Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

69 rocznica mordu Żydów na Polakach w Koniuchach

Posted by Marucha w dniu 2013-02-06 (Środa)

Artykuł powinien był ukazać się 29 stycznia… – admin.

Mija kolejna, tym razem już 69. rocznica potwornej zbrodni, popełnionej 29 stycznia 1944 r. na bezbronnych mieszkańcach polskiej wsi Koniuchy na Wileńszczyźnie. Niemrawe śledztwo prowadzi w tej sprawie pion śledczy IPN od ponad dekady, jednakże w sprawie nic konkretnego się nie dzieje.

O ile na odcinek „Jedwabne” rzucono wielkie siły, aby wyjaśnić to i owo (w rezultacie przerywając nagle ekshumację już na samym początku i nie udostępniając podstawowych dokumentów ze śledztwa, wyjaśniono więc tak naprawdę niewiele), to w sprawie masakry w Koniuchach mieliśmy podejście zupełnie inne.

Inna też była rola mediów – tam wielkie zainteresowanie i wszelkie „autorytety” i autoryteciki z różnych dziedzin poczuły się wielce zobowiązane, aby dać posłuszny i jednoznaczny głos potępienia lokalnej polskiej społeczności (i Polaków w ogóle), tu mamy natomiast jednoznaczną i zastanawiającą zmowę milczenia.

Jaka jest tego przyczyna? Śmierć, zadana w sposób niezwykle okrutny kilkudziesięciu osobom, w tym kobietom i maleńkim dzieciom nie zasługuje na uwagę? A mamy do czynienia ze zbrodnią, która jest niezwykle bogato udokumentowana, zachowały się bowiem dokumenty niemieckie, sowieckie (sowieckiej partyzantki), żydowskie, litewskie (litewskiej policji). Liczni bezpośredni świadkowie złożyli relacje i napisali wspomnienia.

W sprawie tej nie ma żadnych wątpliwości, zarówno co do sprawców, jak i ofiar. Wśród sprawców Kongres Polonii Kanadyjskiej, który złożył oficjalne zawiadomienie do IPN, ustalił (po imieniu i nazwisku!) co najmniej czterdziestu uczestników zbrodni – członków sowieckich „brygad” i „oddziałów partyzanckich”. Złożyli oni relacje i wspomnienia, zamieścili informacje o swym uczestnictwie w publikacjach i ankietach personalnych. Ofiarą zbrodni padło co najmniej 38 osób cywilnych narodowości polskiej…

Oficjalna wersja sprawców jest taka: wieś Koniuchy była silnie ufortyfikowana, chroniły ją jakieś „wieże” i umocnienia, stacjonował w niej silny garnizon niemiecki (byłby to ewenement na skalę okupowanej przez Niemców Europy). Akcja zbrojna sowieckich oddziałów partyzanckich, złożonych głównie przez „bojców” narodowości żydowskiej, wymierzona była wyłącznie przeciw okupantom i dyspozycyjnych wobec nich kolaborantów z tej wsi.

Gdyby faktycznie doszło do jakiejkolwiek walki, to przecież „bojcy”, atakując ufortyfikowany i doskonale uzbrojony niemiecki garnizon, musieliby ponieść ogromne straty a ich sukces nie miałby w ogóle miejsca! Zginęła wyłącznie miejscowa ludność wiejska z napastnicy nie zdobyli żadnej broni…

W powojennych opisach owej bohaterskiej „akcji zbrojnej”, lub nawet… „bitwy”, śmierć miało ponieść aż 300 mieszkańców wsi, choć wszystkich tam było zaledwie kilkudziesięciu. Opisy wielkich walk pojawiły się w żydowskiej literaturze naukowej i wspomnieniowej, mającej na celu wyeksponowanie szczególnego bohaterstwa niezłomnych „partyzantów”.

Cały czas podtrzymywana jest absurdalna wersja o istniejących tam fortyfikacjach i niemieckim garnizonie, o uzasadnionym odwecie (ale za co?), a wszystko po to, aby zniwelować wrażenie o niesłychanej zbrodni.

Instytucje państwowe, powołane do wyjaśniania takich spraw i ścigania sprawców, działały tu wyjątkowo nieudolnie. Jakże bowiem wytłumaczyć fakt, że przez ponad dekadę nie udało się dotrzeć do sprawców i choćby ich przesłuchać? Podobno wrażliwa na takie wydarzenia pewna gazeta nie zdobyła się po dziś dzień nawet na jeden artykuł. Dzięki Kongresowi Polonii Kanadyjskiej i staraniom śp. Andrzeja Przewoźnika na miejscu stanął krzyż, upamiętniający ofiary. Dziś nawet to z pewnością byłoby nie do osiągnięcia.

Mamy zatem do czynienia z polityką historyczną, która jest niezwykle wybiórcza i ślepa na jedno oko. Nie powstanie więc film, sugestywnie oddający realia. A tu nie trzeba konfabulować, jak w osławionym już „Pokłosiu”, czy publikacjach pewnej nadwrażliwej dziennikarki, która całe lata poświęciła na zaciemnianie sprawy Jedwabnego. Wystarczy rzetelnie przedstawiać oczywiste fakty.
Nie łudźmy się – w obecnej sytuacji nic takiego nie będzie mieć miejsca. Mamy do czynienia z osobami i środowiskami „wrażliwymi inaczej”, które wyszukają (bądź nawet specjalnie umieszczą) źdźbło w naszym oku, nie widząc belki w oku własnym.

Jak okrutna potrafiła być wojna i okupacja, jaką gehennę przeżywały polskie wsie, świadczyć mogą wspomnienia żydowskiego „partyzanta”, uczestnika masakry w Koniuchach.

Zamieszczamy poniżej ich fragment, żeby pokazać, ze zbrodnia i wynaturzenia nie mają narodowości – wszyscy do tego byli zdolni. Ale też – to musimy wyraźnie przyznać – nie wszyscy to robili…

Z poniższej relacji wiemy, że „akcja”, która kosztowała życie co najmniej 38 ofiar, trwała zaledwie godzinę, sprawcy zabawiali się później z ciałami zabitych, lub tylko ciężko rannych kobiet w sposób niezwykle bestialski. I choć nie wszyscy podzielali radość uczestników owej „zabawy”, nikt ich w tym nie powstrzymał i nie rozliczył. Przeciwnie, zostali powitani w swej bazie jak bohaterowie. Bohaterstwo, jak widać, może przybierać różne oblicza.

Leszek Żebrowski

*                   *                    *

Pol Bagriansky Koniuchi, „Pirsumim. Publications of the Museum of the Combatants and Partisans”, Tel Aviv, nr 65-66 (grudzień 1988):

Gdy dotarłem do oddziału, aby przekazać nowe rozkazy, zobaczyłem straszny, przerażający obraz. […] Na małej polance w lesie leżały półkolem ciała sześciu kobiet w różnym wieku i dwóch mężczyzn. Ciała były rozebrane i położone na plecach. Padało na nie światło księżyca. Jeden po drugim partyzanci strzelali trupom między nogi. Gdy kule dosięgały nerwów, trupy reagowały jak żywe. Drgały i wykrzywiały się przez kilka sekund. Trupy kobiet reagowały w bardziej gwałtowny sposób niż mężczyzn. Wszyscy partyzanci z tego oddziału brali udział w tej okrutnej zabawie, śmiejąc się w dzikim szaleństwie. Najpierw przestraszyłem się tym przedstawieniem, ale potem zaczęło mnie ono w chory sposób interesować. […] Im się nie spieszyło i dopiero jak trupy przestały reagować na kule, przemieścili się na nową pozycję. […]

Ludzie byli zmęczeni, ale z ich twarzy wyzierała satysfakcja i szczęście z wykonanego zadania. Tylko niewielu zdawało sobie sprawę, że popełniono straszliwy mord w ciągu godziny. Ci nieliczni wyglądali ponuro, smutno i mieli poczucie winy. […]

Dotarliśmy do bazy późno w nocy. Byłem zmęczony i zmordowany, a więc zasnąłem od razu, tak jak większość z naszego oddziału. Jak się dowiedzieliśmy następnego dnia, pozostałe oddziały zostały przywitane jak bohaterowie za zniszczenie Koniuchów. Pili, jedli i śpiewali całą noc. Sprawiło im przyjemność zabijanie i niszczenie, a najbardziej picie.

Sowiecka partyzantka. Po wojnie znalazła się w „diasporze” albo Izraelu.

Za: http://www.pch24.pl

Zob. też http://www.naszawitryna.pl/jedwabne_1036.html

Komentarzy 14 do “69 rocznica mordu Żydów na Polakach w Koniuchach”

  1. I o tym się właśnie powinno trąbić na lewo i prawo, a nie o jedwabnych geszeftach, bo dla naszej nacji gospodarzy to PRIORYTET! Także by uzmysłowić młodym, jak paskudny element gnębił nas i do dziś nami rządzi.

  2. walerianda said

    Ktoś chce mi wmówić, że oni mogą mordować bezkarnie tylko dlatego, że oprócz władzy adm. obsadzili I P N? Może najwyższy czas ograniczyć władzę okupantom.

  3. Trudno przy okazji nie wspomnieć relacji świadków starożytnego powstania na Cyprze, gdzie „krwiożerczość żydowska przejawiła się w sposób wręcz niesłychany: Żydzi pili krew mordowanych przez siebie Greków i Rzymian lub żywcem darli z nich skórę” – jak podaje historyk, bodajże Kasjusz Dio (cytuję z pamięci). Te strzygi najwyraźniej uwielbiają podobne „zabawy” – orgie śmierci.

  4. Jan said

    „Niemrawe śledztwo prowadzi w tej sprawie pion śledczy IPN od ponad dekady, jednakże w sprawie nic konkretnego się nie dzieje”.

    Obawiam się , że ta instytucja ma za zadanie śledzenie tylko „przestępstw” popełnionych przez Polaków, albo pomoc w kompromitowaniu papierami niewygodnych politycznie.Mordy innych nacji na naszym narodzie to tabu.Najlepszy przykład z Jedwabnem.

  5. Reblogged this on ZYGFRYD GDECZYK.

  6. jowram said

    Żydek Kaimek miał konia.Koń pożerał mu lwią część jego dochodów,więc kaimek wpadł na fantastyczny pomysł aby co dzień dawać koniowi mniej owsa.Po miesiącu koń zdechł.Zasmucony Kaimek mówi: chyba popełniłem jakiś błąd bo jeszcze tydzień i by się nauczył.
    Stąd apel NIE IDŹMY W ŚLADY ŻYDA KAIMKA!!!!!!!!!

  7. Zerohero said

    „…odziałów partyzantki sowieckiej”

    Toż tyle wiedzieć wystarczy każdemu lemingowi pisowemu, ONRowemu, Marszowemu… jeszcze tylko zakrzyczeć „raz sierperm, raz młotem…”, „nie będzie Putin nam…” i tym podobne głębokie hasła wznoszone pod czujnym okiem prawicowych Żydów, ich publicystów, autorytetów moralnych, naganiaczy.

  8. Nobody said

    Róże gnidy redaktorsko-dziennikarskie mają doskonal rozwinięty instynkt samozachowawczy więc pewnym działaniom (albo brakowi działań) nie należy się dziwić.
    PS.
    kto zdefiniował że stwierdzenie “raz sierperm, raz młotem…” jest już trefne i bardzo nie koszernie jest go używać ?

  9. Kar said

    re:3

    panie Ostbaltisch, a jak unicestwic strzyge-daj pan konkretna recepte (Hitler dal ewidentnie plame-dal du*py), ..jezeli jest to tak wredne jak pan powiadasz, to narzedzie jakim jest ekonomiczna siekiera, nie wystarczy? oni sie zanadto ostatnio zmodifkowali i siekiera moze sie ich nie imac..odstajemy permamentnie z technologia do nich (przechodzimy wtorny analfabetyzm)

    ps. mowie powaznie bez zbytkow i daj pan znowu znac z ambony

  10. czaruś said

    Tytuł nie za bardzo po polsku. Moim zdaniem powinno być: „… mordu Polaków dokonanego przez Żydów”.

  11. Marucha said

    Re 10:
    Zgoda, polszczyzna mogła by być lepsza.

  12. Cyt.: „panie Ostbaltisch, a jak unicestwic strzyge-daj pan konkretna recepte”
    Dokładnie tak samo jak człowieka.
    Powinien Pan zapytać raczej, jak zastopować ich inkarnowanie się w naszych ludzkich społecznościach – np. w Niemczech, gdzie jest to dość duży problem? Otóż najlepiej tworząc rodziny-związki pełne żywych emocji i ciepłych uczuć zarazem, a nie chłodnych kalkulacji, bo to są dla nich bardzo niesprzyjające warunki do narodzin.

  13. Easy Rider said

    Ad 10, 11.

    Nie wiem, czy to tylko niezręczność językowa, ale rzeczywiście, czytając ten tytuł, w pierwszej chwili nie wiadomo, kto był mordercą, a kto ofiarą, tym bardziej, że wielu ludzi jest wyćwiczonych przez Przedsiębiorstwo Holokaust w takim rozumowaniu, że ofiarami w czasie II wojny światowej mogli być tylko Żydzi. Tytuł mógłby brzmieć … „żydowskiego mordu Polaków” i wtedy nie pozostawiałby wątpliwości.

    Ale czy w takim razie nie powinniśmy również nazywać mordu w Katyniu – żydowskim?

  14. Jeszcze jedno: o ile pan Kar miał na myśli DUCHOWE unicestwienie strzygi, to tak jak w przypadku energii duszy ludzkiej czy anielskiej, leży to wyłącznie w gestii Boga. Co prawda istnieje tzw. magia tabu, gorsza od magii czarnej czy Necronomiconu i którą znają tylko najbardziej wtajemniczeni adepci, i tam jest przepis jak to zrobić, lecz jest to tak mroczna i tak niebezpieczna dziedzina okultyzmu, że ja nie chcę mieć z tym nic wspólnego, ani nawet tego znać.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: