Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Co się stało z Brunonem K.?

Posted by Marucha w dniu 2013-05-15 (Środa)

Zobacz:

Admin

Czy pamiętacie jeszcze Państwo Brunona K.? Kilka miesięcy temu dżentelmen o takim właśnie imieniu i nazwisku na taką właśnie literkę został ujęty przez ABW za planowanie zbrodni straszliwej – zamachu na Sejm. A czy ktoś wie, co się z nim dzisiaj dzieje?

Kilka dni temu sąd przedłużył o trzy miesiące areszt dla tego krakowskiego nauczyciela akademickiego. Śledczy obawiali się bowiem, że Brunon wyjdzie na wolność i będzie namawiał świadków niedoszłej zbrodni do mataczenia. Niedawno biegli skończyli badać jego psychikę, ale cały czas sprawdzane są bilingi rozmów, trwają przesłuchania i tak od 9 listopada 2012 r. Wielkie śledztwo w sprawie niedoszłego zamachu.

Strach się bać, co mogłoby się stać?… Fot. J. Dudek/Fotorzepa/Forum

A przypomnijmy sobie, z jak wielką pompą Brunona K. zatrzymano. Goniące za tanią sensacją media miały wtedy lepszą pożywkę niż po rzekomej próbie samobójstwa prokuratora Przybyła, który – i to warto przypomnieć – podobno honorowo, jak na wojskowego przystało, chciał sobie palnąć z pistoletu w łeb, a trafił w policzek.

Afera z „Bruno-bomberem” była jednak znacznie bardziej odjazdowa. A to dlatego, że po pierwsze, chciał on ponoć wysadzić w powietrze Sejm, ze wszystkimi świętymi na pokładzie, a po drugie, kierował się faszystowskimi przesłankami. Nie wiadomo, czy wolał czytywać polityczne analizy Dmowskiego, czy też ekonomiczne Rybarskiego. Oczywistym jest natomiast, że faszystą był, miał trotyl i planował go użyć.

Szkoda, że ABW, przedstawiając wszystkie te straszliwe informacje, nie napomknęła o zdjęciu Jarosława Kaczyńskiego, które w złotej ramce stało na jego biurku ani o programie PiS, znalezionym w szufladzie terrorysty. Czy tak było? Któż wie, ale cóż by agentom od bezpieczeństwa wewnętrznego zaszkodziło przylutować opozycji? Premier byłby dumny, a spektakl medialny jeszcze lepszy.

Ale na bok kpiny, przyjrzyjmy się faktom. Po ogłoszeniu przez ABW, że oto został wykryty spisek przeciwko, jak to pięknie określono, „organom konstytucyjnym”, rozpoczął się istny teatr. Najpierw śledczy zapowiedzieli konferencję prasową, zmyślnie budując napięcie. Potem, na tejże konferencji, w świetle błyskających fleszy, prezentowali… symulację wybuchu, do jakiego doszłoby, gdyby Brunon K. faktycznie wysadził budynek sejmowy. [Sic!!! – admin]

Przy czym, jak zamierzał tego dokonać, nie do końca jest jasne. Bo mógł się wysadzić mniej spektakularnie, zatrzymując wyładowaną trotylem furgonetkę na ulicy Wiejskiej, a mógł (to wersja w efekciarskim stylu filmowym Quentina Tarantino) wjechać w budynek Sejmu, łamiąc szlaban, i krzycząc: „naród, naród, naród!”. Przepraszam za małą domieszkę kpiny, ale doprawdy, przyznają Państwo, to nie ja zacząłem wymyślać filmowy scenariusz ewentualnego zamachu.

Od tamtej konferencji, poza szumem medialnym, niewiele więcej się wydarzyło. Któraś bardzo znana telewizja informacyjna ogłosiła, że zatrzymano jeszcze kogoś, kto przechowywał trotyl, gadzinówka Tomasza Lisa opublikowała klasyczny artykuł pisany na kolanie, gdzie szereg anonimowych sąsiadów, kolegów z pracy i innych znajomych Brunona opisywało, jakim był wariatem i jak dziwnie się zachowywał. Podobno nawet o polityce mówił dziwnie, jakoś tak oszołomsko. Hm, może po prostu zbyt nacjonalistycznie?

Poważne pytania pozostały jednak bez odpowiedzi. Skąd Brunon K. miał cztery tony trotylu i gdzie przetrzymywał takie ilości materiałów wybuchowych? Nie sądzę, by ukrywał to wszystko w blokowej piwnicy. Co stało się z jego współpracownikami? Rzekomo niedoszły zamachowiec miał bowiem grupę pomocników, ale dziwnym trafem za kratkami znalazł się tylko on.

Na domiar wszystkiego, kilka miesięcy przed jego zatrzymaniem policja znalazła pod Krakowem ciało kobiety ze zmasakrowaną twarzą. Po akcji ABW okazało się nagle, że było to ciało zaginionej teściowej Brunona. Czy jednak faktycznie kobieta została zabita? A jeśli tak, to przez kogo i dlaczego?

Związanych ze sprawą pytań jest wiele. Chyba jednak najważniejsze, jakie można postawić jest takie, czy aby cała sprawa nie jest od początku do końca wykreowana przez służby? Na razie Brunon K. siedzi w areszcie śledczym. Wiadomo, że tam najłatwiej złamać i zniszczyć każdego, zwłaszcza kogoś, kto jest akademickim wykładowcą, a nie napakowanym twardzielem-kryminalistą.

O sprawie Brunona K. nie wiadomo wiele. I nie sądzę, byśmy mieli dowiedzieć się prawdy. Wszystko bowiem wygląda na sprytnie wyreżyserowany spektakl – z tragicznym bohaterem, terrorystycznym wątkiem i zabójstwem w tle.

Krzysztof Gędłek
http://www.pch24.pl

To, że rządzące Polską kurwy i złodzieje urządziły sobie ściemę kosztem Bogu ducha winnego Brunona K., nie podlega żadnej wątpliwości.
Człowiek siedzi od pół roku w areszcie i do tej pory nie skonkretyzowano żadnych wobec niego zarzutów mających choćby cień prawdopodobieństwa.

Szkoda wielka, że nie pokazano symulacji wybuchu, do jakiego doszło by, gdyby Brunon K. dysponował bombą wodorową. To dopiero był by dowód nie do zbicia!
Polactwu jest jednak dobrze, gdy rządzą nim kurwy i złodzieje, więc już się więcej nie mieszamy do sprawy, bo i co nas to wszystko może obchodzić – oprócz losu jednego człowieka, na którego padła wyliczanka  w grze granej przez złodziei i kurwy…
Admin.

Komentarzy 13 do “Co się stało z Brunonem K.?”

  1. Jacek said

    Dokładnie, kurwy i złodzieje wrócili do praktyk lat powojennych i lat 50-ych. Tysiące ludzie zamykano wówczas w pierdlach i tysiące z nich nie wróciło już do bliskich, li tyko że bandyci wymyślili sobie słowo „chcieli”. Bandyckie oskarżenie. Za to co zrobili i robią te skurwysyny powinno się ich powywieszać na latarniach, zatłuc jak wściekłe psy, bez wyroków natychmiast, pojedynczo, czy grupowo.

  2. Nemo said

    Kiedyś gdzieś na murze widziałem rysunek gigantycznego fallusa z podpisem-ORGAN WŁADZY. Pasuje jak ulał do całej tej historii i komentarza Admina.Rządzi bowiem nami banda,w większości obrzezanych, Q-tasów.

    Przy okazji dziękuję za artykuł.Pamiętam bowiem tragiczną historię tego biednego człowieka i zastanawiałem się nieraz co się z nim dzieje.To że wokół całej sprawy panuje medialna cisza zrozumiałe jest zapewne dla wszystkich Gajówkowiczów -ten człowiek jest niewinny i nic na niego nie mają.

  3. Griszka said

    Gorzej, że mogli wykończyc jeszcze jego teściową. Zwyrodniała ubecka banda.

  4. W. said

    Może kiedyś to Brunonowi K. będą stawiać pomniki jako ofierze obecnie panującego reżimu. Jak rozpoznaję po opiniach wyrażanych na wielu forach, również tych reżimowych to 99% tam komentujących jest za nim i nazywają go bohaterem. Tyle, że w narodzie panuje pewnego rodzaju marazm, który paraliżuje obywateli. Gdyby władza widziała oburzenie narodu to nigdy nie pozwoliła by na taką grandę z aresztowaniem i torturowaniem niewinnego człowieka, zarzucając mu coś, czego nie popełnił. Od zamiaru do wykonania przestępstwa jest bowiem ogromna przepaść. Daje to możliwość obecnie panującemu reżimowi własnej interpretacji zdarzeń, kreowania i naciągania faktów. I tak z dopiero rodzącego się zamiaru można przypisać oskarżonemu określony czyn, np. złapano go jak w gs-ie kupował worek nawozu dla podsypania roślinek. Jak wiadomo co niektórym nawóz sztuczny zawiera środki chemiczne, które mają właściwości, które przy odpowiednich umiejętnosciach można wykorzystać do skonstruowania ładunku pirotechnicznego (z jednego worka można zrobić co najwyżej petardkę). I tak reżimowe służby opresji nakryły z góry oskarżonego, skazanego i uwięzionego Brunona K. na gromadzeniu materiałów wybuchowych. A motyw, ktoś zapyta? Wystarczy prześledzić pocztę i wpisy na forach. Sam Gajowy nazwał bandę namiestników z „polskiego” knesetu kurwami i złodziejami. Bruno zapewne pokusił się o podobny opis kadry zarządzającej judeopolonią, czym wyraził swoją dezaprobatę a wręcz patologiczne skłonności. No bo jak można nie kochać władzy i ją krytykować. Reasumując, jest motyw i jest zamiar, który przerodził się w czyn (kupnem worka z gównem Brunon rozpoczął przygotowania do zamachu). Dla pożytecznych idiotów taka papka wydarzeń wystarczy. Mało kto zadaje pytanie, jak qurwa można przetransportować 4 tony worków z gównem przed sejm. Ci, co mieli okazję podziwiać siedzibę „polskiego” knesetu wiedzą dobrze, że żaden szary polaczyna nie wjedzie na wiejską nawet na hulajnodze, na tej alei nie ma nawet koszy na śmieci żeby tubylczy osobnik przypadkiem nie zainstalował bomby, a co tu mówić o wbiciu sie rozpędzonym dostawczakiem marki „Żuk” w ścianę tego zacnego przybytku z czterema tonami gówna! Takiego cudu nie dokonał by David Coperfield, ani nawet kremówkowy Lolek.

  5. andrzej said

    ABW – mafia wysługująca się pasożytniczym koczownikom.

  6. Joe said

    Ministerstwo Spraw Wewnetrznych….dysponuje narzedziem…. Apatatem Bandyctwa Wewnetrznego.Pan Brunon i Jego tesciowa to tylko kamyczki na sciezce usypanej przez ten NIERZAD….Tych nazwisk lista juz jest baardzo dluga….

  7. revers said

    http://innemedium.pl/wiadomosc/tajemniczy-kraj-planecie-ziemia

    polecam j.w. link z komentarzem srulka muzykanta

  8. 4.W. powiedział/a
    2013-05-15 (środa) @ 08:02:35

    Może kiedyś to Brunonowi K. będą stawiać pomniki jako ofierze obecnie panującego reżimu. Jak rozpoznaję po opiniach wyrażanych na wielu forach, również tych reżimowych to 99% tam komentujących jest za nim i nazywają go bohaterem. Tyle, że w narodzie panuje pewnego rodzaju marazm, który paraliżuje obywateli.

    To prawda. Dlatego niewiele się zmienia, a na dobre tym bardziej.

  9. Joe said

    A czy ktos zbadal dokladnie co sie dzieje z synem dr.Wrobla?….Czy znalezli sie 4-rej wspaniali dziennikarze….ktorzy dotarli do niego i sprawdzili przynajmniej liste lekow i ich skad….profesjonalnie???

  10. RomanK said

    Moze kiedys……To powinne byc wyryte w kredowym obeliski poswieceonym !000letniej Polsce:-))))i jej obecnym miesz/ancom:-)))

  11. Bart_w said

    Panie Romanie, Panskie literowki nadaly wpisowi gleboki sens. Przypadek, czy to zamierzenie?

    (niech Pan moze lepiej nie odpowiada na to pytanie).

  12. Pivot said

    No to może jeszcze przy tej okazji wspomnieć o śmierci innego pracownika UR w Krakowie. Zbieg okoliczności dotyczy daty tej śmierci- 09-11-2012 (czyli ta sama co aresztowanie BK). W Gazecie Krakowskiej ukazał się obszerny artykuł „naświetlający” okoliczności poprzedzające wypadki w parku na os Złotego Wieku w Krakowie z którego możemy się dowiedzieć kto był przełożonym zmarłego. Po pobieżnej kwerendzie łatwo sprawdzić, że dział za który odpowiada pan przełożony to ochrona danych i kancelaria tajna. Można więc domyślać się, że praktyki studenckie to nie jedyne zajęcie jakie wykonywał w pracy śp. p Grzegorz. Świeć Panie nad jego duszą.

    http://www.gazetakrakowska.pl/artykul/701547,popelnil-samobojstwo-bo-dostal-w-pracy-nagane,id,t.html?cookie=1
    http://bip.ur.krakow.pl/index.php?id=259

  13. Co z Brunonem K? Jak chcemy wiedzieć, zapytajmy na forum pana Ministra od Sprawiedliwości, wszak mamy nowego ale i tak powinien wiedzieć. Raczej nie pytajmy a wyrażmy życzenie aby np. pani Monika Olejnik nawet skutego zaprosiła do Studia T V i pogadała zamiast np. z L. Millerem. Jak poprosimy wszyscy to pan Min. nie odmówi. Nie będzie chciał wyjść na tego, któremu wystarcza pół czapeczki.

Sorry, the comment form is closed at this time.