Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    osoba prywatna o Wolne tematy (08 – …
    UZA o Linia podziału
    Józef Bizoń o O paranoi giedroyciowych i bar…
    CBA o O paranoi giedroyciowych i bar…
    CBA o O paranoi giedroyciowych i bar…
    Józef Bizoń o O paranoi giedroyciowych i bar…
    Irmina Blad o „Hiszpańscy” nurkowie na…
    Józef Bizoń o O paranoi giedroyciowych i bar…
    rafalryszkiewicz o UE chce „położyć łapę” na lasa…
    CBA o Wolne tematy (08 – …
    Irmina Blad o O paranoi giedroyciowych i bar…
    osoba prywatna o O paranoi giedroyciowych i bar…
    Boydar o Transmutacja biologiczna – ską…
    JackTheCrasher o Wolne tematy (08 – …
    bryś o UE chce „położyć łapę” na lasa…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

Biała Chorwacja

Posted by Marucha w dniu 2013-12-24 (Wtorek)

Biała Chorwacja, zwana też Chrobacją, to terytorium historyczne o dyskusyjnym położeniu, znajdujące się w Europie Środkowej. Na poniższej mapie Polski czasów Bolesława Chrobrego zobrazowano jedną z hipotez położenia Białej Chorwacji na terenach Małopolski.

Źródła pisane

Konstantyn Porfirogeneta wymienia w dziele „De administrando imperio”[1] Białą Chorwację (w oryginale Βελοχρωβάτοι i Χρωβάτοι)[2] jako miejsce skąd w VII wieku część plemion chorwackich miało wyruszyć na Bałkany (na terytorium dzisiejszej Chorwacji) na zaproszenie cesarza Bizancjum Herakliusza, by bronić granic cesarstwa. Reszta Chorwatów pozostała w swojej dawnej ojczyźnie mając oddzielnego władcę. Adam Naruszewicz tak przytacza ten fakt, w swym dziele „Historya narodu polskiego”:

„Nazwisko Chrobatów było znajome jeszcze w IX wieku za Konstantyna Porfirogenita, który o nich tak pisze w księdze „De administrando Imperia” w rozdziale XXX. i XXXI.: Chrobaci mieszkali wtenczas, (to jest za Herakliusza) za Babigoreą[3] gdzie teraz są Belo-Chrobaci, (i na drugiem miejscu mówi) inni zaś Chrobaci, od tych którzy do Dalmacyi weszli, mieszkali ku Francyi, nazywali się Belo-Chrobaci, to jest biali, mający własnego Księcia. Hołdują zaś Ottonowi W. panującemu nad Francyą, która jest i Saxonią; są oni poganie, a z Turkami[4] ligę i przyjaźń trzymają. Tenże na innem miejscu Chrobatowie, którzy w Dalmacyi siedzą, od Chrobatów białych niechrzczonych początek wiodą, którzy za Turcyą przy Francyi siedzą, a ze Słowianami Serbami graniczą. Nakoniec powiada: ‚wielka zaś Chrobacya, która się białą nazywa, do dnia dzisiejszego chrzczona nie jest, tak jako i sąsiedzi jej Syrbowie. Jazdy i piechoty nie ma tak wiele jak Chrobacya Chrześcijańska, dla częstych napadów od Franków”.[5]

Według Nestora z Kijowa Biali Chorwaci byli protoplastami Lachów. Nestor opisuje w swojej „Powieści minionych lat” z 1113 roku w części drugiej „O narodach słowiańskich”, jak to we wczesnym średniowieczu Biali Chorwaci, Serbowie i Chorutanie[6] (zapewne chodzi tu o część tych plemion, a nie całość) w wyniku najazdu Włochów[7] przenieśli się ze swoich naddunajskich terenów i osiedli nad Wisłą przezwawszy się Lachami[8][9], a ci następnie przezwali się Polanami, Lucicami, Mazowszanami, Pomorzanami.

„Po mnogich zaś latach siedli byli Słowianie nad Dunajem, gdzie teraz ziemia węgierska i bułgarska. I od tych Słowian rozeszli się po ziemi i przezwali się imionami swoimi, gdzie siedli na którym miejscu. Tak więc przyszedłszy, siedli nad rzeką imieniem Morawa i przezwali się Morawianami, a drudzy Czechami nazwali się. A oto jeszcze ciż Słowianie: Biali Chorwaci i Serbowie, i Chorutanie. Gdy bowiem Włosi naszli na Słowian naddunajskich i osiadłszy pośród nich ciemiężyli ich, to Słowianie ci przyszedłszy siedli nad Wisłą i przezwali się Lachami, a od tych Lachów przezwali się jedni Polanami, drudzy Lachowie Lucicami, inni – Mazowszanami, inni – Pomorzanami.”[10]

Pozostali autorzy już nie nazywają Chorwatów „Białymi”. Nie wymienia ich (podobnie jak i Polan) Geograf Bawarski (rok 845).

Na północ od Wielkich Moraw lokuje ziemie Chorwatów (horithi) Alfred Wielki[11] (rok 890).

W „Powieści minionych lat” Nestor wymienia też Chorwatów (tylko raz nazywając ich „Białymi” jako protoplastów Lachów). W 907 roku mieli oni uczestniczyć (jako sojusznicy) w wyprawie Olega Mądrego na Bizancjum. Można też znaleźć wzmiankę, że książę kijowski Włodzimierz w 992 roku wyprawił się na Chorwatów[12].

Dodatkowo nazwa „chrowati et altera chrowati” pojawia się w dokumencie praskim z 1086 roku jako rubież diecezji praskiej. Zostało to propagandowo wykorzystane przez Austrię do uzasadnienia pretensji do Galicji w czasach rozbiorów Polski – do tego stopnia, że urzędnicy austriaccy posługiwali się pojęciem narodowości białochorwackiej.

Kosmas z Pragi między rokiem 1110 a 1125, w „Chronica Boëmorum” tak opisuje obszar diecezji praskiej:

„Granice zaś jej ku zachodowi są następujące: Tuhośt, który ciągnie się do połowy rzeki Chamb, Siedlczanie, Łączaniei, Dieczanie, Litomierzyće, Lemuzi, aż do środka lasu, którym są Czechy ograniczone. Następnie na północ te są granice: Pszowianie, Chorwaci i drudzy Chorwaci, Ślęzanie, Trzebowianie, Bobrzanie, Dziadoszanie, aż do środka lasu, którym otoczone są granice Milczan. Stąd na wschód te rzeki ma za granice: Bug i Styr z grodem Krakowem i prowincją, której nazwa jest Wag, z wszystkimi krainami należącymi do wspomnianego grodu Kraków. Stąd rozszerzona dołączonym pograniczem węgierskim ciągnie się aż do gór, których nazwa jest Tatry. Następnie w tej części, która zwraca się na południe, po przyłączeniu krainy morawskiej diecezja ta ciągnie się aż do rzeki, której nazwa jest Wag, i do środka lasu, którego nazwa jest Mure, i do takiej że nazwy góry, którymi odgraniczona jest Bawaria.”[13]

Piszący w XII wieku Pop Duklanin w swoim „Latopisie” używa określenia Białej Chorwacji w odniesieniu do północnej Dalmacji.

Wincenty Kadłubek, w „Kronice polskiej” (ks. II, rozdz. 12), opisuje czyny Bolesława Chrobrego, który: „podbił pod swe panowanie Selencję[14], Pomorze, Prusy, Ruś, Morawy, Czechy i pozostawił swym następcom jako [kraje] lenne. Miasto Pragę ustanowił drugą stolicą swego królestwa[15]. Poddał pod swe panowanie Hunnów, czyli Węgrów, Chorwatów i Mardów[16] szczep potężny”.[17]

Spór wokół położenia Białej Chorwacji

Historycy wiodą spór co do umiejscowienia wymienionej przez Konstantyna Białej Chorwacji, nawet negując jej istnienie. Z tekstu Konstantyna można się jedynie dowiedzieć że w połowie X wieku znajdowała się w kręgu wpływów Ottona I i leżała gdzieś pomiędzy Bawarią, Węgrami[18] a Białą Serbią. Ponieważ Konstantyn opisuje Białych Chorwatów jako pogan, to ich ziemie musiały leżeć poza zasięgiem chrześcijaństwa (w czasach Konstantyna to rubieże Polski i Rusi).

Nestor twierdzi że Biali Chorwaci osiedlili się nad Wisłą. Przy tym Konstantyn mówi o wędrówce na południe, a Nestor na północ – zapewne faktach odległych czasowo. Tak więc Białe Chorwacje Konstantyna i Nestora mogą nie mieć ze sobą nic wspólnego.

Ze względu na trudności w ustaleniu północnej granicy Wielkich Moraw trudno jednoznacznie interpretować zapisy Alfreda Wielkiego. Można jedynie na podstawie informacji że Wiślanie mieszkali na wschód od Moraw lokować ich bardziej na północ.

Natomiast interpretacje dokumentu praskiego wskazują na lokalizację w północnych Czechach lub na Śląsku.

„Encyklopedyja Powszechna” Samuela Orgelbranda z 1864 r. wywodzi nazwę Chorwatów od Karpat:

„Kroaci (Kroat, Kroata), właściwie Chorwaci, po czesku: Charwati, po chorwacku: Herwati (Hrwati), jest nazwą licznych plemion słowiańskich, po części już, ze zwyczaju wyszłą, a w części jeszcze się utrzymującą. Prasiedzibą wszystkich tych plemion są ziemie Tatrzańskie (przyległe górom zwanym Tatrami), nazywane (u Konstantego Porfyrogenita) Wielką lub Białą Chorwacyją czyli Chrobacyją, od gór Karpackich czyli Cherbów (grzbietów, garbów) […] Pamiątka ich tylko utrzymała się w niektórych miejscowych, nazwach we wschodnim Haliczu (Chrewi, Charwin, Charzewice), oraz w ludowej nazwie Karpatów: Horby (Chryby, Cherby)[19]. Również Adam Szelągowski (za Pawłem Józefem Szafarzykiem) wywodził ich nazwę od słowa chrb (góra) i dodawał: dziś jeszcze w Galicyi wschodniej nazwa dla Karpat (Chorby)”.[20]

Przez historyków najczęściej więc Biała Chorwacja bywa umiejscawiana w północnych Czechach, na Śląsku, w Małopolsce lub na Ukrainie. Istnieje np. hipoteza że centrum Białej Chorwacji znajdowało się obok obecnej wsi Stulsko[21] w rejonie mikołajewskim obwodu lwowskiego[22]. Pomimo, iż relacja Konstantyna wspominająca o frankijskim zwierzchnictwie na Białą Chorwacją nakazywałaby szukanie jej raczej w Czechach i na Śląsku[23] nie da się też wykluczyć hipotezy, że Chorwaci z upływem czasu przesuwali zajmowane przez siebie terytorium, co patrząc na np. dużo odleglejsze wędrówki Wandalów, nie powinno zaskakiwać.

Biali Chorwaci a Wiślanie

Prawdopodobne jest, że Chorwaci kryją się w dziele Geografa Bawarskiego pod nazwą Wiślan. Mogło się to stać za sprawą Morawian, którzy nazywali inne plemiona od miejsca ich osiedlenia, a nie od ich nazwy własnej. W wyniku ożywionych kontaktów handlowych kupców wielkomorawskich z państwem wschodniofrankijskim w IX w., nazwy plemion słowiańskich przekazywano na zachód, gdzie były spisywane przez niemieckojęzycznych skrybów, trafiając tym samym do sporządzonego dla Ludwika Niemca spisu plemion zachodniosłowiańskich.

Potwierdzeniem tej tezy może być fakt, iż w „Powieści minionych lat” Nestor wymienia większość plemion żyjących na ziemiach polskich (w tym Chorwatów), ale nie pada za to ani razu wzmianka o plemieniu Wiślan, które przecież było jednym z centrów wczesnej państwowości polskiej.

Twierdzeniu o tożsamości Białych Chorwatów z Wiślanami przeczy relacja Alfreda Wielkiego, który wymienia oba te plemiona.

Teza jakoby Chorwaci zamieszkiwali tereny górnej Wisły jest odrzucana przez wielu historyków, m.in. przez profesorów: J. Widajewicza, H. Paszkiewicza, E. Modelskiego[24]. Gerard Labuda akceptował istnienie małopolskich Chorwatów (i Serbów), ale uważał, że relacja Konstantyna Porfirogenety (o Wielkiej/Białej Chorwacji) odnosi się do Chorwatów czeskich[25].

Biali Chorwaci a Lędzianie

Obecnie przeważa pogląd, że plemiona te należy łączyć z Lędzianami. W XI wieku w kronice Nestora nazwa Lachy nie oznacza już jedynie Lędzian, od których się wywodzi, ale wszystkich Słowian Zachodnich z wyjątkiem Czechów i plemion słowackich. Oznacza to, że pamięć o związku plemiennym Lędzian i świadomość o jego znaczeniu zanikała na Rusi i już wtedy nie zdawano tam sobie sprawy z tego, że nazwa Lach pochodzi od słowa Lędzianin i lęda.

W latach 970. Lędzianie najprawdopodobniej weszli w skład państwa Mieszka I. W 981 wraz z wschodnimi ziemiami Polski podbici przez Ruś, a około 1018-1031 ponownie znajdowali się w państwie piastowskim (także w latach 1077-1086) po tym jak Bolesław Chrobry odbył słynną wyprawę na Kijów. Pod panowaniem Rusi ulegli całkowitej rutenizacji, co nastąpiło m.in. w wyniku działalności Kościoła Wschodniego po roku 1054, znajdującego się w stanie schizmy wobec Kościoła Łacińskiego. Innym przejawem rutenizacji terenów Lędzian były akcje deportacyjne podobne do działań Jarosława Mądrego w roku 1031, kiedy przesiedlił on po wcieleniu ziem lędziańskich do Rusi znaczną część ludności nad rzekę Roś (Naddnieprze), gdzie długo zachowywała ona swą odrębność etniczną.

Źródło: Wikipedia

Przypisy

[1] Konstantyn VII Porfirogeneta, De administrando imperio, rozdział 30 i 31, tłumaczenie na język rosyjski.
[2] Constantine Porphyrogenitus de administrando imperio, tekst oryginalny i tłumaczenie na angielski.
[3] Kiedyś uważano, że chodzi o Babią Górę.
[4] Naruszewicz w przypisach pisze: Turki naród Sarmacki, natomiast Konstantyn używa tego określenia w stosunku do Chazarów, Alanów, Bułgarów, a nawet Madziarów.
[5] Adam Naruszewicz, „Historya narodu polskiego”, Lipsk 1836, s. 77.
[6] Wilhelm Bogusławski w swym dziele, za Jernejem Kopitarem, Chorutan/ów utożsamia ze Słoweńcami, którzy „[w]r. 9o6\ szerzyli swe posady aż do Dunaju”, a według Franza Miklosicha „w starożytności Słoweńcy po obu brzegach Dunaju mieszkali” Wilhelm Bogusławski, Dzieje Słowiańszczyzny północno-zachodniej do połowy XIII w. T. 3, Poznań 1892, s. 190 (na podstawie mikrofilmu Uniwersytetu w Toronto, niepoprawione, liczne ale drobne błędy literowe, powstałe w wyniku skanowania pracy).
[7] Włochami nazywano Franków którzy naciskali na nizinę naddunajską, być może mowa tu o inwazji Franków na Chorwację Posawską za czasów Ljudevita w latach 819-822.
[8] Nestor nie zaliczał Lachów do ogólnej nazwy „Słowian” przez którą rozumiał (zgodnie z dzisiejszą terminologią) „Słowian wschodnich”. Dla niego Lachowie (Lędzianie) byli to Słowianie polscy (jako odrębna grupa), podobnie traktował Słowian naddunajskich i Słowian morawsko-czeskich, których nie zaliczał do „Słowian”. Henryk Paszkiewicz Początki Rusi, Kraków 1996, s. 60-86, 400-416.
[9] Kwestią dyskusyjną jest pierwotne miejsce zasiedlania przez Lachów w ówczesnych granicach Polski. Według Nestora „sowieni że owi priszedsze siedosza na Wisle, i prozwaszasja lachowie, a ot tiech lachow prozwaszasja polanie, lachowie druzii luticzi, ini mazowszanie, ini pomorianie”, co w przełożeniu na język polski brzmi:”Gdy bowiem Włosi naszli na Słowian naddunajskich i osiadłszy pośród nich ciemiężyli ich, to Słowianie ci przyszedłszy, siedli nad Wisłą i przezwali się Lachami, a od tych Lachów przezwali się jedni Polanami, drudzy Lachowie Lutyczami, inni Mazowszanami, inni – Pomorzanami”. Powieść minionych lat tłumaczenie profesora Franciszka Sielickiego z 1968 r., s. 212. W związku z powyższym jasno wynika, że zarówno rejon Warty (Polanie), dolnej Odry (Lutycy), jak i środkowej Wisły (Mazowszanie i dolnej Wisły (Pomorzanie) dopiero w okresie późniejszym zostały objęte nazwą „Lachy”. Najprawdopodobniejszy rejon pierwotnego osiedlenia Lachów to albo centralna Polska: ziemia sieradzka i łęczycka, lub okolice takich miast jak: Sandomierz, Lublin, Przemyśl. Henryk Paszkiewicz, Początki Rusi, Kraków 1996, s. 403-404.
[10] Tekst latopisu po starorusku z użyciem wczesnej cyrylicy: ЛѢТОПИСЬ ПО ИПАТЬЕВСКОМУ СПИСКУ oraz Лаврентьевская летопись (Вып. 1: Повесть временных лет), Leningrad 1926, s. 5.
[11] Po 890 została przełożona przez niego lub z jego inicjatywy z łaciny na jęz. anglosaski historia świata spisana przez Pawła Orozjusza ok. 416. Zawartą tam geografię świata antycznego Alfred Wielki uzupełnił samodzielnym opisem Germanii i Słowiańszczyzny, wymieniającym m.in. plemiona pomiędzy Renem a Wisłą w oparciu o relacje wielmoży norweskiego Ohthere oraz Anglosasa Wulfstana tekst ang.
[12] Mapa naszej części Europy na podstawie tekstu Nestora (język ukraiński).
[13] Kosmasa Kronika Czechów, Przetłumaczyła i komentarze opracowała Maria Wojciechowska, Warszawa 1968, s. 79.
[14] za Gallem Anonimem, w niektórych rękopisach Slezja.
[15] w 1003 r., za Gallem Anonimem.
[16] Hunnos seu Hungaros, Cravacios et Mardos gentem validam suo mancipavit imperio Joachim Lelewel utożsamia ich z Pieczyngami, zadając jednak pytanie: Czy nie Alemura nad Odrą?: Joachim Lelewel, Polska wieków średnich, t. II, Poznań 1856 s. 130. W tłumaczeniu Lelewela Cravacios to Kroacjowie (Krakowianie).
[17] Mistrz Wincenty Kadłubek, Kronika polska, Wrocław 2003, ISBN 83-04-04613-X, s. 55.
[18] Konstantyn mówi o Turcji, przyjmuje się że chodzi o tereny dzisiejszych Węgier w znaczeniu geograficznym.
[19] Encyklopedyja Powszechna, Tom 16 (Krasiń.-Libelt.), pod red. Samuela Orgelbranda, Warszawa 1864, s. 90. Mylnie przypisująca pochodzenie Chorwatów od Karpów, którzy byli Dakami. Pokonani przez cesarza Probusa, w latach 70-tych III w. osiedli w części za jego zgodą w Panonii, reszta przemieściła się na północ, aż do dorzecza Sanu.
[20] Adam Szelągowski, Najstarsze drogi z Polski na wchód (w okresie bizantyńsko-arabskim), Kraków 1909, s. 34.
[21] Zdjęcia ze stanowisk archeologicznych rzekomego grodu Białych Chorwatów i jego umiejscowienie na mapie.
[22] Стільське городище (IX- початку XI ст.).
[23] Krzysztof Fokt, Biali Chorwaci w Karantanii, Studenckie Zeszyty Historyczne, z. 5, Studenckie Zeszyty Naukowe UJ, z. 14, Kraków 2004, s. 11-22.
[24] Henryk Paszkiewicz Początki Rusi, Kraków 1996, s. 67.
[25] Gerard Labuda, Pierwsze państwo słowiańskie. Państwo Samona, Wodzisław Śląski 2009, s.181.

Bibliografia

1. Nestor, Powieść minionych lat.
2. Gerard Labuda, Chorwacja Biała, w: Słownik Starożytności Słowiańskich. Encyklopedyczny zarys kultury Słowian od czasów najdawniejszych, red. Władysław Kowalenko, Gerard Labuda, Tadeusz Lehr-Spławiński, t. 1 (A-E), cz. 1 (C-E), Wrocław-Warszawa-Kraków 1962, s. 255-256 (bibl.).
3. Tadeusz Lehr-Spławiński, Zagadnienie Chorwatów nadwiślańskich, „Pamiętnik Słowiański” 2, 1951, s. 17-32.
4. Tadeusz Lewicki, Państwo Wiślan-Chorwatów w opisie al-Masudiego, „Sprawozdania PAN Kraków” 1948, nr 1, s. 24-34.
5. Jerzy Nalepa, Łemkowie, Wołosi i Biali Chorwaci : uwagi dotyczące kwestii genezy osadnictwa ruskiego na polskim Podkarpaciu, „Acta Archaeologica Carpathica”, T. 34 (1997/ 1998), s. 135-177.
6. Witold Chrzanowski, Kronika Słowian, tom. I: Rzesza Wielkomorawska i kraj Wiślan, Kraków 2008, ISBN: 978-83-7396-702-1
7. Zbigniew Gołąb, O pochodzeniu Słowian w świetle faktów językowych, Kraków 2004, ISBN: 83-242-0528-4.
8. Janusz Roszko, Pogański książę silny wielce, Warszawa 1970.

http://wolnemedia.net

Niedługo ukaże się drugi artykuł o Chrobatach.
Admin

Komentarzy 68 do “Biała Chorwacja”

  1. JO said

    Panie Przeclawie, ta ksiazka dala mi do myslenia, ze Klamstwem jest, ze Nazwa Polska – Polak pochodzi od nazwy Plemion – Polan.

    Uwazam, ze bardziej prawdopodobne jest, ze skoro mielismy Krolesto LECHOW, LECHICKIE, to slowotwotczo POLSKA = Po Lachu = Ktolestwo Po Lechickie = Po Lechskie = Polskie

    Jak Po Lach to Po Lak = Polak

    Uwazam, ze bardziej prawdopodobne jest, ze piszacy nam Historie chcieli Nam wymazac nasza przeszlosc od V wieku a okazuje sie, ze w samej Nazwie Polska jest “ukryty” kluch do naszej przeszlosci.

    41.
    JO powiedział/a
    2013-12-23 (poniedziałek) @ 21:47:06
    Panie Przeclawie, prosze bardzo

    http://books.google.co.uk/books/about/The_History_of_Poland.html?id=094lmAEACAAJ&redir_esc=y

    A Chrobacja to od Chrobrego? Nazwa sie nie przyjela …

  2. JO said

    Według Nestora z Kijowa Biali Chorwaci byli protoplastami Lachów. Nestor opisuje w swojej „Powieści minionych lat” z 1113 roku w części

    Ten Nestor to musial byc niezly Bajkopisarz.

    Skoro wiadomo, ze Panstwo Lachow bylo juz od V wieku, to jak Chrobaci w IX wieku mogli byc protoplastami Lechitow – Chyba na odwrot!

  3. JO said

    W XI wieku w kronice Nestora nazwa Lachy nie oznacza już jedynie Lędzian, od których się wywodzi, ale wszystkich Słowian Zachodnich z wyjątkiem …

    Lach, to nie od ledzian – moim zdaniem a to slowo Musialo miec znaczenie nazwy Przywodcy, Krola a moze nawet Boga Slowianskiego.

    Te nazwe przyjmowali Krolowie Lechii – Lachistanu, Krolestwa Lachow – Lachowskiego – Lechowskiego – Laszego (?)

    ktore trwalo od V wieku do Panowania Piastow w Nowej PoLaszej Rzeczywistosci Panstwowej – PoLeszej Rzeczywistosci – PoLeszskiej – Krolestwie PoLeszskim – Polskim

    Nestor Klamczuszek, ale to chyba byla rutyna tak bajki w kronikach pisac…

  4. JO said

    Polanie, w moimk mniemaniu to Elita PoLeszska, ktora przejela wladze po Lachach – Krolach Lechistanu – Lachow Krolestwa i Jednoczac Ksiestwa tego Krolestwa na Nowo Zorganizowala Nowy Byl Panstwowy w Oparciu o Religie Rzysko-Katolicka – Lacinska

  5. Sunny said

    Mnie interesuje gdzie w tym czasie byli chazarscy zydzi i jaki byl ich wplyw na opisywane wyzej plemiona.
    Kluczem do rozwiazania zagadki sa zydzi ktorzy pisali i pisza nam historie.

  6. Mordka Rosenzweig said

    Ja pan Mordka chce powiedziec, sze ten artykul to dusz bzdura, bo jesli Polaki to Chorwaci to dlaczego walczyli z pan Hitler zamiast sie do niego pszylaczyc.

  7. W komentarzach groch z kapustą. 🙂

  8. „Kosmas z Pragi między rokiem 1110 a 1125, w „Chronica Boëmorum” tak opisuje obszar diecezji praskiej:
    „Granice zaś jej ku zachodowi są następujące: Tuhośt, który ciągnie się do połowy rzeki Chamb, Siedlczanie, Łączaniei, Dieczanie, Litomierzyće, Lemuzi, aż do środka lasu, którym są Czechy ograniczone. Następnie na północ te są granice: Pszowianie, Chorwaci i drudzy Chorwaci, Ślęzanie, Trzebowianie, Bobrzanie, Dziadoszanie, aż do środka lasu, którym otoczone są granice Milczan. Stąd na wschód te rzeki ma za granice: Bug i Styr z grodem Krakowem.”
    ***
    U Kosmasa Chorwacja to Hrabstwo Kłodzkie, natomiast Druga Chorwacja to Hrabstwo Świdnickie czyli ŚWINY. Nazwa ŚWINY pochodzi od Świńskiego Żelaza, które było TAK DOBRE jak pancerz z kaftana odyńca.
    Sto Lat kłócono się o Horwat – KRAKÓW, aż ja wykazałem, że Arabski i Irański Horwat nic wspólnego z Krakowem nie miał. Arabowie i Irańczycy przejmowali się Horwatem ze względu na import Czerwca Polskiego, który był hodowany na Ciepłym Podolu aż zbankrutował po odkryciu Ameryki.
    Newerli wykazał, że CHORWACJA występuje od Karkonoszy po Dniepr, co jest spadkiem nie tyle po Popielidach co Polskich Ptolemeuszach. Arabski i Irański Horwat to Czerwonogród-Zaleszczyki. Ponieważ Chorwatów było wiele to znaczniejszy musiał mieć przymiotnik, jak Czerwony Horwat – Czerwonogród od Czerwca Polskiego, którego eksportowano na Bliski Wschód. HOR-WAT to po prostu Miasto, jak niemiecki BERG czy ruski Horod-GOROD od Góry.

  9. RomanK said

    Ano..juzci panie Juliuszu…stad tez amarantowe – szkarlatne kolory na :polskich : stanicach… Cerv, Czerwen, czerwiec….horeb,,,hora,,horbati..horvati..czyli poprostu gorale..mieszkancy Karpat,….pamietamy ze g wymienia sie na H a w na B…w roznych narzeczach slowianskich,,,

    Hstory of Poland: by Dioinysius Lardner

    http://archive.org/stream/rshistoryofpola00dunhuoft/rshistoryofpola00dunhuoft_djvu.txt

  10. Przecław said

    Nie ma wątpliwości, że Chorwaci znaczy tyle co mieszkańcy gór, potwierdza to też nazwa gór w sanskrycie i języku hindi /nie chcę narazie jej cytować z pamięci/. Dlatego śmieszne i żałosne są te rozwlekłe wywody,które wprowadzają więcej zamieszania, niż pożytku.
    Powyższy tekst służy też utrwaleniu teorii migracji jako podstawy etnogenezy Słowian, a to już szalbierstwo i kłamstwo, coprawda w tym wypadku odnosi się tylko do Słowian na południe od Polski, a milczy o etnogenezie na terenie Polski, poza niejasnymi wywodami Nestora. Sam fakt, że przemilczane są dowody autochtonizmu, ani słowem nie wspomniana jest mapa genetyczna Y-DNA dyskwalifikuje ten tekst.

  11. Przecław said

    ad.1.JO

    Panie JO, Jestem zainteresowany pogłębieniem wiadomości o hipotetycznym państwie Lechitów, co jakiś czas spotykam się z tym tematem, narazie jednak moje wiadomości o nim są zbyt skąpe. Czy Polacy to Po-Lachy nie wiem, zawsze byłem przekonany, że rdzeniem jest pole, polana i nie widzę w tym nic uwłaczającego, a raczej głęboki sens. Być może kiedyś zmienię zdanie, ale na to trzeba solidnych dowodów.

    To, że nazwa Polaków wywodzi się od pola, a nazwa Łużyczan-Łegów-Ługiów-Łęchów od „łęgu” świadczy, że jesteśmy od tysiącleci związani z uprawą roli, czyli ludnością osiadłą, która rozwinęła umiejętności nie znane koczownikom, jakimi byli np.dawni Teutoni. Do nich zalicza się umiejętność wytopu i obróbki metali, w tym żelaza i właśnie dlatego tereny Polski były największym zagłębiem metalurgicznym Europy z czasów starożytnego Rzymu. Rodzima produkcja wysokiej jakości wyrobów żelaznych na potrzeby uzbrojenia spowodowała, że przodkowie Polaków, Lehici nie ulegli podbojowi Cesarstwa Rzymskiego..

    Czy Lechia pochodzi od nazwy władcy czy od nazwy plemienia ? Proszę najpierw podać przykłady gdzie nazwy plemioni narodów wywodzą się od imienia władcy, być może takie są, ale ja ich nie znam. Jest bardziej prawdopodobne, że nazwa ta pochodzi od słowa „łęg-ług” do dzisiaj używanego / z niego też wywodzą się Łużyce – słowo występujące w j.polskim do dziś/.. To , że g przechodzi w h i odwrotnie wiadomo npdst j.czeskiego i rosyjskiego, Lehię więc powinno się pisać przez samo „h”, a „ch” to ewidentna pomyłka, która jednak się utrwaliła.

  12. Marucha said

    Re 10:
    Góra to „giri” w sasnkrycie
    गिरी

  13. Wiem od śp. szamana Lirovikusza ze 100% pewnością, że Polska to „kraina pól”, podobnie jak Słowianie to „ludzie słowa” a nie np. sclavusy=niewolnicy, w opozycji do Deutsches Volku, przez Francuzów zwanego Allema(g)nami a przez nas Niemcami – „ludźmi niemymi”, z uwagi na werbalne trudności porozumiewawcze. Kto chętny, niech wpisze w google: Lirovikusz sława ludziom słowa.

    Cyt.: „Po mnogich zaś latach siedli byli Słowianie nad Dunajem, gdzie teraz ziemia węgierska i bułgarska.
    Węgrzy sprowadzeni zostali przez Niemców dla rozbicia Słowiańszczyzny, bo Słowian bał się nawet cesarz Karol Wielki, surowo zakazując sprzedawania im frankońskich mieczy, bo to „uśpiona potęga”, która mogła zagrozić jego imperium. Na szczęście biologicznie Madziarzy ulegli pełnej Aryzacji, dzięki naporowi krwi germańskiej i słowiańskiej. Bułgaria natomiast jest STRACONA, w większości poturczona i gdyby ci ludzie mieli honor i ambicję, to po ozdrowieńczej czystce etnicznej zmieniliby nazwę kraju na TRAKOSLAWIA, gdyż tureckie słowo bulgha=mieszać się, ergo pieczęć onomastycznej hańby na ten obleśny naród czarnowłosych i czarnookich mieszańców o dziwnym kraniologicznym układzie twarzy. Państwo bułgarskie rozebrać, ziemie wzdłuż linii Rodopów sprawiedliwie rozparcelować między dako-romańską, nie cygańską Rumunię i dumną, tradycyjnie waleczną Grecję, asymilując jednostki wartościowe!

  14. Przecław said

    Góry w języku hindi to „parwat(sa)” lub „pahar”. Jeżeli „p” przeszło w „ch”, co jest całkiem możliwe, to mamy „Charwaty”.

  15. Przecław said

    प्रवत् pravat f. hill
    powyżej „wzgórze” czyli „hill” wg.słownika angielsko-sanskryckiego. Podobnie zresztą „góry” w liczbie mnogiej.

  16. Prawdopodobnie autor artykułu próbuje korzystać z dorobku naukowego Tadeusza Millera. Tak, czy siak, dobrze, że temat autochtoniczności Polaków w Europie jest podnoszony.

  17. Przecław said

    पर्वतजाल parvatajAla n. mountains-range

  18. ———–
    Weneci. Rzekę Wartę pierwotnie nazywano od jej kształtu – Wężem, a mieszkających nad nią Słowian – Wężami. Wędrujący przez Polskę kupcy rzymscy zlatynizowali nazwę rzeki – Węż na Wens, a mieszkańców w liczbie mnogiej – Venti [Veneti]. W ustach Germanów nazwa ta brzmiała – Wenedi. Około drugiego tysiąclecia przed Chrystusem Weneci opanowali niż europejski, od Renu po Zatokę Biskajską, tworząc potężne słowiańskie imperium, od Berezyny, Bałtyku i Morza Północnego obejmując Lombardię, Morze Adriatyckie i Dunaj.
    Wenetów nazywano też Chorwatami. Nazwa ta powstała wśród Słowian naddunajskich i odnosiła się do Słowian mieszkających w Karpatach i na obszarach położonych za nimi. Składała się z dwóch podstaw słowotwórczych: hora (góra) i -wici [spleceni, złączeni]. Odnosiła się do mieszkańców gór – Chorwatów. Od nich też otrzymały nazwę góry: karpackie-chorwackie czyli polskie. Stąd też nazwa (choć zniekształcona), najwyższej góry Karpat – Gerlach, tzn. Ger(a) – góra, Lach (Lachów), czyli „Góra Lachów”. Nazwa ta, wiąże się z nazewnictwem polsko-greckim.
    Historiografia pomija nierozstrzygnięte dotąd zagadnienie Chorwatów. Jednak źródła arabskie, czeskie, ruskie, rzymskie i skandynawskie przypominają, o Chorwatach i Wenetach, już od pierwszego wieku przed Chrystusem. Zaś źródła watykańskie z II w. mówią o granicy germańsko-chorwackiej na Łabie. „Herwarsaga” opisuje walki Chorwatów broniących w V w. nad Wisłą swego kraju przed Hunnami. Teofylakt Simokalta stwierdza, że siedziby Słowian sięgają, aż do Morza Północnego.
    O sile i wielkości państwa chorwackiego świadczy fakt udzielenia przez nie skutecznej pomocy wojskowej, zagrożonemu Cesarstwu Bizantyjskiemu, broniącemu w VII w. swego istnienia przed Awarami i Persami, jak również zadanie klęski carowi bułgarskiemu w czasie jego wyprawy na Chorwację, na początku IX w.
    Stosunki handlowe Wenetów-Chorwatów z Cesarstwem Rzymskim trwały niemal nieprzerwanie. Chorwacja dostarczała Cesarstwu nie tylko jomu [bursztynu], lecz przede wszystkim dużych ilości stali [kilka milionów ton], wytapianej w zachowanych do dziś dymarkach – piecach polowych.
    Obszar etniczny Chorwacji, aż do późniejszego państwa Mieszka I rozciągał się, od rzek: Berezyny, Teterewu, do granic Mołdawii i Rumunii. Obejmował północny Siedmiogród, ziemie po rzekę Cisę i Dunaj, dalej Zakarpacie, Słowację, Śląsk, do działu wodnego Sudetów, dorzecze Odry, po Sprewę i Hawelę, dolną Łabę, Selencję, do rzeki-fiordu – Leniwej. Był największy spośród krajów Słowiańskich.
    Chorwaci czyli Serbowie, na Bałkanach, bo tak ich też nazywano, osiedleni przez Herakliusza w nagrodę za pomoc wojskową, stanowili jeden naród, mieli jedną mowę i tych samych przodków przybyłych z Polski. Podzielił ich później chrzest w obrządku bizantyjskim i rzymskim, następnie pod panowanie tureckim – islam. Utworzyli pod przewodem Samona w VII w. potężne, ludne państwo, które po jego śmierci rozpadło się na samodzielne księstwa, połączone następnie w VIII w. federację – Wielką Morawę. Rozpościerało się ono, od gór Bałkanu po Morze Adriatyckie i dalej, na północ, wąskim pasem obejmując Panonię, Morawy [czeskie], Czechy i Łużyce. Na początku X w., po najeździe węgierskim, przy udziale polskim i czeskim przestało istnieć.
    Wielkie państwo Wenetów – Chorwatów położone na północy, podczas starań wprowadzenia chrześcijaństwa w IX w. uległo rozczłonkowaniu.
    Skrajne plemiona polskie: Sulenie, Obotryci, Pomorzanie, Prusowie i Sudynowie, Mazurzy sprzeciwiali się przyjęciu nowej wiary. Broniąc się powodowali wieloletnie walki wewnętrzne, osłabienie państwa, a w skutkach – napady sąsiadów i stopniową utratę skrajnych ziem i ludności.
    Granice państwa Wenetów-Chorwatów atakowało Cesarstwo Rzymskie w I-III w., od południa (Trenczyn – dziś Słowacja) i Łaby, stąd znaleziska grobów i uzbrojenia jeńców żołnierzy rzymskich. Następnie Hunnowie w V w., Karol Wielki w VIII, później w IX w. Niemcy, a od X w. od wschodu – Księstwo Kijowskie.
    Odwieczne granice państwa przesunęły się z Półwyspu Weneckiego – „Jutlandzkiego” i Łaby na Odrę, na wschodzie z Berezyny i Teterewu na dorzecze Bugu.
    Ludność polska na utraconych ziemiach dostała się na kilka wieków pod obce panowanie: na wschodzie Księstwa Kijowskiego, Litwy, a później Rosji, na zachodzie – Niemiec. Pod przymusem ulegała germanizacji i ruszczeniu. Jednak trwałym świadectwem jej polskości na ziemiach zagarniętych są polskie nazwiska ludności i nazwy osiedli, gór i rzek.
    ————

  19. Przecław said

    Obowiązujące w jewropie i w ślad za nią na świecie teorie o etnogenezie Słowian to najbardziej bezczelne kłamstwa jakie można wyobrazić, są one do dziś powielane w POlsce, nie wyłą czając państwowych uczelni i instytutów”naukowych”. Zgodnie z nimi Słowianie wypadli sroce spod ogona nagle w V wieku, a niemcy poprawiają to na wiek VII, bo im tak wygodniej. I nagle okazało się że stanowią ponad 1/2 ludności Europy, która tak sobie wypełzła z błot Prypeci, spróbujcie powiedzieć niemcowi, że było inaczej….
    Słowian nie było, bo nikt o nich nie pisał. A Francuzi byli ? Jasne, byli Gallowie.
    Niemcy byli ? No jasne, przecież byli Germanie, rzekomi poprzednicy niemców. Tylko nikt nie mówi, że te dwie nazwy zaczęto wiązać ze sobą dopiero od 15 wieku i tyle mają ze sobą wspólnego co Sarmaci ze Słowianami, albo jeszcze mniej.
    Więc zarówno Francuzi, jak i Niemcy mieli poprzedników, tylko Słowianie spadli nagle z księżyca, lub wprost sroce spod ogona.
    Debilizm „nauki” XXI wieku widać jak na dłoni.

  20. @ Przecław i inni
    Apropos gór i etymologii: Hindukusz to „zabójca Hindusów”. Ale wiesz może, KTO pędził tych Hindusów, gdzie, kiedy, dlaczego, w jakich okolicznościach? Pytam, gdyż sam nie wiem, a bardzo mnie to nurtuje.

  21. JO said

    Panie Przeclawie,

    Lach, Wened, Chorwat, PoLach-Polak = Czy to nie sa slowa oznaczajace to samo?

    moim zdaniem wlasnie tak jest. Przeciez nalezy pamietac, ze Dialektow Slowianskich bylo – „JAK GWIAZD NA NIEBIE”

    Pochodzenie nazwy Polak od Lach, Po Lachu wcale nie musi sie klocic z tym faktem, ze Slowianie byli ludz Pol – Ziemi – Roli – Upraw. Jednak Plemion Slowianskich bylo Mnustwo cale a tylko Jedno mialo nazwe Polan (?) – niby od Pola Uprawnego ? a cale przeciez Krolestwo bylo Chorwackim – Lackim – Laszym czy Wenedskim…..

    Historyjka , ze nazwa Polska pochodzi od tylko jednego plemiania mi nie Pasuje, gdyz te nazwe zaakceprowalo zbyt duzo Plemion Slowianskich i to bez narzucenia jej sila. Musiala ona byc wiec dobrze rozumiana przez szersza grupe Slowianszczyzny , ktora w mojej Logice miala juz Ugruntowana Tradycje zwiazana wlasnie z Ta nazwa, tlumaczaca, ze Krolestwo Nasze w Nowej Lacinskiej Formie jest Po Laszym Krolestem – Polskim Krolestwem.

    Nie ma co robic prymitywow z naszych Przodkow, ktorzy skoro umieli wytwarzac Rude Zelaza i jej wytwory, to byli na wysokim poziomie a wiec swoje Panstwo Cale musieli obdarzyc Imieniem ogolniprzyjetym, chwalebnym, wielkim, dobrym dla Rzeczywspolnej a nie reprezentujacym li tylko prymitywnie jakies jedno plemie….

  22. Przecław said

    Mój wpis z # 17 dotyczy sanskrytu.

    Nie tak dawno byłem w muzeum poświęconym Słowianom na terenie Niemiec. Nie mogą oni zaprzeczyć, że na terenach byłego NRD mieszkali Słowianie, udają więc obiektywnych, zaraz jednak dodają że przed nimi byli tam „Germanie” czyli rzekomo Niemcy, żeby to zobrazować namalowali mapę wielką na całą ścianę, z której wynika, że Germanie-Niemcy nie tylko tam byli ale i na terenie całej Polski, na której nie było wtedy ponoć Słowian. Z czego wniosek oczywisty, że słowiańscy Polacy tylko tymczasowo zajmują swoje terytorium, które musi wrócić do Niemców. A jaki dowód na to ? Ano, pokazują jakiś guzik, który podobno należał do germańskiego bojownika rzymskich legionów stacjonujących w Panonii, który zgubił go po powrocie do domu , co dowodzi że ur-Deutsche zajmowali tereny całej Polski…/skąd wiedzą jakim językiem się posługiwał nie wiadomo/
    Na pytanie, dlaczego w takim razie ci ur-deutsche wynieśli się z Polski i NRD?, mają przygotowaną odpowiedź: „ziemia była bardzo nieurodzajna i nie mieli z czego żyć”…
    Q..mać, czemu później się nie wynosili, tylko wpie.dalali na chama, czyżby ziemia się zmieniła ?

  23. Przecław said

    ad.21 JO

    Panie JO, a co Pan widzi prymitywnego w nazwie „Polanie” ? Bo ja nic. Tak samo nie widzę nic prymitywnego, ani nie uwłacza mi, jeśli nazwa Polski pochodzi od tego plemienia. Myślę, że tak właśnie było, bo w czasach średniowiecza, gdy znaczenie regionów było duże, Mazowszanie nazywali się Mazowszanami, Ślązacy Ślązakami, a Pomorzanie Pomorzanami. Polakami nazywano mieszkańców Wielkopolski, potem Małopolski, choć zawsze istniała ogólna nazwa Polski – Polonia, co jest wielokrotnie udowodnione w spisanej po łacinie kronice Galla.

    Sprawa nazwy to jedno, a sprawa istnienia organizacji państwowej o hipotetycznej, lub zapomnianej nazwie „Lechici”, to drugie.

  24. Ktoś już się odważył i napisał pracę naukową, w której dowodzi, że żadnego plemienia Polan nigdy nie było.

    Istnieje w polskim języku pojęcie „oszwabić”. Nie tylko Niemcy potrafili oszwabić…

  25. 1. Dla informacji Śląsk to od ślągwy=krainy wilgotnej.
    2. Ponawiam pytanie o Hindukusz – może Wandaluzja pomoże?
    3. Jaką ma Przedsław teorię na temat genetycznej proweniencji BUDYNÓW – Nordyckiego Ludu na terenie Białorusi, i co etymologicznie oznacza słowo „budyn”?

  26. Przecław said

    ad.25
    Na temat nazwy Hindukusz nigdy nie zastanawiałem się, nie mam żadnej opinii. Nazwa Hindi pochodzi podobno od rzeki Indus.

    Budyni jak i Neurowie, zdaje się byli wymieniani przez Herodota. Jest prawdopodobne, że byli plemieniem słowiańskim, co wcale nie przeczy temu, że w tym samym czasie Słowianie zamieszkiwali tereny Europy Środkowej.

    Proszę do mnie nie zwracać się w trzeciej osobie, jest to niezgodne z zasadami obowiązującymi w języku polskim i polskiej kulturze.

  27. „Plemion Slowianskich bylo Mnustwo cale a tylko Jedno mialo nazwe Polan”
    IO, błąd! Byli Polanie znad Warty i Polanie znad Dniepru – dwa zupełnie różne plemiona rolnicze!
    Poza tym bądźmy sprawiedliwi – bardziej sugestywne niż „oszwabić” jest słowo „podjudzić”, a jak to w USA powiedział Bolek: „…bo powinniście wiedzieć, że najlepsze interesy robi się z głupimi i ciemnymi”.

  28. @ 26
    A zatem drogi (panie) Przecławie (nie znam wieku piszącego, ja trochę po 30-tce) – dziękuję za czas poświęcony mi i odpowiedź, i życzę wesołych świąt i Sylwestra. 🙂

    PS. Jakkolwiek by tutaj nie lubiano Niemców/Germanów, JAM JEST mentalnie usposobiony i dociekliwy jak Oni, a zarazem w życiu pogodny indywidualista i koneser ludzkiego piękna. 🙂

  29. Ad. 26

    ———-
    Nazwa „Boudynowie” ma charakter zachodniosłowiański i jest złożona z dwóch słów: Bou – i – dyno. Pierwsza oznacza – biele – a druga – dno. Boudynowie więc to lud siedzący za skrajem – dnem bagien poleskich. I rzeczywiście, Boudynowie mieszkali pierwotnie na obszarach położonych za bagnami Polesia i bagnistej doliny Berezyny – późniejsi Łotysze.

    (…)

    Zauważmy, że w ciągu wieków przy ważnych brodach rzecznych powstały twierdze, grody i osiedla noszące nazwy tych rzek. I tak, nad Wisłą jest osiedle Wisła, nad Narwią jest Narew, nad Nurcem jest Nurzec, nad Ełkiem jest Ełk (d. Łęk-zgięcie), nad Białą – Biała itp. natomiast niezrozumiałym jest, dlaczego nad wielką rzeką Bugiem nie ma osiedla „Bug”. Brak ten nasuwa przypuszczenie, że jest ona nową i obcą nazwą rzeki.
    Zwróćmy też uwagę na prawe dopływy Bugu, które tworzą całą rodzinę nazw rzecznych z rdzeniem „nur”, zaczynających się od „imienia wnuka” – Nurczyk, a biorących swój początek od „syna” – Nurca. Nad nim, przy brodzie, leży osiedle Nurzec. Do kompletu brak tylko „imienia dziada” – Nura. Lecz tuż przy ujściu Nurca do Bugu, nad Bugiem, przy ważnym brodzie znajduje się osiedle Nur, którego nazwa jest niewątpliwie pozostałością pierwotnej nazwy tej rzeki.
    Nazwy: Nurczyk, Nurzec i Nur podobnie brzmiące, podkreślają kształt tych rzek i fakt, że kolejno pierwsza z nich wpada do drugiej, a druga do trzeciej.
    Przyczyną nadania im tej samej nazwy wyjaśnia znaczenie rdzenia „nur”, gdyż po-nur-y oznacza człowieka pochylonego, przygnębionego, za-nur-zyć – obniżyć (zgiąć się), z-nur-zony – pochylony (zgięty, zmęczony).
    Wymownym argumentem jest kształt biegu tych rzek, i przy tym, jak nigdzie, tworzą one współzależną grupę nazw topograficznych, o tym samym rdzeniu. Nazwę Nura, jak to zwykle czyniono, przeniesiono na plemię zamieszkujące jego dorzecza a mieszkańców dorzecza nazwano Nurami – NEURAMI.
    ———

  30. Marucha said

    Nazwa „Polska” wywodzi się bez najmniejszej wątpliwości od wyrazu „pole”, obecnego chyba we wszystkich językach słowiańskich.
    Jeszcze w XIV wieku przymiotnik polski znaczył tyle co polny.
    Nazwa „Polanie” ma takie samo pochodzenie – o ile Polanie w ogóle istnieli, co nie jest pewne.

    Dajmy sobie spokój z jakimiś domorosłymi teoriami z, ehem… z głowy wziętymi,

  31. Nazwa „Polska” pochodzi od słowa „Polacy”. (Thietmar – „Poleni”). A nazwa „Polacy” pochodzi od słów polens, polentis – silni, potężni, liczni.

  32. Przecław said

    Pytanie na powitanie: kto zna polski synonim słowa „kanał”?. Kanał z pewnością nie jest słowem rodzimym, pochodzi chyba z łaciny, a przecież musiało na to istnieć właściwe słowo zanim na ziemiach polskich pojawiła się łacina.

  33. Przecław said

    ad.28.
    Dziękuję za życzenia, które odwzajemniam.
    Przy okazji, czy może pan powiedzieć, jaką treść chce pan przekazać własnym pseudonimem ?

  34. Marucha said

    Re 32:
    Przekop, rów, ściek…
    Choć żaden synonim nie jest w 100% wierny.

  35. Marucha said

    Re 31:
    Po co szukać u obcych żródłosłowu nazwy „Polska”?

  36. UJ said

    Słowo kanał pochodzi od nazwiska Canaletto, który malował dużo kanałów rozmaitymi farbami.
    Jest też teoria, że pochodzi ono od zawodu kanalarza.

  37. Easy Rider said

    Ad 32, 34
    Nie było rodzimego słowa na określenie kanału, bo po prostu nie było kanałów. Gdy na ziemiach polskich zaczęto zajmować się gospodarką wodną, sprowadzano do tego celu Holendrów, od których trudno byłoby oczekiwać utworzenia polskiego odpowiednika tego łacińskiego terminu. Zresztą, nie rozumiem, co jest złego w zapożyczeniach z łaciny, które zostały wchłonięte przez język polski, w dodatku jeżeli chodzi o terminy naukowe czy techniczne? Czy mielibyśmy mówić jak Czesi, znani z tworzenia na siłę własnych nazw technicznych, którzy na komputer mówią počítač? Kiedyś były próby stworzenia rodzimych nazw funkcji trygonometrycznych – ale nazwy były tak dziwaczne, że się nie przyjęły, dzisiaj trudno je gdziekolwiek znaleźć. Raz usłyszałem te polskie nazwy w liceum od belfra jako ciekawostkę, ale nie zapamiętałem – może ktoś je zna?

  38. Marucha said

    Re 37:
    sinus – wstawa (wst),
    cosinus – dostawa (dost),
    tangens – styczna (sty),
    cotangens – dostyczna (dosty),
    secans – sieczna (sie),
    cosecans – dosieczna (dosie),

  39. @ Przecław (33)
    Naturalnie. Antropologia Białej Rasy wyróżnia pewną gamę rasowych podtypów, na skali od typu nordycznego i teutońskiego po typ armenoidalny. Czystych typów i podtypów jest dziś stosunkowo mało (duża rotacja ludzi), a u mnie dominuje wschodniobałtycki (niem. Ostbaltisch), z pewnymi domieszkami dynarskimi i alpejskimi. Wschodni bałci często mają oczy ciemne, wyselekcjonowani dynarczycy, w tym ja – oczy jasne, niebieskie. Typ alpejski jest trochę „kaleki”, bo ma dominantę jasnych włosów i ciemnych oczu, co jest WAŻNIEJSZE niż włosy. Ja mam alpejskie tylko włosy i profil ust.

    PS. Polacy – ludzie silni, tężni, a w polu nie pracują „ludzie” od etymologicznego „Po-lin”. Pan Walter Darre (minister rolnictwa III Rzeszy) bardzo cenił stan chłopski jako przetrwalnik zdrowia rasy, więc – nie ma powodu do wstydu. 🙂

    PSS. Wandaluzja – Hindukusz – HELP ME!!!

  40. Easy Rider said

    Ad 38 – Marucha.
    Dzięki. Co by było, gdyby te dziwaczne (i niejednoznaczne – przecież sieczna i styczna posiadają już inne znaczenie) nazwy funkcji trygonometrycznych pozostały? Chociaż, z drugiej strony, polski język w matematyce jest bogaty w rodzime określenia, jednak takie, które nie są reprezentowane przez zapis literowy, lecz graficzny – całka, różniczka, potęga, pierwiastek, licznik, mianownik, macierz, silnia – można by mnożyć. Jednak dobrze się stało, że funkcje i znaczenia wyrażone literowo, jak: sin, cos, log, sigma, delta – pozostały niezmienione w stosunku do oznaczeń międzynarodowych. Natomiast bardzo źle stało się w chemii, gdzie kilka lat temu doszło do gwałtu na języku polskim, w imię rzekomego umiędzynarodowienia nazw – np. obecnie poczciwy CO2, zgodnie z tymi idiotycznymi normami, powinien być nazywany „węgla ditlenek” – ale to jest sprawa na odrębną dyskusję, przy okazji tematu językowego.

  41. Przecław said

    #34, 37
    Dziękuję Panu Marusze za przedłożenie trzech synonimów słowa kanał., przypuszczam jednak że w czasach zamierzchłych istniał także czwarty.
    Pana EasyRidera informuję, że w tym wypadku nie chodziło mi o czystość j.polskiego, tylko wprost jestem ciekaw czy istniało takie słowo, bo moim zdaniem istniało, ale zostało zupełnie zapomniane. Kanały zawsze istniały, choć nie koniecznie wielkie i moim zdaniem musiało na to istnieć właściwe słowo rodzime. Na razie nie powiem tego, czego się domyślam, bo może ktoś jednak coś wyskrobie, ale przyznam że szansa jest bliska zeru.

    Skoro jednak mowa o tworzeniu własnych słów, to w całej rozciągłości popieram Czechów. I nie tylko Czechów, bo oni robią to samo co Niemcy. Jak się ma własny język, to nie wolno go zaśmiecać obcymi chwastami i tyle. Czy trzeba tłumaczyć dlaczego?
    Ja przecież wiem, że Wymiotna doradza całkiem coś przeciwnego. Ludzie MYŚLCIE, to naprawdę NIE BOLI !!!

  42. Marucha said

    Re 41:
    Panie Przecławie, niech Pan nie popada w przesadę.
    G*** Wyborcze nie ma nic wspólnego z faktem, że zarówno nasz, jak i wszystkie inne języki europejskie od pradawnych czasów podlegały wielkim wpływom łaciny i greki i są dokładnie „zaśmiecone” słowami pochodzącymi z tych języków. Dotyczy to również języka czeskiego i niemieckiego. Nie pomoże im „divadlo” zamiast teatru, skoro mają „informace”, „provokace” czy „motor”.
    Co innego używać obcych wtrętów dla szpanu („sound”, „power” etc), co innego zaś używać dobrze zadomowionych słów i zwrotów.

    Nb. czy wie Pan, że użył Pan co najmniej czterech wyrazów obcych w swym wpisie?

  43. Przecław said

    ad.42
    Wierzę Panu nawet bez sprawdzania, i boleję nad tym.
    Jasne, że należy oddzielić od tego używanie stosowanie słów obcego pochodzenia od dawna zadomowionych w j.polskim, mają jednak wpływ na wprowadzanie całkiem nowych i wypieranie rodzimych słów i robią to na chama i bezczelnie, hurtowo.
    Czesi doszli do wniosku w 19 wieku, że należy oczyścić własny język i zrobili to dość dokładnie. Bez tego nigdy nie odrodzili by się, umarli by w butach. Ja chciałbym doczekać aby to samo stało się z j.polskim, ale wiem że nie można na to liczyć obecnie. My też, w czasach gdy byliśmy mądrzejsi wprowadzaliśmy nowe słowa, takie jak samochód, samolot itp, przyjęły się bardzo dobrze. Teraz jesteśmy skrajnie odmóżdżeni, cofnęliśmy się w rozwoju, także umysłowym.

  44. Marucha said

    Ad 42:
    W ogóle wpływ języków obcych na język polski (nie tylko słownictwo) to fascynujący i ogromny temat. Nadmienię tylko, że polskie słownictwo techniczno-wartsztatowo-rzemieślnicze zawiera masę słów pochodzenia niemieckiego: warsztat, śruba, magiel, fuga, rynsztok etc. etc.

  45. Marucha said

    Re 43:
    Granica między zaśmiecaniem języka słowami, których dobre odpowiedniki istnieją w polszczyźnie – a używaniem słów zadomowionych – bywa cienka. Warto o tym pamiętać.

  46. Easy Rider said

    Ad 44 – Marucha.
    c.d. wyrazów pochodzenia niemieckiego: stół, regał, talerz, sznycel, rycerz, rynek, ratusz, plac, burmistrz, krawat, trunek, urlop, grosz, Cygan – to przykłady tych najbardziej wydawałoby się polskich, nie licząc tak oczywistych kalek językowych jak: ajerkoniak, fajerwerk, hochsztapler, majster, majstersztyk, sztygar. W drugą stronę to raczej działało słabo, słyszałem jedynie o polskiej kiełbasie przerobionej na kolbasen.

    Wiele pozostałości niemieckiego zachowało się na terenach b. Galicji, a przynajmniej tak było jeszcze za czasów mojej młodości. Np. nie mówiono krawat, lecz „krawatka” – w rodzaju żeńskim, jaki ten wyraz posiada w jęz. niemieckim (die Krawatte). Popularne było również określenie „plac” (oryg. der Platz) w znaczeniu miejsca – np. dosiadając się na ławce do kogoś, mówiło się „zrób plac”. Na kwas solny nikt nie mówił inaczej, niż „zajzajer” (od Salzsäure). Podobnie z narzędziami – chyba do dzisiaj większość nie mówi na przecinak inaczej, niż „majzel”, a na strug inaczej, niż „hebel” I czy stało się z tego powodu jakieś narodowe nieszczęście?

    Oczywiście, że tak – admin

  47. Przecław said

    ad.46 EasyRider

    Jestem w 1/2 „galicjuszem”/nie lubię tego fałszywego określenia i wolę powiedzieć krakusem/. więc znam ten język. Tak, stało się, tak jak nie chcesz aby twój dom był zaśmiecony, tak powinieneś dbać o czystość swojego języka. Dziwne, że to trzeba tłumaczyć.

    Ja w tym wypadku przyznaję całkowitą rację niemcom, choć nie darzę ich sympatią, oni nie dopuszczają obcych sów, brzydzą się nimi i w ten sposób szanują się sami, to daje bardzo dobre rezultaty w wielu dziedzinach, podobnie Czesi.
    W bieżącym roku przekonałem się, że tą drogą podążają też Węgrzy, pojedź tam, a przekonasz się, że nie tolerują wycia tzw.rock, oni coraz bardziej przestawiają się na własną muzykę i śpiew narodowy. W porównaniu z nimi jesteśmy pożałowania godni, to co się dzieje na potańcówach na świeżym powietrzu jest żenujące, WSTYD, znowu jesteśmy pawiem i papugą, a także MAŁPĄ, to chyba dlatego, że szwaby wymordowały nam inteligencję.
    Można myśleć sobie o żydach co kto chce, ale za odkopanie martwego języka i przywrócenie go do życia należy im się podziw.
    Człowieku, zastanów się, POMYŚL !!!
    Bardzo przepraszam, ale masz kretyńskiego „nicka”, widać jankeskie g…Ci imponuję, no cóż, nie spodziewam się aprobaty tego co napisałem, ale spróbój pomyśleć, choć raz !

  48. bart_w said

    Chciałbym przypomnieć, że o chrobackim kaganacie z siedzibą kagana na kamiennym tronie na dzisiejszej gorze Swietego Krzyza, pisała nieodżałowana pani Elżbieta Gawlas, której odejścia rocznica właśnie przeszła kilka dni temu.

  49. Easy Rider said

    Ad 46 – dopisek Admina.

    Nieszczęście stało się wcześniej, gdy doszło do zaborów, natomiast po odzyskaniu niepodległości trzeba było jakoś z tymi austriackimi przeżytkami żyć – tylko, że one jakoś nikomu specjalnie nie przeszkadzały. Może dlatego, że zabór austriacki był najmniej opresyjny w stosunku do ludności polskiej, a nawet wspominany przez tamtejszych mieszkańców z pewnym sentymentem, którego ślady widać nawet do dzisiaj. Stąd też, nie było masowej nienawiści w stosunku do niemieckich pozostałości w języku potocznym, tym bardziej, że ich używanie przez okres zaborów spowodowało, że zaczęły one być traktowane jako własne. Nie pamiętam, abym ja osobiście czy któryś z moich rówieśników zżymał się na te germanizmy, gdyż nie były one odczuwane jako coś obcego, ponieważ wszyscy tak mówili. Z tego, o czym pisałem poprzednio, zdałem sobie sprawę dopiero po wielu latach, również w wyniku uczęszczania na kurs niemieckiego.

    Natomiast w wyniku zaboru austriackiego, pojawiło się na terenach b. Galicji zjawisko o wiele groźniejsze, niż naleciałości językowe – a mianowicie sympatie proniemieckie, mające miejsce aż do wybuchu wojny, kiedy to nie wiadomo jeszcze było, do czego zdolny jest nazizm. Na tym tle prawdopodobnie doszło do stosunkowo znacznego, bo gdzieś 30% poparcia na Podhalu dla projektu Goralenvolk. Jednak przebieg wojny spowodował, że te proniemieckie sympatie odwróciły się o 180° i urodzeni po wojnie byli już nastawiani przez szkołę i środowisko w nienawiści do Niemców (on mi Guten Morgen, a ja mu butem w mordę). Jednak nadal te niemieckie naleciałości językowe nie były traktowane jako obce – bo może rzeczywiście nie były one aż tak istotne w kontekście patriotyzmu? Tutaj warto zauważyć, że nasz bohater narodowy – Jan Henryk Dąbrowski, twórca Legionów Polskich we Włoszech, większą część życia spędził w Niemczech, mówił w domu po niemiecku i w końcu słabo znał polski, mało tego – przez 20 lat służył w armii saskiej, a jednak te fakty jakoś nie przeszkodziły w uczynieniu z niego bohatera narodowego, który został uwieczniony nawet w tekście hymnu narodowego. Czy w tej sytuacji naprawdę trzeba się czepiać „galicjoków” o te szczątkowe, niemieckie naleciałości językowe?

    Ad 47 – Przecław.

    Szanowny Przecławie – powiadasz, czystość językowa. Język to nie jest coś, co można spryskać dezodorantem i już jest czysty. Albo zamknąć w szczelnym naczyniu. Język, to żywa istota, której nie powinno się trzymać na krótkiej uwięzi, bo może się udusić we własnym sosie. Tutaj na nic zdadzą się zakazy i nakazy – język sam musi uruchomić mechanizmy obronne, albo odrzucając dany wyraz, albo wchłaniając go, w celu przetworzenia na zgodny z własnymi zasadami. Wydaje mi się, że język polski ma na tyle wypracowany system obronny, że skoro przetrwał 123 lata zaborów, to przetrwa również inne kataklizmy dziejowe. Natomiast miałbym pewne wątpliwości do posługiwania się przykładem czystości językowej Niemców, którzy również mają problemy z postępującą amerykanizacją języka. Nie szedłbym również ślepo w kierunku, jaki obrali Czesi, gdyż nie wyobrażam sobie polskiej odmiany nazwisk obcojęzycznych w rodzaju „Thatcherowa” lub „Turnerowa”.

    Co do mojego nicka (jak to powinno być po polsku – pseudonim, jak z czasów wojny?) – gdybym rozpoczynał obecność na forach od Gajówki, to zapewne obrałbym jakiś patriotyczno-narodowy, jednak ten obecny wybrałem już kilkanaście lat temu, przebywając w tym okresie na wielu forach, których nie byłbym w stanie wymienić jednym tchem. Mój nick ma charakter przenośny i jest dokładnie tytułem kultowego filmu amerykańskiego z 1969 r. z serii tzw. „hipisowskiej”, który zresztą był wyświetlany w Polsce chyba w 1972 r. Nie kierował mną snobizm, lecz swego rodzaju fascynacja językiem angielskim. która zresztą ma długą historię, gdyż tutaj muszę dodać, że podstaw języka angielskiego nie poznawałem na przyspieszonym kursie, lecz przez 4 lata w LO z tradycjami.

    Pozdrawiam obu Panów świątecznie.

  50. Marucha said

    Re 47:
    Pisze Pan, że Niemcy nie dopuszczają słów obcych do swego języka?!?
    Czy Pan jest pewien, że zna Pan ten język? Czy też Panu walnąć przykładami?
    A co ma do tego muzyka, który to temat Pan poruszył ni stąd ni zowąd?

  51. Ad. 48

    Pani Elżbieta, zdaje się, potrafiła powtarzać sensacyjne pseudo-naukowe pomysły różnych ściemniaczy. Ten „kaganat” tak mi jakoś pachnie dywersją naukową. Chodzić może o zachlapanie błotem samego pojęcia „Chrobaci”, a potem do „Chorwatów” już tylko mały kroczek. … I tak Słowianie są wodzeni za nos od stuleci…

  52. Marucha said

    Re 51:
    Pani Elżbieta Gawlas była dobrym, uczciwym człowiekiem, niestety czasami pozbawionym krytycyzmu. Ale kto nie jest…
    Pokój Jej duszy.

  53. Ad. 52

    Pokój Jej duszy.

  54. Re: 52 Marucha…
    Osobiscie mialem okazje poznac s.p. Elzbiete.
    Jaka byla? Najzwyczajna, pelna emocji kobieta.
    Kiedys zapytalem ja, kiedy kandydowala na Prezydenta RP: „Elu, co zrobisz jak juz zostaniesz Pania Prezydentowa?…
    Usmiechnela sie i szybko odparla: „Jak to co jasiek… bedziesz moim zastepca…”…

    Oczywiscie smielismy sie z tego niemalze caly wieczor…
    =====================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

  55. Przecław said

    Skoro mowa o ś.p. Elżbiecie, to ja Ją dobrze wspominam, owszem miała nieodpowiedzialne wyskoki, w sumie jednak była żarliwą patriotką, Polką, smutne że odeszła przedwcześnie, a ogłoszone tu było już na wiele miesięcy wcześniej, że cierpiała na poważną chorobę. Pokój Jej Duszy.

  56. JO said

    ad.55. I ja przylaczam sie do Modlitwy za Te Pania. Pokoj Jej Duszy

  57. Przecław said

    ad.44, 45, 46,50 Marucha

    „Granica między zaśmiecaniem języka słowami, których dobre odpowiedniki istnieją w polszczyźnie – a używaniem słów zadomowionych – bywa cienka. Warto o tym pamiętać”

    No tak, bywa cienka. Ale poza tym nasz język, choć tak piękny i unikalny, jest też bardzo zaśmiecony obcymi zapożyczeniami, najczęściej niepotrzebnymi i zwykle kosztem naturalnej, rodzimej tkanki językowej.

    Skandalem jest, nagminne obecnie, zastępowanie istniejących od dawna słów i zwrotów przez bardziej lub niej prymitywne wstawki z angielskiego i to zwykle z bełkotliwego żargonu, którym posługują się media w USA, a który imponuje zakompleksionym polaczkom. Polaczkowie ci używając tych zwrotów, wcielają się w swobodnych, jak im się wydaje amerykanów, zrzucając z siebie balast zaszczutego polaczka. Dlatego jest to zjawisko powszechne, o charakterze psychologicznym. Jest trudne do zwalczenia, bo zaszczuty polaczek/polaczka jest pozbawiony naturalnych mechanizmów obronnych, stałe bombardowanie przez media, słaba znajomość dziejów, podmywają w nim poczucie własnej wartości i przynależności narodowej.

    c.d.n.

  58. Przeclaw said

    ad.49 Easy Rider
    Dowodem na zaslugi danej osoby sa czyny, a nie to czy ktos kogos umiescil w hymnie, czy innej piosence.

    Przepraszam za brak polskich znakow, pisze z publicznego komputera.

    Panie EasyRider, prosze przyjac ode mnie zyczenia Swiateczne !

  59. Przeclaw said

    ad.49
    Mozna sobie wyobrazic czlowieka, ktory z niezawinionych przez siebie przyczyn nie poznal jezyka ojczystego, a mimo to jest patriota. To sa jednak wypadki szczegolne i b.rzadkie, najczesciej brak znajomosci jezyka lub slaba znajomosc idzie w parze z obojetnoscia i lukami w swiadomosci narodowej.

    Ja nic o „galicjakach” nie pisalem. Mnie razi, a nawet „wkurza” bezmyslne stosowanie obcych slow i wtretow zastepujacych najprostsze polskie slowa. Popularne obecnie „cool” „sorki” i inne gowna, chyba Pan je slyszal, co Pan na to?
    Ale zreszta nawet jesli jest zakorzenione obce slowo, a istnieje polski odpowiednik, to powinno sie uzywac to drugie. JEZYK TO SPRAWA SWIADOMOSCI I sprawa MODY, kazdy z nas DECYDUJE jak go uzywac.

  60. Przeclaw said

    ad.49
    „Jezyk to żywa istota, której nie powinno się trzymać na krótkiej uwięzi, bo może się udusić we własnym sosie. Tutaj na nic zdadzą się zakazy i nakazy – język sam musi uruchomić mechanizmy obronne”
    Bardzo sluszne stwierdzenie, podpisuje sie pod nim, z tym zastrzezeniem, ze o tym czy jezyk uruchamia mechanizmy obronne, czy nie, DECYDUJEMY MY. Jezyk jest tylko narzedziem czlowieka, a nie istota samoistna.. Tak wiec, mnie nie chodzi o sztywne zakazy, pewna dowolnosc jest konieczna. Z uwagi jednak na to, ze wiekszosc ludzi to bierna masa, podatna na sugestie, warto jednak tym masom uswiadamiac czym jest jezyk i jakie maja wzgledem niego powinnosci.

  61. Przeclaw said

    ad.49″

    Zamordowano, często w bardzo okrutny sposób (stąd określanie tych wydarzeń terminem rzeź) od ponad 1200 do 3000 osób, niemal wyłącznie ziemian, urzędników dworskich i rządowych oraz kilkudziesięciu księży. Jak ustalił i podkreślał prof. Stefan Kieniewicz, mimo skali wydarzeń, ani jeden Żyd nie padł [ich] ofiarą. Nie atakowano również Niemców[3][4]. Bandy atakowały także mniejsze oddziały powstańcze zmierzające do Krakowa. Chłopi z wyjątkowym bestialstwem mordowali swoich dziedziców, m.in. odpiłowywali im głowy. Austriacy wypłacali również nagrody pieniężne za głowy zamordowanych ziemian. Ponieważ kwota wypłacana za martwych była dwukrotnie wyższa od płaconej za rannego, wiele osób przywiezionych jako ranne do siedziby starostwa w Tarnowie zamordowano na progu tego budynku stojącego w centrum miasta. Było to tak masowe, że ulicami płynęła krew” /wiki/

    „jakoś nikomu specjalnie nie przeszkadzały. Może dlatego, że zabór austriacki był najmniej opresyjny w stosunku do ludności polskiej, a nawet wspominany przez tamtejszych mieszkańców z pewnym sentymentem, którego ślady widać nawet do dzisiaj”

    Pan to nazywa „najmniej represyjnym” ? Parszywa slowianska miekkosc, wlasnie dlatego nas na swiecie nie szanuja i uwazaja, ze mamy mentalnosc niewolnika, ze nie potrafimy dbac o swoje !

    Pod koniec okresu zaborow czesc okupowana przez Austrie wydawala sie najmniej represyjna. To byly tylko pozory, sluzby specjalne Austrii prowadzily planowa akcje podburzania ludnosci rusinskiej przeciw Polakom, im tez przekazaly magazyny broni we Lwowie, jako ostatni akt zdychajacej Austrii. Reperkusja tej akcji, z 25 letnim opoznieniem byly bestialskie mordy na 200,000 polskiej ludnosci cywilnej, a takze utrata kilku wojewodztw przez Polske i najlepszego osrodka kulturalno-naukowego, jakim byl Lwow.

    Poza tym, ta niby mniejsza opresyjnosc byla wynikiem dosc malego procentowo udzialu zywiolu niemieckiego w ludnosci Austrii i wymuszenia przez zbrojne powstanie Wegrow rozpadu panstwa na dwie czesci.

  62. Przeclaw said

    ad.49
    ” Natomiast miałbym pewne wątpliwości do posługiwania się przykładem czystości językowej Niemców, którzy również mają problemy z postępującą amerykanizacją języka”

    Maja, ale nie takie jak my, a duzo mniejsze. Niemcy maja dobrze rozwinieta swiadomosc jak sie poslugiwac swoim jezykiem, my nie. I stale ktos im o tym przypomina. u nas panuje parszywa dowolnosc.
    Prosze przyjrzec sie jakich imion uzywaja niemcy. Na oko 90% to ur-deutsche, stare poganskie imiona i na pewno nikt im nie robi idiotycznych zarzutow, jak pan Fran SA wobec mnie. idzie to wparze z ogolnym poszanowaniem i duma z wlasnego kraju, ktorych nikt im nie skapi, w przeciwienstwie do naszego podworka. Tam zachwyty w TV nad wlasnym „heimatem” sa rzecza normalna, u nas nie do pomyslenia.

  63. Przeclaw said

    ad.49 .
    ” Nie szedłbym również ślepo w kierunku, jaki obrali Czesi, gdyż nie wyobrażam sobie polskiej odmiany nazwisk obcojęzycznych w rodzaju “Thatcherowa” lub “Turnerowa” ”

    A ja sobie wyobrazam. Odmiana byla obowiazkowa w 2RP, kiedy jeszcze nie wymordowano inteligencji i chamy wraz z zydami nie opanowaly instytucji naukowych.
    korona nie spadnie, jak sie poodmienia, to jest naturalna cecha naszego jezyka, przez to jest precyzyjny, unikalny i piekny. brawo Czesi, oni zawsze byli madrzejsi niz my ! /oczywiscie przesada/.

  64. Ad. 62

    Trzeba pamiętać, że nie Niemcy są dla Niemców, a Niemcy dla Niemiec (nie państwo dla obywateli, ale obywatele dla państwa). I nigdy inaczej. Cóż – cywilizacja bizantyjska. Państwo jako hegemon. Niektórzy Polacy tęsknie patrzą w tamtą stronę. Ale nie wiedzą, co robią. Czasem dopiero np. Jugendamt im oczy otwiera.

  65. Marucha said

    Panie Przecławie,
    Należy pamiętać, że troska o język to coś więcej, niż unikanie wyrazów obcego pochodzenia za wszelką cenę.
    Nie chce mi się ciągnąć tematu….

  66. Rysio said

    Po prostu nie dajcie się wpuścić w kanał.

    🙂

  67. Przecław said

    ad.47,50

    Ja: .”W bieżącym roku przekonałem się, że tą drogą podążają też Węgrzy, pojedź tam, a przekonasz się, że nie tolerują wycia tzw.rock, oni coraz bardziej przestawiają się na własną muzykę i śpiew narodowy. W porównaniu z nimi jesteśmy pożałowania godni, to co się dzieje na potańcówach na świeżym powietrzu jest żenujące, WSTYD, znowu jesteśmy pawiem i papugą, a także MAŁPĄ, to chyba dlatego, że szwaby wymordowały nam inteligencję.”

    Marucha: „A co ma do tego muzyka, który to temat Pan poruszył ni stąd ni zowąd?”

    Nie jestem w stanie ocenić języka węgierskiego z braku jego znajomości i zbyt krótkiego czasu pobytu, muzykę i śpiew ocenić jest mi dużo łatwiej, dlatego poruszyłem ten temat. Ale jestem pewien, że oba zjawiska są częścią tego samego nurtu.

    Piękno węgierskiej muzyki i tańców, których byłem świadkiem każdego wieczoru przebywając na campingu nad Balatonem, było uderzające, tak jak uderzająco smutne było zetknięcie się z prymitywnym, wykastrowanym ze szczątków polskości programem conocnej potańcówy pod gołym niebem nad polskim już jeziorem na północnej Lubelszczyźnie, przy ogłuszającej sile decybeli wypłaszającej zwierzynę i ptactwo i towarzyszącym chlaniu i rzyganiu po krzakach.

  68. Tytułowa mapa jest NIEMIECKA mapa monarchii Bolesława Chrobrego jako Białej Chorwacji. Do Polski należą Węgry, gdyż Niemcy uważali, że do Zjazdu Gnieźnieńskiego Królestwa Węgierskiego NIE BYŁO, tylko ziemie Polski i Rzeszy Pieczyngów, podbite z ŁASKI cesarza Ottona III i Bolesława Chrobrego przez księcia Wiedeńskiego Stefana jako beneficjenta tego Zjazdu.
    Zjazd był w GNIEŹNIE-Stolicy, którą był wówczas Szczecin. Otton III przyjechał do Polski w charakterze JAŁMUŻNIA, gdyż został koronowany w Rzymie, ale za cenę ZRZECZENIA SIĘ praw gruntowych na południe od Alp, toteż prawa Feudalne mógł nabyć kosztem Króla Niemieckiego Karola Dolnolotaryńskiego, który z Kolonii i strzegł swych praw Na Północ od Alp. Do wypędzenia więc Karola z Kolonii NIEZBĘDNYM był Chrobry.
    III Błędem jest Mazowsze, utworzone przez Chrobrego w r. 988 na prawach palatynatu na prawym brzegu Wisły z palatynem Prawdzicem, który nie przybywając na Zjazd do Gniezna-Szczecina ZBUNTOWAŁ SIĘ, za co w 1015 r. został uwięziony a palatynat mazowiecki zlikwidowano. Mazowsze Lewobrzeżne powstało zaś dopiero na mocy kapitulacji Jadwigo Śląskiej w r. 1229: http://www.wandaluzja.com/?p=p_359&sName=monarchia-slaska
    IV Błędem jest udzielne księstwo Doliwów na Lubelszczyźnie, zlikwidowane po bitwie pod Drohiczynem w r. 1047, gdy Kazimierz dał Jarosławowi Mądremu Brześć a Prawdzicom Drohiczyn.
    Prusacy ZAPŁACILI Tą Mapą Polakom, za nie powoływanie się na Wbijanie ŻELAZNYCH słupów granicznych w nurt Solawy w r. 1018, a poza tym aż do bitwy pod Suchymi Krutami w 1278 r. Czechy i Morawy opierały się o Dunaj.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: