Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na Feedage

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Rokitnik o Suwerenni inaczej
    revers o Wolne tematy (50 – …
    ibrahim ibn jakub o Teraz można to ujawnić?
    ibrahim ibn jakub o W Nigerii trwają czystki etnic…
    revers o Nabici w butelkę
    Boydar o Wolne tematy (50 – …
    lewarek.pl o Czy Rosja chce zająć Pols…
    Boydar o Nabici w butelkę
    maasteer o Czy Rosja chce zająć Pols…
    Boydar o W Nigerii trwają czystki etnic…
    Ale dlaczego? o Bohater z Tham Luang
    Mareczeq o Czy Rosja chce zająć Pols…
    maasteer o Czy Rosja chce zająć Pols…
    Boydar o Nawijanie i pitolenie (2…
    Listwa o Wolne tematy (50 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 426 obserwujących.

Ile konserwatyzmu w nacjonalizmie?

Posted by Marucha w dniu 2013-03-18 (Poniedziałek)

Jan Engelgard dla „Pro Fide Rege et Lege” (ankieta)

Jakie można wskazać rudymentarne różnice między konserwatyzmem a nacjonalizmem?

– Myślę, że różnic jest kilka. Przede wszystkim konserwatyzm jest nurtem intelektualnym a mniej ruchem politycznym, jak nacjonalizm. To sprawia, że konserwatyzm jest elitarny, zamknięty, nastawiony na obronę tradycyjnych wartości, a więc w jakimś sensie obronny, defensywny. Nacjonalizm jest z reguły ofensywny, nieraz otwarty na to co nazywano „postępem”. Generalnie jest mniej ideologiczny a bardziej polityczny, co sprawiało, że bardzo często był ruchem masowym, co z kolei jest nie do przyjęcia przy konserwatyzmie.

Czy punktem zapalnym między konserwatyzmem a nacjonalizmem są korzenie, z których wyrastają te dwie doktryny, tzn. z jednej strony mamy do czynienia z tradycją rewolucyjną, a z drugiej kontrrewolucyjną?

– Tak, to jest zasadnicza różnica i jednocześnie przyczyna rozbieżności. Nacjonalizm ma dwa źródła ideowe, które są jego fundamentem ideowym. Pierwsze źródło, to rewolucja francuska, ze swoim demokratyzmem (rozumianym jako uobywatelnieniem wszystkich grup społecznych) i pojęciem narodu. Rewolucja wprowadza do obiegu publicznego dwa pojęcia: „Ojczyzna” i „Naród”. Rewolucja we Francji jest pierwszym ruchem nacjonalistycznym w nowoczesnym tego rozumieniu. Jakobini są nacjonalistami, krwiożerczymi, dogmatycznymi, ale jednak nacjonalistami, nie są internacjonalistyczni, jak późniejsi ich następcy bolszewicy. Tymczasem konserwatyzm jest immanentnie związany z obrona tego wszystkiego, w co uderzali rewolucjoniści. Francuscy rojaliści walczą z rewolucją a potem z Napoleonem pod każdym możliwym obcym monarchą, walczą z wojskami idącymi do ataku z pieśnią o francuskiej Ojczyźnie, nad którymi powiewa trójkolorowy sztandar francuski.

Ale jest i drugie źródło nowoczesnego nacjonalizmu – jest nim romantyzm. Romantyzm nie jest już tak rewolucyjny i antychrześcijański, jak doktryna rewolucji francuskiej. Jest więc dobrym podglebiem do rozwoju nacjonalizmu na tych obszarach Europy, gdzie nie do przyjęcia są hasła wrogie Kościołowi i religii. Takimi krajami są Niemcy i Polska. Nacjonalizm pruski (niemiecki) wyrasta z reakcji antynapoleońskiej i posiłkuje się pełnymi garściami romantyzmem. U nas jest podobnie – to twórczość „trzech wieszczów” – Mickiewicza, Słowackiego i Krasińskiego – tworzy nacjonalistyczne pojęcia, definiuje naród jako wspólnotę duchową zakorzenioną w historii i tradycji, dołączając do niej lud, który do tej pory żył w nieświadomości przynależności do narodu polskiego. Romantyzm tworzy więc w Polsce duchową konstrukcję narodu. Na takimi fundamencie wyrasta polski obóz nacjonalistyczny, czyli Narodowa Demokracja. Stąd w pierwszym okresie, na przełomie XIX i XX wieku, mamy do czynienia z ostrą konfrontacją rodzącego się polskiego nacjonalizmu z konserwatyzmem.

W przypadku nacjonalizmu, w ciągu jego rozwoju intelektualnego, wyraźna jest ewolucja w stosunku do dziedzictwa chrześcijańskiego. A czy możliwy jest konserwatyzm niechrześcijański?

– Owszem, bardzo wyraźna. Przypadek Polski jest tutaj bardzo charakterystyczny. Narodowa Demokracja była ruchem politycznym laickim, wyrastającym z jednej strony z romantyzmu, ale z drugiej z pozytywizmu. Czołówka działaczy ND była letnia religijnie, nie znaczy, że była ateistyczna, ale deistyczna. Istnieje u nas pewien zakorzeniony stereotyp, wedle którego ND od samego początku była „narodowo-katolicka”, wręcz klerykalna. To mit. Az do lat 20. XX wieku kręgi kościelne i organizacje katolickie związane z hierarchą – uznawały Stronnictwo Demokratyczno-Narodowe za ugrupowanie „masońskie”, „liberalne” a nawet „żydowskie”. Prowadzono przeciwko ND ostra kampanię propagandową, która w pierwszym dziecięciu XX wieku sprawiała Romanowi Dmowskiemu sporo kłopotów. Pisze o tym ostatnio w nie wydanej rozprawie doktorskiej Ilona Zaleska z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu (fragment tej pracy opublikujemy wkrótce w pierwszym tomie wydawnictwa pod nazwą „Archiwum Narodowej Demokracji”).

Nie oznacza to, że ND była antychrześcijańska, od samego początku podkreślała znaczenie tradycji chrześcijańskiej w Polsce. Jednocześnie jednak nie akceptowała politycznej roli Kościoła oraz jego uwikłania po stronie grup uprzywilejowanych, jakimi były dla ND szlachta a zwłaszcza arystokracja. Z punktu widzenia czysto doktrynalnego największym problemem było wysunięcie przez Zygmunta Balickiego koncepcji „etyki narodowej”, która – według niego – nie musi być zgodna z etyką chrześcijańską. Sprawę te wypominani ND bardzo długo. W latach 20 i 30 XX wieku mamy do czynienia z tym, co prof. Bogumił Grott określa mianem zrastania się myśli nacjonalistycznej z chrześcijaństwem, w wyniku czego powstaje doktryna nazwana przez Jędrzej Giertycha „nacjonalizmem chrześcijańskim”. Tak więc, na tym przykładzie widzimy wyraźną ewolucję polskiego nacjonalizmu w kierunku chrześcijańskim.

Trudno mi natomiast jednocześnie odpowiedzieć na pytanie, czy możliwy jest konserwatyzm niechrześcijański. U nas, w Polsce, raczej nie. Konserwatyzm u ans jest immanentnie związany z chrześcijaństwem. Weźmy naszych konserwatystów z XIX wieku. Byli arcykatoliccy (np. konserwatyści krakowscy), poza jednym wyjątkiem – realistami petersburskimi z Włodzimierzem Spasowiczem i Erazmem Piltzem na czele. Pierwszy był liberałem, drugi protestantem, byli też i niewierzący. Ale realiści nie uważali się za klasycznych konserwatystów. Poza tym, nigdy nie występowali przeciwko Kościołowi i jego nauce. Kiedy pojawiły się w Polsce, po 1905 roku, możliwości zakładania legalnych partii, powstało Stronnictwo Polityki Realnej. W partii tej katoliccy i tradycjonalistyczni ziemianie z Królestwa „przykryli” zbyt dla nich liberalnych realistów petersburskich, może poza Piltzem.

Czy nacjonalizm należy traktować jako spójną i wewnętrznie koherentną doktrynę czy też bardziej zasadne jest przypisanie nacjonalizmu roli dookreślającej konkretne doktryny lub ideologie (liberalizm, konserwatyzm, socjalizm)?

– Oczywiście nacjonalizm nigdy nie był i nie będzie jednolitą doktryną. Idea narodowa ma to do siebie, że jest kształtowana w zupełnie innych warunkach w zależności od miejsca, gdzie się narodzi. Nie ma jednego nacjonalizmu – są nacjonalizmy: francuski, brytyjski, niemiecki, włoski, polski… Jeden może być lewicowy, drugi konserwatywny, może być laicki albo chrześcijański lub pogański. I tu zgoda – na nacjonalizmy wpływ mają ideologie bardziej koherentne (uniwersalne) – konserwatyzm, liberalizm, socjalizm, chrześcijaństwo. Mieliśmy w Europie i narodowy socjalizm, i nacjonalizm liberalny, mieliśmy i pogański, i chrześcijański. To nie znaczy, że nie nacjonalizm jest mgławicą, czymś nieuchwytnym. Często zdarzało się, że to wspomnienie w pytaniu nurty ideowe były nic nie znaczącymi, akademickimi doktrynami i dopiero ich zetkniecie się z nacjonalizmem dawało im możliwość zaistnienia, realizacji przynajmniej części postulatów. „Goły” nacjonalizm raczej nie istnieje, ale połączony z którymś w/w nurtów nie raz dochodził do władzy.

Czy nacjonalizm integralny Charlesa Maurrasa należy traktować jako spójną syntezę myśli nacjonalistycznej i konserwatywnej? Czy możliwy jest nacjonalizm przeczący „suwerenności narodu”?

– Na gruncie francuskim tak, ale już w innych państwach mogło być zupełnie inaczej. Jeśli jednak wskazalibyśmy na jakiś wzorzec postulowany, to przypadek francuski może być uznany za wzorcowy. Problem Maurrasa polegał na tym, że antyrewolucyjna reakcja otarła się o Vichy i układy z Hitlerem, a to sprawiło, że po 1944 została zaliczona do obozu wielkiej „kolaboracji” ze zbrodniczą III Rzeszą. Wszyscy nacjonaliści, którzy poszli na jakieś układy z Hitlerem przegrali, płacą często nie za swoje grzechy. Maurras to postać tragiczna – przegrał w chwili, kiedy wydawało się, że udało się mu się stworzyć coś, co ostatecznie doprowadzi do zerwania z tradycją rewolucji.

Co do drugiego pytania – zależy co rozumieć pod pojęciem „suwerenność narodu”. Od początku było to szalbierstwo, bo twórcy rewolucji sami siebie uznali za emanację tejże „suwerenności”. Dla nacjonalizmu punktem wyjścia jest naród, ale zorganizowany, świadomy, a nie suma jednostek, czyli tzw. społeczeństwo. Dmowski pisał o pełnych Polakach i pół-Polakach (nie w rozumieniu rasowym, lecz świadomościowym). W tym sensie należy rozumieć „suwerenność narodu”.

Myślę, że w pytaniu tkwi też taki dylemat – czy nacjonalizm może uwolnić się od demokratycznego ustroju, w którym wybór władz odbywa się droga powszechnego głosowania. W obecnej epoce, w Europie, nie jest możliwe. Ale jeśli chodzi o zasadę, to nacjonalizm nigdy nie traktował dogmatycznie pojęcia „demokracji”. Dla ND w Polsce początkowo „demokracja” oznaczała wchłanianie do narodu polskiego warstw niższych, a nie ustrój polityczny. W latach 20. ND była przywiązana do ustroju demokracji parlamentarnej, ale już w latach 30. nie. Przeważa opinia, że dla opcji narodowej (nacjonalistycznej) forma sprawowania rządów czy ustrój polityczny jest rzeczą wtórną, choć nie da się zaprzeczyć, że w obecnej dobie, w warunkach liberalnej demokracji, możliwości realizacji postulatów narodowych są nikłe.

Czy w dzisiejszym świecie współpraca polityczna konserwatystów i nacjonalistów jest zasadna? Czy łączą te dwie doktryny wspólni wrogowie czy też wspólne idee pozytywne?

– Znowu odwołam się do historii Polski. ND wyrastała na negacji tzw. ugody i polityki konserwatywnej. Nie minęło jednak 15 lat od chwili narodzin Ligi Narodowej, a Roman Dmowski przejął de facto 80 proc. ideologicznych postulatów obozu, który tak ostro atakował. Czytając książkę Zbigniewa Markwarta o petersburskich realistach, o ich ideologii, byłem zaszokowany. To co w latach 80. XIX wieku pisali Spasowicz czy Piltz – przejął Dmowski po 1905 roku. Te same pojęcia ideowe, te same cele, prawie to samo widzenie świata. Różnica była tylko jedna – Dmowski miał masowy ruch polityczny i program wszechpolski, czyli obejmujący wszystkie zabory, którego celem była niepodległość. Ale ideowo SDN było kopią programu realistów. Dmowski sprawił, że ND stała się na początku XX wieku partią na wskroś konserwatywną. Realiści byli w szoku – ugrupowanie, które wbijało ich w ziemię, nagle staje się emanacją ich programu. Nic wiec dziwnego, że Stronnictwo Polityki Realnej do 1918 roku pozostawało jedynym wiernym sojusznikiem ND. Łączyło obie formacje pokrewieństwo ideowe, ale i konkretny wybór opcji geopolitycznej, który dla Dmowskiego był w tym czasie nie mniej ważny, czy nawet nie najważniejszy. Nigdy np. nie przekonał się do konserwatystów krakowskich, uważając ich za germanofilów i osobistych wrogów.

Dzisiaj nacjonalistów i konserwatystów (mówię o Polsce) łączy zarówno poczucie zagrożenia ze strony ogólnie pojętego demoliberalizmu, jak i wspólne idee. Co przeważa? Trudno przesądzić. W przypadku polskim mamy jeszcze jeden problem – w obszarze szeroko pojętego nacjonalizmu, ale i konserwatyzmu – pojawiła się silna opcja będącą de facto dywersją na prawicy. Z jednej strony jest to neopiłsudczykowski mesjanizm, insurekcjonizm i prometeizm, z drugiej neokonserwatyzm. To jest w wielu przypadkach groźniejszy wróg niż wróg główny. Często ta niby-prawica i niby-konserwatyzm jest ta naprawdę cichym sojusznikiem demoliberalizmu skutecznie „zagospodarowując” ludzi i środowiska, które powinny być zupełnie gdzie indziej. To jest zjawisko niebywałe i groźne, tym bardziej, że obejmujące także środowiska katolickie. Stąd sytuacja w Polsce jest wyjątkowo niekorzystna i trudna.

http://sol.myslpolska.pl

Komentarze 22 to “Ile konserwatyzmu w nacjonalizmie?”

  1. Kronikarz said

    ; – )

  2. JO said

    „rudymentarne roznice” – czy to juz po ludzku pisac nie moze ten Engelgard? Czy musi sie robic na mundrego uzywajac slow tak nieczesto uzywanych i znanych. Czy on ma mowic tylko do koneserow…? Niech gada do siebie bufon i jemu podobni. Siedza tacy , lapia slowka i potem maja chora satysfakcje , ze uzyja w artukule czujac sie „dobrze”…
    To jakas Choroba

  3. JO said

    „Rewolucja wprowadza do obiegu publicznego dwa pojęcia: „Ojczyzna” i „Naród”. ” – En

    Akurat! Ten czlowiek niema zielonego pojecia o czym pisze zafascynowany Chocholim tancem w nim tkwi. Narod byl pojeciem dawno uzywanym i ojczyzna rowniz. To Definicje pojeciowe slowa Narod zostaly zmienione lub zamienione spowrotem na wyplywajace z ludzkich pozadan a nie Bozej Nadprzyrodzonosci….

  4. Fran SA said

    Nie ma ‚internacjonalizmu’ bez ‚nacjonalizmu’ – a nacjonalizmu bez konserwatyzmu.
    I sic ulula sedebat ( tu pies pogrzebany).

    Bo wszelkie dywagacje na tematy podobne do ‚jajka i kury’ moga byc szalenie wnikliwe i bardzo naukowe, niemniej jednak, nie wnosza do nauk o rozwoju spoleczenstw niczego nowego:
    Jestesmy plemienni i mamy dookola i inne plemiona. Kazde chce zyc po swojemu. Kochamy swoje gniazdo. Jestesmy zachowawczy, poniewaz marzy nam sie miec cale zycie dziecinstwo i zachowanie tego, co lubimy i w czym sie czujemy bezpiecznie..
    No i jestesmy rewolucyjni, zaborczy i kochamy nowinkarstwo i latanie odrzutowcami. Jestesmy kontrrewolucyjni, gdy nam ktos narzuca rewolucje.

    Ubieranie tego w szmaty ideologiczne, niczego nie zmienia. Ale wprowadza bardzo poplatane slownictwo nowomowy: demoliberalizm, insurekcjonizm, neopilsudczykowski mesjanizm, rozumienie swiadomosciowe, dywersja na prawicy (bardzo mi sie spodobala), i ze ‚w pytaniu tkwi dylemat’.
    I co to znaczy : ‚ konkretny wybor opcji geopolitycznej’?

    I tylko cholera wie, po co autor wciagnal do tego bigosu kosciol i religie:

    „To zjawisko (demoliberalizmu) jest niebywale i grozne, tym bardziej, ze obejmujace takze srodowiska katolickie”.

    Konia z rzedem, kto to pojmie.

  5. Zerohero said

    A wg. mnie jest odwrotnie. Konserwatystą może być np. prosty góral z Podhala. Ja znam wielu prostych, ludowych konserwatystów (również i „konserwatystów”), których konserwtyzm jest naturalny, wrodzony, wyssany z mlekiem matki.

    Natomiast do nacjonalizmu oni niespecjalnie dojrzeli. Aby zostać nacjonalistą trzeba pewnych przemyśleń, pewnej odwagi i niezależności sądów (żadne medium mainstremowe od GW po ND nie pochwala nacjonalizmu, przeciwnie – o ile funcjonują jawni konserwatyści, to nacjonalistów, poza żydowskimi, odstawiono poza nawias). Nie mylić z szowinizmem – ten potrafi rozkwitać u byle prostaka.

  6. Zerohero said

    To jest w wielu przypadkach groźniejszy wróg niż wróg główny. Często ta niby-prawica i niby-konserwatyzm jest ta naprawdę cichym sojusznikiem demoliberalizmu skutecznie „zagospodarowując” ludzi i środowiska, które powinny być zupełnie gdzie indziej. To jest zjawisko niebywałe i groźne, tym bardziej, że obejmujące także środowiska katolickie.

    I za to prawdopodobnie Jan Engelgard dorobił się rzesz antyfanów którzy podejrzanie dużo wysiłku wkładają w jego opluwanie.

    No bo tak gładko idzie towarzysze, tacy świętojebliwi patrioci powyrastali, antykomuniści, bezkompromisowcy. Wyborcza i TVN ich odpowiednio uwiarygodni, a z drugiej strony jakaś „opozycyjna” wysokonakłdowa gazeta odda łamy, EMPIK wypromuje ksiażkę…już jest rząd dusz, a tu nagle wchodzi facet i mówi, że król jest nagi.

  7. Jan said

    Ad.6 Pan Zerohero
    Podpisuję się pod Pana tekstem.
    Od wielu lat czytając MP i NMP nie spotkałem się aby Pan Jan Engelgard puszczał smrody. Zachował swój pion nawet wtedy gdy Giertychy zawłaszczyli mu tytuł Myśl Polską.

  8. Marucha said

    I za to – i za zwalczanie rusofobicznych oszołomów, i za wyśmiewanie idiotów wciąż walczących z „komunizmem” – ogólnie za zwalczanie patridyotyzmu.

  9. Fran SA said

    Ad. 7 Jan
    Nie ma to nic wspolnego z prawdziwymi pogladami pana Engelgarda. Raczej z przekazem, ktory jest nieczytelny. Zarowno konserwatyzm jak i nacjonalizm moze byc bardzo, ale to bardzo ofensywny.
    Nalezaloby raczej zdefiniowac dyskutowane pojecia i uzasadnic wage tematu.

  10. Boydar said

    Róbcie i piszcie Panowie co tam uważacie. Nikt jednak nie skłoni mnie do uwierzenia prelegentowi, który mówi:
    „…rewolucja francuska, ze swoim demokratyzmem (rozumianym jako uobywatelnieniem wszystkich grup społecznych) i pojęciem narodu. Rewolucja wprowadza do obiegu publicznego dwa pojęcia: „Ojczyzna” i „Naród”. Rewolucja we Francji jest pierwszym ruchem nacjonalistycznym w nowoczesnym tego rozumieniu. Jakobini są nacjonalistami, krwiożerczymi, dogmatycznymi, ale jednak nacjonalistami, nie są internacjonalistyczni, jak późniejsi ich następcy bolszewicy…”
    Sorry Winnetou, to jest dla mnie … woda (wodo, przepraszam cię) z detergentem.
    Jeśli nawet przy jakiejś okazji Pan E, optował za rozsądnymi z mojego punktu widzenia kierunkami – tu pozwolę sobie przytoczyć fragmenty wypowiedzi Pana Gajowego „… zwalczanie rusofobicznych oszołomów…wyśmiewanie idiotów wciąż walczących z “komunizmem…ogólnie za zwalczanie patridyotyzmu…” – nie zmienia to dla mnie faktu, że autorytet (tu Pan E) MUSI BYĆ spójny ZAWSZE w głoszonych poglądach, a one same nie mogą „obrażać inteligencji” (M.Corleone). No, ale ja nie jestem autorytetem, mylić się przecież mogę.

  11. Marucha said

    Re 10:
    Ale przecież Engelgard powiedział prawdę!

  12. JO said

    Ad.10. Nie, nie powiedzial Prawdy a polprawde czyli Falsz

  13. Marucha said

    Re 12:
    Gdzie powiedział nieprawdę???
    Panowie zdaje się mylą praktyczne efekty „Rewolucji Francuskiej” z jej teoretycznymi, przeznaczonymi dla mas, założeniami i ideologią.

  14. JO said

    Pojecie Publiczne Narod I Ojczyzna slow bylo dawno w obiegu. To jak powiedziec, ze Sobor wprowadzil publicznie po raz Pierwszy Publicznie Pojecie EKUMENIPZMU

    To jest Klamstwo a conajmniej Nieprawda, chos taka Glowa wie co Napisala a wiec Klamstwo

  15. JO said

    …czy slowa WOLNOSC , Rownosc, braterstwo, czy daleko Potem slowa Solisarnosc Masonska W ustach JPII

  16. Boydar said

    @ Pan Gajowy (13)
    Zgodnie z przyjętym regulaminem SN, pozwolę sobie zachować zdanie odrębne.
    „…Panowie zdaje się mylą praktyczne efekty “Rewolucji Francuskiej” z jej teoretycznymi, przeznaczonymi dla mas, założeniami i ideologią…”
    Powyższą kwestię wyartykułował Pan Gajowy Marucha. Like devil’s advocate. Nawet bez perskiego oka, przesłanie jest zrozumiałe
    Ale nie Pan E !!! I tu właśnie postrzegam corpus delicti.

  17. JO said

    Rewolucja wprowadzila po raz Pierwszy Pubicznie na olbrzymia Skale Slowa O zmienionym , Klamliwym znaczeniu Narod I Ojczyzna jak Rowniez WOLNOSC , Braterstwo, Rownosc…

  18. Marucha said

    Re 16:
    Odmawiam przyjęcia do wiadomości, iż red. Engelgard w czymkolwiek popiera Rewolucję Francuską, czy nawet ją toleruje.

  19. Boydar said

    Panie JO, Pan mi do mózgu zaglądasz, tak się nie godzi. Jeśli już, to pragnę przypomnieć, że obowiązuje Pana dyskrecja.

  20. Boydar said

    @ Pan Gajowy (18)
    Ja przyjmuję odmowę przyjęcia. Поживем, увидим.

  21. Boydar said

    Oby się tym razem moje słowa (10,16) w gó_wno obróciły .

  22. Błysk said

    Konserwatyzm , to zasklepienie , brak rozwoju czyli stagnacja zaś nacjonalizm to idea narodowa u najbardziej świadomych sprzężenie rozumu z odczuciem . To instynkt narodowy plus wiedza,rozwój dopóki twa naród. . Nie widzę tu żadnych punktów stycznych między konserwatyzmem a nacjonalizmem Co do rewolucji francuskiej , to niewątpliwie w jakiś sposób była ona wyrazem pewnej świadomości najszerszych mas ludowych, ale z drugiej strony wyrazem najbardziej zgubnych , rozkładowych i fałszywych treści treści: w rodzaju wolność ,równość ,braterstwo.Ja już wolę nasz naród ,który nie przeprowadzał żadnych rewolucji socjalnych ,a dopracowywał się idei narodowej,połączonej z katolicyzmem w sposób racjonalny i twórczy.

Sorry, the comment form is closed at this time.