Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Yagiel o Wolne tematy (10 – …
    Listwa o Wolne tematy (10 – …
    Bezpartyjna o Dlaczego kobiety w średnim wie…
    lewarek.pl o Stalingrad
    Bezpartyjna o Wolne tematy (10 – …
    Listwa o Upadek cywilizacyjny Polski
    Yagiel o Wolne tematy (10 – …
    lewarek.pl o Szymowski prześwietla premiera
    Enya o Dlaczego kobiety w średnim wie…
    Enya o Dlaczego kobiety w średnim wie…
    Enya o Dlaczego kobiety w średnim wie…
    Peryskop o Wolne tematy (10 – …
    marcinxw o Wolne tematy (10 – …
    Bezpartyjna o Wolne tematy (10 – …
    Boydar o Wolne tematy (10 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

Poczet nazwisk polskich

Posted by Marucha w dniu 2013-02-10 (Niedziela)

Kiełbasa, Fiut, Cymbał, Ruchalski, Krowa, Chujeba, Paskuda, Warchoł, Oszczypała, Bolibrzuch. Są ofiarami żartów, narzekają na zmarnowane dzieciństwo, walczą z obraźliwymi aluzjami. Każda z osób noszących takie nazwisko bez problemu mogłaby się ubiegać o jego zmianę, a jednak w Polsce wciąż żyje wiele rodzin, które nie zamierzają tego robić i swoje nazwiska rodowe, choć w oczach wielu osób uchodzące za śmieszne lub wulgarne, traktują jako coś zupełnie normalnego. I dziwią się, że otoczenie nie potrafi tego zaakceptować.

Moje nazwisko – mój problem

– Nazywam się Kotas – mówi nauczycielka w gimnazjum – i szczerze przyznaję, że moje nazwisko nigdy nie sprawiało mi problemów, ba, nigdy nawet źle mi się nie kojarzyło, dopóki nie zaczęłam pracować w szkole. Uczniowie chichotali, kiedy się przedstawiałam – a ja, naiwna, wciąż nie rozumiałam dlaczego. Dopiero pewnego dnia zobaczyłam na tablicy ogłoszeń swoje nazwisko, w którym ktoś bardzo wyraźnie poprawił O na Ó. Byłam w szoku, ale przynajmniej zrozumiałam te wybuchy wesołości, które mi towarzyszyły. Nazwiska zmieniać nie zamierzam, lubię je.

– O zmianie nazwiska myślałam wiele razy – zapewnia mnie pani Pastuch, nauczycielka ze szkoły podstawowej – ale ostatecznie nigdy nie podjęłam żadnych kroków w tym kierunku. Uczniowie na początku trochę się zgrywają, opowiadają, że mają zajęcia z pastuchem, i niezmiernie ich to bawi, ale ja mam czterdzieści lat, więc zdążyłam się już przyzwyczaić. Nie jestem na punkcie nazwisk jakoś bardzo przewrażliwiona, ale staram się zwracać uwagę, żeby nigdy żadnego nie przekręcić i nikogo nie urazić. Oczywiście, miałam kilka wpadek – kiedyś napisałam z błędem nazwisko mojej uczennicy, „Rzygadło” zamiast „Żygadło”, i było mi naprawdę strasznie głupio. Teraz jestem już dużo ostrożniejsza i dzięki temu udaje mi się unikać takich nieprzyjemnych sytuacji. Któregoś razu pilnowałam dzieciaków z różnych klas podczas zawodów – i nagle grupka uczniów obok mnie zaczęła krzyczeć: „Ruchaj! Ruchaj!”. Już miałam się oburzyć i zganić ich za używanie nieprzyzwoitych słów, ale całe szczęście coś mnie tknęło i zerknęłam na spis biorących udział w zawodach chłopców. Jeden z nich nazywał się właśnie Ruchaj.

– Bywa zabawnie, jeśli podejdzie się do tego z przymrużeniem oka – zapewnia mnie pani Kiełbasa, kucharka. – Moje nazwisko świetnie pasuje do wykonywanego zawodu, ludzie się śmieją, że moim przeznaczeniem jest praca w kuchni! Nie jest źle, mnie to bawi, a znajomi nawet kolekcjonują dla mnie anegdotki o ludziach z nazwiskami, które pasują albo nie pasują do ich zawodów. Ostatnio ktoś wypatrzył dla mnie chirurga o nazwisku Rzeźnik, ktoś odwiedził ginekologa o nazwisku Kroczak, a pracownica w pobliskim sklepie mięsnym nazywa się Świnka. Zabawne sytuacje? Ano były – robiłam kiedyś zamówienie i na koniec pytają mnie o dane osobowe. Więc mówię, że Kiełbasa, a oni na to: tak, tak, kiełbasa już zamówiona.

– To bywa męczące – mówi pan Skąpy. – Wciąż i wciąż słyszę te same żarty, zaczęło się w szkole podstawowej. Nie chciałem czegoś pożyczyć i już słyszałem, że jakie nazwisko, taki charakter. Teraz jest to samo – kiedy mówię, że coś jest za drogie i tego nie kupię, zaczynają się niby zabawne docinki, że no tak, nazwisko zobowiązuje. Ja mam poczucie humoru i dystans do siebie, ale mogliby zdobyć się na coś oryginalniejszego. Mój znajomy nazywa się za to Wolny i to też wywołuje u ludzi nagły przypływ poczucia humoru – wystarczy, że się przedstawi, a ludzie chichoczą i prawie za każdym razem w takiej sytuacji pada żart: a ja zajęty!

Imię + nazwisko = rozczarowanie

Zjawisko nie aż tak popularne, choć praktykowane od dawna – rodzice, chcąc wynagrodzić dziecku popularne, dziwne lub śmieszne nazwisko, decydują się nadać mu niespotykane i rzadkie imię. Jednak plan ten często nie spełnia oczekiwań, a niebanalne imię połączone z niebanalnym nazwiskiem zwykle staje się przyczynkiem do żartów. – Kiedy byłam mała, w bloku naprzeciwko mieszkała taka patologiczna rodzina – wielodzietna, z zamiłowaniem do alkoholu – opowiada jedna z moich rozmówczyń. – Nazywali się Kapusta i kiedy urodził się im kolejny syn, postanowili, że nazwą go jakimś wspaniałym imieniem, skoro noszą takie „zwyczajne” nazwisko. I tak po podwórku, ku uciesze wszystkich dzieci, biegał Roland Kapusta. Biedny chłopak.

Inni rodzice po narodzinach dziecka wykazują się specyficznym poczuciem humoru i robią swojemu dziecku psikusa, za którego ich potomek płaci potem przez całe życie. W internecie furorę robi historia dziewczyny, której rodzicie wykazali się wyjątkowym dowcipem i, nosząc nazwisko Pszczółka, nazwali córkę Maja. Żart udany, choć teraz Maja Pszczółka płaci za humor swoich rodziców za każdym razem, kiedy musi się przedstawić lub podać w urzędzie swoje dane. – Rodzice byli przezabawni. Aż do dzisiaj zwijam się ze śmiechu – mówi ponuro mój rozmówca. – Myśleli, że będę taki wyjątkowy, ale szczerze – jak potraktować poważnie kogoś, kto nazywa się Zygmunt Zygmunt?

Nazwisko czyni człowieka?

– Często mówi się, że nasze imię ma duży wpływ na to, jak postrzegają nas ludzie, ale podobnie jest też z nazwiskami – mówi psycholog. – Inaczej będziemy patrzeć na Piotra Kowalskiego, a inaczej na Piotra Fiuta, przynajmniej na samym początku, dopóki ich nie poznamy i dziwne nazwisko przestanie być tym, na co zwraca się uwagę. Tę tezę popierają wyniki amerykańskich badań, z których jasno wynika, że nasze nazwisko ma wpływ na to, jak widzą nas inni. Okazuje się że nazwiska, które mają swojskie brzmienie i które nie sprawiają problemów z wymową, wzbudzają w ludziach większą sympatię; noszące je osoby mają też większą szansę na odniesienie sukcesu, zdobycie pracy, awans.

– Osobiście uważam, że nazwisko, jako część naszej osobowości – które, tak jak imię, towarzyszy nam od narodzin – w jakimś stopniu wpływa na nas i kształtuje nasz charakter, postrzeganie świata, to, jak odbieramy samych siebie. Osoby noszące nazwiska obraźliwe, dziwaczne czy wzbudzające wesołość innych mogą postrzegać się w sposób negatywny. Moi rozmówcy często twierdzą, że ich imię lub nazwisko przeszkadza im w zrobieniu kariery, wpływa na to, jak postrzega ich społeczeństwo – w końcu ludzie, na podstawie skojarzeń, oceniają innych. Myślę jednak, że wszystko zależy od stopnia akceptacji – można przecież spotkać i pana Potockiego, który w życiu niczego nie dokonał, i pana Ruchaja, który cieszy się poważaniem. Moja rada? Jeśli jako pani Baran, pan Bolibrzuch czy panna Fiut czujesz się dobrze ze swoim nazwiskiem, nie daj sobie wmówić, że masz być człowiekiem nieszczęśliwym. Ale jeśli sądzisz, że po zmianie nazwiska poczujesz się lepiej, zyskasz pewność siebie – zmień, nic nie stoi przecież na przeszkodzie. Tylko pamiętaj, że inne nazwisko niczego nie zmieni bez dobrego i pozytywnego nastawienia.

A może by tak zmienić?

Pozornie wydaje się, że nie ma nic prostszego – wystarczy skończyć osiemnaście lat, odwiedzić Urząd Stanu Cywilnego i złożyć odpowiedni wniosek. W rzeczywistości jednak nie jest to aż tak proste, a samo postępowanie obwarowane jest różnymi zakazami i wymaganiami. Przede wszystkim szansy na zmianę nazwiska nie ma każdy – dopuszcza się taką możliwość, gdy, na przykład, dana osoba posiada nazwisko ośmieszające lub naruszające godność osobistą, co w rezultacie daje dość szerokie pole do interpretacji. Zmiana możliwa jest również wtedy, gdy nazwisko ma formę imienia albo zagraniczne brzmienie; lub gdy dana osoba używa innego nazwiska na co dzień (głównie w przypadku artystów, aktorów i piosenkarek posługujących się pseudonimem scenicznym).

– Niedługo czeka mnie wyprawa i walka z urzędem o zmianę nazwiska – wzdycha jedna z moich rozmówczyń. – Jestem Baran i przez dwadzieścia kilka lat wierzyłam, że wizyta w urzędzie mnie ominie, bo przecież mam łatwiej, jestem kobietą, więc wyjdę za mąż i bez żadnych szopek zmienię nazwisko. Dopóki nie znalazłam chłopaka idealnego, który ma tylko jedną wadę – nazywa się Chodak. Teraz mam inny problem – zastanawiam się nad wyborem przyszłego nazwiska, ale tutaj również napotykam jakieś wymagania i obostrzenia, więc nie wiem ostatecznie, na co urząd wyrazi zgodę.

Wybór nowego nazwiska nie jest najłatwiejszy – nie można zmienić go na nazwisko historyczne ani na znane na polu kultury, polityki czy nauki (dopuszcza się w tym przypadku odstępstwa, jeśli takie nazwisko występowało wcześniej w drzewie genealogicznym danej osoby). Ale, z drugiej strony, zmiana nazwiska na inne nie jest też ani wyjątkowo czasochłonna, ani kosztowna; część rodzin po prostu nie widzi takiej potrzeby, a nowe nazwisko uważają za całkowicie zbyteczne. – Okej, nazywam się Fiut – i co z tego? – mówi mój rozmówca. – Jest taki wybitny historyk literatury, Aleksander Fiut, i jakoś żyje z takim nazwiskiem, publikuje i jest poważany. On może, a ja nie? Niech tylko ludzie przestaną się głupkowato śmiać, kiedy się przedstawiam, a wszystko będzie w porządku. Mnie moje nazwisko nie przeszkadza – a jeśli denerwuje kogoś innego, to co poradzę, jego problem.

(MT)
Sonia Miniewicz
http://wiadomosci.onet.pl/

Komentarze 43 do “Poczet nazwisk polskich”

  1. Skoro jesteśmy przy grotesce to ciekawe, ilu w Polsce jest Paździochów, Graczyków oraz czy w realu znajdzie się choć jeden Jan Maria Trzepiekoński? 🙂

  2. anatom said

    moje nazwisko brzmi gruchot i bardzo dobrze sie z nim czuje,chociarz czasem sie slyszy zlom,klamot,rupiec.

  3. A tak bardziej serio, to spośród dwóch znanych nazwisk: obecnego premiera RP i dyżurnego antysemity, etymologicznie słowo TIUSK jest starogermańskim prawzorcem współczesnej nazwy „deutsch”, zaś BUBEL oznacza lipny produkt. Oba nazwiska wiernie oddają zawodową aktywność tych panów. Herr Marucha, jak Pan myśli: czy te parchy ponazywali się tak w akcie totalnej hucpy?

  4. Kronikarz said

    Niechlujstwo z „chociarz” – chociaż = jest poważniejsze !

  5. Jan said

    Wobec inwazji ludzi o zmienionych nazwiskach, w każdej dziedzinie życia w Polsce i nie tylko, wolałbym zachować swoje nazwisko. Nawet gdyby było najpaskudniejsze, aby nie dawać pozoru podejrzenia o pochodzenie z narodu wybranego.

  6. Przecław said

    ad.Kronikarz.
    Pod art. „Słowiański Berlin” umieścił Pan kilka linków dotycżących etnogenezy Słowian, po czym sugerował Pan abym się do tego ustosunkował.
    Potem zwrócił mi Pan uwagę, że tego nie przeczytałem, choć przecież to sprawy dla mnie dobrze znane.

    Ja nie bardzo widzę związek tego z tematem nazwy Berlina i nie bardzo wiem czego się Pan ode mnie spodziewał.
    Z pewnością nie rozstrzygnę czy termin Słowianie ma jakiś związek z rzymskim „slave”, który oznaczał niewolnika. Chcę tylko zwrócić uwagę na zasadniczą sprzeczność tych co głoszą teorię allochtoniczną, a jednocześnie mówią na temat związku tych dwóch terminów. „Slave” u Rzymian liczy sobie conajmniej 2000 lat, a prawdopodobnie jest starsze. Jak to pogodzić z głoszeniem, że „Słowianie pojawili się na scenie europejskiej w 6-7 wieku” ?
    Jak można głosić obie tezy jednocześnie, przecież jedna przeczy drugiej ? Ci kłamcy są żenująco głupi i nie ostrożni.
    Tezę o związku nazwy Barlina z procederem brania niewolników uważam za aberrację umysłową. Mogę zrozumieć prof.Pogonowskiego, przy całym szacunku dla tej zasłużonej postaci, który przesiedział 5 lat w Sachsenhausen i w związku z tym nabawił się małego przekrętu mentalnego. Nie powinno jednak być taryfy ulgowej dla tych, którzy w łagrze nie siedzieli. Nazwa „Barlin” w tym właśnie brzmieniu nie jest martwa, jest żywa do tej pory i występuje w świadomiści setek tysięcy, a nawet milionów ludności autchtonicznej, która w znacznej większości nie posługuje się już i nie zna starego języka słowiańskiego, ale zna nazwę Barlin.
    Jest więcej nazw, w Polsce i w innych krajach słowiańskich, które mają w swoim rdzeniu „barło”, czy wszystkie zatem należy kojarzyć z ponurym procederem poboru niewolników ?

  7. Ad. 2

    „moje nazwisko brzmi gruchot”

    – Mi się podoba. To od gruchania. A gruchają gołębie.

  8. Pokręć said

    Aaaa, zagraniczne brzmienie, to już wiem, dlaczego tylu „Rosenbergów”, „Goldfarbów”, „Szechterów” i innych „Blumsteinów” pozmieniało sobie nazwiska na „-ski”, „-cki” i „-ik”…

  9. Ja mam niemiecko-żydowskie (chociaż sięgając aż do 1760 wszyscy Grunholzowie to byli katolicy, w tym katoliccy księża na Pomorzu, do dziś ta tradycja jest kontynuowana).
    Nie zmienię – źle. Zmienię – źle.
    Panie premierze, no i jak tu żyć?!

    Pozdrawiam

  10. Pokręć said

    @9: Bo Pan ma czyste i uczciwe zamiary. Jakby Pan zmienił, stanąłby Pan w jednym szeregu z takim Stolzmanem. To nie wstyd ani problem mieć nazwisko niemieckie zakończone na „-stein” czy „-berg”. Wstyd jest, kiedy, aby go nie zbrukać, zamienia się je na polsko brzmiące.
    Można się nawet nazywać „Godson”, być czarnoskórym protestantem i do tego PO-wcem a zachowywać się z honorem godnym Polaka, którym przyszło kiedyś zostać.

  11. Ad.10
    Są tacy, którzy twierdzili, że powinienem się swojej rodziny wstydzić.
    Tego, że jacyś katoliccy Niemcy postanowili się osiedlić na terenach zaboru Pruskiego. Rzemieślników z Gdańska i Sopotu, człowieka, który założył firmę przewozową (dorożki), księży, którzy zakładali parafie katolickie na Kaszubach. Tak, wedle pewnych osób powinienem się wstydzić tych korzeni. Podobnie jak kozackich białogwardzistów, którzy walczyli z bolszewikami ramię w ramię z nami w 1920 i już na stałe tu osiadli. Łatwo się więc domyślić komu nie w smak takie katolickie i anty-socjalistyczne korzenie.
    A samo nazwisko nijakie. Zielone drzewo/drewno zdaje się.

    Pozdrawiam

  12. Czasem czyjeś imię może przynieść sromotę w obcym kraju. Wyobraźcie sobie Bułgara o imieniu Kałojan, który by do nas przyjechał:
    – Co to za brudas?
    – Aaa, to tylko jeden „gówniany Jasiu”…

    Albo ktoś taki jak znany z filmu „Ekstradycja” kompozytor Jerzy SATANOWSKI, wyobraźmy sobie, jedzie do Hiszpanii i majstruje jakiejś siniorze dzidziusia, któremu dają na imię Jesus [czyt. hesus]. Potem zaś cała trójka jedzie do Polski, a podrośnięty bobas idzie do pierwszej klasy. Podczas katechezy ksiądz sprawdza obecność:
    – Jesus Satanowski?
    – Nie ma go dzisiaj.
    – A gdzież tego świętoszka diabli wzięli?

  13. Zerohero said

    A może by tak zmienić?

    Pozornie wydaje się, że nie ma nic prostszego – wystarczy skończyć osiemnaście lat, odwiedzić Urząd Stanu Cywilnego i złożyć odpowiedni wniosek. W rzeczywistości jednak nie jest to aż tak proste, a samo postępowanie obwarowane jest różnymi zakazami i wymaganiami. Przede wszystkim szansy na zmianę nazwiska nie ma każdy – dopuszcza się taką możliwość, gdy, na przykład, dana osoba posiada nazwisko ośmieszające lub naruszające godność osobistą, co w rezultacie daje dość szerokie pole do interpretacji. Zmiana możliwa jest również wtedy, gdy nazwisko ma formę imienia albo zagraniczne brzmienie; lub gdy dana osoba używa innego nazwiska na co dzień (głównie w przypadku artystów, aktorów i piosenkarek posługujących się pseudonimem scenicznym).

    I tak Kotas będzie Kotasem, Pastuch Pastuchem, a Goldstein zostanie Radziwiłem. 🙂

  14. Zbigniew Козил said

    Moje mnie się też podoba. Znaczy Kozioł. Козил wymyślili mi w konsulacie kanadyjskim w Toronto, nie wiem dlaczego (znaczy już teraz wiem), ale bez mojej konsultacji. Козил też może być. Tylko na dokumentach wszelkich w Rosji podpisuję się po prostu Zbigniew, aby nie mieszać (w paszportach też; łacińskimi literami, co czasem wprowadza konsternację, a w skrajnych przypadkach, a zdażyło mi się to w poważnym urzędzie, pewna jewrejko-rosjanka rzuciła sie na mnie: co to jest, napisz pan poprawnie!).

    Rosjanie mają większe problemy, bo tu najwyraźniej śmieją się z nazwisk. Nie wszyscy, oczywiście. Problem znacznie poważniejszy niż w Polsce. To i dlatego zmieniono mi nazwisko. Słowo „kozioł” jest przede wszystkim synonimem złodzieja.

    Żona mówi mi, też śmiejąc się przez zęby, że tutaj produkowano i nazwiska w rodzaju Komsomołka albo Traktorzystka. Nie mówiąc o takich jak Stalinka albo Leninka.

    Takie bardziej animistyczne nazwiska występują właśnie w krajach słowiańskich. Ale jeszcze bardziej w Azji. I znowu, żona mówi, że w Rosji to czasem nawet nie robią przekładu ściśle wedle transkrypcji dla powiedzmy Chińczyków. Bo ich nazwiska po przekładzie są często jakby związane z wulgarnym seksem. 😉

  15. walerianda said

    Jeżeli już ktoś wyśmiewa nazwisko a nie daną osobę ( jak jest za co ) to tylko wystawia świadectwo o sobie.

  16. Rysio said

    A moje nazwisko po japońsku piesze się ケイ.

    No i bądź tu mądry człowieku.

    😦

  17. Rysio said

    Kozioł – Козил – コジオル.

    Też ładnie.

    😉

  18. Przecław said

    ad.13
    Ja tylko nie rozumiem czemu Panu nie przełożyli tak jak poprawnie pisze się po rosyjsku, czyli „Kozeł” ? Po co kombinowali i udziwniali ?

  19. Zbigniew Козил said

    Przecław, Kozeł to mówił do mnie mój nauczyciel chemii w szkole średniej, gdy zdarzyło mu się, nieczęsto, być złośliwym w stosunku do mnie (on przyszedł z Armią Czerwoną z Witebska jako czysty i właściwy jak najbardziej narodowościowo; był jednak oprócz tego znakomitym nauczycielem). Nazwisk nie tłumaczy się. Nazwiska podlegają transkrypcji.

    Na przykład, tzw Osama bin Laden to wedle transkrypcji polskiej Usama ibn Laden. Tylko znajdź dziennikarza który o tym wie…

  20. Przecław said

    ad.18.
    Ale właśnie „Kozeł” jest dokładnie odpowiednikiem polskiego „Kozioł”, bo „e”czyta się jak „jo” w wymowie rosyjskiej i cyrylicznym alfabecie, a znaczenie jest też to samo co w polskim i taka jest właśnie transkrypcja.
    Ten urzędnik musiał być wyjątkowo tępy.

    КозëлAdmin

  21. Zbigniew Козил said

    eh, czasem za dużo o sobie ja.

    Po rosyjsku prawidłowa transkrypcja jest Козиол. Tak i mi raz zrobiła omyłkowo zawodowa tłumaczka, przygotowująca pismo urzędowe (też jewrejka, jeśliby to komuś było ciekawe) nie przeczytawszy prawidłowo paszportu (ale za korektę forsy już nie chciała).

    „Ten urzędnik musiał być wyjątkowo tępy.”

    Urzędnik nie był całkiem tepy, tylko złośliwy. Ja PODPISUJĘ się (podpis nieczytelny, acz w pełni czytelny) oficjalnie samym imieniem, po polsku. Co Rosjan wprawia w zakłopotanie.

  22. @ 14, pan Zbyszek Koził:
    Po mojemu to rogate zwierzątko jest raczej uniwersalnym synonimem CZARTA niż pospolitego kradzieja (temu to z fauny bardziej patronuje sroka albo cyganus), chyba że rassijskaja tradicja głosi inaczej od naszo polszej. A Kitajce to noszą nazwiska, jakby rzucali metalowe naczynia na schody: [dong! dzing! beng!]. 😉

    @ Rysio, jeśli studiowałeś japonistykę to oświeć mnie, co oznacza japońskie słowo SHAKABUKU? Jeśli ma kilka znaczeń, jak np. słowo KATAYAMA, to podaj wszystkie. Niestety, jedna moja bliższa koleżanka, co akurat na I roku liznęła tego kierunku (a ja jej wdzięków :D), nie znała znaczenia pierwszego słowa. Dziś pewnie już by znała, lecz na razie jest definitywnie poza moim zasięgiem i nawet nie wiem co porabia. :/ Tak więc pomóż, Rysiu! (A może panie Rysiu? – wszak trudny kierunek wzmaga szacunek… 😎 ).

  23. Zbigniew Козил said

    Skoro już przy głosie jestem.

    Taki film. Nie głupi i niezły. Tylko raz jednak przepatrzyłem. Wcale nie jestem pewien, czy trochę umysłowo nie zboczony. Ale teraz to normalnych prawie nie ma. Nawet Amadeo o Mozarcie, co było dość oczywiste, podkreśla jego masonizm, ależ oczywiście.

    Ten akurat film Oscara nie dostał, co pozytywnie świadczy.

    To jest coś w rodzaju dramatu psychologicznego. Z główna rolą chłopca. Ale tez i coś więcej. Może i odrobina wiary i filozofii. Sam ciekaw żem opinii. Może ja miałem zły wieczór oglądajac to pierwszy raz, gdy mnie zainteresował? Nadal nie wiem, czy rzygać czy uwielbiać, a patrzeć jednak teraz nie będę znowu.

    Szósty zmysł.

  24. Zbigniew Козил said

    uh, embedding disabled…

    comments disabled..

    no to:

    a tak, jeśli podam adres URL, to traficie?:

  25. Zbigniew Козил said

    Taka cisza.

    Czy wiecie, że wierzę, jako fizyk, w istnienie dwóch czasów?

    Jeden czas to jest ten z fizyki. On ten z procesami fizycznymi. Determinizm zjawisk.

    Ale jest i drugi czas. Czas, którego nie ma. Jest i nie ma. Czy może być coś, co jest i nie ma?

    Jest, bo jest. Jest, bo nie ma.

    Nie ma, bo jest.

  26. Zbigniew Козил said

    Jeśli idzie o głupotę, to Rosja przewyższa polską głupotę.

    Na mnie akurat rzucili się chłopcy z FSB. Duraki.

    Boją się, kretyni, że wykradnę im coś z tajemnic rosyjskich.

    Tylko że to nad czym ja pracuje to jest przestarzałe 30 lat. Nikt tym już nie zajmuje się.

  27. Rysio said

    „……Ale jest i drugi czas. Czas, którego nie ma. Jest i nie ma. Czy może być coś, co jest i nie ma?
    Jest, bo jest. Jest, bo nie ma.
    Nie ma, bo jest……..”

    Panie Profesorze Kozioł, zgubiłem się, czy mógłby Pan to jeszcze raz powtórzyć?

    🙂

  28. Kronikarz said

    Przecław, ad 6/ oraz ad 29 in https://marucha.wordpress.com/2013/02/07/slowianski-berlin/#comment-229094

    Drogi Przecławie,

    Bardzo Waści dziękuje za interesującą wypowiedz w 6/ „Poczet nazwisk polskich”.

    Staram się odpisać, co chciałbym zrobić w sposób przemyślany i wyważony, bo 1- temat na to zasługuje a 2- Pan, Przecławie, jest umysłem finezyjnym i, wydaje mi się, posiada odpowiednie w tym temacie kompetencje, by sprawę popchnąć do przodu.

    Myślę, ze powinien Pan, jak to sugerował Gajowy, napisać coś choć o Berlinie – a to z 6/ wydaje się dobrym początkiem -, ale najlepiej na temat Berlina właśnie nakreślając jakiś porządny szkic o Słowianach z tamtych terenów. Przynajmniej szkic, mowie, bo wiedza w tym względzie wydaje się w rozsypce. Pełno drobnych czy większych wypowiedzi, jeśli się dobrze szuka, o braciach Słowianach aż po Hamburg czy też Ren ale, dla kogoś mało upartego w dociekaniach czy niezbyt umysłowo wnikliwego, ani to łatwo dostępne ani odpowiednio czytelne.

    Jeśli Pan zechce, to mogę asystować w elaboracji takiego tekstu, ale tylko asystować, bowiem moje wykształcenie oraz nabyte później kompetencje zahaczają o te sprawy i pozwalają mi tylko unikać błędnych pojęć na takie tematy. Pan, natomiast, wydaje mi się, jest dość dobrze zorientowany w tej tematyce. Do dzieła zatem ; – )

    3- Co do sedna Pańskiej wypowiedzi w 6/ „Poczet nazwisk polskich” to: a) linki umieszczone powyżej przeze mnie należny, jak tam wspomniałem, traktować orientacyjnie czy jako przyczynek do ogólnej dyskusji; b) wstawiając je myślałem o innych czytelnikach Gajówki i już w tym momencie przypuszczałem, że dla dla Pana, Przecławie, są to oczywistości – ” sprawy dla mnie dobrze znane”, pisze Pan; c) co do twierdzenia, które Pan z niechęcią odtrąca – “Słowianie pojawili się na scenie europejskiej w 6-7 wieku” – i słusznie, bo nie tylko Rzymianie ale też i Grecy w 5-4 wieku p.n.e o Słowianach pisali. Natomiast, głoszenie o zaistnieniu Słowian w 6-7 wieku jest dziełem umysłowego niechlujstwa, bo rozwój szkolnictwa chrześcijańskiego przypada, owszem, na epokę karolińską ale odbywa się to w oparciu o siec szkolnictwa rzymskiego począwszy gdzieś tak od 440 a głownie od restauracji Justyniańskiej. Co do twierdzeń Pogonowskiego, to zgadzam się z Panem.

    Wracając do źródłosłowu „Barlin” i „barło” a możne jednak „Bralin” od „brało”, to proponuje podrzucić Szanownemu Panu Przeciwlawinowi, to ale tylko propozycja, niektóre ze źródeł moich informacji, a jest tego sporo. Tu – na początek – wspomnę tylko o wydarzeniach z 1056 roku: Bitwa pod Przecławą czyli Grunwald Wieletów.

    Tak, Przecławiem, jeśli weźmie mnie Waść na asystenta. Wiele rzeczy mam po francusku a tu coś po niemiecku:
    http://www.hdbg.eu/karten/karten_detail_140.php

  29. Rysio said

    Ruscy od zawsze mieli fioła na punkcie szpionów – chyba im to tak zostało.

  30. Dictum said

    Ad. 10

    cytat:

    Gdy w latach okupacji niemieckiej przyszła godzina największej próby, zdecydowana większość warszawian niemieckiego pochodzenia nie tylko odmówiła podpisania volkslisty, lecz także zaangażowała się w antyhitlerowską działalność w AK i w strukturach państwa podziemnego. Walczyli także w Powstaniu Warszawskim.

    Pochodzenia niemieckiego był m.in. poeta Artur Oppmann, księgarze Gebethnerowie, Kerntopfowie – producenci pianin, na których m.in. grywał Ignacy Jan Paderewski, cukiernicy Wedlowie czy Kolbergowie – których potomek Oskar Kolberg był pierwszym polskim folklorystą. – Nie wiem, czy kibice niemieccy idący mostem Poniatowskiego na mecz w ramach Euro byli świadomi, że oprawa architektoniczna mostu była dziełem architekta o niemieckich korzeniach Stefana Szyllera. W topografii miasta mamy al. Szucha czy ul. Zuga, projektanta m.in. kościoła ewangelicko-augsburskiego na obecnym pl. Małachowskiego. Niemieckie korzenie miał także ostatni dyktator powstania styczniowego Romuald Traugutt – mówił Markiewicz.

    Album rozpoczyna wstęp historyczny opowiadający o dziejach Niemców w Warszawie – od lokacji miasta w ok. 1300 r. po czasy współczesne. W dalszej części znalazły się fotografie ilustrujące dzieje 26 niemieckich rodzin. Na zdjęciach można zobaczyć m.in. portrety przedstawicieli rodów, ich mieszkania, zjazdy rodzinne, wycieczki czy należące do nich zakłady przemysłowe.

    Wydawnictwo prezentuje m.in. sylwetki warszawiaków pochodzenia niemieckiego, przedstawicieli różnych profesji: architektów (Efraim Schroeger, Jan Chrystian Schuch, Szymon Bogumił Zug, Jan Fryderyk Heurich, Stefan Szyller), malarzy (Zygmunt Vogel, Józef Brandt, Wojciech Gerson), artystów sceny i muzyków (Józef Elsner, siostry Straus), naukowców (Oskar Kolberg, Samuel Bogumił Linde, Joachim Lelewel), prekursorów polskiej fotografii (Karol Beyer, Konrad Brandel), duchownych (pastor Leopold Otto, bp Juliusz Bursche) oraz wojskowych i działaczy niepodległościowych (Romuald Traugutt, Edward Juergens, płk Ignacy Boerner, gen. Gustaw Orlicz-Dreszer, gen. Władysław Anders).

    Tomasz Markiewicz

  31. galaszek said

    A joto siasmieja z tych wszytkich smiasznych nazwiskow ….bo jo to mam powazne „czystopolske” nazwisk …. a przy tem i barzo tradycyjne-a nie jakies wyszukane – imie. A calosc to brzmie barzo dumnie – Srul Comachuj …….

  32. Zbigniew Козил said

    „Ruscy od zawsze mieli fioła na punkcie szpionów – chyba im to tak zostało.”

    Owszem, zostało.

    Tylko, qurwa blada, ja sam nie rozumiem do końca. Nie rozumiem wszystkiego.

    Bardzo lubię Rosjan i jestem w mojej duszy z niemi (moja żona! myślicie, że ona ot tak sobie? ona też wszystko wie!)

    A pieprzę to wszystko.

    Ja Rosji złego nie zrobiłem i zamiaru złego nie mam.

    Pieprzę FSB które wie o mnie wszystko (!). Pieprze moja nową rektor uniwersytetu z która rozmawiałem bez sensu (nie ona będzie określać moją drogę życiową).

  33. Nemo said

    AD.23
    „Taka cisza.

    Czy wiecie, że wierzę, jako fizyk, w istnienie dwóch czasów?

    Jeden czas to jest ten z fizyki. On ten z procesami fizycznymi. Determinizm zjawisk.

    Ale jest i drugi czas. Czas, którego nie ma. Jest i nie ma. Czy może być coś, co jest i nie ma?

    Jest, bo jest. Jest, bo nie ma.

    Nie ma, bo jest.”

    Gdybym odpowiedział,że tego nie wie nikt,to bym skłamał; bo nikt to wie,tylko wszyscy nie wiedzą.

  34. przestrzegajinterpunkcji said

    Komentarz do Kronikarz powiedział/a i nie tylko.
    2013-02-10 (niedziela) @ 10:02:04
    Niechlujstwo z “chociarz” – chociaż = jest poważniejsze ! Podobnie powazne jest „poważniejsze !” w porownaniu z „poważniejsze!”

    Bledy interpunkcyjne komentatorow to prawie juz zmora. Nie oddziela sie przeciez kropki, przecinka, wykrzyknika, znaku zapytania (i innych) od poprzedzajacego ich wyrazu i nie przykleja sie tych znakow do nastepnego wyrazu. Rowniez stosuje sie odstep po tych znakach. Poczatek nawiasu oraz jego zakonczenie nie wymaga odstepu.
    Z zasadami interpunkcji mozna zapoznac sie na przyklad na jednej z wielu stron w internecie: http://so.pwn.pl/zasady.php?id=629736

  35. Easy Rider said

    Znałem ludzi, którzy nazywali się Brudny, Stęchły, Tuman, Ćwiok, co oczywiście nie pozostawało w związku z cechami fizycznymi i umysłowymi tych osób. Zmiana nazwiska, to nie taka prosta sprawa i nie mam tutaj na myśli drogi urzędowej. To można, a czasem nawet trzeba dokonać za granicą, aby nazwisko było komunikatywne dla tubylców, jeżeli zwłaszcza jeżeli zawiera polskie znaki. Ale w kraju, to jakby wyzbycie się własnej tożsamości. Jak później rozmawiać z rodziną, która nie zmieniła nazwiska? Przecież w skrajnym przypadku mogą się takiej osoby wyprzeć, skoro ona wyparła się nazwiska. Kiedyś ludzie chyba nie mieli takich problemów, bo inaczej nie przybieraliby tych różnych dziwnych czy śmiesznych nazwisk.

  36. Rysio said

    re 32. Z ciebie Kozioł to w gruncie rzeczy fajny facet.

    Tylko nie sentymentuj i nie użalaj się za bardzo nad sobią, bo to działa przeciwko tobie.

    A na koniec to i tak wszyscy dostaniemy łopatą w tyłek.

    😉

  37. Rysio said

    re 35. „……..Znałem ludzi, którzy nazywali się Brudny, Stęchły, Tuman, Ćwiok, co oczywiście nie pozostawało w związku z cechami fizycznymi i umysłowymi tych osób……”

    Ja tak naprawdę to nazywam się Czysty.

  38. Re: 37 „rysie” i „ptysie”…

    Nazwisko nie wystarczy zmienic. Trzeba sobie na niego zasluzyc…
    Podobnie jak z szacunkiem i zaufaniem…rowniez trzeba sobie na nie zasluzyc…
    ========================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

  39. Rysio said

    Na nazwisko trzeba sobie zasłużyć.

    Hm, no to wszyscy sobie zasłużyli, bo wszyscy jakieś tam nazwiska mają.

  40. Miet said

    Ad 32.
    Spokojnie Panie Zbigniewie.
    Dziwi się Pan, że nie wszyscy tam Panu ufają? To tylko świadczy, że są czujni – nie tak jak te nasze pridupasy, którym Mosad koło dupska robi jak tylko chce a oni merdają ogonkami i tylko potrafią się przymilać i łasić.

    Ci co Pana namierzają wiedzą, że ma Pan obywatelstwo kanadyjskie i że jest Pan Polakiem – oni spełniają swoją powinność dla swojego kraju. Powinien im Pan pogratulować a nie złościć się na nich.

  41. Brat Dioskur said

    Poczet polskich nazwisk/oto jakas amerykanska celebrytka nadala swojemu synkowi imie Blue Bear Jarecki!. nazwisko chyba zaczyna sie na a a jest to dosc znana aktorka.

  42. Franek franca said

    Re: 41
    Podobno w Polsce jakaś idąca za modą niewiasta chciała dać synkowi na imię Kermit, od żaby z amerykańskiego show, ale na szczęście urzędnicy się na to nie zgodzili. Ale miał by dzieciak kompleksy…

    Re: 12
    Jesus Satanowski – bardzo oryginalne zestawienie. 😀 Sam to wymyśliłeś, czy odgapiłeś z jakiejś satyry?

    Re: Ricardo
    A jak po japońsku pisze się Franciszek?

    Re: Zbigniew Козил
    A jakie na Wschodzie są używane śmieszne imiona/nazwiska?

    Ekscentryków nie brakuje. Niektórzy z nich to mają zaiste ciekawe wyczucie smaku:
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114873,6074566,Cukiernia_odmowila_tortu_rodzicom_dziecka_nazwanego.html

  43. @ 30, Dictum:
    Joachim Lelewel był ŻYDEM! A ci tak są obywatelami państwa, do którego przynależą, jak tasiemiec jest obywatelem pacjenta – co stwierdził J. Nordman, XIX-wieczny socjolog.

    @ Rysio – jeśli tu jeszcze zajrzysz, to przypominam siebie z @22. Nie odpowiedziałeś!

    @ 42 Franek franca, wzw. z moim @12:
    Hehe, jak mi dobrze zapłacisz, to obmyślę i napiszę skecz/ artykuł/ paszkwil/ pracę magisterską nawet, na dowolny temat – z wyjątkiem lewackiego szkalowania Białej Rasy. A i często bez odpłatności nabazgram to i owo, bo operowanie piórem sprawia mi więcej radości od naparzania brudasów i chędożenia tych koleżanek, które już mi się „przyjadły” – choć wedle nauk św. Augustyna czy Tomasza z Akwinu bodajże, musi być zachowana równowaga między ciałem a umysłem. Więc piszę i działam. 🙂

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: