Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

To był mój Anioł Stróż – niezastąpiony przyjaciel

Posted by Marucha w dniu 2013-07-27 (sobota)

Biblia mówi o aniołach ponad 300 razy. Ich istnienia nie sposób kwestionować. Podobnie jak faktu, że potrafią wkroczyć w życie człowieka, ratując go z opresji. Czasem ich pomocy możemy nie zauważyć. Pomagają nam bowiem bardzo subtelnie, a potem równie delikatnie usuwają się w cień.

Kiedy latem 1994 roku cudem uniknąłem śmierci w Bałtyku, odholowany na brzeg przez nieznanego ratownika, który jak nagle pojawił się na plaży, tak nagle z niej zniknął, uznałem, iż nie mógł to być nikt inny jak tylko mój Anioł Stróż. Zacząłem interesować się przykładami konkretnej pomocy ze strony Aniołów Stróżów. Ze zdziwieniem skonstatowałem, iż takie przypadki wcale nie są rzadkie.

Niewidzialny wybawca

Okazało się, że również mój przyjaciel Czesław zawdzięcza życie interwencji anioła. Znam Cześka od lat. To człowiek mocno stąpający po ziemi i pod ziemią, gdyż z zawodu jest górnikiem, dyspozytorem ruchu kopalni w randze nadsztygara. Zależy więc od niego życie i zdrowie wielu podległych mu ludzi.

W pewien sobotni poranek 2004 roku, po skończonej pracy, poprosił kolegę, by ten podwiózł go samochodem na kochłowicki rynek (Kochłowice to jedna z dzielnic Rudy Śląskiej). Kiedy przybyli na miejsce, Czesiek podziękował swemu kierowcy i szybko wysiadł z samochodu, chcąc przejść na drugą stronę jezdni. Nieuważnie robiąc krok do przodu, omal nie wpadł pod koła pędzącej furgonetki. Opowiadał: Nagle poczułem, jak ktoś łapie mnie za kark i mocnym ruchem odciąga do tyłu. Pociągnięcie to było tak silne, że momentalnie straciłem równowagę. Gdyby nie samochód kolegi, o który się odruchowo oparłem, to bym na pewno się przewrócił. Szybko rozejrzałem się wokoło, żeby podziękować temu komuś za uratowanie życia, ale… nikogo za mną nie było! Gdy już nieco ochłonąłem, poszedłem pieszo do domu i kolejny raz analizowałem tę niecodzienną sytuację. Doszedłem wówczas do wniosku, że musiał to być mój Anioł Stróż. Innego wytłumaczenia po prostu nie widzę. Bardzo namacalnie zadbał o to, bym nie znalazł się pod kołami rozpędzonego samochodu.

Wśród osób uratowanych spod kół samochodu jest również moja córka Emilia. Przed laty (w 2002 roku) opowiadała mi z przejęciem, co ją spotkało w drodze do szkoły. Tamtego dnia czekał ją sprawdzian z matematyki, dlatego idąc wolno, powtarzała sobie zadany materiał. Była tak zaczytana, że nie zauważyła, kiedy postawiła stopę na ulicy. W ułamku sekundy usłyszała piskliwy odgłos ostrego hamowania. Kiedy zaskoczona odwróciła głowę, zobaczyła pędzącą prosto na nią ciężarówkę. Zamarła w miejscu przerażona. Dziś wspomina: W tym samym momencie ktoś chwycił mnie za ramię, mocno ciągnąc do tyłu, wprost na chodnik. Ciężarówka przejechała, a ja jeszcze przez moment stałam w szoku. Odwróciłam się za siebie, żeby zobaczyć, kto mi pomógł, ale nikogo za mną nie było! W ogóle nie było wtedy na chodniku żadnych ludzi. W pobliżu nie znajdowała się też żadna brama czy boczna uliczka, w stronę której ktoś mógłby się szybko oddalić po udzieleniu mi tej niespodziewanej pomocy. Widząc to, od razu pomyślałam sobie, że był to mój Anioł Stróż. Poczułam nawet niezwykłą wewnętrzną pewność, że to był właśnie On.

Niektórzy Go widzą

Czesiek i Emilka nikogo wówczas nie dostrzegli. Spotkałem jednak i takie osoby, które ręczą, że widziały pomagającą im w opresji tajemniczą osobę. Jest wśród nich moja znajoma, pielęgniarka Grażyna, do dziś pracująca w jednym ze szpitali Rudy Śląskiej. Przechowuje ona w swej pamięci niezwykłą historię sprzed kilkunastu lat.

Jej pięcioletni wówczas syn Marcin bawił się na podwórku z kolegą, a ona wybierała się właśnie na dyżur. Wsiadając do samochodu, odwróciła jeszcze na moment głowę. Z przerażeniem zobaczyła swojego synka wbiegającego na jezdnię wprost pod pędzący w jego kierunku samochód. Sparaliżowana tym widokiem, zdążyła jedynie w myślach zawołać do nieba o pomoc. W tej samej chwili nie wiadomo skąd pojawił się dojrzały mężczyzna i jednym zdecydowanym ruchem odciągnął dziecko na chodnik. Nie zapamiętała co prawda rysów jego twarzy, pamięta jednak do dziś, że miał on siwe, nieco dłuższe i lekko kręcone włosy. Ubrany zaś był w jasną koszulę i spodnie, a na stopach miał sandały.

Razem z mężem szybko pobiegła w kierunku Marcinka. Nic mu się nie stało, mężczyzna zaś dosłownie zniknął. Kiedy chciała podziękować mu za uratowanie życia synkowi, nie było po nim śladu. Historia z tajemniczym mężczyzną nie dawała jednak Grażynie spokoju. Gdy nazajutrz zapytała syna, czy podziękował temu panu, który go uratował, ten, nieco zdziwiony zadanym pytaniem, odpowiedział: Mamo, tam nie było żadnego pana – odsunąłem się sam. Okazało się, że również mąż nikogo nie widział. Znajoma do dzisiaj jest przekonana, że to anioł uratował wówczas życie jej małemu dziecku.

Grzegorz Fels
http://www.pch24.pl

Komentarze 33 to “To był mój Anioł Stróż – niezastąpiony przyjaciel”

  1. AniaK said

    Mojego Anioła Stróża jeszcze nie widziałam, ale Jego obecność czuję codziennie. A kilka razy to nawet uratował mi życie, chociaż wcale Go o to nie prosiłam. Mam nadzieję, że kiedyś zrozumie co do Niego mówię, i pomoże mi spełnić moje marzenia 🙂

  2. AniaK said

    Musze ruszyć tyłek, bo palić mi się chce, a mój Anioł Stróż udaje że nie rozumie po polsku. Dzieci po papierosy nigdy nie posyłałam. Bóg mi świadkiem.

  3. revers said

    Lepiej to wyglada jak slepa Ania stoi z opaska na skrzyzowaniu ulic i nie weie jak przejsc skrzyzowanie, na ktorej prowadzone sa intensywne prace remontowe z uzyciem mlotow pneumatcznych, huku kompresorow i nagle znajdzie sie przechodzien i przeprowadza ja przez ten cywilizacyjny maly matriks.

  4. Boydar said

    „…Mam nadzieję, że kiedyś zrozumie co do Niego mówię…”

    Pani Aniu, takie teksty, nawet opatrzone uśmiechem, są głupsze niż ustawa przewiduje.

    „…i pomoże mi spełnić moje marzenia…”

    Pani się książki pomyliły, to nie był Stary Testament, tylko Bajka o Złotej Rybce.

  5. AniaK said

    Re4:
    Panie Boydar, proszę się odczepić od mojego Anioła Stróża. Nie zna Pan moich marzeń, to niech się Pan nie wtrąca.

  6. Marucha said

    Re 5:
    Pani Aniu, a jednak p. Boydar ma rację. Anioł Stróż to nie głupek. który może… kiedyś… zrozumie, co Pani do niego mówi. Anioł Stróż to nie jest też złota rybka ani lampa Aladyna od spełniania życzeń.
    Anioł Stróż nas strzeże. Cieleśnie i duchowo. Ale nie pogwałci naszej wolnej woli.

  7. AniaK said

    Re6:
    Czy Pan Boydar ma rację czy nie wie jeden Bóg! Pan Marucha do mojego Anioła Stróża też niech się nie wtrąca! To ja się mam z Nim dogadywać a nie Panowie.

  8. Psiemislavius said

    Hmm…z tego, co wiadomo, to zazwyczaj inni aniołowie zalecają się do ludzi, by spełniać ich marzenia. Ci aniołowie pochodzą z dołu i za cenę spełnienia marzeń żądają zawsze najwyższej ceny: duszy ludzkiej.

  9. Marucha said

    Re 7:
    Niech Pani przestanie traktować Anioła Stróża jak partnera.

  10. Boydar said

    Tak sobie myślę, obserwując wpisy „Pani AniK”, że traktowanie Jej „na poważnie”, nie jest Jej marzeniem. Myślę również, że nie jest aż taka […], za jaką chce na siłę uchodzić. Wręcz przeciwnie, i to w obu kwestiach.
    Sprytne, ale niedopracowane.

  11. Romank said

    Przypominam ,ze tu Gajowka…nie Gejowka i na rozmazy nie ma miejsca:-))))

  12. AniaK said

    Re11:
    „Przypominam ,ze tu Gajowka…nie Gejowka”

    A to co znowu za insynuacje? Mój Anioł Stróż na pewno nie jest kobietą. Przyczepili się do mojego Anioła Stróża i gryzmolą Panowie bez umiaru. Pewnie mi Go zazdroszczą 🙂

  13. Boydar said

    Jest jesce opcja adresu Pani AniK. Cy to aby nie Alternatywy Ctery ?

  14. Jack said

    Oczywiscie ze kazdy z nas ma Aniola Stroza, a moze i wiecej niz jednego ktorzy nas chronia. Dlatego wazne jest codziennie pamietac o swoim Aniele Strozu i zwracac sie do niego o ochrona, a najwazniejsze to dziekowac mu za opieke. To jest bardzo wazne.
    Po Soborze Watykanskim II modlitwa do Aniola Stroza zostala zmieniona. Tak jak wszystko w Kosciele.
    Ja modle sie tak:
    „Aniele Boży, stróżu mój,
    Ty zawsze przy mnie stój.
    Rano, wieczór, we dnie, w nocy
    Bądź mi zawsze ku pomocy,
    Strzeż duszy, ciała mego,
    zaprowadź mnie do żywota wiecznego.
    Amen.”
    Prosze zwrocic uwage jak modla sie w Radiu Maryja w audycji dla dzieci. W modlitwie do Aniola Stroza zostaly skasowane slowa „strzeż duszy”. Czyli Aniol ma dbac tylko o cialo.
    Moj Aniol Stroz ukazal mi sie w jednym z najtrudniejszych momentow mojego zycia. Polozyl dlon na moim ramieniu. Byl to dotyk osoby ktora jest mi bardzo bliska, ktora znam od lat. Mozna to porownac do dotyku matki.
    Oprocz Aniolow Strozy mamy przewodnikow duchowych, ktorymi sa zwykle swieci – patroni kosciola w ktorym zostalismy ochrzczeni i przyjelismy I komunie Sw. Dlatego warto tez o nich pamietac i zwracac sie do nich o pomoc w rozwoju duchowym, czyli dazeniu do swietosci, czy jak dzisiaj sie mowi doskonalosci.

  15. Jack said

    Polecam bardzo interesujacy artykul na temat Aniolow, ktory ukazal sie w pismie Michael.
    http://www.michaeljournal.org/SwMichal.htm

  16. AniaK said

    Re14:
    Ja odmawiam dokładnie taką samą modlitwę.

    „Oprocz Aniolow Strozy mamy przewodnikow duchowych, ktorymi sa zwykle swieci – patroni kosciola w ktorym zostalismy ochrzczeni i przyjelismy I komunie Sw. Dlatego warto tez o nich pamietac i zwracac sie do nich o pomoc w rozwoju duchowym, czyli dazeniu do swietosci, czy jak dzisiaj sie mowi doskonalosci.”

    Tego nie wiedziałam. Muszę nadrobić zaległości.

  17. Jack said

    re: 16
    O przewodnikach duchowych wiem z wlasnego doswiadczenia, a nie z ksiazek.
    Nadanie dziecku imienia osoby swietego czy swietej, obranie sobie imienia przy bierzmowaniu itd ma glebsze znaczenie na planie duchowym i kiedys to katolicy rozumieli. Niestety po Vaticanum II zostaly puste gesty i niezrozumienie.
    A warto z tych duchowych mocy korzystac. Nalezy sie tylko do nich zwrocic o pomoc.

  18. Marylka S. said

    Każdy ma swojego Opiekuna Duchowego, ale nie jest to Anioł. Opiekunem staje dobrowolnie Istota, która jest bardziej rozwinięta, lub znajduje się na takim stopniu rozwoju co Istota nad którą sprawuje pieczę. Tak to jest urządzone, że każdy ma jakąś swoją ścieżkę rozwojową do przejścia i Opiekun ma za zadanie zadbać, abyśmy z tej ścieżki nie zboczyli. W to wchodzi również zapobieganie przedwczesnemu zejściu śmiertelnemu, lub „zmiana bloków zdarzeniowych” na takie, które nam pomagają. Do tego zapobiegania, albo zmian Opiekunowie wzywają Anioły, taką jakby uniwersalną służbę porządkową, o rożnych kompetencjach i specjalizacji – są tacy, którzy zmieniają „bloki zdarzeniowe” – in. prostują nam ścieżki, są tacy, którzy mogą się ucieleśnić i uratować z topieli… itd.
    Ponieważ jesteśmy Istotami obdarzonymi przez Stwórcę wolną wolą, możemy wyrażać życzenia, aby coś się stało… Jeśli mamy w swej ścieżce zapisane wygranie w Totka – to Opiekun wezwie odpowiedniego Anioła, który będzie robił wszystko, abyśmy w odpowiednim momencie wysłali kupon z właściwymi numerami. (Np. będzie nam szeptał do ucha, spowoduje iż „złapiemy gumę” w odpowiednim miejscu itp.) Ale jeśli nie ma tego w zapisie – to sobie możemy prosić „ad mortem defecatam” …
    Dlatego popsuję co poniektórym obraz „pozaświatowy” – nie ma w zasadzie czegoś takiego, jak „Anioł Stróż” ze skrzydłami i cały sztafażem – jest Opiekun. A kim on jest, to już zupełnie inna bajka.

  19. Emil Cyrenajczyk said

    ad13,Boydar

    Prawdopodobnie AniaK jest z Zielonego Wzgórza.(?) bo… niemożebnie zielona!

  20. marta15 said

    ee tam ,mamy juz takich” opiekunow” , ktorzy monitoruja na okraglo nasze codzienne tu i tam.
    I potem raportuja tam gdzie trzeba. I nie sa to anioly ,ale stroze tzw. porzadku swiatowego ,ktory staja na glowe aby monitorowac nas 24/7.
    https://youtube.googleapis.com/v/YAGilPiZLcc%26autoplay=1

  21. marta15 said

    tu kolejny przyklad jak nasi ziemscy, demoniczni opiekunowie pilnuja aby nic, co nie jest zaaprobowane przez nich, sie nie przesliznelo. W san Antonio jezeli ktos nie bedzie „otwarty ” na rozne zboczenia typy aborcjia , sodomi itd. i osmieli sie wypowiedziec glosno swoj sprzeciw moze sie liczyc z utrata pracy i aresztem.
    Witamy do poli-poprawego staliznizmu.
    http://minutemennews.com/2013/07/san-antonio-preparing-to-arrest-christians-who-speak-out-on-the-bible/

  22. Marucha said

    Re 18:
    Ezoteryka, New Age, hinduskie bzdety itd. to nie na tym forum.

  23. marta15 said

  24. marta15 said

  25. marta15 said

    tu bardzo ciekawa info.

  26. Marylka S. said

    re: 22
    Umrzesz, to się dowiesz, n’est-ce pas, Mon Choux?
    Jaka tam ezoteryka, jakie New-Age? To czyste, pierwotne Chrześcijaństwo. Tylko trzeba się uczyć, a nie tylko za „jedynym właściwym” powtarzać…
    🙂

  27. Marucha said

    Re 26:
    Czy nie wyraziłem się jasno, ze dla Pani i jej „pierwotnego chrześcijaństwa” nie ma tu miejsca?

  28. Romank said

    Panei Gajowy..pani Marylka tylko interpretuje Tradycje po swojemu:-)))
    moze to przechyl zbyt gleboki…ale sam pan wie.
    Wolno smiec sie z teczki Frankowej…wolno pani Marylce zroic z Aniola Bikiniarza:-)))
    Albo Tradycja i Dyscyplina…albo Tradycja i dysscyplina po swojemu:-))
    kazdy kij jest obosieczny i ma dwa koncy:-)) jeden osliniony drugi smierdzacy:-)))

  29. Marucha said

    Re 28:
    Tradycja, to nie jest to, co pani Marylka, pan Kazio, czy Pan Franek uważa swoim własnym rozumkiem za Tradycję – ale to, co Kościól ustanowił przez 2000 lat swego istnienia.
    A potem jakieś masońskie kurwy i skurwysyny wszystko przewróciły do góry nogami.
    Na chwałę Lucyfera.

  30. Rysio said

    A mój Anioł Stróż, mi podpowiedział żebym nie słuchał głupot polityków gdy gadają o szkodliwości picia i palenia.

    Powiedział mi:

    — Rysio, jak masz ochotę strzelić kielicha i popykać fajkę to to rób.

    🙂

  31. Jack said

    re: 18
    Pani „madrosci” sa z ksiazek New Age.
    Wazne co doswiadczymy na wlasnej skorze a nie co przeczytamy.

  32. konfuzjusz said

    bo palić mi się chce,

    Niech sie Pani pomodli do Aniola, zeby sie palic nie chcialo.

    (stracilem pol rodziny przez papierochy – jakby epidemia raka pluc – ohydna choroba)

  33. Boydar said

    A poniewczasie, takie dziecko przychodzi na cmentarz i płacze – mamusiu, czemu żeś mi kijem rozumu nie dała.

Sorry, the comment form is closed at this time.