Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Amerykańska szkoła ukarała ucznia… bawiącego się w wojnę

Posted by Marucha w dniu 2014-03-10 (Poniedziałek)

10-letni uczeń amerykańskiej szkoły został zawieszony ponieważ bawił się w wojnę. Choć takie zabawy są w szkole popularne, to ukarany został tylko on. A nie jest to pierwszy taki przypadek.

10-letni uczeń ze stanu Ohio został zawieszony na trzy dni. Popełnił wykroczenie polegające na… strzelaniu z palca do kolegi. Uczeń przyłożył dłoń do głowy kolegi i powiedział „bum”. Zdaniem dyrektora Devonshire Alternative Elementary School imitował on użycie broni „w celu egzekucji”.

Jak pisze Paul Joseph Watson na łamach portalu inforwars.com, takie zabawy są powszechne. Wszystko wskazuje na to, że dyrekcja szukała ucznia, którego mogłaby ukarać dla przykładu. – Wielu z nas bawi się w ten sposób w szkole – podkreślił ukarany.

W obronie 10-latka stanął jego ojciec. – Miałoby to może jeszcze jakiś sens, gdyby przyniósł on plastikową broń przypominającą prawdziwą, ale to był tylko jego palec! – podkreślił Paul Entingh.

Takie przypadki są w Stanach Zjednoczonych coraz częstsze i wywołują krytyczne reakcje. W 2013 r. Charleta Tavares, senatorka stanu Ohio, zaproponowała projekt, w myśl którego szkoły nie mogłyby tak drastycznie karać dzieci za te zachowania. Tavares omawiając projekt przypomniała o przypadku ze stanu Maryland, gdzie chłopiec został zawieszony w prawach ucznia za uformowanie ciasta w sposób przypominający broń.

Urodzony na Hawajach prezydent Obama bawi się plastikowym pistoletem. Bezkarnie.

Źródło: infowars.com
Mjend
http://www.pch24.pl

Komentarzy 9 to “Amerykańska szkoła ukarała ucznia… bawiącego się w wojnę”

  1. Rysio said

    W wojnę u nas mogą się bawić tylko profesjonaliści.

  2. Krzysztof P said

    Pamiętam, że nasz Ojciec Partyzant – nie pozwalał nam dzieciakom nawet z wymagonowanych ” pistoletów ” mierzyć do siebie w czasie zabaw w wojnę ?!! Zawsze ten odruch tempił i to doslownie, PASEM.
    Widocznie „COŚ” w tym było.?

  3. Griszka said

    Powinno być „Kenijczyk Obama”.

  4. NC said

    Popieram stanowisko szkoły. Jest różnica między „bawieniem się w wojnę”, a „bawieniem się” w egzekucję.

  5. marta15 said

    ten narod juz zdurnail i zdziecinnial do konca i jego koniec wkrotce nadejdzie.

  6. NICK said

    TAAAKI temat a P. Rysio jednym zdaniem?
    Zdrowia życzę!

  7. jan said

    Polecam film na yootubie 14 milions de cris
    drugoplanowa rola obecna kochanka francuskiego prezydenta

  8. Miet said

    Re.5.
    Pani Marto, zanim ten zdurniały i zdziecinniały naród osiągnie swój rychły koniec, muszę Pani zwrócić uwagę na pewne rzeczy, o których może Pani nie wiedzieć.

    Otóż, w amerykańskich szkołach od bardzo dawna panuje i rozszerza się bardzo niebezpieczna plaga, młodocianego gangsterstwa. To już zaczyna się właśnie od dziesięciolatków. Dzieci są wciągane przez młodych teenage gangsterów ze szkół średnich do pewnych posług.
    Ci ostatni są wciągani już do brudnej roboty przez swoich narkotykowych „pracodawców”.
    Często to wszystko zaczyna się od wymuszania od dzieci haraczu pieniężnego. Opierający się są szantażowani, często bici i poniżani w szkolnym środowisku.
    Ten gest, o którym mowa, jest typowym gestem wśród tej młodocianej hołoty. Ten gest, jeżeli nie był użyty w jakiejś żartobliwej sytuacji, mógł mieć o wiele gorszy wydźwięk niż pokazanie środkowego palca.

    Nie wierzę aby pryncypał szkoły, z błachych powodów czepiał się dziesięciolatka – możliwość utraty pracy, która bądź co bądź, daje niezły zarobek, ubezpieczenie dla całej rodziny i niezły program emerytalny, moim zdaniem wyklucza taką sytuację.
    Pryncypał mógł wiedzieć coś więcej o tym chłopaku i stąd jego reakcja.

    Muszę przyznać, że sami rodzice bardzo często dolewają oliwy do tego ognia – chcą aby ich dzieci wyrosły na takich rambo – twardzieli, co to nikomu się nie dają i same rozwalają wszystkich na łopatki.
    Stąd instruktorzy karate i judo nie narzekają tutaj na brak zatrudnienia.

    Teraz u nas w Kalifornii zapanowała jakaś idiotyczna moda na organizowanie urodzinowych party dla dzieci w ośrodku gier wojennych (a w zasadzie to mi wygląda na gry gangsterskie).
    Wyrosły nieźle prosperujące biznesy. Na odpowiednich terenach poza miastem instalowane są makiety miast z budynkami i ulicami. Dzieci, a nawet dorosła młodzież dostaje karabiny ze specjalną instalacją elektroniczną.
    Jedyne zastrzeżenie jest, że taki karabin musi wyglądać jak zabawka a nie jak prawdziwa broń. Odpowiednie nagłośnienie wskazuje, że walczący trafił lub spudłował.
    Komputer zlicza wszystkie trafienia i wygrywa ten kto najwięcej „nazabijał” wrogów i nie dał się trafić. Rdzice przyglądają się tej walce-zabawie, gratulują swoim pociechom sukcesów.
    Potem następuje wręczenie drobnych nagród i wszystko kończy się jedzeniem i napojami.
    Jedynym plusem w tym wszystkim jest to, że dzieciarnia może się wybiegać do granic wytrzymałości, co w Ameryce nie jest bez znaczenia.
    Ale ja i moja Pani, jesteśmy wielkimi przeciwnikami takich zabaw – dlaczego, to chyba nie muszę tłumaczyć.:-)))

  9. niereligijna said

    nie musza z domu wychodzic, oni sa sklonni to robic 24/7

Sorry, the comment form is closed at this time.