Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Pobieraczek.pl przegrał w sądzie z UOKiK

Posted by Marucha w dniu 2013-12-13 (piątek)

Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów potwierdził decyzję UOKiK i utrzymał dla serwisu Pobieraczek.pl karę ponad 215 tys. zł. Według sądu spółka Eller Service, właściciel portalu Pobieraczek.pl, wysyłała do konsumentów wprowadzające w błąd wiadomości w celu ich zastraszenia i skłonienia do zapłaty.

Wyrok dotyczy decyzji Urzędu z kwietnia 2012 roku. UOKiK stwierdził wówczas m.in., że klienci serwisu otrzymywali wiadomości sugerujące popełnienie przestępstwa. Tymczasem jedynie sąd, wydając wyrok, może stwierdzić, czy popełniono przestępstwo. Nawet straszenie konsumenta hipotetycznym złożeniem do organów ścigania zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa jest niezgodne z prawem.

Wczoraj sąd zgodził się ze stanowiskiem UOKiK, podtrzymując karę pieniężną w wysokości 215 960 zł. Wyrok nie jest prawomocny, przedsiębiorcy przysługuje apelacja. To kolejna wygrana przez UOKiK sprawa przeciwko serwisowi Pobieraczek.pl.

W marcu br. sąd apelacyjny podtrzymał inną decyzję UOKiK, stwierdzającą wprowadzanie konsumentów w błąd i utrzymał karę w wysokości blisko 240 tys. zł. Wówczas chodziło o to, że mimo zapewnień na temat bezpłatnego testowania serwisu, serwis pobierał opłaty za swoje usługi.

http://biznes.onet.pl

*                                    *                                  *

Artykuł z marca 2013:


Trzy lata temu Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów nałożył na spółkę Eller Service, właściciela serwisu Pobieraczek.pl, karę w wysokości 239 tys. zł, ponieważ uznał, że wprowadziła ona użytkowników portalu w błąd. Internauci – kuszeni wyświetlanymi na stronach serwisu hasłami „10 dni pobierania za darmo”, „Tak, chcę testować przez 10 dni” – zakładali na nim konta, wierząc, że przez 10 dni mogą bezpłatnie ściągać pliki umieszczone na serwerach portalu. Tymczasem wraz z chwilą zarejestrowania się, użytkownicy de facto zawierali z firmą odpłatną umowę. Wynikające z niej należności były naliczane już od pierwszego dnia obowiązywania kontraktu.

Portal Wirtualnemedia.pl przypomniał, że spółka Eller Service odwołała się od decyzji UOKiK do Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (XVII Wydziału Sądu Okręgowego w Warszawie), który jednak utrzymał ją w mocy. Właściciel serwisu Pobieraczek.pl zaskarżył ten wyrok do sądu apelacyjnego, ale i ten przyznał rację UOKiK. Jego orzeczenie jest prawomocne.

W dalszym ciągu trwają dwa inne postępowania dotyczące aktywności portalu Pobieraczek.pl. Wciąż rozpatrywane jest odwołanie, jakie spółka Eller Service złożyła w związku z nałożeniem na nią przez UOKiK kolejnej kary, tym razem w wysokości 215 tys. zł. W tym przypadku spółka została ukarana za to, że w wiadomościach mailowych groziła swoim klientom, chcąc zmusić ich do uiszczenia opłaty za korzystanie z serwisu. Pobieraczek.pl został także pozwany przez osoby, które uważają, że zostały przez niego oszukane. Od 1 stycznia 2013 r. strona nie przyjmuje nowych użytkowników, możliwość rejestracji na niej została zablokowana.

http://www.wirtualnemedia.pl

Komentarzy 17 to “Pobieraczek.pl przegrał w sądzie z UOKiK”

  1. AlexSailor said

    Gdybyż to nie była Polska i wszystko przebaczający hurtem Polacy.
    To teraz wystąpienie z pozwami o:
    – zwrot wyłudzonych kwot,
    – odsetki,
    – odszkodowania idące w poważne sumy,

    byłyby tylko formalnością przed egzekucją komorniczą.

  2. Marucha said

    Re 1:
    Bezczelne są te złodziejskie qrvy i zuchwałe. Wiedzą, że nikomu nie chce się ciągać po sądach o jakieś tam 100 czy 200 złotych. A w sądy wiele osób nie wierzy, nie ufa im.
    Znajomy dostał taki email – niechlujnie napisany, nazwisko adresata coś w stylu Xrpade J88zyter, tylko email się zgadzał. Wzywano go do zapłaty coś koło 200 czy 300 złotych za jakieś usługi internetowe, o których w życiu nie słyszał. Grożono sądem.
    Jednak w emailu było podane konto, na jakie trzeba wpłacić… i nietrudno byłoby ustalić, czyją jest własnością. Bank jednak nie za bardzo chciał współpracować. Zdaje się, że wszystko skończyło się na niczym, bo potencjalny jeleń olał „wezwanie do zapłaty”.
    To są, bez wątpienia, „nasie” interesy,

  3. Hrabia said

    Przecież tak działa większość firm telekomunikacyjnych…

    chcesz wyłączyć usługę – wyłączą za 2 miesiące udając głupa i naliczając

    film na żądanie – promocja 1 zł za film – na rachunku pełna kwota

    włącz melodyjke w tel. komórk. 10 dni gratis ( później 2 zł mc – a jak wyłączyć to nie napiszą)

    wyłączą kanał w kablówce – cichaczem usuną z listy kanałów – żadnej obniżki abonamentu bo reszta programów działa przecież

    niezamawiana ochrona antywirusowa wpisana do umowy na internet – 2 mc gratis ale później 5zł za mc ale to ty muszisz zrezygnować pomimo że nie zamawiałeś!!!

    Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów – musi to być medialna sprawa że się tym zajęli…
    przecież odsyłają do powiatowego, miejskiego rzecznika a on – wszystko ok nie moge wiecej pomoc:-)

    Ciekawi mnie ta kara nałożona przez UOKIK – zostanie ona podzielona między poszkodowanych bo UOKIK nie wygląda na poszkodowanego w tej sprawie?:-)

    Nawet na oszustwach państwo zarabia…

  4. Reblogged this on Wieczna Parapetówa and commented:
    ZPobieraczkiem też miałem na pieńku, też mnie straszyli sądem. No to co miałem robić też ich postraszyłem sądem. Spotkała ich zasłużona (i wcale niewysoka) kara za arogancję i wyjątkowa bezczelność, a własciwie ordynarne cwaniactwo.

  5. Dictum said

    Nie wierzyć w ŻADNE!!!! propozycje!!! Wszystkie z założenia są oszustwem na mniejsze i większe pieniądze. Nie istnieje ŻADNA !!! kontrola, a skutki karne śa rzadkością i niewspółmerne do czynu cwaniactwa i łajdactwa. Znajoma skusiła się w Internecie na jakkąś kretyńską grę z możliwością wylosowania 3 000 zł. Po kilku progach z podaniem danych poproszono o SMS z podanym kodem, po czym otrzymała SMS, że od tej chwili będzie powiadamiana SMS-em (parę razy w tygodniu), czy wygrała, czy nie – a koszt każdego SMS-u ok. 4,00 zł – OCZYWIŚCIE na KOSZT NAIWNEJ.
    Prawie że na sygnale jechała do operatora i na szczęście operator miał możliwość zablokowania wszystkich SMS z rodzaju play czy coś w tym guście, dobrze nie wiem. Okazało się również, że operator dobrze wiedział o tych praktykach. Moim zdaniem, operator powinien zgłosić takie działania do sądu.

  6. Dictum said

    PS. Oczywiście organizatorzy tej zabawy nie dawali ŻADNEJ możliwości wycofania się z gry!

  7. Marucha said

    Re 5, 6:
    To jest prawdopodobnie legalne. Niestety.

  8. Paweł said

    Pobieraczek prawdopodobnie nadal działa, ale pod innymi domenami. Nie jestem pewien, ale możliwe, że mają też coś wspólnego z tą falą spamu i naciągania na płatne subskrypcje smsowe w stylu zlokalizuj telefon itp.

  9. Zbigniew said

    Zdaje mi się, że to właśnie z nimi miałem do czynienia. Jeszcze z Rosji (wspominałem tutaj). Zarejestrować się? Czemu nie. Gupi nie zauważyłem że tam chodzi o coś jeszcze. A w sumie nic, ale to zupełnie nic nie ściągnąłem od nich. Potem przychodzą monity, przez email. Napisałem im, aby mnie pocałowali w 4 litery (ale to też był błąd; w podobnych razach nie należy wcale odpisywać). Potem mi grożono, że za podawanie nieprawdziwych danych osobowych grozi nawet więzienie (moje dane były nieprawdziwe w tym sensie, że nie mieszkałem w Polsce wtedy). A potem zauważyłem, że email od nich jest w folderze spam na google (tak ich najwyraźniej i google sklasyfikowało). Wtedy już nawet nie przeczytałem…
    Sprawę na policję w Polsce zgłaszałem, ale bez odpowiedzi ze strony Policji. Cieszy mnie, że ktoś jednak podobne praktyki naciągania ludzi potraktował poważnie.

  10. Plausi said

    Łokik

    Hurra !. Łokik robi kasę.

    A propos internet „Internet jest biotopem przestępczym już z racji swej natury” i stworzył technicznego rabusia, o ile automaty do gry były dość prymitywnymi „jednoręcznymi bandytami”, jest internet, niektóre portale bandytą o niezliczonych rękach, rabunek organizują systemy. Jedynie banki mogą z nimi konkurować.

    Jak na cienkiej skorupie lodowej należy się poruszać w internecie, bowiem na każdym kroku czeka jakiś przestępca, przy czym obok przestępców „cywilnych” występuje tu PPZ w niezliczonych inkarnacjach. ACTA miała wzmocnić reprertuar rabusiów. Dodjamy, że TO państwo jest wspólnikiem w tej działalności przestępczej.

  11. anatom said

    ja na adres nie zyjacego juz wuja nasciagalem dziecia bajek :-))

  12. Wosiu said

    Tylko że sądy w Polsce przyklepują orzeczenia egzekucyjne z pozwu firm lichwiarskich (mimo niby jakichś tam antylichwiarskich przepisów które kilka lat temu wprowadzono) gdzie człowiek pożyczył 900 zł i ma do oddania solidarnie z żyrantem 150.000 zł !!!

    Jestem ciekaw, czy jeszcze gdzieś na świecie oprócz Polski coś takiego jest możliwe.

  13. Easy_Terran said

    Ja obecnie jestem w stanie wojny z Dialogiem – rok temu wystawili fakturę, której zresztą nie dostałem. W listopadzie tego roku sprzedali rzekomy dług firmie windykacyjnej. Od tej właśnie firmy dowiedziałem się, że od roku wiszę jakieś pieniądze. Proszę wyobrazić sobie moją minę.

    Od tygodnia pisuję sobie emaile z ich BOKiem (tzn. Dialogu) z pytaniami np. dlaczego nigdy nie dostałem faktury, dlaczego przez 13 miesięcy nie dostałem żadnego monitu o rzekomym długu itp.

    Pracownicy odpisują mi o jakichś dziwnych rzeczach, ale żaden nie odpowiada na konkretne pytania.
    Wiszę trochę ponad stówę, ale na pewno tego draniom nie daruję.

    I już mi się rzygać chce tym ich kołtuństwem…

  14. Miet said

    Ten Pobieraczek, to mi wygląda na typowy biznes w „polskim” stylu, z jakim już nie raz przyszło mi się zmierzyć.
    Zawsze uważałem, że my emigranci powinniśmy wspierać nieśmiałe poczynania biznesowe naszych rodaków – szczególnie tutaj za granicą.
    Niestety w większości przypadków życie pokazało mi, że to nie takie łatwe. No bo jak wspierać, gdy polski biznesman robi cię w żywe oczy w capa i pokazuje, że mu gówno zależy na tobie.
    Typowymi polskimi biznesami w USA są polskie sklepiki z polskimi produktami spożywczymi.
    Kiedyś, gdy jeszcze mieszkałem w Michigan, z przyjemnością odwiedzałem polski sklep pod Detroit – był na prawdę dobrze prowadzony i nigdy go nie pominąłem odwiedzając syna w tamtym rejonie.

    Tutaj w Kalifornii to już trochę inaczej – w ostatnich dziesięciu latach w rejonie Modesto parę razy ktoś próbowal wystartować z polskim sklepem – ale bez powodzenia.
    W pierwszym miesiącu działalności można było słyszeć tylko same narzekania, że nic się nie opłaca, że to dopust boży, że on czy ona robi to co robi.
    Po trzech miesiącach biznes był zamykany – właścicielowi nie udało się zostać milionerem w tym czasie – niestety.

    W Modesto i okolicy Polaków nie jest może tylu ile w Chicago, ale jeden sklep na pewno mógłby dobrze prosperować.
    Pokazali co potrafią dwaj bracia Irańczycy, którzy założyli delikatesy z produktami sprowadzanymi głównie z Chicago – zorientowali się szybko, że mogą zarobić na naszych polskich przysmakach i sprowadzają wszystko co tylko sobie Polacy zażyczą.
    Są oni chyba katolikami, bo na ścianie sklepu wisi krucyfiks.
    Na prawdę to duża przyjemność odwiedzić ich sklep – widać jak dwoją się i troją aby zadość uczynić zachciankom swoich klientów. Wprost pytają, co sobie życzymy aby sprowadzić z Chicago.

    Dla kontrastu opiszę jeden mój wyjazd do polskiego sklepu, przy okazji wypadu na dobre wino do Napa i Sonoma Valley.
    Wracając wstąpiliśmy do polskiego sklepu (nie będę podawał dokładnego adresu). Po załadowaniu koszyka polskimi (mam nadzieję, że to jeszcze polskie) słodyczami, przypiąłem się do wędlin.
    Moją ulubioną wędliną, jeszcze z dawnych polskich czasów był baleron, który bardziej ceniłem od szynki.
    Gdy zobaczyłem baleron za szybą chłodziarki, dusza się uradowała i bez namysłu zażyczyłem sobie całą porcję jaka jeszcze pozostała.
    Sprzedawca nie krył zadowolenia, i zachwalał, że jest wyjątkowo smaczny. Cała porcja była gdzieś w granicach półtora kilograma. Myślałem, że się podzielę z rodziną, więc kupiłem wszystko.

    Po powrocie do domu, nie czekając nawet minuty, dobrałem się do baleronu przygotowując do tego dobre pieczywo z masłem – no i coś do zakropienia – żeby baleron nie pomyślał, że go psy zeżarły.
    Radocha się jednak zakończyła na samym wstępie – baleron po prostu śmierdział – i to tak, że mój apetyt na tę moją ulubioną wędlinę się skończył i to chyba na długi, długi czas.
    Wszystko powędrowało na śmietnik.
    Oczywiście mogłem się dochodzic ze sprzedawcą swoich praw konsumenta i chyba bym wygrał – ale to nie na moje nerwy.
    Postanowiłem, że to była moja pierwsza i ostatnia wizyta w tamtym sklepie.

    Niestety w bardzo wielu przypadkach biznesu „po polsku”, obserwujemy chęć natychmiastowego dorobienia się i nie ważne jaką drogą – a potem to nawet niech by i potop.

  15. Zbigniew said

    Panie Miet,

    W Kanadzie widziałem wiele miejsc, sklepów „rosyjskich”, które wcale rosyjskimi nie były. Co gorsza, emigranci rosyjscy nabierali się na nie. Np. pracując dla nich za nic w formie „praktykantów” (cóż za bezsens, ale wytłumaczyć im ten bezsens to też był bezsens).

    W Rosji zaś można sobie kupić całkiem prawie wszędzie kiełbasę „krakowską”. Tyle, że to nie jest ani kiełbasa, ani krakowska… To może przyjmować wszelkie fantazyjne formy kształtu i zawartości (przy czym zawartość raczej nie strawna).

  16. Zbigniew said

    Poprawię swój wpis @15:

    „W Kanadzie widziałem wiele miejsc, sklepów “rosyjskich”, które wcale rosyjskimi nie były.”

    No więc to były sklepy „polskie”. Powiedzmy. W zasadzie. Polskie. OK? A naprawdę to ani polskie, ani rosyjskie, ani ukraińskie.

  17. Re: 16 Zbigniew…
    No wiec, w Kanadzie jesli ktos mowi po polsku, to wcale nie oznacza ze jest Polakiem…
    Jesli ktos mowi po rosyjsku, to wcale nie oznacza, ze jest od razu Rosjaninem…
    Jesli ktos mowi po angielsku, to wcale nie oznacza, ze jest Anglikiem…czy Kanadyjczykiem…
    Jesli ktos urodzil sie w stajni, nie oznacza ze jest od razu koniem…

    A w Gajowce? Ano, jesli ktos pisze po polsku, to wcale nie oznacza ze mysli po polsku…
    Jesli ktos zapodaje informacje, to wcale nie oznacza, ze jest ona prawdziwa…
    Jesli ktos zapodaje, ze sie modli, to wcale nie oznacza ze jest katolikiem (chrzecijaninem)…

    Wracajac do polskich sklepow znajdujacych sie na slynnej ulicy Roncesvalles (Etobicoke), to dosc sporo jest towarow sprowadzanych z Polski (jak: konserwy, przyprawy, slodycze, tluszcze – masla, oliwy, zupy blyskawiczne itd.,), ale rowniez czesc jest produkowana (wytwarzana) na terenie Ontario jak: miesa, kielbasy, torty, pieczywo warzywa, czy artykuly szybko psujace sie…
    Oczywiscie, ze polskie sklepy sa prowadzone w mniejszosci przez ludzi innych narodowosci, a nawet co niektorzy sa semitami…Co podobnie dotyczy sie polsko-jezycznych gazet wydawanych na terenie GTA (Great Toronto Area)…

    Czesto kupuje polskie artykuly spozywcze, ktore jeszcze nie sa skazone GMO i wciaz sa dobrej jakosci.
    =======================
    jasiek z toronto
    http://polskawalczaca.com

    P.S. Sa dwa polskie sklepy z ciekawymi ksiazkami, plytami CD i DVD, ziolami z Polski,

Sorry, the comment form is closed at this time.