Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Piskorz o Szwecja: Wojsko rozlokowało si…
    Enya o Co jedzą Polacy?
    Jacek o Kolejny sukces przewoźnika lot…
    Zenon_K o Wolne tematy (4 – 2…
    bryś o Co jedzą Polacy?
    bryś o Co jedzą Polacy?
    Enya o Pisać trzeźwo o wyklętych…
    Yagiel o Wolne tematy (4 – 2…
    Krzysztof M o Co jedzą Polacy?
    Ale dlaczego? o Rozpętał kampanię przeciwko kr…
    Bezpartyjna o Co jedzą Polacy?
    Yagiel o Wolne tematy (4 – 2…
    bez podpisu o Szwecja: Wojsko rozlokowało si…
    kontra o Wolne tematy (4 – 2…
    do Bożydar o Kto zbluźni Allahowi?
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 584 obserwujących.

Ko­man­do za­bój­ców

Posted by Marucha w dniu 2013-05-25 (Sobota)

Ali Ag­ca po wyj­ściu z wię­zie­nia za­ro­bił mi­lio­ny, udzie­la­jąc wy­wia­dów i in­ka­su­jąc za­licz­ki za książ­ki. Ter­ro­ry­ści, któ­rzy wraz z nim pró­bo­wa­li za­mor­do­wać Ja­na Paw­ła II, ni­g­dy nie po­nie­śli ka­ry. Dziś wszy­scy wio­dą ży­cie sza­no­wa­nych biz­nes­me­nów. Ich mo­co­daw­cy i opie­ku­no­wie z taj­nych służb zgi­nę­li w nie­wy­ja­śnio­nych oko­licz­no­ściach.

By­ło ich czte­rech. Mło­dzi, peł­ni ener­gii, wy­szko­le­ni w arab­skich obo­zach dla ter­ro­ry­stów. Wy­cho­wa­ni na bez­względ­nych za­bój­ców. Prze­peł­nie­ni nie­na­wi­ścią i ideą wal­ki z im­pe­ria­li­zmem i Wa­ty­ka­nem. Go­to­wi za­mor­do­wać każ­de­go, ko­go uwa­ża­li za wro­ga.

Ali i Oral – obaj wów­czas 23-let­ni – zna­li się wcze­śniej, z pod­sta­wów­ki i szko­ły śred­niej, któ­rą obaj prze­rwa­li w tym sa­mym cza­sie i z tych sa­mych po­wo­dów. Mie­li do sie­bie peł­ne za­ufa­nie. Obok nich Omer i Se­dat. Też z Tur­cji. Choć dzia­ła­li w tej sa­mej or­ga­ni­za­cji, nie zna­li się oso­bi­ście. Nie zna­li też dwóch po­zo­sta­łych ko­le­gów.

Lo­sy ich wszyst­kich splo­tły się na trzy dni w ma­ju 1981 ro­ku. 10 ma­ja wszy­scy spo­tka­li się w Rzy­mie, w ma­leń­kim miesz­ka­niu od­da­lo­nym o kil­ka ki­lo­me­trów od pla­cu Świę­te­go Pio­tra, wy­naj­mo­wa­nym przez Je­lio Wa­si­lie­wa – se­kre­ta­rza at­taché obro­ny Am­ba­sa­dy Buł­ga­rii we Wło­szech. Tra­fi­li tam punk­tu­al­nie, bo tak ka­zał im czło­wiek, któ­ry od dwóch lat wy­zna­czał im za­da­nia i któ­re­go zna­li pod imie­niem Be­kir. Be­kir cze­kał na nich w to­wa­rzy­stwie trzech lu­dzi mó­wią­cych w in­nym ję­zy­ku. Wcze­śniej po­wie­dział każ­de­mu z nich, że cze­ka go „naj­waż­niej­sze za­da­nie”. O szcze­gó­łach mie­li po­roz­ma­wiać już bez­po­śred­nio.

Nar­ko­ty­ko­wy szmu­gler

O „Be­ki­rze” mó­wią du­żo ak­ta śledz­twa pro­wa­dzo­ne­go od 13 ma­ja 1981 ro­ku przez Wy­dział Śled­czy rzym­skiej pro­ku­ra­tu­ry. Ak­ta za­wie­ra­ją do­kład­ny prze­stęp­czy ży­cio­rys te­go czło­wie­ka. Na­zy­wał się Be­kir Ce­lenk i od po­ło­wy lat 70 zna­ny był tu­rec­kiej po­li­cji ja­ko je­den z naj­waż­niej­szych prze­myt­ni­ków nar­ko­ty­ków. W 1979 ro­ku Ce­lenk zo­stał aresz­to­wa­ny przez wła­dze Buł­ga­rii za prze­myt więk­szej ilo­ści nar­ko­ty­ków. Szyb­ko jed­nak wy­szedł zza krat.

Z ana­li­zy wło­skie­go kontr­wy­wia­du znaj­du­ją­cej się w ak­tach śledz­twa w spra­wie Ja­na Paw­ła II wy­ni­ka, że naj­praw­do­po­dob­niej Ce­lenk wy­szedł dla­te­go, że zo­bo­wią­zał się do współ­pra­cy z buł­gar­ski­mi służ­ba­mi spe­cjal­ny­mi. To o ty­le praw­do­po­dob­ne, że w 1980 ro­ku ten sam Ce­lenk przed­sta­wił swo­im buł­gar­skim ko­le­gom Ali Ag­cę ja­ko oso­bę wy­bra­ną do za­strze­le­nia pol­skie­go pa­pie­ża. Z akt śledz­twa wy­ni­ka, że Ag­cę do tej ro­li wy­ty­po­wał Asłan Sa­met – szef or­ga­ni­za­cji „Sza­re Wil­ki” (praw­do­po­dob­nie miał po­wią­za­nia z KGB), ko­le­ga i współ­pra­cow­nik Ce­len­ka. Je­go zda­niem Ag­ca był na ty­le do­brze wy­szko­lo­ny i zmo­ty­wo­wa­ny, że mógł bez żad­nych skru­pu­łów po­cią­gnąć za spust, mie­rząc do Ja­na Paw­ła II.

Cyn­gle z Ma­la­tyi

Ali Ag­ca i Oral Ce­lik – gdy spo­tka­li się w ta­jem­ni­czym miesz­ka­niu w Rzy­mie – by­li już do­bry­mi zna­jo­my­mi. Po­zna­li się w la­tach 60. w szko­le śred­niej w Ma­la­tyi w środ­ko­wej Tur­cji. Obaj jed­nak szyb­ko zre­zy­gno­wa­li z na­uki. Ag­ca – za­fa­scy­no­wa­ny ter­ro­ry­stycz­ny­mi ha­sła­mi „Sza­rych Wil­ków” – rzu­cił szko­łę, aby za­jąć się dzia­łal­no­ścią wy­wro­to­wą. Za­py­ta­ny przez prze­ło­żo­nych o in­ne oso­by, któ­re moż­na by­ło­by przy­jąć do or­ga­ni­za­cji, za­pro­po­no­wał wła­śnie Ce­li­ka. Ten się zgo­dził i ra­zem po­je­cha­li do Li­ba­nu, na obóz szko­le­nio­wy dla ter­ro­ry­stów arab­skich.

Ja­ko wy­róż­nia­ją­cy się uczest­ni­cy szko­le­nia w 1979 ro­ku za­czę­li otrzy­my­wać „za­da­nia spe­cjal­ne”. Naj­po­waż­niej­szym by­ło zle­ce­nie za­mor­do­wa­nia Ab­di Ipek­ci – tu­rec­kie­go dzien­ni­ka­rza nie­przy­chyl­ne­go ów­cze­snej wła­dzy. Ag­ca zo­stał za to za­bój­stwo ska­za­ny, jed­nak wkrót­ce póź­niej uciekł z wię­zie­nia. Zo­sta­ło jed­nak spo­ro wąt­pli­wo­ści wo­kół tej zbrod­ni. W la­tach 80. dzien­ni­kar­ka ame­ry­kań­ska Cla­ire Ster­ling do­tar­ła do do­wo­dów prze­ma­wia­ją­cych za tym, że to nie Ag­ca, tyl­ko Oral Ce­lik był za­bój­cą dzien­ni­ka­rza, zaś je­go wspól­nik wziął na sie­bie od­po­wie­dzial­ność za to. Do hi­po­te­zy tej po­wró­cił póź­niej sę­dzia Fer­di­nan­do Im­po­si­ma­to, któ­ry pro­wa­dził śledz­two w spra­wie za­ma­chu na Ja­na Paw­ła II.

Przy oka­zji wy­szło na jaw, że Ce­lik do­pu­ścił się in­nych za­bójstw (Ster­ling pi­sze o kil­ku­na­stu). Wszyst­ko wska­zu­je na to, że do­świad­cze­nie kry­mi­nal­ne obu mło­dych „Sza­rych Wil­ków” spra­wi­ło, że to wła­śnie oni zo­sta­li wy­bra­ni, aby zre­ali­zo­wać naj­waż­niej­szy ele­ment pla­nu za­ma­chu na pa­pie­ża. Tym bar­dziej, że wcho­dzi­ło w grę za­sto­so­wa­nie wa­rian­tu, w któ­rym je­den z nich jest w sta­nie wziąć od­po­wie­dzial­ność za dru­gie­go.

Noc­ne spo­tka­nie

Póź­nym wie­czo­rem 10 ma­ja 1981 ro­ku w rzym­skim miesz­ka­niu omó­wio­ne zo­sta­ły ro­le przy­pa­da­ją­ce każ­de­mu z uczest­ni­ków spi­sku na ży­cie pa­pie­ża. We­dług tej kon­cep­cji ro­lę eg­ze­ku­to­rów mie­li wziąć na sie­bie Ag­ca i Ce­lik. Ich za­da­nie po­le­ga­ło na tym, aby wy­pa­trzyć mo­ment, kie­dy pa­pież bę­dzie naj­bli­żej ich i wte­dy do nie­go strze­lać. Tak, aby za­bić. Ag­ca wziął na plac świę­te­go Pio­tra pi­sto­let ty­pu brow­ning, Ce­lik wziął be­ret­tę ka­li­ber 7,62 mi­li­me­tra. Obok nich miał sta­nąć Omer Ay – trze­ci, naj­młod­szy uczest­nik spi­sku. Ay spa­ko­wał ple­cak wy­peł­nio­ny gra­na­ta­mi hu­ko­wy­mi i pe­tar­da­mi, emi­tu­ją­cy­mi dym. Je­go za­da­nie po­le­ga­ło na tym, aby za­raz po za­ma­chu wy­wo­łać jak naj­więk­sze za­mie­sza­nie i pa­ni­kę na pla­cu Świę­te­go Pio­tra. Mia­ło to umoż­li­wić wszyst­kim ter­ro­ry­stom uciecz­kę.

Ta­jem­ni­ca za­bój­cy

To nie był ko­niec zbrod­ni­cze­go pla­nu. Czwar­ty Tu­rek – Se­dat Ka­dem (po­znał spi­skow­ców do­pie­ro wie­czo­rem 10 ma­ja) – miał sta­nąć za ni­mi uzbro­jo­ny w ka­ra­bin snaj­per­ski. Był trze­cim strzel­cem go­to­wym do za­bi­cia pa­pie­ża. Z ma­te­ria­łu zgro­ma­dzo­ne­go w śledz­twie wy­ni­ka, że miał strze­lać, gdy­by Ag­cy i Ce­li­ko­wi nie uda­ło się za­mor­do­wać Ja­na Paw­ła II. Ty­le tyl­ko, że Ka­dem mógł mieć jesz­cze je­den cel: za­bi­cie ko­le­gów – za­ma­chow­ców. Hi­po­te­za ta­ka po­ja­wi­ła się w 1983 ro­ku. Ana­li­zu­jąc za­pi­sy ka­mer na pla­cu Świę­te­go Pio­tra, tech­ni­cy wło­skiej po­li­cji zwró­ci­li uwa­gę, że Ka­dem – wi­dząc zbli­ża­ją­cy się pa­pa­mo­bi­le – usta­wił się w ta­kim miej­scu, że trud­no mu by­ło strze­lać do Ja­na Paw­ła II, a ła­two do dwóch ko­le­gów.

W trak­cie spo­tka­nia 10 ma­ja, spi­skow­cy po­zna­li rów­nież dwóch męż­czyzn z Buł­ga­rii. By­li to To­dor Aj­wa­zow – ka­sjer am­ba­sa­dy buł­gar­skiej oraz wspo­mnia­ny wcze­śniej Je­lio Wa­si­liew. Obaj by­li funk­cjo­na­riu­sza­mi wy­wia­du pra­cu­ją­cy­mi pod przy­kry­ciem dy­plo­ma­tów. Obie­ca­li po­moc w zor­ga­ni­zo­wa­niu uciecz­ki z pla­cu świę­te­go Pio­tra. W okre­ślo­nym miej­scu za­par­ko­wa­li sa­mo­chód mar­ki al­fa ro­meo na dy­plo­ma­tycz­nych nu­me­rach re­je­stra­cyj­nych. Trzej strzel­cy mie­li jak naj­szyb­ciej uciec z pla­cu, do­stać się w umó­wio­ne miej­sce i wsiąść do al­fy. Kie­row­ca miał ich od­wieźć aż do am­ba­sa­dy buł­gar­skiej. Tam w za­leż­no­ści od roz­wo­ju sy­tu­acji mie­li po­cze­kać od kil­ku­dzie­się­ciu go­dzin do kil­ku dni. Po­tem spe­cjal­ne sa­mo­cho­dy dy­plo­ma­tycz­ne mia­ły wy­wieźć ich do Tur­cji. Ty­le wy­ni­ka ze śledz­twa wło­skich pro­ku­ra­to­rów.

Nie­speł­nio­ny plan i wiel­kie pie­nią­dze

Tak mi­ster­nie uknu­ty plan w kul­mi­na­cyj­nym mo­men­cie za­wa­lił się. Pi­sto­let Ali Ag­cy za­ciął się po dru­gim wy­strza­le i ter­ro­ry­sta nie zdą­żył po­słać w stro­nę Ja­na Paw­ła II trze­ciej ku­li. Z ko­lei Oral Ce­lik po raz pierw­szy w swo­jej ka­rie­rze za­bój­cy spu­dło­wał. Eks­per­ty­za ba­li­stycz­na prze­pro­wa­dzo­na na po­le­ce­nie sę­dzie­go Fer­di­nan­do Im­po­si­ma­to wy­ka­za­ła, że Ce­lik mie­rzył do oj­ca świę­te­go, ale tra­fił w pal­ce ko­bie­tę sto­ją­cą w po­bli­żu pa­pa­mo­bi­le.

Na­tych­miast po strza­łach gwar­dzi­ści szwaj­car­scy (straż przy­bocz­na pa­pie­ży) osło­ni­li swo­imi cia­ła­mi Ja­na Paw­ła II, a kie­row­ca pa­pa­mo­bi­le ru­szył do szpi­ta­la. Wte­dy Omer Ay rzu­cił w tłum gra­na­ty hu­ko­we i pe­tar­dy, a Oral Ce­lik i Se­dat Ka­dem za­czę­li ucie­kać z pla­cu Świę­te­go Pio­tra. Ag­cy się to nie uda­ło. Gdy tyl­ko pró­bo­wał prze­ła­do­wać brow­nin­ga, aby da­lej strze­lać do pa­pie­ża, rzu­ci­ła się na nie­go sto­ją­ca obok za­kon­ni­ca – sio­stra Let­ty­cja. Do­szło mię­dzy ni­mi do sza­mo­ta­ni­ny. Krzy­czał: to nie ja, nie ja strze­la­łem, a ja mu od­po­wie­dzia­łam: wi­dzia­łam, że to pan – ze­zna­wa­ła póź­niej w śledz­twie za­kon­ni­ca.

Ta sza­mo­ta­ni­na zgu­bi­ła ter­ro­ry­stę. Sil­niej­szy i bar­dziej wy­spor­to­wa­ny Ag­ca nie zdą­żył przez nią uciec i kil­ka se­kund póź­niej zo­stał za­trzy­ma­ny przez ka­ra­bi­nie­rów. Tra­fił do aresz­tu, a po­tem do są­du. Usły­szał wy­rok za pró­bę po­zba­wie­nia ży­cia pa­pie­ża i tra­fił do wię­zie­nia. W 2000 ro­ku da­ro­wa­no mu ka­rę na pod­sta­wie amne­stii, jed­nak ter­ro­ry­sta nie wy­szedł z wię­zie­nia. Zo­stał prze­ka­za­ny wła­dzom w Tur­cji, a te umie­ści­ły go w wię­zie­niu w An­ka­rze, aby od­był ka­rę za za­bój­stwo Ab­di Ipek­ci. 18 stycz­nia 2010 ro­ku Ag­ca wy­szedł z wię­zie­nia ja­ko czło­wiek wol­ny.

Już przed bra­mą wię­zien­ną na Ag­cę cze­kał tłum dzien­ni­ka­rzy. Za­ma­cho­wiec chęt­nie z ni­mi roz­ma­wiał. Naj­pierw uda­wał sza­leń­ca. Mó­wił, że jest Chry­stu­sem, za­po­wia­dał, że nie­ba­wem na­stą­pi ko­niec świa­ta. Po­tem zdra­dził, że ja­ko czło­wiek wol­ny ujaw­ni w koń­cu wszyst­ko, co ma do po­wie­dze­nia, bo spra­wa za­ma­chu na Ja­na Paw­ła II bar­dzo mu cią­ży i wzbu­dza w nim wy­rzu­ty su­mie­nia.

Jesz­cze te­go sa­me­go dnia w biu­rze ad­wo­ka­ta Ag­cy roz­dzwo­ni­ły się te­le­fo­ny. Dzien­ni­ka­rze z ca­łe­go świa­ta za­czę­li dzwo­nić z proś­ba­mi o wy­wiad, z ofer­tą wy­da­nia książ­ki. Ag­ca wy­ra­żał za­in­te­re­so­wa­nie, ale póź­niej szo­ko­wał ce­na­mi. Miał w czym wy­bie­rać, bo dzwo­ni­li rów­nież pro­du­cen­ci fil­mo­wi za­in­te­re­so­wa­ni fil­mem ujaw­nia­ją­cym ku­li­sy za­ma­chu na Ja­na Paw­ła II. Osta­tecz­nie sta­nę­ło na 320 ty­sią­cach eu­ro za wy­wiad, po­nad mi­lion za książ­kę i jesz­cze ko­lej­ny mi­lion za film. 52-let­ni Ali Ag­ca, po po­nad 28 la­tach spę­dzo­nych w wię­zie­niu szyb­ko zo­stał bo­ga­tym czło­wie­kiem.

Aby utrzy­mać lu­kra­tyw­ne per­spek­ty­wy na przy­szłość, Ag­ca po­trze­bo­wał roz­gło­su. Przez la­ta spę­dzo­ne w wię­zie­niu uczył się te­go, jak za­pew­niać so­bie roz­głos. Gdy tyl­ko stał się wol­nym czło­wie­kiem, jed­ne­mu z dzien­ni­ka­rzy udzie­lił wy­wia­du, w któ­rym za­po­wie­dział, że bę­dzie wy­stę­po­wał o pol­skie oby­wa­tel­stwo, aby zo­stać człon­kiem na­ro­du, z któ­re­go wy­wo­dził się Jan Pa­weł II. „Czy bra­cia mo­gą mieć róż­ne oby­wa­tel­stwo?” – py­tał Ag­ca, wspo­mi­na­jąc sło­wa pa­pie­ża, któ­ry na­zwał go swo­im bra­tem. De­kla­ra­cja ta wy­wo­ła­ła w Pol­sce obu­rze­nie. Mi­ni­ster spraw za­gra­nicz­nych Ra­dek Si­kor­ski na­zwał po­mysł „ab­sur­dal­nym”. Osta­tecz­nie ter­ro­ry­sta nie przy­je­chał do Pol­ski, jed­nak świet­nie przy­po­mniał świa­tu o swo­im ist­nie­niu.

Od ban­dzio­rów do biz­nes­me­nów

Je­go ko­le­dzy szyb­ciej cie­szy­li się wol­no­ścią. Gra­na­ty hu­ko­we rzu­co­ne przez Ome­ra Aya spo­tę­go­wa­ły cha­os i za­mie­sza­nie i po­zwo­li­ły im uciec. Wszy­scy trzej do­bie­gli do al­fy ro­meo za­par­ko­wa­nej w po­bli­żu pla­cu świę­te­go Pio­tra. Kie­row­ca za­wiózł ich do am­ba­sa­dy buł­gar­skiej. Tam wszy­scy spę­dzi­li kil­ka ko­lej­nych dni. Po­tem wsie­dli do du­że­go mi­kro­bu­su na­le­żą­ce­go do am­ba­sa­dy buł­gar­skiej. Mi­kro­bus miał dy­plo­ma­tycz­ne nu­me­ry re­je­stra­cyj­ne, przez co nie mógł być kon­tro­lo­wa­ny przez po­li­cję. Mi­kro­bus – omi­ja­jąc kon­tro­le gra­nicz­ne – po­je­chał przez Tur­cję do Buł­ga­rii. W Tur­cji wy­siadł Se­dat Ka­dem. Oral Ce­lik po­je­chał do Buł­ga­rii.

Omer Ay wy­ko­rzy­stał sfał­szo­wa­ny pasz­port, aby wy­je­chać do RFN. Tam jed­nak zo­stał szyb­ko zde­ma­sko­wa­ny i tra­fił do aresz­tu. Z wnio­skiem o je­go eks­tra­dy­cję zwró­ci­ły się wła­dze tu­rec­kie i wło­skie. W tym dru­gim kra­ju miał zo­stać oskar­żo­ny o współ­udział w za­ma­chu na pa­pie­ża. Po raz pierw­szy w hi­sto­rii Nie­miec zda­rzy­ło się, aby o jed­ne­go za­trzy­ma­ne­go upo­mi­na­ły się aż dwa kra­je na raz. Spra­wę mu­siał roz­strzy­gnąć Sąd Naj­wyż­szy, któ­ry stwier­dził, że w ta­kiej sy­tu­acji pierw­szeń­stwo ma ten kraj, z któ­rym umo­wa o eks­tra­dy­cję za­war­ta zo­sta­ła wcze­śniej. Tym kra­jem by­ła Tur­cja i w 1982 ro­ku Ay zo­stał prze­wie­zio­ny do Tur­cji.

W wię­zie­niach spę­dził tyl­ko pięć lat, ska­za­ny za drob­ne prze­stęp­stwa kry­mi­nal­ne po­peł­nio­ne przed 1981 ro­kiem. W 1987 ro­ku wy­szedł ja­ko czło­wiek wol­ny, jed­nak od tam­te­go cza­su ni­g­dy już nie wy­je­chał z kra­ju. Pie­nią­dze zdo­by­te pod­czas dzia­łal­no­ści prze­stęp­czej za­in­we­sto­wał w ma­ły ho­tel w An­ta­lyi, któ­ry dziś jest je­go źró­dłem utrzy­ma­nia. Po wyj­ściu z wię­zie­nia Ay wy­co­fał się z dzia­łal­no­ści prze­stęp­czej. Dziś wie­dzie spo­koj­ne ży­cie w An­ta­lyi, pro­wa­dząc swój ho­tel. Co cie­ka­we: je­go ho­tel znaj­du­je się w ofer­cie biur po­dró­ży, tak­że pol­skich, któ­rych wła­ści­cie­le nie wie­dzą, że na­krę­ca­ją in­te­res współ­spraw­cy za­ma­chu na Ja­na Paw­ła II.

Rów­nież spo­koj­nie, choć nie­co bli­żej „świa­ta” ży­je Se­dat Ka­dem. Już w sierp­niu 1981 ro­ku tra­fił do wię­zie­nia za prze­stęp­stwa po­peł­nio­ne w ra­mach dzia­łal­no­ści w „Sza­rych Wil­kach”. Ka­dem przy­znał się do wszyst­kich za­rzu­tów, wy­ra­ził skru­chę i obie­cał po­pra­wę ży­cia. Choć gro­zi­ło mu na­wet dwa­dzie­ścia lat wię­zie­nia, tra­fił za krat­ki tyl­ko na pięć lat i czę­sto ko­rzy­stał z prze­pu­stek. Wy­szedł w 1986 ro­ku i po­sta­no­wił już ni­g­dzie nie wy­jeż­dżać. Tym bar­dziej, że Wło­chy upo­mnia­ły się o je­go eks­tra­dy­cję, aby po­sta­wić go przed są­dem za współ­udział w za­ma­chu na pa­pie­ża. Jed­nak tu­rec­ki sąd od­mó­wił eks­tra­dy­cji. Ka­dem za­in­we­sto­wał wszyst­kie swo­je pie­nią­dze w ma­ły bu­tik z pa­miąt­ka­mi w hi­sto­rycz­nej dziel­ni­cy Istam­bu­łu. Pro­wa­dzi go do dziś.

Naj­więk­szą ka­rie­rę biz­ne­so­wą zro­bił za to Oral Ce­lik. Nie nie­po­ko­jo­ny przez ni­ko­go do­tarł mi­kro­bu­sem am­ba­sa­dy buł­gar­skiej aż do Buł­ga­rii. I na­tych­miast wró­cił do szmu­glo­wa­nia nar­ko­ty­ków. Przez sie­dem lat za­ro­bił na tym for­tu­nę. Wpadł w 1988 ro­ku i tra­fił do wię­zie­nia, ale wy­rok zła­go­dzo­no, bo współ­pra­co­wał z or­ga­na­mi ści­ga­nia. Ka­ra skoń­czy­ła się w 1993 ro­ku, ale wte­dy upo­mniał się o nie­go wło­ski wy­miar spra­wie­dli­wo­ści. Buł­gar­ski sąd zgo­dził się na eks­tra­dy­cję i Ce­lik zo­stał prze­wie­zio­ny do Rzy­mu. Tam szyb­ko sta­nął przed są­dem oskar­żo­ny o pró­bę za­mor­do­wa­nia pa­pie­ża. Ko­ron­nym do­wo­dem by­ło zdję­cie wy­ko­na­ne na pla­cu Świę­te­go Pio­tra, przed­sta­wia­ją­ce Ce­li­ka mie­rzą­ce­go z pi­sto­le­tu do pa­pie­ża. Jed­nak ter­ro­ry­sta wy­parł się wszyst­kie­go, a je­go ad­wo­kat za­kwe­stio­no­wał wia­ry­god­ność zdję­cia (nie moż­na by­ło na nim roz­po­znać twa­rzy strzel­ca). Ad­wo­kat Tur­ka prze­ko­nał też sąd do ko­niecz­no­ści prze­słu­cha­nia Ag­cy. Ag­ca ze­znał, że Ce­lik nie strze­lał do pa­pie­ża.

Ku zdu­mie­niu wszyst­kich wło­ski sąd unie­win­nił oskar­żo­ne­go. Ter­ro­ry­sta od­zy­skał pasz­port i ja­ko wol­ny czło­wiek wró­cił do Tur­cji. Oże­nił się, za­pra­gnął sta­bi­li­za­cji i spo­ko­ju. Udzie­lił wy­wia­du ame­ry­kań­skie­mu dzien­ni­ka­rzo­wi, w trak­cie któ­re­go przy­znał się do udzia­łu w za­ma­chu na pa­pie­ża. Wy­dał rów­nież książ­kę o ku­li­sach za­ma­chu. Wło­skie wła­dze okre­śli­ły ją sło­wem „bzdu­ra”, jed­nak umie­jęt­nie pro­wa­dzo­na kam­pa­nia re­kla­mo­wa wo­kół książ­ki za­gwa­ran­to­wa­ła jej świet­ną sprze­daż i w efek­cie po ro­ku na kon­to Ce­li­ka wpły­nę­ło po­nad sto ty­się­cy do­la­rów. By­ły ter­ro­ry­sta za­in­we­sto­wał wszyst­kie pie­nią­dze z prze­stęp­czej dzia­łal­no­ści w swój biz­nes. Za­ło­żył dwie fir­my, a po­tem ku­pił klub spor­to­wy w ro­dzin­nej Ma­la­tyi. Do dziś jest je­go sze­fem. Suk­ces je­go firm i klu­bu pił­kar­skie­go wy­win­do­wał Ce­li­ka na człon­ka wpły­wo­we­go klu­bu biz­ne­so­we­go w Tur­cji sku­pia­ją­ce­go naj­lep­szych przed­się­bior­ców. Je­go mrocz­na prze­szłość jest ta­jem­ni­cą po­li­szy­ne­la i na ni­kim w Tur­cji już dziś nie ro­bi wra­że­nia.

Bez cią­gu dal­sze­go

Spi­skow­cy, któ­rzy 10 ma­ja 1981 ro­ku w miesz­ka­niu buł­gar­skie­go dy­plo­ma­ty w Rzy­mie oma­wia­li szcze­gó­ły pla­nu za­mor­do­wa­nia Ja­na Paw­ła II, ni­g­dy już się ra­zem nie spo­tka­li. Dwaj Buł­ga­rzy zgi­nę­li w dziw­nych oko­licz­no­ściach w la­tach 90. za­raz po tym, jak sę­dzia Fer­di­nan­do Im­po­si­ma­to uzy­skał zgo­dę na ich prze­słu­cha­nie. Wkrót­ce po­tem, na wnio­sek wło­skich śled­czych, tu­rec­ki sąd wy­dał zgo­dę na eks­tra­dy­cję Be­ki­ra Ce­len­ka. Jed­nak dzień przed pla­no­wa­nym ter­mi­nem eks­tra­dy­cji Ce­lenk zo­stał zna­le­zio­ny mar­twy w wię­zien­nej ce­li, a oko­licz­no­ści je­go śmier­ci do dziś bu­dzą wąt­pli­wo­ści. Ali Ag­ca i Oral Ce­lik, choć przez la­ta by­li bli­ski­mi przy­ja­ciół­mi, dziś nie pro­wa­dzą wspól­nych in­te­re­sów. Z po­zo­sta­ły­mi uczest­ni­ka­mi spi­sku nie roz­ma­wia­ją. Po­dob­no Ag­ca ma do nich żal. Za to, że wziął ca­łą wi­nę na sie­bie, ni­g­dy ich nie wsy­pał, a oni, gdy ucie­kli z Rzy­mu, nie wspar­li fi­nan­so­wo je­go ro­dzi­ny w ta­kim stop­niu, jak chciał. Oni ma­ją żal do nie­go, że chce jak naj­wię­cej za­ro­bić na opo­wia­da­niu o za­ma­chu i nie chce się z ni­mi po­dzie­lić.

Le­szek Szy­mow­ski
http://www.warszawskagazeta.pl/

Komentarze 22 do “Ko­man­do za­bój­ców”

  1. Easy Rider said

    Proponuję spojrzeć inaczej na sprawę zamachu z 13 maja 1981 r., który był dla mnie ewidentną mistyfikacją, a jednocześnie operacją fałszywej flagi i tutaj proponowałbym przeczytanie artykułu sprzed ponad 6 lat oraz dyskusji pod nim:

    https://prawda2.info/viewtopic.php?t=216&postdays=0&postorder=asc&start=0

    [Część linków nie będzie aktualnych, ze względu na znaczny upływ czasu].

    Dzisiaj inne spojrzenie na ten zamach jest możliwe tym bardziej, że jesteśmy bogatsi o wiedzę na temat roli, jaką naprawdę odegrał JPII w układzie polityki światowej i NWO, jak również w odniesieniu do samego Kościoła.

  2. Nemo said

    Ad.1

    Ciekawy artykuł panie Easy Rider,lecz,niestety,nie mogę go opublikować.Ciekawe dlaczego.

  3. Ość said

    Pic na wodę, fotomontaż. Są jeszcze naiwniacy, którzy w to wierzą. Niestety.
    Brawo Easy Rider!!!

  4. Zbigniew Козил said

    My, zdaniem nieskromnym artykuł Easy Rider jest jeszcze bardziej bałamutny niż ten. No i powiedzmy sobie szczerze, tam tylko ze trzy linki działają (niewiele warte), a nie niektóre nie działają.

  5. Easy Rider said

    Ad 4 .

    Szanowny Panie Козил – nic nie stoi na przeszkodzie w wyrażeniu swojej konkretnej opinii na ten temat, jeżeli Pan ją posiada, natomiast jeżeli nie, to prosiłbym o powstrzymanie się od zaczepnych komentarzy.

    Niestety, w tego rodzaju przypadkach (podobnie jak 9/11 lub Smoleńsk) jesteśmy zmuszeni poruszać się na poziomie spekulatywnym, chociaż zawsze są do dyspozycji jakieś dowody, które pozwalają wykluczyć (wprost lub nie wprost) prawdopodobieństwo oficjalnej narracji. W przypadku zamachu z 13 maja 1981, takim dowodem jest brak śladów krwi na papieskiej sutannie (zarówno z przodu, jak i z tyłu) , której JPII miał jakoby utracić 3,5 l. Czy widział Pan gdziekolwiek zdjęcie z tego zamachu, ukazujące obficie zakrwawioną sutannę JPII, w stopniu uzasadniającym upływ tej ilości krwi?

    Popatrzmy jeszcze raz na to zdjęcie:

    JPII upada jakoby po postrzeleniu, ale na sutannie widać tylko kilka niewielkich kropek krwi, mogących pochodzić od zranionego (w bliżej nieokreślony sposób – jeśli w ogóle) kciuka. Twarz w ogóle nie wyraża bólu, a na sutannie nie widać żadnego śladu zakrwawienia pochodzącego od rany z broni palnej (kal. 9 mm). Dwaj ochroniarze jakby ze zdziwieniem zaglądają przez ramię, aby zobaczyć ślad postrzału, ale niczego nie mogą dostrzec.

  6. Zbigniew Козил said

    Dobrze, że chce pan być rzeczowy.

    Zdjęcie panem przysłane pochodzi z fakt.pl. Czy ja mam wierzyć w wiarygodność tego zdjęcia? W jakim kontekście zostało ono wykorzystane?

    „Twarz w ogóle nie wyraża bólu”

    Nie wiem, jak pan to ocenia. Człowiek jest zapewne w szoku. Ból odczuwalny wcale nie musi pojawiać się natychmiast. Może i nie chciał pokazać bólu.

    „a na sutannie nie widać żadnego śladu zakrwawienia pochodzącego od rany z broni palnej”

    Ano, jakby nie ma. Niewiele to dowodzi.

    Ma pan rację: „zmuszeni jesteśmy poruszać się na poziomie spekulatywnym”. Czy prokuratura rzymska opublikowała dostępne im dane?

    Moje zastrzeżenia dotyczą też tekstu na tej stronie:

    „W okre­ślo­nym miej­scu za­par­ko­wa­li sa­mo­chód mar­ki al­fa ro­meo na dy­plo­ma­tycz­nych nu­me­rach re­je­stra­cyj­nych. Trzej strzel­cy mie­li jak naj­szyb­ciej uciec z pla­cu, do­stać się w umó­wio­ne miej­sce i wsiąść do al­fy. Kie­row­ca miał ich od­wieźć aż do am­ba­sa­dy buł­gar­skiej.”

    Absolutny absurd. W sytuacji gdy całe Rzym został postawiony na nogi, oni uciekają autkiem z dyplomatycznymi rejestracjami które na nich oczekiwało, i uciekają do ambasady bułgarskiej. Trzymajcie mnie, bo posikam się ze śmiechu…

  7. Zbigniew Козил said

    A jeszcze, Panie Easy, zastrzeżenia do pana artykułu, w zasadzie jedno. Pisze pan tam:

    „Nie tylko, że nie widać żadnej twarzy, to można odnieść wrażenie, że ręka widoczna na zdjęciu nie należy do żadnej osoby, gdyż powinien być widoczny co najmniej zarys głowy właściciela tej ręki, tym bardziej, że Agca jest raczej wysokiego wzrostu. Nie jest to też odległość 2-3 metrów,
    lecz co najmniej 5 m. Dłoń trzymająca pistolet wydaje się być nieproporcjonalnie większa niż osób stojących bliżej i nie wiadomo, czy nie jest to w związku z tym fotomontaż?”

    Na tym buduje pan dalsze przesłanki.

    „nie widać żadnej twarzy” – w tym zgoda.

    „ręka widoczna na zdjęciu nie należy do żadnej osoby” – no nie wiem. Trudno to określić. Zdjęcie niewyraźne.

    „Nie jest to też odległość 2-3 metrów” – po mojemu to jest właśnie ze 3 metry.

    „Potwierdza to jakby linia strzału, która jest skierowana raczej w nogi papieża”

    Na tym też buduje pan swoją teorię.

    Ależ nie, ze zdjęcia wynika raczej, po mojemu, że pistolet jest wycelowany w brzuch. Tylko że położenie pistoletu można zmienić w jednej setnej sekundy. Nie wiemy, kiedy dokładnie zdjęcie było wykonane.

  8. osoba prywatna said

    Tu prawdopodobnie, jedno z takich komand.
    http://www.wired.com/threatlevel/2010/02/dubai-assassination-has-hallmarks-of-mossad/

  9. revers said

    To pryszcz, okazuje sie ze dwoch agentow FBI prowadzacych braci czeczenow w Bostonie, wypadli z helikoptera.

  10. Fran SA said

    Osobiscie nie mam zdania na temat tego zamachu. Moze byl sfingowany, a moze prawdziwy.
    Ale od samego poczatku podawane byly sprzeczne informacje. Mial to byc zamach zorganizowany przez komune bulgarska, a ten Turek to mial byc bulgarskim Turkiem..
    Co najbardziej zastanawia, to wspolne dla wszystkich zamachowcow szczegolowe dane biograficzne,
    i informacja, ze wszystkie wladze scigania mialy zamachowca od dawna na oku; a nawet byly uprzedzone o zamachu. Ten wzorzec sie powtarza wlasciwie w kazdym zamachu.
    W tym artykule za duzo jest tych szczegolow o spotkaniach, treningach, i dokladne informacje o podrozach a nawet o czym i kiedy rozmawiali i jak sie przygotowywali do zamachu… troche to podejrzane, ze tak za nim chodzily wladze krok w krok, a do Placu Sw. Piotra nie dotarly. I wtedy jeszcze nie bylo papamobilu!
    A i niewiele wiem na temat browningow uzywanych w zamachach.. (‚ ..w ostatniej chwili browning sie zacial)..’
    I marzy mi sie ogladanie Turka w arabskim obozie dla terrorystow!!!!! Ciekawe, kto go tam widzial?
    Zupelnie zdumiewajaca jest informacja, ze wielbiciel Allacha napada na glowe kosciola katolickiego. Jest to absolutna bzdura, poniewaz Koran uznaje wiare w Jezusa, a zaden wierzacy muzulmanin nie napadnie na kosciol, bo uwaza, ze to dom bozy…
    Ten caly tekst jest napisany tak jak za dobrych czasow ubeckiej propagandy; styl troche wiecowy: ‚wychowani na bezwglednych zabojcow’; ‚mlodzi, pelni energii wyszkoleni w arabskich obozach dla terrorystow’; i najlepsze: „przepelnieni nienawiscia i idea walki z imperializmem i Watykanem. Gotowi zamordowac kazdego, kogo uwazali za wroga”.
    I do tego handlowali narkotykami!
    Wiec albo Turek nie byl religijnym albo nie byl zamachowcem.
    Wlasciwie zaden z podawanych motywow zamachu nie jest wiarygodny. Bo gowno Turkom do Watykanu.
    A juz zupelnie nie rozumiem dlaczego Papiez JPII odwiedzil Agce w wiezieniu i go przepraszal.
    W ogole, troche za duzo cyrku w tym Watykanie. Kto otrul poprzedniego papieza?

  11. Jan said

    Podobnie jak przedmówca nie mam przekonania czy zamach był mistyfikacją czy faktycznym zdarzeniem. Możliwe, że Easy Rider wpis nr 1 ma rację. Dostrzegam tu dopust Boży stanowiący coś jakby przypomnienie dla JP II aby zapoznał się z treścią Tajemnicy Fatimskiej dla zatrzymania ”reform soborowych”. Być może był to ostatni czas kiedy mógł tego dokonać. Wówczas modernizm jeszcze tak mocno nie utrwalił się we wszystkich Diecezjach i Parafiach na świecie. Pisali, że JP II będąc w szpitalu zwrócił się o dokumenty dotyczące Fatimy i zapoznał się z nimi. Jednak nic z tego nie wyszło poza kontynuacją wcielania ”ducha soboru”. Papież cudem uratowany, jak sam głosił, dzięki cudownej interwencji Najświętszej Panny Maryi chyba inaczej by postępował po zamachu.

  12. revers said

  13. revers said

    http://www.youtube.com/watch?v=vEyCAM8phzs

  14. RomanK said

    http://photos.denverpost.com/2013/05/13/photos-on-this-day-may-13-1981-pope-john-paul-ii-shot-in-st-peters-square-in-rome/#2

  15. Rysio said

    re 12. Zaraz po proteście, wszyscy pobiegli do sąsiedniego sklepu bo rzucili tańą genetyczną kukurydzę.

    No i gdyby przed budynkiem był trawnik, to nie było by protestu – bo w Japoni, tak samo jak w Niemczech nie wolno deptać trawników.

    🙂 🙂 🙂

  16. Easy Rider said

    Ad 6, 7 – Z. Козил

    Przyznam, że nie zwróciłem nawet uwagi na źródło tego zdjęcia z momentu zamachu, gdyż takich źródeł jest w sieci setki, ale jakie to ma znaczenie po ponad 30 latach? Chyba nie sądzi Pan, że wykonali je dziennikarze „Faktu”, który ukazuje się od 2003 r?

    O ile jeszcze można dyskutować na temat wyrazu twarzy, to brak obfitych śladów krwi na sutannie jest zbyt oczywistą okolicznością, świadcząca o mistyfikacji. Aby nie być gołosłownym, posłużę się kadrem z filmu „Karol – człowiek, który został papieżem” z Piotrem Adamczykiem w roli głównej, z widokiem właśnie tej plamy krwi:

    Tak też to powinno było wyglądać w chwili zamachu (albo i gorzej), bo w końcu te 3,5 l to nie przelewki – ale w rzeczywistości skończyło się na kilku kroplach jakiejś substancji imitującej krew.

    Nie będę się kłócił o to, jak jest skierowany pistolet widoczny na zdjęciu, natomiast nie ulega chyba kwestii, że jeżeli rana papieża stojącego na samochodzie pochodziła od strzału oddanego z poziomu „0”, to lot kuli musiał być stromy i nie mógł zranić turystek stojących za papieżem. Mam nadzieję, że jako fizyk nie jest Pan również zwolennikiem poglądu, jakoby kula (prowadzona ręką NMP!) wykonywała jakieś dziwne zakrętasy w ciele JPII, omijając ważne organy.

    Jeszcze to zdjęcie do przemyślenia – w szpitalu, 6 dni po zamachu (dzięki Panie Romanie za link do zdjęć o dużej rozdzielczości). Ten dziwnie żywy, normalny wyraz twarzy papy i to niewytłumaczalne, jednakowe zabandażowanie obu łokci (czy raczej przedramion), mimo że przecież tylko jeden miał być zraniony.

    http://nhregister.slideshowpro.com/albums/047/905/album-393132/cache/0513pope016.sJPG_900_540_0_95_1_50_50.sJPG?1369508314

    W sprawie tego zamachu od początku coś śmierdziało, ale potrzeba było odpowiedniego dystansu czasowego i odejścia „Słoneczka”, aby na spokojnie to wszystko przemyśleć i przeanalizować.

  17. revers said

    cale te zascie z JP2 pachnie amatorszczyzna ( zacinanie sie uzytej broni podcza akcji) , mimo ze autor artykulu stara sie nadac to grozy wydarzeniu, wykazac wysokie umiejetnosci terrorystyczne po szkoleniach w Libanie.

    Jesli juz mowic o szwadronach smierci to powinno zwrocic sie uwage na dwie grupy jedna wykonawcza, druga zabezpieczajaca z opcja jak cos nie wyjdzie tak, za duzo zostawionych sladow to likwiduje sie grupe wykonawcza vide post Ad13, wylatuacy agenci specjalni FBIej z helikopteru.

    AD15 takich protestow odbylo sie kilka w roznych czeciach swiata bo i Australi, Holandii, Anglii, Francji, a problem jest powazny bo koszerne MONsanto, dawniej o nazwie Orange spryskujaca pola ryzowe Wietnamczykom shitami, wykupilo juz centrale nasienictwa w PL.

    Co z tego ze protesty, petycje, jak dziurawe jest prawo, ustawione za pieniadze ustawy z lukami pod koszerne korporacje.

  18. Wandaluzja said

    Bułgarska bezpieka aresztowała tureckich przemytników narkotyków do Europy Zachodniej, którzy finansowali prawicową organizację terrorystyczną Szare Wilki. Szlak wiódł z Bułgarii do Polski – może bułgarską pocztą dyplomatyczną – skąd były bezpieczne przejścia do RFN.
    Szare Wilki musiały się Wykupić przed LIKWIDACJĄ przez władze Turcji Zamordowaniem Papieża, do czego wybrano 4 egzekutorów: 2 miało strzelać z broni krótkiej, jeden rzucać w tłum petardy, co miało umożliwić strzelcowi wyborowemu Dobicie. Oddano jednak tylko 3 strzały: 2 Ali Agca i jeden Oral Celik, a snajper w ogóle nie wystrzelił. Było więc stanowisko snajpera i jego BROŃ, co Śledztwo i Sąd pomijały.
    Dowódca akcji na Placu Św. Piotra Oral Celik MIAŁ POWÓD, żeby wpraszać się na proces Ali Agcy: SZARPIECIE CYNGLA, KTÓRY O SPRAWIE POJĘCIA NIE MA, PRZESŁUCHAJCIE MNIE.
    Le­szek Szy­mow­ski http://www.warszawskagazeta.pl/ pisze, że bał się o własne życie więc wolał siedzieć we włoskim więzieniu, i napisał książkę o kulisach Zamachu, którą włoski sąd skwitował jako BZDURY. W związku z tym zastanawiało mnie, DLACZEGO Zamach, a tym samym i książkę „Bzdury”, wzięła na SIEBIE Urszula Sipińska, co OŚMIESZYŁO włoską jurysdykcję, że musiał ją Ratować Prezydent Reagan.
    Sipińska mogła sobie na to pozwolić, gdyż w razie jej przesłuchania Wypłynęłaby sprawa, że Zamach SPOWODOWAŁA Armia Amerykańska zarekwirowaniem SKARBU WIŚLAN, znalezionym przy pomocy sprzętu amerykańskiego. Za Solidarności I we wrocławskim Muzeum Archeologicznym w pałacu Królewskim była Krakowska wystawa SKARB WIŚLAN – w celu ZALEGALIZOWANIA interpretowania go przez Krakowską Szkołę Archeologiczną Oskara Schindlera (szofera Hitlera i męża Frauliny Rzeszy, szefowej holokaustycznego haremu Boskiego Adolfa i Niemieckiego Komitetu NKWD-SS na Hradczanie) do czego ja dopuścić nie mogłem, gdyż miało to poważne następstwa finansowe.
    O ile komuniści taktowali mnie oględnie to klerykałowie nie kryli satysfakcji, że PIES SZCZEKA A KARAWANA IDZIE DALEJ, więc zacząłem krzyczeć: DAJĘ ZŁOTO AFRYKI ZA ZABICIE ŻYWCA KRAKOWSKIEGO OD ZAWODOWEGO KOPULANTA, mając na myśli Oskara Schindlera, który kładł się do łóżka KILKOMA na raz Żydówkami, żeby uzmysłowić, że Karawana ze zlotem afrykańskim zwycięstwem nie jest.
    Z tego powodu zostałem oskarżony przez Frasyniuka – przydupasa Jego Eminencji – o Zamach na Jana Pawła II, wobec czego jako Zleceniodawca Zamachu wystąpiła Urszula Sipińska. U Maruchy czytałem, że to USi zamordowała we Włoszech Annę German, o co oskarżano złodzieja Feliczitę. AG uratowano, ale nie wyszła z tego i na to umarła. AG byla komunistką a USi „endeczką”.

  19. Re: Artykul.

    Mam w zasadzie tylko jedno pytanie: „Jesli byli to wrogowie Jana Pawla II to dlaczego dopuscili (lub zdecydowali) sie do publicznego zamachu na niego dajac do zrozumienia ze cos nie jest tak z Papiezem???
    (mogli – jesli to byli wrogowie – dokonac mordu dokladnie w taki sam sposob jak dokonali na Pawle I w ciszy i spokoju na terenie samego Watykanu)…

    Czyli z logicznego punktu widzenia, zmachowcy byli przyjacielami Kosciola a wrogami Watykanu do ktorego (na teren) nie mieli fizycznego dostepu by zrobic (lub probowac zrobic) jakies „przetasowania” w kardynalskiej masonerii…

    =============================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

  20. Błysk said

    Autor artykułu Leszek Szymowski pisuje w „Najwyższym Czasie” niejakiego Korwina Mikkego,gdzie specjalizuje się w tekstach antyrosyjskich,a nawet chwali się swoimi głupimi pytaniami po0d adresem Rosjan. Krótko mówiąc , m.zd. mętna postać i dziwię się ,że go wpuszczono na ten portal. Pomijając kwestie czy był to fikcyjny czy prawdziwy zamach ,a mzd. był prawdziwy ,trzeba zdać sobie sprawę z tego że w tym czasie sowieck9ie służby tajne były dowodzone przez Jurija Andropowa,żyda,który wspólnie ze służbami tajnymi państw zachodnich przygotowywał pierestrojkę Gorbaczowa czyli upadek ZSRR i rządy w tym państwie żydo-masońskie. Tak że właściwie nie robi różnicy kto zrobił zamach na JPII , wschód czy zachód.Mzd. jednak zachód ,bo masoneria , na skutek braku informacji o tym kim jest JPII postanowiła go zlikwidować , by nie usunął on już ujawnionych 121 masonów w Kościele. I to była właściwa przyczyna zamachu,fikcji zamachu trudno sobie wytłumaczyć . Mówi się także,że przed zamachem JPII był bardziej ortodoksyjny. Ale całe zamieszanie okazało się niepotrzebne., bo JPII nie był przeciwnikiem masonerii

  21. Guła said

    Tak jak i nie ma różnicy w ewentualnych sprawcach wypadku na Siewiernym pod Smoleńskiem ponieważ takiego rozwiązania wymagało podejście handlowe wg traktaciku. A wiadomo że jeżeli handele to musi być ten kupujący i ten co sprzedaje no i absolutnie konieczni są … pośrednicy

  22. […] Ich mocodawcy i opiekunowie z tajnych służb zginęli w niewyjaśnionych okolicznościach. https://marucha.wordpress.com/2013/05/25/ko­man­do-za­boj­cow/ […]

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: