Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Józef Bizoń o O paranoi giedroyciowych i bar…
    Józef Bizoń o O paranoi giedroyciowych i bar…
    Irmina Blad o O paranoi giedroyciowych i bar…
    osoba prywatna o O paranoi giedroyciowych i bar…
    Boydar o Transmutacja biologiczna – ską…
    JackTheCrasher o Wolne tematy (08 – …
    bryś o UE chce „położyć łapę” na lasa…
    brys o UE chce „położyć łapę” na lasa…
    Czytelnik z Północy o „Hiszpańscy” nurkowie na…
    Krystian Szeliga o O paranoi giedroyciowych i bar…
    Anucha o Ukraina na skraju przepaści! M…
    Anucha o „Hiszpańscy” nurkowie na…
    Sudbina Srba o Wolne tematy (08 – …
    Anucha o UE chce „położyć łapę” na lasa…
    Kojak o UE chce „położyć łapę” na lasa…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

Msza Święta – Jej znaczenie, korzyści, obrzędy i sposoby słuchania

Posted by Marucha w dniu 2013-04-08 (Poniedziałek)

Z przyjemnością mogę poinformować gości gajówki, iż nareszcie umieściłem w dziale „Do pobrania” znakomitą książkę ks. Feliksa Cozela „Msza Święta – Jej znaczenie, korzyści, obrzędy i sposoby słuchania”, wydaną w roku 1998 .  
Polecam ją naprawdę bardzo gorąco. Każdy katolik wierny Tradycji powinien ją przeczytać i do niej powracać. Pisana jest pięknym, prostym i trafiającym do serca stylem. 
Link bezpośredni: USUNIĘTY

Poniżej zamieszczam fragmenty książki.
Admin

Przedmowa

Kiedy św. Pius V podpisywał bullę Quo Primum Tempore, nawet mu się nie śniło, że czterysta lat później jeden z jego Następców, Paweł VI, wprowadzi na miejsce Mszy Wszechczasów zupełnie nowy ryt. Jako rezultat tej decyzji, od prawie 30 lat mamy taką sytuację, że nie tylko Msza Trydencka prawie nigdzie na świecie nie jest już odprawiana, mimo iż formalnie nie została zakazana (bo w/w bulla na to nie zezwala), ale nawet zrozumienie istoty i wartości Mszy św., czy to tej prawdziwej, czy też w jej wypaczonej – posoborowej formie, prawie zupełnie zanikło wśród ogółu duchowieństwa i wiernych.

W duchu aggiornamento zaprzestano więc praktycznie wydawania i rozpowszechniania tych pozycji, które w przystępnej formie uczą o znaczeniu, pożytkach, obrzędach i sposobach słuchania największego daru pozostawionego nam przez Zbawiciela, a zarazem najpewniejszego środka zbawienia dusz, czego bezpośrednim rezultatem jest gwałtowny spadek uczestnictwa we Mszach świętych, a także powszechne zobojętnienie i brak zrozumienia u tych, którzy jeszcze swój niedzielny obowiązek starają się wypełnić.

W obliczu takiej sytuacji, wierząc niezachwianie, iż już wkrótce Msza Trydencka będzie znowu powszechnie znana i odprawiana, wznawiamy, po ponad 80 latach, wspaniałą książkę napisaną ongiś przez Polaka – Jezuitę z Krakowa – ks. Feliksa Cozela. Lektura tej książki nie tylko pozwoli każdemu poznać istotne wartości i znaczenie poszczególnych słów i gestów Mszy świętej, ale także wyraźnie ukaże pustkę i płytkość obrzędów sprofanowanego, wypranego ze swego misterium i sacrum, Novus Ordo Missae. Każdy, kto tę książkę przeczyta i zrozumie, a przez co pozna głębiej istotę Mszy św. i jej wartość, nigdy więcej nie będzie już dla siebie pragnął żadnych nowinek liturgicznych.

W stosunku do wydania z 1917 roku wprowadziliśmy pewne zmiany, dostosowując język do obecnie obowiązujących kanonów, jednakże zachowując charakterystyczne cechy stylu księdza Cozela. Wszelkie cytaty z Pisma Świętego przepisano według obowiązującego obecnie w Polsce III wydania Biblii Tysiąclecia, a tłumaczenia tekstów Mszy św. wpisano na podstawie Mszału Rzymskiego wg. tłumaczenia tynieckiego z 1956 r. Tam, gdzie było to niezbędne dla zrozumienia wykładu, podano również (w przypisach) fragmenty mszału w brzmieniu zgodnym ze starszym tłumaczeniem – używanym przez Autora. W kilku miejscach uaktualniliśmy informacje w związku z wydarzeniami i faktami, które miały miejsce w przeciągu ostatnich 80 lat, np. o sługach Bożych, którzy byli w międzyczasie beatyfikowani lub kanonizowani.

(…)

O ustawicznej bezkrwawej Ofierze Nowego Zakonu, czyli o Ofierze Mszy św.

Pan Jezus spełnił za nas ofiarę na krzyżu, a ta ofiara jest wartości nieskończonej, jako ofiara Syna Bożego. – Lecz on obmyślił w miłości Swej nieskończonej i inną jeszcze ofiarę, w której ofiarę krzyżową w bezkrwawy sposób ustawicznie niejako odnawia, i nam zasługi ofiary krzyżowej przywłaszcza, a my stajemy się jej zasług rzeczywistymi uczestnikami, – a tą ofiarą jest Ofiara Mszy św.

Niedaleko miasta Rzymu jest przy drodze kaplica, nosząca nazwę: Quo vadis, tj dokąd idziesz? Historia tej kaplicy jest następująca. – Przy ostatniej wieczerzy powiedział Pan Jezus uczniom swoim, że musi od nich odejść.
Wtedy Piotr św. spytał się Pana Jezusa:
„Panie dokąd idziesz?” (J 13, 36)
A Pan Jezus mu odpowiedział:
„Dokąd Ja idę, ty teraz ze mną pojść nie możesz, ale później pójdziesz.” (J 13, 36)

Otóż opowiada nam św. Ambroży, że gdy za czasów Nerona okrutne wybuchło prześladowanie, dał się św. Piotr wiernym namówić do tego, żeby Rzym opuścić i tak ujść prześladowania. Gdy więc św. Piotr miasto Rzym opuścił i już był za miastem, spotkał na drodze Pana Jezusa, z wielkim krzyżem na ramionach, i widzeniem tym zdziwiony, spytał się Pana Jezusa:
„Panie, dokąd idziesz?”
A Pan Jezus odpowiedział mu:
„Idę do Rzymu, aby znowu dać się ukrzyżować”.

Piotr św. wtedy zrozumiał znaczenie tego widzenia, tj., że nie powinien z Rzymu uchodzić, ale że teraz czas na niego przyszedł, w którym ma na wzór swego Mistrza pójść w jego ślady i za Niego na krzyżu umrzeć, jak mu to Pan Jezus niegdyś przepowiedział. I na pamiątkę tego zdarzenia postawiono później w tym miejscu kaplicę, która otrzymała nazwę: Quo vadis, tj. dokąd idziesz?

– Otóż tak, jak się Pan Jezus ukazał św. Piotrowi i powiedział mu, że idzie, aby się znowu dać ukrzyżować, – tak podobnie w każdej Mszy św. ten Sam Pan Jezus, rzeczywiście i prawdziwie obecny w Przenajświętszym Sakramencie, – zda się do nas przemawiać: „Idę odnowić Ofiarę krzyżową i za was się ofiarować!”

Tak! W każdej Mszy św. ofiaruje się Pan Jezus za nas ponownie i odnawia mistycznie i tajemniczo za nas ofiarę krzyżową. Choć oczy ciała naszego tego nie widzą, ale wiara święta o prawdzie tego nas poucza. – I o tej wielkiej prawdzie i tajemnicy chcę cię, miły czytelniku, teraz pouczyć, – a naprzód o tym, że Msza św. jest prawdziwą ofiarą Nowego Zakonu.

*                          *                         *

Od początku istnienia chrześcijaństwa, jak to widzimy z historii Kościoła i z pism Ojców świętych, wyznawcy nauki Jezusa Chrystusa, Apostołowie i ich uczniowie, odprawiali Mszę św. Drewniany ołtarz, na którym św. Piotr i jego następcy, papieże, aż do czasów św. Sylwestra Mszę św. odprawiali, znajduje się po dziś dzień w Rzymie w kościele Laterańskim. – Św. Mateusz Apostoł poniósł śmierć męczeńską przez przebicie włócznią podczas odprawiania Mszy św. – Gdy tyran Egeasz rozkazał św. Jędrzejowi Apostołowi, aby złożył ofiarę bożkom pogańskim, ten odpowiedział:
„Ja składam co dzień jedynie prawdziwemu i wszechmogącemu Bogu ofiarę na ołtarzu, Baranka niepokalanego, który chociaż Go co dzień pożywamy, jednak zawsze żywy i nienaruszony pozostaje”.

I św. Paweł w liście swym do Hebrajczyków mówi:
„Mamy ołtarz, z którego nie mają prawa spożywać ci, którzy służą przybytkowi.” (Hbr 13, 10)

A jeśli jak on mówi, pierwsi chrześcijanie mieli ołtarz, to mieli i ofiarę, ofiarowaną na tym ołtarzu, która już za czasów św. Pawła ofiarowaną była; a ponieważ w chrześcijaństwie nie było innej ofiary, jak ofiara Mszy św. więc z tego jasno wynika, że już za czasów św. Pawła ofiara Mszy św. odprawianą i ofiarowaną bywała.

Największy dowód przekonania pierwszych chrześcijan i pierwotnego Kościoła o ofierze Mszy św. mamy w pomnikach z początków chrześcijaństwa, zachowanych jakby cudem Opatrzności Boskiej w podziemiach miasta Rzymu, zwanych katakumbami. Tam w pierwszych wiekach, w czasach okrutnych prześladowań, zbierali się pierwsi wyznawcy Chrystusa na swoje nabożeństwa; stamtąd możemy poznać ich życie, ich wiarę, ich zwyczaje i nabożeństwa. Wstąpmy więc w duchu na chwilę w te podziemia, tak jakbyśmy żyli w tych pierwszych wiekach i przybywali razem z pierwszymi chrześcijanami i na ich zebrania i nabożeństwa, i mieli w nich udział przy słabym świetle kaganka, oświecającego te ciemności podziemne. Pierwszym chrześcijanom w owych czasach pogańskich nie wolno było wyznawać Chrystusa, nie wolno było wspólnie się zbierać na nabożeństwa pod grozą kary śmierci! Więc oni otaczali swą wiarę i swe religijne zebrania największą tajemnicą i symbolami, czyli tajemniczymi znakami, które tylko wtajemniczonym chrześcijanom były znane i zrozumiałe.

Otóż do tych pierwszych chrześcijan odzywa się w pierwszym wieku, 3-ci następca św. Piotra, św. Klemens, papież:
„Zgromadzajcie się w kościelnych dziedzińcach podziemnych, czytajcie Pisma św., śpiewajcie tam hymny na cześć świętych Męczenników, i przynoście Bogu miłe ofiary pochwalne i dziękczynne”.

Po dziś dzień istnieje w katakumbach ołtarz nad kamienną trumną jednego ze świętych męczenników: ściany i powała nad tym ołtarzem są pomalowane, a obrazy przedstawiają ofiary Abrahama i Mojżesza i mannę na pustyni (figury ofiar Nowego Zakonu), kielich ofiarny z pateną (talerzykiem służącym do ofiary Mszy św.), a na niej chleb ofiarny i hostię. – W tych samych katakumbach św. Kaliksta jest także ołtarz ofiarny, a na nim chleb i ryba, która, jak to powszechnie wiadomo, była symbolem czyli znakiem Pana Jezusa, gdyż litery greckiej nazwy ryba Ichthys, są początkowymi literami greckiej nazwy Jezusa Chrystusa tj. Iesus CHristos, Theu HYos, Soter, co znaczy: Jezus Chrystus, Syn Boży, Zbawca. – Na tym obrazie przed tym stołem stoi mężczyzna (kapłan) w ubraniu, jakiego wówczas kapłani używali, wyciągniętą prawicą błogosławiący tę ofiarę, a z drugiej strony klęczy niewiasta, modląca się z wyciągniętymi rękoma. – Któż w tych obrazach nie pozna i nie uzna przedstawienia ofiary Mszy św.? Jasno z tego widać, że już od pierwszych czasów u chrześcijan ofiara Mszy św. była w używaniu! Kiedy po trzech wiekach chrześcijanie wyszli z katakumb i poczęli stawiać kościoły, to wszystkie te kościoły miały jeden lub więcej ołtarzy, na których po całym świecie odprawiały się zawsze Msze św., które są świadkiem dziewiętnastowiekowym wiary i przekonania wszystkich chrześcijan.

Z Ojców Kościoła przytoczyłem już powyżej niektóre świadectwa – przytoczę jeszcze kilka.
Św. Ireneusz, biskup lugduński i męczennik w drugim wieku, tak pisze o tej ofierze Mszy św.:
„Ofiarą Nowego Zakonu jest Eucharystia; Chrystus ustanowił ją jako Sakrament i jako ofiarę. Kościół przynosi tę ofiarę na całym świecie.”

Św. Cyprian, biskup i męczennik, tak pisze:
„Składamy każdego dnia Ofiarę, którą wiernych przygotowujemy, aby przez męczeństwo siebie, jako ofiarę na zabicie, wydawali”.

Ale ze wszystkich najwyraźniej mówi o tej ofierze Mszy św., św. Chryzostom:
„O cudo! – (mówi on w homilii, czyli wykładzie o Mszy św.) – na tym tak wspaniale ozdobionym ołtarzu Baranek Boży za Ciebie się ofiaruje; Aniołowie Cherubini są obecni, Serafini ten ołtarz otaczają, wszyscy Aniołowie modlą się w połączeniu z kapłanem za tobą… Gdy widzisz, jak Pan Jezus jest na ołtarzu i za ciebie się ofiaruje, jak kapłani nad świętą Ofiarą nachyleni modlą się, jak wierni do świętej Komunii przystępują – czy czujesz się wtedy jeszcze na tym świecie? Czy raczej nie zdaje ci się, jakobyś do nieba podniesionym i zachwyconym był i jakobyś w duchu widział rzeczy, które w niebie się dzieją?”

Słówko muszę jeszcze powiedzieć o samej nazwie: msza, po łacinie: missa. Różni różnie tę nazwę i pochodzenie tłumaczą. Sławny kaznodzieja polski O. Skarga wywodzi tę nazwę od hebrajskiego wyrazu: Missach, który oznacza ofiarę dobrowolną; inni wywodzą tą nazwę wprost od łacińskiego wyrazu missa albo missio, gdyż wedle pierwotnego zwyczaju Kościoła, gdy się msza zaczynała, nieochrzczonych jeszcze katechumenów i pokutników diakon wydalał z kościoła, a to wydalenie nazywało się missio albo dimissio; a po skończonej Mszy św., jak to i po dziś dzień jest w zwyczaju, diakon wołał: Ite, missa est – to znaczy: Idźcie, już msza stała się, czyli zebranie już jest rozwiązane i skończone. – Wyraz ten: missa w znaczeniu ofiary Mszy św. używany jest już od pierwszych wieków Kościoła, i tak np. używają go już św. Pius I papież i św. Augustyn.

Komentarzy 39 do “Msza Święta – Jej znaczenie, korzyści, obrzędy i sposoby słuchania”

  1. Dictum said

    Panu Gajowemu – Bóg zapłać!

  2. Jan said

    Od chwili ustanowienia Mszy Świętej w Wieczerniku po dzień dzisiejszy nic Jej nie może zastąpić, nawet sklecony NOM.
    Świat chrześcijański tworzył się dzięki jej sprawowaniu, a niezliczone rzesze wiernych,na czele ze Świętymi i Błogosławionymi osiągnęły cel swego życia.
    Całe życie katolickich rodzin uświęcało uczestnictwo we Mszy Świętej aż do zmian posoborowych. W domu rodzinnym była stara książka Marcina z Kohem „Wykład o Mszy Świętej”, którą dzieciom wielokrotnie cytowała moja Mama.
    Jak powiedział niedawno włoski dostojnik kościelny Giacomo Biffi, to że mamy jeszcze Mszę Świętą, zawdzięczamy Arcybiskupowi Marcelowi Lefebvre.
    To staraniem FSSPX w Polsce, została wydrukowana i rozpowszechniona wymieniona w artykule cenna książka. To dzięki FSSPX Nasz Pan i Bóg dal łaskę odzyskać to co wydawało się stracone bezpowrotnie, a jest życiodajnym żródłem życia nadprzyrodzonego.
    Wiele można powiedzieć i napisać o niezastąpionej dla zbawienia Mszy Świętej.
    Poprzestanę na tym, co uznaję za najważniejsze. Za najważniejsze uznaję poznawanie wymienionej lektury, starych Mszalików z objaśnieniami oraz dwutomowego dzieła bł. Arcybiskupa A.J. Nowowiejskiego -„Msza Święta” -aby coraz godniej i owocniej w niej uczestniczyć. Do czego zachęcam wszystkich ze swej strony.

    Na koniec łączę się z przedmówcą Panem Dictum w podziękowaniu Gospodarzowi za wstępny komentarz, zwrócenie uwagi na lekturę i podanie linku do pobrania całości treści w PDF

  3. marost said

    Ksiazka jest wciaz dostepna w wersji papierowej w wydawnictwie TE DEUM.
    http://www.tedeum.pl/tytul/10,Msza-swieta

    Polecam . Moze byc pieknym prezentem doskonaly „samouczek”. Mam ja od kilku lat i czesto do niej powracam.

  4. Boydar said

    Dzień dobry Wszystkim, wróciłem.
    A udostępniony materiał to – „jeszcze jedna cegła w murze” – na pohybel. Bóg zapłać Panie Gajowy.

  5. Marucha said

    Książkę zawdzięczamy panu Marostowi. Gajowy ją tylko wrzucił do gajówki i zrobił z niej artykuł, ukazujący jej prostotę i zarazem głębię, a przy okazji przepiękny język.

    Zarazem, wspólnie z p. Marostem, apeluję: kto może, niech nabędzie książkę w wydaniu papierowym:
    http://www.tedeum.pl/tytul/10,Msza-swieta
    a to celem wsparcia niezwykle pożytecznego katolickiego wydawnictwa.

  6. marost said

    AD2
    Za najważniejsze uznaję poznawanie wymienionej lektury, starych Mszalików z objaśnieniami oraz dwutomowego dzieła bł. Arcybiskupa A.J. Nowowiejskiego -”Msza Święta”

    To ostatnie to istna kopalnia wiedzy o Mszy sw.
    Ma jedna powazna wade – Jeden wspolny spis tresci dla obydwu tomow, zwlaszcza ten pierwszy (ponad 1000stron) „cierpi” na to niedopatrzenie ze strony wydawcy. By ulatwic sobie lekture, zeskanowalem go w format WORD jako wkladka do Igo tomu – bardzo praktyczne. Moge podrzucic.

  7. Anna said

    Właśnie przed chwilą zamówiłam książkę.
    O Mszy świętej pisał też Marcin z Kohen, nosi tytuł „Wykład o Mszy świętej” i chyba wydawnictwo Te Deum też ją posiada.

  8. Lekturę książki ks. Feliksa Cozela poleca również wywrotowiec Pelagiusz z Asturii. Jedna z pierwszych katolickich książek, jakie przeczytałem, pomoże też zrozumieć wielu, że śledzenie tekstów w Mszaliku to nie jedyny sposób słuchania Mszy, a tak naprawdę też nie najlepszy.

  9. TeresaBarbak said

    Panie Gajowy,
    nie na temat, ale blisko
    http://sacerdoshyacinthus.wordpress.com/2013/04/08/ks-leopold-powierza-csma-kazanie-16-03-2013-bazylika-sw-stefana-budapeszt-video/

  10. Anna said

    W kwestii „sposobu słuchania Mszy świętej”, to św. biskup J. S. Pelczar w swojej książeczce pt.: „Krótkie wskazówki jak w odmawianiu różańca modlitwę ustną łączyć z rozmyślaniem z dodatkiem godziny adoracji Przenajświętszego Sakramentu” pisze, że: „Pożyteczną jest rzeczą podczas Mszy Świętej […] odmawiać jedną z cząstek różańca, ale tak aby przy pojedynczych tajemnicach przypominać sobie Przenajdostojniejszą Tajemnicę Ołtarza”. (s. 109)
    To niewielkich rozmiarów dziełko świętego biskupa, a ogromne bogactwem treści, jest do nabycia jedynie we wspominanym tu szacownym wydawnictwie Te Deum.

  11. Samuel said

    Nuuu,
    Panie Gajowy, niech Pan tak nie czyni. Książka ks. Feliksa Cozela ma prawa autorskie. Pan Marost, jeżeli nie ma upoważnienia na piśmie do publikowania tekstu książki ks. Feliksa Cozela „Msza święta”, to jest złodziejem. Kradnie czyjąś pracę (uwspółcześnienie), tym bardziej że ją wydawca i właściciel praw autorskich nadal sprzedaje w swojej księgarni i innym księgarniom.

  12. RomanK said

    Gajowemu- Bóg zapłać! …..pisze pan Jan…
    dziekujta panu Marostowi….. pisze pan Gajowy
    A ja wam pisze…Zaplacta Wydwnictwu Te Deum Laudamus..ono ma copyright…
    Czy was diabel opetal panowie????? jak to tak…?????
    Byli szalency Bozy..zaczynaja sie zlodzieje Bozey??????czy raczej pojeby ubogie duchem?????

  13. marost said

    AD11
    Po pierwsze jest to reklama dla wydawnictwa i samej ksiazki. Ksiazka elektroniczna nie jest tym samym co papierowa

    Po drugie to nie jest ksiazka kucharska….Dzielmy sie Wiara jak chlebem….

    Moze w ogole przestanmy mowic o religii…???? A nuz Chrystus gdzies cos opatentowal????
    Nie rozumiem jak mozna podnosic taki problem. Kretynstwa naprawde nie brak…

  14. RomanK said

    Pan nie dzieli sie chlebem , ale czyim…. dzielic mozna sie tylko i wylacznie swoim wlasnym….w tym wlasnoscia intelektualana.
    Dzielenie sie czyjas wlasnoscia bez zgody wlasciciela…. nazywamy zlodziejstwem! w wielu religiach….
    Pan Jezus -panie Marost, nauczal, rozmnazal i poswiecal sie sam…nawet Judasza nie sprzedal:-)))tym rozni sie od pana Marosta. Zatem na poczatek niech do porownan wybierze pan sobie kogos na miare..wlasna…moze Barabasza..albo zlego lotra. Kretynstwa- jak widac -naprawde w brod…

  15. Marucha said

    Ok, książkę ks. Cozela usuwam z gajówki.

    Co prawda nie sądzę, aby jej umieszczenie na witrynie w jakikolwiek sposób wpłynęło na jej sprzedaż (a jeśli już, to raczej ją zwiększyło! Do kościoła nie weźmie się książki elektronicznej!), ale moje zdanie jest bez znaczenia.

  16. marost said

    DO PANA GAJOWEGO!

    Bardzo prosze o zdjecie tego materialu „Msza Sw Ks F. C. z Gajowki. Stare przyslowie mowi „lepiej z madrym zgubic niz z glupim znalezc”. Pewnych barier umyslowych u niektorych osobnikow czlekoksztaltnych nie da sie pokonac….. na drzewo!
    Z gory dziekuje.

  17. Marucha said

    Re 12:
    Uważałbym z tymi epitetami, panie Romanie. Ja, mimo iż niekiedy pisze Pan rzeczy zdumiewające, nigdy Pana nie nazwałem „pojebem”.
    Błąd każdy może zrobić. Ja umiem się do błędu przyznać i z niego wycofać.
    A Pan?

  18. marost said

    AD15
    Ok, książkę ks. Cozela usuwam z gajówki.

    Mam nadzieje ze razem z autorami tego ataku!!!!! – na udostepnianie wiedzy o najwazniejszej modlitwie – Mszy sw.

    Tym ludziom nie jest „na reke” taka misja ewangelizacyjna Gajowki. Sa tego dowody. Nie moje zoo, nie moje malpy – jak to mowia, ale utrzymywanie takiej trucizny w gronie „gosci” Gajowki jest dodawaniem odrobiny dziekciu do beczki miodu. Z gowna bicza Pan nie ukreci, Panie Waclawie.

  19. Gość said

    SZKODA, że nie ma tej książki w materiałach do pobrania! Reakcja panów o „wysoko, ale bardzo wybiórczo” rozwiniętym zmyśle praworządności, (nie znalazłam nawet letniej reakcji ww panów na autentyczne draństwa), a tu okazuje się, że prawa autorskie dla MSZY ŚW budzą (podejrzane emocje), tym bardziej, że do tego pdfa zajrzy góra kilkanaście osób, NIKT nie wykorzysta tego komercyjnie, rzeczywiście reakcja na tekst zgoła dwuznaczna, czy aby nie są to także praworządni obywatele rozumiejący opłacanie haraczu na „ocieplenie klimatu”, nie płacisz toś przestępca (dobra metoda na tworzenie przestępców!!!!). Używanie słów „złodziej” w tej konkretnej sytuacji, a cisza przy artykule o wyrzucaniu ludzi z ich domów na bruk, czy nie jest „nowosłowiem i nowomyśleniem”, wytaczanie armaty do spraw w gruncie RZECZY DOBRYCH (szerzenie NAUKI KOŚCIOŁA) i używanie słów nieskładnych czyniących polski tekst wypowiedzi trudny do czytania, a także zostawiający nie tylko niesmak, ale uczucie, że pisze je osoba niewykształcona i …chora.

  20. Marucha said

    Re 18, 19:
    Uznałem słuszność argumentów strony przeciwnej.
    Szerzenie nauki Kościoła nie powinno odbywać się w sposób nieetyczny.

  21. marost said

    AD20
    Szerzenie nauki Kościoła nie powinno odbywać się w sposób nieetyczny.
    Tylko jak to ma sie przelozyc na jezyk Gajowki? Czy to znaczy ze od tego momentu nie powinno sie zacytowac czegos z Pïsma Swietego? – czy „rzeknac pochwalonego”….?
    Prawde mowiac nie wiem jak interpretowac ta teze?. Wystapila tu nagle kwestia cenzury…. Przydalo by sie kilka „zapisow”,

    Jedno stwierdzam z cala stanowczoscia: ze na Gajowce nie ma protestow, kiedy pojawiaja sie cytaty, i wszelkiego rodzaju materialy tak tekstowe jak graficzno filmowe cytaty itp, ukazujace np oblicze judaizmu, ale kiedy chodzi o przyblizenie wiedzy o naszej religii pojawia sie tak brutalny atak pod absurdalnymi pretekstami… niczym islamska fatwa…
    O co tu chodzi?

  22. Marucha said

    Re 21:
    Panie Marianie, jest różnica między cytowaniem, a umieszczaniem w całości książek które są nadal w sprzedaży i na które wydawnictwo ma copyright.
    Nie chodzi tu o dzieła, na które prawa autorskie wygasły albo nigdy nie istniały.

    PS. Może by napisać do księgarni TeDeum zapytanie w tej sprawie?

  23. Samuel said

    Panie GOŚĆ,
    samo kopiowanie treści książki jest przestępstwem. Złodziejstwem. Grzechem.
    Tym bardziej jeżeli książka jest oznaczona © – copyright – czyli „wszelkie prawa zastrzeżone”.
    Pan też masz chyba też moralność złodzieja skoro uważasz, że można bez odpowiedzialności, bez zezwolenia korzystać z czyjejś własności (kopiować, drukować czyjąś książkę).
    I jeszcze to, że zamiast kupić za 10,00 zł książkę ks. Feliksa Cozela „Msza święta” http://www.tedeum.pl/tytul/10,Msza-swieta, będzie mogła ją przeczytać dowolna ilość osób na portalu Pana Gajowego, to nie grzech.
    A to że ją przeczyta lub skopiuje tylko kilkanaście osób, to tak jakbyś Pan zabrał z wiejskiej dróżki kilka kur je sobie upiekł na ognisku.

    Panie MAROST,
    Jeżeli Pan bywasz na Mszy św. odprawianej przez Kapłanów Bractwa św. Piusa X i także do nich chodzisz do spowiedzi, to w czasie najbliższej spowiedzi, wyznaj Pan to Kapłanowi i spytaj się czy to był grzech.
    To nie promocja książki, tylko ZŁODZIEJSTWO!!!
    Promocja książki byłaby wtedy, gdyby Pan za zezwoleniem Wydawnictwa TE DEUM skopiował niewielką część książki i prosił Pana Gajowego o zamieszczenie.

    Macie Panowie moralność Kalego – „Jak Kali kraść to być dobrze. Jak Kalemu ukraść to Kali zabić”.

    Panie Gajowy,
    jako znawca prawa autorskiego i wierny Tradycji Katolickiej radzę Panu usunąć informacje o umieszczeniu linku bezpośredniego: https://marucha.files.wordpress.com/2013/04/msza_swieta.pdf – i treśc książki z Pana serwera.
    Natomiast fragmenty dwóch rozdziałów książki ks. Feliksa Cozela „Przedmowa” i „O ustawicznej bezkrwawej Ofierze Nowego Zakonu, czyli o Ofierze Mszy św.” zamieszczone powyżej mogą zostać.

  24. Marucha said

    Re 23:
    Panie Samuelu, książka została usunięta z gajówki 4 godziny temu, vide #15

  25. Jan said

    Rozumiem, że pobranie treści z podanego linku przez Gospodarza, było osobistą decyzją każdego kto to uczynił. Ponieważ posiadam taką książkę, uznałem za godne pochwalenie udostępnienia jej treści do przeczytania, tym co jej nie znają.

  26. Gość said

    Szanowny Panie SAMUELU
    Niedokładnie PAN przeczytał mój WPIS skoro pan mówi do mnie PAN.
    Czytanie pobieżne, niezauważenie nawet płci adwersarza, a potem nazywanie mnie ZŁODZIEJEM jest delikatnie mówiąc nie tylko niegrzeczne, ale jest GRZECHEM OSZCZERSTWA, POMÓWIENIEM, OBRAZĄ.
    Wystawił PAN sobie świadectwo i tylko tyle, choć z tego co widzę to PAN ma doskonałą opinię o sobie, co też o czymś świadczy.

  27. Gość said

    Re 23
    Myślę, że Pan także idąc do Spowiedzi św spyta się księdza, czy nazwanie kogoś ZŁODZIEJEM na podstawie niedokładnego odczytu kilkulinijkowego wpisu nie jest grzechem
    8. NIE MÓW FAŁSZYWEGO ŚWIADECTWA PRZECIW BLIŹNIEMU SWEMU.

  28. marost said

    AD22
    PS. Może by napisać do księgarni TeDeum zapytanie w tej sprawie?

    Na wszelki wypadek ksiazki TE DEUM wynioslem do piwnicy, bo ich czytanie jest podobno grzechem. I nigdy juz nikomu nie polece zadnego tytulu. Do francuskiego ksiedza do spowiedzi z tego powodu nie pojde bo mialbym go na sumieniu gdyby ze smiechu wypadl z konfesjonalu.
    Nie ma tez sensu – tak uwazam – pisac gdziekolwiek. Jesli popularyzacja naszej religii (o czym juz pisalem) dla, niektorych uwazajacych sie tutaj za katolikow jest pod „panowaniem” praw autorskich – to znaczy ze jestesmy w innym swiecie. Jesli sami tzw katolicy domagaja sie nie popularyzowania religijnych tekstow, czyli podcinaja galaz na ktorej siedza????? to ……na drzewo!!!!
    Poprostu radze Panu nie proponowac do sciagania niczego poza Talmudem… via Gajowka – sa inne sposoby. Trzeba zejsc do katakumb – z barbarzynstwem nie wygra sie cywilizowanymi metodami.

  29. Samuel said

    Re. Gość:
    Sama Pan/Pani pisze:
    „(…) a tu okazuje się, że prawa autorskie dla MSZY ŚW budzą (podejrzane emocje), tym bardziej, że do tego pdfa zajrzy góra kilkanaście osób, NIKT nie wykorzysta tego komercyjnie (…)”
    Prawa autorskie do tekstu książki ks. F. Cozela są prawnie chronione, ktoś przy uwspółcześnieniu tekstu wykonał dużo pracy.
    Jak pisałem wyżej, samo kopiowanie bez zgody właściciela praw autorskich jest przestępstwem i złodziejstwem.
    Jeżeli Pan/Pani uważa, że publikując ten tekst nic się nie stało, to popiera Pn/Pani złodziejstwo (kradzież).

    Spowiadać się nie ma z czego, bo napisałem wyraźnie:
    „(…) Pan też masz chyba też moralność złodzieja skoro uważasz, że można bez odpowiedzialności, bez zezwolenia korzystać z czyjejś własności (kopiować, drukować czyjąś książkę). (…)

    Skoro Pan/Pani tak się oburza, to znaczy ze uważa że Pan/Pani Marost postąpił słusznie kopiując tekst całej książki, jeżeli Pan/Pani tak nie uważa to znaczy, że nie ma Pan/Pani mentalności złodzieja. Sprawa jasna i prosta.

    Czego dotyczą prawa © – copyright – czyli “wszelkie prawa zastrzeżone”: http://pl.wikipedia.org/wiki/Prawo_autorskie

    Ja poprawnego zachowania żądam od Katolików, Tradycyjnych Katolików. I mam prawo, nawet obowiązek zwrócić im uwagę ze postępują źle, niezgodnie z Dekalogiem.

    To jest ostatni mój wpis na ten temat.

  30. marost said

    AD28
    Ataki na popularyzacje ksiazek i tekstow pozwalajacych poglebic wiare w dzisiejszym swiecie uwazam za przyczynianie sie do niszczenia Kosciola – co niewatpliwie grzechem jest; takim samym jak udostepnianie raz zakupionych ksiazek czy publikacji za oplata lub w celu osiagania korzysci materialnych.
    Kupiona legalnie ksiazka jest zakupionym przedmiotem – stanowi wlasnosc nabywcy a jest nim papier, druk i tresc – to jest zaplacone i moge robic z tym co mi sie podoba. NIe mozna kupic tresci nie kupujac ksiazki a tym bardziej kupic ksiazke bez prawa jej czytania.

  31. JO said

    Ad.30. Tak wlasnie. Poza tym, Tresc Ksiazki internetowa, nie zastapi MIEJSCA Ksiazki w domowej bibliotece, przeciwnie, spopularyzuje Ja I zacheci do kupna…

  32. marost said

    AD31
    Ciekawe dlaczego ludzie z ACTA czepiaja sie wlasnie Gajowki????. Ta ksiazka jest przynajmniej jeszcze w dwoch miejscach na sieci – a ja z tym nie mam nic wspolnego. Moge podac gdzie ale juz w korespondencji prywatnej by nie robic reklamy WW(Wiadomemu wydawnictwu).

  33. marost said

    AD31
    Tresc Ksiazki internetowa, nie zastapi MIEJSCA Ksiazki w domowej bibliotece, przeciwnie, spopularyzuje Ja I zacheci do kupna…
    Ale widzi Pan, nasi rodacy wiedza zawsze najlepiej co jest najlepsze. Sprobuj Pan znalezc Nr Telefonu w Polsce z miedzynarodowej ksiazki tel http://www.infobel.com/ Ni ma!!!! – ochruna danych łosobistych… a ksiuzke to se kupie, ale sumsiadowi pozycyc nie dom i basta – za cytanie zaplocta!

  34. Gość said

    re Samuel
    „Spowiadać się nie ma z czego, bo napisałem wyraźnie:
    “(…) Pan też masz chyba też moralność złodzieja skoro uważasz, że można bez odpowiedzialności, bez zezwolenia korzystać z czyjejś własności (kopiować, drukować czyjąś książkę). (…)

    PYCHA!!!!!

    Co ja uważam to Pan nie wie, poza tym czemu adresuje pan PAN/Pani, jeżeli podałam Panu właściwy zwrot? Powtarza Pan jak mantrę „bez zezwolenia korzystać z czyjejś własności (kopiować, drukować czyjąś książkę)” i znowu PYCHA daje PANU prawo do NADINTERPRETACJI przeczytanych słów.
    NIKT nie NAPISAŁ, ŻE TAK można postępować!!!
    Wydaje mi się, że ta cała sprawa ma drugie dno, wpis 30 trafnie to ujmuje i jest to SRZAŁ w 10.
    Pan uważa, że jest JEDYNYM SPRAWIEDLIWYM, UCZCIWYM katolikiem, grzechu Pan NIE MA wymyślając LUDZIOM OD ZŁODZIEJI, bo się ZŁODZIEJOM NALEŻY, a Pan uczony w Piśmie, niczym FARYZEUSZ OSĄDZA i WIE.
    I GRZESZY przeciwko 8 przykazaniu w sposób JAWNY i AROGANCKI, ale Pana sumienie mówi Samuelku jesteś OKI to ci szubrawcy, z którymi walczysz (!!!???)są źli, TY JESTEŚ LEPSZY i PRAWY!
    PYCHA !
    I Twarde sumienie i brak Zdrowego rozsądku, widzi źdźbło w czyimś oku, a w swoim belki nie dostrzega.
    Sprawa przypomina INNĄ.
    Po śmierci ks. Twardowskiego siostry zakonne z DOMU Dziecka nauczyły kilka sierotek jego pięknych wierszy (NIKT nie myślał o prawach autorskich, a wiersze ks. miały też charakter edukacyjny dla samotnych dzieci, gdyż są ciepłe i z …nadzieją.
    Dzisiaj dzieci rzadko kiedy uczą się wierszy, czyli wydawało się, że sukces, gdyż dzieci recytowały je dla opuszczonych seniorów, impreza była wzruszająca…
    Dopóki nie okazało się, że jest to kradzież…. praw autorskich!…(sprytna pani załatwiła je sobie, udając przed księdzem bezinteresowną przyjaźń), GENIALNY! SZATAŃSKI chwyt, mówimy o moralności i poszanowaniu prawa, UCZCIWOŚCI, a niszczymy WSZYSTKO!!!, siostry nie będą organizować przedstawień, gdyż musiałyby dodatkowo, za opłatą zatrudnić kogoś takiego jak PAN Samuel, co by im powiedział co można recytować, a co nie, recytacje w Domu starców to w końcu występ publiczny i trzeba zastosować prawa jakie takowym przysługują, itp., czyli NIKT przy zdrowych zmysłach i mocno zajęty, tego się nie podejmie.
    A dzieci stracą ewentualne bacie i dziadków, osamotnieni starcy nie poznają i nie będą mieli „przyszywanych wnuków”, będą samotni, a pokłady ciepła i miłości wyschną razem z nimi i WSZYSTKO JEST W PORZĄDKU!!!???

  35. Jan said

    @ Gość i Marost

    Wygląda na to,że „stróżom” prawa stanowionego umyka gorliwość o sprawy i prawo Boże.
    I to w obecnym czasie niespotykanego w dziejach zamętu, ktedy skazano na niebyt Mszę Świętą Trydencką.

  36. XY said

    Samuel nie rozumiem jak mozna uwazac sie za katolika i zachowywac sie tak jak Ty.
    Ks. Cozel napisal ta ksiazke z mysla aby czlowiek nie obrazal majestatu Pana Boga i aby ze mszy świętej wyniósł tyle łask ile tylko możliwe.
    Jestem pewien że nie myślal o prawach autoskich kiedy pisal swa ksiazke na poczatku XX wieku. Ty natomiast stawiasz prawa ludzkie nad prawa boskie, bo prawem danym przez Boga jest szukanie prawdy i jej poznawanie. Tym bardziej nie rozumie twego „swietego” oburzenia bo okreslasz sie mianem „tradycyjnego” katolika.
    Bardzo trudno jest przecietnemu czlowiekowi zachować wiarę, gdzie nawet chodzac na mszę jest swiadkem obrzydliwych,prostackich, nie przystajacych do miejsca i okolicznosci zachowan ksiezy.
    Jestem ochrzczony, bierzmowany, ale tak naprawde nic o swojej wierze nie wiedziałem.
    To własnie takie „barbarzynskie” zachowania jak to, pozwala osobom takim jak ja przestać byc letnimi/zimnymi i slepymi.
    Czy w czasach tak wielkie dezorietacji moze to byc ocenione negatywnie?
    Zapominasz Samuel ze kazdy czlowiek jest przeznaczony przez Boga do swietosci.
    A jak bladzacy we mgle moze odnalezc droge jesli nawet marna swieczke mu chcesz zgasic?

  37. XY said

    ps
    czy moze ktos udostepnic link do tej ksiazki ponownie?

  38. marost said

    AD35

    Wygląda na to,że “stróżom” prawa stanowionego umyka gorliwość o sprawy i prawo Boże.
    I to w obecnym czasie niespotykanego w dziejach zamętu, ktedy skazano na niebyt Mszę Świętą Trydencką.

    Umyka nie tylko gorliwosc ale tez rozum, zwlaszcza ze wmieszane jest w ten obrzydliwy „biznes” FSSPX.

    „Panie, Twoj Kosciol podobny jest do tonacej barki, ktora zewszad nabiera wody” – modlil sie w 2005 r kard Ratzinger.

    Ta barka tonie nadal a tymczasem ludzie – wydalo by sie bliscy Kosciowi, tej wody do barki dolewaja.
    „Po lamaniu chleba Go poznali”…Ta ksiazka pozwolila juz nie jednemu poznac Naszego Pana po „lamaniu chleba”.

    AD37
    czy moze ktos udostepnic link do tej ksiazki ponownie?

    Prosze o kontakt poza Gajowka.
    Ksiazke zawsze mozna pozyczyc – dzielmy sie wiara jak chlebem.

  39. marost said

    AD29
    Skoro Pan/Pani tak się oburza, to znaczy ze uważa że Pan/Pani Marost postąpił słusznie kopiując tekst całej książki,

    To jest bezczelne oskarzenie (chyba ze jest jeszcze ktos inny podpisujacy sie „marost”???). Nie mam drukarni, nie mam introligatorni i niezbednych umiejetnosci do wykonania kopii jakiejkolwiek ksiazki lub przedmiotu zaslugujacego na taka nazwe.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: