Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Boydar o Transmutacja biologiczna – ską…
    JackTheCrasher o Wolne tematy (08 – …
    bryś o UE chce „położyć łapę” na lasa…
    brys o UE chce „położyć łapę” na lasa…
    Czytelnik z Północy o „Hiszpańscy” nurkowie na…
    Krystian Szeliga o O paranoi giedroyciowych i bar…
    Anucha o Ukraina na skraju przepaści! M…
    Anucha o „Hiszpańscy” nurkowie na…
    Sudbina Srba o Wolne tematy (08 – …
    Anucha o UE chce „położyć łapę” na lasa…
    Kojak o UE chce „położyć łapę” na lasa…
    antoni o O paranoi giedroyciowych i bar…
    gnago o Transmutacja biologiczna – ską…
    4Kartofle o Transmutacja biologiczna – ską…
    4Kartofle o Transmutacja biologiczna – ską…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

Gdzie są agenci wschodnioniemieckiej Stasi?

Posted by Marucha w dniu 2013-05-20 (Poniedziałek)

Dla niemieckich archiwistów z Instytutu Gaucka wykaz agentów Stasi w Polsce kiedyś traktowany jako „Streng Geheim!” (ściśle tajny) jest obecnie ściśle jawny. Nie interesują się nim tylko polski aparat ścigania i wymiar sprawiedliwości. Przed kilkoma laty przekazano do Warszawy niektóre akta, ale nic z nimi nie zrobiono.

Emblemat Stasi, czyli Ministerium für Staatssicherheit (MfS)

Oprócz agentów dawnego KGB i GRU sporo w Polsce pozostało setki nieujawnionej agentury wschodnioniemieckiego Ministerium für Staatssicherheit (MfS), bardziej znanego jako Stasi. Dlaczego w Polsce współpraca naszych obywateli ze służbami specjalnymi obcego państwa wciąż nie podlega rozliczeniu?

Wschodnioniemiecka bezpieka, czyli Stasi w latach 80. miała w Polsce kilkuset agentów i informatorów. Byli wśród nich nie tylko Niemcy, ale także Polacy.

Czy szpiedzy NRD zdołali zbudować siatkę swych współpracowników złożoną z Niemców i obywateli polskich? Najprawdopodobniej tak. Przynajmniej tak wynika z materiałów dawnej Stasi, do których dotarła dr Hanna Labrenz-Weiss z Federalnego Urzędu do spraw Dokumentów Służb Bezpieczeństwa byłej NRD w Berlinie, znanego bardziej jako Urząd Gaucka, odpowiednika Instytutu Pamięci Narodowej.

Stasi interesowała się Polską od 1978 roku, gdy Jan Paweł II został wybrany papieżem. Zainteresowanie jeszcze wzrosło w czasie powstania „Solidarności”. Najważniejszą rolę w działalności operacyjnej Stasi w Polsce odgrywał Wydział Główny II Ministerstwa Bezpieczeństwa Państwowego (MfS-Hauptabteilung II), czyli kontrwywiad. Do jego zadań należały: koordynacja współpracy z partnerskimi służbami, demaskowanie rezydentur i poszczególnych agentów państw należących do NATO ze szczególnym uwzględnieniem RFN, a także informowanie kierownictwa partyjnego i państwowego NRD o zjawiskach ważnych z punktu widzenia bezpieczeństwa państwowego.

8 września 1980 roku, na mocy porozumienia z władzami polskimi, rozpoczęła działalność Grupa Operacyjna Warszawa (Operationsgruppe Warschau, OGW), której oficerowie zwerbowali setki agentów.

Do jej zadań należało: „zapewnienie stałych oficjalnych kontaktów z polskimi organami bezpieczeństwa, koordynacja tajnych działań w przedstawicielstwach NRD w Polsce, łącznie z werbowaniem nowych tajnych współpracowników, rozpoznanie i opracowanie współpracowników tajnych służb w przedstawicielstwach krajów niesocjalistycznych w Polsce oraz stała analiza sytuacji wewnętrznej”.

Sieć informatorów Stasi uzupełniały tzw. osoby kontaktowe lub ludzie z MSZ, MON, MSW, z którymi spotykano się oficjalnie. Najważniejsze zadania Grupy Operacyjnej Warszawa na rok 1982, ujęte zostały w dokumencie z 18 listopada 1981 r. – „Porozumienie między Głównym Zarządem II i Departamentem II polskiego MSW dotyczące czynności grup operacyjnych MBP NRD w PRL.”

Materiały GO „Warszawa” zostały zniszczone. Istnieją jednak kartoteki agentów, których zwerbowano do współpracy. Ustalenie ich nazwisk wymaga czasu, ale jest możliwe. Jednak nikomu się nie śpieszy.

– Nie sprawdzaliśmy w archiwum Urzędu Gaucka tzw. aktywów enerdowskiej bezpieki w Polsce. Biorąc pod uwagę, że niemal wszystkie dokumenty Stasi są także w Moskwie, nie można wykluczyć prób wykorzystania, np. za pomocą szantażu, byłej agentury Stasi w Polsce przez rosyjskie służby specjalne. Mieliśmy informacje, że część dawnej agentury Stasi może współpracować z niemieckim wywiadem, czyli BND. Po wykryciu kilku takich przypadków daliśmy stanowczy sygnał kanałami dyplomatycznymi do Berlina, że nie życzymy sobie takiej działalności – przyznaje emerytowany pułkownik kontrwywiadu.

Towarzysze chętnie informowali

Dziesięć lat temu tygodnik „Wprost” ujawnił materiały Stasi, z których wynikało, że „Zbigniew Sobotka, wiceminister spraw wewnętrznych, Stanisław Ciosek, doradca prezydenta Kwaśniewskiego i były ambasador RP w Moskwie oraz Wiesław Klimczak, były szef wpływowego stowarzyszenia Ordynacka byli informatorami wywiadu NRD”. Dalej we „Wprost” czytamy: „Do najbardziej zaufanych współpracowników MfS należał I sekretarz KW PZPR we Wrocławiu Ludwik Drożdż. Z raportu Wydziału II (HVA) MfS (z 6 lutego 1981 r.) wynika, że Drożdż liczył na „braterską pomoc krajów socjalistycznych”. Jak podkreślał, „zaprowadzenie porządku przez milicję byłoby możliwe przy mądrym przygotowaniu i prężnym, centralnym kierownictwie. Do tego jednak byłoby konieczne wzmocnienie jej przez odpowiednich towarzyszy z braterskich organów w polskich mundurach, ewentualnie z zastosowaniem ciężkiej broni”.

Wspólne przedsięwzięcia i tzw. robocze spotkania funkcjonariuszy MfS i polskiego MSW odbywały się aż do 1989 r. Jedno z nich zorganizowano w Warszawie w dniach 29-31 marca 1988 r. Gośćmi MSW byli wówczas szef Głównego Wydziału HA XX gen. Paul Kienberg, szef sekcji 2 w HA XX płk Kuschel, szef sekcji 4 w HA XX płk Reuter oraz szef Grupy Operacyjnej w Polsce por. Wielkes. Do zadań HA XX należała inwigilacja i zwalczanie wrogów ustroju.

Ze strony polskiej w spotkaniu uczestniczyli m.in. szef IV Departamentu MSW gen. Tadeusz Szczygieł, jego zastępca płk Mirowski, drugi zastępca płk Przanowski, szef II Departamentu płk Majchrowski oraz szefowie i zastępcy z wydziałów III i IV – płk Stasikowski, płk Szczepański, płk Będziak, płk Kluczyński, por. Lesiak (ten od „szafy Lesiaka”?) i wiceminister w MSW gen. Henryk Dankowski. Gen. Kienberg z gen. Szczygłem i płk Majchrowskim zastanawiali się nad metodami unieszkodliwiania podziemia politycznego i Kościoła, który wspierał opozycję „w walce przeciw socjalistycznemu państwu”. Gen. Dankowski rozmawiał z gen. Kienbergiem o potrzebie koordynacji działań dotyczących infiltracji różnych środowisk – od młodzieży szkolnej po współpracowników Watykanu. Meldunek z tego spotkania – jak odnotowano w nagłówku: „Odnośnie współpracy na obszarze zwalczania polityczno-ideologicznej dywersji i reakcyjnych wrogich elementów w kościołach” – liczy 15 stron.

Agenci ujawnieni nie są groźni

Gorzej z tymi, których tożsamości dalej nie znamy. Agent Stasi ps. „Heinz Bertram“ w latach 80. studiował w szkole oficerskiej w Warszawie. Został do niej skierowany, aby zbierać informacje o podchorążych, kadrze instruktorskiej i wykładowcach.

Inny IMB (to najwyższa kategoria tajnego współpracownika Stasi), „Harald Engel“ w latach 1971-76 był studentem Uniwersytetu Marii Skłodowskiej-Curie w Lublinie. Donosił nie tylko na kolegów czy wykładowców UMSC, ale również o swoich kontaktach na Uniwersytecie Warszawskim.

Agent ps. „Dr Jan” został przerzucony do rozpracowania antysocjalistycznych sił w środowisku akademickim Gdańska. „Meinhardt” z Magdeburga został wysłany do Berlina Zachodniego, aby inwigilować „Towarzystwo Solidarność” oraz jego przewodniczącego Edwarda Klimczaka (sprawa pod kryptonimem „Lektor”). Agent „Richard” był jednym z kilku szpicli, którzy donosili na środowisko berlińskiego dwutygodnika polonijnego „Pogląd”. Natomiast „Karli” ze względu na swoje dobre kontakty z Uniwersytetem Jagiellońskim w Krakowie zbierał ważne informacje na temat sytuacji w wyższych szkołach PRL.

Z kolei „Stefan” został zobowiązany do zdobywania informacji o wojsku polskim, a „Alexander”- miał informować o aktywności wrogich sił w Gdańsku. „Isolde” pisała donosy o spotkaniach na „Jazz Jamboree” w 1984 roku.

Akta osobowe agenta o pseudonimie „Dr Schreiber”, co prawda zostały zniszczone, ale jednak udało się go zidentyfikować na podstawie akt sprawy operacyjnej „Obserwator”. Wiadomo, że agent mieszka we Frankfurcie nad Odrą, z zawodu jest nauczycielem. Inwigilował polską opozycję w Słubicach, Poznaniu i Berlinie.

Stasi wykorzystywało kontakty obywateli NRD z Polakami. Udający przyjaciół „Solidarności” Niemcy podejmowali się m.in. przerzucania informacji na Zachód. Trafiały one jednak w ręce niemieckiej bezpieki.

W raportach agenci relacjonują swój pobyt w Polsce, u rodziny czy przyjaciół, opisują jak wspaniale zostali przyjęci, a potem podają w detalach, o czym się rozmawiało. Informowali, kto jest sympatykiem „Solidarności”, ma kontakty z podziemiem, bo pokazywał im literaturę drugiego obiegu.

Niemiecka bezpieka inwigilowała także „Solidarność”. – W 1980 roku Stasi zaszeregowała Polskę jako tzw. teren operacyjny, tak jak wszystkie kraje wrogie. Niezależnie od polskiej bezpieki, próbowała prowadzić swoich agentów, niszczyć „Solidarność” tam, gdzie było to możliwe. Informatorami byli to nie tylko Polacy, ale również obywatele NRD – stwierdziła dr Hanna Labrenz-Weiss.

Agent w otoczeniu Tuska

Kilka lat temu w Niemczech ujawniono (a w Polsce powtórzono), że jednym z agentów Stasi w środowisku „Solidarności” był Detlef Ruser, pracownik naukowy uniwersytetu w Rostocku, który mieszkał w Gdańsku. Pod koniec lat 70. ożenił się z Zofią, Polką. Został zwerbowany i pracował dla Stasi już w 1971 roku, jako współpracownik najwyższej kategorii (IMB) o pseudonimie „Henryk”. Był gorliwym donosicielem. Przekazywał oficerowi prowadzącemu podziemne gazetki i dostarczał kasety wideo. Ruser spotykał się towarzysko z redaktorami, przychodził także na spotkania Klubu Myśli Politycznej im. Konstytucji 3 maja, w którym działał Tusk. Robił dużo zdjęć, tłumacząc, że to na pamiątkę.

Ostatni raport z Polski wysłał kilka dni przed upadkiem muru berlińskiego. Ruser nie zniknął. Jest członkiem Towarzystwa Polska-Niemcy w Gdańsku. W ubiegłym roku razem z żoną prowadził w Gdańsku odczyt pt. „Poznajemy wybrane regiony Niemiec – Górna Bawaria”. Szczegółów o frekwencji brak. Emeryt Ruser z żoną są aktywni – w gdańskim Towarzystwie Polska-Niemcy organizują wycieczki grupy „Piechur” po Trójmieście i okolicy.

Tomasz Szymborski
http://tosz.salon24.pl

Komentarzy 17 do “Gdzie są agenci wschodnioniemieckiej Stasi?”

  1. andrzej said

    Oskar ma się dobrze!

    Rozbije resztki Polskiej gospodarki, spróbuje oderwać Pomorze, a może i Śląsk, potem wyjedzie na dobrą posadę do zachodniej części eurołagru mając nas wszystkich tam gdzie zwykle Słońce nie dochodzi.

    Może jeszcze w międzyczasie kilka Żelaznych Krzyży od szefowej zafascynowanej niegdyś systemem sprawiedliwości i szczęśliwości niebiańskiej.

    Co potem? Potem w 67 roku życia emerytura i czytanie podziękowań pod kanaryjskimi palmami – tam, gdzie zwykle Słońce nie zawodzi.

  2. MatkaPolka said

    Większość agentów STASI przeszło na usługi BND, – bo co niby z nimi się stało?
    Na stanowisku premiera „ Habemus Volksdeutch Tusk”
    (wszyscy dziadkowie Tuska – żydzi – podpisali volksliste – czytaj Raportnowaka.pl)

    W drugiej wojnie światowej generalnym Gubernatorem Polski – Generalnej Guberni
    (Generalgouverneur für die besetzten polnischen Gebiete)) był Obergrupenfruhrera Hans Frank Frank odpowiedzialny był za fizyczna likwidacje narodu polskiego

    Dziś Agent niemiecki, Żyd, volksdeutchTusk doprowadził do masowej depopulacji narodu polskiego przez likwidacje miejsc pracy i masowa emigracje za chlebem.

    Dziś współczesnym Hansem Frankiem gubernatorem Polonische Gebite , jest AGENT NIEMIECKI , Obergrupenfruhrer Donald Tusk realizujący niemiecka politykę Agresji Niemiec na Polskę
    (Generalgouverneur für die besetzten polnischen Gebiete)

    Tusk powinien być sadzony i stracony tak jak Hans Frank, jako zbrodniarz wojenny i prędzej czy później do tego dojdzie!!!

    Fundacje niemieckie finansowały wybór Tuska
    http://niepoprawni.pl/blog/80/jak-zmanipulowano-wybory-2007-roku

    Fundacja Konrada Adenauera należy do najważniejszych zagranicznych instytucji wpływu działających w Polsce. W minionych kilkunastu latach silnie oddziaływała na polskich polityków, przyczyniając się pośrednio do powstania III Rzeczypospolitej w jej obecnym półkolonialnym kształcie. Określenie to nie jest przesadą, jeśli wziąć pod uwagę kolosalne zaangażowanie niemieckiego kapitału w polskiej bankowości, w biznesie i mediach.
    Czytaj dalej…

    Agent STASI blisko Tuska

    http://wzzw.wordpress.com/2011/03/11/agent-stasi-blisko-tuska

    Tygodnik Forum „STASI w PRL. Według Urzędu ds. Akt STASI w Polsce w czasach PRL działało przynajmniej 500 agentów STASI. Szpiclowaniem sąsiedniego kraju przez NRD rozpoczęło sie wraz z wyborem w roku 1978 kardynała Wojtyły na papieża. S TASI infiltrowało przede wszystkim Solidarność. W czasie stanu wojennego pośród kurierów Solidarności , którzy przesyłali wiadomości z Polski na Zachód byli też agenci STASI.

    STASI działało w Polsce niezależnie od polskiej bezpieki. Większość zgromadzonych wówczas materiałów podobno zniszczono. Jednak badaczom z dawnego Urzędu Gaucka i obecnego pod rządami Birthler udało się ustalić tożsamość części ówczesnych agentów” ..” wiadomo ,że lista szpiegów STASI na całym świecie znajduje sie od dawna w posiadaniu CIA. Dopiero w 2003 roku Amerykanie przekazali część tych informacji rządowi RFN” ..”. Udało się już ustalić nazwiska niektórych posłów do Bundestagu, którzy kiedyś pracowali dla STASI ”…

    Agent STASI Detlef Ruser / Henryk/ , który mieszkał w Polsce zbliżył sie do środowiska , które wydawało solidarnościowe pismo „Samorządność „ między innymi do Donalda Tuska. Spotykał sie z redaktorami pisma , przychodził na spotkania Klubu Myśli Politycznej im Konstytucji 3 Maja…tekst pochodzi z tygodnika Forum.

    Najważniejsza refleksja jaka mi się pojawiła .

    Jakie „wrażliwe” materiały na Tuska i jego współpracowników zebrał Ruser/Henryk/

    Oficjalnie ustalono jedynie część z ponad 500 Polaków , będących agentami STASI i pracujących dla Niemiec Wschodnich.
    Jaka część tych agentów przejęły zjednoczone Niemcy.?

    Czy „ zaginione” teczki są teraz jednym z najbardziej wartościowych aktywów niemieckich służb?
    Warto zwrócić uwagę na fakt infiltrowania środowiska Tuska ,a być może i jego samego przez agentów STASI.
    Jeśli CIA posiada pełna dokumentację, to dlaczego nie udostępniła tych bardzo newralgicznych danych stronie polskiej. W jaki sposób amerykanie i Niemcy wykorzystują agentów STASI. ?

    Gdzie w strukturach państwa polskiego są ci agenci poustawiani?
    Czy są w Sejmie, rządzie, na kluczowych stanowiskach w administracji, kościele, wymiarze sprawiedliwości.?

    Czy agenci STASI uczestniczyli w pracach nad uchwaleniem wadliwej Konstytucji, czy mają wpływ na precedensowe orzecznictwo dotyczące zwrotu niemieckich majątków?

    Czy funkcjonują w różnego rodzaju organizacjach lobbujących zgodnie z niemieckimi interesami.?

    Każdy system, a takim jest państwo polskie powinien dążyć do wykluczenie wpływów zewnętrznych, mogących doprowadzić do podejmowania niekorzystnych decyzji.

    Dopuszczenie do przejęcia przez podmioty zagraniczne większości banków, mediów , telekomunikacji, przemysłu cementowego , hutniczego, upadku stoczni jest dowodem na istnienie takiego lobby wykorzystującego również agentów STASI.

    Do tego dochodzi zacofanie technologiczne Polski.
    Weźmy ostatni zwrot, jaki dokonuje się w przemyśle samochodowym i energetycznym. Mówię o rewolucji samochodów elektrycznych. Rząd nie tylko nie pomaga w rozwoju rodzimego przemysłu, ale również opóźnia prace nad budową elektrowni jądrowych, bez których ten przemysł nie będzie mógł się rozwinąć. Szerzej o skutkach wprowadzenia samochodów elektrycznych miedzy innymi dla miast, energetyki , urbanistyki napisałem w poprzednich notkach.

    Wszyscy politycy odmieniają na różne sposoby słowo modernizacja. Zresztą słusznie.
    Polska jest krajem zacofanym.
    W jakim stopniu działania niewykrytych agentów STASI przyczyniły sie do tegoż zacofania.
    I czy agenci ci dopuszczą do rozpoczęcia procesów modernizacyjnych Polski.?

    Prawdopodobnie najlepsza metodą była metoda, jaką PiS zastosowała w sprawie WSI. Czyszczenie do gołej ziemi. Również z agentów STASI. Tylko jak wyczyścić Sejm.

    Niemcy dostali od Amerykanów wykaz agentów, w tym członków Bundestagu. Może Amerykanie mogliby i nam przekazać wykaz polskich agentów STASI , w tym posłów na Sejm i członków rządu.

    Marek Mojsiewicz • nowyekran.pl

  3. MatkaPolka said

    Tusk Batax WSI

    http://www.wykop.pl/ramka/1212045/donald-tusk-batax-wiktor-kubiak-kulisy-sukcesu

    Dzisiaj wydaje mi się, że Tusk bardzo wcześnie zorientował się w roli tajnych służb w „transformacji” PRL w III RP i, co odróżniałoby go od większości ludzi Solidarności, którzy za głównego animatora „transformacji” uważali SB, dostrzegł fundamentalną rolę WSW/WSI. Przypuszczenie to wyprowadzam m.in. z bardzo bliskich stosunków, nawet przyjaźni, jaką nawiązał wówczas z Wiktorem Kubiakiem, wybitnym agentem WSW.

    Ten bliski współpracownik Grzegorza Żemka, znanego jako „mózg” afery FOZZ, w latach 80. zajmował się nielegalnym transferem z Zachodu urządzeń elektronicznych objętych zakazem eksportu do krajów komunistycznych. W tym czasie zwerbowano do biernej współpracy przy odbiorze oficjalnie prywatnych paczek z żywnością, w których ukrywano np. układy scalone, liczną grupę osób, które następnie znalazły się w elicie polityczno-kulturowej III RP. Część z tych ludzi przyczyniła się do sukcesu KLD.

    W r. 1989 Kubiak objawił się, jako ktoś zupełnie inny – biznesmen zainteresowany wspieraniem środowisk politycznych. Ofiarowywał swą pomoc np. ś.p. Michałowi Falzmanowi, działaczowi Solidarności i członkowi redakcji pisma „CDN – Głos Wolnego Robotnika”. Falzmann wyczuł z kim ma do czynienia i odrzucił propozycję. Tusk, który albo tego nie wyczuł, albo mu to nie przeszkadzało, przyjął pomoc. Za objaw zawarcia kontraktu można zapewne przyjąć moment, w którym „Przegląd Polityczny”, z wydawanego metodami podziemnymi brudzącego palce biuletynu, przeobraził się w eleganckie pismo drukowane na kredowym papierze, a KLD wprowadził się do nowych biur, do których wniesiono nowiutkie czarne meble.

    Współpraca rozwijała się znakomicie – Tusk organizował spotkania KLD w zajmującym całe piętro biurze Kubiaka w Hotelu Mariott, a Kubiak w fotelu pełnomocnika ministra prywatyzacji. Firma „Batax”, której WSW używało do operacji na Zachodzie, cieszyła się pełnym zaufaniem Tuska.

    Szkopuł w tym, że WSW nie była służbą suwerenną, a tylko oddziałem GRU, czyli sowieckiego wywiadu wojskowego. Co wiedzieli agenci WSW/WSI, wiedzieli również Rosjanie. Trzymanie pieczy nad młodymi talentami politycznymi, którzy w rekordowo szybkim tempie znaleźli się w elicie władzy III RP, z pewnością było zadaniem, którego nie zlekceważyli.”

    Źródło: .wyszkowski.com.pl/
    Kim jest Wiktor Kubiak? Jego nazwisko i opis działalności znajdziemy w Raporcie z Weryfikacji WSI.
    Firma „Batax”, której założycielem był Kubiak pełniła ważną rolę w strategii wywiadu wojskowego PRL (Zarząd II SG). To poprzez nią, w latach 80 -tych prowadzono nielegalne operacje finansowe polegające m.in. na dokonywaniu zagranicznych operacji bankowych typu „PORTOFOLIO” i „AKREDYTYWA”, przynoszących zyski rzędu 40% rocznie.
    Źródłem finansowania były m.in. fundusze Central Handlu Zagranicznego; przebieg niektórych z tych operacji znamy dzięki agenturalnym materiałom dotyczącym Grzegorza Żemka.

    Jedną z nich (do dziś nie w pełni wyjaśnioną) była operacja udzielenia BATAX-owi kredytu w wysokości 32 mln USD przez Żemka działającego w imieniu BHI (filię Banku Handlowego) w Luksemburgu, gdzie pełnił rolę dyrektora Komitetu Kredytowego.

    Również na terenie Polski wywiad i jego tajni współpracownicy w krajowych przedsiębiorstwach zakładali wspólne interesy. Jednym z nich było kasyno w warszawskim hotelu Mariott. Otworzył je LOT wspólnie z utworzoną w Chicago firmą ABI. W interesie pośredniczył Kubiak i jego firma BATAX, na której konto ABI przekazało milion dolarów.

    Skąd, zatem człowiek o tak jednoznacznych związkach z PRL- owskim wywiadem, w towarzystwie „liberałów”? Jaka była rola Wiktora Kubiaka, najprawdopodobniej współpracownika Zarządu II SG w powstaniu KLD, jeśli możemy słusznie domniemywać, że spełniał wobec założycieli tej partii rolę hojnego i bezinteresownego (?) sponsora?

    W tym samym czasie, spotykamy środowisku KLD innego człowieka, który odegrał w nimi równie ważną i inspirującą rolę. Chodzi o Jacka Merkla.

    Jego nazwisko figuruje w archiwach jako TW-k, nr rejestracyjny 4077-89445, nr archiwizacji l8432/I-k. Miejsce złożenia akt wydz. III Biura Ewidencji i Administracji UOP. Nr mikrofilmu 18432/1. Sprawa prowadzona przez KW MO Gdańsk oraz wydz. XI dep. I (wywiad) Warszawa. Materiały i mikrofilmy zniszczono w styczniu 1990 r., a więc w kilka miesięcy po powstaniu rządu Tadeusza Mazowieckiego.

    Wydział XI Wywiadu zajmował się kontrolą łączności między podziemiem w kraju i placówkami „Solidarności” zagranicą. Przeznaczony był do walki z „dywersją ideologiczną”, a po wprowadzeniu stanu wojennego zyskał nową formułę (będąc jednocześnie wywiadem i kontrwywiadem) stając się, obok Biura Studiów MSW, „okrętem flagowym” MSW. W latach 80-tych Wydział XI Dep. I MSW prowadził działania na terenie państw zachodnich (głównie Europa Zachodnia, Na jego czele stał płk. Aleksander Makowski, późniejszy partner biznesowy Jacka Merla. Bezpośrednim przełożonym płk. Aleksandra Makowskiego był gen. Władysław Pożoga, a efekty pracy Wydziału XI Dep. I przekazywano bezpośrednio KGB.

    Sam Merkel w 1989r. brał udział w obradach „okrągłego stołu”, negocjując rejestrację „Solidarności”. W 1990 roku odpowiadał za zorganizowanie II Krajowego Zjazdu NSZZ „Solidarność” w Gdańsku.. Następnie został szefem sztabu wyborczego Lecha Wałęsy. Po jego zwycięstwie wyborczym do 12 marca 1991 r. był ministrem stanu do spraw bezpieczeństwa narodowego w Kancelarii Prezydenta RP. Dwukrotnie Jacek Merkel zasiadał w Sejmie. W latach 1989-91 z ramienia OKP i w latach 1991-93 jako członek Kongresu Liberalno-Demokratycznego. Merkel był członkiem Prezydium Rady Krajowej KLD i szefem jego kampanii wyborczej w 1993 roku. Od zjednoczenia Unii Demokratycznej i KLD był członkiem Rady Krajowej Unii Wolności.

    W późniejszych latach Merkel był członkiem licznych rad nadzorczych, ale szczególnie dwie z nich zasługują na uwagę: Universalu Dariusza Przywieczerskiego i Polskiej Korporacji Handlowej Rudolfa Skowrońskiego. W spółkach tego ostatniego, od 1990 r. pojawia się płk Aleksander Makowski, którego dokładne dossier znajdziemy w Raporcie z Weryfikacji WSI, jako aneks nr.24. Tam również opisano kontakty Merkla z Makowskim.

    W kwietniu 1994 roku Skowroński zakłada PKH razem ze spółką Ralco, która szybko wycofuje się i ciekawszą spółką zagraniczną FMT, należącą do Grzegorza Żemka, głównego oskarżonego w aferze FOZZ. FMT była klasyczna spółką, która służyła do wytransferowania funduszy FOZZ zagranicę, a później ich powrotu już jako wkładów prywatnych w nowe przedsięwzięcia biznesowe.
    (…)

    Powstaje całkowicie zasadne pytanie – czy udział tych dwóch ludzi: Wiktora Kubiaka i Jacka Merkla, związanych z komunistycznym wywiadem PRL, w powstaniu partii KLD, można przypisać zadziwiającemu zbiegowi okoliczności – czy też mamy do czynienia z klasycznym przykładem działalności agentury wpływu, inspirującej powstanie nowej partii? Podobnego przypadku próżno szukać w dziejach innych partii, powstałych w tym okresie. Wśród wielu partii, powstałych wówczas, tylko Kongres Liberalno Demokratyczny dysponował od początku dostatecznymi środkami, by zorganizować struktury partii i przeprowadzić w roku 1991 udaną kampanię wyborczą do Sejmu. Po wyborach politycy tej partii współtworzyli rząd, na którego czele stanął Jan K.Bielecki. Wśród członków tego rządu znajdowało się ośmiu TW, z tak charakterystycznymi postaciami na czele, jak Andrzej Olechowskim (TW MUST) i Michał Boni (TW ZNAK).

    Środowisko KLD ( poza licznymi aferami gospodarczymi) odegrało w tym czasie istotną rolę polityczną, współuczestnicząc w zamachu na rząd Jana Olszewskiego, dzięki czemu skutecznie zablokowano przeprowadzenie lustracji wśród polityków.

    http://lista-obecnosci.blogspot.com/2008/09/polityczna-agentura-wpywu-4-partia.html

    Powiedzmy więc za nich, że beneficjentem Bataxu z łaski jej właściciela Wiktora Kubiaka był Donald Tusk, który w biurze Kubiaka w hotelu Marriot miał swą nieformalną warszawską partyjną siedzibę. Rozsądkowi czytelników zostawiam rozstrzygnięcie pytania, czy miłość, jaką obdarzają Tuska i Platformę tacy ludzie, jak Czempiński czy Dukaczewski, ma z tym coś wspólnego.

    Ja mogę powiedzieć tylko tyle, że odbudowę sauny Bataxu uważam za pomysł chwalebny, ponieważ stanowi doskonałą okazję, żeby w ten sposób pokazać i uczcić znaczenie, jakie dla parlamentaryzmu III RP w ogóle, a roli w życiu publicznym tak wybitnej osobistości jak Donald Tusk w szczególności, odegrał wielki, a niesprawiedliwie zapoznany, animator postkomunistycznego ładu politycznego Wiktor Kubiak i jego opisana przez Macierewicza wszechstronna aktywność.

    Wzywam więc Donalda Tuska by osobiście naprawił krzywdę Kubiaka i Bataxu, jaką było usunięcie ze ściany sauny tabliczki z napisem „Dar firmy BATAX dla sejmu RP” i własnoręcznie przybił nową, wielką tablicę z wyliczeniem wszystkich zasług Kubiaka – tych publicznie znanych z raportu o likwidacji WSI i tych znanych tylko Tuskowi osobiście.

    Wzywam też Tuska, by nie wstydził się swej przeszłości i do współudziału w uruchomieniu sauny zaprosił swojego przyjaciela i sponsora, co stanie się dobrą okazją do przedstawienia mediom historii z pewnością nieuzasadnionych prześladowań Kubiaka przez prokuraturę. Cała opinia publiczna będzie z pewnością zainteresowana w jaki to sposób stracił ważność list gończy rozesłany niegdyś za tym ofiarnym darczyńcą i na jakiej niwie czynny jest obecnie, gdy jego dawny podopieczny niepodzielnie rządzi polskim państwem.

    A może krzywdzimy Tuska podejrzeniami, że jeszcze nie zadbał o rozwój interesów swojego przyjaciela? Warto przedstawić mediom realia obecnej fazy rozwoju interesów twórcy „Metra”.

    Gdyby Tusk namówił HGW, by ofiarować Kubiakowi drugą nitkę warszawskiego metra, nie byłby to nadmierny wyraz wdzięczności za jego zasługi. Każdy, kto docenia Donalda Tuska, musi również docenić Wiktora Kubiaka, który jako pierwszy rozpoznał „dotknięcie geniuszu” na czole „machera z zaplecza”.

    Po hucznym otwarciu sauny powinien odbyć się uroczysty kongres PO na którym delegaci klęcząc wokół logo Bataxu przynajmniej przez 15 minut powinni skandować hasło: „mówimy Tusk – myślimy Kubiak, mówimy Kubiak – myślimy Platforma”, a w tym czasie bohater wjeżdżałby do sali na białym koniu prowadzonym przez Donka w stroju giermka.

    A na koniec Tusk z Kubiakiem zaproszą TVN do sauny i powiedzą całą prawdę…

  4. Rysio said

    „……Dlaczego w Polsce współpraca naszych obywateli ze służbami specjalnymi obcego państwa wciąż nie podlega rozliczeniu?…..”

    Dlatego, że STASI to byli dobrzy Niemcy – no ci z NRD.

    🙂

    PS Natomiast wszyscy źli Niemcy mieszkali w RFN.

    🙂 🙂 🙂

    Tego Rysia nauczono w komunistycznej szkole… jak to trudno zerwać z przyzwyczajeniami…
    Admin

  5. MatkaPolka said

    Nie zapomnijmy o nagrodach dla Tuska
    Nie zapomnijmy o tym kto jest wlascicielem mediow w Polsce

    Ciekawe, kto będzie bronił Polski przed agresja Niemiec na ziemie polskie ?

    NAGRODY NIEMIECKIE DLA TUSKA

    HUCPA NA CZTERY FAJERKI. Niemiecko żydowska prasa nagradza Tuska za wzorowe robienie Polaków w rurę. To już kolejna *prestiżowa* nagroda dla OberGrupenfruhrera Tuska po otrzymaniu nagrody *Karola Wielkiego* od Niemców; no przecież nie dla zasługi dla Polski tylko za zasługi dla Niemców.

    Premier Donald Tusk odebrał w czwartek w Berlinie niemiecką Nagrodę im. Walthera Rathenaua za zasługi dla pogłębienia integracji …

    Donald Tusk odebrał nagrodę Człowieka Roku *Wprost*.
    Dedykuję ją Polakom

    http://www.wprost.pl/ar/304501/Donald-Tusk-odebral-nagrode-Czlowieka-Roku-Wprost-Dedykuje-ja-Polakom/?K=1&KI=819262 Czytaj komentarze

    Media w Polsce w Rekach niemieckich – Propaganda niemiecka ma olbrzymią siłę ogłupiania
    Zadaniem Śródków masowego przekazu powinno być kształtowanie postaw i opinii społecznej w duchu pro polskim, pro narodowym, pro państwowym, pro społecznym.

    https://marucha.wordpress.com/2012/05/20/kondycja-rynku-prasy-w-polsce-analiza

    A tymczasem prasa i media masowego rażenia kształtują w Polsce Polaków w duchu antynarodowym, antyspołecznym, antypaństwowym, kosmopolitycznym.
    Na swoja modle i w swoich interesach
    To Jerzy Urban * Goebblsa stanu wojennego *kiedyś powiedział *ja chcę skurwić naród polski* . i tez to robi.

    Właścicielem prasy i mediów w Polsce sa w 80 -90 % Niemcy i żydzi i tak kształtują opinie społeczną wg. swoich potrzeb i upodobania.

    KTO JEST WŁAŚCICIELEM prasy i mediów w Polsce, kto MIAŻDŻY ŚWIADOMOŚCI Polaków świadomość

  6. MatkaPolka said

    Angela Merkel urodziła sie, jako Angela Dorothea Kasner w Hamburgu 17 czerwca 1954, córka Horsta Kasnera, luterańskiego pastora i jego żony, Herlind Jentzsch z żydowskim pochodzeniem w Polsce. (Matka Angeli Merkel, Herlind Jentzsch urodziła sie w roku 1928 w żydowskiej rodzinie w Gdańsku.)

    W wywiadzie dla Der Spiegel w roku 2000, Merkel oświadczyła, ze jest 1/4 Polka
    Czyli – 1/4 Polka, 1/4 Niemka i 2/4 Żydówka

    B’nai B’rith nagradza Merkel
    http://www.bnaibritheurope.org/bbe/content/view/596/121/lang,en/

  7. Wandaluzja said

    http://www.bnaibritheurope.org/bbe/content/view/596/121/lang,en/
    B’nai B’rith Europe grants Award of Merit to Dr. Angela Merkel

    Angela Merkel należy do loży Czaszki i Piszczele. Loża Masońska CZASZKI I PISZCZELE jest od Oprycznej, gdyż każdy oprycznik miał PSIĄ czaszkę i piszczałkę z psiej kości. Podczas Smuty Postopryczna ewakuowała skarbiec Iwana Groźnego, do tureckiej Odessy, za który kupiła podczas Wiosny Ludów Nowy Jork. Jak mi mówił ktoś Zorientowany to loża ta zorganizowała rewolucję bolszewicką przez Trockiego, który reprezentował Bolszewizm Koszarowy. Żeby ODEBRAĆ władzę Leninowi rabini kijowscy zaprosili Piłsudskiego, aby pojechać na Kreml i lżyć Lenina: TY ŻYDOWSKI GNOJU, ZAREAZIŁEŚ KAPLANKE SYFILOSEM TO KOPULUJ JĄ.
    Lenin musiał więc odstawić Inessę i wziąć Afanasję, która na zapleczy fabryki Rawilsona w Moskwie, gdzie miał wiec z robotnikami, postrzeliła go z małokalibrowca. Ukrainiec, z którym mieszkałem nad pięknym Nekerem – taki Dunajec z zamkami – prawie krzyczał: PRZECIEŻ WIDZIAŁEM TEN PISTOLET. TO JEST BROŃ PROSTYTUTKI PARYSKIEJ, Z TEGO CZŁOWIEKA ZABIĆ NIE MOŻNA. – Zabić może nie, ale chodziło o Uruchomienie syfilisu, co dał władzę Trockiemu, który przegrał pod Warszawą. Po Moskwie władzę przejął Dzierżyński ze Stalinem, którzy dali południową Mongolię Chińczykom a północną Mandżurię Japończykom za stłumienie powstania eserów na Syberii i wypędzenie Polaków z Odessy.
    Niemiecką gałęzią Czaszek i Piszczeli było SS Himmlera. Na podstawie kapitulacji Benesza przed Stalinem – który kierował się NIENAWIŚCIĄ do Niemiec, marząc o bombardowaniu Niemiec CZECHOSŁOWACKĄ bombą atomową – powstał na Hradczanie Niemiecki Komitet NKWD będący Najwyższym Sądem SS pod przewodnictwem Reincharda Heydricha. Heydrich został zamordowany przez HITLERA za UZNANIE niemiecko-żydowskiej granicy na WIŚLE, gdyż II WŚ była o granicę niemiecko-żydowską na Missisipi. III WŚ była zaś i jest o kilka milionów ton złota z satelitarnej detekcji, żeby wszystkie baby miały spermę jerozolimską, bo te płaciły zawsze za seks z łykaczami złota złotem swych mężów i ojców.
    Teraz właścicielem hipoteki Rzymu jestem ja i na GŁUPIEGO policmajstra rzymskiego się nie zgodzę.

  8. Zetef said

    Wandaluzja – ogranicz te leki. Nic tak życia nie umila jak umiejętnie dobrane antydepresanty, ale chyba trochę przesadziłaś.

  9. andrzej said

    Wanda – Iluzja też kiedyś nagrodę odbierze – pochwałę w jadłospisie!

  10. MatkaPolka said

    „Neue Ostpolitik” czy scheda po Stasi …

    http://giz3.salon24.pl/298292,neue-ostpolitik-czy-scheda-po-stasi

    Minął chyba właśnie rok jak na portalu Polskiego Radia trafiłem na tekst redaktora Michała Mońko z 2009 roku zatytułowany Piękni i tajni* i przyznam, że zrobił on na mnie duże wrażenie. Pod niewinnym tytułem kryje się opis funkcjonowania NRD-owskiego odpowiednika naszej rodzimej „bezpieki” czyli wschodnioniemieckiej STASI – skrót od Staatssicherheitsdienst.

    Skuteczności NRD-owskich służb w kontrolowaniu społeczeństwa była porażająca, o czym świadczyć może fakt, że agenci Stasi byli ulokowani wszędzie, nawet w szeregach opozycji, którą zresztą sami tworzyli po to, aby przyciągnąć, skanalizować i kontrolować przedstawicieli społeczeństwa, tych którym nie odpowiadał panujący w NRD system realnego socjalizmu i zamordyzmu. Jak chyba łatwo zauważyć, wielce pouczająca a zarazem inspirująca jest to lektura i to co najmniej w trzech aspektach.

    1. Pierwszym z nich jest oczywiście opisanie metod funkcjonowania niemieckiej „bezpieki”, które niejako przez analogię zastanawia i skłania do poszukiwania odpowiedzi na pytanie jak funkcjonowała nasza rodzima SB. Jaki był zasięg penetracji jej agentów zwłaszcza w latach poprzedzających historyczne zmiany, których początkiem były rozmowy przy tzw. „okrągłym stole”. Czy wzorem tajnych służb z NRD również w Polsce kreowano fałszywych opozycjonistów? Chyba nadal niewiele na ten temat nam wiadomo, poza dość znanym, zwłaszcza na Wybrzeżu przypadkiem Edwina Myszka, który prowadził „nielegalne” wydawnictwo podziemne czym przyciągał jak lep na muchy lokalnych działaczy opozycji.

    2. Kolejnym wątkiem, na który siłą rzeczy tylko wskazuje Michał Mońko jest działalność niemieckich służb na terenie Polski. Wprawdzie na ten temat pojawiają się nawet osobne artykuł czy notki, ale na ile mi wiadomo (czy nie wiadomo) nadal nie mamy do dyspozycji obszernej i szczegółowej analizy tego zjawiska. Wiemy mniej więcej tyle, że „W Stasi działała specjalna Operativgruppe Warschau, kierowana do 1984 roku przez Karla Heinza Herbricha.

    Najistotniejsze akta grupy „Warschau”, dotyczące agentury w „Solidarności” i w polskiej opozycji, były niszczone bądź wywożone przez Rosjan już po roku 1986, kiedy było wiadomo, kto będzie kim w Polsce po tzw. „okrągłym stole” z kantami. (…)

    W latach osiemdziesiątych w grupie warszawskiej działał Ernst Volkmar IM Christian, funkcjonariusz MfS od 1962 roku. Volkmar razem z żoną Juttą bywał już w 1980 roku i później w Gdańsku, Warszawie i Poznaniu. Jego ostatni raport pochodzi z 14 listopada 1989 roku, kiedy w Warszawie rezydował od trzech miesięcy rząd nowej Polski ! W tym czasie oficerowie prowadzący Volkmara zostali nagrodzeni, awansowani i zapewnieni, że współpraca oficerów MfS i MSW będzie „nadal trwała i zacieśniała się” [ źródło j.w.]

    3. Trzeci wątek powstał już samodzielnie w mojej (chorej) głowie i wiąże się głównie z tym, z czym mamy do czynienia obecnie, czy powiedzmy od kilku lat. Mianowicie gdy czytam o archiwach akuratnie (rusycyzm?) zebranych, poukładanych i przechowywanych przez akuratnych Niemców, bodajże w Instytucie Gaucka, to już od dłuższego czasu się zastanawiam czy oprócz różnych badaczy z tych zasobów korzysta również obecny rząd w Berlinie, bo właściwie dlaczego miałby tego nie robić? Okazji ku temu musi być przecież sporo.

    Weźmy chociażby historię znanego opozycjonisty i pierwszego wybranego w wolnych wyborach premiera NRD adwokata Lothara de Maizière, proszę nie mylić z Thomasem de Maizière, prawą ręką kanclerz Merkel, do niedawna szefem niemieckiego MSW a od niedawna szefa resortu obrony Niemiec (zresztą kuzyna Lothara). W polskiej, nadzwyczaj skromnej wersji notki w Wikipedii czytamy:

    Lothar de Maizière (ur. 2 marca 1940 w Nordhausen) – niemiecki polityk konserwatywny, pierwszy i ostatni demokratycznie wybrany premier Niemieckiej Republiki Demokratycznej (12 kwietnia – 2 października 1990). Pełnił wówczas także funkcję ministra spraw zagranicznych. Za jego kadencji rzeczniczką [rządu] była Angela Merkel. Ujawniony w 1991 jako agent Stasi. Po tej aferze podał się do dymisji.

    Nieco więcej napisano w wersjach angielskiej i francuskiej. Oczywiście najwięcej po niemiecku, który to język znam najsłabiej, ale szczególnie kilka najbliższych nam czasowo informacji zwróciło moją uwagę. Oto jak opisano aktywność Lothara de Maizière w ostatnich latach:

    Heute ist er Vorsitzender der privaten Stiftung Denkmalschutz Berlin. Er arbeitet seit 1996 in seiner Anwaltskanzlei in Berlin, mit Spezialisierung auf Fragen zur Wiedervereinigung. Darüber hinaus ist Lothar de Maizière Vorsitzender des Lenkungsauschusses des Petersburger Dialogs und Geschäftsführer des EUREF Institutes, das der Berliner Projektentwickler Reinhard Müller auf dem Gelände des Schöneberger Gasometers in Berlin entwickelt. Anlässlich seines 70. Geburtstages wurde de Maizière am 2. März 2010 für seine Tätigkeit als Kovorsitzender des Petersburger Dialogs durch den russischen Ersten Vizepremier Wiktor Subkow mit dem Russischen Orden der Freundschaft ausgezeichnet.[ źródło ]

    Oczywiście sprawdziłem natychmiast co to takiego jest ten Petersburski Dialog, zachęcam wszystkich władających biegle językiem niemieckim, aby również sprawdzili, tutaj zacytuję jedynie dwa zdania:

    Der Petersburger Dialog (russ. Петербургский диалог) ist ein Diskussionsforum, das zum Ziel hat, die Verständigung zwischen den Zivilgesellschaften Deutschlands und Russlands zu fördern.
    Der Petersburger Dialog wurde im Jahr 2001 vom damaligen deutschen Bundeskanzler Gerhard Schröder und dem russischen Präsidenten Wladimir Putin ins Leben gerufen. Der Name des Gesprächsforums bezieht sich auf den ersten Veranstaltungsort Sankt Petersburg in Russland. [ źródło ]

    Lothar de Maizière (po lewej)

    Już na tym przykładzie, jak sądzę jednym z wielu, możemy prześledzić i zdać sobie sprawę w jaki sposób krok po kroku zawiązywała się i zacieśniała współpraca niemiecko-rosyjska, w wyniku której narodził się m.in. pomysł budowy rurociągu Nord Stream i doszło jeszcze do bardzo wielu znamiennych wydarzeń, które pośrednio i bezpośrednio dotyczą również Polski, czyli nas wszystkich. Są one wymowną ilustracją aktualnej polityki Berlina wobec Polski, czyli wszystkich tych spraw związanych z panią Eryką Steinbach, z problemem narodowej mniejszości polskiej w Niemczech czy ostatnio „autonomii” Śląska, ale także takich jak obfity ostatnio wysyp publikacji różnych pożytecznych idiotów, których nie brakuje również w s24 😉

    Wszystko to razem wzięte pod lupę skłaniać również może do wysunięcia twierdzenia, że największym i realnie jedynym „beneficjentem tragedii smoleńskiej” pozostają bez wątpienia właśnie Niemcy, których najważniejszy ostatnio biznesowy partner, czyli Rosja, znalazł się w pozycji defensywnej, oczywiście nie wobec Polski, tylko wobec tzw. świata zachodniego i jest skłonna uczynić wszystko lub prawie wszystko, aby raz zadzierzgnięte sojusze utrzymać i dalej rozwijać.

    To tyle na co chciałbym Wam zwrócić uwagę. Pozostawiam ten trzeci wątek otwarty i nakłaniam do przemyśleń i dalszych analiz.

    Dziękuję za uwagę.

    * tekst Michała Mońko już zniknął z archiwum PR, ale go odnalazłem w innym miejscu

  11. andrzej said

    W ramach relaksu będzie grał w piłkę plażową na jednej z wysp bananowych, a kiedy nastanie wieczór sylwestrowy zadedykuje życzenia Polakom w niemieckiej telewizji.

  12. Wandaluzja said

    Ad, 5: Ja domagając się od Ziobry i Kaczyńskich Śledztwa w/s Neapolitańskiej Szkoły Kopulacyjnej miałem świadomość, że Donald Tusk jest figurą nie SB, ale KGB. Teraz kiedy wiadomo, że Angela Merkel jest OPRYCZNICZKĄ Iwana IV Groźnego – choć jej matka w wieku 17 lat raczej nie mogła obsługiwać seksualnie Mussoliniego, Bormanna i Mitterranda, chyba że była to babka? – to urząd AM jako Mistrzyni miliona ton złota z satelitarnej detekcji przestał być Domysłem. Ulubionym ROZKAZEM Iwana Groźnego bylo KAŁ JETI.
    10 lat temu ogłosiłem, że KAŻDY, KTO PODA RĘKE ANGELI MERKEL PODLEGA ŚLEDZTWU Satelitarnej Detekcji Złota, więc eurokraci zaczęli się z nią Całować. Teraz podlegasją oni śledztwu nie tylko SDZ, ale i z Opryczny Iwana IV Groźnego. 20 lat trwało śledztwo w/s kapo z Treblinki, który jest znany jako IWAN GROŹNY. Codziennie był spektakl, że IWAN prowadził przez obóz Żyda bijąc go kijem.
    Gdy przyjezdni pytali CO TO JEST? to miejscowi odpowiadali TO ANTIKOMUNISTISCHBEHEHL. Amerykanie chcieli o to oskarżyć Johna Demianiuka, co polskie śledztwo Wykluczyło, gdyż było kilkadziesiąt ŚWIADCZYŃ, jako że IWAN zabierał komunistom biżuterię i wydawał na seks. Dopiero ja wykazałem, że był to HITLEROWSKI generał Nikita Chruszczow, który praktykował w Treblince na wojnę ze Stalinem.

  13. Rysio said

    „………Tego Rysia nauczono w komunistycznej szkole… jak to trudno zerwać z przyzwyczajeniami… Admin……….”

    Przyganiał kocioł garnkowi

    😉

    Nie tylko tego – ekonomii też nas uczono sfałszowanej.

    Na szczęście ja się z niej wyrwałem. –> Z deszczu pod rynnę – admin.

  14. Rysio said

    🙂

    To tylko tak wygląda, to fatamorgana panie Gajowy.

  15. hanzi said

    Ad. 7 http://www.bnaibritheurope.org/bbe/content/view/596/121/lang,en/

    „Lord Weidenfeld the renowned publisher, politician and philanthropist, ….”

    Tak, Lord Weidenfeld jest filantropem. Może taki jak Parvus lub Soros.

  16. […] krajów nie socjalistycznych w Polsce oraz stała analiza sytuacji wewnętrznej” (https://marucha.wordpress.com/2013/05/20/gdzie-sa-agenci-wschodnioniemieckiej-stasi-2). Dlaczego IPN nie podejmuje tego wątku? Agenci Stasi przebywający w Polsce mogli realizować […]

  17. […] https://marucha.wordpress.com/2013/05/20/gdzie-sa-agenci-wschodnioniemieckiej-stasi-2/ […]

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: