Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Domowe sposoby na grypę

Posted by Marucha w dniu 2013-02-22 (Piątek)

 

Wciąż trwa znienawidzony przez wszystkich okres ochronny dla wszelkiej paskudy, która wywołuje przeziębienie i grypę. Warto znać co najmniej kilka sposobów na to, jak szybciej pozbawić siebie lub swoje dziecko uporczywego kaszlu czy męczącego kataru.

Jest kilka sposobów, które od kilkudziesięciu lat stosuję w swoim domu, a których nauczyła mnie mamusia. Sama leczyłam w ten sposób swojego męża i dzieci, a teraz leczę wnuki.

Zacznijmy od kaszlu, którego zazwyczaj próbujemy pozbyć się najprędzej. Każdemu polecam (choć nie każdy lubi) słynny w moich rodzinnych stronach syrop z cebuli. Aby go przyrządzić, wystarczy posiekać cebulę i zasypać cukrem (ilość dowolna, wedle potrzeb). Potem słoiczek powinien czekać w ciemnym miejscu aż cebula puści sok. Łyżeczkę tak przygotowywanej substancji zwykłam podawać trzy razy dziennie. Naprawdę pomaga! Bardzo podobnie przygotować można syrop z buraków ćwikłowych – ale trzeba mieć buraka. Dajmy tutaj trochę więcej cukru niż do cebuli, np. cztery łyżeczki i po jednym dniu odstawienia na bok, taki syrop można pić.

Są również specjalne miksturki na kaszel, na mleku. Skuteczniejszą jest mleko z czosnkiem i masłem (po łyżeczce na szklankę, podawać na gorąco), ale dzieci bardziej wolą mleko z miodem. Można również przygotować specyfik z dwiema główkami czosnku, sokiem z dwóch cytryn, czterema łyżkami miodu i dodać to do dwóch szklanek przegotowanej wody. Po dwóch dobach można to podawać, ale za tym nie przepadają nawet dorośli!

Drugą, okropnie irytującą sprawą jest katar, który nie pozwala nam spokojnie spać, jeść, mówić, a nawet patrzeć w telewizor. Tu sposoby wydają się mniej skuteczne, bo przynoszą ulgę po dłuższym czasie, niż w przypadku kaszlu, ale i tak są najszybsze! Jeden z tych sposobów – wyjątkowo brzydko pachnący – znam jeszcze z lat pięćdziesiątych. Otóż okazuje się, że na nos działają… stopy! Proponuję wieczorem moczyć nogi w ciepłej wodzie z dodatkiem soli i musztardy! Działa! Jeśli mamy w domu zioła, dobrym sposobem są proste inhalacje – polecam bardzo łatwo dziś dostępne miętę, rumianek i majeranek. Jeśli do tego wszystkiego dodamy do swoich posiłków duże ilości tartego chrzanu, ulgę powinniśmy poczuć naprawdę szybko.

W czasie grypy warto też zadbać o odpowiednie odżywianie – dobry rosół na zdrowej, dorodnej kurze jest tutaj podstawowym daniem. Nie zaszkodzi posiłków uzupełniać np. naparem z lipy (2 łyżeczki suszonych kwiatów lipy zalewa się wrzątkiem i parzy przez około 10 minut, bardzo smaczne!). Można go stosować zamiennie z przygotowywanym tak samo naparem z mięty lub tymianku.

Nie muszę pewnie mówić – choć mężczyznom należy to przypominać – że przez parę dni po prostu TRZEBA leżeć pod pierzyną. Dziś istnieją specjalne nawilżacze powietrza, ale starszą, najprostszą i najtańszą metodą jest tradycyjne wieszanie mokrego ręcznika na kaloryferze. I dużo pić! Czasem można do napoju dodać jakiegoś alkoholu.

Na koniec ciekawostka – moja babcia stosowała podczas przeziębień jeszcze jedną metodę – brała liście kapusty zanurzone wcześniej w gorącej wodzie. Kładła je nam na szyi i owijała szalikiem. Po kilku minutach takiego okładu zmieniała liście na następne i tak ze trzy kolejki. Ja dziś wiem, że to podobno zawarte w liściach związki siarki oraz sól potasowa powstrzymują rozwój stanu zapalnego, ale skąd mogła to wiedzieć ponad sześćdziesiąt lat temu moja babcia?

Regina Jackowska
http://www.pch24.pl/

Komentarzy 30 do “Domowe sposoby na grypę”

  1. Psiemislavius said

    Ziołolecznictwo jest jednym z najlepszych metod leczenia. W przeciwieństwie do farmakologi pomaga i równocześnie nie szkodzi. Człek jak nażre się tabletek, to mu przeziębienie przechodzi, ale wątroba w gorszym stanie jest.

  2. Zerohero said

    Prawdziwa grypa to głownie 3-5 dni „połamania” takiego, że człowiek na nic nie ma ochoty. Katar i kaszel taki sobie.

    Na samą grypę nie ma leku. Zwalcza ją organizm. Wogóle jakiekolwiek leczenie z zewnątrz w porównaniu z systemem odpornościowym to popierdułki. Człowiek bez układu odpornościowego jest nie do uratowania (zjedzą go nawet bakterie symbiotyczne albo pleśń), natomiast bez medycyny cała populacja jest w stanie rosnąć z wiekszą lub mniejszą kondycją.

    Grypa bardzo osłabia (podziurawiona ślużówka na przykład) i po niej mogą zaatakować bakterie. Problemy z grypą to powikłania – należy BEZWZGLĘDNIE odpowczywać 7-10 dni a kolejne trzy tygodnie uważać na siebie. Powikłania są groźne.

    Jak pękają naczynka w nosie, to dobrze wziąć rutinoscorbin albo coś podobnego.

    Osłonowo dobra jest dieta antybakteryjna: cebula, czosnek. Jeśli warunki nie pozwalają (nie można sobie pośmierdzieć) to czosnek może być w tabletkach, ale lepszy zwykły.

    Re 1
    Porównywać można konkretne terapie a nie całą farmakologię do całego ziołolecznictwa. Rozumiem, że to w kontekście grypy, ale po grypie to mogą być różne rzeczy, np. zapalenie płuc. Pytam: gdzie było to ziołolecznictwo przed wynalezieniem antybiotyków? Rozumiem, że szczepionki, GMO itd. ale nie popadajmy w paranoję.

  3. Siggi said

    Od 13 lat ,rok .w rok szczepie sie przeciwko grypie !!!Samo szczepienie znosze bez sensacji.U innych osob bywa roznie.W tym czasie kilkakrotnie bylem calymi dniami przy czl.rodziny,ktorzy przechodzili grype,a nie szczepili sie,no bo w gazetach roznie bylo o tem.
    Moj przyjaciel,niezyjacy od maja 2012 r(zm.w wieku 83lata),dr n.med.byly ordynator oddz.zakaznego,woj.konsultant bez problemu przekonal mnie,ze nalezy sie szczepic.Znam b.smutne przypadki zejscia osob(40-50latkow) ,u ktorych zwyrodnienie miesnia sercowego,bylo skutkiem przebytej grypy.Czasem warto cos wiedzie o „hiszpance”,grypa to bardzo grozna choroba i nie igram.
    Procz tego od dziesiecioleci zjadam srednio 4,5-6kg/rocznie czosnku,takze wlasnego chowu,nie mowiac o cebuli w kazdej postaci.
    Blagam przy okazji, zeby z tego powodu,ze lubie czosnek i cebule,ktore traktuje jak szynke swinska albo z wolu,indyka,nie traktowac mnie zaraz jak Zyda/zyda.
    Scyzorykiem jestem nietkniety,tylko prostate stracilem 13 grud.2007r. Minelo 5 lat i wszystko jest OK.

  4. Radosław37 said

    Malinóweczka własna nalewka jest najlepsza. Maliny+spiritus. Minimum 4 miesięcy „stania”. Pić kwartami powolutku):):)

  5. Kronikarz said

    😉 tak tak i dziękujemy 😉 no, tej mikstury z czosnkiem + cytryna + miód można zrobić trochę mniej, nieprawdaż, nie tak dużo czosnku przynajmniej.

  6. Tralala said

    A na pierwsze bole gardla, ampulka miedzi…

  7. Marcin said

    Lepiej zapobiegać niż leczyć. Piję przez cały rok codziennie syrop czosnkowy z dodatkiem cytryny i miodu jak ktoś już wspomniał i nie wiem co to przeziębienie nie mówiąc o grypie czy nawet bólu gardła. Poza tym dodaję do posiłków ( głównie śniadania), zwłaszcza do płatków owsianych z mlekiem wyprażone, zmielone siemię lniane.

  8. bart_w said

    Cytata:

    Drugą, okropnie irytującą sprawą jest katar, który nie pozwala nam spokojnie spać, jeść, mówić, a nawet patrzeć w telewizor.

    Kuniec cytaty.

    Sprzedac telewizor. W czym problem?

  9. Kronikarz said

    Marcin – jutro zaczynam akcję !

    Brat_w – nawet wyrzucić się opłaci !

  10. Starygrzyb said

    Cytrusy na grypę nie są dobrym pomysłem, mimo że mają witaminę C. One ściągają, zatrzymują wilgoć w ciele, działają „do wewnątrz” a nie „na zewnątrz”. Dobrze jest stosować dietę rozgrzewającą (ważne są przyprawy i zioła – większość ma charakter ciepły). Rosół jest świetny, imbir, cynamon. Witaminę C można pozyskiwać zjadając natkę pietruszki czy kapustę kiszoną (ale kapusta w połączeniu z ciepłym posiłkiem, bo kapusta jest kwaśna i też zatrzymuje wilgoć).

  11. Pokręć said

    „Czasem można do napoju dodać jakiegoś alkoholu.” No, i o to właściwie chodzi. Szklaneczka śliwowicy, ciepłe łóżeczko, sen i już najgorsza grypa daje się wytrzymać. A z tymi nogami to mnie rozweseliło, to może zrobić sobie maseczkę ze skarpet przechodzonych w butach przez tydzień?
    Tylko – nie łykać nic z paracetamolem. On się źle komponuje z alkoholem. Zwłaszcza dla wątroby. Wątrobę trzeba oszczędzać, są przyjemniejsze sposoby jej wykańczania niż paracetamol.

  12. Pokręć said

    „Drugą, okropnie irytującą sprawą jest katar, który nie pozwala nam spokojnie spać, jeść, mówić, a nawet patrzeć w telewizor. ”

    Tu Pan Gajowy dał ciała przy kopypajstowaniu. Po pierwsze – w takim razie należałoby życzyć kataru – giganta wszystkim Polakom, a po drugie – miało być chyba „… a nawet odwiedzać gajówki w internecie.”

  13. AQQ said

    Ad 3.Siggi.
    Jak tak dobrze znosisz szczepionki to bierz wszystkie a szczególnie tę p/lemingozie!

  14. osoba prywatna said

    Polecam przeczytanie całego artykułu tym wszystkim, którzy tak bardzo obawiają się grypy,
    a dowiedzą się, jak może być ona ważna dla naszego organizmu.

    Nie ma żadnej przesady w stwierdzeniu, że grypa jest najbardziej prozdrowotną z chorób. Wirus grypy powraca do nas sezonowo nieco zmutowany, a więc uodpornienie na poprzedniego wirusa traci niejako ważność z nowym sezonem, czyli że dwa razy do roku mamy szansę zachorować na grypę. Chorowanie na grypę nie jest, rzecz jasna, celem samym w sobie. Celem jest osiągnięcie takiej czystości organizmu, by żadne zarazki nie były potrzebne do robienia porządków. Oczywiście, że samo odchorowywanie gryp nie wystarczy, by cel ten osiągnąć. Podstawowym warunkiem jest usunięcie przyczyny powstawania zdefektowanych komórek.

    Po uszczelnieniu nabłonka przewodu pokarmowego i wdrożeniu zasad zdrowego odżywiania mamy wszelkie szanse, by na grypę nie chorować w ogóle. Przedtem jednak musimy odchorować wcześniej unikane albo leczone grypy. Dlatego warto jest wiedzieć, jak w tej chorobie należy postępować.

    Grypa nie jest chorobą prozdrowotną bezwarunkowo, a jedynie potencjalnie. Niemniej jednak jest chorobą, a więc równie dobrze może wyjść na zdrowie, jak i przysporzyć kłopotów zdrowotnych. Sztuka polega na tym, by maksymalnie wykorzystać jej potencjał prozdrowotny oraz zminimalizować związane z nią zagrożenia.

    Musimy przyjąć do wiadomości, że grypa jest specyficznym remontem, na którym zna się tylko nasz organizm, nikt inny. Nam pozostaje tylko jedno – nie przeszkadzać, czyli nie robić nic wbrew organizmowi. Nie zbijać gorączki, nie jeść, gdy nie ma apetytu, a nade wszystko nie zapobiegać, nie mówiąc już o leczeniu, czyli blokowaniu objawów chorobowych. Dotyczy to nie tylko leków chemicznych, ale także naturalnych – czosnku, witamin.

    Nie powinno się popadać w skrajności. Jeśli doskwiera nam zbyt silny ból, to zażywamy środek przeciwbólowy, albo zbijamy gorączkę, jeśli jest zbyt wysoka, ale raczej za pomocą mokrych okładów, niż środków farmaceutycznych.

    Wysoka gorączka wiąże się z intensywnym poceniem, a więc utratą wody, co grozi odwodnieniem, czyli zwiększeniem stężenia toksyn krążących w płynach ustrojowych, co z kolei przyczynia się do osłabienia i tak już osłabionego chorobą organizmu, a także do zakłócenia sygnału zapotrzebowania na wodę, jakim jest uczucie pragnienia. Z tego względu należy pamiętać o piciu wody, ale nie w jakichś niewyobrażalnych ilościach, które zakłóciłyby przebieg procesu chorobowego. W zupełności wystarczy jedna, dwie łyżki wody co godzinę, chyba że mamy ochotę na więcej.

    Gorączka
    Najbardziej charakterystycznym objawem grypy jest nagły wzrost temperatury ciała do 39, a niekiedy nawet 41_°C. Są dwie przeciwstawne opinie, dotyczące zbijania gorączki. Opinia medyczna każe gorączkę zbijać bezwzględnie, traktując ją jako coś niepożądanego. Opinia ta stoi w wyraźnej opozycji do zaleceń Hipokratesa, który nie tylko nie uważał gorączki jako coś złego, ale wręcz wychwalał dobroczynny wpływ gorączki na proces zdrowienia, gdy uświadamiał lekarzy wypowiadając znamienne zdanie: Daj mi gorączkę, a wyleczę twojego pacjenta.
    Badania laboratoryjne wykazują, że temperatura powyżej 41, 5 °C uszkadza białka komórek nerwowych. Na tej kruchej podstawie oparta jest teoria o szkodliwości gorączki. W rzeczywistości nie ma żadnych dowodów, by wysoka gorączka kiedykolwiek uszkodziła czyjeś komórki nerwowe.
    Temperatura naszego ciała regulowana jest w ośrodku regulacji temperatury znajdującym się w mózgu. U człowieka zdrowego termoreceptory podwzgórzowe nastawione są na 37 °C (co się przekłada na 36,6 °C pod pachą). Zmiana punktu nastawczego skutkuje zmianą temperatury organizmu. Po zmianie punktu nastawczego na wyższy, organizm zaczyna intensywnie produkować ciepło poprzez spalanie tłuszczu w brunatnej tkance tłuszczowej. W niektórych przypadkach włączona zostaje także termogeneza mięśniowa w postaci dreszczy.
    Podwyższenie oraz utrzymanie podwyższonej temperatury ciała jest dla organizmu wielkim wysiłkiem, zważywszy że ma ono miejsce w osłabieniu spowodowanym chorobą. Jest tajemnicą natury, dlaczego organizm decyduje się na ten wielki wysiłek, jakim jest ogólnoustrojowe podniesienie temperatury, ale są pewne poszlaki, dzięki którym możemy choć w części zrozumieć istotę gorączki. Na trop naprowadza nas stan zapalny, w którym także występuje podwyższona temperatura ciała, tyle że lokalnie. Istotą miejscowego stanu zapalnego jest regeneracja fragmentu tkanki, czyli proces trwający nieprzerwanie, tyle że w tym przypadku ma on charakter awaryjny, a więc znacznie przyśpieszony.
    Podstawowym warunkiem zregenerowania tkanki jest usunięcie uszkodzonych komórek poprzez przerobienie ich na ropę, która następnie zostanie ewakuowana w miejscu stanu zapalnego, albo wchłonięta i ewakuowana inną drogą, na przykład żółciową albo przez gruczoły śluzowe śluzówki, rzadziej przez gruczoły łojowe skóry. Zamianą uszkodzonych komórek, lub ich fragmentów, na łatwą do wydalenia ropę zajmują się komórki żerne* systemu odpornościowego, nierzadko także bakterie ropne. Praca, którą mają wykonać, pochłania sporo energii, więc organizm, zainteresowany szybkim usunięciem awarii, dostarcza potrzebną energię w postaci temperatury.
    Równocześnie z usuwaniem uszkodzonych komórek następuje szybkie uzupełnianie ubytków nowymi komórkami, toteż wzrasta zapotrzebowanie na substancje budulcowe, wytwarzane poprzez przemianę prostej materii na materię bardziej złożoną. Proces ten zwie się anabolizmem i wymaga dostarczenia energii, na przykład cieplnej, towarzyszącej stanom zapalnym.
    Gorączka jest stanem zapalnym o zasięgu ogólnoustrojowym, toteż wydaje się wysoce prawdopodobne, że pełni ona podobną rolę, jak podwyższenie temperatury w miejscu stanu zapalnego. Wniosek stąd, że gorączki nie należy zbijać, nawet jeśli jest wysoka, chyba że zaistnieją ku temu ważne powody, na przykład u kobiet w ciąży (ze względu na ochronę płodu), u osób z niewydolnym układem krążenia (ponieważ wysoka temperatura obciąża układ krążenia), u pacjentów po operacji (ze względu na wyczerpanie organizmu).
    Należy pamiętać, że każda choroba przebiegająca z gorączką jest chorobą obłożną, a więc bezwzględnie wymaga leżenia w łóżku, w celu wypocenia się. Poważnym błędem w chorobie z gorączką jest snucie się po domu, ponieważ wydłuża to okres zdrowienia, natomiast wychodzenie z domu w takim stanie grozi poważnymi powikłaniami chorobowymi, nawet zagrażającymi życiu.

    http://www.bioslone.pl/istota-chorob-infekcyjnych/grypa-choroba-prozdrowotna

  15. AQQ said

    Zapraszam do zapoznania się z rewolucyjnym odkryciem przyczyn tzw chorób w/g dr.Hamera.
    http://germanskawroclaw.wordpress.com/2013/01/03/choroby-infekcyjne/

  16. Kronikarz said

    Osoba Prywatna

    Genialne /14 !
    Bardzo dziękuję za tekst oraz referencję. Tak właśnie się to odbywa. Przy dobrym zdrowiu, odchorowuje regularnie grypę w ten sposób.
    Moim zdaniem, podwyższona temperatura w grypie powoduje wyniszczanie wirusa, który nie „lubi” tego – to jest moja teoria i gdzieś tu już czytałem, ale nie wiem gdzie, ale jest to prawda, bo jest skuteczne: tak z dziećmi postępowałem a teraz im to wkładam do głowy = nie zbijać niepotrzebnie gorączki w ciągu trzech pierwszych dni i leżeć pod pierzyna. Kropka. Po trzech dniach, gorączka powoli ustaje. I tu pojawia się sprawa ewentualnej wtórnej, czyli bateryjnej, infekcji no i kwestia antybiotyków. Kiedyś – pamiętam – chiński lekarz, zwolennik bio itd. przypisał mi ostra terapie antybiotykowa, bo pojawiła się ta wtórna infekcja, co lekarz „klasyczny” źle zdiagnozował przypisawszy na wstępie zbyt słabą dawkę antybiotyków. A Chińczyk, przeciwny zwykle antybiotykom, nie zawahał się przypisać ich mocną dawkę w koniecznym (!!!) przypadku.
    No ale chciałem podkreślić przede wszystkim użyteczna role gorączki przy grypie, bo wtedy hamuje lub nawet wyniszcza rozwój wirusa. .
    Dziękuję za wpis !

  17. veri said

    Akurat jestem po krotkim przeziebieniu ( od srody ) … i to takim, ze pluca wypluc ( nie ma sensu opisywac bo chyba kazdy to przeszedl ) . Via telefon pochwalilem sie o tym zonie … idz do apteki i kup aspiryne. OK’ – wysluchalem dobrej rady … i pomyslalem sobie ( a raczej odswiezylem to co mialem juz zakodowane ) … skoro to jest przeziebienie to organizm TRZEBA DOGRZAC ( aby bilans wyszedl na zero) i … i kupilem …termofor. Wczoraj od rana zaczalem go przykladac do pluc a dzisiaj pozostaly u mnie resztki przeziebienia w postaci lekkiego bólu miesni ( po kaszlu).

    Generalnie ( zapobiegawczo i kuracyjnie ) odstawiamy to co wychladza organizm … a wiec wody mineralne i owoce ( przede wszystkim wspomniane tu cytrusy i banany ) a z warzyw pomidory i wzmacniamy sie rosolami, miesem, alkoholem ( alkohol wypycha zimno na zewnatrz – ja tez, jako uzupelnienie kupilem sobie butelke koniaku … i po lyczku – to robi swoje ! )…

    … no to Szefowi jak i Gosciom Gajowki dobrego zdrowia zycze ! 🙂

    Anglicy : „szanuj zdrowie nalezycie bo jak umrzesz stracisz zycie”

  18. Kronikarz said

    /15

    Przeczytałem rozdział. Ciekawe i logiczne. Ale muszę to zgłębić.

  19. veri said

    16. @Kronikarz

    „podwyższona temperatura w grypie powoduje wyniszczanie wirusa,” –

    to jest chyba logiczne – wytwarzajac ja organizm nie bedzie dzialal przeciwko sobie

  20. mgrabas said

    czy chodzi o sposoby na grypę czy przeciw grypie, bo to zasadnicza różnica? 😉 czy o ziółka przeciw gorączce czy raczej na wywołanie i zwiększenie gorączki (!)

    odradzam wydawanie pieniędzy w aptekach na bezużyteczne i szkodliwe środki chemiczne jak np. „witamina” C z aspartamem, natomiast gorąco polecam srebro koloidalne http://www.bio-medica.pl/ dostępne w porządnych sklepach ziołowych, w niektórych ambitniejszych aptekach (na zamówienie) lub w internecie (u producenta, a nawet na Allegro)

  21. Kronikarz said

    /17 GROG

    Na grypę, lekarze francuscy przypisywali niegdyś – a uczciwi i przychylni robią to i teraz – grog = woda gorąca + rum + miód + cytryna + cynamon = wynalazek angielskiego admirała. Wiele legend krąży na ten temat a polka Wiki nawet marudzi… ale najlepiej :

    …dawać NIE wodę ale herbatę – herbata była chyba zbyt skomplikowana na okrętach + rum jest podstawą, to jasne + miód lub cukier trzcinowy, oczywiście brunatny + cytrynę, co zapobiegało szkorbutowi oraz cynamon (pie*rzyc tam Schulza i dodawać), w efekcie powstaje cudowna mikstura, a jaki zapach !

    To coś jak koncert jednoczenie Vivaldiego + Bacha + Mozarta + Chopina + wszystkich barokowych Włochów :
    http://www.recettes-grog.fr/2012/09/grog-anti-rhume.html

    Usiąść na brzegu wyra, z namaszczeniem wypić i dalej spać pod pierzyna = grypę szlag trafi a katar czy ból gardła to na pewno. .

  22. osoba prywatna said

    Aha i jeszcze jedno.
    Doskonałą naturalna metodą wspomagania organizmu w chorobie są bańki ogniowe.
    Gdy chorowałem jako dziecko, moja babcia natychmiast zjawiała się ze swoim szkłem i oblepiała mi nim plecy.
    Ważne by po bańkach przeleżeć kilka dni w łóżku, ponieważ ich przeziębienie może być bardzo niebezpieczne dla zdrowia.

  23. Zerohero said

    Re 19, 16

    Gorączka może uszkodzić pewne obce organizmy, ale to jest reakcja „bezmyślna” a nie skalkulowana na bakcyla. Gorączka ponad 39 stopni albo trwająca ponad 3 dni przynosi więcej szkody niż pożytku.

    Grypa jest niszczona bezpośrednio przez białe krwinki a nie gorączkę. Wirus grypy jest w stanie przeżyć w temp. ponad 50 stopni, więc 40 nie robi na nim wrażenia.

    “podwyższona temperatura w grypie powoduje wyniszczanie wirusa,” –

    to jest chyba logiczne – wytwarzajac ja organizm nie bedzie dzialal przeciwko sobie

    Nie, to nie jest logiczne. To są spekulacje człowieka, który nawet nie zadaje sobie pytania czy ktoś tego wcześniej nie badał

    Organizm często działa przeciw sobie (pomijam patologie typu rak i choroby autoimmunologiczne, alergie). Bywają zbyt mocne wurztuty histaminy powodujące wstrząsy anafilaktyczne. Wielu ludzi zmarło tylko dlatego, że np. ich układ odpornościowy zareagował zbyt mocno. Tak było w epidemii hiszpanki, gdy zmarli głownie ludzie najodporniejsi, bo ich system odpornościowy zabijajał przejęte przez wirusa komórki w takim tempie, że płuca traciły wydolność. śmierć na skutek sepsy to czasem również efekt przesadnej reakcji systemu.

  24. Zerohero said

    Re 20

    Pojedyncze składniki tej mieszanki też działają. np. miód – łyknąć łyżkę, to oblepi gardło i zrobi pancerz bakteriostatyczny. Pszczoły mają słabą odporność, ale nadrabiają wydzielinami. Miód, propolis, mleczko pszczele.

    Natomiast alkohol w recepturach to mit. Równie sensownie jest do mikstury dodać oko ropuchy, oczywiście przy światle księżyca w pełni.

  25. Kronikarz said

    Zerohero – całkiem słusznie zwłaszcza z ropuchą.

  26. Zbigniew Козил said

    Raz w życiu miałem zapalenie płuc. W wieku 8 lat. Mama za poradą stawiała mi bańki (prócz tego oczywiście penicylina). Bańki zapewne to dobry sposób leczenia, choć nie mam pojęcia jak to działa. Chyba chodzi o wymuszenie na organizmie reakcji obronnej. Przy ostatniej bańce zamiast włożyć płomień do pustej, włożyła do bańki z denaturatem i wszystko to wylała na mnie… Wielki ogień, ale nic. Denaturat ma bardzo małe ciepło parowania, tak że zanim oparzył, to wyparował. Nic się nie stało.

    Trzymanie się ścisłych wskazań odnośnie temperatury jest pewnie błędne. Teraz, w dorosłym już życiu nie młodym przy 39 zaczynam majaczyć. Zapewne te rzeczy są indywidualne, trzeba na to brać poprawkę.

    Mnie poważne choroby jak na razie w życiu nie nawiedzały, z wyjątkiem owego zapalenia płuc i raz prawdziwej grypy, też gdzieś w wieku 10 lat. Przyjeżdżało pogotowie i robili nam szczepienia. Żona mi mówi (żona jest aptekarką), że szczepienie się przeciw grypie w trakcie przebywania choroby jest bez sensu, a nawet jest szkodliwe.

    Możliwe komplikacje po grypie są szalenie niebezpieczne. Żona zachorowała na grypę gdzieś w wieku 16 lat. Po części być może było to spowodowane smutkiem po śmierci ojca i prawie jednocześnie śmierci jej babci. Lekarze w porę nie zdiagnozowali prawidłowo choroby. W rezultacie został porażony jej system nerwowy: nie mogła chodzić. Przez trzy lata przeleżała w szpitalu. Łatwo chyba wyobrazić sobie, jakie konsekwencje dla życia może nieść przywiązanie do łóżka w tym wieku przez taki długi czas. Z wielkim wysiłkiem, dzięki swej ogromnej woli, nauczyła się chodzić ponownie. Teraz, ponad 30 lat później, nadal nie ma w pełni właściwego czucia w stopach. Biegać nie może dlatego, zaś chodzenie po oblodzonej albo bardzo nierównej drodze to dla niej problem. A chodzić uwielbia, może właśnie na przekór! Bywa czasem, że w dzień robimy pieszo po kilkadziesiąt kilometrów.

  27. Pokręć said

    Re 24: http://pl.wikipedia.org/wiki/Gor%C4%85czka
    Wygląda na to, że podniesienie temperatury o 1 stopień zwiększa ilość limfocytów o 10%. Więc wracamy do punktu wyjścia – gorączka powoduje szybszą walkę z infekcją, bo wirus nie mnoży się szybciej…

  28. Siggi said

    @26.
    Mechanizm dzialania baniek ,wlasnie polega na wywolaniu reakcji obronnej,ktora wowczas zwalcza -cos obce,tj m.in. mikroby chorobotworcze.Ale tym obcym jest tez wybroczyna krwi pod skora ,ktore banki powoduja.
    Innym przykladem dzialania naszej immunologii -bardzo grozne u malych dzieci – to niszczenie wysepek trzustki (Langrhansa)produkujacych insuline .Powiklaniem po chorobach zakaznych takich jak rozyczka czy grypa jest uszkodzenie tych wysepek,ktore nasz system immunologiczy rozpoznaje jako cialo obce ,niszczy ,odrzuca.W ten sposob pojawia sie cukrzyca typu I.Zwykle choroba atakuje jesienia a wiosna pojawiaja sie symptomy,ze dziecko wiecej pije ,duzo je a traci na wadze ,co wskazuje na poczatki cukrzycy.Tak mniej wiecej w czasie rozklada sie droga od grypy,rozyczki do cukrzycy calkowicie uzaleznionej od dostarczania insuliny z zewnatrz.W pore rozpoznana i dobrze pilnowana cukrzyca typu I (przy obecnej technice i produkcji wysokiej jakosci insuliny)nie pogarsza jakosci zycia od najmlodszych lat do wieku starczego.

  29. lekarz mimo woli said

    Jak wiekszosc domowych przepisow, ponizsza mikstura czasem nie pracuje. Ale najczesciej pomaga.

    Bierze sie dwie butelki piwa. W temperaturze pokojowej, albo nawet mozna jedna flaszke troche podgrzac w cieplej wodzie.
    Kreci sie kogielmogiel z dwoch zoltek. Gdy zawartosc kubeczka jest juz niemal biala i na jej powierzchni robia sie takie pecherzyki, dodaje sie lyzeczke miodu.
    Jedna flaszke piwa, te nie podgrzana, otwiera sie i podgrzewa prawie do wrzenia. Dodaje sie cynamon i gozdziki, a jesli jestesmy odwazni, to imbir i odrobine mielonej galki muszkatolowej, zaciaga koglem moglem i dodaje drugie piwo i maly kieliszek koniaku albo winiaku. Polowe samemu sie wypija, druga polowe daje choremu, niech wypije jak najgoretsze, pomalu, zeby byl czas sie rozgrzac i teraz trzeba dobrze sie zaraz przykryc i polozyc na trzech poduszkach. Glowe tez dobrze jest nakryc.
    Na drugi dzien posciel trzeba wyrzucic, ale po przeziebieniu pozostaje tylko lekkie oslabienie.

    Stosowalem tez sposob na sobie i na rodzinie, ale my mamy ruskie i lotewskie geny mamuta, wiec nie bylo zadnych skutkow ubocznych.

    Zydzi na wszystko uzywaja miod z cynamonem, w roznych proporcjach, zaleznie od przypadku. Prosze nie pytac, skad wiem.

    Zdrowia zycze.

  30. Asia said

    Polecam inhalacje z gorącego tymianku, wspaniale oczyszczają zatoki, łagodzą ból gardła i przyspieszają wyleczenie z grypy.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: