Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Ks. Oko dla Fronda.pl: Homolobby przypisuje sobie cechy boskie

Posted by Marucha w dniu 2013-03-01 (piątek)

Marzy mi się następny numer „Newsweeka” z okładką, na której wielkimi literami będzie napisane, że media ukrywają prawdę o pedofilii wśród gejów – mówi w rozmowie z Fronda.pl ks. Dariusz Oko.

Marta Brzezińska: Jak Ksiądz się czuje po wczorajszej debacie, czy może raczej pseudodebacie w programie „Tomasz Lis na żywo”? Rażąca dysproporcja sił i niemal każda próba dojścia Księdza do głosu zagłuszona przez zaproszonych do studia gości – jest Ksiądz zadowolony?

Ks. Dariusz Oko: Nie trudno było przewidzieć, że program będzie strasznie tendencyjny. Telewizja Publiczna jest przecież tworzona za pieniądze publiczne, całego społeczeństwa i jemu całemu ma służyć, a nie tylko jakiejś wąskiej grupie interesów. Telewizja ma równomiernie, sprawiedliwie, reprezentować różne stanowiska, a to była raczej homopropaganda.

Społeczeństwo polskie w zdecydowanej większości jest przeciwne zrównaniu homozwiązków z małżeństwem i homoadopcję, a wczoraj było reprezentowane jako mniejszość. I podobnie jest prawie we wszystkich takich programach. Mógłby ktoś zapytać, po co my w ogóle jesteśmy zapraszani do takich programów. Chyba jedynie po to, by uczynić nas obiektem zaszczucia.

Normalnie rzecz biorąc, dziennikarz powinien być arbitrem, a Lis zdecydowanie stoi po jednej stornie. Ja jednak zgodziłem się na występ w tym programie, bo dzięki niemu mogłem dotrzeć do może trzy i pół miliona widzów z argumentami, które by do nich nigdy nie dotarły, gdyż są całkiem przemilczane. 60 proc. chorych na AIDS to homoseksualiści, 40 proc. pedofilów to geje – chciałem te dane wprowadzić do debaty publicznej. Każdy, kto się na te tematy wypowiada, musi o nich pamiętać, bo one kierują dyskusję na zasadniczo inny kierunek.

Pomimo tych rażących dysproporcji jestem zadowolony z udziału w programie. Wbrew niekorzystnym warunkom i byciu w mniejszości, w stosunku 1:4, udało mi się przeforsować kilka istotnych argumentów. Poza tym, byłem chyba jedyną osobą, która dysponowała twardą wiedzą w tym temacie, danymi statystycznymi. Mówiłem o rzeczywistości, a nie jednostkowych, subiektywnych odczuciach. Oponentów charakteryzował brak elementarnej wiedzy i powtarzanie sloganów ideologii gender i homopropagandy. Naprzeciw temu wyłożyłem rzetelne dane naukowe. Mam nadzieję, że ten kontrast widzowie zauważyli – z jednej strony była spokojnie przedstawiana rzetelna wiedza, a z drugiej – ideologiczne hasła, propaganda bez elementarnej wiedzy empirycznej, albo nawet wbrew tej wiedzy.

Mówi Ksiądz o twardych danych, naukowych argumentach, a jednak za każdym razem, kiedy próbował je Ksiądz przedstawiać, goście Tomasza Lisa z politowaniem wybuchali, pytając skąd je Ksiądz wziął. Co więcej, w dzisiejszej prasie widzę nagłówki: ksiądz powoływał się na rzekome „statystyki”. Skąd pochodzą dane, na które się Ksiądz powoływał?

Jeżeli chodzi o rodziny homoseksualne, to powoływałem się na badania prof. Marka Regnerusa. Były one szeroko komentowane, także w polskiej prasie. Co do ich rzetelności naukowej trudno mieć wątpliwości, szczególnie potwierdziły to nieudane próby ich obalenia przez homolobby.

Jeżeli zaś chodzi o ilość homoseksualistów chorych na AIDS, to takie dane prezentował niemiecki Instytut Kocha, poważna instytucja naukowa. Podobne dane napływają z innych krajów. Takie statystyki są jednak ukrywane. Jeśli ktoś ma co do nich wątpliwości, to proponuję powołać komisję i zbadać, ilu wśród chorych na choroby zakaźne czy wśród pedofilów jest homoseksualistów. Pójdźmy razem do polskich szpitali zakaźnych oraz więzień i policzmy, ustalmy proporcje. Tylko czy ktoś z moich oponentów zdecyduje się na takie badania? Oczywiście, że nie, uciekają przed prawdą, ideologowie przeżywają paniczny strach przed twardą rzeczywistością, która obala ich iluzje.

Jeżeli homoseksualistów jest mniej więcej 2 proc. w społeczeństwie, a jest ich około 40 proc. wśród pedofilów i 60 proc. wśród chorych na AIDS, to znaczy to, że kilkadziesiąt razy częściej stają pedofilami i chorują na AIDS (oraz na inne choroby weneryczne). Wynika to z niesłychanego, niespotykanego nigdzie indziej promiskuizmu, rozpusty, w jakich żyją. Czegoś takiego nie spotyka się a żadnej innej grupie społecznej! Te dane pokazują, że medialne dyskusje podążają w kompletnie złym kierunku. Ci ludzie potrzebują pomocy medycznej, a nie propagowania takiego stylu życia! To jest medyczna katastrofa.

Zna Ksiądz jeszcze jakieś szokujące dane, o których media nie mówią?

Można jeszcze dodać, że geje mają średnio 12. partnerów seksualnych rocznie, a jeśli są w „związku”, liczba ta spada do 8. Ich związki zwykle trwają 1,5 roku.

I takim ludziom mamy oddawać dzieci?

Przecież to skrajna nieodpowiedzialność. Charakterystyczne, że do programu redaktora Lisa nie udało się znaleźć choćby jednej pary gejowskiej wychowującej dzieci, którą dałoby się pokazać, a przecież aż by się o to prosiło. Głównie po to, by zaspokoić swoje pragnienie dominacji, przeforsowują zgubne dla społeczeństwa ustawy. Weźmy przykład Niemiec – homoseksualiści mogą tam zawierać związki partnerskie od ponad 10 lat, ale z tego prawie w ogóle nie korzystają! Spośród wszystkich zawartych małżeństw i związków partnerskich, homozwiązki stanowią zaledwie pół promila! I zdecydowana większość z nich już się rozpadła. Czyli zawiera je tylko znikoma mniejszość ze znikomej mniejszości. Zatem ich to wcale nie interesuje, oni tego nie potrzebują, wystarczy 12 partnerów rocznie. Po co zatem ta cała awantura? Po co terroryzowanie całego społeczeństwa roszczeniami homolobby?

Po to, aby marginalna grupa w społeczeństwie uzyskała upragniona przywileje. Najpierw dość skromnie, ale później będą kolejne postulaty…

Dokładnie. Trzeba pamiętać, że homozwiązki pociągają za sobą cały pakiet. Jeśli zgodzimy się na homozwiązki, to niebawem dojdzie do tego adopcja, zaraz później przyjdzie nakaz mówienia „rodzic A” i „rodzic B” zakaz mówienia „mama” i „tata”. Dzieci w przedszkolach i szkołach będą upominane za użycie najświętszych słów ludzkości. Przecież tak już jest na Zachodzie.

Co to za ludzie, którzy chcą zakazać dzieciom używanie słów „mama” i „tata”? Takim ludziom chcemy dać pełną władzę? Do tego dojdzie jeszcze prześladowanie i wsadzanie do więzień przeciwników. Oni, którzy głoszą tolerancję, chcą za każdą ich krytykę od razu karać, łącznie z więzieniem. W Holandii już planuje się utworzenie gett dla „homofobów”, czyli przeciwników gejów. Homofoby mają być zamykani w gettach i więziach jak kiedyś Żydzi. I imię jedynie słusznej, arcypostępowej ideologii gender. Takie jest nastawienie ludzi, którzy chcą dominować, którzy pragną nad nami zapanować. Takie będą ich kolejne kroki.

Trzeba wiedzieć, że ktoś, kto dziś popiera homozwiązki, jutro będzie musiał popierać homoadopcję, później zakaz mówienia „mama” i „tata”, a następnie więzienie dla każdego, kto wypowie zdanie krytyki na temat gejów. Trzeba zresztą powiedzieć, że w ten sposób przypisują sobie oni cechy boskie, bo tylko Boga nie można krytykować. Jeżeli każde zdanie krytyki na temat gejów, zwłaszcza jeśli są to po prostu dane, jak często chorują oni na choroby weneryczne albo stają się pedofilami, ma być niedopuszczalne, to zmierzamy w stronę państwa totalitarnego.

Ludzie, którzy tak bardzo muszą kłamać i ukrywać prawdę, którzy wynoszą się ponad wszelką krytykę, są bardzo niebezpieczni, przypisują sobie cechy boskie i czemuś takiemu trzeba się zdecydowanie przeciwstawiać. Z pożarem ideologii trzeba tłumić w zarodku, po potem może być za późno. Chyba w XX wieku nauczyliśmy się dostatecznie dużo na ten temat?

Ksiądz powoływał się na twarde dane, tymczasem Księdza oponenci mówili, że to informacje wyssane z palca. Po obejrzeniu wczorajszego programu mam raczej wątpliwości, skąd oni wyssali swoje argumenty. Skąd Joanna Kluzik-Rostkowska wie, że Kościół uważa seks za grzeszny, a Michał Piróg, że nie dopuszcza dzieci z Zespołem Downa do chrztu i Komunii świętej? Posłanka PO zresztą zreflektowała się, że Kościół często zmieniał zdanie, więc pewnie i w tej materii niebawem je zmieni. Wracamy zatem do tej nieuchronnej postępowości, co podkreślała także Ilona Łepkowska, mówiąc, że homozwiązki to już fakt społeczny i pozostaje nam się tylko do tego przystosować, bo ten postęp jest nieuchronny. Naprawdę?

Ci ludzie nie mają elementarnej wiedzy. Panią Kluzik-Rostkowską prosiłbym o dokładne cytaty, kiedy niby Kościół twierdził, że każdy seks jest grzechem, usprawiedliwionym jedynie wtedy, kiedy jego celem jest prokreacja. Pominę już milczeniem tezy, że Kościół nie pozwala na chrzest i Komunię dzieciom z Zespołem Downa, bo to całkowity absurd. Proszę jednak o konkretne cytaty, bo ja chętnie podaję źródła, na których się opieram, statystyki, badania. Jednak wypowiedzi moich oponentów zdradzają, jak bardzo im brak elementarnej wiedzy na tematy, na które się wypowiadają, jak bardzo zatem służą nie prawdzie, ale pewnym grupom interesu oraz ich ideologiom.

To, że postęp jest nieodwracalny, nieuchronny, twierdzili komuniści. Podczas rewolucji październikowej zaczęto na przykład wprowadzać rozpustę, rozprężenie, z czego sami bolszewicy zaczęli się wycofywać, bo zobaczyli, że to im rozsadza państwo. Ideologia gender wprowadza teraz taką rozpustę, z której wycofali się sami bolszewicy po rewolucji październikowej.

Tak samo marksiści, Lenin, Marks mówili o nieuchronnym postępie „naukowego” komunizmu, który ogarnie cały świat. To samo Hitler i naziści mówili o nieuchronnym postępie „naukowego” narodowego socjalizmu, który także zapanuje nad światem. Jedna i druga teoria dla ich wyznawców była szczytem mądrości. Przecież w XX wieku w Europie w pewnych krajach największym znakiem postępu był faszyzm, eugenika. Socjaliści i lewacy popierali przecież eugenikę, to u nich się zaczęło takie myślenie, co przejął później nazizm. Największym postępem w pewnych krajach europejskich był faszyzm, nazizm, komunizm. Olbrzymie połacie kuli ziemskiej były objęte ideologiami które mówiły o postępie tak, jak dziś mówią genderowcy. Mówili, że postęp jest nieuchronny, ale nieuchronna okazała się tylko wojna między nimi, która doprowadziła do śmierci około 50 milionów ludzi. Niezależnie do tego komuniści zamordowali około 150 milionów ludzi.

Oto do czego mogą dojść ludzie, którzy zbrodniczym ideologiom wieżą bardziej, niż rozumowi, którzy sumienie wymieniają na propagandę. Szczególnie dotyczy to ateistów, bo jeżeli Bóg istnieje, a ktoś głosi, że Boga nie ma, to popełnia fundamentalny błąd, który skutkuje później kolejnymi strasznymi błędami (jak w ciągu równań matematycznych).

Ideologia gender jest kolejną kreacją i klęską rozumu ateistycznego, która pokazuje, jak ten rozum jest biedny, spaczony, że może coś takiego wyprodukować coś aż tak absurdalnego. Zwracał na to uwagę między innymi Leszek Kołakowski, jeden z największych filozofów naszych czasów, który gender krytykował podobnie, jak marksizm. Gdy zasypiają rozum i wiara, tam budzą się demony.

Jako filozof poznałem wiele ludzkich teorii, ale muszę przyznać gender, że gender jest jedną z najgłupszych, najbardziej absurdalnych utopii. W jego centrum stoi aksjomat, że płeć jest przede wszystkim kwestią umowy społecznej. Czyli jeżeli my teraz umówimy się, że ja jestem kobietą, a Pani jest mężczyzną, to jest umowa nienaruszalna, którą wszyscy muszą zaakceptować. Jutro ja będę Darią, Pani Martynem, państwo musi to uznać, zmienić nam dowody osobiste itd. Jeśli gender jest „naukowy”, to tak, jak „naukowy komunizm”.

Jak na razie, genderowe ideologie nie mają w Polsce aż tak wielu podatnych gruntów dla zaszczepienia swojej choroby?

Na tym tle widać zalety Polski, bo trzeba pamiętać, że ani komunizm, ani nazizm nie mogły tu zwyciężyć o własnych siłach. I chwała Polsce za to. Dlaczego? Bo u nas była wiara. Tam, gdzie jest wiara, nie ma miejsca na ideologię. To jest powód do dumy dla Polaków, bo tak wielkie narody, jak Niemcy, Włosi czy Rosjanie, dały się ogłupić, zdominować przez garstkę ludzi, wyznających zbrodnicze ideologie, a u nas to się nie udało, bo być może jesteśmy pod tym względem szczególnie mądrzy, mamy wiarę. Podobnie dziś genderowcy mają szczególnie trudne zadanie, bo ich ideologia jest kolejną utopią. Kolejny produkt ateistów, neomarksizm.

Ludzie, którzy w niego wierzą, nie bardzo różnią się od tych, co uwierzyli „Trybunie Ludu”, Bierutowi i Gomułce. Zresztą, bardzo często to są ich dzieci, potomkowie fizyczni lub duchowi. Oni zresztą nie mogą inaczej, bo jeśli ktoś nie wierzy w Boga, to musi sobie znaleźć jakąś inną ideologię dla wytłumaczenia swojej egzystencji, jakiś ersatz prawdziwej wiary. Wcześniej mieli nazizm, faszyzm, marksizm, a teraz, kiedy są skompromitowane, to muszą mieć coś innego. Natura nie znosi próżni. Ateiści ciągle będą zatem tworzyć kolejne utopie, a wierzący – nieustannie pokazywać im, że znowu pobłądzili oraz jak dobrze i pięknie jest wierzyć Bogu. Charakterystyczne jest to, z jaką agresją mówią oni o nietolerancji, a wystarczy poczytać choćby teksty Tomasza Lisa – ile tam agresji, ubliżających wyrażeń na temat ludzi o innych przekonaniach?

Ksiądz zauważył świetną analogię, pomiędzy ostatnim numerem „Newsweeka”, który sugeruje, że Kościół kryje pedofilię, a tym, że media kryją prawdę o homoseksualizmie. Okładki i felietony Tomasza Lisa to tylko wierzchołek góry lodowej, jaką jest niesamowita agresja, kiedy ktoś próbuje powiedzieć prawdę o homoseksualizmie. Dlaczego tak się dzieje?

Marzy mi się następny numer „Newsweeka” z okładką, na której wielkimi literami będzie napisane, że media ukrywają prawdę o pedofilii wśród gejów.

W Kościele rzeczywiście jest jeszcze sporo do zrobienia, ale nikt nie robi więcej niż Kościół! Jeżeli w więzieniu mamy 1000 pedofilów, to znajdziemy wśród nich może jednego księdza i jakichś 400 gejów. Więc ja się pytam, dlaczego tak wiele mówi się o księżach, jeżeli to jest 1 ksiądz na 1000 pedofilów, a nie mówi się o 400 gejach? Czemu już nie pisze, że 80-90% księży pedofilii to geje (czyli właściwie efebofile)? A według bo w księży można uderzać w najgorszy sposób, ale o gejach nie wolno powiedzieć ani jednego krytycznego słowa. To wielka manipulacja, czysta nieuczciwość i propaganda. Oczekuję oczywistej proporcjonalności.

Jeżeli tyle, m.in. „Newsweek”, pisze o księżach pedofilach, to oczekujemy, aby 400 razy więcej pisano o gejach pedofilach. To chyba logiczne. Jeśli tak wnikliwie pada się zjawisko pedofilii w jednej grupie społecznej, u księży, to przecież tak samo trzeba je badać u innych – dziennikarzy, nauczycieli, polityków, ale przede wszystkim u gejów, bo tam jest go najwięcej. Jeśli na rzeczywiście chodzi o prawdę, o dobro dzieci, a nie tylko o chrystofobię, katofobię, heterofobię, o nienawiść do Kościoła.

Agresja jest po tamtej stronie?

To oczywiste. Co spotkało prof. Pawłowicz? Ataki homobojówek na UMK, groźby. Homoterror na coraz większą skalę. Jeśli ktokolwiek wyrazi się krytycznie o gender-ideologii, o gejach, to natychmiast zaczyna się szczucie, nagonka na cała skalę, donosy do przełożonych, żądanie wyrzucenia z pracy. Metody iście stalinowskie.

Równocześnie na stronach gejowskich groźby zamordowania – pozostawiane bez żadnej kary! Ja także się z nimi spotykam.

Ale tym bardziej takim ludziom trzeba się przeciwstawiać, nie można dopuścić, by panowali nad nami ludzie, którzy do istnienia potrzebują aż tak wiele kłamstw i nienawiści. Język nienawiści jest po tamtej stronie. Oni tak wiele mówią o nienawiści, bo sami tak bardzo nienawidzą, sami żyją w schematach nienawiści, mówią z własnego głębokiego doświadczenia.

To ma dwie zasadnicze przyczyny. Po pierwsze, lęk egzystencjalny. Ta prawda ich przeraża, bo uderza w ich egzystencjalny fundament, w ich światopoglądy. Jeżeli oni w to wierzą i tym żyją, to pokazywanie danych, które całkiem kompromitują ich ideologię, musi budzić lęk. Nie chcą przyjąć nawet najbardziej oczywistych danych, które obalają ich światopogląd, bo znaleźliby się tym samym w bardzo trudnej sytuacji. Nic im nie zostanie. Boga nie mają, wiary nie mają, ich światopogląd okazuje się kolejną iluzją, zostaje złowieszcza pustka. To ze strachu przed tą pustką trzymają się kurczowo kłamstw, utopii, ideologicznych absurdów, bo egzystencjalnie nie są zdolni do przyjęcia prawdy.

Drugi powód wynika z różnicy pomiędzy osobami wierzącymi i niewierzącymi. To po tamtej stronie jest nienawiść i pogarda. Jeżeli człowiek wierzy w Boga, to stara się patrzeć na wszystkich z najwyższym szacunkiem. Oczywiście, jako dzieci Boże, które czasem błądzą, mylą się i grzeszą, ale są jak kosmos i katedra. Są stworzeniem jak mikro-kosmos i mają godność katedry – mogą przyjąć Boga. Człowiek wierzący stara się robić wszystko, by tych niewierzących uratować, tym bardziej, jeśli błądzą. Stara się jednak podchodzić do takiego człowieka z najwyższym szacunkiem, miłością i troską. U ateistów jest zasadniczo inaczej, bo jeśli oni uważają ludzi za nieco inteligentniejsze zwierzęta, to jesteśmy dla nich niczym więcej, niż takie właśnie zwierzątko, tylko mniej inteligentne, mniej zaawansowane ewolucyjnie, niż one. Oni natomiast przypisują sobie jakby cechy boskie, nie pozwalają się krytykować, jakby byli nieomylni, jakby ich ideologie były nienaruszalnym objawieniem. Im też trudniej przyznać się do błędu, go grzechu, przeprosić, bo nie mają nikogo wyższego, kto mógłby im przebaczyć i pomimo ich win ich podtrzymać. Dla nich katolicy, którzy myślą inaczej, są jakby podludźmi, których można i należy zniszczyć na drodze pochodu ich kolejnej ideologii.

Ta nienawiść i pogarda (niedawno jeden z posłów mówił nawet o „bydle”) świadczy o tym, że ateiści patrzą na katolików jak na zwierzęta, tych, których można najpierw słowami, a później także fizycznie eksterminować. Trzeba pamiętać, że największe zbrodnie w dziejach świata, wielokrotnie przerastające wszelkie inne, popełniali ateiści. Pol Pot, Mao Tse Tung, Hitler, Lenin, Stalin. Ich zbrodnie przewyższają wszelkie inne. To nie jest przypadek, to wynika z wewnętrznej logiki ateizmu. Kłamstwo, pogarda, agresja i nienawiść obecne w ideologii gender to tylko mała część czegoś o wiele większego, czegoś odwiecznego.

Rozmawiała Marta Brzezińska
http://www.fronda.pl/

Komentarzy 14 to “Ks. Oko dla Fronda.pl: Homolobby przypisuje sobie cechy boskie”

  1. slawek said

    widziałem.chociaż z reguły nie oglądam lisa,nóż w kieszeni sie otwierał,szkoda księdza na takie debaty ….

  2. Ość said

    Tak właśnie dzieje się tam gdzie żyd postawi racicę. Czyli „Wszelka ohyda bierze się od żyda”. Tego ‚bidnego’ sholokauszczonego żyda, który przeprasza za to, że żyje – na czyjś rachunek oczywiście.
    Wszystko dla nas ludzi wypaczają: w kulturze, sztuce i rzeczywistości, zachowując swoje zmumifikowane w gettach wartości z epoki kamienia gładzonego.

  3. 25godzina said

    „(…) To jest powód do dumy dla Polaków, bo tak wielkie narody, jak Niemcy, Włosi czy Rosjanie, dały się ogłupić, zdominować przez garstkę ludzi, wyznających zbrodnicze ideologie, a u nas to się nie udało, bo być może jesteśmy pod tym względem szczególnie mądrzy, mamy wiarę.(…)”

    A czy Niemcy i Rosjanie od tamtego czasu się zmienili? Rosjanie nie umieli obronić swojego państwa, przegrali z kretesem i roznieśli zarazę po świecie. Niemcy (obok Chazarów) są główną ideologiczną i polityczną siłą w UE, której sednem jest antykatolicyzm.

    ***

    Rosyjska anglojęzyczna telewizja o „katolickim piekle” czyli „pedofilii i korupcji” przy okazji… abdykacji Benedykta XVI.

  4. marost said

    Zabawna zbieznosc? – Niedawno w sasiedztwie pojawil sie nowy lokator a wraz z nim pewnie cale plemie krzykliwi i majacy problemy ze wspozyciem w cywilizowanym spoleczenstwie: Kongolijczycy, czarni – bez swiatla na korytarzu prawie niewidoczni nazwiskiem Steve OKO…

  5. nn said

    Homo hetero lupus.

  6. Jacek said

    Tomasz Lis, Joanna Kluzik-Rostkowska, Michał Piróg, Ilona Łepkowska i cala ta zydowska banda durni w telewizji sa na uslugach zydomasonerii, ktora kieruje w kazdym kraju na kuli ziemskiej szerzeniem homoseksualizmu, zwiazkow partnerskich itd. krotko mowiac sieja demoralizacje i zniszczenie.

  7. Andy said

    Kochani, o czym tu bredzić?
    Do jakiej cholery pozwalamy sobie się paplać w tym łajnie żydowskiej i koszernej mentalności tak obcej naszemu zdrowemu rozsądkowi, naszej tradycyjnej chrześcijańskiej moralności, oczywiście nie-posoborowej tej zażydzonej aż do granic wymiotów!
    Jak długo, ten czy inny zdrowy na umyśle ksiądz albo jakakolwiek zdrowa na umyśle osoba, myśląca pro-polsko i normalnie, będzie swoją osobą uwiarygadniał te koszerne hucpy niby to w „polskiej telawizji publicznej”???
    Lis i jego szajka, tylko czekają, by zaproszony gość jak w tym przypadku x.Oko, wystąpił w programie, nie po to by bronił Polski i Kościoła ale by uwiarygadniał swą obecnością z góry zaplanowany efekt i propagandowy sukces „popularnych medialnych” hazarów.
    Oni są jak posłuszni idioci zapędzani w kozi róg i bełkocą o czymś czego i tak średniointeligentny obrzezany na mózgu widz nie pojmie!
    Tak jest wszędzie, we wszystkich „publicznych” mediach!
    Ich obowiązkiem jest wystąpienie przed kamerą powiedzmy na 3-5 min. max by powiedzieć prostym językiem, że…”panie Lis, tu jest Polska, a nie USrael.
    Chce pan paplać się w tym łajnie to pana sprawa.
    Stanowisko Boga w Trójcy jest nam znane od zarania dziejów! Nie pozwolę by pan i pana koszerna szajka mną manipulowała, moim narodem i Kościołem! Nie pozwolę panu wykorzystać moją obecność by uwiarygadniać pana program, pana chore ambicje i obecnego nie-rządu.
    Chce pan manipulować i ogłupiać dalej widzów to beze mnie,….z Panem Bogiem!” i na oczach widzów powinien opuścić tą TV jaskinię zła!

    Tak jest też w radiu!
    Mądrzy ludzie nie powinni nawet wdawać się w „inteligentne” rozmowy, bo one są tylko po to by ich obecnością w tych medialnych „shows” kolejne pokolenie medialno rządowej żydokomuny dalej
    prało mózgi naszym rodakom!

    Powiedzieć prosto co trzeba w dwóch zdaniach i opuścić studio a prowokatorzy, jak Olejnik, Lis i im podobni, niech się tam sami zagryzą!
    Oni potrzebują „posłusznych idiotów”!
    Jakże często dochodzi do parodii, że taki zaproszony gość, zamiast prosto bronić Sprawy Polskiej i Kościoła, przepraszają że żyją….jak JPII!
    Co za hańba i obłuda!!!

    Podobnie w „Rozmowach nie dokończonych” w wieczornych audycjach Radia Maryja.
    Prowadzący ksiądz ciągle przeprasza…..oprawców Narodu, gdy ludzie dzwoniący do studia, mówią prosto jak jest!
    Tak-tak, Nie-nie!

    Ofiary są ośmieszane a koszerni oprawcy na Narodzie szydzą sobie z Narodu i Kościoła!
    Ten posoborowy makaronizm wprowadził bełkot w audycjach i zło ma się coraz lepiej!
    Powtarzam…nie dać się wciągnąć w te manipulacje!!!
    Powiedzieć co trzeba i honorowo wyjść w trakcie audycji!
    Uczestniczyć jak najbardziej!…..ale na SWOICH ZASADACH i bezkompromisowo, elokwentnie, krótko w prostolinijnych słowach ich skompromitować….i opuścić program…na żywo!

  8. Jacek said

    re: Andy
    Swieta prawda.
    Dziwie sie ze ks. dr hab. Dariusz Oko bierze udzial w takich zydoskich hucpach. Zanim wyrazil zgode na udzial w programie musial wiedzec z kim bedzie dyskutowal, kto jeszcze zostal zaproszony do studia.
    Jest to czlowiek dosc inteligentny, ktory rozumie ze uwiarygadnia swoja osoba zydowskie media. Wystepuje w koloradce, przedstawia sie jako ksiadz, a wiec reprezentuje Kosciol Katolicki.
    Cenie go za niektore wypowiedz np. dotyczace problemu homoseksualizmu.
    Ale juz tomizm-trancendentalny i filozofow niemieckich ktorych propaguje to mi sie nie podoba. To sa herezje posoborowe.
    Zastanawiam sie czy sam wizal udzial w tym programie, czy ktos mu kazal.
    Jakie sa prawdziwe jego intencje uwiarygodniania tej zydoskiej hucpy.
    Uwazam ,ze nie powinien brac udzialu w tej hucpie.

  9. Przecław said


    Posłanka Krystyna Pawłowicz, PiS. Stanowisko w/s „związków partnerskich”.

  10. RomanK said

    Doskonale wystapienie pani posel!
    Dodkonale bo prawdziwe!

  11. Rysio said

    😦

  12. Rysio said

    Zdaje się że, są tlko dwie możliwości:

    1. Gajowy się stęsknił za moimi mądrymi wpisami

    albo

    2. wypił za dużo – tak jak ten chłop w Folwarku Zwierzęcym Orwella i zapomniał zamknąć bramkę.

    😉

  13. olagordon said

    Fragment „Miliardera”, całość tutaj http://gazetawarszawska.com/2013/02/28/miliarder-cz-i/

    3. Dziel-i-rządź ludźmi wzdłuż linii kulturowych

    Amerykańscy miliarderzy, trzeba im to przyznać, piszą książkę na temat nowych metod kontroli społecznej w oparciu o dziel-i-rządź wzdłuż linii kulturowych. Ta strategia jest prosta: jedna grupa demograficzna (nazwijmy ją “liberalną”, którą w Ameryce tworzą słuchacze NPR [Krajowe Radio Publiczne] ma postrzegać drugą (nazwijmy ją “konserwatywną”, nie słuchającą NPR) jako niebezpieczną, a na pewno nie zasługującą na to by miała prawdziwy głos w społeczeństwie; a konserwatywna ma grupę liberalną postrzegać jako aroganckich, elitarnych , manipulantów inżynierii społecznej, społeczeństwo oszołomów.

    Kiedy to już się powiedzie, grupa liberalna (typowo mniejsza od pierwszej) będzie wolała twoje rządy, a nie grupy konserwatywnej. Będą obawiać się prawdziwej demokracji, gdyż oznacza ona pozwolenie na to, by realny głos w społeczeństwie miała grupa konserwatywna, wobec której istnieją tak duże obawy. Będą cię popierać i chwalić za trzymanie konserwatywnej grupy poza władzą, a jeszcze jeśli będą sprzeciwiać się wobec tego co robisz, to możesz postarać się o to by nigdy nie zagrażali twojej władzy. Żeby kontrolować ludzi w grupie liberalnej i uniemożliwić im wyrażanie sprzeciwu w kwestiach w których z tobą się nie zgadzają, ważne jest byś dał im takie niby-przywództwo, żeby ich zmylić i uczynić tak nieskutecznymi jak możliwe. Znakomitym przykładem jak to zrobić jest zbadanie wypowiedzi i działań Partii Demokratycznej w Ameryce, albo Partii Pracy w W. Brytanii.
    Równocześnie druga konserwatywna grupa (typowo większa od drugiej, w naszym przykładzie nie słuchająca NPR) będzie również wymagać aktywnego kierowania jej przez ciebie, żeby zagwarantować niewymknięcie się jej spod twojej kontroli. Potrzebujesz lojalnych wobec ciebie jednostek i organizacji, wyspecjalizowanych właśnie do tego celu. Te jednostki i organizacje będą szerzyć gniew grupy konserwatywnej na elitaryzm, arogancję i protekcjonizm grupy liberalnej, i sprytnie kierować ten gniew na wsparcie władzy miliarderów. Ważne jest by zauważyć, że te jednostki i organizacje mogą odnieść sukces jedynie do tego stopnia, żeby grupa liberalna (słuchacze NPR) wyrażała opinie o elitarności i protekcjonizmie wobec grupy konserwatywnej (nie słuchającej NPR). Znakomitym przykładem kierowania grupą konserwatywną (słuchaczami NPR) jest Rush Limbaugh (prawdziwy mistrz tej sztuki i na wagę złota!) oraz przemówienia i działania Partii Republikańskiej.

    Nie da się powiedzieć lepiej, że sukces strategii dziel-i-rządź wymaga jednocześnie zapewnienia aktywnego przywództwa zarówno liberałom (dopilnować żeby zmobilizowali się wokół elitarnego, aroganckiego, protekcjonalnego strachu przed konserwatystami) jak i konserwatystom (dopilnować żeby ich gniew na liberałów skierować na wspieranie rządów miliarderów). Przywódcy liberałów i przywódcy konserwatystów mają do odegrania różne role, ale podobnie jak rozgrywający, przechwytujący i [. . .] mają grać w tej samej drużynie – twojej drużynie. Wykorzystaj ich umiejętnie.
    Spośród licznych spraw wykorzystywanych przez amerykańskich miliarderów do wprowadzenia tej strategii, dwie zasługują na szczególną uwagę ze względu na użytą przez nich niezwykłą umiejętność: małżeństwa tej samej płci i kontrola broni. Twoi amerykańscy koledzy wykorzystali masmedia do wyniesienia z praktycznego nieistnienia sprawy małżeństw tej samej płci (kto w ogóle w latach 1960 mógł pomyśleć o mężczyznach żeniących się z mężczyznami, czy kobietach żeniących się z kobietami?) do problemu, który walczy o pierwsze miejsce w publicznej dyskusji, z prawami uchwalanymi by były one legalne w kilku stanach, w ponad 30 referendach stanowych w tej kwestii.
    Twoi koledzy nie tylko wywołali problem z małżeństwami tej samej płci, lecz także tak sprytnie, w odpowiedni sposób to zrobili, żeby zadziałała strategia dziel-i-rządź. Oni nie zrobili tego w kategoriach, w jakie ujęli wszystkie wcześniejsze debaty na temat ustawodawstwa małżeńskiego, tj. w kategoriach skutków dla dzieci, które może wyprodukować ten lub inny rodzaj małżeństwa, tak jak małżeństwa między rodzeństwem, albo, w przeszłości, zanim znaleziono lekarstwo, małżeństwo z partnerem chorującym na syfilis. Nie, to było bardzo mądrze opracowane w kategoriach, które nie miały nic wspólnego z dobrem dzieci. Są opracowane, jako kwestia praw: czy geje powinni być pozbawieni prawa do małżeństwa – tak czy nie?

    Wspaniale! Konserwatyści którzy uważali, że dzieci mieli prawo znać biologiczną matkę czy ojca i być przez nich znanymi, i że polityka społeczna powinna chronić to prawo, i ci którzy sprzeciwiali się małżeństwu tej samej płci, bo będzie promowało wykorzystanie w poczęciu dawców nasienia i jajeczek (jedyny sposób w jaki pary tej samej płci mogą mieć dziecko), kreując w ten sposób dzieci, które według tego planu nie będą znały ani będą znane jednemu z biologicznych rodziców, ci konserwatywni słuchacze NPR itd. pokazywani jako ludzie, którzy nie chcieli by geje mieli “prawo do małżeństwa”, i są to nieracjonalni, homofobiczni fundamentaliści biblijni, bigoci. NPR starannie cenzurowało każdy wyraz troski o prawa dzieci ze strony przeciwników małżeństwa tej samej płci. Wykazując się wspaniałą pracą zespołową, konserwatywne masmedia również cenzorowały wyrazy troski o prawa dzieci ze strony przeciwników małżeństw tej samej płci. Wszystkie masmedia zrobiły to tak skutecznie, że liberałowie są zupełnie nieświadomi tego, że troska o dzieci ma w ogóle coś wspólnego z tym dlaczego ludzie sprzeciwiają się małżeństwu tej samej płci. Liberałowie uważają, iż jedynym możliwym wyjaśnieniem tego jest głupia, tępa, nienawistna “homofobia”.

    Konserwatyści z kolei słyszą, że ich troskę o dzieci odrzucają liberałowie jako bigoterię, i reagują właśnie tak jak wymaga strategia dziel-i-rządź: ze złością na elitarną, arogancką protekcjonalność liberałów. Można tylko podziwiać tych agentów miliarderów, którzy wymyślili ten plan dziel-i-rządź małżeństwa tej samej płci.
    Innym przykładem skutecznej zasady dziel-i-rządź zasługującym na twoją uwagę jest sposób w jaki twoi koledzy zorganizowali kwestię kontroli broni. Konserwatyści posiadają broń, a liberalni nie. Jest to taka okazja, której nie może zmarnować mądry miliarder. Twoi koledzy, trzeba im to przyznać, bardzo dobrze to wykorzystali. Konserwatyści bardziej sprzeciwiają się restrykcyjnym przepisom dotyczącym kontroli broni, ponieważ nie chcą by odebrano im ich prawo do jej posiadania. Popierają prawo noszenia broni nie tylko dlatego, że chcą polować czy wykorzystywać ją dla sportu, czy nawet we własnej obronie, ale dlatego, że zgadzają się z ojcami założycielami, że prawo posiadania broni jest ważne jako kontrola obywateli przeciwko tyranii rządu.

    I uważają, że kontrola broni nie robi nic by uniemożliwić posiadanie broni przez złych ludzi i zapobiec wykorzystaniu jej przeciwko dobrym. Ale NPR przedstawia konserwatystów jako szaleńców i śmiertelnie niebezpiecznych, gdyż nie obchodzi ich to czy źli będą strzelać do dobrych. NPR wyśmiewa pomysł, że obecnie broń umożliwia obywatelom przeciwstawić się wszelkiej (rzekomej) tyranii wprowadzonej przez amerykański rząd. Argument NPR nie jest wiarygodny z przyczyn omówionych przez jednego z twoich wrogów (powinieneś uczyć się od swoich wrogów), ale przekonuje liberałów, ponieważ oni po prostu nie lubią broni i przyjmą każdy argument, nieważne jak słaby, który stygmatyzuje właścicieli jako strasznych ludzi, którzy nie powinni mieć prawa wypowiadania się w społeczeństwie.

  14. Marucha said

    Re 12:
    Chyba bramka się coś poluzowała i Rysio się wsmyrgnął do środka.

    Powiem Pan coś na serio: za Panem można się stęsknić, ma Pan poczucie humoru (no, może nie zawsze w moim guście). Za pańskimi wpisami na temat komunizmu i kapitalizmu – nie.

Sorry, the comment form is closed at this time.