Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Mniejszość niemiecka traktuje Polskę jak „dojną krowę”

Posted by Marucha w dniu 2013-01-19 (sobota)

Finansowanie w tak pokaźnym wymiarze edukacji mniejszości narodowych – a jeśli chodzi o Opolszczyznę, mniejszości niemieckiej, która jest głównym beneficjentem tych środków finansowych – jest przykładem deprawacji, prowadzącej w konsekwencji do lekceważenia większości przez mniejszość – mówi poseł PiS Sławomir Kłosowski, były wiceminister Ministerstwa Edukacji Narodowej.

Stefczyk.info: MEN przeznaczyło w 2012 r. blisko 80 mln zł na edukację niemiecką na Opolszczyźnie. To prawie 1/3 z całej puli zarezerwowanej na edukację mniejszości narodowych i etnicznych. Jak ocenia pan fakt coraz większego dofinansowywania mniejszości niemieckiej?

Sławomir Kłosowski: Jestem tym zaniepokojony o tyle, że powoduje to nierówny dostęp do edukacji oraz różnego rodzaju zadrażnienia na tym tle. Najlepszym tego dowodem jest szkoła przejęta przez Stowarzyszenie Mniejszości Niemieckiej w Koźlu-Rogach. Czwórka polskich dzieci z polskich rodzin nie była tam przyjmowana przez dwa tygodnie na lekcje, ponieważ rodzice nie chcieli podpisać zgody na nauczanie w języku niemieckim. To przykład karygodny.

Finansowanie w tak pokaźnym wymiarze edukacji mniejszości narodowych – a jeśli chodzi o Opolszczyznę mniejszości niemieckiej, która jest głównym beneficjentem tych środków finansowych – jest przykładem deprawacji, prowadzącej w konsekwencji do lekceważenia większości przez mniejszość. W województwie opolskim jesteśmy do tego typu przykładów już niestety przyzwyczajeni.

To nadmierne uprzywilejowanie mniejszości niemieckiej jest jeszcze bardziej bulwersujące, gdy porówna się liczby. W Niemczech mieszka aż 1,5 mln Polaków, a w Polsce jest ich niespełna 150 tys. Jednak o edukację Niemców w Polsce troszczymy się bez wzajemności…

Wiadomo, że Polacy mieszkający w Niemczech niestety nie mają statusu mniejszości narodowej, jako takiej. Jest to niezrozumiałe, bo nie powinien wiązać Niemców dekret z czasów hitlerowskich. Powinniśmy uzyskać status mniejszości, o czym dokładnie mówił pan mecenas Hambura, z którym zgadzam się w zupełności. Powinniśmy być w Niemczech mniejszością, powinno się nam zwrócić majątek, który posiadał Związek Polaków w Niemczech przed delegalizacją na mocy dekretu Goeringa. Niestety w Niemczech, mimo że to kraj niewspółmiernie bogatszy od naszego, polska edukacja nie dostaje złamanego euro. To budzi mój głęboki sprzeciw, niezadowolenie i poczucie krzywdy. My, z naszego dziurawego budżetu, przy naszych niedostatkach, przy naszej biedzie, wydajemy krocie, a Polacy mieszkający tam, nie dość że nie mają żadnych praw, to jeszcze żadnej pomocy finansowej.

Zastanawiająca jest też kwota, którą przeznacza na to MEN. Z braku pieniędzy likwiduje szkoły, zamykając w jednym roku ponad 1000 placówek, a w tym samym czasie na edukację mniejszości narodowych przeznacza ponad 270 mln złotych. 1/3 trafiła do niemieckich ośrodków na Opolszczyźnie. Dlaczego te nakłady są aż tak duże? Z czego to wynika?

Przede wszystkim z subwencji oświatowej, z takiego a nie innego algorytmu podziału subwencji oświatowej, która z kolei jest konsekwencją uzgodnień ze stroną rządową, samorządową i mniejszościami narodowymi na podstawie ustawy o mniejszościach narodowych i etnicznych. Jest to przez mniejszość wykorzystywane z wielkim wyrachowaniem.

Mniejszość niemiecka traktuje Polskę jak dojną krowę. Z premedytacją wykorzystuje wiedzę o tym, że subwencja oświatowa zakłada taki algorytm, który pozwala na zwiększenie finansowania edukacji mniejszościowej dwu- czy trzykrotnie nawet w stosunku do dzieci większościowych, czyli dzieci z rodzin polskich. W dobie kryzysu można do tego podejść dwojako. Można złagodzić swoje roszczenia albo też wzmagać „dojenie krowy” poprzez zakładanie coraz to nowych szkół, otwieranie coraz to nowych placówek i zagarniać jak najwięcej środków dla siebie kosztem większości. To są przecież pieniądze z jednego budżetu. Jeżeli weźmie je podmiot ich X, to zabraknie ich dla podmiotu Y.

Pojawia się tu więc moje pytanie, które stawiam mniejszości niemieckiej o poczucie obywatelskości. Rozumiem, że jest to mniejszość narodowa, ale są to również obywatele Polski. Poczucie obywatelskości w trudnych chwilach nakazuje zadać i sobie i mniejszości tego typu pytanie: czy godzi się w tak trudnych chwilach doić państwo polskie?

Doświadczenie pokazuje, że mniejszość niemiecka na tym kryzysie zyskuje podwójnie. Samorządy, chcąc uniknąć likwidacji szkół, przekazują je w niemieckie ręce. Jak to wygląda z bliska? Można już coś powiedzieć o tym, jak przekłada się to na edukację polskich dzieci?

Tych zjawisk przekazywania szkół stowarzyszeniom niemieckim na Opolszczyźnie jest niestety bardzo wiele. Spora część tych przekazań osobom fizycznym, prawnym, bo taką możliwość daje ustawa o systemie oświaty, to są szkoły mniejszościowe to są szkoły prowadzone przez Stowarzyszenia Mniejszości Niemieckiej. Jak to się przekłada na poziom funkcjonowania czy edukacji tych szkół, trudno jeszcze na dzień dzisiejszy stwierdzić. Efekt edukacyjny to efekt odroczony w czasie. O wynikach kształcenia takiej szkoły można coś powiedzieć dopiero po 6 latach, a więc w momencie, gdy dzieci piszą sprawdzian na zakończenie edukacji. Zbyt wcześnie, by wyciągać tego typu wnioski. Natomiast nie ma co ukrywać faktu, że tego typu szkoły, prowadzone przez osoby fizyczne lub prawne, to są szkoły, które mają możliwość ominięcia Karty Nauczyciela i dają możliwość sięgania do płytkich kieszeni rodziców, żeby organizować zajęcia dodatkowe. Moim zdaniem jest to w tak trudnej sytuacji, do jakiej polskie rodziny zostały doprowadzone przez pięcioletnie rządy Tuska, to jest nieuczciwe i nieetyczne. Skandaliczne jest to, że rząd doprowadził do sytuacji, w której dostęp do edukacji jest zróżnicowany i uzależniony od statusu majątkowego. Zasobniejszych finansowo stać na szkoły lepsze, a całej reszty nie stać. To jest nieetyczne.

Rozm. mall
http://www.stefczyk.info

„Pojawia się tu więc moje pytanie, które stawiam mniejszości niemieckiej o poczucie obywatelskości”.
W odpowiedzi na to pytanie może dopomóc historia podwarszawskiego Dziekanowa Niemieckiego, zamieszkałego przed II wojną przez – a jakże – zasymilowaną, lojalną ludność pochodzenia niemieckiego, mającą polskie obywatelstwo.
Po ataku Hitlera na Polskę wszyscy, jak jeden mąż, zdradzili Państwo Polskie. A w 1945 r. wieś opustoszała; wszyscy koloniści niemieccy w popłochu uciekli, tym bardziej, że wielu z nich miało niejeden grzech na sumieniu.
Admin

 

Komentarzy 6 to “Mniejszość niemiecka traktuje Polskę jak „dojną krowę””

  1. Fran SA said

    Zeby sprawiedliwosci stalo sie zadosc, nalezaloby ‚podsumowac’ wszystkie ‚mniejszosci’ etniczne i religijne zamieszkale w Polsce. Dobrze byloby wiedziec, ile – ktora kosztuje. Klopot w tym, ze troche za duzo mamy przebierancow i taki np. Fundusz Oswiecimski uwazany jest za ‚czysto polski’ biznes. (podobnie jak oboz)

  2. Gdyby Polacy umieli zadbać o swój interes tak jak Niemcy, to bylibyśmy elitą na całą Słowiańszczyznę. Gdyby Niemców cechowała nasza nieudolność, to mieliby dziś puste kieszenie i Ruch Autonomii Tureckiej.

  3. wet3 said

    Zgodnie z postanowieniami Poczdamu, Niemcy (jako komplenie nielojalna i wroga mniejszosc – nie tylko u nas) powinni opuscic Polske i Czechoslowacje … , a ich wlasnosc stawala sie wlasnioscia polska. Tak (niby) stalo sie u nas. Przesiedlanie ponad 2,5 mln. trwalo chyba do ok. 1950r.
    Obok tego pozostala u nas znaczna grupa (okolo miliona) autochtonow, ktorej czlonkowie twierdzili, ze sa Polakami. Jak wobec tego doszlo do uznania przez rzady PRL-bis „mniejszosci” niemieckiej? Po pierwsze – ci lub ich dzieci, ktorzy po ponad 40tu latach „poczuli” sie nagle szwabami (o do czasu „przebudzenia sie” odgrywali teatralna role super – Polakow!!!) powinni natychmiast, zgodnie z postanowieniami Poczdamu, zostac sila przesiedleni do szkoplandii – bo klamali po zakoczeniu wojny. Po drugie – PRL-bisowski zydowski rzad „polski”, uznajac mniejszosc niemiecka, zlamal postanowienia Poczdamu i dzis znowu mamy szwabskiego raka, ktory obok innego rodzaju rakow, z woli antypolskich rzadow PRL-bis, toczy nasze polskie cialo…

  4. Marucha said

    Re 2:
    Z ubolewaniem przyznaję rację…

  5. Jan said

    Dogodny i pełny dostęp do wymiona tytułowej „dojnej krowy” umożliwiło przystąpienie do UE.

  6. Kronikarz said

    Gdyby do polskiej ambasady w Niemczech posłano Polaków a nie Żydów, o co nawet w knesejmie idą spory, to by dbano o realizacje polskich interesów – a tak „polscy” Żydzi poszczają sprawę płazem z zamian za przywileje od Szkopów. To są fakty.

    Takie same pewnie mechanizmy idą w ruch na Opolszczyźnie. A Żydzi Radka wspierają, oj wspierają.

    Musimy odzyskać Polskie Państwo !

Sorry, the comment form is closed at this time.