Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    wanderer o Największa pułapka pozytywnego…
    wanderer o Największa pułapka pozytywnego…
    wanderer o Największa pułapka pozytywnego…
    Boydar o Największa pułapka pozytywnego…
    Greg o Wolne tematy (62 – …
    Ale dlaczego? o Największa pułapka pozytywnego…
    Ale dlaczego? o Największa pułapka pozytywnego…
    Jasnowidz z Jasnej G… o Minister zdrowia i statys…
    osoba prywatna o Wolne tematy (62 – …
    Carlos o Specjalna jednostka zajmuje si…
    Ale dlaczego? o Największa pułapka pozytywnego…
    seler o Wolne tematy (62 – …
    Zenon_K o Największa pułapka pozytywnego…
    Kwal o Unia blokuje Węgrom wypłatę pi…
    Boydar o Wolne tematy (62 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 553 obserwujących.

Gendermonity kuratora

Posted by Marucha w dniu 2013-11-01 (Piątek)

Mazowiecki kurator oświaty rozsyła do przedszkoli ankietę z pytaniem, czy placówki realizują genderowe programy równościowe.

Na skutek licznych pytań kierowanych do Ministerstwa Edukacji Narodowej cztery kuratoria zweryfikują, czy przedszkola konsultowały z rodzicami wprowadzenie programu „Równościowe przedszkole”.

Równościowa ankieta, do jakiej dotarł „Nasz Dziennik”, została skierowana przez Mazowieckiego Kuratora Oświaty do dyrektorów publicznych i niepublicznych przedszkoli oraz innych form wychowania przedszkolnego województwa mazowieckiego. Zamieszczono w niej tylko jedno pytanie dotyczące konkretnego programu: „Równościowe przedszkole. Jak uczynić wychowanie przedszkolne wrażliwym na płeć”.

Placówki zostały zobowiązane do odesłania ankiet zawierających odpowiedź tak/nie i dane placówki do 29 października. O tym, do czego posłużą dane, dyrektorów nie poinformowano.

Dopytywane przez „Nasz Dziennik” kuratorium lakonicznie stwierdziło, że dane zbierane są „na potrzeby wykonywania zadań służbowych”.

– W ramach sprawowanego nadzoru pedagogicznego zostanie sprawdzone, zgodnie z dyspozycją ministra edukacji narodowej, czy działania związane z realizacją ww. programu są zgodne z zapisami ustawy o systemie oświaty, tj. z art. 1 pkt 2 oraz art. 54 ust. 2 pkt 1a i ust. 7 – informuje Andrzej Kulmatycki, rzecznik prasowy Kuratorium Oświaty w Warszawie. Chodzi zatem m.in. o weryfikację, jak system oświaty (poprzez placówkę) „wspomaga wychowawczą rolę rodziny oraz jakie znaczenie ma głos rodziców przy wprowadzaniu programów równościowych”.

Potwierdza to MEN, które wyjaśnia, że program wychowawczy w przypadku przedszkoli samorządowych uchwala rada rodziców w porozumieniu z radą pedagogiczną. Natomiast w przypadku pozostałych przedszkoli organ wskazany w statucie przedszkola. – Tak skonstruowane prawo daje rodzicom wpływ na treści wychowawcze realizowane w placówce, do której uczęszczają ich dzieci – podkreśla resort.

Kontrole sposobu wprowadzenia programu równościowego do oferty przedszkoli zostaną przeprowadzone przez kuratoria w czterech województwach: mazowieckim, łódzkim, śląskim i dolnośląskim. Jak wyjaśnia resort, ma to związek z kierowanymi doń pytaniami dotyczącymi realizacji w przedszkolach programu „Równościowe przedszkole”. Czterech kuratorów oświaty ma sprawdzić „w trybie kontroli doraźnej, czy w placówkach przedszkolnych, w których wspomniany program jest realizowany, rodzice zostali o tym poinformowani oraz odbywa się to za ich zgodą”.

O program „Równościowe przedszkole” w swoich interpelacjach kierowanych w ostatnich miesiącach do ministra edukacji narodowej pytali posłowie PiS (Elżbieta Rafalska, Elżbieta Kruk, Artur Górski i Stanisław Pięta). W odpowiedzi na te wystąpienia MEN dotąd stosowało jednakowy szablon i podkreślało m.in., że projekt „nie był zatwierdzany przez MEN, nie jest także realizowany jako efekt konkursów ogłaszanych przez MEN i współfinansowanych ze środków unijnych”. Jak wskazywał wiceminister Przemysław Krzyżanowski, „decyzja o udziale przedszkoli i szkół w różnego rodzaju projektach edukacyjnych, w tym współfinansowanych ze środków UE, należy wyłącznie do dyrektora placówki, który kieruje jej działalnością i sprawuje nadzór pedagogiczny”.

Jedynym obowiązującym tu dokumentem jest podstawa programowa określająca umiejętności, które uczeń powinien nabyć po zakończeniu danego etapu edukacyjnego. Jak wskazało MEN, zanim program zostanie wdrożony, dyrektor może zasięgnąć opinii nauczyciela mianowanego lub dyplomowanego posiadającego wykształcenie wyższe i kwalifikacje do pracy w przedszkolu, konsultanta lub doradcy metodycznego pod kątem zgodności programu z podstawą programową wychowania przedszkolnego i dostosowania programu do potrzeb i możliwości dzieci, dla których jest przeznaczony.

Krzyżanowski podkreślił również, że w „kompetencji rady rodziców leży m.in. uchwalanie w porozumieniu z radą pedagogiczną programu wychowawczego przedszkola/szkoły obejmującego wszystkie treści i działania o charakterze wychowawczym skierowane do uczniów”.

Indoktrynacja w przebraniu

Mottem budzącego ogromne kontrowersje programu „Równościowe przedszkole. Jak uczynić wychowanie przedszkolne wrażliwym na płeć” jest rymowanka: „Bawię się z kim chcę, robię to, co chcę, płeć nie ogranicza mnie. Czy jestem dziewczynką, czy jestem chłopakiem, mogę być pilotką, mogę być strażakiem. Czy jestem chłopakiem czy jestem dziewczynką, bawię się lalkami i olbrzymią piłką. Bawię się z kim chcę, robię to, co chcę, płeć nie ogranicza mnie”.

„Namawiamy do tego, by wszelkim bajkom, wierszykom, inscenizacjom, zabawkom, ćwiczeniom, ale także swojemu zachowaniu przyglądać się przez równościowe okulary. Jak to zrobić? To jest właśnie cel naszego programu” – piszą jego autorki.

Jak dalej wskazują, zamierzeniem jest „przekonanie nauczycielek, które z kolei będą potrafiły przekonać dzieci, że bez względu na to, czy urodziły się dziewczynką, czy chłopcem, mają w życiu takie same możliwości i szanse”. Ich zdaniem, obowiązująca podstawa programowa jest napisana „charakterystycznym, ślepym na płeć językiem: mówi o ’dziecku’ i ’nauczycielu’”. „Małe dzieci określane są rodzajem nijakim, tak, jakby nie miały w ogóle płci, ani kulturowej, ani biologicznej. W odniesieniu do nauczycieli i nauczycielek używa się pozornie tylko neutralnej formy męskiej” – wskazują autorki.

Ponadto w ich ocenie, rodzice nie są dobrymi wychowawcami swoich dzieci, ponieważ utrwalają stereotypy i nie posiadają fachowej wiedzy potrzebnej do prawidłowego rozwoju najmłodszych.

Autorki w swojej pracy proponują takie rozwiązania, jak likwidacja kącików zabaw typowo chłopięcych i typowo dziewczęcych czy wprowadzanie neutralnych zabawek, przeredagowywanie bajek pod kątem zmiany płci głównych bohaterów czy zabawy w przebieranie: „Trzy lub cztery osoby opuszczają z nauczycielką pomieszczenie. Zanim powrócą, mają podjąć decyzję, czy wracają jako chłopcy, czy dziewczęta. Pozostałe dzieci mają po ich zachowaniu, ruchach odgadnąć ich płeć”. Projekt autorstwa Anny Dzierzgowskiej, Joanny Piotrowskiej, Ewy Rutkowskiej był współfinansowany przez Unię Europejską w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego.

Kosztem dziecka

Jak podkreśliła w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” prof. Urszula Dudziak z Instytutu Nauk o Rodzinie i Pracy Socjalnej KUL, najważniejszą sprawą jest dobro dziecka i nie może być tak, że jakieś instytucje zewnętrzne, organizacje, stowarzyszenia czy urzędnicy próbują realizować swoje cele jego kosztem.

– Zadaniem starszego pokolenia jest troska, opieka i wychowanie młodszego pokolenia. W centrum uwagi powinien być mały człowiek, który dopiero wchodzi w życie, rozwija się. Jemu trzeba zapewnić jak najbardziej właściwe warunki rozwoju – ocenia.

Według niej, niepokojącym zjawiskiem jest tendencja do wrzucania na barki małego dziecka rozmaitych problemów ludzi dorosłych. – Taka rzecz jest niedopuszczalna. Wszelkie działania względem małego dziecka trzeba konsultować z psychologami rodzinnymi, opierać na psychologii rodziny. Nie mogą to być zalecenia grup, które z psychologią rozwojową, pedagogiką rozwojową nie mają nic wspólnego – dodaje.

Zdaniem prof. Dudziak, zejście na poziom przedszkoli z programami równościowymi ma swój cel. To chęć wykorzystania tzw. prawa pierwszych połączeń. Niestety często dobro dziecka nie jest tu traktowane priorytetowo. Stąd też istotną rolę w edukacji młodego pokolenia mają rodzice.

– Oni są pierwszymi wychowawcami dziecka. Im można w różnych kwestiach pomagać, ale nie można zastępować ich roli poprzez rozmaite instytucje, stowarzyszenia czy organizacje – tłumaczy prof. Dudziak. Jak dodaje, obawą wielu rodziców jest niepokojąca tendencja do wyrywania dziecka z rodziny.

Część rodziców może nawet nie zdawać sobie sprawy, że coś może zagrażać dziecku, że ktoś może traktować je manipulacyjnie, szczególnie gdy dzieje się to w takich placówkach jak przedszkola. – Ważne jest to, by wybrać dobre przedszkole, które będzie pomagało w rozwoju dziecka, a nie krzywdziło je – wskazuje prof. Urszula Dudziak.

Marcin Austyn
http://naszdziennik.pl

A miało do tego w Polsce „nigdy nie dojść”…
Małe dzieci, zamiast bawić się misiami i samochodzikami, chodzić z panią na spacery czy śpiewać o ćwierkających wróbelkach – są poddawane indoktrynacji i demoralizacji przez PEDOFILÓW. 
Pedofil niekoniecznie dąży do fizycznego seksu z dzieckiem. Często podnieca go i zaspokaja np. przekazywanie dziecku treści o charakterze erotyczno-pornograficznym. Jest to zakazane przez Kodeks Karny w odniesieniu do nieletnich w wieku do 15 lat.

Dlatego też nie wiemy, na jakiej zasadzie działa np. pedofilska organizacja „edukatorek seksualnych”, „Ponton”, zajmująca się właśnie tego typu molestowaniem dzieci. Dlaczego te niewyżyte pizdy chodzą na wolności?
Admin

 

Komentarzy 67 do “Gendermonity kuratora”

  1. mieszko1 said

    Kilkanaście lat temu gdy poruszany był temat parad zboczeńców seksualnych na ulicach…jego ekselencja Glemp powiedział….do tego nigdy nie dojdzie na polskich ulicach-no i co?

  2. Marucha said

    Na pewno nie dojdzie też do zalewu Polski przez przybyszów obcych nam kulturowo i religijnie, narzucających nam swe przekonania i obyczaje i gardzących naszą kulturą.

  3. JO said

    Dziala na zasadzie zdublowanego przeciwnego sobie Prawa , co nazywa sie Talmudem opartym o Prawde Okolicznosciowa, co Glosi Posoborowy Zydomasonski Kosciol

  4. Pokręć said

    W USSA już ichnie stowarzyszenie opętanych (czyt. psychiatrów) zaczyna powolutku wyskrobywac zaprawę z muru – ostatnio uchwalili, że pedofilia nie jest chorobą, tylko „zaburzeniem”, niepodlegającym potrzebie leczenia, jeśli nie prowadzi ona do żadnych czynów pedofilskich. Będzie z tym jak z waginosceptycyzmem. pamiętam czasy (jeszcze może z 25 lat temu), kiedy homoseksualizm był określany jako choroba psychiczna a na ulicy nazywany (dziś już) brzydkim słowem na „p”. Ja tam się nie przejmuję, tylko dalej robię to, co robiłem na rowerze, tylko teraz z konieczności nazywam to „gejowaniem”.
    No, a z drugiej strony „społecznie” – to znaczy pewnie za niezłą kasiorę z pośrednich źródeł (typu fundacje) różne pontony uprawiają demoralkę dzieci.
    Kurde, przecież w każdym pontonie jest wentylek. Tylko – gdzie i jak się do niego dobrać? Obciążyć kamieniami młyńskimi – i na dno.
    Jak chcemy być w zgodzie z Ewangelią, to tych wszystkich demoralizatorów należałoby z kamieniami młyńskimi u szyi w morze wrzucić. Pan Jezus mówił, że tak byłoby dla nich lepiej. Wprawdzie kula w łeb jest wygodniejsza, ale skoro Pan mówił o kamieniu młyńskim i morzu, to trzeba robić, co mówił.

  5. JO said

    Indoktryzacja DZIALA.
    Wczoraj, bez zadneych skrupolow Rodzice Pwenego Dziecka Powiedzieli mi, ze nie wiadomo kogo iCh syn przyprowadzi do Domu , moze Partnera Kobitete a moze Partnera Mezczyzne?….

    Podlamalem sie…

  6. Galernik said

    Gajowy tu o pontonach, tymczasem cały ten program „równościowe przedszkole” znalazłem na stronach bezuprzedzen.org http://www.bezuprzedzen.org/doc/rownosciowe_przedszkole_program.pdf prowadzonych przez „fundację autonomia”, która to kontynuuje jakieś programy zapoczątkowane przez „Stowarzyszenie Kobiet KONSOLA” a sam program jest sygnowany przez „fundację edukacji przedszkolnej”. No po prostu mam mętlik w głowie i nie wiem kto, co i jak, z kim, kiedy itd…
    Co do pontonu, to jest to nieformalna inicjatywa afiliowana przy „Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny” z Nowicką na czele, w skład której wchodzą mniejsze organizacje jak np. „Stowarzyszenie Dziewcząt i Kobiet Chrześcijańskich – Polska” (YWCA). A sama Federa jest z kolei częścią większej siatki pt „Polska Koalicja Social Watch”, która to z kolei jest kierowana przez „Koalicję Karat” zrzeszającą różne szemrane organizacje z 25 krajów i stale monitorującą i lobbującą za tym aby tolerastia, pederastia – genderyzm i multikulti dobrze się rozwijały.
    I przechodzimy do sedna. Przydałoby się systematyzować wiedzę i w jasny, klarowny sposób przedstawiać kto za tym stoi, co to są za fundacje, federacje itd… Jak to się dzieje, że osoby wymagające opieki psychiatrycznej piszą „programy” wdrażane w przedszkolach i miejmy tylko nadzieję, że nie będą wprowadzane obligatoryjnie do placówek oświatowych. Kim wreszcie są Anna Dzierzgowska, Joanna Piotrowska, Ewa Rutkowska, Małgorzata Kot, Anka Grzywacz, Izabela Michaliszyn, Kinga Lohmann, Aleksandra Solik, Małgorzata Księżopolska, Krystyna Kacpura i cały szereg innych osób stojących za tymi wszystkimi inicjatywami. Jakie są źródła finansowania. Trzeba pokazać palcem, wskazać personalnie te wszystkie osoby i przedstawić je szerszej opinii bo jak na razie to wszystko jest zbyt anonimowe. Czytasz, że chcą ci zrobić z syna pedała z córki lesbijkę, ale nie wiesz kto, co i jak. Trzeba po prostu wziąć się za rozpracowywanie tych środowisk w myśl zasady poznaj wroga. Tego mi brakuje, bo jak na razie słyszę że tu chcą wprowadzać to, tam tamto – ale poza tym brakuje usystematyzowanej wiedzy i edukacji społeczeństwa gdzie jest źródło tego wszystkiego i czyimi rękoma dokonuje się ta „rewolucja”?

    I tak poza tematem. Patrzcie jakie hasło przyświeca kampanii bezuprzedzen.org – „Nikt nie rodzi się z uprzedzeniami”. Pierwsze skojarzenie to lewackie / antifiarskie blokady z transparentami „Nikt nie rodzi się faszystą”. Dobre hasło i jak to łatwo odwrócić, bo przecież „Nikt nie rodzi się pedałem, tolerastycznym przygłupem czy lewacką kurwą”. He, he.

  7. Brat Dioskur said

    Brukselskie zboki poganiaja swoich nadwislanskich agentow , zeby ci podkrecili obroty!Brakuje juz Giertycha ,ktory skutecznie uziemil brukselskiego rezydenta wkompowanego w MEN.Dzialal juz ten „koordynator” od 99′ nie tylko ze nie niepokojony przez nikogo ,ale jeszcze kolejne ministry z PiSowskim wlacznie ,pierwsi mu sie na korytarzach ministerstwa klaniali. Dopiero Giertych przeciagnal miotla pod tym bajzlu.Najpierw zablokowal subsydie dla jakichs mlodokomuchow z ktorych najmlodszy byl dobrze po 40-tce a coroczne nagrody ministra dostali od lat pomijani nauczyciele nie legitymujacy sie czerwonym rodowodem i w koncu przeniosl do podziemi wspomnianego juz „doradce”, ktory z ramienia Brukseli kontrolowal postep demoralizowania szkolnej dziatwy.Wrzask jaki podniesli lucyferianie rozszedl sie bez mala po calym swiecie!W Polsce zas najpierw na ulice wylegl ubecki i komuszy pomiot a zaniepokojony Jarkacz wezwal Giertycha na dywanik,przy okazji broniac Gombrowicza jako swiatowej slawy pisarza.Konia z rzedem temu ,kto znajdzie w hol. ksiegarniach chociaz jedna pozycje tego autora.

  8. Dictum said

    „A kto by zgorszył jednego z tych maluczkich, którzy wierzą, temu lepiej by było, by zawiesić na jego szyi kamień młyński, a jego wrzucić do morza”. (Mar. 9,42)

  9. Janek said

    Gorszyciele powinni być karani śmiercią ,a gorszyciele dzieci rozszarpywani przez konie lub nadziewani na pal!!!Oby Bóg sprawił żeby w Polsce do władzy doszli właściwi ludzie a te gnidy co nam wszystko rujnują otrzymały już tutaj na ziemi odpowiednie preludium przed wiecznością!

    Wystarczyłby stryczek… ale i o tym nie możemy nawet marzyć.
    Admin

  10. Juziek said

    @ 9

    Z całą przyjemnością mógłbym wykopywać im stołki z pod nóg!

  11. AlexSailor said

    Ad.9 Admin
    „o tym nie możemy nawet marzyć”

    No bo wszystko zaczyna się od umysłów ludzi.
    To mentalność czyni z człowieka niewolnika, więźnia lub pana, a przynajmniej wolnego człowieka.

    Celem i etapem przeciwdziałanie zboczeniom powinna być ich penalizacja.
    Mniejsze cele nie mają sensu, gdyż są niczym innym niż obroną oblężonej twierdzy, która w końcu musi paść,
    chyba, że oblegający sami zrezygnują.
    Większe cele nie są potrzebna, gdyż są obecnie marne szanse na ich realizację, a dają pretekst do
    radykalnego przeciwdziałania zboczeńców kontrolujących w dużej mierze aparat państwowy.
    Gdy penalizacja zostanie osiągnięta, pozostaje tylko zaostrzenie ścigania i wymiaru kary.

    Niestety, przy następnych wyborach, nikt kandydatów nie będzie pytał o penalizację, bo przecież o tym się głośno
    nie mówi, choćby ze względu na zmniejszenie szans „naszemu” kandydatowi.
    A wiecie, rozumiecie, przecież on nie może jasno określić się publicznie.

  12. Nikt jakoś nie wpomniał o jednej bardzo ważnej przyczynie, dzięki której od lat szerzy się chore idee i patologie. Jest nią państwowa, przymusowa edukacja. Gdyby edukację pozostawić w rękach nie-państwowych to moglibysmy spać spokojnie. Nasze dzieci posłalibyśmy do szkół i przedszkoli, w których nauczano by dzieci poglądów zbieżnych z naszymi. A tak jesteśmy zmuszeni pod rygorem kar posyłać dzieci do placówek, w których o programie decyduje państwo już dawno opanowane przez chore elementy.

  13. Marucha said

    Re 12:
    Panie Tomku, winna nie jest „państwowa” edukacja – tylko kurwy, jakie ją mają w rękach.
    Rozumiem, że Pan by zlikwidował państwową edukację.
    Lepiej od razu zlikwidować całą Polskę, bo mało co w niej dobrze działa. Ani sądy, ani policja, ani wojsko, ani służba zdrowia, ani media etc. etc.

    PS
    Jak rozumiem, Pan zdaniem prywatne szkolnictwo rozwiązało by problem. Jest to wielkie G-prawda. Wystarczy popatrzeć na poziom ogromnej większości szkół prywatnych – oraz co za ludzie są z reguły ich właścicielami,

  14. 25godzina said

    @Marucha (13) Od grudnia 2009 Polski nie ma, ale nikt tego głośno nie powie bo zniknąłby pretekst do ograbiania tubylców pod pretekstem zbierania podatków, które się potem rozkrada. Z 85-90% obciążeniami podatkowymi to nikt kto sie dobrze rządzi nie potrzebuje pożyczek, bo na wszystko ma. A tu tak jest? Gdzie sa pieniądze? na co idą pożyczki?

    Lepiej już zlikwidować te wszystkie atrapy w tym tzw państwowe szkolnictwo i wprowadzić całkowicie „wolną amerykankę” w tej dziedzinie, bo dzięki temu w ogóle będzie miała szansę gdzieś przetrwać choćby idea polskości i może się gdzieś indziej jeszcze odrodzi. Bo tutaj w nadwiślańskiej prowizji UE, przedmieściach Berlina, Meksyku Europy, Judeopolonii na pewno nie.

  15. Ad 13

    Jak zwykle gadanie w stylu „socjalizm jest dobry, tylko ludzie nieodpowiedni”.
    Dużo wcześniej argumentowałem, że przymusowe państwowe szkolnictwo to chory pomysł. Polecam po raz n-ty lekturę:

    http://www.konserwatyzm.pl/artykul/4255/panstwowe-szkolnictwo—chory-twor-protestantyzmu

    Polska jako kraj dzięki Bogu istnieje, gdyż póki co, faktem jest, że mamy zwarty obszar zamieszkany przez ludzi o polskich korzeniach i języku kultywujących dość istotne tradycje, charakterystyczne dla naszego narodu.

    Obecnie istniejące państwo mieniące się polskim – III RP powinno jak najszybciej zniknąć, gdyż dla przetrwania narodu jego istnienie jest gorsze niż działalność wrogich nam państw ościennych – dość przytoczyć fakt oczywisty – nawet w polakożerczych Niemczech ludzie płacą niższe podatki i na więcej ich stać. Stąd dość ciekawe zjawisko – osadnictwo polskie we wschodnich landach Niemiec.

    Gdyby nie istniało obecnie państwowe, przymusowe szkolnictwo finansowane z przymusowych podatków to przytaczając tok myślenia prof. Konecznego z w/w artykułu jakieś dziwne i chore idee typu gender, homofilia czy filosemityzm nie miałyby szans na rozpowszechnienie. Kto chciałby, żeby jego dzieci miały do głowy wkładane idiotyzmy typu – pedaly i lesbijki to normalni ludzie, Żydzi to nasi przyjaciele i lepsi ludzie, tudzież – przyjemność seksualna to cel życia czlowieka. Siłą rzeczy mając wybór zapisałbym dziecko do przedszkola czy szkoły uczącej światopoglądu zbieżnego z moim i zamiast jak obecnie robić awanturę dyrektorce przedszkola o świętowanie Haloween po prostu przepisałbym dziecko do innego, gdzie zamiast tego pogańsko-satanistycznego święta robiono by ku uciesze dzieciaków marsz Wszystkich Świetych.

    G-o prawda (prawie jak zawsze) to gadanie Pana Gajowego. Nie tylko szkoły prywatne są denne. Ile beznadziejnych mamy szkół państwowych? Przy obecnym systemie edukacji, gdzie państwo kontroluje i narzuca formy i treści nauczania trudno o dobrą edukację. Pomimo tego i tak są szkoły dobre – niepaństwowe np. moja koleżanka ze szkoły podstawowej ukończyła liceum z internatem prowadzone przez siostry zakonne – dziś jest wziętym lekarzem pediatrą, choć w jej rodzinie lekarzy brak.

    Sprawa najwazniejsza – różnica pomiędzy Panem Gajowym a mną i mnie podobnym polega na tym, że ja jestem obrońcą „ancient regime” i to jest dla mnie tradycja. Dla Pana Gajowego tradycją jest nowożytne rozumienie spraw min. roli państwa. Ja uważam, że państwo ma kompetencje wyłącznie w sferze polis. Pan Gajowy zgodnie z nowożytnymi poglądami broni twierdzenia, że państwo ma kompetencje także w sferze oikos. Wyjaśnienie pojęć poniżej:

    http://www.dystrybucjonizm.pl/magdalena-zietek-ekonomia-etyka-cnot-dobrobyt/

    Rozwijając koncepcje Arystotelesa uważam za Bastiatem, że każdy człowiek ma trzy przyrodzone, nadane mu przez Pana Boga prawa:

    1. Prawo do życia,
    2. Prawo do wolności,
    3. Prawo do własności,

    Idąc dalej sensem istnienia każdej władzy, rządu, państwa jest tylko i aż ochrona w/w praw. Wszystko inne diabli nadali, a państwowe, przymusowe szkolnictwo w w/w definicji jakoś się nie mieści.

    A Pan Gajowy podobnie jak lewusy upiera się przy innej roli państwa.

    Bez obrazy – ku rozwadze napisałem!

  16. Ad 14

    Gratuluję doskonałej wypowiedzi, która udowadnia, że zdrowy rozsądek w narodzie jeszcze nie zaginął!

    Pośpieszył się Pan z gratulacjami, nie zrozumiawszy wypowiedzi rozmówcy – admin

  17. 25godzina said

    @Tomak-Kolajarz (17) Żeby było jasne, wolałbym żeby istniało polskie państwo, żeby to państwo było wyrazem ambicji i tożsamości narodu polskiego, żeby m.in. organizowało i nadzorowało edukację… ale nie widzę na to żadnych szans. Obecnie można jedynie pójść „do lasu” i czekać na odpowiedni moment.

  18. Ad 18

    No cóż zakorzeniona w czasach nowożytnych mentalność niewolnika czy też chłopa pańszczyźnianego jest silna.
    Ja tam wolę, żeby państwo polskie istniało i zajęło się ochroną życia, wolności i własności Polaków, to i tak jest bardzo poważne zadanie, więc po cóż inne. Nota bene kiedy Polska wg słów angielskiego autora była czwartym w dziejach co do ważności imperium jakoś nie było państwowej, przymusowej edukacji. Przypominam, że dość szybko po stworzeniu w Polsce państwowego przymusowego szkolnictwa (KEN) nasze państwo upadło.

    Rewelacyjne odkrycie związków przyczynowo-skutkowych. Polska upadła z powodu wprowadzenia edukacji.
    Inne państwa jakoś nie upadły…
    Admin

  19. 25godzina said

    @Tomek-Kolejarz(19) Tak, upadła ale dlatego że została zatruta idea polskości, czyli samo źródło. Jeśli naród chce nie tylko przetrwać, ale też stawić czoła wrogom i się rozwijać musi być zorganizowany w silny organizm państwowy. Organizm, który zdefiniuje i ochroni tożsamość narodową, który stworzy warunki do jej rozwoju.

    Obecnie nie ma wyboru „mieć czy nie mieć państwo”, tylko jest pytanie jak zrzucić obce, zakamuflowane pod polskimi szyldami kajdany – a można to wg mnie zrobić tylko w jeden sposób (mówię o rozwiązaniach pokojowych): pozbawić tych co to pseudopolskie państwo tworzą pieniędzy i możliwości wpływu na ludzi.

  20. Marucha said

    Panie Tomek-Kolejarz,
    Finlandia ma wyłącznie szkoły państwowe i najlepszy bodaj na świecie system szkolnictwa.,
    Nie jest istotne, prywatne czy państwowe – ważni są ludzie, Zarówno w szkolnictwie, jak i w lecznictwie, czy przedsiębiorczości. Przykładów jest od cholery i trochę.

    Ale chyba nie ma co dalej tłumaczyć.
    Panu państwo nie jest do niczego potrzebne i należy je zlikwidować. Nie wiadomo, co będzie w zamian, Pewnie dzikie hordy grasujące po całym kraju, Albo , kurwa, „niewidzialna ręka”, która wszystko sama ułoży.

    Pańska wizja likwidacji Państwa zresztą się spełnia. Niewiele Polski już zostało i każda kurwa i złodziej bezkarnie może ją grabić, zniewalać mieszkańców, odmóżdżać ich, obce siły bezkarnie działają na terenie Polski itd.

  21. 25godzina said

    @Tomek-Kolejarz (c.d) Poza tym nie można porównywać czasów KEN do współczesności. Jeśli dzisiaj każdy ksiądz może odprawiać „swoją” Mszę, pieprzyć nt teologiczne co mu się tylko zechce to czy szkolnictwo oparte o taką atrapę Kościoła (parafie) byłoby lepsze? Nie, nie byłoby. Druga sprawa – jaka część narodu była w XVIII gramotna? Trzecia – gdzie uczuli się (studiowali) ci o największym potencjale kulturowym i intelektualnym?

    To są wszystko bajki. TYLKO szkolnictwo państwowe o hierarchicznej strukturze na której szczycie stoi minister edukacji i ma bardzo dużą swobodę działania.

  22. przemądrzałe bydlę said

    Szkolnictwo państwowe może sobie istnieć, pod warunkiem, że nie będzie obowiązku posyłania dzieci do niego i rodzice, którzy wybiorą dla swoich dzieci nauczanie domowe (zwalczane w USA przez Żydów) lub nauczanie w szkole prywatnej, będą płacić odpowiednio mniejsze podatki. I sprawa rozwiązana.
    Poza tym nie może być czegoś takiego, jak ustawowy obowiązek szkolny i jakieś represje na rodzicach za nieposyłanie własnych dzieci do szkoły, tak jak ma to miejsce obecnie. Jeśli np. rodzice zdecydują, żeby wychowywać swoje dzieci na analfabetów, to powinni mieć do tego prawo, bo dzieci muszą należeć do rodziców, a nie do państwa.

  23. przemądrzałe bydlę said

    Temat został ostatnio poruszony na legitymizm.org przez prof. Bartyzela, który podlinkował też wypowiedź (z którą się zgodził) w tej kwestii autorstwa G. Brauna.
    Pierwszy ze wspomnianych napisał tak:

    „Warto zacząć od zastrzeżenia, że kwestię kanonu „lektur obowiązkowych” będziemy tu rozważać w oderwaniu – a przynajmniej bez koniecznego związku – od administracyjnie ustalanych list lekturowych w zetatyzowanym i zglajchszaltowanym systemie szkolnictwa zwanego publicznym, a to z powodów, które znakomicie i z pewnym naddatkiem ekspresji wyłożył już w swojej odpowiedzi p. Grzegorz Braun. Moja odpowiedź będzie przeto odnosiła się do pewnego modelu idealnego „rzeźbienia dusz” młodych Polek i Polaków za pomocą treści i form zawartych w odpowiednio dobranych do tego celu lekturach, jaką zaś metodą będzie się to odbywało: edukacji domowej, szkolnictwa prywatnego, samorządowego lub państwowego, a nawet – czemu nie? – swego rodzaju „grup inicjacyjnych” czy kół samokształceniowych (tak przecież pod zaborami rosyjskim i pruskim poznawano ojczysty kanon literacki), jest rzeczą zgoła wtórną”.
    http://www.legitymizm.org/lektury-obowiazkowe

    A drugi napisał tak:
    „Zapytany przez Sz. Redakcję – w związku z protestami przeciw usuwaniu polskiej klasyki z listy lektur szkolnych – co sądzę o tej akcji i kontr-akcji, i jakie są moje własne belferskie preferencje, odpowiem, że mamy tu w istocie dwa różnego kalibru problemy. Problem układania przez Ministerstwo Edukacji takich, czy innych „list lektur”, czy „programów nauczania” jest problemem wtórnym – nie bagatelnym bynajmniej, ale wtórnym. Problemem podstawowym i prymarnym jest SAMO ISTNIENIE centralnego urzędu, który kontynuuje złowrogie, antykatolickie i antypolskie dzieło podjęte ćwierć tysiąca lat temu przez Komisję Edukacji Narodowej.
    Wszakże głównym zadaniem, jakie w XVIII wieku stawiali sobie twórcy KEN, było właśnie wyrwanie dzieci i młodzieży spod wpływu Kościoła (alias „klechów”) i walka z polską tradycją (alias „sarmackim obskurantyzmem”) – Potoccy, Kołłątaj et consortes nigdy tego nie ukrywali (patrz choćby np.: „Walka o nauczycieli świeckich w dobie KEN” K. Mrozowskiej) – głównym ich zmartwieniem był ciągły niedostatek świeckich „zetempowców”, którymi mogliby obsadzać katedry szkolne i akademickie, rugując przede wszystkim znienawidzonych jezuitów. Kto sądzi, że dopiero w XX wieku orędownicy rewolucji światowej wpadli na pomysł „marszu przez instytucje”, niech zwróci uwagę na kariery luminarzy tamtej epoki.
    Na domiar złego, system KEN był nie tylko narzędziem walki ideologicznej i duchowej – jego wdrożenie stanowiło również pierwszy wielki krok w otchłań etatyzmu. Była bowiem KEN pierwszą w dziejach Polski tak rozległą i kosztowną biurokracją państwową. Dzieło rewolucyjnej transformacji polskich serc i umysłów podjęte zostało na dobre właśnie tam, w XVIII wieku – dzięki upaństwowieniu edukacji (KEN), kultury (vide: „obiady czwartkowe”, Teatr Narodowy etc.) państwo zyskało nieznane wcześniej instrumenty masowej transmisji propagandowej, które nb jak ulał pasowały później do celów, jakie wytyczały rządy zaborcze.
    Scentralizowany system edukacji uczy bowiem przede wszystkim lojalności względem samego systemu.
    Szkoła programowana przez władzę samym swoim istnieniem propaguje przede wszystkim konstytutywny dla nie-świadomości inteligenckiej zestaw przesądów: DEMOKRATYZM (w sferze ustrojowej), ETATYZM (w sferze gospodarczej), MODERNIZM (w sferze religijnej), INDYFERENTYZM (w sferze moralnej, stąd fetysze pochodne: pacyfizmu, tolerantyzmu etc.) i JUDEOIDEALIZM (w odróżnieniu od postulowanego przez niżej podpisanego judeorealizmu). Jest więc szkolnictwo państwowe, nie bójmy się tego słowa, MASONERIĄ DLA NIELETNICH – nie agitując dziś w sposób bezpośredni np. do wstąpienia do jakiegoś Komsomołu, Hitlerjugend, czy innego ZMP – zadowala się ona inicjacyjnym okaleczeniem świadomości i duchowości młodego człowieka, neutralizuje go i konformizuje, czyniąc organicznie niezdolnym do jasnego rozpoznania najwspanialszych skarbów i najpoważniejszych zagrożeń cywilizacyjnych.
    Tu z reguły żachnie się zawsze prawowierny polski inteligent i wyliczać zacznie pożytki, jakie mimo wszystko czerpał, jak mu się zdaje, z istnienia tego systemu. Na to odpowiadam, że to wszystko efekty uboczne: rzetelna wiedza i godziwe wychowanie, jeśli tu i ówdzie oferowane są przez państwową szkołę, to po prostu dlatego, że dobrych ludzi wciąż nie brak – i każdy z nas spotkał na pewno na swojej drodze niejednego dobrego nauczyciela. Ale cokolwiek zdołali oni zdziałać dla naszego dobra – udało im się to nie dzięki istnieniu ww. systemu, lecz pomimo. Odpieranie standardowych, kompletnie fałszywych zarzutów (że np. jeśli edukacja nie będzie państwowa, to „tylko dla bogatych”) i całkowicie chybionych argumentów (że jednak np. państwowej edukacji w II RP „zawdzięczamy patriotyczną formację pokolenia wojennego”, a za PRL „jednak zlikwidowano analfabetyzm”) itd. itp. – zostawię na inną okazję. Zwracam tylko uwagę, że utrzymywanie quasi-monopolu edukacyjnego państwa bynajmniej nie zabezpiecza interesów narodowych – jak się zdaje wychowanym w duchu KEN patriotom-etatystom. Właśnie tak długo, jak długo istnieje centralny rozdzielnik normy edukacyjnej, tak długo można jedną kretyńską decyzją administracyjną wywołać nieobliczalnie katastrofalne skutki – i to za jednym zamachem na obszarze całego kraju, i zapewne na pokolenia. A przecież gdyby nie ten kołłątajowsko-stalinowski system transmisji propagandowej (patrz: „kuratoria oświaty”) i państwowa kartelizacja szkolnictwa wyższego (patrz: „komisje akredytacyjne”), działający pod rygorem urzędowym, nie byłoby w niczyjej mocy nakłonić wszystkich na raz nauczycieli i dyrektorów szkół w całym kraju do zaakceptowania tak jawnie antypolskiej dyrektywy. Tak sądzę – bo nie będąc socjalistą po prostu wierzę w ludzi, a w Polaków w szczególności.
    Z całym szacunkiem zatem dla tych wszystkich, którzy w tych dniach dzielnie stają w obronie Mickiewicza, Sienkiewicza i wszystkich naszych narodowych świętości, biorąc udział w demonstracjach, pikietach i innych protestach przeciwko decyzjom MEN – to jednak, obawiam się, pewne nieporozumienie. Z szacunkiem – bowiem, jak przypuszczam, wśród protestujących przeważają świadomi patrioci, którym idzie o zachowanie tradycji narodowej i bytu państwowego. Ale jednocześnie jednak nieporozumienie – bo, jak przypuszczam, większość z nich błędnie mniema, że błąd tkwi w partykularnych decyzjach („zły” dobór lektur) i poszczególnych personaliach („zły” minister i jego „źli” urzędnicy) – a nie, jak to starałem się telegraficznie zasygnalizowć wyżej, w samym systemie, którego koroną jest ów centralny urząd. Nie wystarczy wymienić w nim „złych” na „dobrych” (bo zapewne „naszych” w odróżnieniu od „nienaszych”), jak nie da się wygrać walki ze śmiertelną chorobą podejmując doraźne leczenie objawowe – w tym przypadku: nie da się odwojować Polski staczając może nawet niejedną wygraną potyczkę o kosmetyczne szczegóły, ale nie atakując przy tym frontalnie ww. pryncypiów. Bo to, z czym mamy do czynienia, to nie żaden błąd – ale logiczna konsekwencja; nie eksces – a norma; nie kryzys – a rezultat.
    Reasumując: oburzanie się na MEN, że wynaradawia polską młodzież (a przeczytałem, że niektórzy tam w Krakowie „są oburzeni”), jest podobnym nieporozumieniem, jak byłoby nim np. oburzanie się na dyrekcję kołchozu, że krowy w nim dają mniej mleka, a ludzie więcej piją, niż w wolnym świecie; albo oburzanie się na gauleitera Fischera za nędzny repertuar teatrzyków w okupowanej Warszawie. Bo podobnie jak kołchozy są od tego, by upadlały ludzi, a okupanci od tego, by nas wynaradawiać – tak i Ministerstwo Edukacji jest od dbania o to, by młodzi Polacy nie rozumieli i nie cenili tego, kim są i skąd się wywodzą, by od dziecka wdrażali się do respektowania aktualnej polit-poprawności, by nie byli zdolni stanąć na przeszkodzie budowie Nowego Wspaniałego Świata.
    Co uznałem za konieczne oświadczyć – by nie ryzykować zgorszenia, jakie mogłoby wyniknąć, gdybym od razu przystąpił do odpowiedzi na postawione przez Sz. Redakcję pytanie o moją prywatną „listę lektur” – mógłby wówczas ktoś utwierdzić się w fatalnym błędzie, że mianowicie wystarczy przywrócić pod strzechy pana Kmicica z panem Soplicą i przegonić Babę Jagę z MEN – a już będzie Polska „od pierwszego”. Niestety – nie obejdzie się bez kompletnej kontrrewolucji. Z pewnością więc warto piętnować antynarodową działalność aktualnego reżimu warszawskiego na odcinku edukacji, ale z pełną świadomością, że tego się nie da naprawić – to trzeba w całości obalić”.
    http://www.pch24.pl/w-sprawie-lektur-obowiazkowych,17929,i.html

  24. 25godzina said

    @Przemądrzałe bydlę – Lubię Brauna, ale tak jak pisałem Tomkowi-Kolejarzowi, zestawianie czasów sprzed III wieków z tym co jest teraz i przekonywanie, że ludzie sobie sami zorganizują szkoły to utopia, kolejna po utopii wolnorynkowej w którą Braun wierzy.

    Braunowi i Bartyzelowi poleciłbym wzięcie się do roboty i zorganizowanie jakiejś szkoły czy w ogóle zorganizowali czegokolwiek, co będzie angażować powiedzmy więcej niż 100 osób. To można zrobić TYLKO w jeden sposób – wydajać polecenia i egzekwując ich wykonanie. Hierarchia.

  25. przemądrzałe bydlę said

    @25godzina
    Napisałem wyraźnie swoje zdanie – szkolnictwo państwowe może sobie istnieć, ale jak ktoś nie chce z niego korzystać i kształcić swoje dzieci we własnym zakresie (lub nie kształcić ich wcale), to powinien mieć takie prawo i płacić odpowiednio niższe podatki (skoro z państwowego szkolnictwa nie korzysta). I tyle.

  26. 25godzina said

    @26 Tak, zabrać do innej szkoły czy uczyć w domu by mogli ale nie kształcić już nie.

  27. przemądrzałe bydlę said

    @25godzina
    „ale nie kształcić już nie”

    A to niby dlaczego? I jakim prawem chce Pan decydować o losie nie swoich dzieci?

  28. Rysio said

    re 25. „…………że ludzie sobie sami zorganizują szkoły to utopia,………”

    Całkowicie się z tobą zgadzam 25godzina.

    Goje nigdy sami sobie nie zorganizują szkoły – masz 100% rację – to utopia.

    Do zorganizowania gojom szkoły zawsze będzie potrzebny ŻYD

    🙂 🙂 🙂

  29. Rysio said

    A czy ja mógłbym chcieć aby edukacja była całkowicie dobrowolna i aby moje dzieci nie umiały ani czytać ani pisać?

    Nie – admin

  30. Easy Rider said

    @Tomek-Kolejarz

    Dywagacje „państwowe czy prywatne” mają sens na poziomie dyskusji akademickich. Na poziomie globalizmu, taki problem w ogóle nie istnieje. Proszę zauważyć, że John Perkins działał jako economic hitmen w interesie rządu USA, ale jako przedstawiciel firmy „prywatnej”.

    Przejdźmy teraz do tematu szkolnictwa. Załóżmy hipotetycznie, że całe szkolnictwo w Polsce przechodzi w ręce prywatne i pomińmy w tym momencie kwestię możliwości finansowych rodziców dzieci uczęszczających do takich szkół. Wtedy robi się z tego duży biznes, który w końcu przejmuje jedna lub kilka globalistycznych firm. Czy tego rodzaju „prywatne” firmy nie będą realizować programu NWO, z tym całym genderowym ścierwem, likwidacją patriotycznych lektur i nauki historii? Podobnie, jak dzisiaj „prywatne” media – wszystkie zgodnie, „jak za panią matką” powtarzają wszelkie żydoglobalistyczne kłamstwa, które leżą w interesie NWO – jakoś dziwnie podobnie, jak kiedyś w obozie sowieckim, opatrywały komentarzami wszystko, co TASS jej podpowiedział.

    Tak więc, cóż da zamiana zarządzającej szkolnictwem jednej marionetki NWO – rządowej na inną, „prywatną”? Problem nie leży bowiem w kwestii własności kapitałowej, lecz narodowej.

    P.S. Cudzysłów na określeniu firm „prywatnych” dlatego, że ich właścicielem (a przynajmniej dysponentem) tak naprawdę jest rząd światowy.

  31. 25godzina said

    @28 Prawem zdrowego rozsądku, i nie tylko o losie cudzych dzieci ale też o losie cudzych rodziców, których dzieci-analfabeci by prędzej czy później podrosły i zrozumiały co ich rodzice im zrobili.

  32. 25godzina said

    @29 Zdanie wyrwane z kontekstu.

  33. 25godzina said

    @31 Tym bardziej ze „państwowe” to prywatne, tyle że należące do wielu właścicieli.

  34. przemądrzałe bydlę said

    @32
    „Prawem zdrowego rozsądku, i nie tylko o losie cudzych dzieci ale też o losie cudzych rodziców, których dzieci-analfabeci by prędzej czy później podrosły i zrozumiały co ich rodzice im zrobili.”

    Jedyne prawo zdrowego rozsądku mówi mi, że dzieci należą do rodziców i jakiekolwiek odbieranie rodzicom choćby małej części ich praw rodzicielskich to zbrodnia.
    Po drugie, aby wyegzekwować od rodziców obowiązek edukowania dzieci, państwo będzie musiało po pierwsze stworzyć aparat inwigilacji rodzin (bo inaczej skąd będzie wiedziało, czy rodzice nie kształcą dzieci np. w domu czy szkole prywatnej?), a po drugie aparat represjonowania rodziców:
    a) kary pieniężne (jak teraz za nieszczepienie dzieci), czyli pauperyzacja rodziców, a gdy nie mają pieniędzy lub uchylają się od płacenia, zamiana kary pieniężnej na więzienie, czyli de facto rozbijanie rodzin;
    b) kary więzienia od razu;
    c) odebranie rodzicom dzieci;

    Innej możliwości nie ma.

  35. Easy Rider said

    Ad 36.

    … jakim trzeba być durniem aby uwierzyć komuchom, że własność może być wspólna.

    A co ze spółkami akcyjnymi, w których własność też jest wspólna, a których nie wymyśliły komuchy?

  36. przemądrzałe bydlę said

    Skrajny przykład analfabetyzmu podałem na potrzeby rozbudzenia dyskusji (widać niepotrzebnie, bo temat zszedł na analfabetyzm, a nie o to mi chodziło). Ja osobiście umiałem czytać już w wieku 5 lat (rodzice mnie nauczyli), zanim poszedłem do 1 klasy szkoły podstawowej (i nie byłem żadnym wyjątkiem). W rzeczywistości dyskusja idzie o to, do kogo należą dzieci i czy można rodzicom, choćby w małym stopniu, odebrać prawa rodzicielskie, bo coś tam… (choćby odbierający te prawa miał najszlachetniejsze intencje).

  37. przemądrzałe bydlę said

    Dorzucam jeszcze link z artykułem Jana Cyraniaka:
    http://www.konserwatyzm.pl/artykul/10821/adam-danek-lub-tradycjonalizm—wybor-nalezy-do-ciebie

  38. Rysio said

    re 39. Właścicielem spółki akcyjnej jest ten kto ma 51% akcji.

    Fakt, że czasami jest to 2, 3 a nawet 4 eskimosów.

    😉

    Reszta drobnicy, której może być nawet i kilkadziesiąt tysięcy, absolutnie się nie liczy.

    Oczywiście to tej drobnicy cały czas te główne rekiny wmawiają, że są współwłaścielami.

    Buuuuuuuuuuuhahaha!

    🙂

  39. Rysio said

    Przemądrzałe Bydlę i co z tego, że umiałeś czytać już w wieku 5 lat?

    Dżyngis-chanowi TOTALNEMU ANALFABECIE nigdy nie dorównasz.

    🙂

    Panie Rysiu, Pan naprawdę nie musi po raz N-ty udowadniać, iż się z głupim na rozumy pozamieniał.
    My to już wiemy.
    Admin

  40. Marucha said

    RE 38:
    Noo, Rysio dostrzegł wreszcie to, co mu kładłem w głowę od wielu lat: NIE MA FIRM PRYWATNYCH (poza jakąś zupełną drobnicą).
    Są albo państwowe, albo banksterskie.
    W zasadzie niczym się nie różnią – może tym, że państwo jest mniej efektywne w okradaniu, niż Rotszyldy,

  41. Fran SA said

    Ad.28
    Rysio
    „Do zorganizowania gojom szkoly zawsze bedzie potrzebny ZYD”

    Rysiowa wiedza jest dosc fragmentaryczna i niezupelnie uporzadkowana.
    Jesli wierzyc w holywoodzkie basnie, ze wspolczesne zydostwo pochodzi od hebrajskich plemion, to akurat Hebrajczycy byli JEDYNYM wyjatkiem w calym antycznym swiecie, ktorzy nie mieli zadnego systemu edukacji, a ktorym tak cieszyl sie swiat antyczny: Ateny, Persja, Sparta, Egipt, Babilon, Hetyci, Indie, Chiny itp.
    W bardzo ciekawej ksiazce prof. E.B. Castle’a: „Ancient education and Today” – Penguin Books, Suffolk, 1961 – angielski wykladowca historii – tak opisuje hebrajski sposob myslenia:

    ‚Najwiekszym osiagnieciem rozwoju mysli hebrajskiej byla nie swiadomosc wlasnej wartosci ludzkich osiagniec w tworzeniu, uzbrojeniu, sztuce, czy filozofii – ale w niewolniczej swiadomosci pojecia grzechu i narodowej katastrofy’. (od ‚niewoli’ egipskiej, babilonskiej, walk z Grekami po holokaust…)

    Hebrajczycy bardzo opierali sie wplywom humanizmu greckiego i wplywom rozwinietych kultur Bliskiego Wschodu.
    I dopiero w pierwszym wieku ery chrzescijanskiej powstaly pierwsze szkoly hebrajskie.
    I wlasciwie ta edukacja ograniczala sie wylacznie do instrukcji religijnych raczej niz do nauczania ogolnej wiedzy pisania, czytania czy literatury.
    Dlatego nigdy nie rozwinal sie jakis specyficzny styl w sztuce, architekturze, ba nawet literaturze, ktore mozemy nazwac charakterystycznymi dla hebrajskich plemion.

    ‚There were no elementary schools in Palestine in Old Testament; the word ‚school’ is not mentioned in the Old Testament and only once in the New, and it refers to a Greek school’.
    „Perhaps Amos could write”.
    (Nie bylo zadnych elementarnych szkol w Palestynie w Starym Testamencie; slowo ‚szkola’ nie nigdy nie pojawilo sie w Starym Testamencie, a wspomniane jest tylko raz, w Nowym Testamencie i odnosi sie do szkoly greckiej.
    Byc moze, ze Amos (prorok) umial pisac. (p. 164-165)

    ” Until the exile in Babylon the education of children was like that of all primitive people,. Jeremiah gives us a picture of children learning all that seemed to be necessary: ‚The children gather wood, and the fathers kindle the fire, and the women knead the dough… for the wicked purpose of making cakes for the queen of heaven’. This is primitive household education only”.

    ( Az do niewoli babilonskiej, nauczanie dzieci bylo takie jak we wszystkich prymitywnych spoleczenstwach.. Jeremiasz daje nam pewien obraz dzieci, ktore uczyly sie jak zbierac drzewo na opal, ojcowie rozpalali to drzewo, a kobiety rozczynialy ciasto tylko po to, zeby upiec ciastka dla krolowej nieba. To bardzo prymitywna domowa edukacja.)

    Rzeczywiscie, ‚edukacja’ hebrajskich dzieci, przez wieki, odbywala sie glownie w domu i dotyczyla glownie instrukcji z Tora i strachu przed Bogiem.
    ‚Pierwsza zydowska szkola elementarna powstala wtedy gdy zydzi zostali bez panstwa – rozsypani po calym swiecie.
    Od I-go wieku, az po wiek XX-ty zydzi nie stanowili zadnego narodu, a tylko religijna spolecznosc, ktora zachowala pewna tozsamosc. I te tozsamosc wbijala dzieciom do glowy od najwczesniejszych lat.(p. 176)’

    No wiec odpowiadajac na Rysiowe spostrzezenia: istnieje wiecej jak sto tysiecy dowodow, ze zydzi ‚przyswoili’ sobie system edukacji od innych narodow (choc z duzym oporem) co najlepiej widac po plagiatach zydowskich i podrobkach, a takze ukradzionych patentach i materialach naukowych jak np. obrabowanie Tesli, czy prof. Junga, a takze hollywodzkim spojrzeniu na historie swiata.

    A moze Rysio ma racje; Zyd nam zawsze bedzie ‚organizowal’ edukacje, czyli wprowadzal burdel i przekrecanie faktow, jako ze nie maja zydzi tradycji wlasnej edukacji w zadnej praktycznie dziedzinie oprocz mitu samouwielbienia i hasbary..

  42. Dictum said

    ad. 28
    Głupiś Pan, Panie Rysiu.
    Goje znakomicie potrafiliyby (jak kiedyś – w średniowieczu, w pozytywizmie, podczas okupacji) zorganizować wszystko wokół prawdziwej edukacji, gdyby dziś nie byli ogołoceni ze wszystkich środków jednak do tego potrzebnych. To goje zakładali szkoły i uniwersytety, a nie żydy. Żydy mogły jedynie z tego korzystać i korzystali, a potem – wyuczeni i wykształceni – działali na szkodę gojów.

  43. 25godzina said

    @Przemądrzałe bydlę (34)
    >Jedyne prawo zdrowego rozsądku mówi mi, że dzieci należą do rodziców i jakiekolwiek odbieranie rodzicom choćby małej części ich praw rodzicielskich to zbrodnia….

    Czyli rodzice mogą swoje dzieci zabić?

    Pierwsze podstawowe pytanie to czym ma być państwo i jakie ma to państwo być. W państwie katolickim rodzice mają władzę nad dziećmi, ale ta władzę (i autorytet itd itp) mają od Boga i jednocześnie przed nim odpowiadają za t jak wychowują swoje (powierzone im) dzieci. I państwo jest po to, żeby im w tym pomóc. Państwo jest dla narodu, więc nie ma mowy o żadnej inwigilacji i represji.

  44. przemądrzałe bydlę said

    @43
    „Czyli rodzice mogą swoje dzieci zabić?”

    „Wspaniała” argumentacja w stylu: „jeśli się zostawi dzieci rodzicom bez ingerencji państwa, to będą je zabijać”.

    „Pierwsze podstawowe pytanie to czym ma być państwo i jakie ma to państwo być. W państwie katolickim rodzice mają władzę nad dziećmi, ale ta władzę (i autorytet itd itp) mają od Boga i jednocześnie przed nim odpowiadają za t jak wychowują swoje (powierzone im) dzieci. I państwo jest po to, żeby im w tym pomóc.”

    Rozumie Pan różnicę między „pomóc”, a „narzucić”? Pan w ogóle nie rozumie (lub udaje, że nie rozumie) zasady pomocniczości wypływającej z katolickiej nauki społecznej.

    „Państwo jest dla narodu, więc nie ma mowy o żadnej inwigilacji i represji.”

    Napisał Pan, że rodzice nie mają prawa nie edukować swoich dzieci. No to jak chce Pan to wyegzekwować? Siłą rzeczy:
    a) państwo musi się dowiedzieć, którzy rodzice nie edukują swoich dzieci (czyli jest potrzebny aparat inwigilacji);
    b) w jakiś sposób zmusić ich do tego, żeby edukowali (czyli jest potrzebny aparat represji);

  45. Ad 19

    Kolega zupełnie nie zauważa, że istnieje do dnia dzisiejszego wiele (używając terminologii prof. Konecznego) narodów i ludów, które przez całe wieki własnego państwa nie miały. Przykładowe narody: Łotysze, Estończycy, Czesi, Irlandczycy, Walijczycy, Grecy przykładowe ludy – Żydzi, Kurdowie, Ormianie. Co więcej istnieją narody i ludy, które nigdy nie miały własnego państwa i nie mają. Przykłady narodów to Baskowie, Ingrelowie, Karelowie, Serbowie Łużyccy. Przykłady ludów to choćby Cyganie, Eskimosi.

    Zrzucenie jarzma byłoby zupełnie łatwe, gdyby nie nowożytne podejscie do państwa. Jesli przyjąć ideę władzy, która ma tylko i aż za zadanie ochronę życia, wolności i własności swoich poddanych vel obywateli, nie byłoby mozliwym, żeby za państwowe, czyli odebrane nam w podatkach pieniadze pasły się wszelkiego rodzaju cwaniaki pod płaszczykiem ekologizmu, feminizmu gender etc. Czy będąc przy zdrowych zmysłach wyobraża sobie kolega, że w państwie, gdzie podatki idą tylko i wyłącznie na wojsko policję i sądy będzie możliwe szerzenie chorych idei przez jakieś Środy, Senyszynowe, Szczukówny, Urbany czy Michniki?

  46. Fran SA said

    Ad.15
    Tomek-Kolejarz
    Szanowny panie Tomku Kolejarzu
    Edukacja musi byc obowiazkowa, bo taka jest odpowiedzialnosc nawet najprymitywniejszych plemion, ze starsze pokolenie przekazjue cala madrosc plemienna pokoleniu mlodszemu.
    W naszych czasach juz nie wystarczy obdzierac kroliki ze skory i zakladac wnyki; i juz nie wystarczy znajomosc skomplikowanej budowy cepa; i juz nie obronimy sie dzidami czy kopaniem fosy wokol palisady.
    Na przykladzie PRL-u widac bylo golym i nieuzbrojonym okiem, ze polskie budownictwo bylo w stanie zapewnic dach nad glowa wszystkicm obywatelom. A podatki wystarczaly na ksztalcenie dzieci i bezplatne obiady w szkole a takze na sprzet sportowy i boiska szkolne. Treningi byly bezplatne.
    I nasza armia nie byla na posylki dla nafciarzy i hodowcow opium.

    Teraz qrwa niektorzy cwaniacy maja po 12 willi i siedemnascie sraczy w kazdej, podczas gdy tysiace dzieci w Polsce idzie spac o pustym zoladku, o ile ma gdzie spac.
    Nauka stala sie arkanem wiedzy dla kasty kaplanow ; czytaj zlodziei, ktorzy okradaja spoleczenstwo, zeby ich pomiociki mialy za co chodzic do szkoly.
    Niech mnie pan nie denerwuje.
    Jako nauczyciel krakowskiego liceum doskonale pamietam, ze mielismy uczniow z roznych srodowisk, i udalo sie i nam nauczycielom i tym pracowitym dzieciom z gorszych srodowisk, ze pokonczyli nasi uczniowie rozne szkoly zawodowe i wyzsze szkoly i staneli samodzielnie na nogach zarabiajac jako lekarze inzynierowie, spawacze, elektrycy itp.
    Zakladali rodziny i ZMUSZALI wlasne dzieci do chodzenia do szkoly, zeby zapewnic im lepszy start zyciowy.

    Pieprzenie, ze do szkoly chodzi kto chce, jest dobre dla narkomanow i kieszonkowcow, zawodowych zlodziei i oszustow matrymonialnych.
    Tak sie wykolegowali Amerykanie, gdzie kazdy student zanim zacznie studia juz jest zadluzony do konca zycia. Nie musi. Moze handlowac trawka na granicy meksykanskiej albo isc do woja i mordowac w Afganistanie za drobna oplata.
    Amerykanin nie musi umiec budowac mostow, bo juz ma zbudowane; tyle ze kleska Kathriny pokazala, ze mosty i zapory wodne, falochrony sie wala i nie ma kto naprawic, bo jak spiewali kiedys prorocy z ITR-u ‚a szewc robi bomby…’ – a armia walczy na bosaka’
    Tylko taki idiota niedouczony jak Mazowiecki i pare innych ‚specjalow’ nagle bierze sie za ekonomie, o ktorej nie ma pojecia, a prawnicy, oszusci i polonisci biora sie za obliczanie dochodu narodowego.
    Zydostwo uwaza, ze szczescie to trzymac ukradziony pieniadz w obu rekach.
    Zycie nam podpowiada, ze niekoniecznie trzeba byc bogatym, zeby byc szczesliwym. ALe dobrze jest wiedziec – dlaczego. I po to jest szkola. Zeby umiec wydawac tylko to, co sie zarobi. I zeby znac inne przyjemnosci niz poscig za biznesem.
    W spoleczenstwie nie kazdy sie nadaje do biznesu i nie kazdy sie nadaje do pisania poezji.
    Miejsce w spoleczenstwie powinno byc dla kazdego. I tego tez sie trzeba nauczyc.
    Amerykanskie spoleczenstwo cwaniakow i lichwiarzy wykolegowalo caly narod.

    Chyba pan zglupial do reszty przestawiajac wajche nie w te strone co trzeba, bo nie nauczyli w szkole o budowie i dzialaniu semafora.

  47. Gość said

    Re 46
    B. lubię Pana wpisy są rzeczowe i mądre!

  48. Ad 20

    Jak zwykle admin zapomniał wspomnieć o dość istotnych szczegółach dotyczacych szkolnictwa w Finlandii. Jest ono państwowe vel publiczne, ALE … ! W przeciwieństwie do innych systemów państwowego szkolnictwa w Finlandii odpowiednik naszego MEN układa programy szkolne na zasadzie słów- kluczy. O szczegółach programu szkolnego (czyli czego konkretnie nauczą się dzieci i młodzież) decydują wspólnie rodzice, nauczyciele i dyrekcja danej szkoły. Czy to przypomina szkolnictwo polskie, rosyjskie czy amerykańskie, gdzie arbitralnie i centralnie jakiś matoł z ministerstwa ustala, czego i jak ma się uczyć?

    To Pan twierdzi, że mnie państwo jest niepotrzebne. Owszem jest potrzebne, ale tylko i aż do ochrony mojego życia, wolności i własności. Panu w przeciwieństwie do mnie nie przeszkadzałoby, gdyby państwo produkowało tez papier toaletowy lub parówki śniadaniowe. Dla Pana to pewnie jakies strategiczne dziedziny – dla mnie absurd, bo zazwyczaj państwa, które z podatków finansują dobrobyt swoich obywateli to po pierwsze zwiększają biedę, a po drugie nie są w stanie należycie chronic życia, wolności i właśności obywateli, gdyż same ją grabią pod pozorem zapewnienia „darmowej” edukacji, służby zdrowia etc.

    Nastepna kwestia – Pański brak edukacji. Nie dziwi mnie to wcale, bo w państwowych szkołach uczy się o Adamie Smithie czy Dawidzie Ricardo jako o twórcach „ekonomicznego liberalizmu”, podczas gdy myśl wolnosciowa ma dużo starsze i zupełnie inne korzenie. Nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek na forum cytował Smitha, bo najczęściej cytuję Bastiata lub de Tocquevilla, nota bene Smith robił to samo.

    Na razie postępuje nie likwidacja, ale metamorfoza III RP, która być może już oficjalnie stanie się Judeopolonią – państwem ze szlachtą jerozolimską w charakterze elit, bedącym oficjalnym kondominium rosyjsko-niemieckim. Dla mnie to żadna różnica III RP czy coś innego, bo i tak będzie to ukochane przez Pana Gajowego państwo nowożytnego, które zabija, zniewala i okrada swoich poddanych vel obywateli. Pan Gajowy uważa, że państwo może to robić pod warunkiem, że jest „nasze” tzn. rządzone przez ludzi dość przedsoborowych i narodowo-patriotycznych, podczas, gdy dla mnie jako normalnego człowieka i nie-kolektywisty jest to rzeczą nie do pomyślenia.

  49. Fran SA said

    Ad.20
    TomekKolejarz (‚normalny’ czlowiek)
    Zdaje sie ze Tomkowi wylecialo z glowy, ze w Krakowie jeszcze niedawno nauczyciele urzadzili glodowke w ramach protestu przeciwko zakazom nauki historii w szkole.
    Wbrew temu co sie kolejarzowi marzy, rodzice pyskuja i protestuja, ze sie obniza ilosc przedmiotow i zamyka szkoly.
    Jeszcze do tego kolejarz jest nieswiadom, albo celowo wprowadza w blad, ze zarowno rodzice jak i nauczyciele nie bardzo kochaja obecny system nauczania.
    W Polsce zamknieto 6000 szkol. A kolega kolejarz nawija o Finlandii.
    Ostatnie awantury o szescilatkow rozpoczynajacych szkole ulecialy kolejarzowi z glowy.
    I z cala pewnoscia Tomek kolejarz zachwyca sie cenami podrecznikow i zbijaniem pieniedzy na podrecznikach przez mafie podrecznikowa.
    Zestaw podrecznikow kosztuje miesieczne uposazenie rodzica. Pewnie rodzice sa zachwyceni.
    Panie kolejarzu- niech nam pan juz lepiej opowie cos o zwrotnicach…

    bo ja osobiscie nie lubie parowek z Monsanto.

  50. Rysio said

    re 46. „……….Edukacja musi byc obowiazkowa, bo taka jest odpowiedzialnosc nawet najprymitywniejszych plemion, ze starsze pokolenie przekazjue cala madrosc plemienna pokoleniu mlodszemu………..”

    Hehehe – dobre sobie.

    W Polsce edukacja była obowiązkowa bo ją wprowadziła żydokomuna – zaciekli wrogowie Polski i Polaków.

    Zobaczył byś jak szybko byś skończył w pierdlu gdybyś nie wysłał dziecko do komunistyczno-propagandowej szkoły tylk sam mu przekazywał calą mądrość przodków.

    Hitler słusznie zauważył że: „Nie jest ważne jak wy myślicie. Wasze dzieci ukończą nasze szkoły i będą myślały tak jak my tego chcemy.”

    PS A propo – czy w Polsce można robić tz. Home Schooling tzn. nie wysyłać dzieci do szkoły tylko samemu je uczyć w domu.

    W USA pełno tego jest – bardzo dużo różnych zgrupowań, klanów i czego tam jeszcze, które absolutnie nie posyłają swoich dzieci do propagandowych państwowych komuszych szkół publicznych.

  51. Ad 21

    Kolega zapomina, że „historia magistra vitae est”, stąd niechęć do porównań.
    W wieku XVIII spora część narodu była gramotna i to wcale nie ta wykształcona przez KEN. To że Kołłataje i reszta zaczęli zatruwać umysły Polaków wynikało z prostego dość faktu – wprowadzenia w miejsce dobrych szkół prywatnych – przymusowych szkół kontrolowanych przez KEN, czyli państwo. Do czasu istnienia KEN Polaków edukowały np. kolegia oo. jezuitów czy pijarów – naprawdę o wysokim poziomie – dość powiedzieć, ze nawet protestanci wysyłali tam swoje dzieci.

    Następna kwestia – szkolnictwo nie musi być oparte o parafie, czy w ogóle posoborowy Kościół. Rozumiem trochę kolegę, bo państwowa, przymusowa szkoła nie uczyła nigdy programowo myślenia. a czy obecnie szkolnictwa nie można byłoby oprzeć o nauczanie domowe (rozpowszechnione np. w USA, czy Kanadzie, gdzie w sieci rodzice mający mało czasu mogą sami wybrać gotowe i sprawdzone metody i programy takiego nauczania) lub szkoły prowadzone przez stowarzyszenia np. rodziców z danej gminy czy Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im Ks. Piotra Skargi etc. Coś koledze wyobraźni adekwatnej „hic et nunc” brakuje.

    Szkolnictwo z ministrem na czele ma właściwie nieograniczoną swobodę działania i stanowi dowód na prawdziwość jednego z praw Murphego – „jeśli coś może pójść źle to tak będzie”. Duża swoboda działania powoduje, że można nauczać przymusowo rzeczy, które normalni ludzie uważają za złe i tak właśnie się dzieje.

  52. matirani said

    RE50, Rysku, jest mozliwe indywidualne uczenie sie w Polsce. Nie wiem czy juz na poziomie podstwawowki, ale licealnym tak. Mam w rodzinie krnabrnego pyskacza co uczy sie w domu, ma tutora i indywidalnie dobierany program – w Lublinie. To fakt. Teraz czy to mozliwe wszedzie i dla kazdego to juz inna para kaloszóf 😉

  53. Ad 30

    Jeżeli państwo coś kontroluje, to nic dziwnego, że koncesje na telewizję dostają jakieś Polsaty i TVN-y a nie np. tv Trwam, więc nic dziwnego i w innych dziedzinach.

  54. Fran SA said

    ad. 50
    Rysio
    Ja to nawet bardzo lubie jak sa jeszcze tacy, co chwala zlote mysli Hitlera, nawet jak ten bieedak powtarzal to za innym uczonym, niejakim Leninem.
    Rysio nie umie i nie pamieta, ze takie komuchy jak Chiny maja znakomitych pracownikow naukowych, troszke lepszych od amerykanskich i dlatego teraz wielce wyksztalcone pokatnie po domach liberalne i wyzwolone Stany pozyczaja pieniadze od komuchow, bo sami nie potraflili policzyc ile szmalu przesrali nie wiadomo nawet gdzie.
    Osobiscie nie mam nic przeciwko roznym formom nauczania, w tym domowym, ale zarzucenie odpowiedzialnosci za nauczanie dzieci w szkolach jest zwyczajnym kurestwem wobec dzieci, ktore nie maja szansy na domowa edukacje.
    Wszystkie dzieci sa nasze panie Rysiu. I powinny byc tak traktowane.
    Bo z tych naszych dzieci albo wyrosna narkomany i wytatuowana swolocz albo zadbamy o to, ze kazdy kto opuszcza szkole: prywatna, panstwowa czy pokatna ma ten sam dostep i zasob wiedzy.
    I niestety, poziom nauczania spada na wszystkich podatnikow i wszystkie dorosle osoby w spoleczenstwie.
    ‚Lepsza’ i ‚gorsza’ edukacja jest haslem dla snobow, nuworyszow i roznych ‚dilettanti’, ktorym sie zdaje, ze pieniadze wlewaja rozum do glowy.
    To taki Prince William juz dawno powinien dostac Nagrode Nobla za wielkie odkrycia naukowe w dziedzinie np. … parazytologii.

  55. Fran SA said

    Ad.53
    Kolejarz
    Nie wiadomo co lepsze: panstwo czy mafia
    W Usa taki Foxnews nalezy do Rockefellera, a CNN do Sorosa. jeden ch…
    Chyba nie ma lepszej kontroli jak rozliczne PRYWATNE lobby groups i korporacje.

  56. matirani said

    re55 – Soros to tylko cyngiel Krasnychszyldów. Sam nie mysli.

  57. Ad Fran SA

    Koledze radzę poczytać Brauna o zabobonie etatyzmu, bo kolega w nim tkwi. Poza tym kolej to nie tylko zwrotnice i gdyby kolega wcześniej śledził moje wpisy, lub zwrócił uwage na mój awatar to doskonale wiedziałby, ze nie zajmuje sie zwrotnicami, ale siecią trakcyjną, o której kolega zapewne wie niewiele jak o kolei w ogóle. Poza tym szkoły kolejowe jak reszta w tym kraju są tylko i wyłącznie do potłuczenia o kant dupy. Całą wiedzę teoretyczną o funkcjonowaniu kolei średnio rozgarniety człowiek bez trudu znajdzie w sieci. Pracy na kolei tak jak każdej innej można się nauczyć tylko i wyłącznie w praktyce.

    P.S.

    Przed wiekiem XX ochronę przeciwpowodziową Nowego Orleanu zapewniała prywatna firma i dantejskie sceny tak strasznej powodzi nie miały miejsca, choć jak to w tamtych stronach było huragan był niejeden. Dopiero w wieku XX przejęły to państwowe wojska sapersko-inżynieryjne i efekty wszyscy widzieli. Człowieku lecz się z zabobonu kolektywizmu!

  58. Marucha said

    Panom Rysiowi i Tomkowi-Kolejarzowi serdecznie życzę, aby mogli żyć w świecie, wymyślonym przez żydowskie kurwy ekonomiczne.
    Obaj jesteście psychopatami, niezdolnymi zrozumieć wiele uczuć wyższych, które żywią normalni ludzie,

  59. Rysio said

    Ależ Panie Gajowy – przecież obecnie żyjemy w takim świecie.
    A nasze wspólne dzieci przez kogo są kształcone i szczepione?

    A w góle to mnie Gajowy w k u r w i ł tym swoim durnym buraczanym wpisem.

    Zabieram moje zabawki i idę się bawić do innej piaskownicy.

    😦

  60. Rysio said

    Ale tylko na 2 godziny.

    🙂

  61. Rysio said

    re 54. „…….Wszystkie dzieci sa nasze panie Rysiu. I powinny byc tak traktowane……..”

    Naprawdę?! Wszystkie?
    A ja myślałem, że moje dzieci są tylko moje i mojej towarzyszki małżonki.

    😦

    „………Bo z tych naszych dzieci albo wyrosna narkomany i wytatuowana swolocz…”
    A od kiedy to tatuaż jest czymś gorszym od bycia złodziejskim komuchem?

    PS „Nasze dzieci” bardzo szybko przestają być nasze gdy nagle urzędnik widzi to przed nosem. http://weaponsman.com/wp-content/uploads/2012/11/muzzle-end.jpg

    🙂

  62. ad 58

    Właśnie w takim swiecie żyjemy i póki nie powrócą w pełni zasady cywilizacji łacińskiej, nie ma szans na poprawę. Poza Rysiem, mną i kilkoma innymi osobami min. Przemądrzałym Bydlęciem, Ciekiem wszyscy na forum tak naprawdę są gorszymi od lewactwa wrogami ancien regime. Lewactwo przynajmniej się nie kryje z faktem chęci zniszczenia cywilizacji łacińskiej, bo nawet w tekście „Międzynarodówki” mamy słowa „ruszymy z posad bryłę świata”. Natomiast większość forumowiczów z min. adminem i Franem SA na czele to „obrońcy tradycji”, tyle tylko, że zapominają dodać, iż to fałszywa tradycja nie mająca poza werbalnymi deklaracjami niczego wspólnego z cywilizacją łacińską. Kołobłęd w głowach wielu poczynił tak straszliwe spustoszenia, że nawet nie mają pojęcia, iż bronią zasad cywilizacji bizantyjskiej, a nie łacińskiej. Boże broń nas przed taką tradycją i jej obrońcami.

    Zdaje się, że Pan nie ma większego pojęcia, czym była cywilizacja łacińska. Panu myli się ona z libertynizmem.
    Admin

  63. Ad admin

    Jak powiedział Konfucjusz – „gdy zmienia się znaczenie słów – cywilizacja upada”. Pan Gajowy na forum i nie tylko on ma manierę dokładnie taka samą jak lewactwo wszelkiej maści – przekręca znaczenie słów i używa przekręconych słów jako „słowowbijów”. Lewacy nie za bardzo znają prawidłowe znaczenie słów faszyzm i faszysta, ale za to bardzo chętnie wyzywają nimi swoich adwersarzy. Pan Gajowy za bardzo nie odróżnia znaczenia słów liberalizm, libertynizm, libertarianizm, liberał, libertyn, libertarianin, co nie przeszkadza mu używać tych słów jako „słowobijów” na wrogów cywilizacji Pana Gajowego – cywilizacji bizantyjskiej.

    Admin et consortes świetnie toruje drogę lewactwu – używając zmienionego znaczenia słów i broniąc zabobonów takich jak kolektywizm i etatyzm w postaci np. przymusu szkolnego, przymusu ubezpieczeń społecznych.

    Nie ma dla mnie większej różnicy między różnymi odcieniami liberalizmu i szczerze mówiąc, mało mnie obchodzą.
    Liberalizm oznacza bezbożność, upadek moralności i etyki, prawo silniejszego.
    Nie ma na to zgody, Panie Kolejarzu, szermujący słowami „lewactwo” niczym żyd „antysemityzmem”.
    Bo jesteście mentalnymi żydami.
    Admin

  64. Fran SA said

    Ad. 57
    TomekKolejarz
    Uczyl Marcin- Marcina…

    Szafowanie roznymi slowami wyczytanymi w Braunie (zabobon, etatyzm) ma to do siebie, ze zdradza niewiedze, albo brak wiedzy podstawowej.
    Moze jednak Tomek Kolejarz poczyta cos wiecej o etatyzmie i kolektywizacji, i przestanie szafowac pojeciami, ktore nie wie komu przylatac, bo zdaje sie, jemu sie wszystko kojarzy z kolektywizacja kibucu i prawicowym rzadem w Tel Awiwie.

    Ja to nawet lubie czytac takie zwroty i wyrazenia zaczerpniete z ubeckiej propagandy:
    ‚lewactwo roznej masci’, ‚wrogowie ancient regimu’, ‚wrogowie cywilizacji bizantyjskiej’.
    Wielkie slowa i … brak przekazu.
    Przy totalnej amnezji, ze w PRL-u byla jeszcze cywilizacja lacinska.

    Wszyscy u mnie w domu czytali uczony wpis Tomka Kolejarza. Bylo nam wesolo.
    Najbardziej im sie spodobalo, ze ja ‚tkwie w etatyzmie’ i mam sie leczyc z ‚zabobonnego kolektywizmu’.
    Troche mniej im sie spodobala skladania zdania pana Kolejarza, ktory swoimi wywodami udawadnia, ze kolej rzeczywiscie sklada sie z samej zwrotnicy. I do tego o bardzo skomplikowanej budowie.

    🙂 – admin

  65. Ad admin

    Dziękuję Panu, bo po raz kolejny udowadnia Pan swoją porażającą ignorancję, która prowadzi wprost do bycia „pożytecznym idiotą”. Przykładem niech bedzie sprawa uboju rytualnego. Dziś już wiadomo, że Niemcy przeznaczyli na doprowadzenie do zakazu takiego uboju w Polsce 2 mln. euro, z czego faktycznie wydano około 10 % tej kwoty. Pan Gajowy i spora część forumowiczów dołożyła cegiełkę do realizacji niemieckiego planu swoimi wpisami na forum. Najzabawniejszy jest fakt, że zrobiliscie to „w czynie społecznym”, bo pewnie z tych 200.000 euro ani Pan Gajowy, ani inni forumowi emocjonalni a nie racjonalni antysemici nawet eurocenta nie powąchali.

    Wiem doskonale, ze nic nie gorszy tak jak prawda. Jednak bez obrazy – ku przemyśleniu napisałem.

  66. Marucha said

    Re 65:
    Nie chcę tu Pana więcej widzieć, panie Kolejarzu.
    Nie chcę mieć NIC wspólnego z ludźmi, którzy całą złożoność bytu ludzkiego sprowadzają do czynników ekonomicznych, a przy okazji dają się wodzić za nos żydowskim „ekonomistom” opłacanym przez Rotszyldów.
    Jesteście zażydzonymi szczurami.
    A dla mnie ubój rytualny jest barbarzyństwem, niezależnie od tego, co sądzą o nim Niemcy i komu za co płacili. Potrafię myśleć sam.

  67. Ad 64

    Panie Fran SA

    Domyślam się, że zapewne jest pan lub był zawodowo związany z edukacją.o wyrozumiałość. Jesli jestem w błędzie, proszę Otóż wyjasniam szanownemu, że słowo zabobon w znaczeniu w jakim uzywa go min. G. Braun nie jest jego pomysłem. Po raz pierwszy użył go Józef Maria Bocheński w swojej książce „Sto zabobonów”.

    http://www.biblio.ojczyzna.pl/HTML/Bochenski_100-Zabobonow.htm

    Polecam gorąco tę lekturę.

    No cóż stara łacińska paremia głosi „medice cura te ipsum”, w kolegi przypadku winna brzmiec „magister disci te ipsum”.

    Pisze ktoś, kto innym zarzuca etykietowanie, sam pieprząc nieustannie o „lewactwie”, „socjalizmie”, „etatyzmie” itp. – admin

Sorry, the comment form is closed at this time.