Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Większość żołnierzy polskiej armii pracuje za biurkiem

Posted by Marucha w dniu 2013-06-30 (Niedziela)

Motto:
Na …uj wojsko, na …uj
Gdy na ziemi pokój.

Większość naszej armii to urzędnicy, którzy zapomnieli, jak wygląda poligon. Choć ich zadania nie różnią się od pracy cywilów, korzystają z wojskowych przywilejów.

Osoby na zdjęciu nie mają nic wspólnego z treścią artykułu.

W armii nikogo nie dziwi, że oficerowie chętnie zamieniają się w sekretarki oraz kurierów. To dobra pensja, niewiele odpowiedzialności, jeszcze mniej strachu. Problem w tym, że urzędników w mundurach (choć ubranych po cywilnemu) jest znacznie więcej niż żołnierzy, którzy brali udział w zagranicznych misjach, czy tych, którzy ćwiczą na poligonach czy potrafią zaliczyć egzamin sprawnościowy.

Ilu jest biurowych żołnierzy? To nawet 70–80 proc. całej armii liczącej ok. 100 tys. osób. Nasze wojsko, które trzy lata temu stało się zawodowe, zamiast w sprawną armię – zmieniło się w Urząd Wojska Polskiego.

Gdy w 2010 r. zawieszono powszechny pobór, uruchomiono wielką kampanię reklamową zachęcającą do wstępowania do armii, bo obawiano się, że nie będzie tylu chętnych do służby zawodowej. Pesymistyczne przepowiednie się nie spełniły. Ale wielu z tych żołnierzy, którzy podpisali kontrakty, szybko pochowało się za urzędnicze biurka. I żadnemu ministrowi obrony nie udało się ich stamtąd wyprowadzić z powrotem na poligon.

Tej patologicznej sytuacji miał zaradzić plan ucywilnienia stanowisk urzędniczych, który wprowadzał zasadę, że na miejsce żołnierza odchodzącego ze stanowiska dyrektorskiego zostanie rozpisany konkurs wyłącznie dla cywilów. Ale ta zasada pozostała na papierze.

– Wszystko zależy od politycznego zapotrzebowania. Jeśli na cywilne stanowisko chce wskoczyć żołnierz, dokonuje się odpowiednich zmian strukturalnych – mówi nam cywilny zastępca dyrektora jednego z departamentów resortu obrony narodowej (na wszelki wypadek prosi o anonimowość, bo jego etat mógłby zostać zmieniony na wojskowy).

Unikają munduru

Proces ucywilnienia armii przebiega więc wyjątkowo ślamazarnie. W 2009 r. w Sztabie Generalnym zaledwie 17,7 proc. kadry było urzędnikami cywilnymi, pozostałe stanowiska zajmowali żołnierze. Obiecywano wówczas, że w ciągu najdalej dwóch lat liczba ta wzrośnie do co najmniej 20 proc. Ale w sztabie żołnierze w dalszym ciągu kurczowo trzymają się biurek, choć mamy już przecież połowę 2013 r.: pracuje tam 489 wojskowych i zaledwie 123 cywilów. Nieco lepiej jest w urzędzie ministra obrony narodowej: 732 osoby zajmują stanowiska cywilne, 452 stanowiska urzędnicze są zarezerwowane dla żołnierzy.

W otoczeniu mundurowych dobrze czuli się i czują kolejni ministrowie obrony (z mocy ustawy będący cywilami). Obecny szef resortu Tomasz Siemoniak ma kilku współpracowników w randze oficerów, którzy m.in. organizują mu spotkania oraz przygotowują dokumenty. Wprawdzie już w czerwcu 2006 r. ówczesny minister obrony Radosław Sikorski wydał decyzję w sprawie zasad tworzenia komórek organizacyjnych Ministerstwa Obrony Narodowej – według obowiązującego dokumentu liczba stanowisk członków korpusu służby cywilnej nie może być mniejsza niż 50 proc. – to jednak do tej pory nie zaostrzono przepisów. W efekcie u ministra co drugi żołnierz może pracować za biurkiem. Ten liberalizm powoduje, że wszyscy garną się do ciepłych posadek z dala od zapachu prochu i od poligonów.

Oczywiście sami mundurowi uważają się za niezbędnych. „Należy podkreślić, że wiele stanowisk, zwłaszcza w Sztabie Generalnym, wymaga specjalistycznej wiedzy z zakresu obronności, wojskowości, jak również wojskowego doświadczenia, dlatego służą tam głównie żołnierze. Wszędzie tam, gdzie jest to możliwe (ze względu na wykształcenie, doświadczenie etc.) stanowiska są obsadzane przez osoby cywilne” – czytamy w przysłanej odpowiedzi. To nie do końca jest prawda, bo na stanowiskach kierowniczych pojawia się coraz więcej wojskowych; np. dyrektor departamentu prawnego jeszcze w 2006 r. był cywilem, dziś to mundurowy, tak samo dyrektor departamentu prasowo-informacyjnego. Ale wchodząc do wojskowego urzędu, nie domyślimy się, że pracują w nim żołnierze. Bo po prostu nie noszą mundurów.

Sam rzecznik ministra obrony narodowej nie potrafił odpowiedzieć na pytanie, kiedy ostatni raz chodził w uniformie. – Nie przypominam sobie. Rzeczywiście chodzę w garniturze, ale identyfikuję się ze służbą, nigdy nie pracowałem i nie chciałbym pracować w cywilu – przekonuje ppłk Jacek Sońta. Przyznaje, że po ponad 20 latach służby pierwsza linia i poligon pozostają epizodami z początku kariery. – Dzisiaj jest specyficzna sytuacja, bo muszę odebrać przed godz. 16 dziecko z przedszkola (rozmawialiśmy w ubiegły czwartek po godz. 15 – aut.) i dlatego nie ma mnie już w pracy, ale generalnie nie wychodzę z niej jak pozostali urzędnicy – tłumaczy się Sońta.

Niechęć do munduru wśród żołnierzy urzędników jest powszechna: nie decydują się na ich założenie nawet na specjalne gale. – Minister obrony Aleksander Szczygło wydał zarządzenie, że wszyscy wojskowi, także ci pracujący w wojskowej biurokracji w resorcie, muszą nosić mundury, a jeden dzień w tygodniu uniform polowy. Mieliśmy z tego powodu dużo radości, bo albo ich nie mieli i na gwałt szukali, albo się w nie nie mieścili – wspomina cywilny urzędnik resortu obrony narodowej. I dodaje, że szybko przekonano kolejnego szefa resortu do odwołania „uciążliwej” decyzji poprzednika.

– Trudno mi uwierzyć, że mogą być żołnierze, którzy wstydzą się munduru – mówi emerytowany rezerwista z Legnicy. – Przecież brak umundurowania zabija morale – kwituje.

Flaszka za ćwiczenia

W pracy żołnierza urzędnika i cywila urzędnika trudno doszukać się różnic. Ale w ich pensjach – jak najbardziej. Ci drudzy często zarabiają nawet dwukrotnie mniej (oficer na stanowisku głównego specjalisty zarabia około 6 tys. zł, a główny specjalista cywil niewiele ponad 3 tys. zł). Co więcej, wojskowi mają ciepłe posadki urzędnicze, a zachowują prawo do uposażenia wojskowego, wszystkich dodatków przeznaczonych dla żołnierzy, w tym do ekwiwalentu za mundur i rocznych nagród.

Mundurowi odpowiadają, że przecież zawsze mogą być wezwani do urzędu w weekendy oraz że muszą raz w roku zaliczyć ćwiczenia, strzelanie lub nawet wyjechać na poligon. Dodatkowo oburzają się, jeśli ktoś im mówi, że pracują – oni służą. – To wszystko bzdury. Pracuję kilka lat w urzędzie i żaden podległy mi żołnierz nigdy nie pojechał na poligon i nie był wzywany w weekend do pracy. A strzelanie to kolejna fikcja. Otrzymuję tylko pisma, abym doprowadził do obniżenia stanów magazynowych naboi, bo jest ich za dużo – mówi zastępca dyrektora MON. – Ja bym zakazał ćwiczeń strzeleckich dla urzędników wojskowych, bo to tylko wielkie koszty. Aby 5–6 żołnierzy zza biurek mogło raz na kwartał strzelić na strzelnicy, trzeba zorganizować samochód, paliwo, delegacje, zabezpieczenie medyczne – wtóruje major z woj. mazowieckiego. – Bardzo często przymyka się więc oko na obowiązek utrzymania w dobrej formie strzeleckich umiejętności.

Prawdziwa panika wśród żołnierzy urzędników wybucha, gdy muszą udowodnić, że pozostało w nich coś z żołnierzy. Raz w roku są zobligowani do zaliczenia testu sprawności fizycznej. Ale i na to jest sposób. – Gdy dowodziłem batalionem w Niepołomicach, ogłoszono w moim okręgu, że będzie sprawdzian z WF. Przyjechałem i okazało się, że jestem sam. Później się dowiedziałem, że wszyscy jeżdżą z butelkami wódki do sztabu po zaliczenie – opowiada były dowódca GROM gen. Roman Polko. Bez ogródek przyznaje, że choć sprawdzian nie jest zbyt wymagający, to jednak dla mundurowych zza biurka może być poważnym wyzwaniem. Żołnierze z kategorią Z, czyli w pełni zdolni do zawodowej służby, muszą m.in. zaliczyć marszobieg na 3 km (limit to 20 min) albo pływanie ciągle przez 12 min, podciąganie się na drążku (często wystarczy jeden raz), bieg wahadłowy 10 x 10 m, skłony tułowia w przód przez 2 min. A w przypadku żołnierek z kategorią Z to m.in. jeden kilometr marszobiegu lub pływanie przez 12 min, bieg zygzakiem (tzw. koperta), skłony tułowia w przód przez 2 min.

To nie wszystko – przepis stanowi, że jeśli żołnierz nie zda testu dwa razy z rzędu, jest z nim zrywany kontrakt. Ale urzędnicy znaleźli lukę prawną. W jednym roku nie zaliczają testu, w drugim biorą zwolnienie lekarskie, a w kolejnym mogą do niego nawet w ogóle nie podchodzić. W efekcie nie ma dwóch ocen niedostatecznych z rzędu i można spokojnie pracować. Obecny minister obrony narodowej dał się przekonać, że takie osoby mogą pozostać w armii. Nieugięty pod tym względem był Radosław Sikorski, który sam zaliczał test sprawności, choć nie musiał tego robić.

– Nasza armia przypomina Urząd Wojska Polskiego, choć się mówi, że jest profesjonalna. Absurdem jest, że żołnierz musi podpisać zgodę na wyjazd na misję. Albo jesteś mundurowym i wykonujesz rozkazy, albo urzędnikiem i wtedy można cię o różne sprawy prosić. Przez takie rozwiązanie prawdziwych żołnierzy kochających pole walki mamy co najwyżej 20 proc. – mówi Roman Polko.

Z danych resortu obrony wynika, że od 2010 r. w zagranicznych misjach udział wzięło ok. 18 tys. żołnierzy. To zaś by oznaczało, że dochowaliśmy się już sporej grupy doświadczonych wojskowych. Jednak MON nie chce ujawniać, ilu z nich wielokrotnie wyjeżdżało w rejony konfliktów. Dowództwo Operacyjne Sił Zbrojnych odpowiedziało, że nie prowadzi takiej ewidencji. Z nieoficjalnych informacji wynika, że większość żołnierzy wyjeżdża na misje więcej niż raz. Kuszeni są przede wszystkim uposażeniem – za granicą mogą zarobić nawet do 20 tys. zł miesięcznie. Wpływają na to specjalne dodatki, w tym wojenny. Ponadto okres wysługi do emerytury jest korzystniej liczony dla osób przebywających na misjach.

– Mój zięć był już 6 razy i zastanawia się nad kolejnym. Ale gdy ja dowodziłem żołnierzami, nie brakowało takich, którzy przychodzili do mnie i prosili, żebym im pozwolił pozostać za biurkiem, bo mają rodziny. Sami też donosili, kto jest kawalerem i kogo można namówić na misje – mówi emerytowany gen. Adam Rębacz, prezes Związku Żołnierzy WP.

Reformatorskie próby

Szef resortu obrony narodowej dostrzega problem dekowników. Oficjalnie informuje, że chciałby większość żołnierzy widzieć na poligonach, a nie w roli dobrze opłacanych urzędników. – Sejm uchwalił reformę o urzędzie ministra obrony narodowej. A to oznacza, że zmiany strukturalne będą kolejną okazją do wprowadzania zwiększonej liczby stanowisk dla cywilów – przekonuje ppłk Jacek Sońta. Tłumaczy, że starsi szarżą oficerowie dostaną propozycje przejścia do jednostek, a jeśli z niej nie skorzystają – będą musieli się pożegnać z armią. – Urząd powinien być dla urzędników, a mundurowi powinni się zająć sprawami w jednostkach – dodaje Sońta.

Ale lobby żołnierzy zza biurek jest bardzo silne. – To nie do końca będzie tak działało. Zainteresowani dopilnowali, aby w ustawie znalazł się przepis, by w przypadku otrzymania takiej propozycji nie do odrzucenia mogli przechodzić do cywila i pozostawać na dotychczasowym stanowisku – mówi zastępca dyrektora departamentu MON. Wtedy jednocześnie będą mogli pobierać po wysłudze minimum 15 lat wojskową emeryturę i dodatkowo urzędniczą pensję.

– Szkoda, że wyszkolony żołnierz zawodowy woli zajmować się przekładaniem papierów – ubolewa gen. Adam Rębacz. Według niego na stanowiska urzędnicze powinny trafiać osoby powracające z misji, które z powodu uszczerbku na zdrowiu nie mogą już służyć jako żołnierze na polu walki. – Zmiany muszą być radykalne, bo inaczej nigdy nie pozbędziemy się dekowników. O ile w armii liczącej 400 tys. osób można było pozwalać im na zaszywanie się w różnego rodzaju urzędach lub jednostkach, przy 100 tys. żołnierzy zawodowych nie możemy sobie pozwalać na marnotrawienie kadr – dodaje.

Podobnego zdania się organizacje prywatnych pracodawców. – Dziwię się Ministerstwu Obrony, które ma duże potrzeby finansowe, że wciąż toleruje taką sytuację. Przez tę patologię płacimy dwukrotnie, bo po pierwsze – przepłacamy wojskowych pracowników, ponieważ w ich miejsce można zatrudnić tańszy personel cywilny, a po drugie – wypłacamy z pieniędzy resortu emerytury – wylicza Jeremi Mordasewicz, ekspert Konfederacji PP Lewiatan.

Wskazuje on na jeszcze jedną patologię, która już daje się zauważyć, a która może się pogłębiać przy wdrażaniu reformy MON: to sytuacje, w których wojskowy urzędnik przechodzi na emeryturę, a jednocześnie decyduje się na pozostanie na stanowisku cywilnym i co miesiąc otrzymuje pensję. – To kosztuje nas rocznie setki milionów złotych. Minister musi podjąć stanowcze działania, bo społeczeństwo nie będzie szanowało dekowników, którzy pobierają wysokie emerytury mundurowe i dodatkowo jeszcze dorabiają – apeluje Mordasewicz. – Ale cóż, wszystko wskazuje na to, że cały czas kruk krukowi oka nie wykole – dodaje zrezygnowany.

Artur Radwan
http://forsal.pl

Komentarzy 45 to “Większość żołnierzy polskiej armii pracuje za biurkiem”

  1. Przykro się to czyta i można wręcz rzec: wstyd i tragedia zarazem! Z taką „kanapową” pseudoarmią to Białoruś by nas rozniosła w kilka dni, a może i nawet maleńka Litwa, bo ludzie w Polsce:
    – albo nienawidzą rządu i mają wszystkiego dość, więc nie stawialiby żadnego oporu;
    – albo rząd popierają, bo tak jest im dobrze, przez co z wygody okażą się zbyt leniwi by walczyć;
    – albo z racji totalnej deheroizacji, w strachu i w podskokach spierdolą za granicę z dobytkiem, czekając aż sytuacja się nieco wyprostuje;
    – jeśli obiektem naszej behawioralnej analizy są żydzi, to należy się spodziewać raczej entuzjastycznego powitania przez nich obcych wojsk w naszym kraju, a już na pewno zero jakiegokolwiek oporu.

    Ein bekanntes und sehr interessant Uhrmacher, Herr Zdzisław Kozłowski – „der polnische Führer von Sokółka”, einmal weise sagte: „Co żyd zrobił z wojskiem polskim?! Rozłożył całkowicie na łopatki, bez jakiegokolwiek strzału! Dziś w wojsku brakuje nawet podstawowej amunicji, nie mówiąc już o sprzęcie. Gdzieś jaki-taki był – i ten został sprzedany na złom! (…) Tam już jest całkowita tragedia!! I ci, którzy się do niej przyczynili – ZAPŁACĄ ŚMIERCIĄ!”. Ach, das ist wunderbarer Klassiker… 😎 Aber dieser Mann war absolut richtig, hier ist also, um seine Gesundheit! 🙂

  2. navajo88 said

    Czyli krutko mówiąc PIERDZISTOŁKI !!! w akcji , hahahahahahahaha
    J.M.H

  3. Marucha said

    Re 2:
    Co Pan chce?
    Wojna to rzecz nieprzyjemna i ryzykowna wielce. Ćwiczenia w polu są męczące, a bywa że niezdrowe.
    Czasy PRL, kiedy polska armia budziła respekt – minęły.
    Teraz mamy zawodowców, nie jakichś trepów z poboru.

  4. Marucha said

    Re 1:
    Czy dla Pana bycie polskim patriotą (wierzę, że Pan nim jest) musi oznaczać zachwyty nad Niemcami?

  5. mjr.w st.spoczyku-emeryt LWP said

    Jeszcze raz przypominam RODAKOM POLAKOM ZE POLSKA ZOSTALA R O Z B R O J O N A CELOWO I JEST BEZBRONNA !!!
    NIE JEST W STANIE SIE OBRONIC I O TO CHODZILO NASZYM WROGOM !
    POLAKOM ZABRANO NAWET KOSY I WIDLY
    Co czynic ?
    Pozostala pala i zimna woda ale to z malo aby zwyciezyc
    tych co kryja sie za plecami NATO.
    Wierni i milosierni licza,ze obroni ich Chrystus Krol,inni,ze Czarna Madonna,jeszcze inni,ze Jaroslaw Kaczynski ze swa armia pis….dzielcow,a ja stary zolnierz twierdze,ze zwycieza generaloweie MROZ i GLOD ALE ZNOWU GDZIES POD STALINGRADEM.
    ZADEN WROG NIE WYGRA Z MROZEM I GLODEM !
    Admin daj ludziom ten post szczegolnie tym co pseudopartiom wierza jak moi rodacy na Podkarpaciu.

    Partie won od rzadzenia Polska !
    CALA WLADZA I RZADY W RECE LUDU BEZPARYJNEGO ,DLA POLAKOW !!!

  6. Griszka said

    Niemiecka armia tez zostala znacznie zredukowana. Teraz jedynie moze brac udzial w misjach stabilizacyjnych albo biegac za terrorystami w Syrii. Wszystko na rozkaz Izraela.

  7. Rysio said

    A wam co kapralu – czyżbyście tęsknili za potężnym Wehrmachtem i Waffen-SS?

  8. @ Gospodarz Gajówki, pkt 4:

    Nie musi, ale oba te kraje są mi pospołu bliskie, ze względu na ciepłe osobiste relacje z ich mieszkańcami. Poza Polską tu gł. mam na myśli Białą pro-Aryjską międzynarodówkę, gdzie Niemcy mnie cenili za różne dobre pomysły i traktowali jak swojego ziomka. Nawet przy wyjazdach innego rodzaju, pracując tam jako zwykły gastarbeiter – NIGDY, ani razu nie spotkałem się od nich z jakimś wyraźniejszym przejawem wrogości czy dezaprobaty, mimo że kaleczę akcent, gramatykę i nie znam jeszcze wielu niemieckich słów. Starałem się to jednak sukcesywnie nadrabiać ogólną prezencją, kulturą, punktualnością, rzetelnością, konstruktywną życzliwością i ZAWSZE schludnym wyglądem, bo to podstawa. Trochę też wazeliniarstwem (doraźnie!), uważając, żeby nie przedobrzyć. Sam nigdy nie piłem, a tylko w grupie z rodowitymi Niemcami jak mnie zaprosili i zawsze z umiarem. Podobałem się Niemkom, także tym ze środowisk ksenofobicznych i to wcale nie brzydkim, a te jak wiadomo są bardzo ostrożne przy doborze Auslanderów na swoich partnerów. Wspomnień czar… 🙂 Cóż… w Polsce się urodziłem, wychowałem i dorastałem, natomiast kulturowo i mentalnie zdecydowanie bardziej odpowiadają mi nasi zachodni sąsiedzi.

    PS. Czy Pańska wiara w mój patriotyzm ośmieli Pana do zdjęcia ze mnie prewencyjnej blokady na miesiąc lipiec, jako okres próby??? – że pozwolę sobie o to zapytać nonszalancko, z niemieckim tupetem. 😉

  9. andrzej said

    Dzisiaj trepy obrały konformistyczny, służalczy, sprzedajny, etc. honor bycia!

    Reszta się nie liczy! Ojczyzna – też!

    Dla koczowników, którzy opanowali kluczowe stanowiska także i w MON! TREPY GOTOWI SĄ ZROBIĆ WSZYSTKO W IMIĘ WŁASNYCH KORZYŚCI!

    Darmowych mieszkań, wcześniejszej emerytury, wysokich gaży i emerytur, etc., jako zwykły urzędnik nigdzie się nie dostanie!

    W imię żydowskich wojen demokratycznych także pojadą, nawet na koniec świata, byle dobrze płacili!

    Gdzie honor? A w dupie z honorem!

  10. Marucha said

    Re 8:
    Ok, zdejmuję szlaban.
    Jeden lubi Niemców, inny Włochów albo Rosjan, a trzeci nikogo nie lubi… no cóż, różni jesteśmy.
    Niech Pan jednak pamięta – jeśli uważa się Pan za Polaka – że obowiązki polskie są na pierwszym miejscu. Sympatia do jakiejś nacji nie może sprawiać, iż jej interesy polityczne i jej punkt widzenia przesłaniają nam polskie interesy.

  11. Psiemislavius said

    Wojsko jest w rozsypce! Więcej generałów od szeregowców! To jest burdel, a nie armia! Wprowadzić na nowo pospolite ruszenie!

  12. Rysio - pdróbka said

    Ad 11:
    Należy sprywatyzować armię. Państwo nie ma nic do armii, jak w komunizmie!

  13. Psiemislavius said

    Re 12: nie żydzie, już nie podzielam Twojego patrzenia na zbrojnych. Co prawda wg mnie szkolenie wojskowe na kilka lat to przesada, ale minimum parę miesięcy, by zapoznać się z uzbrojeniem i nauczyć się obsługiwać tego uzbrojenia i tyle. No i w ramach tego szkolenia jeszcze nabyć pokory i dyscypliny.

  14. andrzej said

    Rysio niech wyjdzie na świeże powietrze i zrobi parę przysiadów, bo zaczyna coraz to większe głupoty gadać!

  15. RomanK said

    Co za mecyje dorzucic pare pensji dla ziomkow niemieckich, banderowcow ukrainskich, czy esperdow Inkwizytor-kof>>>>
    100tys pobiera pensje za..tfu tfu,,prace za biurkiem tfu tfu….nowoczesnej armii urzednikof….. obeserwujcie ta bron maseowej zarazy,,,ona wykonczy kazde panstwo:-)))))
    a Polacy??? jaka roznica na co placa…???? byleby placili:-)))) zgadzaja sie na to i az nogami przenbieraja m,zeby sie zalapac za taka rzadowa fuche:-)))))

  16. Kar said

    re:/
    Ostbaltisch

    Witam: dobrze znowu Pana slyszec

  17. Rysio said

    re 12. Panie Gajowy, jakiś palant, podszywa się podemnie.

    😦

    Gdzie?
    Admin

  18. Rysio said

    wpis nr. 12

  19. @ Kar
    Czasem zaglądam, zwłaszcza gdy przez czas jakiś pod rząd mam kilkudniową labę. Przeważnie dzieje się to wtedy, gdy mój organizm odchorować musi nazbyt intensywną eksploatację.

  20. Marucha said

    Re 18:
    Myślałem, że to Pan… do złudzenia…

  21. Rysio said

    re 20 Od idioty, debila i tępaka Rysia Gajowy przechodzi na Pan.

    No, no… czy nie za duża rozpiętość?

    🙂

  22. mjr.w st.spoczyku-emeryt LWP said

    Proponuje dobrze przyjrzec sie i to tak prosto w oczy a potem z profila tym co dzis obrali zawodostwo w wojsku i sluzbe ale nie Polsce i Polakom ale tym ,ktorzy nas ZNIEWOLILI.
    Ich polskie nazwiska nie wiele o polskosci swiadcza,to najemnicy o dzwnych rysach twarzy i dziwnej mentalnosci oraz kulturze.
    Co ciekawe wielu z nich wstydzi sie munduru choc i ten dzis nie przypomina munduru polskiego tylko szablon zachodni.
    CZAS NA ODTWORZENIE WOJSKA POLSKIEGO I PONOWNE PRZEKAZANIE MON W RECE ZOLNIERZA A NIE CYWIL BANDY !
    CZY TO POLACY DZIS W POLSKIM WOJSKU SLUZA ?
    CZY MOZNA ICH UWAZAC ZA WOJSKO POLSKIE ???

  23. WW said

    „Większość naszej armii to urzędnicy, którzy zapomnieli, jak wygląda poligon.”
    Nie zapomnieli bo nigdy tam nie byli.
    Współczesna armia w Polsce to rządowi urzędnicy wszystkich szczebli. Ta armia najemna a jest to armią, tańszą, liczniejszą i skuteczniejszą w „bronieniu” Polski.
    Niemcy.
    Po II W.Ś. Niemcy to już nie Niemcy. Pozostała tylko nazwa administracyjna do realizowania nowych zadań.

  24. RomanK said

    O jak to ladnie jak sie ludzie godza , odpuszczaj, odblokowuja szlabany…to moze i ja odpuszcze i przeprosze Inkwizytor-ka…???
    OK…. pocaluje go w d,,e….pocalowalbym go po ludzku w gebe..ale jestem troszke obzydliwy:-)))))))i sie bzydze:-))))

  25. RomanK said

    ad 22.. Gucio, ty szujo komunistyczna, za komuny w polskim mundurze wygladalas- jak lajza i dzis w kalesonach na Florydzie nie lepiej….

  26. Psiemislavius said

    Re 24:
    Skończ jątrzyć i robić rozpierduchy Kafelstein.

  27. mjr.w st.spoczyku-emeryt LWP said

    A ten podpisujacy sie RomanK to kto ?
    Obowiazuje tu jakis regulamin wszystkich bez wyjatku ?
    RomanieK sluzyles ty w jakims wojsku ?
    DLACZEGO OBRAZASZ LUDZI ?
    jakie masz zastrzenie do mojego postu 22 ?
    Cos ci w jego tresci nie pasuje ?
    Jeleli tak,to wyjasnij co,a od GUCIA odczep sie nawet gdy moderujesz ten portal !

  28. Krzych said

    Niezły ten sprawdzian. 3 kilometry w 20 minut, czyli ponad 6,5 minuty na kilometr. Ludzie, a nawet kobiety nie trenujące systematycznie na półmaratonach biegną i maszerują szybciej. A trepy nawet tak prostego sprawdzianu unikają. Chyba, że biegną z 20 kilogramami na plecach to wtedy rozumiem.

  29. mjr.w st.spoczyku-emeryt LWP said

    Pod rozwage WSZYSTKICH:
    POLSKA JESZCZE BEDZIE POLSKA GDY ROZPOZNA ZDRAJCOW I OD NOWA STWORZY WOJSKO POLSKIE I POWSZEWCHNY OBOWIAZEK SLUZBY W NIM , A TYM SAMYM OBRONE OJCZTZNY I NAS POLAKOW !!!
    OJCZYZNA POLSKA WZYWA !

    WZYWA ZOLNIERZ OFICER POLSKI .

    Bardzo słusznie. Zdrajców trzeba rozpoznać, stworzyć polskie wojsko i przywrócić pobór do wojska.
    Wojsko ma być dobrze odżywione, mieć nowe ładne mundury i czapki, błyszczące rewolwery i elektryczne rowery.
    Admin

  30. Boydar said

    Panie Rysiu, Pan przesadza z tą dynamiką dioptrii.
    Kiedy Pan Gajowy wyjmuje z podręcznej kanciapy brzydkie przydawki, to, pragnę zauważyć,
    odnosi je logicznie do panarysiowego tekstu lub poglądu.
    A przytoczonym przykładzie, zwracał sie bezpośrednio do Rysia<
    Nie wiem jak inni, ale ja to tak czytam.

    Dobrze Pan czyta.
    Admin

  31. mjr.w st.spoczyku-emeryt LWP said

    O jakiej sprawnosci fiycznej w wojsku dzis dyskutowac, kiedy to nawet polskich koszar nie ma kto ochraniac i strzeze ich jeden garbaty stary ochraniarz z ORMO-WSKIEGO demobilu ?
    OBCYCH SIE NAM DO POLSKI NAJECHALO !
    Ci zajeli odpowiednie szranki !
    DZIS NIE MA NAWET POLSKIEJ KUCHNI I KUCHARZY W WOJSKU – zaopatruje i karmi obcy i wrogi nam catering,zaopatrzenie nazwano modnie logistyka i pod jedno komado.
    Sprytnie nas UJAJONO , wczesniej nas redukujac,likwidujac polskie szkolnictwo wojskoe (zamknieto szkoly oficeskie),POLSKICH OFICEROW PATRIOTOW odsunieto/zlikwidowano na rozne sposoby jak chocby pilotow polskich w wypadkach i to masowo.
    SMUTNE ALE PRAWDZIWE !
    Ale nie smucie sie,ODZYSKAMY POLSKE I ODBUDUJEMY OBRONNOSC PRZY POMOCY PRAWDZIWYCH PRZYJACIOL SLOWIAN.
    Jeszcze ich wszystkich psy nie zjadly.

    GLOWA DO GORY RODACY POLACY !
    SMIERC ZDEAJCOM !!!
    JESZCZE POLSKA NIR ZGINELA !

  32. mjr.w st.spoczyku-emeryt LWP said

    „elektryczne rowery” a to ci dowcip a moze dziennikarska ironia ?
    Czy to wypda tak ironizowac na polskim portalu gdy plonie las i gajowka zagrozona ?
    Ale znajac w realu kto admistruje Zarzady Lasow Panstwowych i nawet nadlesnictwa w Polsce to moze i tu cos nie tak i obcy dwururke maja ?
    A ja tak wierze w rozum gajowych i sp.szwagra mojego,ktory na swej gajowce wytrwal do emerytury a pozniej lapiduchy nke daly mu dozyc 90-tki,na szczescie jego synowie w Sluzbie lesnej pracuja a i wnuczka lesnictwa sie uczy.
    DASZ BOR !

  33. Marucha said

    Re 32:
    Ależ skądże!
    Rowery elektryczne istnieją, podobnie zresztą jak hulajnogi elektryczne.

    Gajowy ma prawie identyczny (skladany), lecz czarny.

  34. Griszka said

    @7
    Mialem na mysli Bundeswehre. I taki stan rzeczy mi odpowiada.

  35. Boydar said

    Obywatelu majorze (32)
    „…gdy płonie las i gajówka zagrożona…”
    Nie sraj Pan żarem.
    Wie Pan jaka była kara za sianie defetyzmu, i obniżanie morale ?

  36. @33 wzw. z @32:
    Z uwagi na treść wpisów niniejszych można wywnioskować, że inskrybent wcześniejszy używa nicka zgodnego z prawdą, przynajmniej w sensie asocjacji wiekowej. 😉 Rozumiem to, bo ja sam też nieraz nie jestem na bieżąco obeznany z elektronicznymi bajerami fascynującymi współczesnych małolatów oraz ich inwigilującymi (dotykowe smartfony, tablety itp. cuda), jakkolwiek skądinąd bardzo lubię sobie pooglądać programy typu Galileo czy kanał TTV, gdzie często pokazują, jak młodzi zachodnioeuropejscy geniusze techniki, głównie niemieccy, realizują patenty wręcz kuriozalne, że wymienię chociażby podwodny monitor, komputeroekspress do kawy czy bezobsługową, mechaniczną robo-restaurację. Iście prometejski majstersztyk najwyższej próby! Widząc to wszystko, za każdym razem jestem ogromnie podekscytowany i aż nie mogę wyjść z podziwu! 😀 Nebenbei bemerkt, ein Baum wird an seiner Frucht erkannt, und Gleiches zieht Gleiches an. Also vielleicht statt ständig kritisieren die klüger Nationen, an selbst bißchen arbeiten? 😉

  37. Augustyn P. said

    Jak czytam ten portal od wielu lat to stwierdzam,ze i dzisiaj gaJowy dobrze sie ma.
    Szkoda,ze wielu forumowiczow z tego portalu ubylo.
    Co do niniejszego zolnierskiego tematu to szkoda,ze nie zabral glosu zaden zolnierz polski w stanie czynnym obecnie noszacy mundur z GODLEM POLSKI.
    Czyzby w wojsku zwanym jeszcze polskim faktycznie POLAKOW JUZ NIE MA ?

  38. Boydar said

    Panie Ostbaltisch
    Z całym szacunkiem, ale zaczynam się o Pana obawiać.
    Coraz dotkliwszy brak samokrytycyzmu, bywa objawem nadciągającej choroby.
    A przecież medycyna coraz częściej bywa bezsilna.
    Zdrowia życzę.

  39. Augustyn P. said

    Cos nowego zauwazam – pisza tu po niemiecku,a Zydzi dobrze po polsku !

    A co z jezykiem rosyjskim,znajdzie sie jakas rojska klawiatura ?
    Oczywiscie komputerowa a nie harmoszki.

  40. Augustyn P. said

    Oczekuje moderacji .
    A jak dlugie bedzie to oczekiwanie ?
    Przypomina mi to stare czasy.

  41. RomanK said

    Jatrzy cie Psihujusie???? to dla zlagodzenia possij majorowi Pyrytowi…ktory byl twoim komisarem wojennym….za jaruzela….kapujacym… innych oficerow uczciwych Polakow.
    dzis udajacycm patriote z Florydy…gnuj przez zwykle u….
    Wszarze parchate….pokazcie odcisk napletka swego taty????:-)))))

  42. Psiemislavius said

    Re 38:
    Za Jaruzela mnie jeszcze na świecie nie było ty stary, zgrzybiały, garbatonosy pejsaczu.
    Przestań prowokować Inkwizytora do dalszych kłótni i zgrywać Polaka, bo już sama Twoja niedopracowana pisownia z błędami
    jest menorą, która ci wystaje zza pazuchy.

  43. Inkwizytor said

    Re: 42

    Kafesteinowemu chamstwu i knajackiemu jezykowi trzeba się przeciwstawić 🙂

  44. Boydar said

    @ Inkwizytor (43)
    Absolutnie nie !!!
    Bez Waćpanów cudownych wynurzeń
    nie dałoby się tego czytać.

  45. Augustyn P. said

    RomanK moderatorem u Maruchy i to z taka ukrainska kultura ?
    No to ladne sadzonki w lesie gajowego !

Sorry, the comment form is closed at this time.