Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    lewarek.pl o Wolne tematy (48 – …
    Lily o Wolne tematy (48 – …
    Siekiera_Motyka o Myśleć trzeba. Myśleć!
    Lily o Wolne tematy (48 – …
    Yah o Myśleć trzeba. Myśleć!
    Maciejasz o Wolne tematy (48 – …
    NyndrO o Vucic jako model współczesnej…
    Yah o Myśleć trzeba. Myśleć!
    Jabo o Vucic jako model współczesnej…
    Kar o Myśleć trzeba. Myśleć!
    JOIGNAC o Wolne tematy (48 – …
    Adrem o Vucic jako model współczesnej…
    Yah o Wolne tematy (48 – …
    Yah o Myśleć trzeba. Myśleć!
    Boydar o Wolne tematy (48 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 516 obserwujących.

Generał Zygmunt Berling

Posted by Marucha w dniu 2013-09-25 (Środa)

Zapaskudzenie kilka tygodni temu – w ramach specyficznie pojmowanej walki o kształt polskiej pamięci historycznej – pomnika generała Zygmunta Berlinga dało prawicowym publicystom okazję do przedyskutowania znaczenia tej historycznej postaci.
berling
Dyskusję zainicjował mój organizacyjny kolega Ronald Lasecki, następnie podjął ją p. Mariusz Matuszewski, a po nim p. Konrad Rękas. Pomijając niepoważne okoliczności początkowe, to dobra okazja, by przyjrzeć się pewnym dominującym na polskiej prawicy schematom myślenia, do których w wymiarze ogólnym powrócę w części końcowej.

Rozpatrywanie konkretnego przypadku historycznego, którym zajęli się dyskutanci, w mojej ocenie należy rozpocząć od konstatacji, iż trafiwszy do sowieckiej niewoli, ppłk dypl. Berling znalazł się w jednej z tych niekomfortowych sytuacji, kiedy wybór moralnego sposobu działania lub politycznego sposobu działania staje się wyborem rozłącznym.

Krytyka Berlinga opiera się przeważnie na argumentowaniu, że postąpił on w sposób niemoralny: bo złamał przysięgę wojskową, bo po 1939 r. podpisywał wiernopoddańcze adresy do współwinowajcy rozbioru Polski Stalina czy nawet sam inicjował ich wystosowanie i tak dalej. Łatwo jednak potępiać go temu, kto grzeje tyłek przed komputerem, zza którego feruje wyroki i osądy, a sam nigdy nie znalazł i prawdopodobnie nie znajdzie się w takiej sytuacji. Gdyby faktycznie się znalazł, wcale nie wiadomo, co by uczynił i czy wykazałby tak wielką siłę moralną, jakiej brak z wielką pewnością siebie wytyka postaciom historycznym.

Rzetelna ocena czynów Berlinga zależy od odpowiedzi na pytanie, czy w jego sytuacji ważniejsze było moralne, czy polityczne kryterium działania. Obwieścić, iż ktoś postąpił źle to łatwiejsza część krytyki. Aby krytyka miała charakter merytoryczny, trzeba dalej wskazać lepsze możliwe sposoby działania, które w tamtym momencie były dla niego dostępne, a z których nie skorzystał, chociaż mógł. Jakie alternatywy miał dostępne Berling w sowieckiej niewoli? Tylko jedną: konsekwentnie odmawiać nawiązania samodzielnych kontaktów ze stroną sowiecką. W efekcie zostałby zamordowany w Katyniu tak samo, jak admirał Ksawery Czernicki, generałowie Henryk Minkiewicz, Mieczysław Smorawiński, Stanisław Haller i inni, którzy skutecznie pozbawili się w ten sposób możliwości oddania Polsce usług kiedykolwiek w przyszłości. Krytycy mówią zatem: Berling miał obowiązek dać się zamordować i źle postąpił, że tego nie zrobił. Zaiste, mocne słowa w ustach kogoś, kto grzeje tyłek przed komputerem, a wojnę widział wyłącznie w telewizji.

Na przełomie 1939 i 1940 r. Berling nie wiedział, jak dalej sprawa polska potoczy się na gruncie sowieckim, a w niepewnym położeniu polityk powinien działać tak, by zapewnić sobie maksymalną swobodę manewru i możliwość wywierania wpływu na sytuację. I Berling – który jako alternatywę miał jedynie bezowocną pewną śmierć – tak postąpił. Z tego punktu widzenia rezygnacja z bezskutecznego heroizmu moralnego na rzecz działania politycznego była uzasadniona. Zastosowanie kryterium moralnego spowodowałoby tylko, że Berling sam by zginął, a jako trup już na pewno nikomu by nie pomógł. Zastosowanie kryterium politycznego ocalało możliwość działania i poprawy położenia innych.

A czy Berling komuś pomógł? Owszem, ponieważ wyprowadził z ZSRS tych Polaków, których nie wydostali stamtąd premier Władysław Sikorski (jako twórca układu polsko-sowieckiego z 1941 r.), ambasador w Moskwie Stanisław Kot (wraz z podległym mu personelem terenowych Delegatur Ambasady), gen. bryg. Romuald Wolikowski (jako szef Polskiej Misji Wojskowej w Związku Sowieckim) i gen. dyw. Władysław Anders (jako organizator i dowódca armii polskiej w ZSRS). Gdyby zamiast Berlinga Stalin miał za partnera kogoś innego, kto nie potrafiłby pozyskać jego zaufania, być może armia „kościuszkowców” nigdy by nie powstała, a wcieleni do niej Polacy siedzieliby w łagrach i na zesłaniu do połowy lat pięćdziesiątych (jak Antoni Pajdak z Państwa Podziemnego czy niemieccy jeńcy wojenni) i nie wiadomo, ilu by ich jeszcze tam pomarło. Choćby z tego jednego powodu nie ma nic nagannego w postawieniu Berlingowi pomników, albo raczej w uszanowaniu tych, które powstały w okresie PRL.

Ale to nie wszystko. Od 1943 r. było w zasadzie jasne, że prędzej czy później wojska sowieckie zajmą terytorium Polski, co z kolei kazało przewidywać, że szybko ani łatwo go nie opuszczą. Było zatem wiadomo, iż państwo polskie po wojnie będzie odbudowywane pod kuratelą i wpływem politycznym ZSRS, podobnie jak w latach 1916-1918 było odbudowywane pod kuratelą i politycznym wpływem II Rzeszy oraz Austro-Węgier. Nie należało widzieć w takim obrocie spraw powodów do rozpaczy. Liczył się najpierw sam fakt, że mocarstwo kontrolujące terytorium Polski przejawiało wolę odbudowy naszego państwa, i to – po nieuchronnej już wtedy utracie Ziem Wschodnich (bo żadne oddziały „żołnierzy wyklętych” nie mogły się mierzyć militarnie z wojskami sowieckimi) – w korzystnym kształcie terytorialnym, nawet mimo szeregu późniejszych korekt granicznych korzyść tę uszczuplających. III Rzesza w październiku 1939 r. nieodwołalnie odrzuciła scenariusz odbudowy państwa polskiego pod swoją kuratelą i drogo za to zapłaciła.

Dla ludności kraju nabierało zatem wielkiego znaczenia, jak w szczegółach będzie przebiegać implementacja narzuconego Polsce przez zewnętrzne okoliczności nowego porządku politycznego, kto będzie podejmował konkretne decyzje i czym będzie się motywował. Dlatego należało walczyć o to, by w nowym obozie rządowym znalazło się jak najwięcej osób związanych z polską tradycją państwową – jak przedwojenni generałowie Michał Żymierski i Gustaw Paszkiewicz,przedwojenni konserwatyści Piotr Dunin-Borkowski, Konstanty Grzybowski, Józef Winiewicz i Ksawery Pruszyński, sanacyjny historyk mjr Olgierd Górka, przedwojenny ideolog ruchu ludowego Józef Niećko, przywódca narodowych radykałów Bolesław Piasecki, działacz „radykalnego centrum” Feliks Widy-Wirski, związany długo z obozem legionowym Wincenty Rzymowski (tłumacz „Księcia” Macchiavellego na język polski), szara eminencja przedwojennego Sejmu Henryk Kołodziejski, dowódcy marynarki wojennej Adam Mohuczy i Włodzimierz Steyer, znakomity sztabowiec i teoretyk wojskowości Stefan Mossor czy nawet przedwojenny oficer dyplomowany Zygmunt Berling. Pozwoliłoby to ograniczyć liczbę, wpływy i swobodę działania Rosjan „pełniących obowiązki Polaka”, funkcjonariuszy sowieckich pierwszy raz widzących Polskę na oczy, ideowych komunistów przywożonych z sowieckiego interioru albo rekrutowanych z żydowskiego lumpenproletariatu kresowych miasteczek, niepiśmiennych pastuchów przebieranych pospiesznie w mundury oficerskie UB i innych elementów niepożądanych w obozie rządowym z polskiego punktu widzenia.

Gdyby ci pierwsi – Berling i inni – nie byli tak nieliczni, mogliby pozytywnie wpłynąć na oblicze ideologiczne Polski „Ludowej”. Jeszcze podczas wojny środowisko skupione wokół Berlinga, na czele z Włodzimierzem Sokorskim, sformułowało własny program polityczny dla powojennej Polski, w której wielkie znaczenie zachować miała armia. Współpracownicy Berlina liczyli, że może on odegrać rolę podobną do Józefa Piłsudskiego podczas I wojny światowej, a w redagowanych przez siebie wojskowych wydawnictwach tytułowali go „Naczelnym Wodzem”. Rację ma przeto p. Konrad Rękas, pisząc: „Pomnik Berlinga może być więc też traktowany jako symbol pewnej koncepcji – pomysłu socjalnej dyktatury wojskowej w Polsce opartej o ścianę słowiańską.”

Tomasz Gabiś w jednej ze swych prac doszedł do wniosku, iż zniszczenie Polski przez III Rzeszę podczas II wojny światowej było następstwem faktu, że w ówczesnej polskiej polityce funkcjonowała opcja prozachodnia, funkcjonowała opcja prosowiecka, ale zabrakło opcji proniemieckiej. Prawda wydaje się nieco bardziej skomplikowana: jesienią 1939 r. Niemcy bezskutecznie próbowali pozyskać do współpracy polskich polityków, po tej porażce sami torpedowali polskie inicjatywy zmierzające do nawiązania współpracy (rozbicie Narodowej Organizacji Radykalnej w Warszawie, odrzucenie memoriału grupy Stanisława Twardo z Nicei – oba z 1940 r.), kiedy zaś w latach późniejszych znów podejmowali próby pozyskania Polaków do współpracy politycznej, na ogół nie budziły one żadnego zainteresowania. Podczas wojny Polska niemal wszystkie swoje aktywa polityczne ulokowała po stronie mocarstw zachodnich: najpierw Francji, potem Wielkiej Brytanii, a wreszcie USA.

Kardynalnym błędem okazało się zaniechanie tworzenia obozu proniemieckiego na okres okupacji niemieckiej, czyli po prostu reprezentacji politycznej społeczeństwa wobec okupanta. Polska zaangażowała też za słabe aktywa po stronie sowieckiej, by po wojnie móc przy ich pomocy uzyskać większą swobodę w polityce wewnętrznej. Złem było więc nie to, że mieliśmy w naszych dziejach Berlinga, ale że wystawiliśmy za mało Berlingów (a wcześniej żadnych Quislingów) – inaczej niż podczas I wojny światowej, kiedy Polska wystawiła mocną reprezentację polityczną zarówno po stronie państw centralnych, jak i po stronie państw ententy, zabezpieczając się w ten sposób na każde rozstrzygnięcie wojny.

Spór o Berlinga to naprawdę kolejna odsłona prawicowego sporu o ocenę PRL. Krytycy generała uważają, że wszelkie przypadki czy próby współpracy z powojennym państwem polskim należy automatycznie odczytywać w kategoriach „zdrady” lub „kolaboracji”, co wynika z przyjmowanego przez nich założenia, iż PRL była złem absolutnym (czystym złem). Przez parę minionych lat sam powtarzałem taką tezę, bohatersko wymyślając różnym postaciom historycznym od „zdrajców” i „kolaborantów”*. Dlatego chętnie korzystam z okazji, by w tym miejscu zaznaczyć, że była to teza niesłuszna. PRL nie była złem absolutnym. Jak każdy system polityczny, stwarzała jakieś (nawet jeśli ograniczone przez zewnętrzne okoliczności) możliwości działania dla dobra Polski i Polaków. Uczestników tego systemu należy rozliczać z tego, czy i jaki zrobili z owych możliwości użytek, a nie z tego, że nie dali się zastrzelić w Katyniu czy w lasach.

Adam Danek

* Zob. np. Adam Danek, Czas zdrajców, 2008, nr 5 (77); tenże, „»Romantyczni« kolaboranci, „Najwyższy Czas”, 2011, nr 19 (1094).

http://sol.myslpolska.pl

Komentarzy 17 to “Generał Zygmunt Berling”

  1. AlexSailor said

    ” Łatwo jednak potępiać go temu, kto grzeje tyłek przed komputerem, zza którego feruje wyroki i osądy, a sam nigdy nie znalazł i prawdopodobnie nie znajdzie się w takiej sytuacji. Gdyby faktycznie się znalazł, wcale nie wiadomo, co by uczynił i czy wykazałby tak wielką siłę moralną, jakiej brak z wielką pewnością siebie wytyka postaciom historycznym.”

    Powyższy argument jest głupi i chamski, gdyż przyjęty na poważnie prowadzi do wniosku, że nie można oceniać nikogo i niczego.
    Chodzi o ocenę w celu uniknięcia błędu w przyszłości i eliminacje zdrajców i łajdaków.

    Poza tym artykuł bardzo dobry, bo docierający do sedna sprawy.

    Na skutek amatorskich analiz uważam, że jednym z filarów klęski Polski w II WŚ było przekazanie władzy (no nie bardzo dobrowolne) przez internowany rząd sanacyjny, zgrai polskich środowisk emigracyjnych na zachodzie.
    To spowodowało uznanie przez Polaków w Polsce i na świecie tych rządów za legalne i wymuszało wobec nich w sposób nieuprawniony wierność oraz posłuszeństwo.
    Tymczasem rządy te były tak samo polskie jak rządy polskie powoływane przez Stalina w ZSRR i niestety mniej polskie, niż rząd Lubelski czy ośrodki polityczne państwa podziemnego w okupowanej Polsce.
    Jest to problem ogromnej wagi nie ruszany przez nikogo, nawet porządnie przez komunistów w PRL.

    I tak, Rząd Londyński z organami władzy, które przetrwały do 1990r. był ZUPEŁNIE ZALEŻNY I PODLEGŁY władzom Wielkiej Brytanii.
    Rząd emigracyjny we Francji był również ZUPEŁNIE ZALEŻNY od władz Francji.
    Rząd Lubelski był ZUPEŁNIE I CAŁKOWICIE zależny od władz ZSRR.

    Oczywiście na zachodzie mechanizmy tej zależności były bardziej finezyjne i perfidne niż na wschodzie, ale gdy trzeba było,
    to również w chamski sposób zgładzono gen. Sikorskiego usiłującego prowadzić choć trochę niezależną politykę.

    Wszystkie trzy państwa zdradziły Polskę w 1939r. przez złamanie traktatu o nieagresji (ZSRR) oraz traktatu sojuszniczego (Francja i Wielka Brytania).
    Tak samo moralną była współpraca ze zdrajcami z zachodu jaki i ze zdrajcami ze wschodu.
    Niestety Polacy o tym nie wiedzieli wtedy (nie ma się co dziwić) i nie wiedzą dziś.

    No i sprawa Katynia i bestialskiego zniszczenia polskich elit na wschodzie.
    Gdyby oficerowie poszli na współpracę, nawet pozorowaną w obliczu alternatywy, ze Stalinem, być może przeżyliby i jest niemal pewne, że na wschodzie nasze granice obejmowałyby Lwów, a na zachodzie może jeszcze dostalibyśmy całe Łużyce, całą ziemię Lubuską, Rugię i północne ziemie NRD.
    Inaczej też pewnie wyglądałaby Polska po 1945r., choćby ze względów opisanych w artykule.
    Jest również pewne, że 1989 i 1990 rok wyglądałby inaczej, i na pewno odzyskalibyśmy Wilno i inne ziemie II RP.

    Niestety.
    Po pierwsze polscy oficerowie, a w szczególności generalicja doskonale wiedziała co działo się za wschodnią granicą po 1920r. i musiała to wziąć pod uwagę nie wierząc Stalinowi.
    Po drugie, na skutek istnienia rządu na zachodzie, zachowała wobec niego lojalność i nie podjęła żadnej współpracy ze wschodnim zdrajcą.

    Skutek dla Polski i Polaków, nie tylko oficerów, był tragiczny.
    Berling postąpił inaczej, i nie ma znaczenia czy był bardziej na usługach Stalina czy Polski, ważne, że jego
    opcja wygrała.

  2. Marucha said

    Re 1:
    Ja mam trudności z ludźmi, którzy siedząc za komputerem wydają wyroki i chcą dysponować czyimś życiem. Tu nie chodzi o uprawnioną krytykę, ale o potępianie z pozycji monopolisty na racje moralne.

  3. Wieslaw Czajkowski said

    Sluszne stalo sie Adama Danek samobicie w piersi i zdrowy poglad o koniecznosci patriotow wielolicowego zachowania w sytuacjach wymuszonych, a dowodem nieutraconych moralnosci dla mnie osobiscie w latach 60–tych stal sie Admiral Jan Sobiesiak i General Zygmund Berling, dzieki ktorym wraz z rodzina znalazlem sie legalnie w USA, gdzie wedlug uznania Prezydenta Wojciecha Jaruzelskiego prowadzilem i prowadze dzialalnosc dla dobra Narodow polskiego i amerykanskiego,ze skutkiem do przewidzenia pod naporem stosunkow ksztaltowanych w post-komunistycznej Polsce.I dlatego jestem oburzony na spaskudzenie pomnika Berlinga, jak i na desekracje grobu zdrajcy Kuklinskiego.

  4. Reblogged this on ZYGFRYD GDECZYK.

  5. Zdziwiony said

    Bohdan Poręba w swoim filmie „Katastrofa w Gibraltarze” przedstawia Władysława Sikorskiego jako dalekowzrocznego przywódcę z uporem walczącego nie tylko o niepodległość Polski, lecz także przeciw głupocie i myślowemu skostnieniu, jakie wykazują ci wszyscy, którzy negowali zapoczątkowaną przez generała politykę dialogu ze Stalinem.

    http://chomikuj.pl/siara1917/Tajemnica+Gibraltaru+*e2*80*93+zbrodnia+czy+katastrofa/Katastrofa+w+Gibraltarze(1),1774789602.avi(video)

  6. revers said

    Wobec ostatnich poczynan masonow i syjonistow na swiecie, Berling to tylko Polskie gdybanie na grzedzie.

    W dzisiejszy swiatowy kontrolowany terroryzm zamieszani sa najwieksi wodzowie po obu stronach atlatynku, w europie Bildberg z Monti, Barroso, Bandit stanowia jeszcze inna grupe spillingowa stanowiaca lobby gazoropne dla przyszlych ruraciagow w europie, i nawet w Europie prowadzone sa operacje typu Gladio pod nadzorem CIA/Mossadu i w.w. lobbystow.

    Jesli oceniac dyspozycyjnosc generalow na wschodzie lub na zachodzie, to i na zachodzie znalazlo by sie nie jeden general wstrzymujacy offensywy chirugiczne , przyklad zamkniecia kotla pod Falaise gdzie z jednej strony Polacy i Kanadyjczycy wykonali swe zadania w 100% gdy nawet Patton zostal powstrzymany przez Montgomerrego, oficjalnie mowi sie o apatiach obydwu generalow a w tle CIA pertraktowalo z Abwehra i NKWD. Ile dywizji mozna przezucic na pld-wschod Wegry.

    Nie bylo by Grossow a i nie bylo by 80 jencow amerykanskich rozstrzelanych w Malme przez swiezo co wycofana z kotla z nie duzymi staratami dywizje SS Adolf Hitler.

  7. Boryna said

    Opcja zachodnia po Jałcie była zgubna dla Polski. Chociaż ten błąd Polacy popełniali od czasu Odsieczy Wiedeńskiej.

  8. Wieslaw Czajkowski said

    KWALIFIKACJA ZDRAJCOW jest zbyt efemeryczna a latwo o nia, gdy sie tworzy filmy o innych, jak w przykladzie Zdziwionego (5), a nie o sobie, tworcy Bohdana Poreby Powinien zdobyc sie on na odwage cywilna i poddac sie wiwisekcji obiektywnego tworcy i wtedy jego obraz pod katem ZDRAD bylby ostatecznie sprecyzowany. Moglbym do tego obrazu dorzucic doswiadczenia z Panem Poreba z wlasnego podworka – POLSKIEJ REDUTY NAD PACYFIKIEM i zakonczyc.z nim maskarade polskiego patrioty.

  9. Wieslaw Czajkowski said

    KWALIFIKACJA ZDRAJCOW jest zbyt efemeryczna a latwo o nia, gdy sie tworzy filmy o innych, jak w przykladzie Zdziwionego (5), a nie o sobie, tworcy Bohdana Poreby Powinien zdobyc sie on na odwage cywilna i poddac sie wiwisekcji obiektywnego tworcy i wtedy jego obraz pod katem ZDRAD bylby ostatecznie sprecyzowany. Moglbym do tego obrazu dorzucic doswiadczenia z Panem Poreba z wlasnego podworka – POLSKIEJ REDUTY NAD PACYFIKIEM i zakonczyc z nim maskarade polskiego patrioty.

  10. TomUSAA+ said

    Re: 5, Poręba nakręcił, ale scenariusz napisał Włodzimierz T. Kowalski!

  11. maurycy said

    Ta bandycko-kryminalna i nieprzebierajaca w srodkach kampanie zohydzania uruchomilo polskie zydowstwo tzw zydokomuna ! Potomkownie mordercow,bandytow zbrodniarzy ,ubeckich kanali ! Potomkowie tych bandytow i zbrodniarzy tak naprawde rzadza Polska np .kontroluja absolutnie i totalnie tzw polskie MSZ ,gdzie dobor jest wrecz rasistowsko-hitlerowski tzn czysto rasowy ! Polacy tam nie maja absolutnie nic do powiedzenia ! Czy tak naprawde istnieje w zwiazku z tym panstwo polskie ? Mozna miec watpliwosci . Berling zwracal uwage na ich zbrodnie i lajdactwa i oni mu nigdy tego nie zapomnieli i nie zapomna !

  12. akej said

    Zostawcie Berlinga w spokoju. Najpierw poczytajcie sobie „Rewolte marcowa” a potem pyskujcie!

  13. wi42 said

    @1 AS
    Zgadzam sie z Panem i uznaje moim zdaniem b. trafna analize m.i.:
    „Gdyby oficerowie poszli na współpracę, nawet pozorowaną w obliczu alternatywy, ze Stalinem, być może przeżyliby i jest niemal pewne, że na wschodzie nasze granice obejmowałyby Lwów, a na zachodzie może jeszcze dostalibyśmy całe Łużyce, całą ziemię Lubuską, Rugię i północne ziemie NRD.
    Inaczej też pewnie wyglądałaby Polska po 1945r., choćby ze względów opisanych w artykule.”
    Zignorowanie Sowietow bylo bledem strategicznym, ale to nie byla wina oficerow. Byla to wina wyzszego dowodztwa, ktore dzialalo calkowicie tak jak zyczyli Anglicy, byli czescia ich planu (swiadomie lub nie).

  14. Krzysztof P said

    No coz, 2 moich Stryjow zginelo w Katyniu. Oczywiscie byli i SA otoczeni nimbem TRAGICZNYCH OFIAR LUDOBUJSTWA SOWIETOW.
    Jakos NIE wierze w te domniemania, ze przeciez mogli pojsc na wspolprace z Sowietami i ocalic zycie ( ktore etc?)?
    Generalisimus Stalin NIENAWIDZIŁ tych hardych Oficerow! Chociazby za lanie w 1920 roku…przeciez zdawal sobie sprawe KOGO ma w swoich szponach? Stosował CZYSTKE wobec swoich – i pewnie ani mu w głowie bylo pertraktowac z nasza Generalicja? To raczej NASZYM nie miescilo sie w glowie, ze SOWIET dopusci sie zbrodni na JENCACH WOJENNYCH? Pamietajcie Panowie, ze jeszcze nie bylo nawet podejrzenia co do mozliwosci napasci Hitlerowcow na Sowiety?, Czuł sie wspolzwyciezca nad Europą, do czego predysponowal go ” uklad z Hitlerem znany pod nazwa Ribbentrop- Mołotow” !
    Płk.a pozniej General Berling, to jednak pozniejsza HISTORIA i tu mozemy sobie „pogdybac” co oczywiste kazdemu wolno.
    Mnie, a konkretnie moim Rodzicom w PRL-u, takie FAKTY nie pomagały w zyciu codziennym, oj NIE.

  15. Guła said

    Dobrze że jest i przytomny. O ile ktoś będzie argumentował że Stalinowi brakowało kadry dowódczej i należało by tę opcję wykorzystać, odsyłał będę do pańskiego komentarza. Panie Krzysztofie P.

    On ten generalissimus, jak już jemu dr Sorge uświadomił że przyszła kolej na Sowiety, w co generalissimus nie uwierzył i słał nadal zaopatrzenie dla bratniego narodu niemieckiego choć naród przymierał głodem – to nic że naprzeciw szpicy czołgów Guderiana.Tegoż dr Sorge, świadka własnej nikczemności, rozkazał zamordować.

    Próbowano obronić dr Sorge a argumentowano różnie. Ktoś tam wspomniał nawet o zwykłej ludzkiej lojalności, Stalin ripostował, że „lojalność to psi obowiązek”

    Pełno i dzisiaj jest takich włodarzy wokół nas i zamiast ich izolować, powierza im się własny los.

  16. Carlos said

    ad 12 Akej—– Popieram w 100% Berling to był porządny gość!

    Na pewno nie był łobuzem, jakiego z niego robią patridyoci. – admin

  17. revers said

    nawet gen. Patton dal doopy tam gdzie gen. Maczek byl na miejscu, a na wschodzie NKWD, czy GRU lepiej trzymalo za morde swych generalow w tym Berlinga.

Sorry, the comment form is closed at this time.