Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    revers o Po wyborach, czas na pleb…
    Boydar o Wolne tematy (45 – …
    gorej o Rozbić system samowładzy
    Bezpartyjna o Wolne tematy (45 – …
    Marek o Rozbić system samowładzy
    JARNO o Odnośne refleksje po pierwszej…
    piwowar o Czy Duda zatańczy kazaczo…
    Godzimir o Rozbić system samowładzy
    Boydar o Wolne tematy (45 – …
    Katarzyna T o Wolne tematy (45 – …
    Jabo o Po wyborach, czas na pleb…
    Boydar o Rozbić system samowładzy
    Godzimir o Unia prze do wprowadzenia tej…
    lewarek.pl o Muzyka klasyczna może być…
    lewarek.pl o Inter pedes
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 517 obserwujących.

IPN im. Jacka Kuronia?

Posted by Marucha w dniu 2013-06-06 (Czwartek)

Dyskusja, a raczej wysyp ideologiczno-histerycznych oświadczeń i wywiadów po publikacji prof. Andrzeja Romanowskiego w „Polityce” nt. sprawy rtm. Witolda Pileckiego – jest kolejnym dowodem na to, że tzw. polityka historyczna III RP realizowana przez IPN jest w ślepym zaułku. Stworzywszy zestaw „świętych” zaklęć i poczet „świętych” patriotów – IPN wytworzył quasi religię historyczną, która ma to do siebie, że nie znosi debaty, która te dogmaty podważa lub nawet poddaje w wątpliwość.

Tekst prof. Romanowskiego był oczywiście krytyką IPN, co zresztą nie jest niespodzianką, bo ten uczony czyni to od lat. Romanowski uczynił to dając za przykład rtm. Witolda Pileckiego – dał tym powód do ataku na siebie na wszystkich frontach, łącznie z oficjalnym komunikatem IPN, co często się nie zdarza.

Co tak rozsierdziło pracowników IPN – Jacka Pawłowicza, Tomasza Łabuszewskiego czy Piotra Gontarczyka? Czy ujawnienie przez Romanowskiego faktu, jakim było „wysypanie” przez aresztowanego Pileckiego adresu i nazwiska swojej najbliższej współpracownicy? Myślę, że nie. Przecież ta sprawa była znana od lat, tylko bagatelizowana przez autorów z IPN. Pilecki jest raczej dla nich zasłoną dymną, dogodnym narzędziem do obrony tego, co w tekście Romanowskiego było najistotniejsze – czyli zakwestionowanie nie tylko metody pracy naukowej IPN, ale i mitologii, którą tworzy, a która bardzo często nie ma się nijak do rzeczywistości historycznej.

Jaka to mitologia? To mitologia martwych bohaterów walczących z „komuną”, których przeciwstawia się tym, którzy wybrali pracę i życie. Podtrzymuję tezę, którą wyartykułowałem już wcześniej – dla IPN tylko martwy bohater jest wart uwagi.

Gdyby Pilecki przeżył, gdyby uznano, że może być przydatny Polsce i go wypuszczono – dzisiaj ten bohater z czasów wojny byłby na liście kolaborantów i zdrajców, jak wielu innych polskich bohaterów z tego czasu, by wymienić tylko płka Jana Mazurkiewicza „Radosława”, faktycznego dowódcę powstania warszawskiego. Dla IPN jest on nieprzydatny jako bohater, bo po wojnie uznał, że walka zbrojna nie ma sensu, a potem był wiceprezesem ZBoWiD-u. Pilecki mógł podzielić jego los, bo dla IPN zasługi dla Polski w walce z Niemcami hitlerowskimi nie mają znaczenia, dla IPN znaczenie ma „walka z komuną”. I o tym, w moim przekonaniu, jest tekst Romanowskiego.

Bardzo charakterystyczna w tym kontekście jest „obrona Pileckiego” przed rzekomymi atakami Romanowskiego. On sam zastrzegł od razu, że fakt, że Pilecki wydał swoją współpracownicę (mniejsza o okoliczności tego zdarzenia), i to pierwszego dnia po aresztowaniu, nie przekreśla jego zasług i bohaterstwa podczas wojny. Problem w tym, że dla IPN to właśnie powojenny antykomunistyczny mit niezłomnego rotmistrza jest kluczowy. I tutaj mamy całą gamę argumentów i wyjaśnień. Np. autor albumu o Pileckim Jacek Pawłowicz przekonuje, że: „wszystko wskazuje na to, że było jakieś porozumienie między rotmistrzem a jego najbliższymi współpracownikami, czyli Marią Szelągowską i Tadeuszem Płużańskim. Chodziło o to, by przetrwać pierwsze dwa dni po aresztowaniu, kiedy odbywały się najgorsze tortury. Wszystko po to, by dać ludziom czas na zmianę adresów i zatarcie śladów (…) W takim razie rotmistrz bohatersko wytrzymał dwa dni koszmarnych tortur i – by je w końcu przerwać – powiedział tyle, ile bezpieka i tak już wiedziała”. Przyznajmy, że brzmi to co najmniej mało wiarygodnie.

Po pierwsze, nie ma dowodów na to, że w tym czasie Pilecki rzeczywiście był torturowany, tak samo jak nieprawdziwą informacją jest podawana powszechnie w opracowaniach i artykułach, jakoby gen. Emil Fieldorf „Nil” był także torturowany. Pokazał to drastycznie Ryszard Bugajski w filmie „Nil”, tymczasem, jak dowiedziałem się od członka rodziny „Nila”, Leszka Zachuty, autora książki na jego temat, Fieldorf nie był torturowany (byli torturowani jego współpracownicy). Nie chodzi tu o to, żeby „ocieplać” wizerunek UB, ale o to, żeby w badaniach historycznych przekazywać prawdę.

Problem polega na tym, że w przypadku innych osób, które nie znajdują się na liście „bohaterów” IPN – takiej taryfy ulgowej, która usprawiedliwia zeznania – nie ma. Wtedy wystarczy tylko jakaś mała notatka, niczego nie przesądzająca – by przykleić komuś łatkę „zdrajcy”, „kapusia”, „kolaboranta”. Tak jest np. z zeznaniami Bolesława Piaseckiego, w wyniku których nikt nie wpadł – zostały one zinterpretowane jako te, które spowodowały „liczne aresztowania i wyroki”. Ale już zeznania Leopolda Okulickiego, który po aresztowaniu w marcu 1941 roku przez NKWD „wysypał” całą strukturę ZWZ na Wschodzie – nikt tak nie zinterpretuje. Ba, autorzy albumu o Okulickim (m.in. Janusz Kurtyka), wydanego przez IPN, byli bardziej czujni niż Pawłowicz i zwyczajnie niewygodnych dokumentów nie zamieścili, także jego słynnego listu do Ławrientija Berii z 1945 roku. To samo dotyczy Adama Doboszyńskiego, który w wyniku swojej niefrasobliwości spowodował aresztowanie całej masy ludzi z obozu narodowego a potem wyczerpująco zeznawał. Albo sprawa Pawła Jasienicy z 1948 roku i jego memoriału do władz, w którym całkowicie uznaje nową rzeczywistość i odcina się od swojej konspiracyjnej działalności w oddziale „Łupaszki”.

Nie piszę o tym, powtarzam raz jeszcze, po to, by rzucać na kogoś cień, bo sytuacje jakie tu opisuję były tak ekstremalne, że nikt, a tym bardziej młodzi historycy nie znający życia, a kierujący się jedynie ideologicznym amokiem – nie może wystawiać cenzurek, nie może etykietować i stawiać pod pręgierz kogokolwiek.

W tym czasie, jak pokazują dokumenty, nie było prawie nikogo, kto pasowałby do ustanowionego przez IPN wzorca patrioty. Praktyka była brutalna – „sypali” prawie wszyscy, wszyscy chcieli ratować życie, wszyscy podejmowali jakąś grę. Ci sami ludzie, którzy podczas okupacji niemieckiej wytrzymywali nawet bardzo okrutne śledztwa, po 1945 nie byli w stanie tego powtórzyć. Jeden z badaczy tłumaczył to tak – po 1945, po sześciu latach wojny, ludzie walczący w podziemiu lub będący w konspiracji podświadomie wyczuwali bezsens tego, co robią, wiedzieli, że tak naprawdę muszą walczyć z własnymi rodakami, często byłymi kolegami z organizacji. Rozbrajało ich to, że walczą przeciwko państwu, które przy wszystkich zastrzeżeniach, ma uznanie Zachodu, zagospodaruje Ziemie Zachodnie, odbudowuje zniszczone miasta, otwiera uczelnie i szkoły. Takiej refleksji w pracach historyków IPN nie ma.

Ostatnio nabyłem książkę o „żołnierzach wyklętych” wydaną przez KARTĘ. Same dokumenty i relacje, obu stron. Jedna relacja żołnierza podziemia zwróciła moją szczególną uwagę. Amnestia 1947 toku – do urzędów bezpieczeństwa zgłaszają się setki ludzi. Jeden z nich jest zapytany przez funkcjonariusza UB, co będzie teraz rozbił. I ten ma problem – boi się wracać do rodzinnej wsi, bo w lesie zostali ci, którzy nie chcieli skorzystać z amnestii, jego koledzy. Teraz mają go za zdrajcę, a zdrajców się zabija. To także prawda o tamtych czasach.

IPN tworząc czarno-białą wizję dziejów po 1945 zapędził się w ślepą uliczkę. Napompował ideologiczny balon, który w konfrontacji ze źródłami pęka. Zamiast skorygować swoje działania, zamiast prowadzić rzetelne badania historyczne i wydawać obiektywne książki – uprawia propagandę, a ta rządzi się swoimi prawami.

Romanowski uderzył w bardzo czuły punkt, o czym świadczy reakcja pionu ideologicznego IPN, która, w wielu przypadkach, przypominała mi propagandowe wiece po Radomiu 1976. Przekonywanie samych siebie, że jesteśmy na dobrej drodze i nie potrzeba zmian. A tych zmian na razie nie ma – jest klincz. Potrzebę innego spojrzenia przez IPN na historię po 1945 formułował przed swoją śmiercią w katastrofie pod Smoleńskiem – Arkadiusz Rybicki, poseł PO, były działacz Ruchu Młodej Polski. Sugerował zmianę narracji, tak by historia nie dezintegrowała narodu, nie naruszała ciągłości jego dziejów. Niestety, nikt po jego śmierci nie odważył się kontynuować tego tematu.

I tak, IPN tworzy nadal szkodliwą konstrukcję, w myśl której Polska z lat 1948-1956 nie różniła się niczym od Polski po przełomie październikowym, mimo że dla ludzi, którzy wtedy żyli było oczywiste, że nastała zupełnie inna epoka. Twierdzili tak także byli akowcy i eneszetowcy. A dla IPN cały okres 1944-1989 to jeden i ten sam „totalitarny system”, co jest oczywistym absurdem, a w dodatku pośrednio „rozgrzesza” okres stalinowski nazywany powszechnie przez Polaków „żydokomuną”. Teza o „państwie totalitarnym” lansowana była przez lewacko-trockistowski KOR (szczególnie przez Jacka Kuronia i Adama Michnika) w odniesieniu do lat 70 i 80.

Teraz optykę „korowską” przejął IPN, na czele z historykami uznającymi się za prawicowych i konserwatywnych. Popadają oni zresztą w tym momencie w sprzeczność podstawową – skoro i w latach 70. i 80. było „państwo totalitarne”, to skąd się wzięła opozycja, skąd „Solidarność”? Przecież w systemie totalitarnym nigdy nie dopuszczono by do czegoś takiego, a liderzy tych formacji zostaliby szybko zgładzeni. Co ciekawe, przejęli także po Kuroniu i Michniku spojrzenie na Marzec 1968 (zarzuty pod adresem Jaruzelskiego o dokonanie „czystki antysemickiej” w wojsku), mimo że – jak wynika z dokumentów – w wielu wypadkach było to odbierane (także przez środowiska postakowskie) jako prawdziwa, nie zrealizowana w 1956 roku, dekomunizacja armii, o innych sferach życia nie wspominając.

Zamiast więc wytaczać ciężkie działa przeciwko Romanowskiemu, lepiej by było, gdyby kierownictwo IPN na czele z jego Radą, w której zasiada kilku poważnych historyków – postarało się o skorygowanie linii obowiązującej nieprzerwanie od lat, która wielu ludziom kojarzy się z komunistyczną propagandą a rebours, realizowaną przy pomocy takich samych technik, ideologicznego napięcia, politycznego żargonu i nie znoszącej sprzeciwu dydaktyki.

Jan Engelgard
Jest zmieniona wersja artykułu, jaki ukazał się w nr 23-34 (9-16.06.2013) tygodnika „Myśl Polska”
http://sol.myslpolska.pl

 

Komentarze 22 to “IPN im. Jacka Kuronia?”

  1. syoTroll said

    No właśnie, nareszcie jakaś sensowna krytyka tego „instytutu” likwidacji polskiego patriotyzmu i wzajemnej adoracji.

  2. rafal said

    Czy zginal jakis zyd lub kornik?w czasie totalitaryzu jaruzelskiego,’ w 1968 uciekli stalinowcy,nie tam zadni porzadi zydzi.

  3. Pokrzywa said

    Kuroń, mój zapamiętany obraz:

    Wieczne pijane, brudne i zaniedbane żydzisko w dżinsach wymiętych, nie zawsze ogolony, z termosem pełnym C2H5OH, działające ze swoją bandą talmudyczną na niekorzyść mojego kochanego kraju – Polski, który te łajzy żywił.

  4. AlexSailor said

    Bardzo dobry tekst.

    Pozwoliłem sobie wynotować perełki:

    1. „mitologia martwych bohaterów walczących z „komuną”, których przeciwstawia się tym, którzy wybrali pracę i życie”,

    2. „po 1945, po sześciu latach wojny, ludzie walczący w podziemiu lub będący w konspiracji podświadomie wyczuwali bezsens tego, co robią, wiedzieli, że tak naprawdę muszą walczyć z własnymi rodakami, często byłymi kolegami z organizacji. Rozbrajało ich to, że walczą przeciwko państwu, które przy wszystkich zastrzeżeniach, ma uznanie Zachodu, zagospodaruje Ziemie Zachodnie, odbudowuje zniszczone miasta, otwiera uczelnie i szkoły.”

    3. „Amnestia 1947 toku – do urzędów bezpieczeństwa zgłaszają się setki ludzi. Jeden z nich jest zapytany przez funkcjonariusza UB, co będzie teraz rozbił. I ten ma problem – boi się wracać do rodzinnej wsi, bo w lesie zostali ci, którzy nie chcieli skorzystać z amnestii, jego koledzy. Teraz mają go za zdrajcę, a zdrajców się zabija. To także prawda o tamtych czasach.”

    4. ”
    tworzy nadal szkodliwą konstrukcję, w myśl której Polska z lat 1948-1956 nie różniła się niczym od Polski po przełomie październikowym, mimo że dla ludzi, którzy wtedy żyli było oczywiste, że nastała zupełnie inna epoka. Twierdzili tak także byli akowcy i eneszetowcy. A dla IPN cały okres 1944-1989 to jeden i ten sam „totalitarny system””,

    I na koniec sama śmietanka:

    5. „tylko martwy bohater jest wart uwagi”.

    Nie powinno budzić zdziwienia, że dla wrogów Polski i Polaków, dobry Polak to martwy Polak.
    I nie o IPN tu chodzi.

  5. shalom said

    Engelgard jak zawsze w „formie”. SZKODA PRĄDU. Czy Wielce szanowny pan Gajowy Marucha mógłby nam oszczędzić? Groch z kapuchą. Wiele wątków i kompletna gmatwanina, aby tylko pasowało do tezy. Engelgard jako Centrum Mądrości i Wiedzy. Wielki Budowniczy myśli polskiej, kurka wodna…Nigdy nie mogę przebić się przez te tendencyjne wypociny.
    A tak a propos: których historyków z rady naukowej IPN pan Engelgard uważa za poważnych? Czyżby pana profesora Friszke?
    Jak tak ma wybrzmiewać myśl polska, to ja dziękuję. To nie jest moja myśl.
    Spadam na kolejną poranną kawę.

  6. Marucha said

    Re 5:
    Mam inne zdanie na temat artykułu.

  7. arcybolesnaprawda said

    Czy to jasno wynika , że nadanie imienia IPNu imieniem Kuronia oznaczać będzie , że Żydzi będą nam udowadniać jedynie słuszną „historię” gojów?

  8. Easy Rider said

    O żesz… Kuroń w jarmułce! Jeszcze czegoś takiego nie widziałem, bo chociaż to był Żyd, ale ateista, a jarmułka jest oznaką przynależności wyznaniowej. Czyżby niedługo przed śmiercią zmienił światopogląd? Tylko ciekawe, dlaczego nie zrobili mu żydowskiego pogrzebu?

    Natomiast co do IPN-u – chciałbym wiedzieć, kiedy i czy w ogóle zajmie się ludobójstwem ukraińskich nacjonalistów na ludności polskiej? Mam wrażenie, że ten Instytut ma tyle wspólnego z Narodem, co „Gazeta Polska” z Polską – chyba, że będziemy mieć na myśli inny naród.

  9. Andrzej K. said

    Re. 3.
    Trafiłeś w samo sedno (to było brudne, plugawe żydzisko).
    Niestety, co niektórzy uważają go za świętego, ot takiego „tatę-matkę Teresę”. Dawał ludziom zupki…. a nikt nie brał pod uwagę manipulacji społeczeństwem …………………..

    Serdecznie pozdrawiam.

  10. ciociaStasia said

    No cóż, następna jatka na temat historii. Podam link do innego artykułu który daje mi większa wiarę czemu atak na rotmistrza jest haniebny. Po tylu latach profesor nagle się budzi ze względu zdania, „powiedział tyle, ile bezpieka i tak już wiedziała”. Ja bym jeden dzień nie wytrzymała.

    http://www.bibula.com/?p=68521

  11. Infonurt2 : IPN Białystok odmówił kasacji Żydokomuny z 1949 roku przeciwko bojownikom AK: bracio Laudańskim. Oto nasza reakcja:
    Mgr. inż. Bohdan Szewczyk
    Przedstawiciel Prasowy
    Emigracja Polska
    14 Arletta Street
    Georgetown , On. L7G 3J3, Kanada
    tel/fax 905-873-0961
    bszewczyk@yahoo.com
    07 luty 2013

    Żądanie Do:

    Oddział Instytutu Pamięci Narodowej w Białymstoku
    Dyrektor
    Barbara Bojaryn-Kazberuk
    sekretariat:
    tel. (0-85) 664 57 01,
    fax (0-85) 664 57 00
    ul. Warsztatowa 1A,
    15-637 Białystok
    oddzial.bialystok@ipn.gov.pl

    Dot.: Nielegalnych wyroków sądowych przeciwko żołnierzom Armii Krajowej w ogóle
    a szczególnie braciom Zygmuntowi ,93 i Jerzemu Laudańskim , 91
    http://www.youtube.com/watch?v=uUnT29NDDsQ&feature=youtu.be – wywiad z ofiarami

    Jako przedstawiciel prasowy Emigracji Polskiej zarówno w kraju jak i za granica zwracam się z żądaniem natychmiastowego unieważnienia wyroków 15 lat więzienia dla Jerzego Laudańskiego i 12 lat więzienie dla Zygmunta Laudańskiego wraz z uhonorowaniem ich za walkę o niepodległość Polski w czasie okupacji niemieckiej jak i okupacji pod fasadowym rządem PRL.

    Skandalem i niesprawiedliwością jest fakt , że jeden z 6 świadków przeciwko nim był mordercą ich siostry a polscy świadkowie byli sterroryzowani.

    Ponadto żądamy wypłacenia im odszkodowania za cierpienia w czasie więzienia ich po wyroku sądu w PRL.

    Mordercy sądowi z tego okresu często zachowywali swe funkcje w aparacie sprawiedliwości i emerytury wypłacane im zarówno w kraju jak i za granicą gdzie uciekli przed odpowiedzialnością za swe nielegalne czyny.( Stefan Michnik vel Szechter przebywający i obecnie pobierający wysoką emeryturę polskiego sędziego- mordercy -w Szwecji -która odmówiła jego ekstradycji)

    Podtrzymywanie ważności wyroków politycznych zbrodniczych sądów jest haniebne dla waszej instytucji która ma się zajmować obroną dobrego imienia Polaków a nie ich zniesławiania i kontynuowania krzywd wyrządzanym im w PRL.

    Wznawianie zaś procesu sądowego mimo ewidencji świadczących przeciwko morderczemu aparatowi z czasów PRL jest kontynuowaniem skandalu i wyrachowanym perfidnym graniem na zwłokę

    -2-
    gdyż obaj bracia są w bardzo zaawansowanym wieku – 91 i 93 lata .

    Zarówno organy państwowe zawiodły w swych obowiązkach obrony interesu Narodu Polskiego – nagłe zerwanie ekshumacji zwłok w Jedwabnem przez ś .p L. Kaczyńskiego ówczesnego
    Prokuratora nadzorującego ten proces.

    Dla obu braci, Zygmuntowi i Jerzemu Laudańskim przekazuję w imieniu Emigracji Polskiej najwyższe słowa uznania i szacunku : w naszych sercach i umysłach jesteście Bohaterami Narodowymi.

    Załączam też serdeczne wyrazy współczucia jako że przyszło wam żyć w tzw „wolnej Polsce” gdzie syn ludobójcy z Bornego Sulinowa , miejsca potwornych mordów żołnierzy AK , Kwaśniewski vel Stoltzman , był przez obecnych okupantów dwukrotnie wybierany na Prezydenta Polski- a obecnie stara się ponownie o to stanowisko , zaś wnuk hitlerowca , Donald Tusk , ponownie zajmuje stanowisko Premiera , zwłaszcza że to Niemcy skazały Laudańskich na wieloletni pobyt w obozie koncentracyjnym.

    Emigracja Polska oczekuje szybkiego i pozytywnego wykonania naszego żądania.

    Z poważaniem,

    Mgr.inż Bohdan Szewczyk
    Przedstawiciel Prasowy
    Emigracja Polska

  12. Fran SA said

    IPN imienia Kuronia, to tak jak bank Krwi im. Drakuli.

  13. syoTroll said

    Nie napiszę co sądzę o tym niedorzeczniku, nie chcę kląć. Typowy przedstawiciel zwolenników obecnej linii „instytutu”.

  14. syoTroll said

    Reblogged this on Dyrdymały SyøTrolla and commented:
    O Instytucie Pogardy Nanodowej

  15. Zerohero said

    Re 5, Shalom

    Pańska krytyka nie zawiera ani jednego merytorycznego argumentu. Natomiast ogólnikowe zarzuty nt. „grochu z kaustą” są dyskusyjne, bo w artykule postawiono dość klarowne zarzuty poparte argumentami. No, ale jak się nie ma siły na polemikę, to zostaje szyderstwo, święte oburzenie, docinki itp. 🙂

    Fakt, że nie spotkałem polemiki, która Engelgarem by pozamiatała w sposób przekonujący, np. przez wykazanie kłamstwa i manipulacji, sugeruje, że Engelgard jest bliżej prawdy niż jego krytycy.

    A przyznam, że nie podchodzę do niego bezkrytycznie. np. ceniony przez mnie Konrad Rękas piszący w podobnym duchu, potrafił jednak „przegiąć pałę” i zebrać zasłużoną krytykę, np. w kwestii Monte Casino. Ale też nie do końca, bo posyłanie polskich żołnierzy na szturm w sytuacji gdy Polka została przez aliantów wystawiona było złe i głupie. Ten zasadniczy szczególik jakoś naszym „patriotom” umyka. Mało tego, niektórzy w komentarzach wręcz pisali, że Anglicy przecież dawali nam wikt i opierunek, więc wypadało paru Polaków poświęcić. Cóż…chyba nie każdy wie, że Anglicy potracili sobie z polskiego złota, a zdoności polskiego żołnierza to był w zasadzie tylko ich zysk. np. dywizjon 303 był najefektywniejszy w całym RAF. Ale to tak na maginesie. Widać nasi „patrioci” kochają Polskę ale nie szanują polskiej krwi.

  16. ciociaStasia said

    Ad. 15
    Powtarzam te „mało” znaczne (w edukacji narodowej) fakty kiedy tylko mam okazje w dyskusjach bo jest oczywiste że mało kto je zna.

    ” Ale też nie do końca, bo posyłanie polskich żołnierzy na szturm w sytuacji gdy Polka została przez aliantów wystawiona było złe i głupie. Ten zasadniczy szczególik jakoś naszym “patriotom” umyka. Mało tego, niektórzy w komentarzach wręcz pisali, że Anglicy przecież dawali nam wikt i opierunek, więc wypadało paru Polaków poświęcić. Cóż…chyba nie każdy wie, że Anglicy potracili sobie z polskiego złota, a zdoności polskiego żołnierza to był w zasadzie tylko ich zysk. np. dywizjon 303 był najefektywniejszy w całym RAF. Ale to tak na maginesie. Widać nasi “patrioci” kochają Polskę ale nie szanują polskiej krwi.”

  17. akej said

    Jaja w zywe oczy robia sobie. Najpierw zarzadzal IPN maran i antypolak Kieres, a teraz chca na sile nazwac IPN imieniem czolowego antypolaka – pijaka (ktory cieszyl sie, ze Lwow jest ukrainski!!!) Kuronia. Bezczelne swinie czosnkowe! Mamy juz PAN, ktore pozbylo sie Jasiewicza. Teraz mozna tylko czekac na dalsze swinstwa … To juz jest prawdziwa Judeopolonia.

  18. Boydar said

    Qrwa, a niby czego się można było spodziewać. Jak można sobie wyobrażać, że w tym bolszewickim tyglu, ni z tego, ni z owego, zakwitnie przeczysty i krystaliczny IPN. Przecież od samego początku, to cudo waliło siarą na kilometr. W niewiadomych na 100% co do skuteczności etapach, musieli mieć ośrodek kontroli nad rozentuzjazmowaną bandą „agentów” i innych takich. To tylko potwierdza opinię, że wszystkie te podziały na „tych” i „tamtych”, oraz „jeszcze innych”, to wyreżyserowana burleska dla lemingów.
    Jakby ktoś nie wiedział co to za zwierzę, ta burleska, niech sobie doczyta –
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Burleska

  19. 166 bojkot TVN said

    http://iskry.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=97&Itemid=4

  20. Easy_Terran said

    „ale o to, żeby w badaniach historycznych przekazywać prawdę”
    To kiedy zobaczę badania historyczne na temat Jedwabnego? Udupić Polaków, zrównać z błotem naszych bohaterów, ależ tak. Ale o naszych wewnętrznych wrogach to cicho, sza…!

  21. Boydar said

    @ 166 Bojkot TVN (19)
    Tekst jest w zasadzie mocny, ale tu i ówdzie przemyca nieprawdę. Generalnie ostrzega przed niebezpieczeństwem, zaleca najwyższą ostrożność. Nie informuje jednak o realiach stanu faktycznego. To tak, jakby nieszczęśnikowi złapanemu przez aligatora, krzyczeć z brzegu suchego lądu – uważaj, te bydle ma bardzo silne soki trawienne !!!
    Nie mniej jednak, tekst godny uwagi, a nawet, wypromowania w Gajówce.

  22. Boryna said

    IPN został powołany do ochrony oprawców i donosicieli. Po wieloletnich monitach dostałem strzępy donosów na moją osobę,ale jest to nic nie warte, bo były tam same pseudonimy kapusiów. Tłumaczyli to brakiem indeksu donoscieli, ale w przypadku Ks. Arcybiskupa S. Wielgusa mieli jakoby taki indeks . Obiecywano powszechny dostęp do teczek agentów i szybko o tym „zapomniano” tak jak o lustracji i dekomunizacji. We Wrocławiu szefem IPN jest b. działacz ZMS W. Suleja, któremu powierzono pieczę nad swoimi towarzyszami i trwalaczmi władzy ludowej. Kruk krukowi oka nie wykole.

Sorry, the comment form is closed at this time.