Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Listwa o Znaczenie wojny w XXI wie…
    bryś o Co właściwie napisał Mora…
    Listwa o Wolne tematy (38 – …
    Maverick o Co właściwie napisał Mora…
    Maverick o Kreml nigdy się nie naucz…
    Listwa o Wolne tematy (38 – …
    Mietek o Co właściwie napisał Mora…
    UZA o Kreml nigdy się nie naucz…
    revers o Polska wzywa do demilitaryzacj…
    zorard o Kreml nigdy się nie naucz…
    Bezpartyjna o Wolne tematy (38 – …
    Kapsel o Polska wzywa do demilitaryzacj…
    Marucha o Polska wzywa do demilitaryzacj…
    Leo o Wolne tematy (38 – …
    osoba prywatna o Wolne tematy (38 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 615 obserwujących.

Ross Ulbricht — ofiara libertarianizmu

Posted by Marucha w dniu 2013-10-06 (Niedziela)

O kim pomyśleliście czytając ponurą historię Ulbrichta?
Admin

Jednakże druzgocący cios dla jego ducha zadała pseudo-religijna doktryna ekonomiczna zrodzona w kazamatach austriackich uniwersytetów. (…) Całe swoje siły angażuje w stworzenie enklawy libertarianizmu — wirtualnego świata ludzi głęboko wierzących w filozofię austriackiej szkoły ekonomii. Tak powstaje Silk Road.

Ulbricht dorastał i uczył się w Austin, w Texasie. To właśnie tam przeżył on swoje pierwsze miłosne rozterki, które z wylewnym neurotyzmem opisywał na Youtubie. Od czasu, gdy rzuciła go jedna z miłości jego życia, jego osobowość i psychika uległy gruntownej przemianie. Jednakże druzgocący cios dla jego ducha zadała pseudo-religijna doktryna ekonomiczna zrodzona w kazamatach austriackich uniwersytetów.

Ross Ulbricht przez lata był głównym adminem portalu sieci Tor o nazwie „Silk Road”, dzięki któremu gangsterzy, handlarze narkotyków, pedofile i inni przestępcy mogli prowadzić nielegalny handel i komunikować się między sobą bez obaw, że przedstawiciele służb ich „namierzą”.

Wolność w najczystszej postaci.

W 2008 roku Ross Ulbricht wygłasza solenną deklarację ideową na portalu LinkedIn:
„Teraz moje cele uległy zmianie. Pragnę używać teorii ekonomicznych jako narzędzia do zwalczania przykładów używania przemocy i agresji przeciwko ludzkości. Tak, jak obalone zostało niewolnictwo, tak ten sam los spotkać musi agresję, przemoc i wykorzystywanie siły przez jedną osobę wobec drugiej. Najpowszechniejszą formą przemocy i siły jest ta, którą wykorzystuje rząd i instytucje publiczne, dlatego walkę z tą odmianą uznaję za priorytet. Najlepszy sposobem zmiany rządu jest jednak zmiana sposobu myślenia tych, którymi zarządza. Dlatego też pragnę stworzyć ekonomiczną symulację, która pozwoli ludziom odczuć na własnej skórze, jak by to było żyć w świecie bez systematycznej przemocy.” (cyt. tłum. z http://www.businessinsider.com/meet-ross-ulbricht-the-brilliant-alleged-mastermind-of-silk-road-2013-10)

Ulbricht staje się błyskawicznie zagorzałym fanem austriackiej szkoły ekonomii. Z lubością zaczytuje się w książki Ludwika Von Misesa i Murraya Rothbarda. Młody absolwent Penn State żarliwie popiera także sam Instytut Von Misesa i oznajmia, iż twórczość wyżej wymienionych autorów: „stała się filozoficznym fundamentem portalu Silk Road.”

Przeanalizujmy całą tę kuriozalną historię. W ciasnym, zagraconym pokoju, wypełnionym smrodem zatęchłych skarpet, Ross Ulbricht tworzy swój libertariański manifest. Okna są szczelnie zamknięte, tak jakby człowiek zamieszkujący pomieszczenie miał alergię na świeże powietrze, a atrofia mięśniowa spowodowana wielogodzinnym przesiadywaniem na fotelu biurowym — absorbującym gazy jelitowe — doprowadziła do osłabienia zdolności manualnych.

Takie są właśnie skutki zakażenia doktryną austriackiej szkoły ekonomii. Pierw człowiek popada w paranoję; odrzuca wszystko, co nie jest „libertariańskie”, co nie jest zgodne z dogmatyką faryzeuszy pokroju Von Misesa, także w obrębie własnej higieny osobistej. W rezultacie osoba zatruta libertarianizmem podupada na zdrowiu. Na ścianach wiszą plakaty czołowych austriackich ekonomistów zakupione na Ebayu. To symbole moralnego zepsucia człowieka, który wdepnął w ideologiczny kał.

Jeszcze wtedy nie wiedział, że libertariańska doktryna doprowadzi go do stworzenia wirtualnego targu, na którym prym wieźć będą zorganizowane siatki pedofilskie, narkomani i bandyci. Młodzieniec za monitorem jest mikry, anemiczny, blady. Przemiana w libertarianina jest niczym opętanie wycieńczające umysł i ciało. Student libertarianizmu musi dokonać ablucji — rytualnego oczyszczenia ciała i rozumu ze „złych” ideologii socjalizmu i etatyzmu. Następnie ubiera wór po kartoflach, a na głowę zakłada czapkę z folii aluminiowej — ma go to chronić przed marksizmem i keynesizmem. Nie odstawia na krok Manifestu Libertariańskiego Murraya Rothbarda, który ma dla niego moc większą niż św. Amupłka z Rheims. Chroniony aluminiową czapką przed falami przemycającymi keynesizm i uzbrojony w manifest oddaje się filozoficznej kontemplacji.

Był młody, pełen ambicji, utalentowany. Studiował fizykę, aby lepiej zrozumieć świat, aby uczynić go lepszym, ale w życiu osobistym przeżywał ciężkie chwile. Libertarianizm był jak zaraza, szkorbut atakujący osłabiony organizm. Sięgając po lektury austriackich filozofów, Ulbricht odnosił wrażenie, że odkrywa prawdę nie tylko o ekonomii, ale też o życiu! Każdy libertariański tekst rozdzierał jego duszę i otwierał trzecie oko; obiektyw, o właściwościach podobnych do legendarnych okularów z filmu „They live”, umożliwiający dostrzeżenie prawdziwych barw tego świata.

Młody Ulbricht został pożarty przez austriacką wykładnię filozoficzną; przeciągnięty przez 99 kręgów piekielnych we fraku uszytym z kapitalistycznej ropy; przygnieciony potężną falą aksjomatów i zasad, które pokochał bezkresną miłością i uznał za jedyne słuszne, prawdziwe, boskie i oświecone. W jego mniemaniu, przez ponad 20 lat życia kroczył przez świat w welurowej masce i plastikowych rajstopach — był ślepy, głuchy i nieczuły na zbrodnie tego świata. Nie potrafił dostrzec szalejącego etatyzmu i rozbuchanego socjalu. Libertariańscy ideologowie byli niczym doktrynerzy w komórkach Al-Kaidy. Prali w bezlitosny sposób mózg młodego człowieka i przedstawiali mu wyimaginowanych wrogów. Teraz siedzi w czapce z folii i powtarza cytaty z „Ludzkiego działania” jak jakąś chorą mantrę.

Mises i Rothbard przeprowadzili na młodym Ulbrichcie ugarycki rytuał ponownych narodzin. Uczestnik powraca do łona, jest niemowlęciem, następnie zarodkiem, zygotą, drobnym plemnikiem, przekracza wrota transcendencji, świadomości, następnie niewidzialna ręka rynku wciąga go z powrotem do macicy; przechodzi kolejno fazy od poczęcia do narodzin, tym razem jednak zostaje przechwycony przez libertariańskich archaniołów śmierci. Rzeźbią oni, niczym w glinie, zaczadzając duszę i umysł psychodelicznym pragnieniem efemerycznej wolności, aksjomatami, monetaryzmem, parytetem złota, samoposiadaniem i innymi doktrynami austriackiej szkoły ekonomii.

Von Mises, Rothbard, Rand niczym szarlatani oferują młodemu studentowi symboliczna kurację z baniek — ma ona pomóc mu poradzić sobie z problemami osobistymi i nadać życiu sens — jeno owe bańki są wypełnione libertariańskim jadem. Wyciągają z jego ciała i duszy wszystko co najlepsze, a zastępują neoliberalną strychniną. Ross Ulbricht zamyka 775 stronę Ludzkiego Działania. Oddycha ciężko, jego serce wali niczym młot pneumatyczny kapitalistycznego robotnika. Jest pewny, że narodził się na nowo. Jest pewny, że stał się libertarianinem. Padł ofiarą ekonomiczno-filozoficznych pedofili, anarchistycznych troglodytów przebranych za filozofów i ekonomistów, którzy czyhają na ludzi osłabionych.

Ulbricht kontynuuje dalej rytuał czuwania nad libertariańskim manifestem. Sięga także co rusz po Rand, Von Misesa i innych „austriaków”. Długotrwała lektura austriackich ekonomistów, połączona z całkowitą izolacją od wpływów zewnętrznych doprowadza do całkowitego zwyrodnienia jego psychiki. Miewa libertariańskie omamy i halucynacje.

Jest na wielkiej łodzi ze złota, na której kadłubie wygrawerowany jest napis „Freedom”. Ulbricht leży nagi na pokładzie. Spogląda ze zdumieniem na marynarzy: przechadzają się po marmurowej powierzchni pokładu odziani w najprzedniejsze purpury, w dłoniach rozrywają soczyste mięsa, pożerając łakomie i nie bacząc na tłuste sosy ściekające po ich polikach. Nagle czuje ciepły oddech na swym karku, a gdy odwraca się spogląda w pulchną twarz uśmiechającego się dżentelmena w garniturze i muszce. Podstarzały ekonomista zerka głęboko w oczy młodego libertarianina, po czym pomaga mu wstać i prowadzi władczo na dziób okrętu. „Pokaże ci nową ziemię, na której dokona się akt samoposiadania” — starzec szepcze do ucha nagiemu Ulbrichtowi, nie ściągając pomarszczonej dłoni z jego ramienia. Skonfundowany student Penn State rozgląda się nerwowo, jednak w końcu ulega austriackiemu ekonomiście. Oznajmia mu on stanowczo: „Tam będzie panować wolny rynek!” Roztacza przed młodzieńcem kolorowe wizje libertariańskiego raju; opowiada o wykastrowanym rządzie, tzw. „nocnym stróżu”; o tubylcach za głupich, aby zrozumieć zasady samoposiadania; o prawie naturalnym, samostanowieniu, o wiecznych aksjomatach Ekstaza daje się we znaki. Dłoń austriackiego ekonomisty poczyna wędrować coraz niżej, jest już za łopatkami młodzieńca, na lędźwiach…. znowu powrót do karmicznego cyklu życia, młody libertarianin słyszy ostatnie zdanie austriackiego ekonomisty: „Pokażę tobie na czym polega samoposiadanie”. Tak libertariański trip dobiegł końca.

Nie zdejmując z głowy folii, w libertariańskim uniesieniu kreśli ramy swojego wolnościowego manifestu. Całe swoje siły postanawia zaangażować w stworzenie enklawy libertarianizmu — wirtualnego świata ludzi głęboko wierzących w neoliberalną filozofię austriackiej szkoły ekonomii. Tak powstaje Silk Road.

W 2012 pojawiają się pierwsze podejrzenia dotyczące przestępczej działalności Ulbrichta. Służby federalne prowadzą śledztwo, a administrator Silk Road jest podejrzewany o handel narkotykami, podrobionymi dokumentami tożsamości, a nawet, o zgrozo, o zlecanie zabójstw. Przez kilka lat swojej działalności Silk Road zdobył reputację portalu gwarantującego anonimowość najprzeróżniejszym szumowinom zrodzonym na ziemi, począwszy od piromanów-amatorów, przez dilerów, a skończywszy na gangsterach, a nawet płatnych zabójcach. Portal stał się także wylęgarnią erotomanów najgorszego sortu, a grasujący na nim pedofile czuli się bezkarni, gdyż byli przekonani, że w obrębie wirtualnej utopii libertariańskiej nie dosięgnie ich sprawiedliwość.

Silk Road miał być przykładem znakomicie funkcjonującej przestrzeni opartej na zasadach libertarianizmu. Tymczasem wolnorynkowa idea stała się plugawym rynsztokiem, z którego wyrastały jak grzyby po deszczu siatki pedofilskie i organizacje przestępcze. Parę miesięcy temu Ulbricht został aresztowany w San Francisco, a FBI przeprowadziła naloty na innych użytkowników TOR i portalu Silk Road, odkrywając między innymi osoby zaangażowane w handel dziecięcą pornografią.

Niech ta historia będzie przestrogą dla młodzieży. Ross Ulbricht był człowiekiem pełnym pasji, inteligentnym i pracowitym. Niestety, libertariańska ideologia zaczadziła jego umysł, doprowadziła go do neoliberalnej paranoi, a zarzutów stawianych mu obecnie przez służby ścigania nie powstydziłby się śp. John Gotti.

Ku przestrodze…

Napisane na podstawie artykułu:
http://www.businessinsider.com/meet-ross-ulbricht-the-brilliant-alleged-mastermind-of-silk-road-2013-10

Filip Daniel Cee
http://konserwatyzm.pl

Komentarzy 50 do “Ross Ulbricht — ofiara libertarianizmu”

  1. JO said

    Rysio?

  2. Rafał said

    skoro jest neurotykiem-zostawila go milosc-wiec teraz niech wie-ze prawdziwa nie istnieje-ze to tylko kalkulacja i gra.

  3. Griszka said

    @1
    Poborowy Rysio ma w tej chwili przerwę. Teraz o tej porze zwykle rytualnie wyklina komunistę Mieszka I i jego trepów, którzy utrzymywali się z żołdu z podatków. Na pewno wróci, jak tylko skończy odprawiać sekciarskie obrzędy.

  4. Griszka said

    Libertyni, przepraszam, libertarianie naprawdę wierzą, że jedyną odpowiedzią na problem prostytucji jest jej legalizacja ? Otworzyć drzwi burdeli na oścież i niech „bóstwo niewidzialnej wolnego rynku” decyduje ?
    To samo z zabójstwami na zlecenie ?
    A jeśli powiem, że mi taki układ nie odpowiada to ci sekciarze mnie wyzwą albo od wrednych socjalistów albo od faszystów zgodnie ze stalinowską instrukcją. ? Pytam retorycznie 🙂

  5. Boydar said

    „…Ross Ulbricht był człowiekiem pełnym pasji, inteligentnym i pracowitym…”

    „…Jak to się stało nie wiem do dziś,
    Niedziela była jak każda z nich,
    Wyjrzałam oknem, wiatr chmury gnał,
    Wokoło pusto, dzień z zimna drżał.
    I nagle słońce w kolorach stu,
    Gdzieś śmiech zadzwonił, ktoś biegł co tchu,
    Ktoś bez pytania otworzył drzwi,
    Miał w oczach niebo i poszłam z nim …”

    Długo potem okazało się, że to było tylko austriackie gadanie. A on miał kiłę, aids i śmierdziały mu onuce.

  6. JO said

    ad.5. Ale wiersz – piekny, choc grozny bo ROMANTYCZNY

  7. Psiemislavius said

    Znam pewnego młodego człowieka, który również jest zaczadzony liberalną gospodarką. Dla niego Mises i Korwin-Mikke vel Goldberg lepiej znają się na gospodarce, niż Leon XIII. A tyle razy mu mówiłem, żeby przeczytał Rerum novarum. Dla katolika żaden liberalizm pod żadną postacią jest nie do przyjęcia!

  8. Bogumił said

    Nie wiadomo kto bardziej zboczony: bohater artykułu czy jego autor ze swoimi chorymi wizjami i co gorsza urojeniami. Średnio inteligentny człowiek zatrzyma się już na fragmencie:

    Przeanalizujmy całą tę kuriozalną historię. W ciasnym, zagraconym pokoju, wypełnionym smrodem zatęchłych skarpet, Ross Ulbricht tworzy swój libertariański manifest. Okna są szczelnie zamknięte, tak jakby człowiek zamieszkujący pomieszczenie miał alergię na świeże powietrze, a atrofia mięśniowa spowodowana wielogodzinnym przesiadywaniem na fotelu biurowym — absorbującym gazy jelitowe — doprowadziła do osłabienia zdolności manualnych.

    Zacznie się zastanawiać, skąd ten autor to wszystko wie… Żenada. Zdaje się, że wytłuszczone słowo pojawia się tu nieprzypadkowo i jest najlepszym podsumowaniem dla tego „artykułu”.

    PS. Pozdrowienia dla Rysia.

  9. Boydar said

    Panie JO, Pan podobnie jak Pan Zbyszek (On to bardziej filmy odkrywa), masz sporo do nadrobienia w zakresie historii sceny muzycznej pomiędzy Odrą a Bugiem. Przytoczony cytat, to pierwsza zwrotka piosenki Ireny Santor.

    przykładowy link – http://www.tekstowo.pl/piosenka,irena_santor,wiem__ze_to_milosc.html

    Dla Pana Rysia oczywiście również ukłony.

  10. Griszka said

    @8
    Miał swoją stronę na pejsbooku. Prowadził też wideo-bloga. Na własne życzenie pozbył się wszelkiej prywatności.
    Ludzie, włączcie myślenie.

  11. Rysio said

    Miło mi, że Gajowy tak się martwi o moje zdrowie psychiczne – niestety nic mi już nie pomoże bo od dawna jestem ( w oczach co niektórych) kompletnym 100% wariatem. Gajowy i inni blogowicze zresztą też. Czy tego chcemy czy nie jesteśmy swoistą awangardą intelektualną.

    🙂

    Skąd Gajowy to wytrzasnął?

    Styl przypomina mi żywcem teksty z Gówna Wyborczego. Tzn. jak się go tak naprawdę dobrze wyciśnie intelektualnie to w ręku zostaje samo suche gówno bo mocz wyciekł między palcami.

    Proszę zauważyć, że tekst poropagandowo jest naprawdę świetny – zuważcie, że można go użyć do atakowania wszystkiego: nie tylko libertarianizmu ale także do atakowania np. wiary chrześcijańskiej i kościoła katolickiego – wystarczy tylko podmienić parę wyrazów.

    —————-

    „…….Pragnę używać teorii ekonomicznych jako narzędzia do zwalczania przykładów używania przemocy i agresji przeciwko ludzkości…….”

    Teorie ekonomiczne do tego się zupełnie nie nadają – chłopina powinien sobie kupić porządny sztucer.

    http://tinyurl.com/pv3pjpo

    „…..Takie są właśnie skutki zakażenia doktryną austriackiej szkoły ekonomii. Pierw człowiek popada w paranoję; odrzuca wszystko, co nie jest “libertariańskie”, co nie jest zgodne z dogmatyką faryzeuszy pokroju Von Misesa, także w obrębie własnej higieny osobistej. ………..”

    Mnie to nie grozi, ja bardzo dbam o swoją higienę osobistą i cały czas czytam uważnie najlepsze antidotum na antidotum na Libertarianizm – Blog Gajowego Maruchy* .

    http://tinyurl.com/ygp3phm

    PS. A tak z ciekawości, czy może ktoś ma dane ilu ludzi zwariowało po dokładnym przeczytaniu Biblii, np. krwawych Ksiąg Machabejskich?

    Mogę się założyć, że znacznie więcej niż tych którzy przeczytali Human Action – Misesa.

    * Piszę to jak najbardziej poważnie.

  12. Rysio said

    test

  13. Rysio said

    Miło mi, że Gajowy tak się martwi o moje zdrowie psychiczne – niestety nic mi już nie pomoże bo od dawna jestem ( w oczach co niektórych) kompletnym 100% wariatem.
    Gajowy i inni blogowicze zresztą też. Czy tego chcemy czy nie jesteśmy swoistą awangardą intelektualną.

    😦 🙂

    Skąd Gajowy to wytrzasnął?

    Styl przypomina mi żywcem teksty z G…a Wyborczego. Tzn. jak się go tak naprawdę dobrze wyciśnie intelektualnie to w ręku zostaje samo g… bo mocz wyciekł między palcami.

    Tekst poropagandowo jest naprawdę świetny – zuważcie, że można go użyć do atakowania wszystkiego: nie tylko libertarianizmu ale także do atakowania np. wiary chrześcijańskiej i kościoła katolickiego – wystarczy tylko podmienić niektóre wyrazy.

    —————-

    „…….Pragnę używać teorii ekonomicznych jako narzędzia do zwalczania przykładów używania przemocy i agresji przeciwko ludzkości…….”

    Teorie ekonomiczne do tego się zupełnie nie nadają – chłopina powinien sobie kupić porządny sztucer.

    http://tinyurl.com/pv3pjpo

    „…..Takie są właśnie skutki zakażenia doktryną austriackiej szkoły ekonomii. Pierw człowiek popada w paranoję; odrzuca wszystko, co nie jest “libertariańskie”, co nie jest zgodne z dogmatyką faryzeuszy pokroju Von Misesa, także w obrębie własnej higieny osobistej. ………..”

    Mnie to nie grozi, ja bardzo dbam o swoją higienę osobistą i cały czas czytam uważnie najlepsze antidotum na antidotum na Libertarianizm – Blog Gajowego Maruchy* .

    http://tinyurl.com/ygp3phm

    PS. A tak z ciekawości, czy może ktoś ma dane ilu ludzi zwariowało po dokładnym przeczytaniu Biblii, np. krwawych Ksiąg Machabejskich?

    Mogę się założyć, że o niebo więcej niż po przeczytaniu Human Action Misesa.

    * Piszę to jak najbardziej poważnie.

  14. Rysio said

    Kiedyś dawno, dawno temu – jeszcze za PRLu – pracowałem w NRD.
    Stawialiśmy różne, różniste rusztowania w fabryce.

    Człowiek był młody mógł wypić i za kołnierz nie wylewał – zwłaszcza gdy nadchodził piątek a po nim sobota i niedziela.

    Było to w poniedziałek – 6 rano w robocie, w szatni – jechało gorzelnią.
    Sporo ( czyt. 99%) robotników po weekendzie była „nie na chodzie”

    Nagle jeden z niemców zaczął się strasznie dziwnie zachowywać – chłop po prostu zwariował. Zrobił się straszny rejwach – byłyskawicznie przyjechała policja i karetka pogotowia – założyli mu kaftan i w dwie minuty odjechali.

    Wszyscy rozgorączkowani dyskutowali o tym co się właśnie wydarzyło – ale na koniec podsumował to najlepjej stary robotnik palący papierosa i siędzący cały czas spokojnie na ławce, który o niemcu krótko powiedział:

    „Roboto się przejął”.

    🙂

  15. Rysio said

    re 7. „….Znam pewnego młodego człowieka, który również jest zaczadzony liberalną gospodarką. Dla niego Mises i Korwin-Mikke vel Goldberg lepiej znają się na gospodarce, niż Leon XIII. A tyle razy mu mówiłem, żeby przeczytał Rerum novarum. Dla katolika żaden liberalizm pod żadną postacią jest nie do przyjęcia!……..”

    Psiemislavius no po co do Misesa i Leona XIII dorzuciłeś kochanka emerytur SB-cki żyda Korwian-Mikke?

    Po co między dwóch wielkich ludzi wsadzasz gracza 3-ligowego?

    http://tinyurl.com/nza66ur

    Co do encyliki Rerum Novarum to dużo lepjej ją zrozumiesz, jej plusy i jej minusy ekonomiczne, po dokładnym przestudiowaniu Misesa, a tak to tylko ślizgasz się po wierzchu, mało co rozumiejąc.

    http://tinyurl.com/lsxvf3m

    Ktoś kto uważnie przeczytał Misesa nie może pisać bzdur w rodzaju:

    „…Dla niego Mises……lepiej znał się na gospodarce, niż Leon XIII…”

    Psiemislavius muszę cię zmartwić ale niestety Mises znał się o niebo lepjej na gospodarce od Leona XIII. Można powiedzeć że Leon XIII mu do pięt nie sięgał.

    Ale na pociechę Ci powiem, że Leon XIII był o niebo lepszym znawcą teologii spekulatywnej niż Mises.

    🙂

  16. Boydar said

    Ryszardzie Poważny Pierwszy

    Ten który ma zwariować, zwariuje i bez jakiegokolwiek czytania. Jest jednak różnica, czy idziemy do kina na obraz historyczny czy na „Powrót Mechagodżilli”. Przecież nikt normalny nie zwariuje na widok klauna, może co najwyżej dostać kolki ze śmiechu. Z nienormalnymi, jest nieco inaczej, ale za nimi nie trafi, szkoda nafty.

  17. akej said

    @ Boydar
    Sliczny wierszyk. Pobiegla za nim jak tuman w „priedrasswietnyj tuman”…

  18. Boydar said

    Da, pieriekrasnyj :-).

  19. wi42 said

    Re: 8 B.
    Cyt: „Zacznie się zastanawiać, skąd ten autor to wszystko wie… Żenada.”
    To wie kazdy kto zna Austin: okna sa zamkiete prawie zawsze, wystarczy nieco gorsza klimatyzacja i wszystko pozostale co jest opisane staje sie duzo szybciej niz w innym klimacie.
    Gdyby pan Bogumil to wiedzial, to by nie demonstrowal glupiego zdziwienia!

  20. Dziad Wernyhora said

    Wolność jest na nic kiedy nie da się jej obronić. A człowiek jest duchowo bezbronny. Jest jak zając wypuszcony na „wolność” w lesie pełnym głodnych wilków. Człowiek jest wolny tylko w Królewstwie Bożym.
    Wolnośc ekonomiczna nie jest zła ta długo jak człowiek trzyma sie prawa Bożego. Całe śreniowiecze – trzymaj się Prawa Bożego i rób co chcesz – świat prawdziwej wolniości.

  21. Rysio said

    Tak mi się nagle pomyślało, że żyd gdy pożycza komuś pieniądze na duży % to uprawia lichwę.

    A jak by się to nazywało gdyby żyd chciał pożyczyć od nas kupę pieniędzy dla siebie na 0% ?

    Kontr-lichwa?

    🙂

  22. Boydar said

    To się nazywa ZUS, Panie Rysiu.

  23. Andrzej B R said

    Ad.21-Lichwa to jest Boże Prawo, a nie jakieś nacjonalistyczne prognozy liberała,,

    każdy kto ponad 10% bierze, jest lichwiarzem, co tu ma żyd czy Żyd do czynienia?

    Kontr-Lichwa to u Katolików rozumiemy : M I Ł O S I E R D Z I E ! ! !

    Ale czy coś takiego w duszy liberała ma kącik dla obcego myslenia ?

  24. JO said

    ad.23. Jest Roznica Pomiedzy Lichwa Zydowska a NIE Zydowska prosze Pana….

  25. Andrzej B R said

    Każdy kto uprawia lichwę jest lichwiarzem, dopiero potem szukamy poddekstów.

    Najpierw Prawo Boże, potem sentymenty.

  26. JO said

    ad.25. No wlasnie. Prosze wiec nie pomijac najwazniejszego czynnika.

  27. Boydar said

    Panie Andrzeju, Pańskie rozważania odnośnie nieżydowskiej lichwy, są … bezprzedmiotowe. Pomimo pozornej logiki. To coś na podobieństwo rynku sprzedaży działek rolnych na Jowiszu.

  28. Andrzej B R said

    Ad. 27 – Przypomniałem Prawo Boże, co tu rozważać, to trzeba wiedzieć!

    Przeciwieństwem Lichwy jest MIŁOSIERDZIE! – widocznie Pan Bóg nas Ludzi nie rozumie,

    my głębiej patrzymy. . .

    Z rezpektem, ale prawda do bólu, albo

    Ból bez prawdy . . .

  29. Boydar said

    Nie przeczę, jednak obecnie, NIE MA nieżydowskich bankierów, banków, pożyczek, procentów, długów, etc.
    Jako zwykli ludzie, nic chwilowo nie możemy na to poradzić.
    Ja mogę Panu pożyczyć 12 zł 52 grosze. Na 1,5 % rocznie. Pasuje ?
    Pan JO ma zdolność udzielenia kredytu na poziomie 52 zł 30 gr. Ale On już bierze 2 %. Może Pan wybrać.
    Dlatego uważam wywód za logiczny, lecz bezzasadny.

  30. Andrzej B R said

    Dlaczego Pan broni absurdu?

    Obaj wiemy o co chodzi, chce Pan być na wierzchu ? czy na TOPIE?

    Grzech sie panoszy, wszędzie bez wzgledu na; rasę ; pogląd; kolor majtek; czy czas nawiedzenia

    Obrona rzeczy przegranych jest ochydna, obojetnie wśród jakich osobników rozkwitnie:

    Jest ochydna.

    My wiemy że jeden naród opanował to do Delirium Maximum,

    nie musi Pan brać w tym udziału,

    jako Katolik ma Pan opieke Boga – JCHS – INRI

  31. JO said

    ad.30. Czy Pan to Maran? Ona byla inteligentniejsza, wiec chyba nie. Kim Pan jestes? Dowiemy sie niedlugo…

  32. Andrzej B R said

    Drogi JO, nie mam nic osobiście,

    na sądzie ostatecznym wszystko będzie widoczne jak . . .

    Okiem Boga – Ty Też i Ja Też – robię co mogę by Brata uratować,

    potepienie nawet wroga nie jest moją wygraną

    Wpprost PRZECIWNIE !

  33. JO said

    ad.32. Nie jestem Pana Bratem. Prosze ratowac Braci swoich a mnie nie tykac, ja o to nie prosilem.

  34. Andrzej B R said

    Przykre, Bóg jest stwórcą więc, ojcem wszelkiego stworzenia,

    nie proszę o przyjaźń, ale trochę o roztropność

    bez niej nawet grzech staje się cnotą

  35. Boydar said

    Ja pas.

  36. Rysio said

    re 22. Dobry, bardzo dobry strzał – gratuluję.

    🙂 🙂 🙂

  37. Andrzej B R said

    Rysio – kolejny b.dobry strzał . . .

    we własna nogę – gratuluję.

  38. Boydar said

    Bo ja dużo trenuję, Panie Rysiu, i celność mię rośnie 🙂

  39. Rysio said

    A ja nic nie trenuję, byczę się od rana do wieczora.

    😦

  40. Andrzej B R said

    To kto wiecej trenuje,

    ja goszczę od czasu do czasu, a Rysio – Wieczny Awatar!!!

    Czas pozwala odzielić źarno od plewy!!!

  41. Boydar said

    Panie Andrzeju, literka [i] na klawiaturze się Panu zacina.

  42. Nemo said

    @41

    🙂

  43. Boydar said

    🙂 🙂 🙂

  44. Rysio said

    „…….źarno od plewy……..”

    ziarno tumanie ziarno

    Masz tu odmianę:

    ziarna, ziarnem, ziarnie, ziarnu
    ziaren, ziarn, ziarnach, ziarnami, ziarnom

    Owoc jednonasienny, charakterystyczny dla większości traw dzikich i uprawianych; nasienie rośliny nasiennej

    Andrzej B R czy wy wiecie, że ja jeszcze nigdy w życiu nie strzeliłem byka.

    🙂

  45. Boydar said

    Panie Rysiu, ja się przez Pana skrętu kiszek nabawię !

  46. Re: 23 Andrzej..

    Wyglada na to, ze 9.9% to juz nie jest lichwa…Bardzo ciekawe to „prawo Boga”…
    Mysle, ze nastapila niezamierzona (mam nadzieje) pomylka z pobieraniem „dziesieciny” (10 czesci od zebranych plonow itp)…

    Dla przypomnienia: system finansowy jest tylko i wylacznie systemem kwotowym (cyfrowym) a nie jest systemem kwotowo-procentowym…
    Czy ktos widzial banknot lub monete na ktorej widnialoby 10%, 20% 50% czy 100%????
    Jesli nie, to nie mozna czegos wprowadzac co fizycznie nie istnieje w rzeczywistosci…, gdyz mozna by porownac do pisania prawdy z 10% falszem…jak i do beczki z miodem z 10% domieszka dziegciu…:)))
    ========================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

  47. Fran SA said

    Ciagle sie jeszcze roznym entuzjastom wydaje, ze swiat mozna uszczesliwic przez… ekonomie.
    A tak naprawde, nikt nie wie, co to za bydle.

    Zeby ludziom latwiej i bezpieczniej bylo zyc, wystarczy 10 Przykazan. Jest to najtrudniejsze z trudnych zadan ludzkosci.
    Bo duzo latwiej zlamac prawo, niz wedlug prawa postepowac.
    Duzo latwiej nienawidzic, niz kochac blizniego; latwiej krasc niz ofiarowac, duzo trudniej powiedziec prawde, niz zelgac, no i diabel kusi do klusownictwa seksualnego.
    Z tym zabijaniem to tez mamy klopot, bo probujemy zastapic Boga na ziemi i decydowac, kto ma zyc, a kto – nie.
    Duzo latwiej oceniac innych niz siebie.

    Jak sie komus wydaje, ze nie ma to zadnego zwiazku z gospodarka, czy ekonomia, to niech sie zastanowi, co to jest monopolizm wolnorynkowy, maksymalizacja zysku, kupiecka nieuczciwosc oraz nadmierna i bezwzgledna chcica posiadania.

    No bo wyobrazmy sobie, ze wszyscy klamia, kradna, zabijaja, zabieraja innym i nienawidza sie nawzajem…bogactwo narodow??

    Problem i w tym, ze takie rozne grzechy i grzeszki lubia wracac do nas rikoszetem.
    Bo jesli mozna klamac – to mozna byc oklamanym; jesli usprawiedliwiamy kradziez- to dajemy placet na okradanie nas przez innych, czesto lepszych cwaniakow..
    Morderstwo zawsze wywoluje chec odwetu, ‚kontrolowane’ zabijanie, jak np. jak skrobanka powoduje bezplodnosc, a poganski hedonizm uprawiania milosci ‚wolnorynkowej’ daje syfa, HiV’a a czesto alimenty i katzenjammer. Awantury malzenskie, bijatyki i rozwody czesto prowadza do ruiny finansowej – juz nie mowiac o przezyciach psychicznych.

    A Bog stworzyl Ziemie i ludzi, zeby sie dobrami tej ziemi dzielili i zebysmy nie robili drugiemu, co nam niemile.

    I po cholere nam te tysiace roznistych koncepcji bogacenia sie cudzym kosztem, co sie nazywa ‚ekonomia’?.
    Zawsze sie znajda tacy, co beda sie bogacic NASZYM kosztem.

    I jest to powod, dla ktorego nudza mnie niemal wszystkie utopie na temat ekonomii.

  48. Fran SA said

    Ad.24
    JO
    Moze ja czegos nie rozumiem: jaka jest roznica miedzy lichwa zydowska a katolicka??
    Znaczy sie, jak Kali ukrasc krowe… to dobry uczynek? ( bo to taka malutka krowka- prawie cielatko)

    Lichwa jest grzechem – bez wzgledu na procent. Chodzi o zasade, a nie o cyferki i miejsca po przecinku..

  49. Boydar said

    Panie Fran

    Oni Pana całkiem pozbawili zwyczajnego rozumu. Niech się Pan przeżegna, zrebutuje, i zacznie noch einmal, snaczała, encore !
    Czy w Piśmie stało o bankach ? Nie. No to o czym stało ? O Człowieku fizycznym i umysłowym. I jego postawie życiowej.
    Masz, to pożyczasz. Jak nie pożyczysz, to i tak leży, gówno nie pożytek. Po co ci procent. Dlaczego byś miał chcieć wypłukać pieniądz z powietrza ? A konkretnie z cudzej kieszeni ?
    Banki to co innego. Ale, jesteśmy pewni, że to bank jest coraz bogatszy ? Jesteśmy pewni, owszem, że na pewno tak nie jest. Bogatsi są coraz bardziej właściciele banku. I właściciele właścicieli. ile % od pożyczki potrzeba bankowi na utrzymanie samego siebie ? Jeden % ? Nie wiem, na pewno nie 15. Różnica między katolickim pożyczaniem pieniędzy a żydowskim, to właśnie ta różnica. Słowo lichwa, to kompilacja dziesiątego, ósmego i siódmego przykazania ( w obecnej formie dekalogu).
    Słowo ekonomia, z lichwą wspólnego nic nie ma. Jest to natomiast tak właśnie nam inseminowane do mózgów.

  50. JO said

    ad.48. Lichwa robiona przez Prawdziwego Katolika jest Grzechem i jego obowiazkiem jest tego poniechac. Szansa na dogadanie sie z Lichwiarzem jest 100 procentowa, jezeli to Katolik a Lichwa u Zyda jest Metoda oddania Chwaly Molochowi, Zlotemu Cielcowi, jest czescia Talmudu – politylki, ktora Lichwiarz Zwraca przeciwko KKatolickiemu, czego Lichwa Katolika NIE ROBI.

    To Wielka Roznica Lichwa Zydowska od tej od Katolika, nie ma porownania

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: