Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Marucha o Wolne tematy (08 – …
    misio o Wolne tematy (08 – …
    Wywrotowiec o Wolne tematy (08 – …
    UZA o UE chce „położyć łapę” na lasa…
    Bezpartyjna o Wolne tematy (08 – …
    misio o Izolacja Zełenskiego
    Głos Prawdy o Wolne tematy (08 – …
    Bezpartyjna o Wolne tematy (08 – …
    Mietek o Izolacja Zełenskiego
    Bezpartyjna o Wolne tematy (08 – …
    misio o Wolne tematy (08 – …
    Bezpartyjna o Wolne tematy (08 – …
    Boydar o Transmutacja biologiczna – ską…
    CBA o Wolne tematy (08 – …
    misio o Wolne tematy (08 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

Realistycznie o soborze

Posted by Marucha w dniu 2013-03-30 (Sobota)

Coś dla w mózg kopniętych zwolenników „genialności” II Soboru oraz jego związków z bolszewią. Obawiamy się jednak, że nawet gdyby okazało się, iż ojcami tego soboru byli Breżniew i Andropow, nie zrobi to wrażenia na tych katolicznikach.  – admin.

W najnowszym numerze tygodnika „Do Rzeczy” natrafiamy na tekst Sławomira Cenckiewicza pt. „Komunizm i sekrety Soboru Watykańskiego II”. Jak podkreśla autor, by zrozumieć historię ostatnich dekad w życiu Kościoła katolickiego, potrzebna jest „tradycjonalistyczna wrażliwość”, pozwalająca równocześnie „spojrzeć na sobór i jego następstwa, jakie one były w rzeczywistości”. Pomocą w tym jest obszerna praca prof. Roberto de Mattei.

Jak ocenia Cenckiewicz, autor „Soboru Watykańskiego II. Historii dotąd nieopowiedzianej” dobrze wywiązał się z podjętego zadania, prezentując przy tym opowieść całościową i spójną.

„W 10 obszernych rozdziałach książki (…) profesor zawarł esencję złożonej genezy, przebiegu i recepcji soboru – od symptomów kryzysu w Kościele w epoce Piusa XII, konspiracji i naporu liberalnych prądów teologicznych, poglądów i pomysłów Roncallego (Jana XXIII), zadziwiająco dynamicznej kariery kard. Montiniego (Pawła VI), aż do rangi teologicznej nauczania Vaticanum II, „eksplozji” posoborowego kryzysu, rebelii w Kościele holenderskim i tradycjonalistycznego oporu przeciw nowinkom postępowców” – pisze polski historyk.

Jak dodaje, komunistom „zależało przede wszystkim na utrzymaniu liberalnego kursu soboru”, co im się udało. I nie był to ostatni z ich sukcesów.

O czym zapominają dzisiejsi zwolennicy posoborowego aggiornamento (oczerniający przy okazji „przedsoborowy” – własny – Kościół i tych strasznych „integrystów”), światło na historię Vaticanum II rzucają same sowieckie archiwa, a zawarte w nich informacje tworzą raczej ponury obraz „nowej wiosny”.

Kreml przemawiający ustami moskiewskich biskupów, osłabiający konserwatystów z Kurii Rzymskiej na czele z kard. Ottavianim, wykorzystujący ekumeniczne mrzonki w celu uzyskania milczenia Kościoła nt. komunizmu, rozwijający rzymską i kościelną agenturę. Aż po KGB zajmujące się promocją soborowych osiągnięć i rozpracowywaniem hierarchów niechętnych „wyczekiwanym” zmianom. „Nawet dzisiaj trudno wciąż pojąć, w jaki sposób doszło do soborowego zerwania z antykomunistyczną doktryną Kościoła katolickiego”, pisze Cenckiewicz. A zmiana nadeszła z wewnątrz Kościoła, depcząc wolę wielu ojców soborowych, jak i rzeczywiste problemy, z jakimi borykali się wówczas wierni Europy Wschodniej i Azji.

Jak faktycznie przebiegał sobór? Co zaciążyło na epoce, która po nim nastąpiła? Kim są architekci soborowych zmian? Jakie owoce przyniosło zwycięstwo i długie panowanie kościelnych liberałów? Kto był wreszcie zasadniczym politycznym beneficjentem zmian soborowych? Co faktycznie oznaczały one dla wiernych i duchowieństwa krajów znajdujących się pod komunistyczną okupacją? Jaki faktycznie jest bilans okresu posoborowego w życiu Kościoła?

To pytania, które coraz trudniej dzisiaj zbywać „obowiązującą” jeszcze historią potrzebnej reformy, otwierania na świat, zgodnej i przemyślanej odnowy o wyłącznie duchowo-kościelnym wymiarze.

Michał W. Bieleński
http://www.pch24.pl

Komentarze 34 do “Realistycznie o soborze”

  1. Kazek said

    Temat badać zaczął Józef Mackiewicz książkami „W cieniu krzyża” oraz „Watykan w cieniu czerwonej gwiazdy”.
    Sam Mackiewicz zmarł jako prawaosławny.

  2. Marucha said

    Re 1:
    Tak, Mackiewicz był o wiele bardziej dalekowzroczny, niż cała reszta…
    Gdy kilkanaście lat temu napisałem o tym, polackie katodebile mało mi oczu nie wydrapali.

  3. Kazek said

    Muszę kupić „Do Rzeczy” jednak trochę ludzi tzw patriotów to czyta może coś do nich dotrze.

  4. Jan said

    Wątek komunistycznej inspiracji jest ważny ale nie najważniejszy. Jakby nie patrzeć to komunizm sam w sobie element żydowskiej ofensywy zła, istniał w strukturach masońskich.
    Najważniejszą rolę odegrała żydowska masoneria, przenikając coraz bardziej w struktury Kościoła i łepetyny części duchownych. SVII to efekt i uwieńczenie zarazem wielowiekowego spisku. W końcu na wiele lat przed soborem zdecydowali się ujawnić plan.
    Damy Kościołowi sztylet, którym zada sobie śmiertelną ranę.
    Damy im też nową teologię i nową filozofię.
    Komuniści jako pachołki – strażnicy pilnowali tylko zrealizowania założonych celów na tym tragicznym w skutkach Soborze.

  5. Rysio said

    A Gajowy ciągle nie może zrozumieć, że katodebil niczym nie różni się od poslusznego urzędnika państwowego.

    Obaj nie myślą, obaj są bezgranicznie posłuszni i obaj są wpatrzeni wiernym psim wzrokiem w oczy swojego zwierzchnika.

  6. Marucha said

    Ja nie mogę zrozumieć, że tu wpuszczam różne odkrywcze spostrzeżenia Rysia.

  7. Dictum said

    „Kreml przemawiający ustami moskiewskich biskupów, osłabiający konserwatystów z Kurii Rzymskiej na czele z kard. Ottavianim…”

    lepiej brzmiałoby „osłabiający GŁOS konserwatystów”, bo ci na czele z kard. Ottavianim nigdy nie osłabli w swoich przekonaniach, tylko zostali przytłoczeni większością, kiedy niezdecydowani zdecydowli się i obrali zgubną dla Kościoła drogę.

  8. akej said

    @ 7
    Cos mi sie tu nie zgadza w odniesieniu do kard. Ottaviani’ego. On chyba tej zgubnej drogi nie obral. O ile pamietam, to mowil, ze woli umierac w „starej wierze”.

  9. Misio said

    W duzej czesci na pytania stawiane na koncu artykulu odpowiedzial H. Pajak w ksiazce „Nowotwory Watykanu”, wydanej okolo 15 lat temu, ale ktoz z kato-idiotow na chec na czytanie skoro Televizja pokazuje tance z gwiazdami.

  10. Dictum said

    ad. 7 – oczywiście, że nie obrał zgubnej drogi.

    ihttp://histmag.org/Papiez-oszalal-Poczatek-rewolucji-czyli-I-Sesja-Soboru-Watykanskiego-II-342

    http://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/1048

  11. Kudlaty said

    Komunizm a Watykan

    BP OLIVER ORAVEC

    Dzisiaj wszędzie czytamy albo słyszymy, że „upadek” sowieckiego komunizmu jest przede wszystkim zasługą Jana Pawła II i w ogólności Watykanu.

    Jest kwestią sporną czy w ogóle komunizm upadł. Obecnie widzimy, że liczne państwa są kierowane przez socjalistyczne rządy, oparte na marksistowskich zasadach. Dawni czołowi komuniści kierują dzisiaj licznymi ministerstwami, prywatnymi przedsiębiorstwami i parlamentami. Generałowie KGB są prezydentami poszczególnych państw byłego ZSSR. A gdy do tego uświadomimy sobie, że ateizm był podstawową cechą komunizmu, to obawiam się, że nie żyjemy w czasach chrześcijańskich, lecz wręcz przeciwnie.

    W Polsce po pięciu wizytach Jana Pawła II, Polacy wybrali na prezydenta byłego prominentnego komunistę, premierem został ewangelik a ministrem spraw zagranicznych żyd (1998). Żaden z okrutnych funkcjonariuszy tajnych służb komunistycznych nie został ukarany, podobnie zresztą jak nikt w ČR (Czeskiej Republice) albo w SR (Słowackiej Republice) nie poniósł konsekwencji za wezwanie wojsk Układu Warszawskiego w roku 1968. Do wyborów parlamentarnych w 1998 roku na Słowacji startowały również rewolucyjne partie stalinowskiego typu i to wbrew obowiązującemu prawu zakazującemu szerzenia komunizmu.

    Tak więc w ogóle nie jest prawdą, iż JPII przyczynił się do upadku komunizmu; prawdą jest coś zupełnie przeciwnego: od śmierci Papieża Piusa XII Watykan wszędzie na całym świecie aktywnie wspomagał komunizm.

    Nauka Kościoła o komunizmie:

    Pius IX w swojej encyklice „Quanta cura” nazwał socjalizm i komunizm najzgubniejszymi błędami.

    W „Syllabusie” potępił socjalizm i komunizm jako błędy współczesności. Nauczał również, że komunizm pozostaje w absolutnej sprzeczności z prawem naturalnym.

    Leon XIII w encyklice „Quod Apostolici muneris” uczy, że socjalizm i komunizm są zarazą, która zniszczy społeczeństwo.

    Pius XI w encyklice „Divini Redemptoris” uczy, że komunizm jest zły w samej swojej istocie.

    …komunizm odbiera człowiekowi wolność i okrada go z godności oraz odrzuca wszystkie zakazy moralne…

    …niszczy też same podstawy cywilizacji chrześcijańskiej… niszczy rodzinę i własność prywatną… odrzuca autorytet Boga, Kościoła i rodziców…

    popiera fałszywe ideały…

    W innej encyklice „Quadragesimo anno” uczy, że nikt nie może być jednocześnie dobrym katolikiem i socjalistą.

    Ponadto Pius XII ustanowił karę wykluczenia z Kościoła dla katolików, którzy wstępują do partii komunistycznej i propagują jej ideologię.

    A oto, do czego doprowadził komunizm na świecie: do zubożenia ludzi przez ekonomiczną nieudolność, do masowej likwidacji ludzi o innych poglądach. Ilość ofiar komunizmu na świecie szacuje się na 150 milionów. Komunizm wszędzie na świecie szerzy wojny domowe i rewolucje. Udało mu się zinfiltrować rosyjską cerkiew prawosławną, a później również inne wyznania, zwłaszcza Kościół katolicki. Już w 1927 roku metropolita moskiewski Sergiej ogłosił, że radości i sukcesy Związku Sowieckiego są również naszymi radościami i zwycięstwami. Stopniowo udało się komunizmowi obsadzić swoimi ludźmi wpływowe stanowiska w Watykanie, w katolickich szkołach i na uniwersytetach, w zakonach – szczególnie wśród jezuitów, franciszkanów i innych. Powiodło się też zainfekowanie Kościoła tzw. teologią wyzwolenia, która była niczym innym jak zakamuflowanym marksizmem. W praktyce „teologia” ta poprowadziła wielu kapłanów do walki z bronią w ręku przeciw kapitalistom.

    Angelo Roncalli (alias Jan XXIII) był pierwszym fałszywym papieżem, który się spoufalił z komunizmem i odmówił jego potępienia. (Zob. wcześniejszy rozdział, w którym piszemy o Janie XXIII).

    Aleghiero Tondi. Ten włoski jezuita za pontyfikatu Piusa XII przekazał sowietom nazwiska wszystkich kapłanów, którzy zostali potajemnie wysłani do państw komunistycznych. Po jego zdradzie wszyscy oni zostali aresztowani i zamęczeni. Tenże jezuita ożenił się później, a następnie, gdy zostało potwierdzone, że był agentem sowieckim „papież” Paweł VI wszystko mu przebaczył i powołał do pracy w Rzymie na innym stanowisku.

    Metropolita Nikodem był moskiewskim patriarchą cerkwi prawosławnej, choć powszechnie wiedziano, że jest agentem NKWD (KGB), czyli agentem tajnej sowieckiej policji, która ma na sumieniu krew milionów chrześcijańskich męczenników. Tego to Nikodema Paweł VI wielokrotnie przyjmował w Watykanie. Paweł VI pozwalał mu nawet na odprawianie liturgii nad grobem św. Piotra.

    Pimen. Został on nowym patriarchą, a na uroczystość inauguracyjną zaprosił kardynała Willebrandsa jako „papieskiego” zastępcę. Podczas swojego kazania patriarcha przechwalał się doprowadzeniem do totalnej destrukcji ukraińskiego Kościoła katolickiego i do jego „triumfalnego” powrotu na łono cerkwi prawosławnej. Obecny tam kardynał w ogóle nie zaprotestował milcząc uparcie.

    Biskup Wełyczkowski. Ten biskup ukraińskiego Kościoła katolickiego po uwolnieniu z wieloletniego więzienia przybył do Rzymu. Watykan potraktował go niczym zwyczajnego kapłana, aby nie musieć uznać istnienia katolików ukraińskich, gdyż mogłoby to rozgniewać Moskwę. I sytuacja wprost przeciwna: Rzym przyjął ze wszelkimi honorami egzarchę prawosławia Filareta – agenta KGB, głowę rosyjskiej cerkwi prawosławnej na Ukrainie – który zdradził Wełyczkowskiego. Filaret był gościem rosyjskiego kolegium Russicum. Rektor tego kolegium P. Mailleux SJ stwierdził, że zorganizowanie ukraińskiego patriarchatu katolickiego nie byłoby właściwe, gdyż mogłoby to zostać odebrane jako wroga ingerencja w wewnętrzne sprawy ZSSR. Wkrótce policja włoska odkryła, że w tym właśnie kolegium rosyjskim sowieci mieli zorganizowaną rozbudowaną siatkę szpiegowską.

    Kardynał Slipyj. Temu ukraińskiemu biskupowi katolickiemu po 24 latach pobytu w sowieckich więzieniach pozwolono wyjechać do Rzymu.

    Po przybyciu do Rzymu Watykan zakazał mu surowo kontaktowania się z Ukraińcami żyjącymi na emigracji. Zabroniono mu nawet opuszczać Rzym, aby tylko nie rozgniewać tym sowietów. Jednakże kardynał odważnie zabrał głos na synodzie biskupów w 1971 roku: „…ukraińscy katolicy, którzy złożyli w ofierze stosy swoich męczeńskich ciał i rzeki krwi, którą wylali za wiarę katolicką są teraz w rokowaniach z ZSSR odrzuceni jako niewygodni świadkowie niedawnej przeszłości”.

    Kardynał Mindszenty. Był on kolejnym przykładem haniebnej współpracy Watykanu z komunizmem. Ten znamienity prałat – prymas Węgier był symbolem antykomunizmu. Przez okres ponad 35 lat odrzucał wszelkie próby uzależnienia od faszyzmu czy komunizmu. Również liberalni zachodni politycy do końca podziwiali jego odwagę, niewzruszoność i wiarę. Jak wiemy, kardynał podczas węgierskiego powstania w 1956 roku wydostał się z więzienia, a po sowieckiej interwencji wojskowej znalazł schronienie w amerykańskiej ambasadzie w Budapeszcie.

    Przebywał tam 15 lat nie chcąc opuścić swoich owieczek. Watykan nie był zadowolony z jego pobytu na Węgrzech, ponieważ bardziej zabiegał o przypodobanie się węgierskim komunistom, co się też w końcu udało. Kardynał musiał opuścić ambasadę i przybyć do Rzymu. Nie minęły nawet dwa tygodnie od przyjazdu kardynała, gdy Watykan cofnął ekskomunikę ugodowych (komunistycznych) kapłanów. Paweł VI przyrzekł kardynałowi zaraz po przybyciu do Rzymu, że aż do śmierci pozostanie prymasem węgierskich katolików. Po tym jak w czasie swoich duszpasterskich spotkań z węgierskimi katolikami żyjącymi na emigracji krytykował reżim komunistyczny, Watykan zarządził cenzurę wszystkich jego kazań i wystąpień. Oczywiście kardynał to odrzucił. Paweł VI bardzo sprzeciwiał się opublikowaniu pamiętników kardynała. Gdy jednak nie udało się temu zapobiec, rozgniewany Paweł VI złamał swoje przyrzeczenie i mianował na nowego prymasa Węgier prokomunistycznego kardynała. Według pamiętników kardynała, Zachód, a zwłaszcza Rzym, stał się dla niego na końcu drogi całkowitym i absolutnym wygnaństwem.

    Helder Camara. Ten brazylijski arcybiskup znany był ze swoich marksistowskich sympatii, przez co słusznie nazywano go czerwonym arcybiskupem. W znanym francuskim dzienniku Le Monde, 26 września 1974 opublikowano rozmowę między nim a Pawłem VI, z której zacytuję wzajemne pozdrowienie: „Otwierając swoje ramiona, aby objąć Msgr. Camara, Paweł VI zawołał: «Dzień dobry mój komunistyczny biskupie, jak się miewasz?» Arcybiskup odrzekł: «A dzień dobry, nasz komunistyczny papieżu!»”.

    Według publikacji Kongregacji do spraw ewangelizacji narodów, w roku 1976 podczas dyskusji o komunistycznych Chinach Paweł VI miał się następująco wyrazić:

    „Kościół dostrzega i popiera sprawiedliwy przejaw współczesnej fazy historycznej Chin i ich transformacji… do nowych struktur nowoczesnego świata… pragniemy wyrazić nasze zainteresowanie i sympatię dla ich wysiłków…”.

    Prawdziwy papież nigdy nie wypowiedziałby się w ten sposób o kraju, który wymordował 60 milionów ludzi i który rocznie zabija 50 milionów nienarodzonych dzieci, a w czasie tzw. rewolucji kulturalnej w niewypowiedziany sposób wywrócił na opak rozum ludzki.

    Nie można się zatem dziwić, gdy na spotkaniu międzynarodowego katolickiego centrum na „katolickim” uniwersytecie w Louvain w obecności kardynałów i biskupów wygłaszano uwagi tego rodzaju:

    „…Mao Tse Tung był nowym Mojżeszem, który podjął się wyprowadzić swój kraj z feudalnego ucisku i kapitalizmu, tak jak Mojżesz wywiódł wyzwolony naród z niewoli egipskiej”.

    „Papież” Jan Paweł II. W momencie jego „wyboru” wszyscy naiwnie oczekiwaliśmy, że odwróci on prokomunistyczną orientację Pawła VI i jego pomocnika w Sekretariacie Stanu arcybiskupa Cassaroliego.

    Tymczasem rzeczywistością stało się coś całkowicie przeciwnego. JPII natychmiast mianował Cassaroliego na Sekretarza Stanu w Watykanie, czym potwierdził swoją orientację komunistyczną. Ten modernistyczny pseudopapież do roku 1990 nigdy oficjalnie nie potępił marksizmu i nigdy nie potępił komunistycznych reżimów kierujących państwami, które odwiedzał. Wielokrotnie za to potępiał kapitalizm.

    Zaledwie parę dni po zwycięstwie socjalistów w Hiszpanii tj. 2 listopada 1982 JPII odwiedził ten kraj by pogratulować socjalistom zwycięstwa w wyborach. Podczas spotkania zwycięski socjalista Gonzales nie pocałował pierścienia „papieża”. Jeden z dziennikarzy zauważył, że to nie byli socjaliści, ale skrajna prawica, która przehandlowała wartości chrześcijańskie. Wkrótce po „papieskiej” wizycie socjaliści zalegalizowali aborcję i rozwody, a do dziś narkotyki i „wolność” seksualna są plagą niegdyś katolickiej Hiszpanii.

    Gdy JPII w 1988 roku wydał dokument z okazji 1000-lecia przyjęcia chrześcijaństwa na Rusi, w którym opisuje historię chrześcijaństwa w Rosji, ani słowem nie wspomniał w nim o milionach chrześcijańskich ofiar komunistycznych obozów koncentracyjnych.

    Kiedy dobre stosunki, jakie panowały między Watykanem i antykomunistycznym Tajwanem za czasów Piusa XII zaczęły być przeszkodą w nawiązaniu dobrych relacji z Chinami ludowymi, JPII nie zawahał się zdegradować tajwańskiego nuncjusza do stanowiska zwykłego chargé d’affaires, by w ten sposób przypodobać się komunistycznym Chinom. Kardynał Cassaroli na koniec ogłosił, że Tajwan nie potrzebuje żadnego nuncjusza watykańskiego. Chińscy komuniści byli wówczas niezmiernie zadowoleni z „ojca świętego”.

    Marksizm dostał się także do zgromadzeń zakonnych, które zawsze były wsparciem dla Kościoła. Najbardziej zinfiltrowany został zakon jezuitów. Generał jezuitów musiał przyznać, że dwunastu kapłanów jezuickich aktywnie walczyło z bronią w ręku w oddziałach partyzanckich przeciw bogatym właścicielom. Znane są nazwiska czterech jezuitów, którzy byli członkami władzy komunistycznej w Nikaragui: o. Fernando Cardenal, o. Alvaro Arguello, o. Ricardo Falla i o. Ignacio Anezola. Ci jezuici w latach 70-tych popierali krwawą rewolucję w Nikaragui. Skutki tej rewolucji były straszne: 45000 rannych, 40000 osieroconych dzieci, niezliczona ilość zabitych itd.. Kardynał Cassaroli wymienił nuncjusza papieskiego Msgr. Gabriela Montalva, przeciwnika rewolucji marksistowskiej na o. Piotra Sambi, który spędził 3 lata na Kubie i popierał krwawą rewolucję.

    Cassaroli i generał jezuitów o. Aruppe dobrze wiedzieli o podpisanym w 1980 roku porozumieniu wojskowym między Moskwą i Nikaraguą, a mimo to nie kiwnęli palcem.

    Ci pomyleni jezuici głosili i wierzyli w następujące kredo:

    „Cały sens chrześcijaństwa polega na wyzwoleniu mężczyzn i kobiet z ekonomicznego, społecznego i politycznego ucisku chociażby nawet zbrojną rewolucją”.

    Wielu „doradców” z ZSSR, Kuby, ale także z ČSR napłynęło do Nikaragui, gdzie byli witani przez jezuickich członków rządu.

    Osobiście bardzo dobrze poznałem jezuitów, gdyż byłem członkiem tego zgromadzenia zakonnego, które niestety zupełnie sprzeniewierzyło się swojemu powołaniu. Zamiast walczyć z błędami i grzechami dzisiejszych czasów, działają oni całkiem na opak – wspomagają je. Znam osobiście o. Daniela Berrigana, amerykańskiego jezuitę, który zachwycał się ZSRR oraz całym systemem komunistycznym. O. Drinan Robert, inny amerykański jezuita był jednocześnie członkiem amerykańskiego Kongresu, w którym aktywnie popierał aborcję. Nie brakuje „jezuitów”, którzy otwarcie popierają homoseksualizm, antykoncepcję oraz inne publiczne grzechy. Dlatego nie można się dziwić temu, że w ciągu ostatnich dwudziestu lat utracili połowę swych członków. Było to kiedyś drugie pod względem liczebności zgromadzenie męskie. Za generała Aruppe – kiedy byłem ich członkiem – za oficjalną metodę Towarzystwa Jezusowego przyjęli marksistowską analizę sytuacji społecznej.

    Niegdyś to właśnie jezuici byli tymi, którzy szerzyli nabożeństwo do Serca Jezusowego, dzisiaj amerykańscy, hinduscy i europejscy jezuici odrzucili to nabożeństwo jako wielce sentymentalne i infantylne (dziecinne). W całym świecie Towarzystwo Jezusowe dawno utraciło wiarę katolicką i zupełnie zdradziło swoje posłannictwo nakreślone przez jego założyciela św. Ignacego Loyolę.

    To, że Paweł VI, a zwłaszcza JPII nie przeszkodzili odstępstwu od wiary i przychylności wobec marksizmu w zakonie jezuickim, jest kolejnym świadectwem na to, iż byli fałszywymi papieżami, którym nie zależy na owieczkach.

    Nasze (czeskie i słowackie) doświadczenie. Bardzo szybko zapomnieliśmy nie tylko o latach 50-tych, ale także o smutnych doświadczeniach z watykańską tzw. polityką wschodnią. Wielki Papież Pius XII nigdy nie pozwalał sobie na pójście na ugodę z komunistyczną ČSR w sprawie nominacji biskupów dla osieroconych diecezji, gdyż nie chciał odstąpić od katolickich pryncypiów. Powstał Kościół podziemny, który przynajmniej ochronił liczne powołania i dodawał ludziom odwagi w latach prześladowań. Podziemny Kościół jednakże nie mógł zadowolić mas katolików i dlatego tęsknie wyczekiwaliśmy oficjalnego porozumienia z Watykanem i nominacji biskupów. Doszło do tego za Pawła VI. Jakie jednak było rozczarowanie, gdy w 1973 roku Watykan (Paweł VI i Cassaroli) doszli do porozumienia z władzą komunistyczną w Pradze w sprawie nominacji nowych „biskupów”. Wtedy jeszcze nie byliśmy świadomi nieważności nowych konsekracji biskupich… Byli to następujący „biskupi”: dla Ołomuńca został mianowany Vrána, aktywny członek prokomunistycznego ruchu ugodowego kapłanów, który sam mówił o sobie, że jest ateistą. Watykan pozornie wymógł na Vránie, aby po „konsekracji” zdystansował się od ruchu ugodowego, czego dotrzymał tylko przez jeden miesiąc. Jeden z „biskupów” przeznaczonych dla Słowacji był aktywnym współpracownikiem ŠTB, a inny z kolei miał córkę. Takie było to pierwsze od wielu lat oficjalne mianowanie „biskupów”.

    Teraz, w epoce demokracji nadal mamy w parafiach niemal wszystkich dawnych księży-donosicieli, którzy wraz z dwoma „biskupami” są na liście współpracowników ŠTB. Słowaccy kolaboranci komunistyczni w sutannach do tej pory nie wytłumaczyli się z tej działalności. Mamy „biskupów”, którzy co roku udawali się do Dukli by odprawiać „mszę” za dusze tych, którzy nam ze Wschodu przynieśli „wolność”. Nikt lepiej od bohaterskiego biskupa Jana Vojtaszka nie wyjaśnił i zdefiniował nam tej „wolności”, którą tak opisywał w swojej autobiografii: „…Gdzie jest wolność religijna? Władza komunistyczna wprowadziła prawa z pomocą których całkowicie podbiła i zniewoliła Kościół. Przez te prawa Kościół katolicki jest skazany na zagładę. Kierownictwo publiczne Kościoła katolickiego jest w rękach władzy świeckiej… całkowicie zlaicyzowana… Biskupi i kapłani, którzy nie chcieli poddać się tej wolności byli usuwani… zamykani w więzieniach, obozach koncentracyjnych… Więzienie śledcze oznacza zmiażdżenie człowieka i wdeptanie w czarną ziemię godności ludzkiej. Często związane jest z sadystycznym okrucieństwem, męczarniami prowadzącymi do kalectwa cielesnego i duchowego zniszczenia… Straszny jest komunistyczny fanatyzm. Jest to wiara złego ducha pałającego ogniem piekielnym. Godny politowania, a zarazem niebezpieczny jest człowiek opętany i przesiąknięty wiarą w komunizm…”.

    Niewiarygodne, do jakiego stopnia można zmanipulować naród, a jeszcze trudniejsze do zrozumienia jest to jak szybko naród zapomina. Ciekawe, że tzw. politycy chrześcijańscy potrafią się bardzo dobrze porozumiewać z dawnymi komunistami i że część tych chrześcijańskich polityków bardzo szybko potrafi się zrzec również nazwy „chrześcijański”, gdy mają na celu utworzenie koalicji z antychrześcijańskimi liberalnymi politykami.

    Można by jeszcze wiele pisać o naszych seminariach, zatwierdzanych przez KS (Partia Komunistyczna), o mnóstwie „marksistowskich teologów”, którymi zostały obsadzone uniwersytety na Zachodzie… Niemniej jednak, jedno jest pewne: dzisiejszy Neokościół nielegalnie nazywający się katolickim zawsze aktywnie współpracował i nadal współpracuje z nieprzejednanymi wrogami Kościoła katolickiego. Dowodem na to jest fakt, że również dzisiaj wspiera tzw. demokratów, którzy nie mają oporów przed popieraniem wszelkiego zła moralnego demoralizującego zwłaszcza naszą młodzież, pozbawiając ją w ten sposób wiary naszych ojców.

    Bp Oliver Oravec

    Artykuł powyższy jest fragmentem książki J. Exc. ks. biskupa Olivera Oraveca: PRAVDA O CIRKVI (pełny tytuł w tłumaczeniu polskim: PRAWDA O KOŚCIELE. Czy Jan Paweł II jest katolikiem? Czy Watykan jest centrum Nowej sekty?), wydanej w 1998 r.

  12. Rysio said

    re 6. Bo w Rysia wpisach jest głębia intelektualna – i Gajowy podświadomie, zdaje sobie z tego rację.

    🙂

    re 11. A moje ulubione żydzisko, też zawsze krytykowało, komunizm i socjalizm.

    A samo było przez Żydów utrzymywane – admin

  13. Fran SA said

    Nie wiem dlaczego, ale juz niczego nie rozumiem z tej calej dyskusji i roznych wywodow na temat komunizmu czy socjalizmu, i do tego Watykanu.

    Przeciez kapitalizm monopolistyczny to tez komunizm.
    W ogole nie podoba mi sie, ze nikt w tej dyskusji nie krytykuje kapitalizmu (lichwy, zlotego cielca, akumulacji kapitalu, dyktatury zysku, spekulacji na gieldach swiata, dlugu- jako podstawy gospodarki, oligarchii kapitalistycznej, otwartych wojen zarobkowych, przekupstwa i niszczenia sadow; lamanie praw i niszczenie wiary).
    Komunizm zabranial religii. Kapitalizm ja niszczy.

    Tymczasem w obu tych skrajnych systemach wyraznie przejawia sie hegemonia zydowska. Karol Marks zamienia sie w Misesa, a ubeckie generaly i ich pomioty w prezydentow i premierow.

    Tymczasem, wszyscy jakos pomijaja wstydliwie jedyna bron przeciwko tyranii w jakimkolwiek systemie: PRAWO

    When the law ends- tyrany begins (John Locke)

    I pewnie dlatego tak trudno nam opowiadac o 10 Przykazaniach i prawie cywilnym, ktore nakazuja kodeks zachowan i karanie przestepcow, ktorzy lamia prawa przeciwko ludzkosci.
    To tez dotyczy Watykanu.

  14. Marucha said

    Re 13:
    Panie Fran, ależ nieustannie krytykujemy kapitalizm, zarówno z punktu widzenia ekonomii, jak i nauki Kościoła!
    Jego zwolennikiem jest chyba tylko jeden pan Rysio – wraz ze swoim „ulubionym zydziskiem” o nazwisku von Mises.
    Z satysfakcją zacytujmy Zerohero
    (https://marucha.wordpress.com/2013/03/23/wolne-tematy-12-2013/ komentarz 205),

    „Ludwig von Mises nigdy w życiu nie miał na tym uniwersytecie płatnej posady, był on utrzymywany przez Davida Rockefellera i przez dekady brał kasę od Volker Fund i powiązanych z nim “przedsiębiorców”

    Pachołek oligarchy nadęty do rozmiarów wolnościowego filozofa.

  15. Dictum said

    ad. 13
    „Przeciez kapitalizm monopolistyczny to tez komunizm”.

    I kapitalizm, i komunizm, i socjalizm, i demokracja – wszystko to ten sam diabeł, czyli systemy, w których do głosu dochodzą ludzie kierujący się diabelską nauką (złodziejstwo, zbrodnie, niszczenie Kościoła, niszczenie duszy i ciała).

  16. Dictum said

    Dziwny tu jest zegar. Mój wpis 15 został dokonany o godz. 14,40 (czasu letniego już), a pokazany jest całkiem inny. Zasadniczo to nie jest ważne, ale mnie intryguje.

    Zegar gajówki wskazuje – od początków jej istnienia – czas UTC.
    Admin

  17. Rysio said

    🙂 🙂 🙂

    Ależ Kochany Panie Gajowy – ten cytat tylko udawadnia, że cała reszta profesorów , w przeciwieństwie do mojego ulubionego żyda, na NYU to wrogowie kapitalizmu.

    I to jest niestety jest prawda.

    PS. Studiowałem na NYU i wiem z pierwszej ręki, że jest to najbardziej czerwono-komunistyczna uczelnia na tej planecie.

    Panie Rysio… Pan to jest DOKŁADNY odpowiednik Sono/Maran/Marty, tyle że w dziedzinie ekonomii.
    Prędzej uwierzyłbym psu, niż „niezależnemu ekonomiście”, czyli naukowej kurewce utrzymywanej przez Rockefellera.
    Admin

  18. Rysio said

    Moje ulubione żydzisko – Ludvig von Mises – nigdy nie był ani nie popierał kapitalizmu monopolistycznego.

    Mises pisał i był zawsze za całkowicie wolnorynkowym kapitalizmem.

    Pewnie dlatego tak wielu kapitalistów tych na górze go nie cierpiało. Zdawali se sprawę że system wolnorynkowy może stworzyć błyskawicznie, bardzo groźną dla nich konkurencję – np tanie podkoszulki chińskie i inne badziewie.

    🙂

  19. Rysio said

    „…….Prędzej uwierzyłbym psu, niż “niezależnemu ekonomiście”, czyli naukowej kurewce utrzymywanej przez Rockefellera. Admin……..”

    Tak, wiem.

    😦

    Gdyby Gajowy przeczytał tę książkę to zobaczył by jak życie Misesa było usłane różami i zapewne by zmienił o nim zdanie.

    http://www.amazon.com/Mises-Liberalism-J%C3%B6rg-Guido-H%C3%BClsmann/dp/193355018X

    Tak jak i ja zmieniłem moje zdanie po książkach polecanych przez Gajowego.

    PS. No ale co tam – Gajowy jest zajęty ( szlabanowaniem Rysia) i nie ma czasu na lekturę.

    🙂

  20. Marucha said

    Re 18:
    Jak bym miał pieniądze i władzę, to bym sam utrzymywał co najmniej kilku Misesów głoszących skrajnie rozbieżne poglądy, tworzących własne „szkoły ekonomii” i kanalizujących wszelkie intelektualne poczynania w bezpłodnych i bezowocnych kierunkach.
    Dbałbym głównie tylko o to, aby nie pisali prawdy, ile rodzin rządzi światem i które to są.

  21. Rysio said

    Mises żadnej szkoły nie stworzył – Austryjacka Szkoła Ekonomii została stworzona przez Carla Mengera (notabene urodzony w Nowym Sączu).

    Adolf H. bardzo chciał udowodnić, że Carl Menger był żydem – ale mu się to nie udało.

    🙂

    PS. Ja zresztą, nie czytam blog Gajowego po to aby polepszyć swoją znajomość ekonomi, tylko po to aby lepjej poznać historię KK, Chrześcijaństwa i Polski.

  22. Kazek said

    Ad 21 fajny wpis znalazłem bloger Szczypior:
    „Rabin Michnik powiedział kiedyś podobno: “dobry Żyd to zakonspirowany Żyd”. Żyda łatwo zdemaskować z powodu obrony dwóch dogmatów: “holokaustu” i “lichwy”. Pewnie jest więcej ale te są istotne. “Austriacka” szkoła ekonomiczna, “wolność”, libertarianizm, anarchokapitalizm – to wszystko jest to samo bagno i są to wyłącznie intelektualne łamańce mające uzasadnić lichwę i wyzysk gojów przez wielki kapitał. „

  23. akej said

    @ Fran (13)
    A ja to widze tak – wszystko jest zle tam gdzie zydki sie pchaja drzwiami i oknami lub pochwalaja. Pchaja sie z taka sama ochota do kapitalizmu jak i komunizmu. Wszytko zas co zydki namietnie zwalczaja jest godne mojej uwagi.

  24. Marucha said

    Re 21:

    Znów zacytuję Zerohero:

    Libertarianizm i “austriacka” szkoła ekonomiczna to nie jest efekt pracy wielu niezależnych myślicieli. Wręcz przeciwnie – wszyscy główni propagatorzy tego ruchu byli silnie powiązani. Na początku Volker Fund udostępnił wielkie pieniądze ponieważ “austriacka” szkoła ekonomiczna została uznana za właściwą odpowiedź na komunizm, to wszystko dla utrzymania dialektycznego sporu – charakterystycznej taktyki Money Power.

  25. Ad 1

    Skąd pomysł, że Mackiewicz zmarł jako prawosławny? Niektóre źródła podają tylko, że wziął z Barbarą de domo Toporską prawosławny ślub w 1939 roku z powodu przeszkody małżeńskiej do ślubu katolickiego – jego pierwsza żona Antonina de domo Kopańska, z którą ożenił się w 1924 roku żyła. Po jej smierci w 1973 roku wziął z Barbarą ślub katolicki, co wskażywałoby podobnie jak miejsce pochówku (cmentarz przy kościele św. Andrzeja Boboli na jego rzeczywisty katolicyzm). Poniżej linki do moich źródeł:

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Józef_Mackiewicz
    http://tylkoprawda.akcja.pl/

    Czy kolega byłby uprzejmy podać źródło swojej informacji?

  26. Ad 14, 20, 24

    Jak zwykle ktoś czegoś nie doczytał dokładnie, wie, że dzwonią, ale zupełnie nie wie, w którym kościele.

    Polecam wnikliwsze zapoznanie się z faktami. poniżej linki do kilku różnych biografii von Misesa:

    http://libertarianin.org/libertarianizm/przedstawiciele/ludwig-von-mises/
    http://mises.pl/blog/2003/12/01/48/
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Ludwig_von_Mises

    Znajdują się tam odpowiedzi na temat kolejnych pracodawców Misesa.

    Co do wypowiedzi Zerohero, to był post 215, ale do rzeczy. Źródło rewelacyjnej informacji, jakie podał kolega Zerohero jest wypowiedzią forumowicza, w dodatku zawierającą mnóstwo sprzeczności. Przedstawię poniżej kilka z nich:

    1. Skąd dowody lub przypuszczenia, że za Volker Fund stali Rockefellerowie, którzy sami tworzyli różne fundacje pod własnym nazwiskiem?
    2. Jak to możliwe, że Volker Fund utrzymywał Misesa, skoro istniał w latach 1932-1963 – Mises zaczął działać znacznie wcześniej.
    3. Który to z Rockefellerów dotował Misesa – I, II. III czy IV?

    Ponadto dodam, że forumowicz, którego cytuje Zerohero podpiera się rewelacjami z „suterenowej strony” prowadzonej przez maniakalnych poszukiwaczy spisków żydowskich. Wszędzie widzą Żydów. Zresztą takich stron i osób nie brakuje także w języku polskim. Poniżej dobry przykład „prawdy”, jaką serwują nam takowi maniacy:

    http://stopsyjonizmowi.wordpress.com/rosja-zrodlowe-teksty-narodowo-patriotyczo-prawoslawne/rosja-putina-i-miedwiediewa-h-pajak/

    No cóż po polsku pisze Henryk Pająk, w języku angielskim jest za to strona http://www.henrymakow.com., która jest pierwotnym źródłem rewelacji podawanych przez kolegę Zerohero.

    W kwestii „szkoły austriackiej” i „libertarianizmu” zwracam uwagę, że nie są to synonimy.

    Klasyczna szkoła austriacka to poglądy pięciu osób – Menger, Bóhm-Bawerk, von Wieser, von Mises i von Hayek (przy okazji pytanie ilu tu mamy Żydów). Te osoby to zwolennicy państwa minimum, czyli minarchiści i wolnego rynku w gospodarce. Zresztą szkoła austriacka skupia się na gospodarce, to nie system filozoficzny ani polityczny.

    Libertarianizm zaś to pojęcie mocno niedookreślone. Istnieje wiele różnych często sprzecznych ze sobą definicji libertarianizmu. Dowodem niech będzie fakt, że libertarianami nazywa się zarówno minarchistów (zwolenników konieczności istnienia państwa, choć w minimalnym niezbędnym zakresie) jak i anarchoindywidualistów lub anarchokapitalistów (przeciwnicy istnienia państwa w ogóle). Polecam stronę http://www.libertarianin.org, a na temat sprzeczności libertarianizmu artykuł prof. Bartyzela:http://www.legitymizm.org/bartyzel – u dołu strony proszę wejśc na plik PDF „Libertarianizm” i spokojnie sobie pobrać i poczytać.

    Wracając do utrzymywania przez bogatych różnych opcji warto podkreslić, że jest to zjawisko stare jak świat. Obecnie np. właściciele koncernu Fiat bracia Agnelli finansują z jednej strony organizacje dobroczynne nawet te związane z Kościołem Katolickim a z drugiej wszelkiej maści lewactwo. Czy zatem organizacje dobroczynne nie powinny brać datków od nich? Podobnie czy powinniśmy mieć pretensje, że Wiktor Orban był stypendystą Fundacji Sorosa lub iż prezydent Putin swoją pierwszą prezydenturę zawdzięcza wsparciu Jelcyna i osób z ówczesnego otoczenia Jelcyna, znajdujących się na usługach fundacji sponsorowanej przez Sorosa?

    Zakończę cytatem z Józefa Mackiewicza: „Jedynie prawda jest ciekawa”, zachęcam więc do wnikliwej analizy wszystkich faktów, a nie tylko wybiórczego ich traktowania.

  27. Ad 13

    Należy wyjść od właściwej definicji pojęć, bez tego ani rusz.

    Kapitalizm należałoby zdefiniować następująco:

    system ekonomiczny oparty na prywatnej własności oraz wolnym rynku, czyli wolnej przedsiębiorczości, wolnym obrocie towarami i usługami oraz na wolnej konkurencji pomiędzy podmiotami. Istotną cechą kapitalizmu jest osobista odpowiedzialność za skutki podejmowanych decyzji.

    Zadam pytanie retoryczne – czy obecnie system gospodarczy odpowiada tejże definicji?

    Wszystko co nie odpowiada definicji kapitalizmem nie jest. Przestrzegam, że propaganda lewicowa (antykapitalistyczna i antywolnościowa) bardzo dba o zafałszowanie znaczenia słów w tym i kapitalizmu. Bardzo to dla mnie dziwne, że na forum Gajówki wiele osób bezkrytycznie przyjmuje i posługuje się lewicową nowomową kompletnie fałszującą znaczenie słów.

  28. Jeszcze raz odnośnie wpisu nr 14

    Od kilku lat nie mogę doczekać się, kiedy wreszcie pan Gajowy zacytuje jakiś fragment papieskiej encykliki, w którym papież głosi, że kapitalizm trzeba zlikwidować (nie zreformować) i czym go należy zastąpić. A może wreszcie udowodni pan Gajowy, że państwowy interwencjonizm jest częścią nauki społecznej Kościoła?

  29. Marucha said

    Re 28:
    Aha. Zadaje mi Pan pracę domową, bo oczywiście cierpię na nadmiar czasu…. Nie Pan pierwszy.

    Otóż nie jest mi znana żadna encyklika czy inna wypowiedź, w której jakikolwiek papież popierał by kapitalizm – czy raczej proletaryzm. Czy Pan takową zna?
    A może zechce Pan udowodnić, że system, w którym państwo pozwala banksterom bezkarnie łupić swoich obywateli, jest częścią nauki społecznej Kościoła?

    Żarty na bok.
    Kościół nie zajmuje się, przepraszam za wyrażenie, kwestiami „interwencjonizmu państwowego”. Nie definiuje sprawiedliwej wysokości podatków, emerytur czy cen biletów komunikacji miejskiej.
    Kościół zajmuje się sprawiedliwością.

  30. Ad 29

    A ja owszem przygotowałem się i poniżej przedstawię nieprawdziwość Pańskiej wypowiedzi.

    Zacznijmy od kwestii zasadniczej. Hayek słusznie zauważył, że „oni ukradli nam pojęcia”. Przyjmuje Pan za kapitalizm, to całe dziadostwo, które nas otacza w sferze gospodarki, czyli przyjmuje Pan de facto lewicową nowomowę, demagogię którą posługuje się wszelkiej maści lewactwo, przedstawiające punkt widzenia jakoby winę za fatalny stan gospodarki na świecie ponosił „dziki kapitalizm”. Definicję kapitalizmu podałem w poście 27 i zaznaczyłem od razu, że wszystko, co nie spełnia tejże definicji kapitalizmem nie jest.

    Oto jak w encyklice „Centessimus Annus” papież zdefiniował kapitalizm:

    „Wróćmy teraz do początkowego pytania: czy można powiedzieć, że klęska komunizmu oznacza zwycięstwo kapitalizmu jako systemu społecznego i że ku niemu winny zmierzać kraje, które podejmują dzieło przebudowy gospodarczej i społecznej? Czy to jest model, który należy proponować krajom Trzeciego Świata, szukającym właściwej drogi rozwoju gospodarczego i politycznego? Odpowiedź jest oczywiście złożona. Jeśli mianem „kapitalizmu” określa się system ekonomiczny, który uznaje zasadniczą i pozytywną rolę przedsiębiorstwa, rynku, własności prywatnej i wynikającej z niej odpowiedzialności za środki produkcji, oraz wolnej ludzkiej inicjatywy w dziedzinie gospodarczej, na postawione wyżej pytanie należy z pewnością odpowiedzieć twierdząco, choć może trafniejsze byłoby tu wyrażenie „ekonomia przedsiębiorczości”, „ekonomia rynku” czy po prostu „wolna ekonomia”.”

    Czy istnieje jakaś istotna różnica między definicją z postu 27 a tą z encykliki? Czy widzi Pan tutaj sprzeciw wobec takiego systemu ekonomicznego?

    A teraz coś na temat interwencjonizmu:

    „Te ogólne rozważania także rzucają światło na rolę Państwa w dziedzinie gospodarki. Działalność gospodarcza, zwłaszcza w zakresie gospodarki rynkowej, nie może przebiegać w próżni instytucjonalnej, prawnej i politycznej. Przeciwnie, zakłada ona poczucie bezpieczeństwa w zakresie gwarancji indywidualnej wolności i własności, a ponadto stabilność pieniądza oraz istnienie sprawnych służb publicznych. Naczelnym zadaniem Państwa jest więc zagwarantowanie tego bezpieczeństwa, tak by człowiek, który pracuje i wytwarza, mógł korzystać z owoców tej pracy, a więc znajdował bodziec do wykonywania jej skutecznie i uczciwie. Brak tego poczucia bezpieczeństwa, towarzysząca mu korupcja władz publicznych i mnożenie się niewłaściwych źródeł wzbogacenia i łatwych zysków opartych na działaniach nielegalnych czy po prostu spekulacji, jest dla rozwoju i dla porządku gospodarczego jedną z głównych przeszkód.

    Kolejną funkcją Państwa jest czuwanie nad realizowaniem praw ludzkich w dziedzinie gospodarczej i kierowanie nim; tu jednak główna odpowiedzialność spoczywa nie na Państwie, ale na poszczególnych ludziach oraz na różnych grupach i zrzeszeniach, z których się składa społeczeństwo. Państwo nie byłoby w stanie bezpośrednio zapewnić prawa do pracy wszystkim obywatelom bez narzucenia sztywnej dyscypliny całemu życiu gospodarczemu i stłumienia wolnej inicjatywy jednostek, co jednak nie oznacza, że nie ma ono żadnej kompetencji w tej dziedzinie, jak utrzymywali zwolennicy zupełnej eliminacji reguł z dziedziny gospodarczej. Co więcej, obowiązkiem Państwa jest popieranie działalności przedsiębiorstw poprzez tworzenie warunków zapewniających możliwości pracy, dostarczanie bodźców tam, gdzie owa działalność jest niewystarczająca, albo przez udzielanie pomocy w chwilach kryzysu.

    Państwo ma również prawo interweniować wówczas, gdy szczególne sytuacje wywołane przez istnienie monopolu powodują zahamowania czy stwarzają przeszkody dla rozwoju. Jednak oprócz funkcji harmonizowania rozwoju i kierowania nim, Państwo, w sytuacjach wyjątkowych, może spełniać także funkcje zastępcze, wtedy mianowicie, gdy zbyt słabe lub dopiero się tworzące sektory społeczne lub organizacje przedsiębiorstw nie są przystosowane do swych zadań. Te zastępcze interwencje, usprawiedliwione pilnymi potrzebami wiążącymi się z dobrem wspólnym, powinny być, w miarę możności, ograniczone w czasie, by nie odbierać na stałe wspomnianym sektorom i organizacjom przedsiębiorstw właściwych im kompetencji oraz nadmiernie nie poszerzać zakresu interwencji Państwa ze szkodą dla wolności, tak gospodarczej, jak i obywatelskiej.

    Byliśmy w ostatnich latach świadkami znacznego poszerzenia zakresu tego rodzaju interwencji, co doprowadziło do powstania w pewnym sensie nowego typu Państwa – „Państwa dobrobytu”. Rozwój ten w niektórych. Państwach miał na celu sprostanie licznym koniecznościom i potrzebom i zaradził ubóstwu i brakom niegodnym osoby ludzkiej. Nie obeszło się jednak bez przesady i nadużyć, które, zwłaszcza w ostatnich latach, spowodowały ostre krytyki „Państwa dobrobytu”, określanego jako „Państwo opiekuńcze”. Niesprawności i niedostatki w Państwie opiekuńczym wynikają z nieodpowiedniego rozumienia właściwych Państwu zadań. Także w tej dziedzinie winna być przestrzegana zasada pomocniczości, która głosi, że społeczność wyższego rzędu nie powinna ingerować w wewnętrzne sprawy społeczności niższego rzędu, pozbawiając ją kompetencji, lecz raczej winna wspierać ją w razie konieczności i pomóc w koordynacji jej działań z działaniami innych grup społecznych, dla dobra wspólnego.

    Interweniując bezpośrednio i pozbawiając społeczeństwo odpowiedzialności, Państwo opiekuńcze powoduje utratę ludzkich energii i przesadny wzrost publicznych struktur, w których – przy ogromnych kosztach – raczej dominuje logika biurokratyczna, aniżeli troska o to, by służyć korzystającym z nich ludziom. Istotnie, wydaje się, że lepiej zna i może zaspokoić potrzeby ten, kto styka się z nimi z bliska i kto czuje się bliźnim człowieka potrzebującego. Przy tym często pewnego rodzaju potrzeby wymagają odpowiedzi wykraczającej poza porządek tylko materialny, takiej mianowicie, która potrafi wyjść naprzeciw głębszym potrzebom ludzkim. Należy tu pomyśleć o sytuacji uchodźców, emigrantów, osób starych lub chorych i o tylu innych osobach wymagających opieki, jak choćby narkomani; ludziom tym skutecznie może pomóc tylko ten, kto oprócz koniecznego leczenia zaofiaruje im szczere braterskie oparcie.”

    Proszę spojrzeć prawdzie w oczy – czy nie ma tu krytyki interwencjonizmu, państwa dobrobytu i podkreślenia zasady pomocniczości?

    A teraz coś o wysokości podatków z encykliki „Rerum Novarum”:

    „Lecz tylko pod tym warunkiem wymienione korzyści staną się rzeczywistością, jeśli prywatna własność nie będzie wyczerpywana przez nadmiar podatków i ciężarów publicznych. Władza państwowa bowiem nie może niszczyć prawa własności prywatnej, bo natura jest jego źródłem, nie wola ludzka; może tylko jego używanie ograniczać i do dobra ogółu dostosowywać. Działałaby więc niesprawiedliwie i niegodnie, gdyby z prywatnej własności ściągała w postaci podatków więcej, niż się należy.”

    Czy z cytowanego fragmentu nie wynika, że podatki nie powinny być wygórowane?

    Bardzo sprytnie i pokrętnie nie udzielił Pan odpowiedzi na zasadnicze pytanie, czy kapitalizm został potępiony?

    Otóż może się Pan jak i inni przecwnicy wolności oraz zdrowego rozsądku na forum nie trudzić, NIE BYŁO I NIE MA TAKOWEGO POTĘPIENIA W NAUCE KOŚCIOŁA. Co więcej należy stwierdzić, że system gospodarczy, jaki popieram ja lub Rysio jest jak najbardziej zgodny z chrześcijaństwem. Pański zachwalany interwencjonizm jest zaś w swojej obecnej formie sprzeczny zarówno ze zdrowym rozsądkiem jak i Magisterium Kościoła.

    Cytaty z papieskich encyklik pochodzą ze strony http://www.nonpossumus.pl

  31. Re: 27 Tomek kolejarz:
    Pisze:

    „Kapitalizm należałoby zdefiniować następująco:

    system ekonomiczny oparty na prywatnej własności oraz wolnym rynku, czyli wolnej przedsiębiorczości, wolnym obrocie towarami i usługami oraz na wolnej konkurencji pomiędzy podmiotami. Istotną cechą kapitalizmu jest osobista odpowiedzialność za skutki podejmowanych decyzji.

    Zadam pytanie retoryczne – czy obecnie system gospodarczy odpowiada tejże definicji?

    (jasiek z toronto) Moze wstawie mala poprawke do tej pokretnej defincji:

    „System Ekonomiczny oparty na prywatnej wolnej od wszelkich podatkow wlasnosci oraz wolnym nieopodatkowanym rynku a wiec wolnej od podatkow przedsiebiorczosci, wolnym nieopodatkowanym obrocie towarami i uslugam i wolnej od nakladania podatkow podmiotow gospodarczych wymianiajacych swoje towary i uslugi jest systemem kapitalistycznym w doslownym tego slowa znaczeniu. Tak wiec kazdy posiadajacy nieopodatkowany (cyklicznym podatkiem kapital staje sie (jest) kapitalista.”

    Czy moge zadac pytanie nie-retoryczne: CZY OBECNIE SYSTEM GOSPODARCZY ODPOWIADA mojej powyzszej DEFINICJI????

    Jesli nie odpowiada, to wszyskie inne „kapitalizmy”, i inne „izmy”…sa calkowicie falszywe i zludne…
    ===================================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

  32. Ad 31

    Pokrętne to są jak zwykle wypowiedzi kolegi. Czemu miały służyć poprawki do definicji, tym bardziej, że wcale nie ja ją wymyśliłem.

    Do czego Szanowny zmierza? Do wciśnięcia lekarstwa w postaci pobożnego socjalizmu, jakim jest kredyt społeczny. To tak jakby pijakowi radzić, że jego kłopoty przeminą nie gdy zaprzestanie spożywania alkoholu, tylko gdy zamiast pić wódkę będzie pił sobie piwo.

    Gratuluję talentu zaciemniania spraw prostych i oczywistych.

  33. Re: 32 Tomek-Kolejarz…

    Nie interesuje mnie kto wymyslil taka „definicje” ktora raczyl pan zapodac i kto byl jej autorem, czy balcerowicz, czy soros, czy keynes czy inny „liberal” lub „socjalista”…od siedmiu bolesci.

    Temat byl definicji KAPITALIZMU jako systemu politycznego i w jaki sposob mozna go zdefiniowac podajac uwarunkowania obciazen finansowych. Gdyby temat byl w zdefiniowaniu Socjalizmu jako systemu politycznego to rowniez podalbym dokladnie takie same uwarunkowania jak w systemie kapitalistycznym w ustroju spolecznym.
    Tak wiec kapitalizm, socjalizm, komunizm sa to tylko systemy spoleczne, ktore stworzone byly i kontrolowane przez lichwiarska finansjere, ktora w tych trzech systemach suto opodatkowywala prace, srodki finansowe, wlasnosc prywatna, przeplyw towarow (import = export).
    Wracajac do Programu Kredytu Spolecznego to nie jest to ZADEN ustroj polityczny ani ustroj spoleczny. Program Kredytu Spolecznego ma na celu uwolnic kazdego czlowieka od dominacji finansowej, politycznej i spolecznej, jak i zaleznosci zewnetrznych (poza granicami) w jakiej tkwi obecnie kazdy producent czy uslugodawca.
    Program Kredytu Spolecznego rowniez nie jest „partyjny” czy „doktrynalny” w sensie politycznym, ale jest calkowicie wolnym od wszelkich socjalizmow, komunizmow czy kapitalizmow stworzonych przez lichwiarska miedzynarodowke na przestrzeni dosc dlugiego czasu. Generalnie: Kredyt Spoleczny jest skutecznym lekarstwem na wszelkie lichwiarskie doktryny polityczne czy finansowe na ktore od dawna cierpia suto opodatkowane i oprocentowane narody…
    ============================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

  34. Ad 32

    Gratuluję – naprawdę Szanowny Kolega potrafi mnie zadziwić swoją niewiedzą, którą stara się ukryć za dość tendencyjnymi konfabulacjami.

    Definicję kapitalizmu podałem za wikipedią i encykliką „Centessimus Annus”. Kapitalizm to system ekonomiczny, więc w pewnym sensie też społeczny, w żadnym wypadku polityczny. Kapitalizm może zaistnieć zarówno w parlamentrnej demokracji, autorytarnej dyktaturze czy monarchii absolutnej. Pomysł więc, ze to system polityczny jest kuriozalny.

    Początki myśli kapitalistycznej wywodzą się od scholastyków z Salamanki, czyli dość sporej grupy przeważnie jezuickich i dominikańskich mnichów wykładających myśl św. Tomasza z Akwinu na słynnym Uniwersytecie w Salamance. Potem w Wlk. Brytanii pojawili się krytycy merkantylizmu (Ricardo i Smith), ale wielkim błędem byłoby uważać myśl wolnorynkową za dziecko protestantyzmu. Poglądy scholastyków z Salamanki kontynuowali i rozwijali ekonomiści z jak najbardziej katolickiej części świata: Anne Robert Turgot, Richard Cantillon, Francois Quesnay i wreszcie Claude Frederic Bastiat, którego poglądy zainspirowały twórców szkoły austriackiej – Carla Mengera, Eugeniusza von Bohm-Bawerka i Ryszarda von Wiesera oraz ich kontynuatorów Ludwika von Misesa i Fryderyka von Hayeka. Czy w tym zacnym gronie wskaże mi Kolega osoby działające z inspiracji Sorosa, Balcerowicza a może Keynesa? Czy może Kolega udowodni, że scholastycy z Salamanki byli sponsorowani przez rodzinę Rotszyldów?

    Na razie to kolega jak większość forumowiczów udowodnił, że dał sobie narzucić lewacką nowomowę, czyli zafałszowanie pojęć. Kolega właśnie za Sorosem, Balcerowiczem i czerwonym robactwem uważa panujący obecnie interwencjonizm za kapitalizm i to pewnie w jego „dzikiej wersji” – pogratulować nauczycieli.

    Teraz zastanówny się czym jest konkretnie program kredytu społecznego – zdaje się, że ni mniej ni więcej tylko utopią, taką idee fixe. Teoria kredytu społecznego, choć zawiera słuszne spostrzeżenia np. odnośnie braku zasady 100% rezerwy depozytów bankowych, to proponuje brednie zawarte w twierdzeniach o absolutnym ekonomicznym bezpieczeństwie, które jest obiektywnie niemożliwe np. jeśli dojdzie do żywiołowej klęski czy innego kataklizmu. Wolny rynek czy też kapitalizm w formie”czystej”, ale pozbawionej obecnego dziś interwencjonizmu zostały wypróbowane z dobrym skutkiem, zaś kredyt społeczny nie za bardzo. Z tego co wiem, to tylko w jednej z prowincji Kanady drukowano bony mające zastąpić oficjalne pieniądze, czyli wniosek jest jeden – kredyt społeczny proponuje nowy rodzaj pieniądza fiducjarnego. Wolny rynek wykazał dobitnie, że złoto lub srebro były najlepszymi znanymi do tej pory pieniędzmi, a nie jakieś tam papierki. Kruszce akurat byly tworem rynku – ludzie w różnych częściach świata niezależnie od siebie wpadli na pomysł zastosowania kruszców jako pieniędzy. Papierki to twór sztuczny narzucony siłą przez państwo.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: