Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Po co tyle ceregieli?

Posted by Marucha w dniu 2013-02-22 (Piątek)

Krótka analiza krytyczna tego, co się ostatnio dzieje

Jakoś Rzym nie ustępuje, co nie jest zresztą niespodzianką  w swym pragnieniu zapewnienia pełnej łączności z Kościołem Soborowym Bractwu Kapłańskiemu Św. Piusa X. Skoro pełen pasterskiej troskliwości list czołowego nadzorcy rezerwatu Ecclesia Dei, abp Di Noii, nie spotkał się z żadną inną odezwą, jak cytat z abp Lefebvre’a, który nieprzejednana opozycja wystosowała publicznie (zobacz go tutaj), nadszedł czas na bardziej oficjalny krok „ku koniecznemu pojednaniu”.

Jak już powszechnie wszystkim wiadomo, w pewnym bardzo poważnym sensie przyszłość Tradycji rozgrywa się między 8 stycznia a 22 lutego b.r. Oto bowiem wybitny przedstawiciel Neokościoła, abp Gerard Müller, prefekt obecnej kongregacji niszczenia Wiary, ten sam, który poza „dialektyką ciągłości” widzi same herezje, już wespół z wyżej wymienionym abp Di Noią, wystosował 8 stycznia swój list do bp Fellaya, wzywający władze Bractwa do konkretnej odpowiedzi na tajną, ale przecież katolicką, preambułę doktrynalną. Jest to zatem pierwszy produkt tejże ekipy z datą ważności.

Skoro w Neokościele jedność i braterstwo są najważniejsze (wystarczy tylko sięgnąć, dla świeżego przykładu, po postsynodalną adhortację Benedykta XVI Ecclesia in medio oriente), a mamy już Bractwo Św. Piotra dla wyrażenia jedności z następcą św. Piotra, także i obecne wydarzenie nie jest bez swojego specyficznie jednającego sensu.

Abbe Barthe

Przeto datą wyznaczoną na oczekiwaną odpowiedź jest święto Katedry św. Piotra, czyli 22 lutego. Ma to wymowne znaczenie, bowiem w razie pozytywnej odpowiedzi byłby to wspaniały dzień na założenie Prałatury Personalnej Św. Piusa X. Takie możliwe wyjście sugeruje x. Klaudiusz Barthe, ten od Tradiekumenicznej Grupy Refleksji i nie tylko, w wywiadzie dla francuskiego pisma Présent z 16 lutego:

„Od tego dnia, 22 lutego, mogłoby być datowane założenie Prałatury Personalnej Św. Piusa X. To stałoby się prawdziwym zakończeniem pontyfikatu Benedykta XVI: rehabilitacja abp Lefebvre’a. Można sobie wyobrazić, jakie uderzenie pioruna [to będzie] i również, pośrednio, jaką wagę w orientacji marcowych wydarzeń.” (tłumaczenie własne za tradinews)

Ów swego rodzaju „ekspert powszechny od Tradycji” i jednocześnie prorok rozważa możliwość tego najpomyślniejszego dla Neokościoła rozwiązania. Do asyżowej trzódki pod tiarą papieża, przeprzszam, pod demokratycznym kolegium zakulisowych władz Rzymu, dołączyłyby ostatnie zagubione owieczki.

Abbe Célier

Okazuje się jednak, że według medialnego sondażu, a media, jak zawsze, badają, aby przygotować (ponieważ Wielki Brat wie najlepiej, co jest dobre dla jego poddanych), kapłani FSSPX stoją twardo za swoim Przełożonym Generalnym. Apostackie pismo La Croix szaro bowiem przedstawia wyniki swych badań w szeregach francuskich księży tegoż Bractwa. Otóż, podsumowuje je słowami x. Céliera, tak, również tego od Grupy Refleksji Intrareligijnej: „Dymisja Benedykta XVI wszystko zawiesiła, nie ruszymy się, póki nie będziemy znali imienia jego następcy.

Jednakże, jak widać, coś się tu wciąż gotuje. Rzym bowiem nie wydaje się dać zniechęcić takim możliwościom, które i tak w swym wyrafinowaniu przewidział. Skoro całego Bractwa nie da się przechwycić i rozwalić przez poddanie go Soborowi, to całe Bractwo w jego członkach zostanie rozczłonkowane i tak rozwalone. Przynajmniej tego spróbują.

Nie tylko bowiem La Croix mówi o planie B tej inicjatywy, a mianowicie, że w razie nieudanego wchłonięcia przez rzymskie struktury całości lub znacznej większości członków FSSPX zjednoczonych ze swym kierownictwem, „Rzym rezerwuje sobie prawo zwrócenia się do każdego kapłana Bractwa Św. Piusa X, z bezpośrednim apelem, pomijając ich przełożonego Fellaya, zapraszając każdego z nich do powrócenia pojedyńczo do pełnej jedności z Rzymem” (La Stampa).

Rzym nie ustąpi, a jego warunki były zawsze jasne i nieugięcie niezmienne: domaganie się „w taki lub inny sposób [przyjęcia] zasad nowej religii, czyli Vaticanum II oraz praktyki nowej religii, czyli Nowej Mszy” (jak to streścił, jak zawsze trafnie, bp Williamson w 2003 roku).

Tak więc, w Rzymie nic się nie zmieniło. A jednak kierownictwo Bractwa, co jasno wynika z listu trzech biskupów Bractwa do bp Fellaya i innych otwarcie formułowanych przestróg przezornych członków i sympatyków FSSPX (jak przełożeni Bellaigue, Avrillé i Morgon, którzy razem pojechali do Menzingen w maju ubiegłego roku), zmieniło swój kierunek z dogmatycznego, na dyplomatyczny. Jakby przestało rozumieć, że przyłączenie FSSPX do obecnych zepsutych struktur Rzymu byłoby przecież zwycięstwem Modernizmu nad Tradycją, w żadnym wypadku „rehabilitacją abp Lefebvre’a”.

Bądź, co bądź, świat zmierza ku swemu końcowi i zanim przyjdzie Człowiek Niegodziwości (II Tes. II, 3) będzie tylko gorzej. Póki co, lepiej by Bractwo ostało się, jak najdłużej korzystając ze swej względnej wolności, wbrew intencji x. Schmidbergera i spółki, którzy gotowi są ofiarować tę wolność modernistycznemu papieżowi (por. wywiad i odpowiedź). Dlatego też mamy szczerą nadzieję, że jak najwięcej kapłanów Bractwa odpowiedziało na braterski apel bp Williamsona i łagodnie acz kategorycznie przedstawiło swym przełożonym swoją stanowczą wolę, że nie chcą „mieć nic, zupełnie nic, do czynienia z Soborowym Rzymem, dopóki jasno nie porzuci Soboru” (Komentarz Eleison nr 292).

Czyżby nastąpić miał z dawna upragniony koniec „schizmy Lefebvre’a”? Chyba jeszcze nie, choć siły „dyskretne, ale nie tajemne” (tytuł rozdziału książki o GREC) pracują nad tym wewnątrz Bractwa od lat, a ostatnio zaczęły wypływać na wierzch  [GREC – Grupa Refleksji Między Katolikami,  Groupe de Réflexion Entre Catholiques – admin].

Widać jednak, że Rzym dalej okupowany jest przez schizmatycki kościół religii człowieka i „powszechnego braterstwa i pokoju”. Dyskusje doktrynalne nic innego nie pokazały. I na tym należało zakończyć na razie, gdyby wierność Arcybiskupowi Założycielowi przyświecała kierownictwu Bractwa. A jednak wizyty, preambuły, podpisy, niejednoznaczne wypowiedzi… Po co ostatnio tyle ceregieli? Czy warto było ryzykować największą próbę, jaka kiedykolwiek dotknęła Bractwo (bp Fellay, Ecône, 1 XI 2012)?

Już wkrótce kolejny odcinek.

Pelagius Asturiensis
http://pelagiusasturiensis.wordpress.com/

Komentarzy 7 do “Po co tyle ceregieli?”

  1. Psiemislavius said

    Pierwsze zdjęcie – to jest TO!

  2. Griszka said

    @1 Później hierarchowie dziwią się, że portale antyklerykalne sieją plotki o tym, że księża to w większości zboczeńcy. Sami dostarczają amunicji do rąk plotkarom lewackim pozując do takich zdjęc jak to tutaj wskazane.
    Jeden z drugim niech pomyśli zanim zacznie obłapywac nastolatki, bo ktoś chciał miec zdjęcie do albumu.

  3. Jan said

    Ad.2 Coś mi Pan Griszka przypomniał.
    Wracającego z nauk kleryka Giuseppe Sarto z siostrą wózkiem dwukołowym. Zanim nie zginęły z pola widzenia zabudowania szedł piechotą obok jadącej. Tak odpowiedział . Pan Bóg ja i ty wiemy, że jesteśmy rodzeństwem, ludzie z zewnątrz nie a nie chciałem dawać powodu do zgorszenia widokiem siedzących obok siebie, księdza w sutannie z młodą niewiastą.

  4. Tralala said

    ad 3 Jan
    To sie nazywa delikatnosc, cos, co kompletnie zaniknelo.

  5. bartlomiej_w said

    Griszko, nie popadajmy w patos.
    Jaki znowu zboczeniec. Normalny czlowiek. Gdyby oblapywal nastolatkow, a nie nastolatki, to wtedy mowilibysmy o zboczeniu. Byc moze. A moze i nie. Zalezy, z jakim nastawieniem owo oblapywanie by nastepowalo.
    Na temat prawidlowosci zjawiska w sensie etycznym, czy koscielno prawnym, nie czuje sie w stanie wypowiadac. Ale to na inny watek.

  6. Griszka said

    @5
    Postawiłem tezę, że robili sobie zdjęcie do albumu. O zboczeniu mówiłem jedynie w kontekście plotek, które potem ktoś może potem rozsiewać. Takich sytuacji winno się unikać. Według mnie to już jazda po bandzie, takie spoufalanie się. Co jak co, ale ktoś tutaj składał śluby czystości.
    A w ogóle to te dziewuchy mogłyby się gustowniej ubrać i zrobić porządek z włosami, chociażby z szacunku do osoby biskupa.

  7. Ad 6. Albo raczej purpurat z szacunku do Boga napomniałby te dziewuchy, a nie sobie z nimi robił zdjęcie. Pozwalając na utrwalenie takiego widoku aprobuje takie dziwactwa. Ze nie wspomnę tu o jego teologii…

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: