Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Carlos o Wolne tematy (83 – …
    bryś o Wolne tematy (83 – …
    jasiek z toronto o Najbogatszy człowiek na ś…
    Szczepan Zbigniewski o Jak wymyślono naród żydowski?…
    Szczepan Zbigniewski o Noc Listopadowa czy „burd…
    Halifax o Dlaczego szkoły nie eduku…
    errorous o Sterowanie nacjonalizmami
    errorous o Wolne tematy (83 – …
    Ramirez o Sterowanie nacjonalizmami
    Boydar o List z Moskwy do polskich…
    Boydar o Wolne tematy (83 – …
    Boydar o Wolne tematy (83 – …
    koza o Jak wymyślono naród żydowski?…
    coco o List z Moskwy do polskich…
    lewarek.pl o Wolne tematy (83 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 626 obserwujących.

Wikingowie w Polsce – prawda czy mit?

Posted by Marucha w dniu 2014-02-06 (Czwartek)

Ostatnie dziesięciolecie to wzrost zainteresowania tematyką wikingów w Polsce. Odżyły stare koncepcje na ich temat, wskazujące na istotny wpływ na kształtowanie polskiej państwowości. Pojawiło się również nowe ujęcie tematu i nowe refleksje sugerujące zupełnie inny rodzaj wpływu ludności ze Skandynawii na Słowian Zachodnich.

„Wikingowie są na fali. Widoczne jest to szczególnie w czasie cieszącego się coraz większą popularnością Festiwalu Wikingów i Słowian na Wolinie, gdzie co roku przyjeżdżają tysiące osób. To sygnał wskazujący na zapotrzebowanie na wikingów” – opowiada PAP dr Leszek Gardeła, archeolog, pracownik Instytutu Archeologii Uniwersytetu Rzeszowskiego oraz Research Fellow w Centrum Średniowiecza i Kultury w Reykholt na Islandii – specjalista zajmujący się epoką wikingów.

W kulturze popularnej pokutuje mit wikinga jako bezlitosnego łupieżcy napadającego na przybrzeżne osady. Tymczasem zdaniem dr. Gardeły obraz ten nie jest wcale taki oczywisty.

„Przede wszystkim trudno jest jednoznacznie zdefiniować postać typowego wikinga. W świecie anglosaskim – potocznie określa się w ten sposób każdą osobę z obszaru Skandynawii z czasów VIII-XI wieku. Nieco inna definicja panuje na kontynencie. Sprzeczne ze sobą są również analizy lingwistyczne określenia +viking+” – opowiada dr Gardeła.

Być może słowo to pochodzi od staronordyckiego słowa vik, oznaczającego zatokę. W takim rozumieniu wiking byłby człowiekiem z zatoki. W drugim znaczeniu, również wypływającym z analiz lingwistycznych, należałoby łączyć określenie „viking” z czynnością, a nie miejscem. Wyruszanie na „viking” to wyruszanie po łup, czyli po prostu piractwo. W takim rozumieniu „viking” to okresowa profesja, pozwalająca na wzbogacenie się. Jak opowiada dr Gardeła, ostatnio zaproponowano jeszcze jedną interpretację, według której źródłosłowem tego określenia też jest czynność, ale polegająca na „zmianie miejsca w czasie wiosłowania”. W tym kontekście wiking to osoba wiosłująca, a nie krwawy rzezimieszek.

„Stereotyp krwawego wikinga pojawił się w kulturze masowej zapewne pod wpływem kultury zachodniej. Przecież doskonale znane są z anglosaskiej historiografii opisy ataków Skandynawów na Anglię czy Szkocję. Dodatkowo potwierdzają je wyniki ostatnich wykopalisk – w postaci zmasakrowanych szczątków najeźdźców bądź śladów ich obwarowanych obozowisk z okresu wczesnego średniowiecza” – dodaje archeolog.

Polscy naukowcy zaczęli się interesować tematyką wikińską już w okresie zaborów w XIX wieku. Najgłośniejszym echem odbiła się praca Karol Szajnochy, historyka Uniwersytetu Lwowskiego, w której przekonywał, że do powstania państwa polskiego przyczynili się walnie Lechici, rozumiani jako plemię pochodzące ze Skandynawii.

„Była to karkołomna teoria oparta o, patrząc z naszej perspektywy, naciągane przesłanki natury lingwistycznej. Autor nie był w stanie wesprzeć swoich dywagacji ani dowodami archeologicznymi, ani źródłami pisanymi” – przekonuje dr Gardeła.

Do argumentów przytaczanych przez Szajnochę powrócił ostatnio Zdzisław Skrok w książce „Czy wikingowie stworzyli Polskę?”. Jednak zdaniem dr. Gardeły trudno o jednoznaczne dowody silnej obecności Skandynawów na terenie obecnej Polski. Nie skłaniają go do tego źródła pisane lub archeologiczne, w których czytelny byłby jakiś konflikt czy zdecydowany wpływ z Północy.

Grób komorowy w miejscowości Bodzia

„Do niedawna Polscy archeolodzy uparcie twierdzili, że mieszkańcy Skandynawii często grzebali swoich zmarłych w grobach komorowych, czyli w zagłębionych w ziemię jamach ze ścianami wykonanymi z drewna – swoistych +podziemnych domach+. Stąd podobne konstrukcje odkryte na terenie naszego kraju traktowano jednoznacznie jako pochówki wikińskie. Dokładna kwerenda materiałów funeralnych z terenów Skandynawii i innych obszarów leżących w obrębie wikińskiej diaspory wskazuje, że nie był to aż tak powszechny i typowy pochówek w tym rejonie” – mówi naukowiec.

Już dr Andrzej Janowski ze szczecińskiego oddziału Instytutu Archeologii i Etnologii PAN zwrócił uwagę na to, że nie tylko forma grobu jest istotna, ale również jego wyposażenie – a to jego zdaniem w polskich pochówkach komorowych wcale nie wskazywało na pochodzenie z dalekiej Północy. Przykładowo w grobach dotąd uważanych za skandynawskie w zasadzie brak broni, szczątków zwierzęcych czy biżuterii o takim pochodzeniu. Wzornictwo tej ostatniej wskazuje raczej na wpływy słowiańskie.

„Groby komorowe znalezione w Polsce są dość późne i zasadniczo pochodzą XI wieku. Znajdującym się w części z nich trumnom należy raczej przypisać konotacje związane z ekspansją chrześcijaństwa, a nie wikingów” – uważa dr Gardeła.

W jaki sposób zatem Skandynawowie chowali swoich zmarłych na ziemiach obecnej Polski? Czy jesteśmy ich w stanie wytropić, jeśli do nas dotarli? Zdaniem dr. Gardeły jest to zadanie bardzo trudne, bo wczesnośredniowieczne społeczności skandynawskie chowały swoich zmarłych w różny sposób, czasem mało dystynktywny – np. do niczego nie wyróżniającego się grobu szkieletowego wkładano jedynie żelazny nożyk. Podobnych grobów we wczesnośredniowiecznej Polsce było mnóstwo i nikt dotąd nie uznał ich za wikińskie.

„Tylko kilka pochówków na terenie obecnego Pomorza, moim zdaniem, należy uznać z całą pewnością za należące do przedstawicieli dalekiej Północy, należą do nich m.in. odkrycia ze Świelubia oraz Elbląga” – dodaje.

Błędem polskiej nauki – zdaniem dr. Gardeły – jest poszukiwanie śladów wikingów w Polsce tylko w grobach elitarnych. Kto wie, ile niepozornych grobów przybyszów uszło uwadze prowadzących wykopaliska.

W kontekście wpływów skandynawskich rozpatrywana jest ostatnio także osada w Wolinie. Zdaniem archeologa było to miejsce, które najprościej opisać jako strefę wolnocłową na obecnych portach lotniczych. Mieszały się tam wpływy różnych, pochodzących z odległych rejonów kupców.

„W Wolinie wiele znalezionych zabytków nawiązuje do stylu wikińskiego. Moim zdaniem faktycznie można uznać, że istniała tam jakaś grupa przyjezdnych rzemieślników i kupców z Północy” – uważa badacz.

W X–XI wieku społeczności z różnych regionów ówczesnego świata posiadały szereg sposobów na manifestowanie swojej tożsamości i odmienności. Mógł to być specyficzny ubiór, ale także język, zwyczaje czy wierzenia. Osady handlowe, takie jak Wolin, stanowiły tygiel kulturowy, ale tam dominującą grupą byli jednak Słowianie.

Skandynawowie z pewnością pojawiali się na polskich ziemiach, ale ich największa aktywność skupiała się na obszarach Pomorza. Byli to przede wszystkim kupcy, handlarze.

„Ostrożna ocena wszystkich przesłanek wskazuje, że Skandynawowie nie mieli większego wpływu na ukształtowanie się polskiej państwowości. W materiale archeologicznym brak śladów konfliktu z obcą siłą – z najeźdźcą. Trudno również wytropić pochówki przybyszów – wiele z tych kiedyś uznanych za takowe, zostało źle zinterpretowanych – badający je archeolodzy tylko pobieżnie przyglądali się materiałom skandynawskim i w wielu przypadkach dokonywali błędnych porównań ” – kończy dr Gardeła.

http://www.naukawpolsce.pap.pl/

Każdy wie, że nie żadni Wikingowie, ale plemiona starozakonne ukształtowały polską państwowość, o czym świadczy nawet imię władcy, Mojsze Pierwszego (później zniekształcone na Mieszko przez kościelnych historyków).
Admin 

Komentarze 32 do “Wikingowie w Polsce – prawda czy mit?”

  1. Brat Dioskur said

    Ciekawe ,bo po szwedzku Niemcy to „Tyska” ,to chyba nie przypadek ,ze koncowka „ska” wystepuje rowniez w nazwie „Polska”….

    Tyskland – admin

  2. Kar said

    Yidds w Polsce – prawda czy mit?

  3. Cała Europa to tygiel narodów.
    Polska świadomość egzystencjalna kształtowana była przez plemiona wedyjskie, stąd nasza spolegliwość spod znaku Darma (też znak Wikingów), a starozakonni zaledwie załapali się jako ostatni na ten kęsek i wygrali wtedy, podstępem zresztą, ale tej grze daleko do końca. Państwowość polska to nie jest skutek ostatniego tysiąca lat historii.

  4. JO said

    a starozakonni zaledwie załapali się jako ostatni na ten kęsek i wygrali wtedy, podstępem zresztą, ale tej grze daleko do końca. Państwowość polska to nie jest skutek ostatniego tysiąca lat historii.- Polak Stanislaw
    !

  5. Przecław said

    „wik” to w starosłowiańskim targ, rynek. Wiele miejscowości ziemiach Obodrytów, Drewlan i Łużyczan zawiera element „wik”, najczęściej jako końcówkę. Stąd pochodzi śledź-wik, miejsce sprzedzaży śledzi, obecnie znane jako „Schlezwig”, nazwa miasta portowego i człon nazwy regionu „Schlezwig-Holstein”, w którym drugi człon jest również pochodzenia słowiańskiego będącego tłumaczeniem Ziemi Drewlan.

  6. Przecław said

    Irowie regularnie posługiwali się Wikingami do obrony przed agresją germańskich plemion Aglów i Sachsów /Sasów/ na wyspę Eire. Tak więc Wikingowie walczyli przeciw dziczy germańskiej. Czy ma to związek z pierwotnie słowiańskim pochodzeniem Wikingów, ewidentnie tak, wikingowie nie czuli więzi z dzikimi plemionami germańskimi, które w pełzający sposób podbijały wyspy brytyjskie w pierwszym tysiącleciu p.Ch., a właściwie ten podbój nie został do chwili obecnej zakończony.
    Odkrycie lądu zwanego obecnie Ameryką zostało dokonane przez słowiańskich żeglarzy, którzy samodzielnie podjęli się wyprawy do brzegów obecnej Nowej Szkocji, Kanada, po uprzednim zamieszkiwaniu w Grenlandii. Nowy ląd został opisany przez średniowiecznego kronikarza Adama z Bremy jako „Winland”, kraj winorośli.
    Saga skandynawska wymienia słowiańskie imiona lub przezwiska wikińskich żeglarzy, m.in jednego z nich jako „Wystra Woda” czyli Bystra Woda.

  7. Kar said

    typowy „wiking” (link na dole)..kto za, zeby wyrwac gadowi jezor?

  8. JO said

    ad.5. Moj znajomy , ktory przekazal mi rozne wiadomosci o Zwiazku Szlachty Polkiej napomnial kiedys, ze Pan Lucki – Mason z tego zwiazku kiedys sie chwalac swoim Rodem i Herbem SAS , powiedzial, ze ten Rod pochodzi od plemoin Sasow ( jak dobrze pamietam)

    Ci sasi wywedrowali di Rumunii….a potem na zaproszenie Krola Polskiego osiedlili sie w GALICJI – Malopolsce.

    Tu Panowie Macie odpowiedz czemu plemiona Sasow tworza TALMUDYCZNE Panstwo Ukrainskie. To sa po prostu Germanie – ZYDZI , ktorzy zdradzili Rzeczpospolita.

    Oczywiscie nie wszysce sasi sa z tych plemion, duza czesc ma haplogrupe R1…jak chyba Pan Lucki ?

  9. Hitlerowcy zlikwidowali NIEMIECKĄ teorię, że za wikingiem skandynawskim stała Polska. WIKING bowiem to słowiański WAREG-Towarek czyli Kupiec. Szczecin nazywał się po skandynawsku BURSTABORG, co znaczyło Miasto Szczeci, gdyż Skandynawowie zaopatrywali się tu w wełnę czeską, jak w Gdańsku i Elblągu w żelazo z Chełmna i Torunia.
    Niemcy dziwili się, że olbrzymia grobla forteczna Łasztownia-Dąbie została zbudowana ze SKANDYNAWSKIEGO kamienia balastowego, którego nie ma w Gdańsku. Jeszcze większym zaskoczeniem jest WIEK taj grobli-drogi: 1500 lat p.n.e.,co nazwano Słowiańską Atlantydą. Jest to zrozumiałe, gdyż statki BALASTOWE przypływały do Szczecina po wełnę i pszenicę śląską, natomiast balastem do Gdańska była ruda szwedzka lub osmund, skąd zabierano żelazo i pszenicę.
    Fenomenem gdańskim jest to, że STAROŻYTNY port w Pucku był KILKAROTNIE większy od średniowiecznego portu w Gdański, który z racji na Monopol pszenicy i wołowiny ukraińskiej oraz drewna szkutniczego powinien być NAJWIĘKSZY w Europie. Po aneksji Gdańska przy wypędzaniu przez Polaków Tatarów z Moskwy ceny żywności w Europie Północnej i Zachodniej na skutek ceł krzyżackich wzrosły KILKAKROTNIE.
    Z tego wnoszę, że upadek olbrzymiego portu w Pucku został spowodowany zniszczeniem przez Hunów metalurgii KASZUBSKIEJ zniszczeniem kanału Przemysłowego, dostarczającego węgiel cieszyński. Imperialnym zamkiem metalurgii kaszubskiej był KASZUB w Koninie, tak jak metalurgii powiślańskiej AMAZON w Płocku, skąd przepędziłem szambelana niemieckiego Zdzisława Skroka, gdyż był to BLIŹNIAK Najwspanialszego Zamku Cesarskiego w Kolonii.
    Wikingowie byli Przyjaciółmi Słowian. Gdy Prawdzice z Moskwy oblegli Nowogród Wlk to Karol III Gruby przysłał z odsieczą Swewów, ale Prawdzice przekupili ich i z Nowogrodzianami wysłali na Paryż, gdzie ci obalili grubasa i wynieśli Kapetyngów. Potem Prawdzice wykupili od Swewów cytadele ryską Djamand za prawo pływania kanałem Dźwina-Dniepr na Morze Czarne.
    Największym ośrodkiem wikingu na Bałtyku, i prawdopodobnie w ogóle, był Jomsborg na Wolinie. Do Bractwa Śmiałych Żeglarzy mieli wstęp Skandynawowie, ale dobre stosunki skandynawsko-słowiańskie popsuła II krucjata, w której Henryk Lew poprowadził na Połabie 10 razy więcej krzyżowców zachodnio- i środkowoeuropejskich niż cesarz na Bliski Wschód. Potem Duńczycy oblegli Jomsborg na urwiskach klifowych Wolina: SAKSOŃSKI KOPULANT STEŃKI OTRUŁ PSY I PODNIÓSŁ KRATĘ, POD KTÓRĄ WPŁYNĘŁY W CIEMNOŚCI OKRĘTY DUŃSKIE…

  10. Wosiu said

    Panie Marucha!

    Pan mi na złość robi wklejając ten głupi artykuł?

    Tyle tutaj pisałem o słowiańskich wikingach z obszarów naszego Pomorza i wyspy Rany (dzisiaj Rugia) którzy rządzili Bałtykiem kiedy germańscy wikingowie rządzili morzami zachodu, założyli Normandię i nawet podbili Sycylię. Jak słowiańscy wikingowie operowali flotami kilkuset łodzi, jak siali zniszczenie w rodzinnych rejonach germańskich wikingów, jak potrafili zniszczyć norweskie miasto Konungahela. Tyle pisałem o tym, że łodzie słowiańskich wikingów były bardziej płaskodenne i oprócz ok 44 wojów mogły zabierać też 2-4 konie. O tym, że słowiańscy wikingowie osiedlali się czasem pośród germańskich wikingów, o czym świadczą wykopaliska słowiańskich domów w Norwegii i na Islandii.

    I wszystko na nic.

    Nie wierzę, żeby Pan nie pamiętał moich tekstów i wklejonych cytatów.

    Staram się przedstawiać różne poglądy, z wyjątkiem ewidentnie fałszywych. – admin

  11. Joe said

    Gdyby flisacy na Wisle w okolicach Kazimierza Dolnedo „powstali i przemowili”…gagajace glowy od „historii” zapluli by sie ze zlosci.Ile elementow lodzi Wikingow zostalo znalezione w Wisle podczas wydobywania czarnego debu? Ale trzebaby ksiazki pisac od nowa…dlatego to gdzies przepadlo.

  12. Joe said

    ad 11…powino byc Dolnego..

  13. Przecław said

    dot.10 Wosiu, Admin

    Uprzejmie Pana proszę o podanie linków do w.w. artykułów o słowiańskich wikingach. Admina proszę o ponowne ich zmieszczenie.

  14. lolep said

    W kwestii formalnej

    Czy p. @Wosiu uważa, iż tylko jego wypowiedzi powinny się ukazywać, bo w takim razie będę musiał głębiej się zapoznać z tokiem myślenia p. @Wosiu by nadążyć i nie zostać wyrzuconym… Uwaga p. Admina pod wypowiedzią p. @Wosiu sugerowałaby możliwość podporządkowania się pragnieniom… P. @Lolep odnosił dotychczas wrażenie, także z czasu gdy się nie eksponował, a także z innego czasu, że p. Admin jest taki bardziej stanowczy i w takich sytuacjach jak w/w nie dyskutuje.

  15. Przecław said

    Zwracam się do Admina o większą czujność w zamieszczaniu materiałów sygnowanych przez „naukęwpolsce.pap.pl”, witrynę sponsorowaną i zapewne finansowaną przez jakoweś „ministerstwo” PRL-bis. Kto jak kto, ale Admin zdaje sobie chyba sprawę, że są to notoryczne antypolskie prostytutki, które czyhają aby nie przepuścić okazji aby zakłamać, zamieszać i zgnoić co się da z naszej polskiej historii i słowiańskiego dziedzictwa.

  16. revers said

    ja byl nawiazal do staroslowianskiego slowa wici, co mona przefomowac na wiki, czyli sposob komunikacji rodzinnej, rodowej, miedzyplemiennej, panstwowej waznej w obliczu zagrozenia bytu czy to biologicznego, czy duchowego- „rozeslac wici, stanac z orezem” – wiesci

  17. Marucha said

    Re 14:
    Gajowy ma czasami taką fantazję, że grzecznie odpowiada.

    Re 15:
    Święta racja.

  18. Wosiu said

    Re13/Przecław

    Szanowny Panie, nie dam rady odtworzyć tekstów o słowiańskich wikingach bo pisałem to tutaj zawsze na bieżąco. Nie jestem pewien czy Admin ma możliwości wyszukać tutaj to w archiwum szybko i bez trudu, chyba raczej nie, pewnie by musiał ślęczeć nad tym parę dni. Coś jak wyszukiwanie w Google po odpowiednich słowach kluczowych, da się, ale trzeba się napracować, zresztą to akurat może Pan sam spróbować.

    Re14/Lolep

    Nie wiem o co Panu chodzi. Mi chodziło o to, że Gajowy zapewne pamiętając moje teksty o słowiańskich wikingach wkleił tekst „poprawnie politycznie naukowy” w temacie.

    Nie pamiętałem Pana tekstów, ale nawet gdybym je pamiętał, wkleiłbym artykuł. Choćby po to, aby nad nim podyskutować.
    Admin

  19. Marucha said

    Re 18:
    W gajówce jest ponad ćwierć miliona komentarzy (aktualnie c:a 285 tysięcy)…
    Jeśli by jednak pamiętał Pan jakiś zwrot, jakieś zdanie – albo przynajmniej więcej słów kluczowych (oprócz oczywistych: Wosiu, wiking) – to może coś by się dało zrobić.

  20. RomanK said

    Wosiu ma racje… roznica w konstrukcji lodzi…
    Variagi..od varit…gotowac, warzyc ..sol warzyc… A sami zobaczcie, gdzie wystepuja solanki… Byli wsrod nich i Ranovie i Pomorcy i pRusy… Ich lodzie konstruowane byly do zeglugi po wodach rzek i jezior..do czego nie nadawaly sie pelnomorskie lodzie glebokie Vikingow..
    Wrzucenie ich do jednego wora powodowalo ze cokolwiek znaleziono to Vikingi zwani Varegami..emmpstrembzdrem,..,.
    Ruryk zostal Vikingiem i Normanem dopiero od roku 1749 jakim zrobil go niemiecki uczony Gerhardt Friedrich Müller,..do tego czasu od zarania wszyscy uwazali go za Slowianina.. i jedni i drudzy byli ciekopracujacymi ludzmi…bili sie, jak musieli.

  21. Dinozaur ( z Neandertalu ) said

    Hmmm… jednym z największych plemion Obodrytów byli Wagrowie ( ze stolicą w dzisiejszym Oldenburg in Holstein ).

  22. bart_w said

    A tak, sztob dyskusju padierżat’.

    Proszę obejrzeć sobie godło islandzkiego miasteczka Aukeryi.

    http://en.wikipedia.org/wiki/Akureyri

    Dobre, co?

    Dość szczegółowe informacje w sprawie budowy słowiańskich korabi znajdują się na stronie Hendryxena (odnośnik po lewej stronie gajówki).

  23. bart_w said

    Fragment opowieści „Terra Incognita”, która nigdy nie wyjdzie drukiem.
    Bo kazda wzmianka o Prasłowianach to antysemityzm.

    Jak Słowianie szkuty stroją

    Miejsce, gdzie powstawały najzacniejsze łodzie i korabie, nie wyglądało obiecująco. Ot, trzy budy, jedna duża, dwie mniejsze i cała masa drewnianych części, czy odpadów, zalegająca plac pośród zabudowań. Jednak o cudach wychodzących spod siekier tutejszych szkutników opowiadano legendy. Stary majster z toporkiem w dłoni powiódł Miszkę i druhów jego do składu drewna.
    – Tutaj, panie, złożone są kloce z twardego drzewa, to jest buk, dąb, grab i jesion. Z nich sporządza się szkielet okrętu. Tam jest drewno tańsze i obyczajniejsze, z którego wyrabia się mniej znaczące części. Deski na poszycie leżą po przeciwnej stronie szopy i właśnie nasiąkają dziegciem, coby nie zmurszały w słonej wodzie.
    Trzeba wam wiedzieć, co nie każde drzewo zdatne jest do budowy okrętu. Takie, co rośnie w lesie niedobre, nie zahartowane przez wiatry i burze, bo osłonięte innymi drzewami. Nam wybierać drzewa rosnące na otwartej, wietrznej przestrzeni, albowiem przez żywot swój cały gną się i nieustannie walczą z wiatrem, przeto ich drewno zaprawione jest tak, jak wój zaprawia się w nieustannym boju, czy ćwiczeniach wojennych.
    Deski na poszycie drze się toporem. Odmiennie od desek na stoły, ławy, czy siedziska, które można rżnąć piłą. Rzaz piły idzie na wprost, przecinając włókna deski, przez co materiał osłabia się znacznie. W deskach dartych, włókna biegną przez całą długość nienaruszone, i wedle tego deska taka o wiele mocniejsza jest i wytrzymalsza niż drewno na domowe sprzęty. A poszycie pracuje wszak na równi ze szkieletem łodzi. Chcąc mieć drewno równomierne i jednakie, tnie się pień promieniowo, od środka na zewnątrz. Jeśli chcemy mieć deski jak najszersze, drzemy kloc przez całą szerokość.
    – To czego służy ta dziwna siekiera, obsadzona na skos? – zapytał Mirko.
    – Tym narzędziem wykańczamy już złożony i pokryty kadłub okrętu. Gdyby cieśla czynił to obyczajnym, prostym toporem, wnet zdarłby sobie skórę na wierzchu dłoni.
    Tu w tej kadzi moczy się w gorącej drzewnej smole sznur konopny i lniany. Spójrzcie. Każda deska poszycia posiada wyżłobiony dłutem rowek, do którego wciska się przygotowany sznur jako szczeliwo. Potem poszywa się pokład deskami na zakładkę. Wasz korab winien mieć nie jeden, a dwa rowki u każdej deski, jako że nie znacie, po jak srogich morzach żeglować wam przyjdzie.
    Poszycie pokładu mocujemy szpuntami rozdwojonymi u każdego końca, w które to wyżłobienia wbija się następnie kliny. W tym oto garncu owe kołki gotują się w lnianym oleju przez wiele dni. Każdy szczegół deski wynikły z kształtu drzewa, a to sęk, kołek, krzywizna, czy wyrośnięta gałąź, użyty jest jako łącznik.
    – Czemu nie zbijacie gwoźdźmi?
    Żelazo w morskiej wodzie pożera rdza. Krom tego, gwoździe są droższe niż srebro. Żelaznymi kotwami łączy się jeno części nie narażone na ciągłe zamoczenie wodą. Ot, choćby ta stępka, złożona z dwóch kawałków na wpust. Tak samo położone jest to wzmocnienie, które my zwiemy nadstępką, a Norscy kiilsonem. Tu przechodzą cztery bolce, poprzez kwadratowe podkładki na obydwóch końcach, a rozklepane młotem. Poszycie mocowane jest zarówno na szpunty, jak i na wiązania smolnym sznurem.
    – Widzieliśmy to w arabskiej łodzi zwanej dhou.
    – Tak samo budują swoje drakkary ludzie Norscy. Nasze łodzie są jednak większe i masywniejsze od norskich szkut i bez trudu na pół je rozjeżdżają w morskiej walce. Na wojenny okręt Obodrzytów wchodzi do pięćdziesięciu ludzi i kilka koni, podczas gdy w drakkarach miejsca na konie nie masz.
    – To już wiemy. Ale jakże to powiadacie, że na Obodrzyckie łodzie. To wy sami nie z Obodrzytów?
    – Nie, panie, jam z Wilczego rodu od włodyki Basiora. Z Radogoszczy, gdzie się Wistla rozwidla. Samiście mnie tu osadzili kilka lat nazad, gdy od Danów bronić nam się przyszło, pomnicie?
    – Pamiętam. Z Welcami łączy nas przyjaźń i przymierze wieczne. Basior w zdrowiu i powodzeniu?
    – Nie znam, panie. Domam nie był od tamtego czasu. Roboty huk, nadążyć nie sposób. Mam mówić dalej?
    – Prawcie, proszę.
    – Większe statki mają pokład kryty na dziobie i w tyle, w przeciwieństwie do długich łodzi Norskich, lubo Wariagów, które otwarte są na całej długości. Jak tu widzicie, rufa zakończona jest szpiczasto, co daje możebność łacnego wycofania okrętu w walce bez potrzeby zawracania. Wzmocnienie na zewnątrz poszycia biegnące równo ze stępką, chroni dno przed zatarciem podczas osadzania statku na piachu wybrzeża albo na mieliźnie.
    Tu, z boku, jest obły występ z orzecha, albo innego twardego drzewa… Akurat ten jest z grabu. Obyczajnie staramy się grabu unikać, albowiem drewno to jest tak twarde, że tępi i niszczy narzędzia. Otóż ta część nazywa się cyc i służy do mocowania wiosła sterowego, albo dwóch, po obydwu burtach.
    – Kitaje mają płetwę steru założoną na stałe żelaznymi okuciami, jak wierzeje od stodoły, a poruszaną łańcuchem.
    – Powiadałem, iż żelazo rdzewieje. Nie znam, kto to są Kitaje, chociem o Arabach słyszał. Przybywają do nas po jantar, a przywożą złoto i korzenie. Bydlęta ich dziwaczne, koślawe, garbate, ryczą i plują. I łapy durno stawiają, po jednej stronie na przemian, za przyczyną czego grzbietem kolebią jak kaczka kuprem. Konie ich się boją.
    Co do waszej barki. Jam ongiś był na oceanie i znam tamte wody. Norscy wypuszczają się tam nierzadko na zupełnie małych łupinkach, ale to dzicy ludzie. Wam trzeba wygodniejszej łodzi. Ponieważ obyczajna fala sięga tam pięćdziesięciu stóp albo i więcej, okręt winien być jak najdłuższy. Jednak, jako prawicie, załoga ma być nie większa jak ośmiu ludzi, przeto zbyt długi statek byłby dla was trudny w prowadzeniu. Mniemam, co wasz będzie wzdłuż na około stu stóp po wodzie, a szeroki może na dwadzieścia, czy trzydzieści. Poszycie na szpunty i podwójne powrozy…
    – Sworznie z brązu i gwoździe, gdzie trzeba, okucie stewy takoż z brązu – wtrącił Mirko.
    Szkutnik spojrzał na niego z uwagą.
    – Brąz droższy, jak żelazo, ale chociaż nie rdzewieje. Pokrycie pokładu na całej długości, a zanurzenie, dumam, będzie od sześciu do dziesięciu stóp, zależnie od ładunku. Balast kamienny uzupełnimy beczkami na wodę. W miarę jak będzie jej ubywać, uzupełnicie wodą morską, coby stabilności nie zatracić.
    – Kamienie zalejemy rzymską zaprawą. Wtedy ciężar ułoży się równo po całym dnie – przerwał znów Mirko.
    – Dobrze dumasz, młodzieńcze. Czy sam zbudowałeś kiedyś łódź lub statek?
    – Nie, panie, alem odnowił kiedyś dużą żaglową łódź piratom zabraną.
    – Będzie przeto jako każesz. Dwie izby nadbudowane na pokładzie, jedna u dziobu, druga u rufy, przy czym na kryszy tej tylnej będzie miejsce dla dwóch sterników. Ładownie na spyżę, piwo i jeśli kupczyć będziecie chcieli, takoż na towar. Na śródokręciu piaskownica z otwartym paleniskiem, cobyście uchę gotować mogli i ryby na kamieniu smażyć, lubo na żelaznej płycie. Może uda się też gdzieś wcisnąć chlebowy piec, ale tego nie obiecuję.
    – A ożaglowanie? – zapytał Miszka.
    – Maszt z sosny czerwonej z krainy wschodniej, na pięćdziesiąt albo sześćdziesiąt stóp wysoki, żagiel szeroki, jak u Norskich, z czterema brasami.
    – Przedni pochyły maszt jak u Rzymian?
    – Nie znam tego sposobu, ale wola wasza. Wioseł sześć, ale jedynie na osobliwe potrzeby. Machina jakaś obronna na dziobie?
    – Nie frasujcie się machiną. Ten Niemiec będzie nam za machinę. Może sami postawim balistę, a może i nie. O greckich ogniach słyszeliście?
    – Nie wiem, o czym prawicie. Nigdym jeszcze takiego korabia nie stroił, ani ja, ani żaden z ludzi moich. Były większe, ale nigdy kryte pokładem na długości całej.
    – Ile wam czasu weźmie, by skorupę na wodę spuścić?
    – Nie znam, panie. Pracy u nas, jakem prawił, moc. Może więcej ludzi najmę i jeślibym rozpoczął w tym miesiącu, późną wiosną już na wodzie możnaby maszt stawiać i olinowanie ciągnąć. Ale gdzie tu ludzi teraz iskać?
    – Mirko przywiedzie od Basiora…
    – Welcy ludzie mają swoje własne stocznie, w których więcej kryp staczają niż Obodrzyci, choć nie tak wielkie. Roboty dla nich dość na miejscu.
    – Mamy zatem swoich, co bezczynnie stoją. Sarmaci.
    Dziadek skrzywił się.
    – Sarmaci, ludek zmyślny, ale do roboty łajdaki. I morza nie znają.
    – Jest u nas więcej dwudziestki rzymskich żołnierzy – wtrącił Mirko – Daże i teraz z nami ich dziesiątka. To budowniczowie zacni i z rycin czytają. W czasie pokoju cesarz używa ich do postrojek rozmaitych. Jest też trochę Niemców. Oni pracę miłują. Chcecie?
    – Być może. Dajcie podumać.
    – Oszacujcie zapłatę.
    – Trudno będzie w tej chwili uczynić to rzetelnie. Drzewo dam wam najlepsze, odleżałe pięć lat, a w dziegciu z pół roku i roboty, rzeknijmy, dla dwudziestu pięciu ludzi przez sześć miesięcy… w denarach będzie prawie pięćdziesiąt tysięcy, ale powiadaliście, że aureusy macie. Pół talentu winno chwacić. Jeno chcecie udziwnień rozmaitych, gotujcie się więc na blisko trzy czwarte talentu. Jeśli sami opłacacie własnych ludzi, kosztów rzecz jasna oszczędzicie.
    – Kładźcie stępkę. Nie oszwabicie nas, a i my krzywdy waszej nie wolim. Mirko, jedź po ludzi.
    – Zaczekajcie. Ilu?
    – I trzydziestkę wam zbiorę.
    – Piętnastu dajcie na teraz. Resztę znajdę w okolicy.
    – Za dziesięć dni będą. Zaczynajcie.
    – Jutro zatem kładę stępkę. Tylną stewę pociągnę na sześć stóp nad pokład, coby sterników od wichru osłonić. Z przednią poczekam, bowiem rzec mi musicie, jako ten wasz rzymski maszt osadzon być winien.
    – Zadatek jakiś żądacie?
    – Wedle uznania waszego. Wierzę wam, a z głodu jeszcze nie zdycham.

  24. Joe said

    22 Bart…Gdzies czytalem jeszcze w Polsce…ze corka zdaje sie Boleslawa Chrobrego ,poslubila ksiecia Wikinga…
    Moze to ten slad?

  25. Joe said

    Piekna opowiesc…oj niepoprawna politycznie.W gorze Wisly bylo mase dowodow na to ze wyprawiali sie pod Sandomierz
    i w gory Swietokrzyskie uczyc sie wytapiania zelaza i obrobki.
    A na Nowej Funlandii kolejna masa dowodow na to ze byli przed Kolumbem i to kilkaset lat….ale to wali w prefesorow wiadomej nacji… specow od globalizacji CO2 i wszystkich durnot podawanych do wierzenia.Wikingowie nie znali astronawigacji…ale morze i wiatry czuli bezblednie.

  26. Boydar said

    Kiedyś czytałem Wł. Jana Grabskiego „Saga o jarlu Broniszu”. Wyśmienite !!!
    Jako chrześcijaninowi i katolikowi spodobał mi się szczególnie fragment dotyczący metod postępowania z żydowskimi szpiegami. Budujące. I cudownie nie antysemickie ! (10 wieków temu)

  27. Wosiu said

    Re24,25/Joe

    Kanut Wielki, król Danii, Norwegi i zdobywca Anglii, był synem Świętosławy, córki Mieszka i Dobrawy. Gdy w 1016 roku podbijał Anglię, jego wujek Bolesław Chrobry, wysłał mu kontyngent ciężkozbrojnej jazdy w sile 300 ludzi i jeszcze liczniejszy kontyngent piechoty.

    Wikingowie znali astronawigację, używali też soczewek i mieli jakieś kryształy, dzięki którym widzieli słońce przez mgłę.

  28. bart said

    Był taki film Wikingowie, albo tez wczesniejszy Dlugie Lodzie Wikingow, gdzie byla wzmianka o czyms w rodzaju magnetycznego kompasu, jaki stosowali Wikingowie. taka druciana rybka zawieszona na nitce, ktora obracala sie zawsze ogonem na poludnie. Nie wiem, czy to prawda, ale na filmie bylo.

  29. bart said

    Jak ten Kanut zawiozl jazde na Wyspy Brytyjskie, skoro Wikingowie nie mieli miejsca na lodziach zeby zawiezc konie? Musialy to byc jednak lodzie slowianskie. Chyba elementy tej historii zaskakuja na swoje miejsce.
    Piastowie mieli szeroko zakrojone kontakty ze Skandynawia I niektorzy powiadaja, ze mieli tam jakis udzial w rzadach.

  30. Joe said

    28…Bart…Rozne rzeczy stosowano.Chinczycy np.uzywali zelaznej lyzeczki ze sporych rozmiarow czescia obla i krotkim ramieniem (wskazoqwka),obracalo sie to wokol sr.ciezkosci dookola na plytce ceramicznej.Inni stosowali rozne wymyslne zelazne rybki wywazone na kamieniu.Wikingom pomagal krysztal prawdopodobnie kwarcu… wyszlifowany pryzmat… we mgle odzszukac skad swieci slonca(swiatlo dnia).Ale nadal twierdze ze byli mistrzami ale nawigacji brzegowej.Czytali odleglosc ladu fantastycznie.Dlugo by opisywac.Pomagalo im rozpoznawanie cieplej wody Gulf Stream..
    Widziec slonce jak pisze 27.. a okreslic pozycje na morzu to daleka droga.Potrzebny jest przyrzd do mierzenia kata.Beduini to znali a Wikingowie niestety nie….Od Nowej Angii do Nowej Funlandii spotykalem wielu ich potomkow…Fantastyczni gawedziarze i dosc dobrze strzega swej kultury.Niestety polityka trzyma ich zdala od tego jak naprawde bylo.

  31. bart said

    Do Winlandii dotarli nie za pomoca nawigacji brzegowej, a wiec powiedzmy pelnomorska tez im obca nie byla. Gleboko wierze, ze mieli magnes.

    Grecy tez zreszta orientowali sie swietnie na morzu I oceanie, a Arabowie na swoich dhou regularnie kursowali miedzy Adenem I Siedmiowyspem, czyli dzisiejszym bombajem. I dalej na polnoc Morzem Arabskim do Nabatei z korzeniami I jedwabiem, gdzie do Sidonu, Aleksandrii I Tyru na wielbladach przez pustynie. Tak samo hinduski sandal, tylko jak przypuszczam na landarach. Tak sie omijalo Szlak Jedwabny, na ktorym grasowali Akh-Azarowie.

    A jaka niesamowita technike marynistyczna mieli Chinczycy, to nie bede pisac, bo to tak niewiarygodne, ze mnie zaraz okrzykną pierdykniętym na mózgu I sam w te opinie uwierzę.

  32. bart said

    O, jeszcze jeden fragmencik Terry Inkognitej.

    Po kilku dniach fale urosły do wysokości wzgórz, choć różnicy w sile wiatru zauważyć się nie dało. Oznaczało to, że okręt wyszedł na otwarty przestwór oceanu bezkresnego. Barka wspinała się na szczyty gór wodnych zadziwiająco lekko, by potem zjechać na dół i rozpędem wejść na następną falę, i tak tysiące razy w ciągu dnia. Skierka zdawała się znosić ten rodzaj kołysania o wiele lepiej, niż gniewną, szorstką falę Morza Północnego, czy Wschodniego.
    – Skąd znasz kierunki świata, stryja? Jak wiesz, dokąd jechać? – pociągnęło dziewczę Miszkę za rękaw.
    – Nado prawić: żeglować, a nie jechać – uśmiechnął się stryj – teraz po słońcu, a nocą po gwiazdach.
    – A we mgle, burzy, czy w dzień pochmurny? – drążyła ciekawska Skierka.
    – Wtedy posługujemy się magią. Pójdź, pokażę ci.
    Żeglarz nalał wody do glinianej miski i puścił na powierzchnię przedmiot przypominający zabawkę dla dzieci. Była to niewielka rybka wykonana z lekkiego drewna z kawałkiem żelaznego drutu w środku, a właściwość miała najprzedziwniejszą na świecie, ponieważ zawsze pyskiem obracała się ku północy.
    – Dostałem to cacko w podarunku od zaprzyjaźnionych Kitajów. Norscy mają podobny przyrząd, jeno w powietrzu zawieszony na włosiu końskim.
    – Ucz mnie, stryju, żeglarskiej sztuki. Chcę być wam przydatna, bo w drodze nudno.
    Spojrzał Miszka z rozbawieniem na delikatne rączki wojewodzianki.
    – Nie zawżdy żeglarstwo bywa tak spokojne jak dziś. Czasem trza sie dobrze narobić, by na kursie barkę utrzymać lubo zgoła by jej nie zatopić. Dłonie sobie zedrzesz.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: