymś w rodzaju porozumienia celnego. W rzeczywistości jednak sam książę Władysław Czartoryski, następca swego ojca na stanowisku kierownika dużej części emigracji polskiej, pisał, będąc najzawziętszym wrogiem Prus i Bismarcka, że konwencja Alvenslebena pierwsza umiędzynarodowiła sprawę powstania. W istocie gra Bismarcka była bardzo subtelna. Chce zadeklarować Rosji pomoc, chce wystąpić wobec niej jako najwierniejszy, najczulszy przyjaciel. Chce także pokazać Aleksandrowi II, że jest o wiele lepszy dla Rosji niż obrzydliwa Austria. Trzeba pamiętać, że to rok 1863, a więc czasy, w których mózg Bismarcka wciąż się wysila na temat, jak by to wypędzić Austrię z niemieckiej wspólnoty. Poza tym Bismarck nie tylko chce zwycięstwa rosyjskiego nad powstańcami, ale chce także, aby to zwycięstwo nie przyszło Rosji zbyt łatwo i przede wszystkim, nade wszystko, koniecznie, aby pokłóciło Rosję z innymi państwami w Europie. Powstanie polskie jest dla Bismarcka znakomitą okazją do pokłócenia Rosji ze wszystkimi i do zajęcia przez Prusy roli jedynego wiernego przyjaciela mocarstwa rosyjskiego. Konwencja Alvenslebena to okrzyk Bismarcka: „Rosja skłócona z Europą dla mnie”. Bismarck na równi z prof. Feldmanem wiedział, że konwencja Alvenslebena ściągnie gromy na niego, ale wiedział także, że echo tych gromów umiędzynaradawia sprawę polską, czyli osłabia Rosję, waloryzując pruską przyjaźń w oczach Rosjan. A słusznie zauważył książę Czartoryski, że bez konwencji Alvenslebena byłoby trudniej umiędzynarodowić powstanie. Bismarck był człowiekiem antypolskim z pochodzenia i z obyczajów. Ale był przede wszystkim politykiem nie wykluczającym żadnego czynnika, który może mu być pomocny. Pomimo konwencji Alvenslebena i całej związanej z nią prorosyjskiej frazeologii, spotyka się podczas powstania z Kłobukowskim, emisariuszem polskim. Później mówi o nas: Polacy są rozżarzonym żelazem, ale w razie, gdybyśmy mieli wojnę z Rosją, chwycę za to rozpalone żelazo, aby Rosję porazić.
    Dla polityki Napoleona III powstanie polskie jest prawdziwą katastrofą. Oto od kongresu paryskiego w 1856 roku stosunki francusko-rosyjskie rozwijają się jak najpomyślniej, co napawa niesłychaną zawiścią, złością i niepokojem polityków angielskich. Sojusz z Rosją toruje Napoleonowi III drogę do stanowiska hegemona w Europie, do poniżenia Austrii, wyeliminowania Anglii z europejskiego kontynentu, do stanowiska, które niegdyś miał Ludwik XIV, a o którym dziś marzy gen. de Gaulle. Kłótnia z Rosją o Polaków może to wszystko przekreślić za jednym zamachem. A jednak w sprawie polskiej Napoleon III poszedł nie drogą rozsądku, lecz drogą sentymentu. W rzeczywistości wyglądało to jeszcze bardziej tragicznie. Napoleon III wiedział, że nic dla Polaków zrobić nie może, a jednak dla nich poświęcał swoją przyjaźń z Rosją, i, co za tym idzie, swe sny ukochane o hegemonii w Europie. Tak silne były wówczas propolskie sympatie we Francji. Bonapartyści kochali Polskę, jak gdyby ex officia bonapartyzm był związany z polskością; opozycja katolicka uważała Polskę za kraj przede wszystkim katolicki, ujarzmiony przez schizmatyków, wreszcie republikanie również uważaliby sobie za rzecz niezgodną z honorem iść przeciwko Polsce. W rodzinie Napoleona III były reprezentowane dwa skrajne kierunki. Bonapartyzm rewolucyjny, wybuchowy, demokratyczny i republikański reprezentował książę Napoleon Plon-Plon. Katolicyzm konserwatywny cesarzowa Eugenia. I oto nie wiadomo, kto z tych dwojga był bardziej propolski. Nawet Bismarck uważał, że Polska jest krajem przede wszystkim ultramontańskim. Twierdził, że z chwilą, kiedy szlachta odzyska rządy nad Warszawą, to polityka Watykanu zapanuje nad Europą środkowo-wschodnią. Sympatie cesarzowej szły wyraźnie w kierunku stworzenia bloku państw katolickich, innymi słowy: niepodległa Polska z austriackim arcyksięciem w charakterze króla polskiego i wielkiego księcia litewskiego. Plon-Plon nienawidził Watykanu, papieża, Austrii, katolików i cesarzowej Eugenii. W dniu 19 marca 1863 roku wygłasza w senacie francuskim tak płomienną mowę w obronie polskiego powstania, że rząd cesarski musi ją dementować. Później Plon-Plon składa cesarzowi memoriał, w jaki sposób pomóc Polsce. Proponuje podjudzić na Rosję Szwedów i potem przez Szwecję zaatakować Rosję. Więcej sensu miała polityka samego cesarza, odpowiadająca raczej sentymentom cesarzowej, przedsiębrana przez niego uczciwie, lecz z małą nadzieją na powodzenie. Oto w marcu 1863 roku Napoleon III rozpoczyna swą akcję mającą na celu namówienie Austrii, aby zrzekła się jednej swej prowincji, natomiast stworzyła sobie potężnego sojusznika z niepodległej Polski w granicach sprzed pierwszego rozbioru; Napoleon III proponował Austrii wspólną wojnę przeciw Rosji w oparciu o powstańców polskich. Ale Austria uznała te projekty za chimeryczne. Zresztą Anglia zrobiła pośpiesznie wszystko, co mogła, aby Austriaków odstraszyć od planów Napoleona. Istotnie dla Anglii byłoby to wpadnięciem z deszczu pod rynnę. Oto z całej siły starali się, aby wyzyskać powstanie polskie dla wbicia klina pomiędzy Paryż a Petersburg, a tutaj powstawała wizja nowego niebezpieczeństwa: Napoleon III jako przewodniczący Europy złożonej z Włoch, z Austrii i olbrzymiego państwa opartego o Dźwinę i Dniepr. Nie mogąc nic dla Polaków wskórać, Napoleon III przestrzegał Polaków, jak mógł, i wzywał ich do umiarkowania. Różnił się tym od polityki angielskiej w 1939 roku, kiedy Anglia nic Polsce dać nie mogła i nie chciała, a z całych sił nas podszczuwała. Dziwne! Polacy, którzy przegrali powstanie, mieli żal do Francji, że nam nie pomogła. Ale Francja nie zachęcała nas do powstania, przeciwnie – popierała program Wielopolskiego. Natomiast jakże nam mogła pomóc? Skoczków spadochronowych w owych czasach nie było.
    Dla Anglii powstanie polskie było nie lada okazją do wykorzystania. Przyjaźń Napoleona III z Rosją była zapowiedzią powstania silnego i niezależnego od Anglii systemu państw na kontynencie Europy. Wszystkie tradycje polityki i dyplomacji angielskiej, wszystkie nerwy angielskie zaangażowane były w zwalczanie tego rodzaju systemu. Napoleon III, przyjaciel Rosji, był hegemonem w Europie. Do tego Anglia dopuścić nie mogła. Polityka angielska wobec powstania jest analogiczna do polityki konwencji Alvenslebena. Tylko formy były inne. Konwencja Alvenslebena była robieniem mętliku dla pokłócenia Rosji z Francją i Austrią drogą jaskrawo filorosyjskiej demonstracji. Polityka angielska dążyła do pokłócenia Francji z Rosją poprzez gesty filopolskie. Państwa zachodnie: Francja, Austria i Anglia dwa razy składały noty w Petersburgu ujmujące się za Polakami. Raz 17 kwietnia 1863 roku, drugi raz 17 czerwca tegoż roku. Obydwa razy Anglia zachęcała do składania tych not. Anglia nie miała tak dobrych stosunków z Rosją jak Francja, więc nie miała co tracić. Poza tym Anglia drogą poufnych wyjaśnień składanych Rosjanom osłabiała zawsze nieprzyjemne wrażenie swego wystąpienia. Rosyjska dyplomacja zresztą, jak dowodzą archiwa, doskonale się orientowała w grze Anglii. Zdawała sobie sprawę, że chodzi tylko o wywołanie kłótni rosyjsko-francuskiej. Zresztą, gdy tylko powstawał choć trochę realny plan pomocy Polakom, jak na przykład współpraca z Austrią, to Anglia go obalała.
    Wojska rosyjskie po nocy 22 stycznia zostały cofnięte do miast powiatowych, pozostawiając i lasy, i cały teren we władaniu powstańcom. Dlaczego? Władze wojskowe rosyjskie w Królestwie były niezadowolone z polityki W. Ks. Konstanty-Wielopolski. Powstanie im bardziej odpowiadało. Po powstaniu musiało przyjść zduszenie polskości. Toteż w tym niezrozumiałym cofnięciu wojsk do miast powiatowych upatrywać można intencje prowokacyjne. W swoim „Dostojewskim” piszę, że Dostojewski tworząc Stawrogina mógł mieć na myśli właśnie Wielkiego Księcia Konstantego Mikołajewicza. Była to myśl bardzo, bardzo śmiała. Sądzę, że słuszna. Gorzej jest, że jak to w tymże „Dostojewskim” wykazuję szczegółowo, powstanie polskie 1863 roku stanowi jak gdyby oś, dokoła której obróciła się opinia społeczeństwa rosyjskiego. Z liberalnego stało się nacjonalistyczne. Liberalizm skutkiem 1863 roku poniósł straty, nacjonalizm sukcesy. Prawda, wielu Rosjan, jak w pierwszym rzędzie Herzen, nadal łączyło sprawę polską ze sprawą przyszłej rewolucji. Ale też od powstania 1863 roku datuje się spadek czytelnictwa Herzenowskiego „Kołokoła”, przywożonego kontrabandą do Rosji, i spadek autorytetu emigranta rosyjskiego. Liberalny Turgieniew, ożywiony chwalebnymi uczuciami republikańskimi, po raz pierwszy podczas powstania poczuł się wojującym Rosjaninem i ostentacyjnie złożył ofiarę na rzecz sierot po żołnierzach rosyjskich poległych w Polsce. Katkow przed powstaniem był liberałem. Po powstaniu wyrósł na zwiastuna reakcji, apostoła nacjonalizmu rosyjskiego. Rosyjscy słowianofile zaczęli Polskę uważać za zdrajczynię sprawy słowiańskiej. Wpływ powstania styczniowego na kształtowanie się poglądów społeczeństwa rosyjskiego był ogromny i z naszego punktu widzenia ujemny. Gdyby nie powstanie polskie, reakcja w czasach Aleksandra III nie miałaby tyle żywotności.
    Czemu nie mamy tak wybitnych polityków, umiejących wykorzystać każde wydarzenie polityczne na rzecz swego programu, swego kraju, jak to umiał czynić Bismarck? Może i mamy, ale ich nie słuchamy. Rodzenie ludzi zdolnych, a podporządkowanie sobie przez ludzi zdolnych opinii publicznej, to nie jedno i to samo. Kogóż mogę w swoim narodzie przeciwstawić tobie, o wielki wrogu naszego kraju, spadkobiercy Zakonu Krzyżowego, tylko przez protestantyzm jeszcze bardziej wrogiego naszemu narodowi, Ottonowi Bismarckowi von Schoenhausen? Temu, który powiadał, że właściwą treścią historii Polski od XVIII wieku począwszy jest samounicestwienie. Mówię nieśmiało: Artur Grottger. Politykowi, ministrowi spraw zagranicznych i szefowi skoncentrowanej w jego rękach polityki państwowej przeciwstawiam nie polskiego polityka, generała czy innego wodza, ale artystę-rysownika. Albowiem nasi wszyscy politycy w 1863 roku ponieśli klęskę, a polityk wtedy jest coś wart, gdy zwycięża. U nas poniósł klęskę i Wielopolski, i Mierosławski, i Langiewicz, i Traugutt. Grottgerowska wizja kobiety z 1863 roku z wyrazem twarzy tragicznym i zdecydowanym, i odważnym pozostała i ona zwyciężyła w polityce pokoleń następnych do warszawskiego powstania z 1944 roku włącznie. W patriotycznej modlitwie za ojców powtarzamy: „Gloria victis”.

    http://www.konserwatyzm.pl/artykul/5493/bismarck-i-grottger-fragment-ksiazki-byl-bal

  36. Przecław said

  37. Przecław said


    może by tak pomnik Wielopolskiemu na Krakowskim ?
    słucham, nie ma już miejsca ?
    no to piłsuda zdjąć i odesłać niemcom do Magdeburga, postument może być ten sam, zaoszczędzi się trochę.

  38. Guła said

    Witam Szanowne Grono.
    Guła znów jest „pod wozem”…i tak dalej. A, że władza wszelka opanowana została przez napływowych to i bycie „na wozie” stało się niezmiernie trudne. Przybywają nieustająco i po odpowiedniej „kwarantannie” zostają „urzędnikami”. Stąd stały wzrost budżetowej biurokracji.

    Wielkie Zero już opanowało Jidisz?

  39. efka said

    Synowie herbu Poraj też walczyli i musieli uciekać później w inne strony. Osiedlili się na Kielecczyźnie, ale pamięć o ich czynach pozostała i jest przekazywana z pokolenia na pokolenie

  40. wi42 said

    Genetyki nie oszuka nawet tysiace Nowakow:
    Prosze zobaczyc wykres
    Aktualne procentowe rozmieszczenie czterech podstawowych mutacji (rodów) haplogrupy R1a w Europie – według diagramu Igora Rożanskiego
    na koncu strony:
    http://www.tropie.tarnow.opoka.org.pl/polacy.htm
    Nie ma dwoch tak bliskich duzych i calych narodow jak jak Polacy i Rosjanie ( bliskosc rozumiana jako posidanie wspolnego praojca). Dawne, wciskane przez niektorych powiedzenie: „poskrob Rosjanina – ujrzysz Tatarzyna” mozna zamienic z cala pewnoscia powiedzeniem: „poskob Rosjanina – ujrzysz Polaka”.
    W ten czy inny sposob wiedzialy i wiedza o tym rozne mafie imperialne i chca rozdzielic te narody poprzez intrygi, powstania, propagande itp…

  41. RomanK said

    Panie Murgrabio…. uszom i oczom nie wierze… potomkowie czystych sarmackich rodow rycerskich- Przeclawscy , Weteranscy, Jojowscy…Poraje i spokrewnieni arystokraci…po mieczu od biskupa z Polamanymi Nogami, pochodzacy prosto od zlamanego szczebla i pieczetujacy sie Zlamanym Wujem… albo odwrotnie..mniejsza o to…… Uprawiajacy bezpieczny sexpolitic, zawsze zabezpieczeni i odziani w prezerwatywy- ksywy…dyskretnie i na uboczach. TU oficjalnie przyznaja sie do R1a1?????? do pokrewienstwa z Wasylem i Marusia i ich krowa Szadula?????i zalecaja skrobanie pleckow:-))))
    Panowie3 nei macie wstydu za grosz!!!!:-))))
    Toc to cywilizacja turanska,….pomnienszana z bizantynska….co to ma wspolnegop z polkosciomszlachckosciomkatolickscom>?>>>
    Nie mozna mnieszac dwoch odrebnych cywilizacji..jedna turanska bezwstydnie glaszc e po brzuchu brzuchate….
    druga dyskretnie w ustronnym miejscu , glasze i skrobie sobie nawzajem po mesku….. meskosci….:-)))) albo damsko bezbrzuche lona polanskie:-)))…..szepczac po lacinie===== Homo homosiom,,anus est:-))))
    Lepiej orobcie zadanie domowe…CO mial na mysli autor iesni patruiotycznej piszac:

    Obok OIrla znak Pogoni
    poszli nasi w boj bez broni….

  42. wet3 said

    @ Zerohero (20)
    Ani Czechami, ani Finami bym sie nie zachwycal. Ich kraje polozone sa na obrzezu imperiow, ktore je podbily. Polska byla w zupelnie odmiennej – kompletnie niekorzystnej dla siebie sytuacji. Lezala bowiem na drodze ekspansji Rosji carskiej ku Europie Zach. i Balkanom oraz byla podzielona przez trzech zaborcow. Pan zdaje sie zapominac, ze np. prawoslawie oprocz luteranizmu bylo jedna z religii panujacych w Finlandii, a po zniemczeniu ponad 50% terytorium Czech Austria spala sobie spokojnie i, na dodatek, lokowala tam swoj caly przemysl – bo nigdy nie przypuszczala aby Czechy mogly od niej odpasc. Czechy o swoja niepodleglosc nigdy NIE WALCZYLY! – Ona przyszla do nich wraz z rozpadem monarchii habsburskiej. U nas – w kraju rozdartym przez trzy lotrowskie kraje, sytuacja byla calkowicie odmienna! My musielismy o nasza niepodleglosc walczyc. Innego wyjscia nie bylo!

  43. JO said

    Ad.41. parch Romanek sie odzywa

  44. JO said

    Nie tak dawno Romanek po parchatemu wykrzykiwal, ze Waregowie to nieslowianie.
    Parch Romanek nie zauwaza, ze To Sami Rosjanie przyznaja sie do Pokrewienstwa z Polakami I innymi zachodnimi Slowianami.

    Taki z tego Romeczka Ra1a1a z chazarska koncowka.

    Chwalipienta tego co jest Laska…

  45. RomanK said

    NU ..JO anusie dla homusi….dziadzio sie przypomina ze zwiasku szlchty przeznietej przez arendarzy????
    Jak przyjedziesz do Miejsca Piastowego idz do klasztoru Ojcow Michalitow min go alejka obok polnocnej sciany sanctuarium.. i idz w kierunku wschodnim kierujac sie na szczyt gory zwanej Maciolowka..dojdziesz nad malutki strumyk ze sciezka po jego prawej stronie idz dalej zobaczysz cmentarz…jakies 300m…tam wejdz i zobaczysz groby moich pradziadkow.. wiele pokolen:-)) to od wiekow katolicki cmentarz… A teraz ty pokaz mi droge na kirkut swoich antenatof./:-))))osle…kurduplu i brzydalu niezdolny do ojcostwa:-)))
    Pochwal sie ty ….ze cie ktos glaskal po brzuchu:-)))…. jak sie nazarles kreplaches:-))))

  46. Przecław said

    ad.20, 42
    Panie Wet3, jednak myśl, którą wyraża Zerohero jest słuszna. W r.1863 Kongresówka dla Rosji nie wiele rożniła się swoją rolą od Finlandii, a car Aleksander II miał poważne zamiary pozytywnego ułożenia stosunków z Polakami. Niepodobało to się jak zawsze ostdojczom i ich agenturze w Pitrze, a także powiazanej z nią agenturze Rotszyldlandu, która od dawna rozstawiała carów po kątach. Rosja była półkolonią tej szwabsko-parchatej agentury i to jej, a nie Rosjanom zależało na zniszczeniu Polski.
    Zupełnie słuszne jest też porównanie z Czechami, które nie były marginesem Austrji, a raczej jej centrum.

  47. Santa Claus said

    Engelgard i inni na tym forum to specjaliści od obrzydzania (i obżydzania) wszelkich rocznic ważnych wydarzeń.
    Jasne, że powstanie nie musiało wybuchnąć, bo niby dlaczego? To myśmy od wieków okupowali, gnoili, wtrącali do kazamatów, torturowali, zsyłali i mordowali Rosjan i na kolanach powinniśmy błagać ich o wybaczenie.

    Co to ma być za bełkot?
    Czy tu chodzi o jakieś racje moralne, jakie były po naszej stronie – czy o bezsensowne wykrwawianie narodu w beznadziejnym powstaniu sprowokowanym przez wrogów Polski?
    Sprawa prosta, a nie mogą jej zrozumieć tacy patridyoci.
    Admin

  48. 166 bojkot TVN said

    Zamiast pitolić, czy musiało Powstanie Styczniowe wybuchnąć, czy nie trzeba się dowiedzieć – historycy powinni zbadać, w jakim celu i kto wywołał powstanie, kto je finansował i jaki jest bilans tego zrywu dla poszczególnych inicjatorów i udziałowców przedsięwzięcia.

    Bo o ekonomicznej stronie zwycięstwa żydokomuny w Polsce po II wś można napisać krótko i zwięźle:
    Żydokomuna wymordowała najważniejszych Polaków, lub ich wygoniła z kraju. Pozostałych metodą zastraszania, tortur i w końcu mega-złodziejstwem czyli dekretem Bieruta wywłaszczyła z wielowiekowego majątku i zmusiła do zachowań sprzecznych z interesem narodowym polskim. Utworzyła „prawo”, które gnębi Polaków do dziś, dając okupantom niekonstytucyjne przywileje utrzymane bezczelnie po iluzorycznej transformacji w 1989 roku. Te przywileje to UB-eckie i wojskowe emerytury, brak wymiany sędziów i prokuratorów, nieosądzenie Jaruzelskiego i Kiszczaka. Bohaterowie systemu, Jaruzelski, Fejgin, Różański, Wolińska-Brus, Brystygierowa, Humery, Michniki, Kwaśniewski, Miller, Oleksy, Po śmierci są chowani albo w Izraelu, albo na Powązkach.
    Ich dzieci opanowały media i każą sobie płacić ABONAMENTY, chociaż opanowane przez nich media mają tyle samo wspólnego z funkcją publiczną co domy publiczne.
    CZY MY MUSIMY SIĘ NA TO WSZYSTKO GODZIĆ?
    NIE!
    Dopóki jest ten rząd, ta KRRiT, nikt w Polsce nie ma powodu płacić abonamentu na ten „produkt”, który każdy ma dostarczony do domu. Każdy zapłacił za prawdę, informację, wiedzę i rozrywkę na przyzwoitym poziome. Dostaje zaś kłamstwo i manipulację, oraz, zamiast rozrywki, deprawację, ogłupianie i upodlanie polskości..
    To jest sytuacja identyczna jakbyśmy zamówili sobie dużą, świeżą pizzę, a dostaliśmy śmierdzący zimny placek z wrzeszczącą kupą zamiast sosu czosnkowego albo keczupu.

    Potomkowie Franków, Grossów, Goebelsów, Urbanów, Humerów, Feginów, Michników, Zollów, Tuleyów, Kraśków, itp nie potrafią niczego innego stworzyć. To obca nam kultura, Można ją wykończyć tylko ekonomicznie, zanim oni wykończą nas biologicznie.

  49. Santa Claus said

    re komentarz do 47

    Sprawa bardzo prosta… Jestem za wersją, która mówi, że car – wielki przyjaciel narodu polskiego, padł ofiarą spisku żydowskich karczmarzy. A poszło o gorzałę…

  50. wow said

    No tak wywołano powstanie w środku zimy (styczeń!!!) bez wojska, bez broni i bez poparcia społecznego. Gdyby stronnictwo białych (w tym Traugutt) nie poparło latem 1863 r. powstania to juz wtedy by ono upadło.

    Jakie były EFEKTY? Setki tysięcy trupów, konfiskata polskich majątków,deportacje tysięcy ludzi na Syberię, RUSYFIKACJA, likwidacja kościoła unickiego, likwidacja AUTONOMII Królestwa Polskiego.

    Tak RUSYFIKACJA była SKUTKIEM, a nie przyczyną powstania. Ale do oszołomów krzyczących „huzia na Moskala” raczej to nie dotrze. Ich nie obchodzą skutki ani przyczyny różnych działań, ani tym bardziej FAKTY HISTORYCZNE.

    Gdyby nie wybuchło bezsensowne powstanie listopadowe nazywane przez samych jego uczestników „rewolucją półgłówków” to w latach 50-tych XIX w. a więc w okresie wojny krymskiej mielibśmy polskie państwo z polskim rządem i polską armią i moglibyśmy albo wóczas SKUTECZNIE zawalczyć o niepodległość, albo postawić własne warunki osłabionej Rosji i np przyłączyć do Kongreówki tzw. ziemie zabrane.

    Ale po co ja to piszę, do tzw „niepodległościowców”, najczęściej słuchaczy pewnego „patriotycznego” radia argumenty oparte na faktach historycznych lub logicznym ciągu przyczynowo-skutkowym nie docierają.

Sorry, the comment form is closed at this time.