Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Emilian58 o To Wojna
    minka o O pożytkach z sentencji
    Jack Ravenno o To Wojna
    Jack Ravenno o „Exxpress”: Terror przeciwko…
    Waldemar Bartosik o „Exxpress”: Terror przeciwko…
    osoba prywatna o Wolne tematy (68 – …
    Waldemar Bartosik o O pożytkach z sentencji
    osoba prywatna o Wolne tematy (68 – …
    dr TS o Wolne tematy (68 – …
    osoba prywatna o Wolne tematy (68 – …
    osoba prywatna o Wolne tematy (68 – …
    dr TS o Polska przygotowuje się na „in…
    osoba prywatna o Wolne tematy (68 – …
    osoba prywatna o Wolne tematy (68 – …
    kontra o Za pontyfikatu Piusa XII nasil…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 620 obserwujących.

W Meksyku znowu zaatakowała chupacabra

Posted by Marucha w dniu 2013-03-24 (Niedziela)

O sprawie poinformowali nas koledzy z meksykańskiego serwisu internetowego poświęconego zjawiskom niewyjaśnionym. Do kolejnego ataku na zwierzęta doszło w małej miejscowości w północnej części Meksyku, gdzie ataki chupacabry powtarzają się regularnie.

Na farmie owiec zwierzęta zaatakowało tajemnicze zwierzę. Martwe zwierzęta zostały znalezione ok. 6.00 rano, zauważył je właściciel farmy.

– Widok był zadziwiający. Wszystkie martwe owce leżały obok siebie, nie było najmniejszych śladów walki, co jest typowe w przypadku ataku np. pumy czy innego dzikiego zwierzęcia, wszystkie miały także dwa otwory na szyi, przez które została im wyssana krew – powiedział właściciel farmy zeznając na posterunku policji.

Tajemniczy napastnik nie pozostawił żadnych wyraźnych śladów. Nie wiadomo, czy atak przeprowadziło jedno zwierzę, czy kilka. Mieszkańcy tej miejscowości nie mają wątpliwości, że był to atak stworzenia, które jest nazywane chupacabra i było wielokrotnie widywane w tej okolicy.

Według opisu świadków ma ono około 1,2-1,5 metra wysokości, porusza się na tylnych łapach skacząc w sposób podobny, jak skaczą kangury. Świadkowie opisują, że posiada pysk podobny do psiego lub kociego, rozwidlony język wystający często z paszczy, duże kły. Ma również syczeć i piszczeć, gdy jest zaalarmowane, jak również wydzielać nieprzyjemny zapach siarki. Jest jeszcze jeden, ważny szczegół – oczy chupacabry świecą na czerwono, wzrok ten potrafi zahipnotyzować zarówno ludzi, jak i zwierzęta.

Miejscowe władze zarządziły śledztwo w tej sprawie.

Historia przesłana nam przez naszych meksykańskich kolegów przypomniała nam wydarzenia w polskim Kornelinie w 2009 roku. Najbardziej uderzające jest to, że zdjęcie wykonane w Polsce pokazujące zabite kozy jest bardzo podobne do tego, które zostało zrobione w Meksyku pod względem rozłożenia zwierząt.

Warto przypomnieć, że do tamtego wydarzenia doszło w nocy z niedzieli na poniedziałek (28-29 czerwca 2009 roku) w gospodarstwie państwa Antoniak w Kornelinie. Coś zaatakowało stado ośmiu kóz w zadziwiający sposób pozbawiając ich życia, nie było żadnych śladów (!) walki z dzikim zwierzęciem, a wszystkie kozy miał dwa otwory na szyi, przez które została im odprowadzona krew.

– Tej nocy nie byliśmy w gospodarstwie. Być może gdybyśmy nocowali w domu nie doszłoby do tragedii. To na pewno nie był pies. Wybieg, w którym znajdowały się kozy jest ogrodzony wysoką siatką, ma także zamontowanego elektrycznego pastucha. Pies by tego nie pokonał. Nie widać także śladów podkopu – powiedział Stanisław Antoniak. Według niego nie był to także ryś, gdyż jest po prostu za mały. Zastanawiające jest także to, ze drapieżnik nie rozszarpał zwierząt, a jedynie wyssał z nich krew.

O całej sytuacji państwo Antoniak zawiadomili policję, weterynarza oraz Urząd Gminy w Nowej Suchej. Nikt jednak nie chciał uwierzyć w to, co mówili. Weterynarz „na odczep się” napisał kilka głupot o „ataku dzikich psów”, choć nic nie przemawiało za tą hipotezą.

Jednak na kilka dni przed atakiem na kozy w okolicy Kornelina było kilku świadków, którzy widzieli „dziwne zwierzę”. Miało ono ok. 1,50 metra wysokości i poruszało się na dwóch nogach. Powstała wtedy nawet grafika pokazująca, jak ten stwór wyglądał.

Kilka dni wcześniej Krystyna Antoniak widziała nieopodal domu, w zbożu dziwne zwierzę o wysokości 1.5 metra, które uważnie patrzyło na jej gospodarstwo, po czym zaczęło oddalać się dużymi skokami przypominającymi skoki kangura.

W 2009 roku po publikacji tekstu o Kornelinie do FN zaczęły napływać relacje od osób, które w okolicy Sochaczewa widzieli coś wykraczającego poza wyobraźnię. Przykładem może być relacja rodziny, która jechała samochodem w nocy drogą przez las w kierunku Młodzieszyna, kiedy nagle spostrzegli, że pośrodku jezdni stoi na dwóch nogach jakiś stwór. Miał on około 1.50 cm, z wyglądu przypominał kangura, ale to, co najbardziej ich poruszyło, to świecące się jasnym, czerwonym światłem oczy.

To „coś” przez chwilę stało pośrodku jezdni, po czym weszło do lasu. Akurat ci świadkowie byli bardzo wiarygodni, nie chcieli się zgodzić na wypowiedzi (odpada wersja o chęci zrobienia wokół siebie szumu czy wykonania wakacyjnego żartu), ich namówienie na zeznania graniczyło z cudem. Zdumiewała zgodność szczegółów w opisie dziwnego stwora, które podawali różni świadkowie. Powoli powstawał dość dokładny opis tej istoty.

Sprawę obserwacji dziwnego stwora przez świadków potwierdzali wtedy nawet policjanci w KPP w Sochaczewie. 16 lipca 2009 roku około godziny 22.00 na parking wewnętrzny KPP w Sochaczewie, z piskiem opon wjechało auto. Jego kierowca 49 -letni Mirosław O. wbiegł pędem na dyżurkę. Mężczyzna był bardzo przestraszony. Trzęsącym się ze strachu głosem poinformował policjantów, że kilkanaście minut wcześniej w miejscowości Łęg spotkał poruszającą się na dwóch nogach istotę przypominającą z sylwetki kangura.

Według Mirosława O., stwór poruszał się jak kangur i odpowiadał opisowi istoty, która kilka dni wcześniej pojawiła się w Juliopolu (opis był wtedy w serwisie FN). Jak mówił mężczyzna, stworzenie podeszło do nich i zaczęło wydawać nieartykułowane dźwięki. Tak, jakby chciało się z nimi porozumieć. Mężczyźni zaczęli jednak krzyczeć i w tym momencie istota uciekła. Przestraszony Mirosław O. natychmiast wsiadł do samochodu i przyjechał na Komendę. Inny świadek opisywał swoje spotkanie z tym stworem podczas nocnego powrotu samochodem do domu.

Nie udało go się wtedy nakłonić do opowiedzenia tego w internecie, gdyż obawiał się śmieszności. Opis stwora byłoi dokładnie taki, jak pozostałych świadków. Wysokość 1,2-1,5 metra. Sylwetka przypominająca kangura, czerwone i świecące w ciemności oczy. To, co wyróżniało tę relację od pozostałych to wyraźny przekaz, który telepatycznie dostał świadek od dziwnego stwora. „Nie zbliżaj się, bo będą kłopoty” – miał usłyszeć mężczyzna. Jak z trudem opisywał „było to dziwne, tak jakby ktoś to powiedział w środku głowy”. Jego relację potwierdził także jego kolega z pracy, które całe wydarzenie obserwował z oddalenia.

*                           *                             *

Jeden z naszych kolegów z FN zgodził się w tej sprawie odpowiedzieć na kilka pytań.

Jak oceniasz wydarzenia z Kornelina 2009 roku?

To jedna z najbardziej zagadkowych historii, która trafiła na pokład Nautilusa. W zasadzie nie ma jej z czym porównać, bo nie przypominam sobie, aby tak wielu świadków z Polski, nie znających się nawzajem, błagających o to, aby zachować anonimowość, opowiadało o spotkaniu z czymś, co jako żywo przypominało opisy znane z Meksyku.

Co najbardziej zapamiętasz z tej historii?

Najbardziej? Chyba… tak, najbardziej poruszyła mnie kwestia związana z weterynarzem, który przyjechał na miejsce, w potem w popłochu pojechał i wydał oświadczenie, zresztą bardzo krótkie i lapidarne, że kozy zostały zabite przez dzikie psy. To właśnie jego słowa stały się dla wielu osób kluczem do wyjaśnienia Kornelina, wyśmiania, oplucia świadków i ich relacji, to oświadczenie było z lubością przedrukowywane przez media, stało się obiektem niekończących się drwin i żartów. A wszystko opierało się na kłamstwie! To naprawdę powinna być lekcja pokory dla wszystkich, którzy próbują coś na siłę zbanalizować i wyjaśnić opierając się o na przykład oficjalne stanowisko jakiegoś urzędnika czy w ogóle kogoś z oficjalnych czynników, w tym przypadku weterynarza. Bo tu jest jak w tym starym dowcipie o tym, że na Placu Czerwonym w Moskwie rozdają nowe samochody. I jest to prawda, ale: nie na Placu Czerwonym, a na Placu Puszkina, nie samochody, ale rowery, nie nowe, ale używane, i nie rozdają, ale kradną. Poza tym wszystko jest absolutną prawdą.

A jak było w przypadku Kornelina?

Bardzo dokładnie opisywali to właściciele tej farmy, na której to coś zabiło kozy. Według ich relacji weterynarz przyjechał na miejsce i chłopa dosłownie zamurowało. Stał, patrzył się na te kozy z dziurami w szyjach z „rozdziawioną gębą”. Zaczął coś gadać, że pewnie ktoś zabrał te kozy, pozabijał, porobił te otwory w szyjach w jakimś warsztacie, przeskoczył przez płot i je tak porozrzucał. Jego dość twórcza hipoteza wprawiła w osłupienie z kolei gospodarzy, którzy uznali ją za absurdalną. Przypominam, że tam nie było żadnych śladów walki, żadnych! Kiedy puma, dzikie psy czy jakiekolwiek inne dzikie zwierzęta zakradną się do jakieś zagrody i wymordują zwierzęta domowe, to wszystko wygląda jak pobojowisko. Każde zwierzę walczy o życie, atakuje, próbuje się schronić. Na ziemi jest wszędzie krew, kłaki z futra zwierząt wyrwane przez atakujące dzikie psy czy jakieś koty jak puma, na ciałach zabitych zwierząt można jak z mapy odczytać „ślady walki o życie”. Tam niczego takiego nie było.

Weterynarz powiedział, że on tego opisać nie może, bo „zrobi się z tego afera i będzie więcej kłopotu niż pożytku”. Stał jeszcze kilka minut, wodził wokół nieprzytomnym wzrokiem, podziękował, wsiadł do samochodu i odjechał. Dopiero kilka dni później właściciele gospodarstwa przeczytali ze zdumieniem w jednej z gazet, że ten weterynarz uznał wydarzenie w Kornelinie za „atak dzikich psów”. Nie mogli uwierzyć, że on pozwolił sobie na tak bezczelną manipulację, a raczej kłamstwo. Po co? Aby nie mieć kłopotów, aby nie zrobić sobie gęby „tego od wariatów od chupacabry”. Ma chłop rodzinę, ma jakąś karierę. Po co mu to? Nawet można go zrozumieć.

Ilu było świadków?

W sumie kilkanaście osób. I to nie jakieś tam gnoje szukające „wakacyjnej przygody i sensacji”, ale poważni ludzie. Pamiętam jednego mężczyznę, który był prawnikiem. Wszystkie ich relacje były takie same, wszystkie zawierały takie same szczegóły opisu tego stworzenia. Łączyło ich jeszcze jedno.

Co?

Za wszelką cenę nie chcieli się ujawniać. Wręcz błagali o to, aby nie pokazywać ich twarzy, nie podawać imion, nie nagrywać, nawet nie rysować… dosłownie nic! Kiedy przyjeżdżali na spotkania z nami, byli naprawdę zdenerwowani. Raz z powodu tego, co przeżyli, a dwa z obawy, że ktoś ich zobaczy, że oni „o tym stworze mówią”. W Polsce jest takie zaściankowe wariatkowo na tym punkcie. Kiedy jesteśmy w Stanach Zjednoczonych, ludzie chętnie o tym opowiadają, zgadzają się na podawanie nazwisk. A u nas tylko „Świadek X” lub „Świadek Y”. Szkoda gadać…

Były potem jeszcze jakieś obserwacje w tej okolicy? W sensie obserwacje dziwnych zwierząt.

Owszem, ale ja chcę jeszcze o czymś innym. Kiedy byłem w Meksyku i rozmawiałem tam z dziennikarzem zajmującym się właśnie chupacabrą, on zwrócił mi uwagę na jeden szczegół. Otóż typowe dla ataku chupacabry jest to, że wszystkie zwierzęta dosłownie padają jak martwe w jednym momencie. A więc nie ma żadnej walki, pisku, krzyku, bryzgającej na lewo i prawo krwi, pazurów wbijających się w sierść, próby ucieczki, schowania się przed napastnikiem. Tego wszystkiego nie ma! Jeden ze świadków ataku chupacabry w Meksyku mówił, że po prostu nagle dwie kozy upadły sparaliżowane na ziemię. Stały i już za chwilę leżały. Ta dziwna istota już się do nich zbliżała, aby prawdopodobnie wyssać krew, ale zobaczyła człowieka i wycofała się. Czyli to „coś” potrafi sparaliżować w jakiś sposób inne zwierzęta.

Czym ta historia z Kornelina się zakończyła?

Ta istota była obserwowana tylko przez kilka dni poprzedzających atak w Kornelinie i kilka dni po. Potem nie było już żadnych nowych relacji, co także obala tezę o chęci „zaistnienia w mediach”. Zresztą, o czym my mówimy… Gazety, zwłaszcza tabloidy, zrobiły z tego cyrk, a ze świadków albo kłamców, albo idiotów. Ludzie czytający potem te teksty najedli się tylko wstydu, musieli znosić kpiny sąsiadów, rodziny. Zawsze, jak czytam wypowiedzi ludzi nie mających o mediach zielonego pojęcia, że ktoś tam w jego mniemaniu zdecydował się dla tabloidów mówić „dla kasy i sławy”, tylko się smutno uśmiecham. W Polsce, jeśli ktoś zdecyduje się opowiedzieć w mediach o swoim spotkaniu z niewyjaśnionym zjawiskiem, musi się liczyć z tym, że zostanie opluty i wyśmiany, a przez wiele lat będzie musiał walczyć o to, aby zetrzeć z siebie łatkę „wariata”, która w naszym kraju jest także chętnie przylepiana na najbliższą rodzinę świadka. Ile my takich dramatów widzieliśmy przez te wszystkie lata funkcjonowania Fundacji Nautilus, ile dramatycznych próśb, aby natychmiast usunąć publikacje, bo oni mają już dość tych drwin wokół.

Jeśli chodzi o pieniądze, to – i to warto napisać tłustym drukiem w dziesięcioma wykrzyknikami – w Polsce media nie płacą pieniędzy! Jedynym wyjątkiem są zdjęcia celebrytów, ale to też w wyjątkowych wypadkach. Mówię tak, choć mam nadzieję, że przynajmniej ta informacja jest powszechnie znana.

Wiem, że w Polsce będzie realizowany jeden z odcinków serii dokumentalnej znanej światowej sieci telewizyjnej poświęcony kryptozoologii. Czy będzie on dotyczył wydarzeń w Kornelinie?

Nie, będzie dotyczył innej sprawy. I wielka szkoda, bo tamta historia zasługuje na najwyższą uwagę. Może kiedyś powstanie o tych wydarzeniach poważny film dokumentalny.

Oto jeden z materiałów wideo, które powstały podczas dokumentowania wydarzeń w Kornelinie.

Za http://www.nautilus.org.pl

Komentarzy 31 do “W Meksyku znowu zaatakowała chupacabra”

  1. Luis said

    przepraszam, że nie na temat, ale b.ważne:
    http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=8991&Itemid=80

  2. Krzysztof M said

    I w ten sposób pozyskano koszerną koźlinę.

  3. Psiemislavius said

    Wiedźmina nająć. On sprawę załatwi.

  4. Boydar said

    Tytuł artykułu, to klasyczny przykład manipulacji dziennikarskiej. Temu przemiłemu stworzeniu jakim w istocie jest chupacabra, przypisuje się wszystkie możliwe nieszczęścia trapiące Meksyk oraz inne demokratyczne państwa świata. To oczywista potwarz i iście na łatwiznę. Dla naprzykładu, na terenie samej Gajówki dostrzegam co najmniej kilka egzemplarzy tego gatunku. Jest zima, są głodne, przychodzą, powywają po swojemu. Nikogo jednak nie pogryzły a i Pan Gajowy, rozumiejąc konieczność ochrony naturalnego ekosystemu też im od czasu do czasu podrzuca do paśnika, w tajemnicy przed swoimi Kotami oczywiście.

  5. Krzysztof M said

    Ad. 1

    Dzięki za link. Tekst powędrował na prawicę.net.

  6. RR said

    Jak dla mnie ten artykuł jest grubymi nićmi szyty. Piszą o dwóch dziurach w szyi i braku krwi, pani na wywiadzie mówi o oderwanej głowie i śladach krwi na ziemi ale stosunkowo małych… Ogólnie to wtedy był ten moment co gazety rozpisywały się o zbiegłych pumach. Miały być to pumy udomowione, które podobnie jak domowe koty często zabijają zwierzęta nie z głodu a z nudów. W artykule pisano o nienaruszonym wysokim ogrodzeniu i pastuchu, a tu płotek na psy i pastuch na lisa, który dla takiej pumy nie stanowi żadnej przeszkody (koty są bardzo skoczne) a do tego ogrodzenie wg relacji tej pani było uszkodzone. Wg artykułu ta pani mówiła że widziała w pobliżu kilka dni wcześniej zwierze podobne do pumy… a również w tym wywiadzie ten pan mówił o pumie.

    Istnieje też coś takiego jak paraliż kóz, które to pod wpływem silnego stresu padają jak muchy w bezruchu na ziemie. Więc albo to stworzenie co je zabiło potrafiło je bardzo mocno przestraszyć (np jak artykuł sugeruje telepatycznie namieszało im w głowach), albo po prostu kozy nieobyte z naturalnym zwinnym wrogiem padły sparaliżowane a ten je w prosty sposób zabił. Nie wiem czy puma dla zabawy również pije krew ofiar, nie mam kota domowego ale wyobrażam sobie, że najedzony kot potrafi robić różne figle ze swoją ofiarą, np myszą czy kretem.
    Nie będę tu wszystkiego dyskredytował są rzeczy niejasne i niespójne, ale biorąc pod uwagę że koty się szybko uczą, mają swoje własne unikalne przyzwyczajenia i techniki polowań (tym bardziej dziwne przyzwyczajenia jeżeli kot był wychowywany w niewoli) , to mógł być duży kot.

  7. RR said

    Tutaj przykład

  8. Nemo said

    Psiemislavius powiedział/a

    „Wiedźmina nająć. On sprawę załatwi.”

    Dobre. 🙂

  9. Marucha said

    Gajowy stwierdza z całą pewnością, iż chupacabra nie istnieje, chyba żeby istniała. Być może jest to tajna broń Putina. Na razie ćwiczy się ją na kozach wspomaganą przez parowe perpetuum mobile.

  10. Boydar said

    Uwzględniając ponadczasową myśl księcia Gorczakowa – teraz mam jasność.

  11. Zbyszko said

    Należałoby zapytac chupacabrę czy nie wystarczyła by jej sama ulia wiejska czy czerstwa (i inne tam takie), po co teroryzowac całe wsie. Myślę że koniecznie nalezałoby ogłosic zrzutkę narodową na chupacabrę,

  12. Zbyszko said

    Natomiast, to że do tej pory, tak duże zwierzę nie zostało złapane, zbadane przez naukowców z całą pewnością świadczy o jego wysokiej inteligencji, badź jakiemuś niewyjaśnionemu pochodzeniu. To że zwierzęta(?) te były widywane tylko w dwóch tak oddalonych miejscach, także jest wyjatkowo taejemnicze. Nachalne wyjasnianie tego przez róznych komentatorów, nie najlepiej o nich świadczy. Trzeba byc wyjatkowo mało inteligentnym by nie przyjmowac przedstawionych faktów i zbywac je wyśmiewaniem.

  13. Lemming, f.Arvicolinae said

    Cupacabra grasuje takze w USA. History Channel powiada, ze na ogol meksykanskie cupacabry chodza na czterech lapach jak pies, a te w Wisconsin na dwoch jak kangur. Najwidoczniej dwunoga cupacabra przedostala sie do Meksyku. Obydwa rodzaje zabijaja zwierzeta w ten sam sposob, ale byc moze mamy do czynienia z dwiema odrebnymi istotami. Upolowano jeden egzemplarz, z tych co chodza na czterech lapach. Jedna z wersji powiada, ze zjawisko cupacabry to efekt ucieczki egzemplarza z laboratorium genetycznego, a inna, ze jest to zwierze wystepujace naturalnie, ale niepoznane przez nauke. Osobiscie nie sadze, ze ten drugi wariant jest prawdopodobny, poniewaz stworzenie nie jest zaprojetowane logicznie, a Natura jest madra. Chociaz, jako niefachowiec, moge sie oczywiscie mylic.

    Z lokalnych tajemniczych zjawisk jest jeszcze thunderbird, ptak o rozpietosci skrzydel od 5 do 7 metrow, ktory na chwile dotarl z poludnia az do stanu Illinois, ale ten zachowuje sie w sposob logicznie zgodny z Natura. Rzecz jasna doniesienia swiadkow dotyczace szczegolow w obydwoch przypadkach nalezy traktowac z pewna rezerwa, bowiem w szoku ludzie widza inaczzej niz na spokojnie. Byc moze komus udalo sie nagrac albo sfotografowac jedna z bestii, czy kozoboja, czy megaptaka, ale o tym jakos w mediach sie nie zapodaje.

  14. Nemo said

    Zbyszko powiedział/a

    „To że zwierzęta(?) te były widywane tylko w dwóch tak oddalonych miejscach, także jest wyjątkowo tajemnicze.”

    Teleportacja? 🙂

  15. Lemming, F.Arvicolinae said

    Nie teleportacja, ale raczej migracja.

  16. Zbyszko said

    Nemo @14 Open Your Mind, bo zginiesz…:-)

  17. akej said

    Teraz juz wiem! Chupacabra to tak ufoludek z rodziny wampirow.

  18. Jan said

    Chupacabara jeżeli faktycznie istnieje, to może być dziełem- tworkiem inżynierii genetycznej. Jak wiadomo takie monstra nie potrafią się rozmnażać toteż można być spokojnym o pojawienie się większej liczby.
    Nie zdziwiłbym się gdyby to był rzezak od rytualnych ubojów z latarką na czole ze światłem paraliżującym , pobierający krew kozłów i owiec, do rytuałów satanistycznych.

  19. Jurek said

    chupacabra podobna jest do ministra finansów. Jak ta krew wysysa to ten wszystkie pieniądze.

  20. Obserwator said

    Zajrzyjcie na bestgore.com i zobaczcie co się w Meksyku dzieje. Chyba najwięcej jest w temacie „beheading” gdzie porachunki między gangami narkotykowymi są filmowane. Że nie wspomnę o czczeniu tam „świętych” patronów przemytników i handlarzy narkotyków. Pewnie komuś krew owiec była potrzebna do jakichś rytuałów mających chronić przed wykryciem kontrabandy.

  21. galaszek said

    A mniesie jakosic takos wydajesie ,co ten chupalacha……znaczy chupacobra, to przebrany chuparebe Siurdach, co to z nuda ze Dzien Judnazizma trwa tyko przez jednego dnia ,reszta roka spedza na polowaniach na cozy ……To na razie ino przypuszczenia, pewnosci ze to Siurdak ……znaczy ,chuparebebebe Siurdach, to bedzi mozna nabrac jak nacznu padac bezzycia i krwi ,z dwami dziuramy na szyja -wieprzki …… a take przebiegiele chuparebe jac Siurdach to un potrafi i bez robienia dziurow wypic krwie z swiniaca…..

  22. Antek said

    Mnie to pachnie Hucpa-kabrą.

  23. Baron Srul Radziwiłl said

    Odnośnikowo do numero 22:
    Szanowny bardzo Pan Antek,
    Jak Pan piszesz Hucpa-kabra, to Pan chcesz, żeby ludzie widzieli słowo „hucpa” i się Pan temu nie wypieraj. A jak Pan chcesz, żeby widzieli słowo „hucpa”, to Pan chcesz, żeby ony myśleli o nasz nieszczęśliwy naród i jego przymioty.
    To dlaczego Pan jesteś antysemita?

  24. Kronikarz said

    Panie Baronie,

    Bo to niby nie jest dziełem Waszych hucpiarzy ?

  25. Nemo said

    Ad.6

    Zbyszko powiedział/a
    2013-03-24 (niedziela) @ 14:34:38

    „Nemo @14 Open Your Mind, bo zginiesz…:-)’

    Proszę spać spokojnie,mój umysł jest otwarty,jak nigdy. 🙂
    Wielka w tym zasługa Maruchy,jego gajówki jak i wszystkich gości 🙂

    Pozdrawiam!

  26. Nemo said

    Ad.25

    Przepraszam,miało być: Ad.16

  27. matirani said

    Ciekawe, w Chile , pare lat temu, tez grasowal chupacabra – raczej atakowal kury ale tez wysysal z niech krew w nocy. Jak sie lud zaczal zbroic i robic nocne rondy to zniknal… polecial do Meksyku???

  28. Miroslaw Berdard D said

    ad 9) No nie bylbym taki pewny. Po kacapach (ruskach) to sie mozna wszystkiego spodziewac. Toz to azjatycka mentalnosc i rasa.

  29. j23 said

    To zdarzenie z okolic Sochaczewa było naprawdę dziwne. Jeden ze świadków, gdy zobaczył to „zwierze” tak się przestraszył, że wsiadł po pijaku na rower i pognał na komisariat. Miał później sprawę karną , bo policjanci, gdy zobaczyli że jest wstawiony zapytali się go jak przyjechał (ach ta statystyka…) 🙂 Jestem zwykle sceptyczny, ale tych relacji było dużo i wszystkie pojawiły się w krótkim okresie czasu. I tak samo szybko znikły. Później już nikt nic nie widział, mimo sporego zainteresowania mediów – a więc i pokusy łatwego zarobku (dla lokalnych meneli) czy pobłyszczenia w mediach (dla miejscowych świrów). Jeśli ktoś chce to można o tym wszystkim poczytać na stronie Ekspresu Sochaczewskiego http://www.sochaczewianin.pl

    A konkretnie np:
    http://www.sochaczewianin.pl/index.php?nazwa=dane_aktualnosci&id_ak=15012
    Admin

  30. Jan said

    Od czasu do czasu wrzuca się gawiedzi tego typu sensacje. Kiedyś była informacja o przechwyceniu w USA ufoludka. Nawet go posiadają zakonserwowanego w ciekłym azocie.

    Gajowy też czasami lubi wrzucić takie sensacje. – admin

  31. Maria1 said

    http://radtrap.wordpress.com/2012/02/01/androgeniczna-przyszlosc-gojow/

    Co kryje się za nazywaniem zmanipulowanych genetycznie, obojnaczych kóz terminem “goje”?

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: