Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    AlexSailor o Rosyjska agencja regulacyjna z…
    Zerohero o O tych, którzy się na niemieck…
    corintians o O tych, którzy się na niemieck…
    Listwa o Wolne tematy (09 – …
    Yagiel o Wolne tematy (09 – …
    Yagiel o Wolne tematy (09 – …
    minka o Czterech pancernych i Ukr…
    Szczepan Zbigniewski o Trucie kurczaków w USA?
    Boydar o Wolne tematy (09 – …
    Peryskop o Wolne tematy (09 – …
    Mafiozi przestępczeg… o Wojna nie rozpoczyna się od cz…
    Listwa o Wolne tematy (09 – …
    Listwa o Wolne tematy (09 – …
    UZA o Czterech pancernych i Ukr…
    okon o Rosyjska agencja regulacyjna z…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

Rotmistrz „Huragan”

Posted by Marucha w dniu 2013-12-06 (Piątek)

Czwartego grudnia 1866 roku w fosie Cytadeli Warszawskiej odbyła się ostatnia egzekucja uczestnika Powstania Styczniowego. Jednak to nie Polak stanął tego dnia przed plutonem egzekucyjnym. Ostatnim straconym uczestnikiem zrywu był dawny wojskowy rosyjski, Mitrofan Podhaluzin, junkier (podchorąży) 4. Pułku Kozaków Dońskich.

Rotmistrz „Huragan”

Ten sam łańcuch

W Powstaniu Styczniowym 1863-1865 obok Polaków walczyło również kilkuset ochotników cudzoziemskich reprezentujących kilkanaście narodowości. Byli wśród nich Węgrzy, Czesi, Serbowie, Włosi, Francuzi, Niemcy, Austriacy, Anglicy, obywatele Szwecji, Norwegii, Luksemburga…

Wszakże najliczniejszą grupę w szeregach naszej „legii cudzoziemskiej” stanowili dezerterzy z armii rosyjskiej. Było ich ogółem trzystu, w tym 47 oficerów i podoficerów. Wśród 274 przypadków w których udało się ustalić ich narodowość, najliczniej reprezentowani byli Rosjanie (187 osób), a także Rusini nieco ahistorycznie zaliczani dziś do Ukraińców  (50) bądź Białorusinów (17).

Wielu okryło się sławą, jak kapitan Paweł Bogdanow (odznaczył się pod rozkazami Chmieleńskiego i Bosaka), porucznik Andriej Potiebna (poległ pod Pieskową Skałą), artylerzysta Paweł Jakobi (ranny w bitwie pod Nieznanicami), czy sztabskapitan Matwiej Bezkiszkin (autor memoriału do cara Aleksandra II O sposobach likwidacji wrogości między Polakami a Rosjanami, następnie oficer partii Mariana Langiewicza, potem Zygmunta Jordana, wreszcie dowódca samodzielnego oddziału partyzanckiego działającego aż do kwietnia 1864 roku w Sandomierskiem). W rosyjskich siłach zbrojnych zdarzały się też przypadki podawania się do dymisji oficerów sympatyzujących z Polakami, a nawet samobójstwa (w tym szczególnie głośne – pułkownika Korffa z garnizonu warszawskiego, po tym jak otrzymał on rozkaz wymarszu przeciw powstańcom).

Różne były motywy działań Rosjan walczących u boku Polaków. W grę wchodziły koneksje rodzinne (np. matka sztabskapitana Bezkiszkina była Polką), modne w niektórych kręgach rosyjskiej inteligencji polonofilstwo, sympatia dla narodu walczącego o wolność, ucieczka przed brutalnością panującą w armii carskiej albo też ideowy sprzeciw wobec caratu. Aleksander Hercen, nestor rosyjskiej emigracji politycznej, nawoływał z Londynu: Jesteśmy z Polakami, bo ten sam łańcuch nas skuwa.

Odsiecz znad Donu

Kozacy Dońscy uchodzili za najwierniejszych strażników imperium carów. Ich udział w akcjach represyjnych wobec polskich wystąpień niepodległościowych ściągnął na nich nienawiść naszych patriotów. Paradoksalnie wielu Dońców, choć bezlitosnych w walce, z szacunkiem traktowało Polaków za ich waleczność i umiłowanie wolności.

Nie wiemy, co zaważyło na wyborach Mitrofana Podhaluzina. Stacjonował w Królestwie Polskim od 1858 roku, co najmniej od 1861 współpracował z naszymi środowiskami patriotycznymi, m.in. współorganizując manifestację w Horodle. W maju 1863 r. jego pułk skierowano przeciw powstańcom.

Podhaluzin przy pierwszej okazji przeszedł na stronę polską. Zrazu wstąpił do”partii” pułkownika Dionizego Czachowskiego, naczelnika wojennego województwa sandomierskiego, jako zwykły szeregowiec. Szybko poznano się na jego umiejętnościach kawaleryjskich i skierowano go pod rozkazy rotmistrza Junoszy, dowodzącego oddziałem jazdy krakowskiej. Już wkrótce postawa Dońca zachwyciła jego towarzyszy broni.

Nieustraszonym męstwem, prawdziwie lwią odwagą i bez granic poświęceniem wprawił w podziwienie cały oddział…. – wspominał po latach jego przyjaciel, Ksawery Lipowski.

Podhaluzin szybko dosłużył się stopnia porucznika. Początkowo powierzono mu dowództwo plutonu konnego, następnie samodzielnego oddziału „kozaków powstańczych”. Miał pod komendą średnio od 40 do 60 kawalerzystów. Nie brakło wśród nich dezerterów z rosyjskich formacji dragońskich i kozackich.

Na jesieni 1863 roku oddział Podhaluzina powrócił pod rozkazy pułkownika Czachowskiego. Niestety, już 6 listopada nad ranem w Krępie Kościelnej siły polskie zostały zaskoczone przez rosyjskich dragonów. Zgrupowanie powstańcze zostało zniszczone. Pułkownik Czachowski poległ w trakcie odwrotu pod Jaworem Soleckim. Porucznik Podhaluzin odniósł ciężką ranę. Przez kilka tygodni ukrywał się, korzystając z pomocy ludności wiejskiej. Potem zdołał przemknąć się przez kordon graniczny i znaleźć schronienie w Galicji.

Znów w boju

Waleczny Doniec szybko wylizał się z ran. Rychło zapragnął powrócić na pole walki. Zgłosił się pod rozkazy generała Józefa Hauke-Bosaka. Otrzymał awans do stopnia rotmistrza oraz dowództwo nad szwadronem olkuskim w krakowskim pułku kawalerii powstańczej. Następnie wyróżnił się m.in. w bitwach pod Cisowem i Opatowem. Zdobył wiekopomną sławę jako rotmistrz „Huragan” („Uragan”).

Niestety, klęska insurekcji była przesądzona. Interwencja mocarstw zachodnich na którą liczyli patrioci nie nastąpiła. Oddziały powstańcze wykruszały się. Na miejsce poległych i wziętych do niewoli nie zgłaszali się już nowi ochotnicy. Coraz więcej uczestników zrywu wycofywało się z szeregów, próbowało wtopić się w miejscową ludność bądź ratowało się ucieczką za kordon.

Wszakże „Huragan” nadal kontynuował swą walkę. Dopiero w maju 1864 roku, niemal w rocznicę swego akcesu do sił powstańczych, wycofał się wraz ze swym oddziałem do zaboru austriackiego.

W Galicji Podhaluzin ukrywał się dzięki pomocy Polaków, pod nazwiskiem Jana Zalewskiego. Po jakimś czasie został jednak aresztowany i osadzony w więzieniu w Tarnowie, a następnie, w marcu 1865 roku wydany władzom rosyjskim.

Umieszczony w Cytadeli Warszawskiej z godnością zniósł długie śledztwo. Uznany winnym zdrady stanu, dezercji oraz udziału w godności oficera w różnych bandach buntowniczych, został skazany na karę śmierci przez rozstrzelanie. Wyrok wykonano 4 grudnia 1866 roku.

Mitrofan Podhaluzin był ostatnim powstańcem styczniowym, wobec którego zastosowano tak srogą formę represji. Spoczął w ziemi polskiej, obok około 50 sarmackich patriotów, wśród nich członków Rządu Narodowego z Romualdem Trauguttem na czele, straconych w Cytadeli Warszawskiej za udział w zrywie 1863 roku.

Bracia Moskale

Według niepełnych danych, podczas represji w zaborze rosyjskim w latach 1862-1866 rozstrzelano lub powieszono 669 uczestników wystąpień niepodległościowych. Znalazło się wśród nich aż 89 ochotników rosyjskich, rusińskich i innych, byłych wojskowych armii carskiej (ponad 13,30 proc. ogółu straconych!). Pierwsi zginęli współpracujący z Polakami konspiratorzy ŁotyszIwan Arhold i Rusin Piotr Śliwicki, rozstrzelani w Modlinie w czerwcu 1862 roku (na pół roku przed rozpoczęciem Powstania Styczniowego). Wśród straconych znalazł się również wspomniany wyżej sztabskapitan Matwiej Bezkiszkin, powieszony 17 maja 1864 roku w Radomiu (jego postacią zachwycił się m.in. Stefan Żeromski), również Jakób Lowkin służący pod Hauke-Bosakiem, rozstrzelany w Kielcach, i wielu innych. Zamyka tę tragiczną listę Mitrofan Podhaluzin, Kozak Doński.

Dla „przyjaciół Moskali” walka u boku Polaków była olbrzymim dramatem – wszak nawet ci z nich, którzy byli zdeklarowanymi przeciwnikami caratu, równocześnie uważali się za rosyjskich patriotów. Tymczasem Powstanie Styczniowe przybrało postać wojny między dwoma narodami. W tej sytuacji akces do powstańczych „partii” sytuował ochotników rosyjskich na pozycjach zdrajców własnej ojczyzny i ściągał na nich potępienie ogromnej większości ich rodaków. Również wśród Polaków spotykali się oni z podejrzliwością, a niekiedy odrzuceniem. Wyjątkowo tragicznie potoczyły się losy kapitana Nikiforowa, który wpierw zasłynął męstwem w bitwie pod Sosnowcem, a następnie, na skutek intryg niesłusznie oskarżony o szpiegostwo, został rozstrzelany przez powstańców. Również Aleksander Hercen bywał obrzucany obelgami przez niektórych naszych emigracyjnych radykałów (gorącogłowi krzykacze nie zdawali sobie sprawy, że są marionetkami w ręku policji rosyjskiej prowadzącej przeciw Hercenowi szeroką operację dezinformacyjną).

Dziedzictwo dwóch cieni

Dzisiaj, wiedząc jaką postać przybrała ostatecznie rewolucja w Rosji, skłonni jesteśmy dworować sobie z naiwnego idealizmu rosyjskich XIX-wiecznych burzycieli starego porządku. „Carskie więzienie narodów” wcale nie okazało się złem absolutnym, przeciwnie, to jego zburzenie w 1917 roku rozwarło wrota piekieł nad Rosją i znaczną częścią świata. Trzeba też podkreślić, że carski despotyzm, mimo całej swej bezwzględności, mimo predylekcji do knuta i nahajki, nigdy nie sięgnął u nas po metody tłumienia buntów stosowane choćby przez republikańskie reżimy w Europie Zachodniej. Represje po zdławieniu Powstania Styczniowego, aczkolwiek brutalne, nie dorównywały strumieniom krwi płynącym ulicami Paryża zaledwie kilka lat później, ani tym bardziej wcześniejszemu ludobójstwu w Wandei.

Tym niemniej trudno oprzeć się wzruszeniu czytając słowa Hercena składającego hołd polskiemu umiłowaniu wolności, w godzinie naszej klęski:

Tak, bracia Polacy, bez względu na to, czy przyjdzie wam zginąć w waszych nieprzebytych mickiewiczowskich lasach, czy wrócicie jako ludzie wolni do oswobodzonej Warszawy – świat nie może odmówić wam podziwu. Czy zaznacie nowej ery niezależności i rozwoju, czy śmiercią swoją zakończycie odwieczną, bezprzykładną walkę – jesteście wielcy. Błogosławiona ojczyzna wasza – choć w cierniowej koronie, może być dumna ze swoich synów. Splotły się w was szlachetnie i z wdziękiem dwa wielkie dziedzictwa dwóch cieni wielkich – czystość, entuzjazm i wierność rycerza z walecznością i mocą dawnego Rzymianina. Chwała wam!

Andrzej Solak
http://www.pch24.pl

Komentarzy 15 do “Rotmistrz „Huragan””

  1. Tak, piękne to przykłady tego polsko-rosyjskiego braterstwa broni, niemniej autor powinien wykazać się większą konsekwencją w swoich wywodach. Skoro był łaskaw przyznać, że „carskie więzienie narodów” nie było złem absolutnym w porównaniu z żydobolszewią (tak naprawdę w porównaniu z nią było prawie że sielanką, nawet w stosunku do zdeklarowanych rewolucjonistów, umieszczanych na syberyjskim zesłaniu w całkiem znośnych warunkach), to nie ma co aż tak bardzo się roztkliwiać nad ludźmi, którzy dawali się użyć masonerii i różnym jej organizacjom pokrywkowym za powolne narzędzia do podkopywania może nie najprzyjemniejszego dla Rosjan, a tym bardziej innych narodów, ale jednak konserwatywnego i najbardziej znienawidzonego przez Żydów i masonów państwa w Europie.
    W istocie z wieloma polskimi działaczami powstańczymi łączyła tych braci-Moskali często przynależność do węglarstwa i pokrewnych antychrześcijańskich spisków, potępionych już wcześniej stanowczo przez Stolicę Apostolską (choćby encyklika „In Eminenti” (O tajnych Stowarzyszeniach) Klemensa XII z 1738 r., czy też „Ecclesiam A Jesu Christo (O Karbonariuszach) Piusa VII z 1821 r.). Autor publikujący na portalu w pewnym sensie quasikościelnym nie powinien tego, wydaje mi się, istotnego wątku pomijać. Powinien też uczciwie wspomnieć, że po stronie polskiej powstanie wywoływali własnie w pierwszym rzędzie ci potępieni przez SA węglarze.
    Było ono całkowicie niepotrzebne Polsce i przyniosło sprawie polskiej ogromne, niepowetowane szkody. Było za to bardzo potrzebne Bismarckowi, Prusom i żydowskim neofitom z Kongresówki i tzw. Ziem Zabranych. I tu własnie głównie leży sedno sprawy. A wojną polsko-rosyjską (z grubsza biorąc) uczynił je dopiero męczennik Traugutt – z początku była to zwykła węglarsko-studencka ruchawka, bez ładu i składu, i bez wyraźnie określonego celu.
    Więcej na temat można m.in. przeczytać w piśmie „Nowy Przegląd Wszechpolski” , w artykule autorstwa Jana Matusiewicza pt.” Hekatomba powstania styczniowego – kto o niej pamięta, kto o niej wie!”, nr 1-2-3, 2012 r., s.32
    Wydanie internetowe:
    http://www.npwmag.pl/archiwum/2012/1-2-3.pdf

  2. JerzyS said

    Juz w czerwcu 1862 po wizycie w Warszawie Tajnej Handlowej Misji Angielskiej która kontaktowała sie z czerwowyni zaczęto działanuia terrorystyczne wobec przeciwników powstania.
    Przypominam o szkole rebeliantów w Cueno i Genui
    Prawdziwa mądrość to znajomość przyczyn

    W kalendarz i na mapę patrz!
    Na jakim obszarze wybuchły walki, a na jakim NIE
    Od kiedy trwały przygotowania.
    Jak radzono sobie za pomocą terroryzmu z oponentami.
    Polska Szkoła Wojskowa rebeliantów na potrzeby przyszłego “powstania”
    została założona w Genui już październiku 1861 r.
    Przeniesiona do w Cuneo działała do sierpnia 1862 (NIC ZA DARMO! -kto finansował szkołę na 300 kursantów?)

    Od czerwca 1862 zaczęła się działalność Sztyletników!
    Zadanie?
    Eliminacja przywódców Białych którzy byli przeciwnikami powstania

    Cele tego powstania jasno określił już w jesieni 1862 roku
    Stefan Bobrowski:

    “‘Wywołując powstanie, do którego czynimy przygotowania, spełniamy ten obowiązek w przekonaniu ,
    iż dla stłumienia naszego ruchu Rosja nie tylko kraj zniszczy, ale nawet będzie zmuszona wylać rzekę krwi polskiej;
    ta zaś rzeka stanie się na długie lata przeszkodą do wszelkiego kompromisu z najeźdźcami naszego kraju ,
    nie przypuszczam bowiem, aby nawet za pół wieku naród polski pościł tę krew w niepamięći aby wyciągnął rękę do nieprzyjaciela, który tę rzekę wypełnił krwią polską”

    Sztyletnicy mordowali skrytobójczo Białych i przeciwników powstania
    Podawanie branki jako powodu wybuchu powstania jest nikczemnością,
    bo czerwoni sztyletami już co najmniej od czerwca 1862 wyrąbywali sobie drogę do powstania.

    Liczba ofiar zamordowanych przez Sztyletników, to ponad jeden tysiąc osób!
    np.
    ” Józef Aleksander Miniszewski i zaryzykuję twierdzeniem, że -optymistycznie rachując- nawet 99 proc. polonistów i/lub historyków (nie mówiąc o innych, którzy takie informacje zdobywają hobbystycznie) nie potrafiłoby powiedzieć kim był ów jegomość i do jakich wydarzeń odnoszą się jego uwagi. Miniszewski był pisarzem i publicystą a zginął w pierwszych miesiącach powstania styczniowego, a dokładnie 2 maja 1863 r. zamordowany na werandzie własnego domu przy ulicy Rymarskiej 8.

    Zamordowali go nie rosyjscy żołnierze lub nasłani przez nich skrytobójcy, zginął od trzech ciosów nożem zadanych przez sztyletników nasłanych na niego z rozkazu naczelnika Warszawy, powołującego się na wyrok Sądu Narodowego. Miał wtedy 42 lata, zostawił żonę z trojgiem dzieci, od wyroku, na mocy którego miał zostać zabity, podobno zaczęto się później odżegnywać, ale zabitemu życia to już nie przywróciło, jak i do dzisiaj niepoliczonej liczbie Polaków zamordowanych w tamtych latach tak samo jak Miniszewski. ” za http://prawica.net/opinie/23688

    Carska amnestia z 12 kwietnia 1863 r. mogła być szansą dla uratowanie tysięcy ludzi.
    Czerwoni ją odrzucili, a biali byli sterroryzowani przez Sztyletników.

    Ciekawe tylko dlaczego to, do dziś, nikt nie pyta kto finansował:

    Polską Szkołę Wojskową w Genui i w Cuneo?
    Kto finansował Sztyletników?
    Kto finansował Czerwonych?
    Kto i jak przeprowadził nabór do szkoły i za czyje pieniądze?

    dot. Polskiej Szkoły Wojskowej, założonej przez gen. Ludwika Mierosławskiego w Genui w 1861 r. i przeniesionej następnie w 1862 r. do Cuneo, gdzie jej dyrektorem był gen. Józef Wysocki.

    http://www.radaopwim.gov.pl/a…

    “Podczas uroczystości przemawiali: Burmistrz Cuneo Alberto Valmaggia,
    Nuncjusz Apostolski w Polsce Arcybiskup Celestino Migliore (urodzony w Cuneo),
    Ambasador RP w Watykanie Hanna Suchocka, Konsul Generalny RP w Mediolanie Krzysztof Strzałka
    i Sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa (fundatora tablicy) Andrzej Krzysztof Kunert,
    którego wystąpienie przytaczamy:

    „Wczoraj w Mediolanie odsłoniliśmy tablicę pamiątkową, upamiętniającą miejsce kwaterowania gen. Jana Henryka Dąbrowskiego w latach 1797-1805.

    Uroczyste podpisanie konwencji o utworzeniu Legionów Polskich, walczących o wolność Polski i o zjednoczenie Włoch, nastąpiło w pałacu Administracji Generalnej Lombardii w Mediolanie w dniu 9 stycznia 1797 r.

    Legiony Polskie gen. Dąbrowskiego były pierwszymi oddziałami żołnierzy polskich, którzy chcieli z Włoch zanieść wolność do Polski. W tym samym 1797 r. przyjazna ziemia włoska została uwieczniona w słowach polskiego hymnu narodowego (napisanego w Reggio Emilia, miejscu narodzin włoskiej flagi tricolore): «Marsz, marsz Dąbrowski! Z ziemi włoskiej do Polski!»

    Sześćdziesiąt pięć lat później Włosi znowu okazali nam solidarność. W październiku 1861 r. w Genui została założona Polska Szkoła Wojskowa, przeniesiona następnie do Cuneo, gdzie działała od kwietnia do lipca 1862 r.

    «Cuneo przyjęło ich [uczniów Polskiej Szkoły Wojskowej] szlachetnie i po bratersku, pamiętając walkę Polaków u boku Włochów o wolność i zjednoczenie Włoch» [Cuneo li accolse con generosità e fratellanza memore di quanto i Polacchi avavano combattuto a fianco degli Italiani per la Liberte e l’Unità d’Italia] – czytamy na tablicy, którą odsłaniamy dzisiaj.

    Pierwszym dyrektorem szkoły (w Genui) był gen. Ludwik Mierosławski, wcześniej uczestnik polskiego powstania listopadowego (1830-1831), dowódca powstania poznańskiego (1848) i szef sztabu armii rewolucyjnego rządu Sycylii, później dyktator polskiego powstania styczniowego (1863).

    Dyrektorem szkoły w Cuneo był gen. Józef Wysocki, również uczestnik powstania listopadowego i styczniowego, dowódca Legionu Polskiego podczas powstania na Węgrzech (1848).

    Po uznaniu Królestwa Włoch przez Rosję, na życzenie rządu włoskiego Polska Szkoła Wojskowa w Cuneo została w sierpniu 1862 r. zamknięta.
    Niemal wszyscy spośród 300 uczniów i niemal wszyscy instruktorzy odrzucili możliwość wstąpienia do armii włoskiej i wzięli następnie udział w polskim powstaniu styczniowym (1863-1864). Wielu z nich poległo.

    Chciałbym w tym miejscu wymienić tylko jednego z tych instruktorów – Zygmunta Padlewskiego, który po zamknięciu Polskiej Szkoły Wojskowej w Cuneo starał się (bez skutku) reaktywować ją w Londynie.
    Przed wybuchem powstania styczniowego był on dyrektorem wydziału wojskowego w Komitecie Centralnym Narodowym, a w czasie powstania naczelnikiem powiatu płockiego.

    Rozstrzelany został 15 maja 1863 r. przez Rosjan w Płocku (o jego męczeńskiej śmierci pisał Aleksander Hercen w «Kołokole»).
    Później, 21 listopada 1863 r., rozstrzelany został także jego ojciec, Władysław Padlewski, uczestnik powstania listopadowego i powstania styczniowego.”

    Zawód wyuczony rebeliant !
    Zawód wykonywany rebeliant!
    Skończył tak jak zasłuzył.
    …natomiast o Józefie Aleksanderze Miniszewskim do dziś wszyscy milczą !

    Ciekawe , czy to typowo polska ignorancja, czy angielska i pruska i później niemiecka agentura wpływu tak niemniłosiernie kastruje i przeinacza polską historię

  3. JerzyS said

    Sierpniu 1862 r. Szkoła zamknięta
    Wykształceni, z dobrym zawodem

    – , a bezrobotni!

    Aż 5 miesięcy musieli czekać na Samozatrudnienie

  4. Przecław said

    do: JerzyS

    „Co tam Stalin

    Mieliśmy Dzierzyńskiego, Mieńżyńskiego polskich szlachciców i Jagodę polskiego Zyda
    Wszyscy oni bronili w Rosji Poaków!
    W Rosji polscy Zydzi byli polską agentura wpływu
    Rosyjscy Zydzi natomiast pracowali dla Niemców

    Polacy mieli marchlewszczyzne i dzierzyńszczyzne
    Do czasu przejęcia władzy przez rosyjskiego Zyda Bierię,
    tam nie wiedziano że jest komunizm.

    Polacy mieli tam swoich księzy i swoje kościoły!

    Dopiero Beria rozpoczął mordy i trwały one na długo po śmierci Stalina.

    Są relacje , że Stalin mówił płynnie po polsku.

    Ciekawe kiedy i gdzie się nauczył?”

    Powyższe to Pana słowa. Przepraszam, że mój wpis jest bez związku z artykułem o powstaniu styczniowym, a dotyczy art.”Ludzie Stalina” z 2.12.br. Poprzednio uznałem Pana wpis za szyderstwo, stąd moje oburzenie. Chyba jednak nie miałem racji. Dlatego zwracam honor. Dalej wprawdzie nie chce mi się wierzyć aby Jagoda działał na korzyść Polaków oraz aby w polskich republikach autonomicznych nie wiedziano co to komunizm, ale co do tego wstrzymam się z oceną.
    Nie udało mi się odszukać polecanego przez Pana tekstu Rafała Brzeskiego, czy moż Pan podać bardziej precyzyjny link, czy był on zamieszczony w Warszawskiej Gazecie, a jeśli tak, w którym numerze ?

  5. Kochajmy swoje ojczyzny i szanujmy cudze.
    Każdy niech myje się w swojej strudze.
    W niej umyjemy się należycie
    I zobaczymy najwierniejsze swe odbicie.

  6. Bardzo ciekawa ta informacja o niedawnym zlocie w Cuneo p. Jerzego S, bo pokazuje jak dalej uporczywie lansuje się tę zabójczą dla Polski tradycję powstańczą i jak potężne i szeroko rozgałęzione siły za tym stoją. Natomiast trudno mi się zgodzić z opinię, że wskazywanie na brankę jako powód wybuchu powstania jest „nikczemnością”. To niezaprzeczalny fakt, że postanie było zaplanowane w określonych kołach już dużo wcześniej, niemniej branka stała się jego ostatecznym katalizatorem.

  7. JerzyS said

    dr. Rafał Brzeski
    artykuł w
    miesięczniku „Zakazane Historie ”
    nr 2, 3, i 4

    Obecnie w sprzedaży nr 3 – Saloniki prasowe
    Byc może za kilka tygodni ukaże się ksiązeczka z tymi artykułami

  8. Do p. Jerzego S: Czy mógłby Pan podać tytuł artykułu?

  9. Przecław said

    ad.7. JerzyS

    Czy istnieje internetowe wydanie „Zakazanych Historii”, czy tylko papierowe ?

  10. JerzyS said

    Mordujcie bez rozgraniczenia
    Rozkaz Nikołaja Jeżowa w sprawie Polaków cz. II
    -jest w ,miesieczniku nr 3
    Czekam na nr. 4
    Całóść znam z relacji badaczy tego tematu
    Z tego co wiem jest tylko papierówka (do wczoraj)

    Polscy historycy , to Ignoranci i nie chce im się niczego uczyć,
    a co dopiero uczyc rosyjskiego,
    Nie chce im sie szukac materiałów i przetłumaczyc.

    Oni są od zdobywania Tytułów , a nieod zdobywania Wiedzy i dochodzeniu do Prawdy!

    Znalazł się dr,. Rafał Brzeski któremu sie chciało znaleźć
    i znalazł się tłumacz,
    któremu się chciało przetłumaczyć ,
    i tak to powstało.

  11. JerzyS said

    prawidłowio
    ZAKAZANA HISTORIA nr 3 to listopad 2013
    wyd FreeDomMedia sp. z o.o. W-wa ul.Konopnickiej 6 lok 254

    Redakcja j.w. lok 226
    tel fax 22 339 05 40
    \
    w numerze jeszcze m.in.
    Sylwester Zych:
    ksiąddz , który musiał zginąć

    Bunt w Więzieniu Ciężkim na Świetym krzyżu

  12. JerzyS said

    Prenumerata
    http://polskaksiegarnianarodowa.pl/pl/p/Zakazana-Historia.-Prenumerata-roczna./338

  13. Przecław said

    ad.10,11,12.

    Dzięki.
    Przy okazji wklejam przemówienie Rokossowskiego, będącego jego inauguracją w Polsce po 35 latach.
    „/-/ Bracia i Siostry /-/ Wojsko Polskie, to krew z krwi i kość z kości Ludu Polskiego”……porównajmy to z przemówieniami obecnych „wodzów”.
    Rokossowskiego jednak trudno łączyć z Dzierżyńskim, Mężyńskim, Jagodą, czy Marchlewskim. Nie był on nigdy ideologiem czy doktrynerem, a z Czeką/NKWD łączyło go tyle, że był ofiarą tych instytucji. Był też młodszy o pokolenie od w.w. postaci i jego działalność przypada na okres następnego pokolenia.

    Pardon, wkleję to przy następnym razie.

  14. Przecław said

    http://www.youtube.com/

  15. Przecław said

    cóż, do 3x sztuka. #14 można usunąć, Panie Admin.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: