Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Archive for Marzec 6th, 2013

Na Zachodzie bez zmian po wypowiedzi Mędrca Europejskiego

Posted by Marucha w dniu 2013-03-06 (środa)

Wszyscy się chyba zgodzą z tezą, że najbardziej miarodajnym ośrodkiem orzekającym w kwestiach pedalskich jest Beneluks, a w szczegolności Holandia. [Niezbyt daleko w tyle pozostaje Skandynawia – admin]

Pomnik Pederasty w Amsterdamie – „Homomonument”

Kwiaty złożone pod Pomnikiem Pederasty ku uczczenia pamięci… ofiar Wojny (?!)

W czasie pamiętnego zakazu LechKacza przemarszu pedałów w Warszawiewie wszystkie media Beneluksu zawyły zgodnym tonem oburzenia. Wywiadów w TV udzielali prominentni działacze pedalskich organizacji, mówiono o tym w talk-showach, wysłano też petycje do Parlamentu Europejskiego – a gazety i telegazety nie pozwalały nikomu, ani na moment, o tej strasznej zbrodni zapomnieć.

Osobiście byłem nagabywany w pracy i przez znajomych.

Natomiast teraz po tym oświadczeniu Wałęsy zapadła kompletna cisza, nawet nie ma o nim żadnej wzmianki w telegazetach!

Niech więc pismackie szambonurki z III Rzeczy nie biją piany i nie straszą lemingów, że świat nie posiada się z oburzenia, bo na Zachodzie bez zmian,czyli cisza!  Niewątpliwie agencje prasowe doniosły o całym wydarzeniu ,ale ludzie ich nie czytują, a wszystkiego dowiadują się dopiero z telewizyjnych wiadomości, w których umieszczono informację o śmierci jednego Francuza w Mali – natomiast o herezji Walesy nie było NIC!

Brat Dioskur z Holandii

Posted in Polityka | 13 Komentarzy »

Kurator sądowy zabrał dzieci rodziny Bajkowskich do domu dziecka

Posted by Marucha w dniu 2013-03-06 (środa)

W środę rano kurator sądowy w asyście policji zabrał ze szkoły dzieci rodziny Bajkowskich. Odebranie trójki dzieci sąd zlecił po tym, jak rodzice sami zdecydowali się pójść na terapię „z powodu problemów wychowawczych” – donosi TVN.24.

Czy to o polskich dzieciach 3-ciej RP?

Klub PiS chce, by sejmowe komisje: sprawiedliwości oraz polityki społecznej i rodziny zajęły się sprawą. Poseł PiS Andrzej Duda zwrócił się do Rzecznika Praw Dziecka o interwencję w tej – jak mówił – bulwersującej sprawie.

W rozmowie ze stacją ojciec chłopców powiedział, że dzieci przewieziono do Domu Dziecka św. Ludwiki przy ul. Piekarskiej 4. W rozmowie z matką chłopcy mieli skarżyć się, że zostali wyciągnięci z klas siłą.

O sprawie rodziny Bajkowskich pisała w lutym „Rzeczpospolita”. Rodzice w listopadzie 2010 roku przyszli do Krakowskiego Instytutu Psychologii. Jak czytamy na stronie internetowej gazety, rodzice z własnej inicjatywy chcieli rozwiązać swoje problemy – ich starsi synowie nie lubili chodzić do szkoły.

W trakcie spotkań (siedmiu rodzinnych i ośmiu małżeńskich) – jak opisuje w opinii wydanej na potrzeby sądu Rodzinny Ośrodek Diagnostyczno-Konsultacyjny (RODK) – ojciec i matka mieli przyznać się do stosowania kar cielesnych (klapsy). Terapeutów miało też niepokoić „stawianie małoletnich w sytuacjach nadmiernej samodzielności i odpowiedzialności”. „Rz” wyjaśnia, że chodziło o ich podróż pociągiem z Krakowa do Łodzi oraz pozostawienie na weekend w domu.

Gazeta donosi, że pomoc w sprawie zadeklarował Jarosław Gowin. Minister sprawiedliwości zadzwonił do redakcji m.in. deklarując, że przygotuje nowelizację przepisów, która będzie zapobiegać tego rodzaju sytuacjom.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Polityka | 41 Komentarzy »

Upadek rodzinnych gospodarstw rolnych

Posted by Marucha w dniu 2013-03-06 (środa)

Ciekawy – i wstrząsający artykuł, który powstał przy współudziale jednego z naszych gajówkowiczów. Rozpowszechnijcie go.
I pamiętajcie – jeśli kiedykolwiek w życiu spotkacie człowieka, który wam powie, że ziemia jest Polakom niepotrzebna, bo wystarczy mieć nad terytorium państwa władzę suwerena… który wyśmieje wasze obawy przed wykupem ziemi przez obcych, „bo przecież jej taczkami nie wywiozą” – nie dyskutujcie z nim. Nie przekonujcie.
Po prostu rozdepczcie gnidę.
Admin.

Kontrola żywności w świecie oraz grożba upadku rodzinnych gospodarstw chłopskich w Polsce po podpisaniu przez Polskę umowy stowarzyszeniowej i wstąpieniu do UE na przykładzie likwidacji farm rodzinnych w USA

Chociaż nie samym chlebem człowiek żyje, to jednak jedną z niewielu najważniejszych w świecie rzeczy była, jest i pozostanie żywność. Nie dokonuję tu żadnego odkrycia, gdyż od początku świata, głód był nieodłącznym towarzyszem ludzkiej doli, a żywność była powodem wojen. I mimo, że w dzisiejszych czasach ludzie nie drżą na dźwięk słowa Przednówek, to i tak każdego wieczora, mniej więcej 1/3 ludzkości kładzie się spać głodna.

Perfidną wyjątkowością dzisiejszego dnia jest to, że żywność stała się bronią. Autorem tej szatańskiej doktryny jest nie kto inny, ale sam Henry Kissinger, który w grudniu 1974 roku w czasie, gdy piastował stanowisko doradcy Prezydenta do spraw bezpieczeństwa narodowego USA, opracował wraz ze swymi bliskimi współpracownikami tajny dokument i opatrzył swoim podpisem. Dokument ten znany pod nazwą National Security Study Memorandum 200 (NSSM 200) liczy 200 stron i opatrzony jest tytułem: Implications of Worldwide Population Growth for U.S. Security and Overseas Interest. Wykłada w nim rzeźnicką, maltuzjańską, teorię użycia żywności jako broni, szczególnie przeciw krajom o większym przyroście naturalnym. Henry Kissinger wymienia tam 13 państw…

Musimy sobie o tym przypomnieć i mieć to stale na uwadze obserwując postępujące i wdrażane procesy kanibalizacji polskiej ekonomii, w których to na pierwszy ogień poszedł… kompleks przemysłowo-agrarny.

Przepychanki wokół fabryki traktorów Ursusa są dalszym ciągiem tego samego brudnego i – mówiąc po imieniu – kryminalnego procederu łupieży polskiej gospodarki przez światową oligarchię, którą zapoczątkowano rozwaleniem polskiej spółdzielczości chłopskiej z całym systemem banków oraz Gminnych Spółdzielni Samopomocy Chłopskiej na czele i to natychmiast, zaraz na samym starcie tzw. transformacji ustrojowej.

Takie właśnie, a nie inne podejście do tzw. transformacji ustrojowej świadczy o wcześniejszych, starannych przygotowaniach, o doskonałym przygotowaniu likwidatorów polskiego rolnictwa, o ich znakomitej znajomości polskich realiów, znajomości politycznej aktywności oraz historii polskiej samorządności chłopskiej i to zarówno jej gospodarczych, jak i finansowych form.

Świadczy o tym fakt nie pozostawienia nawet najmniejszej furtki czasowej na dokonanie manewru przez polskie chłopstwo – oczywiście w obawie, że spodziewane przeorganizowanie się finansowe chłopstwa zablokuje realizację planów globalizacji, czyli odnarodowienia i przejęcia polskiego sektora żywnościowego przez międzynarodowe korporacje.

Miejscowa oligarchia in specie, pozostająca na usługach jej światowych pryncypałów liczy, że zadając w ten sposób śmiertelną ranę całemu polskiemu rolnictwu, spowoduje nieuchronną agonię polskiego gospodarstwa rodzinnego. W dalszej perspektywie zupełny zanik polskiej wsi z całą jej otoczką ekonomiczno-socjalno-kulturowo-religijną, postrzeganą przez nich – jako ostoja tego, co my Polacy nazywamy polskością, a co tzw. ,,Europejczycy” potocznie nazywają polskim oszołomstwem.

Procesy niszczenia polskiego rolnictwa wdrażane obecnie przez kolejne ekipy rządzące (bez różnicy na ich przynależność partyjną, czy afiliację ideologiczną), realizują stale ten sam narzucony Polakom z zewnątrz, plan likwidacji rodzinnych gospodarstw chłopskich.

Nie jest to w sumie nic nowego, gdyż w zasadzie od prawie półwiecza rolnicy polscy byli poddani permanentnej dyskryminacji, stałemu naciskowi, wyzyskowi fiskalnemu i bezlitosnej eksploatacji. Raz przybierało to ostre, raz bardziej łagodne formy w zależności od tego, jak komunistom potrzebna była żywność, którą sprzedawano łatając dziury powstałe w wyniku ich eksperymentów w upaństwowionej gospodarce planowej.

Ów terror antychłopski, wprowadzony przez bolszewikow, wszędzie tam gdzie sięgały zagony Czerwonej Armii, załamał wszystkich europejskich chłopów – Czechów, Węgrów, Niemców etc. Nie złamał tylko i jedynie Polskiej Wsi i Polskiego Chłopa. Wtedy jednak wiadomo było kto wróg, a kto przyjaciel!

Dzisiaj rolnicy stanęli przed „nowym”, ale o wiele groźniejszym wrogiem, oligarchicznymi, międzynarodowymi monopolami agrobusinessu, mutującymi po dołączeniu do nich czerwonej nomenklatury. Najgorsze jest to, że Chłop Polski staje się bezradny i co najważniejsze – zupełnie nieświadomy tego, co szykuje mu ta przepoczwarzająca się w oligarchie, rodzima, czerwono- liberalna, pazerna, złodziejska zaraza.

Partia chłopska w zasadzie nigdy nie zdołała się odbudować. Partie, puławskie i natolińskie zawłaszczyły i nazwę i elektorat. Nawet ta namiastka w postaci PSL została wymanewrowana, ośmieszona, wyprowadzona w pole. Zawiązanie koalicji z partią, zapiekłą, ziejącą antychłopską nienawiścią, której przyczyny budzą u postronnych obserwatorów zdziwienie. Wielu próbuje identyfikować owe zjawisko – bliżej niezidentyfikowanej – niechęci do chłopów przypisując je, jako cechę charakterystyczną warstwie tzw. inteligencji.

Jest to moim skromnym zdaniem twierdzenie całkowicie fałszywe, gdyż okazuje sie, że owa nienawiść- fobia antychłopska ma swoje uzasadnienie i źródło. Przyglądając się bowiem dokładniej owej antychłopskiej fobii zauważymy, że jest ona cecha wyróżniającą i charakterystyczną tylko i wyłącznie dla ściśle określonych, wąskich grup tzw. inteligencji. Nazywając rzecz po imieniu jest ona charakterystyczna li tylko dla kosmopolitycznych kręgów politycznych – identyfikująca ich etniczne pochodzenie z rasy – narodu, różniącego się od wszystkich innych miedzy innymi właśnie tym, że jako jedyna na całym świecie prawie przez dwa tysiąclecia nie posiadała warstwy chłopskiej w ogóle.

Plany te wdrażane przez owe kręgi polityczne w Polsce dziś, nie są za tym niczym wyjątkowym. Są one bowiem częścią tego samego cynicznego eksperymentu podjętego zaraz po zamachu stanu i przewrocie bolszewickim w Rosji. Takie same eksperymenty prowadzone są w wielu miejscach na świecie z różnym natężeniem i w rożnych odmianach. Skutki są wszędzie mniej więcej jednakowe, cel absolutnie ten sam. Tym celem jest:

Likwidacja chłopstwa – wolnego niezależnego producenta żywności, właściciela ziemi, środków produkcji i narzędzi. Chłopstwa dysponującego rezerwą żywności i dzięki temu niezmiernie odpornemu na manipulacje i działania spekulacyjne. Chłopstwa, które stanowi sól ziemi, każdej ziemi. Chłopstwa, które było, jest i pozostanie bazą każdego bez wyjątku narodowego państwa.

Prześledźmy proces likwidacji farm rodzinnych i rodzinnego rolnictwa w Stanach Zjednoczonych Ameryki i porównajmy metody do tych, jakie obserwujemy w chwili obecnej w Polsce.

Po drugiej wojnie światowej, przy gwałtownym rozwoju technicznym, nieodłącznie związanym z prawidłowym przyrostem naturalnym, nastąpił niezwykły postęp w rolnictwie. Oczywiście tam, gdzie poświecono mu właściwą uwagę i przyznano odpowiednia rangę czyli w USA, Kanadzie, Argentynie, Brazylii oraz w Australii.

Nie wolno nam przy tym zapomnieć, że wiele lat wcześniej świat postępu pod wodza Wielkiego Sternika, eksperymentował w rolnictwie najbardziej agresywnie. Nie piszę tego złośliwie – po prostu nie mogę – bo w obliczu ogromnej daniny krwi, jaką pochłonął ów eksperyment i przeogromnej tragedii chrześcijańskiego narodu rosyjskiego, rosyjskiego chłopstwa – uważam, że przymusowa kolektywizacja pozostaje absolutnie największą, nie ukaraną dotąd zbrodnią przeciwko Człowiekowi…. Zbrodnią celowo przemilczaną. Pamiętajmy o tym, ponieważ wiele doświadczeń z okresu przymusowej kolektywizacji, jak i zawłaszczania gotowego produktu w formie obowiązkowych dostaw przydało się jak znalazł i wykorzystano je w późniejszym okresie na Zachodzie po zaledwie drobnych modyfikacjach.

W Stanach Zjednoczonych Ameryki okres powojenny – w którym dla pełnorolnych gospodarstw rodzinnych zaoferowano odpowiednie umaszynowienie i nowoczesne metody agronomiczne – zaowocował pełną samowystarczalnością pod względem zaopatrzenia w żywność i zdolnością utrzymywania wystarczających rezerw żywności.

W Ameryce i Kanadzie gospodarstwa takie – zazwyczaj kilkudziesięciohektarowe – były podstawą i bazą, na której zbudowano potęgę Ameryki Północnej mimo, że glebowo daleko amerykańskiej ziemi do czarnoziemów Ukrainy, Stawropola, czy też Dalekiego Wschodu.

Nie wolno nam zapominać, że struktura gospodarstw rodzinnych – pełnorolnych, ale nie za dużych – gwarantuje samowystarczalność państw i potrafiła stawić opór nawet komunizmowi. Tak, jak to miało miejsce w Polsce.

Świadoma, dobrze wykształcona klasa chłopska (farmerska) posiadająca zarówno środki produkcji, jak i gotowy produkt stanowi ogromną silę polityczną. Jako sól ziemi jest absolutnie patriotyczna i obywatelsko odpowiedzialna. Obserwując na co dzień cud życia, pozostaje tradycyjnie konserwatywna i pielęgnuje wartości religijne.

Klasa taka jest niewygodna dla manipulatorów politycznych, gdyż jako znaczna siła polityczna pozostaje dla nich niesterowalna. Świadoma swej pozycji przy prawidłowej reprezentacji twardo stoi na ziemi i nie jest podatna na żadne spekulacyjne działania.

Ową nowoczesną warstwę społeczną, technokratycznego producenta żywności, czyli świadome, wysoko wykształcone chłopstwo, wyłaniające się jako nowy czynnik na scenie polityczno-gospodarczej, słusznie oceniono jako śmiertelne zagrożenie dla próżniaczego sektora oligarchiczno-finansowego i po prostu postanowiono go zniszczyć.

Wykorzystując całą swoją wiedzę polityczną i ogromne środki – uderzono w farmera. Bazując na doświadczeniach ze Sowieckiego Sojuza (ZSRR) wiedziano doskonale, że chłop broni ziemi, że forsowna kolektywizacja i komasacja w gospodarstwa wielkoobszarowe przynosi ogromne straty. Straty zarówno społeczne, jak i polityczne, a przede wszystkim krwawe ofiary i całkowite załamanie produkcji. Owego okresu przejściowego głodu, aktów kanibalizmu i zapędzenia terrorem do pracy chłopów w roli bandosów postanowiono w Ameryce uniknąć za wszelka cenę. Nie mam cienia wątpliwości, że fakt powszechnego posiadania broni przez Amerykanów odgrywał w tym niepoślednią rolę.

Zrealizowano to więc inaczej. W momencie, kiedy farmerzy amerykańscy mieli się najlepiej, przedstawiono im miraże ogromnego postępu i wzrostu cen w najbliższym czasie. Miraż następnego Wielkiego Skoku, który farmerzy przyjęli jako pewnik, bezgranicznie wierząc w uczciwość finansowych instytucji, agencji doradczych oraz rządowych agencji i instytucji politycznych. Banki zaproponowały farmerom duże kredyty na bardzo dogodnych warunkach, już nie tylko na maszyny – czasami zupełnie niepotrzebne – ale na wszystko, z luksusem włącznie. Pożyczki te dla domów bankierskich nie stanowiły żadnego ryzyka. Kreowane przez bankierów kredyty z powietrza, miały pełne pokrycie, gdyż udzielane były pod zastaw hipoteczny na ziemię – posiadającą wysoką wartość i nieobciążoną niczym, pozostającą wyłączną własnością zdecydowanej większości farmerów-kredytobiorców.

Po kilku latach stało się jasnym, że była to niesamowita i perfekcyjna pułapka. Ceny żywności „zaczęły spadać” w miarę, jak dostęp do rynku uzyskiwały inne kraje, zwłaszcza Trzeciego Świata o niskich agrotechnikach i technologiach, a przede wszystkim o taniej robociźnie (oczywiście wg zasady free trade, płacąc tanią żywnością odejmowaną od ust własnych dzieci za produkty wysoko przetworzone).

Mass media i Hollywood w tym samym czasie robiły wszystko, aby zmienić przyzwyczajenia kulinarne Amerykanów. Wyperswadowano ludziom normalny, pachnący, dobry chleb, zastąpiono go watą (toaster), piekarnie rodzinne zastąpiły fabryki chleba z taśmociągami. Głoszono, jak niezdrowa jest wieprzowina, a zwłaszcza smalec i słonina, która jeszcze do 60 lat była podstawą w każdej kuchni. Tu zlikwidowano za jednym zamachem i rodzinne wędliniarnie, i produkty tref(n)e. Tłumaczono, jak niezdrowe jest masło i mleko, aż zastąpiono je sokiem z pomarańczy i masłem orzechowym, etc., etc.

W efekcie owego gwałtownego przewrotu wzorców kulturowych, nastąpiło gwałtowne zachwianie się ustalonego wzorca struktury spożycia i rynku cenowego. Farmerzy, dla których z dnia na dzień zmniejszał się znacznie dochód stracili tzw. zdolność kredytową.

Zapamiętajcie to pojęcie: „zdolność kredytowa”. Jest to podstawowa broń do wykańczania społeczeństw. Farmerzy, którzy stracili zdolność kredytową nie mogli obsiać pola, bo nikt nie dał im kredytu na ziarno i na paliwo. System ten zadusił amerykańskich farmerów. Po niezdolności kredytowej, następowała niewypłacalność, po niewypłacalności, zajęcie majątku za długi hipoteczne, czytaj – zajęcie ziemi wraz z budynkami. Pozbawieni środków produkcji ludzie zasilili proletariat miast. Z niezależnych chłopów stali się robotnikami żyjącymi od wypłaty do wypłaty.

Oto grzeczny, układny urzędnik bankowy z wypchaną aktówką i wysmarowanymi brylantynką włoskami, przymilnie oferujący farmerowi dogodne kredyty już po kilku latach… wyrzuca go – jako zbankrutowanego dziada – z jego własnej ojcowizny. Butny, opryskliwy w kapeluszu na głowie i papierosem w ustach pokazując palcem rodzinie farmera – co może, a co nie, wziąć ze sobą udając się w nieznane.

Wierzę, że o tej tragedii amerykańskiego chłopa ktoś, kiedyś, nakręci wielki film. Film na miarę „Przeminęło z Wiatrem” – ale dziś nikt, absolutnie nikt nawet nie chce o tym wspominać, nie chce wiedzieć, nie chce widzieć bólu, łez cierpienia, przedwczesnych śmierci, masowych samobójstw farmerów, popadania w obłęd i w choroby psychiczne, upodlenia następnej wielkiej, a przy tym zupełnie bezkarnej i przemilczanej zbrodni przeciwko Człowiekowi, która dokonuje się na oczach społeczeństwa, na naszych oczach!

Zbrodni dokonywanej w sterylnych warunkach, przez papierowych zbrodniarzy, za pomocą ordynarnych przewałów lichwiarskich… wspomaganych przez prawników, ekonomistów, polityków kupionych za parę brudnych srebrników dolarowych.

Użyty tutaj system – oczywiście w udoskonalonej formie i wyposażony w nowoczesną technikę komputerową i regulacje prawne – to stary znajomy system wyzysku chłopa, jaki panował w przed i rozbiorowej Polsce, gdzie wszyscy chłopi siedzieli w kieszeni Żyda. Który był pośrednikiem sprzedającym wszystko, co wyprodukował chłop, płacąc mu wyznaczoną przez siebie cenę i dostarczając chłopu wszystkiego czego ten potrzebował za cenę taką, jaka Żydowi odpowiadała. Otóż śmiem twierdzić, że w Ameryce zastosowano ten sam system z tą tylko drobną różnicą, że Żyda karczmarza zastąpiono systemem bankowym – też żydowskim zresztą! „Żydem zinstytucjonalizowanym”, stosującym w nowych warunkach ten sam stary, oszukańczy proceder z uprawiania którego, tak dobrze żyli setki lat w Polsce ich pradziadowie.

W ten sposób rozprawiono się z 90 procentami farmerów. Mała grupa, która ze względów religijnych, jak Amishe, czy wręcz z przekory nie uległa pokusie i nie dała się zadłużyć, została poddana następnej próbie. Przeciwko nim zastosowano metodę: „Nic się nie opłaca”. Pamiętajcie o tym dobrze – bo w tej chwili odbywa się to samo w Polsce.

Oligarchia przed przejęciem ziemi przejęła całkowicie przetwórstwo. Teraz, aby zniszczyć resztę farmerów, obniżyli ceny produktów. I tu wpadli w pierwszą pułapkę kolektywizacji, ponieważ farmerzy dawali sobie radę z niskimi cenami, natomiast ich nowe wielkoobszarowe gospodarstwa nie wytrzymując konkurencji z gospodarkami rodzinnymi zaczęły „robić bokami”.

Wybrnięto z sytuacji w wyjątkowo perfidny sposób. Otóż drogą nacisków oligarchowie- obszarnicy dostali dopłaty do ziemi czy to uprawianej czy nie, czyli dotacje z budżetu UE, czytaj – z kieszeni polskiego podatnika. Kwota uzyskana z UE na oligarchiczne gospodarstwo rolne o ilości np: 100 ha i większych są wzmocnieniem tych obszarników, kosztem małych gospodarstw rodzinnych np: o areale 5 ha. Dopłaty dla rodzinnych gospodarstw są nie odczuwalne, za to dla obszarników każda dopłata może kończyć się np: kupnem mieszkania komfortowego w wmieście. Taką metodą buduje się ogromne przedsiębiorstwa rolne, niszcząc farmy rodzinne i całą strefę usługowo-produkcyjną, również rodzinną.

Nie usłyszycie o tym w mediach – bez wyjątków wrogich chłopstwu – chyba, że czasem późną nocą. Pomoc dla walczącego, amerykańskiego chłopstwa idzie od oddolnego ruchu obywatelskiego. Pomagają im artyści, chociaż za ową pomoc spotyka ich straszliwa zemsta oligarchii. Za przykład niech posłuży tu piosenkarz country Willy Nelson.

Aby uniknąć całkowitego zniszczenia i nie pozwolić sobie na odebranie ziemi, farmerzy uciekli od produkcji, pozakładali spółdzielnie, podjęli produkcję zastępczą. Powstały farmy, na których rosną maliny, jeżyny, czarna jagoda. Zostało trochę farmerów w warzywnictwie, sadownictwie i zielarstwie, ale musimy pamiętać, że trudno się obejść bez warzyw, owoców, używek lecz jeszcze trudniej bez chleba czy ziemniaków. Jako dość późną formę obrony, farmerzy pozakładali swoje niezależne kasy zapomogowo-pożyczkowe, niezależne banki chłopskie (Savings and Loans, w większości zniszczone za kadencji Busha w taki sam sposób, jak później w Polsce banki GS-y. Jako relikt przeszłości.

W 1960 roku było bardzo wiele państw absolutnie samowystarczalnych pod względem żywności. Dziś pozostały tylko Kanada, USA, Argentyna, Nowa Zelandia i Australia. Reszta jest zależna od eksportu żywności. Jako ciekawostkę podam, że Etiopia zawsze była samowystarczalna i nawet eksportowała wiele żywności do czasu likwidacji cesarstwa i wywołania wojny. Ale to już przeszłość, na dzień dzisiejszy zostało siedem wielkich firm będących w rękach siedmiu wielkich oligarchicznych rodzin powiązanych z Grand Metropolitan z główną siedzibą w Londynie.

Najważniejszą rolę w łańcuchu żywnościowym odgrywają podstawowe produkty, takie jak zboża, ziemniaki i oleiste. Na ich bazie rozwija się hodowlę bydła, trzody i drobiu. Jest to prawidło i dotyczy szerokiej strefy klimatycznej tzw. pasa pszenno-ziemniaczanego, dalej na południe kukurydzy, ryżu i jeszcze dalej – uprawy roślin tropikalnych. Ponieważ największą rolę odgrywają zboża, skupmy się na nich tak, jak skupili się światowi oligarchowie. Nauczcie się tych nazw na pamięć:

– Cargill Inc,
– Archer Daniels Midland (ADM/Topfer),
– Continental,
– Luis Dreyfus,
– Bunge,
– Con Agra,
– Pills-bury (własność Grand Metropolitan).

Kompanie te skupiają i kontrolują 90% całego światowego handlu oraz produkcji zbóż i mięsa. Uzupełniają je kompanie Unilever i Nestles kontrolowane oczywiście przez Grand Metropolitan, a same kontrolujące z kolei produkty mleczne i mleko, walcząc zaciekle z indywidualnymi hodowcami i ich spółdzielczością. To odrębny temat.

Nestles to… dawne firmy tytoniowe, które powoli skupiły cały przemysł tytoniowy i w pewnym momencie zaciekle zaczęły zwalczać… palenie tytoniu (sic!), wydając krocie na reklamę o jego szkodliwości. I w ten sam perfidny sposób – prosty acz niezawodny – nie kupując tytoniu od plantatorów, rozłożyli, zadłużyli i przejęli ziemię na Południu. Czy ktokolwiek zdaje sobie sprawę, czy wie, jak można przekwalifikować plantatorów na coś innego, kiedy od siedmiu pokoleń na ich farmie uprawiano tylko tytoń?

W dniu dzisiejszym cena ziarna osiągnęła rekordową wysokość i pnie się w górę. Zapasy zboża utrzymywane stale w wysokości – 500 mln ton, spadły w roku 2004 do 30- 60 mln ton, dokładnych danych nie ma, nie bez powodu zresztą.

General Mills: największe młyny Ameryki zapowiadają podwyżki gotowych wyrobów tzn. podwyżki cen chleba, kasz, płatków śniadaniowych etc., i co najważniejsze – pasz treściwych dla bydła. Narody ustawiają się w grzecznej kolejce po zboże: Maroko, Egipt, Turcja, Pakistan, etc. (wymieniam tylko tych co płacą z góry gotówką.)

W Rosji zbiór wszystkich zbóż wynosi zaledwie 80 mln ton. Zazwyczaj 90 -100 mln ton zawsze dokupowali bo było mało. Spadła u nich produkcja traktorów, kombajnów, maszyn rolniczych i nawozów sztucznych.

To samo mamy w Meksyku samowystarczalnym od 1930, ze świetnym klimatem i możliwością dwóch zbiorów. Dziś po „cudzie” Międzynarodowego Funduszu Walutowego zaledwie 30% wystarczalności.

Con Agra już jest w Polsce, ulokowali się w Toruniu i Bydgoszczy, tam pootwierali jakieś wytwórnie płatków śniadaniowych, powoli, po cichutku, bez rozgłosu przejmują młyny i przetwórnie.

Tzw. Agencja Nieruchomości Rolnych, to jedna wielka granda i frymarczenie polską ziemią, jak na ironię ziemią, która przeżyła długie eksperymenty komunizmu. Czy właśnie ta ziemia nie powinna trafić do polskich rolników? Młodych rolniczych polskich rodzin, zdolnych i wykształconych, które będą świadome jej wartości. Państwo powinno DAĆ  ZIEMIĘ tym ludziom, na kredyt – specjalnie stworzony – nie więcej niż 1% rocznie – na 50 lat.

Nie wolno lekceważyć ziemi danej nam w dzierżawę przez Najwyższego. Tą ziemię powinnyśmy pielęgnować i troszczyć się o nią rękami rolników, niczym życiodajnym skarbem, aby jej nie utracić bezpowrotnie, tym razem na rzecz żarłocznych korporacji biznesowych-globalistycznych. W przeszłości nasza ziemię utraciliśmy w wyniku innych działań na 150 lat i było to straszne, więc nie powinniśmy już powtarzać takich samych, kardynalnych błędów!

Ziemia eksploatowana przez korporacje globalistyczne, to na dłuższą metę śmierć ekologiczna społeczeństw – przedwczesna śmierć człowieka. Ziemia jest organizmem żywym i nie może być eksploatowana bezmyślnie wg krwiożerczej zasady kapitalistycznej: więcej, szybciej, taniej. Gospodarstwa wielkohektarowe, powyżej 100 ha, to ekologiczna „bomba zegarowa” z opóźnionym zapłonem, nad którą nikt nie będzie panował, ponieważ dla właścicieli korporacyjnych tylko zyski będą głównym aspektem ich aktywności.

Dla tych szaleńców, kolejnym działaniem obliczonym na duże zyski, jest produkcja roślina żywności modyfikowanej genetycznie, której skutków nie jesteśmy w stanie przewidzieć. A wystarczy spojrzenie w „bok” , aby sobie uświadomić do czego już doprowadziła wielkoprzemysłowa produkcja krów w Anglii (BSE- choroba wściekłych krów), kurczaków w Hongkongu (ptasia grypa), a za chwilę innych zwierząt (co jest tylko kwestią czasu), które będą przenosić choroby na człowieka, pozostającego przecież w ścisłym łańcuchu zależności od świata przyrody.

A wszystko, jak na ironię, odbywa się wg fachowej wiedzy naukowej, odpowiednich norm, higieny, bezpieczeństwa, itp. Obecnie dzieją się w tym zakresie straszne rzeczy i chciałoby się krzyczeć do ludzi: macie oczy patrzcie co się dzieje, macie uszy słuchajcie co mówią na ten temat ludzie mądrzy, macie mózgi jeszcze nie do końca „wyprane” słuchajcie swojej INTUICJI ponieważ korporacje globalistyczne nie są zainteresowane leczeniem przyczyn, lecz leczeniem co najwyżej skutków, gdyż na tym także zarabiają pieniądze.

Takie działanie mieści się we friedmanowskim modelu ekonomicznym, który wyznacza dobrobyt materialny dla oligarchów i nędzę ogromnej większości ludzi na świecie. Dla oligarchów ZIEMIA to skarb, ziemia to najpewniejsza lokata kapitału. Popatrzcie co robi oligarchia? Przecież wszystko, co robi to ucieczka od papierowego pieniądza i inwestowanie w ziemię.

Opisuję tragedię amerykańskiego chłopstwa ku przestrodze i oprzytomnieniu oraz zaalarmowaniu Polskiego Narodu w tym ich przedstawicieli do Parlamentu Europejskiego aby ci ich skutecznie bronili i stali po właściwej stronie, czyli po tej która żywi i broni. Bo Ci, którzy do tego czasu przez całe tysiąclecie żywili i bronili nas wszystkich, sami znaleźli się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Tym razem my wszyscy musimy ich bronić, jeżeli nie chcemy, aby nasze dzieci, na naszej polskiej ziemi ustawiały się w kolejce po kromkę chleba wydzielaną im przez Europejskich Panów. I nad tym pomyślcie – proszę…

Wrzodak Zygmunt
Poseł IV i V kadencji Sejmu

PS. Dziękuję Romanowi Kaflowi z Dallas za pomoc w tym opracowaniu

http://wrzodakz.nowyekran.pl/

Posted in Gospodarka, Polityka | 43 Komentarze »

Narkotykowe autostrady: 5 największych szlaków przemytniczych

Posted by Marucha w dniu 2013-03-06 (środa)

Narcotic Superhighways: The Top 5 Routes for Drug Trafficking
http://reportingproject.net/occrp/index.php/component/content/article/16-other-articles/1843-narcotic-superhighways-the-top-5-routes-for-drug-trafficking#drug_trafficking2
OCCRP, 22 II 2013 r.; przekład: Ussus

narcotics-and-money1. „Południowa ścieżka”: Afganistan > Pakistan > Azja Południowo-Wschodnia (heroina, 150 ton)

Z Afganistanu pochodzi 80 % światowej produkcji opium, zatem 80 % heroiny. Prawie połowa opium uprawianego w Afganistanie jest szmuglowana przez Pakistan, ale Pakistan ma niewielu jej „użytkowników”. Pakistan dogląda przemytu ciągnąc z niego korzyści.

Pakistańscy przemytnicy operują na wielu polach (na lądzie i w powietrzu) doprowadzając narkotyki do Europy, według UNODC, przeważnie do Wielkiej Brytanii i Holandii.

2. Rejon Andów > USA (kokaina, 140 ton)

„Na konto” Ameryki Północnej przypadło ponad 40 % światowej konsumpcji kokainy w 2007 i 2008 r. Kraje wchodzące w skład UE i Europejskiego Porozumienia o Wolnym Handlu mają ponad 25 % udział w światowej konsumpcji tego narkotyku.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Różne | 9 Komentarzy »

Czy geje moga zmienić stosunki polsko-rosyjskie?

Posted by Marucha w dniu 2013-03-06 (środa)

Tekst z angielskiego wydania Prawdy:

Były prezydent Polski Lech Wałęsa wywołał burzę negatywnych uwag w mediach europejskich, bo powiedział, że homoseksualiści „mają siedzieć w ostatniej ławce w parlamencie, a nawet dalej, bo – za ścianą”. Polska sprzeciwia się legalizacji jednopłciowych kohabitacji, która jest ostatnio promowana w Europie. Może to być powód, aby zmienić stosunki polsko-rosyjskie.

Polska jest jednym z ostatnich bastionów prawdziwych religijnych sił na Zachodzie, które nie zgadzają się z „cywilizacyjnym” trendem, który daje gejom ten sam status co większości. Polski parlament – Sejm – odrzucił trzy projekty pod koniec stycznia n/t cywilnych praw homoseksualistów. Projekty te dawały możliwość zawierania tak zwanych „umów o partnerstwie”, choć bez szans na adopcję dzieci.

Wśród inicjatorów tych przepisow była partia rządząca Platforma Obywatelska pod przewodnictwem premiera Donalda Tuska. Głosowania pokazały, że partia została podzielona w tej sprawie. Czwarta czesc (50 z 207) członków głosowało przeciw dalszemu rozpatrzeniu. Kilku członków gabinetu nie zgadza się z polityką premiera.

Tak więc, minister sprawiedliwości Jarosław Gowin powiedział podczas debaty, że inicjatywa wchodzi w konflikt z artykułem 18 Konstytucji RP, który mowi, że „małżeństwo jest związkiem między mężczyzną i kobietą.” Wiceminister edukacji Mirosław Orzechowski wcześniej stwierdził, że ludzie, którzy publicznie wystepuja jako homoseksualisci, nie moga pracować jako nauczyciele.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Polityka | 12 Komentarzy »

„Ogień” – „człowiek sumienia” i „bohater”

Posted by Marucha w dniu 2013-03-06 (środa)

Narodowy Dzień Żołnierzy Wyklętych za nami. Powiem szczerze, nigdy nie miałem przekonania do słuszności jego ustanowienia. Z wielu powodów, o których już pisałem wiele razy. To temat podrzucony jeszcze na początku lat 90. przez Ligę Republikańską, formację daleką od idei narodowej, której bojówki jeszcze pod koniec lat 80. próbowały atakować spotkania organizowane przez narodowców np. w kościele przy Zagórnej w Warszawie.

Napis na cokole pomnika Józefa Kurasia “Ognia” w Zakopanem

Od początku podejrzewałem także, że w lansowaniu tego tematu zainteresowane było ośrodki postbanderowskie w Polsce, czego dowodem namacalnym jest „twórczość” i „dorobek” kilku probanderowskich historyków IPN.

Ale jest jeszcze jeden powód do sceptycyzmu – to rozwijająca się w szaleńczym tempie bezkrytyczna propaganda, której pierwszą ofiarą jest zdrowy rozsądek i prawda historyczna. Kiedy słyszy się te agitki, zaklęcia, peany, prymitywny żargon, oceny nie znoszące nie tylko sprzeciwu, ale i pytań – nieodparcie przychodzi człowiekowi skojarzenie z latami dominacji formacji politycznej, którą niby piewcy „wyklętych” piętnują. To lustrzane odbicie metod propagandowych rodem z najlepszej szkoły komunistycznego prania mózgu.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Historia | 83 Komentarze »

Trzecie oko Wojtyły – Pielgrzymka Jana Pawła II do Indii

Posted by Marucha w dniu 2013-03-06 (środa)

“Nie jest rolą Kościoła nauczanie niewierzących. Musi on szukać ze światem tego co wspólne”
Papież bł. Jan Paweł II Wielki.

Artykuł pochodzi z początku lat 1990-tych. Zaszokował nawet gajowego – admin

W ostatnich latach licząc od Soboru Watykańskiego Drugiego, powszechna praktyka obserwowana wśród członków Kościoła Soborowego o bardziej tradycyjnych zapatrywaniach, ukazuje ich poparcie dla pewnych aspektów życia katolickiego (tj. Mszy łacińskiej, spełnienia żądania Najświętszej Panny z Fatimy dotyczącego „nawrócenia Rosji”) bądź ich dezaprobatę względem niektórych „nadużyć” zatwierdzonych w diecezjach (na przykład: „ministrantki”, nieskromne lekcje wychowania seksualnego w miejscowych szkołach parafialnych) poprzez przedkładanie petycji do Rzymu.

Pomimo faktu, iż takie apele spotykają się zawsze z głuchym milczeniem ze strony Watykanu, „prawdziwie wierzący” przekonani, że ortodoksja znalazła przyjaciela w osobie Jana Pawła II, nie ustają w zbieraniu podpisów, w nadziei, iż tym sposobem przyczynią się do zmian na lepsze.

Papież Jan Paweł II formalnie oddaje się pod władzę bożka Sziwy. Czy takie rzeczy wolno robić nawet dla żartu? Albo dla przypodobania się gospodarzom?

Jako przykład takiego bezowocnego działania podamy wydarzenie, które miało miejsce w czerwcu 1984 roku, kiedy to grupa świeckich w Indiach zaprotestowała sprzeciwiając się „hinduizacji Kościoła” (1). Zwrócili uwagę, iż podobna usilna prośba (podpisana przez ponad 7000 soborowych „katolików”) została przedstawiona w 1976 roku „Jego Eminencji kardynałowi Picachy’emu, przewodniczącemu Konferencji Biskupów Indii w biurze CBCI w New Delhi… Jednakże głos świeckich został całkowicie zignorowany; NAWET NIE RACZONO POTWIERDZIĆ PRZYJĘCIA TEJŻE PETYCJI” (2). Z pewnością musiano tak rozumować: możemy zwracać się do Jana Pawła II, by mieć pewność, że dyrektywy Watykanu w sprawie inkulturacji są poprawnie wprowadzane w życie.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Kościół | 49 Komentarzy »

Co się stało z Pięcioma Przykazaniami Kościelnymi?

Posted by Marucha w dniu 2013-03-06 (środa)

Z listów do redakcji chrześcijańskiego serwisu internetowego „Mateusz

*                     *                    *

Zwracam się w prośbą o wyjaśnienie, wydaje się, bardzo prostego pytania.
Od pewnego czasu w środowisku, w którym się obracam istnieje grupa ludzi, którzy twierdzą, że zakaz uczestniczenia w zabawach (np. studenckich) podczas Adwentu oraz Wielkiego Postu został „zniesiony”.

Mówią to z pełnym przekonaniem twierdząc, że informacje te pochodzą z pewnego źródła. W jego miejsce podobno został wprowadzony zapis „…biednym pomagać…”. Jako że środowisko studenckie ma tendencję do naginania wiary tak, aby „pasowała” proszę o wyjaśnienie tego problemu.
Z góry dziękuję.

– Artur

*                     *                    *

Prawie każdy z nas, uczęszczając na lekcje religii, spotkał się z przykazaniami kościelnymi. Brzmiały one tak:

  • Ustanowione przez Kościół dni święte święcić.
  • W niedziele i święta we Mszy świętej nabożnie uczestniczyć.
  • Posty nakazane zachowywać.
  • Przynajmniej raz w roku spowiadać się i w czasie wielkanocnym Komunię świętą przyjmować.
  • W czasach zakazanych zabaw hucznych nie urządzać.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Kościół | 25 Komentarzy »