Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Jack Ravenno o Wolne tematy (67 – …
    Boydar o Wolne tematy (67 – …
    Boydar o Katolicyzm, kapitalizm i …
    Adrian o Wolne tematy (67 – …
    Adrian o Wolne tematy (67 – …
    Mg-42 o Katolicyzm, kapitalizm i …
    Marek Rogalski o Operacja na Ukrainie a globaln…
    revers o Operacja na Ukrainie a globaln…
    revers o Operacja na Ukrainie a globaln…
    NICK o Wolne tematy (67 – …
    NICK o Wolne tematy (67 – …
    NICK o Wolne tematy (67 – …
    NICK o Operacja na Ukrainie a globaln…
    Kura domowa o Wolne tematy (67 – …
    Piotr B. o Operacja na Ukrainie a globaln…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 621 obserwujących.

Sny o UEkrainie

Posted by Marucha w dniu 2013-12-02 (Poniedziałek)

Bardzo ciekawe spostrzeżenia autorki, mimo widocznej u niej sympatii do samej idei Eurokołchozu oraz skrzywionego (choć daleko mu do gazetowopolskiego oszołomstwa) spojrzenia na Rosję – admin.

W błędnym kole szukania winnych fiaska rozmów o stowarzyszeniu Ukrainy z Unią Europejską większość komentatorów pozostaje ślepych na fakt, że nie zawinił czynnik ludzki. Nie można bowiem powiedzieć, że odpowiedzialność spoczywa na grającym na dwa fronty prezydencie Janukowyczu, albo też, że to Aleksander Kwaśniewski nie wywiązał się z zadań jakie postawiła przed nim Bruksela.


W rzeczywistości zachowania poszczególnych bohaterów były bez znaczenia wobec uwarunkowań strukturalnych, zaś przyczyną tak brutalnego przebudzenia się ze snów o UEkrainie jest jednokierunkowość politycznego myślenia Europy pomieszana z jej polityczną krótkowzrocznością. [I Bogu dziękować za głupotę unijnych szumowin – admin]

W pewnym sensie można powiedzieć, że Europa po raz kolejny rozbija się o skaliste brzegi Rosji i po raz kolejny jest tym faktem niepomiernie zadziwiona. Jak gdyby Rosji miało nie być tam, gdzie się od wieków znajduje i jak gdyby miałaby być inna, niż od wieków jest. W tym względzie klęska komisarzy unijnych nie różni się niczym od doświadczeń wojsk napoleońskich nad Berezyną, ani od tego, co na wchodzie przeżyli Niemcy w czasie drugiej wojny światowej.

Jednokierunkowość polityczna Europy wnosi poniekąd nową jakość do tego, co można umownie nazwać orientacją imperialną. Unia Europejska, jak każdy twór supranarodowy opiera się na wchłanianiu innych podmiotów stosunków międzynarodowych, w odróżnieniu jednak od imperiów znanych z historii, w swoich strategiach politycznych zamiast kierować imperatywem podboju, kieruje się imperatywem poddania.

W czym tkwi różnica? Rzymianie maszerujący na Gallów nie kroczyli w oczekiwaniu, że Wercyngetoryks, rzuci im się do stóp z wdzięcznością za to, że legiony zechciały w ten zakątek świata przynieść rzymskie wersje autostrad (viae Romanae) i ciepłej wody w kranach (akwedukty) nie wspominając nawet o rzymskim prawie. Brytyjczycy, tworząc swoje imperium nad którym nie zachodziło słońce, dzielili być może z brukselskimi eurokratami przekonanie o swojej absolutnej wyższości nad resztą świata, ale już nie zabierali się do panowania nad tym światem w przekonaniu, że ludy Afryki, Indii, czy Australii same rzucą im się do stóp prosząc z pokorą o przyjęcie do grona ucywilizowanych. Generał (czy też, jak niektórzy wolą, baron) Robert Clive, człowiek, który zdobył dla Anglików „klejnot w koronie”, czyli Indie, nie wątpił, że wejście w skład Imperium Brytyjskiego jest zaszczytem, niemającym sobie równych, ale nie przypuszczam, by zakładał, że Hindusi o tym wiedzieli.

Misją Juliusza Cezara i zadaniem Clive’a były zatem najpierw podboje, dopiero potem przyjmowanie hołdów. W Unii Europejskiej jest dokładnie odwrotnie.

Dla długiego szeregu imiennych i bezimiennych unijnych odpowiedników dawnych przywódców militarnych, negocjujących z różnymi państwami warunki przystąpienia do Unii Europejskiej (obecnie jest 7 krajów uznanych za oficjalnych kandydatów i takich, które złożyły wniosek o członkostwo), taki właśnie punkt widzenia jest punktem wyjścia. Unijna perspektywa polityczna przypomina ulicę jednokierunkową i kształtuje się w oparciu o głęboką wiarę w to, że każdy szanujący się naród na kontynencie… nie, chwila – po prostu każdy naród na kontynencie chce i pragnie wstąpić w szeregi elitarnego klubu spod znaku dwunastu żółtych gwiazd. To właśnie przekonanie określa i determinuje unijną politykę negocjacyjną. Słowa „nie, dziękuję” nie mieszczą się ani we wspólnotowym słowniku rozszerzenia, ani w sposobie postrzegania świata.

Polityczna ontologia UE oparta jest na casusie Turcji, która od roku 1964 ma status państwa stowarzyszonego i która od 50 lat kornie czeka w unijnej poczekalni. Przez te wszystkie lata jaśnie panujący eurokraci czasem zmarszczą czoło na łamanie praw człowieka, czasem pogrożą palcem, że nie dość szybko się Turcy dostosowują do oczekiwań i wymagań Brukseli, albo powybrzydzają, że to złe, a tamto niedobre, nie dość europejskie, by w końcu na osłodę poklepać pocieszająco po plecach, że może już niedługo, już wkrótce otworzą się bramy raju.

Jednocześnie zaś, niczym traumę z dzieciństwa, stara się Unia wyprzeć ze świadomości wspomnienie roku 1972 i 1994, kiedy to Norwegia (dwa razy!) odrzuciła wspaniałomyślne zaproszenie do zostania państwem członkowskim. I po dziś dzień Unia nie może pogodzić się z myślą, że jakiemuś krajowi może być lepiej poza strukturami wspólnoty. To przecież niemożliwe!

Echa tej logiki pobrzmiewały w każdej kampanii przedakcesyjnej; także w Polsce euroentuzjaści wszelkiej proweniencji uderzali głównie w ten ton. W archiwach Gazety Wyborczej zapewne można jeszcze odnaleźć wizję tego jak będzie po dziesięciu latach wyglądała Polska, która zdecyduje się nie przystąpić do UE. Według redaktorów z Czerskiej Polacy mieli masowo wyjeżdżać z kraju w poszukiwaniu dobrze płatnej pracy dla robotników niewykwalifikowanych, Polska miała znajdować się w opłakanej kondycji ekonomicznej a u władzy mieli znajdować się populiści, których nieodpowiedzialne decyzje tylko pogarszały i tak już dramatyczną sytuację państwa. Wydaje się zatem, że wiele się nie pomylono – tyle tylko, że wszystkie te przepowiedziane zjawiska zachodzą pomimo naszego członkostwa w Unii.

Trzeba jednak powiedzieć, że o ile przed Polską i innymi krajami „wielkiego rozszerzenia” poza ścisłą integracją nie było innego wyjścia [a to niby dlaczego??? – admin] (chociaż już wtedy referenda stowarzyszeniowe zgodnie z zasadami inżynierii społecznej ułożone były kaskadowo, czyli od państw o najwyższym procencie poparcia, do państw najsłabiej sprzyjających akcesji, gdyż wychodzono z przekonania, że im więcej krajów wypowie się za integracją, tym trudniej będzie następnym zagłosować na „nie”), o tyle teraz wachlarz opcji politycznych znacznie się powiększa.

Można się zgodzić, że w okresie polskiej akcesji Unia Europejska była optymalnym wyborem strategicznym (szczególnie przy twardej postawie negocjacyjnej i mądrym wykorzystaniu możliwości ‘opt-out’), zwłaszcza dla państw, które w przeciwieństwie do naszego kraju, w ramach swoich strategii narodowych miały sformułowane cele wychodzące poza moment wstąpienia do struktur unijnych. Jednakże politycznie i gospodarczo, bo już nie ideologicznie, była to wówczas zupełnie inna Europa. Dzisiejsza Europa, jak o tym pisze w swojej najnowszej książce Marek Magierowski, cierpi na syndrom chronicznego zmęczenia [Nie. Cierpi na syndrom ZAŻYDZENIA – admin].

W aspekcie ekonomicznym pojedyncze kichnięcia przerodziły się w nieuleczalny katar sienny, pod względem ideologicznym życie unijne dominują rozmaite schorzenia urojone – homofobia, islamofobia, fundamentalizmy, katastrofy klimatyczne, – zaś życie polityczne tworu, który w planach federalistów miał stać się Stanami Zjednoczonymi Europy, coraz częściej przybiera kształt Związku Socjaldemokratycznych Republik Europejskich. Czy można zatem dziwić się Ukrainie, że jej postawa wobec integracji jest co najmniej ambiwalentna? A przecież jest jeszcze jeden czynnik, którego zlekceważyć nie można – jest nim Rosja.

Podczas gdy europejska polityka wobec Rosji stanowi bezładną mieszaninę obrzydzenia, podziwu i pragmatyzmu podszytego interesem ekonomicznym, Rosja w polityce zagranicznej kieruje się prostą zasadą, którą kolokwialnie można ująć następującą maksymą, znaną każdemu, kto dokonywał zakupów w realiach PRL. Maksyma owa brzmi „macane należy do macanta” a w realiach geopolitycznych oznacza, że z raz wywalczonej strefy wpływów Rosja z własnej woli się nie wycofa, a na pewno nie wycofa się pro bono, po to tylko, żeby na świecie zapanował pokój i szczęście.

O ile powiedzenie „Kurica – nie ptica, Polsza – nie zagranica” można uznać za pewien anachronizm, o tyle zakładanie, że wraz z rozpadem Związku Radzieckiego, Ukraina przestanie być uważana za strefę wpływów rosyjskich, jest wyrazem krótkowzroczności, jeśli nie wręcz astygmatyzmu politycznego. Samo to stawia ukraińskie przystąpienie do wspólnoty europejskiej pod znakiem zapytania. Co zatem powiedzieć, jeśli się weźmie pod uwagę całą złożoność sytuacji wewnętrznej w tym kraju oraz jego historyczne, geograficzne i kulturowe rozdarcie pomiędzy Wschodem a Zachodem?

Na nieszczęście dla Europy ostatnie wydarzenia na Ukrainie są tylko częścią długiego procesu historycznego, o którym Alain Besançon pisze, że polegał na tym, by i wpuścić Rosję do własnego świata i jednocześnie ją z niego wygnać, a zakończył się (jeśli nie rozpoczął) klęską. A przecież koniec słodkich snów o UEkrainie jest zaledwie konsekwencją krótkiego i ograniczonego horyzontu zachodnich polityków. Kolejnym, obok konferencji jałtańskiej, odebrania Polsce Kresów i oddania ich pod wpływy rosyjskie, reakcji na katastrofę smoleńską [? – admin] oraz całości polityki wschodniej UE, aktem smutnej opery, której finał znajduje się jeszcze przed nami.

dr Monika Gabriela Bartoszewicz
http://www.pch24.pl

Komentarze 22 do “Sny o UEkrainie”

  1. Zgadzam się z Szanownym Adminem, że powyższy tekst jest dosyć ciekawy intelektualnie i rożni się in plus poziomem merytorycznym do gazetopolskiego oszołomstwa, skierowanego do zaprzysięgłych wrogów Rosji i ciemnego luda smoleńskiego. Niemniej zawiera kilka twierdzeń bałamutnych w sposób oczywisty podważających polską rację stanu:
    1)”Trzeba jednak powiedzieć, że o ile przed Polską i innymi krajami „wielkiego rozszerzenia” nie było innego wyjścia…”. A niby to dlaczego, nie było innego (jak to już skorygował Admin) wyjścia? Dlatego że tak orzekł JPII, czując się uprawnionym do sfrymarczenia tysiącletniego państwa polskiego. Ta wykładnia widać dalej obowiązuje tego rodzaju niby katolickie i patriotyczne media.
    2)”Można się zgodzić, że w okresie polskiej akcesji Unia Europejska była optymalnym wyborem strategicznym….”. Za przeproszeniem g… prawda! Nietrudno sobie wyobrazić, o ile lepiej wyglądała dziś by nasza sytuacja geopolityczna i pozycja na arenie międzynarodowej, a przede wszystkim perspektywy rozwojowe, gdybyśmy uniknęli wchłonięcia do unijnego molocha! Suwerenność państwowa, będąca przywilejem mniejszości narodów, jest wartością nie na sprzedaż, i to nawet za największe pieniądze (a myśmy sprzedali ją za przysłowiową czapkę gruszek). I jeszcze te bajki, że UE 10 lat temu była rzekomo całkiem inna niż dzisiaj, szkoda, że szanowna autorka nie orzekła wprost, że była wręcz katolicka…
    Tego rodzaju psudodoktorskie „mądrości” służą mieszaniu bogobojnym ludziom w głowach. Dziwna jest taka Polonia Christiana, bardziej pachnie jakimś „Judeorum Christianum”.

  2. Marucha said

    Re 1:
    Zgadzam się z Panem, oczywiście, w obu punktach.
    Zaś Polonia Christiana, choć nieraz publikuje artykuły, z którymi niekoniecznie się zgadzam, jest w sumie jednym z najprzyzwoitszych portali.

  3. W porównaniu do organów p. Sakiewicza czy nawet (to tylko oczywiście moje osobiste zdanie) z całą pewnością. Jest przynajmniej nieporównanie ciekawsza i nie stosuje tej topornej dialektyki. Cóż, jak najbardziej wolno i można być nastawionym np. antyrosyjsko, byle to się jakoś kupy trzymało i mieściło się w granicach pewnej racjonalności. A monotematyczny materiał też być nie może, bo nad czym byłoby tu dyskutować. Rozumiem w pełni Pańskie intencje, Panie Gajowy i przy okazji (skoro Pan zechciał odnieść się mojego wpisu) pozdrawiam!

  4. Marucha said

    Re 3:
    Polonia Christiana nie jest nastawiona antyrosyjsko, choć zdarzają się w niej artykuły o pewnym antyrosyjskim wydźwięku, ale – jak Pan celnie zauważył – pozbawione topornej dialektyki Gazety Polskiej czy podobnych mediów i prezentujące jakiś spójny punkt widzenia.
    Moje intencje zrozumiał Pan właściwie.

  5. AlexSailor said

    Ja natomiast oceniam artykuł bardzo nisko.
    Co prawda na tym portalu nie zrobi szkód zbyt dużych, ale gdzie indziej przemyca i podtrzymuje propagandę, o błogosławieństwach i szansie wstąpienia do UE.
    Tymczasem, gdyby Polska lub Ukraina wstąpiła do WE, teraz UE, bez przygotowań i dostosowań, to prawdopodobnie puścilibyśmy ich z torbami, choć pewne negatywne skutki też by były.
    Np. pół Niemiec tankowałoby paliwo w Polsce, papierosy też kupowaliby w Polsce.

    Całe to „wstąpienie” to po prostu perfekcyjnie przeprowadzony plan rabunku i przejęci majątku, uczynienia z ludzi zdemoralizowanych niewolników, w końcu zniszczenia państwa i mieszkającego tam społeczeństwa.
    Ciekawe jak Rosja przeciwstawi się zachodnim SS.

    Prawdopodobnie wiadomości o skuteczności radzieckich, a teraz rosyjskich SS, są mocno przesadzone.
    Rosjanie są z tej strony obecnie bardzo słabi (jak na mocarstwo).
    Już „Smoleńsk” był moim zdaniem klęską ich SS, która może spowodować nawet rozpad Rosji.
    Jak mogli do czegoś takiego dopuścić, a zakładając niewiarygodną wersję wypadku, jak mogli
    tak idiotycznie skierować na siebie podejrzenia.
    Wystarczyło wszystko uczynić jawnym do bólu nawet ponosząc krótkotrwałe straty i sprawę definitywnie załatwić, a przy okazji jeszcze Katyń.

    Obecnie SS rosyjskie powinny spowodować zamieszki w Niemczech i Francji, a także w Hiszpanii, Gracji, Włoszech, Portugalii i Irlandii.
    Powinny zainicjować procesy deintegracji, do wyjścia z UE włącznie.

    Specjalną pozycję stanowi Polska.
    Jeśli wyrwałaby się z UE, to sprawa Ukrainy byłaby praktycznie bezprzedmiotowa.
    Zatem wystarczyłoby wsparcie środowisk antyunijnych, narodowych, patriotycznych, nawet nie
    za silne.
    Tylko, że tu znów mamy „Smoleńsk”.
    Coś robią chociaż duchowni rosyjscy i na pewno z błogosławieństwem Kremla.

    Na pocieszenie pozostaje jedynie to, że może Rosja pożre się o Ukrainę z Niemcami, chyba, że jest to tylko ustawka
    mająca na celu rozebranie tego dziwnego państwa.

  6. Brat Dioskur said

    Wchodze na pewne hol.forum dyskusyjne. Trwa ozywiona wymiana zdan n.t. wydarzen w Kijowie. Przebija nutka wyzszosci,ze na Zachodzie taka reakcja policji bylaby niemozliwa ,w koncu to vox populi…demokracja na Ukrainie jeszcze nie dojrzala do miana europejskiej.Wlaczam sie uwaga ,ze demonstranci wcale nie domagaja sie wolnosci .”A czego?”-padaja pytania.Odpowiadam ,ze ukrainscy demonstranci chca wejsc do Unii,zeby moc wyjechac za praca na Zachod, m.i do Holandii. Nastroje zmieniaja sie z miejsca o 180 stopni! Nie bede juz cytowal dalszych reakcji ,bo ponad polowa zawierala wulgarnosci ,w kazdym badz razie po moim spostrzezeniu nikt juz nie potepial „rezimu” Janukowicza!
    No to w koncu kiedy ci wszyscy ludzie stana sie bracmi ?

  7. Joe said

    Re 6..Odpowiedz na Pana pytanie jest prosta …tylko jak to moze zrobic czlowie ..skoro to Wola Boska.
    (nawet mi sie rymnalo)

  8. Zerohero said

    Re 6

    Co znaczy niemozliwa? Pan odwiedza fora głupiutkich ignorantów. Za błachsze rzeczy na Zachodzie pałowali. W USA ochrona budynku rozsrzelała niedawno kobietę z zaburzeniami psychicznymi, bo przejechała swoim wozem „czerwoną linię”, kongres bił nawet brawo.

    Tymczasem na Białorusi i Ukrainie jakieś osiłki szturmują urzędy publiczne a Zachód oczekuje, że ich się jeszcze po głowie pogłaszcze.

    Niech jakieś holenderskie bojówki zarządają samozwańczo impiczmentu, to zobaczy Pan jak działają holenderskie resorty bezpieczeństwa.

    i jakie vox populi. Promile zawodowych rewolucjonistów. W poazdziernikową też zaangazówał się 1% poulacji, reszta nie wiedziała nawet co się dzieje.

  9. AlexSailor said

    Ad. 6
    Niemniej jednak bardzo trafne posunięcie w ramach wojny informacyjnej.
    Trafiony i zatopiony.

  10. Griszka said

    @8
    Myślę, że ta kobieta była po prostu zdezorientowana, wystraszyła się i błędnie oceniła sytuację a w mediach próbują z niej zrobić niezrównoważoną psychicznie.

  11. Zerohero said

    Re 10

    Być może. Faktem pozostaje, że w takich przypadkach na zachodzie strzelają aby zabić. Znany jest przykład brazylijskiego gastarbeitera, który w londyńskim metrze przestraszył się „emigracyjnej” (a może widział co nie trzeba) i zaczął uciekać. Dostał strzały prosto w głowę, śmierć na miejscu. Za samo uciekanie. Nie był ścigany/poszukiwany ani nic. To jakby ktoś uciekał przed kanarem i dostał kulkę między oczy za samo podejrzane zachowanie.

    Widziałem zdjęcia z paru rozpędzonyc demo na zachodzie. Krew się lała, pałowano ostro.

    Trzeba mieć niezłego zajoba aby rozliczać inne kraje z utrzymania elementranego porządku. Po cholerę Ukrainie armia jak 100 meneli za skrzynkę wina może wejść i obalić premiera. Śmieszne. Może od razu zróbmy tam drugą Syrię.

  12. Brat Dioskur said

    re8
    „za blachsze rzeczy na Zachodzie palowali….”,

    Tylko ,ze Holandia to nie …Zachod!Jakkolwiek brzmi to dziwnie to jednak Holandia nie odpowiada obrazowi ,jaki wyrabia sobie na jej temat przecietny mieszkaniec Polski.Kraj kontrastow i nielogicznych posuniec no bo co powiedziec o legalizacji partii pe.d.ofilow tymczasem niech ktos sprobuje tu zapisac na twardym dysku kompa dzieciecie p.o.rno….w kilkanascie minut ma policje u drzwi!Samej zas policji Holendrzy zupelnie sie nie boja.Pokazywalem kolegom w pracy filmik prezentowany w gajowce o interwencji strazy miejskiej przeciwko handlarzowi wata cukrowa,bodajze w Sopocie.Przypatrywali sie temu chwile po czym jeden stwierdzil ,ze straznicy goscia najwyrazniej torturuja i wszyscy sie dziwili biernej postawie widzow.Zapytalem co byloby w Holandii? Zasmiali sie wszyscy tylko , zas jeden dodal,ze straznicy nie wyplciliby sie u dentysty.Tak wiec graniczaca z absurdem tolerancja udziela sie takze tuttejszej policji .Najlepiej zilustruje to zabawna historyjka opowiedziana mi przez Polaka przebywajacego w Holandii od stanu wojennego.Otoz w polowie lat 80′ przyjechala do niego w odwiedziny matka.Starsza pani , wiec dlatego dostala paszport.Pewnego wieczoru ogladali wspolnie Wiadomsci w TV gdzie pokazywano jakas demonstracje.Policja w helmach i z tarczami na wzor naszego ZOMO tworzyla kordon probujac niedopuscic ludzi do jakiegos budynku .Nagle posypaly sie w jej strone kamienie i tlum rzucil sie na kordon.Nie pomogl gaz ani woda z sikawek ,kordon zostal przerwany i policja po prostu podala tyly! Pani patrzyla na to wszystko z wyraznym niesmakiem dziwiac sie ,ze policja ucieka.
    „Co to za policja ,ktora ucieka ?-pytala zdumiona …”nasze ZOMO to by im pokazalo”-zakonczyla z duma swoja mysl….

  13. fix said

    „… Pierwsza pomarańczowa rewolucja wywołała euforię we wszystkich agenturalnych partiach naszego unijnego baraku. … I tutaj widzimy ciekawy przykład absolutnej jednomyślności rzekomo konkurencyjnych PO i PiS, a nawt PiS i domniemanej “postkomuny” SLD. Widzimy też, że domniemany ruski agent Komorowski popierał wymierzoną w Rosję pomarańczową rewolucję. Co też ciekawe, “postkomuch” Stolzman przecierał wówczas szlaki Kalksteinowi – bo to Stolzman był najpierw w Kijowie, a Kalkstein już po nim.
    Obecnie zresztą było tak samo – najpierw do Kijowa pojechał Stolzman,
    http://www.kresy.pl/wydarzenia,polityka?zobacz/cox-i-kwasniewski-znow-w-kijowie
    a miesiąc po nim Kalkstein:
    http://fakty.interia.pl/raport-srodek-wschod/aktualnosci/news-kaczynski-w-kijowie-wspieramy-europejskie-dazenia-ukrainy,nId,1066794

    Czyż to nie wydaje się dziwne i podejrzane? Kalksteinowi nie schodzi z ust retoryka antykomunistyczna. Co rusz chce Polskę “dekomunizować”. A tutaj robi dokładnie to samo co jego “wróg”, domniemany postkomuch, od Magdalenki nawrócony na żydo-kapitalizm, Stolzman.
    W podobnym świetle wyglądają stosunki PiS i PO. Niby walczą ze sobą na śmierć i życie. Ale tam, gdzie w grę wchodzą strategiczne interesy banksterów PO i PiS grają jak bliźniacy w tej samej orkiestrze. Bo domniemany ruski agent Komorowski (chrabja obojga narodów – polskiego i żydowskiego) takoż popiera dążenia agentury banksterów do oddania Ukrainy w łapska bilderbergowskiej unii jewropejskiej. …”

    http://opolczykpl.wordpress.com/2013/12/02/bandyci-banksterzy-szabrownicy-majatkow-narodowych-unijne-szumowiny-lapska-precz-od-ukrainy/

  14. wi42 said

    Re: 13 Fix
    Trafnie. Dla tzw. politykow wrog jest jeden – Rosja. Inni przeciwnicy polityczni sa czescia gry pozorowanej, tzw. rozrywki politycznej, niezbednej do funcjonowania „demokracji”.

  15. wi42 said

    Re 5, 11 – AS, ZH
    „Ja natomiast oceniam artykuł bardzo nisko.” Zgadzam się – dużo „naukowości”, mało myśli.

  16. Juziek said

    Czyżby to był początek końca eurokołchozu, który dostał teraz po uszach.
    Widać to jak na dłoni teraz na Ukrainie, jakie zwycięstwo odnosi proponowana przez nich dupokracja, pedziokracja, genderkracja, etc!
    Nie wspomnę o gospodarce!

  17. Rysio said

    Zwolennicy UE są zdecydowanie silniejsi od ukraińskich policjantów.

    🙂

  18. veely said

    A ja ciagle sie zastanawaim, dlaczego moi kochnani Rodacy pchaja swoje nosy gdzie nie trzeba. Czy zostalo choc troche z polskiego majatku niesprzedanym? Czy operety zyciowe typu Grodzka czy Gender nie sa wystarczajacym, aby przyjrzec sie dobrze wszystkim liso- sukom- szczukom i wybic im grunt spod nog? Czy dalej mamy plakac na nasze wiekowe bolaczki z parchami, miast ich lekko ale stanowczo wypchac z kraju? Czy dalej bedziemy plakac jak u nas jest zle i jechac na kredyt do Egiptu, bo sasiad pojechal? Czy dalej mamy chlc wode w noc przed wyborami, a potem narzekac, plakac i przeklinac przez 4-5 lat?
    Ludzie, obudzcie sie wreszcie z makabry korowodu, wyciagnijcie mokre sikami rece z nocnikow i przestancie sie podniecac Ukraina, Rosja, USA, Holandia czy tez GB. Wezcie sie za wyrzucenie rodzimej holoty z biznesu, rzadu i hierarchi, bo oni wszyscy doprowadza was do zguby. Niech sie zagraniczna holota bije miedzy soba a Wam to wara od tego.

  19. Rysio said

    re 18. „……….A ja ciagle sie zastanawaim, dlaczego moi kochnani Rodacy pchaja swoje nosy gdzie nie trzeba……?

    Może dlatego Veely że powietrze jest za darmo.

    🙂

  20. Marucha said

    Re 17:
    Poniewaź wszyscy policjanci to bandyci, jak utrzymuje Rysio, więc powinien poprzeć demonstrantów na Ukrainie.
    (A policja jest taka, jak jej nakaże rząd. Równie dobrze można powiedzieć, że pała do bejsbola jest kryminalistą)

  21. gula said

    ad.18 moi rodacy to znaczy kto zydzi?

  22. Krzysztof.P said

    at 21
    aż mi GULA skoczyła !

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: