Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    jasiek z toronto o Najbogatszy człowiek na ś…
    Szczepan Zbigniewski o Jak wymyślono naród żydowski?…
    Szczepan Zbigniewski o Noc Listopadowa czy „burd…
    Halifax o Dlaczego szkoły nie eduku…
    errorous o Sterowanie nacjonalizmami
    errorous o Wolne tematy (83 – …
    Ramirez o Sterowanie nacjonalizmami
    Boydar o List z Moskwy do polskich…
    Boydar o Wolne tematy (83 – …
    Boydar o Wolne tematy (83 – …
    koza o Jak wymyślono naród żydowski?…
    coco o List z Moskwy do polskich…
    lewarek.pl o Wolne tematy (83 – …
    revers o Wolne tematy (83 – …
    Kojak o Parura, rura, rura…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 626 obserwujących.

Judeochrześcijańskie Oko na gender

Posted by Marucha w dniu 2014-02-06 (Czwartek)

Krytyczne spojrzenie na ks. dr-a Dariusza Oko – admin

Jest jeszcze jeden niepokojący aspekt działalności ks. Oko – aspekt polityczny. Wokół niego zaczynają gromadzić się politycy Prawa i Sprawiedliwości. Nie wątpię w szczere intencje poszczególnych jednostek. Jednak PiS ma to do siebie, że sprawy światopoglądowe za każdym razem psuje w spektakularnym stylu.

Przyznam, że od dłuższego już czasu z lekkim zdziwieniem przyglądam się bezkrytycznym wyrazom sympatii i uznania dla ks. Dariusza Oko w szeroko rozumianych kręgach katolickich i konserwatywnych uosabiającego starcie z tak zwanym genderyzmem. Oczywiście nie mam wątpliwości co do tego, że ta – nazwijmy to – ideologia w bliższej lub dalszej perspektywie stanie się realnym zagrożeniem dla moralnej i demograficznej kondycji społeczeństwa, jak i co do tego, że próba zaszczepienia u nas tego poronionego wynalazku będzie miała miejsce.

Problemem nie jest uczulanie na to zagrożenie, bo przecież samo w sobie jest ono słuszne, jak i naturalna jest instynktowna obrona księdza. Faktem bowiem jest też to, że krakowski kapłan znalazł się na celowniku środowisk libertyńskiej rewolucji obyczajowej. Mimo wszystko należy jednak postawić sobie pytanie o to czy wykładowca krakowskiej uczelni jest, aby na pewno dobrym adwokatem w tej sprawie.

Profesor krakowskiego Uniwersytety Papieskiego stał się już swoistą ikoną medialną. Na facebooku funkcjonuje kilka stron, które mają być manifestacją poparcia dla duchownego. W telewizji ks. Oko pojawia się nierzadko, a jeszcze częściej pojawia się temat zarówno jego osoby, jak i jego kolejnych działań. Kilka dni temu ksiądz profesor, po tym jak wygłosił swoje przemówienie w Sejmie, był gościem Moniki Olejnik w jej „Kropce nad i”. Jak nietrudno zgadnąć, Olejnik – w swoim stylu – zasypywała ks. Oko gradem pytań, nie bardzo dając dojść mu do słowa. Jasne, że to okoliczności niezbyt uczciwe i mało sprzyjające do przedstawienia swoich racji, ale z tym ksiądz profesor na pewno się liczył idąc do studio.

Jednak uważny katolicki widz, który chciałby wycisnąć jakąś esencję z wypowiedzi duchownego musi popaść w niemałe zakłopotane. Słuchając księdza ma się wrażenie, że właśnie wyszedł z lekcji u Tomasza Terlikowskiego. Mimo tego, że frontmen walki z genderyzmem miał niewiele okazji by dojść do słowa, w ciągu parunastu minut powtarzał kilkukrotnie frazy „judaizm”, „judeochrześcijaństwo”, „kultura judeochrześcijańska” odmieniającej je przez wszystkie przypadki. Głównym zaś argumentem ks. Oko przeciwko genderystowskiej propagandzie było to, że prowadzi ona do „cofania się w ewolucji”. W podobnym tonie wypowiadał się również podczas wystąpienia w Sejmie.

Oczywiście pod wieloma spostrzeżeniami księdza podpisze się każdy, kto ma w sobie najmniejszą dozę zdrowego rozsądku. Jednak powoływanie się na „judeochrześcijaństwo” i dowodzenie tego, że cywilizacja zbudowana w oparciu o nie jest przedmiotem ataku genderystów wywołuje nie tyle co konsternację, co po prostu śmieszność. Ksiądz Oko, raz po raz zarzuca genderystom brak wewnętrznej logiki w ich poglądach. Sam jednak popada w podobną niespójność posługując się jakimiś sloganami o „judeochrześcijaństwie”.

Kapłan zapomniał chyba też o tym, że pozycja kobiety w judaizmie nie wygląda tak kolorowo jak sam to przedstawia; nie wygląda tak jak w obrębie kultury zbudowanej w oparciu o wiarę katolicką, o chrześcijaństwo. W judaizmie kobieta jest uprzedmiotowiona niewiele mniej aniżeli w islamie. Islam, będący swoistą mutacją judaizmu, dostosowaną do wymagań pogańskich plemion Półwyspu Arabskiego, swój punkt widzenia na kobietę czerpie wprost z tego drugiego. Stąd twierdzenie, że kobieta w judaizmie jest tak samo traktowana jak w chrześcijaństwie jest takim samym nieporozumieniem jak sam termin „judeochrześcijaństwo”. Z resztą jest to wtórne wobec faktu ulegania przez księdza feministycznej narracji. Ujmuje on sprawę w ten sposób, że można nabrać przekonania jakoby rolą Kościoła i jego główną zasługą była walka o pozycję kobiet w świecie. Obrona przed genderyzmemw oparciu o tak fałszywą aksjologię budzi uzasadnione wątpliwości co do jej zasadności.

Również niezrozumiałe jest posługiwanie się argumentem stanowiącym o powodowaniu przez gender „cofania się w ewolucji”. Można zrozumieć, że swoje wypowiedzi duchowny kieruje do świata zliberalizowanego, który święcie wierzy w ewolucjonizm, ale nie jest to usprawiedliwienie dla budowania argumentacji w oparciu o niego. Ksiądz profesor chyba zapomniał o tym, że totalitaryzmy, o których tak wiele mówi i do których przyrównuje genderyzm, zbudowane są – mniej lub bardziej – w oparciu o ewolucjonizm czy wręcz skrajny darwinizm. Nazizm jest chyba najlepszym przykładem. Również katolicki modernizm, którym ks. Oko niestety ulega, oparty jest przede wszystkim o ewolucjonizm.

Ksiądz Oko ani razu nie podnosi tego, że filozofia gender jest po pierwsze obrazą Pana Boga. Dla katolika musi to być punkt wyjścia. Tymczasem słyszymy cały czas o obrazie godności człowieka, zbrodni na społeczeństwie, atakach na kobiecość etc. Ksiądz bazuje na tej samej, błędnej aksjologii, na której operują ci, którym chce się przeciwstawiać. Walka z gender w oparciu o takie założenia filozoficzne nie jest chyba najlepszym pomysłem i oczekiwalibyśmy czegoś więcej niż tylko dyskusji o tym czy gender jest ewolucyjnym postępem czy regresem.

Wspomniałem, że słuchając x. Oko ma się wrażenie jakby wyszedł z zajęć formacyjnych u naczelnego Frondy. Na tym jednak nie koniec wpływu terlikowszczyzny. Nasz bohater czerpie też z wątpliwych osiągnięć żony dra Terlikowskiego. Słysząc z ust sługi ołtarza, który bez żenady dostarcza słuchaczom opowiadań o szczegółowych aspektach fizycznych stosunków pederastów, o roli jaką w nich odgrywają ekskrementy, o samogwałtach etc. trudno nie czuć swego rodzaju odrazy. Nawet u redaktor Olejnik te wypowiedzi wywołały zniesmaczenie. Na jej pytanie o to czy wypada duchownemu opowiadać publicznie tego typu rzeczy, ksiądz ze zdziwieniem kwituje „ale to przecież prawda!”. Przypomina to żałosne wypowiedzi Małgorzaty Terlikowskiej dla „Wysokich Obcasów”, w których publicznie opowiadała szczegóły z życia intymnego jej samej i swojej rodziny. Tego typu pikanteria wychodząca z ust katolickiego kapłana jest jeszcze bardziej niefortunna i tym samym bardziej szkodliwa. Nikt nie raczy zauważyć, że taki język to wyjście naprzeciw oczekiwaniom wszelkiego rodzaju apologetów seksualnej rozpusty, którym chodzi właśnie o to, aby intymność wyciągać na wierzch, żeby umniejszać jej znaczenie, burzyć jej świętość, żeby w końcu rozmawiać o sprawach intymnych jak o parzeniu kawy czy zakupach w galerii handlowej.

Ksiądz Oko po prostu nadaje na tych samych falach co krzewiciele dewiacji. Ponadto chyba nie liczył się z tym, że „Kropka nad i” jest nadawana w czasie i na kanale bez problemu dostępnym dla dzieci i młodzieży, które przecież ma się chronić. Tymczasem dostarcza im się treści, o których lepiej, żeby nie słyszały.

Jest jeszcze jeden niepokojący aspekt działalności ks. Oko – aspekt polityczny. Wokół niego zaczynają gromadzić się politycy Prawa i Sprawiedliwości. Nie wątpię w szczere intencje poszczególnych jednostek. Jednak PiS ma to do siebie, że sprawy światopoglądowe za każdym razem psuje w spektakularnym stylu [takie dziwne zbiegi okoliczności – admin]. Tak było w przypadku próby zmian w ustawie aborcyjnej i tak też było przy okazji ubiegłorocznego głosowania nad projektem ustawy o związkach partnerskich, kiedy na pierwszy front wystawiono prof. Krystynę Pawłowicz. Pojawiały się wtedy nie bezpodstawne opinie o celowości takiej taktyki zmierzającej do ośmieszenia głosu sprzeciwu wobec próby wprowadzenia paramałżeństw.

Jeżeli w świecie polityki ks. Oko będzie miał stronników głównie w szeregach Prawa i Sprawiedliwości to możemy być niemal pewni, że nasze ustawodawstwo będzie coraz bardziej przesiąknięte genderyzmem. Nie dlatego, że jego poszczególne postulaty znajdą akceptację u naszych posłów i senatorów, ale dlatego, że będzie to element antypisowskiej rozgrywki. Takie są skutki zawłaszczenia dla swoich interesów religii katolickiej w Polsce przez jedną, niezbyt z resztą katolicką, opcję polityczną.

Niestety, jak słusznie zauważa jeden z moich kolegów, tak zwana polska prawica działa w oparciu o odruch Pawłowa. Słyszy słowa klucze: ksiądz/opozycjonista, atakuje/walczy, komunizm/gender/homoseksualizm i na tej podstawie, bez jakiejkolwiek głębszej refleksji buduje sobie osąd na najrozmaitsze kwestie.

I podobnie jest z casusem ks. Oko. Może w końcu warto spojrzeć na jego działalność choć trochę krytycznie, bardziej wieloaspektowo aniżeli traktować go jak wyrocznię czy bohatera, który powstrzymuje nadciągającą, zbrodniczą ideologię. Jeżeli ktoś jednym tchem wymienia nazwiska Dietricha von Hildebrandta, ks. Tischnera, Leszka Kołakowskiego i mówi, że czuje się ich spadkobiercą, to ja naprawdę mam wątpliwości co do tego, czy powinien być naszym rzecznikiem.

Bartłomiej Gajos
http://konserwatyzm.pl

Komentarzy 58 do “Judeochrześcijańskie Oko na gender”

  1. Atanazy said

    Pan Gajos niesłusznie zarzuca ks. Oko, że „nadaje na tych samych falach co krzewiciele dewiacji”, jak również „że swoje wypowiedzi duchowny kieruje do świata zliberalizowanego, który święcie wierzy w ewolucjonizm, ale nie jest to usprawiedliwienie dla budowania argumentacji w oparciu o niego”. Ks. Oko dobrze wie, co i do kogo mówi (lewacy, bezbożnicy, sataniści) i odpowiednio dobiera formę i treść. Gdyby sięgnął do argumentacji opartej o nieskażoną modernizmem treść Magisterium, to przegrałby dyskurs. W taki sposób, jak postuluje pan Gajos, można rozmawiać w gronie wierzących i praktykujących katolików. A oni kłopotu z gender w swoich głowach nie mają.

    Co to tego, że PiS napsuje, to już niestety prawda. Zawłaszczą ks. Oko i wyświadczą mu niedźwiedzią przysługę. A jak przyjdzie do głosowania, to Kaczyński będzie konformistą.

  2. Sowa said

    „Jednak PiS ma to do siebie, że sprawy światopoglądowe za każdym razem psuje w spektakularnym stylu.”

    Nie psuje, nie psuje. PiS niszczy to z rozmysłem. To żydowska partia realizująca żydowskie interesy.

  3. Jan said

    Ad 1
    ”Gdyby sięgnął do argumentacji opartej o nieskażoną modernizmem treść Magisterium, to przegrałby dyskurs”

    A to ciekawe. Jak rozumiem, mętne wywody.lepiej służą księdzu w sprawie niż powoływanie się na prawdy głoszone przez Kościół

  4. Atanazy said

    @4
    To nie są mętne wywody. Natomiast w obecnych realiach przy tzw. „rozdziale Kościoła od państwa” nie można się na prawdy głoszone przez kościół powołać w Parlamencie. Jedyna metoda, to wykazać absurdy i sprzeczności w argumentacji genderowców oraz odwoływać się do wartości humanistycznych. Zróbmy sobie Państwo katolickie (jak?), to się wtedy na Dekalog powołamy i będzie spokój.

    Fajnie jest mieć fantazję, ale w życiu publicznym ważna jest też skuteczność.

  5. Anka said

    Pan Gajos ma to do siebie, że uwielbia krytykować.
    Można i tak 😦
    A, że Akcja Nie wstydzę się Jezusa jest beee… gdyz na plakietce jest Krzyż bez Pasyjki
    Wiadomo: protestancki!
    Teraz atak na ks Oko.
    Że mówi językiem zrozumiałym dla liberałów?
    A co ma mówić?
    Pewno, że ” To wszystko nie podoba się Bogu”….
    A może kolega Gajos lub pan Wielomski ruszą w Polskę tłumacząc ludziom czym jest gender….
    I mówić językiem tradycjonalistów, wiadomo w powszechnym uzyciu…
    Nawet w Watykanie:
    – Bondżorno!

  6. lolep said

    Ja mam pytanie czy autor artykułu ma pretensje do ks. Oko, że nie zakazał PiS-owi kontaktować się z nim czy mówić o nim? Chciałbym jeszcze znać odpowiedź ks. Oko na ten artykuł. Tak dla ciekawości. No i zgadzam się z @Atanazym.

  7. Basieńka said

    A może komuś zależy na tym abyśmy rozmawiali o homosiach i walczyli z Gender a nie z lichwiarską okupacją finansową i niewolnictwem zadłużeniowym?

  8. JO said

    ad.7. Basienko, czy nie widzisz , ze to jedno i to samo?

  9. Marysia said

    Oberwalo mi sie od niektorych, kiedy wsrod znajomych powiedzialam mniej wiecej to samo o wizycie x.Oko u Olejnik.
    Bo wszyscy widza tylko, ze robi „dobra robote”.
    Do tego nazwal pania Merkel matka Europy, ta sama, ktora dla gender otwiera wszystkie drzwi, dekretuje wszelkie zboczone pomysly ustawami, matka sama nie byla i nie bedzie, a korzenie jej u aktywistow DDRu.
    Na pytanie, czy homoseksualista powinien miec te same prawa, co czlowiek zdrowy, odpowiada spontanicznie, ze oczywiscie.

  10. Griszka said

    Czy ja dobrze zrozumiałem ? Ks. Oko walczy np. z ateizmem a sam przyjmuje pogląd, że powstał z małpy a nie został stworzony bezpośrednio przez Boga ?
    Może trzeba mu podesłać jedną z książek Benedykta XVI na temat neodarwinizmu.

  11. lolep said

    Ad 9 @Marysia

    1). Z wizytą u p. Olejnik to jest tak jak w tej sytuacji co to znany profesor (nie pamiętam kto) stojąc przed wejściem na raut partyjny (chyba) zadawał głośno pytanie: wejść czy nie wejść? A jak mu mówili: ależ oczywiście p. profesorze wejść, to usłyszeli odpowiedź: nie was się chamy pytam jeno własnego sumienia.

    2). A czyż nasza złota pani Aniela nie jest „matką Europy”. Zwłaszcza tej unijnej?

    3). A nie powinien mieć tych samych praw? Czy p. @Marysia uważa, że homoseksualizm powinien mieć jakieś preferencje?

  12. lolep said

    Ad 11 @Griszka

    Jeśli chodzi o ewolucję to KK dopuszcza możliwość, że ciało ludzkie powstało w procesie ewolucyjnym. W tym sensie to jest nawet zbieżne ze stanowiskiem marksistowskiej konieczności dziejowej. Tylko u nich na tym się kończy. KK twierdzi jednak, że człowiek ma duszę i to duszę nieśmiertelną i ta nie ewoluuje. Natomiast często mówi się o ewolucji w nauce w znaczeniu pogłębiania wiedzy, co nie ma nic wspólnego z pochodzeniem człowieka w znaczeniu ścisłym. Jeśli – wracając – jednak rozpatrywać pochodzenie ciała, które wg. Biblii zostało „ukształtowane z prochu roli” (za wydawnictwem Świętego Wojciecha) to równie dobrze może to oznaczać kształtowanie tego ciała w procesie ewolucyjnym w oparciu o mechanizmy świata materialnego jak i jednorazowy akt stwórczy. To jest kwestia dyskusyjna i otwarta. Natomiast dla katolika bezdyskusyjną jest sprawa tego, że rozumna dusza ludzka została dana nieewolucyjnie bezpośrednio w ciało, jakby tak ująć, i to ona właśnie decyduje o odrębności i wyjątkowości tego stworzenia, którym jest człowiek. My po prostu nie wiemy co to znaczy tak na prawdę „stworzył z prochu ziemi”. Pierwszy rozdział Księgi Rodzaju pokazuje kolejność stwarzania ale jakby oddzielnie od siebie a jednak zarówno rośliny i zwierzęta mają wspólne korzenie. Tak wynika z nauki. Podobieństwo elementów. Tu jest jeszcze inny problem. Przy stworzeniu roślin i zwierząt „ziemia wydaje” a więc przebiega to jakby automatycznie. Przy człowieku niejako Bóg uczestniczy bezpośrednio w tworzeniu ciała, które też jest z ziemi. Była by to wtedy ewolucja kierowana. A fragment Rdz 1:20 mówi niejako, że stworzenia morskie i ptaki zostały jakby stworzone „z niczego”. Czyli „nie z tej ziemi”… :))))) Ale to wszystko podlega człowiekowi (Rdz 1:28)

  13. Griszka said

    @12
    W jakim procesie ewolucyjnym ? To jest pomieszanie stworzenia z emanacją. Człowiek był człowiekiem. A małpa zawsze była małpą. Taki był pogląd Kościoła na te sprawy. Pius X, który przewodził komisji biblijnej zajmującej się tym problemem, zobowiązał katolików do literalnego przyjmowania tego fragmentu Księgi Rodzaju, dotyczącego powstania człowieka i zwierząt. Pole do manewru ma Pan jedynie w przypadku wieku Ziemi.

    Pan sobie weźmie dowolny katechizm katolicki sprzed SV II. Tam darwinizm zawsze był przedstawiany jako coś niewyobrażalnego do zaakceptowania przez katolika.

    Mnie nie obchodzi zdanie Darwina, który wtedy sam dostrzegał dziury w swojej teorii. W naukach ścisłych jest alternatywa dla tego skrajnie materialistycznego poglądu.

    Podobieństwo elementów wynika tylko z tego, że zostaliśmy stworzeni z tej samej materii. To, że funkcjonuje w oparciu o podobny program komputerowy zapisany w moich komórkach albo, że dzielę z jakąś morską gąbką znaczną część białek to nic nie znaczy.

  14. Griszka said

    Wcięło w 13. „W oparciu o taki sam język programowania i podobny…”

  15. Boydar said

    Glista.

    To nie do Pana, Panie Grisza.
    To o tej gliście w sutannie.

  16. lolep said

    Ad 12
    Szanowny Pan nie rozumie czym jest emanacja. Ewolucja nie jest jakąkolwiek emanacją materii z Boga. Jest zmienianiem się postaci materii ale jest to ciągle materia coś co powstało „z niczego”. Nie jest „ciałem Boga”. Z emanacją mamy do czynienia np. w starożytnej Grecji. W tym znaczeniu funkcjonuje powiedzenie: wszystko jest Bogiem. Czysty New Age. A tutaj tylko pisałem o przemianie ciała a nie ducha. I jak zaznaczyłem jest to sprawa do dyskusji. W zasadzie człowiek pod względem cielesnym mógłby być chyba nawet amebą ale to nie ciało a niematerialny rozum decyduje o tym kim jest człowiek. A to co sobie twierdzą materialiści mnie „lata i powiewa”. Wyraźnie zaznaczyłem różnicę w podejściu darwinizmu (tylko to nazwałem „marksistowską koniecznością dziejową”) i KK. Darwinizm duszę ludzką, o ile ją postrzega, ujmuje w kategoriach cielesnych, właściwie zbieżnych z doktryną Świadków Jehowy.
    Ciało Jezusa Chrystusa było ludzkie ale przecież uważa Pan, że mimo tego jest to Bóg z Boga, Światłość ze Światłości. A może się mylę? To nie ciało Jezusa Chrystusa świadczy o Jego wyjątkowości. Ba w KK czcimy Jezusa Eucharystycznego. I co z tym zrobimy. To nawet nie jest komórka tylko wypieczona mąka z wodą. Takie nic… A jednak… „tu jest coś więcej niż Jonasz” (Mt 12:41, bt).

  17. lolep said

    Ps
    Poza tym stwierdzenie „ulepił z prochu ziemi” w dosłownym rozumieniu oznaczałoby, że musielibyśmy mieć ciało „ziemiste”, coś jak w filmach fantastycznych kiedy to demony wykorzystują piasek jak np. w „Królu Skorpionie”. Czy to ma być ciało ludzkie. Kościół już kiedyś sprawy nauki traktował dogmatycznie i mieliśmy konieczność wiary w krążenie Słońca wokół Ziemi. Czy uważa Pan, że uznając stosunek odwrotny w czymkolwiek zmienia się moja wiara w Boga Stwórcę rzeczy widzialnych i niewidzialnych, stwórcę wszechświata?

  18. lolep said

    Ps do ad.17
    Errata
    Powinno być: Stwórcę wszechrzeczy

  19. NICK said

    Panie Lolep.
    Zachłystnąłem się Pana komentarzami. Podobnie jak Pan zachłystywał się podczas ich pisania.

  20. NICK said

    Ad. 19. Przepraszam. Winno być zachłystnąłem się odmiennie.

  21. NICK said

    Ad.20. Chociaż „podobnie” oznacza : trochę inaczej.

  22. Nemo said

    Bzdury pan pisze panie Lolep.

  23. lolep said

    Ad 19-21 @NICK

    Możemy trwać na stanowisku, że rozum i wiara są sprzeczne, jednakże przeczyłoby to temu, że rozum pochodzi od Boga jako właściwość nieśmiertelnej duszy ludzkiej. Stanowisko, że wiara i rozum są wzajemnie dopełniające się jest nauką KK. Właściwie, że jedno bez drugiego nie istnieje. W każdym razie wobec „przeważających sił wroga” proponuję na zasadzie kompromisu przyjąć, że dzieci znajduje się w kapuście. To rozwiąże wiele problemów. Proszę przy okazji odrzucić sw. Tomasza z Akwinu, który potrafił korzystać z dorobku Arystotelesa. Nie wykluczam, iż oddałby go Pan wtedy pod sąd inkwizycji.
    W każdym razie Pan prócz domyślnej inwektywy niczego nie udowodnił. Jeżeli tak ma wyglądać dyskusja to gratuluję katolickości. Proszę mi udowodnić w którym miejscu napisałem, że Jezus Chrystus nie jest Bogiem, albo, że twierdzę, że człowiek nie jest stworzony przez Boga. „Na Jego obraz i podobieństwo”. Bo co to oznacza „obraz i podobieństwo”? Czy, że Bóg jest materialny?

  24. lolep said

    Ps (do 23)

    Powinno być:
    Bo jeśli pójść za tym, że „tylko wiara” ale bez rozumu, to co to oznacza, że „na obraz i podobieństwo”?

  25. Griszka said

    @16
    Pan wybrał sobie do dyskusji jakiś wąski fragment z definicji „emanacji” i próbuje mnie Pan wciągnąć na z góry założone pozycje.
    W katolicyzmie Bóg stworzył człowieka za pomocą pojedynczego aktu. Bez żadnych pośrednich form. To swoim autorytetem jako ostatni potwierdził Pius X. Pan może sobie to intepretować do woli i zastosować cały szereg uników, ale Jego zdanie w tej kwestii uznaję za definitywne.

  26. Nemo said

    Panie Lolep. Rozum i wiara nie wykluczają się a wręcz przeciwnie: dzięki rozumowi można wiarę jeszcze pogłębić. Oczywiście jeśli się uczciwie podchodzi do sprawy. To, że Stwórca ulepił człowieka z prochu ziemi oznacza że ciało człowieka ukształtował z tych samych składników(atomów), co resztę Swego stworzenia- zarówno materii ożywionej jak i nieożywionej. Pański komentarz na temat króla skorpiona powalił mnie już nawet nie na kolana ale wręcz na łopatki.
    Człowiek został stworzony na obraz i podobieństwo Boga ponieważ jako jedyny, oprócz nieśmiertelnej duszy otrzymał Jego odwieczne przymioty czyli rozum, wolną wolę czy zdolność odczuwania i wyrażania uczuć.
    A KK ani przed ani po soborze nie uznawał i nie uznaje ewolucji.

  27. NICK said

    Ad. 23 i 26.
    Rozum i wiara są dane od Stwórcy.
    Czeka Pan na dowody a sam teoretyzuje (pieprzy), że dzieci znajduje się w kapuście.
    Arystoteles to część tzw. prawdy greckiej ( potem są: prawo rzymskie i etyka chrześcijańska, która jest mi najbliższą z etyk) i, jako rozumny – podobnie jak jeden z największych świetych – akwinowski TOMASZ – nikogo nie oddałbym „pod” inkwizycję; no… może.
    A cóż to „katolickość”. Nie znam. Neopoganologizm?
    Następne zdanie. A czy ja napisałem, że Pan napiasał?
    Ad. ostatnie zdanie. To już nie zdzierżę!
    P.S.
    Obiecywałem. Głównie sobie, że, szczegółowiej, odnosił się nie będę.
    Ad. 19 i dalej i basta.

  28. lolep said

    Ad 25
    Można sobie przeczytać co np. o emanacji jest napisane w Wiki. I to raczej jest zgodne z tym co uczą na filozofii. Ja w ogóle nie przeczę co do jednorazowego aktu. Pisałem tylko, że jeśli można przyjąć ewolucję to tylko co do ciała. W końcu ono umiera. Więc przemija. Odrzucenie ewolucji przez KK wiązało się z tym, że człowieka określono li tylko jako byt materialny, a co w związku z tym i to, że Boga nie ma. Czy moi rozmówcy potrafią stwierdzić w jaki sposób dusza jest połączona z ciałem ludzkim? Św. Augustyn uważał, że to ciało jest zanurzone w duszy. Z mojego punktu widzenia tak ujęta ewolucja jak tu napisałem nie przeczy aktowi stwórczemu bo tak na prawdę nie wiemy jak on wyglądał, czy jest rozciągnięty w czasie czy też nie. Napisałem również, że dusza ludzka nie podlega ewolucji. Więcej ewolucja jeśli ją przyjąć nie dotyczy tego co duchowe. Pytanie zasadnicze czy Bóg może czy nie może wpływać na materię w sposób stopniowy? Co do orzeczeń papieskich to jak się popatrzy na historię KK to kolejni papieże uściślali doktrynę uwzględniając także rozwój nauki czy badań ludzkich w ogólności. I pewne rzeczy kiedyś były nie do pomyślenia np. w sprawie czarów. KK dalej uważa, że czary istnieją jako działalność szatańska ale ich rozumienie jest inne niż np. w XI w. To co dzisiaj uważamy za technikę i jest zrozumiałe wtedy byłoby podciągnięte pod działalność szatana.

    Ad 26
    Uważam, że nie rozumie Pan w ogóle po co użyłem przykładu z „Królem Skorpionem”. Więc tłumaczę: jako przykład zastosowania dosłowności w tłumaczeniu Pisma Świętego. Z wyłączeniem używania rozumu. A to co Pan wymienił jako przymioty to są właściwości duszy a nie ciała, chyba, że uważa Pan, iż funkcjonowanie wyższych ośrodków nerwowych tłumaczy wszystko.

  29. NICK said

    Ad. 27. Czy Pan Bóg zabronił Panu posługiwać się rozumem? Powiem: wprost kazał! A Pan.?.
    Nie wrócę do dyskusji !!!

  30. lolep said

    Ad 27
    Jeżeli ma Pan lepsze słowo na w tym kontekście na określenie wierności doktrynie katolickiej to proszę bardzo. Nie upieram się przy „katolickości”.
    Co do „napisania”… Zarzuty pod moim adresem polegają na tym, iż ponieważ dopuszczam niesprzeczność możliwości ewolucyjnego powstania czy przemiany ciała (nie duszy!) jako działania celowego Boga to – choć tego nikt nie napisał -muszę być heretykiem. Poza tym jest jeszcze jeden aspekt problemu „ewolucji”. Czyż to, że Bóg z czegoś takiego pospolitego jak ciało ludzkie, utworzone przez Niego, nie uczynił poprzez tchnienie ducha czegoś tak wyjątkowego? Wszyscy darwiniści przy tym „wysiadają”. A co w takim razie miał na myśli św. Franciszek mówiąc o „braciach mniejszych”. Czyż słowo brat nie mówi o podobieństwie? I jeszcze jedno, to że rozważam problem ewolucji co do ciała nie oznacza, że tym samym stosuję zasady ewolucjonizmu co do spraw duchowych.

  31. lolep said

    Ad 30
    tam powinno być napisane przy „heretyku”, że tak to odbieram. Zgadzam się, że jest to subiektywne ale tak to z mojego punktu widzenia wygląda. Jeżeli nie ma takiej intencji – przepraszam.

    Ad 29

    Proszę mi nie przypisywać tego czego nie napisałem, bo to są chwyty „poniżej pasa”. Czyż cały czas nie odwołuję się do właściwości rozumu czyli zdolności posługiwania się logiką? Nie zaprzeczyłem ani temu, że ciało jest stworzone przez Boga ani temu, że rozumna dusza ludzka jest nieśmiertelna i też stworzona przez Boga i to ona przesądza o wyjątkowości człowieka. I nie podlega ewolucji.

  32. Basieńka said

    Znowu temat zastępczy! Dajecie się jak dzieci wpuszczać w dyskusje co było pierwsze jajo czy kura. Może lepiej porozmyślajcie, czy z tym Genderem nie jest podobnie jak z matką Madzi? A jeżeli tak, to cóż ostatnio trzeba osnuć zasłoną dymną przed społeczeństwem?

    Jak w przedszkolu wychowają Pani synka na dziewczynkę, to zmieni Pani zdanie – admin

  33. Nemo said

    @28

    „A to co Pan wymienił jako przymioty to są właściwości duszy a nie ciała, chyba, że uważa Pan, iż funkcjonowanie wyższych ośrodków nerwowych tłumaczy wszystko.”

    Wszystkiego nie tłumaczy panie Lolep ale ludzką inteligencję czyli rozum na pewno. Mózg człowieka jest zbyt skomplikowanym narządem by mógł powstać w wyniku ewolucji. Brak też t.zw. wspólnego przodka. Między człowiekiem a naczelnymi istnieje nieprzekraczalna przepaść panie Lolep. Bez sprawczej siły Boga nie powstało by żadne życie, nawet najprostsza komórka a co dopiero przebogactwo jego formy jakie mamy obecnie.

  34. bart said

    Niekoniecznie, panie Griszko. Czasami, choc rzadko, człowiek jest małpą, a czystości obyczajów powinniśmy sie uczyc od niektórych zwierząt.
    Poza tym, pełna nieomalże zgoda.

  35. bart said

    Jacek Nieżychowski w sprawie gender, czy jak mu tam:

    Gdybym był dziewczyną, gdybym był dziewczyną
    Przesiadywałbym ja po kawiarniach ino
    Przesiadywałbym ja po kawiarniach ino

    Każdy by był gonił
    …onił,
    po słodkie frykasy
    …asy,
    Ja bym za to do nich uśmiechał się czasem
    …On by za to do nas uśmiechał się czasem

    Gdybym był panienką, gdybym był panienką
    Miałbym cienki głosik i koszulkę cienką

    Oczka spuszczał skromnie,
    Omnie, a tańcował wiele
    …ele,
    Uganialiby się za mną po zagajniczkach moi przyjaciele
    …Uganialiby się za nim po zagajniczkach jego przyjaciele

    Gdybym był mężatką, gdybym był mężatką
    Biłbym chłopa często, a pocieszał rzadko

    I chłop ze zgryzoty zrobiłby mnie wdową
    Mówiliby potem: „Biedna Kazikowo!”

    Gdybym był kobietą, gdybym był kobietą
    Zapłakałbym nieraz, że to jednak nie to

    W tak cichej godzinie,
    …inie,
    jak osianej makiem
    …akiem,
    Pomyślałbym czy nie…

    …lepiej być chłopakiem!

    (Do wtóru Chyła I Grześkowiak).

  36. Justyna said

    Ks. Oko koncentruje się na krytyce gender, przy okazji nie drażniąc innych grup interesu. Wystąpienie w Sejmie o gender – a na wstępie hymn do Zydostwa i religii holocaustu. To ma swój sens – to jakby mówił – wiem kto stoi za tą ideologią gender, nie mam nic przeciwko Żydom, ale zostawcie naszą cywilizację judeochrześcijańską w spokoju, bo nas zniszczycie do końca, a to też obróci się przeciwko wam. Taki mamy teraz świat i on wie kto rządzi.
    Poza tym uważam, że wystąpienia ks Oko są potrzebne, ważne i dobrze, że ktoś tak ostro i dobitnie informuje ludzi w temacie genderyzmu. Daje radę sam przeciwko wszystkim w studio tv – zapraszają paru z jednej lewackiej opcji plus „dziennikarz” też i każdy atakuje. Przepaść między ks. Oko a resztą jest ogromna.

  37. Basieńka said

    Jakby jeszcze przy okazji ks. Oko powiedział dlaczego 1,5 mln dzieci w Polsce jest głodnych to miałabyś rację Justyno

  38. Boydar said

    @ Pani Basieńka i Pan Gajowy

    W kontekście uwagi Pani Basieńki, to mnie się widzi analogia do ‚wybory przygotować trzeba tak, abyśmy wygrali, bez względu na to, kogo wybiorą’ albo coś koło tego. Jak uda się ‚genderem’ zająć uwagę gojów chociaż na jakiś czas, to pod spodem przejdzie parę większych kantów. Nie pozwolą sobie na robienie obojnaczków, trudno, widać nie czas, sukces odniesie się gdzie indziej. Jak ‚gendera’ przepchniemy, też sukces, bo to bardzo ważna gangrena.

  39. Griszka said

    @Lolep
    „Można sobie przeczytać co np. o emanacji jest napisane w Wiki.”

    Pan doczyta sobie to co jest na Wiki. Definicja tam przedstawiona, również nie wspiera Pańskiego stanowiska.

    „Z mojego punktu widzenia tak ujęta ewolucja jak tu napisałem nie przeczy aktowi stwórczemu bo tak na prawdę nie wiemy jak on wyglądał, czy jest rozciągnięty w czasie czy też nie.”

    Ciało człowieka zostało stworzone z dostępnej materii, ale jeszcze raz zaznaczam. Sam człowiek nie powstał z małp ani innych form pośrednich a właśnie to postuluje ewolucjonizm i to jest sprzeczne nauką Kościoła.

    Pan mówi o jakichś nowych metodach naukowych. Właśnie najnowocześniejsze metody badawcze potwierdzają, że w wyniku nagromadzenia się błędów w kodzie genetycznym nie powstanie żadne nowe funkcjonalne białko.
    Wielu zatwardziałych darwinistów o tym wie, ale przed gawiedzią nie chce się przyznać. Dopiero, gdy ich się pociągnie za język, wtedy mówią to co naprawdę myślą, vide Dawkins, który w wywiadzie przyznał się, że wierzy, że organizmy na ziemi zostały zaprojektowane przez jakiegoś projektanta a jego podpis możemy znaleźć dzięki biochemii, biologii molekularnej. To już jest deklaracja osoby przyjmującej teorię Inteligentnego Projektu.

  40. Dictum said

    „Ksiądz Oko ani razu nie podnosi tego, że filozofia gender jest po pierwsze obrazą Pana Boga. Dla katolika musi to być punkt wyjścia”.

    Po pierwsze, widać gołym okiem, że ks.Oko nie ustrzegł się wpływu V2, czyli nieustającej apoteozy istoty ludzkiej.
    Po drugie, irytujące jest, że w ogóle dochodzi do jakichkolwiek dyskusji z ideologami gender, ponieważ z idiotami chorymi na rozum nie powinno być żadnej rozmowy. Jedyną właściwą bronią jest pusty śmiech. Tak jak komuchów osłabialiśmy ośmieszaniem i drwiną, tak te diabelskie pomioty powinny być potraktowane przez naród.
    Niestety po pierwsze, naród jest wyprany z mózgu;
    po drugie, ci szatańscy ideologowie mają duże pieniądze.
    Więc co nam zostaje oprócz śmiechu?
    Gorąca modlitwa do Boga o ratunek dla rozumu ludzkiego!

  41. lolep said

    Ad 33
    Nie przeczytał Pan tego co pisałem. Cały czas podkreślam stwórczą rolę Boga. I to, że o wartości człowieka decyduje przede wszystkim rozumna, nieśmiertelna dusza ludzka. Właśnie to przez nią staje się człowiek obrazem Boga. Bo czyż samo ciało może być obrazem niewidzialnego? To co cielesne jest niejako wtórne wobec tego co duchowe. O zwierzętach nie mówimy, że są „obrazem Boga”. Dusza zresztą też stworzona przez Boga. Nawiasem mówiąc stanowisko, które zaprezentowałem „wytrąca broń z ręki” ewolucjonistów mówiących o ciemnogrodzie w KK i wyższości rozumu nad wiarą. Dlatego też ich stanowisko jest definitywnie odrzucane przez KK. Poza tym ja wcale nie upieram się, ciało ludzkie musi być efektem sterowanej przez Boga, celowej ewolucji. To w pewnym sensie jest drugorzędna sprawa. Punkt widzenia, który przedstawiłem nie przeczy jednorazowemu aktowi stwórczemu. Problem pojawia się jednak wtedy gdy okazuje się, że można wykorzystać ciało zwierzęce w medycynie czy gdy rozpatrujemy współczesną genetykę. Bez względu na to co o tym myślimy są to konkretne sytuacje. I coś z tym trzeba zrobić. Zawsze można się jeszcze pozabijać… I cały czas podkreślam, że problem ewolucji co najwyżej może dotyczyć ciała a nie duszy ludzkiej, o którym to rozróżnieniu nie wspominają darwiniści. Zatem tu spór jest bezprzedmiotowy. Pytanie brzmi: czy Bóg mógł czy nie mógł wykorzystać istniejące już formy życia do stworzenia ciała człowieka, w którym „osadził” rozumną, nieśmiertelną duszę ludzką.? Jeżeli to uczynił to w jaki jaki sposób? Jeśli nie, to czy wyprowadził oddzielną linię rozwojową od samego początku? Albo czy wszystkie formy życia powstały w jednorazowym akcie stwórczym jako ukończone? Zatem czy w ogóle możemy mówić o jakiejkolwiek ewolucji, bo może wyliczenie ok. 6 tys. lat istnienia stworzenia jest definitywnie stwierdzone?
    Niemniej Mistrz Eckhart podawał, że „Bóg stwarza wszystko nieustannie od początku” a dzisiejsi fizycy teoretyczni – nie wiem w jakim procencie – skłaniają się ku twierdzeniu, że świat, w którym żyjemy jest hologramem, swoistym matrix, a zatem potwierdzali by stanowisko KK o stwórczym dziele Boga. Bo Ktoś to musi nieustannie podtrzymywać w istnieniu.

    Ad 39
    Wiki podałem jako przykład a nie jako źródło wiodące. Nie wiem gdzie ja wymieniałem jakiekolwiek nowe metody naukowe? Pisałem o logice, ale metod badawczych nie wymieniałem. Poza tym ja cały czas piszę, iż u podstawy wszystkiego jest stwórcze działanie Boga. Czy Wy Państwo w ogóle czytacie to co piszę? Czy może słowo „ewolucja” od razu wywołuje odruch obronny już przed zapoznaniem się ze zdaniem rozmówcy? To co w moich wypowiedziach tu prezentowanych jest sporne to sposób powołania do istnienia stworzenia a nie co czy Kto jest źródłem istnienia tego stworzenia.

  42. Griszka said

    @41
    „Pytanie brzmi: czy Bóg mógł czy nie mógł wykorzystać istniejące już formy życia do stworzenia ciała człowieka, w którym “osadził” rozumną, nieśmiertelną duszę ludzką.?”

    Nie, nie wykorzystał istniejącej już niższej formy życia. Zgodnie z odpowiedziami udzielonymi przez Komisję Biblijną kierowaną przez papieża.

    „Jeżeli to uczynił to w jaki jaki sposób? Jeśli nie, to czy wyprowadził oddzielną linię rozwojową od samego początku? Albo czy wszystkie formy życia powstały w jednorazowym akcie stwórczym jako ukończone?”

    Tak, wszystkie powstały jako ukończone, w jednorazowym akcie stwórczym.

  43. lolep said

    Ps

    Zresztą jak myślę cały problem pojawił się z powodu jak należy rozumieć zdanie w artykule:

    „Również niezrozumiałe jest posługiwanie się argumentem stanowiącym o powodowaniu przez gender „cofania się w ewolucji”.”

    Czy słowo ewolucja rozmieć należy w kontekście „darwinowskiej ewolucji gatunków”, czy może rozmieć jako cofanie się w nauce, w rozumieniu świata jako takiego. W tym sensie – rozumienia świata, gromadzenia wiedzy – gender rzeczywiście jest „cofaniem się w ewolucji”. Czasem można spotkać takie sformułowania jak „ewolucja w matematyce” czy w fizyce, a to przecież nie ma nic wspólnego z ewolucją gatunków.

  44. lolep said

    Ad 41
    Czyli na ile lat w ludzkim rozumieniu liczymy istnienie świata?

  45. Griszka said

    @44
    Kościół daje każdemu wolną rękę.
    Osobiście, nie mam wielkiego zaufania do tych metod datowania. Jest zbyt wiele przyjmowanych w nich odgórnych założeń, których nijak można zweryfikować.

  46. lolep said

    cd. ad 44

    A tutaj co do doktryny KK
    Przepraszam, że będzie link ale to wynika z wg. mnie z dyskusji szczególnie jeden.
    Najpierw cytat:

    „Robienie sensacji z przesłania, jakie Jan Paweł II skierował do członków Papieskiej Akademii Nauk zebranych w Rzymie w dniach 22-26 października 1996, jest rzeczywiście nieporozumieniem. Bo już ponad pół wieku temu – 30 listopada 1941 – papież Pius XII wyraźnie mówił o tym, że nie widać powodów, ażeby nasza wiara, iż człowiek został stworzony przez Boga, wykluczała opowiedzenie się za teorią ewolucyjnego pochodzenia człowieka. Dziewięć lat później Pius XII powtórzył to w dokumencie tak wysokiej rangi, jakim jest encyklika. Mianowicie w encyklice „Humani generis” (1950) – po zwróceniu uwagi na to, że teoria ewolucji należy do tych zagadnień, „które, choć należą do zakresu tzw. nauk pozytywnych, jednak mają pewien związek z prawdami wiary” – znajduje się następujące zdanie: „Magisterium Kościoła nie zakazuje, żeby nauka ewolucjonizmu, o ile bada powstanie ciała ludzkiego z jakiejś już istniejącej żywej materii, była dyskutowana według obecnego stanu nauk i świętej teologii przez fachowców z obu stron; co do dusz bowiem, wiara katolicka każe nam przyjąć, że one bezpośrednio stwarzane są przez Boga”.

    to ze strony:
    http://www.nonpossumus.pl/biblioteka/jacek_salij/praca_nad_wiara/28.php

    Inne linki można sobie samemu znaleźć

  47. lolep said

    Ps.
    Przepraszam za błędy w numeracji odpowiedzi. Ale mam nadzieję, że to nie będzie problemem.

  48. Griszka said

    A Pius X nie zgodził się na taki kompromis.

    Responsum VI, 30 lunii 1909, de charactere historico trium prlorum çapltum Qeneseos. (Orzeczenie o historyczności trzech pierwszych rozdziałów Genezy)

    „Pytanie I.: Czy różne systemy egzegetyczne, które wymyślone i propagowane pod przykrywką rzekomej naukowości w tym celu aby wykluczyć sens dosłowny historyczny (sensum litteralem historicum) trzech pierwszych rozdziałów Księgi Rodzaju (libri Geneseos), są oparte na solidnych podstawach (solido fundamento fulciantur)?

    Odpowiedź: Negative (przecząco, odmownie).

    Pytanie II.: Czy nie sprzeciwiając się (non obstantibus) cechom własnym i formie historycznej (indole et forma historica) Księgi Rodzaju, a także szczególnemu (peculiari) związkowi (nexu) trzech pierwszych rozdziałów tejże Księgi między sobą oraz z następnymi rozdziałami, a także licznym świadectwom Pisma świętego zarówno Starego jak i Nowego Testamentu, a także niemal jednomyślnemu zdaniu Ojców Kościoła oraz tradycyjnemu rozumieniu (unanimi fere sanctorum Patrum sententia ac traditionali sensu), którego, także od ludu izraelskiego przekazanego, zawsze trzymał się Kościół, można nauczać: że rzeczone trzy rozdziały Genezy zawierają opowiadania o rzeczach które naprawdę nie miały miejsca (non rerum vere gestarum narrationes), które mianowicie nie odpowiadają obiektywnej rzeczywistości i historycznej prawdzie; lecz są albo baśniami zaczerpniętymi z mitologii i kosmogonii starożytnych ludów i przez świętego autora, po oczyszczeniu z pewnych błędów politeizmu, przystosowane do doktryny monoteistycznej, albo są alegoriami i symbolami, pozbawionymi podstaw obiektywnej rzeczywistości, w formie historii przedłożone w celu wpojenia prawd religijnych i filozoficznych; albo są tylko legendami składającymi się z części historycznych i z części zmyślonych ułożonych dowolnie w celu pouczenia i zbudowania dusz?

    Odpowiedź: Negative ad utramque partem (przecząco, odmownie co do obu części).

    Pytanie III.: Czy szczególnie sens literalny historyczny może być podany w wątpliwość tam, gdzie mowa o faktach w tychże rozdziałach wypowiedzianych, które dotykają podstaw religii chrześcijańskiej (quae christianae religionis fundamenta attingunt): jakimi są, między innymi, stworzenie wszystkich rzeczy przez Boga uczynione na początku czasu (rerum universarum creatio a Deo facta in initio temporis); stworzenie w szczególny sposób człowieka (peculiaris creatio hominis); utworzenie pierwszej niewiasty z pierwszego człowieka (formatio primae mulieris ex primo homine); jedność rodzaju ludzkiego (generis humani unitas); pierwotna szczęśliwość pierwszych rodziców w stanie sprawiedliwości, nieśmiertelności i wolności od namiętności (originalis protoparentum felicitas in statu iustitiae, integritatis et immortalitatis); przykazanie dane od Boga człowiekowi dla wypróbowania jego posłuszeństwa (praeceptum a Deo homini datum ad eius obedientiam probandam); przekroczenie Boskiego przykazania pod wpływem diabła uwodzącego w postaci węża (divini praecepti, diabolo sub serpentis specie suasore, transgressio); pozbawienie pierwszych rodziców owego stanu pierwotnej szczęśliwości (protoparentum deiectio ab illo primaevo innocentiae statu); a także obietnica przyszłego Odkupiciela (nec non Reparatoris futuris promissio)?

    Odpowiedź: Negative (przecząco, odmownie).

    Click to access enchiridionbiblicum.pdf

    Od strony 99 do 100.

  49. lolep said

    Ad 48
    No to mamy pewien problem… Obaj cytujemy orzeczenia papieskie sprzed Soboru Watykańskiego II. Pytanie czy są sprzeczne ze sobą. Orzeczenie Piusa X, aczkolwiek wcześniejsze niż Piusa XII, określę jednak jako niekolidujące z encykliką Piusa XII. Można by było spytać która forma wypowiedzi jest bardziej obowiązująca ale to jest prostackie postawienie problemu. Otóż ja to widzę tak, że w orzeczeniu Piusa X nie występuje nic co by określało materię powstania życia czy człowieka. Problem polega na użyciu słowa „dosłowny”. Sensem dosłownym posługują się z upodobaniem bez względu na konteksty, badania literackie itp. Świadkowie Jehowy. Co z tego wychodzi to myślę, że obaj wiemy wystarczająco. Nie uwzględnia się świata pojęć czasu pisania Pisma i realiów historycznych. Bo jeżeli brać dosłownie „co do joty”, znaczenie tekstu to wyjdzie, o czym wcześniej pisałem, że ciało ludzkie powinno być „prochowe” lub „ziemiste”, w zależności od tłumaczenia. Dalej, o ile rośliny i zwierzęta lądowe są „z ziemi” o tyle „ryby i stworzenia morskie” oraz „ptaki” biorą się z niczego. Więcej słońce i księżyc powstały „dnia czwartego” już po zaistnieniu dnia i nocy, po zaistnieniu ziemi i morza, po zaistnieniu roślin w poprzednich trzech dniach. To wynika z dosłownego rozumienia pierwszego rozdziału Księgi Rodzaju. Poza tym w tym kontekście Kopernik nie może mieć racji i możemy go w takim razie „oddać Niemcom”.
    Wcześniej pisałem, że sceptycyzm KK co do ewolucjonistów wynikał przede wszystkim z tego, że ewolucję wykorzystywali do walki z KK jako siewcą zabobonu. To czy ciało ludzkie jest powstałe w wyniku procesu powolnych sterowanych przemian czy też nie to powinno być sprawą nauki i jej badań wolnych od wszelkich naleciałości światopoglądowych. Albo są dowody na proces ewolucyjny albo nie. Bowiem jeśli ciało ludzkie swoją podstawę „wzięło od małpy” to i tak zostało zmienione, udoskonalone i małpą nie jest. A jeśli nie no to nie ma dyskusji. A i tak ciało i dusza stworzone są przez tego samego Stwórcę. Czy ciało ma taki wygląd czy inny… A jakie to ma znaczenie? Mojej wierze w kreację Boga sposób powstania ciała w żaden sposób nie zagraża. Nie zmienia to mojej wiary w zbawcze działanie Jezusa Chrystusa i rolę Maryji w tym dziele. Ani wierze w misję Kościoła Katolickiego.

  50. lolep said

    Ps.
    A „najśmieszniejsze” w tym jest to, że opis stworzenia człowieka występujący w Bibli w drugiej kolejności jest, wg. badań biblistów wcześniejszy od opisu pierwszego. I o ile w jednym opisie kobieta i mężczyzna powstają na końcu stworzenia jednocześnie o tyle w drugim powstaje najpierw mężczyzna potem reszta stworzenia a dopiero na końcu kobieta. No i mamy dysonans poznawczy jeśli kierować się sensem dosłownym.

  51. Griszka said

    @50
    Pan się śmieje, ale jakby Pan nie próbował ośmieszyć przekazu biblijnego tak jego treść w żadnym wypadku nie wspiera pseudonaukowej bajki, czyli neodarwinizmu.
    Nie ma form pośrednich. Ptak był od początku ptakiem. Ryba rybą. Drzewo drzewem a człowiek człowiekiem.

    „Albo są dowody na proces ewolucyjny albo nie.”

    Nigdy nie udowodniono, aby przypadkowe procesy potrafiły stworzyć język programowania i doprowadziły do powstania funkcjonalnego oprogramowania, które dalej by w sposób spontaniczny ewoluowało.
    A ewolucjoniści nadal wierzą, że bezrozumna materia potrafi takiego cudu dokonać. To jest dopiero sekciarstwo.

    „Mojej wierze w kreację Boga sposób powstania ciała w żaden sposób nie zagraża.”

    Wmawiaj sobie Pan to dalej.

  52. NICK said

    Ad. 51. Celne. Zwł. z oprogramowaniem. Basta.

  53. lolep said

    Ad 51
    1). Jak ja lubię to czytanie ze zrozumieniem

    „Nigdy nie udowodniono, aby przypadkowe procesy potrafiły stworzyć język programowania i doprowadziły do powstania funkcjonalnego oprogramowania, które dalej by w sposób spontaniczny ewoluowało.”

    Czy ja pisałem coś o „przypadkowych procesach”? Wie Pan, dyskusja kiedy rozmówca „wkłada” w usta adwersarza teksty, których nie użył mija się chyba z celem? A w co wierzą ewolucjoniści to nie „moja broszka”. Ja jestem kreacjonistą, a nie wyklucza to zastanawiania się nad sposobami działania Boga. To robią zresztą cały czas teologowie. Pytanie w każdym razie pozostaje: czy Bóg mógł użyć czy nie mógł użyć sposobu ewolucyjnego kreacji świata skoro nieustannie podtrzymuje ten świat w istnieniu i czy jest to sprzeczne z przekazem Pisma Świętego? I czy jeżeli użył to zastosował go do całego stworzenia czy tylko jego części z wyłączeniem człowieka? To drugie pytanie jest o tyle dziwne, że oznaczałoby pewną „wybiórczość” ale człowiek jest istotą wyjątkową pośród stworzenia. Nawet aniołowie nie są „na obraz i podobieństwo”. To jest niezgłębiona tajemnica być odbiciem natury Boga.

    2). Słowo „najśmieszniejsze” użyłem specjalnie w cudzysłowie. Powinienem był dopisać, że chodzi mi o to co wyjdzie z dosłownego rozumienia tekstu biblijnego. Myślałem, że to będzie jasno wynikało z dalszej części mojej wypowiedzi ale widać przeliczyłem się. No cóż przepraszam w takim razie za nieprecyzyjność. W każdym razie toku rozumowania przedstawionego przeze mnie w ostatniej mojej wypowiedzi, nie podważył Pan.

  54. Wosiu said

    Panowie Griszka i Lelop, jesteście jak dwie żaby w studni rozprawiające o oceanie.

    Naprawdę nie rozumiecie, że tzw. Stary Testament to mina podłożona przez żydów pod chrześcijaństwo, i że dogmat kościoła był tworzony częściowo przez ludzi zwyczajnie głupich oraz przez żydowskich dywersantów? Po co komu przygłupawy i w większości perwersyjny żydowski Stary Testament i talmudyczne rozdrabniane co niby tam którego dnia Bóg stworzył?

    Wystarczą Ewangelie i słowa Jezusa Chrystusa.

    Nie macie pojęcia jak głębokie są niektóre Jego słowa, nie rozumiecie Jego wszystkich metafor. Mało kto przez 2000 lat zrozumiał jego wypowiedź o wierze przenoszącej góry.

    Jak ktoś jest bardziej rozwinięty umysłowo, to wiele zrozumienia wyciągnie z nauk Ojców Pustyni, Św. Jana od Krzyża, Mechtyldy z Magdeburga czy zwłaszcza Mistrza Eckharta.

    Serce chrześcijaństwa nie leży w soborach, synodach czy papieskich bullach, leży w głębi duchowych doświadczeń .

  55. Wosiu said

    Re54

    Pojadę dalej:

    Oprócz przypowieści o górze przenoszonej wiarą, prawie nikt nie rozumie też przypowieści o setniku rzymskim….

    A obydwie przypowieści są kluczem do nauk Jezusa Chrystusa.

    Których zresztą w pełni nie znamy, gdyż 4 zatwierdzone ewangelie, są prawdopodobnie tylko wycinkiem z całości.

    ———————————————————————————————————————————————-

    A teraz pojadę ostro po bandzie.

    Pisałem już tutaj, że wszystko jest już od dawna wyjaśnione i podane dla poszukujących prawdy, tylko trzeba się wysilić. Pisałem, że to jest od starohinduskiej adwajtawedanty po wiek XX. Pisałem o Walterze Russellu, XX-wiecznym geniuszu, który dostał Objawienie bezpośrednio od Boga i potrafił opisać początek Wszechświata i dalszy jego rozwój, w najprostszy sposób. Pisałem o innych źródłach, wstawiałem obszerne cytaty po angielsku, jak powstał i ciągle powstaje wszechświat. I dlaczego zaawansowane istoty Stwórcy nie nazywają Bogiem, tylko wolą używać terminów jak: Wszystko Co Jest, Ten, Który Jest, Jedyny….

    To co dałem tutaj, jest bezcelowe, nikt nie pamięta, nikt nie notuje, nowi użytkownicy nie czytają archiwum i nie wiedzą, wszystko można powtarzać w kółko…. To samo napisałem w temacie o Wikingach, wiem, że się powtarzam, ale taka jest prawda…

  56. lolep said

    Ad 54-55
    Rozumiem, że Pan @Wosiu jest jedynym uprawnionym do rozumienia słów Pisma, bo przeczytał tyyyle różnych mądrych książek. Ale czy Pan @Wosiu jest pewien, że nie zalicza się do tych co „nie wiedzą jak wiedzieć powinni”?
    Co do Starego Testamentu to proszę Pana, Chrystus wyraźnie zaznacza, że gdyby słuchali Mojżesza to i Jego by słuchali oraz coś o „niezmienionych jotach”. Takim komentarzem jak Pan „zasunął” to pańskie słowa mogą być podciągnięte pod ową „minę”. Pismo Święte Starego Testamentu zawsze było w KK, także przez Ojców Pustyni, św. Jana od Krzyża czy Mistrza Eckharta, który (o zgrozo) odwoływał się do mistrzów pogańskich, traktowane z należnym mu szacunkiem i czcią, natomiast problemem jest Talmud będący kontynuacją „tradycji starszych”, o której to tradycji wspomina Chrystus w niepochlebnym kontekście. Widzę, że Pan mimo swej wiekopomnej wiedzy nie rozróżnia tych niuansów co każe mi domniemywać, iż samo oczytanie to trochę za mało. Świadkowie Jehowy też są „oczytani” i nawet na pamięć wykuwają fragmenty Pisma Świętego.
    Proszę mi udowodnić, że w trakcie wymiany poglądów pomiędzy tymi „dwoma żabami w studni”, jak zechciał Pan to poetycznie określić, mój tok rozumowania sprzeciwia się logice. I czy jest sprzeczny z prawdą?
    „Pisać każdy może, jeden lepi a drugi gorzyj”. Mamy całe mnóstwo facetów pci obojga a także i pań nadobnych co to pisali/piszą dużo i mają uczone tytuły przed nazwiskiem. I co i nic. I „dzieła” ich pozostaną w niepamięci odmętów przeszłości ku radości potomnych.

    I jeszcze cukiereczek:

    A co do „dogmatu kościoła”… Czy mam rozumieć, że Pan uważa, iż Kościół to wymysł ludzki? I że Bóg w nim nie działa?

    Z poważaniem: żaba w studni

  57. Griszka said

    @53
    Pan w tej dyskusji stoi cały czas w rozkroku między ewolucjonizmem a kreacjonizmem. Z jednej strony Pan zaprzecza swoich związków z neodarwinizmem a za chwilę Pan pyta:
    „czy Bóg mógł użyć czy nie mógł użyć sposobu ewolucyjnego kreacji świata skoro nieustannie podtrzymuje ten świat w istnieniu i czy jest to sprzeczne z przekazem Pisma Świętego?”

    Ja wskazuje Panu, że nie. Tak stworzył ten świat i takie ustalił jego prawa, które determinują żywot każdego organizmu na Ziemi.

    @54
    Panie Wosiu. Niech Pan sam zajrzy do Ewangelii. Tam Jezus Chrystus też cytuje Stary Testament. Mogą oczywiście w nim występować jakieś przeinaczenia, ale czemu mam go całego odrzucić ?
    Księgi Starego Zakonu i tak nie wspierają tej talmudycznej babilońskiej atrapy, którą dzisiaj syjoniści wyznają.

    A co do czterech Ewangelii to ufam osądowi Kościoła.

  58. Jan said

    Ad.54
    Serce chrześcijaństwa nie leży w soborach, synodach czy papieskich bullach, leży w głębi duchowych doświadczeń .

    To jest bzdura podchwycona przez modernistycznych ulepszaczy.
    Niestety dwie żaby w studni widzą lepiej.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: