Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    wanderer o Będziemy mieli dokumenty, jak…
    Głos Prawdy o Wolne tematy (54 – …
    Głos Prawdy o Wolne tematy (54 – …
    Wanderer o Jeszcze o Gierku…
    revers o Wolne tematy (54 – …
    bryś o Wolne tematy (54 – …
    Listwa o Jeszcze o Gierku…
    revers o Wolne tematy (54 – …
    osoba prywatna o Wolne tematy (54 – …
    Listwa o Obywatele w obronie radcy praw…
    Listwa o Obywatele w obronie radcy praw…
    Antychazar o Syjonizm prawnie chroniony?
    Listwa o Traditionis Custodes
    plausi o Obywatele w obronie radcy praw…
    Listwa o Traditionis Custodes
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 549 obserwujących.

Gniazda polskości

Posted by Marucha w dniu 2013-10-28 (Poniedziałek)

Ukazał się album gawęd historycznych Barbary Wachowicz, zatytułowany „Siedziby wielkich Polaków, od Reja do Kraszewskiego”. Został on niezwykle starannie wydany przez nowe wydawnictwo „Świat Książki”, a integralną jego częścią i wielką ozdobą są zdjęcia wykonane przez Zenona Żyburtowicza, a także inne elementy plastyczne, wdzięcznie dobrane przez zespół współtwórców albumu w składzie: Cecylia Staniszewska, Tomasz Jendryczko, Monika Powierża, Ewa Celińska-Spodar oraz przedstawiciele firmy Page Graph – Teresa i Krzysztof Ojdana, Iza Dolińska.

Uroczysta promocja albumu odbyła się w gościnnych progach Muzeum Niepodległości w Warszawie, w dniu 17 września b.r., pod Patronatem Pani Dyrektor Jolanty Dąbek z Muzeum Niepodległości i Pani Dyrektor „Świata Książki” Darii Kielan. Gośćmi Honorowymi byli wybitni działacze kultury kierujący obecnie placówkami muzealnymi w miejscach związanych z bohaterami albumu: Lidia Titow z Nagłowic, Maria Jaskot z Czarnolasu, Roman Kochanowicz z Opinogóry, Marek Kwiatkowski z Suchej, Barbara i Tadeusz Owczukowie z Żelazowej Woli, Beata Ostrowska z Korczewa oraz Darczyńcy – Jan Rościszewski z Rodu Kraszewskich i Waldemar Gujski, który ocalił dwór w Gałkach.

Grono Gości Honorowych uzupełniali: Żołnierze Batalionu „Zośka” – Lidia Markiewicz-Ziental, Jakub Nowakowski, Prof. Tytus Karlikowski; Dostojni Księża: Duszpasterz Środowisk Twórczych – ks. Wiesław Niewęgłowski i ratujący zabytki kulturalne Podlasia Ks. Wiesław Kiszko; a także Pułkownik Adam Buszko – założyciel i działacz Towarzystwa Przyjaciół Korczewa; Pracownicy Biblioteki Narodowej: Michalina Byra i Wojciech Pawlak- nieocenieni w odnajdywaniu ocalałych dokumentów z minionych wieków; Prezes Komitetu Promocji Polskości – Jędrzej Dmowski; Dyrektor ds. Promocji Mistrza Mowy Polskiej – Danuta Jakubowska; Wanda Rodowicz i Rodzina „Anody” oraz Aleksandra Ziółkowska-Boehm z małżonkiem Normanem. W programie, opracowanym i prowadzonym przez Barbarę Wachowicz, wystąpili: Grażyna Barszczewska w roli Pani na Korczewie, Adam Marjański w roli Mickiewicza i Norwida, Anna Roczkowska (z Grupy Historycznej „Zgrupowanie Radosław”), w roli Maryli, hm. Emilia Kulczyk (z Głównej Kwatery ZHP) w roli Elizy Krasińskiej, hm. Krzysztof Jakubiec (twórca „Arsenału Pamięci”) w roli Mikołaja Reja, Kamil Dominiak (absolwent Akademii Teatralnej) – roli Kochanowskiego i Chopina, Damian Wyrzykowski (z G. H. „Zgrupowania Radosław”) w roli Zygmunta Krasińskiego i Józefa Ignacego Kraszewskiego.

Oprawę akustyczną zapewnił Waldemar Grabowski, prezentację zdjęć Monika Powierza, a prace organizacyjne spoczęły w rękach Artura Kowalczyka i Michała Rybaka. Był to niezapomniany wieczór, wyciskający łzy wzruszenia i pobudzający uzasadnioną dumę ze szlachetnej polskości, która tylekroć skazywana przez nienawiść i przemoc na śmierć, zawsze odradzała się, niczym Feniks z popiołów i nadal przyciąga swoim urokiem moralnego oraz kulturowego piękna.

Dwory – mateczniki tradycji i patriotyzmu

Autorka wielu wspaniałych książek propagujących polskość, po raz kolejny zachwyca czytelnika pełnym wdzięku słowem, będącym owocem szczerego uczucia i głębokiej erudycji, oraz talentem narracyjnym, który powoduje, że nurt poszczególnych opowieści, pełnych przecież głębokich refleksji – pozostaje wartki, pełen zaskakujących zwrotów „akcji” i nie pozbawiony humoru. Znów, jak w przypadku innych gawęd Barbary Wachowicz, odnosimy wrażenie osobistego uczestnictwa w życiu wybitnych naszych Rodaków, w czasach, które przecież tak dawno minęły… Odwiedzamy kolejno dwory rodzinne największych przedstawicieli kultury narodowej i poznajemy ich życie rodzinne, a także rodowych przodków i potomków; śledzimy dramatyczne losy wielu szlachetnych, dzielnych, mądrych i pracowitych ludzi; poznajemy ich myśli i uczucia, odkrywamy ślady serdecznych więzi duchowych łączących pokolenia, ową braterską miłość osób powiązanych wspólną tradycją, kulturą i wiarą oraz losami Ojczyzny.

W trakcie czytania tego dzieła przypominają się mimo woli znane z innych lektur historycznych, obyczajowe źródła naszej przeszłości: ogromna rola rodziny w wychowaniu i w symbiozie pokoleń, polska grzeczność wzajemna i jej przejawy, zdumiewające i wprawiające w zachwyt cudzoziemców w XVI i w XVII wieku, jako imponujący, godny naśladowania owoc republikańskiego, chrześcijańskiego ducha wolnego narodu szlacheckiego. (patrz np.: Wł. Łoziński „Życie polskie w dawnych wiekach”). O! Z całą pewnością nie tak, jak obecnie, wyglądałyby polskie elity narodowe, gdyby zaborcy i okupanci nie zniszczyli szlachecko-ziemiańskiej, elito-rodnej warstwy społecznej, dumnej, szlachetnej, niezależnej intelektualnie i finansowo, hołdującej imponderabiliom, a zamieszkałej w polskich dworkach i w niektórych pałacach!

Trzeba też zawsze pamiętać, że wszystkie gniazda rodowe naszych wielkich Rodaków nie tylko dzieliły los narodu w okresie prześladowań, ale były ze szczególną zapamiętałością niszczone przez wrogów, jako materialne symbole i ślady wielkiej naszej przeszłości; i że obecny swój świetny stan zawdzięczają one tym polskim sercom, które pragną trwać w tradycji i w kulturze polskiej, bo jest im ona bliska i droga, jako najszczerszy i najwdzięczniejszy owoc i klejnot narodowego ducha, z którego mamy prawo być wszyscy dumnymi.

Dziesięciu wspaniałych

Na wstępie poznajemy bliżej „żywot i sprawy poćciwego ślachcica polskiego”, imć pana Mikołaja Reja z Nagłowic (1505-1569) na tle życia rodzinnego i ulubionych zajęć gospodarskich. Pełen temperamentu i humoru trybun szlachecki, posługujący się jędrnym i umiłowanym językiem, jawi się jako staranny i gościnny gospodarz, zacny mąż, ojciec i kochający Ojczyznę obywatel. Jan Kochanowski (1530-1584), o którym już król Stefan Batory napisał: „przynosi Ojczyźnie chlubę” – po „błąkaniu się w obcych krajach” i służbie na królewskim dworze, osiada w Czarnolasie, „bo wolność mu droższa niż perły”.

Tu wspomina „najczulszych rodziców”, tu, otoczony miłością żony, „nieprzepłaconej Doroty”, tworzy „w cieniu lipy czarnoleskiej” czarowną poezję, pełną miłości Boga, ludzi, przyrody, Ojczyzny, ukazującą urok, piękno, bogactwo i subtelność polskiego języka, w którym genialny poeta jest w stanie ukazać tak trudne do wyrażenia uczucie, jakim jest ból ojca po śmierci ukochanej córeczki. Tylko ci dwaj wielcy Polacy są reprezentantami kultury wolnej i potężnej I Rzeczypospolitej. Życie pozostałych jest już naznaczone cierpieniem z powodu upadku państwa i narodowej niewoli.

Tadeusz Kościuszko (1746-1817) z Mereczowszczyzny, położonej w dalekich poleskich błotach, wyposażony w rodzinnym dworku w rodową, rycerską tradycję, w miłość Ojczyzny i w katolickie zasady moralne – najpierw przygotowuję się w Warszawie do służby Ojczyźnie w Szkole Rycerskiej, następnie z orężem w dłoni broni dzielnie dzieła Konstytucji 3 Maja, później wspiera skutecznie swoją myślą inżynierską i rycerskim ramieniem Amerykanów w ich walce o wolność, a w okresie apogeum swojej służby publicznej, przewodniczy powstaniu narodowemu. Współcześni nazywali go „ostatnim rycerzem rycerskiego narodu”, które to twierdzenie nie okazało się na szczęście prawdą i wielu jeszcze podobnych mu z ducha rycerzy widziała później polska ziemia (vide: Romuald Traugutt, Henryk Dobrzański, Witold Pilecki i wielu innych). Czystością intencji w działaniu dla dobra wspólnego, szlachetnością i męstwem, przyciąga Naczelnik nadal serca nie tylko Polaków, ale Amerykanów, Francuzów, Białorusinów i innych.

Adama Mickiewicza (1798-1855) oglądamy nie tylko na „klasycznym”, litewskim tle, tj. w dworku rodzinnym w Zaosiu, oraz w Nowogródku, w Tuhanowiczach, w Wilnie – ale również we dworze w Śmiełowie, owym „wielkopolskim Soplicowie”, czego liczne ślady odnajdujemy w „Panu Tadeuszu”. Na marginesie: omawiając „stosunki rodzinne” naszego wieszcza narodowego numer jeden, rozprawia się autorka z lansowanym przez niektórych niedouczonych badaczy przeszłości, poglądem o rzekomo żydowskim pochodzeniu matki poety (W Śmiełowie jest zapamiętany również pobyt tu Henryka Sienkiewicza).

Zygmunt Krasiński (1812-1859) urodził się co prawda w Paryżu, ale Opinogóra była najbliższym mu miejscem na świecie. Dwudziestojednoletni autor genialnej i wizjonerskiej „Nieboskiej komedii”, a później innych wspaniałych dzieł, rozdarty duchowo pomiędzy mitem ukochanego taty, zwolennika cara – a miłością Ojczyzny; romantyczny kochanek Delfiny Potockiej, będącej celem miłosnych westchnień wielu arystokratów i najwybitniejszych artystów (m. in. F. Chopina), adresatki tysięcy jego wspaniałych listów – a powinnościami wobec kochającej go żony, Elizy z Branickich Krasińskiej, pięknej, mądrej, bogatej, o świętej cierpliwości w stosunku do melancholiczno-hipochondrycznego i w dodatku na inną kobietę zapatrzonego męża, doceniającej jednak jego talent poetycki i duchową wielkość, wspaniałej matki i wiernej Polki, znakomitej gospodyni Opinogóry – zawsze tęsknił do tego rodzinnego, pełnego romantycznego nastroju, gniazda. (Młody guwerner Stefan Żeromski odbył wzruszającą pielgrzymkę do Opinogóry w 1887 roku.) August Cieszkowski (1814-1894) z Suchej na Mazowszu, zapomniany w katolickim, polskim kraju, wybitny filozof, który w traktacie „Ojcze nasz” upatrywał cel ludzkości w czynie dążącym do wprowadzenia zasad chrześcijańskiej moralności do życia społecznego i politycznego w skali globalnej.

Był on (według słów Elizy Krasińskiej) „sercem najlepszym na świecie”. Prekursor edukacji przedszkolnej (zakładanie tzw. „ochron”, dzisiaj zwanych przedszkolami); orędownik powszechnej i bezpłatnej edukacji warstw ludowych; uczony o szerokich zainteresowaniach (od problemów nawodnienia pustyń w Algierze, przez budowę studni artezyjskich, co zostało według jego sugestii wykonane! – do tematu stosunków Władysława Jagiełły z Wenecją). Działając w Poznańskim Towarzystwie Przyjaciół Nauk wygłaszał wykłady o meteorach i trzęsieniach ziemi, inicjował założenie banku wspierającego polskie przedsięwzięcia gospodarcze, finansował ambitne pismo literackie „Biblioteka Warszawska”, a w Paryżu wspierał Szkołę i Bibliotekę Polską. 25 czerwca 1848 roku powstała w Berlinie, z jego inicjatywy, Liga Narodowa Polska „ku dźwiganiu narodowości i w ogóle sprawy polskiej”.

Po roku istnienia, Liga miała w Poznańskim i na Pomorzu trzysta kół i ponad czterdzieści tysięcy członków. Hrabia August napisał również niezwykle wnikliwą rozprawę „O romansie nowoczesnym.” Dwór w Suchej ocalił dla potomnych i przywrócił do życia własnym sumptem niezwykły Polak prof. Marek Kwiatkowski, wskrzesiciel Łazienek Królewskich w Warszawie.

Fryderyk Chopin (1810-1849) z Żelazowej Woli, nieoceniony geniusz muzyczny, który wprowadził polską ludowość na stałe w obieg kultury ogólnoludzkiej, „rodem warszawianin, sercem Polak, a talentem świata obywatel” (C. Norwid) – zachował, jak wiemy, na całe życie serdeczną pamięć rodzinnych, ojczystych stron, bo tu jego serce na zawsze zostało.

Na obczyźnie towarzyszyła mu do końca dni pracowitego żywota dojmująca tęsknota za rodziną, polskim krajobrazem i ludem, narodową tradycją i kulturą. Jakże piękne są postacie jego rodziców i sióstr! Jakaż tam kwitła miłość rodzinna! Jakaż istniała delikatność serc! Niestety! Te względy nie do wszystkich dzisiaj przemawiają! Oto, ostatnimi laty Dworek w Żelazowej Woli został poddany „modernizacji wystawienniczej”, przez wpływowych fanów jakiejś tajemniczej i odhumanizowanej „nowoczesności”, a jego opustoszałe wnętrze straciło swój niepowtarzalny, dziewiętnastowieczno-rodzinny, romantyczny, swojski klimat. Miejmy nadzieję, że nie na zawsze!

Cyprian Norwid (1821-1883), z Korczewem na Podlasiu związany był poprzez osobę „Pani na Korczewie” Joanny Kuczyńskiej. Dwór korczewski był dla niego symbolem niezrealizowanego marzenia o rodzinnym szczęściu na polskiej ziemi. Ojciec Święty Jan Paweł II uważał Norwida za jednego z największych poetów i myślicieli, jakich wydała polska ziemia i chrześcijańska Europa. Był on także wybitnym artystą grafikiem. Ta niezwykła i zarazem tragiczna postać, została znakomicie przedstawiona przez autorkę „Gawędy”.

Przez całe życie samotnik, tęskniący za polską ziemią (i za miłością kobiecego serca). Poeta, starający się „odpowiednie dać rzeczy słowo”, sięgający w głębinę znaczeń myśli i słów, często niezrozumiany i niedoceniony przez ludzi sobie współczesnych; twórca – mówiący Rodakom gorzkie prawdy wprost; człowiek bezinteresowny i o charyzmatycznym uroku osobistym; bywalec salonów i biedak; niezwykle uzdolniony i pracowity, lecz ubogi; słabego zdrowia, a wyruszający na „podbój Ameryki”; na stare lata żyjący w nędzy, zmarły w paryskim przytułku, pochowany bezimiennie w zbiorowej mogile… Zawsze, w najtrudniejszych udręczeniach umysłu i serca, oraz w trudnych warunkach materialnego bytu – był człowiekiem głęboko, uczciwie myślącym: katolikiem, Polakiem i Europejczykiem nie z nazwy a z ducha. Wiele jego słów zapadło w narodową pamięć.

Autorka książki proponuje: „Zacytujmy słowa Norwida (z 1863 r.), tak boleśnie aktualne: <<Głosem narodu jest harmonia ojczysta, mieczem – jedność i zgoda, celem – prawda (…) Bo Ojczyzna – Ziomkowie – jest to moralne zjednoczenie, bez którego partie są jak bandy lub koczowiska polityczne, których ogniem jest niezgoda, a rzeczywistością dym wyrazów (…) Ojczyzna jest to zbiorowy – obowiązek>>. Autor „Vademecum” wzywa nas do czynu, bo „nieprzepalony jeszcze glob sumieniem”. Wincenty Pol (1807-1872) poeta-geograf, autor „Pieśni o ziemi naszej”, bohater powstania Listopadowego, autor sławnych pieśni powstańczych, prekursor krajoznawstwa, kierownik pierwszej na ziemiach polskich katedry geografii na Uniwersytecie Jagiellońskim – był przez współczesnych podziwiany i kochany za swoją patriotyczną postawę i twórczość. W podzięce otrzymał od społeczeństwa Lublina dar w postaci pięknego, polskiego dworu. Koleje jego życia były związane z losami narodu nie tylko w powstańczej młodości, ale i we wszystkich późniejszych latach: ucierpiał z rodziną w czasie rabacji galicyjskiej (1846) i trafił do więzienia, (zniszczono wówczas wielkie dzieło jego życia „Geografię i etnologię Polski”, ze wspaniałymi, precyzyjnymi mapami); pełnił funkcję zastępcą szefa sztabu Gwardii Narodowej (1848); wzywał deputowanych polskich w austriackim Reichstagu, aby śmiało podnosili głos w sprawie polskiej; głosił płatne prelekcje publiczne, z których dochód przeznaczano na pomoc dla niezamożnych studentów; podczas straszliwego pożaru w Krakowie (w 1850 r.), bohatersko walczył o uratowanie zbiorów Biblioteki Narodowej; organizował naukowo-patriotyczne wycieczki terenowe, za które otrzymał dymisję (1853) r.; boleśnie przeżył śmierć ukochanej żony (1855 r.), oraz niesprawiedliwy publiczny atak Kornela Ujejskiego (1860r.); żegnał we Lwowie tekstami patriotycznych pieśni, odchodzącą do powstania młodzież (1863); rzucił hasło by odzyskać Wawel z rąk austriackiego wojska (1867); na przestrzeni wielu lat tworzył popularne, krzewiące patriotyzm dzieła; z przepracowania stracił wzrok (1867). (O tym jaki posiadał urok osobisty świadczy fakt, że jego drugą żoną została kobieta od niego dużo młodsza, która opiekowała się nim troskliwie do śmierci w roku 1872). W setną rocznicę zgonu poety otwarto w Lublinie Muzeum Wincentego Pola.

Kustosz Grażyna Połuszejko stworzyła w nim klimat gościnnego domu polskiego, a dary potomków poety pozwoliły na wyposażeniu Muzeum w zbiór licznych, bezcennych pamiątek. Gdyby inne były dziś programy nauczania w szkołach III RP, wówczas twórczość niestrudzonego piewcy miłości do ziemi i kultury ojczystej, byłaby o wiele powszechniej znana, z oczywistą korzyścią dla polskiej młodzieży i całego społeczeństwa.

Józef Ignacy Kraszewski (1812-1887) w Romanowie na Podlasiu zostawił swe serce, a tęsknota do tego gniazda rodzinnego, towarzyszyła mu do końca jego, jakżeż zdumiewająco czynnego i pracowitego życia. Autor gigantycznego cyklu powieści z historii Polski, jest ewenementem w literaturze światowej w zakresie napisanych tomów powieści oraz wspomnień, artykułów, listów, rozpraw etc. Ten zadziwiający tytan pracy, tworzący w latach niewoli narodowej, a więc w warunkach skrajnie niekorzystnych, pomimo nienajlepszego zdrowia – można by rzec: „nie wypuszczał pióra z ręki”, aby obdarować gnębionych obcą przemocą Rodaków znajomością historii, kultury i tradycji narodowej.

Dysponował wielkim talentem i ogromna wiedzą. Pomimo bezprecedensowych osiągnięć dla polskiej kultury i narodu, sam uważał się „za najmniejszego sługę” „wielkiej idei pracy ducha narodowego”. Podobnie, jak w przypadku pozostałych głównych bohaterów książki, Autorka ukazuje bardzo interesujące stosunki rodzinne Kraszewskich, losy samego Józefa Ignacego i jego brata Kajetana, autora cennej monografii rodu i ciekawych pamiętników, pasjonata astronomii i meteorologii. W 1879 roku odbyły się w Krakowie niezwykłe uroczystości jubileuszowe z okazji pięćdziesięciolecia pracy pisarza, z udziałem najwybitniejszych luminarzy polskiej kultury (m.in. Heleny Modrzejewskiej).

Przeszłość dla przyszłości

Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że Barbara Wachowicz, wspomina przeszłość nie dla niej samej, ale z myślą o teraźniejszości i o przyszłości. Stara się ona zasypywać pogłębiającą się przepaść pomiędzy najmłodszymi pokoleniami a przeszłością, wynikającą z błędów politycznych i edukacyjnych władz obecnego państwa polskiego. Tą piękną i jakże pouczającą Gawędą, jak i innymi swoimi dziełami, służy Ona współczesnemu życiu: pragnie, abyśmy brali przykład z naszych zacnych przodków, działających często w wyjątkowo trudnych warunkach; byśmy – znając polskość i jej chrześcijańskie, ogólnoludzkie źródła – sami twórczo ją rozwijali we współczesnych formach narodowego bytu.

Takiej postawy wymaga od nas pamięć i wdzięczność za pracę i walkę poprzednich pokoleń, za ich szlachetność i poświęcenie – a także najrozumniejszy interes osobisty każdego z nas, pomyślność naszych rodzin i całego narodu. Zatem, odwiedzajmy ochoczo, razem z Autorką, „Siedziby wielkich Polaków”, a odkryjemy na nowo źródła duchowego wsparcia, w naszych codziennych działaniach o lepszą Polskę i lepszy świat.

Jędrzej Dmowski
http://sol.myslpolska.pl/

Komentarzy 15 do “Gniazda polskości”

  1. JO said

    Rej byl protestantem, Kosciuszko Masonem, Mickiewicz opentany ZydowskoMasonskim Romantyzmem.

    To nie Zaborcy bezimienni zdruzgotali Polske, pokroili I podzielili na Judeolitwe, Judeoukraine, Judeopolonie oraz Dumna dzis Odradzajaca sie Polske w Postaci Biolorusi,
    A Polska Zydomasoneria I Jej Swiatowe Bractwo w Prusach, Anglii, Austrowegierskim I Rosyjskim podbitym Cesarstwie.

    Chopin choc tak wspaniale Polskie Utwory napisal, to przeciez uzyty byl jako tuba propagandowa Rewolucji W Polsce…nawrocil sie na Lozu Smierci Dopiero.

    Dowry, ktore Bronily Polskosci, to nie Reja, Mickiewicza, Slowackiego, Kosciuszki…a Chaty Katolickiej Wsi I Sredniej Szlachty I czasem Wybitnych osob pojedynczych w Rodach Magnackich I Zamoznej Szlachty w tym jakis Krol…jak Batory.

    Czemu my nie znamy imion Zydow Polskich?

    To przeciez ONI na wspole z Magnateria oraz Fartuszkowymi Bracmi…

    Kto chce Poznac Imiona? Mozna kupic Ksiazki Pana Minakowskiego o Genealogii …Elity Rzeczpospolitej…wklepac np nazwisko Malachowski….

    ONI dzis sa spokrewnieni z Zydami…
    Kafel tu Ma racje…

  2. JO said

    Siedza w Zwiazku Szlachty Polskiej….

  3. Boydar said

    „… wynikającą z błędów politycznych i edukacyjnych władz obecnego państwa polskiego …”

    A więc to były jednak błędy. Długo się zastanawiałem, co też to mogło być …

  4. jj said

    Poza tym Rej i Kochanowski pracowali dla Hohenzolerna czyli władcy Prus i doprowadzili do zniszczenia dynastii Jagiellonów – słynna bitwa pod Mohaczem 1526 i nieudzielenie pomocy bratankowi. Odprawa „Posłów Greckich” była pisana dla Księcia Prus. a nie króla.
    Chociaż trochę uczciwości w wydawaniu pieniędzy społecznych.

    Kościuszko brał pieniądze od masonerii francuskiej 60 000 franków za robotę wywrotową zwaną w Polsce – Powstaniem, która skończyłą się likwidacją państwa.
    Kraszewski był agentem wywiadu francuskiego. Na okrasę włożono dwu prawdziwym rodakow, a potem nazwano to „domem polskim”
    I tak cały czas od 100 lat. W terminologii agentów nazywa się to praniem mózgów lub cichą wojną . Niestety jak widać na załączonym obrazku już ją przegraliśmy.

  5. shadowman said

    „Tadeusz Kościuszko (1746-1817) z Mereczowszczyzny, położonej w dalekich poleskich błotach, wyposażony w rodzinnym dworku w rodową, rycerską tradycję, w miłość Ojczyzny i w katolickie zasady moralne” Trochę to ciekawe zwracając uwagę na to że domagał się rozdziału Kościoła od Państwa, takie dziwne trochę.

  6. Boydar said

    Proszę Pana Jj [4] o naświetlenie tematu służby Reja i Kochanowskiego dla władcy Prus w kontekście Ich twórczości. Jestem zadziwiony ta informacją, choć na usprawiedliwienie mojej niewiedzy, pewnie coś by się i znalazło.

  7. Zdziwiony said

    ZŁOTE MYŚLI ZYGMUNTA KRASIŃSKIEGO
    (wybrane z książki Szczęsnej – Warszawa 1912)

    Ach! niewola sączy jad,
    Co rozkłada Duchów skład!
    Niczem Sybir — niczem knuty
    I cielesnych tortur król,
    Lecz narodu duch otruty —
    To dopiero bólów ból!
    Psalm Miłości.

    Ach! nie tylko wiek przeszłości
    Faryzejskie rodzi dusze —
    Za dni naszych i przyszłości
    Są Faryzeusze!
    Psalm Żalu.

    Miłość jest darem nieba, nadużyta — piekła!
    Fragment z roku 1829.

    Życie Chrystusa jest Arcymistrzostwem życia. Nieskończenie łatwiej umrzeć podobnie, niż podobnie żyć, i dlatego też nikt po śmierci zaraz nie zmartwychwstaje i przemienionego, anielskiego ciała nie przybiera, bo zmartwychwstanie i przemienienie duchowe nie od śmierci, ale od życia zależą.
    O Trójcy to Bogu.

    Od religii, od krzyża Chrystusowego odstępuje ziemia; ale powiedzcie mi wszyscy, kędyż nowy ołtarz się zjawił, kędyż klęknąć mam przed nowem bóstwem?
    Krzyż i szabla! pod temi znamiony wybawimy Polskę, lub zginiemy.
    Do K. Gaszyńskiego.

    Ufaj w sprawiedliwość Boga: berła i korony przeminą, ale jego sprawiedliwość nie przeminie.
    Do K. Gaszyńskiego.

    Fanatyków jest bardzo mało prawdziwych. Kto takim jest przez wiarę, li tylko przez wiarę, tego szanuję; ale fanatyzm wyradza się z interesu, powleczonego barwą idei, z kłamstwa często powtarzanego, z udanego szału, udanego razy kilka. Takich strzeż się.
    Do K. Gaszyńskiego.

    To tylko prawdą dla narodu być może, co wypływa z jego historyi, co wyrosło na jego polu, jak zboże lub sośniny. Ktoby cukrową trzciną chciał Mazowsze zasadzić, byłby szalonym; nie mniej szalonym kto cudzymi politycznymi sposoby chce w Polsce działać; cukru z tego nie będzie. Czy tu chodzi o nas, czy
    o kogo drugiego? A jeśli o nas, to się pytam:
    jakim sposobem działać przez nas i na nas, jeśli nie przez nas i na nas?
    Do K. Gaszyńskiego

    Najstraszniejsze u nas grasujące dwie morowe zarazy — próżność i lenistwo, gubią nas wszystkich; cnoty zaś dwie nasze — gotowość do poświęcenia i zmysł doskonały do przyjmowania natchnień przyszłości, natchnień Bożych, wchodzących w świat. Gdyby nie próżność, doskonale byśmy kochać umieli piękno i dobro Boże w świecie; gdyby nie lenistwo, doskonale byśmy je potrafili urzeczywistnić! Ale te dwa demony psują wciąż nasze usiłowania, zamiary, karłują nasze postacie, przygarbając je, aniołów przetwarzają w pulcinellów, bohatyrów w pijaków, szaleńców lub błaznów.
    Do K. Gaszyńskiego.

    Dusza, która się do własnej godności poczuwa, jest szczęśliwą w tej chwili. I cóżby nieszczęściu przyszło z rozpusty? Kilka godzin
    szału i długie potem dni wstydu przed samym sobą.
    Z listu do A. Sołtana.

    Chwała jest gwiazdą, która wschodzi z łoża śmierci czy indywidyów, czy ludów, czy idei! By ją otrzymać, wprzód umrzeć trzeba.
    Do A. Sołtana.

    Pieniądze na to tylko się zdały, by drugim je dawać, tak samo jak rozum. Nie rozumiem, by człowiek mógł być szczęśliwy przez używanie, przez własną rozkosz; drugich tylko rozkosz jest szczęściem na ziemi. Ludzie chciwi wcześniej czy później dochodzą do głębokiego stopnia podłości, przekwitają na sercu i rozumie,
    nigdy chwili błogiej uniesienia nie mają, zostają hypokrytami i lichwiarzami; skąpstwo nazywają porządkiem, egoizm poświęceniem, i ten kawał mięsa, co bije w ich piersiach, zamienia się na
    wędlinę! Nieszczęście każdego człowieka czeka, który nie ma lub zatracił serce w sobie. Darmo on będzie rozumnym; rozum jest rzecz wielka, ale martwa; jest to pocisk, ale cięciwa to serce.
    Nieszczęściem naszego wieku jest brak serca.
    Do A. Sołtana.

    Śmierć to największa, najgłębsza z nauczycielek. Wszelka filozofia niemowlęciem jest, choć dużo krzyczy i paple, przy wymowie śmierci, która jednak milczy.
    Do A. Sołtana.

    Wiarę trzeba mieć w przeszłość, Nadzieję w przyszłość, a Miłość w każdym czynie teraźniejszym, czyli w życiu. Miłość jest najwyższą, bo jest czynem!
    Do A. Soltana.

    Do każdej złej sprawy przyczepił Bóg skorpionowy ogon, który wcześniej czy później zagnie się przeciwko niej samej i zwinie się w kółko śmierci.
    Do A. Soltana.

    Prawdziwa godność człowieka składa się z dwóch na pozór sprzeczności, z dumy i z pokory, pojednanych razem i zlanych z sobą: bo kto tylko dumny bez pokory, ten próżnym jest,
    kto zaś tylko pokorny bez dumy, ten podłym jest.
    Trzeba mieć duszę w ducha całości, a pokorę w każdej chwili życia. Nigdy, samą pokorą tylko się rządząc, nie postąpisz kroku dalej, wyżej, bo rzeczą pokory jest uznawać się niezdolną i przeznaczoną wiecznej niższości. Samą dumą się powodując, także nie pójdziesz naprzód, bo cechą dumy jest mieć punkt już osiągnięty za najwyższy. Trzeba więc i to i tamto przypiąć sobie do ramion: przez dumę wierzyć, że naszem przeznaczeniem jest osiągnąć najwyższe stanowisko dobra i piękności, tu czy tam, na ziemi czy za grobem; a przez pokorę uznawać, że każdo dotąd
    przez nas osiągnięte, jest niczem od następnego, jest niedoskonalem, niedopełnionem. Takim sposobem zlawszy dumę z pokorą, dumni co do celu, pokorni co do środków, dumni jako duchy nieśmiertelne, pokorni jak istoty czasowe, z myślą w niebie, lecz z nogami na żwirach i cierniach ziemi, przesuniem się godnie przez tego planety powierzchnię i zstąpim śmiało w grób!
    Z listów do Stan. Małachowskiego.

    Austrya czego się tknie, to wprowadzi tam pierwiastek żółwiowatości i podstępu, składającego się z wiecznej zwłoki.
    Do S. Małachowskiego.

    Byłeś wewnątrz był zdrów, z zewnętrznym wrogiem znajdzie się rada; lecz skoro wewnętrznego wroga karmisz sam w sobie — zgubionyś.
    Do S. Małachowskiego.

    Dzieckiem trzeba być z kolebki lub faryzeuszem z piekła rodem, by wpędziwszy w rozstrój, niezgodę, rozłam wewnętrzny polityczny
    i społeczny jaki naród, pchać go potem do zewnętrznych bojów i łudzić go obietnicą wygranej!
    Do S. Małachowskiego.

    Mojem zdaniem, komu zaraz sypną się wieńce laurowe, ten znać, że dyablą buffonadę, przystępną, zrozumiałą natychmiast, wszystkim powiedział; kto ma nigdy nie umierać, niech poczeka trochę, aż żyć zacznie; wszystko, co tylko ma styczność z wiecznością, powoli się odbywa.
    Z listów do J. Słowackiego.

    Dumą duch trwa. Indywidualność, to duma; tylko pojąć trzeba co duma, nie mieszać jej z fanfaronadą.
    Do J. Słowackiego.

    Wiesz co piekło? Nie ogień, nie ból żaden, gdzie ból tam życie, tam zmartwychwstanie: piekło, bracie mój, to błoto miękkie, a na wieki miękkie już. Tylko tam, gdzie podłość, zmartwychwstania nie masz!
    Do J. Słowackiego.

    Dopiero wtedy kościół powszechnym będzie, nie jako przepowiednia i obietnica i idea, ale jako factum i zdarzenie rzeczywiste, gdy się ludzie przekonają, że słowo Chrystusa jest zarazem i poezyą wszelkiej idealności, i matematyką nieubłaganą wszelkiej rzeczywistości, czy dziejów historycznych, czy nawet sfer natury.
    Do St. Koźmiana.

    Rozebrali sobie w myśli Polskę gorzej, niż na ziemi wrogi jej ciało rozszarpali. Każdy w mózgu ma jakiś jej ułamek, i ten ułamek za całość uważa, stąd gniewy, fochy, partye, nienawiść i zawiść. Błąd liczebny w podstawie samej, na ogromne się zamienia błędy w dalszym czynów rozwoju. Dla ułamku tylko się nienawidzi, dla ułamku tylko się zarzyna, dla całości nigdy; bo już całość w sobie samej przynosi strój i ukojenie; tem samem, że całością jest,
    miłością być musi.
    Do Br. Trentowskiego.

    Wszelkie stronnictwo, to ten, który wiecznie kłamie; bo jakżeż cząstce się utrzymać, jeżeli nie kłamstwem, cząstka albowiem ma się do całości, jak kłamstwo do prawdy.
    Do Br. Trentowskiego.

    Piekielnym być, to używać prawdy do celu złego, to prawdę mieć za narzędzie, a złe za cel, zupełnie odwrotnie Bogu, który kazał prawdę mieć za cel, a złego czasem używa w dziejach za narzędzie do niej!
    Do Br. Trentowskiego.

    Trzy były potopy: Jeden natury, woda: dru­
    gi z ludzi dzikich złożon, barbarzyńcy; trzeci
    będzie z idealnych pomyłek, z umysłowych obłąkań, ateizm, mężobójstwo, pycha!
    Do Br. Trentowskiego.

    Dyabeł z takiej poczciwości, którą pieniądz i posada wyrobiły w sercu czyjem.
    Do Br. Trentowskiego.

    Nie opuszczać starców jest tak świętym obowiązkiem, jak wychowywać dzieci! Kto tego nie rozumie, ten podły! ten nigdy nie pojmie co szlachetność, a szlachetność jest cnoty naddatkiem, tak jak dobra naddatkiem niebieskim jest piękność! Cnota bez szlachetności, to jak dobro bez piękności, mniej byłyby boskiemi! Chrześcijaństwo wniosło szlachetność w świat, tę urodę subjektywnej cnoty! tak jak starożytność była wniosła piękność, tę urodę objektywnego dobra! Dziwna rzecz, pogaństwo znało tylko
    cnotę i formę dobra, to jest piękność! Chrześcijaństwo zaś wniosło samo dobro i formę cnoty urodziwą, to jest szlachetność! Każdy, kto chrześcijanin, nie może się obyć bez szlachetności!
    Do Br. Trentowskiego.

    Władza nie z dyabła, władza wszelka z Boga jest, bo z nikąd indziej pierwiastku jej przyjąć nie można, jedno od tego, który wszystko stworzył i w którym wszystko żyje! Lecz ktobądź
    na ziemi, czy to król, czy to lud, czy jakibądź śmiertelny dotąd się jej dorywał, natychmiast zapominał właśnie, że od Boga jest i że z Boga nań spływa, a udawał przed sobą samym i innymi, jakoby w nim leżał jej udzielny zaród: czyli, że się w nim ponawiał bunt, zdarzony w zaprzeszłości niebieskiej, że on sam w miejscu Boga stawiał się Bogiem, a tem samem wychodził na szatana. Takie są, mojem zdaniem, dzieje Władzy na świecie: kto się jej dotknie, ten natychmiast jakby rażony piorunem zaślepienia, ale wcale nie przeto, iżby ona nie miała być bożą rzeczą, jedno dla tego, że on jej za takową nie uznaje. Pycha, odwieczny grzech, wszystko zbezczeszcza; czerwoni jak czarni, trybuny ludu tak jak arystokraty, monarchowie absolutni tak jak parlamenta, wszyscy w ten sam grzech wpadają. W istocie, innej Władzy
    i polityki jak Bożej, być na świecie dla serca i rozumu nie może; wszystko zaś, co pod taką nazwą dzieje się i odbywa w historyi, jest tylko skażeniem zepsutej ludzkości.
    Do Br. Trentowskiego.

    Szatan choć wiele wie, jednak nigdy wszystkiego nie wie, i w końcu zawsze ostatecznie się myli, a Boga, od kiedy sam zapragnął nim zostać, już w pełni pojąć nie może.
    Do Br. Trentowskiego.

    Hipokryzya patryotyzmu tak gubi ojczyznę, jak religijna — religię.
    Do Br. Trentowskiego.

    Wiesz co to cierpienie? Oto zarada na pychę ludzką; — gdyby bólu nie było, pycha doszłaby do nieskończoności i rozsadziłaby świat i siebie samą.
    Do Br. Trentowskiego.

    Każda szlachetna dusza posiada w swej głębi coś świętszego, niż sława: to idea nieznanej nikomu ofiary cichej, milczącej; idea obowiązku do spełnienia, dla samej wewnętrznej swej chwały, nie dla rozgłosu, który wychodzi z tych samych ust, co oszczerstwo.
    Do H. Reeve’a.

    Choć się przekonasz, że szczęścia niema na ziemi, wierz w nie dla innych i zdążaj z całych sił do tego himerycznego celu. Wielkie to i święte złudzenie.
    Do H. Rceve’a.

  8. Miet said

    Czego to się człowiek nie dowie, gdy czyta takich znafcuf polskiej literatury i kultury, jak wyżej.
    Od Reja począwszy, po dzień dzisiejszy – sami wrogowie Polaków. Nawet Chopin też niedobry…, bo go źle użyto…:-)))

    No i co tu polecić dzieciom i młodzieży jako lekturę?
    Myślę, że nic innego nie pozostało jak wprowadzenie do szkół jako lektury obowiązkowej, wpisów niejakich panów JO i Jj – wspaniała tfurczość – że aż z uniesienia na wymioty się zbiera.

  9. KrzysztofP said

    Czasami sie zastanawiałem co by było gdyby Narodowi naszemu nie dane bylo miec; MICKIEWICZA, NORWIDA, SIENKIEWICZA, SLOWACKIEGO, CHOPINA, Kamila Baczynskiego..i dlugo by jeszcze wymieniac ?
    Czy PRZETRZYMALIBYSMY wszystkie wielowiekowe NIESZCZESCIA, ktorymi NAS szczerze obdarował Stwórca ( no bo ktozby inny?).
    W slad za owym pytaniem nasuwa sie inne. Czy na kanwie owech NURTÓW nie wyrosło nasze MARYJNE zapatrzenie w BYT POZAZIEMSKI, ( ktory zawsze byl sola w oku naszych gnębicieli)? Czy z owego zapatrzenia, d u s z y p o l s k i e j nie wyrosł nasz w y j a t k o w y wrecz stosunek do NIEWIAST,do ZAGRODY OJCZYSTEJ, do ZIEMI a nawet (?) nasza WALECZNOŚĆ,Rycerskość i.. TOLERANCJA wobec i n n y c h ?
    Pozostawiajac owe pytania bez odpowiedzi, dodam tylko ze MY niezrozumieni dla SWIATA, tylko pomiedzy SWEMI czujemy sie dobrze.
    My sie wrecz nie nadajemy sie na dzisiejsze parszywe CZASY !!!
    Jestesmy dzieki Romantyzmowi (?) wyjatkowym i juz ostatnim LEGIONEM PANA BOGA na tej ziemi,
    A ze c i e r p i m y juz przez WIEKI? Widocznie tak to jest na tym Swiecie, ze im wiecej s z a l e n s t w a, tym wiecej męczenników potrzeba / ale to rozumieja tylko najwieksi mistycy/?

  10. Boydar said

    No, niech no tylko Pan JO to przeczyta, zwłaszcza fragment o romantyźmie … 🙂

  11. MatkaPolka said

    Patriotyzm ludowy , miłość ojczyzny , wiara, duch narodowy do tych ta literatura się odwoływała i takie postawy kształtowała i nic innego nie potrzebuje poza prawdziwym znaczeniem

    To że masoneria wszelkiej maści za tym się ukrywała – trudno być może musiała
    gdyby działała wprost musiałaby przyznać wprost , że jest Lucyferem

    A wiec – nie przemogą !!!

    Masoneria i żydzi podsuwają nam bohaterów
    – a innych nie dopuszczają do zaistnienia w świadomości narodowej, marginalizują – pieniądze, tajne wpływy robią swoje. A jednak ciągle się pojawiają – ciągle się czynią cuda.

    ŻYDZI CUDÓW NIE MAJĄ – i nic na to nie poradzą. !!!
    Czy ludzie maja pojecie o cudach ? Niewiele. Bo nie są nagłaśniane

    Cud nad Wisłą , Cud w Sokółce, Cud Bożego Ciała ….o tym się mało pisze i o tym się mało mówi

    Innym Przykładem Piłsudski – „bohater narodowy”
    Jednak Roman Dmowski zaistniał i to bardzo dobrze Polska odzyskała niepodległość i świadomość narodowa ciąży ku Dmowskiemu.
    Piłsudski pod ta świadomość narodowa może się jedynie PODSZYWAĆ !!!

    Komunizm w PRL- u też odwoływał się do patriotyzmu i wartości narodowych, sprawiedliwości społecznej, „lepszości” – inaczej nigdy by nie zyskał wiarygodności i nigdy Polska po II wś nie byłaby odbudowana.

    Odwrotną stroną medalu komunizmu opresje, brutalna siła, były prześladowania, morderstwa, wywózki, wiezienia – tajne żydowskie wpływy.

    Nie przemogą !!!

    W artykule nie wymieniono Sienkiewicza, Prusa , Reymonta

  12. MatkaPolka said

    Icek Dikman zszedł: kim był? Jakie były jego poglądy?

    „Przyszły premier III RP w szczytowym okresie stalinizmu wzywał do brutalnej rozprawy z Żołnierzami Wyklętymi i emigracją niepodległościową – pisze w „Historii Do Rzeczy” Sławomir Cenckiewicz.
    „Przyszły premier III RP w szczytowym okresie stalinizmu wzywał do brutalnej rozprawy z Żołnierzami Wyklętymi i emigracją niepodległościową – pisze w „Historii Do Rzeczy” Sławomir Cenckiewicz.

    Żołnierze Wyklęci zostali przez Mazowieckiego przedstawieni jako mordercy, a prowadzona przez nich działalność jako „bezsensowna” i „szkodliwa”. – pisze Sławomir Cenckiewicz

    Krzysztof Wyszkowski: To człowiek, który zaczął działalność jako kolaborant stalinowski, a skończył jako kolaborant Jaruzelskiego i Kiszczaka.

    Jak Mazowiecki zwalczał podziemie

    Przyszły premier III RP w szczytowym okresie stalinizmu wzywał do brutalnej rozprawy z Żołnierzami Wyklętymi i emigracją niepodległościową – pisze w „Historii Do Rzeczy” Sławomir Cenckiewicz.

    ***
    Choć Nie należ się radować z cudzego zgonu.
    Nie usłyszymy żałobnego, kościelnego dzwonu.
    Przez Niego przegrała ojczyzna nasza.
    Odszedł kolejny potomek Judasza.

    Dzięki ci Panie ,że już go wysłałeś do wspólnego Kotła z Geremkiem

    I taką modlitwą żegnajmy każdego Żyda

  13. Boydar said

    Niezapomniany Tadeusz Mazowiecki był Żydem, był również żydem, ale przede wszystkim był rzydem, z własnego wyboru.
    Takim rażącym błędem na substancji ludzkości.
    Wpisując się w pobożne życzenia Matki Polki (12), proponuję –
    „Taką modlitwą żegnajmy każdego RZYDA”
    Tak będzie bardziej po chrześcijańsku.

  14. revers said

    byla za to wspolna „gruba krecha” i wspolne lupienie PRL z wspolnym utrzymaniem osrodkow wladzy oraz brona islamu, muhadzewinow w Bosni i Kosowie z groteskowym wyjsciem z komisji jewropejskiej.

    Nikomu nie przeszkdzaly tym bardziej zolwiom RP, zamaskarowane, ponowanie trupy, po nalotach NATO , polaczone z serbskim niby mordem. Za to pomijaja sie celowo udzial Al Kaidy w Bosniackich rozprawach

    O stanie gniazd nie orlich, a trollo-internautowych mozna znalezc w komentarzach

    http://www.wykop.pl/link/1352023/requiem-dla-vukovar/

    http://www.cro.pl/sladami-wojen-od-vukovaru-po-srebrenice-t42668-480.html

    a Chorwacka bardzo ostra bron bardzo przydaje sie w wojnie przeciwko Assadowi w Syrii, jak rowniez szkolone w Kosovie bojowki, udzial i skale, o czym plemiel nie wyjasnil w jewropejskiej komisji.

    Mamy kolejnego Alkaidowca w panteonie walki o wolnosc ogona od malpy ludzkiej.

  15. revers said

    http://www.polskatimes.pl/artykul/1028407,gwiazda-o-mazowieckim-zniszczyl-gospodarke-i-utwierdzil-wladze-tajnych-sluzb-to-czarna-postac,id,t.html?cookie=1

Sorry, the comment form is closed at this time.