Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Listwa o Upadek cywilizacyjny Polski
    Yagiel o Wolne tematy (10 – …
    lewarek.pl o Szymowski prześwietla premiera
    Enya o Dlaczego kobiety w średnim wie…
    Enya o Dlaczego kobiety w średnim wie…
    Enya o Dlaczego kobiety w średnim wie…
    marcinxw o Wolne tematy (10 – …
    Bezpartyjna o Wolne tematy (10 – …
    Boydar o Wolne tematy (10 – …
    Bezpartyjna o Dlaczego kobiety w średnim wie…
    Boydar o Wolne tematy (10 – …
    Enya o Wolne tematy (10 – …
    Listwa o Wolne tematy (10 – …
    Yagiel o Wolne tematy (10 – …
    Liwiusz o Dlaczego kobiety w średnim wie…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

Wojtyła pod wpływem teozofki Heleny Bławatskiej

Posted by Marucha w dniu 2013-02-06 (Środa)

Wojtyla influenced by theosophist Helena Blavatsky
http://www.traditioninaction.org/ProgressivistDoc/A_003_WojtylaBlatvatskyr.htm
Tłumaczenie Ola Gordon

Helena Bławatska

Od lat uczniowskich w liceum, Karol Wojtyła ulegał głębokim wpływom swojego wadowickiego mentora, Kotlarczyka, nauczyciela historii i dyrektora teatru. Później on i Wojtyła założyli eksperymentalny Teatr Rapsodyczny. To Kotlarczyk wprowadził Wojtyłę w fenomenologię.

Tak się zdarzyło, że Kotlarczyka zainspirowała Helena Petrowna Bławatska, rosyjska założycielka nowoczesnego teozofizmu.

Bławatska, jak Wojtyła, nauczali, że religie były bardzo podobne do siebie, wszystkie pochodziły z tego samego źródła.

Poniżej przedstawiamy dwa dokumenty i ich angielskie przekłady z włoskiego i francuskiego:

1. Reprodukcja 2 stron z książki Il Pensiero of Karol Wojtyla [Myśl Karola Wojtyły] Rocco Buttiglione, włoskiego współczesnego filozofa i polityka. W niej autor wyjaśnia wpływ Kotlarczyka na Wojtyłę, a także wpływ Bławatskiej na Kotlarczyka.

2. Reprodukcja strony z francuskiego czasopisma Le Monde des Religions, który przedstawia podsumowanie poglądów Bławatskiej.

(Oryginalny francuski tekst zaznaczony poniżej.)




O pośredniej inicjacji Wojtyły w sposób myślenia Bławatskiej poprzez Kotlarczyka:

W latach kiedy był uczniem liceum, Wojtyła spotkał w Wadowicach Mieczysława Kotlarczyka, nauczyciela historii w miejscowej szkole żeńskiej, a także dyrektora teatru i teoretyka w kwestii roli świata w teatrze… W tym typie teatru zostały drastycznie zredukowane: znaczenie wydarzenia, wątek i normalne sposoby komunikacji. Bardziej niż na wydarzeniu, skupiano się na tym, co dzieje się wewnątrz, w sumieniu i na sposobie, w jaki zamknięta w nim jest obiektywna rzeczywistość.

Być może to pomoże nam zrozumieć unikalny i bardzo oryginalny sposób, w jaki Wojtyła interpretował i przeżywał wiele problemów fenomenologii, a mianowicie sprawę sumienia. W pewnym sensie, jego inicjacja w fenomenologię dokonała się na tej pośredniej i nieortodoksyjnej, filozoficznej drodze teorii teatru, a przede wszystkim w jego doświadczeniu jako aktor pod kierunkiem Kotlarczyka [3].

“Uwaga 3: Żeby zrozumieć Kotlarczyka, ponad to co mówi o nim Wojtyła, ważne wydaje się przeczytać Mieczysława Kotlarczyka “Sztuka żywego słowa” (Gregorianum, Rzym, 1975), ze wstępem kard. Karola Wojtyły… Odnośnie relacji, jakie istnieją między słowem [mówionym] i przedmiotem [widzianym], Kotlarczyk czytał i rozważał teksty z tradycji teozoficznej Heleny Pietrownej Blawatskiej, J Świtowskiego, Ignacego Matuszewskiego… i z tradycji hebrajskiej – Ismara Elbogena – zgodnie z którą wszystko redukowane jest do syntezy osobistej”
(Rocco Buttliglione, Il pensiero di Karol Wojtyla, Mediolan: Jaca Books, 1982, s. 34-5)

O Helenie Bławatskiej, francuskie czasopismo Le Monde des Religions podaje następującą informację:

“Helena Bławatska, założycielka Towarzystwa Teozoficznego, ustanowiła swoją siedzibę w Adyar, Indie, a nie na Zachodzie. Było to w latach 1880-tych. W tamtych czasach podróż [do Indii] była dosyć długa i trudna. Ale ten wybór lokalizacji odzwierciedlał jej całą filozofię.

“Helena Bławatska wierzyła w pierwotną tradycję, pierwsze źródło, z którego pochodziły wszystkie religie. To byłaby tradycja wschodnia. ‘Idea, że wszystkie religie są podobne, istniała już wśród pewnych chrześcijan’ mówi historyk Pierre Barrucand, ‘a Helena Bławatska i jej uczniowie przyjęli ten pogląd za własny’. Według Heleny Bławatskiej, Tybet był centrum Wielkiego Białego Braterstwa (Bractwa?), towarzystwa kosmicznych mistrzów rządzących planetą”.
(Actualite des Religions, materiały o New Age, artykuł “Pas si nouveau“, wrzesień 1999, s. 45).

http://gazetawarszawska.com

Komentarzy 40 do “Wojtyła pod wpływem teozofki Heleny Bławatskiej”

  1. AlexSailor said

    Niestety w polskim myśleniu, bo tak trzeba chyba określić ten fenomen, istnieje jakiś dziwny rys.
    Trudno to określić jednym słowem, to jest jakiś defekt myślenia i postrzegania świata.
    Nie analizuje się faktów, rzeczywistości, tylko do z góry przyjętego punktu widzenia dorabia się rzeczywistość.
    I tak, JP2 przez jednych jest ubóstwiany i buduje mu się ołtarze zanim jest to w Kościele dozwolone, a z drugiej strony czyni się z niego „żyda”, satanistę, okultystę, masona.
    Widać to też w polityce.
    Nie analizuje się działań i skutków tych działań, ba nawet deklaracji i wypowiedzi przywódców, POPISu, tylko dla jednych PO to wcielenie zła a PIS choćby najgłupsze i najbardziej szkodliwe rzeczy zrobił, będzie wielbiony z religijnym oddaniem.
    I na odwrót, dla innych PIS to wcielenie zła winne za wszystko co nas obecnie spotyka mimo, że od lat nie sprawuje władzy, a PO niezależnie od ewidentnych rzeczy, to nowoczesna i wspaniała opcja polityczna co najwyżej borykająca się ze złośliwością losu i ludzi.

  2. myszka said

    Plany wprowadzenia globalnej religii
    http://efakta.w.interia.pl/bluebeam.html

  3. Jan said

    Musi to pod wpływem fascynacji odorem okultystycznym teozofki H.Bławackiej zrodził się u papieża pomysł reformy Różańca Św. z dodaniem „tajemnicy światła”. Wszak to ta dama okultystka głosiła nastanie Ery światła

  4. Jacek said

    re:1
    Myli sie Pan mowiac ze czyni sie go żydem. On poprostu nim byl. Nie wierzyl napewno w to, iz Jezus byl synem Boga. Zlamal wiele razy pierwsze przykazanie z Dekalogu. Byl to czlowiek zaklamany.
    W polskim myśleniu nie jest koniecznie tak jak to Pan opisal. Taka ocene kreuja w telewizorni.

  5. Kudlaty said

    Fragment artykułu ks.W.M.Dębickiego-„Koniec wieku XIX-go pod względem umysłowym”

    Helena Bławacka urodziła się w Ekaterynosławiu r. 1831, z ojca Piotra von Hahn, kapitana artylerii, i matki powieściopisarki, z domu Fadiejew, zwanej ruskim George Sand’em (4). Od dzieciństwa okazywała niepospolite zdolności i otrzymała wykształcenie dość wielostronne, ale niesystematyczne i powierzchowne. W 17-ym roku życia wyszła za mąż, za trzy razy od siebie starszego vice-gubernatora Erywanu, Bławackiego, nie czując do niego najmniejszego przywiązania, czego jakoby nie omieszkała oznajmić mu przed ślubem. Wkrótce opuściwszy męża, osiadła w Mingrelii, gdzie trudniła się sprzedażą drzewa, służącego do wyrobów zbytkowych; następnie w Odessie utrzymywała się z wyrobu sztucznych kwiatów. Niespodziewanie, nie zawiadomiwszy nikogo z rodziny i znajomych, znikła z Odessy i rozpoczęła swoje życie tułacze, gorączkowe, pracowite i tajemnicze, którego nie zmieniła do śmierci. „Bez środków pieniężnych i bez protekcji”, jak mówi rodzona jej siostra i biografka Wiera Żelichowska (5), bawiła w Grecji i Egipcie, następnie przeniosła się do Indii, gdzie poznawszy się z podobnym do niej zwolennikiem przygód, Olcottem, miała się udać w jego towarzystwie do Tybetu i tam, według własnych jej opowiadań, przyjętą została jako Chela (wym. czela), tj. uczennica do „wielkiego bractwa Mahatmas’ów” czyli „wtajemniczonych” myślicieli, posiadających klucz do rozwiązania wszystkich zagadnień świata, oraz różne cudowne przymioty. Do liczby tych ostatnich ma należeć przede wszystkim władza zjawiania się duchowo w miejscach bardzo nawet odległych od tego, w którym się znajdują w danej chwili ich ciała. Władzę tę jedni teozofowie nazywają „telepatią”, inni objawem „formy astralnej”.

    Po dziesięciu latach wędrówki, z których siedem miała spędzić na studiach u tybetańskich pół-bogów, Bławacka, powróciwszy do Rosji, odwiedziła rodzinę swą w Pskowie i tu zadziwiała swymi magnetyczno-mediumicznymi zdolnościami. Wywoływała jakoby duchy własnych przodków, „mężnych Hahn-Hahn von Rotterhahn’ów”, odkryć miała jakiegoś mordercę, którego bezskutecznie szukała policja, odnajdowała przedmioty zgubione przed wielu laty itp. Niezadługo wszakże wróciła znowu do Indii, skąd udała się na dłuższy pobyt do Nowego Yorku, i tu z Olcott’em w r. 1875 założyła „Towarzystwo teozoficzne”, rozgałęzione wkrótce w Indiach, Londynie i Paryżu. Umarła w maju 1891 roku w Londynie, gdzie zwłoki jej zostały przez teozofów spalone, a popioły zachowane w trzech urnach.

    W działalności swej literackiej posługiwała się Bławacka niekiedy językiem swym rodzinnym, używając pseudonimu Radda-Baj; najwięcej jednak pisała po angielsku. Z pism jej ruskich znane są opowiadania: „Zagadkowe plemiona Gór Błękitnych” oraz „Z jaskiń i puszcz Indostanu”, nacechowane niepospolitym talentem. Wiele w tych utworach jest oczywistej nieprawdy, ale i szczerej poezji niemało. W języku angielskim wydała: „The secret doctrine”, „The voice of the silence”, „Gems from the East” i „Glossary” czyli dykcjonarz swojej doktryny. Nadto była redaktorką angielskiego „Teozofisty” i „Lucifera”, a prócz tego podpisywała się jako naczelna kierowniczka pism francuskich: „Le lotus bleu” i „La revue théosophique”. Najgłośniejszą wszakże jej publikacją jest „Izyda odsłoniona” (Isis unveiled), z powodu której zwano ją niekiedy nowoczesną kapłanką Izydy (6). Ogromne to dzieło, w którym wykłada zagmatwany system swojej teozofii, miało być, jak głosiła sama, podyktowane jej duchowo, telepatycznie, w ciągu kilku miesięcy, przez największego mędrca na świecie, mahatmasa Moria, mieszkającego w lasach dziewiczych Tybetu, wówczas gdy Bławacka, pisząc tę księgę, była od niego oddalona o kilkaset mil (7). W samej rzeczy atoli „Izyda” jest pracowitą kompilacją, czymś w rodzaju ogromnego worka, w który założycielka Towarzystwa teozoficznego włożyła bezładnie całą osobistą swą wiedzę, rozległą wprawdzie, lecz chaotyczną i płytką. Są tam niekiedy i trafne uwagi samej Bławackiej, jest mnóstwo twierdzeń myślicieli starożytnych i nowoczesnych, ale i bredni wszelkiego rodzaju moc wielka. Oczywiście literatura spirytyzmu, okultyzmu i tym podobnych izmów uwzględniona jest w „Izydzie” bardzo obficie, teozofia bowiem w istocie swojej jest po prostu synonimem tych doktryn.

    Zwolennicy teozofii nie szczędzili reklamy, by w oczach świata podnieść urok swojej mistrzyni. Zwano ją „najznakomitszą osobistością stulecia”, „sfinksem nowych czasów”, „założycielką wielkiej religii rozumu” i czarodziejką, umiejącą nawet stwarzać rzeczy z niczego. Lecz te piękne dni Aranjuezu w życiu końcowiekowej kapłanki Izydy trwały niezbyt długo. W roku 1884-ym rada angielskiego Towarzystwa badań psychologicznych wyznaczyła komisję dla osądzenia „cudów” Bławackiej i teozofów w ogóle. Komisja ta po zbadaniu rzeczy złożyła raport, który się kończy tymi słowami: „Pani Bławacka, osoba dużych zdolności, nie jest oczywiście uczennicą żadnych tajemniczych mędrców ani zwyczajną awanturnicą; sądzimy, że historia wyznaczy jej miejsce jako jednej z najprzebieglejszych, najdowcipniejszych i najciekawszych oszustek naszej epoki”.

    Warto w tym miejscu wspomnieć mimochodem, że ta powyższymi superlatywami odznaczona wirtuozka szalbierstwa, za godło swego życia podawała aforyzm: There is no religion higher than truth (Nie ma religii wyższej nad prawdę), i zdanie to kładła wszędzie, gdzie tylko się dało, nawet na kopertach prywatnych swych listów (8).

    Po wyroku Towarzystwa badań psychologicznych, rozgłoszonym skwapliwie przez prasę, sama Bławacka urok swój i renomę uważała podobno za pogrzebane. Ale na świecie nigdy nie brakuje takich istot ludzkich, dla których prawda o tyle jest prawdą, o ile odpowiada ich życzeniom albo interesom. Ci, którym z tej lub owej przyczyny zależało wiele na powodzeniu teozofii, zwłaszcza wydawcy odpowiednich czasopism i książek, jak również wielu skompromitowanych naiwnych, poczęli głosić, że ich mistrzyni stała się ofiarą niecnego oszczerstwa, i osypali gradem potwarzy jej wrogów, to znaczy tych wszystkich, którzy się jej oszukać nie dali. Manewr ten oczywiście nie pozostał bez skutku. Bławacka odzyskała część sławy i wiary w siebie, ale przestała już być „dame aux phénomenes”, zaniechała swych cudów, tłumacząc tę wstrzemięźliwość stopniowym w miarę lat upadkiem swej siły magnetyczno-astralnej.

    Śmiertelny atoli cios zadał pamięci Bławackiej wybitny pisarz ruski Wsiewołod Sołowjew, który, jak się od niego dowiadujemy, został członkiem jej towarzystwa, przypuszczając, że przy jego pomocy znajdzie wyjaśnienie niektórych rzadkich objawów psychicznych, graniczących poniekąd z cudownością, a pomijanych zwykle przez tak zwaną urzędową naukę. Pomimo, że spostrzegł prędko, co się właściwie święci na dnie działalności teozofów, pozostał czas jakiś w ich towarzystwie, aby z bliska obserwować ten bądź co bądź niezwyczajny gatunek ludzi. Poznał on Bławacką 1884-go r. w Paryżu, dokąd przybyła dość dworno, z lokajem Indusem w turbanie, z kilku zagadkowymi młodymi ludźmi i naturalnie z Olcottem. Była to wówczas już dobrze podstarzała, dość wysokiego wzrostu, otyła, o nieprzyjemnych rysach twarzy kobieta. Tylko blado-niebieskie wielkie rozumne oczy dodawały jej nieco wdzięku. Ubierała się niedbale, na palcach jednak nosiła dużo kosztownych pierścionków. Dobrobyt jej dowodził, że propaganda teozofii procentowała jej wcale nienajgorzej, ile że na awanturnicze swe życie miała się puścić, jak wiemy, „bez środków pieniężnych i bez protekcji”.

    Niepodobna mi tu streszczać szczegółowo nader ciekawych wspomnień Sołowjewa o autorce „Izydy”, tudzież o wielu innych przedstawicielach współczesnego okultyzmu. Chętnie bym je przetłumaczył w całości, co też może kiedykolwiek uczynię (9). Kogo zajmują niezwykłe typy psychologiczne, kto chce wyrobić sobie dokładniejsze pojęcie o współczesnych prądach szalbiersko-mistycznych, winien przeczytać tę pracę, która jako dokument jest tym cenniejsza, że jej autor nie hołduje bynajmniej materializmowi, owszem jego sympatie dla skłonności idealno-mistycznych są znane szeroko.

    Sołowjewa zaszczycała Bławacka wielkim zaufaniem, prowadziła z nim korespondencję, radziła się go nawet w kwestiach naukowych bardzo elementarnych, pomimo swych tak łatwych telepatyczno-astralnych stosunków ze swym wszystkowiedzącym arcymistrzem, zamieszkującym dziewicze lasy Tybetu. Sołowjew milczał dość długo po jej śmierci; dopiero panegiryki jej siostry i entuzjazm, jaki w pewnych sferach począł się objawiać dla okultyzmu, skłoniły go do zdemaskowania redaktorki „Niebieskiego Lotosu” i okazania, że była ona kapłanką nie Izydy, ale Hermesa. „Główna jej siła, pisze utalentowany powieściopisarz i publicysta (10), leżała w jej nadzwyczajnym cynizmie i pogardzie dla ludzi, którą taiła starannie, ale z którą niekiedy zdradzała się mimo woli, będąc nadzwyczaj gwałtownego temperamentu. «Im „cudowny fenomen” jest prostszy i ordynarniejszy, mówiła mi pewnego razu, tym się łatwiej powiedzie i silniejsze wywrze wrażenie. Ogromna większość ludzi, którzy się uważają za uczonych, składa się z kapitalnych głupców. Ach, gdybyś pan wiedział, jakie lwy i orły w rozmaitych krajach, na głos mojej świstawki, przemieniały się w osły! Dość było mi niekiedy zagwizdnąć, żeby zaraz posłusznie klaskali swymi ogromnymi uszami…»”.

    Trudno mi nie przytoczyć tu jeszcze sceny, rzucającej wymowne światło na życie apostołów okultyzmu zakulisowe, czyli, mówiąc ulubionym przez nich terminem, „ezoteryczne”. „Przyjechałem, pisze Sołowjew, pewnego razu do Bławackiej i od razu spostrzegłem, że domownicy są w bardzo kwaśnych humorach. Pytam: co zaszło? odpowiadają, że „madame” jest niezmiernie rozdrażniona, a „pułkownik” chory. Okazało się, że Olcott na jednej ze swych konferencji, mianej pod nieobecność swej towarzyszki, wymienił z nazwiska owego mahatmę, który miał być w Tybecie mistrzem Bławackiej. Ta ostatnia, która lubiła działalność swoją otaczać jak największą tajemniczością i bała się wymieniać nazwiska, aby ich nie sprawdzono a jej nie wystawiono na kompromitację, dowiedziawszy się o tym, wpadła w straszny gniew, podczas którego stawała się furią. Co zrobiła z nieszczęśliwym pułkownikiem, tego nie umiem powiedzieć; ale, kiedym wszedł do jego pokoiku, zastałem go leżącego na ubogim żelaznym łóżku z obwiązaną głową. Powiedział mi, że jest bardzo niezdrów, że ma nieznośny ból głowy. Po kilku minutach, do pokoju wpadła jak burza Bławacka z twarzą czerwoną i wytrzeszczonymi iskrzącymi oczyma. Nie mogła snadź wysiedzieć w swoim pokoju i uczuła gwałtowną potrzebę ponownego wylania gniewu. W pierwszej chwili nie zauważyła mnie wcale, siedziałem bowiem na boku przy oknie. Zbliżywszy się do łóżka Olcotta, krzyknęła do niego gwałtownie kilka frazesów angielskich, z których zrozumiałem jedynie, że ona już wielokrotnie zabraniała mu nazywać „mistrza” pełnym jego nazwiskiem. Olcott przestraszony nic nie odpowiadał. «Ach, ty stary durniu!» – zawołała, i całą siłą dała mu w bok kułaka. Pułkownik westchnął głęboko i milcząc odwrócił się do ściany. Wtedy dopiero Bławacka spostrzegła moją obecność, ale się bynajmniej nie zdetonowała. «No, powiedz pan, czy to nie osieł?» – rzekła do mnie i bardzo wytwornie objaśniła mi występek nieszczęśliwego pułkownika. – Burza ta wszelako już po upływie dwóch dni ucichła. Helena Piotrówna przywróciła do swojej łaski „prezesa towarzystwa teozoficznego” i nieraz przemawiała do niego w ten np. sposób: «Bałwanie Olcott, stary kocie, wynoś się precz!» Wówczas on uśmiechał się i odpowiadał: «Co to takiego bałwan? co to takiego?»”. – „Kiedy później, dodaje Sołowjew, mówili przy mnie ludzie o poważnej działalności Olcotta, albo gdym czytał o nim, jako o bohaterze, jako o znakomitości i apostole nowej religii, pociągającym za sobą tłumy, zawsze stawała mi w pamięci jego postać w szarym szlafroczku z obwiązaną głową, otrzymująca tęgiego kułaka z prawicy „madame” i z jakimś dziecięcym westchnieniem istoty zafukanej odwracająca się do ściany. Wówczas cały ten znakomity pułkownik, który bądź co bądź umie kazać mówić o sobie, znikał w moim umyśle, a ja słyszałem tylko te słowa: «Bałwanie Olcott, stary kocie, wynoś się precz!» – Śmiać mi się chce i bardzo; ale co tam starego kota obchodzą cudze śmiechy, kiedy na świecie tyle jest naiwnych myszy, które stanowią zdobycz tak łatwą i tak przyjemną!…”.

  6. RomanK said

    Panowie….KTO???? z komentujacych czytal cokolwiek Heleny Blawatskiej??????
    Nie nie namawiam…ale pytam…. namawiam do poczytania co na jej temat mowil hrabia Witte..dalszy jej krewny,,,,

  7. RomanK said

    TYlko dla pana Gajowego:
    http://www.thelivingmoon.com/47john_lear/02files/George_Adamski_001.html
    Jerzy Adamski..prosze zwrocic uwage na medal jaki otrzymal Jerzy Adamski od papieza Jana XXIII…

  8. Jacek said

    Helen Bławatska i Karol Wojtyła byli zydami. To ich przede wszystkim laczylo.
    Przypuszczam ze Wojtyła wierzyl w reinkarnacje.

  9. „Wojtyła pod wpływem teozofki Heleny Bławatskiej” – fajna prowokacja. !!!!!!!!
    „Z obfitości serca usta mówią” w przypadku Wojtyły pisały i głosiły.
    Proszę nie mieszać osobowości i życia Wojtyły i redukować do zera z Bławatską!!
    …………………………..!!!!!!!!!!!

  10. Psiemislavius said

    Re 7:
    Jan Paweł II, prócz z Bławatskiej, korzystał jeszcze z Jakuba Franka.

  11. Duch Tyranowskiego z krakowskich Dębnik był Wojtyle bliższy niż wyżej wymieniane osoby………..

  12. RomanK said

    Panie Zniesmaczony,,a kto tu wie o Janie Tyranowskim???? zaloze si eze jeszcze mniej niz o Blavatskiej:-)))

    TU proszem pana siem wyraza opinie, do ktorych sie ma prawo i siem oooooo tym rozglasza na prawo i lewo:-)))
    Pan poprostu jestes malkon tego..namolny i nie wierzy pan Rocco Buttigulionne…co sie mu zdawalo, ze to JPII gra a to grala orkiestra wojskowa pod batuta plk. Batutowicza:-))))
    Juz raz mielismy te sensacje okazje roztrzasac??? CO to JPII mial powiedziec i napisac w swojej wlasnej ksiazce …a okazalo sie” tylko mial na mysli” :-))) ale odgadl te mysli nigdzie nei napisane …. nasz niezastapioy autor Rocco…preztlumaczono to na polski i do wierzenia podawa sie,:-))))

  13. Marucha said

    Re 6:
    Niech Pan sobie wyobrazi, że wiele, wiele lat temu wpadły mi w ręce ksiązki Bławatskiej, Annie Besant i kogoś tam jeszcze. Wiele nie pamiętam, co może i dobrze, ale ogólne wrażenie pozostało: to nie ma nic wspólnego z chrześcijaństwem, za to wiele z późniejszym New Age.

  14. marta15 said

    Blawatska bya nie tylko okultystka, ona byla SATANISTKA.
    I to tzw pierwszej klasy.

  15. marta15 said

    „..Medium Bławatska

    Helena Bławatska przez wiele lat praktykowała tzw. pismo automatyczne i inne okultystyczne formy bycia medium. „Mogę powiedzieć tylko tyle, że moje natchnienie definitywnie przychodzi z zewnątrz, co więcej, ktoś wtedy wchodzi we mnie. To nie ja mówię i piszę, ale to coś, co wchodzi we mnie… to myśli i pisze za mnie… Stałam się czymś w rodzaju składnicy czyjejś wiedzy… Ktoś przychodzi i pochłania mnie niczym ciemna chmura; wówczas zostaję zepchnięta w głąb samej siebie i wtedy to już nie jestem ja, lecz ktoś zupełnie inny” – pisze sama Bławatska w swoim przerażającym wyznaniu. Bóg Biblii, jedyny prawdziwy Bóg, Stwórca i Zbawca wszechświata, ostrzega: „Nie znajdzie się pośród ciebie nikt, kto by (…) uprawiał wróżby, gusła, przepowiednie i czary; nikt, kto by uprawiał zaklęcia, pytał duchów i widma, zwracał się do umarłych. Obrzydliwy jest bowiem dla Pana każdy, kto to czyni” (Pwt 18, 10-12). Ignorując to ostrzeżenie, Bławatska całkowicie zaufała tej duchowej istocie.

    Wkrótce ten „ktoś” ujawnił się ze szczegółami. Podczas jednego z seansów ten duch objawił się Bławatskiej jako Mistrz Djwal Khul z Tybetu. W trakcie kolejnych spotkań, co trwało kilka miesięcy, dyktował jej gotowe tezy pism, które posłużyły jako spisany instruktaż dla jej myślenia oraz dla myślenia następnych ideologów New Age’u. Co więcej – po śmierci Bławatskiej w roku 1891 jej następczyni i gorliwa uczennica Alice Bailey odbywała kolejne spirytystyczne spotkania z duchem D.K. Bailey była pewna, że otrzymała od niego przesłanie o konieczności zniszczenia chrześcijaństwa. Na jego rozkaz spisuje listę nazw konkretnych kościołów i religii, które należy zlikwidować. Duch D.K. powraca także podczas seansów teozofki i żony teozofa Heleny Roerich, która ponad dwadzieścia lat po śmierci Bławatskiej tłumaczy na język rosyjski jej dzieło życia – Tajemną doktrynę.

    Swoje zdecydowanie antychrześcijańskie nastawienie demonstrowała zresztą sama Helena Bławatska. Deklarowała się najpierw jako hinduistka, potem buddystka, wreszcie rozpowszechniała liczne publikacje dotyczące KULTU szatana, którego CZCILA jako Źródło Światła (!) i mądrości, przypisując mu moc większą jeszcze od mocy Jezusa Chrystusa.
    Natomiast Boga, który „tak umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (J 3, 16), OBDARZALA a niewybrednymi epitetami, dopuszczając się bluźnierstw i słownych profanacji.

    W koncepcji Bławatskiej „prawdziwy bóg” jest bogiem bezosobowym.
    Życiem ludzkim rządzi prawo reinkarnacji. Człowiek poprzez oświecenie, do którego sam dochodzi duchowymi praktykami, może posiąść moce nadzwyczajne, a ostatecznie moc boską. Nic nowego pod słońcem: biedna kobieta dała się zwieść najstarszym na świecie kłamstwem: „otworzą się wam oczy i będziecie jak Bóg” (Rdz 3,..”

  16. marta15 said

    http://www.jp2w.pl/pl/46517/0/Ciemne_zrodla_New_Ageu.html

  17. Anna Kwietniewska said

    Kochani tylko nie mieszajcie tego Świętego człowieka w POLITYKĘ zwłaszcza teraz , gdy go nie ma wśród nas , nawet jeżeli takie wpływy były ,to wyszło to WSZYSTKIM na dobre , był wspaniałym człowiekiem , i zrobił dla Świata wiele wspaniałych rzeczy , był cudownym przywódcą , duchowym,,więc może przestańmy jego Charyzmat rozkładać na czynniki pierwsze,,,

  18. Marucha said

    Re 17:
    Pani Anno, z ciekawością dowiemy się, co dobrego zrobił dla Kościoła Jan Paweł II.
    Bo Europa jest w tej chwili religijną pustynią… (a na miejsce chrześcijaństwa wchodzi islam).

  19. marta15 said

    ad 17 to o czym ten ksiadz w ponizszym video mowi to EFEKT posoborowych „cudownych” zmian, przeprowadzonych przez ich „cudownych” duchowych przywodcow.
    Mamy teraz taaakie cuda, ze pani Anna, WBREW ponurym , przygnebiajacym FAKTOM i zwyklej logice, wierzy w „cudowny” wplyw JP 2 na rozkwit KK na swiecie.
    Kosciol upada, m.in. dzieki takim przywodocm jak JP2, ale pani Anna uwaza, ze to CUDOWNE.
    ——————-
    pani Tralalala zapodala to video , ja podaje dalej.

  20. wow said

    Ideologia i filozofia Bławatskiej miały duży wpływ na narodziny nazizmu.

    http://www.illuminati-news.com/hitler-occult.htm

    Rasizm,reinkarnacja,synkretyzm religijny-wszystko w otoczce okultyzmu.

  21. marta15 said

    ad 20
    ten sam Duch za tym stoi. Z piekla rodem. Doslownie.

  22. RomanK said

    Co zrobil????
    Zatrzymal robiorke i rozpad Kosciola.
    Bez wrzasku..prosze…….wiem co mowie…. wrzaski porownac mozna do wrzaskow, na strazka- ktory zgasil pozar w kuchni i uratowal dom…ze nie uratowal Kasinych rajstopek i smoczka i ciotczynej maszyny do szycia….no i ze nabrudzil w kuchni:-)))))

  23. Marucha said

    Re 22:
    Panie Romanie… Czy Pan wypowiada to z wiarą i pełnym przekonaniem?
    Mnie naprawdę nie chodzi o to, że strażak uratował z pożaru Kasię, ale nie uratował czapeczki. Mnie chodzi raczej o to, czy strażak do pożaru nie dolał nafty.

  24. Miet said

    Panie Mirosławie, bardzo się cieszę, że p. Roman napisał to co napisał.
    Wiem, że jeszcze nie tak dawno p. Roman chyba zbyt łatwo przystępował do zbiorowiska , które miało zawołanie:” hajda na Wojtyłę!”.
    Ta zmiana świadczy, że p. Roman zachowuje swoją klasę. Dzięki!.
    Radzę abyśmy dobrze przeanalizowali działalność naszego Papieża Polaka z uwzględnieniem wszyskich warunków jakie wtedy miały miejsce.
    A że popełnił jakieś błędy – oooo…. życzył bym sobie abym popełnił ich tylko tyle co ON i tak nagrzeszył jak ON.

  25. Miet said

    Ojjjj…., i mnie dopadła moderacja – a cooooo…., w końcu i na mnie się poznano!.:-)))
    Ciekaw jestem jakie słowo było do tego kluczem????

  26. RomanK said

    Panie Waclawie…obserwowalem pontifikat z daleka… i obserwowalem Kosciol z bliska….od Tancow Eucharystycznych przez Kumbaje…od 84 roku z garazy i kapliczek kaplic..ropasana laicyzacje i dewiacje.lllll.widzialem dwa rozlamy w Bractwie…i obserwuje nadal…
    I po wielu latach doceniam to- co zrobil JPII…nie nei dolal zadnej nafty do ognia…on go gasil.!!!!
    Ta Wielka Starozytna Nave zatrzymal przed rafami..i zawrocil…na glebsza wode…reszta nalezy i zalezy tylko od nas samych….od kazdego z nas…Vox populi Vox Dei!!!!!
    To od nas i naszych dzieci zalezy co bedzie dalej…
    Bog osadzil wszystkich papiezy i osadzi nas. Kazdego z osobna…poswiecjac mu maximum uwagi.
    Z katakumb..kupilismy Kosciol…pomogl nam biskup..ale juz dzis okazuje sie kupilismy za maly kosciol…trzeszczy w szwach na czterech Mszach Sw i mamy juz 3 ksiezy zajetych praca,,uczciwych oddanych ksiezy w sutannach z biretach w konfesjonalach..zaden z nich nie ma 40 lat…..dochowalismy sie 4 ksiezy ktorych wyswiecono a wywodzili sie z naszej wspolnoty Mater Dei…i pomoglismy im w studiach…
    Budujemy nowe seminarium,,, Deus mirabilis est – panie Waclawie….a Fortuna variabilis….
    Wraca wiele ludzi co porzucili i Wiare i Kosciol i Katolicyzm….wielu dokonuje konwersji…
    Papiez wbrew opinii nei jest dyktatorem o nieograniczonej wladzy i mozliwosciach…los JPII jest tego najlepszym przykladem, zamach ktory zlamal mu zdrowie i sprawnosc…ale i ostrzegl, zeby uwazal na tych ktorzy byli wokol niego. Jegio poprzednik zostal otruty…
    mam nadzieje ze kiedys blizej poznaja nasi zstepni tajemnicze i tragiczne losy dwoch Janow Pawlow.;…i docenia ich pontyfikaty.
    In te confidio Iesu….

  27. bart_w said

    Dziekuje Panu, panie Romanie, za slowa otuchy, jesli oczywiscie Pan pisze serio. Pare spraw pozostaje jednak niewyjasnionych i wciaz jeszcze nie wiem, jak sie wobec nich ustawic. Chodzi o parcie na junie i o okolicznosci zwiazane z Asyzem.
    Wielkie uznanie w sprawie budowy kosciola, czytalem o tym obszerniej na innym forum.
    Tak, przyszlosc Kosciola zalezy od nas, bo to my Nim jestesmy, a nie budynek. Chorego sie nie opuszcza ani nie dobija.

  28. Marucha said

    Re 24, 26, 27:
    Nie należę bynajmniej do osób, które korzystają z każdej okazji, by w czas i nieczas przywalić papieżowi Wojtyle.. Wydaje mi się, że zachowuję umiar i rozsądek w ocenie jego pontyfikatu.
    Ceniłem jego zaangażowanie w wartości rodzinne i sprzeciw wobec kultury śmierci.
    Nie negowałem osobistej świętości.

    Ale nie dam sobie wmówić, iż był to dobry papież. Gorszym był tylko Paweł VI.
    Rozpasanie liturgiczne sięgnęło zenitu właśnie za czasów Jana Pawła II.
    Na Pierwsze Przykazanie ostentacyjnie srano, rzygano, sikano..
    Ekumaniactwo płynęło szeroką, śmierdzącą strugą.
    Miłość do parchów… pardon, starszych ukochanych braci, stała się Jedenastym Przykazaniem.
    Nie robiono absolutnie NIC w stosunku do ewidentnych heretyków, wykładających publicznie swoje herezje – za to ekskomunikowano Tradycję.

    Poza tym papież był globalistą, zwolennikiem lucuyferiańskiego Rządu Światowego oraz Unii Europejskiej, do której nakłaniał Polaków.

    Oczywiście nie będę przed Bogiem tłumaczył się z tego, jaki miałem stosunek do papieży i co sądziłem o mdernizmie – ale jak przestrzegałem nauk Chrystusa.
    Leży jednak poza wszelkimi wątpliwościami, iż sposób sterowania Kościołem przez posoborowych papieży przestrzeganie nauk Chrystusa mi UTRUDNI, niemal uniemożliwił.

    Właściwie… po kiego chuja ja to wszystko po raz tysięczny pięćsetny wypisuję?
    Do kogo słowa te miały trafić, to trafiły już dawno.
    Kto zaś zatkał zaś sobie uszy i oczy – i tak ich nie usłyszy.

  29. teresa said

    Najwiecej wiedza ci co przeczytali jedna ksiazke troche mniej ci co przeczytali kilka a juz najmniej ci co znaja kilka jezykow i maja za soba kilka doktoratow. Widze ze na forum jest najwiecej tych co czytali jedna ksiazke to oni autorytatywnie moga zareczyc o Ojcu Swietym o tym kim byl i co myslal a juz na pewno wiedza jak prowadzil Kosciol …. przeczytali to w ksiazce wiec na pewno maja racje! Czyz nie tak marucho?

  30. Jan said

    Nie trzeba czytać tysięcy książek aby cośkolwiek pojmować. Tak się składa, że z upływem czasu przybywa ludzi oczytanych a ubywa rozumnych. Podstawowa sprawa to jakie książki się czyta. Jeżeli wydawane przy kościelnych modernistycznych księgarniach to JP II jawi się super geniuszem na skalę dwóch tysięcy lat.Dla którego nawet musiał „ustąpić” po 33 dniach poprzednik JP I. Natomiast sięgając po zakurzone wydania książkowe o tematyce religijnej sprzed 1950 r. jak i Encykliki papieskie, obraz wygląda zupełnie inaczej.
    Rozumiem kult hierarchii kościelnej dla JP II, bo musi być czymś wypełniona pustka po odrzuceniu Tradycji i całego Magisterium przed soborowego, ale u świeckich nie za bardzo.
    Według Pani(a) Teresy, biskupi i księża wierni Tradycji są nieukami, nie znającymi treści wielu książek.

  31. Jan said

    Kiedyś tak zaprogramowano mózgi dialektyką. Mówimy Lenin myślimy partia i odwrotnie.
    Chyba coś z tego pozostało niektórym w praktycznym zastosowaniu do dziś. Powiemy, że ktoś coś robił albo zrobił złego , zaraz skojarzenie on(ona) „sądzi”. Wszystko sądzi i ostatecznie osądzi Pan Nasz Jezus Chrystus, a my tylko możemy oceniać lub stwierdzać z większą lub mniejszą dozą subiektywizmu przedmiotowe działania lub postawy. Może to być złe ale i dobre z uwagi na otwarcie oczu błądzącym lub zwiedzonym. Jedyny nieomylny drogowskaz to słowa: „Po owocach ich poznacie”.

  32. Jan said

    A. 27 Brat –
    „Tak, przyszlosc Kosciola zalezy od nas, bo to my Nim jestesmy, a nie budynek.”

    Jedno zdanie a dwa błędy. Przyszłość Kościoła to realizacja powierzonej misji przez Chrystusa Pana z Jego obecnością w Sakramentach św. i asystencją Ducha Sw., dla zbawienia dusz, dla wiecznej Chwały Bożej aż do skończenia świata. Kościół to Mistyczne Ciało Chrystusowe, złożone z Kościołow; .triumfującego, walczącego i cierpiącego.
    Pan i inni nie są kościołem, jedynie zostali weń wszczepieni przez Chrzest św i niestety nie od Pana zależy przyszłosć KK.

  33. RomanK said

    Co to za Teologia panie Janie????
    CO to jest”:przyszlosc”??
    Co to jest „skonczenie swiata”?
    PaPIERZOF CI U NAS DOSTATEK….:-))))) A papier cierpliwy:-)))

  34. marta15 said

    JP 2 i jego swita tanczyli ekumeniczno-pokojowego oberka z poganami, innowiercami, ateistami, satanistami etc.
    Robili to swiadomie, radosnie, publicznie, w blasku kamer i oklaskach otepialej i zaczadzonej, niby katolickiej widowni swiata.
    OLAL ON NA CALEGO PIERWSZE PRZYKAZNAIE i nic sobie z tego nie robil.
    Obrona go to jak obrona tych, co zbudowali sobie zlotego cielca i przed nim radosnie plasali, podczas gdy Mojzesz przebywal z Bogiem na gorze Synaj. Jak Bog sie z nimi rozprawil Bilblia opisuje. Prosze poczytac.
    Bog NIE pozwoli z siebie szydzic.
    JP 2 za to , w przeciagu 48 godzin ekskomunikowal tych co zaparcie bronili Swietej Tradycji Prawdziwego, Katolickiego Kosciola za to ze osmielili sie wyswiecic biskupow ZGODNIE z uswiecona, katolicka Tradycja.
    Swiadczy to o demonicznosci tego anty-Chrysta ,bo zaparl sie on niejednokrotnie, publicznie Chrystusa swoja mowa i swoimi czynami. Informacji o tym az zanadto. Kazdy kto uczciwie poszuka ,to je znajdzie.

  35. bart_w said

    Miedzy innymi od nas zalezy przyszlosc Kosciola.
    Bo my mamy dany jeden jedyny dar, ktorego wszystko inne jest konsekwencja w naszym materialnym bycie. mamy mianowicie zdolnosc podejmowania decyzji (wolna wole), przy czym konsekwencje naszego myslenia i postepowania musimy ponosic. Ze Kosciol przetrwa, to jest powiedziane. Ale w jaki sposob przetrwa, na to mamy wplyw.
    Zrzekanie sie prawa i obowiazku podejmowania decyzji to grzech marnotwawstwa czlowieczenstwa, poniewaz wolna wola rozni nas od innych zwierzat. Dalej nie bede ciagnac tej mysli, bo moga pasc mocne slowa.
    Zatem mamy trwac przy Kosciele i pracowac nad Jego przetrwaniem.

  36. marta15 said

    ad 35
    Ma pan racje ze mamy , jestesmy obdarowanie pewnym przywilejem/darem , czyli wolna wola ,ktora daje nam prawo wyboru. Ta wolna wola pociaga za soba duza odpowiedzialnosc, albowiem kazdy nasz wybor albo poniekad przyciaga nas do Boga , albo od niego oddala.
    Zostalismy po to stworzeni przez Boga aby Jemu oddawac czesc i chwale i musimy pamietac ,ze nasze codzienne wybory , nasza wolna wola powinna byc nakierowowana na Boga.
    Im bardziej jest na Niego nakierowana, tym blizej bedziemy w Jego zasiegu, im dalej oddalamy sie w naszych codziennych wyborach od Boga, tym bardziej wpadamy w ciemnosc, a tam juz czeka na nas ze swoimi sidlami okrutny ksiaze ciemnosci .

  37. Jan said

    Ad.33.
    Przyszłość w życiu doczesnym znaczy mniej więcej to, co nastąpi w bliższej i dalekiej nieznanej perspektywie czasu,aż do skończenia świata.

    Skończenie świata – nastąpi kiedy Pan Bóg zechce, On tylko zna czas. Wg Katechizmu.
    „Świat miał początek i koniec mieć będzie”.

    A co do Teologii, nie jestem teologiem a z obowiązku wyznawanej wiary znajomość opieram na nieskażonej modernizmem naukach. Stąd nie przyjmuję definicji (równania) LUD BOŻY = Kośćiół Rzymsko-Katolicki. Nie popadłem tak mocno w pychę abym sobie lub garstce wiernych przypisywał rolę ratowania KK. Takie nastawienie spotyka się w sekciarskich ruchach, na czele z tzw. Odnową w……. Im wszystko podpowiada jakiś duch, jednocześnie wmawiając, no właśnie co – bezpośredni innym niedostępny kontakt i wyznaczone zadania. Rola nas maluczkich jest trochę inna poza aktywnym uczestnictwem w oddawaniu Panu Bogu chwały na miarę możliwości, tj. troska o zbawienie własnej duszy i grzeszników, zbawienie dusz zmarłych w czyśćcu cierpiących, pomoc w nawróceniu błądzących i występnych itp. itd.- tylko i wyłącznie współpracując z łaską, przez Sakramenty św i za wstawiennictwem NPM i świętych.

  38. Marucha said

    Re 29:
    Mam wrażenie, że właśnie teresa należy do osób, które przeczytały jedną książkę, prawdopodobnie coś zbliżonego do „Dlaczego Jan Paweł II był największym papieżem” autorstwa Dawida Baumsteina, wielkiego osobistego przyjaciela Karola Wojtyły.

    Nb. ile tereso znasz języków obcych? Czy na pewno więcej, niż jeden?

  39. Jerry S. Juskie said

    To bylby prawdziwy cud, gdyby naprawde Wojtyla byl przez cos wyzszego zainspirowany, zamiast po prostu tluc ten tepy i martwy polski katolicyzm.

    Jezus byl nauczycielem (jednym z najwiekszych) czegos, co obecnie nazywa sie sufizmem, a dane bylo ludzkosci od czasow niepamietnych. Do Europy prawdopodobnie przeszlo z Egiptu poprzez inicjacje Solona, ok. 590 pne.

    Oczywiscie kiedy religia sie upowszechnia, to statystycznie musza przewazac glupcy (bo wiekszosc ludzi jest oczywiscie tepa i intelektualnie leniwa), ktorzy nie chca myslec a po prostu chca prostych odpowiedzi i zadowalaja ich dziecinne i uproszczone bajdurzenia o naturze wszechswiata i sil nim kierujacych.

    Tu jest polski adres ciekawych rozwazan i streszczen z roznych angielskich ksiazek (nawiasem mowiac bez popdania zrodla, ale zauwazylem, ze duzo jest wziete z Ernest Scott’a „People of the Secret”), generalnie o funkcji czlowieka we wszechswiecie i w czasie.

    Sprawdzilem, ze strona sie odkrywa, chociaz zamiast polskiej litery s z kreska jest %C5%9B

  40. […] https://marucha.wordpress.com/2013/02/06/wojtyla-pod-wplywem-teozofki-heleny-blawatskiej/ […]

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: