Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    AlexSailor o Rosjanie Południowi, nie …
    zagobasum o Zatrzymanym w Mariupolu Chorwa…
    AlexSailor o Rosjanie Południowi, nie …
    AlexSailor o Zatrzymanym w Mariupolu Chorwa…
    AlexSailor o Zatrzymanym w Mariupolu Chorwa…
    JW o Zatrzymanym w Mariupolu Chorwa…
    AlexSailor o Zatrzymanym w Mariupolu Chorwa…
    maxi o Zatrzymanym w Mariupolu Chorwa…
    Greg o Wolne tematy (59 – …
    bryś o Zatrzymanym w Mariupolu Chorwa…
    Aryjczyk z pochodzen… o Niemiecka minister zachęca do…
    Leo o Filozoficzny wymiar Specjalnej…
    Józef Bizoń o Kaczyński – fałszywy kate…
    Greg o Wolne tematy (59 – …
    Adrian o Wolne tematy (59 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 616 obserwujących.

Jan Filip Libicki – paraolimpijski miotacz gównem na odległość

Posted by Marucha w dniu 2013-02-08 (Piątek)

Paraolimpijska afera zapoczątkowana przez Korina-Mikke zatacza coraz bardziej absurdalne kręgi i dlatego nie Korwinem chcę się zajmować. Jan Filip Libicki, paraolimpijczyk w rzucaniu gównem na odległość to jest zawodnik, któremu dotąd nie chciało mi się poświęcać jednego zdania, ale coś pękło. Od Niesiołowskiego odróżnia go tylko wózek, którego dotąd używał jak czołgu, jednak ostatni numer z TVN24 i Giertychem w tle, to już jest polityczna prostytucja na wózku.

Skoro się zrobił taki wielki szał na „para”, chciałbym wprowadzić trochę konsekwencji.

Trzymam się swojej zasady, że oryginalne analizy inwalidztwa są efekciarstwem, ale istnieje też coś takiego jak powszechność zjawisk, inwalidztwo nie znosi prymitywu, głupoty, nieuctwa, złodziejstwa itd. No i jest też cienka czerwona linia, w równym stopniu dotycząca zdrowych, jak i niepełnosprawnych.

Nie widzę najmniejszych powodów, dla których miałbym się gryźć w język, gdy widzę kompletnego kabotyna i prymitywa na wózku. Po co wspominać o wózku, nie wystarczy kabotyn? To jest właśnie ta cienka czerwona linia. O wózku nie ma potrzeby wspominać, o ile wózkiem nie zajeżdża się pod latarnię i razem z wózkiem nie świadczy usług politycznych. Jeśli na wózku daje się zadka, żeby zabłysnąć w świetle kamer, wówczas inwalidztwo staje się metodą na zysk i tym samym ma kolosalne znaczenie.

Paraolimpijska upadłość Libickiego ma kilka wymiarów, trudno wymienić partię, w której jeszcze nie był, trudno przeczytać tekst Libickiego i nie znaleźć partyjnym cepem młóconych zdań. Wprawdzie tyle jeszcze wolno, na nogach i na kółkach, wiadomo w jakiej branży się poruszamy, jednak pan Libicki przechylił się poza czerwoną linię.

Zupełnie nic mnie nie obchodzi, co JKM nagadał Libickiemu w korytarzu TVN, bo normalny człowiek, bez względu na sprawność fizyczną daje w mordę, idzie do sądu lub pisze replikę. Libicki postanowił się puścić z fantazją, w ramach obrony swojego dobrego imienia, a takiego rycerstwa uczą w suterenach. W weekend rozesłał anonse: „będę dawał we wtorek, znak rozpoznawczy, wózek inwalidzki”. Obrażono Libickiego w piątek, natomiast Libicki do wtorku będzie krążył wokół latarni, aż TVN24 wyemituje sceny poświęcone obrażaniu politycznej panienki na wózku.

Nie wiem kto się rzuci na ofertę i co złapie, w każdym razie mnie tego rodzaju dewiacje nie interesują. Jeśli już mam jakiś szacunek, to do cichych dających, takich wiążących koniec z końcem, a ten przecież ma co jeść i mimo wszystko tańczy na rurze. Śmiertelnie obrażony inwalida, cynicznie kręcąc kółeczkami dotoczy się do wtorku i wtedy zobaczymy: „Romek już pisze pozwy”.

Proszę mi wybaczyć, sam widzę, że się egzaltuję, dodatkowo w etycznych klimatach, których unikam jak Adam Michnik święconej wody, ale wszystko i wszyscy mają swoje granice, swój próg wytrzymałości. Ulżę sobie i powiem wprost, że ten człowiek napawa mnie… odruchem, patrzę na niego i widzę małość. I ma znaczenia, że jest kaleką, ponieważ on swojego kalectwa używa jak egidy przy uprawianiu ulubionych dyscyplin: rzucanie gównem na odległość i polityczne puszczanie, również cugli. Cokolwiek powiedział mu JKM, jestem pewien, że powiedział za mało. Temu osobnikowi należy się solidna i codzienna młócka, aż do zauważalnej poprawy.

Cynizm, prymitywny lans, partyjniackie wyrobnictwo, kompletnie pozbawione racjonalizmu, że o ideowości nie wspomnę, bo Libickiemu zawsze było obojętne w kogo ciskał gównem, zresztą możliwe, że sam nie pamięta wszystkich partyjnych szyldów. Taki malutki ktoś błąka się po medialnych korytarzach i szuka okazji, stepuje przy rurze, tuli się do latarni, by na końcu pokazać się jako niepełnosprawna ofiara odłożona w medialnym czasie.

U nas na wsi mawia się, że pewnych ludzi nie dotyka się kijkiem przez folijkę, ludowa zasada higieniczna pasuje do Libickiego jak w mordę strzelił. Trzymając się strzelania w mordę, naprawdę szczerze się dziwię, że dotąd Libicki w twarz nie dostał i wózkiem się nie nakrył, i że Romek nie napisał pozwów. Poniewieranych przez Libickiego pełnosprawnych znalazłoby się co najmniej tuzin. Ważne kto mówi, co mówi i jakich używa argumentów.

Libicki od dłuższego czasu mówi rzeczy, które są bezpośrednią konkurencją dla łajzy z Biłgoraja i spuszczonego ze smyczy Niesiołowskiego, przy tym za główny argument służy mu wózek i kalectwo. On nie jest biednym kaleką, ale sam się prosi o zapłatę pięknym za nadobne. Jak niby się bronić przed takimi niepełnosprawnymi zagrywkami wycelowanymi od pasa w dół? Zaciskaniem zębów psuć sobie zgryz, bo biedny kaleka? Żaden biedny, wredny cynik na wózku, paraolimpijski miotacz gównem na odległość.

MatkaKurka
http://kontrowersje.net

Komentarzy 19 do “Jan Filip Libicki – paraolimpijski miotacz gównem na odległość”

  1. Geldron said

    Również jestem osobą niepełnosprawną w stopniu znacznym i ręce mi opadają jak widzę tą …. (przepraszam muszę wykropkować) W czasie II wojny światowej takim zdrajcom golili głowy na łyso a temu nawet tego nie można zrobić. Ten człowiek uczynił wiele złego innym niepełnosprawnym. Przez takiego wszyscy na wózkach będą postrzegani tak jak ta … . Chciałbym na koniec pocieszyć wszystkich czytających że nie wszyscy niepełnosprawni to takimi kabotynami. Proszę nie patrzcie na innych niepełnosprawnych poruszających się na wózkach przez pryzmat tego (…) W każdym stadzie znajdzie się czarna owca ale to nie znaczy, że całe stado to jedno wielkie szambo.

    Proszę nie mieć obaw, trochę znamy się na ludziach – admin

  2. albtps said

    Polski Cyrk.
    Grodzka, Niesiolowski, Palikot, Godson (Syn Boga, się nazwał), Plusk, Komrofski, Kopatrz, i teraz jeszcze ten. Środa, ten jenerał Janicki, ci prokutatorzy, sędziowie — ale jaja.

    Kiedy rewolucja? Żebym się nie spóźnił.

  3. Ad. 1

    „Proszę nie patrzcie na innych niepełnosprawnych poruszających się na wózkach przez pryzmat tego (…)”

    – Spokojnie panie Geldron! Swój rozum mamy!

  4. Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia said

    Krzysztof Osiejuk: Matka Kurka bije inne dzieci

    Pomyślałem sobie, że skoro znamy się jak łyse konie, a w dodatku wciąż od Was coś otrzymuję, pouczę tu troszkę angielskiego. Nie dużo. Tyle akurat, żeby każdy kto zechce miał tę odrobinę satysfakcji, a z drugiej strony nie zanudził się na śmierć. Otóż mamy w języku angielskim trzy bardzo podobnie brzmiące słowa: „sensibility”, „sensitivity” i „sensuality”. Tak się, proszę sobie wyobrazić, składa, że dwa ostatnie, są znaczeniowo – ale i też życiowo – dosyć podobne, w tym sensie, że „sensitivity” oznacza wrażliwość, natomiast „sensuality” – zmysłowość. Jak idzie już o „sensibility”, to mamy do czynienia z rozumem, i to akurat można przetłumaczyć jako rozsądek.

    Tyle jak idzie o lekcję, natomiast ja bym chciał teraz opowiedzieć, skąd mi do głowy przyszedł ów dziwny wstęp do dzisiejszych refleksji. Otóż parę dni temu, w komentarzu pod jedną z moich notek w Salonie24, pewien internauta pochwalił mnie, że ja mam jakąś wręcz niezwykłą intuicję, i on to widzi już od dłuższego czasu. Oczywiście, w momencie gdy przeczytałem tę uwagę, pomyślałem sobie, że jest okay, no bo, jak by nie patrzeć, intuicja to dobra rzecz. Z drugiej jednak strony jak sięgnę pamięcią, wciąż słyszę taką oto opinię, że podczas gdy mężczyźni są mądrzy, to kobiety posiadają intuicję, która im świetnie ów brak rozumu rekompensuje. W tej sytuacji, oczywistym jest, że ów niewątpliwy komplement wprawił mnie jednocześnie w pewien stan niepokoju. No bo, jak mówię, intuicja to rzecz jak najbardziej cenna, ale czy przypadkiem nie chodziło o to, że poza tym to ja już jestem zwykłą blondynką? Blondynką z intuicją?

    W tej sytuacji, dzisiejsza notka – uczciwie ostrzegam, że będzie dłuższa niż zwykle – zostanie poświęcona intuicji. Otóż, o ile sobie dobrze przypominam, moja intuicja nie zawiodła mnie conajmniej dwukrotnie. Chyba jeszcze w zeszłym roku, na http://www.toyah.pl pojawił się pewien komentator i odstawił najbardziej klasyczny trolling, który sprowadzał się do wrzucania całej serii – autentycznie dziesiątek – mocno, z jednej strony szyderczych, a z drugiej dość starannie obudowanych, niemal identycznych w treści komentarzy – robiących wrażenie jakiegoś na dłużej zaplanowanego projektu. I proszę sobie wyobrazić, że ja wykonując pracę nawet nie techniczną, ale zwyczajnie intelektualną, doszedłem do tego, że ów troll to znany trójmiejski kabareciarz Abelard Giza, no i go ujawniłem. Jak to zrobiłem? Do dziś nie bardzo wiem. Po prostu się bardzo skupiłem i moja kobieca wrażliwość mi to podpowiedziała. Ale ten Giza to w sumie gówno. Ciekawszy znacznie jest ów drugi przypadek. I znacznie wcześniejszy.

    Pierwszy raz, kiedy jeszcze w czasach mojego debiutu w Salonie24, wśród najbardziej eksponowanych przez Administrację blogerów pojawiło się coś o nazwie „MójPiS”, ”JazPiS-u” czy jakoś tak. Blogerka ta – bo to była dziewczyna – przedstawiła się jako związana emocjonalnie z PiS-em studentka, która oczywiście całym swoim sercem popiera PiS, natomiast bardzo by chciała, żeby między Platformą Obywatelską, a Prawem i Sprawiedliwością zapanowała zgoda, no i żeby nie było tej agresji. Ponieważ ona pisała codziennie, a czasem nawet dwa razy dziennie, a te jej teksty znacznie odbiegały od tego, co się zwykle publikowało w Salonie, Administracja na jej punkcie oszalała do tego stopnia, że w pewnym momencie na jej blogu zjawił się sam prezes Janke i pochwalił ją za wrażliwość i koncyliacyjne podejście do polskich spraw. Z drugiej strony, cała salonowa prawica udała się na jej blog, by jej tłumaczyć, że z tą Platformą naprawdę się nie da, bo Tusk jest rudy, a poza tym, to wszystko są ruscy zdrajcy. No a ja zostałem sam z moim jednoznacznym przekonaniem, że to nie jest żadna studentka, tylko jakiś bardzo perfidny prowokator. Pierwsze więc co zrobiłem to, ile razy ona się pojawiała na moim blogu – a pojawiała się regularnie i raz nawet poświęciła mi swoją całą notkę – ją bezlitośnie gnoiłem, a w końcu zbanowałem. W końcu, kiedy już mniej więcej byłem gotowy, napisałem tekst, w którym przedstawiłem swoją bardzo pogłębioną opinię na temat tej niby tak bardzo wrażliwej pisówki, sugerując, że to jest ktoś typu Matka Kurka, który jedynie odstawia jakiś swój chory eksperyment.

    No i proszę sobie wyobrazić, że w tym momencie owo wrażliwe dziecko się odsłoniło, przyznało, że faktycznie jest Matką Kurką, że wszystko co tu robiło miało tylko na celu wykazanie, jak to pisowska brać jest pełna nienawiści do wszystkiego, co czyste i szczere, Administracja dostała cholery i to konto usunęła, a sam Matka Kurka znienawidził mnie do tego stopnia, że – jak mi donoszą moi ludzie – to napięcie trzyma go do dziś.

    Dlaczego, kiedy czytałem teksty tej niby studentki z PiS-u przyszedł mi do głowy bloger Matka Kurka? Otóż przyszedł mi on do głowy z jednego tylko powodu. Uznałem otóż, że nie ma w polskiej blogosferze nikogo tak zdemoralizowanego, a jednocześnie tak utalentowanego, kto by potrafił zrobić coś na tym poziomie. Bo trzeba nam wiedzieć, że to było naprawdę dobre. Jeśli sam Igor Janke się nie zorientował, a ja go bez problemu odsłoniłem, to tylko dlatego, że on był wystarczająco cwany, a ja z kolei od niego znacznie inteligentniejszy. Albo, jak sugeruje wspomniany na początku komentator, miałem tę swoją intuicję. I jestem pewien, że jeśli wciąż, jeszcze do dziś, Matka Kurka nie może się powstrzymać, by mi od czasu do czasu na swoim blogu dokuczyć, to właśnie przez to, że on nie może przeżyć, że wówczas zrobiłem z niego durnia.

    Ktoś się zapyta, co mi strzeliło do głowy, by pisać o Matce Kurce? Otóż ja nie będę ukrywał, że ja do niego mam swego rodzaju szacunek. On mnie fizycznie nie znosi, natomiast ja uważam go za jednego z bardziej – a może i najbardziej – zdolnych blogerów. Kiedyś poświęciłem mu tamten obnażający jego prowokację tekst, a już w tym roku, króciutko – i moim zdaniem bardziej elegancko, niż on na to zasługuje – wspomniałem o nim w swoim „Elementarzu”. W dodatku, mam wrażenie, że on jest zdecydowanie pierwszym blogerem, jakiego miałem okazję czytać. W czasach kiedy jeszcze o blogowaniu mi się nie śniło, i czasem tylko zaglądałem na onet.pl wciąż trafiałem na jego komentarze, zawsze bardzo długie i zawsze świetnie napisane, i zawsze bardzo agresywnie anty-pisowskie. Bardzo. Tak bardzo, że go zwyczajnie zapamiętałem. Później kilka razy słyszałem, że Matka Kurka otrzymał jaką kolejną nagrodę dla blogera roku, czy to od „Polityki”, czy od jakiejś innej grupy medialnej – i powiem uczciwie, że mnie to nie dziwiło. Bo on jest zwyczajnie z nich wszystkich najlepszy.

    I oto, okazuje się Matka Kurka niepostrzeżenie stał się „nasz”. Już jakiś czas temu ktoś mi zwrócił uwagę na jakiś jego tekst, podobno bardzo ostro antysystemowy. Trochę się oczywiście nim zainteresowałem, ale ogólnie rzecz biorąc, sprawę zlekceważyłem. W końcu, co mnie może obchodzić, co kombinuje taki Matka Kurka? Wczoraj natomiast ktoś gdzieś wkleił link do jakiegoś bardziej już świeżego tekstu Kurki, i mam wrażenie, że on jest dziś autorem jakiegoś zupełnie nowego projektu, którego pochodzenia i sensu nie jestem w stanie rozpoznać, a który jednocześnie jednak wygląda na coś tak poważnego, że przy nim ta zabawa w studentkę-pisówkę robi wrażenie dziecięcej psoty. Otóż Matka Kurka na swoim blogu – zaznaczmy, że blogu, którego popularność prawdopodobnie znacznie przewyższa to, czym my się tu szczycimy – zamieszcza teksty, które w znacznej większości ocierają się o prawo, a wszystkie są jednoznacznie skierowane przeciwko reżimowi. Tekst, który stał się faktycznym powodem, dla którego ja sobie o Matce Kurce wczoraj przypomniałem, nosi tytuł: „Polską rządzą dwa ruskie cwele: Tusk i Komorowski”, w nim jego autor z niezwykłą swadą opisuje sposoby gwałcenia jednego i drugiego szczotką do mycia kibli, natomiast z kolejnego już tekstu wynika, że on za to co o tych dwóch napisał, może pójść siedzieć. I teraz rzecz jest w tym, że Kurka się w ogóle niczego nie boi, trzyma fantastyczny fason, a wręcz robi wrażenie, jakby to co go właśnie spotkało, bardzo mu pasowało.

    Mam nadzieję, że jestem dobrze rozumiany. Mamy tego Kurkę – dotychczas bardzo poważnego przedstawiciela reżimu w blogosferze – człowieka, który jak nikt inny z nich zasłużył się dla zniszczenia polskiego życia politycznego i społecznego, który nie dość, że nagle – bez słowa wyjaśnienia – tworzy kompletnie nową narrację, to owa narracja jest tak brutalna, że w sposób oczywisty balansująca poza prawem. Narrację, która w każdym innym miejscu spotkałaby się z natychmiastową reakcją Systemu, sprowadzająca się przede wszystkim do usunięcia tych tekstów z przestrzeni publicznej, następnie finansowym i zawodowym unicestwieniem człowieka, który stoi za tym nickiem, i wreszcie najprawdopodobniej zniszczeniem go w sądzie. Tymczasem oto właśnie na swoim blogu publikuje on kolejny tekst, w którym informuje, że za parę dni rusza jego pierwsza rozprawa, a on już pęka ze śmiechu.

    Ktoś bardzo naiwny zastanawia się zapewne, kim jest ten Kurka? Otóż moim zdaniem, to, kim on jest, pozostaje kompletnie bez znaczenia. Dla mnie on może być zwykłym, przyznaję, że bardzo literacko zdolnym blogerem, który w swoim chorym umyśle uznał za stosowne odstawić prowokację pod tytułem: „Nienawidzę Tuska i Komorowskiego” i w ten sposób sprawdzić, czy Jaroslaw Kaczyński wynajmie go jako swojego doradcę. Nie mam natomiast najmniejszych wątpliwości co do tego, że ci wszyscy, którzy mają prawo decydować o jego losie, świetnie zdają sobie sprawę z tego, że on się tylko tak bawi. Kosztem jakichś niedorobionych polskich patriotów. I mu na to życzliwie pozwalają. Jak będzie z tą sprawą o „cweli”? Zobaczymy. Natomiast ja już wiem, że gdyby ten cały Kurka był czysty, to by przynajmniej troszeczkę się bał. A gdyby był nieco bardziej inteligentny, to by nie pokazywał, jaki to z niego kozak.

    A więc znów wraca pytanie, po co ja piszę dziś o tym Kurce? Właśnie po to. Żeby wszystkim „naszym”, którzy nagle uznali, że złapali Pana Boga za palec u nogi, puknęli się w czoło i zdali sobie sprawę, że oni nas robią zwyczajnie w dupę. Bezlitośnie i bez skrupułów. A jeśli tych, którzy to zrozumieją będzie już wystarczająco dużo – oni stracą swoją jedyną broń. I wtedy będziemy ich mogli zwyczajnie popchnąć, a oni się rozsypią jak śmierdzące próchno. I na tym, jak idzie o nich, wszystko się skończy. Ku chwale Ojczyzny!

    http://osiejuk.salon24.pl/458057,matka-kurka-bije-inne-dzieci

  5. Zerohero said

    Nie znam sprawy, pewnie znowu ktoś coś powiedział, puścił jakiegoś bąka. Rozumiem, że traktat jest o puszczeniu bąka przez jakiegoś salonowego inwalidę w ramach teatrzyku udającego debatę publiczną. Na czym polegał bąk, tego po paru akapitach nadal nie wiem. Autor pewnie założył, że „tym się teraz żyje”. Nie siedzę w temacie, a wpis jest dla tych co siedzą. No, ale jak siedzą, to pewnie sami mają opinię w tak elementarnej sprawie. Więc o co chodzi kaman? Pewnie o bicie piany. Niektórzy nic poza tym nie potrafią.

    Nie czytam MK (od przypadku do przypadku) i ten wpis jest przypomnieniem, że nie ma specjalnie czego żałować.

    Tak, wiem. Reżim MK prześladuje. Autora antykomora też prześladował. I co z tego? Antykomor to była strona prymitywna, nie dorastająca do pięt np. bufetowej watch.

    Z resztą nie wiadomo z jakim reżimem MK walczy, skoro żydowską agenturę nazywa ruskimi cwelami.

  6. Geldron said

    te „bąki” to najprawdopodobniej zasłona dymna przy sprzedaży PKO BP i Lotosu?

  7. Brat Dioskur said

    „Od Niesiołowskiego odróżnia go tylko wózek, którego dotąd używał jak czołgu, jednak ostatni numer z TVN24 i Giertychem w tle, to już jest polityczna prostytucja na wózku….”

    A o co tu chodzi? Moze felietonista zechce czasem wziasc pod uwage fakt ,ze nie wszyscy mieszkaja w Polsce i moga na biezaco sledzic w szystkie wydarzenia polityczne.

  8. Griszka said

    @7
    Sytuacja jest doskonale opisana w artykule.

    @4
    „I teraz rzecz jest w tym, że Kurka się w ogóle niczego nie boi, trzyma fantastyczny fason, a wręcz robi wrażenie, jakby to co go właśnie spotkało, bardzo mu pasowało.
    Natomiast ja już wiem, że gdyby ten cały Kurka był czysty, to by przynajmniej troszeczkę się bał.”

    I to jest cała argumentacja wyroczni Toyaha w tym felietonie, którą można o kant tyłka potłuc. Owszem Matka Kurka jest trochę takim pozerem, ale chłop nie jest pewny swego losu, stąd te wszystkie publikacje, pokazywanie papierów sądowych i innych. Na pewno nie zacznie użalać się nad sobą jak baba.

    PS. Czy kumpel Osiejuka wreszcie przeprosi Bartyzela za to, że go obsmarował w swoim słynnym paszkwilu ? Czy odwołanie własnych oszczerstw to zbyt dużo dla tego Pana ?

    „że oni nas robią zwyczajnie w dupę.”

    A może to Osiejuka ustawia frakcja proizraelska z GP ? Skoro tropimy agenturę…

  9. marta15 said

    tu wypowiedz JKM, ktora spowodowala ten szum.
    „…..Na swoim blogu Janusz Korwin-Mikke w szokujący sposób wypowiada się na temat paraolimpiady. W jego ocenie osoby niepełnosprawne nie powinny organizować zawodów sportowych, gdyż ich zmagania nie mają nic wspólnego ze sportem. „Równie dobrze można organizować turnieje brydżowe dla ludzi z zespołem Downa” – pisze Korwin-Mikke.

    „Każdy ma prawo uprawiać dowolne ćwiczenie fizyczne i urządzać dowolne zawody. Można się tylko cieszyć, że inwalidzi też organizują zawody. Ze sportem nie ma to jednak wiele wspólnego – równie dobrze można organizować zawody w szachy dla debili lub turnieje brydżowe dla ludzi z zespołem Downa” – pisze polityk.

    Równie dobrze można organizować zawody w szachy dla debili lub turnieje brydżowe dla ludzi z zespołem DownaJanusz Korwin-Mikke

    W jego ocenie „cywilizacja europejska, która panowała nad światem, stawiała na najmądrzejszych, najsilniejszych, najinteligentniejszych, najszybszych – a obecna anty-cywilizacja za najważniejsze uważa forowanie biednych, głupich, niezaradnych – i również inwalidów”. „Ciekawe, czy jak dojdzie do rozgrywki, np. z muzułmanami, to bronić nas będą żołnierze bez ręki lub na wózkach inwalidzkich?” – pyta retorycznie i przytacza porównanie: „kiedy kobieta ma pryszcz na twarzy – stara się nie wychodzić z mieszkania. Podobnie z inwalidami. I nie chodzi tu o względy estetyczne”…………………”
    Czytaj dalej…..

    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Korwin-Mikke-powinnismy-ogladac-ludzi-zdrowych-i-pieknych-a-nie-zboczencow-mordercow-i-inwalidow,wid,14901169,wiadomosc.html

  10. Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia said

    Gdybym nie poznał osobnika, nijakiego Matki Kurka, przynajmniej od 204 roku, protegowanego przez nestorke dziennikarstwa red. Parandowską, jako wyjatkowo podłe scierwo, to pewnie bym sie dał kupic na dzisiejsze jego prowokacje.
    Aktualnie podjał się jakiegoś dziwnego zadania 🙂 Pisze swietnie i wybornie.
    Każdy jego dzisiejszy materiał, prawie każdy, z przyjemnoscią wrzuciłbym na Wirtualna, ale … Kur.. jest Kurką
    Włodek Kuliński / Wirtualna Polonia

  11. Griszka said

    @10
    Każdy może upaść. Ja się cieszę, że chłopu się odwidziało. A on teraz po Paradowskiej jedzie jak po burej suce i nie chce mieć z nią nic wspólnego, to raz”
    „1) Janina Paradowska, to nie żadna Janina, ale Rachela i nie Pardowska, tylko Busch. Zaraz usłyszę – A jakie to ma znaczenie? Takie ma znaczenie, że Janina Paradowska mówiąc o „polskiej histerii”, broni prawa do żydowskiej histerii, która ma charakter przemysłowy. Żydzi z histerii i narodowej megalomanii zrobili przemysł, imponujący przemysł. Rachela Busch broni tego, co dobre dla Żydów, natomiast to w czym Polacy, SŁUSZNIE, usiłują z Żydami konkurować, jest dla niej śmieszne. Na prawdzie słowa Grassa Żydzi dostali takiej hiiterii, że chcieli „naziście” odebrać Nobla. ”

    Dwa. Nikt nie mówi, że facet jest nieomylny i za każdym razem trzeba mu potakiwać. Też się z nim nie zgadzam w wielu sprawach. Jednak z drugiej strony nie rozumiem tego, że wielu zaklina się aby Kurka nadal tkwił w tym g.ównie, w które wcześniej wdepnął. Sam to przyznał otwartym tekstem.

  12. ulcik said

    Moze Kurka weszy zmiane nie tyle systemu, co ekipy rzadzacej, wyrabia sobie chody, chce sie przypodchlebic. Cwaniak!

    Jesli chodzi o Libickiego, to jak sie dowiedzialam, ze to skoczek ( !) z partii do partii, to nigdy wiecej nie czytalam jego tekstow. Jego opinia nie miala dla mnie znaczenia, wiadomo, ze ryje pod poprzednia legitymacja partyjna.

  13. Marucha said

    Re 12:
    Kim jest MatkaKurka – okaże się w swoim czasie. Jak zawsze. Na razie wygląda na człowieka, który (po wielu kompromitujących go występach na forum Onet.pl) jakby przejrzał na oczy.
    Przejrzenie na oczy to zjawisko nader rzadkie, ale czasami się zdarza, co wiem sam po sobie w kontekście Kościoła Neokatollickiego.

  14. ulcik said

    No, wlasnie p.Marucha uderzyl Pan w sedno sprawy, o „przejrzenie na oczy.”Ja chyba nigdy nie zrozumie dlaczego Pan jest taki uparty, mam na uwadze Pana poglady na temat JP II.Ja staram sie przejrzec na oczy, czytam za i przeciw i jestem ostrozna w wydawaniu radykalnej opinni, bo to dotyczy takze, sumienia.
    Zawsze to – „moze a moze” mnie gnebi! Morze jest przeciez glebokie i trzeba dobrych kasetonow, zeby tajemnice te zglebic.

    Ma Pan racje z Kurka, tez …… moze sie okazac, ze …… przejrzal no oczy.

  15. Marucha said

    Re 14:
    Moje poglądy na JPII są bardzo umiarkowane na tle wielu innych.

  16. ulcik said

    Dopoki nie znajde odpowiedzi na korelacje wydarzen, nie rzuce kalumni na JPII.

    Wiec:

    17 lutego 1981 r. Watykanska Kongregacja Doktryny Wiary oswiadczyla, ze: ani ekskominika ani inne przewidziane kary za przynaleznosc do masonerii, nie zostaly zniesione

    i

    13 maja 1981 r. Ali Agca dokonal zamachu na zycie JP II

  17. veely said

    ad16.
    Prosze bardzo:
    http://gazetawarszawska.com/2013/02/08/101-heresies-of-john-paul-ii/

    Także https://marucha.wordpress.com/2011/05/05/herezje-santo-subito/
    Admin

  18. Marucha said

    Re 16:
    Jak już wzmiankowałem parę razy – czego to się w Watykanie nie pisze, czego nie mówi… a co się naprawdę robi, albo i nie robi.

    I Tradycja jest hołubiona, i Msza Św. nigdy nie była zakazana, i Św. Tomasz z Akwinu pozostaje Doktorem Kościoła, i masoneria jest wciąż niby wyklęta…
    A to wszystko g… prawda.
    Tradycję spuszczono do kibla.
    Msza Św. do dziś jest zakazywana przez lokalnych biskupów, nawet mimo Motu Proprio
    Filozofia Św. Tomasza zeszła do lamusa.

    A z masonerią Kościół Rzymski ma doskonałe kontakty, papieże spotykają się z B’nai B’rith, zaś samo słowo „masoneria” zniknęło z dokumentów.
    Zacytuję:

    Pomimo teoretycznego utrzymania w mocy potępień dotyczących masonerii, posoborowy Kościół zrezygnował z opozycji względem stowarzyszeń masońskich, których coraz częściej od lat sześćdziesiątych nazywano „odłączonymi braćmi wolnomularzami”. Kanon 1374 nowego Kodeksu Prawa Kanonicznego nie wymienia już nazwy masonerii: „Kto zapisuje się do stowarzyszenia działającego w jakikolwiek sposób przeciw Kościołowi, powinien być ukarany sprawiedliwą karą; kto zaś popiera tego rodzaju stowarzyszenie lub nim kieruje, powinien być ukarany interdyktem”.
    Przepis jest interpretowany jako znoszący kary kościelne względem osób przynależących do masonerii. Liczni hierarchowie i sam Jan Paweł II niejednokrotnie potwierdzali tę zmianę, uczestnicząc w spotkaniach z przedstawicielami masonerii.

    No i to by było na tyle. Kto ma oczy, ten widzi.

  19. Kibic said

    R-11

    http://szachimat.bloog.pl/id,333111044,title,Byl-Polakiem-gdy-Polski-nie-bylo-na-mapie,index.html#komentarze

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: