Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    UZA o Rosyjscy eksperci będą szukać…
    Wladca o Rosyjscy eksperci będą szukać…
    zen o Rosyjscy eksperci będą szukać…
    ? o Wolne tematy (41 – …
    Voodoosch o Sztuczna inteligencja ma rządz…
    I*** o Sztuczna inteligencja ma rządz…
    Olo o SKANDALICZNE słowa eksperta.…
    I*** o Rosyjscy eksperci będą szukać…
    Cyngiel o Sztuczna inteligencja ma rządz…
    Niedźwiedź o Wolne tematy (41 – …
    revers o Wolne tematy (41 – …
    flathead o Rosyjscy eksperci będą szukać…
    Ale dlaczego? o Rosyjscy eksperci będą szukać…
    Olo o Dlaczego Biden wyprosił spotka…
    Marcin o Wolne tematy (41 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 546 obserwujących.

Ucieczka w marzenia

Posted by Marucha w dniu 2013-11-03 (Niedziela)

Artykuł porusza szczególnie gajowego irytującą cechę Polaków: nie odróżnianie rzeczywistości od marzeń i tzw. pobożnych życzeń.
Admin

Ucieczka w marzenia w swojej istocie polega na nie akceptowaniu rzeczywistości, czyli na ucieczce przed prawdą. Jest to postawa przeciwna wierze katolickiej, która uczy realizmu, a więc trzeźwego spojrzenia na sprawy tego świata.


Człowiek, który wierzy, zamiast marzyć, realizuje wolę Boga i nie skupia się na rzeczach niemożliwych (po ludzku) czy nawet szlachetnych, ale niepotrzebnych w Bożym planie. Nie interpretuje również faktów na swoją modłę, czego następstwem może być tylko frustracja, ponieważ oczekiwania nieuchronnie się nie spełniają.


Ucieczka w marzenia to szukanie pocieszenia i ukojenia bólu w sposób nieuporządkowany. Jest oznaką braku życia ascetycznego i może prowadzić do złego nawyku, który w skrajnych przypadkach staje się kompulsją jak np. erotomania lub mitomania.

Początkiem skutecznego oderwania się od toksycznej ucieczki w marzenia jest nade wszystko zdrowa relacja z Bogiem, czyli przypomnienie sobie kim On jest. Otóż Bóg ogarnia Swoim jestestwem to, co było, jest i będzie. On Sam mówi, że „jest tym, który jest”. Niczego nie otrzymał od kogokolwiek, lecz Sam posiada wszystko i rozdaje tak, jak chce i kiedy chce – nazywamy to Opatrznością Bożą. On daje życie, a przy tym nic z Siebie nie traci. On podtrzymuje przy życiu tych, którym to życie dał i nie pyta ich o zdanie czy opinie, ponieważ On i tylko On jest dawcą życia. Jednocześnie Bóg jest dobry i nigdy się nie myli.

A jaki jest człowiek? Jaka jest o nim prawda? Człowiek posiada rozum i wolę, ale na skutek grzechu pierworodnego obu tym władzom brak doskonałości. Często się zdarza, iż rozum przedstawia woli to, co żadną miarą nie jest rzeczywiście dobrem, lecz ma zbliżony pozór dobra, a wola mimo to stosuje się do tego i czasami ucieka w fantazje i marzenia. Zagubiona dusza rozważa w sobie, jakby to było, gdyby nie było, bo gdyby było, jak ona by chciała, to będzie lepiej a może nawet cudownie…

Jak doszło do rozwoju wady ucieczki w marzenia

Należy być pewnym, że tego typu subtelne zniewolenie duchowe nie dokonuje się w jednej chwili, ale jest powolnym procesem, będącym wynikiem wielu sytuacji, w których dusza sprzeciwiała się łasce Boga. Wola i rozum osłabiane są niejednokrotnie przez fałszywe myśli filozoficzne, które sączone są w umysły ludzkie przez autorytety tego świata od pokoleń, a są nimi liberalizm i modernizm – wszechobecny od ponad 150 lat.

Szatan nie powie człowiekowi wprost, żeby wyparł się Boga i zaczął słuchać swojej pychy i brzucha. Jednak będzie podsuwał pseudo-mądrości, które zmieniają mentalność i wrażliwość duszy na sprawy Boże. I tak zły duch sugeruje, że człowiek rodzi się dobry i że z natury swej dąży do sprawiedliwości i prawdy. A skoro tak, to człowiek pozostawiony w zupełnej swobodzie samemu sobie, na pewno da pierwszeństwo prawdzie przed błędem, a swoje namiętności podda sprawiedliwości. Diabeł podszeptuje wówczas: „Twoje marzenia są szlachetne i dobre. Daj im upust!”.

I oto szlachetne marzenie nadchodzi i serce kołacze i myśl się pojawia: „A gdyby Bóg choć przez chwilę dał mi władzę zmieniania świata? Jak on by pięknie wyglądał… Przecież to oczywiste, że wszyscy by w nim chodzili tylko na Mszę trydencką, a Jezus Chrystus byłby ogłoszony Królem każdego państwa; a Jego imię w pierwszym zdaniu każdej konstytucji na całym świecie!”. A miłosierny Bóg zapyta wówczas: „Chcesz więc zmieniać świat? To musisz nawracać. A wiesz jak to robić?”.

Kolejną treścią jadowitej myśli będzie to, iż skoro wolność jest zdolnością wybierania odpowiednich środków do tego, co zamierzasz, tak że ty, który posiadasz możność wybierania czegoś jednego spośród wielu, panem jesteś swych czynów. Szatan wówczas sugeruje: „Nie ma prawdy wyższej od człowieka, a ty wiesz co dobre! Marzenia to dobry początek i lekarstwo”. Czy sądzisz zatem, że gdybyś był biskupem (oczywiście tradycjonalistą…), to sytuacja by się zmieniła? Bractwo Św. Piusa X nie ma jednego, ale nawet trzech biskupów i zapewniam cię, czytelniku, że ich wolą jest, aby ludzie powrócili do bojaźni Bożej i przyjęli pokornie całościowo depozyt wiary.

Kolejną toksyczną przesłanką dla duszy jest przekonanie, że wiara teologalna (fides) jest zwykłym produktem ludzkiego umysłu, a więc ograniczona przez możliwości tegoż umysłu. Nie ma nic prócz ludzkiej natury, bo wiara to uczucie, którego najskrytszym początkiem jest podświadomość. W konsekwencji Bóg nie jest transcendentny, a więc kimś kto przychodzi do człowieka z zewnątrz. W zasadzie przy takim spojrzeniu Bóg nie jest potrzebny, a zły duch wtóruje i szepcze perfidnie do ucha: „Jesteś samowystarczalny, twoje marzenia dadzą ci szczęście!”.

Ci, którzy poszli tą drogą, wpadli bezpośrednio w sidła herezji modernizmu. Należy więc pamiętać, że świat i media faktycznie bombardują nas tymi podszeptami i my, siłą rzeczy, stajemy się na nie podatni, zwłaszcza gdy opuszczamy gardę i nie czuwamy, aby sugestie naszego ciała i egoizmu nie zapanowały nad naszym rozumem.

Ale zło nie jest nieuleczalne (J 10, 28)

Jak skutecznie walczyć z wadą, która rani nasz umysł? Po pierwsze, wyrzekamy się szatana poprzez przyjęcie chrztu świętego. Po drugie, podejmujemy walkę z wszelkimi pokusami, czyli odważnie praktykujemy to, co Kościół nazywa życiem ascetycznym. W przypadku wady uciekania w marzenia należy zastosować strategię walki we wszystkich sferach życia człowieka, ponieważ w jakimś stopniu schorzała jest sama inteligencja duszy. Ojcowie Kościoła zwracają szczególną uwagę na następujące kluczowe momenty:

  • poskramiać wyobraźnię, gdy zwodzi nas ku próżnej dumie z awansu społecznego,
  • poskramiać smutek powstały w wyniku przykrego wydarzenia,
  • zatopić w modlitwie uwielbienia podrażnienie lub irytację, gdy wspominamy jakieś przykre słowo lub obraz,
  • umartwiać pragnienie przeżywania snów,
  • umartwiać i tłumić każdy objaw niecierpliwości, irytacji i gniewu.

Dobrym przykładem praktycznej walki z taką słabością jest unikanie tworzenia enklaw odcinających się od innych katolików z powodu gwałtowności, czyli zrażania ludzi do siebie. Objawia się to m.in. poprzez brak wyczucia w doborze argumentacji teologicznej.

Pamiętajmy, że liczba kapłanów, którzy przeinaczają Magisterium Kościoła jest tak duża, że zaakceptowanie tak dramatycznej sytuacji stanowi w pierwszej chwili dla wielu ludzi barierę psychologiczną nie do pokonania. Ludziom nie mieści się w głowach, że konferencje episkopatów piorą mózgi katolikom tak, aby ci byli przekonani, że bałwochwalczy kult człowieka jest wykładnią nauki Jezusa Chrystusa. Nie mieli również wątpliwości, że Przełożony Generalny Bractwa Św. Piusa X wie, że ty już wiesz! Więc zdobądź się na samoopanowanie i czyń miłość bliźniego. Pytaj przełożonego, jak najroztropniej działać, aby nie wylać dziecka z kąpielą.

Przypatrz się dokładnie twoim pragnieniom. Poddaj je ocenie rozumu i wiary. Czy nie pragniesz przypadkiem długiego życia zamiast świętego? Przyjemności i dobrego samopoczucia bez żalu i bólu, zwycięstw bez walki, sukcesów bez porażek, gratulacji bez krytyki, spokojnego i wygodnego życia bez jakiegokolwiek krzyża, czyli inaczej mówiąc całkowicie przeciwnego życia aniżeli to, które miał nasz Pan Jezus Chrystus?

Poskramiaj ducha, zakazując mu wszelakiego rodzaju próżnych wyobrażeń, myśli, które są stratą czasu, rozpraszają duszę i odstręczają od pracy najwyższej wagi tylko tobie przeznaczonej. Wypowiadaj się tylko w kwestiach, w których jesteś kompetentny i gdy cię o to proszą. Z tego powodu zwróć uwagę na bardzo istotny szczegół, a mianowicie na fakt, że jesteś owieczką, która nie posiada munus docendi (tzn. delegowanej władzy nauczania od Boga, której towarzyszy łaska święceń). Dlatego nie możesz z impetem wkroczyć do pałaców biskupich i dokonać „świętego zamieszania”, w którym wymusiłbyś odejście dziesiątek, a nawet setek kapłanów okaleczonych herezją modernizmu w imię dobra Kościoła. Zresztą wielu z tych kapłanów nie zrozumiałoby twoich poczynań tak, jak ty byś tego chciał. Przeciwnie! Twoje zmiany personalne utkwiłyby im w pamięci i wyciągnęliby z nich wnioski, jak tylko nastałyby lepsze dla nich czasy…

Zatem niektóre owce, skoro do kurii ich nie wpuszczają, to przez internet „duszpasterzują” i piszą wzniosłe hasła, tropią, skazują i cytują gorliwie świętych apologetów z tak mistrzowską precyzją, że niejeden ksiądz by tak nie zrobił. Tylko proszę zwrócić uwagę na następujący szczegół: czy pytała taka owieczka swojego przełożonego, który ma ex officio władzę nauczania, w jaki sposób mogłaby być rzeczywiście przydatna w nawracaniu innych? Otóż w nieuporządkowanym ferworze można zapomnieć, że o sposobie obrony depozytu wiary decyduje konkretnie przełożony lokalny, który ma rozeznanie sytuacji, a nie świeccy.

I tak trzeba zdać sobie sprawę, że oprócz doraźnej i ulotnej satysfakcji, że ktoś coś słusznego napisał na łączach rutera, niestety, niewiele dobrego z tego wynika. Zniżając się do poziomu emotikonów, do żonglerki słownej, świadczącej o rzekomej erudycji, albo wręcz do wulgarności, ubliża się Bogu, który jest trzykroć święty, bo nie o nas samych mowa, lecz o Panu i Zbawicielu! Gdy chcemy okazać szacunek komuś kto jest dla nas bardzo ważny, czyż nie piszemy do niego własnoręcznie wiecznym piórem na pięknym akrylowym papierze, dbając o kaligrafię i zwroty grzecznościowe? I nie chodzi tutaj o to, że ktoś nie pisze merytorycznie, bo często argument jest merytoryczny, ale o to, że samo pisanie w takich mediach legitymizuje jednocześnie zachowanie innych, czyli niejednokrotnie to, czego nie wypada katolikowi mówić lub nie godzi się robić.

A dalsze konsekwencje takiego postępowania jakie są? Nie ma wątpliwości, że wypowiedzi na forach internetowych są skwapliwie wykorzystywane przez wrogów Kościoła, aby dezinformować, wzmacniając fałszywą opinię o tradycjonalistach, jakoby byli tylko ludźmi zbyt poważnie traktującymi pewną modę na estetykę trydencką.

Nigdy nie przerywaj temu, kto mówi i nie spiesz z odpowiedzią, zanim nie usłysz wywodu do końca. Mów zawsze spokojnie i unikaj gwałtowności lub ucinania rozmowy.

Jeden z praktycznych sposobów walki z tą słabością polega na skupieniu swojego umysłu na nauce języka łacińskiego. Jest to język twojej Matki Kościoła, szlachetny i precyzyjny, przez który przekazywane są od niepamiętnych czasów definicje nieomylne, czyli takie, które są de fide tenenda. Nauka tego języka ćwiczy w cnotach cierpliwości, punktualności i precyzji myślenia. Oczywiście, należy czynić to w chwilach wolnych, czyli wtedy kiedy ma się największą pokusę, żeby tropić w internecie kolejnych zdrajców i hochsztaplerzy świętej liturgii. Taki wolny czas mogą mieć raczej studenci, bo jeżeli jesteś ojcem rodziny, to trudno sobie wyobrazić, że mógłbyś mieć jeszcze czas na tego typu zajęcie, wykonując sumiennie swoje obowiązki stanu, a są nimi wychowanie potomstwa na katolików poprzez swoją obecność w domu, utrzymanie rodziny i poświęcenie czasu współmałżonkowi.

Unikaj takich słów, jak „bardzo”, „nigdy”. Upokarzaj swoją wolę przed wolą Boga i Jego prawem, aby Jemu się podobać, a nie sobie. Dobrą okazją, aby upokarzać swoją wolę, jest poskramianie żądzy, aby wszystko wiedzieć i być uczestnikiem pikantnych wydarzeń, za które osobiście nie ponosi się konsekwencji: „A ten ksiądz to myśli to… I wiem to z bardzo wiarygodnych źródeł…”. A przede wszystkim mieć satysfakcję, że się o tym powiedziało jako pierwszy! Oto dobra okazja, aby poskromić próżną miłość własną i zastanowić się czy oby na pewno takie zachowanie jest dowodem mojego zaangażowania się dla Tradycji.

Gdy cię ktoś upokorzy, nie obgaduj pod nosem, nie szemraj, lecz przyjmij przykrość jako łaskę Boga. To, co czynisz w oschłości, jest doskonalsze od działania w pocieszeniu. Gdy czynię coś tu i teraz, nie muszę robić czegoś innego, zatem nie myślę co było lub co będzie. Poświęcam się więc pracy w chwili teraźniejszej i robię to jak najlepiej potrafię.

Często chcielibyśmy wybrać sobie nasze krzyże. Mieć inny aniżeli ten, który mamy. Chciałoby się nosić krzyż ciężki, z którego jednocześnie biłby blask, a nie nasz, lekki i bezbarwny, który jednak męczy, bo jest długotrwały. Noś swój krzyż, a nie kogoś innego! A opierając się na tych Bożych przesłankach, podejmij się choćby najprostszej pracy, ćwicz się w odpowiedzialności za siebie i innych, a w sposób szczególny wypełniaj swoje obowiązki stanu.

Czyń wedle wskazówek swojego kierownika duchowego, mając zawsze na uwadze najstraszliwszą pokusę, jaka może spotkać gorliwego katolika: jest to przekonanie, że aktualna sytuacja Kościoła jest tak zła, że nie ma już w nim hierarchicznego rządu! Skutkiem takiego myślenia jest przekonanie, że świeccy, zgodnie ze swoim rozeznaniem sytuacji (opierając się na Tradycji czy też objawieniach, więc mylić się nie mogą) powinni robić to, co uważają, że jest najlepszym sposobem ratowania tonącej Łodzi Piotrowej, ale jednocześnie traktując kler wyłącznie jako dostarczycieli sakramentów, bez podporządkowania się im poprzez posłuszeństwo w obawie, że są oni krypto-heretykami, którzy jak tylko będą mogli, doprowadzą nieuchronnie do zniszczenia ich Bożej inicjatywy.

Powstaje pytanie, jak tacy świeccy zareagują, gdy w końcu nastanie czas w którym kolegium biskupów w łączności z papieżem przyjmie w pełni Tradycję katolicką? Gdyby np. katolicki ordynariusz uznał jakąś bogobojną inicjatywę świeckich, w ramach porządkowania chaosu w diecezji za już niepotrzebną, to czy ci świeccy podporządkowaliby się tej decyzji, czy nadal uważaliby, że prawidłowe wypełnianie obowiązków duszpasterskich (czyli apologetyka, prawidłowe przekazywanie depozytu wiary i sankcjonowanie herezji egzekwując kary) przez ordynariusza mianowanego przez papieża, nie jest wystarczającym znakiem od Boga, że jest to Jego wolą?

ks. Sergiusz Orzeszko
http://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/1917

Komentarzy 61 do “Ucieczka w marzenia”

  1. Jan said

    Ucieczkę w marzenia najwidoczniej pokazuje popularność plagi seriali telewizyjnych. Jest bardzo smutnym zjawiskiem popularność i przywiązanie do nich osób starszych. Zamiast czynić duchowe przygotowania do wejścia w bramę życia, karmią się ucieczką od rzeczywistości w wyimaginowany świat.

  2. Psiemislavius said

    Marzeniami kierowali się romantycy, którzy doprowadzili do nieudanych powstań.

  3. Jan said

    Ad 2 Nie tylko marzeniami. Chociaż bezspornie durny romantyzm zawsze owocuje nieszczęściami w życiu indywidualnym i zbiorowym.

  4. Nemo said

    @2

    „Marzeniami kierowali się romantycy, którzy doprowadzili do nieudanych powstań.’

    Oraz tworzyli piękną poezję .

  5. Ad. 4

    To program pt. „Jak zostać świętym?” … Ktoś ma ochotę?

    Już żeście nas o nadstawianiu policzków uczyli…

  6. Juziek said

    Babcie idą najpierw rano do kościoła, a po powrocie pstryk i moda na sukces!

  7. Przepraszam. Powyższe nie było skierowane do przedmówcy. „Ad. 4” znalazło się w komentarzu przez pomyłkę.

  8. Ad. 4

    „Oraz tworzyli piękną poezję .”

    – W której to poezji uczyli nas jak pięknie jest pięknie umierać za Ojczyznę. Jak pracować dla Ojczyzny, jak budować Ojczyznę, nawet pod zaborami – romantycy nie uczyli.

  9. revers said

    wiara tez jest ale nie w Boga, a tylko w instytucje panstwowe i ich urzedy np. ponad 70% wiary w prezydentow Kwasniewskiego, Komorowskiego oraz w TV-Media jak serwisy informacyjne 1szego masowego przekazu i razenia.

    Kto zna bartdzo dobrze scisle przedmioty ten nie zna marzen tylko chlodna kalkulacje i prawdopodobne zajscia zdarzen w seriach czasowych.

  10. Nemo said

    @8

    Tak się składa,że czasem za ojczyznę umrzeć trzeba. A może powinni uczyć jak dialogować z okupantami?

  11. Ad. 10

    11-te przykazanie narodowca: „Nie umieraj nadaremno.”

  12. Pokręć said

    @11: z okupantami dialoguje się przy pomocy karabinu.
    Gdyby w Polsce w 1939-tym była powszechna kultura broni, każdy miałby pukawkę a sportem narodowym byłoby strzelanie precyzyjne oraz wielobój z obowiązkowym strzelaniem, kopaniem okopów i maskowaniem się, to do tragedii II WŚ nie doszłoby. Bo wróg wchodząc do Polski bałby się wyjść z czołgu albo z bunkra na siku. No i oczywiście powszechna reguła – uzbrojonego osobnika w niepolskim mundurze na terenie Polski wolno zabić nawet w czasie, gdy on śpi. Jak chce żyć, to niech spokojnie sobie żyje u siebie, z rodziną, w swoim domu z ogródkiem i krasnalami w nim. Przy tak wyćwiczonym i uzbrojonym narodzie nasi wrogowie mieliby tylko ciągłe moczenia nocne od kołyski aż po grób.

  13. Ad. 12

    „Gdyby w Polsce w 1939-tym była powszechna kultura broni, każdy miałby pukawkę a sportem narodowym byłoby strzelanie precyzyjne oraz wielobój z obowiązkowym strzelaniem, kopaniem okopów i maskowaniem się, to do tragedii II WŚ nie doszłoby.”

    – Gdyby tygrysy jadły irysy. Piszesz Waść, co by było, gdybyśmy byli inni, niż byliśmy. Ani czas się nie cofa, ani natura ludzka się nie zmienia. Polacy dawniej byli zapatrzeni w Józka-bandziora, wczoraj byli zapatrzeni w Lecha Wu. A w kogo będą zapatrzeni jutro?

    Zapomnij Waść o prawie do powszechnego posiadania broni. Bo to tylko zamęt w głowach ludziom czyni. Zajmij się Waść czymś, co osiągnąć realnie można.

    Dziś dialog z okupantem jest możliwy jedynie za pomocą mózgu. A nie karabinu.

  14. Pokręć said

    @13: no to pozamiatane. Bo przy pomocy mózgu można przekonać tylko przekonanych, nigdy mocniejszych. przykro mi, dyskusja skończy się i tak stwierdzeniem z ich strony „wy macie rację ale my mamy władzę i siłę”.

  15. Romank said

    Szkoda ze autor znajac lacine nie rozumie prostego zdania:
    Ora et labora….i nie praktykuje tej starej chrzescijanskiej zasady!
    Handlujac marzeniami zawsze stac nimi handlujacych na,… spizowe bramy. Za to pracujacy ciezko marzyciele…..nie maja co zamykac:-)

    ad 10…racja Nemo..daj dobrzy przyklad… zloz sie i umrzyj czasem za Ojczyzne:-)))

  16. AlexSailor said

    Ad. 12 @Pokręć

    W IIRP dostęp do broni był powszechny.
    Broń małokalibrową jak kbks można sobie lub dziecku było kupić bez niczego i strzelać na własnej ziemi z niej.
    Niestety broń o normalnym kalibrze trzeba było rejestrować, lecz z dostępem do niej nie było problemu.
    Te rejestry przejęli po 1939r. Niemcy i nie dość, że rozbroili Polaków, to jeszcze ci co mieli broń, z automatu stali się podejrzani i często byli szykanowani.
    I to było jedyna „korzyść”, dla której ten rejestr sporządzono.

    Rzeczywiście, wówczas wystarczyłoby, żeby w każdej chacie był karabin z zapasem naboi i obrona terytorialna z prawdziwego zdarzenia.
    Gdzieniegdzie zaś i skrzynka granatów i działko ppanc.
    Takiego kraju nie dałoby się zdobyć, bo zdobycie równałoby się ze zrównaniem go z ziemią.

    Z tego wniosek, że władza chcąca niepodległości i suwerenności kraju rozdaje broń mężczyzną i buduje obronę terytorialną.

  17. AlexSailor said

    Dla mnie ten artykuł to stek wierutnych bzdur.
    Brak marzeń, to dodatkowy łańcuch z kłódką na szyi niewolnika.
    Może o to chodzi?

  18. galaszek said

    „Uciecko w mazenie”…. a to i jo se ucikne tak trosku..wewte mazenia!!!….. ii takoj se zamaze coby na jakiejsik najblizse „Zaduski” , wydusiło jak te ryby podcas psyduchy, caluśkie to kurestwo co dusi nasu bidnu Ojcyzne i jej dzieci-Polakow .

  19. Lechia said

    P. Gajowy proszę sprawdzić nowy hymn Polski 🙂

    pozdrawiam

  20. 25godzina said

    @ Lechia (19) Koszerne g*wno

  21. Cadyk said

    wszystko co nie po jego myśli 26 godzina obraca w koszerne równo!

  22. Ad. 19

    A wroga to dostrzegacie samodzielnie? Czy raczej wrogów to wam media podsuwają?

    Mordować nie trzeba – wystarczy nie karmić.

  23. 25godzina said

    @21 To mógłby być hymn, ale bolszewika. Czyli jakby nie patrzeć… koszerne g*wno.

  24. Marek said

    „Zatem niektóre owce, skoro do kurii ich nie wpuszczają, to przez internet „duszpasterzują” i piszą wzniosłe hasła, tropią, skazują i cytują gorliwie świętych apologetów z tak mistrzowską precyzją, że niejeden ksiądz by tak nie zrobił. Tylko proszę zwrócić uwagę na następujący szczegół: czy pytała taka owieczka swojego przełożonego, który ma ex officio władzę nauczania, w jaki sposób mogłaby być rzeczywiście przydatna w nawracaniu innych? Otóż w nieuporządkowanym ferworze można zapomnieć, że o sposobie obrony depozytu wiary decyduje konkretnie przełożony lokalny, który ma rozeznanie sytuacji, a nie świeccy.”
    Krótko mówiąc, świecki internauta ma zamknąć dziób na kłódkę. Nie wolno pisać, nawet prawdy w obronie wiary bez zgody … no właśnie kogo?
    Autor wyraźnie się zapędził. Osobiście z lektury internetu, takich stron, jak ta np., mam większy pożytek, niż z plew, które gęsto często płyną z kazalnic. Niemniej, wiele uwag przytoczonych w powyższym tekście jest całkiem rozsądnych i wartych przemyślenia.

  25. Marysia said

    Bardzo dziwny tekst…
    Ostatni akapit to potepione wczesniej gdybanie…

  26. hermeneutyk przerwania said

    http://www.nowyruchliturgiczny.pl/2012/10/ks-sergiusz-orzeszko-ibp-rozpoczyna.html

    A cóż to za ksiądz? Kto go wyświęcił?
    Wyrzucony z IBP? Czy FSSPX pogodzony z ugodowcami Ratzingera z rezerwatu Mszy Łacińskiej w kościele wojtyliańskim?
    A może to zbiezność imienia i nazwiska?:-)

  27. Rysio said

    To już nawet marzyć nie wolno?!

    😦

  28. Rysio said

    Bo mnie się marzy kurna chata.

    🙂

  29. Easy Rider said

    Ad 17.

    Pięknie Pan to skomentował. To tekst przeznaczony dla niewolników, którego sens można sprowadzić do znanej maksymy ora et labora. Tego artykułu nie da się czytać normalnie, gdyż nie wiadomo, o co właściwie w nim chodzi, co akapit, to inna myśl i stąd cały tekst ma charakter świątobliwego bełkotu.

    A tak prawdę mówiąc, to dlaczego człowiekowi nie wolno mieć marzeń? Czy marzenie samo z siebie jest grzechem i skąd miałaby wynikać taka nadinterpretacja? To niewolnikowi nie wolno już nawet marzyć o Zbawieniu?

  30. @17, AlexSailor – zgoda w 100%. My sami kreujemy swoją rzeczywistość i WSZYSTKO ZACZYNA SIĘ OD MARZEŃ. A zginąć za ideę = ontologicznie przypieczętować jej manifestację, bo krew to dusza i w tym przypadku zbiorowa wola „zmarłych” – żyjących jako energia w innym wymiarze.

    Inna niewolnicza postawa dotyczy „umartwiania pragnienia przeżywania snów” – A TAKIEGO WAŁA! – CHCIEĆ TO MÓC! W beznadziejnym życiu statystycznego polakatolika czy skazańca to bodajże NAJPIĘKNIEJSZA JEGO CZĘŚĆ. Sam kiedyś za kratami, kierując siłą woli, bez wcześniejszego prowokowania Lucid Dreams / OOBE, półświadomie odwiedziłem bardzo realny i wyrazisty świat zamieszkany przez Nazistów: jakaś promienna łączka-step i samotna wieża w średniowiecznym stylu architektury, pod którą licznie zgromadzeni byli zadowoleni bruneci w brunatnych mundurach (chciałem trafić między blondynów, więc był to odrębny świat, a nie moja projekcja, ale patrzyli na mnie z wyraźną sympatią i zainteresowaniem) i powiem Wam, że te Lucid Dreamy to fantastyczna sprawa! 😀 Polecam książki Marka Kopydłowskiego czy Arcadiusa, albo krok dalej- Robert Monroe. Mnie pomogły przetrwać więzienie, zaś przemęczonych, utyranych pracą i nerwami Polaków mogłyby UCHRONIĆ OD ZAŁAMANIA – tylko trzeba CHCIEĆ i ODRZUCIĆ PEWNE UPRZEDZENIA. Jeśli ktoś nie ma zaufania do mnie i nie jest skrępowany łańcuchami ciemnoty, to spytajcie Pana Wosiu (ja Kolegi bynajmniej „nie dekonspiruję” – Kolega SAM w połowie stycznia br. to i owo tutaj wspominał; jeszcze jakby mi Kolega zapodał prywatnego linka, gdzie się toczy ciekawa dyskusja w temacie ambitnej duchowości – oostbaltisch@gmail.com).

  31. Re: Artykul
    Osobiscie, gdybym nie mial marzen (nawet jako niewolnik) nigdy nie stalbym sie wolnym czlowiekiem zapierajac sie samego siebie wlasnie dzieki marzeniom. Jedynym juz Ostatnim marzeniem dla mnie jest ujrzenie wolnej i niepodleglej nikomu obcemu Polski!!! Naszej Polakow Ojczyzny. Naszego Domu do ktorego z checia i przyjemnoscia wracaliby z emigracyjnych poniewierek ze Wschodu i Zachodu.
    Na razie jest to tylko moje marzenie, ale czy moja wina jest to, ze takie jest???
    ======================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

  32. Marucha said

    W artykule – moim zdaniem – nie chodzi o szkodliwość marzeń jako takich, lecz o pewną cechę, szczególnie wyraźną u wielu Polaków: branie swoich marzeń za rzeczywistość.
    Przykładów nie chce mi się nawet podawać.

  33. Rysio said

    Co ty Jasiek? Z gruszki spadłeś na głowę?

    🙂

    99% Polaków jest święcie przekonana i całkowicie wierzy, że żyje w wolnej niepodległej Polsce.
    Jak chcesz tych tępaków przekonać do naprawdę wolnej Polski?

    Jak słusznie zauważono, najlepszym niewolnikiem jest taki niewolnik, który jest święcie przekonany że jest wolny.

    Pisał o tym już Arystoteles w swojej Polityce – „Większość ludzi, czy tego chcemy czy nie, po prostu ma mentalonść niewolnika”.

  34. Drogi Jaśku, w Kanadzie zawsze można otaczać się Polakami wartościowymi (nie pijącą na umór świniowatą hołotą), jeśli takich znajdziesz i spróbować tworzyć jakieś lobby- grupy nacisku. Żydkowie, nawet ci wybieleni do Nordyckości, wcale nie są lepsi od nas, tylko cwańsi, sprytniejsi i bardziej bezwzględni – a przede wszystkim HIPERSOLIDARNI w pasożytniczym rozkładaniu nacji swych żywicieli.
    W dzisiejszych czasach liczą się właśnie te cechy, plus układy w sądownictwie i dlatego choć żydzi są największymi z miernot i najbardziej znienawidzeni, trudno by im dzisiaj samooswobodzicielsko wpierdolić czy otworzyć dla nich Auschwitz-bis nad Wielkim Jeziorem Niewolniczym.

  35. aaaa said

    Wlasnie robuta za psie pieniadze koryto.I cierpliwie znosic to dla pana.Tylko jakiego pana.Ano dla jojne karabina.Nie dla BOGA.Gdyz BOG dla jojne karabina nie istnieje .Tylko gelt. To jest ich BOG.

  36. Zbigniew said

    Marzenia, złudzenia choćby, są potrzebne.

    One istnieją bardziej tam, na wschodzie, np. w Rosji, w mentalności myślenia.

    Są ochroną.

    Jestem w Polsce dopiero miesiąc i już zauważam pewne sam nie wiem co, czego nazwać i opisać nie potrafię. Inny sposób myślenia. Ależ jest w tym sens, jest i przyczyna.

    Tak nawiasem, to cud jakiś w życiu, że jestem znowu w Polsce. I przecudne jest porównywanie i życia, i ludzi. Z tym doświadczeniem życiowym Polski, Holandii, Kanady, Rosji.

  37. Ad. 36

    „I przecudne jest porównywanie i życia, i ludzi. Z tym doświadczeniem życiowym Polski, Holandii, Kanady, Rosji.”

    – Napisze pan artykuł o różnicach mentalności?

  38. dr TS said

    „Ucieczka w marzenia” – to raczej stan psychopatyczny, niż normalny. Zamknięcie się w nierealnym świecie jest chorobą, a nie cechą społeczną. A za choroby przed Panem Bogiem to raczej nie odpowiadamy…
    Trzeźwość, poczytalność, własna wola – to warunki ponoszenia konsekwencji za czyny.
    Wypada spytać, czy rzeczywistość nas otaczająca nie powoduje czasem stanu chorobowego, który ogranicza poczytalność danej osoby? Człowiek, który chowa się w świat wymyślony nie jest przy zdrowych zmysłach. I tutaj wiara nie może skazywać go na potępienie. Co innego, gdyby zdrowe zmysły emitowały u człowieka błędne obrazy rzeczywistości – ale to nie jest możliwe przy prawidłowym rozeznaniu (nie manipulowanym).
    Marzenie, to powstały w myśli obraz nieistniejący, który może być dla nas sterującym w działaniu, bądź tylko ulotnym epizodem. Wszelkie marzenia leżą u podstaw podjętych z rozmysłem działań. I jest to prawidłowe. Wielu, dzięki marzeniom doszło do odkryć, które po ludzku były niemożliwe. Gorzej, gdy posiadamy zmanipulowany ogląd rzeczywistości.
    Marzenia podzielić możemy na dwa typy: zgodne z wolą Bożą oraz zgodne z wolą ludzką.
    Jeżeli dwoje narzeczonych marzy o rodzinie, dzieciach, byciu ze sobą do śmierci, to marzenia ludzkie zawierają się w Boskich. Natomiast marzenia egoistyczne – są li tylko ludzkimi.
    Ciekawe może być zachowanie, gdy mamy do czynienia z manipulacją. Wtedy, widzący prawidłowy obraz powiedzą o tych manipulowanych, że: żyją, czy schowali się w świecie nierealnych marzeń… Czy to wina zmanipulowanych? Czy to grzech zaniedbania? Czy może wina talentów jakie otrzymali? Czy wina łatwowierności? Czy poniosą za to karę?

    Kimże ja jestem, abym miał oceniać? – F1

  39. Zbigniew said

    @37 „Napisze pan artykuł o różnicach mentalności?”

    Wartoby. Ale ja naprawdę ganiam z językiem na brodzie. Dano mi taki wycisk w nowej pracy, że ąż nawet Gajówkę czytuję sporadycznie. Artykuły zaś powinienem pisać o fizyce. Tak że na razie odpada. Taki poważniejszy artykuł wymagałby wiele pracy i czasu.Zresztą, sam temat trudny. Poniekąd jednak cały czas pisuję o tym, może nie bezpośrednio. Jest to ukryte w myślach cały czas, w tym co posyłam.

    A Polskę – lubię. Nadziwić się nie mogę. Widzę tę różnicę myślenia. Ona jest mi droga, choć nadal przez długo jeszcze będę tutaj czuć się obco. Ale już nie tak jak w Kanadzie czy w Rosji.

  40. dr TS said

    Teza:
    0/0=2
    0/0=(100-100)/(100-100)=(10∙10-10∙10)/(10∙10-10∙10)=(〖10〗^2-〖10〗^2)/10(10-10) =
    =(10+10)(10-10)/10(10-10) =(10+10)/10=20/10=2
    c.b.d.o.

    Panie Zbigniewie, tu ma Pan coś dla wesołości studentów, co prawda z matematyki, nie fizyki, ale może się przyda na przerywnik…
    Będzie czas przywyknąć do nas (oszołomów). Pozdrawiam

  41. Easy Rider said

    Ad 40.

    Nie sądzę, aby Pana Zbigniewa ten przykład rozbawił, ale mniej znającym matematykę czytelnikom chciałbym przypomnieć szkolny wierszyk, który zapewne pamiętają: Pamiętaj cholero – nie dziel przez zero. Nie można uprościć ułamka, dzieląc jego licznik i mianownik przez wyrażenie tożsame zeru, tj. „10-10”. Nawet przy założeniu, że wyjściowe wyrażenie 0/0 ma sens.

  42. dr TS said

    Ad.40.
    No, niemożliwe? Naprawdę?
    To jednak nie jest tak źle z naszym wykształceniem.
    Pan to tak na serio???
    Uśmiech proszę…
    Pstryk

  43. Easy Rider said

    Ad 42.

    Nie należę do ludzi bez poczucia humoru, jednak tego rodzaju szutki mnie jakoś nie śmieszą, gdyż swoim poziomem mentalnym przypominają kawały „matematyczne” np. tego rodzaju:

    Ile to jest: póltora dodać półtora?
    Odpowiedź: cały tor.
    .

  44. Romank said

    Co to jest???? Marzenie????
    Czym rozni sie od snu??? i od planowania????
    Jakie sa rodzaje marzen???
    Jakie maja wplyw na zycie czlowieka pozytywne >>>??? a jakie negatywne???
    I Dlaczego?????

  45. Rysio said

    re 13. „………..Zapomnij Waść o prawie do powszechnego posiadania broni. Bo to tylko zamęt w głowach ludziom czyni………..”

    Tak to prawda – polski niewolnik został już tak wytresowany przez miłościwie nam panujących, że posiadania broni palnej to be, be, be!

    I najgorsze jest to, że niewolnik polski całkowicie w to uwierzył.

    😦

    Ale niestety – nigdy nie będzie wolnej Polski bez powszechnego, niczym nie ograniczonego dostępu każdego Polaka, każdego polskiego patrioty do militarnej broni palnej.

    Aby była wolna Polska to nie tylko każdy Polak powinien posiadać militarną broń pod ręką w swojej szafie. Dodatkowo jakakolwiek próba rejestracja broni palnej przez polityków powinna być karana ich natychmiastową śmiercią.

    Jakakolwiek numeracja seryjna broni powinna być całkowicie zakazane, i każdy kto by boroń ponumerował także powinien dostawać natycmiast w czapę.

    Idę o zakład że Winnetou nie miał żadnych numerów seryjnych na swoim łuku i tomahawku.

    🙂

    I nie ma co owijać prawdy w bawełnę – każdy jeden polityk, każdy bez wyjątku, który jest przeciwny powszechnnemu, niczym nieograniczonemu, nie rejestrowanemu dostępowi wszystkich bez wyjątku Polaków do broni palnej jest tak naprawdę jej wielkim wrogiem, jest jej okupantem.

    „……….Dziś dialog z okupantem jest możliwy jedynie za pomocą mózgu. A nie karabinu……”

    Buuuuuuuuuuuuuuhahhahaaaa!!!
    Alboście SB-ek, alboście strasznie głupi Krzysztofie M.

    Każdy jeden okupant ma dialog z robrojonym niewolniekim głeboko w d…pie.

    Okupantowi rura mięknie natychmiast gdy nagle musi „dialogować” z uzbrojonymi obywatelami.

    Krzysztofie M. – gdyby jakimś cudem, z dnia na dzień w rękach Polaków pojawiło się proporcjonalnie tyle samo broni co jej jest obecnie w Texasie ( średnio 4 sztuki na głowę) tj. 160,000,000 [ sto sześćdziesiąt milionów ] sztuk broni palnej w rękach 40 milionów Polaków to co by się wydarzyło?

    Ano mielibyśmy wtedy większy Exodus z Polski jak ten z Egiptu.

    🙂 🙂 🙂

    Nikt, nigdy, nigdzie się nie liczył z słabym i rozbrojonem.
    Dobrze o tym wiedzieli byli i obecni okupanci Polski.

    Dlatego też głównym celem każdego wroga Polski, czy to Hitlera, czy to Stalina i jego komuchów/sługusów było w pierwszej kolejności całkowite rozbrojenie społeczeństwa polskiego.

    Najgorsze jest to, że nie tylko całkowicie im się udało rozbroić Polaków, ale także dokładnie im w tej kwestii wyprać mózgi w państwowych szkołach – tych niższych, tych średnich i tych wyższych.

    😦

    Uff!

    I to by było na tyle.

  46. Rysio said

  47. Fran SA said

    Ad.45
    Rysio

    Rysio nie czytal ‚Winnetou’.

    Winnetou mial rusznice!

  48. Fran SA said

    Marzenia czy mrzonki?

    Marzy mi sie ukwiecona i pachnaca Polonina Wetlinska i wieczorne ognisko przy grzancu; czerwonym winie z gozdzikami.

    Marzenie czy mrzonka?

  49. Dzięcioł said

    Ad. 32. Też tak to zrozumiałem i jestem pewien, że autorowi właśnie o to chodziło. Przy okazji warto zanotować fakt, iż ks. Orzeszko przeszedł do Bractwa. Moim zdaniem jest to spore zasilenie polskiego Bractwa. Ks. Orzeszko jest nietuzinkową postacią i na pewno znacznie wzmocni jego szeregi. A jak wiadomo żniwo wielkie a robotników mało. Panu Bogu niech będą dzięki za tego robotnika.

  50. Kajetan said

    a propos ks. Orzeszko
    świadectwo jego nawrócenia (kilka części)

    i opis jego przejść z kurią warszawską…
    http://mszapiaseczno.blogspot.com/2013/02/grunt-to-byc-w-doborowym-towarzystwie.html

  51. jajas said

    a ja tam wole psalmy starotestamentowe co mi się radowac dziełem Bozym pozwalaja zamiast tej musztry jakiejś sekciarskiej – grzeszny widać jestem mocno…

  52. Marucha said

    Re 51:
    Panie Jajas, a z jakiej „denominacji” Pan jest?
    A może wolnomyśliciel, co to własnym rozumem docieka tego, na czym łamali sobie zęby więksi od nas?

  53. Ad. 45

    „Idę o zakład że Winnetou nie miał żadnych numerów seryjnych na swoim łuku i tomahawku.”

    – I tym Rysie powinny się zajmować! Winnetou – to coś dla Rysiów. 🙂

    Ha ha ha! Trafione w 10-kę.
    Admin

  54. Rysio said

    A Admin to im durniejszy dowcip to tym bardziej rozbawiony.

    🙂

  55. Marucha said

    Re 54:
    To właściwie nie był dowcip, ale stwierdzenie faktu.
    Zatem może nie było z czego się śmiać, ale jakoś tak samo z siebie wyszło.

  56. TKM said

    Tera ja poważnie w sprawie rusznicy Wynietu.

    Rusznicę na niedźwiedzie to miał biały brat Wynieta, otóż sam Old Szaterhand. Miał on też sztucer z magazynkiem na 24 naboje zrobiony na zamówienie. I on z tej rusznicy ustrzelił dla zabawy skowronka. W jednym z pierwszych rozdzialów książki, na postoju pociągu w polu.
    Błąd.
    Nigdy nie zabija sie tego, czego nie mamy zamiaru zjeść, chyba że w obronie własnej. Biedny skowronek.

    Wynietu za to miał sztucer nabijany srebrnymi gwoźdźmi.

    W sprawie zbrojnej konfrontacji obywatele-rząd w ogóle nie chcę się wypowiadać, albowiem p. Rysio przecie durny nie jest (chyba) i z pewnością czuje blusa i tylko się tak wygłupia żeby troche rozruszać atmosferę na Gajówce.
    Pewnie, że każdy powinien mieć dostęp do broni palnej i innej, ale z innych względów, niż przytaczane przez p. Rysia.
    Bo rządy najrozmaitsze mają już takie wyposażenie, że w konfrontacji z nim poczciwe kałachy stają się mniej więcej tak przydatne, jak wykałaczka.
    Najgroźniejsza bronią przeciw czynnikom oficjalnym jest ludzki umysł.

    Prawda?

    P.S. mam nadzieję, iż Rysio doceni mój trud zaangażowania Worda w procesie zastosowania polskich znaczków. Bez worda nie umię.

  57. TKJ said

    Wiem, ze istnieja tendencje potepiajace marzenia, wyobrazenia, tak samo zreszta jak i wszelkie inne przyjemnosci. Czasem odnosze wrazenie, ze jakakolwiek przyjemnosc jest czyms wszetecznym i godnym potepienia. Poniewaz funkcja inzyniera opiera sie na imaginacji, oznaczaloby to, ze z racji zawodowej proweniencji jestem skazany na potepienie. Bo zem jest inzynier, prawie ze od urodzenia. Inzynier technolog od zywnosci, a wiec podwojna derogacja, bo zarcie to przeciez przyjemnosc, nieprawdaz.

    Mam nadzieje, ze sie myle.

    A moze tu chodzi o to, by w globalnym kacecie ludziska nie mieli nawet marzen.

    Solzenicyn opisuje jednego wieznia obozu smierci na Syberii, ktory zyl marzeniami. Zbudowal sobie w wyobrazni dom ze wszystkimi szczegolami. Negocjowal z architektami, adwokatami, dostarczycielami materialow. Wszystko w glowie. W snach. Dlatego zachowal jaka taka normalnosc umyslowa, podczas gdy wielu uleglo tam degeneracji mentalnej, o co zreszta chodzilo w calym systemie. O co zreszta wciaz chodzi w calym systemie zniewolenia. Orwell pisze – odebrac ludziom wszystkie przyjemnosci, wtedy beda swa niewyzyta energie zuzywali na emocjonalne wykrzykiwanie hasel zgodnie z linia Partii.

    Cos tak jakby mi w pamieci sie kolatalo…

    Historia to wredna malpa. Szczegolnie ta najnowsza.

    Nie o takie marzenia chodzi – admin

  58. Rysio said

    Rzeczywiście Winnetou miał fuzję nabijaną srebrnymi gwoździami.

    🙂

    „…………Bo rządy najrozmaitsze mają już takie wyposażenie, że w konfrontacji z nim poczciwe kałachy stają się mniej więcej tak przydatne, jak wykałaczka…………”

    Kałach to taki umowny/skrót.
    Poprzez kałacha w każdej chacie rozumiem wyposażenie obywateli w najnowszą broń, jakością przewyższającą uzbrojeniu armii państwowej.

    To nie tylko kałachy, ale także uzbrojone pojazdy opancerzone, czołgi, wyrzutnie rakietowe, armaty, samoloty, okręty a nawet lotniskowce.

    Np. nowy lotniskowiec z pełnym wyposażeniem i 5000 tysiącami załogi kosztuje coś około 6 milardów dolarów. Na kuli ziemskiej spokojenie by się znalazło kilku facetów, których było by stać na jeden a nawet na kilka takich łajb.

    http://www.forbes.com/billionaires/

    Oczywiście każdy by się uzbrajał w miarę swoich możliwości – biedota pracująca skazana by była i musiała by się zadowolić rozklekotanymi kałachami po $20, $30 sztuka.

    🙂

  59. Marucha said

    Re 58:
    Już mnie te pierdoły zaczynają naprawdę wpieniać.
    Gajówka to nie jakiś kontener na umysłowe śmieci na poziomie 10-latka z zaburzeniami rozwoju

  60. TKJ said

    Mowilem, ze on sie tylko wyglupia. Panie Gospodarzu, szkoda Panskich nerw. Niech od czasu do czasu ubarwia Forum jak kwiatek u kozucha. Tak ja sobie mysle, ale to Panskie boisko, wiec Pana malpy.

    Podejrzewam, że on taki jest naprawdę i tak właśnie myśli – admin

  61. TKJ said

    Moze to moja prywatna naiwnota, ale misie wydaje, ze na powaznie nie mozna byc takim I nie mozna tak myslec.
    Natomiast mozna ironizowac, jak widac. Tez czasem wyglupem staram sie rozladowac napiecie wynikle z uczestnictwa w dniu dzisiejszym…
    Na ten przyklad z tymi malpami na boisku.

    Z tym, ze jak Pan wie od pietnastu bez mala lat, na mnie nie trzeba bana ani szlabana. Wystarczy spokojnie powiedziec, panie P, nie jestes pan tu mile widziany i za sekunde mnie nie ma. Nie trzeba wcale rzucac wszami, jak niektorzy na innym Panskim dziedzincu.

Sorry, the comment form is closed at this time.