Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    errorous o Zabójstwo Roberta Kennedy…
    Emilian58 o Ukraina: pomoc humanitarna z P…
    Emilian58 o Cała para w gwizdek
    Emilian58 o Podłość nad podłościami
    Listwa o Wolne tematy (59 – …
    Yagiel o Wolne tematy (59 – …
    Emilian58 o Endlösung dla nieszczepionych”…
    Yagiel o Wolne tematy (59 – …
    corintians o Endlösung dla nieszczepionych”…
    Kojak o Money, money, money…!
    re1truth2 o Wolne tematy (59 – …
    re1truth2 o Wolne tematy (59 – …
    revers o Wolne tematy (59 – …
    Carlos o Zabójstwo Roberta Kennedy…
    Carlos o Zabójstwo Roberta Kennedy…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 617 obserwujących.

Krzyżowiec – to brzmi dumnie!

Posted by Marucha w dniu 2013-08-16 (Piątek)

„Czarna legenda” – stek bredni i kłamstw zmyślonych przez Hollywood i antychrześcijańskich twórców – na temat Świętej Inkwizycji, podbicia Indian w Ameryce Południowej czy Wypraw Krzyżowych, jest tak zakorzeniona wśród ludzi, że nawet sami katolicy dają jej wiarę i korzą się przed kłamcami, przepraszając z „błędy Kościoła”.
Admin

Czarna historia krucjat pojawiła się stosunkowo niedawno i od początku miała zabarwienie ideologiczne. Muzułmanie krucjat nawet nie odczuli. To liberalne środowiska Zachodu wymyśliły rzekome „barbarzyństwo” chlubnej koncepcji wypraw krzyżowych – mówi w rozmowie z PCh24.pl dr Marian Małecki, pracownik Katedry Historii Powszechnej Historii Państwa i Prawa UJ.

Podczas wielu dyskusji, nie tylko z ludźmi niechętnymi Kościołowi pojawia się praktycznie zawsze argument: Kościół ma na sumieniu Krucjaty. Temat ten stał się dyżurną kwestią w prawie każdej rozmowie o Kościele. Czy rzeczywiście musimy się wstydzić za Krucjaty?

– Tu nie tyle chodzi o wstyd, ile o prawdę. Krucjaty pojawiły się jako odpowiedź świata zachodniego na ówczesną islamizację świata. Islam rozpościerał się wówczas pomiędzy dwoma oceanami: Atlantyckim i Indyjskim. Chrześcijaństwo musiało przeciwstawić się takiej ekspansji. Znane były – zwłaszcza na Półwyspie Iberyjskim – przykłady bestialstwa ze strony muzułmanów, dokonywanego na ludności chrześcijańskiej. Muzułmanie przekroczyli Pireneje i zmierzali w kierunku samego centrum kultury frankońskiej. Powstrzymał ich Karol Młot pod Poitiers w 732 r. Potem widoczny był heroizm świata bizantyńskiego, przypieczętowany klęską pod Manzikertem w 1071 r.

Dla świata muzułmańskiego – o czym w swoim czasie przypominał także żydowski historyk-publicysta Gad Lerner – krucjaty były jak ukłucie szpilki – nic nie znaczącym epizodem. Tymczasem kręgi liberalne świata zachodniego odgrzały „starą pieczeń” i to one – nie zaś muzułmanie – podkreślały „barbarzyństwo” swych przodków. Pojawia się pytanie, czy rzeczywiście było to barbarzyństwo?

Wiek XI, to czas, kiedy powstają ostatnie państwa chrześcijańskiej Europy. Nie ma jeszcze rycerzy – tych stworzy dopiero właśnie duch krucjat. Są natomiast wojownicy: Wikingowie, Frankowie, Słowianie, których przesłaniem jest walka i okrucieństwo. Krucjaty zaczną ten obraz zmieniać. Pojawi się rycerskość jako cnota ogółu wojowników chrześcijańskich, a z nią takie cechy jak: wierność danemu słowu, walka w uczciwej sprawie, niedobijanie leżącego, dworne traktowanie kobiet, honor, cześć, szacunek dla tradycji, miłość ojczyzny, umiłowanie Kościoła. Byłoby naiwnością twierdzenie, że cechy te były przez wszystkich przestrzegane, niemniej stały się kanonem, bez którego nie sposób zrozumieć renesansu, a nawet współczesności. Ta przemiana ludzi była możliwa dzięki Kościołowi, który nawoływał do ograniczania przemocy, a w każdym razie kanalizował najbardziej obłędne ludzkie instynkty w stronę form bardziej cywilizowanych.

Odnalazło to również miejsce w założeniach filozoficznych.

– Nie sposób zrozumieć np. św. Bernarda z Clairvaux bez odniesienia do czasów, w których przyszło mu żyć. św. Bernard zakazywał przemocy w złej sprawie, a dopuszczał jedynie w słusznej i godnej. Dziś każdy cywilizowany kraj przyjmuje ją jako słuszną i właściwą. Czy potrafimy sobie wyobrazić sytuację, że jeden z krzyżowców pasował na rycerza sułtana Saladyna? To jest właśnie sens przesłania św. Bernarda – prawość charakteru i słuszność sprawy o którą się walczy. Z drugiej strony, muzułmanie również podziwiali męstwo krzyżowców i wspomniane cechy.

Co musiało wydarzyć się od XIX w. – kiedy podróżujący po Bliskim Wschodzie cesarz niemiecki Wilhelm II był witany w miastach palestyńskich i stawiano na jego cześć bramy triumfalne, ustawiano się na drodze przejazdu cesarskiego orszaku – do czasów współczesnych? Jak dalece liberałowie wypaczyli obraz krucjat w oczach samych muzułmanów, skoro dziś mówi się o wzajemnym „języku nienawiści” pomiędzy światem islamu a tzw. cywilizacją zachodnią? Obraz krucjat został zideologizowany i dopiero dziś, choć jeszcze nieśmiało, mówi się o plusach tej ludzkiej migracji. Kto dziś wie, że kolonizacja przejawiająca się w zakładaniu nowych wsi i miast na tym terenie była w czasach wypraw krzyżowych największa od czasów króla Salomona? A prawo, medycyna, uniwersytety?

Co dla współczesnych oznaczało zdobycie Jerozolimy przez Krzyżowców w 1099 roku?

– Z całą pewnością było to wydarzenie polityczne, przede wszystkim jednak religijne. Od czasu, kiedy legło w gruzach bolszewickie ujęcie krucjat, wskazujące na czynnik ekonomiczny jako sprawczy, właśnie charakter religijny najbardziej pasuje do zrozumienia istoty wypraw krzyżowych. Zdobycie Jerozolimy było ukoronowaniem dążeń pątników zmierzających do Ziemi Świętej. Pojawia się jednak szereg pytań, także dotyczących rzezi ludności miejscowej. Trudno zaprzeczyć, by nie miała ona miejsca, ale choć brzmi to mało przekonująco, ani nie była rozmiarami tak wielka jak się ją przedstawia, ani nie była czymś wyjątkowym, co próbują podkreślać zideologizowani historycy, zwłaszcza zachodni. Wynika to z faktu, że kolejne zdobycie Jerozolimy przez sułtana Saladyna odbyło się na zupełnie innych zasadach.

Tymczasem Jerozolima w 1099 r. padła podczas szturmu, w 1187 r. po negocjacjach. Rycerski Saladyn dał się jednak poznać tak swoim, jak i chrześcijanom, jako bezwzględny przywódca karząc między sektę assasynów, bunt wojska w koszarach kairskich czy wymordowanie jeńców po bitwie na Rogach Hittinu. Nawet u muzułmanów miał niezbyt dobrą reputację jako wódz i przywódca, ale pasował do pewnego ideologicznego wizerunku kreowanego przez potomnych. Był potrzebny dla laicyzującego się Zachodu jako bohater, a skorzystali na tej zmianie wizerunku sami muzułmanie.

Czy Krucjaty były ogłaszane wyłącznie przez papieży?

– Krucjat było wiele i nie powinny się one kojarzyć ani wyłącznie z papiestwem, ani tylko z tymi siedmioma najbardziej znanymi – do Ziemi Świętej. Są to wyłącznie uproszczenia, które nauka uznała za dopuszczalne, jednak z pewnymi zastrzeżeniami. Wyprawy na Półwyspie Iberyjskim, walki zakonów niemieckich na Wschodzie, krucjaty przeciwko katarom, a nawet pogańskim jeszcze Słowianom, są tego przykładem. Dziś owych Słowian chwali się zaś katarów uważa za bardziej cywilizowanych niż całe królestwo Francji. Prawda nie jest jednak tak oczywista. Krucjata antykatarska spowodowana była reakcją na mutylację rąk i nóg dokonaną przez katarów na misjonarzach a Słowianie, także Prusowie i Jaćwingowie byli do tego stopnia uciążliwi, że w walkach z nimi ginęli książęta, jak chociażby Henryk Sandomierski. Spokojne życie Słowian i toksyczna ekspansja chrześcijan na te tereny to bardziej pobożne życzenia niż realizm tamtych czasów. Pamiętać należy, że Konrad Mazowiecki po to sprowadził Krzyżaków na swoje ziemie, by zabezpieczyć granicę Mazowsza przed poganami.

Podobnie było z powołaniem polskiego zakonu braci dobrzyńskich. Część wypraw „wymykała się” spod kontroli. Tak było w czasie czwartej krucjaty, kiedy zdobyto Bizancjum – papieże demaskowali takie działania i ostro piętnowali ich uczestników. Warto przed krytyką ówczesnego Kościoła zrozumieć cały kontekst średniowiecza, meandrów polityki, ideologii, twórczej roli tej epoki. To tak jakbyśmy dziś godzili się na osądzanie naszych czasów z perspektywy mieszkańca naszej planety za 300 lat bez zrozumienia dla naszej współczesnej mentalności czy problemów. Tymczasem na temat krucjat wypowiadają się osoby przypadkowe, o niewielkiej wiedzy lub ideologicznie zaangażowani. Ludzie ci nie zastanawiają się nad przedstawianymi tezami, bo to wymaga wiedzy jak i intelektualnej refleksji, powielają jednak stereotypy, bo to im pasuje w kreowaniu wizji współczesnego Kościoła jako od wieków nietolerancyjnego i konserwatywnego.

Skąd wzięła się „czarna legenda krucjat” i jej ponadczasowa żywotność, podtrzymywana także i dziś? Dotyka ona także pamięć wielu wspaniałych rycerzy, o których pamięć jest zakłamywana (np. Gotfryda z Bouillon).

– Czarna historia krucjat pojawiła się stosunkowo niedawno i od początku miała zabarwienie ideologiczne, a skoro tak, to trudno przypisać jej szczególny walor poznawczy. Jeśli jakiś współczesny dogmat społeczny próbujemy ugruntować odwołując się do korzeni historycznych, to jeśli taka możliwość się pojawi, chętnie z niej korzystamy. Skoro więc chrześcijanie mordowali innych i to stanowi samą w sobie prawdę, zręcznie jest tę prawdę podtrzymywać, znacznie bardziej niezręcznie zastanawiać się nad przyczynami tego stanu rzeczy, bo może się okazać, że „inni” mordowali więcej lub ci niesforni chrześcijanie po prostu bronili się przed Półksiężycem.

Czy ktoś dziś zdaje sobie sprawę, że Barbakan powstał w Krakowie po to, by bronić miasto przed Turkami, że największe obciążenia finansowe stanów śląskich kierowano na utrzymanie twierdzy na Przełęczy Jabłonkowskiej, gdyż obawiano się (zresztą słusznie) ataku podjazdów muzułmańskich? Czy zdajemy sobie sprawę z tego wszystkiego, co się stało, kiedy krucjaty do Ziemi Świętej definitywnie się skończyły? Czy w naszej europejskiej świadomości pojawia się pytanie o islamizację Półwyspu Bałkańskiego, czy wiemy po co Rzeczpospolita uchwalała podatki na wojsko kwarciane, czy wiemy z jakimi lękami żyli ludzie nie tylko w średniowieczu, ale i epoce wczesnonowożytnej?

O historycznej roli Turcji przeciętny Polak wie niedużo. Czasami kojarzy mu się jedynie wiktoria wiedeńska.

– Kiedy Sobieski gromił Turków pod Wiedniem, zmieniał się ówczesny świat polityczny, a złamanie potęgi Turcji było kluczowym momentem dla pojawienia się nowych potęg europejskich. Dziś Turków oceniamy jako tych, którzy nie uznali rozbiorów Polski, pomagali Polakom w XIX wieku. Zgoda, ale czynili to jako sami potrzebujący pomocy przed zachłannością państwa carów. Kto zdaje sobie dziś sprawę, że prawo prywatne sami muzułmanie uznawali za lepsze od swojego, że krzyżowcy założyli prawdziwe miasta i wsie z samorządem i autonomią mieszkańców?

Środowiska laickie i wrogie Kościołowi, zwłaszcza masoneria, wolały jednak inny wizerunek krucjat, obnażający rzekomą mściwość Kościoła i nie zaniedbały żadnego epizodu znanego z historii krucjat, by o tym przypominać. Wystarczy podać jeden – ostatnie lata zakonu templariuszy. W powszechnym przeświadczeniu zakon został skasowany przez papieża Klemensa V z powodu herezji na początku XIV w. Tymczasem aresztowań samych braci zakonnych dokonała władza świecka, która też templariuszy spaliła na stosie. To król Francji wydał rozkaz o wysłaniu na stos Jakuba de Molay i to w sytuacji, gdy trybunał sądowy otrzymując zapewnienie o niewinności zakonu ze strony jego przywódcy, wysłał posłów do papieża, by ten zajął własne stanowisko. Legenda o rzekomej klątwie wielkiego mistrza przyjmowana jest bezkrytycznie jako dogmat.

Takich przykładów „uproszczeń” w historii krucjat można wymieniać dziesiątki. Niepolitycznie jest też dziś uważać liderów ówczesnej europejskiej polityki za zaangażowanych w dzieło walki z niewiernymi. Lepiej podkreślać rolę Zawiszy Czarnego pod Grunwaldem, wyeliminować z świadomości historycznej poszczególnych krzyżowców, bo oto mogłoby się okazać, że osoby te życie swoje podporządkowały wierze i to ona ostatecznie prowadziła ich na wyżyny ich ludzkiej egzystencji.

Kto dziś pielęgnuje dziedzictwo krzyżowców? Istnieją jakieś zajmujące się tym zgromadzenia zakonne lub świeckie stowarzyszenia i instytucje?

– W szczególności istniejące zakony rycerskie, ponadto różne instytucje kościelne i świeckie. Przybywa ich z każdym rokiem. Cele tych organizacji są różne; zakony rycerskie działają przede wszystkim na niwie charytatywnej, powstają liczne bractwa rycerskie a do idei zakonów rycerskich przyznają się bez mała wszyscy. Idea zakonów rycerskich jest paradoksalnie tak popularna, że wykorzystują ją przeciwni krucjatom protestanci, a nawet krańcowo oddaleni od chrześcijaństwa masoni. Rzecz godna podkreślenia: organizacje te wyciągają z epoki krucjat tylko to, co jest im wygodne, zapominając o całej reszcie.

Wobec postępującej laicyzacji życia, feminizacji świata obecność świata krzyżowców dla wielu chrześcijan jest drogą prowadzącą do Boga. Jakby na to nie spojrzeć – krucjaty zbudowały ideał rycerza Chrystusa, prawego mężczyzny, oddanego Bogu, szanującego kobiety i oddającego im należną cześć, człowieka nieobłudnego i niezakłamanego, a przy tym wymagającego wobec siebie. Cechy te, tak odległe dla współczesnego świata są marzeniem wielu, stąd tak ogromne zainteresowanie krucjatami.

Prof. Roberto de Mattei nazwał prof. Plinio Correa de Oliveirę „Krzyżowcem XX wieku”, traktując to jako najwyższy komplement. Czego dzisiejsi katolicy mogliby się nauczyć od krzyżowców?

– Tak, to powód do dumy. W czasach krucjat krzyżowcy wracający do swych rodzinnych miejscowości witani byli jak bohaterowie, chętnie brano ich za chrzestnych, okazywano im wiele szacunku. Wynikało to z faktu, iż w tamtych czasach znano cenę męstwa i poświęcenia, znano siłę muzułmańskiego miecza. Polski król Jan III Sobieski swoją nieśmiertelność zdobył nie tyle wielkim panowaniem, bo był raczej przeciętnym królem i słabym politykiem, ale dzięki wiktorii wiedeńskiej. Ówczesna Europa żyła siłą wiary i wartości, stąd wielka solidarność w zwalczaniu wspólnego wroga.

Współczesnemu światu potrzebne są wartości, ich nowa definicja jako wartości uniwersalnych, dla których żołnierz holenderski, polski czy amerykański przeleje krew. Póki co tych wartości nie widać, są one traktowane jako prawo naturalne o zmiennej treści. Krzyżowcy niezależnie od dorobionego im oblicza wartości te wyznawali i byli z grubsza biorąc im wierni. Obrona wartości chrześcijańskich jest zatem obroną wartości europejskich o czym Europa współczesnych elit politycznych zaznaczam (nie całych narodów europejskich) zapomina.

Dlaczego w dzisiejszym katolicyzmie tak mało jest odniesień – które kiedyś przecież były liczne – do tematyki rycerskiej? Wszak, choć i dziś natrafimy na sformułowania jak np. „Bóg jest nam tarczą”, czy „rycerze Chrystusa”, to widać ewidentny odwrót od tego typu zacnej i na wskroś katolickiej retoryki.

– Ludzie boją się artykułować swoje poglądy, boją się, że narażą się na ośmieszenie, ostracyzm w mediach, krytykę wielkich tego świata. Niepotrzebnie. Zgodnie z ewangelicznym przekazem „prawda was wyzwoli” chrześcijanie powinni mocno manifestować swoją wiarę. To zasada demokracji. Czasy „letnich” katolików odchodzą w niebyt, a przecież nie chodzi o ilość, lecz o jakość chrześcijaństwa.

Ponadto brakuje poparcia innych grup chrześcijańskich. Podkreśla się często, że chrześcijanie popełniają wiele zła, więc nie powinni się odzywać w debatach nad wolnością i wartościami. Jest to jednak cały czas Kościół pielgrzymujący, święty Kościół grzesznych ludzi. W społeczeństwie źle pojętej feminizacji mężczyźni stają się coraz bardziej zniewieściali, nie walczą, jak dawniej, o wartości, o rodziny, o Kościół. Stąd tak mało mówi się o idei rycerza, bo to świat „nierealny” i „nieistniejący”, poza tym zbyt trudny, o czym świadczy przyrzeczenie rycerza: „Bądź bez lęku w obliczu nieprzyjaciela, bądź mężny i prawy, by podobać się Bogu, mów prawdę, szanuj kobiety i nie krzywdź nikogo”.

Rozmawiał Łukasz Karpiel
http://www.pch24.pl

Komentarze 52 do “Krzyżowiec – to brzmi dumnie!”

  1. Boydar said

    Ostatniemi czasy temat krucjat stał się dziwnie popularny.
    Uwzględniając ostatnie zdanie artykułu, powinien być popularny codziennie.

  2. Jan said

    Czy można tak do końca dziwić się katolikom wspólczesnym, kiedy nie tak dawno JP II przepraszał za krucjaty. Tylko kogo tak naprawdę, a po co to wiemy.

  3. Krucjaty były atakiem odwetowym na akcje zaczepne muzułmańskiej floty, która podpalała Europę od południa. Zapuszczali się w stronę Grecji i Italii, lada moment ich okręty mogłyby już podpalać Rzym i Watykan. Uderzenie na Ziemię Świętą zapobiegło tego typu atakom na kolejne kilkaset lat, aż do powstania Berberów, którzy uprawiali piractwo do XIX wieku.

    Inkwizycja Święta ma na swoim koncie 2000-4000 ofiar. Głównie w Hiszpanii, gdzie wkrótce potem zabrakło drewna na stosy, zatem ogłoszono, że jakakolwiek wiara w magię i czarownice jest sama w sobie herezją. Dobra wymówka. W tej sytuacji reszta Maurów, żydów i wiejskich trucicielek mogła się uratować (a szkoda). Inkwizycja pozbywała się też najgorszych sekt, które w tamtym okresie rosły do niewyobrażalnych rozmiarów. Dzisiejsze sekty są przy nich niczym. Oczywiście, protestanci spalili na stosach ponad 100.000 ludzi. Ale czy „Świętą Inkwizycją” można nazwać szkopski, duński, czy anielski motłoch? Jakichś wieśniaków i władzę świecką (czyli zazwyczaj namiestnika ziemskiego homo-niewiadomo lubującego się w młodych chłopcach – już wtedy protestanci i lewactwo to byli homopedofie), która skazywała na śmierć każdego kto jej nie pasował? To chyba ogromna różnica w stosunku do Świętej Inkwizycji, która była najsprawiedliwszym organem sądowym w tamtych czasach, tak że większość ludzi w sprawach „dziwnych” prosiła o sąd inkwizycyjny, lecz nie świecki. Tortury stosowano generalnie rzadko, było wiele sposobów na dowiedzenie winy lub udowodnienie niewinności (np. waga ciała), można było wezwać świadków i obrońcę. Zgaduję, że w perspektywie spotkania się ze świeckim wymiarem sprawiedliwości w średniowieczu, każdy z tutaj obecnych wolałby Inkwizycję.

    No i oczywiście Indianie. Co z tego, że cywilizacja Inków to byli zwyczajni ludobójcy i że Hiszpanie zniszczyli tylko skorumpowane elity, bo ich system państwowy i tak się zawalał? Najlepiej świadczy o tym chyba fakt, że niegdyś podbijające wszystkich imperium pratrockistowskie i prakomunistyczne zniszczyło parę setek konkwistadorów dowodzonych przez byłego świniopasa i analfabetę. Podstawowym problemem mieszkańców Imperium Inków było to, że własność prywatna zasadniczo nie istniała. Jej zalążki posiadała zgraja biurokratów i wąskie elity, a w największym stopniu ówczesny władca Imperium, oraz potomkowie wodzów podbitych plemion. Oczywiście, ludzie również należeli do państwa.
    Wszystko produkowano według lokalnych planów produkcji. Wszystkie nadwyżki deponowano w magazynach. W niektórych działach produkcji – np. tkaniny deponowano 100% wytworzonych dóbr. Wszystkie wytworzone koszule zabierano do magazynu, po czym wydzielano każdemu jedną na rok, lub dwa. Jeśli się podarła – chodziło się gołym.
    Większa część ludności należał to tzw. Mitta – czegoś w rodzaju OHP. Były to brygady robotników złożone również z i ich rodzin. Były one przerzucane po kraju na pilne „fronty pracy” – głównie do budowy dróg. Ci ludzie wyruszając do pracy zazwyczaj zabierali ze sobą to, co w danej chwili mieli na grzbiecie. Chatka i podstawowe wyposażenie czekało już na miejscu. Przesiedlenia były podstawą życia Inków – starali się tworzyć konglomerat ludów, aby różne plemiona żyły w niewielkich grupkach z maksymalną mieszanką etniczną. To zapobiegało buntom i prowadziło też do zniszczenia kultur lokalnych. Tak jak w ZSRR próbowano wyhodować człowieka radzieckiego. tylko że tam mimo wszystko wujaszkowi Stalinowi nie strzeliło do łba, że można pod przymusem żenić np Ukraińców z Uzbeczkami.
    Przesiedlani nie rozumieli nawet symboliki wzorów. podobnie było z religią. Wraz z przesiedleniem musieli zmieniać kompletnie swój styl życia i wyznanie, aby dopasować się (oczywiście, pod przymusem) do lokalnej społeczności.
    Armia Inków liczyła sobie 80 tysięcy słabo wyposażonych wojowników. Pobór był przymusowy.
    Oprócz koszul, lub butów z magazynu przydzielano też żony. Głównie dzięki temu można było tworzyć związki międzyplemienne, jako że dla każdego taka sytuacja była oczywistością i nikt nie śmiał się sprzeciwiać bo np. żona mówiła w innym języku. Po prostu musieli się dogadać.
    Życie mogło wyglądać mniej więcej tak:
    Dostałeś zonę/męża z innego plemienia np. nie mówiącego w keczua i wyznająca inną religię. Ok. dogadaliście się, napłodziliście dzieci. Jedną córkę zabrali dla Inki gdy miała 5 lat. Druga wpadła w oko kapłanom i wyekspediowano ją do bogów, syna wcielono do armii i powędrował podbijać Wenezuelę, a drugi robi buty (chociaż całe życia chciał wypasać lamy). I gdy sobie siedzisz przy śniadaniu przychodzi urzędnik z informacją, że w ramach obowiązku Mitta wyruszasz zaraz po śniadaniu całą rodziną (tzn ty i żona bo syn ma zostać i robić buty) dwa tysiące kilometrów na południe. Będziesz budował drogi przez pampasy Chile.

    Później w Ameryce Południowej generalnie tworzyliśmy tylko nowoczesne kolonie i zrębki europejskiego systemu państwowego. Generalnie nikogo nie nawracano siłą tylko w sposób pokojowy, a kiedy misjonarze dowiadywali się o jakichś okrutnych czynach, wysyłali listy do Watykanu z prośbami o poprawę sytuacji Indian, co robiono. Podobnie jak w przypadku ofiar palenia na stosie u katolików i protestantów, porównajcie proszę sobie ile jest dzisiaj Indian w Ameryce Środkowej i Południowej, które kolonizowali katolicy (nawet polscy osadnicy jeszcze w okresie międzywojennym karczowali brazylijskie dżungle), a ilu znajdziemy Indian w Ameryce Północnej u protestantów. Zamkniętych w rezerwatach Indian Hopi, którzy trzymają te swoje tabliczki i nadal wierzą, że Biały Brat się nawróci tak jak w przepowiedni? Ten sam brat, który tych Indian alkoholizował przed wiekiem i podtrzymuje to nadal, podobnie jak w Polsce czy w Rosji?

    A tu rzucam parę rzeczy na pożarcie przez Gajówkowiczów, do weryfikacji. Jak myślicie, ważniejsze jest Pismo Święte, czy Tradycja Kościoła Katolickiego, w którym już przed tysiącem lat była cała masa ludzi niegodnych, zboczonych papieży homo pedofilii i psychopatów jak np. Rodrigez Borgia? Ważniejsze jest dla nas utrzymywanie błędów popełnianych przed wiekami by być wiernym Tradycji czy jak najbliższ

    Rzecz jasna Kościół Katolicki nie jest święty. Jestem zwolennikiem chrześcijaństwa przedsoborowego, oraz podtrzymywanej przed wiekami Tradycji. Nie przeszkadza mi to jednak sądzić, że ziemscy wysłannicy Pana Boga powinni częściej czytać Ewangelię, bo Kościół popełniał ogromne błędy od samego początku, a dziś nie chce się do nich przyznać.

    „Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu… oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył” (Wyj.20:4-5). Pan Jezus polecił nam oddawać cześć Bogu wyłącznie w duchu i prawdzie, nie zaś poprzez przedmioty wykonane ludzką ręką (Jan 4:23-24). Czasem usprawiedliwia się to mówiąc, że święte przedmioty tylko symbolizują Boga, ale poganie, którzy je czcili też tak wierzyli, a jednak Bóg nazywał ich praktyki bałwochwalstwem (Iz.44:9-20).

    W pierwszych wiekach chrześcijanie święcili siódmy dzień tygodnia – sobotę, zgodnie z IV przykazaniem Bożym (Wyj.20:8-11).

    Apostoł Piotr nigdy nie był biskupem Rzymu. Sukcesja apostolska jest czystą spekulacją, której Biblia nie potwierdza, zaś historia ją podważa, gdyż czasem dwie, trzy osoby naraz piastowały urząd papieża, ekskomunikując się nawzajem, nabywając lub sprzedając tron papieski za pieniądze, jak na przykład papież Benedykt IX (1032-45), który sprzedał swój urząd Grzegorzowi VI (1045-6). Nie sposób więc mówić o jakiejkolwiek sukcesji apostolskiej w Rzymie.

    „Albowiem jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek Chrystus Jezus” (1Tym.2:5). Jezus sam powiedział: „Ja jestem droga i prawda, i żywot, nikt nie przychodzi do Ojca, tylko przeze Mnie” (Jan 14:6). Słowa „tylko przeze Mnie” wykluczają pośrednictwo żywych (np. kapłanów), zmarłych (np. świętych czy Maryi), niebiańskich istot czy duchowych przewodników (np. aniołów). Jezus przestrzegł nas przed innymi pośrednikami: „Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, kto nie wchodzi przez drzwi do owczarni, lecz w inny sposób się tam dostaje, ten jest złodziejem i zbójcą… Ja jestem drzwiami dla owiec” (Jan 10:1.7).

    Papież Grzegorz I zaczął nauczać o czyśćcu – miejscu gdzie dusze zmarłych cierpią, dopóki nie spłacą długu lub nie zostaną wykupione przez ofiary żywych. O czyśćcu nie ma jednak żadnej wzmianki w Piśmie Świętym. Kardynał N. Wiseman w swym wykładzie doktryn katolickich przyznaje to, pisząc, że w Piśmie Świętym czytelnik „nie znajdzie ani słowa o czyśćcu.”(9) Zamiast o czyśćcu czytamy w nim: „Postanowione ludziom raz umrzeć, a potem sąd” (Hebr.9:27). Ludzie otrzymają nagrodę lub karę przy zmartwychwstaniu, a nie zaraz po śmierci, jak wierzyli poganie. Pan Jezus powiedział: „Oto przyjdę wkrótce, a zapłata moja jest ze mną, by oddać każdemu według jego uczynku.” (Apok.22:12).

    Grzegorz I narzucił łacinę jako jedyny język używany do nabożeństwa, mimo że łacina nie była wówczas wszystkim znana. Nakaz ten był sprzeczny z Biblią, która zaleca, aby do nabożeństwa używać tylko języka powszechnie zrozumiałego (1Kor.14:9).

    Papieże każąc całować ludziom swe stopy wprowadzili pogański zwyczaj, niezgodny z naukami i duchem Ewangelii (zob. Dz.Ap.10:25-26; Apok.19:10; 22:9).

    Sobór w Nicei dopuścił kult krzyża, relikwii i obrazów świętych, choć jeszcze synod w Elwirze (306 r.) orzekł, że „nie należy czcić obrazów, ani modlić się przed nimi”. Dopuszczając kult obrazów i relikwii anulowano II przykazanie Boże, które go zakazuje (Wyj.20:3-6). Aby jednak wciąż zgadzała się liczba przykazań Bożych (dziesięć) ostatnie przykazanie na dwie części, dlatego w katechizmach katolickich nie ma ono nawet podmiotu i brzmi: „Ani żadnej rzeczy, która jego jest”. Następstwem tej zmiany w przykazaniach Bożych był trwający do dziś kult relikwii i obrazów.

    Papież Grzegorz VII, który wywodził się z kręgów zakonnych, wprowadził celibat, który przedtem obowiązywał tylko zakonników. Do XI wieku duchowni mieli żony i dzieci, gdyż i apostołowie byli żonaci, np. Piotr (Mat.8:14-15; 1Kor.9:5). Pismo Święte naucza bowiem, że duchownym czy biskupem może być tylko ten, kto się wcześniej sprawdził jako głowa rodziny: „Jeśli ktoś dąży do biskupstwa, pożąda dobrego zadania. Biskup więc powinien być nienaganny, mąż jednej żony… dobrze rządzący własnym domem, trzymający dzieci w uległości” (1Tym.3:1-4).

    Podczas pierwszych krucjat chrześcijanie przejęli na Wschodzie różaniec. Służył on poganom do zmawiania modlitw ku czci bogini Kali, czczonej na Wschodzie jako Dziewica i Królowa Niebios, dlatego większość pacierzy różańcowych skierowanych jest do Królowej Niebios. Różaniec rozpowszechnił rodzaj mechanicznej modlitwy, gdzie modlący się powtarza w kółko te same słowa, czasem i bezmyślnie, jak to czynili poganie, którym chodziło o ilość pacierzy, a nie o ich jakość. Pan Jezus przestrzegł przed taką modlitwą, mówiąc: „A modląc się, nie bądźcie wielomówni jak poganie; albowiem oni mniemają, że dla swej wielomówności będą wysłuchani” (Mat.6:7).

    Kościół zaczął sprzedawać odpusty za grzechy, choć Nowy Testament uczy, że zbawienie jest darem Bożym w Chrystusie i nie można go nabyć za pieniądze: „Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę. A to pochodzi nie od was, lecz jest darem Boga: nie z uczynków, aby się nikt nie chlubił” (Efez. 2:8-9); „Jeżeli zaś dzięki łasce, to już nie ze względu na uczynki, bo inaczej łaska nie byłaby łaską” (Rzym. 11:6). Zbawienia nie można nabyć, gdyż jest owocem doskonałej ofiary Jezusa, do której nie można dodać niczego. Można ją tylko przyjąć lub odrzucić. Gdybyśmy mogli zbawić się z grzechów sami, np. cierpieniem czy ofiarami, Chrystus nie musiałby przychodzić, aby umrzeć za nas. Zbawienie z łaski nie neguje oczywiście dobrych uczynków, tyle że są one rezultatem przyjęcia zbawienia, a nie środkiem do niego (Gal.5:22-23).

    Do XII wieku chrzczono przez zanurzenie, gdyż tylko taki chrzest mógł symbolizować śmierć Chrystusa i Jego zmartwychwstanie oraz pogrzebanie starego człowieka i wynurzenie nawróconego. Nowotestamentowe słowo „chrzczę” (gr. baptidzo) znaczy „zanurzam” (Mat.3:16; Dz.Ap.8:38-39). Do dziś w Gnieźnie czy w południowej Europie, gdzie zachowały się wczesne kościoły, można zobaczyć baptysteria, w których chrzczono przez zanurzenie. Kardynał J. Gibbons przyznał: „Najstarszą formą Chrztu św. było zanurzenie. Jest to widoczne nie tylko z lektury Ojców Kościoła i wczesnych rytuałów łacińskich oraz wschodnich, lecz także z listów św. Pawła, który pojmuje Chrzest jako kąpiel (Efez.5:26; Rzym.6:4; Tyt.3:5).”(12) Biblijnym warunkiem chrztu jest pouczenie o zasadach wiary, wiara w Jezusa oraz pokuta (Mat.28:19; Mar.16:16; Dz.Ap.2:38). Niemowlę nie może spełnić żadnego z tych trzech warunków, dlatego w pierwszych wiekach chrzczono tylko dorosłych i to przez zanurzenie. Dopiero sobór w Kartaginie w 418 r. opowiedział się za chrztem dzieci.

    Grzegorz VII (1073-85) chciał wprowadzić spowiedź uszną, gdy stał się papieżem, ale dogmat w tej sprawie wydał dopiero IV sobór laterański.(13) Tymczasem Pismo Święte nie zawiera ani jednego przykładu spowiedzi usznej! Mówi o spowiedzi serca, do której nie trzeba pośrednictwa człowieka (Ps.51:1-11). Zachęca do wyznawania grzechów Bogu, gdyż „każdy, kto w Niego wierzy, przez Jego imię otrzymuje odpuszczenie grzechów” (Dz.Ap.10:43). Pan Jezus uczył spowiadać się bezpośrednio do Boga, gdyż tylko On może odpuścić: „Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego… Wy zatem tak się módlcie: Ojcze nasz, który jesteś w niebie… przebacz nam nasze winy.” (Mat.6:6-12). Apostołowie, gdyby otrzymali autorytet odpuszczania grzechów korzystaliby z niego, bo okazji nie brakowało, np. gdy Szymon z Samarii popełnił grzech, Piotr zamiast go wyspowiadać, polecił mu, żeby wyznał grzech Bogu: „Odwróć się od tej nieprawości swojej i proś Pana, czy nie mógłby ci być odpuszczony zamysł serca twego” (Dz.Ap.8:22).

    Sobór w Tuluzie zakazał pod karą śmierci wszystkim z wyjątkiem duchownych posiadania a nawet czytania Pisma Świętego, nie tylko w językach narodowych, ale i w łacińskim!(17) Bóg natomiast zalecał, aby wszyscy wierzący czytali, rozumieli i znali Słowo Boże: „Całe Pismo przez Boga jest natchnione i pożyteczne do nauki, do wykrywania błędów, do poprawy, do wychowywania w sprawiedliwości, aby człowiek Boży był doskonały, do wszelkiego dobrego dzieła przygotowany” (2Tym.3:16-17)

    Sobór w Konstancji zabronił laikatowi spożywania wina w czasie komunii, choć Pismo Święte nakazuje spożywać komunię pod dwiema postaciami: chleba i wina – zarówno na pamiątkę przebitego ciała Chrystusa, jak przelanej przez Niego na krzyżu krwi (Mat.26:27; 1Kor.11:24-26).

    Wprowadzona przez Grzegorza I nauka o czyśćcu (593 rok) wywołała wiele kontrowersji, ale dobrze płatne odpusty i msze za dusze zmarłych okazały się dla Kościoła tak intratnym biznesem, że sobór we Florencji uchwalił dogmat, według którego można nabyć zbawienie cierpieniem w czyśćcu i ofiarami. W ten sposób, ludzkimi uczynkami (odpustami i ofiarami), zakwestionowano doskonałość ofiary Chrystusa, która wystarcza, aby zbawić każdego pokutującego grzesznika (Tyt.2:11; 1Jana 1:9; 2:1-2). Sobór watykański II utrzymał ten dogmat, wyjaśniając: „Od najwcześniejszych czasów w Kościele dobre uczynki ofiarowano Bogu za zbawienie grzeszników”.(20) Pismo Święte nazywa zbawienie z ludzkich uczynków ” tajemnicą bezbożności”, przeciwstawiając mu „tajemnicę pobożności”, a więc Dobrą Nowinę o zbawieniu dzięki ofierze Jezusa Chrystusa: „Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę. A to pochodzi nie od was, lecz jest darem Boga: nie z uczynków, aby się nikt nie chlubił” (Efez. 2:8-9). Kupczenie odpustami praktykowane przez Kościół rzymski wywołało Reformację i przyczyniło się do powstania kościołów protestanckich. Trwa ono niestety do dziś.

    Sobór florencki wydał formalny zakaz obchodzenia soboty, jako dnia świętego.(21) Sobota święcona była przez wielu chrześcijan jeszcze w XV wieku (jak wynika m.in. z zapisków soboru w Bergen(22)), zwłaszcza przez waldensów i anabaptystów, a za ich sprawą przez wielu chrześcijan m.in. na terenie Czech, Moraw, Słowacji i Śląska.(23)

    Sobór w Trydencie uznał ludzkie tradycje przyjęte przez Kościół za autorytet w sprawach wiary przynajmniej równy Pismu Świętemu! Pan Jezus zaś tak powiedział o niebiblijnych tradycjach religijnych: „Słusznie prorok Izajasz powiedział o was, obłudnikach, jak jest napisane: Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym jest daleko ode Mnie. Ale czci Mnie na próżno, ucząc zasad podanych przez ludzi. Uchyliliście przykazanie Boże, a trzymacie się ludzkiej tradycji” (Mar.7:6-8).

    Sobór w Trydencie dodał do kanonu Pisma Świętego kilka ksiąg, a mianowicie: Tobiasza, Judyty, 1 i 2 Machabejską, Mądrości, Syracha, Barucha, modlitwę trzech młodzieńców i dwa rozdziały w księdze Daniela.(24) W katolickich wydaniach Biblii nazywa się je „drugokanonicznymi”. Uznanie ich za natchnione jest błędem, gdyż po pierwsze zawierają błędy chronologiczne, historyczne i teologiczne, a po drugie, Słowo Boże przestrzega przed dodawaniem czegokolwiek do swej treści: „Do słów Jego nic nie dodawaj, by cię nie skarał: nie uznał za kłamcę” (Prz.30:6). Jezus zapowiedział: „Ja świadczę każdemu, kto słucha słów proroctwa tej księgi: jeśliby ktoś do nich cokolwiek dołożył, Bóg mu dołoży plag zapisanych w tej księdze” (Apok.22:18).

    Od autora: chociaż tu dodam, że nie znamy po dziś dzień CAŁEJ treści części apokryfów. Nie wiemy co tam tak właściwie było, gdyż wszystko przed ponad tysiącem lat usunięto i wyciszono. Co też ówczesnym biskupom tak nie pasowało w pozostałych Ewangeliach? Może coś więcej o tym jak powinien wyglądać Kościół na Ziemi, a jak nie wyglądał?

    Pius IX ogłosił dogmat o Niepokalanym Poczęciu Maryi. Nie wszyscy wiedzą, że nie chodzi w nim wcale o to, że Maryja poczęła Jezusa jako dziewica, lecz o to, że Maryja urodziła się bez grzechu, a więc tak samo jak Jezus. Nie wszyscy wiedzą na czym polega dogmat o Niepokalanym Poczęciu Marii. Otóż nie chodzi w nim bynajmniej o to, że Maria poczęła Jezusa, jako dziewica, bo z tym zgadzają się wszyscy chrześcijanie. Dogmat ten głosi, że Maria urodziła się bez tzw. grzechu pierworodnego, tak samo jak Jezus, a więc, że matka urodziła Marię w sposób nadprzyrodzony. Implikacje tej doktryny są poważne, bo sugerują, że Jezus nie jest jedynym, który narodził niepokalany, jak naucza Słowo Boże (Rzym.3:23-24). Maryja była wzorem czystości i posłuszeństwa, ale nie była bez grzechu, gdyż wszyscy ludzie rodzą się w grzechu (Ps.51:7; Rzym.3:10). Maryja potrzebowała Zbawiciela, dlatego powiedziała: „Raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy” (Łuk.1:47) i złożyła ofiarę ustanowioną za grzech (Kpł.12:7-8; Łuk.2:22-24)

    Pius IX ogłosił dogmat o nieomylności papieskiej, de facto zrównując papieża z Bogiem, gdyż tylko Bóg jest nieomylny. W ten sposób papiestwo wypełniło jeszcze jeden element biblijnego proroctwa zapowiadającego odstępczą moc, która miała prześladować ludzi w średniowieczu wprowadzić związek Kościoła i państwa (Dan.8:11), próbować zmienić przykazania Boże (Dan.7:25), zasiąść w Kościele Bożym (2Tes.2:2-12), odwrócić uwagę ludzi od ofiary Chrystusa i od Jego pośrednictwa Chrystusa, a zwrócić ją na swoje ofiary i na ludzkich pośredników (Dan.8:11-12), przypisywać sobie Boże atrybuty, takie jak nieomylność czy prawo do odpuszczania ludziom grzechów (Mk.2:7). Biblia nazywa tę moc „antychrystem”. Słowo „antychryst” (gr. antichristos) oznacza tego, „który stawia siebie w miejscu Chrystusa”. Takie znaczenie ma zaś oficjalny papieski tytuł Vicarius Filii Dei, a więc „ten, który stoi w miejscu Chrystusa”. Tytuł ten w języku łacińskim ma liczbę 666, zaś zgodnie z Apokalipsą liczba imienia Antychrysta miała wynosić 666 (Apok.13:18)

    Pius XII ogłosił dogmat o wniebowzięciu Maryi, wynosząc jej kult jako „Orędowniczki”, choć Pismo Święte mówi, że „jedynym orędownikiem między Bogiem i człowiekiem” ma być Jezus Chrystus (1Tym.2:5). Apostoł Jan napisał: „Jeśliby kto zgrzeszył, mamy orędownika u Ojca, Jezusa Chrystusa, który jest sprawiedliwy. On ci jest ubłaganiem za grzechy nasze” (1Jana 2:1-2). Pan Jezus przestrzegał przed innymi pośrednikami: „Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, kto nie wchodzi przez drzwi do owczarni, lecz w inny sposób się tam dostaje, ten jest złodziejem i zbójcą… Ja jestem drzwiami dla owiec” (Jan 10:1.7). Watykan od lat czyni przygotowania do kolejnego dogmatu maryjnego, tym razem o współudziale Maryi w odkupieniu ludzkości (łac. Coredemptrix), choć Pismo Święte mówi, że imię Jezusa jest jedynym przez które ludzie mogą być zbawieni (Dz.Ap.4:12). Wiele dogmatów maryjnych powstało pod wpływem objawień maryjnych, ale objawienia mogą być diabelskim zwiedzeniem, gdyż według Pisma Świętego diabeł bez trudu potrafi podrobić postać zmarłych, Maryi, anioła, a nawet Chrystusa: „I nic dziwnego; wszak i szatan przybiera postać anioła światłości. Nic więc nadzwyczajnego, jeśli i słudzy jego przybierają postać sług sprawiedliwości” (2Kor.11:14).

    Kościół rzymski wywodzi swe pochodzenie od apostołów, twierdząc, że się nie zmienia, a jednak wiele jego praktyk i dogmatów nie znajduje potwierdzenia w naukach apostolskich, a weszło do Kościoła z pogaństwa dopiero w średniowieczu. Kardynał J. H. Newman przyznał to pisząc, że „świątynie, kadzidło, świece, ofiary, woda święcona, święta, procesje, błogosławienie pól, szaty kapłańskie, habity, rzeźby i obrazy mają pogańskie korzenie”.(29)

    „Ludu mój wyjdźcie z niej, byście nie mieli udziału w jej grzechach i żadnej z jej plag nie ponieśli”(Apok.18:4).

  4. Maciejasz said

    Czy mógłby mi ktoś podać jakieś interesujące tytuły książkowe dotyczące wojen krzyżowych? O ile udało mi się odnaleźć kilka wartościowych książek o inkwizycji, o tyle z krzyżowcami jest trudniej, a nie chcę szukać po omacku…

  5. Amadeus said

    Ad 3 Robertgrunholz

    Grzegorz VII (1073-85) chciał wprowadzić spowiedź uszną, gdy stał się papieżem, ale dogmat w tej sprawie wydał dopiero IV sobór laterański.(13) Tymczasem Pismo Święte nie zawiera ani jednego przykładu spowiedzi usznej! Mówi o spowiedzi serca, do której nie trzeba pośrednictwa człowieka (Ps.51:1-11). Zachęca do wyznawania grzechów Bogu, gdyż “każdy, kto w Niego wierzy, przez Jego imię otrzymuje odpuszczenie grzechów” (Dz.Ap.10:43). Pan Jezus uczył spowiadać się bezpośrednio do Boga, gdyż tylko On może odpuścić: “Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego… Wy zatem tak się módlcie: Ojcze nasz, który jesteś w niebie… przebacz nam nasze winy.” (Mat.6:6-12). Apostołowie, gdyby otrzymali autorytet odpuszczania grzechów korzystaliby z niego, bo okazji nie brakowało, np. gdy Szymon z Samarii popełnił grzech, Piotr zamiast go wyspowiadać, polecił mu, żeby wyznał grzech Bogu: “Odwróć się od tej nieprawości swojej i proś Pana, czy nie mógłby ci być odpuszczony zamysł serca twego” (Dz.Ap.8:22).

    Idź precz szatanie i nie wprowadzaj tutaj swojej błędnej i głupiej nauki.
    I wsadź sobie pan w DUPĘ te brednie heretyckie przeróżnych sekt protestanckich i ich pokroju.

  6. Nobody said

    Może by tak wspomnieć o protestantach co palili „czarownice” i inne nie akceptowane osoby ? Działania „nie wiadomo kogo” w purytańskich osadach Ameryki Północnej dziwnie przemilcza drobne szczegóły. Czyżby wszyscy musieli akceptować polityczny historyczną prowadzoną przez wrogów katolicyzmu ?

  7. Amadeus said

    Ad 3 i kontynuacja ad 5

    Słowo “antychryst” (gr. antichristos) oznacza tego, “który stawia siebie w miejscu Chrystusa”.

    Nawet takie małe zdanie zawiera w sobie stek bzdur na bzdurze. Ten co miał do czynienia z greką lub sprawdzał znaczenie słowa anty będzie wiedział że te zdanie to bzdura na bzdurze i wierutne kłamstwo.

  8. JO said

    ad.3. Rozczarowal mnie Pan tym tekstem Panie Robercie, przeciez to Herezje co Pan wypisuje…

  9. A co Panowie tacy nerwowi? 🙂 Napisałem wyraźnie, że rzucam na pożarcie, bo i ciekawa dyskusja z tego wyjść może. Jak zawsze o religii. A wy od razu z Szatanem, nieładnie. Piątek i lenistwo, że się niewyraźnie czyta? I tak miałem dobry humor bo zamieściłem parę rzeczy o których można względnie dyskutować – zawsze mogłem wrzucić np. Ewangelię Marii Magdaleny. Ale nie chcę przeginać.

  10. JO said

    ad.9. 🙂

  11. Amadeus said

    Ad 9 Robert

    Jeżeli to nie pana poglądy to zwracam szacunek.
    Ale nad herezją się nie dyskutuje, ją się traktuje pałką policyjną.

  12. Rysio said

    „………..To liberalne środowiska Zachodu wymyśliły rzekome „barbarzyństwo” chlubnej koncepcji wypraw krzyżowych……..”

    Liberalne?

    A może koszerne?

    🙂

  13. Psiemislavius said

    Crucem Sanctam subiit
    qui infernum confregit
    accintus est potentia
    surrexit die tertia. Alleluja.

    Surrexit Christus
    et illuxit populo suo
    quem redemit Sanguine suo. Alleluja.

    Crucem Sanctam subiit
    qui infernum confregit
    accintus est potentia
    surrexit die tertia. Alleluja.

    Surrexit Christus
    iam non moritur
    mors illi ultra non dominabitur. Alleluja.

    Crucem Sanctam subiit
    qui infernum confregit
    accintus est potentia
    surrexit die tertia. Alleluja.

    Surrexit Christus
    lapidem quem reprobaverunt
    aedificantes
    hic factus est in caput ambuli. Alleluja.

    Crucem Sanctam subiit
    qui infernum confregit,
    accintus est potentia,
    surrexit die tertia. Alleluja.

  14. To co Pan Robert wrzucił dotyczy przede wszystkim jednego głównego zagadnienia. „Czy Biblia i tylko Biblia wystarcza?” Protestanci mówią że tak a katolicy że nie. Myślę że to KK ma rację. Zanim zaczęto spisywać treści zawarte w NT, to już tradycja kościoła się rozwijała. Początek jej można praktycznie datować na moment Wniebowstąpienia Jezusa Chrystusa. W NT z czasem zaczęto spisywać to co tradycja mówiła, głównie nauki ustne. Jednak w NT nie ma wszystkiego tego co było już nauczane w okresie pomiędzy Wniebowstąpieniem a spisaniem NT. Brak np. Listu do Laodycei który wiadomo że istniał. W dodatku wszystkie te rzeczy które nie są w NT lub nie są bezpośrednio, to one nie zostały wzięte z sufitu przez KK. Kościół do tych prawd dochodził stopniowo i wynikało to logicznie z przeszłości. No i jeszcze jedno jak można np. odrzucać dogmaty KK a jednocześnie uznawać nieomylność KK odnośnie wyboru tego co powinno znaleźć się w NT? W protestantyzmie każdy sobie interpretuje sam po swojemu Biblię. I co? I mamy teraz mnóstwo odłamów protestanckich z których każdy ma swoje własne interpretacje. Nie mówiąc o moralności chrześcijańskiej która obiektywnie patrząc to w KK jest taka jak należy, natomiast u protestantów nie. KK ma wiele na sumieniu, ale to normalne. Poza wymiarem Bożym KK to także ludzie-grzesznicy. Jednak w przypadku prawd wiary i moralności to KK jest wg mnie nieomylny w przeciwieństwie od wszystkich innych chrześcijan-niekatolików. Czy Jezus zostawiłby nas samym sobie tak aby każdy sam sobie wszystko interpretował po swojemu? No raczej nie. Musi istnieć coś na czym chrześcijaństwo się ma opierać. Jedynym logicznym kandydatem do tego jest KK. Wszystko inne było powstałe później i przez człowieka.

    Poza tym co to znaczy „to co zwiążesz na ziemi będzie związane w Niebie, a to co rozwiążesz na ziemi będzie rozwiązane w niebie”? KK ma prawo mówić o prawdach wiary które nie są w NT lub nie wynikają wprost.

    Albo „komu odpuścicie będzie odpuszczone, komu zatrzymacie będzie zatrzymane”. Jezus dał specjalne uprawnienia KK. Inaczej byłby bałagan, ta jak jest bałagan w protestantyzmie. Ostatnio w Niemczech homoseksualiści tam dostali normalny ślub kościelny tam. W KK coś takiego nigdy nie będzie miało miejsca, nawet jakby bardzo chciał.

    Na KK najeżdżają tak głównie byli katolicy, którzy przeszli na protestantyzm lub inną sektę. Oni mają jakąś wiedze. Zaczęli czytać NT i zobaczyli ze KK pododawał trochę do chrześcijaństwa i czują się oni tym oburzeni. Tak się dzieje ponieważ zdobyli oni tylko trochę wiedzy. Jakby bardziej wsiąknęli w historię chrześcijaństwa to by zrozumieli że KK ma jednak rację. To tak trochę jak ze stwierdzeniem wybitnego naukowca Ludwika Pasteura „Trochę wiedzy oddala od Boga. Dużo wiedzy sprowadza do Niego z powrotem”. Analogia podobna.

  15. Ad.11

    Wtedy omija nas coś ciekawego. Czytał Pan tam wszystko? Nie zgadzamy się z większością ALE:

    1. W końcu Kościół nigdy nie zaprzeczał czemu wybrano taką, a nie inną datę Bożego Narodzenia. Po prostu było im wygodniej. Czy powinniśmy to potępiać? Nie. Ale w tej kwestii jest to obiektywna prawda, więc lepiej z milczeniu pokiwać głową. I tak tego nie zmienimy.

    2. Czy należy utrzymywać celibat dla księży?

    3. Czy słuszne były płatne odpusty?

    Jeśli odpowiedzi na chociaż te dwa ostatnie pytania będą wśród obecnych tutaj różne, oznaczać będzie to jednak, że dyskusja o Kościele jako takim jest możliwa bez oskarżeń o herezję, bo po prostu nie jest on nieomylny, a błędy można poprawiać. Przynajmniej tak chyba należy robić, czyż nie?

  16. Ad.13

    Ogólnie zgoda, jednak… „Ostatnio w Niemczech homoseksualiści tam dostali normalny ślub kościelny tam. W KK coś takiego nigdy nie będzie miało miejsca, nawet jakby bardzo chciał.” Przypomina mi się od Gajowego: Bo tu w Polsce to do tego nigdy nie dojdzie. Patrząc na ostatnich papieży obawiam się, że jednak może. I to całkiem szybciutko biorąc pod uwagę fakt, że katolicy z liberalnej Ameryki Południowej już teraz obyczajowo niczym się od protestantów czy po prostu lewackiej wizji świata nie różnią. Na Dniach Młodzieży widać to było najlepiej. Jak Pan myśli, czy równie liberalnymi nie są katolicy w większości krajów Zachodu? Co w tej sprawie poradzą jeszcze w miarę konserwatywni Polacy? Konserwatywni bo są zazwyczaj starsi, młodsi jeśli nie są ateistami to zazwyczaj mają na to inne spojrzenie. Starsi biskupi w końcu ze starości umrą i przyjdą nowi, młodsi. Ci, których nie uczono nawet łaciny w seminarium. Gotowi nawet już za 30 lat ustanowić arcybiskupem w takiej Polsce jakąś Panią, o ile nie lesbijkę.

  17. Mierk said

    autor jeszcze nic nie przegabił, ostatnia krzyżacka placówka tresowania Polaków funkcjonuje w Szwajcarii (taka demokracja iż nie pogardzą żadną gotowizną), można zapisać się do tego rycerstwa nawet parę razy,
    Wesołych Swiąt też

  18. Amadeus said

    Ad 14 Robert

    Nie nie czytałem wszystkiego bo nie chciałem sobie psuć myśli tym. Po za tym miałem dość długi (parę miesięcy) jeżeli można by tak rzec epizod z takimi tekstami. Omal nie popadłem przez nie w potępienie. Więc treści takie się powtarzają cały czas. te same brednie i ta sama składnia u autorów takich treści się powtarza. Ona się nie zmienia. To jest jak diabeł, który tym samym grzechem kusi.

    „2. Czy należy utrzymywać celibat dla księży?”

    Tak jak Jezus nie ma żony , tak księża nie mogą mieć żony.
    Tak jak Jezus ma jedną oblubienice i tą oblubienicą jest Kościół, tak księża którzy są rękami pana Jezusa mają tylko jedną oblubienice – Kościół.

    Oprócz apostoła Jana wszyscy apostołowie mieli żony, ale kiedy pan Jezus ich powoła do służby swojej, porzucili swojej żony i domostwa i nigdy już do nich nie wracali.
    Jan jako jedyny, który nie miał żony nigdy się nie ożenił.

    Po za tym po co długo gadać jest powiedziane przez Jezusa : „Co Bóg złączył niech człowiek nie rozdziela”
    Więc Bóg złączył kapłanów i zakonnice z niebem w służbie niebu więc niech żadna BABA i żaden CHŁOP tego nie waży się rozdzielać.

    Tak jak Pan Jezus dał apostołom możliwość odpuszczania i zatrzymywania grzechów to oczywiście papież może tym bardziej dawać odpusty.

    …że dyskusja o Kościele jako takim jest możliwa bez oskarżeń o herezję, bo po prostu nie jest on nieomylny, a błędy można poprawiać.

    O jakich błędach pan mówi? Na razie nie widzą żadnego oprócz pańskiego rozumowania.
    Te teksty które pan wkleja widocznie zaczynają mieszać panu w głowie.

  19. Ad.17

    ”O jakich błędach pan mówi? Na razie nie widzą żadnego oprócz pańskiego rozumowania.”

    W Kościele, który funkcjonuje obecnie (a zatem czy doliczamy błędy papiestwa i Watykanu na przestrzeni powiedzmy ostatnich 30 lat), czy w Kościele z czasów dawnych? Jeśli chodzi o czasy, które minęły to za błąd uważam płatne odpusty czy też hańbiące autorytet Kościoła walki i przepychanki o bullę papieską. Na szczęście dziś nie zdarzają się sytuacje kiedy papieżem jednocześnie jest cała trójka zwalczających się wzajemnie kardynałów. Nie będę wypominał takich papieży jak Alexander VI, ale to znaczy, że faktycznie błędy się zdarzają. W Kościele obecnym? Aż nie wiedziałbym od czego zacząć… Może… Hmm… Od nie nawracania tylko dialogu z heretykami, całowania muzułmańskich kryminalistek w dzień Wielkanocy, albo całowania Koranu? Ale mi się to voodoo i JPII po głowie tłucze…

  20. #17

    „Po za tym miałem dość długi (parę miesięcy) jeżeli można by tak rzec epizod z takimi tekstami. Omal nie popadłem przez nie w potępienie.” Hehe no ja miałem podobnie panie Amadeus. Także kontakt kilku miesięczny i namieszał w głowie na jakiś czas, ale udało mi się wyjść z tego. W sumie dzięki temu teraz jestem dużo bardziej świadomym katolikiem niż wcześniej. Niestety niektórzy po kontakcie z tego typu tekstami dostają głębszego zagubienia i nic już nie wiedzą. Wtedy robi się nieciekawie.

    #15

    „Jak Pan myśli, czy równie liberalnymi nie są katolicy w większości krajów Zachodu?”
    Są niestety. Dzisiaj jest moda nawet właśnie wśród katolików na „Bóg tak KK nie”. Jest to chyba zwyczajna wygoda. No bo jak to KK może mówić że in vitro czy antykoncepcja to zło? Problemem jest letniość katolików. Bylejakość w wierze. Zamiast pokazywać niechrześcijanom poprzez swoją postawę jak wspaniałe jest chrześciajństwo i wiara w Jezusa, to nic takiego nie ma miejsca. Powód? Katolicy w swoim sposobie życia nie różnią się bardzo często od otaczającego nas świata. A jaki ten świat to widać. Ja sam kiedyś byłem taki ale zrozumiałem, że wiara polega na tym że albo wierzysz na poważnie i robisz wszystko co w twojej mocy aby się przemieniać każdego kolejnego dnia, albo nie wierzysz w ogóle.

    Jeden z moich ulubionych fragmentów NT: „Znam twoje czyny, że ani zimny, ani gorący nie jesteś. Obyś był zimny albo gorący! A tak, skoro jesteś letni i ani gorący, ani zimny, chcę cię wyrzucić z mych ust.” Ap 3:15

    Co do praw moralnych i prawd wiary KK, wierzę że Duch Święty czuwa nad tym aby w tych kluczowych kwestiach nie było omylności. Mam przynajmniej taką nadzieję.

    Co do celibatu to jak duchowny ma żonę to automatycznie nie jest w stanie się poświęcić tak jak należy zarówno Kościołowi jak i rodzinie.

    A to ze w KK w przeszłości były różne niechlubne rzeczy. To normalne. KK to także wymiar ludzki-grzeszny. Ważne że pomimo tak licznych kryzysów w KK, Kościół ten ostatecznie wychodził zwycięzko z nich. Zawsze. Nawet zaraza arianizmu przepadła, choć swego czasu rzym i papież praktycznie byli arianami. Dzięki Bogu za dzielnego Atanazego.

  21. marta15 said

    do pana Maruchy po angielsku
    „” why do you call me a „heretic” if you, yourself , have NO problems with heretics and apostates running the V-2 Church ?

    You consider them the true/valid/ legitimate Catholic hierarchy , yet , you call me a „heretic” for not agreeing with you on the matter that was NEVER proven or declared dogmatically by the pre-V-2 popes or the Magisterium of the Church.

    So, you do not mind manifest heretics/apostates being in charge of the Church, but people who stay true to the dogmatic teaching of the Magisterium of the Church are, in your blinded , disillusioned eyes, heretics ?”

  22. marta15 said

    dobry artykul
    http://www.bibula.com/?p=69792

  23. Amadeus said

    Ad 18 Robert

    W Kościele, który funkcjonuje obecnie (a zatem czy doliczamy błędy papiestwa i Watykanu na przestrzeni powiedzmy ostatnich 30 lat), czy w Kościele z czasów dawnych? Jeśli chodzi o czasy, które minęły to za błąd uważam płatne odpusty czy też hańbiące autorytet Kościoła walki i przepychanki o bullę papieską. Na szczęście dziś nie zdarzają się sytuacje kiedy papieżem jednocześnie jest cała trójka zwalczających się wzajemnie kardynałów. Nie będę wypominał takich papieży jak Alexander VI, ale to znaczy, że faktycznie błędy się zdarzają. W Kościele obecnym? Aż nie wiedziałbym od czego zacząć… Może… Hmm… Od nie nawracania tylko dialogu z heretykami, całowania muzułmańskich kryminalistek w dzień Wielkanocy, albo całowania Koranu? Ale mi się to voodoo i JPII po głowie tłucze…

    Jeżeli chce pan wykazać błędy Kościoła posoborowego to niech pan wkleja teksty na temat tych błędów.
    Ale jeżeli pan wkleja teksty herezji sekciarskich na temat całego Kościoła na przestrzeni wieków to moja odpowiedź dotyczy ogólnie całego Kościoła na przestrzeni wieków.

    Co do Aleksandra VI bodajże jak się nie mylę to Rodrigo Borgia (nie wiem czy dobrze napisałem imię i nazwisko) ostatnio znany z historii z serialu rodzina Borgiów.
    Tylko że jest małe ale…. opinie wystawiane na podstawie seriali są marnymi opiniami, opiniami głupców.

    Mało wiadomo nt. Rodrigo Borgia. I to jest niestety na jego niekorzyść bo każdą brednie można na jego temat powiedzieć.

    Te wszystkie historie z nim i jego rodziną w roli głównej to tak jak z mitem złej inkwizycji.
    Mit złe inkwizycji rozpowszechnił się przez pisarzy takich jak Wolter czy Goethe. Ich twórczość z rzetelną historią nie ma nic wspólnego.

    Tak samo jest z Borgią dużo z tych historyjek o tej rodzinie wyszło z pod pióra jakiś pisarzyn którzy mogli pisać paszkwile bo im za to płaciła jakaś siła która np. mogła mieć w interesie szkalować Aleksandra VI, a nie miało to nic wspólnego z prawdą.
    Ale dzisiaj tak zwani historycy z koziej du..ki te książeczki traktuja jako dowód rzeczowy. No śmiech na sali.

    A później jakieś nie myślące istoty latają wszędzie i mówią o Borgii bo łone oglądnęły serial i wiedzą. Serial stworzony na podstawie tych historyjek.
    I kółko się zamyka.

  24. Ad.20

    Bez przesady. Żadnego serialu nie oglądałem bo i telewizji nie oglądam. Opinię na temat Aleksandra VI wystawiam po przeczytaniu wielu książek Machiavellego w paru językach. Autor o poglądach jakie miał takie miał, jednak wszystko spisywał rzetelnie wedle własnych obserwacji. On znał Borgiów osobiście. Również nierzetelne źródło? W ten sposób można odrzucić każdą książkę i monografię naukową o każdym z papieży.

    Właśnie o to mi chodzi, o tą wiarę w świętość dawnego papiestwa. Nikt nie chce sobie psuć jego obrazu prostym (i rzeczywistym) stwierdzeniem, że pewne czynniki, oraz inna mentalność ludzi sprzed wieków nie mogą być oceniane pod kątem dnia dzisiejszego. To by wystarczyło! Przyznać, że takie rzeczy mogły, choć nie musiały mieć miejsca. Nikt nie będzie po tym osądzał, po prostu przejdziemy na tym do porządku dziennego.

    Nie lubię oszukiwania się. Już jako dziecko wiedziałem kim był w rzeczywistości Święty Mikołaj, bajeczki zostawiano innym. Dlatego pragnę też czystej prawdy na temat spraw najbardziej dla naszego serca drażliwych. Może rzecz w tym, że niektórzy nie chcą sobie zawracać tym głowy i psuć o kimś opinii, a innych to nie rusza? Bo mnie nie. Jak Pan widział, w pierwszym poście własnymi słowami broniłem krucjat, Inkwizycji i tego co działo się w czasie kolonizacji Ameryki Południowej. Wiem, że Kościół to ludzie, a ludzie = błędy. Nie muszą być częste ani poważne, lecz są. Po co się oszukiwać?

    A jeśli sądzi Pan inaczej to proszę mi odpowiedzieć na poniższe pytanie:

    Skoro Kościół przedsoborowy jako Watykan bądź w osobie papieży nie popełniał błędów doktrynalnych, bądź też tych pomniejszych (zwyczajnie źle podjęte decyzje, złe postępowanie hierarchów itp.) to czemu robi to Kościół posoborowy? Wtedy to nie miało miejsca na przestrzeni ponad tysiąca lat, a teraz w ciągu lat czterdziestu robi się tyle rzeczy źle?

  25. bemek said

    ad. 11 amadeus
    on jest zomowcem ?

  26. Amadeus said

    Panie Robert

    Ja nie wiem czy Machiavelli był obiektywny czy subiektywny, w swoich pracach. czy dawał rzetelną wiedzę czy tylko wyrwane smaczki krasząc swoją ideologią aby zagrać na emocjach, bo miał w tym jakiś cel. Nie wiem i tego pan też nie wie.

    Ci ludzie o których pan pisze są już po sadzie, są w niebie lub w piekle lub w czyśćcu. Tego nie wiem i pan tego też nie wie.

    Ale pan chce emocji, rozliczać, sądzić i zsyłać do piekła.

    Na ideach Machiavellego wzrośli tacy filozofowie jak Nitzche i Marks. A na nich ludobójstwa 20 wieku liczone w milionach ofiar.
    A jest zasada po owocach poznacie.
    Owoc był zły to i traktowania Machiavellego jako autorytetu bez omylnego i nie będącego w szponach polityki tylko patrzącego na nią z pozycji widza jest wręcz naiwne.

    Diabeł także będzie potrafił mówić tylko prawdę i podsuwać tylko prawdę ale z tą prawda zrobi tak że ten człowiek zacznie nienawidzić i szukać w drogach które są istnie diabelskie tak jak pan już zaczął tutaj wklejać heretyckie wynaturzenia dlatego że chce pan prawdy?

    Nie . Dla emocjo, dla osądu . No i co pan z ta prawdą zrobi jak pan ją złapie?

    Po pana słowach mogę panu powiedzieć co panu się wtedy stanie. Zacznie pan nienawidzić.

    A to już jest otwarta droga do piekła.

  27. matirani said

    Ad 3 Robertgrunholz.
    Drobne drobiazgi do dobrego tekstu:

    1. Czytalem o udokumentowanych paleniach na stosach przez Inkwizycje w liczbie ponizej 100, dokladnie bodajze 34 osoby spalono z prawomocnego wówczas wyroku sadu inkwizycyjnego. Moze autor byl optymista a moze, jak to z wilkami, ( nie ma wiarygodnych faktow atakowania ludzi przez wilki.) strach ma wieksze oczy niz krzesalki.

    2. Inkowie podbijali glównie potega ich boga Slonca – ah któz by sie mógl oprzec TAKIEMU BOGOWI! Pycha, blsyk i blichtr… Pracowali nad tym emisariusze wysylanie na rubieze i przygotowujacy, niby mimochodem, lokalnych tambylców do przyszlej i nieuniknione konfrontacji z Wielkim Inka. Skutecznie to dzialalo az do rzeki Bio Bio w Chile, gdzie zaczynaly sie wieczne bory araukarii i równie wieczne deszcze. Bóg Slonce nie mial wziecia ani sily przebicia sie przez .. chmury i zamroczone alkoholem z piniones umysly Mapuche. Mapuche, podobnie jak Mongolowie gazujacy caly dzien na kumysie, zawsze byli na rauszu po piwie z ziaren araukarii wiec i bitni i zamroczeni i slonce mieli w du.. zym powazaniu.

    3. Templariusze, moim bardzo skromny zdaniem, wyrobionym na lekturach historii finansowej naszego swiata , zostali wykonczeni DOKLADNIE w momencie w którym zaczynali zagrazac zydowskim banksterom. Spotkal taki sam los Targi Szampanii -Foires de Champagne oraz Jezuitów. Templariusze nie tylko przechowywali zloto w swoich ufortyfikowanych zamkach ale i to zloto transportowali oraz, o supreme sacrilege, zaczeli wydawac listy wartosciowe – weksle na zloto, do odebrania w innym miejscu niz zdeponowane. A tego to ówczesna Koszer Nostra zaakceptowac NIE MOGLA.
    Macko

    P.S. Powiadaja madrzy ludzie , ze aby pokonac wroga trzeba jego jezyk znac. Wiec sie ucze jezyka pieniadza. Bardzo pomaga 😉
    (devil)

  28. RomanK said

    Po co zgadywac..czy wymyslac????? Czyzby nauczycielka historii chorowala na rozyczke- jak trzeba bylo wykladac o Krzyzowcach????
    Wyprawy Krzyzowe wymyslono i przeprowadzono tylko i wylacznie w celu zbudowania autorytetu papieza- jako Pontifex Maximus….
    Pamietacie date zlozenia Bulli ( niezyjacego zreszta papieza) na oltarzu w Haggia Sphia????
    Papiez bal sie Bizancjum i owszem troszke tez Muzulmanow…
    Mowiac o tym otwarcie w zyciu …i za zadna cene nie moglby zmobilizowac ludzi z Europy na taka wyprawe…
    Spor o investyture papieza mogl wlasnie przybrac niebezpieczna dla Vatykanu sciezke.. Wojenki feudalne, ktorych arbitrem byl papiez zostawily wiele niezadowolenia i wielu wrogow narobily papiestwu- jako takiemu….
    Rozlam Cyhrzescijanstwa, jaki zainicjowal sam papiez obracal sie przeciw papiestwu…..strach byl dosc uzasadniny…i tu przyszli z pomoca madre mnichy z Cluny….
    Islam…zarabizowana forma chrzescijanstwa to przeciez nic innego tylko odmiana arabska Arianizmu..drzemala i bylaby calkiem zasnela , gdyby jej nie obudzili Krzyzowcy a obudzeni rzucili sie nie na poludnie Europy, ale na Bizancjum..co bylo do zalatwienia:-))))
    Bez wypraw krzyzowych nie byloby papiestwa- jakie znalismy przez ostatnie Millenium.

  29. Fran SA said

    Ad.23
    Matirani
    Nie bylo zadnego sadu inkwizycyjnego. Inkwizycja, jak sama nazwa wskazuje miala na celu dochodzenie, zbieranie informacji o heretykach. Byla rodzajem trybunalu, ktory nie mial wladzy wykonawczej.
    Wyniki swoich badan oddawali do sadu swieckiego i ten wydawal wyroki.

    Odkrecanie przeklaman historycznych jest szalenie trudne. Do tej pory mamy klopoty z wyczyszczeniem smietnika marksistowskiego, i glupactw Zygmunta Freuda, ktore ciagle jeszcze zalegaja nasze szare komorki.

  30. matirani said

    re25. ciekawe. Jest komunikat. Ale rzeczywiscie tak bylo? ktos jeszcze potwierdza? Trudno mi szukac bo zródel 1000 a 998 napisaych przez pasoZydów, wiec GWno warytych. Zróbmy z tego informacje. 😉
    pozdr

  31. RomanK said

    Od zarania Kosciol Chrzescijanski kierowal sie zasada:
    Wyrazona w Divine Institutes Tom 20..o opierajaca sie na opinii Sw Cypriana z Kartaginy ze:\
    Religia jest kwestia woli, to nie może być zmuszony nikt, w tej kwestii, gdyz lepiej jest uzyc slow niż ciosow( uderzen)…
    [verbis Melius quam verberibus res agenda est].
    Jaki pożytek jest z okrucieństwa? Co ma do czynienia z pobożnościa? Na pewno nie ma żadnego związku między prawdą a przemoca, między sprawiedliwością i okrucieństwem . . . Prawdą jest, że nic nie jest tak ważne, jak religia, i trzeba jej bronić za wszelką cenę [Summa vi]. . . Prawdą jest, że to musi być chronione, ale umierając za nią, a nie zabijając innych., Przez cierpliwość, nie przemocą; przez wiare,, a nie zbrodnie. Jeśli próbujesz bronić religii przelewajac krew istosujac tortury, to – to co robisz nie jest obrona, ale profanacja i obraza. Bo nic nie jest bardziej nierozerwalnie zwiazanym z wolna wola… jak religia. (Divine Institutes V: 20)

    Ta zasade wyciagneli polscy prawnicy w sporze z Krzyzakami, podczas Wyprawuy Krzyzowej ogloszonej przeciw Prusom i Litwinom…
    Tym kierowali sie Inspektorzy Sw Inkwizycji, ktorzy wiecej ludzi uratowali niz ktokolwiek sie domysla…
    Od Inkwizycji nie uciekano, ale pedzono w pospiechu..zeby uratowac glowe.
    Oczywiscie nadgorliwych idiotow znajdzie sie wszedzie..czasami w zdecydowanej nadreprezentacji…celowo unikam przykladow:-))) a nie ma nic gorszego niz nadgorliwy, tepy duren…z uprawnieniami…..

  32. Fran SA said

    Ad.26
    Matirani
    Nie wiem, jak bylo rzeczywiscie, bo mnie tam nie bylo, ale zrodel nalezy szukac bezposrednio w dokumentach Watykanu, zapiskach, encyklikach, i sprawozdaniach soborowych, (zwlaszcza Sobou lateranskiego 1215) i w archiwach Hiszpanii.
    Postaral sie o to juz niejeden ciekawski tych czasow.
    Prof. Adriano Prosperi (‚Tribunali della Conscienza’) – spedzil iles tam lat nad badaniem roznych dokumentow: sprawozdan, wyrokow, ekskomunik, postanowien, a nawet listy wydatkow zwiazanych z utrzymaniem np. wiezniow i skazancow.

    W Bibliotece Watykanskiej mozna kupic kopie roznych dokumentow; mam kilka, a miedzy innymi list Galileusza do Inkwizycji.
    Mozna tez zamowic dostep do dokumentow, ktore nas interesuja.

  33. xero75 said

    „W obronie wypraw krzyżowych” (wykład Ryszarda Mozgola)
    http://rutube.ru/video/addceb2ade2e280e9f85a63cf216fdc3/
    (linki do pozostałych części w opisie)

  34. Boydar said

    Do wszystkich, a do Pana Roberta w szczególności.
    Ja, kiedy się modlę PRZED obrazem, figurą, krzyżem,
    modlę się do Boga.
    W myślach mam Jego (niedoskonałe) wyobrażenie.
    Kiedy jadę samochodem, i za każdym napotkanym krzyżem
    lub kapliczką z figurą Matki Boskiej,
    skłaniam z szacunkiem głowę (jadąc, trudno inaczej)
    oddaję ‚co boskie’ Bogu i Tym, których wybrał.
    Każdy, kto uważa mnie za idiotę w tym względzie,
    może się smutno zdziwić.
    Matki Boskiej w miejsce Boga też nie podstawiam.
    Jeśli Bóg, powiedział mi (nam), CO mamy robić,
    to przede wszystkim Maryja, mówi JAK.
    O zadnym łamaniu przykazania nie ma mowy.

    Każdy palant, próbujący wbić kliny pomiędzy mnie a moją wiarę,
    może się cmoknąć.

  35. minus said

    Indywidualną spowiedź, ” na ucho”, wymyślili księża, mnisi w Irlandii w VI w, m.in. dowiedziałem się o tym z kazania, kiedyś tam, proboszcza http://www.polish-chaplaincy.ie/?language=pl ; w Irlandii, tak przy okazji, kościół w swoich początkach, rozwijał się inaczej niż na kontynencie, tj. struktura bez drzewiastej hierarchizacji tylko niezależne skupiska wiernych pod przewodnictwem niezhierarchizowanych centralnie księży, mnichów, po X w w bólach nastąpiły zmiany. Istnieją teorie wskazujące na znaczenie Irlandii jako miejsca, gdzie zachowała się ciągłość tradycji wczesnochrześcijańskiej z czasów późno rzymskich, do średniowiecznych. Irlandzką chlubą jest manuskrypt wczesnośredniowieczny, Księga z Kells , która wzięła swą nazwę od opactwa w Kells, leżącego w hrabstwie Meath w Irlandii. W Irlandii nie ma węży, nie licząc przywiezionych, nie zdążyły przepełznąć z kontynentu, poprzez Anglię przed podniesieniem poziomu wody- Morze Irlandzkie. W tradycji chrześcijańskiej tego kraju symbolika tego faktu odczytywana była, że diabeł został z tego kraju wypędzony przez Św. Patryka po ochrzczeniu wyspy, Chrzest Irlandii 433 r. Modlitwa Św. Patryka:
    Boże, bądź dzisiaj z nami:
    w nas, aby nas oczyścić;
    nad nami, aby nad podnieść;
    pod nami, aby nas wesprzeć,
    przed nami,
    aby nas prowadzić;
    za nami, aby na powściągać;
    wokół nas, aby nas chronić. Amen.

    pozdrawiam z Irlandii,
    ps.
    z książki ” Jezus i belzebub. Szatan i demony w Ewangelii św. Marka ” Alberto Maggi ,Wydawnictwo „M”, Kraków 2001, str. 114 ” Imię Lucyfera jako ” niosącego światło” było w pierwszych wiekach chrześcijaństwa, tytułem przyznawanym Jezusowi, […]. W Exultet, radosnym hymnie nocy paschalnej, łacińska liturgia wielbi Chrystusa jako Lucifer matutinus… Lucifer qui nescit occasum ( Niech ją znajdzie zapaloną gwiazda poranna, ta gwiazda, ta gwiazda, która nie zna zachodu, Chrystus, Twój Syn ), Chrześcijanie pierwszych wieków często nosili imię Lucyfera, zarówno w męskiej jak i żeńskiej formie, czczony był nawet w Kościele święty Lucyfer, biskup z Cagliari z IV w, ale coraz powszechniejsze utożsamianie Lucyfera z diabłem doprowadziło do oddania tego imienia na wyłączny użytek jemu- księciu ciemności.”

  36. minus said

    tzn. spowiedź indywidualna jako taka, była obecna od początku chrześcijaństwa, tyle, że należało wyznać Panu Bogu grzechy na forum, pokuta była bardzo surowa, więc irlandzcy mnisi „wymyślili” spowiedź indywidualną w znaczeniu ” na ucho”. Wiem, że to truizm, ale żeby nieporozumień nie było @35.

  37. robin said

    „przesłaniem Słowian była walka i okrucieństwo” większych bzdur nie czytałem już dawno.

  38. Fran SA said

    Ad.33
    Xero

    Bardzo dziekuje za ten link. Znakomite wyklady i polecam wszystkim tym w Gajowce, ktorym marksisci wbili do glowy koncepcje walk religijnych..

  39. Rysio said

  40. Jack said

    Potomkowie Żydów sefardyjskich, których przodkowie zostali wydaleni z Hiszpanii w 1492 roku wraz z muzułmańskim Maurami, chcą teraz uzyskać automatycznie obywatelstwo.
    http://opcja.wordpress.com/2012/12/20/potomkowie-zydow-sefardyjskich-chca-obywatelstwa/

  41. Błysk said

    Pan ,który chce poznać książki o krzyżowcach. Polecam książki Zofii Kossak np. „Krzyżowcy „.

  42. Plausi said

    Powróćmy do średniowiecza

    Czyż jest jakakolwiek epoka historyczna bardziej zohydzana w kręgach panującej wiedzy historycznej jak średniowiecze. Nic więc dziwnego, że wojny krzyżowe poddane zostały tej samej i to z tych samych źródeł indoktrynacji, jak inne zjawiska średniowiecza. Od dawna przecież wiemy, że

    „Panujący pogląd jest poglądem panujących”

    Któż z nas pamięta, że n.p. wynalazki średniowiecza były w użytku bez zmian aż do wieku XVIII-tego, a tzw. odrodzenie/renesans niczym innam jak powrotem do barbarzyńskiego systemu niewolniczego starożytności i pospolitym naśladownictwem, aby nie rzec małpowaniem tej epoki, której społeczną podstawą było niewolnictwo.

    „św. Bernard zakazywał przemocy w złej sprawie, a dopuszczał jedynie w słusznej i godnej. Dziś każdy cywilizowany kraj przyjmuje ją jako słuszną i właściwą ”

    Jeśli się uważniej przyjrzeć tej sprawie, to jakoś niewiele tych „cywilizowanych krajów” mielibyśmy na świecie, ale zarówno św. Bernard jak też w ogóle zasady chrześcijaństwa nie bardzo są w cenie, a nawet te pozostałe, są co rusz „modernizowane”. Może byłoby nieźle powrócić do tego tylekroć spotwarzanego średniowiecza czy tych zasad chrześcijaństwa, zanim „modernizacja” się do nich dobrała. To byłby bezspornie cywilizacyjny postęp, w porównaniu z barbarzyństwem pracy niewolniczej odrodzenia, oświecenia, socjalodemokracji. czy wreszcie ostatnio wprowadzonych „praw człowieka”. Gdybyż wyborcy w takim „nowoczesnym” systemie demokracji wiedzieli, co słowo demokracja właściwie oznacza, zdumieli by się niemało.

    W średniowieczu znano n.p.
    system pieniężny, który stabilnością bił na głowę „odrodzony” system pieniężny bliskowschodniego barbarzyństwa, rządzący nami do dziś
    – wiedza o pieniądzu była dalej rozwinięta, niż dziś, ba, „cywilizacja” od czasów odrodzenia zniszczyła tę wiedzę,
    – różne systemy zabezpieczenia socjalnego, które czasy nowożytne usiłują małpować, do obowiązku klasztorów a także ziemskich posiadaczy świeckich należało w razie głodu, wyżywić pozbawioną środków ludność,
    – szpitale publiczne, przedtem raczej nieznane, bo dla kogo, niewolników ? OFE i NFZ są produktami obecnego barbarzyńskiego systemu
    – niezwykle efektywne systemy zarządzania, n.p. budowę katedry we Freiburgu podjęło 2000 mieszkańców tego miasta. W jakim mieście znalazło by się 2000 mieszkańców gotowych podjąć się takiego przedsięwzięcia, każdy wykształcony biznesmen uznał by ich za wariatów.

    Wielu nie zdaje sobie nawet z tego sprawy, że cały współczesny dykcjonarz socjalny, to tylko mniej lub bardziej nieudolne naśladownictwo wzorców średniowiecza, zrodzonych z ówczesnej etyki chrześcijańskiej i chrześcijańskiego pojęcia miłości bliźniego.

    Z końcem średniowiecza wróciła Europa do swoich barbarzyńskich tradycji, nawrót do tradycji średniowiecza byłby przeto wielkim postępem także cywilizacyjnym, wymaga to jednak odtworzenia zniszczonej przez jego wrogów wiedzy o tej wspaniałej epoce rozwoju Europy. Jest to tym bardziej koniecznym, gdyż obecne kamaryla UE usiłuje nawet tę tradycję (Karola Wielkiego) wykorzystać aby zwabić ludy Europy do przyjęcia kaftana niewolniczego imperium, jakim UE jest od początku.

  43. Donna said

    Jedyne źrodło prawdziwych informacji z Iraku: https://www.facebook.com/IraqiResistance

  44. matirani said

    Czytuje, w wolnych chwilach, Historie Sredniowiecza pióra G.K. Chestertona, w Kundlowym oryginale, wiec idzie wolno, bo slownictwo Chestertona jest przebogate a moje nie tak bardzo… Otóz wspomina on, ze w Anglii sredniowiecznej pracowano na zycie srednio 22 tygodnie, czasu reszte uzywajac na podróze, polowania, lowienie ryb i… prace spoleczne. Katedre Westminster wybudowano, wedlug niego, 80% w czynie spolecznym.
    Broni on, jak Plausi w #42, sredniowiedcze przed atakami i deformacjami naszych – jego czasów.
    Podaje równiez, ze niewolnictwo zlikwidowano w Anglii praca od podstaw wedrownych mnichów, tlumaczacych ludziom, ze chrzescijaninowi „nie wypada” niewolic blizniego. Mimo obowiazujacego prawa, niewolnictwo zniknelo duzo setek lat przed jego abolicja oficjalna a pierwsze prawa antyniwolnicze byly regresem w stosunku do zwyczajów juz przyjetych powszechnie.

    Co do Cromwella, to nie byl zadnym buntownikiem, tylko byl platnym najemnikiem pasoZydów z Amsterdamu. Jeden z nich, Suasso dal 2 milony florenów w zlocie :
    William of Orange. The importance of Britain to the schemers for a World Empire can be measured by the fact that two Jews, Ferdinand Carvajal, of London, and Isaac Suasso, of Amsterdam, financed the invasion of England by William of Orange, Suasso alone contributing the sum of 2,000,000 florins for this undertaking.
    Wyjatek z : THE JEWS AND THE BRITISH EMPIRE
    By L. FRY.
    na http://lyndonlarouche.org/larouche-british1.pdf

  45. matirani said

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Tulipomania rok 1636-1637. Holenderskie „owce” ostrzyzone – PasoZydzi podbijaja Wielka Brytanie….

  46. Fran SA said

    Bardzo polecam ksiazke mojego profesora ( UJ) od literatury sredniowiecznej:
    Prof. P. Mroczkowski: ‚Katedry, Lyki, Minstrele’.

    Czas na odbrazowienie i zrozumienie nie tylko Sredniowiecza, ale i calego systemu feudalnego.
    Namieszali nam w glowach: Marks, Freud i Einstein. ( no i jeszcze teraz Mises)

    Czas na przebudzenie zanim zdaza zniszczyc wszystkie dokumenty i materialy zrodlowe. .
    W tej chwli odbywa sie swiadome i masowe niszczenie muzeow i starozytnych materialow w Egipcie, w imie tzw. walki o demokracje i kolejne falszowane wybory. W Iraku juz dali rade. Mezopotamia zniszczona- a przeciez przez stulecia Arabowie pilnowali i dbali o ‚szczatek pamiatki’.
    A w innych krajach masowo wycofuje sie stare ksiazki i propaguje smietnisko elektroniczne.
    Wracaja czasy Cromwella i masowe niszczenie kultury katolickiej. (czesto przy pomocy katolickich Talibanow)

    W sumie zalosne.

  47. Boydar said

    @ Pan Fran SA (46)

    „…Wracają czasy Cromwella i masowe niszczenie kultury katolickiej…” (od kiedy ? od zeszłego wtorku ?)

    Miał Pan zapewne (w co nie wątpię) dobre intencje, ale parsknąłem pustym śmiechem. Przepraszam.

  48. Plausi said

    Bacz na zagrożenie !

    Ad 44, 45. Matirani

    Matirani przytacza interesujące uzupełnienie do tekstu #42.

    Od dziesiątków lat, a może i stuleci zwracają rzetelni badacze przeszłości uwagę, na tę dziwaczną deformację w opisach dziejów średniowiecza. Na obarczanie średniowiecza zwyrodnieniami, które były atrybutem wieków późniejszych, zadeklarowanych jako odrodzone albo oświecone.

    Do tych przywar należy słynne palenie czarownic, które rozkwitło dopiero w wiekach po średniowieczu, zresztą ostatni zarejestrowany przypadek palenia czarownicy miał miejsce w XVIII, wieku oświecenia. Zastanawiająca jest ta oczywiście systematyczna deformacja historii średniowiecza. Czyż miałby to być plan generalny tej operacji ?

    Jak by nie było, nieufność wobec tej społeczności nie jest nie tylko niczym zdrożnym, niezależnie co mówi hierarchia kościelna, ale jest naszym obowiązkiem, aby zapobiec dalszemu upodleniu i bezlitosnej eksploatacji naszych i przyszłych pokoleń.

  49. matirani said

    Plausi – Razem wiemy wiecej 😉 – kupa i razniej i skuteczniej, wiec i ja usliluje przyczynic sie jak moge.
    FranSA – szukalem ksiezki Mroczkowskiego w .pdf ale nie znalazlem – jaki link moze aby rzucic na nia okiem na ‚puterze?

    W miedzyczasie tekst o eksterminacji chrzescijanskich Armenczyków:

    Click to access Jewish_Genocide.pdf

    ( tyle ze, jesli autor opiera zródla holokaustu Ormian na diable Malakai a nie na ropie której chcial Rothschild, to mu brakuje kregoslupa w rozumowaniu )

  50. Marucha said

    Re 47:
    Nie wiem, co tak Pana rozbawiło? Że czeka nas los plemion indiańskich?

  51. Fran SA said

    Ad.49
    Matirani
    Ja wiem, ze ksiazke prof. Mroczkowskiego bardzo trudno jest teraz dostac, bo nikt nie dba o wznowienie. Prof. Mroczkowski byl znana postacia w Krakowie: bardzo wierzacy katolik, i specjalista od literatury sredniowiecznej. Razem ze studentami chodzil w kazda niedziele na msze dla studentow do kosciola Sw. Anny w Krakowie. Zlosliwi opowiadali, ze sprawdzal liste obecnosci.
    Ja mam egzemplarz ‚Katedr’ zakupiony na jakiejs polskiej gieldzie Allegro, ktora zakupila dla mnie byla moja uczennica. Stary egzemplarz dawno mi zginal.
    Jest wiele roznych ksiazek, ktore tajemniczo znikaja z polskich ksiegarn i sa z powodow politycznych nie wznawiane i niedostepne, np. literatura obozowa wydana zaraz po wojnie; jest tez cala lista ‚pryszczatych’ pisarzy, ktorzy kiedys bili czolem przed Stalinem, teraz sa w awangardzie ‚demokracji’. Niestety, pana Konwickiego „Wladzy’ jak i ‚Apokalipsy’ czytac sie nie da. Pani Szymborska bedzie, jeszcze chwile, miala stawiane pomniki.

    Dla mnie zadziwiajace sa takie malostkowe zupelnie zlosliwosci obecnego systemu. Nigdzie nie moge dostac ‚Poematow Arabskich’ Juliusza Slowackiego. Sa to jedne z najladniejszych perel polskiej poezji. Udalo sie mi dostac fotokopie z Biblioteki Jagiellonskiej.
    I co sie stalo ze zbiorami ‚Ossolineum’??

  52. matirani said

    FRAN SA, Dziekuje za odpowiedz, niestety trudno bedzie mi ja kupic, a szkoda. Natomiast cudnie by bylo, gdyby sie dalo ja zeskanowac i zachomikowac. Gdybym mial, to bym to dla sprawy to zrobil… 😉
    🙂 🙂 🙂 🙂 🙂 🙂 🙂 🙂 🙂 🙂 🙂 🙂 🙂 🙂 🙂 🙂 🙂 🙂 🙂 🙂 🙂 🙂 🙂 🙂
    pozdrawiam
    Macko

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: